Medicalpress
Z danych GUS wynika, że na koniec 2024 roku w skład zespołów ratownictwa medycznego w Polsce wchodziło prawie 13 tys. pracowników, z czego 11,4 tys. to ratownicy medyczni. Najwięcej z nich wykonywało swój zawód w województwie mazowieckim – 2741, a najmniej w lubuskim – 513. Nie brakuje chętnych do studiowania ratownictwa medycznego na polskich uczelniach. Eksperci podkreślają, że jest to dla nich atrakcyjna ścieżka kariery, a Polska znajduje się w czołówce europejskiej pod względem ich przygotowania zawodowego.
Raport Głównego Urzędu Statystycznego „Pomoc doraźna i ratownictwo medyczne w 2024 roku” wskazuje, że w 2024 roku w ramach systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne funkcjonowało 1664 zespołów ratownictwa medycznego (ZRM). Udzieliły one pomocy w miejscu zdarzenia 3,2 mln osób (o 13 proc. więcej r/r).

Z danych Krajowego Centrum Monitorowania Ratownictwa Medycznego wynika z kolei, że w 2025 roku w Państwowym Ratownictwie Medycznym odnotowano nieco ponad 5 mln zgłoszeń, z czego blisko 3,4 mln zostało przyjętych. Około 2,5 mln z nich dotyczyło wezwań do domu pacjenta. Najwięcej wyjazdów zrealizowanych przez ZRM dotyczyło Mazowsza, gdzie było ich 512 509, oraz województwa śląskiego (456 417).

 Obserwujemy zainteresowanie pracą ratowników medycznych. Wiemy, że jest wielu studentów, którzy zresztą odbywają praktyki w naszej instytucji. Jest to atrakcyjny zawód, który daje dużo satysfakcji, i nie narzekamy na brak kadry. Personel, który mamy, jest świetnie przygotowany. Wiedza kandydatów, którzy zgłaszają się do nas do pracy, jest bardzo duża – mówi agencji Newseria dr Karol Bielski, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego „Meditrans”.

W roku akademickim 2025/2026 na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym ratownictwo medyczne na studiach pierwszego stopnia chciało studiować 568 osób, jednak miejsc było jedynie 120. Ponadto wśród zakwalifikowanych kandydatów 52 proc. stanowiły kobiety. Natomiast na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie miejsc było 50, a chętnych – 372, co daje ponad siedem osób na miejsce. Na
Gdańskim Uniwersytecie Medycznym odnotowano 5,7 kandydatów na jedno miejsce.

– Ratownictwo medyczne to bardzo atrakcyjny kierunek, oczywiście wszystko zależy od predyspozycji i preferencji każdego medyka. Obserwujemy pasję u wielu osób i chęć  ciągłego podnoszenia kwalifikacji, co jest szczególnie cenne dla pacjentów – mówi dr Karol Bielski.

Jak podkreśla ekspert, zawód ratownika medycznego jest dobrze uregulowany.

– Niedawno powstał samorząd zawodowy ratowników medycznych, więc jest to grupa zawodowa, która została dostrzeżona i ma już ugruntowaną pozycję w świecie medycznym. Teraz należałoby się skupić na utrzymaniu tego niesamowicie wysokiego standardu bycia w czołówce europejskiej, jeśli chodzi o wiedzę i przygotowanie zawodowe – podkreśla dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego „Meditrans”.

W grudniu 2025 roku posłanka PSL Agnieszka Maria Kłopotek skierowała interpelację do ministra zdrowia, w której zwróciła uwagę na kwestie uznawania kompetencji z zakresie kwalifikowanej pierwszej pomocy (KPP) zdobywanej na studiach licencjackich. W trakcie studiów studenci zdają egzaminy obejmujące taki sam zakres wiedzy i umiejętności, jaki wymagany jest od ratowników po ukończeniu 66-godzinnego kursu KPP, jednak nie otrzymują formalnego potwierdzenia tych kompetencji. Jak podkreśla, w praktyce oznacza to, że studenci i absolwenci ratownictwa medycznego, mimo posiadania odpowiedniego przygotowania, nie mogą się wykazać uprawnieniami KPP w sytuacjach, w których wymagane jest formalne potwierdzenie kwalifikacji, np. przy współpracy z podmiotami spoza systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego.

W odpowiedzi na interpelację Ministerstwo Zdrowia podkreśliło, że zgodnie z ustawą o Państwowym Ratownictwie Medycznym ratownik posiadający kwalifikacje wymagane dla tego zawodu, realizujący doskonalenie zawodowe, ma uprawnienia do udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy bez obowiązku ukończenia kursu lub szkolenia w zakresie KPP.

 Wydaje mi się, że automatyczne uznawanie kwalifikacji w zakresie KPP wszystkim absolwentom kierunków ratownictwo medyczne wydaje się dobrym pomysłem. Jeśli mówimy o pracy w profesjonalnej jednostce jak nasza, to wymagany jest tytuł zawodowy ratownika medycznego. Mamy szereg instytucji, które nawet formalnie korzystają z pomocy osób po kursach kwalifikowanej pierwszej pomocy, posiadających kompetencje ratownika – tłumaczy dr Karol Bielski. – Zawód ratownika medycznego jest czymś odrębnym od ratownika z ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, który ma kwalifikację pierwszej pomocy, jest po kursie i egzaminie z KPP. Takie osoby świetnie się przydają w Policji, jednostkach współpracujących w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego, w WOPR-ze, GOPR-ze, OSP i Straży Pożarnej, więc bezwzględnie jest to dobry pomysł.

Źródło: Newseria

Sejm właśnie przeszedł pierwszy etap legislacyjny ważnego projektu nowelizacji Kodeksu karnego, Kodeksu wykroczeń i Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia – celem jest wzmocnienie ochrony osób niosących pomoc, w tym medyków, ratowników i obywateli reagujących w sytuacjach kryzysowych.
Coraz częstsze przypadki agresji wobec personelu medycznego i osób ratujących życie – tragicznie zilustrowane głośnymi zdarzeniami, jak zabójstwo ratownika w Siedlcach czy atak na lekarza w Krakowie – stały się bezpośrednim impulsem do zmian w prawie. Nowe przepisy przewidują, że za atak na osobę interweniującą lub ratującą życie grozić będzie kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia, podczas gdy dotychczas sankcje były znacznie łagodniejsze. Również agresja słowna, dotychczas wymagająca prywatnego aktu oskarżenia, będzie ścigana z urzędu przez prokuraturę.

Projekt zakłada także znaczne podniesienie kar finansowych za zakłócanie spokoju w miejscach publicznych – w tym w szpitalach i urzędach. Grzywny mają wynosić od 1 000 do 5 000 zł, zamiast obecnych maksymalnych 500 zł. Sąd, na wniosek pokrzywdzonego, będzie zobowiązany do upublicznienia wyroku skazującego, co ma stanowić dodatkowy element prewencji. Policja z kolei otrzyma obowiązek zatrzymania sprawcy „na gorącym uczynku” i przekazania sprawy do sądu w trybie przyspieszonym.

Zmiany obejmą nie tylko lekarzy, pielęgniarki czy ratowników medycznych, ale również zwykłych obywateli, którzy podejmują interwencję w obronie innych – np. powstrzymują napastnika, rozdzielają bójkę czy ratują ofiary wypadków. Takie rozwiązanie ma zlikwidować dotychczasową nierówność w traktowaniu funkcjonariuszy publicznych i osób cywilnych niosących pomoc.

Podczas sejmowej debaty projekt uzyskał szerokie poparcie wszystkich klubów parlamentarnych, choć politycy zwracali uwagę, że represja nie wystarczy. Konieczne są także działania edukacyjne i systemowe, które wpłyną na postrzeganie pracy ratowników i medyków, a także poprawią bezpieczeństwo w placówkach ochrony zdrowia. W dyskusji podnoszono również propozycje dodatkowych rozwiązań, takich jak rejestr agresywnych pacjentów, systemy alarmowe w gabinetach lekarskich, monitoring czy dodatkowe zabezpieczenia fizyczne w szpitalach.

Nowelizacja, którą skierowano do prac w Komisji Nadzwyczajnej ds. Zmian w Kodyfikacjach, to ważny krok w kierunku poprawy bezpieczeństwa tych, którzy codziennie ryzykują, ratując życie i zdrowie innych. Jeżeli zapisy ustawy zostaną dopracowane i skutecznie egzekwowane, mogą stać się realnym narzędziem ochrony przed przemocą wobec lekarzy, ratowników i wszystkich osób interweniujących w sytuacjach zagrożenia.

Źródło: SEJM RP

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Kodeksu karnego i Kodeksu wykroczeń, przewidujący surowsze kary za przemoc wobec funkcjonariuszy publicznych, pracowników ochrony zdrowia oraz obywateli niosących pomoc innym. Zgodnie z nowymi przepisami za atak na ratownika medycznego, lekarza, pielęgniarkę, policjanta, strażaka czy osobę cywilną reagującą na przemoc będzie groziło nawet 5 lat więzienia. Rząd podkreśla, że zmiany są odpowiedzią na rosnącą falę agresji wobec osób, które ratują zdrowie i życie innych.
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda podkreśliła, że zmiany są odpowiedzią na postulaty środowiska medycznego i narastającą falę agresji wobec osób ratujących zdrowie i życie. – „W ostatnich latach coraz częściej dochodzi do ataków na służby ratunkowe, a także na osoby cywilne, które zdecydowały się pomóc narażając własne życie. Nowe przepisy mają temu przeciwdziałać. (…) W ubiegłym roku zespoły ratownictwa medycznego interweniowały ponad 3,2 mln razy, a aż trzy tysiące razy same potrzebowały wsparcia po aktach przemocy. Kara za atak na pracownika ochrony zdrowia musi być surowa i nieuchronna” – powiedziała minister.

Stanowcze słowa padły również ze strony ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. – „Bezpieczeństwo jest dla nas priorytetem. Nie ma przyzwolenia na przemoc wobec osób, które pomagają innym. Bez względu na to czy jest to ratownik medyczny, policjant, strażak czy każdy obywatel, który ratuje innych. (…) Bezkarność tych, którzy odważą się zaatakować musi się skończyć” – podkreślił.

Nowelizacja przewiduje m.in. podwyższenie kary za atak na policjanta, strażaka, ratownika medycznego czy osobę interweniującą w obronie innych. Zamiast dotychczasowych dwóch lub trzech lat więzienia, sprawcom grozić będzie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Taką samą ochroną jak funkcjonariusze publiczni objęci zostaną również obywatele, którzy podejmują działania ratunkowe lub powstrzymują przemoc.

Nowe przepisy obejmą także agresję słowną – każda osoba znieważona podczas interwencji będzie traktowana jak funkcjonariusz publiczny, a sprawą zajmie się prokuratura. Za agresywne zachowania w miejscach publicznych, takich jak szpitale czy urzędy, grozić będzie kara aresztu, ograniczenia wolności, grzywna od 1000 do 5000 zł lub mandat w wysokości 1000 zł. Taka sama kara będzie obowiązywać za zakłócanie spokoju pod wpływem alkoholu, narkotyków czy dopalaczy.

Projekt wprowadza także obowiązek publikacji wyroków wobec sprawców – na wniosek pokrzywdzonego sąd będzie musiał ujawnić ich dane, np. na stronie internetowej. Dodatkowo w przypadku zatrzymania sprawcy na gorącym uczynku policja będzie zobligowana do jego zatrzymania i skierowania sprawy do sądu w trybie przyspieszonym, zwłaszcza jeśli atak miał miejsce w placówkach medycznych czy instytucjach publicznych. Nowelizacja ma być wyraźnym sygnałem, że państwo nie będzie tolerować przemocy wobec osób, które ratują innych.

Przyjęte rozwiązania mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Zobacz projekt

Projekt nowelizacji zaostrza sankcje karne i poszerza ochronę prawną. Surowsze kary obejmą zarówno przemoc fizyczną, jak i słowną, a sądy będą mogły publikować dane skazanych sprawców. Wprowadzone rozwiązania zakładają także szybkie postępowania wobec osób zatrzymanych na gorącym uczynku, zwłaszcza w szpitalach, przychodniach czy urzędach. – „Kara za atak na pracownika ochrony zdrowia musi być surowa i nieuchronna” – podkreśliła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek dodał: – „Bezkarność tych, którzy odważą się zaatakować, musi się skończyć”. Nowe przepisy mają wejść w życie w ciągu 14 dni od publikacji w Dzienniku Ustaw.

Źródło: GOV

We wtorek rząd ma się zająć nowelizacją Kodeksu karnego oraz Kodeksu wykroczeń, której głównym celem jest zaostrzenie kar wobec sprawców ataków na lekarzy, pielęgniarki i ratowników medycznych pracujących w publicznym systemie ochrony zdrowia. To odpowiedź na dramatycznie narastającą falę agresji wobec personelu medycznego.
Nowe przepisy przewidują m.in. podniesienie górnej granicy kary za naruszenie nietykalności medyka podczas interwencji – z obecnych dwóch i trzech lat do pięciu lat więzienia, jeśli atak wiąże się z narażeniem życia lub zdrowia poszkodowanego. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada także sankcje dla osób zakłócających porządek publiczny w szpitalach czy podczas akcji ratunkowych – w takich sytuacjach ma grozić grzywna do tysiąca złotych.

W uzasadnieniu projektu resort podkreśla, że zaostrzenie ma pełnić rolę odstraszającą i wyraźnie sygnalizować, iż państwo będzie konsekwentnie ścigać i karać sprawców agresji wobec osób ratujących życie.

Środowisko medyczne reaguje jednak z mieszanymi uczuciami. – „Dobrze, że rząd zajmie się wreszcie bezpieczeństwem medyków pod kątem zmian legislacyjnych. Niedobrze, że kazano nam tak długo na te zmiany czekać. W interesie społecznym jest, by medyk czuł się w pracy bezpiecznie, bo rzutuje to bezpośrednio na bezpieczeństwo naszych pacjentów. Mówiąc wprost – bezpieczeństwo lekarza to bezpieczeństwo pacjenta” – komentuje Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Jak dodaje, samo zaostrzenie kar to dopiero „pierwszy i najłatwiejszy krok”, podczas gdy lekarze przedstawili rządowi cały pakiet propozycji, które wciąż czekają na wdrożenie.

Przykłady tragicznych zdarzeń z ostatnich miesięcy – śmierć ratownika medycznego w Siedlcach czy zabójstwo lekarza w krakowskim szpitalu uniwersyteckim – unaoczniły skalę problemu. Jednak eksperci podkreślają, że wyższe kary same w sobie nie powstrzymają sprawców, zwłaszcza jeśli działają oni pod wpływem alkoholu lub substancji psychoaktywnych.

Samorząd lekarski od lat wskazuje, że konieczne są rozwiązania systemowe – od poprawy jakości ochrony w placówkach, przez lepsze zabezpieczenia dla personelu (np. „panic buttony” czy kamizelki ochronne dla ratowników), po stworzenie narzędzi do rejestrowania przypadków agresywnych pacjentów. Część z tych postulatów – jak rejestr – została jednak odrzucona ze względów prawnych i etycznych.

Nowelizacja, jeśli zostanie przyjęta, wejdzie pod obrady parlamentu na początku września. Pozostaje pytanie, czy będzie ona realnym krokiem w stronę poprawy bezpieczeństwa medyków, czy raczej kolejnym sygnałem politycznym, niewystarczającym wobec narastającej fali agresji.

Zawody związane z ratowaniem życia i zdrowia niezmiennie cieszą się najwyższym poważaniem społecznym – potwierdza to najnowszy ranking SW Research. Ratownicy medyczni, pielęgniarki i lekarze znajdują się w ścisłej czołówce zestawienia, co pokazuje, że społeczeństwo nadal dostrzega i docenia wysiłek pracowników ochrony zdrowia. Warto przyjrzeć się bliżej, jak zmieniają się nastroje i jakie profesje – także medyczne – budzą największy szacunek.
Nowi bohaterowie i starzy antybohaterowie – najnowszy ranking poważania zawodów stworzony przez agencję badawczą SW Research po raz piąty odsłania aktualne nastroje społeczne. Mimo, że kolejny rok z rzędu strażak i ratownik pozostają na szczycie zaufania, to dołącza do nich nowy lider rankingu. Influencerzy i politycy nadal zamykają zestawienie ponad 50 zawodów i specjalności.
 
Polacy już piąty rok z rzędu wystawili oceny przedstawicielom różnych profesji i specjalności.  W tym roku analizie poddano 51 kategorii zawodowych, co oznacza, że w zestawieniu znalazło się aż 12 debiutantów. Podstawą do stworzenia rankingu była odpowiedź na pytanie „Jakim poważaniem darzysz osoby o poniższym zawodzie / funkcji” udzielona na 5-punktowej skali od oceny „bardzo małym” do „bardzo dużym”. Następnie dla każdej profesji zsumowano odsetki wskazań dla „raczej dużym” i „bardzo dużym”. W ten sposób uszeregowano zawody w ranking, zaczynając od kategorii o najwyższym wyniku. Każdy z zawodów prezentowany był respondentom zarówno w formie męskiej, jak i żeńskiej.

Zawody z misją wciąż na topie, ale jest zmiana na podium

Już piąty rok z rzędu niekwestionowanymi zwycięzcami rankingu zostali strażacy, cieszący się poważaniem 83,0% obywateli. Bez zmian również na miejscu wicelidera, które w 2025 roku przypadło ratownikom medycznym (81,5%). W tegorocznym zestawieniu mamy jednak istotną zmianę na 3. miejscu. Brązowym medalistą został debiutant rankingu – pilot samolotu pasażerskiego z 81,0% poważaniem społecznym.

Pierwsza trójka zawodów zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych profesji, czego dowodem jest fakt, że średnia różnica w poziomie społecznego poważania między dwiema kolejnymi specjalizacjami z  dotychczasowej czołówki rankingu wynosi aż 8 punktów procentowych. A chodzi o pielęgniarkę i lekarza, którzy zajęli w tym roku odpowiednio 4 i 5 miejsce.

Pozycje zawodów z poprzedniej edycji rankingu pozostają stabilne: farmaceuta otrzymał 65,4% wskazań, profesor wyższej uczelni 64,2%, górnik 62,3% a inżynier w fabryce 59,7%.

Tegoroczne wyniki rankingu społecznego poważania zawodów i specjalności potwierdzają silne zakorzenienie w polskim społeczeństwie etosu służby publicznej, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa i ratownictwa. Nieprzerwana dominacja strażaków i ratowników medycznych na czołowych pozycjach oraz świetny debiut pilota samolotu pasażerskiego wskazują, że społeczne uznanie skupia się wokół zawodów niosących realną pomoc i odpowiedzialność za życie innych. Wysokie oceny tych profesji mogą być interpretowane jako wyraz zaufania obywateli do instytucji ratujących zdrowie i życie, szczególnie w kontekście współczesnych kryzysów – od pandemii po katastrofy naturalne i wypadki – komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes agencji badawczej SW Research.

Politycy i influencerzy na dnie

Z kolei antybohaterowie rankingu również pozostają na swoich stałych pozycjach zamykających stawkę. Najniższe uznanie społeczne od lat przypisane jest twórcom internetowym, czyli influencerom (13,6%) oraz youtuberom (13,8%). Zaraz za nimi, choć z istotną 8 punktową różnicą w poziomie społecznego poważania, uplasowali się działacze polityczni – posłowie i posłanki na Sejm RP (21,7%) oraz deputowani do Europarlamentu (22,2%, po raz pierwszy w rankingu). Tylko nieco lepiej zostali ocenieni samorządowcy (radny gminny, 24,9%), senatorowie RP (26,7%, również debiut w rankingu) czy ministrowie (27,6%).

Niskie noty influencerów, youtuberów i polityków – zarówno krajowych, jak i europejskich – mogą świadczyć o głębokim kryzysie zaufania do profesji postrzeganych jako skupione na autopromocji, kontrowersji lub oderwane od codziennych problemów zwykłych obywateli. To odzwierciedlenie szerszych zjawisk społecznych, takich jak dezinformacja w mediach społecznościowych, zmęczenie cynizmem politycznym oraz rosnące oczekiwanie wobec autentyczności i użyteczności społecznej – dodaje Zimolzak.

Debiutanci zróżnicowani pod względem społecznego uznania

W najnowszym rankingu zawodów pojawiło się aż 12 debiutantów, którzy trafili do różnych stref społecznego poziomu poważania. Oprócz wcześniej wspomnianego rewelacyjnego wyniku pilota samolotu pasażerskiego oraz słabego startu senatora i europosła, warto odnotować 6 miejsce strażnika granicznego z poziomem uznania społecznego 66,4%. Całkiem niezłe pozycje, tj. w górnej połowie rankingu znaleźli się kolejno pracownicy personelu pokładowego – stewardzi i stewardessy (16 miejsce, 54,7%),  przedstawiciele zawodu listonosza (18 miejsce, 53,3%) oraz psychoterapeuty (20 miejsce, 51,5%). Z kolei zaraz za połową zestawienia „zaparkował” zawodowy kierowca TIR-a (27 miejsce, 48,4%). Natomiast trzecią dziesiątkę otworzył kelner (31 miejsce, 41,3%). Nieco niżej uplasowali się nowi przedstawiciele zawodów artystycznych: tancerz baletowy (33 miejsce, 38,2%) oraz aktor (34 miejsce, 37,9%). Natomiast przed ostatnią dziesiątką, zaraz za księdzem, znalazł się trener personalny (41 miejsce, 28,3%).
 
Awanse i spadki. Tłusty rok dla rolników, chudy dla przedsiębiorców

Zdecydowanie największym wygranym tegorocznego rankingu jest rolnik indywidualny w średnim gospodarstwie, który zanotował awans aż o 10 pozycji w stosunku do mocno spadkowego 2024 roku, aktualnie zajmując 11 miejsce z wynikiem 59,1% (wzrost o 6 pkt proc.).

W tym roku ranking okazał się korzystny również dla księgowych (poprawa o 3 pozycje, aktualnie 22 miejsce z wynikiem 53,1%) oraz dla oficerów w randze kapitana (skok o 2 oczka, aktualnie 12 miejsce z wynikiem 58%).

W tegorocznym zestawieniu nie zabrakło też licznych spadków, bardziej lub mniej efektownych. Ten najbardziej dotkliwy można zaobserwować w przypadku przedsiębiorców i właścicieli dużych firm (spadek o 6 pozycji, aktualnie 28 miejsce z wynikiem 48,4%), szczególnie w kontekście wyraźnego wzrostu społecznego poważania dla tej przedstawicieli tej profesji w 2024 roku. Istotną obniżkę społecznego poważania odnotowali również sędziowie (spadek o 4 pozycji, aktualnie 23 miejsce z wynikiem 50,7%).

Mniej wyraźne, aczkolwiek liczne spadki (o 3 pozycje) można zauważyć w przypadku: pracowników sprzątających (17 miejsce), informatyków (19 miejsce), artystów-muzyków (30 miejsce) czy radnych gminnych (47 miejsce).
 
Więcej niż ranking

Ranking poważania zawodów 2025 pokazuje, że Polacy nadal najwyżej cenią tych, którzy realnie chronią życie i zdrowie innych. Jednocześnie wciąż brakuje społecznego zaufania do zawodów kojarzonych z autopromocją, władzą i dystansem wobec codziennych problemów obywateli. Jednak ranking to coś więcej niż tylko lista profesji – to swoisty barometr społecznych wartości, aspiracji i zaufania. Pokazuje, kogo postrzegamy jako godnych szacunku, a kogo jako oderwanych od realnych potrzeb – i tym samym odsłania głębsze napięcia, oczekiwania i przemiany zachodzące w społeczeństwie.
 
Nota metodologiczna:
Badanie przeprowadzono w dniach 22-23.04.25 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1000 Polaków w wieku 16-80 lat.