Medicalpress

Wprowadzenie programu KOS-BAR do koszyka świadczeń gwarantowanych to pierwszy poważny krok ku systemowemu leczeniu otyłości w Polsce. Ale to zaledwie fragment znacznie większego wyzwania. Otyłość to już nie tylko problem indywidualny – to choroba cywilizacyjna o dramatycznych konsekwencjach zdrowotnych i społecznych, która dotyczy już 9 milionów Polaków. Na lipcowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. zdrowego stylu życia i przeciwdziałania nadwadze i otyłości eksperci, pacjenci i przedstawiciele resortów mówili jednym głosem: potrzebujemy kompleksowego i międzysektorowego planu. Leczenie jest niezbędne – ale bez profilaktyki, edukacji i zmian systemowych nigdy nie wygramy tej walki.

– „Już samo powołanie takiego zespołu jest niewątpliwie przełomową chwilą w systemie opieki zdrowotnej w naszym kraju” – mówił prof. Mariusz Wyleżoł, wskazując, że przez dziesięciolecia choroba otyłościowa była w zasadzie niezauważana przez system. Przełomem okazał się pilotaż programu KOS-BAR – kompleksowej opieki specjalistycznej nad osobami poddawanymi operacjom bariatrycznym. Program, który objął ponad 13 tysięcy pacjentów, ma od stycznia 2026 roku wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych.

O tym zapewniła Dominika Janiszewska-Kajka z Ministerstwa Zdrowia. – „Polecenie było bardzo kategoryczne ze strony pani minister – od stycznia ma to zadziałać”. W tym celu zostanie przeprowadzona śródewaluacja oraz zlecenie dla AOTMiT dotyczące stałego wprowadzenia programu. KOS-BAR ma obejmować kompleksową, wieloetapową opiekę: kwalifikację, przygotowanie, leczenie operacyjne oraz roczną kontrolę pooperacyjną, obejmującą wsparcie dietetyczne, psychologiczne i rehabilitacyjne.

Jak wskazano podczas posiedzenia, decyzja o wcześniejszym – jeszcze przed zakończeniem pilotażu – wprowadzeniu świadczenia do systemu wynika z pozytywnych efektów klinicznych i organizacyjnych. Program nie tylko ratuje zdrowie, ale i działa systemowo – pacjenci nie wracają do stanu zdrowia sprzed kwalifikacji, co potwierdzają dane NFZ. Ministerstwo przyspieszyło działania dzięki wyraźnemu impulsowi ze strony minister Izabeli Leszczyny. Równolegle z przygotowaniami do wprowadzenia KOS-BAR jako świadczenia gwarantowanego, trwają analizy, jak zbudować ogólnopolski system profilaktyki otyłości – zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Jak podkreślano, „koszyk” obejmie całą populację, ale potrzebne są także działania w skali mikro, oparte na doświadczeniach regionalnych programów zdrowotnych.

Zespół ds. przeciwdziałania otyłości został powołany na mocy uchwały z listopada 2024 r. i pracuje w trzech grupach roboczych: ds. profilaktyki, leczenia i zmian systemowych. Do tej pory odbyło się sześć posiedzeń, opracowano plan działania, a zespół przygotowuje rekomendacje, m.in. dotyczące rozszerzenia KOS-BAR i edukacji medycznej. Jak podkreślił prof. Wyleżoł, obecna edukacja w uczelniach medycznych wciąż koncentruje się na leczeniu powikłań otyłości, a nie jej przyczyn. – „Programy studiów koncentrują się na leczeniu wszelkich możliwych powikłań choroby otyłościowej, a nie leczeniu samej choroby otyłościowej”.

Pacjenci również zabrali głos. Katarzyna Głowińska mówiła: – „My należymy do tej niechcianej, nierozumianej grupy pacjentów. Przynajmniej tak było dotychczas i w końcu nawiązaliśmy dialog”. Podkreśliła, że wprowadzenie KOS-BAR do koszyka świadczeń to ogromny sukces – efekt wieloletnich starań i pierwszy realny krok w kierunku systemowej pomocy. Pacjenci liczą, że wdrożenie programu nastąpi możliwie jak najszybciej.

W trakcie posiedzenia przywołano poruszającą historię chorego ważącego 238 kg, który po krwotoku został wypisany ze szpitala bez rozpoznania otyłości, a transport medyczny odmówił jego przewozu. Ostatecznie pacjent został zabrany karetką… na podłodze. Jak powiedziała Głowińska: „Po to są te zespoły. Po to o tym rozmawiamy. Żeby takich sytuacji nie było”.

Eksperci podkreślali, że od momentu powstania pilotażu KOS-BAR nastąpił ogromny postęp w leczeniu otyłości. – „Mówię tu przede wszystkim o wprowadzeniu leków kontrolujących masę ciała, które są przełomem współczesnej medycyny” – mówił prof. Wyleżoł. Z tego względu zespół ds. leczenia przygotowuje nowy model programu, który zostanie przedstawiony Radzie ds. Zdrowia Publicznego.

Choć temat leczenia – operacyjnego i farmakologicznego – wybrzmiewał najgłośniej, posłowie i eksperci zwracali uwagę na brak informacji o działaniach profilaktycznych. – „Nie mamy żadnej informacji dotyczącej całej profilaktyki, abyśmy nie mieli kolejnych 9 milionów osób, które będziemy musieli leczyć w ramach KOS-BAR-u” – mówiła przewodnicząca Zespołu.

Ministerstwo Edukacji, Ministerstwo Zdrowia i środowiska eksperckie pracują m.in. nad opiniowaniem projektu rozporządzenia dotyczącego żywienia w szkołach. Wśród licznych uwag znalazły się m.in. krytyka obowiązku dwóch mięsnych dni w tygodniu, brak przepisów gwarantujących posiłki dla dzieci na dietach eliminacyjnych czy ryzyko dosłownej interpretacji przepisów przez kuchnie szkolne. Głos zabrały przedstawicielki organizacji społecznych – Fundacji Rodzice dla Klimatu i Green REV Institute. – „W polskich szkołach nadal pojawiają się kotleciki z mortadeli w panierce, gofry z bitą śmietaną na obiad, parówki w cieście. To jest rzecz, z którą naprawdę musimy coś pilnie zrobić” – mówiła Marzena Wichniarz. – „Brakuje wytycznych jakościowych. Paluszki rybne to główne danie rybne w szkołach” – dodała Daria Janowicz. NGOs-y apelowały o systemowe zmiany i debatę na temat jakości żywienia dzieci, wskazując na związki między talerzem a przyszłymi wydatkami zdrowotnymi państwa.

Jedną z kluczowych kwestii, które rozgrzały dyskusję, była refundacja leków na otyłość. – „Nasze zapisy do refundacji patrzą tylko na cukrzycę. Dlaczego tam nie ma otyłości?” – pytała prof. Anna Chybicka. Zwróciła uwagę, że nowoczesne leki inkretynowe (GLP-1) całkowicie zmieniły podejście do terapii. Jak mówiła, są one łatwiejsze do stosowania niż operacje bariatryczne, a ich efekty – zarówno metaboliczne, jak i behawioralne – są trudne do przecenienia. Pacjenci tracą na wadze, regulują apetyt, poprawia się ich aktywność i styl życia.

Prof. Wyleżoł przyznał, że leki te stanowią „największy przełom współczesnej medycyny”, jednak zaznaczył, że system ochrony zdrowia nie jest w stanie objąć farmakoterapią wszystkich 9 milionów pacjentów. Konieczne jest zdefiniowanie grupy docelowej, która najbardziej skorzysta z terapii i której leczenie będzie miało uzasadnienie kliniczne oraz ekonomiczne. – „Bez leków oczekujemy od pacjentów samowyleczenia – to nierealne” – dodał, powołując się na doświadczenia zespołu dietetyków ze Szpitala Czerniakowskiego.

Eksperci nie mają złudzeń – bez zdecydowanych działań profilaktycznych, lepszej edukacji żywieniowej, zmiany nawyków społecznych i uregulowania jakości żywienia w instytucjach publicznych, system będzie działał reaktywnie – gasząc pożary zamiast im zapobiegać. Przed zespołem ds. przeciwdziałania otyłości i całym systemem ochrony zdrowia stoi ogromne zadanie: nie tylko leczyć skutki, ale skutecznie zatrzymać spiralę, która prowadzi do kolejnych 9 milionów przypadków.

Materiał powstał na podstawie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. zdrowego stylu życia oraz przeciwdziałania nadwadze i otyłości, które odbyło się 9 lipca 2025 r. o godz. 9:00. Tematem była informacja Ministerstwa Zdrowia o działaniach podjętych przez Zespół do spraw przeciwdziałania otyłości przy Radzie do spraw Zdrowia Publicznego.

Z okazji Światowego Dnia Zdrowia 2025 studentki pielęgniarstwa i położnictwa Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wzięły udział w wyjątkowych warsztatach z medycyny kulinarnej – dziedziny łączącej wiedzę medyczną, dietetyczną i praktyczne gotowanie. Inicjatywa pokazała, że zdrowe odżywianie to nie tylko teoria, ale codzienne wybory na talerzu – i że edukacja przez doświadczenie działa skuteczniej niż najlepsze wykłady. 
Medycyna kulinarna połączyła dietetyków i producentów warzyw i owoców. Z okazji Światowego Dnia Zdrowia – obchodzonego 7 kwietnia – odbyły się warsztaty z tej interdyscyplinarnej dziedziny, łączącej naukę o żywieniu, medycynę, farmakologię i gastronomię. Program opracowano specjalnie dla studentek kierunku pielęgniarstwo i położnictwo. Warsztaty przygotował Zespół Zakładu Żywienia Człowieka Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przy współpracy z producentami warzyw ciepłolubnych, owoców jagodowych i jabłek. Warsztaty prowadziła Monika Hajduk, dietetyk kliniczny, absolwentka WUM.
 
Medycyna kulinarna to nie tylko teoria na temat składników odżywczych, ale przede wszystkim praktyczna wiedza o tym, jak codzienne wybory żywieniowe wpływają na profilaktykę i leczenie chorób. Pacjent nie je „kwasów omega-3”, tylko ryby. Nie spożywa „błonnika pokarmowego”, lecz warzywa, owoce i produkty pełnoziarniste. To, w jaki sposób edukujemy pacjentów na temat żywienia, ma realne znaczenie dla ich zdrowia – i właśnie temu poświęcone były warsztaty.
 
Stawiamy na styl życia, uczymy medycyny kulinarnej
Medycyna kulinarna to bardzo praktyczne podejście do zaleceń dietetycznych. Przekłada wartości liczbowe na praktykę. Uczymy, jak i ile zjeść jakiego warzywa, owocu, tak by zrealizować zapotrzebowanie na np. witaminę C lub Beta-Karoten. Jest to przedmiot, który Warszawski Uniwersytet Medyczny wprowadza, już od kilku lat, dla studentów kierunku dietetyka – mówi dr hab. n. med. i n. o zdr. Beata Sińska p.o. kierownika Zakładu Żywienia Człowieka Wydział Nauk o Zdrowiu WUM.
 
W praktyce, nie jemy witaminy C, jemy co najmniej pół papryki dziennie. Nie jemy kwasów omega 3, a jemy ryby, orzechy, dobre oleje.
 
Zastępowanie języka medycznego czyni przekaz prostszym i sugestywniejszym. Jeszcze lepiej, kiedy potrafimy to pokazać. Pracujemy z warzywami, owocami, wizualizujemy proporcje. Stawiamy na naukę przez doświadczenie. Praktyczność i użyteczność na kierunku dietetyka są najważniejsze. Warto studiować dietetykę na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym – przekonuje dr hab. Beata Sińska.
 
Podczas warsztatów studentki kierunku pielęgniarstwo i położnictwo:
 
Zacznij od warzyw, zakończ owocami
Kolejność spożywania dobrze zbilansowanego posiłku ma znaczenie. Uczymy rozpoczynania posiłku od warzyw i kończenia polskimi owocami, pełnymi witamin, polifenoli, innych jeszcze bardzo cennych składników, także błonnika. To przykład rekomendacji, którą omawiamy w kontekście glikemii poposiłkowej – dodaje dr hab. Beata Sińska.
 
Nauka, którą można zjeść!
Badania naukowe dowodzą, że obok mówienia, że „coś jest zdrowe”, nauka przez gotowanie jest tą efektywniejszą częścią edukacji żywieniowej. Uczymy się głównie przez doświadczenia.
 
Bez względu na to czy mówimy o profilaktyce społeczeństwa ogółem czy już wsparciu procesu leczenia, dopiero praktyka, ta realizowana na co dzień, w domu i we własnej kuchni daję szansę, abyśmy mogli żyć dłużej i zdrowiej.
 
O ile w teorii często jesteśmy całkiem nieźli, to już z praktyką bywa gorzej. I tego właśnie praktyki, uczy medycyna kulinarna. Pokazuje jak to się robi w realu, uczy atrakcyjnych sposobów budowania posiłków opartych na dobrych proporcjach, zbudowanych z większej ilości warzyw i owoców, pokazywania smacznych, kolorowych talerzy, pełnych struktur i faktur dań, inspiruje przepisami – wyjaśnia Monika Hajduk, dietetyk kliniczny, absolwentka WUM.
 
Kolor ma znacznie
Studenci byli bardzo zainteresowani ogromną gamą warzyw i owoców, które rozłożyliśmy przed nimi. Poznali zasady komponowania „zdrowego talerza”. Zaskoczyła nas duża wiedza na temat tego, w co te poszczególne produkty są bogate. Istotą warsztatu było przełożenie teorii na praktykę. Podzieleni na zespoły, wyczarowaliśmy fantastyczne potrawy, śniadania, obiady, kolacje, dania wytrawne i na słodko. Pokazaliśmy bogactwo owoców, nie tylko jedzonych w formie świeżej i mrożonej. Poznaliśmy różne przetwory owocowe, bez dodatku cukru. Studenci komponowali zdrowe, tym samym, bardzo kolorowe talerze – dodaje Monika Hajduk.
 
Partnerami Zakładu Żywienia Człowieka WNoZ WUM, w realizacji warsztatów, są uczestnicy projektów informacyjno-promocyjnych „Moc Polskich Warzyw”, „Czas na polskie superowoce!” i „Jedno jabłko dziennie”. Połączeni w ramach forum współpracy sektora ogrodniczego Core Team, pokazują idee medycyny kulinarnej wśród producentów warzyw, plantatorów owoców jagodowych i sadowników.
 
Wspólne doświadczenia i materiały przybliżają dietetykę jako kierunek studiów a medycynę kulinarną jako przykład praktyczności edukacji na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Także współpracę z producentami, która sprawia, że rozmawiamy o rekomendacjach żywieniowych z wyczuciem na kwestie sezonowości, lokalności, społecznej odpowiedzialności.
 
Interdyscyplinarne wyzwania i rozwiązania
Tegoroczne warsztaty to przykład upowszechnienia doświadczeń dietetyków wśród pielęgniarek i położnych. Praktyka i pomoc innym grupom zawodów medycznych w komunikacji z pacjentem, dotyczącej żywienia, poprawia efektywność całego systemu. Mają one zwykle częstszy i dłuższy kontakt z pacjentem lub zdrowym człowiekiem, gdy prowadzą profilaktykę żywieniową.
 
Interdyscyplinarność, czyli współpraca różnych grup zawodowych związanych z medycyną jest bardzo potrzebna. Wtedy będziemy mówili do społeczeństwa, m.in. o zdrowym odżywianiu, z różnych stron, ale zawsze spójnym głosem. Wzajemnie się uzupełniali i łączyli w przekazie. Wszyscy mamy przecież jeden cel: chcemy, abyśmy żyli dłużej i zdrowiej – podsumowuje dietetyk Monika Hajduk.
 
Podczas warsztatów przygotowywano 2 śniadania, 2 obiady i 2 kolacje:
 
Opracowanie w ramach realizacji przez Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw zadania „CORE TEAM – promocja konsumpcji owoców i warzyw i forum współpracy sektora, IV edycja”.
Projekt realizowany jest pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
 
Źródło informacji: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw
Fotografie: coreteam.pl