Medicalpress

Można przestać pracować w karetce, szpitalnym oddziale ratunkowym czy innej placówce. Można zmienić branżę i nie planować już nigdy powrotu do ratownictwa medycznego. Znacznie trudniej jest jednak formalnie przestać być ratownikiem medycznym. Obowiązujące przepisy nie przewidują bowiem prostej procedury dobrowolnego zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu. W efekcie osoba, która definitywnie zakończyła karierę, nadal może pozostawać związana z samorządem zawodowym i wynikającymi z tego obowiązkami.

Na problem zwrócili uwagę sami ratownicy medyczni, którzy skierowali skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia wraz z funkcjonowaniem samorządu zawodowego i Rejestru Ratowników Medycznych. Pojawia się bowiem dość podstawowe pytanie: skoro państwo przyznaje prawo wykonywania zawodu, dlaczego osoba, która nie chce już z tego prawa korzystać, nie może z niego dobrowolnie zrezygnować?

Ustawa o zawodzie ratownika medycznego oraz samorządzie ratowników medycznych szczegółowo określa sytuacje, w których prawo wykonywania zawodu można utracić albo w których ono wygasa. Wśród przesłanek utraty znajdują się m.in. ubezwłasnowolnienie, określone prawomocne skazanie czy orzeczenie przez sąd ratowników medycznych kary pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Przepisy nie przewidują jednak analogicznego rozwiązania dla ratownika, który posiada pełne uprawnienia, ale z własnej woli trwale rezygnuje z profesji.

To nie jest wyłącznie problem formalny. Pozostawanie w samorządzie zawodowym wiąże się z obowiązkami, w tym z opłacaniem składek członkowskich. Ustawa przewiduje przy tym, że nieopłacone w terminie składki mogą podlegać egzekucji administracyjnej. Ratownicy wskazują również na inne obowiązki ustawowe, których niewykonywanie może prowadzić do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Powstaje więc nietypowa sytuacja. Człowiek może faktycznie od lat nie wykonywać zawodu i nie zamierzać do niego wracać, ale sam ten fakt nie daje mu możliwości formalnego zamknięcia tego rozdziału zawodowego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę również na różnicę między sytuacją ratowników medycznych a regulacjami dotyczącymi innych profesji medycznych. W przypadku lekarzy, pielęgniarek i położnych czy fizjoterapeutów przepisy przewidują rozwiązania pozwalające na zrzeczenie się prawa wykonywania zawodu albo jego wygaśnięcie w związku z określonym oświadczeniem lub zaprzestaniem wykonywania profesji.

Sprawa trafiła do Krajowej Rady Ratowników Medycznych. Samorząd nie broni obecnego rozwiązania. W odpowiedzi z 10 września 2026 roku prezes KRRM Mateusz Komza przyznał, że ustawa powinna zostać zmieniona i wprost przewidywać możliwość dobrowolnego zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu wraz z określeniem konsekwencji takiej decyzji.

Krajowa Rada poinformowała jednocześnie, że dotychczas nie prowadziła indywidualnych spraw dotyczących zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu, dlatego nie było potrzeby tworzenia procedury dla takich przypadków. Zadeklarowała jednak gotowość do współpracy z RPO oraz Ministrem Zdrowia przy zmianach legislacyjnych.

To istotna deklaracja, ponieważ problemu trudno rozwiązać wyłącznie na poziomie praktyki samorządu. Obecna konstrukcja wynika bezpośrednio z ustawy. To przepisy określają przesłanki utraty i wygaśnięcia prawa wykonywania zawodu, a także przypadki wykreślenia z rejestru. Jeśli dobrowolna rezygnacja ma stać się kolejną z takich przesłanek, potrzebna będzie zmiana prawa.

Sprawa pokazuje też szerszy problem, który może pojawiać się przy tworzeniu nowych samorządów zawodowych. Prawo szczegółowo reguluje wejście do zawodu, przyznawanie uprawnień, prowadzenie rejestru i obowiązki jego przedstawicieli, ale równie ważne jest stworzenie przejrzystej drogi wyjścia dla osób, które świadomie i definitywnie kończą aktywność zawodową.

W przypadku ratowników medycznych takiej drogi obecnie brakuje. Stanowiska RPO i Krajowej Rady Ratowników Medycznych są w tej kwestii zbieżne. Pozostaje więc pytanie nie o to, czy luka powinna zostać usunięta, lecz kiedy ustawodawca zdecyduje się ją usunąć.

Źródło: RPO

Ministerstwo Zdrowia informuje, że Skarb Państwa, reprezentowany przez Ministra Zdrowia, wniósł apelację od wyroku Francuskojęzycznego Sądu Pierwszej Instancji w Brukseli z dnia 1 kwietnia 2026 r. wydanego w sprawie z powództwa Pfizer Inc., Pfizer Export B.V. oraz BioNTech Manufacturing GmbH przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. Jednocześnie w apelacji został złożony wniosek o wstrzymanie tymczasowej wykonalności tego wyroku do czasu rozpoznania apelacji. Rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji nie uwzględnia wszystkich istotnych okoliczności faktycznych i prawnych sprawy. Z tego względu został on zaskarżony do właściwego sądu odwoławczego.

Jednakże, mając na uwadze dobro postępowania oraz konieczność ochrony interesów procesowych Rzeczypospolitej Polskiej, Ministerstwo Zdrowia nie będzie ujawniać szczegółowych informacji dotyczących zarzutów apelacyjnych, podstaw faktycznych i prawnych wniosku o wstrzymanie wykonania wyroku, przedstawianych dowodów ani przyjętej strategii procesowej. Informacje te objęte są ochroną ze względu na konieczność zabezpieczenia skuteczności działań podejmowanych przez Rzeczpospolitą Polską w postępowaniu sądowym.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że Rzeczpospolita Polska korzysta i będzie korzystać ze wszystkich przysługujących jej środków obrony prawnej. Działania procesowe prowadzone są przy wsparciu Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej i wyspecjalizowanych kancelarii prawnych oraz ukierunkowane są na ochronę interesów Skarbu Państwa, interesu publicznego oraz bezpieczeństwa systemu ochrony zdrowia.

Minister Zdrowia konsekwentnie realizuje swoje ustawowe zadania związane z ochroną zdrowia publicznego oraz z racjonalnym i odpowiedzialnym gospodarowaniem środkami publicznymi przeznaczonymi na wykonywanie zadań państwa w obszarze ochrony zdrowia.

Ministerstwo Zdrowia będzie informować opinię publiczną o dalszych istotnych etapach sprawy w zakresie, w jakim pozwalają na to względy prawne oraz dobro toczącego się postępowania.

Źródło: MZ

Ministerstwo Zdrowia przedstawiło do konsultacji publicznych projekt jednej z najbardziej kompleksowych reform organizacji pracy personelu medycznego ostatnich lat. Najwięcej uwagi przyciągają propozycje ograniczenia wynagrodzeń finansowanych ze środków publicznych oraz limitu pracy do równowartości dwóch etatów. W projekcie znalazło się jednak rozwiązanie, które może mieć równie istotne znaczenie dla funkcjonowania systemu: znaczące rozszerzenie kompetencji prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. To właśnie on będzie mógł wyrażać zgodę na odstępstwa od nowych ograniczeń w sytuacjach uzasadnionych potrzebami zdrowotnymi mieszkańców.

Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych jest elementem szerszego pakietu zmian zapowiadanego przez Ministerstwo Zdrowia. Resort argumentuje, że celem reform jest uporządkowanie zasad zatrudniania personelu medycznego, poprawa dostępności świadczeń oraz ograniczenie zjawiska nadmiernego obciążenia lekarzy pracujących jednocześnie w wielu placówkach.

Nie tylko limity wynagrodzeń

Najbardziej komentowaną propozycją jest wprowadzenie maksymalnej stawki wynagrodzenia finansowanego ze środków publicznych – 240 zł brutto za godzinę oraz miesięcznego limitu odpowiadającego 16-krotności płacy minimalnej, czyli obecnie 76,8 tys. zł brutto. Projekt przewiduje również, że łączny czas pracy osoby wykonującej zawód medyczny w podmiotach finansowanych przez NFZ nie będzie mógł przekroczyć równowartości dwóch pełnych etatów, niezależnie od formy zatrudnienia. Ograniczenia mają objąć zarówno umowy o pracę, jak i kontrakty cywilnoprawne.

Resort zdrowia uzasadnia te rozwiązania koniecznością zwiększenia bezpieczeństwa pacjentów oraz poprawy organizacji pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia. Wielogodzinna praca w kilku placówkach od lat wskazywana jest jako jeden z czynników zwiększających ryzyko przemęczenia personelu oraz utrudniających planowanie grafików.

Prezes NFZ będzie decydował o wyjątkach

Projekt przewiduje możliwość odstąpienia od nowych limitów, jeśli ich stosowanie mogłoby zagrozić zapewnieniu mieszkańcom dostępu do świadczeń zdrowotnych. Decyzję w takich przypadkach będzie podejmował prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Zgoda będzie mogła zostać wydana na wniosek świadczeniodawcy i będzie miała charakter indywidualny. Oznacza to, że nowe przepisy nie będą miały całkowicie sztywnego charakteru – pozostawią możliwość reagowania na sytuacje, w których braki kadrowe mogłyby doprowadzić do ograniczenia działalności oddziałów lub wydłużenia kolejek do leczenia.

Odpowiedź na problemy kadrowe

Mechanizm wyjątków wydaje się odpowiedzią na jedną z najczęściej podnoszonych obaw dotyczących projektu.

Według danych OECD i Komisji Europejskiej Polska od lat należy do państw z jedną z najniższych liczb lekarzy przypadających na 1000 mieszkańców. Niedobory personelu są szczególnie widoczne w szpitalach powiatowych, gdzie wielu specjalistów pracuje równocześnie w kilku placówkach.

Gdyby nowe limity zaczęły obowiązywać bez żadnych wyjątków, część świadczeniodawców mogłaby mieć trudności z zapewnieniem całodobowych dyżurów i utrzymaniem ciągłości udzielania świadczeń.

Nowe kompetencje prezesa NFZ mają więc pełnić rolę swoistego „bezpiecznika”, umożliwiającego elastyczne reagowanie tam, gdzie rygorystyczne stosowanie przepisów mogłoby pogorszyć dostępność leczenia.

Większa rola Funduszu

Projekt wpisuje się również w szerszy trend wzmacniania kompetencji Narodowego Funduszu Zdrowia.

W ostatnich miesiącach Fundusz otrzymuje kolejne narzędzia związane z monitorowaniem jakości świadczeń, analizą danych, kontrolą organizacji leczenia oraz nadzorem nad wykorzystaniem środków publicznych. Teraz do tego katalogu może dołączyć możliwość podejmowania decyzji dotyczących wyjątków od zasad zatrudniania personelu medycznego.

Oznacza to, że NFZ będzie nie tylko płatnikiem świadczeń, ale również instytucją mającą realny wpływ na organizację pracy placówek finansowanych ze środków publicznych.

Konsultacje mogą jeszcze zmienić projekt

Propozycje Ministerstwa Zdrowia zostały skierowane do konsultacji publicznych, dlatego ich ostateczny kształt może jeszcze ulec zmianie. Można spodziewać się szerokiej dyskusji zarówno nad limitami wynagrodzeń i czasu pracy, jak i nad zakresem uznaniowości pozostawionej prezesowi NFZ.

Eksperci zwracają uwagę, że skuteczność nowych przepisów będzie zależała od tego, czy uda się znaleźć równowagę między potrzebą uporządkowania systemu a zapewnieniem dostępności świadczeń. W wielu regionach kraju to właśnie możliwość elastycznego stosowania wyjątków może przesądzić o tym, czy reforma poprawi organizację pracy, czy stanie się dodatkowym wyzwaniem dla szpitali zmagających się z niedoborem personelu.

Źródło: Gov.pl