Medicalpress

Nikotyna nie jest obojętna dla układu sercowo-naczyniowego, nawet jeśli jest dostarczana bez spalania tytoniu. Autorzy obszernego przeglądu opublikowanego w „Nature Reviews Cardiology” przeanalizowali dane dotyczące papierosów, fajek wodnych, wyrobów podgrzewanych, e-papierosów oraz doustnych produktów nikotynowych. Wskazują na wyraźne kontinuum szkodliwości: największe ryzyko wiąże się z produktami spalanymi, ale wyeliminowanie procesu spalania nie oznacza wyeliminowania niekorzystnego wpływu na naczynia. Jedyną opcją pozbawioną ryzyka związanego z używaniem produktów nikotynowych pozostaje całkowita abstynencja.

Praca zespołu kierowanego przez prof. Thomasa Münzela z University Medical Center Mainz, opublikowana 20 sierpnia 2026 r., łączy dane dotyczące mechanizmów biologicznych i biomarkerów z wynikami badań przedklinicznych i klinicznych dla różnych sposobów dostarczania nikotyny. Autorzy prześledzili procesy zachodzące w układzie sercowo-naczyniowym – od oddziaływania nikotyny na komórki ściany naczyń po zmiany sprzyjające miażdżycy i destabilizacji blaszki miażdżycowej.

Nikotyna sama w sobie oddziałuje na układ krążenia

Przez lata istotna część dyskusji dotyczącej alternatywnych produktów nikotynowych koncentrowała się na tym, w jakim stopniu ograniczenie lub wyeliminowanie spalania tytoniu zmniejsza związane z nimi szkody.

Nowy przegląd wskazuje, że ma to znaczenie – produkty spalane pozostają najbardziej szkodliwe – ale jednocześnie sama nikotyna aktywnie uczestniczy w procesach niekorzystnych dla układu sercowo-naczyniowego.

Nikotyna sprzyja aktywacji układu współczulnego, obciążeniu hemodynamicznemu, stresowi oksydacyjnemu i procesom zapalnym. Prowadzi również do zaburzeń funkcjonowania śródbłonka – wewnętrznej warstwy naczyń, która odgrywa kluczową rolę m.in. w regulacji ich napięcia.

– Chcieliśmy rozstrzygnąć kwestię, która od lat jest przedmiotem dyskusji: czy szkodliwość nikotyny wynika z palenia, czy też sama nikotyna jest toksyczna? Pokazujemy, że nikotyna aktywuje receptory na komórkach naczyń krwionośnych, co prowadzi do zahamowania działania enzymu odpowiedzialnego za utrzymanie naczyń w stanie rozkurczu. W efekcie w ścianie naczynia gromadzą się szkodliwe cząsteczki i uruchamia się samonapędzający cykl stanu zapalnego oraz tworzenia zakrzepów. Mechanizm ten działa niezależnie od sposobu dostarczania nikotyny – wyjaśnia prof. Thomas Münzel.

Nikotyna uderza w naczynia na dwa sposoby

Autorzy przeglądu opisują dwa niezależne mechanizmy oddziaływania nikotyny na ścianę naczynia.

Pierwszym jest jej wpływ na śródbłonek. Nikotyna ogranicza działanie prostacykliny – naturalnej substancji rozszerzającej naczynia – a jednocześnie pobudza uwalnianie endoteliny-1, jednego z najsilniejszych czynników powodujących ich skurcz.

Drugi mechanizm dotyczy bezpośredniego działania na komórki mięśni gładkich naczyń, które odpowiadają za regulację ich napięcia. Nikotyna blokuje kanały potasowe zależne od ATP i zaburza gospodarkę wapniową. W efekcie może sprzyjać zwężaniu naczyń nawet wtedy, gdy sam śródbłonek nie jest uszkodzony.

– Nikotyna nie tylko osłabia ochronną funkcję wyściółki naczynia, ale również bezpośrednio powoduje skurcz otaczających je mięśni. To dwa odrębne mechanizmy prowadzące do tego samego efektu: naczynie silniej się kurczy, słabiej rozkurcza i łatwiej dochodzi w nim do tworzenia zakrzepów – tłumaczy prof. Münzel.

Długotrwałe działanie tych procesów może sprzyjać rozwojowi dysfunkcji śródbłonka, miażdżycy i niestabilności blaszki miażdżycowej, a w konsekwencji zwiększać ryzyko zdarzeń sercowo-naczyniowych.

Papierosy, podgrzewacze, e-papierosy i saszetki. Hierarchia szkodliwości

Jednym z najważniejszych elementów publikacji jest zestawienie dostępnych produktów zawierających nikotynę pod względem ich wpływu na naczynia.

Najwyżej w hierarchii szkodliwości znajdują się produkty, w których dochodzi do spalania – tradycyjne papierosy oraz fajki wodne. Kolejne są produkty podgrzewające tytoń, następnie urządzenia aerozolowe, czyli e-papierosy, a dalej doustne produkty nikotynowe, takie jak tytoń do żucia i saszetki nikotynowe. Na końcu tego kontinuum znajduje się całkowita abstynencja.

Nie oznacza to jednak, że produkty znajdujące się niżej w tej hierarchii można uznać za bezpieczne dla serca i naczyń.

– E-papierosy i urządzenia podgrzewające tytoń były początkowo przedstawiane jako alternatywy o mniejszym ryzyku niż tradycyjne papierosy, jednak nasze dane pokazują, że produkty te znajdują się na kontinuum ryzyka sercowo-naczyniowego, a nie poza nim. Wyeliminowanie spalania wyraźnie zmniejsza szkodliwość, ale jej nie usuwa – podkreśla prof. Thomas Münzel.

Dostępne badania wskazują, że e-papierosy, produkty podgrzewane oraz doustne produkty nikotynowe mogą zaburzać funkcję śródbłonka, zwiększać stres oksydacyjny i sztywność tętnic oraz aktywować szlaki współczulne i zapalne.

Autorzy zwracają jednocześnie uwagę na ograniczenia obecnej wiedzy. W przypadku e-papierosów oraz nowszych doustnych produktów nikotynowych brakuje jeszcze długoterminowych danych dotyczących występowania zdarzeń klinicznych. Interpretacja dostępnych badań wymaga więc ostrożności.

Dysfunkcja śródbłonka może być pierwszym sygnałem

Szczególną uwagę w publikacji poświęcono dysfunkcji śródbłonka jako wczesnemu wskaźnikowi szkodliwego wpływu na naczynia. Autorzy wskazują m.in. na zaburzenia rozszerzalności tętnic zależnej od przepływu, podwyższone stężenia białka C-reaktywnego o wysokiej czułości i interleukiny 6 oraz zwiększoną prędkość fali tętna.

Parametry te są związane ze zwiększonym ryzykiem zdarzeń sercowo-naczyniowych i pozwalają łączyć wyniki badań podstawowych z obserwacjami klinicznymi.

– Ten przegląd wypełnia istotną lukę w wiedzy, ponieważ po raz pierwszy zestawia istniejące dane dotyczące mechanizmów, biomarkerów i badań klinicznych dla różnych produktów, zamiast analizować każdy z nich osobno. Widać wyraźnie, że nikotyna aktywnie przyczynia się do dysfunkcji śródbłonka – najwcześniejszego etapu na drodze do rozwoju miażdżycy, nadciśnienia i niewydolności serca – a jedyną opcją pozbawioną ryzyka jest abstynencja – wskazuje prof. Filippo Crea, współautor publikacji.

Nie tylko nikotyna

Choć jednym z głównych wniosków przeglądu jest bezpośredni wpływ nikotyny na układ sercowo-naczyniowy, nie jest ona jedynym szkodliwym składnikiem produktów analizowanych przez badaczy.

W zależności od sposobu ich używania organizm może być narażony również na drobne cząstki, metale, aldehydy czy substancje aromatyzujące. Jak wskazują badania mechanistyczne i eksperymentalne, czynniki te mogą nasilać stres oksydacyjny i stan zapalny naczyń, zaburzać funkcjonowanie mitochondriów oraz śródbłonkowej syntazy tlenku azotu.

To również wyjaśnia, dlaczego wyeliminowanie spalania może zmniejszyć szkodliwość produktu, ale nie oznacza automatycznie braku niekorzystnego wpływu na układ sercowo-naczyniowy.

Szczególne obawy dotyczą młodych osób

Autorzy zwracają uwagę na szybko rozwijający się rynek nowych sposobów dostarczania nikotyny i związane z nim ryzyko uzależnienia wśród młodych ludzi. Nowoczesne urządzenia mogą dostarczać duże dawki nikotyny, co może ułatwiać wczesny rozwój zależności i prowadzić do wieloletniej ekspozycji.

Problem ma istotne znaczenie dla zdrowia publicznego. Według danych przytoczonych przez European Society of Cardiology w 2023 roku ponad miliard ludzi na świecie paliło tytoń. Bezpośrednie używanie tytoniu miało odpowiadać za około 5,81 mln zgonów, a bierne palenie za kolejne 1,66 mln. Blisko 40 proc. tych zgonów było związanych z chorobami układu sercowo-naczyniowego.

Autorzy wskazują również na wysoki potencjał uzależniający nikotyny.

– Toksyczny wpływ nikotyny na układ sercowo-naczyniowy na poziomie molekularnym, w połączeniu z jej dobrze udokumentowanym, wysokim potencjałem uzależniającym, przemawia za stworzeniem spójnych regulacji odnoszących się do nikotyny, zamiast obecnego systemu odrębnych przepisów dla poszczególnych produktów – mówi prof. Münzel.

Eksperci apelują o nowe podejście do produktów nikotynowych

Zdaniem autorów rozwój nowych produktów nikotynowych postępuje szybciej niż gromadzenie długoterminowych danych dotyczących ich bezpieczeństwa. Dlatego jednym z najważniejszych postulatów publikacji jest stworzenie bardziej spójnych regulacji obejmujących różne sposoby dostarczania nikotyny.

– Badanie to pokazuje, dlaczego ESC i Unia Europejska apelują o aktualizację regulacji dotyczących tytoniu i nikotyny jako integralnego elementu planu Safe Hearts. Dowody jasno wskazują, że nikotyny nie można uznać za nieszkodliwą. Musimy uwzględnić to w sposobie regulowania, promowania i komunikowania informacji o tych produktach, szczególnie w odniesieniu do młodych ludzi – podkreśla prof. Thomas F. Lüscher, prezydent European Society of Cardiology i współautor publikacji.

Autorzy wskazują na potrzebę zapobiegania rozpoczynaniu używania produktów nikotynowych, szczególnie przez młodych ludzi. Wśród działań, które ich zdaniem powinny stanowić element szerszej strategii zdrowia publicznego, wymieniają m.in. regulacje dotyczące substancji smakowych, politykę podatkową, monitorowanie biomarkerów oraz zapewnienie dostępu do opartych na dowodach metod wspierających wychodzenie z uzależnienia.

Materiał opracowany na podstawie komunikatu European Society of Cardiology oraz publikacji: Thomas Münzel, Marin Kuntic, John F. Keaney Jr, Julia Lurz, Filippo Crea, Thomas F. Lüscher, Sanjay Rajagopalan, Andreas Daiber, Nicotine-containing products and the cardiovascular system: mechanisms and global health implications, „Nature Reviews Cardiology”, 20 sierpnia 2026 r.

Od 1 października osoby najbardziej narażone na raka płuca będą mogły skorzystać z bezpłatnej niskodawkowej tomografii komputerowej. Program skierowano przede wszystkim do obecnych i byłych palaczy z odpowiednio długą historią palenia. Jego znaczenie jest ogromne, ponieważ rak płuca przez długi czas może nie dawać charakterystycznych objawów, a w Polsce nadal często rozpoznaje się go dopiero wtedy, gdy choroba jest zaawansowana. Badanie przesiewowe ma pozwolić znaleźć nowotwór wcześniej, zanim pacjent zacznie odczuwać dolegliwości.

Od 1 października w Polsce ma ruszyć bezpłatny program wczesnego wykrywania raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Badanie trafi do koszyka świadczeń gwarantowanych, dzięki czemu osoby spełniające kryteria będą mogły wykonać je bezpłatnie w ramach systemu publicznego.

Nie będzie to jednak badanie dostępne dla każdego pacjenta na życzenie. Program został przygotowany dla osób bez objawów choroby, ale obciążonych najwyższym ryzykiem zachorowania. Są to przede wszystkim obecni i byli palacze, u których znaczenie ma zarówno wiek, jak i liczba wypalonych papierosów oraz czas, jaki upłynął od zerwania z nałogiem.

Do programu będą mogły zostać zakwalifikowane osoby w wieku od 55 do 74 lat, które mają za sobą co najmniej 20 paczkolat. Jeden paczkorok oznacza palenie jednej paczki papierosów dziennie przez rok. Kryterium 20 paczkolat spełnia więc zarówno osoba, która paliła paczkę dziennie przez 20 lat, jak i ktoś, kto przez 10 lat wypalał dwie paczki każdego dnia.

Program obejmie osoby nadal palące, a także byłych palaczy, którzy zrezygnowali z papierosów nie wcześniej niż 15 lat temu. Z badania będą mogły skorzystać również niektóre osoby w wieku od 50 do 74 lat, jeżeli występują u nich dodatkowe czynniki zwiększające ryzyko raka płuca. Mogą to być między innymi przewlekła obturacyjna choroba płuc, zawodowa ekspozycja na azbest, krzemionkę lub spaliny silników Diesla.

To bardzo precyzyjnie określona grupa. Badania przesiewowe mają największy sens wtedy, gdy są kierowane do osób, u których prawdopodobieństwo wykrycia choroby jest odpowiednio wysokie. Powszechne wykonywanie tomografii u ludzi młodych, niepalących i bez innych czynników ryzyka nie przyniosłoby takich samych korzyści, a mogłoby prowadzić do wykrywania przypadkowych zmian wymagających kolejnych badań.

Niskodawkowa tomografia komputerowa nie jest też badaniem przeznaczonym dla pacjentów, u których już występują objawy mogące sugerować raka płuca. Krwioplucie, przewlekły kaszel utrzymujący się ponad osiem tygodni, chrypka, duszność czy niezamierzona utrata masy ciała powinny być sygnałem do pilnej diagnostyki lekarskiej. Taki pacjent nie powinien czekać na kwalifikację do programu przesiewowego.

Różnica jest zasadnicza. Badanie przesiewowe wykonuje się u osoby, która nie odczuwa objawów, ale z powodu wieku i historii palenia ma wysokie ryzyko zachorowania. Diagnostykę prowadzi się natomiast wtedy, gdy pojawiły się już dolegliwości albo niepokojące zmiany zostały stwierdzone w innym badaniu.

Wprowadzenie programu może zmienić sposób rozpoznawania raka płuca w Polsce. Dzisiaj jednym z największych problemów pozostaje późna diagnoza. Nowotwór może przez długi czas rozwijać się bez charakterystycznych objawów. Gdy pojawia się uporczywy kaszel, ból w klatce piersiowej, duszność lub krwioplucie, choroba bywa już znacznie zaawansowana.

Niskodawkowa tomografia komputerowa pozwala uwidocznić bardzo małe zmiany, których nie widać na standardowym zdjęciu rentgenowskim. Badanie trwa kilka minut, nie wymaga podania kontrastu i wykorzystuje niższą dawkę promieniowania niż klasyczna tomografia diagnostyczna.

Znaczenie wczesnego rozpoznania jest szczególnie duże w raku płuca. Wykrycie niewielkiego guza ograniczonego do płuca może umożliwić leczenie radykalne, przede wszystkim operacyjne. W zaawansowanym stadium możliwości leczenia nadal się rozwijają, między innymi dzięki immunoterapii i terapiom ukierunkowanym molekularnie, ale szansa na całkowite wyleczenie pozostaje mniejsza.

Prof. Witold Rzyman, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej, określił wprowadzenie przesiewowej niskodawkowej tomografii komputerowej jako najważniejszą zmianę w diagnostyce raka płuca od wielu lat.

„Wprowadzenie badania przesiewowego z użyciem niskodawkowej tomografii komputerowej jest największym postępem, jaki można zanotować w diagnozowaniu raka płuca od kilkudziesięciu lat”.

Skuteczność programu będzie zależeć przede wszystkim od tego, czy osoby z grupy ryzyka rzeczywiście dowiedzą się o możliwości badania i zostaną do niego skierowane. Kluczową rolę mogą odegrać lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. To oni najczęściej wiedzą, czy pacjent pali, jak długo trwa nałóg i czy współistnieją u niego inne choroby zwiększające ryzyko raka płuca.

Samo zaproszenie na tomografię jest jednak dopiero początkiem. Program musi zapewnić także właściwą ocenę wyniku, możliwość porównywania kolejnych badań oraz sprawną ścieżkę dalszej diagnostyki, jeżeli radiolog stwierdzi podejrzaną zmianę. Pacjent nie powinien zostać sam z informacją o guzku, którego znaczenia nie potrafi ocenić.

Ważnym elementem programu ma być również wsparcie w rzucaniu palenia. Tomografia może wykryć raka wcześniej, ale nie usuwa głównej przyczyny zachorowania. Nawet prawidłowy wynik badania nie oznacza, że dalsze palenie jest bezpieczne. Program przesiewowy powinien więc łączyć diagnostykę z realną pomocą w leczeniu uzależnienia od nikotyny.

Od 1 października osoby spełniające kryteria zyskają dostęp do badania, które może wykryć raka płuca, zanim choroba zacznie dawać objawy. To szansa szczególnie ważna dla wieloletnich palaczy, którzy często unikają lekarza z obawy przed diagnozą. W tym przypadku brak objawów nie jest jednak dowodem zdrowia. Może być jedynie okresem, w którym chorobę da się jeszcze znaleźć odpowiednio wcześnie.