Medicalpress

Od kilku lat na popularności zyskuje ruch „body positivity”, szczególnie w social mediach, gdzie często mamy do czynienia ze skrajnościami. Ruch body positivity, ciałopozytywność to postrzeganie ciała – własnego i cudzego – bez nienawiści. To dostrzeganie piękna w różnorodności – nie aprobata dla otyłości. Otyłość to choroba, z którą według danych WHO zmaga się ok. 800 mln osób na całym świecie. 22 maja  obchodzony jest Europejski Dzień Walki z Otyłością, która jest chorobą cywilizacyjną i realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia.

Ruch ciałopozytywności sięga lat 60. XX w., ale dopiero w 1996 r. zyskał nazwę. W swoich założeniach ma wspieranie różnorodności. To istny bunt przeciwko kulturze, która wyznacza kanon piękna, wywierający presję na ciało. Ma pomóc ludziom budować zdrową relację ze swoim ciałem. 
Ciałopozytywność to akceptowanie swojego ciała. Ten ruch odpowiada za akceptację wszystkich ciał bez względu na to, jak te ciała wyglądają, bez względu na ich rozmiar. Celem tego ruchu jest przeciwstawienie się nierealistycznym standardom urody. Kochamy wszystkie ciała, kochamy wszystkich ludzi. To są założenia body positivity – tłumaczy ​​dr n. o zdr. Agnieszka Chruścikowska, dietetyk, psychodietetyk, MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego.
Ruchowi body positivity czasem błędnie przypisuje się akceptację otyłości, co sprawia, że wiele osób widzi w nim zagrożenie. Ruch ten nie aprobuje otyłości, ani anoreksji. Ciałopozytywność uznaje otyłość za przewlekłą chorobę, która wymaga leczenia. 

Epidemia otyłości stanowi poważny problem na całym świecie. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, obecnie na otyłość choruje 800 milionów osób. W Europie na nadwagę lub otyłość cierpi 59% dorosłych i prawie 30% dzieci. Zgodnie ze statystykami opublikowanymi w 2021 roku przez Główny Urząd Statystyczny, nadmierną masę ciała (nadwagę lub otyłość) w 2019 roku miało 57% dorosłych mieszkańców Polski, podczas gdy w 2014 roku nieco ponad 53%. Od 2010 r. Na nadwagę i otyłość cierpi co trzecie polskie dziecko w wieku 7-9 lat. Jest to 8 miejsce wśród badanych krajów w Europie. Prognozy wskazują, że w 2030 roku w Polsce nawet co piąte dziecko w wieku 5-9 lat może być otyłe.

Otyłość została uznana za chorobę i wpisano ją na listę Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (w klasyfikacji ICD‑10). Podstawową przyczyną otyłości i nadwagi jest nieodpowiednia dieta i brak aktywności fizycznej. Nieprawidłowe żywienie może być przyczyną około 80 jednostek chorobowych.
Co powinno być dla nas sygnałem do podjęcia leczenia otyłości? Przede wszystkim to jak się czujemy, ale także wyniki różnych badań, bo otyłość to choroba sama w sobie, ale także czynnik ryzyka innych chorób. Podwyższony poziom cukru czy cholesterolu, zwiększa ryzyko różnych chorób – np. cukrzycy typu II, ale także zespołu metabolicznego, hipercholesterolemii, nadciśnienia tętniczego. Więc jak nasze wyniki badań nie są w porządku, a powinniśmy się kontrolować przynajmniej raz w roku, to powinniśmy podjąć decyzję o odchudzaniu, leczeniu otyłości. – mówi dr Agnieszka Chruścikowska.
Jest to choroba, która może dotyczyć każdego i wiąże się z dużym ryzykiem śmiertelności. W populacjach z wysokim odsetkiem osób z nadwagą – jest ono nawet o 22% wyższe niż w tych, gdzie przeważają ludzie z prawidłową masą ciała. W przypadku otyłości – wręcz dwukrotnie.
Jak przekonać „ciałopozytywne” społeczeństwo do leczenia? Przede wszystkim mówić o zagrożeniach związanych z nadmierną masą ciała. Bardzo ważna jest w tym wszystkim edukacja. Dziś tej edukacji tak naprawdę jest bardzo mało. My, jako społeczeństwo, nie znamy bardzo często powiązań, jak np. nieprawidłowe żywienie i brak aktywności fizycznej wpływa na nasze zdrowie. Więc tu też bardzo ważna jest edukacja – co robi nam nadmierna masa ciała, a co niedobór. Jakie mogą być konsekwencje. – podkreśla dr Agnieszka Chruścikowska.
22 maja przypada Europejski Dzień Walki z Otyłością. Obchodzony jest od 2010 roku z inicjatywy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Europejskiej Konferencji Ministerialnej w sprawie Walki z Otyłością.

Od kilku lat na popularności zyskuje ruch „body positivity”, szczególnie w social mediach, gdzie często mamy do czynienia ze skrajnościami. Ruch body positivity, ciałopozytywność to postrzeganie ciała – własnego i cudzego – bez nienawiści. To dostrzeganie piękna w różnorodności – nie aprobata dla otyłości. Otyłość to choroba, z którą według danych WHO zmaga się ok. 800 mln osób na całym świecie. 22 maja  obchodzony jest Europejski Dzień Walki z Otyłością, która jest chorobą cywilizacyjną i realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia.

Ruch ciałopozytywności sięga lat 60. XX w., ale dopiero w 1996 r. zyskał nazwę. W swoich założeniach ma wspieranie różnorodności. To istny bunt przeciwko kulturze, która wyznacza kanon piękna, wywierający presję na ciało. Ma pomóc ludziom budować zdrową relację ze swoim ciałem. 
Ciałopozytywność to akceptowanie swojego ciała. Ten ruch odpowiada za akceptację wszystkich ciał bez względu na to, jak te ciała wyglądają, bez względu na ich rozmiar. Celem tego ruchu jest przeciwstawienie się nierealistycznym standardom urody. Kochamy wszystkie ciała, kochamy wszystkich ludzi. To są założenia body positivity – tłumaczy ​​dr n. o zdr. Agnieszka Chruścikowska, dietetyk, psychodietetyk, MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego.
Ruchowi body positivity czasem błędnie przypisuje się akceptację otyłości, co sprawia, że wiele osób widzi w nim zagrożenie. Ruch ten nie aprobuje otyłości, ani anoreksji. Ciałopozytywność uznaje otyłość za przewlekłą chorobę, która wymaga leczenia. 

Epidemia otyłości stanowi poważny problem na całym świecie. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia, obecnie na otyłość choruje 800 milionów osób. W Europie na nadwagę lub otyłość cierpi 59% dorosłych i prawie 30% dzieci. Zgodnie ze statystykami opublikowanymi w 2021 roku przez Główny Urząd Statystyczny, nadmierną masę ciała (nadwagę lub otyłość) w 2019 roku miało 57% dorosłych mieszkańców Polski, podczas gdy w 2014 roku nieco ponad 53%. Od 2010 r. Na nadwagę i otyłość cierpi co trzecie polskie dziecko w wieku 7-9 lat. Jest to 8 miejsce wśród badanych krajów w Europie. Prognozy wskazują, że w 2030 roku w Polsce nawet co piąte dziecko w wieku 5-9 lat może być otyłe.

Otyłość została uznana za chorobę i wpisano ją na listę Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób (w klasyfikacji ICD‑10). Podstawową przyczyną otyłości i nadwagi jest nieodpowiednia dieta i brak aktywności fizycznej. Nieprawidłowe żywienie może być przyczyną około 80 jednostek chorobowych.
Co powinno być dla nas sygnałem do podjęcia leczenia otyłości? Przede wszystkim to jak się czujemy, ale także wyniki różnych badań, bo otyłość to choroba sama w sobie, ale także czynnik ryzyka innych chorób. Podwyższony poziom cukru czy cholesterolu, zwiększa ryzyko różnych chorób – np. cukrzycy typu II, ale także zespołu metabolicznego, hipercholesterolemii, nadciśnienia tętniczego. Więc jak nasze wyniki badań nie są w porządku, a powinniśmy się kontrolować przynajmniej raz w roku, to powinniśmy podjąć decyzję o odchudzaniu, leczeniu otyłości. – mówi dr Agnieszka Chruścikowska.
Jest to choroba, która może dotyczyć każdego i wiąże się z dużym ryzykiem śmiertelności. W populacjach z wysokim odsetkiem osób z nadwagą – jest ono nawet o 22% wyższe niż w tych, gdzie przeważają ludzie z prawidłową masą ciała. W przypadku otyłości – wręcz dwukrotnie.
Jak przekonać „ciałopozytywne” społeczeństwo do leczenia? Przede wszystkim mówić o zagrożeniach związanych z nadmierną masą ciała. Bardzo ważna jest w tym wszystkim edukacja. Dziś tej edukacji tak naprawdę jest bardzo mało. My, jako społeczeństwo, nie znamy bardzo często powiązań, jak np. nieprawidłowe żywienie i brak aktywności fizycznej wpływa na nasze zdrowie. Więc tu też bardzo ważna jest edukacja – co robi nam nadmierna masa ciała, a co niedobór. Jakie mogą być konsekwencje. – podkreśla dr Agnieszka Chruścikowska.
22 maja przypada Europejski Dzień Walki z Otyłością. Obchodzony jest od 2010 roku z inicjatywy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i Europejskiej Konferencji Ministerialnej w sprawie Walki z Otyłością.

U osób w wieku 18–24 lata częstość występowania stanów depresyjnych, poczucia bezradności, a także zniechęcenia i znużenia osiągnęła w obliczu pandemii najwyższe poziomy na przestrzeni ostatnich dwóch dekad – wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Badań Opinii Społecznej. Psycholodzy potwierdzają, że to najmłodsze osoby najbardziej ucierpiały psychicznie w tym trudnym okresie, m.in. dlatego że nie miały zaspokajanych podstawowych potrzeb związanych z poczuciem bezpieczeństwa i przynależności. Jednocześnie eksperci zalecają, by w okresie popandemicznym w szczególności zadbać o zdrowie psychiczne, m.in. poprzez relaksację, medytację czy psychologię pozytywną.

Pandemia COVID-19 wpłynęła źle na zdrowie psychiczne właściwie nas wszystkich, jednakże w większości badań właśnie wśród młodych osób widać największe pogorszenie samopoczucia. W badaniach opinii publicznej w 2021 roku właśnie w grupie wiekowej 18–24 lata zauważono najwięcej stanów depresyjnych, poczucia bezradności, zniechęcenia, znużenia i były to właściwie najgorsze wyniki od ostatnich dwóch lat. Tak samo widać w raporcie UNICEF z 2020 roku: 27 proc. osób odczuwało niepokój, 15 proc. osób czuło depresję w ostatnich siedmiu dniach, a 46 proc. osób było zniechęconych do robienia rzeczy, które wcześniej właściwie lubiły robić – mówi agencji Newseria Biznes Anastazja Mołodecka, psycholożka z Centrum Badań Młodzieży przy Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.
Również badania przeprowadzone podczas pandemii wśród studentów Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie wykazały, że 64 proc. respondentów było zmęczonych, 62 proc. objawiało wyczerpanie psychiczne, 60 proc. miewało wahania nastrojów, 59 proc. miało mniejszą motywację do nauki, a 56 proc. nie wypoczywało nawet w trakcie weekendowych przerw. W czasach pandemii to również osoby młode najczęściej miały problem z dostosowywaniem się do zaleceń epidemicznych. Prawidłowości te psycholodzy tłumaczą m.in., przywołując hierarchię potrzeb opracowaną przez Abrahama Maslowa.
Najważniejsze dla każdego z nas są potrzeby fizjologiczne. W trakcie pandemii COVID-19 nawet ta podstawowa potrzeba została trochę zachwiana, ponieważ nagle ludzie zaczęli się bać, czy będą mieli pracę, czy będą mogli zapłacić za podstawowe rzeczy, takie jak jedzenie. Można było zaobserwować wykupywanie podstawowych produktów w sklepach. Kolejna potrzeba – poczucie bezpieczeństwa. To chyba najbardziej zostało zachwiane, ponieważ ludzie bali się o życie swoje i swoich bliskich. Nie wiedzieliśmy, czy będzie lekarstwo, czy będą szczepienia. Kolejna potrzeba to poczucie przynależności. Szukamy miejsca przynależności w grupie rówieśniczej. W momencie, kiedy nie możemy wychodzić z domu, zajęcia są online, nie ma możliwości poczucia, że przynależymy do czegoś – wymienia Anastazja Mołodecka.
Kolejna teoria, której używają psycholodzy do wyjaśnienia szczególnego wpływu pandemii na młodzież, to rozwój psychospołeczny Eriksona. Według niej na każdym z ośmiu etapach życia człowiek musi rozwiązać pewien kryzys, by dostosować się do wymagań społecznych i zaspokoić swoje potrzeby. Rozwiązanie tego konfliktu na określonym etapie pomaga nam zdobyć cnotę, umiejętność, która z kolei będzie ważnym narzędziem radzenia sobie w kolejnych stadiach rozwoju psychospołecznego.
W okresie dojrzewania, około 8–12 lat, jest konflikt pracowitość a poczucie niższości, a cnota, którą się nabywa, to jest kompetencja. Dzieci w tym momencie uczą się własnej skuteczności, wychodzą ze swojej strefy komfortu, sprawdzają siebie. W momencie kiedy jest COVID-19, jesteśmy w domu, nie mamy możliwości nauczenia się, co potrafimy – wyjaśnia psycholożka. – W okresie młodzieńczym, 13–22 lata, mamy konflikt tożsamość a niepewność ról, a umiejętnością jest wierność. I tutaj chodzi o poznanie samego siebie, o zobaczenie, że różnię się od swojej rodziny, o poznanie nowych osób, odnalezienie samego siebie. W momencie, kiedy jesteśmy zamknięci w domu, tylko z rodziną swojego pochodzenia, nie mamy możliwości znalezienia siebie. Nie możemy zobaczyć, co nam odpowiada, nie mamy grupy rówieśniczej, żeby zobaczyć, co jest dla nas odpowiednie.
We wczesnej dorosłości (ok. 23–34 lata) człowiek staje przed konfliktem intymność a izolacja i rozwija w nim kompetencję nawiązywania intymnych relacji. Tutaj również COVID-19 i zamknięcie w domach na kilka miesięcy utrudniło młodym ludziom poznawanie innych i ćwiczenie relacji międzyludzkich. 

ukowcy podkreślają, że tendencje zaobserwowane u młodych ludzi w Polsce występowały również za granicą. Przykładowo w Holandii po zaostrzeniu restrykcji spowodowanych trzecią falą COVID-19 doszło do serii brutalnych protestów młodych ludzi, którzy nie chcieli się zgodzić na wprowadzenie godziny policyjnej.
ode osoby miały olbrzymie problemy z trzymaniem się tych ograniczeń i jest to w pełni zrozumiałe. Okres dojrzewania sam w sobie jest okresem buntu, więc połączenie z brakiem możliwości realizacji podstawowych potrzeb rozwojowych sprawiło, że zdrowie psychiczne młodych osób było najbardziej narażone na gorsze samopoczucie – zauważa psycholożka z Centrum Badań Młodzieży.
Tymczasem lekarze przypominają, że zdrowie psychiczne wpływa praktycznie na każdy obszar naszego życia, m.in. pracę czy relacje międzyludzkie. Podobnie jak w przypadku chorób o charakterze fizycznym również te psychiczne wymagają rehabilitacji i odpowiedniego podejścia terapeutycznego. W podstawowej strategii zalecane jest stosowanie technik relaksacyjnych takich jak medytacja, joga, świadomy oddech czy mindfulness. Niebagatelne znaczenie może odegrać też psychologia pozytywna.
obszar psychologii, który bada naukowo nasze poczucie szczęścia, co na nie wpływa, jak możemy je zmieniać. W psychologii pozytywnej zbadano, że w 50 proc. nasze szczęście zależy od genów, czyli to jest coś, na co absolutnie nie mamy wpływu, nie możemy tego zmienić. W 10 proc. zależy ono od wydarzeń, które się dzieją, czyli w sumie bardzo mało, a 40 proc. to jest nasza codzienna, regularna aktywność, czyli rzeczy, na które mamy wpływ, które możemy intencjonalnie zmieniać, starać się wprowadzać nowe nawyki. Przykładowo mindfulness, medytację, aktywność fizyczną, dbanie o odpoczynek, sen, relacje międzyludzkie, życie z naszymi wartościami, spotykanie się z bliskimi – wymienia Anastazja Mołodecka.
Jak podkreśla, w pomaganiu młodym ludziom bardzo istotna jest też uważność dorosłych na ich potrzeby i nastroje: pytanie o samopoczucie, potrzeby, wspólne spędzanie czasu, propozycja pomocy zamiast pouczania i dawania rad.

ódło: newseria

U osób w wieku 18–24 lata częstość występowania stanów depresyjnych, poczucia bezradności, a także zniechęcenia i znużenia osiągnęła w obliczu pandemii najwyższe poziomy na przestrzeni ostatnich dwóch dekad – wynika z badań przeprowadzonych przez Centrum Badań Opinii Społecznej. Psycholodzy potwierdzają, że to najmłodsze osoby najbardziej ucierpiały psychicznie w tym trudnym okresie, m.in. dlatego że nie miały zaspokajanych podstawowych potrzeb związanych z poczuciem bezpieczeństwa i przynależności. Jednocześnie eksperci zalecają, by w okresie popandemicznym w szczególności zadbać o zdrowie psychiczne, m.in. poprzez relaksację, medytację czy psychologię pozytywną.

Pandemia COVID-19 wpłynęła źle na zdrowie psychiczne właściwie nas wszystkich, jednakże w większości badań właśnie wśród młodych osób widać największe pogorszenie samopoczucia. W badaniach opinii publicznej w 2021 roku właśnie w grupie wiekowej 18–24 lata zauważono najwięcej stanów depresyjnych, poczucia bezradności, zniechęcenia, znużenia i były to właściwie najgorsze wyniki od ostatnich dwóch lat. Tak samo widać w raporcie UNICEF z 2020 roku: 27 proc. osób odczuwało niepokój, 15 proc. osób czuło depresję w ostatnich siedmiu dniach, a 46 proc. osób było zniechęconych do robienia rzeczy, które wcześniej właściwie lubiły robić – mówi agencji Newseria Biznes Anastazja Mołodecka, psycholożka z Centrum Badań Młodzieży przy Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie.
Również badania przeprowadzone podczas pandemii wśród studentów Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie wykazały, że 64 proc. respondentów było zmęczonych, 62 proc. objawiało wyczerpanie psychiczne, 60 proc. miewało wahania nastrojów, 59 proc. miało mniejszą motywację do nauki, a 56 proc. nie wypoczywało nawet w trakcie weekendowych przerw. W czasach pandemii to również osoby młode najczęściej miały problem z dostosowywaniem się do zaleceń epidemicznych. Prawidłowości te psycholodzy tłumaczą m.in., przywołując hierarchię potrzeb opracowaną przez Abrahama Maslowa.
Najważniejsze dla każdego z nas są potrzeby fizjologiczne. W trakcie pandemii COVID-19 nawet ta podstawowa potrzeba została trochę zachwiana, ponieważ nagle ludzie zaczęli się bać, czy będą mieli pracę, czy będą mogli zapłacić za podstawowe rzeczy, takie jak jedzenie. Można było zaobserwować wykupywanie podstawowych produktów w sklepach. Kolejna potrzeba – poczucie bezpieczeństwa. To chyba najbardziej zostało zachwiane, ponieważ ludzie bali się o życie swoje i swoich bliskich. Nie wiedzieliśmy, czy będzie lekarstwo, czy będą szczepienia. Kolejna potrzeba to poczucie przynależności. Szukamy miejsca przynależności w grupie rówieśniczej. W momencie, kiedy nie możemy wychodzić z domu, zajęcia są online, nie ma możliwości poczucia, że przynależymy do czegoś – wymienia Anastazja Mołodecka.
Kolejna teoria, której używają psycholodzy do wyjaśnienia szczególnego wpływu pandemii na młodzież, to rozwój psychospołeczny Eriksona. Według niej na każdym z ośmiu etapach życia człowiek musi rozwiązać pewien kryzys, by dostosować się do wymagań społecznych i zaspokoić swoje potrzeby. Rozwiązanie tego konfliktu na określonym etapie pomaga nam zdobyć cnotę, umiejętność, która z kolei będzie ważnym narzędziem radzenia sobie w kolejnych stadiach rozwoju psychospołecznego.
W okresie dojrzewania, około 8–12 lat, jest konflikt pracowitość a poczucie niższości, a cnota, którą się nabywa, to jest kompetencja. Dzieci w tym momencie uczą się własnej skuteczności, wychodzą ze swojej strefy komfortu, sprawdzają siebie. W momencie kiedy jest COVID-19, jesteśmy w domu, nie mamy możliwości nauczenia się, co potrafimy – wyjaśnia psycholożka. – W okresie młodzieńczym, 13–22 lata, mamy konflikt tożsamość a niepewność ról, a umiejętnością jest wierność. I tutaj chodzi o poznanie samego siebie, o zobaczenie, że różnię się od swojej rodziny, o poznanie nowych osób, odnalezienie samego siebie. W momencie, kiedy jesteśmy zamknięci w domu, tylko z rodziną swojego pochodzenia, nie mamy możliwości znalezienia siebie. Nie możemy zobaczyć, co nam odpowiada, nie mamy grupy rówieśniczej, żeby zobaczyć, co jest dla nas odpowiednie.
We wczesnej dorosłości (ok. 23–34 lata) człowiek staje przed konfliktem intymność a izolacja i rozwija w nim kompetencję nawiązywania intymnych relacji. Tutaj również COVID-19 i zamknięcie w domach na kilka miesięcy utrudniło młodym ludziom poznawanie innych i ćwiczenie relacji międzyludzkich. 

ukowcy podkreślają, że tendencje zaobserwowane u młodych ludzi w Polsce występowały również za granicą. Przykładowo w Holandii po zaostrzeniu restrykcji spowodowanych trzecią falą COVID-19 doszło do serii brutalnych protestów młodych ludzi, którzy nie chcieli się zgodzić na wprowadzenie godziny policyjnej.
ode osoby miały olbrzymie problemy z trzymaniem się tych ograniczeń i jest to w pełni zrozumiałe. Okres dojrzewania sam w sobie jest okresem buntu, więc połączenie z brakiem możliwości realizacji podstawowych potrzeb rozwojowych sprawiło, że zdrowie psychiczne młodych osób było najbardziej narażone na gorsze samopoczucie – zauważa psycholożka z Centrum Badań Młodzieży.
Tymczasem lekarze przypominają, że zdrowie psychiczne wpływa praktycznie na każdy obszar naszego życia, m.in. pracę czy relacje międzyludzkie. Podobnie jak w przypadku chorób o charakterze fizycznym również te psychiczne wymagają rehabilitacji i odpowiedniego podejścia terapeutycznego. W podstawowej strategii zalecane jest stosowanie technik relaksacyjnych takich jak medytacja, joga, świadomy oddech czy mindfulness. Niebagatelne znaczenie może odegrać też psychologia pozytywna.
obszar psychologii, który bada naukowo nasze poczucie szczęścia, co na nie wpływa, jak możemy je zmieniać. W psychologii pozytywnej zbadano, że w 50 proc. nasze szczęście zależy od genów, czyli to jest coś, na co absolutnie nie mamy wpływu, nie możemy tego zmienić. W 10 proc. zależy ono od wydarzeń, które się dzieją, czyli w sumie bardzo mało, a 40 proc. to jest nasza codzienna, regularna aktywność, czyli rzeczy, na które mamy wpływ, które możemy intencjonalnie zmieniać, starać się wprowadzać nowe nawyki. Przykładowo mindfulness, medytację, aktywność fizyczną, dbanie o odpoczynek, sen, relacje międzyludzkie, życie z naszymi wartościami, spotykanie się z bliskimi – wymienia Anastazja Mołodecka.
Jak podkreśla, w pomaganiu młodym ludziom bardzo istotna jest też uważność dorosłych na ich potrzeby i nastroje: pytanie o samopoczucie, potrzeby, wspólne spędzanie czasu, propozycja pomocy zamiast pouczania i dawania rad.

ódło: newseria