Medicalpress
Przyszłość psychiatrii tworzy się tam, gdzie nauka spotyka się z codziennymi potrzebami pacjentów. Jednym z najlepszych przykładów takiego podejścia jest Grupa Odyseusza – pionierski program diagnostyczno-terapeutyczny dla dorosłych z ADHD, który właśnie został wyróżniony prestiżową nagrodą Psychiatryczna Innowacja Roku 2026.
22 maja 2026 roku podczas Gali Młodej Synapsy w Katowicach ogłoszono laureatów ogólnopolskiego konkursu promującego najbardziej wartościowe inicjatywy w polskiej psychiatrii. W kategorii Psychiatryczna Innowacja Roku, przyznawanej za najciekawsze rozwiązania organizacyjne w opiece psychiatrycznej, zwyciężyła Grupa Odyseusza, działająca w ramach Oddziału Dziennego Zaburzeń Nerwicowych Kliniki Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego (WIM-PIB).

Decyzję o przyznaniu nagrody podjęła Rada Naukowa Kongresu, uwzględniając liczbę głosów oddanych w ankiecie. Wyróżnienie stanowi ważny sygnał, że nowoczesne podejście do leczenia osób neuroatypowych znajduje coraz większe uznanie zarówno w środowisku medycznym, jak i społecznym.

Młoda Synapsa – konkurs dla tych, którzy zmieniają psychiatrię

Młoda Synapsa jest specjalną edycją prestiżowego plebiscytu Złota Synapsa. Konkurs organizowany przez Medforum ma na celu docenienie osób, zespołów i instytucji, które przyczyniają się do rozwoju polskiej psychiatrii.

Nagrody przyznawane są w trzech kategoriach:

-Przyszłość Psychiatrii – dla osób wspierających rozwój opieki psychiatrycznej i walczących o prawa pacjentów;
-Najbardziej znaczący artykuł o tematyce psychiatrycznej napisany przez autorów pracujących w Polsce;
-Psychiatryczna Innowacja Roku – dla najbardziej nowatorskich rozwiązań organizacyjnych w systemie opieki psychiatrycznej.
Właśnie w tej ostatniej kategorii zwyciężyła Grupa Odyseusza.

ADHD u dorosłych – więcej niż problem z koncentracją

Choć ADHD kojarzone jest głównie z dziećmi, współczesna psychiatria i psychologia coraz lepiej rozumieją, że objawy tego zaburzenia często utrzymują się również w dorosłości. Trudności z koncentracją uwagi, planowaniem działań, organizacją czasu, kontrolą impulsów czy regulacją emocji mogą znacząco wpływać na jakość życia, relacje społeczne i funkcjonowanie zawodowe.

Szczególnie skomplikowana sytuacja dotyczy osób, u których ADHD współwystępuje z zaburzeniami nerwicowymi lub zaburzeniami osobowości. W takich przypadkach klasyczne formy terapii nie zawsze odpowiadają na wszystkie potrzeby pacjentów.

Skąd wziął się pomysł na Grupę Odyseusza?

Program skierowany jest do dorosłych pacjentów w wieku od 18 do 50 lat z podejrzeniem lub rozpoznaniem ADHD oraz współwystępującymi zaburzeniami nerwicowymi i zaburzeniami osobowości.

Inicjatorami jego powstania są lek. Justyna Sabela, kierownik Oddziału Dziennego Zaburzeń Nerwicowych Kliniki Psychiatrii, oraz mgr Justyna Gielerak, psycholog i psychoterapeuta odpowiedzialna za kwalifikację pacjentów oraz prowadzenie grupy.

Jak podkreślają twórcy programu, inspiracją były doświadczenia zdobyte podczas pracy z pacjentami Oddziału Dziennego. Wielu z nich, mimo motywacji do leczenia, napotykało dodatkowe trudności wynikające z deficytów uwagi, zaburzeń funkcji wykonawczych oraz problemów z organizacją czasu i przestrzeni. Czynniki te utrudniały realizację innych celów terapeutycznych.

Potrzebne było rozwiązanie, które nie tylko pomoże lepiej zrozumieć ADHD, ale przede wszystkim nauczy praktycznych sposobów radzenia sobie z jego objawami.

Terapia jako trening codziennego życia

Praca w Grupie Odyseusza koncentruje się na wyposażeniu uczestników w konkretne narzędzia wspierające codzienne funkcjonowanie. Pacjenci uczą się między innymi skuteczniejszej organizacji czasu, planowania zadań i priorytetów, samoregulacji impulsów, rozpoznawania własnych wzorców funkcjonowania, technik ograniczania wpływu bodźców rozpraszających, strategii radzenia sobie z objawami ADHD.

Jednak skuteczna terapia osób z ADHD wymaga odpowiednio dostosowanej formy pracy. Dlatego zajęcia prowadzone są według przejrzystej struktury, z częstym przypominaniem zasad oraz wykorzystaniem aktywnych metod angażujących uczestników.

Równie istotnym elementem programu jest możliwość wymiany doświadczeń pomiędzy osobami zmagającymi się z podobnymi trudnościami. Takie środowisko sprzyja normalizacji przeżyć, redukuje poczucie osamotnienia oraz pomaga budować bardziej realistyczny i życzliwy obraz samego siebie.

Praca nad samoakceptacją stanowi jeden z najważniejszych filarów programu. Dla wielu osób z ADHD wieloletnie doświadczenia niepowodzeń, krytyki czy niezrozumienia prowadzą bowiem do obniżonego poczucia własnej wartości. Grupa daje przestrzeń do odbudowywania wiary we własne możliwości.

Pierwszy taki program w Polsce

Grupa Odyseusza jest pierwszym w Polsce programem, który w sposób kompleksowy obejmuje opieką osoby dorosłe z ADHD w ramach finansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia. To szczególnie istotne, ponieważ proces diagnostyki i leczenia ADHD u dorosłych często wiąże się z wysokimi kosztami ponoszonymi przez pacjentów. Dzięki finansowaniu publicznemu specjalistyczna pomoc staje się dostępna dla znacznie szerszej grupy osób.

Twórcy programu podkreślają, że jego powstanie było również możliwe dzięki wcześniejszym doświadczeniom zdobytym podczas prowadzenia Grupy Leonidasa – programu skierowanego do wysoko funkcjonujących osób w spektrum autyzmu. Sukces tamtej inicjatywy pokazał, że tworzenie dedykowanych form wsparcia dla osób neuroatypowych odpowiada na realne potrzeby pacjentów.

Dlaczego właśnie Odyseusz?

Nazwa grupy nie jest przypadkowa.

Odyseusz, bohater starożytnego eposu Homera, po zakończeniu wojny trojańskiej przez wiele lat próbował powrócić do rodzinnej Itaki. Jego podróż pełna była przeszkód, nieoczekiwanych wydarzeń i konieczności nieustannego dostosowywania się do zmieniających się warunków. Twórcy programu dostrzegli w tej historii trafną metaforę doświadczeń osób z ADHD.

W codziennym życiu „rejs” często zakłócają pojawiające się nagle bodźce rozpraszające, impulsy emocjonalne czy wymagania stawiane przez otoczenie. Podobnie jak legendarny król Itaki, uczestnicy terapii uczą się rozpoznawać przeszkody, korygować kurs i wracać do wyznaczonego celu. Symbol Odyseusza przypomina, że skuteczne funkcjonowanie nie polega na unikaniu trudności, lecz na rozwijaniu umiejętności powracania na właściwą drogę mimo pojawiających się przeciwności.

Sukces zespołu

Grupa Odyseusza nie powstałaby bez zaangażowania i pracy całego zespołu psychologów i lekarzy, którzy zapewniali pacjentom profesjonalną opiekę oraz wsparcie terapeutyczne. Podziękowania należą się również Kierownikowi Kliniki Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii oraz Kierowniczce Oddziału Dziennego Zaburzeń Nerwicowych Kliniki Psychiatrii WIM-PIB.

Innowacja, która zmienia życie

Nagroda Psychiatryczna Innowacja Roku 2026 jest nie tylko wyróżnieniem dla konkretnego programu terapeutycznego. To także dowód na rosnące znaczenie nowoczesnych, wyspecjalizowanych form wsparcia dla osób neuroatypowych. Historia Grupy Odyseusza pokazuje, że skuteczna psychiatria nie ogranicza się do diagnozy i leczenia objawów. Jej celem jest przede wszystkim pomaganie ludziom w odnalezieniu własnej drogi – nawet wtedy, gdy codzienność przypomina pełen wyzwań rejs przez wzburzone morze. A jak uczy historia Odyseusza, nie zawsze najważniejsze jest to, jak szybko dotrzemy do celu. Czasem największą wartością jest nauczenie się, jak wracać na właściwy kurs.

Prowadząca Grupę Odyseusza

Justyna Olga Gielerak ukończyła jednolite studia magisterskie na kierunku psychologia w 2022 roku na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Rok później rozpoczęła czteroletnie szkolenie psychoterapeutyczne w nurcie poznawczo-behawioralnym, prowadzone przez Instytut Poznawczy w Warszawie. Od lutego 2023 roku pracuje w Wojskowym Instytucie Medycznym – Państwowym Instytucie Badawczym. Doświadczenie kliniczne zdobywała na Oddziale Dziennym, Oddziale Całodobowym, w Poradni Zdrowia Psychicznego, w Oddziale Diagnostyczno-Terapeutycznym Zaburzeń Związanych ze Stresem Traumatycznym oraz w Punkcie Zgłoszeniowo-Koordynacyjnym Centrum Zdrowia Psychicznego dla Pragi-Południe. W 2023 roku uczestniczyła w pilotażu programu pomocy humanitarnej, realizowanego wspólnie przez Rzeczpospolitą Polską i Królestwo Jordanii, adresowanego do uchodźców z Ukrainy. Udzielała wsparcia psychologicznego osobom potrzebującym oraz ich rodzinom. Od 2024 roku konsultuje pacjentów i towarzyszy im na etapie diagnostyki oraz leczenia raka gruczołu krokowego w ramach kompleksowej opieki Prostate Cancer Unit, prowadzonej w WIM-PIB. W 2025 roku, podczas pracy na Oddziale Całodobowym, koordynowała zespół realizujący pilotaż długoterminowej profilaktyki zachowań samobójczych CLASP. Program został następnie wprowadzony jako standard postępowania z pacjentem z grupy ryzyka samobójczego w macierzystej klinice. Jej zainteresowania zawodowe skupiają się wokół pracy z pacjentami neuroatypowymi, w szczególności z pacjentami doświadczającymi trudności wynikających z ADHD i współistniejącymi zaburzeniami lękowymi.

W celu uzyskania informacji pacjenci mogą kontaktować się pod numerem: 261 818 003

https://wim.mil.pl/klinika-psychiatrii-stresu-bojowego-i-psychotraumatologii/odzn/grupa-odyseusza/

Źródło: inf pras

Dyspareunia, czyli ból odczuwany podczas współżycia, może dotyczyć nawet 20 proc. kobiet, jednak wciąż pozostaje jednym z najmniej rozpoznawanych problemów zdrowia seksualnego. Eksperci podkreślają, że za opóźnioną diagnozą stoją nie tylko trudności medyczne, ale także wstyd, brak otwartej komunikacji oraz ograniczony dostęp do kompleksowej opieki. Coraz więcej badań wskazuje, że skuteczne leczenie wymaga współpracy ginekologów, fizjoterapeutów, psychologów i seksuologów.
 
Ból podczas współżycia to temat, który wciąż rzadko przebija się do publicznej debaty o zdrowiu. Jak pokazują najnowsze analizy opublikowane w Journal of Clinical Medicine dyspareunia dotyczy nawet co piątej kobiety. To problem medyczny, ale także społeczny, związany z wstydem i niedostatecznym systemowym wsparciem. W praktyce oznacza to, że jedna z najczęstszych dysfunkcji seksualnych pozostaje jednocześnie jedną z najrzadziej rozpoznawanych.

Dyspareunia, czyli ból odczuwany podczas współżycia, to stan złożony, który trudno sprowadzić do jednej przyczyny. Może wynikać z chorób somatycznych, takich jak endometrioza, stany zapalne miednicy czy niedobory hormonalne, ale równie istotne są czynniki psychologiczne i społeczne. 

Jak podkreśla dr hab. Marek Murawski z Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: – Przypadłość ta jest stanem złożonym, obejmującym czynniki biologiczne, psychologiczne i społeczne. To właśnie ta wielowymiarowość sprawia, że dyspareunia często wymyka się prostym schematom diagnostycznym.

Wstyd jako bariera diagnostyczna

Skala problemu jest większa, niż mogłoby się wydawać. Szacuje się, że objawy dyspareunii może doświadczać około 20% kobiet, jednak tylko część z nich zgłasza ten problem lekarzowi. Pomimo tego, że dyspareunia może mieć znaczący wpływ na relacje intymne kobiet, nadal jest w wielu przypadkach traktowana jako temat wstydliwy.

To właśnie wstyd i brak otwartej komunikacji stają się jedną z głównych przyczyn opóźnionej diagnozy. W efekcie wiele pacjentek przez lata funkcjonuje z bólem, który choć realny i obciążający pozostaje niewidoczny dla systemu ochrony zdrowia.

Jednym z kluczowych problemów jest sposób, w jaki dyspareunia bywa diagnozowana. W praktyce klinicznej często dominuje podejście biomedyczne, skoncentrowane na ciele i możliwych przyczynach fizycznych. 

– Nierzadko obserwuje się koncentrację lekarzy wyłącznie na biomedycznym podejściu zupełnie pomijając aspekt czynnościowy i psychologiczny. To ograniczenie może prowadzić do sytuacji, w której diagnoza jest formalnie postawiona, ale rzeczywista przyczyna problemu pozostaje nierozpoznana – zauważa ekspert.

Kluczowa rola relacji lekarz–pacjentka

W przypadku dyspareunii szczególnego znaczenia nabiera coś, co w medycynie często traktowane jest jako oczywistość: rozmowa.

– Szczegółowo zebrany wywiad uwzględniający również sferę psychologiczną i seksuologiczną wydaje się być kluczowym elementem pozwalającym na poprawne zdiagnozowanie – podkreśla dr hab. Marek Murawski.

To właśnie jakość relacji lekarz–pacjent decyduje o tym, czy pacjentka w ogóle zdecyduje się mówić o swoich objawach, a tym samym, czy możliwe będzie rozpoczęcie leczenia.

Skoro przyczyny są wielowymiarowe, takie samo musi być leczenie. W praktyce oznacza to konieczność współpracy specjalistów z różnych dziedzin, od ginekologów, poprzez fizjoterapeutów uroginekologicznych, do psychologów i seksuologów.

– Kompleksowa terapia obejmuje farmakoterapię, fizjoterapię, edukację seksualną i psychoterapię – podsumowuje dr hab. Marek Murawski.

Coraz więcej danych wskazuje, że np. fizjoterapia dna miednicy może być skuteczna jako leczenie pierwszego rzutu, a terapia poznawczo-behawioralna pomaga zmniejszyć lęk związany z bólem. Problem polega jednak na dostępności tych form wsparcia, zwłaszcza w ramach publicznego systemu ochrony zdrowia.

Widzialność jako pierwszy krok

Największym wyzwaniem w przypadku dyspareunii nie jest dziś brak wiedzy medycznej, ale brak jej zastosowania w praktyce. Choroba jest opisana, mechanizmy częściowo poznane, metody leczenia dostępne. Problem polega na tym, że wciąż zbyt rzadko trafiają do tych, którzy ich potrzebują. Dlatego pierwszym krokiem do zmiany pozostaje coś pozornie prostego: uznanie, że ból podczas współżycia nie jest „normalny” i że zasługuje na uwagę, diagnozę i leczenie.

Materiał powstał na podstawie artykułu:Exploring the Diagnostic and Therapeutic Pathways of Women with Dyspareunia: A Mixed-Methods Study, Joanna Wojtas, Zofia Sotomska, Marek Murawski, Magdalena Emilia Grzybowska
Źródło: inf pras

Depresja, lęk, przewlekły stres – dla wielu studentów nie są już epizodem, lecz codziennością. Gdy dostęp do psychiatry czy psychologa okazuje się trudny, drogi albo obciążony stygmatyzacją, młodzi ludzie coraz częściej szukają pomocy na własną rękę. Sięgają po ruch, medytację, suplementy, zioła, a czasem także po substancje psychoaktywne.
Jak wygląda skala tego zjawiska i gdzie przebiega granica między bezpieczną samopomocą a ryzykownym samoleczeniem? Odpowiedzi przynosi badanie przeprowadzone wśród studentów wrocławskich uczelni przez zespół Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Samopomoc stała się normą

W badaniu wzięło udział 493 studentów, z których aż 96% deklarowało stosowanie co najmniej jednej metody samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybieranymi działaniami o wysokim profilu bezpieczeństwa były aktywność fizyczna (81%), medytacja (60%) oraz joga (39%).

– To pokazuje, że studenci nie są bierni. Szukają sposobów, by sobie pomóc, i często wybierają metody, które mają sens zdrowotny – komentuje lek. Jakub Sobieraj z Kliniki Neurologii Uniwersyteckiego Szpitalu Klinicznego we Wrocławiu, współautor badania prowadzonego w ramach SKN Psychiatrii pod opieką dr hab. Patryka Piotrowskiego, prof. UMW.

Ruch, sen, mindfulness – te elementy są dobrze udokumentowane jako wspierające zdrowie psychiczne. Problem zaczyna się wtedy, gdy samopomoc przestaje być uzupełnieniem, a staje się jedyną formą „leczenia”.

Zioła i suplementy, naturalne nie znaczy obojętne

Poza aktywnością fizyczną studenci chętnie sięgali po preparaty roślinne. Najczęściej była to melisa (53%), ale także ashwagandha (25%) i rumianek. Dziurawiec stosowało ponad 11% badanych.

– Nie wszystkie metody medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) są sobie równe. Jedne mają solidniejsze podstawy, inne wymagają dużej ostrożności. Dziurawiec czy ashwagandha mogą wchodzić w interakcje z lekami psychotropowymi – podkreśla lek. Sobieraj.

Co istotne, użytkownicy ashwagandhy i dziurawca wykazywali wyższe nasilenie objawów depresyjnych. To sugeruje, że po te środki częściej sięgają osoby w gorszym stanie psychicznym – niekoniecznie dlatego, że pomagają, ale dlatego, że potrzeba ulgi jest silniejsza.

Substancje psychoaktywne – duże ryzyko

Jednym z najbardziej niepokojących wyników badania jest skala stosowania marihuany – jej przyjmowanie deklarowało 31% studentów, często nie rekreacyjnie, lecz „na poprawę samopoczucia”. Psychodeliki stosowało ponad 10%.

– Marihuana bywa postrzegana jako sposób radzenia sobie z obniżonym nastrojem, ale może pogarszać objawy, zwiększać ryzyko uzależnienia czy ujawniać zaburzenia psychotyczne – zaznacza lek. Sobieraj.

Trudno mówić tu o skutecznej terapii – raczej o próbie doraźnego obniżenia napięcia. Ciekawym i złożonym wątkiem jest też to, że marihuanę częściej stosowali studenci praktykujący jogę i medytację oraz osoby z ADHD. Może to świadczyć o większej otwartości na eksperymentowanie, ale też o podatności na impulsywne strategie radzenia sobie ze stresem.

Dlaczego studenci leczą się sami?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony są bariery systemowe. Koszt prywatnych wizyt był główną przeszkodą dla ponad 80% badanych, a dostępność publicznej opieki – dla jednej trzeciej.
Z drugiej strony ogromną rolę odgrywają czynniki kulturowe i narracje obecne w mediach.

– Respondenci najczęściej czerpali wiedzę o metodach medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) z mediów, gdzie dominują uproszczenia i reklamy. Jednocześnie cieszy duża akceptacja klasycznych metod leczenia: psychoterapię akceptuje 81% studentów, a leki – 76% – mówi lek. Sobieraj.

Z perspektywy zdrowia publicznego kluczowy jest wniosek, że największym ryzykiem nie jest joga, medytacja czy suplementy same w sobie, lecz pozostawanie samemu z decyzjami terapeutycznymi.

Samoleczenie może opóźniać kontakt z profesjonalną pomocą, a w psychiatrii czas ma szczególne znaczenie. Autodiagnoza bywa obarczona błędem, a objawy – zamiast słabnąć – mogą narastać
i wpływać na naukę, relacje i funkcjonowanie społeczne.

– Dla klinicysty informacja o stosowaniu metod medycyny komplementarnej i alternatywnej (CAM) bywa bardzo cenna diagnostycznie. Czasem to nie przyczyna problemu, ale jego objaw – sygnał, że pacjent desperacko szuka ulgi – podkreśla autor badania. Nie chodzi o to, czy ktoś korzysta z metod alternatywnych. Kluczowe jest jak, kiedy i z kim.
Bo samopomoc może być mostem do leczenia – albo ślepą uliczką.

Badanie jasno pokazuje, gdzie potrzebne są działania systemowe: edukacja o CAM bez straszenia i bez idealizowania, łatwo dostępne, niskoprogowe formy wsparcia psychicznego, normalizacja rozmów
o zdrowiu psychicznym na uczelniach oraz większa dostępność specjalistów dla studentów.

Zdrowie psychiczne młodych ludzi nie jest wyłącznie ich prywatną sprawą. To element infrastruktury akademickiej i społecznej – tak samo ważny jak biblioteki czy akademiki.

Materiał powstał na podstawie artykułu: Frontiers in Public Health: Self-administered complementary and alternative methods of treating mental disorders among students in Wrocław: a cross-sectional study, Jakub Sobieraj, Jakub Sleziak, Michał Szyszka, Marta Błażejewska, Kamila Łukańko, Pola Soczomska, Kinga Bodziony, Patryk Piotrowski

https://doi.org/10.3389/fpubh.2025.1734137

Źródlo: Komunikat Prasowy

Po raz pierwszy od wielu lat środowisko psychoterapeutów w Polsce występuje z tak szerokim i jednomyślnym stanowiskiem. 38 stowarzyszeń reprezentujących 70 procent środowiska podpisało wspólny apel do minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Jego sygnatariusze sprzeciwiają się wnioskowi o odwołanie dr. n. med. Łukasza Müldnera-Nieckowskiego, Konsultanta Krajowego w dziedzinie psychoterapii, oraz apelują o kontynuację rozpoczętych przez niego reform.

Autorzy pisma przypominają, że dr Müldner-Nieckowski – psychiatra, seksuolog, superwizor psychoterapii i naukowiec – jest osobą, która „dzięki swojej wysokiej kulturze osobistej, zdolności do dialogu i merytorycznej postawie dokonała przełomowych w historii polskiej psychoterapii osiągnięć”. Wśród nich wymieniają opracowanie programu specjalizacji z psychoterapii, powołanie Komisji ds. Inicjatyw Badawczych, wsparcie krajowej sieci badawczej oraz doprowadzenie do powstania pierwszej w historii Rady Sektorowej ds. zdrowia psychicznego przy PARP, która ma umożliwić uzyskanie 17 mln zł z KPO na kształcenie kadr w tym obszarze.

Podkreślają też, że Konsultant doprowadził do integracji pięciu głównych nurtów psychoterapeutycznych i przygotowania projektu ustawy o zawodzie psychoterapeuty. To właśnie ten dokument – opracowany wspólnie przez ponad stu ekspertów – ma wprowadzić zasady funkcjonowania zawodu zaufania publicznego, powołać samorząd zawodowy i zapewnić nadzór nad jakością kształcenia oraz bezpieczeństwem pacjentów. Ustawa ma także wprowadzić rejestr psychoterapeutów, ochronę tajemnicy zawodowej i odpowiedzialność dyscyplinarną – a przy tym zagwarantować równe traktowanie wszystkich uznanych podejść terapeutycznych.

W apelu czytamy, że od dwóch lat w środowisku nasilają się działania prowadzące do destabilizacji procesu reformy i prób dominacji jednej ze szkół – „ze strony jednego stowarzyszenia Polskiego Towarzystwa Terapii Poznawczej i Behawioralnej”. Zdaniem autorów, wniosek o odwołanie konsultanta krajowego to przykład braku gotowości do współpracy i dialogu.

„Przerwanie pracy Konsultanta w środku tak istotnych, a zainicjowanych przez niego procesów byłoby niepowetowaną szkodą” – podkreślają. I dodają: „Krytycy nie mają na celu merytorycznych rozwiązań, a jedynie zablokowanie wprowadzenia ustawy o zawodzie psychoterapeuty i standardów szkolenia w psychoterapii, a „problemem” nie jest brak dialogu, czy pracy, lecz skuteczność Konsultanta.”

W dokumencie zwrócono też uwagę na próbę włączenia psychoterapii do ustawy o zawodzie psychologa, co – zdaniem autorów – doprowadziłoby do chaosu legislacyjnego i kompetencyjnego. „Dążenie części środowiska psychologów do wchłonięcia zawodu psychoterapeuty (…) wbrew wyrokowi NSA wprowadzi to chaos kompetencyjny i legislacyjny oraz w zakresie nadzoru – MZ vs MRPiPS” – ostrzegają psychoterapeuci. Podkreślają przy tym, że zawody psychoterapeuty, psychologa i psychiatry są w świetle prawa odrębne, a psychoterapia wymaga szczególnych kwalifikacji i nadzoru – co potwierdził wyrok NSA z 2020 roku.

Autorzy przypominają, że 80 procent psychoterapii w Polsce odbywa się w gabinetach prywatnych, bez systemowego nadzoru, a problemy ze zdrowiem psychicznym, w tym liczba prób samobójczych, gwałtownie rosną. „Regulacja zawodu psychoterapeuty nie może dłużej czekać. Przedłużanie tego procesu skutkuje bezpośrednim zagrożeniem dla życia i zdrowia pacjentów, szczególnie w gabinetach prywatnych” – napisali sygnatariusze.

Apel kończy się dwoma jednoznacznymi postulatami: podtrzymania poparcia dla Konsultanta Krajowego oraz pilnego wsparcia przez Ministerstwo Zdrowia prac nad ustawą o zawodzie psychoterapeuty. Projekt ten – jak przypominają autorzy – popiera 72% uczestników konsultacji społecznych, w tym 38 stowarzyszeń psychoterapeutów, 93 naukowców i klinicystów, w tym prof. de Barbaro, prof. Cierpiałkowska i prof. Zajenkowska, a także Polskie Towarzystwo Psychiatryczne.

To apel o stabilność i o dokończenie procesu, który po raz pierwszy od trzech dekad pozwolił zjednoczyć środowisko w obronie standardów i bezpieczeństwa pacjentów. Jak podkreślają autorzy – to nie spór o stanowisko, lecz o przyszłość psychoterapii w Polsce.

TREŚĆ APELU

Rosnące potrzeby w zakresie ochrony zdrowia psychicznego sprawiają, że coraz więcej osób szuka pomocy poza systemem publicznej opieki zdrowotnej. Niestety, część z nich trafia w ręce osób bez kwalifikacji, które podszywają się pod psychoterapeutów, psychologów czy uzdrowicieli. Skutki takich praktyk mogą być dramatyczne: pogłębienie zaburzeń, opóźnienie diagnostyki, a w skrajnych przypadkach – zagrożenie życia. Rzecznik Praw Pacjenta i eksperci ostrzegają przed „szarlatanami”, którzy wykorzystują ludzką bezradność i cierpienie.
„Korzystanie z usług ‘szarlatanów’, czyli osób podszywających się pod specjalistów zdrowia psychicznego bez odpowiednich kwalifikacji, niesie ze sobą poważne zagrożenia dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – czytamy w oficjalnym komunikacie. Osoby bez wykształcenia medycznego mogą doprowadzić do zdecydowanego pogorszenia stanu pacjenta. Ich działania, zamiast łagodzić objawy depresji, lęków, zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych czy psychotycznych, często je nasilają.

Zamiana pomocy w zagrożenie

Jednym z największych niebezpieczeństw wynikających z kontaktu z pseudoterapeutami jest opóźnienie właściwej diagnozy i leczenia. Pacjenci często przez długi czas nie trafiają do lekarza psychiatry lub wykwalifikowanego psychoterapeuty, a czasem zostają całkowicie zniechęceni do kontaktu z medycyną konwencjonalną. To może prowadzić do eskalacji objawów, stanów psychotycznych, a nawet prób samobójczych.

„Szarlatani bardzo często żerują na ludziach zdesperowanych, oferując im kosztowne ‘cudowne metody’ leczenia jak: pseudoterapie, ‘energetyczne oczyszczanie’, niezweryfikowane suplementy czy duchowe sesje” – ostrzegają eksperci. Zamiast wspierać proces zdrowienia, pogłębiają fałszywe przekonania o przyczynach choroby, np. mówiąc o „urokach”, „blokadach duchowych” czy „złych energiach”. Nierzadko izolują pacjenta od rodziny i otoczenia, wzmacniając swoją kontrolę i uzależniając chorego emocjonalnie i finansowo.

Brak regulacji, brak odpowiedzialności

Działalność osób oferujących niezweryfikowane „terapie” psychiczne nie podlega takim samym wymogom jak działalność lekarzy, psychoterapeutów czy psychologów. „Brak regulacji prawnych i etycznych ich działalności sprawia, że osoby takie nie przestrzegają zasad poufności, odpowiedzialności czy profesjonalizmu” – podkreślają autorzy ostrzeżenia. To oznacza, że w razie nadużyć nie obowiązują ich kodeksy etyczne, a pacjenci są pozbawieni jakiejkolwiek ochrony instytucjonalnej.

Jak się chronić? Po pierwsze – weryfikować kwalifikacje. „Psycholog czy psychoterapeuta powinien posiadać dyplom uczelni wyższej i certyfikat uznawanego towarzystwa zawodowego”. Warto unikać osób, które obiecują szybkie wyleczenie, odradzają kontakt z lekarzami lub krytykują całą medycynę. Rzetelny specjalista nigdy nie uzależni leczenia od światopoglądu pacjenta ani nie będzie go izolować od bliskich.

Gdzie szukać realnej pomocy

Rzecznik Praw Pacjenta udostępnił ogólnopolską listę organizacji wspierających osoby w kryzysie psychicznym. „Doświadczenie kryzysu psychicznego dotyka zazwyczaj nie tylko samego pacjenta, ale także jego rodziny i osób mu bliskich. Do Biura Rzecznika Praw Pacjenta wpływają zapytania, gdzie szukać pomocy psychiatrycznej. Oczywistym miejscem, gdzie taka pomoc jest udzielana są poradnie zdrowia psychicznego, centra zdrowia psychicznego, oddziały dzienne psychiatryczne oraz oddziały całodobowe” – wyjaśnia Bartłomiej Chmielowiec.

Lista dostępna na stronie internetowej Rzecznika zawiera dane kontaktowe do kilkuset organizacji z całej Polski – od fundacji i stowarzyszeń po grupy wsparcia prowadzone przez osoby z własnym doświadczeniem kryzysu psychicznego. „Często można spotkać tam nie tylko psychologów czy terapeutów, ale także osoby, które same przechodzą lub przechodziły proces zdrowienia i chcą podzielić się swoim doświadczeniem z innymi” – dodaje Chmielowiec.

Warto również pamiętać, że każda osoba przebywająca w szpitalu psychiatrycznym ma prawo skontaktować się z Rzecznikiem Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego. 

Współpraca z organizacjami – filar systemu

Rzecznik Praw Pacjenta aktywnie współpracuje z organizacjami pozarządowymi. „Współpraca z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz pacjentów jest bardzo ważna dla Rzecznika Praw Pacjenta. Dzięki niej na początku roku powołał on Radę Organizacji Pacjentów, w ramach której utworzono m.in. Zespół ds. Psychiatrii i Neurologii”.

Udział organizacji społecznych, fundacji i grup samopomocy w systemie ochrony zdrowia psychicznego jest zresztą zapisany w ustawie z dnia 19 sierpnia 1994 r. o ochronie zdrowia psychicznego. Obok instytucji państwowych i samorządowych, to właśnie społeczeństwo obywatelskie ma istotną rolę do odegrania w zapewnianiu dostępu do leczenia i wsparcia.

Gdzie szukać pomocy?

Lista organizacji wspierających osoby w kryzysie psychicznym: www.gov.pl/web/rpp/lista-organizacji-obywatelskich-dzialajacych-na-rzecz-zdrowia-psychicznego
Rzecznik Praw Pacjenta Szpitala Psychiatrycznego: www.gov.pl/web/rpp/rzecznicy-praw-pacjenta-szpitala-psychiatrycznego

Źródło: RPP

Walentynki to nie tylko święto miłości, ale także dobra okazja, by zwrócić uwagę na zdrowie psychiczne. Mało kto pamięta, że święty Walenty jest również patronem osób chorujących psychicznie. Właśnie tego dnia opublikowany został raport na temat dostępności i motywacji Polaków do korzystania z psychoterapii. Badanie przeprowadzone na zlecenie Kliniki.pl, przez SW Research, pokazuje, że aż 22% dorosłych Polaków – czyli ponad 6,5 miliona osób – skorzystało z psychoterapii w ciągu ostatnich pięciu lat.
Dlaczego Polacy potrzebują psychoterapii?

Dane wskazują na rosnącą świadomość znaczenia zdrowia psychicznego, ale także na istotne bariery, które wciąż utrudniają dostęp do terapii. Najczęstszym powodem podjęcia psychoterapii były problemy emocjonalne. Na drugim miejscu znalazł się stres zawodowy, a na trzecim problemy rodzinne.

Psychoterapia nie tylko dla kobiet – mężczyźni coraz częściej szukają pomocy

Dane raportu pokazują wyraźne różnice między kobietami a mężczyznami, jeśli chodzi o powody korzystania z terapii:
– 65,2% kobiet wskazało problemy emocjonalne jako główną przyczynę podjęcia terapii, wśród mężczyzn było to 51,4%;
– 21% mężczyzn rozpoczęło terapię z powodu problemów rodzinnych – częściej niż kobiety (16,5%);
– stres zawodowy jako powód psychoterapii deklarowało 23,8% mężczyzn i 17,4% kobiet.

Raport obala więc stereotyp, że psychoterapia to temat wyłącznie kobiecy. Coraz więcej mężczyzn otwarcie mówi o swoich problemach emocjonalnych i szuka profesjonalnej pomocy. To istotna zmiana w postrzeganiu zdrowia psychicznego w Polsce.

Polacy potrzebują psychoterapii, ale brakuje im na to pieniędzy

„Blisko 3 miliony Polaków nie podjęło psychoterapii z powodu wysokich kosztów, a niemal 2 miliony z nich deklarują, że zdecydowaliby się na terapię, gdyby mieli wystarczające środki finansowe – na te dane zwraca uwagę Agnieszka Kędzierska-Strzępka, Kliniki.pl, współautorka raportu. – To liczby, które mogą zaskakiwać, ale i dawać nadzieję. Z jednej strony ukazują znaczącą skalę barier finansowych utrudniających dostęp do profesjonalnej pomocy psychologicznej osobom, które jej potrzebują. Z drugiej – wskazują, że psychoterapia przestaje być tematem tabu. Wśród tych, którzy skorzystaliby z niej, gdyby było ich na to stać, 69,2% stanowią kobiety, a 59,1% mężczyźni. To wyraźny sygnał, że troska o zdrowie psychiczne staje się istotnym zagadnieniem dla wszystkich Polaków, bez względu na płeć”.

Co na temat raportu mówią eksperci?

Dorota Minta, psycholog i ekspert ds. zdrowia psychicznego, podkreśla wagę problemu:
„1/5 Polaków sięgnęła po psychoterapię? To alarm i szansa! Alarm, bo stres, presja, samotność rosną. Szansa, bo szukamy wsparcia, świadomie dbamy o zdrowie psychiczne. Potrzebujemy więcej regulacji i dostępności – jakość przede wszystkim! Ciągle brakuje uporządkowania zasad świadczenia usług psychologicznych i psychoterapeutycznych, dających klientom gwarancję bezpieczeństwa i jakości. Niezmiernie ważne jest, aby osoby świadczące takie usługi gwarantowały działania oparte o badania naukowe i solidne, jasno określone wykształcenie”. 

Dr Iwona Kania, specjalista PR w ochronie zdrowia, dodaje:
„Raport Kliniki.pl dotyczący dostępności i motywacji do korzystania z psychoterapii w Polsce ujawnia istotne wyzwania w obszarze zdrowia psychicznego. Pozytywnym sygnałem jest to, że ponad jedna piąta badanych (22%) skorzystała z psychoterapii w ciągu ostatnich pięciu lat, co świadczy o rosnącej świadomości na temat jej znaczenia. Dostrzegam wielką wartość w poruszaniu tej tematyki i sprawianiu, iż psychoterapia zaczyna być traktowana jako element higieny życia zawodowego, nie jako kaprys. To pomoże rzeszom pacjentów walczyć o swój dobrostan i lepsze życie”.

Pełny raport do pobrania na stronie: raport_Polska_na_kozetce

źródło: Kliniki.pl

Co czwarty Polak przynajmniej raz w ciągu swojego życia zmaga się z poważnym kryzysem zdrowia psychicznego. Może więc on statystycznie dotyczyć każdej polskiej rodziny – przypomina Fundacja Pomagam.pl. Problemem jest wciąż niskie finansowanie wsparcia psychicznego i psychiatrycznego przez państwo oraz słaba wiedza o zdrowiu psychicznym. Organizacja zwraca uwagę, że świadomość problemu może uwolnić ogromny potencjał wzajemnego wsparcia.

– Zdrowie psychiczne dotyczy każdego z nas, nawet jeżeli nie bezpośrednio, to może dotyczyć członka rodziny, przyjaciela albo znajomego z pracy, dlatego tak ważne jest, żeby mówić głośno o tym problemie i nagłaśniać wyzwania, przed jakimi stoimy w kontekście zdrowia psychicznego – mówi agencji informacyjnej Newseria Natalia Zdrojewska, head of growth w Fundacji Pomagam.pl. 

Z raportu „Ważne słowa na P.” SWPS Innowacje dla Fundacji wynika, że problemy zdrowia psychicznego dotyczą lub będą dotyczyć w różnym stopniu 8,3 mln Polaków. Tak duża skala skłania do przyjrzenia się możliwościom leczenia i jego dostępności.  

– Możliwości leczenia są różne, w zależności od potrzeb. Najbardziej podstawową jest psychoterapia, ale również tutaj mówimy o schizofrenii i innych chorobach psychicznych, które mają inną, już medyczną formę leczenia. Natomiast w kwestii dostępności mamy do czynienia z procesem stomatologizacji zdrowia psychicznego [prywatyzacja usług terapeutycznych – red.], co jest alarmujące, ponieważ to sprawia, że nie każdy z nas może sobie pozwolić na zadbanie o swoje zdrowie psychiczne – zauważa Natalia Zdrojewska.

Z jednej strony mieszkańcy wsi, mniejszych miejscowości czy niektórych miast powiatowych napotykają geograficzną barierę, czyli brak specjalistów i ośrodków w najbliższej okolicy. Z drugiej strony istotną kwestią pozostaje dostępność finansowa, ponieważ leczenie zaburzeń wiąże się czasem z wieloletnią terapią, a jedna wizyta u specjalisty może kosztować nawet kilkaset złotych. Tutaj kluczowa jest regularność wizyt i ciągłość terapii. 

– W kwestii dostępności leczenia psychiatrycznego czy psychoterapii na NFZ cały czas mamy dużo do zrobienia. Średni czas oczekiwania na wizytę to jest 128 dni, ale to też w zależności od województw, bo w niektórych województwach czeka się nawet ponad 200 dni, a czasem pacjenci czekają nawet rok. A w zdrowiu psychicznym ważne jest działanie tu i teraz – podkreśla ekspertka Fundacji Pomagam.pl. 

Z danych przytaczanych w raporcie wynika, że w 2023 roku 355 460 osób skorzystało z finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia psychoterapii, uczestnicząc w nieco ponad 4 mln sesji terapeutycznych (średnio ok. 11 na pacjenta). Liczba sesji zwiększyła się o 69 proc. w stosunku do 2013 roku. Z kolei z konsultacji psychologicznych skorzystało 435 600 osób podczas 2,2 mln spotkań (wzrost o 145 proc. w porównaniu z 2013 rokiem). W 2023 roku wsparcie psychiatrów uzyskało 1,259 mln osób uczestniczących w 4,3 mln wizyt (spadek o około 3 proc. w stosunku do 2013 roku).

– Obecnie na zdrowie psychiatryczne jest przeznaczane 4,5 proc. ze środków publicznych na ochronę zdrowia. Środowisko domaga się, żeby w tym roku to był wzrost do 6 proc., a w następnym do 7 proc., więc tutaj mówimy o większym finansowaniu przede wszystkim. Ale też dużym wyzwaniem i najbardziej palącą potrzebą w najbliższym czasie to jest zapewnienie dobrej infrastruktury. Był pilotaż Centrów Zdrowia Psychicznego, który pokazał, że to działa. To jest właśnie wsparcie na poziomie lokalnym, ale w ramach systemu zdrowia państwowego, tak żeby każdy w swoim powiecie mógł się zgłosić do specjalisty i otrzymać niezbędną pomoc – zauważa Natalia Zdrojewska.

Jak wynika z danych Eurostatu, w 2022 roku w Polsce było 13,4 psychiatrów na 100 tys. mieszkańców. Daje nam to trzecie miejsce od końca wśród 24 krajów UE, dla których są dostępne dane. W Niemczech proporcja ta jest ponaddwukrotnie wyższa.

Jak wynika z obserwacji fundacji, w ostatnich latach świadomość społeczna na temat zdrowia psychicznego i zagrożeń związanych z jego brakiem znacząco wzrosła. W mediach i przestrzeni publicznej więcej jest informacji na ten temat, artykułów poradnikowych i wywiadów. Dzięki temu łatwiej rozpoznać niepokojące objawy, rozmawiać na ten temat czy podjąć kroki w kierunku leczenia.

– Dzięki temu osoby, które wcześniej nawet zmagały się z tym problemem, teraz zaczynają szukać pomocy. Natomiast jeżeli chodzi o finansowanie świadczeń i infrastrukturę, ona cały czas goni te potrzeby, dlatego ważne jest, żeby finansować zdrowie psychiczne – podkreśla ekspertka.

W serwisie Pomagam.pl pojawia się coraz więcej zbiórek związanych ze wsparciem osób zmagających się z chorobami na tle psychicznym. Twórcy portalu mówią nawet o gwałtownym wzroście, odnotowanym w ostatnich latach. W 2016 roku hasła powiązane ze słowem „psychiatria” pojawiały się w 1 na 400 zbiórek, w 2023 roku – w 1 na 85.

– Od 2016 do 2023 roku dla frazy „psychoterapia” to jest wzrost o prawie 500 proc. Tutaj mówimy o wszystkich zbiórkach na leczenie, na psychoterapię. Warto zauważyć, że często osoby, które zmagają się z innymi chorobami, też fizycznymi, albo ich bliscy również zbierają na psychoterapię – mówi ekspertka Fundacji Pomagam.pl.

Jak podkreślają przedstawiciele fundacji, założenie zbiórki na ten cel często oznacza już sytuację głębokiego kryzysu. Chorzy i ich rodziny często najpierw sprzedają to, co mają cennego, zapożyczają się w bankach i u znajomych, a dopiero w kolejnym kroku decydują się prosić o pomoc innych. Eksperci wskazują, że takiej postawie nie ma się co dziwić. Mimo rosnącej świadomości społecznej osoby w kryzysie zdrowia psychicznego wciąż zmagają się ze stygmatyzacją. Zgodnie z przytaczanymi w raporcie „Ważne słowa na P.” danymi z ogólnopolskiego badania EZOP II znacząca większość respondentów sprzeciwia się temu, by osoba, która chorowała psychiczne i leczyła się w szpitalu psychiatrycznym, była opiekunką (89,6 proc.) lub nauczycielem ich dziecka (86,9 proc.), ich lekarzem (84 proc.) lub częścią rodziny, np. synową czy zięciem (81,3 proc.).

źródło: newseria

– Statystycznie każda polska rodzina jest dotknięta w jakiś sposób kryzysem zdrowia psychicznego – mówi prof. Piotr Gałecki w raporcie „Ważne słowa na P.”. W tegoroczne święta warto uświadomić sobie, jak ważne jest, abyśmy wszyscy mieli równy dostęp do pomocy psychologicznej i psychiatrycznej oraz wiedzieć, jak i gdzie szukać pomocy.
W ostatnich latach bardzo wzrosła świadomość społeczna na temat zdrowia psychicznego i zagrożeń związanych z jego brakiem. Kwestie te są wszechobecne w mediach – czytamy artykuły poradnikowe, słuchamy wywiadów o dobrostanie i obserwujemy treści o tematyce psychologicznej na Instagramie.
To sprawia, że coraz lepiej rozpoznajemy objawy, chętniej o nich rozmawiamy i podejmujemy odpowiednie kroki. Rzadziej mówi się jednak o zdrowiu psychicznym w kontekście sprawności systemu zdrowia i jego odpowiedniego finansowania. Mówiąc wprost, na co możemy liczyć w czasie kryzysu i gdzie szukać pomocy – ogólnodostępnej i powszechnej.

Zdrowie psychiczne dotyczy nas wszystkich

Aż 8,3 mln Polaków, czyli co czwarty z nas, zmaga się z poważnym kryzysem zdrowia psychicznego w ciągu swojego życia. Temat ten dotyczy więc statystycznie każdej polskiej rodziny! Dlatego tak ważne jest zapewnienie odpowiedniej opieki oraz dostępu do specjalistów tu i teraz.
– Kwestia zdrowia psychicznego jest centralna. Nie jest to temat, który można całkowicie od siebie odsunąć, i powiedzieć: „to nie moja sprawa”. Myślę, że jest to absolutnie nasza sprawa. Jeżeli nie zawsze dotyka nas bezpośrednio, może to być sprawa naszych rodziców albo dzieci, albo naszego partnera, a jak nie – może naszych pracowników. Musimy zacząć szukać lepszych rozwiązań – mówi w raporcie Dobrosława Gogłoza, Prezeska Fundacji Pomagam.pl i inicjatorka raportu.

– Rodzina, w której ktoś doświadcza kryzysu, też w jakimś sensie choruje. Trudno takim ludziom być twórczym, gdy cierpią wraz ze swoimi bliskimi – dodaje Katarzyna Szczerbowska, dziennikarka, asystentka zdrowienia oraz członkini Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministrze Zdrowia. Natomiast na pytanie „jako edukatorka i terapeutka chciałabyś najbardziej, aby ludzie wiedzieli o…?” dr Joanna Gutral odpowiada:

– O tym, że zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak fizyczne, a brak leczenia może mieć poważne konsekwencje dla zdrowia somatycznego i relacji społecznych. O tym, że np. nieleczona depresja rodzica zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia depresji u dziecka. Nie tylko w związku z genetyką, ale ze specyfiką funkcjonowania poznawczego, a więc to jest w interesie Twoim i Twojej rodziny, by skorzystać ze skutecznej pomocy.

W święta Bożego Narodzenia, kiedy spędzamy czas z rodziną, warto pomyśleć o tym, jak możemy zadbać o lepszą przyszłość dla nas wszystkich. To również okazja do zauważenia problemów w naszym otoczeniu i podjęcia pierwszych kroków.

Samotność i wykluczenie osób w kryzysie zdrowia psychicznego
– Jednym z doświadczeń osoby w kryzysie psychicznym w Polsce jest izolacja i osamotnienie, czyli takie odczucie, że zostało się z czymś bardzo trudnym i bardzo nienamacalnym. O chorobach fizykalnych, układowych można komuś opowiedzieć. Można pójść do internisty i powiedzieć – tu mnie boli. A osoba, która jest w kryzysie psychicznym, przeciętny Kowalski czy Kowalska, bardzo często ma nawet problem ze zidentyfikowaniem tego, że doświadcza symptomów, które coś oznaczają – opowiada Marta Niedźwiecka, psycholożka i propagatorka nauki, w raporcie „Ważne słowa na P.”.

Według wspomnianego w pierwszym raporcie o finansowaniu zdrowia psychicznego w Polsce badania EZOP II prawie 30% z nas zetknęło się kiedyś z osobą chorującą psychicznie. Był to najczęściej „ktoś ze znajomych/sąsiadów” (34,2%), „ktoś znany tylko z widzenia” (30,9%) oraz „osoba z dalszej rodziny” (12,3%).

Mimo dynamicznie rosnącej świadomości, osoby w kryzysie zdrowia psychicznego wciąż zmagają się ze stygmatyzacją ze strony społeczeństwa. Aż 81,3% wyraziło sprzeciw na informację, że ich zięć/synowa chorował/a psychicznie i leczył/a się w szpitalu psychiatrycznym, 52,9% w przypadku koleżanki/kolegi z klasy, 86,9% – nauczyciela dziecka.

– Społecznie jesteśmy najbardziej wykluczoną grupą, zaraz po osobach z niepełnosprawnością umysłową. Z tego powodu nie możemy przyznać się bez konsekwencji, że doświadczyło się kryzysu psychicznego. Ludzie muszą żyć w ukryciu. Jeżeli ewidentnie nie widać objawów – ukrywają to – mówi Katarzyna Szczerbowska.

Święta Bożego Narodzenia to doskonały moment, by pomyśleć o tych, którzy zmagają się z samotnością i wykluczeniem. Osoby w kryzysie często ukrywają swoje problemy w obawie przed społecznym osądem. Zamiast odwracać wzrok, możemy okazać wsparcie i wyciągnąć pomocną dłoń.
– Kryzys dzieci i młodzieży jest odzwierciedleniem kryzysu relacji, kryzysu rodziny, kryzysu istotnych potrzeb pojedynczej osoby w dużym, nowoczesnym, szybko rozwijającym się społeczeństwie. Żyjemy coraz szybciej, coraz więcej jest zagrożeń i wyzwań, żyjemy w coraz większych skupiskach, coraz bardziej się komunikujemy, ale nie interpersonalnie, nie rozmawiamy ze sobą – dodaje prof. Piotr Gałecki, Kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii, przewodniczący Rady ds. Zdrowia Psychicznego oraz Zespołu do opracowania Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.

Luksus, na który nie każdy może sobie pozwolić
Ostracyzm społeczny to nie jedyne wyzwanie. Do tego dochodzą kwestie dostępności leczenia – finansowej, czasowej i geograficznej. Liczba świadczonych usług psychologicznych i psychoterapeutycznych jest obecnie wielokrotnie mniejsza od potrzeb, a komercjalizacja psychologii (tzw. proces stomatologizacji) sprawia, że wiele osób musi finansować pomoc psychologiczną samodzielnie, a znaczna część nie może sobie na nią nawet pozwolić.
Obecnie na opiekę psychiatryczną w Polsce przeznacza się jedynie 4,5% środków publicznych na ochronę zdrowia. W 2023 roku 355 460 osób skorzystało z finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia psychoterapii. Średnia kwota refundacji dla takiej sesji psychoterapii wyniosła 133, 28 zł. Natomiast średni czas oczekiwania na wizytę u psychologa na NFZ w grudniu 2024 to 128 dni. Lepszą dostępność mają jednak duże miasta, co dodatkowo wiąże się z kwestiami wykluczenia komunikacyjnego.

Problem wysokich kosztów leczenia jest widoczny również w serwisie do zakładania darmowych zbiórek pieniędzy Pomagam.pl. W 2016 roku hasła powiązane ze słowem “psychiatria” pojawiały się w 1 na 400 zbiórek. W 2023 proporcja ta wynosi już 1:85, co oznacza wzrost o prawie 500%.

– Z rozmów z naszymi użytkownikami wynika, że założenie zbiórki wiąże się z sytuacją bardzo głębokiego kryzysu. W przypadku chorób, których koszty leczenia wynoszą setki tysięcy złotych, ludzie najpierw często sprzedają samochód, zapożyczają się i dopiero kiedy mają mocne poczucie sięgnięcia finansowego dna, czują się usprawiedliwieni, by starać się pozyskać pieniądze od innych osób. Jeżeli nałożymy na to kwestię stygmatyzacji chorób psychicznych, to osoby, które decydują się sięgnąć po pomoc w tym obszarze, wykazują się wręcz szaloną odwagą – wyjaśnia Dobrosława Gogłoza, Prezeska Fundacji Pomagam.pl i Dyrektorka Zarządzająca serwisu Pomagam.pl.

Świąteczny prezent dla milionów Polaków
Powszechny i łatwy dostęp do terapii na poziomie systemu zdrowia to nie tylko szansa na lepsze życie dla wielu osób w kryzysie, ale także objęcie opieką ich najbliższych – rodzin i przyjaciół. Natomiast w skali kraju, lepszy system zdrowia psychicznego poprawia funkcjonowanie społeczne, a dodatkowo zmniejsza absencję w pracy i długofalowo przynosi oszczędności ekonomiczne, co powinno być już dostatecznym argumentem dla zmian.
– Przede wszystkim chciałabym, aby psychoterapia – ta finansowana przez nas, z podatków – była traktowana tak, jak powinna, czyli jako metoda leczenia. Korzystanie z psychoterapii o udowodnionej skuteczności przekłada się na szybszy powrót do zdrowia, po prostu poprawia funkcjonowanie człowieka – mówi Agnieszka Popieł, prof. Uniwersytetu SWPS.

– Dla mnie kluczowe jest to, by pozostał model opieki Centrum Zdrowia Psychicznego i opieki środowiskowej, bo to bardzo ważne, żeby pacjent mógł się leczyć blisko swojego miejsca zamieszkania, blisko swojej pracy, tam, gdzie mieszka jego rodzina, tam, gdzie ma grupę społeczną, z którą się identyfikuje – opowiada prof. Piotr Gałecki.

Boże Narodzenie przypomina nam o potrzebie troski i solidarności. W tym świątecznym czasie warto pomyśleć o tych, którzy czekają na wsparcie w kryzysie, które dziś bywa luksusem, a nie powszechnym prawem. Stwórzmy lepszy system zdrowia psychicznego, który stanie się prezentem dla nas wszystkich, dając szansę na zdrowsze życie i silniejsze społeczeństwo.

Pierwszy raport o finansowaniu zdrowia psychicznego w Polsce “Ważne słowa na P.” do pobrania na stronie: https://pomagam.pl/zdrowie-psychiczne

Autorzy raportu
Fundacja Pomagam.pl – organizacja non-profit, której misją jest wspieranie dobroczynności i budowanie kultury pomagania w Polsce. Buduje świadomość, że każdy z nas żyje w społeczeństwie i udowadnia, że razem możemy sobie nawzajem pomagać. Wykorzystanie potencjału nas samych i naszych wspólnych działań to praca, której Fundacja podejmuje się każdego dnia. Fundacja powstała przy serwisie Pomagam.pl, który wspiera leczenie i rehabilitację osób potrzebujących, schroniska dla zwierząt, liczne organizacje i inicjatywy społeczne oraz wiele innych potrzeb tysięcy osób, umożliwiając im założenie darmowej zbiórki i zbieranie pieniędzy na to, co dla nich ważne. SWPS Innowacje – spółka celowa Uniwersytetu SWPS – realizuje misję służenia człowiekowi, społeczeństwu i środowisku. Ich współpraca z instytucjami, biznesem oraz organizacjami pozarządowymi dotyczy takich kwestii jak dobrostan, wellbeing i zdrowie psychiczne. W ramach swoich działań realizuje liczne projekty na styku akademii i biznesu: od diagnoz społecznych, przez cykl eksperckich wideopodkastów dotyczących wellbeingu, skierowanych do pracowników oraz działów HR, aż po szkolenia, consulting i badania, takie jak analiza dobrostanu mieszkańców Polski.

Kontakt dla mediów: media@pomagam.pl
8,3 miliona, czyli 26% polskiego społeczeństwa przynajmniej raz w życiu doświadczyło objawów zaburzeń psychicznych. Jednocześnie relatywna dostępność lekarzy psychiatrów w ramach państwowej służby zdrowia nie wzrasta, a liczba świadczonych usług psychoterapeutycznych i psychologicznych jest wielokrotnie mniejsza od potrzeb. Fundacja Pomagam.pl we współpracy z SWPS Innowacje publikuje raport zatytułowany “Ważne słowa na P. O pieniądzach, psychoterapii i psychiatrii w Polsce”.
Raport Fundacji Pomagam.pl i SWPS Innowacje to pierwsza tego typu publikacja, która porusza temat finansowania zdrowia psychicznego w Polsce. 
– Dobrze jest mieć wiedzę o zdrowiu psychicznym (i jego braku), umieć o nie zadbać, rozpoznawać niepokojące symptomy, wiedzieć, gdzie i jak szukać pomocy. Ale jeszcze lepiej jest tę pomoc dostać wtedy, kiedy będzie potrzebna. I móc finansowo na nią sobie pozwolić. Właśnie o tych dwóch – często problematycznych – aspektach dzisiejszej polskiej rzeczywistości traktuje ten raport – podkreślają Katarzyna Kulwicka i Maksymilian Bielecki z Uniwersytetu SWPS, twórcy raportu. 

Wzrost zbiórek pieniędzy na ratowanie zdrowia psychicznego 
Fundacja Pomagam.pl, która promuje kulturę dobroczynności w Polsce i na co dzień angażuje się w niesienie pomocy tym, którzy tego najbardziej potrzebują, zdecydowała się podjąć temat finansowania zdrowia psychicznego w Polsce z uwagi na gigantyczny przyrost liczby zbiórek pieniędzy w serwisie Pomagam.pl związanych ze zdrowiem psychicznym. 
Z danych Pomagam.pl wynika, że na przestrzeni lat 2016-2023 udział zbiórek pieniędzy w tym serwisie związanych z hasłami takimi jak: „szpital psychiatryczny”, „psychiatra” czy „leczenie psychiatryczne” wzrósł prawie o 500%. W 2016 roku hasła powiązane z psychiatrią pojawiały się w 1 na 400 zbiórek. W 2023 roku proporcja ta wyniosła już 1:85. 
O 250% natomiast wzrósł udział internetowych zbiórek pieniędzy w kategorii psychoterapia, w której prowadzono zbiórki m.in na psychoterapię, wizyty u psychologa, czy udział w terapii grupowej. 
Problemy związane ze zdrowiem psychicznym są coraz częściej obecne w opisach zbiórek pieniędzy na platformie Pomagam.pl. Wyniki te jednoznacznie wskazują, że osoby, które zmagają się z problemami związanymi ze zdrowiem psychicznym swoim lub bliskich coraz częściej potrzebują pomocy finansowej.
Te statystyki są bardzo wyraźnym i niepokojącym sygnałem świadczącym o skali wyzwań, przed którymi stoją zarówno osoby zmagające się z problemami zdrowia psychicznego, jaki i system publicznej opieki zdrowotnej w kraju. 

– Zdrowie psychiczne ma każdy i ten temat dotyczy nas wszystkich. Nie można go całkowicie od siebie odsunąć, i powiedzieć: „to nie moja sprawa”. Myślę, że jest to absolutnie nasza sprawa. Jeżeli problemy ze zdrowiem psychicznym nie dotykają nas bezpośrednio, może to być sprawa naszych rodziców albo dzieci, albo naszego partnera, a jak nie – może naszych pracowników. Musimy zacząć szukać lepszych rozwiązań. Dlatego w naszym raporcie są rzetelne dane liczbowe oraz komentarze ekspertów z dziedziny zdrowia psychicznego, które przedstawiamy w kontekście tego, jak jest obecnie z finansowaniem i dostępem do szeroko pojętej pomocy psychologicznej w Polsce oraz jak być powinno i co możemy w tym kierunku zrobić – podkreśla Dobrosława Gogłoza, prezeska Fundacji Pomagam.pl oraz dyrektor zarządzająca serwisu Pomagam.pl.

Stomatologizacja pomocy psychologicznej w Polsce 
Jak czytamy w raporcie, 355 460 osób w 2023 roku – zgodnie z danymi Narodowego Funduszu Zdrowia – skorzystało z finansowanej przez NFZ psychoterapii, uczestnicząc w nieco ponad 4 milionach sesji terapeutycznych (średnio około 11 sesji na pacjenta). Liczba sesji zwiększyła się aż o 69% w stosunku do 2013 roku. Analogiczne dane dla konsultacji psychologicznych to 435 600 osób oraz 2,2 miliona spotkań (wzrost aż o 145% w porównaniu z 2013 rokiem). W 2023 roku wsparcie psychiatrów uzyskało 1 259 tysięcy osób uczestniczących w 4,3 milionów wizyt (ich liczba spadła o około 3% w stosunku do 2013 roku).

Eksperci podkreślają, że obecnie w Polsce bardzo liczne grupy pacjentów albo muszą finansować pomoc psychologiczną samodzielnie, albo ze względu na ograniczenia finansowe i brak specjalistów – nie mogą w ogóle na nią liczyć. W publicznej służbie zdrowia mamy 1386 placówek oferujących dostęp do psychologa – średni czas oczekiwania na wizytę w takiej placówce wynosi 128 dni, przy czym występuje tu ogromne zróżnicowanie pomiędzy województwami: najkrótszy jest w województwie świętokrzyskim (32 dni), najdłuższy – w województwie pomorskim (212 dni). 
Natomiast czas oczekiwania na wizytę w prywatnym gabinecie jest dużo krótszy – liczony jest już w dniach czy tygodniach, ale również te gabinety są przepełnione. 
Mamy więc do czynienia ze zjawiskiem stomatologizacji psychiatrii i psychoterapii, w którym stają się one usługą dostępną, ale na warunkach komercyjnych. 

Zdrowie psychiczne w liczbach
13,4 na 100 000 mieszkańców – tylu było w Polsce psychiatrów w 2022 roku zgodnie z danymi udostępnionymi przez Eurostat w lipcu 2024 roku. Wartość ta w ostatnich latach znacząco wzrosła – jeszcze w 2012 roku wynosiła jedynie 8,4. Na tle pozostałych krajów Unii Europejskiej nadal wypadamy jednak słabo, plasując się obecnie na trzecim miejscu od końca wśród 24 krajów, dla których dostępne są odpowiednie dane na ten temat. Słabiej od nas wypadają jedynie Hiszpania i Bułgaria. 

Zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej w Warszawie na dzień 30 września 2024 roku w Centralnym Rejestrze Lekarzy Rzeczpospolitej Polskiej wśród osób wykonujących zawód figurowało 4664 osób ze specjalizacją z dziedziny psychiatrii oraz 563 osoby ze specjalizacją z dziedziny psychiatrii dzieci i młodzieży, co wskazywałoby na dalszy – choć dość powolny – wzrost tego wskaźnika w naszym kraju.

62,4 na 100 000 mieszkańców tyle łóżek na oddziałach opieki psychiatrycznej mieliśmy w Polsce w 2022 roku i wartość ta zbliża się do średniej Unii Europejskiej wynoszącej 71,8 na 100 tysięcy mieszkańców (zgodnie z tegoroczną publikacją Eurostatu). Warto zaznaczyć, że wskaźnik ten przyjmuje bardzo różne wartości zależnie nie tylko od poziomu zamożności danego kraju, ale też od sposobu organizacji systemu opieki zdrowotnej. Najwyższą liczbę łóżek raportują Belgia (140,7) oraz Niemcy (131,3). 

133 złote i 28 groszy tyle wynosiła średnia wartość refundacji sesji psychoterapii finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia w 2023 roku zgodnie z danymi udostępnianymi przez portal eZdrowie. Dla konsultacji psychologicznych średnia kwota refundacji wyniosła 96 złotych i 84 grosze, a dla konsultacji psychiatrycznej – 69 złotych i 50 groszy. Trzeba też podkreślić, że wartości te są znacznie niższe niż wycena analogicznych świadczeń w sektorze prywatnym. 

O raporcie
Raport “Ważne słowa na P. O psychoterapii, psychiatrii i pieniądzach” jest projektem zainicjowanym przez Fundację Pomagam.pl i powstał we współpracy z SWPS Innowacje. Celem raportu jest zwrócenie uwagi na wyzwania związane z finansowaniem  psychoterapii i psychiatrii w Polsce oraz aktywizacja decydentów  do działań, które przyniosą  realne zmiany na lepsze. 
Publikacja zawiera zarówno rzetelne dane liczbowe, jak i wypowiedzi czołowych ekspertek i ekspertów krajowych, nadające raportowi wyjątkowy charakter. 

Wśród ekspertów, którzy wypowiedzieli się w raporcie są: prof. dr hab. n. med. Agata Szulc (Kierownik Kliniki Psychiatrycznej Wydziału Nauki o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego), dr hab. n. społ. i dr n. med. Agnieszka Popiel (prof. Uniwersytetu SWPS, lekarz psychiatra, psychoterapeutka, superwizorka psychoterapii), dr Ewa Pragłowska (specjalistka psychologii klinicznej, psychoterapeutka (PTTPB i PTP, SITCC, EABCT) i superwizorka psychoterapii (PTTPB), prof. Piotr Gałecki (specjalista psychiatra, specjalista seksuolog, Kierownik Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii), Katarzyna Szczerbowska (dziennikarka, asystentka zdrowienia, członkini Rady ds. Zdrowia Psychicznego przy Ministrze Zdrowia), dr Joanna Gutral (psycholożka, psychoterapeutka, psychoedukatorka) oraz Marta Niedźwiecka (psycholożka, propagatorka nauki).

Raport można pobrać za darmo na stronie: www.pomagam.pl/zdrowie-psychiczne 

O autorach raportu:
Fundacja Pomagam.pl
Organizacja non-profit, której misją jest wspieranie dobroczynności i budowanie kultury pomagania w Polsce. Buduje świadomość, że każdy z nas żyje w społeczeństwie i udowadnia, że razem możemy sobie nawzajem pomagać. Wykorzystanie potencjału nas samych i naszych wspólnych działań to praca, której Fundacja podejmuje się każdego dnia.
Fundacja powstała przy serwisie Pomagam.pl, który wspiera leczenie i rehabilitację osób potrzebujących, schroniska dla zwierząt,  liczne organizacje i inicjatywy społeczne oraz wiele innych potrzeb tysięcy osób, umożliwiając im założenie darmowej zbiórki i zbieranie pieniędzy na to, co dla nich ważne.
SWPS Innowacje
Spółka celowa Uniwersytetu SWPS – realizuje misję służenia człowiekowi, społeczeństwu i środowisku. Ich współpraca z instytucjami, biznesem oraz organizacjami pozarządowymi dotyczy takich kwestii jak dobrostan, wellbeing i zdrowie psychiczne. W ramach swoich działań realizuje liczne projekty na styku akademii i biznesu: od diagnoz społecznych, przez cykl eksperckich wideopodkastów dotyczących wellbeingu, skierowanych do pracowników oraz działów HR, aż po szkolenia, consulting i badania, takie jak analiza dobrostanu mieszkańców Polski. 

źródło: Pomagam.pl
Większość Polaków oczekuje dostępu do skutecznej i bezpiecznej psychoterapii i aż 74 proc. jest zdania, że ta dziedzina powinna znajdować się po nadzorem Ministerstwa Zdrowia – wynika z raportu „Potrzeby i preferencje Polek i Polaków w zakresie usług psychoterapeutycznych. Raport z badań”, opracowanego przez Polskie Towarzystwo Psychologii Klinicznej i Psychoterapii EBP.

„Wyniki naszego raportu wskazują na to, że Polki i Polacy chcą bezpiecznej i skutecznej psychoterapii” – podkreśla jedna z autorek badania dr Maria Baran z Wydziału Psychologii Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Jak wskazuje raport 68 proc. respondentów uważa, że psychoterapeuta musi posiadać wyższe wykształcenie psychologiczne lub lekarskie ze specjalizacją w psychiatrii i bazować na metodach z udowodnioną naukowo skutecznością i bezpieczeństwem. Zdaniem 63 proc. badanych uzyskane wcześniej wykształcenie ma znaczenie dla skuteczności terapii.

Obecnie psychoterapeuta nie musi ukończyć studiów psychologicznych, do wykonywania zawodu uprawnia wykształcenie na poziomie magistra lub inżyniera na dowolnym kierunku. Warunkiem jest natomiast ukończenie kursu psychoterapii, zrealizowanie 250 godzin terapii własnej, 150 godzin superwizji i zdanie egzaminu. Dodatkowo należy odbyć trzymiesięczny staż na oddziałach, które posiadają atestację Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (PTP).

„Doświadczenie jest ważne, ale olbrzymie znaczenie ma też to, czy ktoś przez pięć lat w trakcie jednolitych studiów uczył się psychologii, czy innych dziedzin; czy ma obszerną wiedzę, czy tylko kurs za sobą. Opieka nad pacjentem wymaga postawienia diagnozy, psycholog ma do tego narzędzia i nie musi odsyłać do innego specjalisty w razie wątpliwości” – mówi Katarzyna Sarnicka, psycholożka, przewodnicząca Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów.

Według Marty Boczkowskiej z Wielospecjalistycznego Wojewódzkiego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi, Instytutu Psychologii PAN, pacjenci szukając pomocy trafiają do osób, które prowadzą praktyki oparte na metodach niepotwierdzonych naukowo. Jak podkreśla psycholożka, takie metody opóźniają psychoterapię i mogą być dla pacjentów szkodliwe.

Badanie pokazało również, że dla ankietowanych ważna jest większa kontrola instytucjonalna nad rynkiem psychoterapii. Prawie trzy czwarte z nich (74 proc.) zgadza się ze stwierdzeniem, że powinna podlegać nadzorowi Ministerstwa Zdrowia, 57 proc. Polek i Polaków uważa, że psychoterapia powinna podlegać procedurze weryfikacji skuteczności i bezpieczeństwa metod w oparciu o specjalistyczną ocenę, tak jak procedury medyczne.

„Zbyt mało mówimy o tym, że źle prowadzona psychoterapia może szkodzić. Mamy metodologię i możliwości do tego, żeby sprawdzać skuteczność i bezpieczeństwo stosowanych metod” – mówi dr n. med. Elżbieta Krawczyk-Pasławska, psycholożka kliniczna, członkini Polskiego Towarzystwa Psychologii Klinicznej i Psychoterapii EBP oraz Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Na podstawie wniosków z badania, jego autorki i autorzy przygotowali rekomendacje, w których podkreślają m.in., że psychoterapeuta powinien posiadać bazowe wykształcenie psychologiczne lub lekarskie ze specjalizacją z psychiatrii, szczególnie w odniesieniu do psychoterapii świadczonej w ramach publicznej ochrony zdrowia.

Autorzy badania uznają też, że psychoterapia powinna być świadczeniem medycznym, a tym samym podlegać nadzorowi Ministerstwa Zdrowia. Należy sprawdzać jej skuteczność i bezpieczeństwo w oparciu o specjalistyczną ocenę Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (OTMiT).

źródło: PAP

Nie tak dawno do sprzedaży trafiły saszetki z alkoholem, przypominające tubki dla dzieci z musami owocowymi. Wybuchła fala krytyki i oburzenia. Produkt został wycofany, rząd obiecał zmianę przepisów. Pojawiło się jednak pytanie: co jeszcze wymyślą producenci, by zachęcić konsumentów do kupna swojego produktu? – Ktoś, kto używa reklam wie co w tej reklamie umieścić by wzbudzić pragnienie – mówi terapeuta uzależnień i pedagog Paweł Orman z prywatnej pracowni psychoterapeutycznej w Częstochowie, którego Medicalpress poprosił o rozmowę.
Katarzyna Redmerska: Alkohol w saszetkach, gdyby nie było to tak straszne, byłoby śmieszne.
 
Paweł Orman: Mając na uwadze jak wyniszczający i wiążący jest alkohol, z pewnością taka forma niesie podwójne zagrożenie ze względu na skojarzenia z czymś, co nie jest powiązane z ryzykiem.
 
Katarzyna Redmerska: W Ugandzie alkohol w saszetkach był bardzo popularny, kupowały go mniej zamożne osoby. Doprowadziło to do ogromnego wzrostu alkoholizmu w kraju. Według danych WHO za 2018 rok, co piąty Ugandyjczyk był alkoholikiem. W Pana opinii ten trend mógłby się przyjąć w Polsce?
 
Paweł Orman: Myślę, że wprowadzenie alkoholu w saszetkach, mogłoby nieść za sobą poważne konsekwencje społeczne propozycja tej formy nie jest przypadkowa, w Polsce moda na tzw. “małpki” trwa nieprzerwanie, natomiast dostępność alkoholu w saszetce może kojarzyć się niewinnie, dyskretnie maskując ciężkość zagrożenia.
 
Katarzyna Redmerska: Według raportu Instytutu Człowieka Świadomego, 80 proc. nastolatków w wieku 15-16 lat piło już alkohol, 78 proc. z nich sięga po piwo. Z każdym rokiem opóźnienia inicjacji alkoholowej o 14 proc. maleje prawdopodobieństwo uzależnienia od alkoholu, a ryzyko nadużywania o 8 proc.(1) Jednocześnie rośnie odsetek nastolatków przekonanych o ryzykach zdrowotnych picia alkoholu. Jak Pan skomentuje te wyniki?
 
Paweł Orman: Fakt, że 80 proc. nastolatków w wieku 15-16 lat sięga po alkohol nie napawa optymizmem, jeżeli mamy opóźnić inicjację alkoholową ważna jest profilaktyka, która powinna zaczynać się w domu rodzinnym, jak również praktykowana w szkołach jak i mass mediach, natomiast mam wrażenie, że kult picia nadal silnie wpływa na funkcjonowanie młodych ludzi.
 
Katarzyna Redmerska: Alkoholowy produkt w saszetkach w pojemnościach 100 i 200 ml i to w zróżnicowanej ofercie – od likierów przez nalewki aż do czystej wódki. Łudząco przypominający mus dla dzieci. Co jeszcze wymyślą producenci by przyciągnąć konsumentów?
  
Paweł Orman: Zapewne pomysły by przyciągnąć potencjalnych klientów będą się pojawiać, natomiast ważna jest odpowiedź społeczeństwa by skutecznie bronić się przed zachętą niosącą niebezpieczeństwo.
 
Katarzyna Redmerska: Kolejny problem to nikotyna w saszetkach. Okazuje się, że produkt już wszedł do polskich szkół. Czy może stać się nową plagą wśród uczniów?
 
Paweł Orman: Dostępność substancji silnie uzależniających, znajdujących się w placówkach, które mają edukować, zachęcać uczniów do rozwoju – trzeba sobie zadać pytanie, dlaczego w miejscu, które ma być placówką pomagającą w życiu zaprasza się substancje, których używanie mocno niekorzystnie wpływają na stan zdrowotny. 
 
Katarzyna Redmerska: Na co dzień spotyka się Pan z osobami uzależnionymi. Co popycha pacjenta do uzależnienia?
 
Paweł Orman: Substancje psychoaktywne regulują stan emocjonalny, używanie ich często jest ucieczką przed problemem i na chwilę to działa odsuwając go, ale nie rozwiązując a tylko pogłębiając sytuację. Przyczyn może być wiele: trudne dzieciństwo, problem z uzależnieniami w rodzinie, nieradzenie sobie ze stresem, niska samoocena, traumy, presja społeczna.
 
Katarzyna Redmerska: Producenci alkoholi tworzą nowe atrakcyjne napoje alkoholowe oraz używają psychologicznych technik reklamy, wykorzystujące styl życia młodych ludzi. Czy rzeczywiście młody człowiek jest aż tak podatny na reklamę?
   
Paweł Orman: Myślę, że ktoś, kto używa reklam wie co w tej reklamie umieścić by wzbudzić pragnienie w młodym człowieku by kupił określony produkt. Badanie rynku dokładnie precyzuje, kto kupi określony wyrób.
 
Katarzyna Redmerska: Resort zdrowia zapowiada zmiany w prawie. Uregulowane zostaną zasady dotyczące opakowań dla napojów spirytusowych. Nie będzie się także sprzedawać nieletnim e-papierosów czy saszetek nikoptynowych. Czy to wystarczające działania?
 
Paweł Orman: Wystarczające na pewno nie, natomiast każda najdrobniejsza forma prewencji jest ważna.

Katarzyna Redmerska: Od przyszłego roku szkolnego rusza nowy przedmiot o zdrowiu w klasach 4-8 i w liceum z ocenami, liczącymi się do średniej. Jak ważna jest edukacja w walce z nałogami?

Paweł Orman: Myślę, że nie ma nic lepszego jak inwestycja w prozdrowotny tryb życia w rozwój młodego człowieka, profilaktyka uzależnień to zabezpieczenie społeczeństwa przed wieloma tragediami, ale nie tylko – jest wiele do wygrania – satysfakcjonujące i szczęśliwe życie.

Powiązane artykuły:

Dr Jerzy Gryglewicz: polityka fiskalna, to tylko element walki z tytoniem, potrzebna spójna strategia

Aż 80 proc. 16-latków ma już za sobą inicjację alkoholową 

1. Raport „Inicjacja alkoholowa dzieci i młodzieży w Polsce – diagnoza problemu, przyczyny i konsekwencje” (październik 2024)

https://instytutczlowiekaswiadomego.pl/wp-content/uploads/2024/10/Raport_Inicjacja-alkoholowa-_ONLINE_31024-ICS.pdf 

źródło: redakcja Medicalpress

Wprowadzony w tym roku standard leczenia bólu dotyczy nawet 27 proc.[1] chorych w Polsce. Od sierpnia br. podmioty lecznicze mają obowiązek mierzyć poziom natężenia bólu oraz wprowadzać jego odpowiednie leczenie. Jednocześnie eksperci podkreślają, że konieczne jest zapewnienie lekarzom skutecznych narzędzi, które ułatwią precyzyjną diagnozę. Coraz częściej mówi się o tym, że ból powinien być leczony multimodalnie – z uwzględnieniem szerokiego wachlarza metod terapeutycznych, którego farmakoterapia nie jest jedynym, ale istotnym elementem.
Nowe przepisy szansą dla pacjentów
Zgodnie z Międzynarodową Klasyfikacją Chorób ICD-11, ból przewlekły został uznany za odrębną jednostkę chorobową. Tym samym przestaje być traktowany wyłącznie jako objaw a definiowany jest teraz jako choroba. Specjaliści są zgodni, że długotrwały ból znacząco pogarsza jakość życia pacjenta i jego codzienne funkcjonowanie. Wraz z nowymi przepisami i usystematyzowaną strategią postępowania w leczeniu bólu, lekarze zostali zobligowani do diagnozowania bólu i wdrażania leczenia. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że nowe regulacje dotyczą aż 27 proc. Polaków, którzy cierpią z powodu przewlekłych dolegliwości bólowych.

Rozporządzenie Ministra ujednolica metody monitorowania bólu. Ustawodawca wypracował karty ze skalą numeryczną (NRS), które pozwalają na zapisanie aktualnego natężenia bólu doświadczanego przez pacjenta, a także umożliwiają wyznaczenie jego średniego poziomu w ostatnim tygodniu przed wizytą w gabinecie. Jeśli pacjent ma trudność z określeniem natężenia swojego bólu za pomocą skali numerycznej, lekarz może posłużyć się skalą obrazkową (FPS), słowną (VRS), czy też wzrokowo-analogową (VAS).

W karcie monitorowania bólu poza skalą oceny dolegliwości znajdują się również pytania dotyczące oceny pacjenta, jak ból wpływa na jego sen, codzienny nastrój i funkcjonowanie oraz efektywność zawodową. Według doniesień naukowych[2], m. in. zła jakość snu skutkuje zwiększoną wrażliwością na ból. Jednocześnie silne natężenie bólu prowadzi do problemów z zasypianiem. Tworzy to błędne koło, które można przerwać dzięki odpowiednio wdrożonej terapii, w tym wsparcia farmakologicznego.

– Dzięki rozporządzeniu ministerialnemu środowisko medyczne wkracza w zupełnie nowy etap terapii bólu w naszym kraju. Na tę zmianę od lat czekały tysiące polskich pacjentów borykających się na co dzień ze skutkami przewlekłych dolegliwości bólowych – podkreśla Agata Glińska, Product Manager STADA Poland.

Farmakoterapia w leczeniu bólu
Istotnym elementem terapii bólu jest m. in. dobranie odpowiednich leków. Przy ich wyborze lekarze powinni kierować się przyczyną i poziomem natężenia bólu, wiekiem pacjenta oraz występowaniem chorób współistniejących. Drabina analgetyczna – schemat, według którego włączane są leki przeciwbólowe, dzieli je na trzy podstawowe grupy: I – NLPZN i paracetamol, II – słabe leki opioidowe, III – silne leki opioidowe. Opioidy stosowane pod kontrolą lekarza i zgodnie z jego zaleceniami stanowią istotny element terapii chronicznego bólu. Jest to szansa dla wielu chorych na normalne codzienne funkcjonowanie. Bólu w wielu przypadkach nie udaje się zniwelować całkowicie, ale regularne przyjmowanie odpowiednio dobranych leków przyczynia się do poprawy jakości życia.

Wpływ bólu na organizm człowieka
Choć problem bólu jest kluczowy dla jakości życia każdego z nas, bardzo wielu chorych nie jest świadomych, jak długotrwałe dolegliwości mogą wpływać na organizm człowieka.  Badania pokazują[3], że nieleczony ból może prowadzić do zaburzeń czynności ruchowych, szybszego starzenia się mózgu i zmniejszenia objętości istoty szarej odpowiadającej m.in. za odbieranie informacji ze świata zewnętrznego. Zbyt mało mówi się również o konsekwencjach psychologicznych doświadczenia przewlekłego bólu w tym: zaburzeniach poznawczych, problemów z koncentracją, zaburzeniach lękowych, depresji, czy zwiększonym ryzyku popełnienia samobójstwa.

Multimodalne podejście do leczenia bólu
Wraz z postępem medycyny i rozwojem terapii bólowych na świecie, specjaliści coraz częściej podkreślają konieczność kompleksowego podejścia do zagadnienia leczenia bólu. Opisane w literaturze metody wskazują, że rekomendowaną dziś ścieżką postępowania jest tzw. metoda multimodalna, która zakłada przede wszystkim holistyczne podejście – uzupełnienie farmakoterapii innymi możliwościami terapeutycznymi.

W 2019 roku Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych opublikował szczegółowy raport[4] omawiający najlepsze sposoby radzenia sobie z bólem. Analiza podkreśla, że poza diagnozą samego bólu należy zwrócić uwagę także na nawyki osoby chorej, w tym: higienę snu, sposób odżywiania, stosowane używki oraz aktywność fizyczną.

Ważnym, choć czasem niedocenianym przez pacjentów i lekarzy elementem uzupełniającym proces leczenia bólu może być psychoterapia. Chroniczny ból powoduje u cierpiących szereg trudnych emocji i poczucie braku kontroli nad obezwładniającą ich chorobą. Praca z trudnymi emocjami związanymi zarówno z bólem, jak i codziennymi ograniczeniami sprawia, że pacjenci lepiej radzą sobie z wyzwaniami i z większą wiarą poddają się leczeniu.

– Dla wielu pacjentów nieodłącznym elementem jest także pomoc fizjoterapeuty. Niektórzy decydują się również na włączenie dodatkowego wsparcia leczenia w postaci terapii niekonwencjonalnych takich, jak masaże, tai chi oraz akupunktura. Odpowiednio wdrożona kompleksowa terapia to szansa na lepsze życie nie tylko dla zmagających się na co dzień z bólem pacjentów. Właściwie prowadzona holistyczna terapia bólowa pozwala optymalizować środki przeznaczane na leczenie bólu w skali całego kraju. Dzięki temu pomoc trafia do szerokiego grona pacjentów wtedy, kiedy tego potrzebują – podsumowuje Agata Glińska, Product Manager STADA Poland.
 
[1] Dane Ministerstwa Zdrowia
[2] Cohen SP, Vase L, Hooten WM. Chronic pain: an update on burden, best practices, and new advances. Lancet. 2021 May 29;397(10289):2082-2097. doi: 10.1016/S0140-6736(21)00393-7. PMID: 34062143.
[3] Tamże.
[4] U.S. Department of Health and Human Services (2019, May). Pain Management Best Practices Inter-Agency Task Force Report: Updates, Gaps, Inconsistencies, and Recommendations. Retrieved from U. S. Department of Health and Human Services website: https://www.hhs.gov/sites/default/files/pmtf-final-report-2019-05-23.pdf.
źródło: Stada
Diagnoza nowotworowa to potencjalnie traumatyczna sytuacja zarówno dla chorego, jak i jego bliskich. U pacjentów onkologicznych – jak wynika z badań – ryzyko samobójstwa może być znacząco wyższe niż w populacji ogólnej. Planując terapię warto brać pod uwagę stan psychiczny pacjenta i nie zapominać, że zawsze jest możliwość pomocy.
Znaczący, sięgający nawet 85 proc. wzrost ryzyka samobójstwa w porównaniu do populacji ogólnej to wniosek płynący z metaanalizy, która objęła 28 niezależnych badań naukowych i w sumie aż 22 miliony pacjentów z rozpoznaniem nowotworu złośliwego. Badania wykazały też, że dużo w tym kontekście zależy od wieku w momencie rozpoznania, stadium raka i jego umiejscowienia.

O ryzyku samobójstwa u pacjentów onkologicznych mowa była podczas Letniej Akademii Onkologii, którą co roku organizuje Fundacja im. dr. Macieja Higieną. 

„Jak można było intuicyjnie podejrzewać, im gorsza prognoza, tym ryzyko samobójstwa było wyższe – nawet 4 razy – niż w populacji ogólnej. Znaczenie miał też etap choroby, na którym została rozpoznana (im większe zaawansowanie tym większe ryzyko samobójstwa), a także cechy demograficzne i społeczne. Np. fakt pozostawania w związku małżeńskim ograniczał ryzyko, a z kolei niektóre grupy etniczne cechowały się wyższym ryzykiem, co najprawdopodobniej wiąże się organizacją systemu ochrony zdrowia w danym miejscu i brakiem ubezpieczenia” – mówiła dr n. med. Irmina Michałek z Zakładu Patomorfologii Nowotworów Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, współautorka „Krajowego raportu o samobójstwach polskich pacjentów z chorobą nowotworową”.

Z badania amerykańskich naukowców opublikowanego na początku tego roku w Jama Network wynika także, że starszy wiek i bardziej zaawansowany etap raka w chwili rozpoznania były związane z wyższym ryzykiem samobójstwa w ciągu pierwszych 2 lat od diagnozy, jednak po 2 latach od rozpoznania to w grupie pacjentów od 25 do 49 lat ryzyko samobójstwa było wyższe.

Sześć zasad, jak nie dać się rakowi

„Najwyższe ryzyko samobójstwa występowało w ciągu pierwszych 6 miesięcy od diagnozy, podczas których osoby, u których zdiagnozowano raka, były ponad 7-krotnie większe niż ryzyko samobójstwa w populacji ogólnej. Analiza wykazała, że starszy wiek, większe stadium zaawansowania i typy raka o złym rokowaniu i dużym obciążeniu objawami (np. nowotwory jamy ustnej i gardła, przełyku, żołądka, mózgu i innych układów nerwowych, trzustki, płuc i oskrzeli) wiązały się z większym ryzykiem samobójstwa w ciągu pierwszych 2 lat od rozpoznania. Po 2 latach większe ryzyko samobójstwa miały osoby z rakiem jamy ustnej i gardła oraz innymi nowotworami powodującymi długotrwałe pogorszenie jakości życia (np. rak piersi, macicy i pęcherza u kobiet oraz białaczka)” – czytamy w podsumowaniu badania. 

Zdaniem autorów badania wnioski te mogą stanowić podstawę dla nowych rekomendacji dotyczących leczenia, tak by „lepiej zaspokajać potrzeby pacjentów w zakresie wsparcia psychospołecznego i leczenia objawów, w tym opieki paliatywnej”.

Nawet dobre rokowanie może nie wystarczyć

Wydaje się to niezwykle istotne także w odniesieniu do wniosków z polskich badań (o kryptonimie PolSCa), które przeprowadziła dr Michałek z zespołem przy wsparciu Polskiej Ligi Walki z Rakiem. Wskazują niepokojący fakt, że życie odbierają sobie nawet ci pacjenci, u których wykryto taką chorobę nowotworową, w której istnieje wysoka skuteczność leczenia.

Badaniem tym objęto 1,43 mln polskich pacjentów onkologicznych w wieku co najmniej 15 lat, u których w latach 2009-2019 wykryto pierwotny nowotwór złośliwy (bez nowotworów skóry, które nie były czerniakiem). W tej grupie chorych w tym okresie odnotowano 830 śmierci samobójcze pacjentów. 

„Okazało się, że największe ryzyko było wśród pacjentów młodych, w wieku 15-39 lat, a takich chorych w badanej populacji było 50 tys. Wśród nich ryzyko odebrania sobie życia było 2,4 razy większe w porównaniu do ich rówieśników bez choroby nowotworowej. Jeszcze wyższe ryzyko samobójstwa było u kobiet z chorobą nowotworową w tej samej grupie wiekowej. Badania wykazały, że pacjentki w wieku 15-39 lat z rozpoznanym nowotworem odbierały sobie życie aż cztery razy częściej. Także młodzi mężczyźni w wieku 15-39 lat po rozpoznaniu nowotworu jądra wykazują 2,5 razy większe ryzyko samobójstwo. To niepokojące, tym bardziej, że ten nowotwór nie jest wyrokiem śmierci, ma wysoki wskaźnik przeżyć” – mówiła badaczka.

Jak znany onkolog leczył się z nowotworu: rozmowa z prof. Jassemem

Analizie poddano także osoby starsze. Po przeanalizowaniu przypadków 400 tys. pacjentów po 75. roku życia okazało się, że ryzyko popełnienia samobójstwa było prawie dwukrotnie (1,7 razy) wyższe jedynie u mężczyzn. U kobiet w tym wieku nie zauważono skłonności samobójczych z powodu wykrycia choroby nowotworowej.

Gdzie po pomoc

Opracowano na podstawie:

XIII Letnia Akademia Onkologiczna dla Dziennikarzy (17-19.09.2023)

https://jamanetwork.com/journals/jamanetworkopen/fullarticle/2800688 

Źródło: Serwis Zdrowie