Medicalpress
Rodzice są dla dzieci pierwszym i najważniejszym punktem odniesienia – również w kwestii podejścia do własnego ciała, jedzenia i emocji. Coraz więcej badań i obserwacji klinicznych potwierdza, że to, w jaki sposób dorośli postrzegają siebie i regulują swój stosunek do żywienia, może mieć istotny wpływ na rozwój zaburzeń odżywiania u najmłodszych. Psychodietetycy ostrzegają, że modelowanie zachowań, nieświadome przekazywanie lęków oraz komentarze dotyczące wyglądu mogą ukształtować u dzieci nieprawidłowy obraz własnego ciała, kompulsywne jedzenie i zaburzoną relację z jedzeniem.
– Mamy bardzo często przenoszą na swoje córki, oczywiście nieświadomie, lęki związane ze swoją masą ciała, wyglądem, ale także niską samooceną. Nasze dzieci uczą się przede wszystkim przez modelowanie, czyli przez obserwację, nie przez słuchanie swoich rodziców, więc bardzo często obserwują, jak mamy zachowują się przed lustrem, jak zachowują się w stosunku do siebie, jakich udzielają komentarzy w stosunku do swojej sylwetki, swojego ciała, co jedzą i jak często kontrolują swoją masę ciała – tłumaczy dr n. o zdr. Patrycja Kłósek, psychodietetyczka.

Niekorzystne wzorce związane z jedzeniem mogą obejmować nie tylko stosowanie rygorystycznych diet, ale także podejście zero-jedynkowe, w którym drobne odstępstwo od reguły kończy się rezygnacją z diety i emocjonalnym objadaniem się. – Przykładowo stosują bardzo zdrowe żywienie i zdrową dietę, dbają o swoje nawyki żywieniowe, ale gdy tylko pojawi się jakieś małe odstępstwo od założonej reguły, na przykład zjedzenie porcji słodyczy, stwierdzają, że to wszystko nie ma sensu – mówi ekspertka.

W takiej sytuacji jedzenie staje się narzędziem do regulowania emocji – zarówno w przypadku kobiet, jak i dzieci, które ten mechanizm obserwują i przyswajają. Zjawisko to może prowadzić do rozwoju poważnych zaburzeń odżywiania: od kompulsywnego objadania się, przez otyłość, aż po anoreksję. Zdaniem dr Kłósek trudne relacje na linii matka–córka mogą sprzyjać rozwojowi anoreksji, która nierzadko stanowi formę emocjonalnego odreagowania i kontroli.

Badanie przeprowadzone w Kanadzie pokazało, że zaburzenia lękowe częściej przenoszone są z rodzica tej samej płci. Jeśli lęki dotyczą matki, córka ma większe ryzyko ich dziedziczenia – nie tylko emocjonalnego, ale i behawioralnego, związanego z ciałem, jedzeniem, kontrolą. Dziecko żyjące w domu, w którym odżywianie jest źródłem napięcia, szybko uczy się odczytywać jedzenie jako narzędzie walki, napięcia lub ulgi.

Jednocześnie eksperci podkreślają znaczenie codziennych, wspólnych rytuałów, takich jak gotowanie czy jedzenie posiłków w gronie rodziny. – Zdecydowanie polecałabym wspólne posiłki i rozmowy podczas nich, bo to buduje nasze relacje – mówi dr Kłósek. Jej zdaniem warto zapraszać dzieci do planowania posiłków, robienia list zakupów i przygotowywania potraw – co może uczyć uważności, elastyczności i zdrowego podejścia do jedzenia.

Cień na zdrowie psychiczne i relacje społeczne dzieci rzuca także fat shaming – zjawisko coraz częściej opisywane w kontekście dzieci z nadwagą i otyłością. Dane Obesity Canada pokazują, że ponad 60% dorosłych z otyłością doświadcza uprzedzeń ze strony personelu medycznego. Tymczasem dzieci zmagające się z nadmiarem kilogramów spotykają się z bolesnymi komentarzami zarówno od rówieśników, jak i dorosłych. – Jeśli nie możemy powiedzieć nic dobrego w aspekcie wyglądu naszego dziecka, to najlepiej się skupić na zasobach, które nasze dziecko ma – podkreśla ekspertka.

Komentarze typu „Jasiu, widzę, że ostatnio przytyłeś” czy „Małgosiu, widzę, że nie mieścisz się w tę spódniczkę” mogą na długo zostać w pamięci dziecka i mieć wpływ na jego samoocenę w dorosłości. Kluczowe w zapobieganiu zaburzeniom odżywiania okazuje się więc nie tylko to, co dzieci jedzą, ale przede wszystkim to, jak myślą o jedzeniu, ciele i relacjach z bliskimi.

Zaburzenia odżywiania to nie tylko kwestia kalorii czy sylwetki, lecz złożona relacja emocjonalna, która bardzo często ma swoje źródło w dzieciństwie i wzorcach przekazywanych przez najbliższych. Odpowiedzialność za edukację żywieniową i wspieranie dzieci w budowaniu zdrowej relacji z ciałem spoczywa na rodzicach. Jak pokazują opinie ekspertów, największy wpływ mają codzienne zachowania – nie słowa, a modelowanie, które dzieci podpatrują i przyswajają. To, w jaki sposób mówimy o sobie i sobie samym, staje się wzorem również dla nich.

Źródło:Komunikat Prasowy

Pory roku wywierają znaczący wpływ na każdy aspekt funkcjonowania naszego organizmu, również na sposób odżywiania. Jeśli nosimy się już od dłuższego czasu z planami poprawy naszej diety, to właśnie lato oraz wczesna jesień są na to idealnym momentem. Są to jedyne okresy w roku, kiedy mamy pod dostatkiem świeżych warzyw i owoców, dojrzewających w naturalnych warunkach. To również okazja do tego, by popracować nad zdrowym nawykami w zakresie żywienia, latem bowiem mamy mniejszy apetyt na obfite i ciężkie dania. O tym, po jakie produkty warto sięgnąć w ramach letniej diety, a których z nich lepiej unikać, opowiada Ewa Glońska-Strączek – pedagog zdrowia, psychodietetyk, pielęgniarka oddziałowa z Polsko-Amerykańskich Klinik Serca, Centrum Kardiologii i Kardiochirurgii w Bielsku-Białej, Grupa American Heart of Poland.
Jako mieszkańcy kraju o klimacie umiarkowanym faktycznie musimy się mierzyć z koniecznością dostosowania do zmiennych warunków otoczenia, temperatury oraz dostępności sezonowych produktów spożywczych. Zdaniem Ewy Glońskiej-Strączek warto jednak uczynić z tego atut i wykorzystać to jako szansę na urozmaicenie diety.

 – Lato to czas, kiedy najłatwiej o wprowadzenie zmian w dotychczasowym sposobie odżywiania. To właśnie latem oraz wczesną jesienią mamy dostęp do najzdrowszych produktów, które są bogate w witaminy i składniki mineralne oraz przeciwutleniacze. Połączenie odpowiedniej ilości wody, regularnych posiłków oraz zbilansowanych potraw, które zawierają sezonowe warzywa i owoce stanowi klucz do diety, która wpłynie na doskonałe samopoczucie – przekonuje dietetyczka.
 
Jakie produkty i potrawy powinny znaleźć się w letniej diecie?
Jak podkreśla ekspertka z Grupy American Heart of Poland, latem warto jak najczęściej sięgać po świeże sezonowe warzywa i owoce.

 – Warzywa i owoce, zwłaszcza surowe, mogą być podawane w formie sałatek lub surówek, ale również np. sorbetów, koktajli czy świeżo wyciskanych soków. Świetnym rozwiązaniem są też zupy chłodniki, które wzbogacone np. o gotowane jajko na długo zapewnią nam poczucie sytości – tłumaczy Ewa Glońska-Strączek. – Po warzywa powinniśmy sięgać jak najczęściej, nieco ostrożniej wybierajmy owoce, ponieważ oprócz cennych składników zawierają też sporo cukru. Optymalnie, by były to 2-3 porcje dziennie – dodaje.

Wśród innych produktów, które warto dołączyć do letniej diety zwróćmy szczególną uwagę na chude gatunki mięs oraz ryb, świeże zioła i łagodne przyprawy oraz niskotłuszczowe mleko i przetwory mleczne, takie jak kefir, maślanka, jogurt czy zsiadłe mleko.
 
Czego latem lepiej unikać?
 – Dieta na letnie dni powinna eliminować produkty będące bogatym źródłem tłuszczów. Ponadto korzystne jest też zmniejszenie spożywania żywności bogatej w białko, gdyż składnik ten przyczynia się do nasilenia intensywności woni wydzielanego potu – przestrzega dietetyczka.

Podczas upałów ograniczajmy takie produkty jak: mięso (szczególnie gatunki tłuste, np. boczek, karkówka) oraz tłuszcze, zwłaszcza zwierzęce, np. masło, smalec. Warto też odstawić na bok ostre przyprawy o działaniu rozgrzewającym, np. ostra papryka, pieprz, curry.

– Uważajmy również na kawę i mocną herbatę oraz oczywiście alkohol, który odwadnia i rozszerza naczynia krwionośne, co może skutkować wahaniami ciśnienia, zaburzeniami rytmu serca, przyczyniać się do udarów i omdleń. Lato jest też doskonałym momentem, aby wyeliminować ze swojej diety słodycze, wyroby cukiernicze, słone przekąski oraz dania typu fast food – zachęca Ewa Glońska-Strączek.
 
Pamiętajmy o wodzie!
Wysokie temperatury powodują, że pocimy się znacznie mocniej, skutkiem czego latem szybciej może dojść do odwodnienia organizmu. Dlatego też płyny to absolutna podstawa w kwestii zdrowej diety podczas trwania lata. Jak zaznacza ekspertka, według WHO  kobiety potrzebują dziennie około 2,7 litra wody, a mężczyźni nawet 3,7 litra.

 – Oczywiście zupełnie jak w przypadku zapotrzebowania kalorycznego, do kwestii nawadniania organizmu też należy podchodzić indywidualnie. Czynniki takie jak wiek, spożywane posiłki, a także aktywność fizyczna mają tutaj kluczowe znaczenie. Szczególnie warto zwrócić uwagę na dzieci, którym w czasie zabawy zdarza się zapomnieć o regularnym nawadnianiu. Instytut Żywności i Żywienia wskazuje, iż dziecko powinno wypijać 100 ml wody na kilogram swojego ciała. Dziecko, którego waga wynosi dziesięć kilogramów, powinno wypić około 1 litra wody, zaś  to, które waży 20 kg – 2 litry – podkreśla dietetyczka.
 
Uwaga na sól i wysokie temperatury
Niewłaściwa dieta oraz zbyt mała podaż płynów w upalne dni mogą nieść nieprzyjemne konsekwencje. Wysoka temperatura sprzyja powstawaniu obrzęków. Jest to problem, z którym szczególnie często borykają się kobiety, odczuwając puchnięcie nóg w czasie gorących dni.

 – Dzieje się tak dlatego, że żyły ulegają rozszerzeniu i dochodzi do zalegania krwi w dolnych partiach ciała. Nieprawidłowe nawyki żywieniowe mogą jeszcze nasilić te nieprzyjemne objawy. Jeśli nawodnienie nie jest wystarczające, to organizm bardziej oszczędza i gromadzi obecną w nim wodę, następuje jej zatrzymywanie, co w konsekwencji prowadzi do obrzęków ciała – tłumaczy Ewa Glońska-Strączek.

Obrzęki i puchnięcie nóg to również efekt wysokiego spożycia soli. Nieprzyjemne objawy nasilają się zwłaszcza wtedy, gdy jednocześnie mamy do czynienia z niedoborami potasu. Potas jest pierwiastkiem niezbędnym do obniżania stężenia sodu oraz regulacji gospodarki wodnej w organizmie. Jeśli jest go zbyt mało, przy równocześnie wysokiej podaży sodu, to może następować nadmierna retencja wody w organizmie, objawiające się opuchlizną, cellulitem wodnym i wahaniami wagi.

 – Wysokie temperatury mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Nadmiar słońca może doprowadzić do oparzeń skóry, odwodnienia organizmu lub udaru cieplnego. Przy odwodnieniu czy udarze cieplnym wzrasta ryzyko wystąpienia zawału serca, udaru mózgu oraz niewydolności nerek. Upał wpływa też na bezpieczeństwo żywności, dlatego po zrobieniu zakupów najlepiej jest szybko wrócić do domu. Jeżeli świeże produkty poleżą w bagażniku auta kilka godzin, mogą się już nie nadawać do spożycia, szczególnie chodzi tu o mięso, ryby i ich przetwory, produkty mleczne oraz mrożonki. Ryzyko można nieco zmniejszyć, przewożąc wrażliwe produkty w styropianowych pojemnikach lub torbach termoizolacyjnych – radzi ekspertka Grupy AHoP.
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.
 
 
źródło: AHoP
Pory roku wywierają znaczący wpływ na każdy aspekt funkcjonowania naszego organizmu, również na sposób odżywiania. Jeśli nosimy się już od dłuższego czasu z planami poprawy naszej diety, to właśnie lato oraz wczesna jesień są na to idealnym momentem. Są to jedyne okresy w roku, kiedy mamy pod dostatkiem świeżych warzyw i owoców, dojrzewających w naturalnych warunkach. To również okazja do tego, by popracować nad zdrowym nawykami w zakresie żywienia, latem bowiem mamy mniejszy apetyt na obfite i ciężkie dania. O tym, po jakie produkty warto sięgnąć w ramach letniej diety, a których z nich lepiej unikać, opowiada Ewa Glońska-Strączek – pedagog zdrowia, psychodietetyk, pielęgniarka oddziałowa z Polsko-Amerykańskich Klinik Serca, Centrum Kardiologii i Kardiochirurgii w Bielsku-Białej, Grupa American Heart of Poland.
Jako mieszkańcy kraju o klimacie umiarkowanym faktycznie musimy się mierzyć z koniecznością dostosowania do zmiennych warunków otoczenia, temperatury oraz dostępności sezonowych produktów spożywczych. Zdaniem Ewy Glońskiej-Strączek warto jednak uczynić z tego atut i wykorzystać to jako szansę na urozmaicenie diety.

 – Lato to czas, kiedy najłatwiej o wprowadzenie zmian w dotychczasowym sposobie odżywiania. To właśnie latem oraz wczesną jesienią mamy dostęp do najzdrowszych produktów, które są bogate w witaminy i składniki mineralne oraz przeciwutleniacze. Połączenie odpowiedniej ilości wody, regularnych posiłków oraz zbilansowanych potraw, które zawierają sezonowe warzywa i owoce stanowi klucz do diety, która wpłynie na doskonałe samopoczucie – przekonuje dietetyczka.
 
Jakie produkty i potrawy powinny znaleźć się w letniej diecie?
Jak podkreśla ekspertka z Grupy American Heart of Poland, latem warto jak najczęściej sięgać po świeże sezonowe warzywa i owoce.

 – Warzywa i owoce, zwłaszcza surowe, mogą być podawane w formie sałatek lub surówek, ale również np. sorbetów, koktajli czy świeżo wyciskanych soków. Świetnym rozwiązaniem są też zupy chłodniki, które wzbogacone np. o gotowane jajko na długo zapewnią nam poczucie sytości – tłumaczy Ewa Glońska-Strączek. – Po warzywa powinniśmy sięgać jak najczęściej, nieco ostrożniej wybierajmy owoce, ponieważ oprócz cennych składników zawierają też sporo cukru. Optymalnie, by były to 2-3 porcje dziennie – dodaje.

Wśród innych produktów, które warto dołączyć do letniej diety zwróćmy szczególną uwagę na chude gatunki mięs oraz ryb, świeże zioła i łagodne przyprawy oraz niskotłuszczowe mleko i przetwory mleczne, takie jak kefir, maślanka, jogurt czy zsiadłe mleko.
 
Czego latem lepiej unikać?
 – Dieta na letnie dni powinna eliminować produkty będące bogatym źródłem tłuszczów. Ponadto korzystne jest też zmniejszenie spożywania żywności bogatej w białko, gdyż składnik ten przyczynia się do nasilenia intensywności woni wydzielanego potu – przestrzega dietetyczka.

Podczas upałów ograniczajmy takie produkty jak: mięso (szczególnie gatunki tłuste, np. boczek, karkówka) oraz tłuszcze, zwłaszcza zwierzęce, np. masło, smalec. Warto też odstawić na bok ostre przyprawy o działaniu rozgrzewającym, np. ostra papryka, pieprz, curry.

– Uważajmy również na kawę i mocną herbatę oraz oczywiście alkohol, który odwadnia i rozszerza naczynia krwionośne, co może skutkować wahaniami ciśnienia, zaburzeniami rytmu serca, przyczyniać się do udarów i omdleń. Lato jest też doskonałym momentem, aby wyeliminować ze swojej diety słodycze, wyroby cukiernicze, słone przekąski oraz dania typu fast food – zachęca Ewa Glońska-Strączek.
 
Pamiętajmy o wodzie!
Wysokie temperatury powodują, że pocimy się znacznie mocniej, skutkiem czego latem szybciej może dojść do odwodnienia organizmu. Dlatego też płyny to absolutna podstawa w kwestii zdrowej diety podczas trwania lata. Jak zaznacza ekspertka, według WHO  kobiety potrzebują dziennie około 2,7 litra wody, a mężczyźni nawet 3,7 litra.

 – Oczywiście zupełnie jak w przypadku zapotrzebowania kalorycznego, do kwestii nawadniania organizmu też należy podchodzić indywidualnie. Czynniki takie jak wiek, spożywane posiłki, a także aktywność fizyczna mają tutaj kluczowe znaczenie. Szczególnie warto zwrócić uwagę na dzieci, którym w czasie zabawy zdarza się zapomnieć o regularnym nawadnianiu. Instytut Żywności i Żywienia wskazuje, iż dziecko powinno wypijać 100 ml wody na kilogram swojego ciała. Dziecko, którego waga wynosi dziesięć kilogramów, powinno wypić około 1 litra wody, zaś  to, które waży 20 kg – 2 litry – podkreśla dietetyczka.
 
Uwaga na sól i wysokie temperatury
Niewłaściwa dieta oraz zbyt mała podaż płynów w upalne dni mogą nieść nieprzyjemne konsekwencje. Wysoka temperatura sprzyja powstawaniu obrzęków. Jest to problem, z którym szczególnie często borykają się kobiety, odczuwając puchnięcie nóg w czasie gorących dni.

 – Dzieje się tak dlatego, że żyły ulegają rozszerzeniu i dochodzi do zalegania krwi w dolnych partiach ciała. Nieprawidłowe nawyki żywieniowe mogą jeszcze nasilić te nieprzyjemne objawy. Jeśli nawodnienie nie jest wystarczające, to organizm bardziej oszczędza i gromadzi obecną w nim wodę, następuje jej zatrzymywanie, co w konsekwencji prowadzi do obrzęków ciała – tłumaczy Ewa Glońska-Strączek.

Obrzęki i puchnięcie nóg to również efekt wysokiego spożycia soli. Nieprzyjemne objawy nasilają się zwłaszcza wtedy, gdy jednocześnie mamy do czynienia z niedoborami potasu. Potas jest pierwiastkiem niezbędnym do obniżania stężenia sodu oraz regulacji gospodarki wodnej w organizmie. Jeśli jest go zbyt mało, przy równocześnie wysokiej podaży sodu, to może następować nadmierna retencja wody w organizmie, objawiające się opuchlizną, cellulitem wodnym i wahaniami wagi.

 – Wysokie temperatury mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Nadmiar słońca może doprowadzić do oparzeń skóry, odwodnienia organizmu lub udaru cieplnego. Przy odwodnieniu czy udarze cieplnym wzrasta ryzyko wystąpienia zawału serca, udaru mózgu oraz niewydolności nerek. Upał wpływa też na bezpieczeństwo żywności, dlatego po zrobieniu zakupów najlepiej jest szybko wrócić do domu. Jeżeli świeże produkty poleżą w bagażniku auta kilka godzin, mogą się już nie nadawać do spożycia, szczególnie chodzi tu o mięso, ryby i ich przetwory, produkty mleczne oraz mrożonki. Ryzyko można nieco zmniejszyć, przewożąc wrażliwe produkty w styropianowych pojemnikach lub torbach termoizolacyjnych – radzi ekspertka Grupy AHoP.
 
Grupa American Heart of Poland (Grupa AHoP) zapewnia pacjentom w ponad 20 ośrodkach medycznych w całym kraju kompleksową, ciągłą, wielospecjalistyczną i nowoczesną opiekę medyczną, integrującą edukację prozdrowotną, profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz rehabilitację w zakresie chorób cywilizacyjnych. Jest obecnie liderem na rynku usług sercowo-naczyniowych w Centralnej Europie, zapewniając ponad 175 tysiącom pacjentów rocznie na terenie całego kraju dostęp do najwyższej klasy procedur medycznych, również w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Należące do nas podmioty realizują 50 tysięcy hospitalizacji rocznie, związanych z zabiegami wieńcowymi, co plasuje nas na pierwszym miejscu w kraju.
 
 
źródło: AHoP