Medicalpress

Produkcja leków, tworzyw i substancji zapachowych wymaga reakcji, w których łatwo o pożar, wybuch lub toksyczne odpady. Międzynarodowy zespół z udziałem naukowców UJ pokazał, że w jednym z takich procesów bezpieczniejszym źródłem tlenu może być dwutlenek węgla.

Chemicy nie tylko łączą atomy w coraz większe cząsteczki. Czasem muszą przeciąć cząsteczkę w wybranym miejscu i do powstałych fragmentów przyłączyć tlen. Z takich fragmentów buduje się później leki, tworzywa, paliwa i substancje zapachowe. Reakcje tego rodzaju odpowiadają za blisko 30 proc. produkcji przemysłu chemicznego.

Jedna z podstawowych operacji polega na rozerwaniu szczególnie mocnego połączenia między dwoma atomami węgla. Chemicznymi „nożyczkami” bywa wówczas ozon. Inne metody wymagają związków metali ciężkich albo dużych ilości tlenu, zwiększających ryzyko pożaru. Poszukiwanie łagodniejszego rozwiązania jest więc również kwestią bezpieczeństwa fabryk i ich pracowników.

Międzynarodowy zespół badaczy sięgnął po substancję, która wydawała się do tego zupełnie nieodpowiednia: dwutlenek węgla. CO2 jest końcowym produktem spalania i bardzo niechętnie uczestniczy w kolejnych reakcjach. Atomy tlenu są w nim wyjątkowo silnie związane. Ta chemiczna bierność ma jednak zaletę – dwutlenek węgla jest niepalny i znacznie bezpieczniejszy od silnych utleniaczy.

Naukowcy przygotowali stały materiał zawierający niewielkie ilości żelaza. Po oświetleniu niebieskim światłem działa on jak pośrednik między CO2 a przetwarzaną substancją. Cząsteczka dwutlenku węgla przyczepia się do atomu żelaza i ulega wygięciu, przez co łatwiej odebrać jej tlen. W tym samym miejscu zatrzymywana jest cząsteczka przeznaczona do przecięcia. Tlen zostaje na nią przeniesiony, a po kilku kolejnych przemianach cząsteczka rozpada się na dwa użyteczne fragmenty.

Jak podkreśla Shoubhik Das z Uniwersytetu w Bayreuth, jeden z autorów badań, proces przebiega w temperaturze pokojowej i pod normalnym ciśnieniem, bez sprężonego tlenu i silnych utleniaczy. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Science”.

Metodę sprawdzono na 45 różnych substancjach. Nie były to wyłącznie proste cząsteczki przygotowane na potrzeby eksperymentu, lecz także pochodne leków i hormonów. W typowej próbie po 24 godzinach uzyskano 82 proc. oczekiwanego produktu. Reakcję przeprowadzono również w skali gramowej oraz w urządzeniu, przez które składniki przepływały w sposób ciągły. Katalizator wykorzystano dziesięć razy, a jego wydajność zmniejszyła się do 70 proc. W innym teście układ pracował ponad 21 dni.

Badacze musieli jeszcze dowieść, że tlen rzeczywiście pochodził z CO2. Zastosowali więc dwutlenek węgla zawierający nieco cięższą odmianę atomów tlenu. Działała ona jak niewidoczny znacznik. Odnaleziono ją później w kolejnych produktach reakcji, co potwierdziło drogę tlenu od gazu do otrzymanej substancji.

W badaniach uczestniczyli prof. Piotr Kuśtrowski z Wydziału Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz dr Lulu Alluhaibi z Narodowego Centrum Promieniowania Synchrotronowego SOLARIS. W krakowskim synchrotronie prześwietlono katalizator wyjątkowo silną wiązką promieniowania rentgenowskiego. Pozwoliło to sprawdzić, co otacza atomy żelaza i czy materiał zachowuje swoją budowę podczas pracy.

Eksperymenty prowadzono w małej skali, a na wynik trzeba było czekać wiele godzin. Proces wymaga też chloroformu, z którego powstaje kłopotliwy chlorowany odpad. Autorzy sami wskazują ten element jako poważne ograniczenie środowiskowe, które musi zostać rozwiązane, aby myśleć o zastosowaniach na większą skalę. Osiągnięte wyniki pokazują jednak, że nawet tak trwałą cząsteczkę jak CO₂ można skłonić do oddania tlenu.

Jeśli uda się zastąpić problematyczny rozpuszczalnik, skrócić proces i zwiększyć jego skalę, metoda może ograniczyć stosowanie bardziej niebezpiecznych substancji. Korzyścią byłoby nie tylko mniej szkodliwych odpadów, lecz także bezpieczniejsze wytwarzanie produktów obecnych później w lekach, tworzywach i przedmiotach codziennego użytku. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

31 marca 2026 r. delegacja europosłów w ramach misji Komisji Zdrowia Publicznego Parlamentu Europejskiego (SANT) odwiedziła Centrum Produkcyjno-Logistyczne Adamed w Pabianicach. Wizyta była okazją do rozmów o tym, jak odbudować bezpieczeństwo lekowe Europy poprzez wsparcie europejskich producentów leków. To niezbędne, by zapewnić pacjentom w Europie stabilny dostęp do leków.
W skład delegacji weszli: Adam Jarubas, Vytenis Povilas Andriukaitis, Justyna Szczepańska, Marek Kołodziejski, Witold Naturski oraz Alina Ionascu. Delegacji towarzyszyła także poseł Jolanta Zięba-Gzik oraz Aleksandra Jarmakowska-Jasiczek, wiceprezydent Pabianic.
 
Wizyta europosłów w zakładzie produkcyjnym Adamed
 
Wizyta w Pabianicach odbyła się w drugim dniu misji SANT w Polsce. Delegacja Parlamentu Europejskiego zwiedziła część produkcyjną zakładu, obszar kontroli jakości, laboratorium leków wziewnych, pakownię oraz laboratorium mikrobiologiczne.
 
Przewodniczący komisji Adam Jarubas podkreślił, że wizyty w zakładach produkcyjnych pozwalają eurodeputowanym lepiej rozumieć branże, dla których tworzą prawo:
„To, że jesteśmy dziś tutaj pokazuje, że Adamed jest wzorem rozwoju inwestycji, społecznej odpowiedzialności biznesu oraz dobrych relacji z otoczeniem lokalnym. Zależy nam na tym, by jak najczęściej słuchać głosu branży – poznać konkretne informacje, rzetelne diagnozy i realną ocenę sytuacji. Unia Europejska czasem balansuje między przeregulowaniem a niedostrzeganiem pełnego obrazu. Wiemy też, że kraje tzw. starej Unii mają na tym rynku ugruntowaną pozycję, dlatego tym bardziej musimy konsekwentnie i skutecznie zabiegać o interesy Europy Środkowo-Wschodniej, również w kontekście szeroko rozumianego bezpieczeństwa lekowego” – powiedział Adam Jarubas, Przewodniczący Komisji Zdrowia Publicznego Parlamentu Europejskiego (SANT)
Wyzwania europejskiego sektora farmaceutycznego
 
Delegacja wzięła udział w dyskusji na temat wyzwań europejskiego sektora farmaceutycznego. Wśród najważniejszych wskazano rosnące uzależnienie od Azji w produkcji API generycznych, niespójną legislację, „goldplating” regulacji przy ich wdrażaniu do systemów krajowych, brak koordynatorów ds. bezpieczeństwa lekowego oraz niewystarczające zachęty wspierające konkurencyjność leków „made in EU”.
 
Dodatkowym problemem jest niedopasowanie programów unijnych, takich jak STEP czy FENG, do specyfiki sektora farmaceutycznego.
„Potrzebujemy wsparcia dla rozwoju przemysłu farmaceutycznego – nie tylko w obszarze badań i rozwoju, ale także produkcji. Jeśli Europa chce skutecznie konkurować globalnie, musi mieć stabilne i przewidywalne mechanizmy finansowania. Dziś ich brakuje, a wspierałyby one odbudowę niezależności lekowej Europy” – powiedziała Katarzyna Dubno, Dyrektor ds. Relacji Zewnętrznych, ESG i Ekonomiki Zdrowia w Adamed Pharma.
Uczestnicy debaty zwracali również uwagę na problem przeregulowania rynku.
„Potrzebujemy przede wszystkim spójnych regulacji. Bez nich europejski sektor farmaceutyczny nie będzie konkurencyjny. Tymczasem część unijnych regulacji – jak choćby dyrektywa ściekowa – wprowadza dodatkowe, często bardzo kosztowne obciążenia dla producentów” – podkreśliła Magdalena Krakowiak, Kierownik Międzynarodowych Relacji Zewnętrznych Adamed Pharma.

Z kolei Vytenis Povilas Andriukaitis, były komisarz UE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, wskazał na konieczność kompleksowego podejścia do rozwoju sektora: „Także w obszarze leków generycznych powstają rozwiązania o charakterze innowacyjnym. Musimy rozwijać system, w którym badania, inwestycje i innowacje obejmują wszystkie typy działalności. Globalna konkurencja jest dziś bardzo silna, dlatego potrzebujemy regulacji zapewniających równe warunki działania oraz wsparcie dla innowacji na każdym etapie rozwoju” – powiedział.
Delegacja Komisji Zdrowia Publicznego Parlamentu Europejskiego (SANT) zwiedziła Centrum Produkcyjno-Logistyczne Adamed Pharma w Pabianicach
 
Adamed – polski producent o międzynarodowym zasięgu
 
Adamed to jeden z największych producentów leków w Polsce. Rocznie produkuje 3,6 miliarda tabletek. Firma ma 8 przedstawicielstw na świecie, fabrykę w Wietnamie, a w drugiej połowie roku do grupy Adamed dołączy zakład w Riells w Hiszpanii, który polska firma kupuje od Sanofi.
 
W ramach misji SANT europosłowie spotykają się z przedstawicielami sektora zdrowia i odwiedzają miejsca związane z produkcją leków i funkcjonowaniem systemów ochrony zdrowia. Celem jest poprawa dostępu do leków oraz budowa bardziej odpornych systemów ochrony zdrowia w UE.
 
źródło: Adamed