Medicalpress

Przewlekła chrypka, ból gardła, trudności z połykaniem czy niegojące się owrzodzenie języka łatwo przypisać infekcji. Jeżeli jednak takie objawy utrzymują się przez kilka tygodni, mogą być sygnałem znacznie poważniejszego problemu. W Polsce około 60 proc. nowotworów głowy i szyi jest rozpoznawanych dopiero w późnym stadium zaawansowania klinicznego. Jednocześnie zmienia się profil osób, które chorują. Coraz większego znaczenia nabierają nowotwory związane z zakażeniem HPV, występujące również u młodszych osób, które nigdy nie paliły papierosów ani nie nadużywały alkoholu. Na ten problem ma zwrócić uwagę kampania „Nie odbieraj sobie głosu”, rozpoczęta przez Główny Inspektorat Sanitarny, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego i Narodowy Instytut Onkologii – PIB.

Przez lata nowotwory głowy i szyi kojarzono przede wszystkim z paleniem tytoniu i nadużywaniem alkoholu. Te czynniki ryzyka nie straciły znaczenia, ale dziś nie opisują już całego problemu. Coraz wyraźniej widoczna jest rola wirusa brodawczaka ludzkiego, zwłaszcza w rozwoju raka części ustnej gardła, obejmującej m.in. migdałki i nasadę języka. NIO zwraca uwagę, że w Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy, obserwowany jest wzrost liczby zachorowań na nowotwory głowy i szyi wśród osób poniżej 40. roku życia, które nie należą do grup tradycyjnie kojarzonych z największym ryzykiem tej choroby.

„Rozpoczynamy kampanię „Nie odbieraj sobie głosu”, by przypomnieć, że zakażenie wirusem HPV nie dotyczy wyłącznie kobiet” – podkreśla prof. Krzysztof J. Filipiak, dyrektor-rektor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. „Coraz więcej nowotworów głowy i szyi – związanych z zakażeniem HPV – rozpoznaje się również u mężczyzn, dlatego to właśnie do nich kierujemy szczególny apel: by nie ignorowali niepokojących objawów i korzystali z profilaktyki. Zależy nam na tym, by podkreślić, jak ważne są szczepienia i badania profilaktyczne”.

Problem polega również na tym, że pierwsze objawy nowotworów tej grupy mogą wydawać się banalne. Chrypka, ból gardła, niedrożność nosa czy trudności z przełykaniem znacznie częściej przywodzą na myśl infekcję niż chorobę onkologiczną. To może sprzyjać odkładaniu wizyty u lekarza, szczególnie gdy dolegliwości nie są bardzo nasilone.

W kampanii zwrócono uwagę na praktyczną zasadę trzech tygodni. Jeżeli niepokojący objaw utrzymuje się dłużej i nie ma związku z infekcją, powinien skłonić do konsultacji.

„Bardzo ważne jest, by każdy, kto zaobserwuje u siebie trwające powyżej 3 tygodni, nie związane z infekcją, objawy takie jak: przewlekła chrypka, problemy z połykaniem, guz szyi, ból gardła, czerwone lub białe naloty w jamie ustnej, niegojące się owrzodzenie języka, niedrożność nosa lub krwawy wyciek z nosa, zgłosił się do lekarza laryngologa” – podkreśla prof. Karolina Dżaman, kierownik Kliniki Otolaryngologii CMKP.

Czas ma w tych nowotworach szczególne znaczenie. Według informacji przedstawionych przez organizatorów kampanii rozpoczęcie leczenia w pierwszym stadium choroby daje szansę na wyleczenie nawet u 95 proc. pacjentów. Tymczasem w Polsce sytuacja wygląda odwrotnie, niż wynikałoby to z możliwości współczesnej diagnostyki i leczenia: większość przypadków jest rozpoznawana późno.

„Niestety, w Polsce ok. 60% wszystkich nowotworów głowy i szyi jest diagnozowanych u chorych w późnym stadium zaawansowania klinicznego, przez co efekty leczenia są niezadowalające” – podkreśla prof. Andrzej Kawecki, zastępca dyrektora ds. klinicznych NIO-PIB i kierownik Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi.

Późne rozpoznanie ma konsekwencje wykraczające poza samą skuteczność terapii. Lokalizacja tych nowotworów sprawia, że zarówno choroba, jak i konieczność intensywnego leczenia mogą wpływać na podstawowe funkcje decydujące o codziennym funkcjonowaniu człowieka.

„Wczesne wykrycie zwiększa szansę na całkowite wyleczenie. Jeśli pacjent zgłosi się w zaawansowanym stadium nowotworu głowy i szyi, często to oznacza upośledzenie podstawowych funkcji życiowych, takich jak: mówienie, jedzenie, oddychanie, węch, smak czy wzrok, co istotnie negatywnie wpływa na jakość życia a wyniki leczenia pomimo jego intensywności są gorsze” – zaznacza prof. Kawecki.

Szczepienia przeciw HPV mają zapobiegać nowym zakażeniom typami wirusa objętymi szczepionką. Największą korzyść przynoszą przed kontaktem z wirusem, dlatego programy szczepień koncentrują się przede wszystkim na dzieciach i młodzieży. WHO traktuje szczepienia przeciw HPV jako jedno z podstawowych narzędzi profilaktyki chorób wywoływanych przez wirusa, a Europejski Kodeks Walki z Rakiem rekomenduje wysoką wyszczepialność zarówno dziewcząt, jak i chłopców.

„Możemy znacząco zmniejszyć te statystyki, jeśli zaczniemy się szczepić” – mówi dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.

W Polsce bezpłatny program szczepień przeciw HPV obejmuje dzieci w wieku od 9 do 14 lat. Dostępne są w nim szczepionki 2-walentna i 9-walentna. Szczepionka 2-walentna jest ponadto bezpłatna w ramach refundacji dla osób od 9. do 18. roku życia, a u dorosłych dostępna z 50-procentową refundacją.

Sama dostępność szczepionki nie rozwiązuje jednak problemu późnego wykrywania nowotworów u osób, które już zachorowały. Kampania „Nie odbieraj sobie głosu” łączy więc dwa wątki, które w praktyce powinny być traktowane równolegle: ograniczanie przyszłej liczby nowotworów związanych z HPV oraz wcześniejsze rozpoznawanie choroby u obecnych pacjentów.

Od 21 do 25 września odbywa się Europejski Tydzień Profilaktyki Nowotworów Głowy i Szyi. W tym czasie w wybranych ośrodkach w Polsce, w tym w Klinice Otolaryngologii CMKP, będzie można zapisać się na badania profilaktyczne.

Źródło: NIO

Skutki zdrowotne zmian klimatycznych wykraczają daleko poza negatywny wpływ fal upałów na zdrowie – ocenił w rozmowie z PAP Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski, obecny na poniedziałkowej debacie klimatycznej w Sejmie.

Jak dodał specjalista, są to również: wzrost zagrożenia tropikalnymi chorobami zakaźnymi czy zakłócenia w funkcjonowaniu placówek medycznych w ekstremalnych warunkach pogodowych, wskazał specjalista.

– W kontekście zdrowia i bezpieczeństwa publicznego musimy rozpatrywać zmiany klimatyczne znacznie szerzej niż fale upałów. Póki co, fale upałów są krótkie w naszej szerokości geograficznej. Nawet gdy weźmiemy pod uwagę Europę Południową, to jest to kwestia paru tygodni w roku – powiedział PAP Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski, obecny na pierwszej Narodowej debacie o bezpieczeństwie klimatycznym Polek i Polaków.

Podkreślił, że ryzyko dla zdrowia ludzi stwarzają również ekstremalne opady deszczu, zmiany w środowisku i związane z nimi przesunięcia geograficznych zasięgów różnych gatunków zwierząt i roślin. Te zmiany oznaczają np., że zmienia się również ryzyko występowania potencjalnych chorób odzwierzęcych.

– Jeżeli do Polski docierają komary zdolne do przenoszenia wirusa Zachodniego Nilu, malarii, wirusa gorączki chikungunya czy dengi, to w przyszłości tego typu choroby zakaźne mogą stać się naszą codziennością, mimo że nie jesteśmy krajem tropikalnym – powiedział dr Grzesiowski. Dodał, że ocieplenie klimatu sprzyja też przenoszeniu całej gamy chorób odkleszczowych, nie tylko boreliozy czy kleszczowego zapalenia mózgu.

Specjalista podkreślił, że zmiany klimatu mogą także sprzyjać zaostrzeniu wielu niezakaźnych chorób przewlekłych. – Są to wszystkie choroby wieku podeszłego, w których nawodnienie organizmu ma kluczowe znaczenie, czyli cukrzyca, choroby nerek, układu krążenia – wymieniał dr Grzesiowski.

Wskazał, że związane z globalnym ociepleniem częstsze występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych stanowi ogromne obciążenie dla placówek ochrony zdrowia. – W czasie skrajnych warunków pogodowych rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną – na przykład latem uruchamiamy klimatyzację, która zużywa mnóstwo prądu. Jednocześnie, mamy większe zagrożenie blackoutem. Tego lata mieliśmy takie zdarzenia w Hiszpanii czy Portugalii, które dla placówek medycznych są bardzo groźne – wskazał specjalista.

W jego opinii, na to system ochrony zdrowia musi być odporny. – Banki krwi, przechowywanie szczepionek i niektórych leków, praca urządzeń medycznych – to wszystko zależy od dostaw prądu. Dlatego musimy mieć szpitale, magazyny, odporne na blackout związany ze zmianą klimatu – ocenił dr Grzesiowski.

Jak podsumował, konieczne jest przygotowanie całego systemu ochrony zdrowia do sprawnego radzenia sobie z jej zdrowotnymi skutkami.

W poniedziałek w sali Kolumnowej Sejmu odbyła się Narodowa debata o bezpieczeństwie klimatycznym Polek i Polaków. Została zorganizowana przez Komitet ds. Kryzysu Klimatycznego Polskiej Akademii Nauk we współpracy z Pracownią na rzecz Wszystkich Istot, Koalicją Klimatyczną oraz Państwową Radą Ochrony Przyrody. Patronat nad debatą objęli Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty oraz Prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Marek Konarzewski. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce