Medicalpress
Trwająca reforma systemu refundacyjnego w ochronie zdrowia wywołuje coraz większe napięcia w środowisku lekarskim. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) ostro skrytykowało część propozycji zawartych w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. W opinii lekarzy planowane zmiany zagrażają dostępowi pacjentów do terapii oraz niepotrzebnie komplikują codzienną praktykę kliniczną. Czy ustawodawca weźmie pod uwagę głos środowiska medycznego?
W swoim stanowisku z 18 czerwca 2025 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) odniosło się do projektu ustawy o zmianie przepisów dotyczących refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Zdaniem samorządu lekarskiego niektóre zapisy mogą realnie ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia refundowanego, a także zwiększyć obciążenia administracyjne dla lekarzy.

Szczególną krytykę środowiska medycznego wzbudził projektowany art. 6 ust. 2b ustawy refundacyjnej. Zgodnie z nim minister zdrowia mógłby wskazać specjalizacje lekarskie uprawnione do wystawiania recept na leki refundowane. W praktyce oznaczałoby to, że np. lekarz POZ mógłby nie być uprawniony do wypisania recepty na lek refundowany stosowany w leczeniu chorób specjalistycznych.

Refundacja to prawo pacjenta, nie przywilej lekarza – podkreśla Prezydium NRL, ostrzegając, że zmiany mogą wymusić na pacjentach konieczność umawiania wielu wizyt tylko po to, by uzyskać refundowaną receptę od lekarza konkretnej specjalizacji.

NRL przypomina również, że podobne ograniczenia obowiązywały w przeszłości w odniesieniu do recept na darmowe leki dla seniorów i dzieci, jednak po licznych protestach środowiska zostały zniesione w grudniu 2024 roku. Powrót do takiego modelu jest – zdaniem lekarzy – niezrozumiały.

Dodatkowe wątpliwości budzi planowane wprowadzenie obowiązku weryfikacji danych pacjenta i jego wcześniejszych recept w systemie informatycznym (art. 96a ust. 5a ustawy Prawo farmaceutyczne). Lekarze alarmują, że przepis ten nie uwzględnia specyfiki wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny, a także może prowadzić do sytuacji, w której niemożność połączenia z systemem narazi lekarza na odpowiedzialność, mimo że działa w interesie pacjenta.

Samorząd podkreśla, że projekt ustawy pomija jeden z kluczowych postulatów lekarzy: automatyzację procesu refundacji i zdjęcie z lekarzy obowiązku oznaczania poziomu odpłatności. To – jak zauważa NRL – uprościłoby system i wyeliminowało błędy oraz nieporozumienia w codziennej praktyce.

Środowisko lekarskie apeluje do ustawodawcy o uwzględnienie zgłoszonych zastrzeżeń. Prezydium NRL wskazuje, że nadrzędnym celem powinno być uproszczenie procedur refundacyjnych i zapewnienie pacjentom równego, nieskrępowanego dostępu do terapii. W dobie cyfryzacji ochrona zdrowia potrzebuje systemowych rozwiązań, które wspierają – a nie obciążają – lekarzy i pacjentów.

Źródło: Naczelna Izba Lekarska (NIL)

W kontekście coraz częstszych przypadków stosowania niekonwencjonalnych, potencjalnie niebezpiecznych terapii w leczeniu boreliozy, kolejne orzeczenia sądów administracyjnych utwierdzają w przekonaniu, że ochrona pacjenta i jego prawa do leczenia opartego na dowodach naukowych pozostaje priorytetem. Najnowszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie to wyraźne potwierdzenie słuszności działań podejmowanych przez Rzecznika Praw Pacjenta w obronie standardów medycznych.
W wyroku z dnia 16 kwietnia 2025 r. (sygn. V SA/Wa 2779/24), Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę jednego z podmiotów leczniczych na decyzję Rzecznika Praw Pacjenta dotyczącą zakazu stosowania tzw. „metody pulsacyjnej” w leczeniu boreliozy. Sąd uznał, że decyzja Rzecznika była w pełni uzasadniona i oparta na rzetelnych opiniach medycznych.

„Metoda pulsacyjna” – brak dowodów, wysokie ryzyko

Tzw. „metoda pulsacyjna” przewiduje długotrwałe i przerywane stosowanie antybiotyków – mimo braku dowodów naukowych potwierdzających jej skuteczność i bezpieczeństwo. Opinie konsultantów krajowych i wojewódzkich w dziedzinie chorób zakaźnych są jednoznaczne: metoda ta nie znajduje poparcia w środowisku naukowym, nie jest rekomendowana przez żadne uznane towarzystwo medyczne i wiąże się z realnym ryzykiem powikłań oraz promowaniem antybiotykooporności.

Rzecznik interweniuje, sądy potwierdzają

Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec od lat interweniuje w sprawie stosowania kontrowersyjnych metod leczenia boreliozy, w tym tzw. „metody ILADS” – również opartej na przewlekłej antybiotykoterapii bez dowodów na skuteczność. Podkreśla, że zgodnie z Kodeksem Etyki Lekarskiej lekarz ma obowiązek kierować się kryterium skuteczności i bezpieczeństwa, a nie eksperymentować kosztem zdrowia pacjenta.

Medycyna oparta na faktach – jedyne bezpieczne podejście

Eksperci przypominają, że leczenie boreliozy powinno odbywać się w poradniach specjalistycznych i zgodnie z wytycznymi m.in. Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Randomizowane badania nie potwierdzają skuteczności długoterminowego stosowania antybiotyków, szczególnie w leczeniu tzw. boreliozy bezobjawowej.
W opinii sądu: „Aktualna wiedza medyczna nie zależy od oświadczeń pacjentów, ale jest obiektywnym kryterium.”

Konsekwencja działań RPP – w trosce o pacjentów

Decyzja sądu to kolejny krok w kierunku ugruntowania zasad medycyny opartej na faktach w codziennej praktyce klinicznej. W erze dezinformacji i pseudomedycznych trendów, instytucjonalna ochrona pacjentów nabiera szczególnego znaczenia.

Źródło: RPP

W obliczu rosnącej liczby przypadków medycznej dezinformacji i nieuczciwych praktyk pseudomedycznych, Rzecznik Praw Pacjenta wraz z przedstawicielami środowiska lekarskiego podejmują wspólne działania mające na celu ochronę pacjentów przed szkodliwymi terapiami. Nowe inicjatywy i planowane zmiany legislacyjne mają na celu zwiększenie skuteczności w zwalczaniu szarlatanerii medycznej oraz zapewnienie pacjentom dostępu do rzetelnej i bezpiecznej opieki zdrowotnej
Internet ułatwia szarlatanom medycznym szerzenie dezinformacji i żerowanie na dramacie chorych. Skuteczną walkę ze szkodliwym procederem umożliwią ustawowe uprawnienia do nakładania kary administracyjnej przez Rzecznika Praw Pacjenta, na wzór uprawnień prezesa UOKiK do karania nieuczciwych firm – uważają Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta i Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, którzy łączą siły i zapowiadają do 1 mln zł kary dla oszustów. Rozwiązanie to będzie możliwe do wprowadzenia w życie dzięki działaniom minister zdrowia Izabeli Leszczynie.

Rzecznik Praw Pacjenta podczas wspólnego wystąpienia z szefem Naczelnej Izby Lekarskiej zauważył, że „wszelkiej maści znachorzy” i inni pseudomedycy, tak naprawdę są cynicznymi biznesmenami, zarabiającymi grube pieniądze na dramacie chorych ludzi.

„Przykładów szkodliwej dla zdrowia i życia ludzkiego działalności paramedycznej w internecie jest mnóstwo. Dość wymienić kilka z brzegu, jak np. terapię EMOST, która ma m.in. leczyć z autyzmu pacjentów ich własnym sygnałem elektromagnetycznym czy też Oskar D. znany jako >>doktor zdrowie<<, który oferował m.in. cudowne autyzmu i raka. Niedawno został zatrzymany przez prokuraturę. Inny przykład to forma leczenia boreliozy w której oszuści proponują pacjentom kilkuletnie terapie antybiotykami i preparatami o nieznanym składzie i wpływie na zdrowie człowieka” – wymienił minister Chmielowiec.

Dodał, że charakterystyczne dla tego typu oszustów jest m.in. posługiwanie się nowomową paramedyczną i terminami w stylu „medycyna alternatywna”, „medycyna ekologiczna”, a nawet „medycyna klasztorna czy „naturoterapia”.

„Szarlatani medyczni i liczni znachorzy są bardzo skuteczni w tym, co robią, bo żerują na strachu pacjentów oraz ich determinacji. Świetnie też opanowali techniki manipulacyjne i nie mają skrupułów” – ocenił Rzecznik.

Zwrócił uwagę, że kiedyś tego typu oszuści mieli większą trudność, aby funkcjonować w przestrzeni publicznej i docierać do rzeszy ludzi. Dziś w wraz z rozwojem internetu i mediów społecznościowych mają bardzo ułatwiony dostęp do odbiorców.

„Oszustom sprzyjać też może sytuacja w ochronie zdrowia z utrudnionym dostępem i długim oczekiwaniem do specjalistów, często bardzo przeciążonych., To często zniechęca pacjentów do powszechnego systemu i kieruje ich uwagę na poszukiwanie tzw. alternatywnych terapii, oczywiście dostępnych od ręki i oferowanych przez uśmiechniętych >>szarlatanów<< z niemal nieograniczonym czasem dla pacjenta. Niestety, ceną za te usługi często są nie tylko pieniądze, ale też zdrowie i życie ludzi” – powiedział.

Według ministra Bartłomieja Chmielowca szarlatani wykorzystują też niski poziom wiedzy na temat zdrowia w polskim społeczeństwie.

„Dlatego wprowadzenie edukacji zdrowotnej dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych od nowego roku szkolnego, co całym sercem wspieram i rekomenduję, będzie ważnym elementem ochrony przed oszustami. Jednak proces edukacji wymaga czasu, a my musimy działać już” – zauważył.

Według Łukasza Jankowskiego, prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej, bezkarność szarlatanów medycznych wynika z tego, że brakuje skutecznych narzędzi prawnych pozwalających na szybkie i efektywne działanie ze strony organów państwa.

„To jest specyficzny proceder, z którym próbujemy walczyć, ale mamy ograniczone możliwości, bo jako Izba Lekarska i Rzecznik Praw Pacjenta możemy zajmować się wyłącznie legalnymi praktykami, znachorzy leżą poza naszym zasięgiem. Oczywiście jest prokuratura, która dostaje takie zgłoszenia również od nas, ale bardzo często traktuje działalność tych >>uzdrowicieli<< jako mało szkodliwą społecznie, więc umarza postępowania” – stwierdził.

Zdaniem Prezesa NIL potrzebna jest zmiana prawa, która wyposaży Rzecznika Praw Pacjenta w kompetencje do podejmowania działań administracyjno-prawnych wymierzonych w szarlatanerię, na wzór uprawnień, które posiada prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Bartłomiej Chmielowiec dodał, że przygotowany wspólnie z Ministerstwem Zdrowia i wspierany przez minister Izabelę Leszczynę projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz ustawy o systemie powiadamiania ratunkowego został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu i ma zostać przyjęty w II kwartale br., a następnie trafi do Sejmu.

„Projekt przede wszystkim ureguluje, czym są praktyki pseudomedyczne oraz daje narzędzia do przeciwdziałania dezinformacji medycznej” – powiedział Chmielowiec.

„Nowela zawiera też propozycję, żeby Rzecznik Praw Pacjenta na wzór prezesa UOKiK miał możliwość wszczynania postępowań o zbiorowe naruszenie praw pacjenta, wydawania decyzji administracyjnej o zakazie kontynuowania praktyk naruszających prawa pacjenta oraz natychmiastowego nakładania kary finansowej w wysokości do 1 mln zł na podmiot lub osobę działającą na szkodę pacjenta” – dodał.

Zwrócił uwagę, że ma to podwójny wymiar. Z jednej strony pozwoli zablokować stosowane nieuczciwe praktyki, z drugiej zapobiegnie kolejnym takim praktykom, bo stosowna informacja trafi do opinii publicznej.

RPP wyjaśnił, że ukarany podmiot lub osoba będzie mogła odwołać się do sądu. Dodał też, że równolegle może się toczyć postępowanie prokuratorskie.

„Oczywiście składamy zawiadomienia do prokuratury, gdy dowiadujemy się o oszukańczym procederze. W ostatnich dwóch latach złożyliśmy 50 takich zawiadomień, jednak te sprawy mogą trwać bardzo długo, o ile zostaną podjęte przez prokuraturę, a w tym czasie kolejni pacjenci tracą zdrowie, a nawet życie.” – zaznaczył.

Według ministra Chmielowca prawa konsumenta w Polsce są solidnie chronione. Tymczasem zdrowie i życie ludzkie są wartościami znacznie wyższymi niż konkurencja i pieniądze, dlatego czas na zbiorową i skuteczną ochronę praw pacjenta przed nieuczciwymi praktykami fałszywych lekarzy.

Źródło: PAP MediaRoom