Medicalpress
Aż pięć placówek szpitalnych z Polski znalazło się wśród uczestników IV edycji projektu European Private Hospital Awards (EPHA), organizowanego przez Europejską Unię Szpitali Prywatnych (UEHP).

Inicjatywa ma na celu wyróżnienie najwybitniejszych osiągnięć w sektorze prywatnej opieki medycznej oraz podkreślenie jej rosnącej roli w transformacji europejskich systemów ochrony zdrowia, a także zdolności do dostarczania innowacyjnych, skutecznych i zorientowanych na pacjenta rozwiązań.

W tym roku do EPHA wpłynęło aż 95 zgłoszeń z 11 krajów, w tym 5 z Polski.

Projekty były zgłaszane w ośmiu kategoriach: poprawa jakości opieki nad pacjentem, doskonałość w zakresie innowacji technologicznych w ochronie zdrowia, innowacje w opiece profilaktycznej, doskonałość w rozwoju zawodowym, doskonałość w partnerstwie publiczno-prywatnym, odporność systemu ochrony zdrowia, najlepsza integracja sztucznej inteligencji oraz zrównoważone praktyki w szpitalach.

Udział aż pięciu polskich szpitali w prestiżowym projekcie EPHA stanowi wyraźny sygnał, że prywatna opieka zdrowotna w kraju nie tylko dynamicznie się rozwija, ale również dorównuje standardom w najlepszych ośrodkach w Europie. Obecność polskich placówek w tym międzynarodowym gronie potwierdza, że dysponujemy nowoczesną infrastrukturą, wysoko wykwalifikowanym personelem oraz skutecznymi procedurami leczenia. Jest to również dowód na to, że polska medycyna prywatna potrafi wdrażać innowacyjne rozwiązania i spełniać rygorystyczne wymagania jakościowe, co pozwala jej konkurować z czołowymi szpitalami na świecie. Takie wyróżnienie wzmacnia pozycję Polski jako ważnego gracza na europejskiej mapie ochrony zdrowiamówi Krzysztof Macha, Wiceprezes Zarządu OSSP.

Wszystkie placówki z Polski to członkowie Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych (OSSP). W gronie tym znalazły się:

OKULUS PLUS Centrum Okulistyki i Optometrii – polska sieć placówek okulistycznych w woj. śląskim, specjalizujących się w zabiegach okulistycznych, m.in. laserowej korekcji wzroku, refrakcyjnej wymianie soczewki oraz leczeniu zaćmy. Ośrodek łączy zaawansowaną technologię z indywidualnym podejściem do pacjenta, oferując pełną opiekę okulistyczną i optometryczną.

Grupa LUX MED – realizuje wielospecjalistyczne prywatne usługi zdrowotne w Polsce, jest częścią międzynarodowej grupy Bupa, działającej jako ubezpieczyciel i świadczeniodawca usług medycznych na całym świecie. Zapewnia opiekę ambulatoryjną, diagnostyczną, rehabilitacyjną, szpitalną i długoterminową.

Eskulap Bis s.c. – należy do pionierów prywatnej opieki medycznej w regionie. Stawia na komfort pacjenta i szybki powrót do zdrowia. Specjalizuje się w innowacyjnych i małoinwazyjnych metodach leczenia zabiegowego, w szczególności we flebologii, chirurgii naczyniowej i ogólnej, ortopedii, neurochirurgii, a także urologii, ginekologii i laryngologii.

MEDINCUS – sieć placówek medycznych specjalizujących się w diagnostyce, leczeniu i rehabilitacji słuchu oraz mowy. Oferuje m.in. nowatorskie terapie, implanty słuchowe oraz prowadzi badania naukowe w dziedzinie otolaryngologii i audiologii. Dzięki działalności międzynarodowej dociera do pacjentów w Polsce i za granicą.

Medicover – wielospecjalistyczna sieć oferująca kompleksową opiekę medyczną w ponad 30 specjalizacjach. Dysponuje zaawansowanym zapleczem diagnostycznym i operacyjnym, realizując zarówno planowe zabiegi, jak i procedury ratujące życie. Medicover kładzie nacisk na wysokie standardy leczenia i komfort pacjenta.

Źródło:Komunikat Prasowy

Wbrew początkowym obawom związanym ze spowolnieniem gospodarczym, rynek prywatnej opieki medycznej stale się rozwija. Według raportu „Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce 2024” opublikowanego przez PMR Market Experts, wydatki na prywatne usługi medyczne w 2023 roku ponownie osiągnęły rekordowy poziom, wzrastając aż o 4,5 mld zł. Przyczyn należy upatrywać w długu zdrowotnym, czynnikach demograficznych oraz wzroście popularności ubezpieczeń zdrowotnych.

Polacy spłacają dług zdrowotny

Jednym z decydujących czynników wpływających na kształt segmentu usług medycznych są z pewnością rosnące ceny świadczeń. Te – według prognoz – mocno wpłyną na wzrost udziału tego obszaru w obrębie całego rynku prywatnej opieki zdrowotnej. W 2029 roku będzie on wyższy o 2,4 p.p. w porównaniu do 2023 roku.

Trend rosnących cen usług medycznych dodatkowo wspiera realizacja większej liczby świadczeń przez pojedynczego pacjenta. Czyli spłacanie tzw. długu zdrowotnego będącego konsekwencją utrudnionego dostępu do efektywnej publicznej opieki medycznej. Obserwujemy wzrost koszyka świadczeń realizowanych podczas pojedynczej konsultacji medycznej, w tym częstsze zlecanie kompleksowych badań diagnostycznych oraz wydłużenie czasu leczenia pojedynczych przypadków – wyjaśnia Marta Marszałek, analityk w PMR Market Experts, wiodącej firmie badawczo-konsultingowej w Polsce.

Warto podkreślić, że pomimo znaczącego wzrostu, usługi medyczne nie dominują na rynku prywatnej opieki zdrowotnej. Ustępują rosnącemu rynkowi leków i nie-leków, czyli produktom farmaceutycznym, suplementom diety, dermokosmetykom  oraz  innych produktom dostępnym bez recepty. Po różnego rodzaju produkty farmaceutyczne sięgają niemal wszyscy, bez względu na źródło finansowania konsultacji i badań lekarskich. I wiele wskazuje na to, że segment leków i nie-leków pozostanie w najbliższych latach największym na rynku prywatnej opieki zdrowotnej. Według prognoz w 2029 roku leki i nie-leki będą stanowiły 53,4% rynku, a usługi medyczne – 46,6%.

Starzejące się społeczeństwo zwiększa popyt na usługi medyczne

W dłuższej perspektywie rozwoju rynku usług medycznych nie bez znaczenia pozostaje czynnik demograficzny. Według ekspertów PMR Market Experts w 2029 roku już ponad 25% polskiego społeczeństwa będzie się znajdowało w wieku emerytalnym, a więc w wieku, kiedy częściej korzystamy z usług różnego rodzaju specjalistów. Oznacza to wzrost o 2 p.p. w porównaniu do 2022 roku. Jednocześnie w ciągu najbliższych 20 lat ponad 40% aktywnych zawodowo osób będzie miało więcej niż 55 lat.

Rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych wzrósł o 33% 

Ważnym segmentem rynku prywatnej ochrony zdrowia są ubezpieczenia. W 2023 roku wartość tego obszaru wzrosła nominalnie aż o 33% – to szybciej niż całkowita wartość rynku prywatnych usług medycznych w Polsce.

Na ten rynek z pewnością pozytywnie wpływa fakt, aktualnie abonże niament/ubezpieczee zdrowotne jest jednym z najbardziej pożądanych benefitów pozapłacowych, a coraz więcej ubezpieczycieli jest zainteresowanych tym segmentem. W ubiegłym roku z usług prywatnej opieki zdrowotnej w ramach takiego abonamentu/ubezpieczenia zdrowotnego skorzystało 14% dorosłych Polaków.

Eksperci prognozują, że na rynek prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w najbliższych latach pozytywnie oddziaływać będzie niekorzystna sytuacja w sektorze publicznym (problemy z dostępnością do usług pogłębione przez tzw. dług zdrowotny), a także wzrost świadomości zdrowotnej i oczekiwań Polaków odnośnie wysokiej jakości usług medycznych.

źródło:PMR Market Experts

Blisko 42% Polaków zamierza w tym roku dokonać metamorfozy swojego uzębienia. Ponad 38% nie bierze tego pod uwagę, a niecałe 20% jeszcze się waha. Najczęściej zmotywowani do tego są najlepiej zarabiający rodacy, a także najmłodsi dorośli. Z kolei najmniej zainteresowani są seniorzy. Komentujący te dane eksperci uważają, że wielu chętnym mogą stanąć na drodze do pięknego uśmiechu niewystarczające środki finansowe. Niemniej, nawet w czasach wysokiej inflacji, ważniejsza od zasobności portfela bywa świadomość i determinacja. Wskazuje na to choćby fakt, że pacjenci coraz częściej pytają o możliwość płacenia za leczenie w formie ratalnej bądź zaciągają na ten cel kredyty gotówkowy lub idą po tzw. chwilówkę.
Niezadowolenie kontra finanse
W tym roku blisko 42% Polaków zamierza poprawić swój uśmiech. Ponad 38% społeczeństwa nie planuje metamorfozy uzębienia, a prawie 20% rodaków jest niezdecydowanych. Takie są wyniki  ogólnopolskiego badania przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i IMPLANT MEDICAL na reprezentatywnej próbie ponad tysiąca dorosłych Polaków.

– Wyniki badania wskazują na niezadowolenie z własnego uśmiechu prawie połowy Polaków. W ostatnich latach wiele osób mogło zwlekać z przeprowadzeniem metamorfozy swojego uzębienia, najpierw z uwagi na pandemię, a potem – inflację. Oczywiście w Polsce nadal panuje drożyzna, rosną ceny zakupów i koszty zabiegów dentystycznych. Jednak sytuacja ekonomiczna niektórych rodaków mogła się ostatnio poprawić, np. dzięki zmianie pracy czy biznesu lub pozyskaniu nowych źródeł dochodów, jak również spadającej inflacji. Zapewne część osób zamierza też skorzystać z oszczędności – podkreśla dr Piotr Przybylski z IMPLANT MEDICAL.

Jednak nie wszyscy eksperci wierzą, że blisko połowa Polaków sprosta własnym deklaracjom. – Gdyby tylko jedna trzecia rodaków skorygowała swój zgryz, to byłoby ogromną, pozytywną zmianą w społeczeństwie. Sama branża stomatologiczna odnotowałaby spory wzrost zysków. Niestety w wielu przypadkach skończy się tylko na noworocznym postanowieniu. Przeszkodą może być wysokość kosztów leczenia, której pacjenci często się nie spodziewają. Niestety, wciąż niewiele procedur można przeprowadzić na NFZ, a na tak podstawowe zabiegi, jak wyleczenie próchnicy na Fundusz, trzeba czekać nawet dwa lata. Oczywiście po takim czasie często nie da się już uratować zęba – mówi dr Emma Kiworkowa z Fundacji Wiewiórki Julii.

Do tego dr Przybylski dodaje, że w kolejnych miesiącach tego roku część osób może oczywiście zrezygnować z poprawy uzębienia i to z bardzo różnych przyczyn. Jeśli ceny usług dentystycznych i ortodontycznych będą mocno rosły, to na pewno wielu pacjentów zniechęci się do leczenia. – Natomiast uważam, że drastyczne podwyżki są już za nami. Ceny nadal będą rosły, tylko wolniej niż rok temu. Ostatnie lata przyniosły już wyraźny wzrost kosztów leczenia stomatologicznego, przewyższający poziom inflacji. Wynikało to z tego, że samo prowadzenie gabinetów mocno podrożało. Do tego coraz większych nakładów finansowych wymaga inwestowanie w zaawansowane technologie, dzięki którym można zapewnić pacjentom najefektywniejsze obecnie metody leczenia – podkreśla ekspert.

Leczenie coraz częściej na kredyt
Wysokie koszty procedur dentystycznych mogą być jednym z głównych powodów, dla których część Polaków nie poprawia swojego uśmiechu, nawet gdy wymaga tego zdrowie jamy ustnej. – Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli pacjent jest świadomy ryzyka braku leczenia, to jednak znajdzie sposób na jego sfinansowanie. Mogę wskazać niedawny przykład nauczycielki, która wzięła w tym celu kredyt. Stwierdziła, że bardziej jej się to opłaci, niż czekanie, aż uzbiera odpowiednią sumę pieniędzy. Przede wszystkim pogorszyłby się stan jej uzębienia, a do tego usługi dentystyczne zdążyłyby już znowu zdrożeć. Zatem determinacja pacjentów jest tu najważniejsza – przekonuje dr Kiworkowa.

Branie kredytu na leczenie stomatologiczne staje się coraz bardziej modne wśród pacjentów, co potwierdza dr Przybylski. Poprawa estetyki uśmiechu może wynieść od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wszystko zależy od zakresu, specyfiki i zaawansowania technologii wykorzystywanych w danym zabiegu. Zatem sumarycznie może to być spory wydatek. A jeśli do tego wizyty muszą odbywać się często, to są stałym, naprawdę sporym obciążeniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę średni poziom zarobków Polaków.

– Wciąż wielu ludzi w Polsce ma trudności ekonomiczne w dostępie do leczenia stomatologicznego. Ale świadome swoich potrzeb osoby sięgają po dostępne rozwiązania. Jeśli np. nie mają odpowiedniej zdolności kredytowej, to mogą korzystać ze wsparcia różnych fundacji lub z darmowych wizyt, jakie raz w miesiącu oferują niektóre placówki – stwierdza ekspertka.

Jak dodaje dr Przybylski, przez ostatnie dwa lata wyraźnie dało się zauważyć, że pacjenci przy bardziej skomplikowanych zabiegach i kosztowniejszych formach leczenia coraz częściej pytają, czy czasem nie można płatności rozłożyć na raty. Część też wprost mówi, że woli wziąć kredyt bądź tzw. chwilówkę, aby zacząć lub dokończyć leczenie. – Jeszcze parę lat temu takie sytuacje były marginalne. W mojej ocenie, tego typu zachowanie wyraźnie pokazuje, że pacjenci są zdeterminowani, żeby jednak leczyć zęby, nawet kosztem zadłużenia – zaznacza ekspert.

Młodzi najbardziej zdecydowani
Według ww. badania, kobiety częściej niż mężczyźni deklarują, że w tym roku przeprowadzą metamorfozę swojego uśmiechu. Zdecydowane są na to przede wszystkim osoby w wieku 18-24 lat. – Wśród młodych ludzi panuje obecnie moda na zadbany uśmiech. Wynika to z presji wywieranej przez rówieśników czy środowisko. Młodzież, która sama oczywiście nie dysponuje odpowiednimi środkami finansowymi, prosi rodziców czy dziadków o pieniądze na aparaty ortodontyczne, by nie odstawać od kolegów. Czasem starsze pokolenie nawet tego do końca nie rozumie, ale na szczęście wspiera młodych pacjentów w sięganiu po piękne i zdrowe zęby – zauważa ekspertka. 

Poprawą uśmiechu są zainteresowane przede wszystkim osoby z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł. Głównie zapowiadają to mieszkańcy miejscowości liczących od 5 tys. do 19 tys. ludności. Dr Emma Kiworkowa tłumaczy, że w małych miejscowościach wciąż brakuje dostępu do usług stomatologicznych. Niektórzy pacjenci muszą przemierzać nawet kilkadziesiąt kilometrów do dentysty. Dlatego właśnie tam występuje duże zapotrzebowanie i determinacja.

– Największa skłonność do poprawy uśmiechu jest widoczna wśród respondentów z najwyższymi dochodami. Liczy się dostępność finansowa. Osoby dobrze zarabiające są w stanie łatwiej ponosić koszty związane z zabiegami, co sprawia, że częściej korzystają z usług lekarzy dentystów. Zasobniejsze portfele, presja społeczna oraz dążenie do poprawy wyglądu mogą być głównymi czynnikami skłaniającymi przedstawicieli ww. grup do metamorfozy uzębienia – wyjaśnia dr Przybylski.

Mężczyźni częściej niż kobiety nie planują poprawić swojego uśmiechu. Ponadto dotyczy to głównie osób w wieku 65-74 lat, z miesięcznym dochodem netto 1000-2999 zł, a także z miast liczących powyżej 500 tys. mieszkańców. – Polacy mający ponad 65. lat mogą uważać poprawę uśmiechu za mniej istotną w porównaniu z innymi kwestiami zdrowotnymi, które są bardziej priorytetowe w ich wieku. Do tego osoby z niższymi dochodami, często też seniorzy, mogą nie być w stanie finansowo zaryzykować wydatków na drogie zabiegi dentystyczne. Mają też mniejszą zdolność kredytową w instytucjach finansowych, stąd też w dużej części leczenie na kredyt im odpada – podsumowuje ekspert.
 
źródło: Monday News
„Jakość leczenia w ramach NFZ może być naprawdę na wysokim poziomie, przestańmy narzekać, wiele zależy od nas, świadczeniodawców” – mówił Adam Szlachta, prezes zarządu American Heart of Poland S.A., który uczestniczył w panelu „Finansowanie systemu ochrony zdrowia, odbywającego się w ramach XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Grupa American Heart of Poland zapewnia opiekę medyczną w ponad 20 ośrodkach medycznych, które działają w dużych miastach i w mniejszych miejscowościach w Polsce. Specjalizują się one w diagnostyce, leczeniu oraz rehabilitacji chorób cywilizacyjnych. American Heart of Poland S.A. realizuje usługi w ramach NFZ.
„Wszystkim nam się >>zakodowało<<, że w sektorze publicznej służby zdrowia nie dzieje się dobrze, są kolejki do lekarzy, ponieważ NFZ nie ma pieniędzy. Zwróćmy jednak uwagę na ubiegły rok. Mieliśmy pierwszy raz taką sytuację, że tych pieniędzy było więcej niż wykonanych świadczeń” – podkreślał Adam Szlachta podczas dyskusji panelowej. Zaznaczył, że kierowana przez niego firma, jako działająca w sektorze prywatnym, korzysta z dostępu do kapitału zagranicznego.
W panelu o finansowaniu ochrony zdrowia wzięli udział przedstawiciele: ministerstwa zdrowia, NFZ, wyższych uczelni i placówek medycznych, a poprzedziła go rozmowa z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim.

Współprowadząca rozmowę redaktor naczelna „Rynku Zdrowia” Paulina Gumowska zapytała ministra Niedzielskiego m.in. o to, czy korzysta z prywatnej opieki medycznej.
„Cieszę się dobrym zdrowiem (…) korzystam z badań, które są oferowane w ramach programów, chociażby >>Profilaktyka 40 PLUS<<” – odpowiedział minister.
Adam Niedzielski dodał, że głównym problemem służby zdrowia jest długie oczekiwanie na wizyty u lekarzy – specjalistów.
„Rozwiązanie tego problemu nie jest możliwe za pomocą czarodziejskiej różdżki. To proces, który trwa. Z jednej strony trzeba zapewnić specjalistów. Wszyscy wiemy, że proces kształcenia jest długi, mówimy nie o kilku latach, ale o dekadzie. (…) Ze zwiększonych naborów pojawiają się już pierwsze roczniki absolwentów” – powiedział.
Minister dodał, że sytuację może poprawić napływ lekarzy z zagranicy, m.in. z Białorusi i Ukrainy oraz podejmowane przez resort działania na rzecz poprawy zarobków, aby personel medyczny nie wyjeżdżał z Polski.
„Staramy się na bieżąco wycisnąć z systemu tyle, ile można. Koordynacja, koordynacja i jeszcze raz koordynacja” – zaznaczył.
Podczas panelu prezes Adam Szlachta, odnosząc się do zagadnienia jakości świadczeń medycznych, zauważył, że już teraz istnieją programy finansowane ze środków publicznych, które promują świadczeniodawców, zapewniających odpowiednią jakość usług dla pacjentów, tzn. opiekują się pacjentem nie tylko, kiedy trafia on do szpitala, ale dają mu dostęp do nielimitowanych świadczeń, takich jak ambulatoryjna opieka specjalistyczna, diagnostyka, rehabilitacja, profilaktyka wtórna.
„Poruszamy się głównie w Polsce powiatowej. Tam jeden szpital musi oferować szeroki wachlarz usług. Świadczeniodawcy robią wszystko, żeby doprowadzić w tych miejscach do jakiejkolwiek ekonomiki szpitala – mówił prezes Szlachta. Dodał, że niesie to za sobą dwie, bardzo istotne konsekwencje. – Pierwsza jest taka, że lekarze nie chcą pracować w jednostkach, które nie radzą sobie ekonomicznie, są niepewne, niestabilne, nie potrafią zadbać o kształcenie, nie potrafią zadbać o stosowny poziom pensji, komfortu pracy, czasem ryzykując tym, że jest zbyt mało osób na dyżurze. Drugi to infrastruktura” – wyjaśniał Adam Szlachta.
Wiceminister zdrowia Piotr Bromber przypomniał działania resortu, które mają na celu zwiększenie liczby lekarzy w Polsce: w roku 2015 było 15 uczelni, gdzie kształcono na kierunku lekarskim, a obecnie jest ich 24, ministerstwo wydało zaś prawie 4800 decyzji zezwalających na pracę w zawodzie lekarzom i 1500 pielęgniarkom z Białorusi i Ukrainy, wprowadzony został kredyt na studia medyczne, z którego skorzystało 1800 osób.
„Niedawno publikowany był raport, w którym wśród najbardziej atrakcyjnych finansowo zawodów znalazł się zawód pielęgniarki i położnej” – podkreślił wiceminister.
Z kolei dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wskazała, że obecne przepisy nie obligują i nie motywują wszystkich do staranności co do jakości leczenia. Podkreśliła, że jest wiele placówek, które podjęły ten wysiłek, ale nie mogą one liczyć na wsparcie.
„Chcielibyśmy być w takich systemach, jak w Holandii, Wielkiej Brytanii, Danii, które charakteryzuje to, że zmieniają swoje systemy finansowania, idąc w kierunku płacenia za jakość, efekt i rezultat leczniczy. Dzisiaj w Polsce ten efekt >>dowożą<< do systemu opieki zdrowotnej ci, którzy są ambitni, a chodzi o to, aby dostrzec tych, którzy potrzebują wsparcia, by mogli na wejść na drogę doskonalenia jakości leczenia” – powiedziała dr Gałązka-Sobotka.
W opinii prezesa Szlachty wynagrodzenie pracownika jest tylko narzędziem w rękach świadczeniodawcy, a od niego zależy, w jaki sposób je wykorzysta. Przekładanie jeden do jednego zasady: lepsza płaca – lepsza praca, według niego, nie będzie miało większego skutku, a działać na rzecz polepszenia jakości leczenia należy już teraz.
„Niezależnie od tego, że nie ma jeszcze sformalizowanych regulacji, to ja zadam otwarte pytanie – dlaczego nie możemy ich robić?” – pytał prezes American Heart of Poland S.A.
 
źródło: PAP MediaRoom
źródło foto: PAP/C. Piwowarski
„Jakość leczenia w ramach NFZ może być naprawdę na wysokim poziomie, przestańmy narzekać, wiele zależy od nas, świadczeniodawców” – mówił Adam Szlachta, prezes zarządu American Heart of Poland S.A., który uczestniczył w panelu „Finansowanie systemu ochrony zdrowia, odbywającego się w ramach XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Grupa American Heart of Poland zapewnia opiekę medyczną w ponad 20 ośrodkach medycznych, które działają w dużych miastach i w mniejszych miejscowościach w Polsce. Specjalizują się one w diagnostyce, leczeniu oraz rehabilitacji chorób cywilizacyjnych. American Heart of Poland S.A. realizuje usługi w ramach NFZ.
„Wszystkim nam się >>zakodowało<<, że w sektorze publicznej służby zdrowia nie dzieje się dobrze, są kolejki do lekarzy, ponieważ NFZ nie ma pieniędzy. Zwróćmy jednak uwagę na ubiegły rok. Mieliśmy pierwszy raz taką sytuację, że tych pieniędzy było więcej niż wykonanych świadczeń” – podkreślał Adam Szlachta podczas dyskusji panelowej. Zaznaczył, że kierowana przez niego firma, jako działająca w sektorze prywatnym, korzysta z dostępu do kapitału zagranicznego.
W panelu o finansowaniu ochrony zdrowia wzięli udział przedstawiciele: ministerstwa zdrowia, NFZ, wyższych uczelni i placówek medycznych, a poprzedziła go rozmowa z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim.

Współprowadząca rozmowę redaktor naczelna „Rynku Zdrowia” Paulina Gumowska zapytała ministra Niedzielskiego m.in. o to, czy korzysta z prywatnej opieki medycznej.
„Cieszę się dobrym zdrowiem (…) korzystam z badań, które są oferowane w ramach programów, chociażby >>Profilaktyka 40 PLUS<<” – odpowiedział minister.
Adam Niedzielski dodał, że głównym problemem służby zdrowia jest długie oczekiwanie na wizyty u lekarzy – specjalistów.
„Rozwiązanie tego problemu nie jest możliwe za pomocą czarodziejskiej różdżki. To proces, który trwa. Z jednej strony trzeba zapewnić specjalistów. Wszyscy wiemy, że proces kształcenia jest długi, mówimy nie o kilku latach, ale o dekadzie. (…) Ze zwiększonych naborów pojawiają się już pierwsze roczniki absolwentów” – powiedział.
Minister dodał, że sytuację może poprawić napływ lekarzy z zagranicy, m.in. z Białorusi i Ukrainy oraz podejmowane przez resort działania na rzecz poprawy zarobków, aby personel medyczny nie wyjeżdżał z Polski.
„Staramy się na bieżąco wycisnąć z systemu tyle, ile można. Koordynacja, koordynacja i jeszcze raz koordynacja” – zaznaczył.
Podczas panelu prezes Adam Szlachta, odnosząc się do zagadnienia jakości świadczeń medycznych, zauważył, że już teraz istnieją programy finansowane ze środków publicznych, które promują świadczeniodawców, zapewniających odpowiednią jakość usług dla pacjentów, tzn. opiekują się pacjentem nie tylko, kiedy trafia on do szpitala, ale dają mu dostęp do nielimitowanych świadczeń, takich jak ambulatoryjna opieka specjalistyczna, diagnostyka, rehabilitacja, profilaktyka wtórna.
„Poruszamy się głównie w Polsce powiatowej. Tam jeden szpital musi oferować szeroki wachlarz usług. Świadczeniodawcy robią wszystko, żeby doprowadzić w tych miejscach do jakiejkolwiek ekonomiki szpitala – mówił prezes Szlachta. Dodał, że niesie to za sobą dwie, bardzo istotne konsekwencje. – Pierwsza jest taka, że lekarze nie chcą pracować w jednostkach, które nie radzą sobie ekonomicznie, są niepewne, niestabilne, nie potrafią zadbać o kształcenie, nie potrafią zadbać o stosowny poziom pensji, komfortu pracy, czasem ryzykując tym, że jest zbyt mało osób na dyżurze. Drugi to infrastruktura” – wyjaśniał Adam Szlachta.
Wiceminister zdrowia Piotr Bromber przypomniał działania resortu, które mają na celu zwiększenie liczby lekarzy w Polsce: w roku 2015 było 15 uczelni, gdzie kształcono na kierunku lekarskim, a obecnie jest ich 24, ministerstwo wydało zaś prawie 4800 decyzji zezwalających na pracę w zawodzie lekarzom i 1500 pielęgniarkom z Białorusi i Ukrainy, wprowadzony został kredyt na studia medyczne, z którego skorzystało 1800 osób.
„Niedawno publikowany był raport, w którym wśród najbardziej atrakcyjnych finansowo zawodów znalazł się zawód pielęgniarki i położnej” – podkreślił wiceminister.
Z kolei dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego wskazała, że obecne przepisy nie obligują i nie motywują wszystkich do staranności co do jakości leczenia. Podkreśliła, że jest wiele placówek, które podjęły ten wysiłek, ale nie mogą one liczyć na wsparcie.
„Chcielibyśmy być w takich systemach, jak w Holandii, Wielkiej Brytanii, Danii, które charakteryzuje to, że zmieniają swoje systemy finansowania, idąc w kierunku płacenia za jakość, efekt i rezultat leczniczy. Dzisiaj w Polsce ten efekt >>dowożą<< do systemu opieki zdrowotnej ci, którzy są ambitni, a chodzi o to, aby dostrzec tych, którzy potrzebują wsparcia, by mogli na wejść na drogę doskonalenia jakości leczenia” – powiedziała dr Gałązka-Sobotka.
W opinii prezesa Szlachty wynagrodzenie pracownika jest tylko narzędziem w rękach świadczeniodawcy, a od niego zależy, w jaki sposób je wykorzysta. Przekładanie jeden do jednego zasady: lepsza płaca – lepsza praca, według niego, nie będzie miało większego skutku, a działać na rzecz polepszenia jakości leczenia należy już teraz.
„Niezależnie od tego, że nie ma jeszcze sformalizowanych regulacji, to ja zadam otwarte pytanie – dlaczego nie możemy ich robić?” – pytał prezes American Heart of Poland S.A.
 
źródło: PAP MediaRoom
źródło foto: PAP/C. Piwowarski