Medicalpress
Doktor Jacek Sadowski, kierownik Kliniki Radioterapii w Świętokrzyskim Centrum Onkologii w Kielcach, w rozmowie z redakcją Medicalpress, omawia znaczenie wczesnej diagnostyki, tłumaczy, na czym polega interdyscyplinarne podejście do leczenia raka prostaty, jaką rolę odgrywa współczesna radioterapia i czym jest radioterapia adaptacyjna „real-time” oraz obala mity dotyczące powikłań radioterapii.

Panie Doktorze, coraz częściej mówi się o konieczności dbania o zdrowie mężczyzn po 40. roku życia. Dlaczego właśnie w tym wieku tak ważna staje się czujność onkologiczna i badanie prostaty?

Doktor Jacek Sadowski: To, co chciałbym przekazać dla wszystkich mężczyzn – i nie tylko tych w grupie wiekowej, u której najczęściej rozpoznaje się raka prostaty – to apel do każdego pana, który skończył 40 lat: zwracajcie uwagę na objawy, które mogą sugerować chorobę. Nie bójmy się o nich myśleć ani mówić, a w razie wątpliwości kontaktujmy się z lekarzem. Jest to choroba, którą można zdiagnozować w bardzo prosty sposób na wczesnym etapie.

Trzeba tylko wiedzieć, na co zwrócić uwagę. Pierwsza rzecz, którą panowie mogą zrobić sami, to porównać swoje nawyki związane z oddawaniem moczu. Powszechnie dostępna jest tzw. skala IPSS – siedem prostych pytań, na które można odpowiedzieć i zsumować punkty. To daje już podpowiedź, czy trzeba udać się do lekarza.


Ostatnie lata, zwłaszcza w ramach programu „Profilaktyka 40+”, pokazały, że badanie PSA pozwalało przypadkiem wykryć chorobę u wielu mężczyzn w wieku 50–60 lat. Wczesne wykrycie raka prostaty umożliwia skuteczne leczenie, bez narażania pacjenta na poważne powikłania czy okaleczające zabiegi.

Gdy już dojdzie do diagnozy, coraz częściej mówimy o radioterapii. Wielu pacjentów kojarzy ją głównie z leczeniem wspomagającym po operacji, ale jej zastosowanie jest o wiele szersze. Jakie miejsce zajmuje radioterapia w leczeniu raka prostaty i w jakich sytuacjach klinicznych jest stosowana?

Doktor Jacek Sadowski: Radioterapia jest jedną z podstawowych metod leczenia każdego nowotworu, w tym raka prostaty. Stosuje się ją szczególnie u pacjentów, którzy nie mogą być leczeni chirurgicznie. To metoda, którą można wykorzystywać równie skutecznie samodzielnie. 

Ogromny postęp dokonał się w ciągu ostatnich kilkunastu lat – zarówno jeśli chodzi o technologię aparatów, jak i wyposażenie w urządzenia pozwalające kontrolować przebieg leczenia i ograniczać ryzyko powikłań, zarówno wczesnych, jak i późnych. To, co wydarzyło się w diagnostyce i planowaniu terapii, sprawiło, że radioterapia stała się metodą coraz bardziej bezpieczną i precyzyjną.

Leczenie raka prostaty powinno być od samego początku interdyscyplinarne. Każdy pacjent powinien przejść konsylium wielodyscyplinarne, na którym omawia się możliwe metody leczenia. W naszym ośrodku takie konsylia działają od lat i pacjent od samego początku otrzymuje informację o wszystkich dostępnych opcjach leczenia. Bardzo dobrze układa nam się współpraca z urologami i onkologami klinicznymi, co pozwala na prowadzenie terapii w sposób skoordynowany i kontrolowany. 

Radioterapia ma dziś trzy główne zastosowania: może być leczeniem samodzielnym, leczeniem uzupełniającym po zabiegu operacyjnym oraz leczeniem ratunkowym w przypadku niepowodzenia chirurgii. W każdej z tych sytuacji daje realną szansę na skuteczne wyleczenie chorego. Myślę, że w kolejnych latach jej znaczenie będzie jeszcze większe – pod warunkiem, że będzie prowadzona we współpracy z innymi specjalistami.

Radioterapia to jednak nie jedna metoda, ale różne opcje terapeutyczne. Jakie są te najważniejsze?

Doktor Jacek Sadowski: W leczeniu raka prostaty mamy do dyspozycji dwie podstawowe techniki. Pierwsza to teleradioterapia – napromienianie z zewnątrz. Druga to brachyterapia, czyli wprowadzenie źródeł promieniowania bezpośrednio do gruczołu krokowego przy pomocy specjalnych aplikatorów. Formalnie jest to zabieg, ale dla pacjentów nie jest szczególnie obciążający. W wielu sytuacjach klinicznych łączenie tych dwóch metod jest wręcz rekomendowane jako standard leczenia.

W naszym ośrodku leczymy w ten sposób około 400 pacjentów rocznie i ta liczba systematycznie rośnie, mimo że urolodzy przeprowadzają coraz więcej zabiegów chirurgicznych i stale doskonalą swoje techniki. Wynika to z faktu, że świadomość pacjentów rośnie, coraz częściej zgłaszają się oni do kontroli i udaje się rozpoznać nowotwór na wczesnym etapie, kiedy możliwe jest leczenie radykalne. Dlatego zarówno dla urologów, jak i dla nas pracy nie zabraknie.

Jeszcze kilka dekad temu radioterapia budziła obawy pacjentów związane z powikłaniami. Jak wygląda to dziś?

Doktor Jacek Sadowski: Ogromny postęp dokonał się także w samej technice radioterapii.  Wciąż zdarza się, że pacjenci pytają przed leczeniem: „Czy będę poparzony? Czy zostaną ślady?”. To przekonania historyczne, związane z aparaturą sprzed 30–40 lat. Dziś dysponujemy zupełnie inną technologią – nowoczesnymi akceleratorami, które pozwalają precyzyjnie napromieniać prostatę i jednocześnie chronić sąsiednie narządy, takie jak odbytnica, pęcherz czy jelito cienkie. Wcześniej to one często reagowały powikłaniami, które były dla pacjentów uciążliwe i wymagały dodatkowego leczenia.

Naszym priorytetem jest nie tylko skuteczność, ale też bezpieczeństwo. Radioterapia prowadzona jest w seriach – kilkunastu, czasem kilkudziesięciu frakcji – dlatego kluczowa jest powtarzalność. Codziennie musimy zapewnić pacjentowi takie same warunki, aby jakość terapii była stabilna, a efekty przewidywalne. Dzięki temu radioterapia raka prostaty jest dziś terapią skuteczną, bezpieczną i coraz mniej obciążającą dla chorego.

Wspomniał Pan o nowoczesnych technologiach. Czym jest radioterapia adaptacyjna, o której coraz częściej się mówi?

Doktor Jacek Sadowski: To przyszłość radioterapii. Polega na dostosowywaniu dawki promieniowania do zmieniających się warunków anatomicznych pacjenta w czasie rzeczywistym. W standardowej radioterapii opieramy się na jednym badaniu tomograficznym wykonanym na początku leczenia. Na tej podstawie przygotowujemy plan terapeutyczny, który staramy się realizować przez cały cykl napromieniania. Problem w tym, że prostata to narząd ruchomy, a sąsiadujące z nią odbytnica i pęcherz również mogą zmieniać swoje położenie. W efekcie codzienna sytuacja anatomiczna pacjenta bywa inna niż ta, którą uwzględniliśmy w planie referencyjnym.

Radioterapia adaptacyjna w czasie rzeczywistym pozwala na przygotowanie pacjenta do leczenia dokładnie w danym dniu i momencie – już wtedy, gdy leży na stole terapeutycznym. Dzięki specjalistycznym aparatom, oprogramowaniu i badaniom obrazowym możemy na bieżąco korygować plan leczenia, tak aby napromienianie było jak najlepiej dopasowane do aktualnej anatomii pacjenta.

To jednak wymaga pracy całego zespołu – lekarza radioterapeuty, fizyka medycznego, który sprawdza poprawność planu od strony dozymetrycznej, oraz technika elektroradiologa, który realizuje terapię. Coraz częściej wykorzystujemy w tym procesie również sztuczną inteligencję, aby szybciej i precyzyjniej dopasować dawkę do narządów, które leczymy i tych, które musimy chronić.

Taka metoda to ogromny postęp – pozwala leczyć mniejsze objętości, znacznie lepiej chroni zdrowe narządy i minimalizuje ryzyko powikłań. Na razie jednak radioterapia adaptacyjna jest technologią wymagającą – potrzebuje specjalnego sprzętu, dużego zaangażowania personelu i odpowiedniej organizacji pracy. W Świętokrzyskim Centrum Onkologii nie mamy jeszcze takich możliwości, ale traktujemy je jako nasz najbliższy cel rozwojowy. W Polsce są już ośrodki, które prowadzą takie leczenie i z roku na rok będzie ich coraz więcej.

Skoro mówimy o tak zaawansowanych technikach, pojawia się pytanie o zasoby – finansowe i organizacyjne. Co dziś jest największym wyzwaniem inwestycyjnym w radioterapii?

Doktor Jacek Sadowski: Rozwój radioterapii zawsze wiąże się z dużymi nakładami. Ośrodki same nie są w stanie udźwignąć kosztów – niezbędne jest wsparcie ministerstwa i samorządów. Planujemy doposażenie w rezonans do planowania radioterapii i rozbudowę zaplecza fizyki medycznej. W perspektywie kilku lat chcemy także wdrożyć radioterapię adaptacyjną w czasie rzeczywistym. To inwestycje, które wymagają dużych środków, ale decydują o jakości leczenia pacjentów.

Mówił Pan o inwestycjach w sprzęt i nowe technologie. Ale równie ważne wydaje się to, jak cały system leczenia jest zorganizowany. Dlaczego w onkologii tak istotna staje się dziś współpraca wielu specjalistów?

Doktor Jacek Sadowski: Onkologia stała się obecnie specjalnością wielodyscyplinarną. To już nie jest tak jak dawniej, że chirurg leczył swoich pacjentów, radioterapeuta swoich, a onkolog kliniczny swoich. Dziś przy większości rozpoznań chorób nowotworowych leczenie musi być interdyscyplinarne. Te metody się uzupełniają i – jestem przekonany – w przyszłości będą się jeszcze mocniej zazębiać.

Nie chodzi tylko o rozwój radioterapii, ale także chirurgii i onkologii klinicznej – wszystkie te obszary muszą ze sobą współpracować, aby pacjent był leczony kompleksowo i na odpowiednim poziomie. Ogromne znaczenie ma też diagnostyka, od której wszystko się zaczyna. Mówimy o diagnostyce obrazowej, molekularnej, histopatologicznej – dopiero na tej podstawie możemy planować kolejne etapy terapii.

Dlatego właśnie interdyscyplinarność to nie modny slogan, ale warunek skuteczności. Tylko wtedy, gdy różne działy i kliniki są ze sobą powiązane, ośrodek może działać tak, jak powinien, a pacjent ma pewność, że jego leczenie będzie dobrze zaplanowane i skoordynowane.

Rozmawialiśmy o organizacji leczenia i współpracy specjalistów. Ale równie ważna jest sama postawa pacjentów. Jak Pan ocenia ich świadomość – czy dziś przychodzą na leczenie z większym zaufaniem i wiedzą niż kiedyś?

Doktor Jacek Sadowski: Myślę, że świadomość pacjentów zdecydowanie wzrasta. To także zasługa działalności edukacyjnej mediów i organizacji, które pomagają ludziom zrozumieć, że leczenie onkologiczne nie jest czymś strasznym. To leczenie, które ma przywrócić zdrowie. Kiedyś radioterapia czy chemioterapia kojarzyły się głównie ze skutkami ubocznymi, dziś widzimy pacjentów, którzy przychodzą na zabiegi z uśmiechem i równie zadowoleni wychodzą z leczenia. To naprawdę cieszy.

Na pewno coraz częściej pacjenci trafiają do nas wcześniej niż kiedyś, co ma ogromne znaczenie dla skuteczności terapii. Ale pozostaje jeszcze sporo do zrobienia, zwłaszcza jeśli chodzi o proces diagnostyczny. Chodzi o to, by leczenie zaczynało się we właściwym momencie. Zmierzamy w dobrym kierunku, ale trzeba jeszcze trochę pracy i czasu, by system działał tak, jak wszyscy byśmy tego chcieli.

Coraz częściej mówi się, że nowoczesne leczenie onkologiczne pozwala pacjentom funkcjonować niemal normalnie. Czy w trakcie radioterapii chorzy mogą prowadzić życie zawodowe i codzienne tak jak wcześniej?

Doktor Jacek Sadowski: Tak, to coraz bardziej widoczne. Odsetek pacjentów, którzy w trakcie radioterapii nie zawieszają aktywności zawodowej, systematycznie rośnie. Nawet jeśli formalnie korzystają ze zwolnienia lekarskiego, to mimo wszystko pozostają aktywni. To dowód na to, że pacjent poddawany radioterapii może wrócić do pracy, a jeśli nie powie współpracownikom, że jest w trakcie leczenia, to nikt tego po nim nie pozna.

To także pokazuje, że skutki uboczne radioterapii są dziś dużo mniejsze i mniej uciążliwe niż kiedyś – nie eksponują się w trakcie leczenia, nie wykluczają pacjenta z życia społecznego czy zawodowego. Wraz z dalszym rozwojem technologii radioterapia będzie jeszcze skuteczniejsza i jeszcze mniej obciążająca dla chorego.

Wspomnieliśmy o pacjentach leczonych radykalnie, ale wielu chorych trafia do lekarzy już w zaawansowanym stadium nowotworu. Czy dla nich również medycyna ma dziś realne możliwości pomocy?

Doktor Jacek Sadowski: Zdecydowanie tak. Jeszcze 40–50 lat temu wiele zaawansowanych nowotworów uważano za choroby nieuleczalne, które przebiegały bardzo szybko i dramatycznie. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Coraz częściej nawet w stadium rozsiewu potrafimy wprowadzić chorobę w fazę przewlekłą. Oznacza to, że pacjent, choć nadal wymaga leczenia, nie odczuwa uciążliwych objawów, które przypominałyby mu o chorobie na co dzień.
 
To ogromny postęp – przeżycia pacjentów z zaawansowaną chorobą nowotworową liczymy już nie w miesiącach, ale w latach. I co ważne, są to lata w dobrym komforcie życia. Chory nie spędza czasu w szpitalu, ale normalnie funkcjonuje – zajmuje się domem, pracą, swoimi pasjami. O chorobie przypominają mu tylko wizyty kontrolne czy konieczność przyjęcia leków. To pokazuje, że nawet w zaawansowanym stadium nowotwór może być dziś traktowany jak choroba przewlekła.

Na koniec chciałabym zapytać o perspektywę międzynarodową. Jak Polska wypada dziś na tle Europy, jeśli chodzi o nowoczesną radioterapię i chirurgię onkologiczną?

Doktor Jacek Sadowski: Myślę, że absolutnie nie mamy się czego wstydzić. Jeśli chodzi o radioterapię, to nie odbiegamy od wiodących ośrodków europejskich. Podobnie wygląda sytuacja w chirurgii – zabiegi laparoskopowe stały się już standardem, a operacje przy asyście robota są dostępne w coraz większej liczbie ośrodków. Te techniki sprawiają, że pacjent nie musi spędzać w szpitalu kilku dni, ale często już po jednym–dwóch dniach może wracać do aktywności.

Podobny postęp widzimy w radioterapii. Trzy dekady temu leczenie wiązało się z poważnymi odczynami popromiennymi, które trwały tygodniami. Dziś często nie ma ich wcale, a pacjent wraca do normalnego funkcjonowania bardzo szybko, niekiedy jeszcze tego samego dnia po zakończeniu frakcji. To pokazuje, że onkologia w Polsce staje się coraz bardziej nowoczesna i coraz mniej obciążająca dla chorego i jego rodziny.

Chciałbym też podkreślić apel, który powtarzam przy każdej okazji: mężczyźni po 40., 50., 60. roku życia muszą pamiętać o profilaktyce. Rak prostaty jest coraz częściej diagnozowany właśnie w tej grupie. Jeśli pojawiają się niepokojące objawy, nie warto zwlekać – trzeba udać się do urologa i wykluczyć poważną chorobę. To prosta decyzja, która może uratować życie.


źródło: Redakcja Medicalpress
W Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli (COZL) rozpoczęto zabiegi z wykorzystaniem przełomowego systemu Synchrony w tomoterapii. To pierwsze takie wdrożenie w regionie i pierwsze w Polsce, wprowadzające nową jakość w leczeniu nowotworów, dzięki radioterapii adaptacyjnej w czasie rzeczywistym (real – time). Do tej pory przeprowadzono zabieg u pacjentów z rakiem gruczołu krokowego oraz płuca. Udział radioterapii w leczeniu chorych na nowotwory złośliwe powinien dotyczyć około 2/3 wszystkich chorych onkologicznie.

– Jako szpital SOLO III jesteśmy jedynym ośrodkiem, które stosuje tę metodę leczenia  w regionie. Dziś mogę z dumą powiedzieć, że radioterapia przyszłości jest dostępna dziś, tu  w Lublinie. To dowód, że w publicznej ochronie zdrowia możliwe jest wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań dla pacjentów. System Synchrony to technologia, która pozwala precyzyjnie śledzić guza, chronić tkanki zdrowe, niosąc tym samym bezpośrednie korzyści dla pacjenta – powiedział Piotr Rybak, Dyrektor COZL, otwierając konferencję. Podziękował Zespołowi za zaangażowanie  i zainicjowanie wdrażania rozwiązań w radioterapii, pozwalających leczyć pacjenta na europejskim poziomie. – Jesteśmy liderem w leczeniu onkologicznym na ścianie wschodniej – zakończył swoją wypowiedź Dyrektor COZL.

3

Uczestnicy konferencji. Od lewej: dr n. med. Dariusz Surdyka – Konsultant Wojewódzki ds. Radioterapii, Piotr Rybak – Dyrektor COZL, dr hab. n. med. Anna Brzozowska – Kierownik Centrum Radioterapii COZL, lek. med. Jacek Kulik – Kierownik Pracowni Teleradioterapii

COZL posiada największe Centrum Radioterapii w regionie. Dysponujemy nowoczesnymi rozwiązaniami z zakresu radioterapii. Posiadamy pracownię teleradioterapii i brachyterapii. Sukcesywnie wdrażamy nowe metody leczenia. W ubiegłym roku rozpoczęliśmy napromienianie pacjentów z rakiem prostaty z implantami stałymi. Innowacyjność systemu Synchrony polega na tym, że bardzo precyzyjnie możemy napromieniać guz, który porusza się np. podczas oddychania pacjenta. Ale to co jest równie ważne to ochrona tkanek zdrowych i zmniejszenie toksyczności leczenia. Wszyscy pacjenci korzystający z tej technologii odniosą dużą korzyść  w postaci zmniejszenia odczynników popromiennych, powikłań po leczeniu – powiedziała dr hab. n. med. Anna Brzozowska, Kierownik Centrum Radioterapii COZL.

System Synchrony to zaawansowany system sterowany obrazem, łączy obrazowanie i śledzenie guza w czasie rzeczywistym. Dostosowuje napromieniania do ruchomości guza, minimalizując ryzyko uszkodzenia tkanek zdrowych. Przy wykryciu ruchu nie ma konieczności zatrzymania napromieniania. Są dwie metody śledzenia (np. przy raku płuca, czy przerzutach wątroby i nadręczy) , który opiera się na wykonaniu zdjęć rentgenowskich, a drugi model operaty jest na obrazowaniu na podstawie wszczepionych znaczników (np. rak gruczołu krokowego). System uczy się ruchu guza i dostosowuje wiązkę napromieniana do ruchomości guza. W dotychczas stosowanych systemach plany adaptacyjne odbywały się na podstawie wcześniej przygotowanych schematów leczenia.  Teraz odbywa się to w czasie rzeczywistym. Pacjent napromieniowany jest w 5 frakcjach. Skrócony jest więc czas leczenia do 5 – 11 dni, zamiast 5 – 6 tygodni. Pacjenci będą mieli teraz wybór jaką metodą chcą być leczeni. Technologia Synchrony znajduje zastosowanie w leczeniu m.in. nowotworów płuc, wątroby, prostaty czy nadnerczy. Dzięki systemowi Synchrony jest możliwość leczenia pacjentów obciążonych wieloma chorobami. Producentem rozwiązania jest firma Accuray, zajmująca się personalizowanymi rozwiązaniami  w radioterapii (jak: system Synchrony, CyberKnife, Tomoterapia).

Witamy w XXI wieku w radioterapii adaptacyjnej w czasie rzeczywistym (real – time). Aparat do tomoterapii posiadamy od dwóch lat. System Synchrony został wprowadzony  w zeszłym roku. Od tego czasu Zespół radioterapii COZL przeszedł szereg szkoleń w Polsce i za granicą. Rozpoczęliśmy zastosowanie tomoterapii z systemem Synchrony od raka gruczołu krokowego oraz nieoperacyjnego raka płuca. 13 czerwca 2025 roku rozpoczęliśmy leczenie pierwszych pacjentów. W przyszłości będziemy leczyć chorych z przerzutami do płuc, wątroby i nadnerczy – podkreślił lek. Jacek Kulik, Kierownik Pracowni Teleradioterapii COZL. – Jesteśmy pierwszym ośrodkiem w Polsce, który wdrożył tę technologię – podkreślił Kierownik Pracowni.

Po briefingu uczestnicy mieli okazję odwiedzić Pracownię Tomoterapii zobaczyć, jak wygląda proces leczenia z wykorzystaniem Synchrony. – Zaapelowałbym do pacjentów, aby się nie wahali i zdecydowali na tę metodę leczenia. Przyjąłem już 4 dawki. Zacząłem przyjmowanie frakcji w poniedziałek, kończę w środę (10 dni) – powiedział podczas konferencji pacjent Stanisław.

Radioterapia[1], czyli leczenie promieniowaniem jonizującym jest stosowana w Polsce głównie u chorych na nowotwory złośliwe, stanowiąc, obok chirurgii i farmakoterapii, podstawową metodę leczenia onkologicznego. W 2024 roku leczono promieniami w Polsce 111 218 pacjentów. W 2024 roku w ośrodkach radioterapii całego kraju zanotowano o 5% pacjentów więcej  niż w roku 2023. Zapadalność na nowotwory w Polsce systematycznie rośnie. Według Krajowego Rejestru Nowotworów rocznie w Polsce odnotowuje się około 180 tysięcy nowych przypadków nowotworów złośliwych. Biorąc pod uwagę niedoszacowanie sprawozdawcze wskaźnik ten może aktualnie oscylować wokół 200 tysięcy rocznie. Mimo że rokrocznie zwiększa się liczba napromienianych pacjentów to w Polsce wskaźnik ten tkwi w zakresie 50-55%, co oznacza, że 10-15% chorych nie korzysta z tej metody leczenia.

Personalizacja leczenia w onkologii to proces, który traktuje każdego pacjenta indywidualnie. Pozwala to znaleźć najwłaściwszą i najskuteczniejszą ścieżkę leczenia. Radioterapia rozwija się w tym kierunku, dzięki m.in. technologiom jak ta dziś prezentowana  z zakresu radioterapii adaptacyjnej – tomoterapia z systemem Synchrony. Precyzyjne sposoby radioterapii odpowiadają na kliniczne potrzeby każdego chorego.  Wdrażane procedury są z jak największą korzyścią dla pacjenta – wydłużenie życia chorego – zauważył dr n. med. Dariusz Surdyka, Konsultant Wojewódzki ds. Radioterapii Onkologicznej.  – Radioterapia   adaptacyjna jest następnym krokiem w podążaniu za precyzją, bezpieczeństwem i skutecznością leczenia, powiedział Konsultant Wojewódzki.

 Centrum Radioterapii COZL należy do wiodących  ośrodków w Polsce. Wyposażony jest  w 6 aparatów do radioterapii w tym pięć nowoczesnych akceleratorów wysokoenergetycznych oraz aparat do tomoterapii z systemem Synchrony (radioterapia adaptacyjna real – time). Posiadany sprzęt pozwala na napromienianie pacjentów przy wykorzystaniu trójwymiarowych wysokospecjalistycznych technik z modulacją i intensywności dawki oraz zastosowanie dynamicznych technik łukowych. W Centrum Radioterapii realizowane są także procedury stereotaktycznej radiochirurgii śródczaszkowej (SRS) oraz  stereotaktycznej radioterapii pozaczaszkowąej SBRT. Prowadzi także radioterapię dzieci we współpracy z Kliniką Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Wszystkie aparaty terapeutyczne wyposażone są w systemy radioterapii sterowanej obrazem, zapewniające bezpieczeństwo realizacji i odtwarzalności planu leczenia. W roku 2024 roku w Centrum Radioterapii COZL wykonano łącznie 2778 procedur leczniczych, z czego 1574 procedury u pacjentów leczonych w trybie ambulatoryjnym i 1204 procedury u pacjentów hospitalizowanych w COZL.

Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej pozostaje liderem innowacji w zakresie leczenia nowotworów. Dzięki wdrożeniu systemu Synchrony, mieszkańcy regionu zyskują dostęp do najnowocześniejszych metod leczenia. 

11

Zespół Pracowni Teleradioterapii – Centrum Radioterapii

 

[1] Poniższe dane podchodzą z Raportu Konsultanta Krajowego ds. radioterapii onkologicznej – stan na 31 grudnia 2024 rok.

Sztuczna inteligencja coraz śmielej wkracza do medycyny, oferując nowe możliwości w diagnostyce i terapii. Jednym z przełomowych zastosowań jest radioterapia adaptacyjna, która dzięki zaawansowanym technologiom umożliwia dynamiczne dostosowywanie planu leczenia do aktualnej anatomii pacjenta. Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie, będący pionierem w tej dziedzinie w Polsce, niedawno zorganizował konferencję poświęconą tej innowacyjnej metodzie.
Czym jest radioterapia adaptacyjna?
Radioterapia adaptacyjna to zaawansowana forma leczenia nowotworów, polegająca na codziennym dostosowywaniu planu radioterapii do aktualnej sytuacji anatomicznej pacjenta. W przeciwieństwie do tradycyjnej radioterapii, gdzie plan leczenia pozostaje niezmienny przez cały cykl, ta metoda umożliwia jego modyfikację w trakcie terapii, co zwiększa precyzję i skuteczność leczenia.

Rola sztucznej inteligencji w leczeniu
Wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) w radioterapii adaptacyjnej pozwala na szybkie analizowanie obrazów medycznych i precyzyjne dostosowywanie planu leczenia. Dzięki temu możliwe jest lepsze dopasowanie dawki promieniowania do zmieniających się warunków anatomicznych pacjenta, minimalizując jednocześnie ryzyko uszkodzenia zdrowych tkanek.

Wyzwania i przyszłość
Choć radioterapia adaptacyjna oferuje wiele zalet, jej wdrożenie wiąże się z wyzwaniami, takimi jak potrzeba zaawansowanego sprzętu, dodatkowego czasu na planowanie oraz ścisłej współpracy zespołu medycznego. Jednak rozwój technologii i doświadczenie specjalistów pozwalają na coraz szersze zastosowanie tej metody w leczeniu różnych typów nowotworów.

Korzyści dla pacjentów
Zastosowanie radioterapii adaptacyjnej przynosi wiele korzyści:

Zwiększenie skuteczności leczenia: precyzyjne celowanie w guz nowotworowy.
Redukcja skutków ubocznych: minimalizacja narażenia zdrowych tkanek na promieniowanie.
Personalizacja terapii: indywidualne dostosowanie leczenia do potrzeb pacjenta.

Źródło: https://nio.gov.pl/

 

 

Narodowy Instytut Onkologii w Gliwicach jest pierwszym i jak do tej pory jedynym ośrodkiem w Polsce, w którym chorzy na nowotwory są leczeni przy użyciu nowej, bardzo precyzyjnej metody naświetlania – radioterapii adaptacyjnej. Umożliwia to akcelerator terapeutyczny Ethos wyposażony w technologię HyperSight, który został zakupiony w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych.

Pierwszą pacjentką, u której zastosowano radioterapię adaptacyjną, jest pani Ewa, 66-letnia mieszkanka Tychów. Siedemnaście lat temu wykryto u niej raka jajnika. Po dwóch operacjach i chemioterapii uzyskano u niej remisję na wiele lat. O tym, że doszło u niej do nawrotu choroby, dowiedziała się po wykonaniu w 2019 roku kontrolnego badania tomografii komputerowej.

Pacjentka została wówczas poddana radioterapii, ponieważ zmiana nowotworowa była pojedynczym ogniskiem węzłowym i doszliśmy do wniosku, że podanie jej kolejnej chemioterapii byłoby na wyrost – wspomina dr n. med. Katarzyna Raczek-Zwierzycka z III Kliniki Radioterapii i Chemioterapii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach, lekarka prowadząca pani Ewy.

Po zakończeniu radioterapii w kolejnych badaniach nie obserwowano już nawrotu choroby. Przez pięć kolejnych lat nie dawała ona o sobie znać. Aż pojawił się kolejny nawrót w postaci dwóch niewielkich zmian węzłowych w miednicy. – I tym razem doszliśmy do wniosku, że skoro radioterapia była skuteczna poprzednim razem i nie trzeba było ponownie wdrażać chemioterapii, to spróbujemy jeszcze raz leczenia promieniami – mówi dr Katarzyna Raczek-Zwierzycka.

Zmiany, jak podkreśla, są tak położone w miednicy, że można było zastosować u pani Ewy nową technikę radioterapii, która pozwala zmniejszyć dawkę promieniowania w obrębie narządów krytycznych – pęcherza moczowego, odbytnicy, a przede wszystkim jelit.

W 2019 roku też staraliśmy się te narządy ochronić przed promieniowaniem, jednak ponowne napromienianie klasyczną techniką radioterapii wiązałoby się z podaniem na obszar tych narządów znacznie wyższej dawki promieniowania. Zdecydowaliśmy się więc na zastosowanie radioterapii adaptacyjnej, bo pozwala nam ona na maksymalne oszczędzenie narządów krytycznych przy skupieniu dawki na dwóch zmianach węzłowych. Ta metoda radioterapii pozwala uwzględnić położenie jelit, pęcherza moczowego i odbytnicy w trakcie samej sesji radioterapii, a co za tym idzie, podać w ich obrębie najniższą dawkę promieniowania – wyjaśnia dr Katarzyna Raczek-Zwierzycka.

Pani Ewa została poddana dwóm zabiegom radioterapii adaptacyjnej. Czuje się po nich dobrze i podobnie jak lekarze ma nadzieję, że te dwie sesje napromieniania przy użyciu aparatu Ethos z technologią HyperSight wystarczą, aby udało się maksymalnie zmniejszyć zmiany nowotworowe w miednicy. Na efekty zastosowania nowej techniki radioterapii trzeba zaczekać do lipca, kiedy pacjentka przejdzie kontrolne badanie z użyciem tomografii komputerowej.

 

Czym różni się radioterapia adaptacyjna od klasycznej radioterapii?

W Europie pierwszym ośrodkiem, który został wyposażony w akcelerator terapeutyczny Ethos drugiej generacji z technologią HyperSight, był szpital Erasmus MC w Rotterdamie (Holandia). Od października 2023 roku jest on tam wykorzystywany w leczeniu pacjentów z rakiem prostaty, płuc, przełyku, odbytnicy i piersi. W Polsce pierwszym ośrodkiem, który może się pochwalić tym urządzeniem, jest gliwicki oddział Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego. I to właśnie on jako pierwszy w naszym kraju zastosował radioterapię adaptacyjną pod kontrolą tomografii komputerowej.

– Zabieg radioterapii adaptacyjnej jest wykonywany w czasie, kiedy pacjent znajduje się na stole aparatu terapeutycznego. Zastosowanie w urządzeniu technologii HyperSight pozwala na generowanie obrazów o lepszej rozdzielczości przestrzennej i kontrastowej od standardowego obrazowania z wykorzystaniem wiązki stożkowej. Umożliwia nam to dokładne określenie objętości i położenia guza nowotworowego oraz narządów zdrowych. W konsekwencji pozwala na bardzo precyzyjne podanie dawki promieniowania w guzie nowotworowym przy maksymalnej ochronie zdrowych narządów i tkanek – tłumaczy prof. dr hab. n. fiz. Krzysztof Ślosarek, kierownik Zakładu Planowania Radioterapii w Narodowym Instytucie Onkologii w Gliwicach.

Stosowana przez nas do tej pory radioterapia sterowana obrazem umożliwiała przede wszystkim weryfikację poprawności ułożenia pacjenta. Dawała również informacje o zmianach anatomicznych, jak zmiany kształtu czy wypełnienia narządów, które jednak nie mogły posłużyć do modyfikacji rozkładu dawki promieniowania w czasie sesji terapeutycznej. W radioterapii adaptacyjnej, dzięki wysokiej jakości obrazowaniu i zastosowaniu zaawansowanego oprogramowania, jesteśmy w stanie dostosować kształt napromienianego obszaru do aktualnego położenia i kształtu guza oraz zdrowych narządów, czyli zaadaptować rozkład dawki promieniowania do aktualnych warunków anatomicznych w czasie rzeczywistym – dodaje.

Radioterapia adaptacyjna opiera się na sztucznej inteligencji i głębokim uczeniu maszynowym 

Jak podkreślają specjaliści z Gliwic, stosowanie radioterapii adaptacyjnej wymaga jeszcze bliższej niż do tej pory współpracy fizyków medycznych z lekarzami podczas każdej sesji naświetlania pacjenta. Lekarz radioterapeuta musi każdorazowo, w czasie każdej sesji terapeutycznej, okonturować rzeczywiste położenie narządów zdrowych i guza nowotworowego. Na tej podstawie fizyk medyczny oblicza adaptacyjny plan leczenia. Leczenie nową techniką radioterapii jest też bardziej czasochłonne.

Punktem wyjścia do zaplanowania dawki promieniowania jest plan wykonywany tak jak dotychczas, czyli jeszcze przed rozpoczęciem leczenia. Jednak w czasie, gdy pacjent leży już na stole aparatu terapeutycznego, na bazie wyjściowego plany wykonuje się kolejny plan – adaptacyjny, na podstawie świeżo wykonanego badania obrazowego odwzorowującego warunki anatomiczne tuż przed rozpoczęciem sesji terapeutycznej. Plan ten musi zaakceptować lekarz, a my, fizycy medyczni, musimy go sprawdzić innym, niezależnym systemem planowania leczenia. Taki jest wymóg formalny. Jeśli wszystko się zgadza, możemy włączyć promieniowanie – mówi prof. Krzysztof Ślosarek.

Różnica między aparatem Ethos a wcześniejszymi urządzeniami do napromieniania polega również na tym, że chcąc dopasować położenie pacjenta do tego zaplanowanego, nie skoryguje się jego ułożenia przy pomocy ruchu stołu w różnych kierunkach, jak w radioterapii sterowanej obrazem. Pacjent zawsze leży w tej samej pozycji, a to głowica aparatu, geometria wiązek promieniowania, dopasowuje się do niego w przestrzeni trójwymiarowej – dodaje prof. Krzysztof Ślosarek.

Proces planowania leczenia i konturowania adaptacyjnego opiera się na sztucznej inteligencji i głębokim uczeniu maszynowym. – To zupełnie nowa jakość w radioterapii  – ocenia prof. Krzysztof Ślosarek.

 

Kolejni pacjenci są już przygotowywani do zabiegów radioterapii adaptacyjnej

Do tej pory w gliwickim ośrodku radioterapii adaptacyjnej poddano dwoje pacjentów. Kolejni są już przygotowywani do zabiegów. W opinii gliwickich specjalistów radioterapia adaptacyjna powinna być zarezerwowana przede wszystkim do napromieniania guzów nowotworowych zlokalizowanych w obszarze jamy brzusznej (znajdujące się w niej narządy wewnętrzne najczęściej zmieniają swój kształt i położenie, co ma wpływ na rozkład dawki promieniowania) i takich zmian nowotworowych, które są dobrze widoczne w badaniach radiologicznych. Do leczenia promieniami nowotworów w innych lokalizacjach, np. w ośrodkowym układzie nerwowym, stosuje się inne techniki radioterapii.

– Wskazania do radioterapii adaptacyjnej w istotny sposób zależą od lokalizacji guza nowotworowego, niemniej bardzo istotna jest również sytuacja kliniczna chorego i koncepcja leczenia promieniami, którą zamierzamy zrealizować
– mówi dr hab. n. med. Tomasz Rutkowski, kierownik Zakładu Radioterapii i zastępca dyrektora ds. naukowych NIO-PIB w Gliwicach.

Według prof. Tomasza Rutkowskiego najbardziej spektakularnego efektu leczenia tą metodą będzie można oczekiwać w sytuacjach, gdy ruchomość narządów krytycznych, czyli tych, które radioterapeuci chcą oszczędzić podczas napromieniania, jest duża. Jednak wskazania do zastosowania radioterapii adaptacyjnej mogą być szersze i z pewnością z czasem ich liczba będzie się zwiększać.

Korzyść z radioterapii adaptacyjnej z pewnością odniosą również chorzy, u których zmiana kształtu i ułożenia guza nowotworowego nie zależy w tak istotny sposób od ruchomości otaczających go narządów krytycznych (są to zmiany obserwowane codziennie), lecz bardziej od zmniejszania się jego wymiarów wraz z kolejnymi dawkami radioterapii (zmiany zauważalne zwykle co kilka-kilkanaście dni). Taki proces obserwujemy na przykład w czasie radioterapii guzów zlokalizowanych w obszarze głowy i szyi – tłumaczy prof. Tomasz Rutkowski.

W ocenie specjalistów z Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach radioterapia adaptacyjna to zmiana koncepcji dotychczasowego leczenia promieniami i kolejny kamień milowy w dążeniu do poprawy skuteczności i bezpieczeństwa tej metody leczenia. – Z pewnością będziemy rozszerzali wskazania do radioterapii adaptacyjnej, tak aby jak najwięcej naszych chorych mogło skorzystać z jej zalet – zapewnia prof. Tomasz Rutkowski.

Ethos z technologią HyperSight to aparat, który został w Gliwicach rozbudowany w oparciu o zainstalowany w ubiegłym roku akcelerator o nazwie Halcyon. Środki na zakup tego urządzenia i jego adaptację do najnowszej wersji Ethosa przekazało NIO-PIB w Gliwicach Ministerstwo Zdrowia w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych na lata 2016-2024.

źródło: NIO-PIB w Gliwicach