Medicalpress

Przez długie lata myślenie o dostępności ograniczało się do instytucji publicznych. Polski Akt o Dostępności z 2025 roku zmienia dotychczasowe zasady – dostępność przestaje być już kwestią dobrej woli, stając się wymogiem prawnym również dla sektora prywatnego.  O tym, jak zmienia się polskie prawo, dlaczego biznes musi zmienić myślenie i jak budować świat bez barier, rozmawiamy z Tomaszem Szewczykiem, audytorem dostępności w Fundacji Szklane Domy.

Ustawa o zapewnianiu spełniania wymagań dostępności niektórych produktów i usług przez podmioty gospodarcze – nazywana Polskim Aktem o Dostępności – po raz pierwszy wprost przenosi wymogi dostępności z poziomu „dobrych praktyk” do twardych obowiązków rynkowych. Wdraża dyrektywę UE 2019/882 i określa, jakie produkty (m.in. sprzęt komputerowy, terminale płatnicze, bankomaty, automaty biletowe, czytniki ebooków) oraz usługi (telekomunikacyjne, finansowe, transportowe, ecommerce) muszą być projektowane i oferowane w sposób dostępny dla osób z różnymi potrzebami. Była potrzebna, bo dotychczas ciężar dostępności spoczywał głównie na administracji publicznej (ustawa z 2019 r. o zapewnianiu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami), a rynek prywatny pozostawał w dużej mierze poza realnym obowiązkiem.

Jak wyjaśnił, nowe przepisy dotyczą przede wszystkim podmiotów gospodarczych: producentów, importerów, dystrybutorów oraz usługodawców oferujących określone w ustawie produkty i usługi konsumentom. Oznacza to, że obowiązki nie ograniczają się do administracji publicznej – sektor prywatny, w tym banki, operatorzy telekomunikacyjni, przewoźnicy, dostawcy usług online, musi uwzględniać wymagania dostępności na etapie projektowania, wprowadzania na rynek i świadczenia usług.

Jak zaznaczył, dostępność nie jest już tylko kwestią podjazdu, windy czy szerokości drzwi.

Dodatkowo odchodzimy już od pojęcia niepełnosprawności i barier, które wykluczają osoby niepełnosprawnością z codziennej aktywności. Zmiana podejścia wiąże się z redefiniowaniem beneficjentów dostępności.

oraz rozwiązań cyfrowych (strony, aplikacje, terminale). To zmiana myślenia z „usuwania

pojedynczych barier” na „tworzenie środowiska, w którym różne osoby mogą korzystać z

usług na równych zasadach”. Każdy z nas na jakimś etapie swojego życia będzie korzystał z rozwiązań zapewniających dostępność – podkreślił Szewczyk.

W zakresie dostępności cyfrowej kluczowe są wymagania standardu WCAG (w wersjach 2.1 i 2.2), do których odwołują się obowiązujące przepisy. Standard ten nakazuje, aby strony internetowe i aplikacje były postrzegalne dla różnych zmysłów, łatwe w obsłudze oraz zrozumiałe i poprawne technicznie. Ze względu na nowe prawo oraz oczekiwania klientów, te restrykcyjne zasady coraz częściej muszą spełniać także firmy prywatne.

Zdaniem eksperta, już po roku od wejścia w życie Polskiego Aktu o Dostępności widać pierwsze realne zmiany, choć proces jest rozłożony w czasie.

Wielu przedsiębiorców przerażają potencjalne koszty. Ekspert uspokoił jednak, że obawy te najczęściej wynikają z niewiedzy.

Tomasz Szewczyk zwrócił uwagę, że przed nami wciąż długa droga – zwłaszcza w sektorze publicznym, gdzie mimo upływu lat od wejścia pierwszych przepisów, w wielu miejscach wciąż brakuje systemowych rozwiązań i odpowiedniej motywacji finansowej (np. powiązania certyfikatu dostępności z dodatkowymi punktami przy unijnych dotacjach).

Kluczem do sukcesu ma być ujednolicenie standardów audytowych, nad którym trwają obecnie prace. Dzięki temu firmy i instytucje będą otrzymywać spójne, jasne wytyczne, co przełoży się na realną jakość zmian. Jak w tym procesie może pomóc trzeci sektor?

Jeśli prawo będzie egzekwowane bez taryfy ulgowej, a projektanci i zarządy zaczną myśleć o dostępności od samego początku tworzenia produktów i usług, czeka nas ogromny skok cywilizacyjny. Zdaniem specjalisty, za 5–10 lat możemy obudzić się w zupełnie innej rzeczywistości.

Źródło: inf pras

Sejm przegłosował długo wyczekiwaną przez przedsiębiorców reformę zasad naliczania składki zdrowotnej. Nowe przepisy mają uprościć system i obniżyć wysokość składki dla milionów firm działających w Polsce. Reforma obejmie wszystkie główne formy opodatkowania – od skali podatkowej, przez liniowy PIT, po ryczałt i kartę podatkową. Od 2026 roku przedsiębiorcy zapłacą stałą składkę, obliczaną w oparciu o 75% minimalnego wynagrodzenia. Zmiany mają objąć nawet 2,45 mln osób prowadzących działalność gospodarczą. Ustawa trafi teraz do Senatu, a jej wejście w życie zaplanowano na 1 stycznia 2026 roku.
Ministerstwo Finansów informuje:
Ustawa wprowadza zmiany w podstawie wymiaru składki zdrowotnej dla przedsiębiorców. Osoby, które rozliczają się według skali podatkowej oraz w formie podatku liniowego, będą płaciły stałą, niską składkę zdrowotną, która będzie wynosić 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Rozwiązanie to będzie dotyczyło przedsiębiorców, którzy osiągają w danym miesiącu dochód do wysokości 1,5-krotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego, włącznie z wypłatami z zysku. Po przekroczeniu 1,5-krotności przeciętnego wynagrodzenia składka wyniesie dodatkowo 4,9 proc. od nadwyżki ponad 1,5-krotność przeciętnego wynagrodzenia.

Osoby, które rozliczają się w formie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych, będą płaciły stałą, niską składkę zdrowotną, wynoszącą 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia. Rozwiązanie to będzie dotyczyło przedsiębiorców, którzy osiągają w danym miesiącu przychód do wysokości 3-krotności przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale roku poprzedniego, włącznie z wypłatami z zysku. Po przekroczeniu progu 3-krotności przeciętnego wynagrodzenia składka wyniesie dodatkowo 3,5 proc. od nadwyżki ponad 3-krotność przeciętnego wynagrodzenia.

Przedsiębiorcy, którzy rozliczają się w formie karty podatkowej, będą płacić stałą, niską składkę zdrowotną, wynoszącą 9 proc. od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Od 2026 roku dla podatników rozliczających się podatkiem liniowym, ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych i kartą podatkową uchylona zostanie możliwość odliczenia części zapłaconych składek zdrowotnych od podatku dochodowego, tj. częściowego odliczania od dochodu lub przychodu albo zaliczania do koszów uzyskania przychodów zapłaconych składek na ubezpieczenie zdrowotne.

Uchwalona przez Sejm ustawa została przekazana do Senatu. Nowe przepisy wejdą w życie od 1 stycznia 2026 r.

Źródło informacji: PAP MediaRoom, MF
Rząd chce ulżyć prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą i wprowadzić nowe regulacje poboru i naliczania składki zdrowotnej. Zamierza wprowadzić zmiany, które poprawią sytuację przedsiębiorców, zwiększą pewność rozliczeń i pozwolą na sfinansowanie wydatków systemu ochrony zdrowia. Zdaniem szefa związku zawodowego skupiającego samozatrudnionych w obliczu zmian demograficznych i istniejących obciążeń publicznoprawnych rozwiązań należy szukać w budowaniu na nowo relacji społecznych. W przeciwnym razie powiększą oni szarą strefę i grono wykluczonych.
– Zmieniły się relacje społeczne, długość życia, przychody w czasie życia poszczególnych ludzi, a także koszty opieki, choćby z uwagi na to, że medycyna może coraz więcej, czyli model wymyślony przez Bismarcka się kaleczy – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Witold Solski, przewodniczący Komisji Krajowej, Ogólnopolski Związek Zawodowy Samozatrudnionych „wBREw”. – Mamy za sobą jeszcze elementy związane z Polską Rzeczpospolitą Ludową, przecież ci ludzie nadal żyją, to nie było współpłacenie do wspólnego funduszu, te pieniądze są konsumowane na bieżąco. Jeśli nie usiądziemy i nie porozmawiamy o wartościach, o aksjologii, o dobru wspólnym, o wspólnocie i o zasadach, o tym, co chcemy, by było w przyszłości, to rozmawiamy o teraźniejszości, która skutkuje postawą roszczeniową, niekonstruktywną.

Demografowie i specjaliści od rynku pracy od lat biją na alarm, wskazując na nieuchronny proces starzenia społeczeństw rozwiniętego świata, w czego wyniku rośnie liczba osób starszych, w wieku poprodukcyjnym, a na rynek pracy wchodzą młodsze, coraz mniej liczne roczniki. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że od 2010 do 2023 roku liczba ludności w wieku produkcyjnym zmniejszyła się o prawie 3 mln osób. W 2023 roku wzrosła natomiast liczba i odsetek ludności w wieku produkcyjnym niemobilnym, których udział wyniósł 23 proc. Natomiast w porównaniu z 2022 rokiem obniżył się o 0,6 pp.  odsetek ludności w wieku produkcyjnym mobilnym, który w latach 1990-2014 krążył wokół 40 proc., a w końcu 2023 roku wyniósł 35,4 proc. Dodatkowo rynkowi pracy ciąży spuścizna transformacji, sprawiająca, że przedsiębiorstwa korzystają z wymuszania na pracownikach samozatrudnienia, dla optymalizacji kosztów podatkowych i wydatków związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy.

– Z drugiej strony w jakikolwiek sposób zakończy się konflikt w Ukrainie i cudzoziemcy, których jest około miliona, płacący różnego rodzaju daniny publicznoprawne, a mimo to jeszcze niekorzystający z przywilejów opieki zdrowotnej, wyjadą, staniemy przed ogromnym brakiem ludzi do prac realnie gospodarczych użytecznych, z dostarczaniem żywności, z komunikacją, z wyrzucaniem śmieci, z opieką nad osobami starszymi, czyli wszystko to, co jest konieczne dla równowagi społecznej, a cały czas bardzo nisko opłacane – wylicza przewodniczący Komisji Krajowej, Ogólnopolski Związek Zawodowy Samozatrudnionych „wBREw”. – Płaca minimalna oscyluje w okolicach 30 zł za godzinę, koszty minimalne prowadzenia jednoosobowej działalności gospodarczej w bardzo prostych usługach świadczonych społecznie w małych miasteczkach to jest od 50 do 80 zł dziennie. Aby nie być na bezrobociu i móc przetrwać samemu, nie mówiąc o wyżywieniu dzieci czy współmałżonka, danina publiczna pochłania od dwóch do trzech godzin pracy.

Rząd poinformował, że od 1 stycznia 2025 roku zamierza przywrócić zryczałtowaną składkę zdrowotną dla przedsiębiorców rozliczających się na zasadach ogólnych według skali podatkowej. Składka będzie wynosić 9 proc. z 75 proc. płacy minimalnej, czyli około 310 zł miesięcznie (w warunkach roku 2025). Obniżona zostanie także wysokość składki zdrowotnej dla 93 proc. przedsiębiorców PIT (niezależnie od formy opodatkowania), w szczególności dla tych, którzy osiągają niskie i średnie dochody. Na nowym rozwiązaniu zyskać mają wszyscy przedsiębiorcy rozliczający się podatkiem liniowym, podobnie jak przedsiębiorcy opłacający podatek PIT na karcie podatkowej.

Planowane zmiany rząd ogłosił pod koniec marca 2024 roku, jednak jak wskazuje Witold Solski, pozostają one na razie w sferze deklaratywnej.

– Mnóstwo działalności w Polsce każdego miesiąca powstaje, ostatnie lata wskazują, że dużo więcej się rozwiązuje, zamyka i zawiesza. Pewne elementy należy dostrzegać w perspektywach decyzji życiowych dla osób, które nie mają zbyt dużych kompetencji bądź też mają kompetencje ogromne, ale akurat z różnych powodów społecznych ich praca, usługi czy dobra, które dają społeczności, nie są najwyżej cenione, składka zdrowotna i wszystkie obciążenia publicznoprawne są zbyt duże – wskazuje Witold Solski. ­– Ci ludzie, by przeżyć, będą musieli podjąć decyzję o zamknięciu działalności jednoosobowej, bo nie mogą tych obciążeń rozłożyć na kilku pracowników i przejdą w tak zwaną strefę czarną bądź szarą, która jest ogromna i stąd między innymi mamy tak niskie bezrobocie.

źródło: newseria