Medicalpress
Cyfrowa transformacja w ochronie zdrowia nabiera tempa, ale wraz z rozwojem technologii rośnie potrzeba edukacji i wyrównywania kompetencji. Cyfrowe kompetencje zdrowotne (CKZ) to połączenie umiejętności korzystania z technologii i wiedzy o zdrowiu – niezbędne, by skutecznie dbać o siebie w erze e-zdrowia. Eksperci zwracają uwagę, że brak tych kompetencji może prowadzić do pogłębiania się nierówności w dostępie do informacji, profilaktyki i leczenia. Jak pokazuje raport WHO/Europa, grupami najbardziej narażonymi na wykluczenie są osoby starsze, mieszkańcy wsi oraz osoby z niepełnosprawnościami.
CKZ definiuje się jako zdolność jednostki do znajdowania, rozumienia, oceniania i wykorzystywania informacji zdrowotnych ze źródeł elektronicznych (technologii/cyfrowych mediów) w celu skutecznego wykorzystywania i rozwiązywania problemów zdrowotnych.

Jak widzimy, zagadnienie to dotyczy nas wszystkich

Analiza przeprowadzona przez WHO/Europa w 2023 roku wykazała, że rozwiązania cyfrowe są często niedostępne dla osób starszych, migrantów, osób z niepełnosprawnościami oraz mieszkańców obszarów wiejskich. Jest to szczególnie problematyczne, ponieważ to właśnie te grupy potencjalnie mogłyby odnieść największe korzyści z narzędzi e-zdrowia. Zatem nierówność ta wymaga pilnej interwencji.

Systematyczne przeglądy literatury wskazują z kolei, że skuteczne interwencje w celu łagodzenia niskiego poziomu CKZ opierają się na dwóch filarach: edukacji oraz wsparciu społecznym.

Większe CKZ to szereg istotnych korzyści. Dotyczy to w szczególności samozarządzania zdrowiem oraz uczestnictwa w podejmowaniu decyzji, dotyczących zdrowia. Efektywne wykorzystanie cyfrowych umiejętności skutkuje również poprawą stanu mentalnego oraz wyższą ogólną jakością życia.

Wpływ zaawansowanych modeli językowych na jakość informacji zdrowotnych jest obecnie bardzo złożony. Z jednej strony, wydaje się, że podnoszą one jakość i dostępność wiedzy, a więc mogą służyć jako zasoby edukacyjne. Z drugiej strony, ich wprowadzenie generuje nowe, złożone zagrożenia dla jakości, związane ze stronniczością systemową, zmiennością w złożonym rozumowaniu oraz ryzykiem nadmiernego polegania, prowadzącego do braku krytycznego osądu i weryfikacji.

Brak jest aktualnych informacji, opartych na badaniach, dotyczących poziomu cyfrowych kompetencji zdrowotnych w różnych kategoriach populacyjnych w Polsce.

Według GUS, Polacy chętnie szukają w internecie informacji o chorobach i sposobach leczenia. 31,5% respondentów przyznaje, że surfuje w internecie w poszukiwaniu informacji na temat zdrowego stylu życia.

Za postępem technologicznym nie idą stosowne umiejętności cyfrowe, decydujące o korzyściach w postaci zaangażowania we własne zdrowie i profilaktykę oraz łatwiejszego dostępu do diagnozy i leczenia. Im więcej narzędzi cyfrowych w obszarze zdrowia, tym większe ryzyko powiększania się dysproporcji pomiędzy osobami, które mają do nich dostęp i dysponują odpowiednimi kompetencjami, a tymi, którzy ze względu na różne czynniki mogą być zagrożeni tzw. analfabetyzmem cyfrowym.

Eksperci Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera oferują bezpłatne konsultacje w zakresie edukacji dotyczącej wzmacniania cyfrowych kompetencji zdrowotnych. Aby zapisać się na konsultacje, wystarczy wypełnić formularz dostępny w zakładce Centrum Konsultacyjne na stronie: https://pracanazdrowie.pl/konsultacje/ lub wysłać e-mail na adres: pracanazdrowie@imp.lodz.pl.

 
Źródło: Instytut Medycyny Pracy im. prof. Jerzego Nofera
Cholesterol to temat, który regularnie wraca w dyskusjach o zdrowiu serca i profilaktyce chorób układu krążenia. Choć jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, jego nadmiar może stać się poważnym zagrożeniem. Wysoki poziom „złego” cholesterolu LDL to jeden z głównych czynników ryzyka zawałów i udarów. Dlatego warto wiedzieć, jakie są aktualne normy, kiedy się badać i jak skutecznie obniżać jego poziom. O najnowszej wiedzy na ten temat opowiada dr hab. n. med. prof. nadzw. Aleksander Żurakowski, kardiolog American Heart of Poland.
Cholesterol jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Problem pojawia się wówczas, gdy jego stężenie we krwi przekracza normy, a nadmiar zaczyna odkładać się w naczyniach krwionośnych. Zbyt wysoki poziom cholesterolu, szczególnie frakcji LDL, to jedna z przyczyn chorób układu sercowo-naczyniowego, w tym zawałów serca. O tym, dlaczego warto go kontrolować i jak zmieniały się normy, mówi dr hab. n. med. prof. nadzw. Aleksander Żurakowski, kardiolog American Heart of Poland.

Dobry i zły cholesterol

Cholesterol dzielony jest na dwie frakcje: LDL, czyli „zły” cholesterol, oraz HDL – „dobry”.
 – Największe zagrożenie dla serca i naczyń stanowi frakcja LDL, ponieważ to ona odkłada się w ścianach tętnic i prowadzi do ich zwężenia – tłumaczy dr hab. n. med. prof. nadzw. Aleksander Żurakowski. – HDL odgrywa rolę ochronną, usuwając nadmiar cholesterolu z krwiobiegu, jednak nie ma tak dużego znaczenia w ocenie ryzyka zawału, jak kiedyś sądzono – dodaje.

Im niższy LDL, tym lepiej dla serca

Wiele lat temu dopuszczalne normy LDL były wyższe niż obecnie. Jak mówi kardiolog American Heart of Poland, kolejne badania wykazywały, że obniżenie poziomu „złego” cholesterolu bezpośrednio przekłada się na mniejsze ryzyko zawałów, udarów i innych incydentów sercowo-naczyniowych. Normy są regularnie aktualizowane, a próg „bezpiecznego” LDL jest sukcesywnie obniżany.

Zmiany w normach dotyczących poziomu cholesterolu LDL to efekt wyników kolejnych badań oraz postępu w farmakologii. Jak tłumaczy dr hab. n. med. prof. nadzw. Aleksander Żurakowski, przełomem było pojawienie się współczesnych statyn – znacznie silniejszych od tych pierwszej generacji. – Kiedyś leki te obniżały stężenie cholesterolu zaledwie o 20 procent. W takich warunkach osiągnięcie wartości LDL, które dziś uznajemy za docelowe, było dla większości pacjentów nieosiągalne – wyjaśnia kardiolog. Dlatego w tamtym czasie nikt nie rozważał obniżania norm, skoro możliwości terapeutyczne były tak ograniczone. Dopiero leki nowej generacji pozwoliły na skuteczniejszą walkę z wysokim poziomem LDL.

Dieta i ruch

Choć styl życia ma ogromne znaczenie, nie zawsze jest w stanie rozwiązać problem hipercholesterolemii. – Dieta może obniżyć poziom cholesterolu o około 20 procent – mówi dr hab. n. med. prof. nadzw. Aleksander Żurakowski. – Ograniczenie produktów pochodzenia zwierzęcego jest zalecane, ale w wielu przypadkach niezbędne może być także włączenie farmakoterapii – dodaje.

Ważnym elementem profilaktyki jest także aktywność fizyczna. Regularny wysiłek wpływa korzystnie nie tylko na poziom HDL, ale też na ogólną kondycję naczyń krwionośnych i serca. – Niestety, nie mamy leków, które skutecznie podniosłyby HDL. Dlatego aktywność fizyczna pozostaje naszym jedynym narzędziem – podkreśla ekspert American Heart of Poland.

Nie ma jednej normy dla wszystkich

Jak stwierdza dr hab. n. med. prof. nadzw. Aleksander Żurakowski, nie istnieje uniwersalna norma cholesterolu dla każdego. – U młodej, zdrowej osoby LDL może być nieco wyższy, a i tak jej ryzyko zawału w najbliższych latach będzie bliskie zeru. Jednak u pacjenta z nadciśnieniem, palącego papierosy, nawet niewielkie przekroczenie norm LDL może być niebezpieczne – tłumaczy kardiolog.

Ogólnie przyjmuje się, że osoby zdrowe po 40. roku życia powinny utrzymywać LDL poniżej 100 mg/dL. U pacjentów z grupy wysokiego ryzyka (np. po przebytym zawale lub z rozpoznaną miażdżycą) zaleca się jeszcze niższe wartości – nawet poniżej 40 mg/dL.

Kiedy warto się zbadać?

Eksperci rekomendują rozpoczęcie regularnych badań lipidogramu – pełnego profilu cholesterolu – u mężczyzn po 40. roku życia, a u kobiet – po 50. lub wcześniej, jeśli przeszły menopauzę. – Ryzyko incydentów sercowo-naczyniowych znacząco rośnie z wiekiem, a cholesterol to tylko jeden z wielu czynników, które musimy brać pod uwagę – podkreśla kardiolog American Heart of Poland.

Nadciśnienie, otyłość czy palenie papierosów to inne równie ważne elementy. Dlatego kompleksowa profilaktyka sercowo-naczyniowa powinna obejmować nie tylko kontrolę lipidów, ale także innych parametrów zdrowotnych oraz prowadzenie zdrowego trybu życia.

Źródło: Komunikat Prasowy

 
 
Debata o szczepieniach w aptekach ponownie nabiera tempa. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło projekt obwieszczenia w sprawie wykazu zalecanych szczepień ochronnych, które będzie można wykonać w aptekach, częściowo lub w całości finansowanych ze środków publicznych. Cel jest jasny: zwiększenie odporności populacyjnej, odciążenie placówek POZ i poprawa dostępności profilaktyki dla dorosłych pacjentów.

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) nie podważa znaczenia profilaktyki i korzyści płynących z szybszego dostępu do szczepień. Podkreśla jednak, że „szczepienia powinny być wykonywane wyłącznie w placówkach ochrony zdrowia”. Jak argumentują lekarze, tylko takie miejsca zapewniają pełne bezpieczeństwo pacjenta – zarówno pod względem wyposażenia i zaplecza medycznego, jak i zachowania intymności oraz ochrony danych osobowych.

Naczelna Rada Lekarska zwraca uwagę na istotny problem: farmaceuci kwalifikujący do szczepienia w aptekach nie mają dostępu do pełnej dokumentacji medycznej pacjenta. W przypadku osób z chorobami przewlekłymi – takimi jak cukrzyca, nowotwory, choroby autoimmunologiczne czy HIV/AIDS – brak tej wiedzy może zwiększać ryzyko wystąpienia powikłań. W opinii NRL w takich sytuacjach decyzję o podaniu szczepionki powinien podejmować lekarz, dysponujący pełnym obrazem stanu zdrowia chorego i wiedzą o prowadzonych terapiach.

Samorząd lekarski postuluje również, aby przed wprowadzeniem nowych rozwiązań dokonać przeglądu wytycznych i wymogów organizacyjnych dla aptek. Wskazuje także na konieczność działań edukacyjnych – pacjenci powinni być zachęcani do przekazywania pełnej dokumentacji medycznej przed szczepieniem, niezależnie od miejsca jego wykonania.

W tle pozostaje pytanie, które coraz częściej powraca w dyskusjach o systemie ochrony zdrowia: jak pogodzić potrzebę szybkiego dostępu do profilaktyki z gwarancją maksymalnego bezpieczeństwa pacjentów? W opinii Naczelnej Rady Lekarskiej odpowiedź powinna być jednoznaczna – priorytetem musi być ochrona przed skutkami zdarzeń niepożądanych.

Źródło: NIL

Nie tylko walka z alkoholem i tytoniem znalazła się wśród priorytetów zdrowia publicznego. Coraz częściej w centrum uwagi polityk rządowych dotyczących dzieci i młodzieży znajduje się sport – jako narzędzie przeciwdziałania problemom społecznym i zdrowotnym. Ruch, jak zgodnie podkreślają eksperci, ma ogromny potencjał nie tylko w zakresie profilaktyki chorób cywilizacyjnych, ale także budowania równowagi emocjonalnej i społecznej najmłodszych.
 
Choć kalendarz pokazuje środek wakacji, wiele rodzin myśli już o wrześniu i nowym roku szkolnym 2025/2026. Zmiana rytmu dnia, obowiązki szkolne i pozalekcyjne oraz konieczność organizacji czasu wolnego sprawiają, że harmonogramy rodzin bywają napięte, a koszty dodatkowych zajęć coraz bardziej odczuwalne. Dlatego bezpłatne formy aktywności fizycznej mogą być nie tylko wsparciem wychowawczym, ale też realną pomocą ekonomiczną.

Właśnie w tym celu działa Fundacja LOTTO im. Haliny Konopackiej, która wspiera projekty sportowe i edukacyjne realizowane przez organizacje pozarządowe, kluby sportowe, samorządy, instytucje kultury i oświaty. Jak czytamy na stronie fundacji, możliwe jest dofinansowanie działań takich jak: organizacja zawodów, zakup sprzętu, wynagrodzenia dla trenerów i instruktorów, wynajem obiektów sportowych, obsługa medyczna i techniczna, a także rozbudowa i modernizacja infrastruktury.

Wnioski mogą składać podmioty działające na rzecz dobra publicznego i niedziałające wyłącznie dla zysku. Wśród nich znajdują się m.in. stowarzyszenia, fundacje, jednostki samorządu terytorialnego, biblioteki, domy kultury, podmioty lecznicze, a także muzea i kościelne osoby prawne. Z dofinansowania wyłączone są natomiast osoby fizyczne, partie polityczne, związki zawodowe oraz podmioty gospodarcze nastawione wyłącznie na zysk.

Dofinansowania obejmują cztery główne obszary:

  1. Dokształcanie i podnoszenie kwalifikacji zawodowych poprzez kursy i szkolenia, w tym wsparcie uznawania kwalifikacji zdobytych za granicą.

  2. Aktywizację zawodową, np. przez doradztwo prawne i zawodowe, przygotowanie do rozmów kwalifikacyjnych oraz pomoc w poszukiwaniu pracy.

  3. Integrację społeczną i zawodową, w tym organizację kursów językowych i kulturowych dla obywateli Polski i uchodźców.

  4. Popularyzację informacji ważnych dla celów Programu, w tym działania edukacyjno-informacyjne.

Jak podkreślono w regulaminie programu: „W przypadku wniosków o dofinansowanie nie wyższe niż 20.000 zł, wkład własny nie jest obowiązkowy, jednak w ocenie merytorycznej zadeklarowana wartość wkładu własnego i montaż finansowy uwzględniający różne źródła finansowania są brane pod uwagę. Z kolei przy wnioskach powyżej 20 tys. zł wkład własny musi wynosić minimum 25 proc. ogólnej wartości projektu”.

W obliczu rosnących problemów zdrowotnych i psychospołecznych wśród dzieci i młodzieży, wsparcie sportu jako codziennej praktyki staje się jednym z najważniejszych działań prewencyjnych. Fundacja LOTTO stawia na ruch nie jako cel sam w sobie, ale jako narzędzie długofalowej zmiany – zdrowszego pokolenia, które lepiej radzi sobie z wyzwaniami codzienności.

Sport to nie tylko rywalizacja czy forma rekreacji – to przede wszystkim fundament zdrowia fizycznego i psychicznego dzieci i młodzieży. Dzięki nowemu programowi wsparcia Fundacji LOTTO, coraz więcej instytucji i organizacji może otrzymać środki na organizację zajęć sportowych, które realnie wpływają na przyszłość najmłodszych. Szczegóły dotyczące zasad i terminów naboru można znaleźć na stronie www.fundacjalotto.pl.

Źródło: Fundacja Lotto

Sanatoria to skuteczny sposób wsparcia zdrowia – pod warunkiem spełnienia określonych kryteriów. Tymczasem nie wszyscy pacjenci mogą z nich skorzystać – mimo skierowania od lekarza. Przyczyną są zarówno medyczne przeciwwskazania, jak i bariery organizacyjne w systemie ochrony zdrowia. W poniższym artykule przyglądamy się, kogo dotykają te ograniczenia i jakie wnioski należy wyciągnąć dla lepszej dostępności usług uzdrowiskowych.
Na turnus uzdrowiskowy finansowany przez NFZ pacjenta może skierować lekarz z kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia – o ile pacjent spełnia określone kryteria sprawnościowe: musi być zdolny do podróży, samoobsługi i korzystania z zabiegów.

Pacjent nie zostanie zakwalifikowany, jeżeli:

Co zmienia się organizacyjnie?
Obecnie leczenie uzdrowiskowe wymaga centralnego nadzoru – weryfikacji wskazań i przeciwwskazań – zgodnie z wytycznymi Ministra Zdrowia umieszczonymi na Pacjent.gov.pl. W praktyce jednak zdarzają się nieprawidłowości w kwalifikacji lub nadzór może być niewystarczająco sprawny.

Wnioski i rekomendacje:
Usprawniona kwalifikacja medyczna – wymaga wdrożenia standardów oceny stanu zdrowia (w tym wydania funkcjonalnych zaleceń przez lekarzy).
Lepsza informacja i transparentne zasady – pacjenci powinni mieć jasność, jakie przeciwwskazania są brane pod uwagę przy skierowaniu.
Koordynacja między instytucjami – NFZ i placówki medyczne powinny wspólnie monitorować proces uzdrowiskowy oraz terminy leczenia pacjentów po chorobach nowotworowych.

Leczenie uzdrowiskowe to ważne ogniwo systemu opieki zdrowotnej, szczególnie dla pacjentów przewlekle chorych i rekonwalescentów. Jednak nie wszyscy pacjenci – nawet ci ze skierowaniem – mogą skorzystać z sanatorium. Przeciwwskazania medyczne oraz niespójności organizacyjne sprawiają, że część osób jest wykluczana z terapii uzdrowiskowej. By poprawić dostępność i skuteczność tego rodzaju leczenia, potrzebna jest lepsza koordynacja systemowa, jasna komunikacja z pacjentem i respektowanie aktualnych wytycznych. Tylko wtedy sanatorium będzie realnym wsparciem, a nie fikcją systemową.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia 
Zdrowie obywateli to nie tylko fundament dobrostanu społeczeństwa, ale również kluczowy element bezpieczeństwa narodowego i stabilności państwa. 30 czerwca 2025 r. w Pałacu Staszica w Warszawie odbyła się debata Medycznej Racji Stanu pt. „Zdrowie i bezpieczeństwo narodowe”, zorganizowana pod patronatem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej oraz Przewodniczącego Rady ds. Współpracy z Ukrainą. Wydarzenie zgromadziło ekspertów, decydentów, lekarzy, organizacje pacjenckie oraz przedstawicieli przemysłu medycznego i farmaceutycznego, którzy wspólnie zastanawiali się, jak efektywnie budować odporność systemów ochrony zdrowia w obliczu rosnących wyzwań.
Wg WHO, zdrowie „to stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby lub kalectwa. Korzystanie z najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia jest jednym z podstawowych praw każdego człowieka bez względu na rasę, religię, przekonania polityczne, sytuację ekonomiczną czy społeczną”. Zdrowie wszystkich narodów ma fundamentalne znaczenie dla osiągnięcia pokoju i bezpieczeństwa i zależy od najpełniejszej współpracy jednostek i państw. Osiągnięcia każdego państwa w promocji i ochronie zdrowia mają wartość dla wszystkich. Rządy ponoszą odpowiedzialność za zdrowie swoich narodów, którą można spełnić jedynie poprzez zapewnienie odpowiednich środków zdrowotnych i socjalnych.

Zdrowie – element bezpieczeństwa strategicznego
W debacie podkreślano, że ochrona zdrowia musi być traktowana na równi z bezpieczeństwem militarnym czy energetycznym. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, kryzysy klimatyczne i cyberataki uwypukliły konieczność budowania odporności zdrowotnej zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym.

Europejska Unia Zdrowotna – wspólna odpowiedź na wspólne zagrożenia
Podczas wydarzenia szeroko omawiano priorytety polityki zdrowotnej UE, w tym budowę Europejskiej Unii Zdrowotnej, reformę prawa farmaceutycznego, przeciwdziałanie nierównościom zdrowotnym oraz inwestycje w profilaktykę. Podkreślano, że zdrowie to nie koszt, lecz inwestycja, przynosząca wymierne korzyści ekonomiczne i społeczne.

Sukcesy polskiej prezydencji
Wśród kluczowych osiągnięć Polski jako przewodniczącej Rady UE wymieniono przyjęcie reformy pakietu farmaceutycznego, uchwalenie aktu o lekach krytycznych oraz działania na rzecz zdrowia psychicznego młodzieży, profilaktyki i bezpieczeństwa lekowego.

Priorytety systemowe: adherencja, zdrowie psychiczne, szczepienia
Eksperci apelowali o poprawę przestrzegania zaleceń terapeutycznych (adherencji), rozwój zintegrowanych systemów leczenia (np. dla diabetyków), szeroki dostęp do szczepień ochronnych – szczególnie dorosłych – oraz intensyfikację działań w zakresie zdrowia psychicznego i profilaktyki zakażeń HIV i HCV.

Bezpieczeństwo lekowe jako wyzwanie strategiczne
Debata podkreśliła znaczenie krajowej produkcji leków, stabilnych łańcuchów dostaw oraz systemowych inwestycji w nowe terapie – w tym refundację terapii nowotworowych czy systemów dla pacjentów z cukrzycą typu 1.

Debata Medycznej Racji Stanu pokazała, że zdrowie publiczne powinno być traktowane jako centralny komponent strategii bezpieczeństwa narodowego. Polityki zdrowotne – zarówno krajowe, jak i unijne – muszą odpowiadać na rosnące zagrożenia cywilizacyjne i geopolityczne. Konieczna jest zmiana paradygmatu: z leczenia chorób na inwestowanie w zdrowie i profilaktykę. Jak podkreślali uczestnicy debaty, zdrowie to nie koszt – to warunek przetrwania i rozwoju społeczeństw.

Listopad kończy wyjątkowy okres w kalendarzu zdrowia publicznego. Po Różowym Październiku, promującym profilaktykę raka piersi, i Movemberze, zachęcającym mężczyzn do regularnych badań m.in. w kierunku raka jąder czy prostaty, świadomość społeczna znacznie się zwiększa. Niestety, dane dotyczące przeprowadzanych badań profilaktycznych wciąż są alarmujące – Polacy zbyt rzadko wykonują podstawowe badania, mimo że mogą one ratować życie.

Niepokojące dane

Regularne badania profilaktyczne, takie jak cytologia, USG piersi czy badania poziomu PSA, są podstawą wczesnego wykrywania nowotworów. Tymczasem w Polsce sytuacja wciąż pozostawia wiele do życzenia. Według wyników Narodowego Testu Zdrowia Polaków z 2024 roku aż 11% kobiet nigdy nie wykonało cytologii, badania kluczowego w profilaktyce raka szyjki macicy. W przypadku USG piersi sytuacja wygląda jeszcze gorzej – 35% kobiet przyznaje, że nigdy nie miało wykonywanego tego badania, a jedynie 25% zrobiło je w ciągu ostatniego roku. Statystyki są równie niepokojące wśród mężczyzn: 57% nigdy nie miało palpacyjnego badania jąder przez lekarza, a 39% nie przeprowadziło nawet samobadania. Co więcej, ponad 80% mężczyzn nie zdaje sobie sprawy, że rak jąder najczęściej dotyka osoby w wieku 15–35 lat.

Dlaczego tak się dzieje?

Z doświadczeń ekspertów wynika, że najczęściej zgłaszane powody rezygnacji z badań to brak czasu i codzienne obowiązki, które przesuwają troskę o własne zdrowie na dalszy plan. Dodatkowo, długie kolejki do specjalistów i trudności w uzyskaniu skierowań skutecznie zniechęcają pacjentów do podejmowania działań. Nie pomaga także niedostateczna edukacja zdrowotna – wielu mężczyzn nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń związanych z rakiem jąder czy prostaty.

– Wciąż zbyt często spotykamy się z sytuacją, w której pacjenci zgłaszają się na badania dopiero wtedy, gdy wystąpią objawy. Tymczasem profilaktyka to klucz do skutecznego leczenia. W ponad 90% przypadków akcji badań profilaktycznych stwierdzane są u pacjentów zmiany i patologie wymagające dalszej diagnostyki, które dotychczas nie były rozpoznawane” – mówi Piotr Leszczyński, dyrektor medyczny LongLife, firmy organizującej akcje badań profilaktycznych w miejscu pracy.

Zmiany na horyzoncie – czy jest nadzieja?

Mimo wielu trudności, widać też światełko w tunelu. Jest nim coraz wyższa chęć pracodawców w inwestowanie w zdrowie pracowników. Pakiety medyczne stały się już niemal standardem wśród benefitów, dlatego coraz częściej spotykane są akcje profilaktyczne w miejscach pracy. Jak wskazują eksperci badania cieszą się największą popularnością wśród młodszych pokoleń. 

– Z reguły ponad 50% uczestników takich badań to przedstawiciele Generacji Z, co pokazuje, że młodsze pokolenia są bardziej świadome potrzeby dbania o zdrowie. To dowód na to, że świadomość można budować od podstaw. Musimy jednak działać kompleksowo – zapewnić lepszy dostęp do badań, ale też edukować i ułatwiać podejmowanie świadomych decyzji zdrowotnych – podkreśla Piotr Leszczyński.

Statystyki są alarmujące, ale nie oznaczają, że sytuacja jest beznadziejna. Każdy miesiąc jest dobry, by zrobić pierwszy krok w kierunku zdrowia – wykonać badanie, zaplanować wizytę u specjalisty czy porozmawiać z bliskimi o profilaktyce. Jak podsumowuje Piotr Leszczyński: „Nowotwory nie czekają na lepszy moment. Dlatego my również nie możemy czekać. To wyścig, w którym stawką jest życie.”

źródło: LongLife

Prognozy mówią, że w Polsce przybędzie ok. 1/3 seniorów przy jednoczesnym ubytku nawet 1/4 pracowników ochrony zdrowia. To gotowy przepis na kryzys, ale jesteśmy w stanie go złagodzić. Jednym ze sposobów jest poprawa wydajności opieki zdrowotnej przez jej pełną cyfryzację. W tym celu przygotowane są unijne rozwiązania jak EHDS – pozostaje jak najszybciej je wdrażać.
Według danych GUS we wrześniu 2024 r. Polek i Polaków było o ponad 100 tys. mniej niż jeszcze na początku roku. To stały i nasilający się trend. Do niedawna silny rozjazd między liczbą urodzeń i zgonów, jaki rozpoczął się na początku dekady, można było jeszcze wiązać z pandemią, jednak po ustąpieniu wirusa sytuacja wcale nie uległa poprawie. W przeprowadzonym niedawno badaniu polskie liderki i liderzy polityczni i społeczni skupieni w sieci Fundacji Szkoły Liderów uznali właśnie kryzys demograficzny (rozumiany jako spadek liczby urodzeń i starzenie się społeczeństwa) jako najważniejsze wyzwanie, przed jakim stoi Polska – przy 41 proc. wskazań okazał się istotniejszy niż bezpieczeństwo militarne czy polaryzacja społeczna.

Intuicje liderów potwierdzają prognozy demograficznych ekspertów. GUS spodziewa się, że w 2050 r. seniorzy stanowić będą ponad 40 proc. polskiego społeczeństwa. Podobnych procesów doświadcza cały nasz kontynent. Prognozy Eurostatu mówią, że liczba ludności Unii Europejskiej osiągnie maksimum w 2026 r. i odtąd zacznie spadać. Autorzy raportu „Ageing Europe” przewidują, że do połowy stulecia liczba seniorów mieszkających w UE wzrośnie z obecnych 90 mln do 130 mln. Zachodnie kraje skuteczniej przyciągają młodych z reguły migrantów spoza Wspólnoty, więc będą w stosunkowo lepszej sytuacji niż kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Największy wzrost średniej wieku – o ponad 8 lat – spodziewany jest w Polsce, Słowacji i na Malcie.

Więcej pacjentów, mniej lekarzy

Przyczyny kryzysu demograficznego są zróżnicowane i złożone, podobnie jak dostępne rozwiązania tej sytuacji. Otwarcie się na migrację spoza kontynentu jest w stanie złagodzić trudną sytuację, ale nie jest do końca skuteczne w przypadku zawodów wymagających specjalistycznych umiejętności. Polski Instytut Ekonomiczny w opracowaniu „Konsekwencje zmian demograficznych dla podaży pracy w Polsce” szacuje, że o ile w przemyśle do 2035 r. ubędzie 11 proc. pracowników, to już w edukacji i ochronie zdrowia będzie to odpowiednio 29 i 23 proc. 

Z kolei eksperci ze Światowego Forum Ekonomicznego w publikacji poświęconej starzeniu się społeczeństw Europy i związanym z tym wyzwaniom zdrowotnym, proponują inne podejście. Zauważają, że skoro tempo zmiany demograficznej jest na tyle powolne, że nie grozi nam nagła zapaść, to daje to przywódcom szansę na przebudowę systemów ochrony zdrowia. Chodzi o wypracowanie bardziej inkluzywnej i zorientowanej przyszłościowo formuły, gdzie nacisk przesuwa się z samego leczenia na pojmowaną całościowo opiekę zdrowotną.

 Od dawna zewsząd słyszymy, że zapobiegać jest taniej niż leczyć. Nadchodzące dekady mogą nas zmusić, byśmy tą zasadę wdrożyli w praktyce i to na szeroką skalę. Skoro może nam zabraknąć wolnych łóżek w szpitalach, musimy dołożyć starań, aby seniorzy, których będzie coraz więcej, jak najrzadziej do tych szpitali trafiali, a ich schorzenia były diagnozowane na etapie, gdy wystarczającą pomocą są dobrze dobrane leki. Dlatego musimy otoczyć tą grupę dobrą opieką, w czym pomogą nam cyfrowe technologie – ocenia Joanna Broy, przedstawicielka EIT Health na rynek polski.

Cyfrowe zdrowie, skuteczniejsza opieka

Jednym ze sposobów poprawy efektywności systemów ochrony zdrowia jest jej cyfryzacja. Nie chodzi w niej bynajmniej o powracający w debacie publicznej motyw zastępowania pracowników przez sztuczną inteligencję i roboty, bo do tego, aby mogły one wykonywać pracę lekarzy czy pielęgniarek jeszcze daleka droga. Algorytmy i cyfrowe narzędzia są jednak w stanie przejąć część zadań (najczęściej żmudnych i powtarzalnych formalności) tak, aby personel miał więcej czasu na zajęcie się pacjentami.

To aspekt bardzo istotny dla osób zmagających się z chorobami przewlekłymi, które powinny się regularnie badać i wspólnie lekarzami analizować swoje wyniki pod kątem niepokojących symptomów. Przy wsparciu zaawansowanych algorytmów proces ten można usprawnić. Otwiera to też pole dla stosowania rozwiązań telemedycznych, gdzie pacjenci przy użyciu wyspecjalizowanych urządzeń badają się samodzielnie (lub przy wsparciu opiekuna), a ich wyniki są na bieżąco analizowane przez zaawansowane algorytmy. W razie potrzeby mogą uczestniczyć też w telekonsultacjach, zaś gromadzenie danych zdrowotnych w jednym miejscu i ich pogłębiona analiza pozwala na lepszą profilaktykę i personalizację leczenia.

Aby jednak cyfryzacja ochrony zdrowia przyniosła efekt w postaci poprawy jej wydajności, powinien powstać system ich gromadzenia i wykorzystywania, tak by był wzajemnie spójny i łatwo dostępny oraz w pełni bezpieczny. Taki zamysł widać także w ogłoszonej niedawno Narodowej Strategii Cyfryzacji Polski do 2035 r. Na dużo szerszą skalę ramy instytucjonalne dla cyfryzacji ochrony zdrowia tworzy EHDS, czyli europejska przestrzeń danych dotyczących zdrowia. Zapisana została w unijnym rozporządzeniu, które w najbliższych miesiącach i latach ma zostać wdrożone we wszystkich państwach członkowskich.
 
 Unia Europejska nie nakłada na poszczególne kraje skonkretyzowanych wymogów, jak szybko powinny wejść na wyższy poziom cyfryzacji ochrony zdrowia i stworzyć infrastrukturę zgodną z zasadami EHDS. Jednak nieformalny nacisk wywiera już na europejskie kraje demografia. EHDS może odegrać istotną rolę w radzeniu sobie z wyzwaniami związanymi ze starzejącym się społeczeństwem poprzez lepszą koordynację opieki zdrowotnej, optymalizację kosztów leczenia czy wsparcie dla badań i innowacji. Musimy mieć świadomość, że przy malejącej liczbie lekarzy i rosnącej liczbie seniorów wymagających opieki potrzebujemy rozwiązań, które podniosą efektywność systemu. Jednym z nich jest cyfryzacja, która przekłada się na łatwiejszy dostęp do danych medycznych pacjentów w całej Unii Europejskiej, bardziej precyzyjne diagnozy i skuteczniejsze leczenie. Na szczęście istnieją już gotowe i wypracowane wspólnie ramy organizacyjne. Pozostaje tylko je wprowadzić – zauważa Anna Gawrońska, która w EIT Health InnoStars odpowiada między innymi za tematykę EHDS.

EHDS może znacząco przyczynić się do lepszej profilaktyki zdrowotnej i obniżenia kosztów leczenia pacjentów. Dzięki łatwiejszemu dostępowi do danych medycznych pacjentów w całej Unii Europejskiej możliwe będą bardziej precyzyjne diagnozy i skuteczniejsze leczenie. W ten sposób EHDS może również odegrać istotną rolę w radzeniu sobie z wyzwaniami związanymi ze starzejącym się społeczeństwem poprzez lepszą koordynację opieki zdrowotnej, optymalizację kosztów leczenia czy wsparcie dla badań i innowacji.

źródło: EIT Health

Mimo ogromnego postępu w medycynie i szerokiego dostępu do informacji liczba nowych zakażeń HIV wzrasta. Problem rozprzestrzeniania się epidemii wiąże się przede wszystkim z tym, że wciąż niewiele osób odnosi ryzyko zakażenia do siebie i dlatego nie myśli o zrobieniu testu na HIV.  Zaledwie około 10 proc. osób aktywnych seksualnie wykonało chociaż raz w życiu takie badanie, mimo że główną drogą zakażenia są kontakty seksualne bez użycia prezerwatywy.  

Nowa kampania Krajowego Centrum ds. AIDS #mójpierwszyraz ma na celu podniesienie świadomości społecznej dotyczącej HIV oraz zachęcenie do badań w tym kierunku.

Osoby, które nie wiedzą o swoim zakażeniu, mogą nieświadomie zakażać innych. Bez odpowiedniej diagnostyki wykrycie HIV nie jest możliwe, a objawy (jeśli występują) są mało charakterystyczne i często mogą być mylone z infekcjami, takimi jak przeziębienie czy grypa. W tym czasie  wirus namnaża się i niszczy odporność organizmu.  

Kampania #mójpierwszyraz – klucz do zwiększenia świadomości

Krajowe Centrum ds. AIDS, agenda Ministra Zdrowia, rozpoczęło działania edukacyjno-informacyjne pod hasłem #mójpierwszyraz, które mają na celu podniesienie świadomości społecznej na temat HIV oraz promowanie testowania. Akcja skierowana jest przede wszystkim do młodych ludzi, którzy są aktywni seksualnie, lecz często nie zdają sobie sprawy z ryzyka zakażenia lub nie odnoszą go do siebie.

Hasło przewodnie kampanii #mójpierwszyraz to przekaz do młodych osób:

Chcecie mieć swój pierwszy raz za sobą?
Zróbcie RAZEM test w kierunku HIV!

Mity i stereotypy związane z HIV sprawiają, że wciąż stosunkowo niski odsetek aktywnych seksualnie Polaków decyduje się na wykonanie testu. Tymczasem badanie w kierunku HIV powinien wykonać każdy, kto rozpoczął życie seksualne. Dzięki szerokiej dostępności nowoczesnych terapii farmakologicznych osoby zakażone HIV mogą żyć jak z każdą inną chorobą przewlekłą. Osoba skutecznie leczona ma bardzo niski poziom wiremii (liczba kopii wirusa we krwi), często niewykrywalny testami. Pacjent, u którego wiremia utrzymuje się przez co najmniej 6 miesięcy na niewykrywalnym poziomie, nie przenosi HIV podczas kontaktów seksualnych (także bez prezerwatywy), zgodnie z zasadą N = N, czyli Niewykrywalny = Niezakażający (ang. U = U, czyli Undetectable = Untrasmittable) – podkreśla Anna Marzec-Bogusławska, Dyrektor Krajowego Centrum ds. AIDS.

Profilaktyka i wczesne rozpoznanie mogą uratować życie

W Polsce istnieje możliwość wykonania testu w kierunku HIV anonimowo, bezpłatnie i bez skierowania. W każdym województwie działają punkty konsultacyjno-diagnostyczne (PKD), w których można się przebadać. W większości z tych miejsc można także zrobić test na kiłę czy HCV, które także mogą być przenoszone drogą płciową. Pełna lista PKD znajduje się na stronie Krajowego Centrum ds. AIDS: https://aids.gov.pl/pkd/.

Test w kierunku HIV można również wykonać w publicznych placówkach medycznych, w prywatnych laboratoriach lub samodzielnie, korzystając z testu do użytku domowego.

Aby rozpoznać zakażenie HIV, należy wykonać badanie krwi z żyły łokciowej lub opuszki palca. Nie trzeba się specjalnie przygotowywać ani być na czczo, a wynik dostępny jest już po 30 minutach (w przypadku tzw. testów szybkich). Wczesne rozpoznanie daje ogromne szanse na skuteczne leczenie. Żyjąc w nieświadomości, odbieramy sobie szansę na normalne życie – mówi dr Anna Marzec-Bogusławska.

Ryzyko zakażenia HIV zależy od konkretnych sytuacji, zachowań lub decyzji dotyczących każdej i każdego z nas. Kampania #mójpierwszyraz ma na celu nie tylko uświadomienie, jak ważne są regularne badania, lecz także zmianę podejścia do profilaktyki zdrowotnej. Znajomość statusu serologicznego może uratować życie – zarówno twoje, jak i innych, dlatego zrób test!

Szczegółowe informacje o kampanii można znaleźć na stronie mojpierwszyraz.aids.gov.pl lub uzyskać telefonicznie, dzwoniąc pod numer telefonu Ośrodka Informacji Krajowego Centrum ds. AIDS: 22 331 77 66.

źródło: mojpierwszyraz.aids.gov.pl

W ostatniej dekadzie postęp w kardiologii dziecięcej jest ogromny. Dziś już nie ma takiej wady serca, której nie można zoperować – podkreśliła dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej, podczas panelu ekspertów z okazji Światowego Dnia Serca. Dodała, że poprawiła się nie tylko przeżywalność pacjentów po operacjach kardiochirurgicznych, ale także jakość ich życia.

W Polsce choroby serca to wciąż jeden z głównych zabójców. Z powodu chorób serca i układu krążenia umiera ponad 45 proc. Polaków, głównie z winy nadciśnienia tętniczego, hipercholesterolemii, palenia papierosów, otyłości i cukrzycy. Na 11 mln Polaków cierpiących na nadciśnienie tętnicze połowa nie jest świadoma swojej choroby.

Uczestnicy „Panelu Ekspertów z okazji Światowego Dnia Serca” spotkali się w Centrum Prasowym PAP, żeby omówić problemy dotyczące profilaktyki i leczenia chorób kardiologicznych w Polsce. Eksperci – lekarze i przedstawiciele organizacji wspierających pacjentów – zgodzili się, że jednym z ważniejszych wyzwań, przed którymi stoi polska kardiologia, jest uświadamianie i zapobieganie chorobom serca.

„Musimy zacząć diagnostykę jak najwcześniej, bo wtedy tworzymy zdrowe społeczeństwo. Niestety, o prewencji tylko mówimy, ale w Polsce w tej sprawie niewiele się dzieje, przeznaczamy na nią tylko 2 proc. budżetu NFZ” – tłumaczył prof. Maciej Banach, prezes Polskiego Towarzystwa Lipidologicznego.

Jego zdaniem nakłady na zapobieganie chorobom kardiologicznym w najbliższym czasie się nie zwiększą, ponieważ – jak powiedział – nie jest to w interesie polityków.

„Polityczne podejście zawsze jest takie, żeby mieć szybkie efekty. W przypadku prewencji, gdzie 85 proc. działań jest nastawione na edukację zdrowotną, efekty pojawiają się najczęściej dopiero po dziesięciu latach” – tłumaczył prof. Maciej Banach.

O otyłości dzieci jako przyczynie chorób mówił prof. Marek Gierlotka, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

„To duży problem, a za chwilę będzie jeszcze większy. Dlatego, oprócz działań systemowo-ekonomicznych, jak np. podatek cukrowy, potrzebne są akcje uświadamiające, jakie korzyści płyną z ruchu czy przestrzegania zdrowej diety” – powiedział prof. Marek Gierlotka.

Na problem otyłości dziecięcej zwróciła także uwagę dr n. med. Maria Miszczak-Knecht, konsultant krajowa w dziedzinie kardiologii dziecięcej.

„Mamy ponad trzydziestokrotny wzrost otyłości wśród dzieci, później przekłada się to na okres życia nastoletniego. A jest to kwestia zdrowia tych ludzi na całe życie. Potrzebne jest wypracowanie wśród nich pewnych nawyków prozdrowotnych, które będą ograniczały rozwój chorób układu krążenia w dorosłym życiu” – mówiła dr Maria Miszczak-Knecht.

Zdaniem prof. Przemysława Mitkowskiego, byłego prezesa Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, edukację prozdrowotną należy zaczynać już przedszkolu.

„Konieczne jest wprowadzenie odpowiednich lekcji na temat zdrowego trybu życia, bo to jest ten moment, który może mieć największy wpływ” – powiedział prof. Przemysław Mitkowski

Agnieszka Wołczenko, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pacjentów ze Schorzeniami Serca i Naczyń EcoSerce, podkreśliła, że w polskim systemie opieki zdrowotnej brakuje koordynatorów – osób, które pomogą pacjentom przejść przez proces diagnostyczny.

„Powinna to być osoba, która pokaże pacjentom – szczególnie seniorom, z wielochorobowością – co i w jakiej kolejności należy zrobić, gdzie trzeba się udać. Często spotykam się z pacjentami, którzy czują się zagubieni” – tłumaczyła Agnieszka Wołczenko.Jej zdaniem pacjent, który szuka pomocy w systemie opieki zdrowotnej, powinien mieć „jasną ścieżkę”, czyli konkretne zadania do wykonania.

„Pacjent musi mieć świadomość, dlaczego takie badania robi, po co są zaordynowane leki. Powinien także zdawać sobie sprawę, że jego obowiązkiem jest stosowanie się do zaleceń lekarskich” – podkreśliła Agnieszka Wołczenko.

Prof. Robert Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, wskazał, że polska służba zdrowia funkcjonuje na zasadzie „górą szpitale, reszta nieważna”.

„Placówki podstawowej opieki zdrowotnej to miejsce wydawania zwolnień, skierowań i przepisywaniu leków. Mamy ambulatoryjną opiekę medyczną, ale ona jest bardzo słabo wykorzystana. Jest trochę ciałem obcym, które ma odciążać szpitalnictwo, a jednak go nie odciąża, ma także wspomagać merytorycznie podstawową opiekę medyczną, ale tego nie robi” – tłumaczył prof. Robert Gil. Według niego sytuację w polskiej służbie zdrowia może naprawić wdrożenie schematu odwróconej piramidy świadczeń.

„Chodzi o to, by na najniższym piętrze, czyli na poziomie podstawowej opieki zdrowotnej, można było funkcjonować, bez włączania pacjentów zdrowych do działań szpitalnych” – tłumaczył prof. Robert Gil.

źródło: PAP

Umieralność mężczyzn w Polsce, podobnie jak w innych krajach, jest wyższa niż kobiet. Jak wskazuje GUS, w 2023 roku przeciętne trwanie życia mężczyzn wynosiło 74,7 lat, a kobiet – 82 lata. Choć w ostatnim czasie ta różnica maleje, wciąż jest większa niż w innych krajach europejskich. Eksperci Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn podkreślają, że przyczynia się do tego wiele czynników społecznych, m.in. inny charakter pracy i większa wypadkowość czy bagatelizowanie profilaktyki zdrowotnej.

Jak wskazuje GUS, w pierwszej dekadzie XXI wieku różnica między średnim trwaniem życia kobiet i mężczyzn wynosiła blisko dziewięć lat. Do 2014 roku spadła nieznacznie poniżej ośmiu lat, a przez następne sześć lat utrzymywała się na zbliżonym poziomie. Od 2020 roku widoczne było zmniejszanie się tej różnicy. W 2023 roku wyniosła ona 7,3 roku. To jedna z najwyższych dysproporcji w całej Unii Europejskiej. Z danych Eurostatu wynika, że średnio w UE różnica ta wynosi nieco ponad pięć lat, ale są kraje, gdzie jest ona jeszcze mniejsza.

– W Holandii to jest raptem trzy lata, zatem jest to źródło niepokoju i należy otoczyć troską ten obszar. Nie mamy za wiele badań, aby wyjaśnić różnicę, możemy co najwyżej uciekać się do odpowiedzi na temat jakości życia czy też ogólnych informacji, które mówią o tym, że np. mężczyźni pracują dłużej – mówi Tomasz Topolewski ze Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn.

Jak podkreśla, może to być także kwestia rozbieżności wynikających z charakteru pracy, jakiej podejmują się mężczyźni.

– Mężczyźni bardzo często wykonują bardziej niebezpieczną pracę od kobiet, nie tylko przy sytuacjach powodziowych czy kataklizmach, ale ogólnie, np. pracując fizycznie – dodaje ekspert. – Są czynniki związane np. z większym stresem w pracy czy z bardziej niebezpieczną pracą.

Jak wskazują dane GUS, mężczyźni częściej ulegają wypadkom w pracy. W 2022 roku stanowili 61,2 proc. ogólnej liczby poszkodowanych (w 2021 roku – 62,9 proc.). Co istotne, stanowili oni także zdecydowaną większość wśród poszkodowanych w wypadkach śmiertelnych (95 proc.) oraz w wypadkach ciężkich (88,3 proc.).

Stowarzyszenie na rzecz Chłopców i Mężczyzn wskazuje, że mężczyźni w Polsce cierpią z powodu niskiego bezpieczeństwa pracy, szybciej i częściej umierają na choroby cywilizacyjne. To również oni popełniają w naszym kraju większość samobójstw. Jak wskazują dane Policji, w 2023 roku samobójstwo popełniło ponad 4 tys. mężczyzn na 5,2 tys. zgonów samobójczych ogółem. Taką próbę podjęło ponad 9,6 tys. panów i 5,5 tys. pań.

– Z pewnością również profilaktyka zdrowotna może odgrywać tu dużą rolę. Przykładowo statystyki programu Profilaktyka 40+ mówią jasno: mężczyźni się rzadziej badają i to jest dysproporcja rzędu 2 mln kobiet do mniej więcej 1,2 mln mężczyzn. Widać więc, że kwestia profilaktyki mężczyzn i też kampanii kierowanych do mężczyzn w Polsce jest lekko zaniedbana – ocenia Tomasz Topolewski.

Od 2021 roku w Polsce funkcjonuje program Profilaktyka 40+, który zakłada realizację badań diagnostycznych w formie pakietów, które są skierowane oddzielnie do kobiet i mężczyzn, którzy ukończyli 40. rok życia. W tym przypadku panowie mogą liczyć na bezpłatne badanie ponad 11 obszarów zdrowia, m.in. morfologii, stężenia cholesterolu, glukozy, ciśnienia krwi oraz antygenu PSA, który pozwala zidentyfikować problemy z prostatą na wczesnym etapie. Według Narodowego Funduszu Zdrowia do czerwca br. dzięki programowi przebadało się już ponad 3,5 mln osób. Mężczyźni jednak są zdecydowaną mniejszością.

Jak podkreśla ekspert, nie można tego problemu sprowadzać do stwierdzenia, że mężczyźni nie lubią się badać. Stowarzyszenie postuluje o wsparcie w profilaktyce przez kampanie kierowane do mężczyzn, ale też przez zmiany w organizacji opieki zdrowia w Polsce. 

– Proszę zwrócić uwagę na to, że kobiety mają dostęp do ginekologa bez skierowania, tymczasem mężczyźni potrzebują skierowania do urologa, więc można tutaj wskazywać niektóre zmiany systemowe, których należałoby dokonać, aby uprościć tę profilaktykę. Ale myślę, że w tym temacie należy podejść nieco bardziej interdyscyplinarnie, można zwrócić uwagę na przykład na medycynę pracy. To jest świetny moment na wykonanie podstawowych badań czy przebadanie mężczyzn pod kątem typowo męskich chorób czy chorób związanych z wiekiem – ocenia ekspert Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn.

Jego zdaniem bardzo niekorzystnie działa stereotyp twardego i silnego mężczyzny, który nie prosi o pomoc i jej nie potrzebuje. W ocenie specjalistów takie wyobrażenie blokuje ich chęć do zgłaszania się do lekarzy i na badania profilaktyczne, również do szukania wsparcia psychologów. Tutaj mogłyby pomóc programy zdrowia psychicznego kierowane do panów.

– W Polsce na kampanie profilaktyczne skierowane do mężczyzn wydaje się mniej pieniędzy niż na kampanie skierowane do kobiet. Zatem to również jest obszar, w którym, po pierwsze, można zwiększyć nakłady, a po drugie, stworzyć kampanie bardziej dedykowane, wspierające mężczyzn i ich problemy – postuluje Tomasz Topolewski.

Przykładem takiej typowo męskiej kampanii jest realizowana od kilku lat w listopadzie kampania Movember, która zwraca uwagę na męskie nowotwory – gruczołu krokowego i jąder – i zachęca panów do samobadania i badań profilaktycznych.

– Aby pomóc mężczyznom dbać o zdrowie, powinniśmy przede wszystkim zadbać o nasze otoczenie, naszych braci, ojców, kolegów z pracy. To ich powinniśmy w pierwszej kolejności otoczyć troską. Jeśli zadbamy o mężczyzn w naszym otoczeniu, to nas przybliża do celu – dodaje ekspert. 

źródło: Newseria.pl

Grono wybitnych lekarzy oraz ekspertów a także popularni artyści, influencerzy, przybyło w niedzielę 22 września 2024 roku br. do Katowic. To tutaj, na katowickim Rynku odbyły się Centralne Obchody Światowego Dnia Serca. Organizatorem wydarzenia było  Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, a patronat honorowy objęli nad nim: Prezydent Miasta Katowice Marcin Krupa, Marszałek Województwa Śląskiego, Wojewoda oraz Rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. W tym roku Katowice zostały ogłoszone Europejskim Miastem Nauki (EMN 2024).

Wydarzenie poprowadzili znany wszystkim duet prowadzących: Dorota Gardias i Krzysztof Skórzyński. Muzyczną oprawę zapewni najstarsza didżejka w Polsce, DJ Wika.

Rozpoczęliśmy  panelem o zdrowej diecie i otyłości, o cukrzycy i znaczeniu badań laboratoryjnych, gościem  specjalnym była Małgorzata Rozenek – Majdan. Niedługo potem dołącza do nas Daria Ładocha, z którą porozmawialiśmy m.in. o tym, na czym polega zdrowa, nieskomplikowana dieta. Przez cały dzień na scenie  pojawiali  się kolejni goście, m.in. Radosław Majdan opowiadał o wpływie sportu na serce, Rafał Brzozowski i inni. Pojawił się Mistrz Polski Freestyle Football 2023 roku, Michał Nowacki, który zaprezentował pokaz futbolowy. Akrobacje rowerowe wykonywał Waldek Kukurowski wielokrotny zwycięzca MTB Stunt Grand Prix.

Dla publiczności było wiele konkursów. M.in. ten wzorowany na uwielbianym teleturnieju, „Jak to melodia”, który poprowadził Rafał Brzozowski. Był też czas na poważniejsze tematy; jak  o objawach zawału: kiedy wzywać pogotowie, jak rozpoznać „ten” rodzaj bólu? Poza tym w studio przy scenie odbyły się  rozmowy z najwybitniejszymi ekspertami, profesorami i kardiochirurgami w Polsce. Finałowy, energetyczny koncert (niebiletowany) zagrała Patrycja Markowska ze swoim zespołem.

Wokół głównej sceny były interesujące strefy: bezpłatnych badań, aktywności fizycznej, zdrowej diety i animacji dla dzieci. Mieszkańcy Katowic i okolic, a także wszyscy przybyli goście, już od godz. 11 będą mogli skorzystać z konsultacji kardiologicznych i porad dietetycznych, zmierzyć ciśnienie tętnicze, zbadać stężenia glukozy i cholesterolu we krwi.

Międzynarodowy Dzień Serca w Katowicach ma formę wielkiego artystycznego pikniku edukacyjno- zdrowotnego, przeznaczonego dla kilku pokoleń. To pozwala nam w przystępny i przyjazny sposób dotrzeć z niezbędną wiedzą do wszystkich, którym zależy na zdrowiu. W ten sposób prowadzimy profilaktykę chorób układu sercowo-naczyniowego i zdrowego stylu życia.

Okazuje się, że tego typu wydarzenie jest niezwykle potrzebne. Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne określa Polskę mianem kraju o wysokim ryzyku sercowo-naczyniowym. Każdego roku niemal 75 tys. osób w Polsce doświadcza udaru mózgu, a 80 tys. – zawału serca. Z powodu chorób sercowo-naczyniowych umiera u nas prawie dwukrotnie więcej ludzi niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej, a według Światowej Federacji Serca (WHF – World Heart Federation) na świecie umiera z ich przyczyny ponad 20,5 miliona osób rocznie. W Polsce choroby układu krążenia odpowiadają za aż 37 proc. zgonów.

Staraliśmy  się przekonać Państwa, że dokonując choćby niewielkich zmian w stylu życia, możemy zapobiec aż 80% przedwczesnych zgonów z powodu chorób sercowo-naczyniowych!

Dlatego tak ważna jest edukacja i budowanie świadomości społeczeństwa o potencjalnych źródłach zagrożeń, co wpisuje się w cele statutowe Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, jakimi są profilaktyka i zwalczanie chorób serca i naczyń. Istotna jest też promocja i ochrona zdrowia w zakresie kardiologii oraz związanych z nią dziedzin medycyny z nią związanych. Poza tym promocja zdrowia publicznego wśród społeczeństwa.

źródło:Polskie Towarzystwo Kardiologiczne

W 2023 roku urodziło się 272 tys. dzieci, czyli najmniej od II wojny światowej. Tegoroczne dane są jeszcze gorsze. W pierwszej połowie 2024 roku zarejestrowano ok. 126,5 tys. urodzeń, czyli o blisko 12,5 tys. mniej niż rok wcześniej – wynika z danych GUS. W kwestii zastępowalności pokoleń na znaczeniu zyskuje problematyka zdrowia reprodukcyjnego. WHO uważa problemy z płodnością kobiet i mężczyzn za istotny problem zdrowotny.  
– To temat, który w ogóle nie jest podejmowany – ocenia prof. dr hab. Elżbieta Gołata, przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN. – Nie tylko zdrowie reprodukcyjne, ale w ogóle stan zdrowia ludności to jedno z najważniejszych wyzwań demograficznych i społecznych. 

Polska jest jednym z najszybciej wyludniających się krajów. W 2023 roku urodziło się 272 tys. dzieci, o 11 proc. mniej (33 tys.) niż jeszcze rok wcześniej. Wskaźnik dzietności w Polsce wyniósł 1,158, czyli znacznie poniżej wartości, która gwarantuje zastępowalność pokoleń (2,10). Liczba ludności zmniejsza się od 2012 roku (z wyjątkiem 2017 roku). Wpływa na nie przede wszystkim przyrost naturalny, który pozostaje ujemny od 10 lat. GUS ocenia, że w najbliższej perspektywie nie można się spodziewać znaczących zmian gwarantujących stabilny rozwój demograficzny. Pandemia w sposób szczególny pogłębiła niekorzystne trendy obserwowane na przestrzeni ostatniej dekady.

– Polska jest jednym z państw, które w sposób najbardziej tragiczny doświadczyły skutków pandemii COVID-19. Ubytek liczby ludności jest ogromny, zakrawający aż na potrzeby żałoby narodowej, bo to jest 180 tys. osób. Bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie służby zdrowia i w ogóle zdrowie ludności. Często o tym nie mówimy, skłaniamy się ku dzietności i ewentualnie trwaniu życia, a nie mówimy o stanie zdrowia Polaków – mówi prof. dr hab. Elżbieta Gołata z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN.

Rodziny coraz później decydują się na dzieci. W 1990 roku średni wiek kobiety w momencie urodzenia pierwszego dziecka wynosił 22,7, a obecnie – niemal 29. W latach 1990–2022 udział matek w wieku co najmniej 30 lat się podwoił. Z przeprowadzonego w 2022 roku badania Ipsos dla OKO.press wynika, że według 41 proc. badanych kobiety nie decydują się na macierzyństwo ze względu na lęk przed utratą pracy. Niewiele mniej wskazuje na wysokie wydatki związane z utrzymaniem dziecka.

– Jeżeli mówimy o dzietności, to stan zdrowia reprodukcyjnego jest zupełnie zaniechany. Jako Komitet Nauk Demograficznych PAN przygotowujemy jesienią konferencję poświęconą zdrowiu reprodukcyjnemu ludności, tematowi, który nie jest podejmowany, a który jest bardzo ważny, również z perspektywy demograficznej – podkreśla przewodnicząca tej instytucji.

WHO podaje, że zdrowie reprodukcyjne to stan pełnego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby lub niedomagania, we wszystkich kwestiach związanych z układem rozrodczym oraz jego funkcjami i procesami.

W obecnej kadencji Komitet Nauk Demograficznych PAN uczynił temat zdrowia reprodukcyjnego kluczowym przedmiotem organizowanych debat „Zdrowie reprodukcyjne w przebiegu życia”. Cykl inauguruje międzynarodowa konferencja pt. „Zdrowie reprodukcyjne a dzietność – perspektywa demograficzna”, która odbędzie się w formie hybrydowej 23 października 2024 roku w sali im. Adama Mickiewicza w Pałacu Staszica.

Jak podkreśla komitet w zaproszeniu na konferencję, w dotychczasowych dyskusjach o przyczynach utrzymywania się niskiej dzietności w Polsce oraz o rozwiązaniach wybranych polityk publicznych, w tym głównie polityki rodzinnej, które mogą wspierać prokreację, mało uwagi poświęcano zdrowiu reprodukcyjnemu. Problematyka ta zyskuje natomiast bardzo wyraźnie na znaczeniu w debatach o globalnym charakterze utrwalania się płodności na poziomie, który nie gwarantuje prostej zastępowalności pokoleń. WHO uważa problemy z płodnością kobiet i mężczyzn za istotny problem zdrowotny współczesnego świata i zaleca działania z zakresu zdrowia publicznego, które mogą go zmniejszyć.

 Nie tylko zdrowie reprodukcyjne, ale w ogóle stan zdrowia ludności jest jednym z najważniejszych wyzwań demograficznych i społecznych, którym powinniśmy stawić czoła, myśląc kompleksowo nad tym, w jaki sposób zabezpieczyć ludzi i umożliwić wydłużenie trwania życia w dobrym zdrowiu – mówi prof. Elżbieta Gołata.

Jak wynika z danych GUS, w 2023 roku przeciętne trwanie życia mężczyzn w Polsce wyniosło 74,7 roku, natomiast kobiet – 82 lata. W porównaniu z 2022 rokiem wydłużyło się odpowiednio o 1,3 i 0,9 roku. W porównaniu do roku 1990 trwanie życia było wyższe o odpowiednio 8,5 i 6,8 roku. Eksperci podkreślają jednak, że istotna jest nie tylko oczekiwana długość życia, ale również to, czy dodatkowe lata życia uzyskane dzięki zwiększonej długowieczności są spędzone w dobrym, czy złym zdrowiu.

Wskaźniki oczekiwanej długości życia w zdrowiu, takie jak lata zdrowego życia (nazywane również oczekiwaną długością życia bez niepełnosprawności), skupiają się na jakości życia spędzonego w zdrowiu. Według danych Eurostatu w 2022 roku w UE trwanie życia w zdrowiu wynosiło 62,8 lat dla kobiet i 62,4 lat dla mężczyzn. Stanowiło to około 75 proc. i 80 proc. całkowitej oczekiwanej długości życia odpowiednio dla kobiet i mężczyzn. Eurostat wskazuje, że w Polsce to ok. 60,8 roku dla mężczyzn i 64,1 roku dla kobiet.

 To oczywiście kwestia systemu ochrony zdrowia, rehabilitacji. Pamiętam jedną z rozmów z lekarzami, którzy stwierdzili, że bardzo ważna jest nasza indywidualna świadomość o zachowaniach prozdrowotnych, o tym, jak sami powinniśmy zwracać uwagę na swój styl życia, na to, w jaki sposób się odżywiamy, w jaki sposób żyjemy. Coraz więcej ludzi uprawia sport, zwraca uwagę na zdrowe żywienie, ale chyba jeszcze ciągle zbyt mało – ocenia przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN.

Z raportu „Polki i Polacy a choroby i zdrowie” Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej oraz Ośrodka Badań Socjomedycznych prof. Tomasza Sobierajskiego wynika, że pomimo stosunkowo dużych obaw przed chorobami Polacy mają trudności w przekładaniu strachu na konkretne, prozdrowotne decyzje i zachowania. Choć 75 proc. ankietowanych zadeklarowało, że w ciągu ostatniego roku wykonało podstawowe badania krwi, to zaledwie co druga osoba poddała się̨ badaniom profilaktycznym. Wskazuje to na większą potrzebę̨ edukacji zdrowotnej.

– Ważna jest nie tylko służba zdrowia, ale również i świadomość społeczna, żeby profilaktykę rozwijać, a nie tylko stawać przed koniecznością leczenia osób już chorych – podkreśla prof. Elżbieta Gołata.

źródło: Newseria.pl