Medicalpress
Polska Federacja Szpitali (PFSz) proponuje konkretne, techniczne rozwiązania, oparte na zmianach legislacyjnych i najlepszych praktykach, by zredukować koszty funkcjonowania szpitali i zwiększyć ich odporność. Po pierwsze, pilne jest uruchomienie reform w obszarze utylizacji odpadów klinicznych. Obecne przepisy, oparte na regionalizacji, generują niepotrzebne koszty – opłaty za odbiór i utylizację mogą wzrosnąć nawet o 800%, sięgając 10 zł za kg. PFSz apeluje do Ministerstwa Zdrowia o zniesienie regionalizacji i dopuszczenie alternatywnych metod unieszkodliwiania odpadów medycznych – co mogłoby obniżyć wydatki szpitali o 20-30%.
Raport UOKiK wskazuje, że takie zmiany systemowe, w tym zaangażowanie samorządów w infrastrukturę, są niezbędne do redukcji kosztów i zwiększenia efektywności. Wprowadzenie nowej ustawy o odpadach klinicznych na 2025 r. pozwoliłoby na zrównoważone zarządzanie, minimalizując marnotrawstwo i obciążenie środowiska.
 
Po drugie, kluczowe jest wdrożenie Value Based Procurement (VBP) – modelu zakupów opartych na wartości, nie tylko na najniższej cenie. W polskim systemie opieki zdrowotnej VBP może zmniejszyć marnotrawstwo nawet o 15-20%, skupiając się na całkowitym koszcie opieki i rezultatach dla pacjentów. PFSz wydała GREENBOOK – przewodnik dla dyrektorów szpitali, ułatwiający implementację VBP, co spełnia wymogi zrównoważonego rozwoju. Legislacyjnie PFSz proponuje nowelizację ustawy o zamówieniach publicznych, by VBP stało się standardem w ochronie zdrowia – promując innowacyjne kontrakty i redukcję nieefektywnych wydatków.

Wreszcie, jako obszar podnoszący bezpieczeństwo, należy skupić się na cyberochronie szpitali – by obniżyć koszty i przestojów spowodowanych naruszeniami. W 2025 r. wykryto już niemal 1000 incydentów cyberataków na placówki medyczne, o 300 więcej niż rok wcześniej, z średnim kosztem naruszenia sięgającym 10 mln USD. Ataki paraliżują szpitale, powodując utratę danych i zakłócenia pracy, co zwiększa wydatki operacyjne. PFSz rekomenduje zmiany legislacyjne w ustawie o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, w tym obowiązkowe audyty i szkolenia dla personelu medycznego. Inwestycje w narzędzia jak firewall i szyfrowanie danych mogą obniżyć ryzyko o 50%, minimalizując przestojów i koszty prawne.

– Propozycje oparte na analizach PFSz i współpracy z ekspertami mogą realnie wesprzeć system, redukując koszty o miliardy złotych rocznie. Zapraszam dyrektorów szpitali, decydentów i partnerów do dialogu. Wspólnie zbudujemy zrównoważony i bezpieczny system opieki zdrowotnej w Polsce – powiedział Michał Dybowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali, Forum Ekspertów Ad Rem.

– Jako Dyrektor Departamentu Zrównoważonego Rozwoju i Bezpieczeństwa Polskiej Federacji Szpitali (PFSz), organizacji zrzeszającej łącznie ponad 500 placówek medycznych w Polsce, z zaniepokojeniem odnoszę się do artykułu w „Rzeczpospolitej” na temat deficytu Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Sytuacja finansowa systemu ochrony zdrowia, z prognozowanym brakiem nawet 20 mld zł w 2025 r., wymaga pilnych, technicznych i legislacyjnych interwencji, by uniknąć dalszego pogorszenia funkcjonowania szpitali. Artykuł słusznie podkreśla skalę problemu: oficjalne szacunki wskazują na deficyt NFZ w wysokości 14 mld zł w 2025 r. i aż 23 mld zł w 2026 r., mimo zwiększonej dotacji budżetowej do 27,3 mld zł. To chroniczne niedofinansowanie wynika z rosnących kosztów operacyjnych, inflacji medycznej oraz niższych wpływów ze składek zdrowotnych. W PFSz obserwujemy, że deficyt kumulacyjny na lata 2025-2027 może przekroczyć 150 mld zł, co bezpośrednio obciąża szpitale długami sięgającymi już 8,8 mld zł. Konsekwencje tego deficytu są alarmujące dla zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa pacjentów. Szpitale zmagają się z dłuższymi kolejkami (najdłuższymi od 12 lat), wstrzymywaniem przyjęć i rosnącymi zobowiązaniami, co zagraża ciągłości świadczeń. W naszym departamencie analizujemy, jak te braki wpływają na bezpieczeństwo – od opóźnień w procedurach po zwiększone ryzyko błędów operacyjnych. Bez zmian systemowych, placówki mogą być zmuszone do cięć w inwestycjach, co pogorszy efektywność i jakość opieki – powiedział Michał Dybowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zrównoważonego Rozwoju Polskiej Federacji Szpitali, Forum Ekspertów Ad Rem.
źródło: PFSz
Konferencja „AI & MEDTECH CEE” powraca na swoją trzecią edycję już 6 czerwca 2023 r., gromadząc liderów, ekspertów oraz specjalistów w dziedzinie innowacji medycznych, aby omówić kluczowe tematy związane z nowymi technologiami w sektorze ochrony zdrowia. Dzięki bezpłatnej rejestracji, która rusza już teraz, jest to doskonała okazja dla osób zainteresowanych innowacjami medycznymi, aby poszerzyć swoją wiedzę i sieć kontaktów.

Tematyka Konferencji obejmuje szereg tematów związanych z cyfrową transformacją w opiece zdrowotnej, w tym m. in.:

 
Konferencja „AI & MEDTECH CEE” jest jedynym tego typu wydarzeniem w Europie Środkowo-Wschodniej. Służy jako forum wymiany wiedzy, doświadczeń i najlepszych praktyk. Zapewnia wyjątkową okazję do wysłuchania czołowych ekspertów w tej dziedzinie, nawiązania kontaktów z profesjonalistami i zapoznania się z najnowszymi osiągnięciami w zakresie innowacji medycznych w polskim i zagranicznym sektorze ochrony zdrowia.

 – Dzięki postępowi technologicznemu pracownicy medyczni mają obecnie dostęp do szerokiej gamy danych i zasobów, co pozwala im podejmować bardziej świadome decyzje i zapewniać bardziej spersonalizowaną opiekę. Od elektronicznej dokumentacji medycznej i telemedycyny do zaawansowanych narzędzi diagnostycznych i leczniczych opartych o sztuczną inteligencję. Wykorzystując najnowsze osiągnięcia w zakresie innowacji medycznych i technologii cyfrowych, możemy stworzyć bardziej skoncentrowany na pacjencie i opłacalny system opieki zdrowotnej, który przyniesie korzyści wszystkim – wskazuje Ligia Kornowska, Dyrektor Zarządzająca Polskiej Federacji Szpitali oraz Liderka Koalicji AI w Zdrowiu.

Korzyści płynące z innowacji medycznych są oczywiste. Jednak pomimo tego, droga do pełnego przyjęcia innowacji medycznych w sektorze opieki zdrowotnej nie jest pozbawiona wyzwań. Konferencja ma na celu wskazanie, co jeszcze nas czeka na drodze cyfrowej rewolucji, jakie problemy pozostają do rozwiązania, i co do tej pory osiągnęliśmy dzięki innowacjom medycznym oraz jak można, korzystając z najnowszych trendów, pokonać bariery rozwoju technologicznego.

W zeszłorocznej edycji Konferencji, która corocznie organizowana jest przez Polską Federację Szpitali, Koalicję AI w Zdrowiu oraz zespół ekspertów wZdrowiu, brało udział kilkadziesiąt prelegentów i panelistów oraz   gości z państw takich jak np. Słowacja, Wielka Brytania, Węgry, Indie, Włochy, Francja oraz Niemcy. W tym roku również będziemy gościć licznych przedstawicieli zza granicy. Powołana została także Rada Programowa Konferencji, w której zasiadają m.in. przedstawiciele strony publicznej – Ministerstwa Zdrowia, Centrum e-Zdrowia, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, Agencji Badań Medycznych, Komisji Europejskiej i Naczelnej Rady Lekarskiej.

Konferencja jest bezpłatna i otwarta dla wszystkich zainteresowanych przyszłością AI i opieki zdrowotnej. Uczestnicy będą mieli okazję nawiązać kontakty z ekspertami w tej dziedzinie, wziąć udział w sesjach informacyjnych i dyskusjach panelowych oraz wysłuchać ekspertów z całego świata. Dzięki otwartej rejestracji konferencja „AI & MEDTECH CEE” jest wydarzeniem, którego nie można przegapić dla tych, którzy chcą być na bieżąco cyfrową rewolucją w sektorze opieki zdrowotnej.

Zapraszamy do rejestracji na stronie internetowej: www.aiwzdrowiu.pl

żrodło: aiwzdrowiu
Konferencja „AI & MEDTECH CEE” powraca na swoją trzecią edycję już 6 czerwca 2023 r., gromadząc liderów, ekspertów oraz specjalistów w dziedzinie innowacji medycznych, aby omówić kluczowe tematy związane z nowymi technologiami w sektorze ochrony zdrowia. Dzięki bezpłatnej rejestracji, która rusza już teraz, jest to doskonała okazja dla osób zainteresowanych innowacjami medycznymi, aby poszerzyć swoją wiedzę i sieć kontaktów.

Tematyka Konferencji obejmuje szereg tematów związanych z cyfrową transformacją w opiece zdrowotnej, w tym m. in.:

 
Konferencja „AI & MEDTECH CEE” jest jedynym tego typu wydarzeniem w Europie Środkowo-Wschodniej. Służy jako forum wymiany wiedzy, doświadczeń i najlepszych praktyk. Zapewnia wyjątkową okazję do wysłuchania czołowych ekspertów w tej dziedzinie, nawiązania kontaktów z profesjonalistami i zapoznania się z najnowszymi osiągnięciami w zakresie innowacji medycznych w polskim i zagranicznym sektorze ochrony zdrowia.

 – Dzięki postępowi technologicznemu pracownicy medyczni mają obecnie dostęp do szerokiej gamy danych i zasobów, co pozwala im podejmować bardziej świadome decyzje i zapewniać bardziej spersonalizowaną opiekę. Od elektronicznej dokumentacji medycznej i telemedycyny do zaawansowanych narzędzi diagnostycznych i leczniczych opartych o sztuczną inteligencję. Wykorzystując najnowsze osiągnięcia w zakresie innowacji medycznych i technologii cyfrowych, możemy stworzyć bardziej skoncentrowany na pacjencie i opłacalny system opieki zdrowotnej, który przyniesie korzyści wszystkim – wskazuje Ligia Kornowska, Dyrektor Zarządzająca Polskiej Federacji Szpitali oraz Liderka Koalicji AI w Zdrowiu.

Korzyści płynące z innowacji medycznych są oczywiste. Jednak pomimo tego, droga do pełnego przyjęcia innowacji medycznych w sektorze opieki zdrowotnej nie jest pozbawiona wyzwań. Konferencja ma na celu wskazanie, co jeszcze nas czeka na drodze cyfrowej rewolucji, jakie problemy pozostają do rozwiązania, i co do tej pory osiągnęliśmy dzięki innowacjom medycznym oraz jak można, korzystając z najnowszych trendów, pokonać bariery rozwoju technologicznego.

W zeszłorocznej edycji Konferencji, która corocznie organizowana jest przez Polską Federację Szpitali, Koalicję AI w Zdrowiu oraz zespół ekspertów wZdrowiu, brało udział kilkadziesiąt prelegentów i panelistów oraz   gości z państw takich jak np. Słowacja, Wielka Brytania, Węgry, Indie, Włochy, Francja oraz Niemcy. W tym roku również będziemy gościć licznych przedstawicieli zza granicy. Powołana została także Rada Programowa Konferencji, w której zasiadają m.in. przedstawiciele strony publicznej – Ministerstwa Zdrowia, Centrum e-Zdrowia, Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, Agencji Badań Medycznych, Komisji Europejskiej i Naczelnej Rady Lekarskiej.

Konferencja jest bezpłatna i otwarta dla wszystkich zainteresowanych przyszłością AI i opieki zdrowotnej. Uczestnicy będą mieli okazję nawiązać kontakty z ekspertami w tej dziedzinie, wziąć udział w sesjach informacyjnych i dyskusjach panelowych oraz wysłuchać ekspertów z całego świata. Dzięki otwartej rejestracji konferencja „AI & MEDTECH CEE” jest wydarzeniem, którego nie można przegapić dla tych, którzy chcą być na bieżąco cyfrową rewolucją w sektorze opieki zdrowotnej.

Zapraszamy do rejestracji na stronie internetowej: www.aiwzdrowiu.pl

żrodło: aiwzdrowiu
Polska Federacja Szpitali, Koalicja AI w Zdrowiu, zespół ekspertów wZdrowiu oraz Młodzi Menedżerowie Medycyny zapraszają do wzięcia udziału w 4. edycji Raportu „Top Disruptors in Healthcare”, prezentującego innowacyjne startupy medyczne zarówno w kraju, jak i w regionie CEE!
Trwają zapisy do 4. edycji Raportu „Top Disruptors in Healthcare” – pierwszego i jedynego w Polsce raportu dotyczącego rynku medtech, będącego kompleksowym przeglądem startupów medycznych w regionie CEE. Jest to coroczna publikacja, która dostarcza informacji o startupach, takich jak ich profil, zespół, osiągnięcia, aktualne potrzeby i problemy, dane finansowe, rundy finansowania, plany dotyczące ekspansji zagranicznej etc. Uwzględnia także pogłębione badania i statystyki, które pokrywają znaczną większość rynku startupowego. 
 
Europa Środkowo – Wschodnia, w tym Polska, poczyniła wielkie postępy w branży medycznej i stała się ośrodkiem dla innowacyjnych startupów, które wykorzystują nowe technologie do poprawy jakości opieki zdrowotnej, zwiększenia dostępu do usług medycznych i uczynienia opieki zdrowotnej bardziej przystępną cenowo. W ostatnich latach Polska coraz częściej przedstawia innowacyjne rozwiązania na arenie międzynarodowej, dzięki tzw. polskim jednorożcom. W Raporcie „Top Disruptors in Healthcare” znajdują się młode startupy medyczne, które rewolucjonizują świadczenie usług medycznych i zmieniają przyszłość medycyny.
 
Jednym z wyzwań stojących przed polskimi startupami medycznymi jest potrzeba wsparcia finansowego i merytorycznego ze strony rządu i innych interesariuszy. Tu z pomocą przychodzą inicjatywy takie jak Raport „Top Disruptors in Healthcare”, które dają startupom możliwość zaprezentowania swojego potencjału i nawiązania współpracy z inwestorami, placówkami medycznymi, partnerami i pacjentami. Warto wskazać, że ponad połowa respondentów (62% badanych) Raportu wskazuje, że największym wsparciem dla działania ich firmy byłaby pomoc w znalezieniu klientów i użytkowników, a także w nawiązywaniu kontaktów z inwestorami (57% badanych). Cieszy jednak, że aż 62,5 % startupów z Raportu współpracuje z placówkami medycznymi, co w przyszłości może przełożyć się na szybkość adaptowania nowych rozwiązań medycznych przez szpitale.
 
– Raport „Top Disruptors in Healthcare” podkreśla ekscytujące innowacje w polskiej i zagranicznej branży opieki zdrowotnej. Wraz z rozwojem startupów medycznych i wykorzystaniem ich technologii do rozwiązywania wyzwań w opiece zdrowotnej, mają one szansę odegrać wiodącą rolę w kształtowaniu przyszłości medycyny. Niezależnie czy ich głównych sektorem działania jest sztuczna inteligencja, blockchain, telemedycyna, robotyka czy też aplikacja zdrowotna, wszystkie te startupy robią prawdziwą różnicę w życiu pacjentów i lekarzy. Pomagają stworzyć bardziej sprawiedliwy i wydajny system opieki zdrowotnej, z przystępniejszym dostępem do usług medycznych. Dzięki odpowiedniemu wsparciu, takiemu jak Raport, startupy medyczne z pewnością będą się nadal rozwijać i kwitnąć w nadchodzących latach – wskazuje Karolina Kornowska, koordynatorka Raportu „Top Disruptors in Healthcare”.
 
Jak wynika ze statystyk zeszłorocznego Raportu, wśród startupów nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania tworzenia rozwiązań medycznych opartych na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym – prawie połowa respondentów wskazała, że opracowuje rozwiązania w tym sektorze. Rośnie także zapotrzebowanie na samodzielne aplikacje IT – w ciągu ostatnich lat liczba startupów tworzących takie rozwiązania wzrosła dwukrotnie, osiągając w 2022 roku poziom 37%.
 
W zeszłorocznej edycji Raportu udział wzięło ponad 150 startupów z Polski i regionu CEE.  Ponadto, Raport uzyskał wsparcie kluczowych interesariuszy systemu – wspierany był zarówno przez przedstawicieli strony publicznej, jak i czołowe organizacje branżowe w Polsce i na świecie. Na wyniki zaprezentowane w Raporcie powoływano się na licznych Konferencjach i publikacjach. W samym Raporcie wypowiadali się eksperci tacy jak np. Dr Bertalan Mesko z The Medical Futurist, Andrew Wrobel z Emerging Europe i Radosław Sierpiński, Prezes Agencji Badań Medycznych.
4. edycja Raportu zostanie opublikowana podczas międzynarodowej Konferencji „AI & MEDTECH CEE” w czerwcu 2023 r.
 
Udział w Raporcie jest możliwy poprzez wypełnienie formularza, znajdującego się pod linkiem: https://forms.gle/Q2831nBh7pdDVwiQ8
 
Organizacje zainteresowane współpracą oraz startupy chętne do udziału w 4. edycji Raportu, zapraszamy do kontaktu z Karoliną Kornowską, Koordynatorką Raportu „Top Disruptors in Healthcare”, pod adresem e-mail: karolina.kornowska@wzdrowiu.com
 
Zapraszamy także do zapoznania się z rozszerzoną wersją Raportu, o której informacje dostępne są na stronie Koalicji AI w Zdrowiu.

źródło: PFSz

Polska Federacja Szpitali, Koalicja AI w Zdrowiu, zespół ekspertów wZdrowiu oraz Młodzi Menedżerowie Medycyny zapraszają do wzięcia udziału w 4. edycji Raportu „Top Disruptors in Healthcare”, prezentującego innowacyjne startupy medyczne zarówno w kraju, jak i w regionie CEE!
Trwają zapisy do 4. edycji Raportu „Top Disruptors in Healthcare” – pierwszego i jedynego w Polsce raportu dotyczącego rynku medtech, będącego kompleksowym przeglądem startupów medycznych w regionie CEE. Jest to coroczna publikacja, która dostarcza informacji o startupach, takich jak ich profil, zespół, osiągnięcia, aktualne potrzeby i problemy, dane finansowe, rundy finansowania, plany dotyczące ekspansji zagranicznej etc. Uwzględnia także pogłębione badania i statystyki, które pokrywają znaczną większość rynku startupowego. 
 
Europa Środkowo – Wschodnia, w tym Polska, poczyniła wielkie postępy w branży medycznej i stała się ośrodkiem dla innowacyjnych startupów, które wykorzystują nowe technologie do poprawy jakości opieki zdrowotnej, zwiększenia dostępu do usług medycznych i uczynienia opieki zdrowotnej bardziej przystępną cenowo. W ostatnich latach Polska coraz częściej przedstawia innowacyjne rozwiązania na arenie międzynarodowej, dzięki tzw. polskim jednorożcom. W Raporcie „Top Disruptors in Healthcare” znajdują się młode startupy medyczne, które rewolucjonizują świadczenie usług medycznych i zmieniają przyszłość medycyny.
 
Jednym z wyzwań stojących przed polskimi startupami medycznymi jest potrzeba wsparcia finansowego i merytorycznego ze strony rządu i innych interesariuszy. Tu z pomocą przychodzą inicjatywy takie jak Raport „Top Disruptors in Healthcare”, które dają startupom możliwość zaprezentowania swojego potencjału i nawiązania współpracy z inwestorami, placówkami medycznymi, partnerami i pacjentami. Warto wskazać, że ponad połowa respondentów (62% badanych) Raportu wskazuje, że największym wsparciem dla działania ich firmy byłaby pomoc w znalezieniu klientów i użytkowników, a także w nawiązywaniu kontaktów z inwestorami (57% badanych). Cieszy jednak, że aż 62,5 % startupów z Raportu współpracuje z placówkami medycznymi, co w przyszłości może przełożyć się na szybkość adaptowania nowych rozwiązań medycznych przez szpitale.
 
– Raport „Top Disruptors in Healthcare” podkreśla ekscytujące innowacje w polskiej i zagranicznej branży opieki zdrowotnej. Wraz z rozwojem startupów medycznych i wykorzystaniem ich technologii do rozwiązywania wyzwań w opiece zdrowotnej, mają one szansę odegrać wiodącą rolę w kształtowaniu przyszłości medycyny. Niezależnie czy ich głównych sektorem działania jest sztuczna inteligencja, blockchain, telemedycyna, robotyka czy też aplikacja zdrowotna, wszystkie te startupy robią prawdziwą różnicę w życiu pacjentów i lekarzy. Pomagają stworzyć bardziej sprawiedliwy i wydajny system opieki zdrowotnej, z przystępniejszym dostępem do usług medycznych. Dzięki odpowiedniemu wsparciu, takiemu jak Raport, startupy medyczne z pewnością będą się nadal rozwijać i kwitnąć w nadchodzących latach – wskazuje Karolina Kornowska, koordynatorka Raportu „Top Disruptors in Healthcare”.
 
Jak wynika ze statystyk zeszłorocznego Raportu, wśród startupów nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania tworzenia rozwiązań medycznych opartych na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym – prawie połowa respondentów wskazała, że opracowuje rozwiązania w tym sektorze. Rośnie także zapotrzebowanie na samodzielne aplikacje IT – w ciągu ostatnich lat liczba startupów tworzących takie rozwiązania wzrosła dwukrotnie, osiągając w 2022 roku poziom 37%.
 
W zeszłorocznej edycji Raportu udział wzięło ponad 150 startupów z Polski i regionu CEE.  Ponadto, Raport uzyskał wsparcie kluczowych interesariuszy systemu – wspierany był zarówno przez przedstawicieli strony publicznej, jak i czołowe organizacje branżowe w Polsce i na świecie. Na wyniki zaprezentowane w Raporcie powoływano się na licznych Konferencjach i publikacjach. W samym Raporcie wypowiadali się eksperci tacy jak np. Dr Bertalan Mesko z The Medical Futurist, Andrew Wrobel z Emerging Europe i Radosław Sierpiński, Prezes Agencji Badań Medycznych.
4. edycja Raportu zostanie opublikowana podczas międzynarodowej Konferencji „AI & MEDTECH CEE” w czerwcu 2023 r.
 
Udział w Raporcie jest możliwy poprzez wypełnienie formularza, znajdującego się pod linkiem: https://forms.gle/Q2831nBh7pdDVwiQ8
 
Organizacje zainteresowane współpracą oraz startupy chętne do udziału w 4. edycji Raportu, zapraszamy do kontaktu z Karoliną Kornowską, Koordynatorką Raportu „Top Disruptors in Healthcare”, pod adresem e-mail: karolina.kornowska@wzdrowiu.com
 
Zapraszamy także do zapoznania się z rozszerzoną wersją Raportu, o której informacje dostępne są na stronie Koalicji AI w Zdrowiu.

źródło: PFSz

– Autorzy tego projektu wyszli z założenia, że głównym problemem szpitali jest dziś złe zarządzanie, więc jako receptę wskazują kontrolowanie, sprawdzanie, nadzór, egzaminowanie i ewentualnie wymianę dyrektorów i kadry menedżerskiej – mówi Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali. Jak ocenia, w projekcie nowej ustawy o poprawie efektywności szpitalnictwa nie ma żadnych mechanizmów, które sprzyjałyby modernizacji placówek, wprowadzaniu do nich nowych technologii czy pomocy finansowej. Zabrakło też narzędzi, które wspierałyby kompleksową reformę szpitalnictwa w kierunku opieki koordynowanej.
– Polskie szpitale potrzebują kompleksowej reformy w kierunku medycyny koordynowanej, w kierunku tworzenia elementów konkurencyjności w oparciu o wartość, wynik leczenia dla pacjenta. Potrzebują też bardzo poważnego wsparcia inwestycyjnego, szczególnie w obszarze nowoczesnych źródeł energii, nowoczesnych technologii oraz inwestycji w ludzi i infrastrukturę – wymienia w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr n. med. Jarosław Fedorowski, prof. nadzw., prezes PFSz.

Obszerny, liczący ponad 150 stron projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa został opublikowany w końcówce grudnia ub.r. Zakłada m.in. nadawanie placówkom kategorii od A do D w zależności od ich sytuacji finansowej, przy czym szpitale z najniższą kategorią C i D będą poddane obowiązkowemu nadzorowi centralnemu. Według niedawnych wyliczeń Federacji Przedsiębiorców Polskich, gdyby kategoryzacja odbyła się według zapisów określonych w aktualnym projekcie ustawy i była oparta na wynikach finansowych szpitali za 2020 rok, to 185 spośród 574 placówek musiałoby poddać się restrukturyzacji, a kolejne 259 z kategorii B miałoby do tego prawo. Zaledwie 130 szpitali otrzymałoby kategorię A.

Projekt przepisów zakłada też zmiany w obszarze zarządzania placówkami. Określono, jakie wymogi będzie musiała spełniać osoba ubiegająca się o stanowisko kierownika podmiotu szpitalnego, której kompetencje będą potwierdzane państwowym egzaminem.

Powołana ma zostać także Agencja Rozwoju Szpitali, która będzie pełnić rolę nadzorcy odpowiedzialnego za restrukturyzację podmiotów medycznych i certyfikację kadry zarządzającej szpitalami oraz za zapewnienie rozwoju sektora szpitalnictwa. Zadaniem ARS będzie m.in. organizowanie i koordynowanie wspólnych zakupów oraz wsparcie finansowe i merytoryczne szpitali, a na jej czele będzie stać prezes powoływany przez ministra zdrowia na sześcioletnią kadencję.

– Z opisu można wywnioskować, że Agencja Rozwoju Szpitali ma zajmować się wieloma z rzeczami, ale niekoniecznie rozwojem. Ona ma przede wszystkim kontrolować i egzaminować dyrektorów szpitali, wyznaczać nadzorców i zarządców, kategoryzować szpitale pod kątem finansowym. Nie ma tu natomiast elementów rozwojowych, tego skoku naprzód, którego wszyscy byśmy sobie życzyli. Przykładowo, żeby szpital mógł zaangażować agencję do pomocy w rozwijaniu nowoczesnych, alternatywnych źródeł energii, cyfryzacji, robotyki czy sztucznej inteligencji, czyli tych elementów, które dziś przesądzają o rozwoju placówek – mówi prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak ocenia, w przepisach projektu ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitali jest dość niewiele pozytywnych informacji świadczących o możliwości poprawy ich sytuacji.

– Tam nie ma mechanizmów, które poprawiłyby chociażby współpracę pomiędzy szpitalami czy zachęcały do konsolidacji. Nie ma mechanizmów wzrostu finansowania, które szpitale rzeczywiście by odczuły. Przede wszystkim nie ma mechanizmów zawartych w tytule całej ustawy, czyli dotyczących modernizacji, bo w tej chwili część trudnej sytuacji szpitali jest związana z niedostatecznymi środkami. Natomiast tutaj nie ma zapisów o dofinansowaniu nowoczesnych źródeł energii i zielonych szpitali, nie ma zapisów o pozyskiwaniu pieniędzy europejskich, nie ma żadnych konkretnych informacji. Dlatego trudno dopatrzyć się w tym projekcie czegoś, co w sposób radykalny poprawiłoby zdolność funkcjonowania i sytuację finansową szpitali – wymienia Jarosław Fedorowski.

Zdaniem prezesa Polskiej Federacji Szpitali w systemie opieki zdrowotnej potrzebne są również m.in. takie mechanizmy, które będą sprzyjały współpracy szpitali o różnym poziomie referencyjności oraz współpracy szpitali z innymi elementami systemu – z ambulatoryjną opieką specjalistyczną, podstawową opieką zdrowotną, opieką długoterminową i rehabilitacją. Tego w projekcie nowej ustawy zabrakło.

– Reformowanie tylko jednego elementu systemu ochrony zdrowia, czyli szpitalnictwa, wydaje się nietrafne w sytuacji, kiedy główne problemy zgłaszane przez pacjentów do Rzecznika Praw Pacjenta dotyczą dostępności podstawowej opieki zdrowotnej. Recenzent systemu, czyli pacjent, mówi nam, że z tym właśnie ma największy problem – mówi ekspert. – Po drugie, jest to niewłaściwe w sytuacji, kiedy wszyscy w dalszym ciągu jesteśmy zaangażowani w walkę z pandemią. To angażuje siły zarówno decydentów, jak i dyrektorów szpitali. Tymczasem zapowiedzi o wymaganiach dotyczących np. studiów MBA dla dyrektorów szpitali już jakiś czas temu spowodowały, że w tej chwili wielu z nich szkoli się dodatkowo z zarządzania, choć przecież większość z nich ma ukończone kursy podyplomowe, a gros stanowią wysoko kwalifikowani ludzie. W tak kluczowym momencie my ich częściowo wyłączamy z walki z pandemią, bo oni muszą uczestniczyć w zajęciach i pisać prace dyplomowe.

Projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa krytycznie oceniła już m.in. Unia Metropolii Polskich, Pracodawcy RP oraz Federacja Przedsiębiorców Polskich, która wskazała, że w obecnym kształcie nie uwzględnia ona obecnie interesów i potrzeb pacjentów. Według FPP nowa ustawa powinna też zostać uchwalona dopiero po wejściu w życie innej ustawy – o jakości w ochronie zdrowia – oraz po przeprowadzeniu rzetelnej wyceny wszystkich świadczeń opieki zdrowotnej. To warunek niezbędny do rzetelnej oceny aktualnej sytuacji ekonomicznej podmiotów leczniczych.


– Również Polska Federacja Szpitali negatywnie ocenia projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa, głównie z uwagi na rozbieżność pomiędzy celami wytyczonymi przez autorów a zapisami samego projektu 
– mówi Jarosław Fedorowski.

źródło: newseria

– Autorzy tego projektu wyszli z założenia, że głównym problemem szpitali jest dziś złe zarządzanie, więc jako receptę wskazują kontrolowanie, sprawdzanie, nadzór, egzaminowanie i ewentualnie wymianę dyrektorów i kadry menedżerskiej – mówi Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali. Jak ocenia, w projekcie nowej ustawy o poprawie efektywności szpitalnictwa nie ma żadnych mechanizmów, które sprzyjałyby modernizacji placówek, wprowadzaniu do nich nowych technologii czy pomocy finansowej. Zabrakło też narzędzi, które wspierałyby kompleksową reformę szpitalnictwa w kierunku opieki koordynowanej.
– Polskie szpitale potrzebują kompleksowej reformy w kierunku medycyny koordynowanej, w kierunku tworzenia elementów konkurencyjności w oparciu o wartość, wynik leczenia dla pacjenta. Potrzebują też bardzo poważnego wsparcia inwestycyjnego, szczególnie w obszarze nowoczesnych źródeł energii, nowoczesnych technologii oraz inwestycji w ludzi i infrastrukturę – wymienia w rozmowie z agencją Newseria Biznes dr n. med. Jarosław Fedorowski, prof. nadzw., prezes PFSz.

Obszerny, liczący ponad 150 stron projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa został opublikowany w końcówce grudnia ub.r. Zakłada m.in. nadawanie placówkom kategorii od A do D w zależności od ich sytuacji finansowej, przy czym szpitale z najniższą kategorią C i D będą poddane obowiązkowemu nadzorowi centralnemu. Według niedawnych wyliczeń Federacji Przedsiębiorców Polskich, gdyby kategoryzacja odbyła się według zapisów określonych w aktualnym projekcie ustawy i była oparta na wynikach finansowych szpitali za 2020 rok, to 185 spośród 574 placówek musiałoby poddać się restrukturyzacji, a kolejne 259 z kategorii B miałoby do tego prawo. Zaledwie 130 szpitali otrzymałoby kategorię A.

Projekt przepisów zakłada też zmiany w obszarze zarządzania placówkami. Określono, jakie wymogi będzie musiała spełniać osoba ubiegająca się o stanowisko kierownika podmiotu szpitalnego, której kompetencje będą potwierdzane państwowym egzaminem.

Powołana ma zostać także Agencja Rozwoju Szpitali, która będzie pełnić rolę nadzorcy odpowiedzialnego za restrukturyzację podmiotów medycznych i certyfikację kadry zarządzającej szpitalami oraz za zapewnienie rozwoju sektora szpitalnictwa. Zadaniem ARS będzie m.in. organizowanie i koordynowanie wspólnych zakupów oraz wsparcie finansowe i merytoryczne szpitali, a na jej czele będzie stać prezes powoływany przez ministra zdrowia na sześcioletnią kadencję.

– Z opisu można wywnioskować, że Agencja Rozwoju Szpitali ma zajmować się wieloma z rzeczami, ale niekoniecznie rozwojem. Ona ma przede wszystkim kontrolować i egzaminować dyrektorów szpitali, wyznaczać nadzorców i zarządców, kategoryzować szpitale pod kątem finansowym. Nie ma tu natomiast elementów rozwojowych, tego skoku naprzód, którego wszyscy byśmy sobie życzyli. Przykładowo, żeby szpital mógł zaangażować agencję do pomocy w rozwijaniu nowoczesnych, alternatywnych źródeł energii, cyfryzacji, robotyki czy sztucznej inteligencji, czyli tych elementów, które dziś przesądzają o rozwoju placówek – mówi prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak ocenia, w przepisach projektu ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitali jest dość niewiele pozytywnych informacji świadczących o możliwości poprawy ich sytuacji.

– Tam nie ma mechanizmów, które poprawiłyby chociażby współpracę pomiędzy szpitalami czy zachęcały do konsolidacji. Nie ma mechanizmów wzrostu finansowania, które szpitale rzeczywiście by odczuły. Przede wszystkim nie ma mechanizmów zawartych w tytule całej ustawy, czyli dotyczących modernizacji, bo w tej chwili część trudnej sytuacji szpitali jest związana z niedostatecznymi środkami. Natomiast tutaj nie ma zapisów o dofinansowaniu nowoczesnych źródeł energii i zielonych szpitali, nie ma zapisów o pozyskiwaniu pieniędzy europejskich, nie ma żadnych konkretnych informacji. Dlatego trudno dopatrzyć się w tym projekcie czegoś, co w sposób radykalny poprawiłoby zdolność funkcjonowania i sytuację finansową szpitali – wymienia Jarosław Fedorowski.

Zdaniem prezesa Polskiej Federacji Szpitali w systemie opieki zdrowotnej potrzebne są również m.in. takie mechanizmy, które będą sprzyjały współpracy szpitali o różnym poziomie referencyjności oraz współpracy szpitali z innymi elementami systemu – z ambulatoryjną opieką specjalistyczną, podstawową opieką zdrowotną, opieką długoterminową i rehabilitacją. Tego w projekcie nowej ustawy zabrakło.

– Reformowanie tylko jednego elementu systemu ochrony zdrowia, czyli szpitalnictwa, wydaje się nietrafne w sytuacji, kiedy główne problemy zgłaszane przez pacjentów do Rzecznika Praw Pacjenta dotyczą dostępności podstawowej opieki zdrowotnej. Recenzent systemu, czyli pacjent, mówi nam, że z tym właśnie ma największy problem – mówi ekspert. – Po drugie, jest to niewłaściwe w sytuacji, kiedy wszyscy w dalszym ciągu jesteśmy zaangażowani w walkę z pandemią. To angażuje siły zarówno decydentów, jak i dyrektorów szpitali. Tymczasem zapowiedzi o wymaganiach dotyczących np. studiów MBA dla dyrektorów szpitali już jakiś czas temu spowodowały, że w tej chwili wielu z nich szkoli się dodatkowo z zarządzania, choć przecież większość z nich ma ukończone kursy podyplomowe, a gros stanowią wysoko kwalifikowani ludzie. W tak kluczowym momencie my ich częściowo wyłączamy z walki z pandemią, bo oni muszą uczestniczyć w zajęciach i pisać prace dyplomowe.

Projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa krytycznie oceniła już m.in. Unia Metropolii Polskich, Pracodawcy RP oraz Federacja Przedsiębiorców Polskich, która wskazała, że w obecnym kształcie nie uwzględnia ona obecnie interesów i potrzeb pacjentów. Według FPP nowa ustawa powinna też zostać uchwalona dopiero po wejściu w życie innej ustawy – o jakości w ochronie zdrowia – oraz po przeprowadzeniu rzetelnej wyceny wszystkich świadczeń opieki zdrowotnej. To warunek niezbędny do rzetelnej oceny aktualnej sytuacji ekonomicznej podmiotów leczniczych.


– Również Polska Federacja Szpitali negatywnie ocenia projekt ustawy o modernizacji i poprawie efektywności szpitalnictwa, głównie z uwagi na rozbieżność pomiędzy celami wytyczonymi przez autorów a zapisami samego projektu 
– mówi Jarosław Fedorowski.

źródło: newseria

Mimo coraz częstszych głosów o początku końca pandemii COVID-19 Światowa Organizacja Zdrowia przestrzega jednak przed zbyt szybkim znoszeniem restrykcji. WHO wskazała, że patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń i traktowanie COVID-19 podobnie jak innych chorób układu oddechowego. Polska też do nich należy – w ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiadał, że czekają nas kolejne spadki liczby zakażeń i prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń.
Według danych Ministerstwa Zdrowia od początku pandemii w Polsce odnotowano w sumie ponad 5,4 mln zakażeń SARS-CoV-2 (w tym 26,1 tys. to ponowne zakażenia), a zmarło 108 137 osób chorych na COVID-19. Spośród 30,2 tys. łóżek covidowych zajętych jest nieco ponad 18,8 tys., a spośród 2613 dostępnych respiratorów wykorzystywanych jest 1137. Eksperci wskazują jednak, że mimo spadku zachorowań w skali całego kraju, notowanego w ostatnich tygodniach ogłoszenie początku końca pandemii w Polsce może być przedwczesne. W dalszym ciągu są bowiem regiony, w których zakażeń SARS-CoV-2 jest coraz więcej, a według statystyk WHO Polska nadal znajduje się w czołówce pod względem liczby zgonów.

– W dalszym ciągu mamy w Polsce dużą liczbę osób hospitalizowanych. Jeżeli chodzi o pacjentów w najcięższym stanie, hospitalizowanych na intensywnej terapii, wymagających respiratora, ten wskaźnik jest w miarę stabilny i oscyluje wokół 30 na milion. W trakcie poprzedniego szczytu, wiosną 2021 roku, ten wskaźnik przekraczał 90, więc aktualnie jest trzy razy niższy. Tym niemniej on spada bardzo powoli, a nawet ma takie wahania, kiedy rośnie, więc wciąż jeszcze trudno mówić na razie o końcu pandemii. Budująca jest jednak wzrastająca liczba osób zaszczepionych, zbyt powoli, ale jednak wzrastająca – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii.

Do tej pory w pełni zaszczepionych jednodawkowym preparatem koncernu Johnson & Johnson lub dwiema dawkami szczepionek AstraZeneca, Moderna i Pfizer/BioNTech zostało ponad 21,9 mln Polaków, a dawkę przypominającą przyjęło ponad 10,7 mln osób.

Według Ministerstwa Zdrowia w Polsce szczyt piątej fali pandemii COVID-19 zmierza ku końcowi. Adam Niedzielski podczas konferencji 9 lutego twierdził, że potwierdzają to zarówno spadek liczby zakażeń, jak i liczba badań i zleceń na testy. W niedzielę 13 lutego minister informował na Twitterze, że tygodniowa średnia liczba zleceń na testy (wystawianych przez POZ, infolinie i formularz) od czasu apogeum piątej fali spadła z 76 tys. do 42 tys. W tym samym czasie odsetek pozytywnych testów zmniejszył się z 36 do 29 proc. Zgodnie z decyzją resortu zmieniły się więc zasady izolacji i kwarantanny. Od 15 lutego izolacja trwa siedem dni, podobnie jak kwarantanna dla domowników osoby izolowanej. Od 11 lutego zlikwidowano także kwarantannę z powodu kontaktu z osobą zakażoną. Minister zapowiedział, że prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń, aby w czas wiosenny wejść w normalnym trybie funkcjonowania.

– Mamy za sobą już dwa lata pandemii i bardzo wiele osób, które są zaszczepione albo miały już kontakt z tym wirusem, wykształciło odporność. W zależności od tego, kto i jak liczy, to jest od sześćdziesięciu kilku do osiemdziesięciu procent, a są kraje, gdzie ten wskaźnik jest wyższy. Mamy do dyspozycji dwie dodatkowe dawki szczepionki, mamy leki, więc jeśli chodzi o scenariusze rozwoju pandemii, wszystko wskazuje na to, że jesteśmy bliżej końca. Trudno sobie wyobrazić, abyśmy jeszcze przez kolejne dwa lata żyli z tą pandemią tak jak do tej pory, mając już istotne wskaźniki wyszczepienia i skuteczne leki – mówi Jarosław Fedorowski.

Światowa Organizacja Zdrowia na początku lutego przestrzegła jednak przed zbyt szybkim i przedwczesnym znoszeniem restrykcji. Jak wskazała, patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń – do tej pory taki krok podjęły m.in. Wielka Brytania, Norwegia czy Dania, która zamierza traktować COVID-19 podobnie jak i inne choroby układu oddechowego.

– Działania różnych rządów są ze sobą słabo skoordynowane. Niektórzy, zwłaszcza tam, gdzie wskaźnik wyszczepień jest jednym z najwyższych, otwierają wszystkie możliwe biznesy i znoszą restrykcje. Niektórzy twierdzą, że społeczeństwo jest zmęczone, zwracają uwagę na aspekty psychologiczne, chociażby w zakresie otwierania szkół. To jest dosyć skomplikowana sytuacja. Niewątpliwie musimy myśleć o tym, aby osoby w pełni zaszczepione były w pewien sposób chronione przez nadmiernymi restrykcjami – ocenia prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak podkreśla, możemy sobie pozwolić na pewne luzowanie obostrzeń, ale przy jednoczesnym monitorowaniu na bieżąco sytuacji w szpitalach i rozprzestrzenianiu się omikronu. W dalszym ciągu potrzebna jest intensywna promocja szczepień.

– Powinniśmy także bardzo pragmatycznie podejść do nowych leków przeciwwirusowych, bo mamy w tej chwili w naszym arsenale broni do walki z COVID-19 dwa nowe leki. Jeden już jest, drugi został zatwierdzony przez Europejską Agencję Leków. To jest też nasza szansa na to, aby opanować pandemię, czyli pozwolić, aby osoby zakażone o wysokim ryzyku hospitalizacji były skutecznie leczone w domu, a szpitale mogły leczyć innych pacjentów. Tu musielibyśmy popracować nad centrum koordynacji podawania tych leków, a raczej nie obarczać podstawowej opieki zdrowotnej. Dystrybucja leków tego typu dla POZ-ów to poważne wyzwanie. Więc Polska Federacja Szpitali apeluje o stworzenie centrum koordynacji, które by się zajmowało zatwierdzaniem i przepisywaniem recept na nowoczesne leki przeciwwirusowe – mówi Jarosław Fedorowski.

Ekspert ocenia, że jest wiele prognoz i scenariuszy rozwoju obecnej pandemii, ale obecnie wszystko wskazuje, że COVID-19 będzie traktowany podobnie jak np. sezonowa grypa.

– Matematycy patrzą na wykresy dotyczące możliwości replikacji wirusa. Epidemiolodzy będą patrzeć na to, ilu mamy zaszczepionych i ozdrowieńców, a ekonomiści – na aspekty związane z gospodarką. W zależności od tego, kto ma jaki priorytet, te prognozy są różne – niemniej wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z przejściem pandemii w endemię. Będziemy mieli do czynienia z wirusem, który z nami pozostanie, ale będzie powodował lżejsze zachorowania – mówi prezes PFSz.

źródło: newseria

Mimo coraz częstszych głosów o początku końca pandemii COVID-19 Światowa Organizacja Zdrowia przestrzega jednak przed zbyt szybkim znoszeniem restrykcji. WHO wskazała, że patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń i traktowanie COVID-19 podobnie jak innych chorób układu oddechowego. Polska też do nich należy – w ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiadał, że czekają nas kolejne spadki liczby zakażeń i prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń.
Według danych Ministerstwa Zdrowia od początku pandemii w Polsce odnotowano w sumie ponad 5,4 mln zakażeń SARS-CoV-2 (w tym 26,1 tys. to ponowne zakażenia), a zmarło 108 137 osób chorych na COVID-19. Spośród 30,2 tys. łóżek covidowych zajętych jest nieco ponad 18,8 tys., a spośród 2613 dostępnych respiratorów wykorzystywanych jest 1137. Eksperci wskazują jednak, że mimo spadku zachorowań w skali całego kraju, notowanego w ostatnich tygodniach ogłoszenie początku końca pandemii w Polsce może być przedwczesne. W dalszym ciągu są bowiem regiony, w których zakażeń SARS-CoV-2 jest coraz więcej, a według statystyk WHO Polska nadal znajduje się w czołówce pod względem liczby zgonów.

– W dalszym ciągu mamy w Polsce dużą liczbę osób hospitalizowanych. Jeżeli chodzi o pacjentów w najcięższym stanie, hospitalizowanych na intensywnej terapii, wymagających respiratora, ten wskaźnik jest w miarę stabilny i oscyluje wokół 30 na milion. W trakcie poprzedniego szczytu, wiosną 2021 roku, ten wskaźnik przekraczał 90, więc aktualnie jest trzy razy niższy. Tym niemniej on spada bardzo powoli, a nawet ma takie wahania, kiedy rośnie, więc wciąż jeszcze trudno mówić na razie o końcu pandemii. Budująca jest jednak wzrastająca liczba osób zaszczepionych, zbyt powoli, ale jednak wzrastająca – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, specjalista chorób wewnętrznych i kardiologii.

Do tej pory w pełni zaszczepionych jednodawkowym preparatem koncernu Johnson & Johnson lub dwiema dawkami szczepionek AstraZeneca, Moderna i Pfizer/BioNTech zostało ponad 21,9 mln Polaków, a dawkę przypominającą przyjęło ponad 10,7 mln osób.

Według Ministerstwa Zdrowia w Polsce szczyt piątej fali pandemii COVID-19 zmierza ku końcowi. Adam Niedzielski podczas konferencji 9 lutego twierdził, że potwierdzają to zarówno spadek liczby zakażeń, jak i liczba badań i zleceń na testy. W niedzielę 13 lutego minister informował na Twitterze, że tygodniowa średnia liczba zleceń na testy (wystawianych przez POZ, infolinie i formularz) od czasu apogeum piątej fali spadła z 76 tys. do 42 tys. W tym samym czasie odsetek pozytywnych testów zmniejszył się z 36 do 29 proc. Zgodnie z decyzją resortu zmieniły się więc zasady izolacji i kwarantanny. Od 15 lutego izolacja trwa siedem dni, podobnie jak kwarantanna dla domowników osoby izolowanej. Od 11 lutego zlikwidowano także kwarantannę z powodu kontaktu z osobą zakażoną. Minister zapowiedział, że prawdopodobnie już w marcu będzie możliwe zniesienie części obostrzeń, aby w czas wiosenny wejść w normalnym trybie funkcjonowania.

– Mamy za sobą już dwa lata pandemii i bardzo wiele osób, które są zaszczepione albo miały już kontakt z tym wirusem, wykształciło odporność. W zależności od tego, kto i jak liczy, to jest od sześćdziesięciu kilku do osiemdziesięciu procent, a są kraje, gdzie ten wskaźnik jest wyższy. Mamy do dyspozycji dwie dodatkowe dawki szczepionki, mamy leki, więc jeśli chodzi o scenariusze rozwoju pandemii, wszystko wskazuje na to, że jesteśmy bliżej końca. Trudno sobie wyobrazić, abyśmy jeszcze przez kolejne dwa lata żyli z tą pandemią tak jak do tej pory, mając już istotne wskaźniki wyszczepienia i skuteczne leki – mówi Jarosław Fedorowski.

Światowa Organizacja Zdrowia na początku lutego przestrzegła jednak przed zbyt szybkim i przedwczesnym znoszeniem restrykcji. Jak wskazała, patogen wciąż mutuje i nadal może okazać się groźny, a w wielu krajach fala zakażeń wywołanych omikronem nie osiągnęła jeszcze szczytu. Mimo to w Europie coraz więcej państw decyduje się na luzowanie obostrzeń – do tej pory taki krok podjęły m.in. Wielka Brytania, Norwegia czy Dania, która zamierza traktować COVID-19 podobnie jak i inne choroby układu oddechowego.

– Działania różnych rządów są ze sobą słabo skoordynowane. Niektórzy, zwłaszcza tam, gdzie wskaźnik wyszczepień jest jednym z najwyższych, otwierają wszystkie możliwe biznesy i znoszą restrykcje. Niektórzy twierdzą, że społeczeństwo jest zmęczone, zwracają uwagę na aspekty psychologiczne, chociażby w zakresie otwierania szkół. To jest dosyć skomplikowana sytuacja. Niewątpliwie musimy myśleć o tym, aby osoby w pełni zaszczepione były w pewien sposób chronione przez nadmiernymi restrykcjami – ocenia prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak podkreśla, możemy sobie pozwolić na pewne luzowanie obostrzeń, ale przy jednoczesnym monitorowaniu na bieżąco sytuacji w szpitalach i rozprzestrzenianiu się omikronu. W dalszym ciągu potrzebna jest intensywna promocja szczepień.

– Powinniśmy także bardzo pragmatycznie podejść do nowych leków przeciwwirusowych, bo mamy w tej chwili w naszym arsenale broni do walki z COVID-19 dwa nowe leki. Jeden już jest, drugi został zatwierdzony przez Europejską Agencję Leków. To jest też nasza szansa na to, aby opanować pandemię, czyli pozwolić, aby osoby zakażone o wysokim ryzyku hospitalizacji były skutecznie leczone w domu, a szpitale mogły leczyć innych pacjentów. Tu musielibyśmy popracować nad centrum koordynacji podawania tych leków, a raczej nie obarczać podstawowej opieki zdrowotnej. Dystrybucja leków tego typu dla POZ-ów to poważne wyzwanie. Więc Polska Federacja Szpitali apeluje o stworzenie centrum koordynacji, które by się zajmowało zatwierdzaniem i przepisywaniem recept na nowoczesne leki przeciwwirusowe – mówi Jarosław Fedorowski.

Ekspert ocenia, że jest wiele prognoz i scenariuszy rozwoju obecnej pandemii, ale obecnie wszystko wskazuje, że COVID-19 będzie traktowany podobnie jak np. sezonowa grypa.

– Matematycy patrzą na wykresy dotyczące możliwości replikacji wirusa. Epidemiolodzy będą patrzeć na to, ilu mamy zaszczepionych i ozdrowieńców, a ekonomiści – na aspekty związane z gospodarką. W zależności od tego, kto ma jaki priorytet, te prognozy są różne – niemniej wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli do czynienia z przejściem pandemii w endemię. Będziemy mieli do czynienia z wirusem, który z nami pozostanie, ale będzie powodował lżejsze zachorowania – mówi prezes PFSz.

źródło: newseria