Medicalpress
Choroby mózgu, jak np. udar, choroba Alzheimera czy depresja, stanowią jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych, przewyższając łącznie koszty onkologii, diabetologii i reumatologii. Skutki chorób mózgu obejmują nie tylko system ochrony zdrowia, ale też rynek pracy, rodziny pacjentów i całe społeczeństwo – wskazali eksperci podczas konferencji na ten temat. Zaapelowali też o dodanie „brain planu” do priorytetów polityki zdrowotnej państwa.
Otwierając konferencję pt. „Zdrowie mózgu – nowy priorytet publiczny i cywilizacyjny”, zorganizowaną przez Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, zwróciła uwagę, że mózg jest najważniejszym ludzkim organem. „Jest naszym centralnym komputerem, on decyduje o tym, kim jesteśmy. Bez naszego mózgu nie bylibyśmy sobą i musimy o tym cały czas pamiętać, walcząc o zachowanie go w jak najlepszym zdrowiu” – podkreśliła. 

Prof. Kułakowska dodała, że zmienia się struktura naszego społeczeństwa, które się starzeje. Rośnie liczba seniorów oraz liczba pacjentów z chorobami neurodegeneracyjnymi, jak demencja, choroba Alzheimera czy Parkinsona. 

„Rośnie liczba pacjentów z udarem mózgu czy chorobami neurozwyrodnieniowymi, to sprawia, że szczególnie my, neurolodzy, mamy coraz więcej pacjentów, a system coraz więcej wyzwań kadrowych, klinicznych i finansowych” – powiedziała.

Według prof. Kułakowskiej sukcesy w diagnostyce i terapii neurologicznej oraz psychiatrycznej stanowią także wyzwanie, ponieważ wymagają od specjalistów przyswojenia nowej wiedzy i skutecznego wdrażania jej w opiece nad pacjentami. 

„Do tego, żeby opieka była jak najbardziej kompleksowa i efektywna, potrzebne są szersza współpraca i działania systemowe, które spowodują dodanie do priorytetów zdrowotnych kwestii profilaktyki, leczenia i wsparcia systemowego osób z chorobami mózgu” – zaznaczyła prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. 

Jak przypomniała prof. Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, pierwsze próby stworzenia „Brain Planu dla Polski” miały miejsce w 2018-2019 roku. „Musimy do tego wrócić, ponieważ w naszym kraju nadal niedostatecznie zajmujemy się chorobami mózgu, które leczą zarówno neurolodzy, jak i psychiatrzy” – podkreśliła. 

Dodała, że liczba pacjentów z chorobami neurologicznymi i psychiatrycznymi gwałtownie rośnie, dlatego konieczne jest precyzyjne określenie zapotrzebowania na opiekę nad nimi.

„Potrzebujemy rozwoju skoordynowanej opieki nad osobami z chorobami mózgu, systemowego wsparcia dla ich opiekunów oraz wsparcia społecznego dla pacjentów cierpiących m.in. na depresję, epilepsję i inne zaburzenia. Potrzebujemy również szerokiej profilaktyki, zwłaszcza skierowanej do dzieci, które są najbardziej narażone na uzależnienia – jedną z najczęstszych przyczyn chorób mózgu. Konieczna jest także wieloetapowa edukacja na temat zdrowia mózgu i jego znaczenia dla dobrostanu oraz zdrowia publicznego” – powiedziała prof. Szulc. 

Dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i dziekan Łazarski Executive Education, zwróciła uwagę, że schorzenia mózgu stają się ogromnym obciążeniem nie tylko dla systemu ochrony zdrowia, lecz także dla państw w wymiarze społecznym i gospodarczym. Jak wskazują badania Europejskiej Rady Mózgu, łączne koszty chorób mózgu przewyższają koszty kilku innych dużych grup chorób, w tym onkologii, diabetologii i reumatologii razem wziętych. 

„To wyzwanie mierzone nie tylko ludzkim zdrowiem i życiem, ale także bezpośrednimi kosztami systemu ochrony zdrowia oraz kosztami pośrednimi, wynikającymi z ogromnego wpływu choroby mózgu na absencję w pracy i spadek jej wydajności, mimo pozostawania w zatrudnieniu. Są to również koszty, które ponoszą bliscy pacjentów, bo to właśnie choroby mózgu najczęściej wymagają wsparcia ze strony drugiej osoby” – powiedziała.

Dr Gałązka-Sobotka zaprezentowała „7 filarów Zdrowia Mózgu” – kluczowego elementu Strategii Zdrowotnej Polska 2030. Pierwszym filarem jest uznanie zdrowia mózgu za priorytet w polityce państwa, które w ramach podejścia wielosektorowego powinno dążyć do ograniczania czynników ryzyka rozwoju chorób mózgu.

„Drugim filarem powinny być inwestycje w kapitał mózgu oraz edukację społeczną. Edukacja zdrowotna musi mieć charakter powszechny i obejmować wszystkie grupy wiekowe: od poczęcia po starość, tak by budować świadomość znaczenia zdrowia psychicznego i fizycznego, środowiska oraz relacji społecznych” – wskazała ekspertka. 

Dodała, że kolejnym niezbędnym elementem skutecznej profilaktyki i leczenia jest rozwój neuronauki, w tym badań nad neurodegeneracją i neuroprotekcją, a także terapii genowych oraz narzędzi cyfrowych wspierających prewencję i leczenie. 

„Piątym filarem jest rozwój kompetencji kadr medycznych, a szóstym – wsparcie dla opiekunów i rodzin pacjentów z chorobami mózgu. W tym obszarze niezbędna jest integracja opieki zdrowotnej i społecznej, rozwój opieki długoterminowej oraz systemowe wsparcie opiekunów” – wyjaśniła ekspertka. 

Dr. Gałązka-Sobotka podkreśliła, że siódmym filarem jest monitorowanie i ewaluacja. Wyjaśniła, że chodzi o utworzenie krajowych rejestrów chorób mózgu oraz corocznego „monitora zdrowia mózgu”, opartego na danych m.in. NFZ, ZUS i systemu edukacji, co pozwoli prowadzić politykę opartą na danych i stale doskonalić rozwiązania systemowe. Dr Jolanta Sobierańska-Grenda, minister Zdrowia, przypomniała, że w tym roku rząd przyjął dwa priorytety zdrowotne: zdrowe serce i zdrowy mózg, podkreślając, że problem wykracza poza same kwestie medyczne. 

„Ważne jest wieloaspektowe i międzyresortowe działanie, które wzmocni pozycję i skuteczność w neurologii oraz w psychiatrii” – wskazała. 

Według minister Sobierańskiej-Grendy ważne jest również postrzeganie zdrowia publicznego jako wartości. „Mamy wiele do nadrobienia w profilaktyce i chcemy tu sporo zrobić, m.in. we współpracy z resortem edukacji” – dodała. 

Taką chęć współpracy potwierdziła Paulina Piechna-Więckiewicz, wiceminister Edukacji Narodowej, która podkreśliła, że w edukacji zdrowotnej wprowadzonej w tym roku do szkół istotny jest duży komponent wiedzy o zdrowiu psychicznym. 

„Zabiegamy o wprowadzenie tego przedmiotu do szkół jako obowiązkowego, ale to nie jedyne nasze działania. W nowej podstawie programowej będziemy wdrażać również tematy związane ze zdrowymi nawykami, np. dbanie o sen, który ma kluczowe znaczenie dla zdrowia psychicznego i fizycznego” – zaznaczyła wiceminister. 

Ma to szczególne znaczenie w kontekście wyników badań społecznych przeprowadzonych przez Koalicję na rzecz zdrowia mózgu pod koniec 2024 r. Jak podkreśliła Izabela Dessoulavy-Gładysz, prezes Mental Power – Fundacji dla Zdrowia Mózgu tylko 13 proc. ankietowanych osób wiedziało, co to znaczy higiena zdrowia mózgu, a pytani o konkretne działania, jakie należy podjąć, wymieniali głównie ćwiczenia umysłowe, zapominając o roli diety i snu. Widać, jak ważna jest edukacja całego społeczeństwa i w tym kierunku powinniśmy prowadzić działania, opierając się na doświadczeniach międzynarodowych.  

Dla dr Aleksandry Lewandowskiej, konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży, błędem jest to, że edukacja zdrowotna w szkołach nie jest obowiązkowym przedmiotem. „Tymczasem musimy wzmacniać kompetencje społecznie w obszarze zdrowia. Ponadto należy pamiętać, że dla mózgu niezwykle ważne są więzi i relacje społeczne” – wskazała.  

Prof. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, przewodnicząca Zarządu Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych, podkreśliła, że do piątego roku życia rozwija się 90 proc. możliwości naszego mózgu. Jej zdaniem należy chronić dzieci przed czynnikami negatywnie wpływającymi na rozwój mózgu. „Nagminne jest podawanie maluchom telefonu do ręki, żeby je wyciszyć, tymczasem niebieskie światło z ekranu negatywnie wpływa na produkcję melatoniny, zaburzając sen, który jest dla mózgu niezbędny” – tłumaczyła.

Prof. Mazurkiewicz-Bełdzińska zaapelowała również o wykonywanie szczepień ochronnych u dzieci, podkreślając, że chronią one przed infekcjami, które mogą negatywnie wpływać na rozwój mózgu. 

Według prof. Jarosława Sławka, kierownika Oddziału Neurologii i Oddziału Udarowego w Szpitalu św. Wojciecha w Gdańsku, zarys polskiego brain planu powstał prawie dekadę temu, jednak świadomość dotycząca zdrowia mózgu wciąż jest „nędzna”. „Dziś przepalamy mnóstwo pieniędzy w niewydolnym systemie, płacimy wielokrotnie za te same procedury, bo brakuje koordynacji. Brain plan jako system diagnostyki i leczenia pacjentów jest konieczny, bo tracimy zbyt wiele środków, a efekty są niewielkie” – ocenił specjalista. 

Prof. Bartosz Karaszewski, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, zwrócił uwagę, że choroby neurologiczne są największym obciążeniem społeczno-zdrowotnym mieszkańców Polski, jeśli łącznie uwzględnić śmiertelność, długość życia z niepełnosprawnością i wielkość zaangażowania osób drugich (w tym instytucjonalną) w opiekę nad pacjentami. „Taka charakterystyka w największym stopniu jest ukształtowana przez udary mózgu i choroby neurodegeneracyjne, i to te choroby mają szczególnie znaczący wpływ na gospodarkę kraju” – zaznaczył. 

Dodał, że zapobieganie chorobom musi mieć wymiar interdyscyplinarny, nie tylko w kontekście wybranych dyscyplin medycyny klinicznej, ale także międzyresortowy posługując się przykładem znaczenia edukacji i stanu środowiska (zanieczyszczenia) w kształtowaniu systemu prewencji udarów mózgu.

Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego i przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, podkreśliła potrzebę wykorzystywania nowych technologii nie tylko w edukacji i promowaniu profilaktyki zdrowia mózgu, ale także w diagnostyce i leczeniu. Zwróciła uwagę, że nowoczesne rozwiązania nie zastąpią lekarzy, ale mogą znacząco wspierać ich pracę. „Z nowych technologii trzeba korzystać tak, jak od lat korzystamy z odkrycia penicyliny” – zaznaczyła.  

Prof. Konrad Rejdak, past-prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz członek Rady Programowej Europejskiej Akademii Neurologii, podkreślił, że prace nad Polskim Planem Mózgu w pełni wpisują się w aktualne działania oraz strategiczne kierunki wyznaczane przez wiodące międzynarodowe organizacje i towarzystwa naukowe. Inicjatywa ta jest spójna z celami realizowanymi przez takie instytucje jak Europejska Akademia Neurologii, Europejska Rada Mózgu oraz Międzynarodowy Sojusz dla Zdrowia Mózgu, w których Polska odgrywa istotną rolę i posiada silną reprezentację ekspercką.

Jak zaznaczył prof. Rejdak, szczególnie istotne jest wypracowanie uniwersalnego i długofalowego planu, który opierałby się na wspólnych założeniach oraz sprawdzonych fundamentach naukowych, a jednocześnie uwzględniał specyfikę krajowych uwarunkowań systemowych, organizacyjnych i finansowych. Tylko takie podejście pozwoli na skuteczne wdrażanie rozwiązań poprawiających profilaktykę, diagnostykę, leczenie oraz opiekę nad pacjentami z chorobami mózgu, a także na lepszą koordynację działań pomiędzy środowiskiem naukowym, klinicznym i decydentami.

W ocenie profesora Polski Plan Mózgu może stać się ważnym elementem europejskiej i globalnej strategii na rzecz zdrowia mózgu, wzmacniając pozycję Polski jako aktywnego i odpowiedzialnego partnera w międzynarodowych inicjatywach zdrowotnych oraz badawczych.

Ponadto prof. Rejdak podkreślił, że zorganizowanie I Szczytu Zdrowia Mózgu w dniu 14 lutego 2025 roku w Warszawie było niezwykłą okazją oraz istotnym etapem rozpoczęcia szerokiej dyskusji z udziałem różnych interesariuszy działających w obszarze zdrowia mózgu, w tym – co szczególnie ważne – przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Wyraził również zadowolenie z faktu, że planowana jest organizacja corocznej konferencji, a kolejne wydarzenie zostało zaplanowane na 29 października 2026 roku.

Dr Piotr Winciunas z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych oraz Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, zauważył, że im nowocześniejsze i skuteczniejsze leczenie, tym mniejsze są wypłaty z ZUS z tytułu niezdolności do pracy. Jego zdaniem postęp medycyny pozwala optymalizować te świadczenia, ponieważ więcej osób może wrócić do aktywności zawodowej.  

Ekspert dodał, że w 2024 r. koszty absencji w pracy wyniosły w ZUS 57 mld zł, z czego 20 proc. stanowiły schorzenia psychiatryczne i neurologiczne. 

O przygotowanie i wprowadzenie w życie brain planu dla Polski apelowały przedstawicielki organizacji pacjenckich, wskazując na potrzebę rozwiązań systemowych dla samych pacjentów, ale też dla opiekunów osób z chorobami mózgu.  

„W naszej codziennej pracy widzimy, że największym problemem pacjentów z chorobami mózgu – zarówno neurologicznymi, jak i psychicznymi – jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, jak bardzo cierpią. A skoro nie widać, to ich potrzeby są często bagatelizowane: w rodzinach, w systemie opieki, w pracy. W Polsce opiekunowie ponoszą ogromną część kosztów chorób mózgu – finansowych, emocjonalnych i zawodowych. A formalnie często nie istnieją. Brakuje im podstawowego wsparcia, edukacji, miejsca, w którym mogą powiedzieć: >>już nie daję rady<<”- dodaje Urszula Szybowicz, prezes Fundacji Nie Widać Po Mnie oraz nowopowstałej Federacji dla Zdrowia Mózgu.

Na zakończenie konferencji dr Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła, że profilaktyka ratuje życie wielu ludzi i poprawia zdrowie populacji, jednak jej działania mają sens tylko wtedy, kiedy są rozpisane na lata i realizowane konsekwentnie. Zaapelowała do urzędników, aby zrezygnowali z inicjowania i realizacji licznych, drobnych i nieskutecznych projektów profilaktycznych i edukacyjnych, zastępując je systemem interwencji skoncentrowanych na konkretnych problemach i czynnikach ryzyka, dedykowanych szerokim grupom populacji. 

Źródło: PAP MediaRoom

21 września obchodzimy światowy dzień choroby alzheimera – jednej z najpoważniejszych chorób neurodegeneracyjnych, która stanowi ogromne wyzwanie zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla rodzin pacjentów. W Polsce choroba ta dotyczy setek tysięcy osób i liczba chorych stale rośnie. Alzheimer nie tylko stopniowo odbiera samodzielność pacjentowi, ale także obciąża jego najbliższych, którzy muszą mierzyć się z codzienną opieką. Eksperci podkreślają, że w obliczu nadchodzącego „tsunami chorób otępiennych” konieczne są pilne zmiany systemowe, aby zapewnić chorym najlepszą możliwą pomoc.

W Polsce, według różnych szacunków, żyje od 600 do nawet ponad 700 tys. osób cierpiących na choroby otępienne. Ministerstwo Zdrowia prognozuje, że w 2038 r. choroby otępienne będą dotyczyć aż 1,2 mln Polaków! Dynamiczny wzrost liczby chorych wynika z przemian demograficznych i starzenia się społeczeństwa, w tym związanych z nim występowaniem chorób towarzyszących, ale też zanieczyszczenia środowiska, niezdrowej diety i braku aktywności fizycznej. Najczęstszą przyczyna otępienia  jest choroba Alzheimera, na którą cierpi około 360 tys. Polaków. Jest ona głównie diagnozowana u osób powyżej 65. roku życia, ale zapadają na nią również osoby znacznie młodsze, około 40. roku życia.

Choroba Alzheimera rozwija się podstępnie i długo może nie dawać żadnych wyraźnych objawów. Jej przyczyną jest gromadzenie się w mózgu nieprawidłowych białek, które prowadzą do utraty funkcji, a potem śmierci neuronów. Konsekwencją tego są zaburzenia tzw. wyższych czynności korowych, jak pamięć, orientacja, rozumienie, liczenie, mowa czy ocena sytuacji. Oprócz dysfunkcji poznawczych u osoby chorej dochodzi do zaburzeń zachowania, nastroju i osobowości. Pacjent zaczyna zapominać podstawowe słowa i rzeczy związane z czynnościami dnia codziennego, myli imiona, gubi się w znanych mu miejscach. Z czasem przestaje rozpoznawać bliskich, nie potrafi wykonać samodzielnie prostych czynności, nie panuje nad funkcjami fizjologicznymi. Zmiany w mózgu mogą zachodzić nawet przez kilka lat, zanim pojawią się pierwsze, bardzo dyskretne symptomy choroby. Znakami ostrzegawczymi są m.in.: zaburzenia językowe, zaburzenia pamięci, zmienny nastrój, zmiany osobowości, trudności w orientacji. Dostępne obecnie leczenie objawowe choroby Alzheimera jest tym skuteczniejsze, im wcześniej zostanie rozpoczęte, dlatego bardzo ważne jest szybkie reagowanie na te sygnały ostrzegawcze.

Musimy przygotować się na nadchodzące tsunami chorób neurozwyrodnieniowych i tak zorganizować system opieki i działań prewencyjnych, aby objął on całą populację już od najwcześniejszych lat życia. Edukacja zdrowotna i walka ze zdefiniowanymi już czynnikami ryzyka zachorowania na chorobę Alzheimera mogą znacząco zmniejszyć liczbę chorych w przyszłości. Inwestycje w profilaktykę choroby Alzheimera są dziś niezbędne, gdyż bez niej nie zatrzymamy lawinowo narastającej liczby chorych. Konieczne jest też zreformowanie systemu diagnozowania i leczenia choroby Alzheimera, bo choć obecnie dostępne terapie nie prowadzą do wyleczenia, to mogą złagodzić objawy i poprawić jakość życia chorych. Jako Polskie Towarzystwo Neurologiczne jesteśmy otwarci na współpracę z decydentami, aby stworzyć dla pacjentów jak najlepsze rozwiązania systemowe – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Czas na zmiany systemowe

Eksperci są zgodni – aby skutecznie zmierzyć się z rosnącą liczbą chorych, potrzebne są zdecydowane działania:

Dla pacjentów ważna jest możliwość uzyskania wczesnej diagnozy, a następnie szybkie otrzymanie leczenia, które łagodzi objawy i spowalnia ich narastanie. Pacjenci i ich opiekunowie pilnie wymagają także zbudowania systemowego wsparcia, w tym formalnego i finansowego. W perspektywie są też nowe terapie, dające nadzieje na dalsze ograniczanie rozwoju choroby.  Z punktu widzenia neurologów istotne jest jak najszybsze wdrożenie ścieżki diagnostycznej od poziomu POZ do opieki wysoce specjalistycznej, tak aby jak najwięcej pacjentów i jak najszybciej mogło otrzymać właściwą pomoc i skorzystać z dostępnych opcji terapeutycznych. W bieżącym roku zostały sfinalizowane prace nad stworzeniem Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025-2030, o który od dawna postulowaliśmy. Jednak prowadzenie efektywnych działań w ramach tego programu wymaga ich finansowania. Odpowiednia alokacja środków na ten cel jest sprawą niezbędną i pilną. Systemowego wsparcia wymaga jak najszybciej zarzadzanie opieką neurologiczną nad seniorami, co wynika bezpośrednio ze starzenia się społeczeństwa i rosnącej liczby starszych pacjentów z chorobami neurologicznymi, także otępieniem. Skutecznym rozwiązaniem w przypadku tych chorych mogłaby być koordynacja opieki i sieciowanie jednostek neurologicznych – apeluje dr hab. n. med. Agnieszka Gorzkowska, prof. SUM, przewodnicząca Sekcji Alzheimerowskiej Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Neurologia wymaga priorytetowych inwestycji

Cieszy nas poprawa finansowania neurologii w szpitalach, jednak w kontekście potrzeb pacjentów z chorobami otępiennymi jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Przede wszystkim, potrzebne jest ustalenie jasnych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych oraz zwiększenie możliwości diagnostycznych w poradni (np. pakiet badań diagnostycznych dla osób z podejrzeniem otępienia, czy też badanie neuropsychologiczne). Być może takie rozwiązania znajdą się w propozycjach odwróconej piramidy świadczeń nad którą pracuje Ministerstwo Zdrowia. Oczywiście, czekamy na nowe innowacyjne terapie w chorobie Alzheimera. Mamy jednak świadomość, że będą one wymagały bardzo ostrożnej i precyzyjnej kwalifikacji pacjentów oraz ich ścisłego monitorowania – prawdopodobnie w ramach programu lekowego. Wdrożenie opracowanego Krajowego Programu Działań wobec Chorób Otępiennych na lata 2025–2030 jest bardzo ważne, ponieważ może on wpłynąć na poprawę dostępności do diagnostyki i leczenia. Program zakłada również działania profilaktyczne m.in. promocję aktywnego stylu życia, czy szereg interwencji medycznych (leczenie nadciśnienia tętniczego, cukrzycy, otyłości, hipercholesterolemii – zwłaszcza stężenia cholesterolu LDL), które mogą zmniejszyć ryzyko otępienia. Bardzo istotne jest zapewnienie wsparcia dla opiekunów (w tym dostępu do opieki wytchnieniowej czy pomocy psychologicznej) oraz działania edukacyjne skupione na zwiększaniu świadomości społecznej i na ograniczaniu stygmatyzacji i uprzedzeń wobec chorych i ich rodzin – stwierdza prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, Prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Światowy Dzień Choroby Alzheimera to nie tylko okazja do zwiększenia świadomości społecznej, ale także wezwanie do realnych działań – aby pacjenci i ich rodziny mogli liczyć na kompleksową pomoc, a neurologia w Polsce mogła rozwijać się na miarę wyzwań XXI wieku.

Choroba alzheimera staje się jednym z największych wyzwań zdrowotnych w starzejącym się społeczeństwie. Wdrożenie koordynowanej opieki, inwestycje w kadry neurologiczne, wsparcie dla opiekunów oraz dostęp do nowoczesnej diagnostyki i terapii to priorytety, które mogą poprawić jakość życia pacjentów i ich rodzin. Światowy dzień choroby alzheimera to nie tylko okazja do zwiększenia świadomości społecznej, ale także wezwanie do realnych działań systemowych, które pozwolą polskiej neurologii sprostać wyzwaniom przyszłości.

Źródło: Komunikat Prasowy