Medicalpress

Rak płuca pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów nowotworowych w Polsce. Jednym z powodów jest jego późne rozpoznawanie, często dopiero wtedy, gdy możliwości radykalnego leczenia są już ograniczone. Od października ma się to zacząć zmieniać systemowo. We wszystkich 16 oddziałach wojewódzkich NFZ ruszyły konkursy na realizatorów programu wczesnego wykrywania raka płuca za pomocą niskodawkowej tomografii komputerowej. Badanie będzie bezpłatne, bez skierowania i finansowane bez limitu. To jednak dopiero pierwszy krok. Prawdziwym testem dla programu będzie to, czy uda się dotrzeć do palaczy i byłych palaczy spełniających kryteria ryzyka, zanim pojawią się u nich objawy choroby.

Wprowadzenie niskodawkowej tomografii komputerowej do systemu świadczeń gwarantowanych jest jedną z ważniejszych zmian ostatnich lat w profilaktyce onkologicznej w Polsce. Dotychczas badania prowadzono w ramach Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca, początkowo w latach 2021–2023, a następnie w formule pilotażu przedłużonego na lata 2024–2025. Teraz rozwiązanie ma przestać mieć charakter czasowy i wejść na stałe do systemu finansowanego przez NFZ. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w tej sprawie weszło w życie 23 lipca 2026 roku, a umowy z realizatorami mogą obejmować okres rozpoczynający się nie wcześniej niż 1 października.

NFZ rozpoczął już poszukiwanie placówek. Konkursy ogłoszono we wszystkich województwach. Fundusz chce wyłonić co najmniej 32 realizatorów, choć zakłada, że ostatecznie może być ich ponad 50. Jeżeli postępowania zakończą się zgodnie z planem, pierwsze zapisy mają ruszyć w drugiej połowie października.

Nie będzie to jednak program przeznaczony dla wszystkich dorosłych Polaków. W przeciwieństwie do badań przesiewowych w kierunku raka piersi czy raka szyjki macicy o kwalifikacji nie decyduje wyłącznie wiek. Podstawowym kryterium jest ryzyko związane przede wszystkim z wieloletnim paleniem tytoniu.

Do programu mają kwalifikować się osoby w wieku od 55 do 74 lat z historią palenia wynoszącą co najmniej 20 paczkolat, które nadal palą albo zaprzestały palenia nie wcześniej niż 15 lat temu. Paczkolata pozwalają uwzględnić zarówno liczbę wypalanych papierosów, jak i czas trwania nałogu. Dwadzieścia paczkolat oznacza na przykład wypalanie jednej paczki papierosów dziennie przez 20 lat albo dwóch paczek dziennie przez 10 lat.

Program obejmie również część osób w wieku od 50 do 54 lat, jeśli poza odpowiednią historią palenia występują u nich dodatkowe czynniki ryzyka. Mogą to być między innymi ekspozycja zawodowa na azbest, krzemionkę, nikiel, chrom, kadm, związki arsenu lub spaliny silników Diesla, narażenie na radon, POChP, niektóre wcześniejsze choroby nowotworowe albo rak płuca u krewnego pierwszego stopnia.

Tak skonstruowane kryteria pokazują zasadniczą różnicę między NDTK a wykonywaniem tomografii komputerowej „na wszelki wypadek”. Screening ma przynosić korzyść w populacji, w której prawdopodobieństwo wykrycia choroby jest odpowiednio wysokie. Nie jest badaniem przeznaczonym dla każdego bezobjawowego pacjenta.

Nie jest również alternatywą dla diagnostyki osoby, która już ma objawy mogące wskazywać na raka płuca. Krwioplucie, przewlekły kaszel utrzymujący się ponad osiem tygodni, chrypka czy niezamierzona utrata masy ciała powinny prowadzić do standardowej ścieżki diagnostycznej, a nie do oczekiwania na badanie przesiewowe.

Skala problemu uzasadnia stworzenie odrębnego programu. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2023 roku w Polsce rozpoznano 21 045 nowych przypadków raka płuca, a 22 155 osób zmarło z jego powodu. Nowotwory płuca odpowiadały za 25,4 proc. wszystkich zgonów nowotworowych wśród mężczyzn oraz 18,6 proc. wśród kobiet. W obu grupach była to najczęstsza przyczyna śmierci z powodu nowotworu.

Te liczby pokazują również charakterystyczną dla raka płuca dysproporcję. W wielu nowotworach liczba nowych rozpoznań jest znacznie większa niż liczba zgonów. W przypadku raka płuca obie wartości pozostają do siebie niepokojąco zbliżone.

Powód jest dobrze znany. Rak płuca przez długi czas może rozwijać się bez charakterystycznych objawów. Kiedy dolegliwości wreszcie się pojawiają, choroba może być już miejscowo zaawansowana lub przerzutowa. Tymczasem właśnie stadium rozpoznania w ogromnym stopniu determinuje możliwości leczenia.

Niskodawkowa tomografia komputerowa ma przesunąć moment diagnozy na wcześniejszy etap. W przeciwieństwie do klasycznego zdjęcia RTG klatki piersiowej pozwala uwidocznić niewielkie zmiany w płucach, zanim zaczną powodować objawy. Jednocześnie wykorzystuje niższą dawkę promieniowania niż standardowa diagnostyczna tomografia komputerowa.

Polskie doświadczenia pokazują, że nie jest to jedynie założenie teoretyczne. W latach 2021–2023 w ramach wcześniejszego programu wykonano ponad 39 tys. badań NDTK. Wykryto 330 przypadków raka płuca, a 219 chorych zakwalifikowano do leczenia operacyjnego.

Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej i kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej NIO, podkreślał przy okazji podsumowania pilotażu: „Wyniki pilotażu jasno pokazują, że systematyczne badania NDTK pozwalają wykrywać zmiany w bardzo wczesnym stadium, gdy leczenie chirurgiczne pozwala uzyskać wyleczenie – zanim pojawią się objawy kliniczne, co zdecydowanie zwiększa szanse pacjentów na skuteczne leczenie”.

To właśnie możliwość wykrycia choroby, gdy nadal można zastosować leczenie radykalne, jest zasadniczym celem screeningu.

Samo wpisanie NDTK do koszyka świadczeń gwarantowanych nie oznacza jednak automatycznie sukcesu programu. Polska ma już doświadczenia z programami profilaktycznymi pokazujące, że dostępność badania i zgłaszalność na nie są dwiema różnymi kwestiami.

W przypadku raka płuca wyzwanie może być nawet większe. Program nie jest adresowany do wszystkich osób z konkretnego rocznika, lecz do grupy definiowanej przez historię palenia i dodatkowe czynniki ryzyka. System musi więc nie tylko zaoferować badanie, ale również skutecznie odnaleźć osoby, które powinny z niego skorzystać, przekazać im informację i umożliwić sprawną kwalifikację.

Na ten problem zwraca uwagę również prof. Krzakowski: „Samo stworzenie programu nie wystarczy jednak do osiągnięcia efektu populacyjnego. Potrzebujemy dobrej informacji, sprawnej kwalifikacji oraz wysokiej zgłaszalności osób z grup ryzyka”.

Znaczenie będzie miała także geografia programu. NFZ dopuszcza wykonywanie świadczeń zarówno stacjonarnie, jak i mobilnie. To istotne, ponieważ możliwość wykonania badania teoretycznie dostępnego w systemie niewiele znaczy dla pacjenta, jeśli najbliższy realizator znajduje się kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów od jego miejsca zamieszkania.

Fundusz szacuje roczny koszt programu na około 16 mln zł. W perspektywie dziesięciu lat wydatki mają przekroczyć 662 mln zł. Przy ocenie tych kwot trzeba jednak pamiętać, że screening nie jest wyłącznie kosztem dodatkowych badań. Jego ekonomiczny sens zależy od tego, czy wcześniejsze wykrywanie rzeczywiście przesunie większą część rozpoznań do stadiów, w których możliwe jest skuteczne leczenie, oraz czy przełoży się na spadek umieralności.

NDTK nie rozwiąże przy tym podstawowej przyczyny epidemiologii raka płuca. Palenie tytoniu pozostaje najważniejszym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka tej choroby. Dlatego screening powinien funkcjonować obok skutecznej profilaktyki pierwotnej i pomocy w zaprzestaniu palenia, a nie zamiast nich. W przeglądzie rozwiązań europejskich AOTMiT zwraca uwagę, że poradnictwo antytytoniowe jest integralną częścią programów przesiewowych między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Czechach i Chorwacji.

Październik będzie więc początkiem, a nie finałem tej zmiany. Po latach pilotażu Polska będzie miała stały, finansowany przez NFZ program wczesnego wykrywania raka płuca. Dopiero kolejne lata pokażą jednak, ilu pacjentów rzeczywiście uda się do niego włączyć, jak równomiernie badania będą dostępne w poszczególnych regionach i przede wszystkim, czy więcej nowotworów płuca zaczniemy rozpoznawać wtedy, gdy lekarz może jeszcze zaproponować choremu leczenie z intencją wyleczenia.

Bo w przypadku raka płuca największą zmianą nie będzie samo wykonanie większej liczby tomografii. Będzie nią sytuacja, w której diagnoza przestanie tak często przychodzić za późno.

Źródło: NFZ

Od 1 października osoby najbardziej narażone na raka płuca będą mogły skorzystać z bezpłatnej niskodawkowej tomografii komputerowej. Program skierowano przede wszystkim do obecnych i byłych palaczy z odpowiednio długą historią palenia. Jego znaczenie jest ogromne, ponieważ rak płuca przez długi czas może nie dawać charakterystycznych objawów, a w Polsce nadal często rozpoznaje się go dopiero wtedy, gdy choroba jest zaawansowana. Badanie przesiewowe ma pozwolić znaleźć nowotwór wcześniej, zanim pacjent zacznie odczuwać dolegliwości.

Od 1 października w Polsce ma ruszyć bezpłatny program wczesnego wykrywania raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. Badanie trafi do koszyka świadczeń gwarantowanych, dzięki czemu osoby spełniające kryteria będą mogły wykonać je bezpłatnie w ramach systemu publicznego.

Nie będzie to jednak badanie dostępne dla każdego pacjenta na życzenie. Program został przygotowany dla osób bez objawów choroby, ale obciążonych najwyższym ryzykiem zachorowania. Są to przede wszystkim obecni i byli palacze, u których znaczenie ma zarówno wiek, jak i liczba wypalonych papierosów oraz czas, jaki upłynął od zerwania z nałogiem.

Do programu będą mogły zostać zakwalifikowane osoby w wieku od 55 do 74 lat, które mają za sobą co najmniej 20 paczkolat. Jeden paczkorok oznacza palenie jednej paczki papierosów dziennie przez rok. Kryterium 20 paczkolat spełnia więc zarówno osoba, która paliła paczkę dziennie przez 20 lat, jak i ktoś, kto przez 10 lat wypalał dwie paczki każdego dnia.

Program obejmie osoby nadal palące, a także byłych palaczy, którzy zrezygnowali z papierosów nie wcześniej niż 15 lat temu. Z badania będą mogły skorzystać również niektóre osoby w wieku od 50 do 74 lat, jeżeli występują u nich dodatkowe czynniki zwiększające ryzyko raka płuca. Mogą to być między innymi przewlekła obturacyjna choroba płuc, zawodowa ekspozycja na azbest, krzemionkę lub spaliny silników Diesla.

To bardzo precyzyjnie określona grupa. Badania przesiewowe mają największy sens wtedy, gdy są kierowane do osób, u których prawdopodobieństwo wykrycia choroby jest odpowiednio wysokie. Powszechne wykonywanie tomografii u ludzi młodych, niepalących i bez innych czynników ryzyka nie przyniosłoby takich samych korzyści, a mogłoby prowadzić do wykrywania przypadkowych zmian wymagających kolejnych badań.

Niskodawkowa tomografia komputerowa nie jest też badaniem przeznaczonym dla pacjentów, u których już występują objawy mogące sugerować raka płuca. Krwioplucie, przewlekły kaszel utrzymujący się ponad osiem tygodni, chrypka, duszność czy niezamierzona utrata masy ciała powinny być sygnałem do pilnej diagnostyki lekarskiej. Taki pacjent nie powinien czekać na kwalifikację do programu przesiewowego.

Różnica jest zasadnicza. Badanie przesiewowe wykonuje się u osoby, która nie odczuwa objawów, ale z powodu wieku i historii palenia ma wysokie ryzyko zachorowania. Diagnostykę prowadzi się natomiast wtedy, gdy pojawiły się już dolegliwości albo niepokojące zmiany zostały stwierdzone w innym badaniu.

Wprowadzenie programu może zmienić sposób rozpoznawania raka płuca w Polsce. Dzisiaj jednym z największych problemów pozostaje późna diagnoza. Nowotwór może przez długi czas rozwijać się bez charakterystycznych objawów. Gdy pojawia się uporczywy kaszel, ból w klatce piersiowej, duszność lub krwioplucie, choroba bywa już znacznie zaawansowana.

Niskodawkowa tomografia komputerowa pozwala uwidocznić bardzo małe zmiany, których nie widać na standardowym zdjęciu rentgenowskim. Badanie trwa kilka minut, nie wymaga podania kontrastu i wykorzystuje niższą dawkę promieniowania niż klasyczna tomografia diagnostyczna.

Znaczenie wczesnego rozpoznania jest szczególnie duże w raku płuca. Wykrycie niewielkiego guza ograniczonego do płuca może umożliwić leczenie radykalne, przede wszystkim operacyjne. W zaawansowanym stadium możliwości leczenia nadal się rozwijają, między innymi dzięki immunoterapii i terapiom ukierunkowanym molekularnie, ale szansa na całkowite wyleczenie pozostaje mniejsza.

Prof. Witold Rzyman, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii klatki piersiowej, określił wprowadzenie przesiewowej niskodawkowej tomografii komputerowej jako najważniejszą zmianę w diagnostyce raka płuca od wielu lat.

„Wprowadzenie badania przesiewowego z użyciem niskodawkowej tomografii komputerowej jest największym postępem, jaki można zanotować w diagnozowaniu raka płuca od kilkudziesięciu lat”.

Skuteczność programu będzie zależeć przede wszystkim od tego, czy osoby z grupy ryzyka rzeczywiście dowiedzą się o możliwości badania i zostaną do niego skierowane. Kluczową rolę mogą odegrać lekarze podstawowej opieki zdrowotnej. To oni najczęściej wiedzą, czy pacjent pali, jak długo trwa nałóg i czy współistnieją u niego inne choroby zwiększające ryzyko raka płuca.

Samo zaproszenie na tomografię jest jednak dopiero początkiem. Program musi zapewnić także właściwą ocenę wyniku, możliwość porównywania kolejnych badań oraz sprawną ścieżkę dalszej diagnostyki, jeżeli radiolog stwierdzi podejrzaną zmianę. Pacjent nie powinien zostać sam z informacją o guzku, którego znaczenia nie potrafi ocenić.

Ważnym elementem programu ma być również wsparcie w rzucaniu palenia. Tomografia może wykryć raka wcześniej, ale nie usuwa głównej przyczyny zachorowania. Nawet prawidłowy wynik badania nie oznacza, że dalsze palenie jest bezpieczne. Program przesiewowy powinien więc łączyć diagnostykę z realną pomocą w leczeniu uzależnienia od nikotyny.

Od 1 października osoby spełniające kryteria zyskają dostęp do badania, które może wykryć raka płuca, zanim choroba zacznie dawać objawy. To szansa szczególnie ważna dla wieloletnich palaczy, którzy często unikają lekarza z obawy przed diagnozą. W tym przypadku brak objawów nie jest jednak dowodem zdrowia. Może być jedynie okresem, w którym chorobę da się jeszcze znaleźć odpowiednio wcześnie.