Medicalpress

Reforma przepisów dotyczących recept może stać się czymś więcej niż legislacyjnym porządkowaniem zasad ich wystawiania. Dla pielęgniarek i położnych to okazja do dyskusji o tym, czy system ochrony zdrowia rzeczywiście wykorzystuje kompetencje, które przedstawiciele tych zawodów zdobywają w toku coraz bardziej zaawansowanego kształcenia. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych chce większej samodzielności w ordynowaniu i kontynuowaniu terapii. Ministerstwo Zdrowia część propozycji zaakceptowało, ale w jednej z najbardziej wrażliwych kwestii, dotyczącej leków bardzo silnie działających i niektórych substancji psychotropowych, granica ma pozostać nieprzekraczalna.

Dyskusja o przygotowywanej ustawie o receptach z pozoru dotyczy technicznych zasad wystawiania recept. W rzeczywistości dotyka jednak znacznie szerszego problemu: podziału kompetencji pomiędzy poszczególne zawody medyczne i odpowiedzi na pytanie, jak daleko powinna sięgać samodzielność pielęgniarek i położnych.

13 sierpnia przedstawiciele Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych spotkali się w Ministerstwie Zdrowia, gdzie omawiano projekt ustawy o receptach oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Resort przedstawił rozwiązania przygotowane po analizie uwag zgłoszonych podczas prekonsultacji. NRPiP reprezentowali dr n. med. Andrzej Tytuła, wiceprezes Rady, oraz dr n. med. i n. o zdr. Marek Przybył, członek NRPiP.

Stanowisko samorządu pielęgniarek i położnych jest czytelne. Skoro system kształci specjalistów i wyposaża ich w określone kompetencje kliniczne, powinien następnie stworzyć warunki do ich rzeczywistego wykorzystywania w opiece nad pacjentem. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy większa samodzielność oznacza również przejęcie odpowiedzialności za decyzje dotyczące farmakoterapii.

Jednym z najdalej idących postulatów NRPiP było umożliwienie odpowiednio wykwalifikowanym pielęgniarkom i położnym samodzielnego ordynowania leków zawierających substancje bardzo silnie działające z wykazu A Farmakopei Polskiej oraz substancje psychotropowe należące do grup III-P i IV-P. Nie chodziłoby przy tym o przyznanie takich samych kompetencji całej grupie zawodowej. Zakres uprawnień miałby być uzależniony od wykształcenia, specjalizacji oraz przygotowania zawodowego konkretnej osoby.

Ministerstwo Zdrowia tego postulatu nie uwzględniło. Z informacji przekazanych podczas spotkania wynika również, że analogicznych uprawnień nie mają otrzymać farmaceuci. Ordynowanie wskazanych grup leków ma pozostać w kompetencji lekarzy.

To właśnie ten element projektu może wywoływać najważniejszą dyskusję. NRPiP zwraca uwagę przede wszystkim na opiekę paliatywną i długoterminową, czyli obszary, w których dostępność personelu medycznego i możliwość sprawnego reagowania na zmieniające się potrzeby chorego mają szczególne znaczenie. Z perspektywy Rady niewykorzystywanie kompetencji wysoko wykwalifikowanych pielęgniarek może ograniczać sprawność opieki. Z perspektywy ustawodawcy rozszerzenie możliwości ordynowania leków bardzo silnie działających i psychotropowych oznacza jednak również konieczność rozstrzygnięcia kwestii bezpieczeństwa, odpowiedzialności oraz precyzyjnego określenia kwalifikacji wymaganych do podejmowania takich decyzji.

Znacznie mniej kontrowersyjny, a potencjalnie bardzo istotny dla codziennego funkcjonowania systemu, jest postulat dotyczący recept kontynuowanych. NRPiP chciałaby, aby pielęgniarka lub położna mogła w określonych sytuacjach zmienić wielkość opakowania, postać farmaceutyczną lub liczbę opakowań leku, pod warunkiem zachowania tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego. Takie rozwiązanie przesuwałoby rolę przedstawicieli tych zawodów z prostego odtwarzania wcześniejszego schematu terapii w kierunku większej odpowiedzialności za jej praktyczną kontynuację.

Warunkiem bezpiecznego korzystania z takich kompetencji jest jednak dostęp do odpowiednich informacji o pacjencie. Dlatego NRPiP postuluje również zapewnienie pielęgniarkom i położnym dostępu do danych znajdujących się w systemie P1 i Internetowym Koncie Pacjenta w zakresie koniecznym do udzielania świadczeń, wystawiania recept i kontynuowania leczenia. Bez pełnej wiedzy o stosowanej farmakoterapii, innych rozpoznaniach czy wcześniejszych decyzjach terapeutycznych rozszerzanie samodzielności zawodowej mogłoby bowiem tworzyć nowe ryzyka zamiast usprawniać opiekę.

Rada zaproponowała również zmiany dotyczące dodatkowych uprawnień pacjentów do bezpłatnych leków i wyrobów medycznych. Chodzi między innymi o możliwość uwzględniania przez położne uprawnień pacjentów przed ukończeniem 18. roku życia i po 65. roku życia, a przez pielęgniarki uprawnień przysługujących kobietom w ciąży i połogu.

Część uwag samorządu została uwzględniona w dalszych pracach. Na obecnym etapie szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie między propozycją a obowiązującym prawem. Rozwiązania omawiane w Ministerstwie Zdrowia są nadal przedmiotem prac legislacyjnych i nie oznaczają automatycznego rozszerzenia kompetencji pielęgniarek i położnych.

Jedna ze zmian postulowanych przez NRPiP wyszła już natomiast poza etap dyskusji. Od lipca funkcjonuje możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach, choć skorzystanie z niej zależy od obsługi tej funkcjonalności przez daną placówkę.

Spór wokół nowych przepisów pokazuje szerszy problem polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozszerzanie kompetencji zawodów medycznych jest coraz częściej przedstawiane jako jeden ze sposobów poprawy dostępności świadczeń i lepszego wykorzystania ograniczonych zasobów kadrowych. Samo dopisanie kolejnych uprawnień do ustawy nie wystarczy jednak, jeśli nie będzie mu towarzyszył dostęp do informacji medycznej, jasno określona odpowiedzialność i dostosowanie kompetencji do rzeczywistych kwalifikacji.

Właśnie dlatego dyskusja o tym, kto może wystawić receptę, jest w istocie dyskusją o czymś znacznie większym. Chodzi o to, jak w systemie z rosnącymi potrzebami pacjentów podzielić zadania pomiędzy lekarzy, pielęgniarki, położne i farmaceutów, nie tworząc przy tym ani niepotrzebnych barier, ani zagrożeń dla bezpieczeństwa terapii. NRPiP zapowiada, że będzie dalej uczestniczyć w pracach nad projektem. Dopiero jego ostateczna wersja pokaże, jak daleko Ministerstwo Zdrowia jest gotowe przesunąć granice zawodowej samodzielności pielęgniarek i położnych.

Źródło: NIPIP

Ministerstwo Zdrowia kontynuuje prace nad jedną z najbardziej oczekiwanych zmian organizacyjnych w systemie ochrony zdrowia. Nowa ustawa o receptach ma uporządkować przepisy, które przez lata rozrastały się w kolejnych nowelizacjach i dziś są rozproszone w wielu aktach prawnych. Projekt ma ułatwić wystawianie i realizację recept oraz lepiej wykorzystać potencjał cyfrowych narzędzi, takich jak Internetowe Konto Pacjenta. Jednocześnie prace nad ustawą pokazują, że dyskusja nie dotyczy wyłącznie technicznych zmian w prawie. Równolegle trwa bowiem debata o tym, jak daleko powinny sięgać kompetencje farmaceutów, pielęgniarek i położnych oraz gdzie przebiega granica pomiędzy zwiększaniem dostępności świadczeń a bezpieczeństwem farmakoterapii.

W czwartek w Ministerstwie Zdrowia odbyło się kolejne spotkanie poświęcone projektowi ustawy o receptach oraz zmianom w innych ustawach. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele strony społecznej, w tym Naczelnej Izby Aptekarskiej oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Był to kolejny etap prac prowadzonych od wiosny, podczas których analizowane są uwagi zgłaszane przez poszczególne środowiska zawodowe.

Jednym z głównych celów przygotowywanych przepisów jest uproszczenie systemu. Obecnie zasady dotyczące wystawiania i realizacji recept znajdują się w wielu różnych ustawach i rozporządzeniach, co utrudnia ich praktyczne stosowanie zarówno lekarzom, farmaceutom, jak i pielęgniarkom. Resort chce stworzyć bardziej spójny model, który będzie łatwiejszy do stosowania przez wszystkich uczestników systemu.

Jednym z najbardziej interesujących elementów projektu pozostają recepty kontynuowane. To rozwiązanie, które mogłoby znacząco zmienić opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi. Zgodnie z projektem receptę kontynuującą terapię rozpoczętą wcześniej przez lekarza mogliby wystawiać również farmaceuci, pielęgniarki oraz położne, korzystając z informacji o dotychczasowym leczeniu dostępnych w Internetowym Koncie Pacjenta. Na obecnym etapie są to jednak nadal propozycje legislacyjne, a nie obowiązujące przepisy.

To właśnie wokół zakresu nowych uprawnień pojawiają się największe różnice stanowisk. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od dawna postuluje dalsze rozszerzanie kompetencji zawodowych. Samorząd uważa, że odpowiednio wykwalifikowane pielęgniarki i położne powinny uzyskać możliwość samodzielnego ordynowania niektórych substancji bardzo silnie działających oraz wybranych leków psychotropowych. W ocenie Rady takie rozwiązanie miałoby szczególne znaczenie przede wszystkim w opiece paliatywnej i długoterminowej, gdzie szybki dostęp do leczenia przeciwbólowego czy objawowego często decyduje o komforcie pacjenta.

Przedstawiciele pielęgniarek zwracają również uwagę na konieczność zapewnienia pełniejszego dostępu do danych zgromadzonych w systemach P1 i Internetowym Koncie Pacjenta. Bez dostępu do aktualnej dokumentacji medycznej trudno bowiem mówić o bezpiecznym rozszerzaniu kompetencji zawodowych. W przypadku recept kontynuowanych NRPiP proponuje także możliwość zmiany wielkości opakowania, liczby opakowań czy postaci farmaceutycznej przy zachowaniu tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego.

Z relacji samorządu wynika jednak, że nie wszystkie postulaty znalazły uznanie resortu. Według informacji przekazanych podczas spotkania propozycja rozszerzenia możliwości ordynowania wskazanych grup leków nie została uwzględniona w obecnym kierunku prac. Co istotne, podobnych uprawnień nie mają otrzymać również farmaceuci. Kompetencje w zakresie ordynowania tych grup produktów leczniczych mają nadal pozostać po stronie lekarzy.

Naczelna Izba Aptekarska patrzy na projekt z nieco innej perspektywy. Dla farmaceutów najważniejsze wydaje się uporządkowanie przepisów oraz usunięcie niejasności prawnych, które od lat komplikują codzienną pracę aptek. Samorząd podkreśla również znaczenie rozwiązań cyfrowych, które mogłyby usprawnić realizację recept, jednocześnie zwracając uwagę, że nowe przepisy nie powinny generować kolejnych obowiązków administracyjnych dla aptek.

Prace nad ustawą pokazują szerszy kierunek zmian zachodzących w polskim systemie ochrony zdrowia. Coraz większa liczba świadczeń opiera się na współpracy wielu zawodów medycznych, a cyfrowa dokumentacja stopniowo staje się wspólnym źródłem informacji dla lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek i położnych. Rozszerzanie kompetencji poszczególnych grup zawodowych jest naturalnym elementem tego procesu, ale jednocześnie wymaga bardzo precyzyjnego określenia zakresu odpowiedzialności każdego z uczestników systemu.

Jednocześnie część zmian już została wdrożona. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych przypomina, że od 1 lipca działa możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach. Funkcjonalność jest dostępna w placówkach, których systemy informatyczne obsługują nowe rozwiązanie. To przykład, że cyfryzacja recept postępuje stopniowo, a kolejne etapy zmian są wprowadzane sukcesywnie.

Na razie trudno przesądzać, jaki ostateczny kształt przyjmie ustawa. Wiele propozycji pozostaje przedmiotem dalszych konsultacji, a zarówno Naczelna Izba Aptekarska, jak i Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych deklarują aktywny udział w kolejnych etapach prac. Można jednak przypuszczać, że nowa ustawa będzie miała znaczenie znacznie wykraczające poza same recepty. W praktyce stanie się kolejnym elementem definiującym podział kompetencji pomiędzy poszczególnymi zawodami medycznymi oraz sposób funkcjonowania nowoczesnej, cyfrowej opieki nad pacjentem.

Źródło: Naczelna Izba Aptekarska