Medicalpress
Zatrzymać chaotyczny rytm serca i przywrócić jego prawidłową pracę – to cel defibrylacji serca. Kiedy i jak należy przeprowadzić taką interwencję, wyjaśnia dr n. med. Agnieszka Wojdyła-Hordyńska z Oddziału Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu.
Nagłe zatrzymanie krążenia to jedna z najczęstszych przyczyn zgonów, a szybka reakcja często decyduje o przeżyciu. Jednym z kluczowych narzędzi ratunkowych jest defibrylator – urządzenie, które może przywrócić prawidłowy rytm serca w krytycznym momencie. Kiedy naprawdę należy go użyć? Jak działa defibrylacja i dlaczego wciąż tak wiele osób boi się sięgnąć po AED w sytuacjach zagrożenia życia?

Pani Doktor, czym jest defibrylacja serca?

Defibrylacja serca to zabieg ratujący życie. Przeprowadza się go w sytuacji nagłego zatrzymania krążenia (NZK). Warto wiedzieć, że defibrylacja serca nie musi być przeprowadzona jedynie w szpitalu, ale także wszędzie indziej, gdzie nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia. Defibrylacji mogą (i powinni!) podjąć się świadkowie takiego zdarzenia, w tym osoby niezwiązane z medycyną. Pamiętajmy, że szybka defibrylacja zwiększa szanse na przeżycie osoby, u której wystąpiło nagłe zatrzymanie krążenia!

Na czym polega mechanizm defibrylacji?

Defibrylacja serca polega na wykorzystaniu kontrolowanego impulsu elektrycznego, odpowiedniej dawki energii elektrycznej, w celu chwilowego zatrzymania chaotycznego lub bardzo szybkiego rytmu serca i przywrócenia prawidłowego rytmu. Prąd elektryczny powoduje nagłą depolaryzację mięśnia sercowego i pozwala na przywrócenie normalnego rytmu.

Kiedy stosuje się defibrylację serca?

Defibrylacja jest niezwykle ważnym krokiem w akcjach ratunkowych, kiedy celem jest przywrócenie funkcji serca i płuc, tak zwanej resuscytacji krążeniowo-oddechowej (RKO). Defibrylacja wskazana jest wyłącznie w określonych rodzajach arytmii serca, w szczególności w migotaniu komór (VF) i częstoskurczu komorowym bez tętna. Jeśli serce nie ma żadnego rytmu, defibrylacja nie jest wskazana. Defibrylacji nie można przeprowadzać, jeśli pacjent jest przytomny lub ma puls, ponieważ ta interwencja jest bolesna jedynie chory nieprzytomny nie będzie czuł bólu związanego ze wstrząsem. Nieprawidłowo przeprowadzony zabieg może wywołać groźną arytmię, na przykład migotanie komór.

Czym grozi migotanie komór?

Migotanie komór (VF – Ventricular Fibrillation) powoduje chaotyczne drganie komór, uniemożliwiające skuteczną pracę serca jako pompy. Prowadzi to do braku przepływu krwi i jest równoznaczne z zatrzymaniem krążenia. Defibrylacja jest stosowana w celu przywrócenia regularnego rytmu i funkcji serca. Częstoskurcz komorowy (VT – Ventricular Tachycardia) to kolejna arytmia, która może wymagać przeprowadzenia zabiegu defibrylacji. Jeśli częstoskurcz komorowy nie zostanie odpowiednio szybko przerwany, może przerodzić się w migotanie komór, dlatego defibrylacja jest często stosowana jako środek ratunkowy.

Jak przeprowadzić defibrylację serca?

Istnieją różne metody wykonania defibrylacji. Zależą one od rodzaju dostępnego urządzenia, ale najogólniej można powiedzieć, że do wykonania defibrylacji niezbędny jest defibrylator zewnętrzny. Od kilku lat defibrylatory automatyczne umieszczane są w miejscach publicznych: urzędach, centrach handlowych, na boiskach, dworcach, lotniskach, w szkołach. Defibrylator automatyczny jest prosty w obsłudze i nie wymaga od osoby, która się nim posługuje, podejmowania żadnych kluczowych decyzji. 
Istnieje również defibrylator zewnętrzny z funkcją półautomatyczną AED, najpopularniejszy. Ogólnodostępny defibrylator łączy cechy defibrylatora automatycznego AED i profesjonalnego defibrylatora manualnego, ale w rzeczywistości w obsłudze nie różni się wiele od defibrylatora automatycznego. Sam wykonuje analizę rytmu serca, ale wymaga ręcznego potwierdzenia przed dostarczeniem impulsu poprzez wciśnięcie odpowiedniego przycisku (zazwyczaj jest to czerwony, migający guzik z piorunem). Urządzenie wydaje komunikaty dźwiękowe, prowadzi osobę przeprowadzającą akcję ratunkową „za rękę”, więc nie ma ryzyka, że zrobi się coś niewłaściwie. W przypadku zaobserwowania zagrożenia warto śmiało reagować i sięgnąć po AED.

A jak defibrylację przeprowadzają profesjonaliści medyczni?

Manualny Defibrylator Zewnętrzny używany przez personel medyczny (ratowników medycznych, pielęgniarki, lekarzy), wymaga analizy rytmu serca i ręcznego dostarczenia impulsu elektrycznego przez ratownika. Daje osobie obsługującej pełną kontrolę nad procesem defibrylacji, w tym możliwość wyboru odpowiedniej mocy wyładowania oraz momentu aplikacji. Takie postępowanie wymaga zaawansowanej wiedzy i umiejętności i nie może być podjęte przez osoby postronne, nieposiadające odpowiednich kompetencji. 

Czy osoba, u której przeprowadzono defibrylację, powinna poddać się jakimś badaniom?

Pacjent po defibrylacji wymaga pilnej konsultacji kardiologa. Jeśli zabieg odbywał się poza szpitalem, pacjent wymaga pilnego transportu medycznego do ośrodka. Niezależnie od rodzaju defibrylacji, ważne jest ustalenie przyczyny arytmii i zaplanowanie dalszego leczenia tak, aby ocenić ryzyko nawrotu takiej sytuacji i zabezpieczyć chorego przed ponownym nagłym zatrzymaniem krążenia. Pacjenci po reanimacji z powodu migotania komór lub częstoskurczu komorowego mogą być zakwalifikowani do czasowego zabezpieczenia z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej (jeśli pacjent ma szansę na wyleczenie) lub do wszczepienia na stałe implantowalnego kardiowertera-defibrylatora.

Jakie badania mogą zostać zlecone?

Przebyte migotanie komór lub częstoskurcz komorowy wymaga przeprowadzenia podstawowej i rozszerzonej diagnostyki kardiologicznej, w tym wykonania badań:

Czy pacjent powinien szczególnie na coś uważać?

Wynikiem przeprowadzenia kompleksowej ewaluacji w postaci badań może być wdrożenie stałego leczenia farmakologicznego, czasem na całe życie. W takim przypadku niezwykle ważne jest przestrzeganie zaleceń lekarskich i regularne kontrole specjalistyczne. W zależności od przyczyny i ogólnego stanu serca, mogą zostać zalecone ograniczenia w aktywności fizycznej. Do kluczowych elementów leczenia i profilaktyki należy również rzucenie palenia, dieta uboga w sól, kontrola nadciśnienia i cukrzycy. W przypadku pacjentów, którzy w ramach leczenia otrzymali wszczepialny kardiowerter-defibrylator, konieczna jest regularna kontrola funkcji urządzenia (zdalnie lub w poradni). Ograniczenia związane z posiadanym urządzeniem nie są dokuczliwe i dotyczą głównie ograniczeń związanych z zawodowym prowadzeniem pojazdów mechanicznych, pracy z polem elektromagnetycznym. W przypadku wyładowania urządzenia ICD konieczna jest pilna kontrola w poradni kontroli rozruszników i defibrylatorów.

Defibrylacja to nie tylko procedura medyczna – to realna szansa na życie w sytuacjach granicznych. Jak podkreśla dr Wojdyła-Hordyńska, najważniejsze jest, aby nie zwlekać i nie bać się działać. Coraz szerszy dostęp do defibrylatorów AED oraz rosnąca świadomość społeczna to krok w dobrym kierunku, ale wciąż potrzebna jest edukacja i odwaga cywilna. Szybkie rozpoznanie problemu i podjęcie właściwych działań może uratować czyjeś życie – być może Twoje lub Twoich bliskich.

Źródło:Komunikat Prasowy

Muzyka, emocje, solidarność i walka o ludzkie życie – te wartości połączyły się 24 czerwca podczas wyjątkowego wydarzenia „Artyści dla Transplantacji – Zostaw Serce na Ziemi”. Hala COS Torwar wypełniła się dźwiękami znanych przebojów i przesłaniem, które ma realną moc ratowania życia. Redakcja MedicalPress z dumą relacjonuje to wydarzenie, które nie tylko porusza serca, ale i zmienia rzeczywistość polskiej transplantologii.
24 czerwca w hali COS Torwar w Warszawie odbył się niezwykły koncert charytatywny „Artyści dla Transplantacji – Zostaw Serce na Ziemi”. Na scenie wystąpili topowi polscy artyści: Kayah, Natalia Szroeder, Dawid Kwiatkowski, Grubson, Tomasz Organek, Nita, zespół Bios i HLA4TRANSPLANT. Wydarzenie zorganizowała Fundacja dla transplantacji „Zostaw Serce na Ziemi”, której prezesem i założycielem jest dr Zygmunt Kaliciński – kardiochirurg, transplantolog i lider zespołu HLA4TRANSPLANT.

Celem koncertu było nie tylko szerzenie wiedzy o transplantologii, ale także zbiórka środków na innowacyjny system do transportu serc – OCS Heart, zwany potocznie „Sercem w pudełku”. To przełomowe rozwiązanie pozwala utrzymać serce pobrane od dawcy w stanie metabolicznie aktywnym nawet przez 12 godzin, co zwiększa szanse na udany przeszczep i ratowanie życia.

Transplantacja to ratowanie życia

– Każdy jeden bilet, każda obecność, każde „tak, mogę być dawcą” jest bezcenne, bo ratuje życie – mówił dr Kaliciński, otwierając wydarzenie.

Na scenie oprócz muzyki zabrzmiały także słowa wdzięczności i nadziei. Ministra zdrowia Izabela Leszczyna podkreśliła, że każde wydarzenie na rzecz transplantologii jest „na wagę życia” i podziękowała lekarzom oraz dawcom za ich odwagę i poświęcenie. Wzruszające były również świadectwa rodzin dzieci, które dzięki transplantacji dostały szansę na nowe życie.

– Transplantacja to cud przekazania życia – powiedziała mama malutkiej Cecylii, która otrzymała nowe serce. – Rozmawiajmy o tym, bo to ważne – apelowała ze sceny.

Ojciec Oliwii, której serce przewieziono z Litwy do Warszawy właśnie dzięki systemowi OCS Heart, mówił z wdzięcznością:
– Oliwka żyje i my jesteśmy dalej szczęśliwą rodziną. To dzięki wam.

Wielkie wsparcie i wspólne świętowanie

W wydarzeniu uczestniczyli także przedstawiciele świata medycyny i administracji publicznej: prof. Rafał Krenke, prof. Mariusz Kuśmierczyk, prof. Michał Grąt oraz Marzena Kowalczyk. To oni podkreślali, że transplantologia to dziedzina, która potrzebuje ciągłego wsparcia – zarówno społecznego, jak i technologicznego.

Koncert prowadziła Gabi Drzewiecka, a artystom towarzyszył band pod kierownictwem Kacpra Stolarczyka. Publiczność mogła usłyszeć m.in. „Nowy ląd” w wykonaniu Nity, „Mississippi w ogniu” Organka oraz hity Kayah – „Supermenka” i „Testosteron”.

To wydarzenie to nie tylko piękna inicjatywa artystyczna, ale realna siła napędowa polskiej transplantologii. Dziękujemy Fundacji „Zostaw Serce na Ziemi”, lekarzom, artystom i każdemu uczestnikowi za wsparcie idei, która daje życie. Niech te dźwięki i emocje niosą się dalej – od serca do serca.

Źródło: www.wum.edu.pl
Foto: Dominika Scheifinger

Transplantacje wielonarządowe to dziś jedno z najbardziej zaawansowanych wyzwań współczesnej medycyny. Choć wymagają ogromnego doświadczenia, precyzji i współpracy wielu zespołów specjalistycznych, stają się realną szansą na uratowanie życia pacjentów z krańcową niewydolnością dwóch narządów. Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku jest liderem tego typu procedur w Polsce, pokazując, że przy odpowiednim zapleczu i determinacji można skutecznie przesuwać granice transplantologii.
Gdyby porównać transplantologię do fizyki, przeszczepienia dwunarządowe byłyby niczym mechanika kwantowa – złożone, wymagające ogromnej precyzji i wiedzy. Tego typu operacje wykonywane są jedynie w najbardziej zaawansowanych ośrodkach, jak Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku – obecny lider w Polsce w tym zakresie.

Pacjenci z niewydolnością więcej niż jednego narządu przez wiele lat byli poza zasięgiem transplantologii – choroba jednego układu dyskwalifikowała ich z leczenia drugiego. Dziś, dzięki postępowi medycyny i logistyki, możliwe są jednoczasowe przeszczepienia dwóch narządów: serca z nerką, wątroby z nerką, płuc z nerką czy serca z płucami.

UCK w Gdańsku może pochwalić się łącznie 11 wykonanymi transplantacjami dwunarządowymi, a także pionierskimi osiągnięciami w zakresie pierwszych w Polsce operacji serca i płuc zakończonych sukcesem po dwóch dekadach przerwy.

Od serca do nerek – historia pierwszych operacji

Pierwszą jednoczasową transplantację serca i nerki w Gdańsku przeprowadzono w 2018 r. – był to dopiero drugi taki przypadek w Polsce od czasów zespołu prof. Zbigniewa Religi. Dr hab. Piotr Siondalski, koordynujący program transplantacji serca w UCK, podkreśla, że sukces takich zabiegów wymaga nie tylko przygotowania technicznego, ale też wiary zespołu i pacjenta w powodzenie leczenia.

Dziś UCK ma na koncie już trzy transplantacje serca z nerką oraz trzy przeszczepienia wątroby z nerką. W 2023 r. w gdańskim ośrodku przeprowadzono także pierwszą w Polsce udaną operację przeszczepienia płuc i nerki – a w kolejnych miesiącach dwie kolejne.

Pacjenci dializowani zyskują nową szansę

Transplantacja wątroby i nerki daje szczególną szansę pacjentom z niewydolnością obu narządów – często jeszcze przed rozpoczęciem dializ. Jak zaznacza prof. Alicja Dębska-Ślizień, kierująca programem transplantacji nerek w UCK, to „ostatnia deska ratunku”, która może całkowicie zmienić rokowanie chorego.

Z kolei dr hab. Piotr Domagała, odpowiedzialny za program przeszczepień wątroby, podkreśla, że opieka nad pacjentem dwunarządowym jest znacznie bardziej złożona – wymaga dokładnej kontroli gospodarki płynowej i hemodynamicznej, a niektóre narządy (jak nerka) uruchamiają się z opóźnieniem.

Czas – kluczowy czynnik

Podczas jednoczasowych przeszczepień szczególnie ważny jest czas niedokrwienia narządów. Wątroba toleruje maksymalnie 8–12 godzin przerwy w ukrwieniu, płuca tylko 6 godzin, a nerki – nawet do 48 godzin przy zastosowaniu maszyn do perfuzji, w które wyposażone jest UCK.

Z tego względu ustalenie kolejności przeszczepów (np. najpierw płuca, potem nerka) zależy od specyfiki narządów. Dodatkowo, zespolenia chirurgiczne muszą być zaplanowane w sposób maksymalizujący szanse powodzenia.

Zespół ponad wszystko

W jednoczasowych transplantacjach uczestniczy kilkudziesięciu specjalistów: chirurdzy, anestezjolodzy, perfuzjoniści, pielęgniarki, fizjoterapeuci, psycholodzy i koordynatorzy transplantacyjni. Wszystko po to, by przygotować pacjenta, przeprowadzić operację i zapewnić skuteczne leczenie po przeszczepie.

Jak podkreślają eksperci, kluczowa jest zgodność immunologiczna – przeszczepienie obu narządów od jednego dawcy zmniejsza ryzyko odrzutu i powikłań immunosupresyjnych.

Gdańsk przeciera szlak

Poza UCK, transplantacje dwunarządowe realizowane są także w ośrodkach w Warszawie, Szczecinie, Katowicach i Zabrzu. Gdański ośrodek planuje już kolejne kroki – w tym pierwsze w Polsce przeszczepienie wątroby i płuc.
 
Choć transplantacje dwunarządowe to ogromne wyzwanie kliniczne, logistyczne i psychologiczne – dają pacjentom realną szansę na nowe życie. Gdańskie UCK pokazuje, że przy zaangażowaniu, nowoczesnej technologii i determinacji zespołu medycznego można osiągać sukcesy tam, gdzie jeszcze niedawno wydawało się to niemożliwe. To dowód na to, że warto inwestować w rozwój wysoko wyspecjalizowanej medycyny w Polsce – dla dobra tych, którzy walczą o życie.

Źródło: UCK w Gdańsku