Medicalpress

Z tegorocznego raportu STADA Health Report wynika, że 82 proc. Europejczyków jest otwartych na rolę sztucznej inteligencji (AI) w swojej opiece zdrowotnej, a 55 ankietowanych już aktywnie korzysta z tej technologii w sprawach związanych ze zdrowiem. Pacjenci oczekują przy tym, że nowe rozwiązania będą wspierać pracę lekarzy i farmaceutów, a nie ją zastępować.

Tylko 38 proc. Polaków jest zadowolonych z funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Największym problemem – zresztą nie tylko u nas, ale w całej Europie – jest niedobór personelu medycznego, a co za tym idzie, długi czas oczekiwania na wizytę. Starzenie się społeczeństwa oraz pogarszająca się kondycji zdrowia psychicznego stawiają przed nami nie lada wyzwania.

„Z raportu wynika, że Polska na tle 20 krajów europejskich jest na 17. miejscu, jeśli chodzi o zadowolenie ze służby zdrowia. Wśród najpilniejszych potrzeb Polacy wskazują skrócenie czasu oczekiwania na świadczenie zdrowotne. Co ciekawe, wiele osób za jeden z najsłabiej ocenianych elementów uważa profilaktykę, podczas gdy z oferowanych przez państwo badań profilaktycznych korzysta zaledwie co trzecia osoba. Być może to efekt obawy, że po diagnozie nic się nie zadzieje. Te dane pokazują, jak wiele mamy do zrobienia w kontekście komunikacji dotyczącej opieki zdrowotnej i odpowiedzi na realne potrzeby pacjentów w Polsce” – uważa prof. Mateusz Jankowski ze Szkoły Zdrowia Publicznego w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

Choć dysponujemy już koordynatorami opieki, Krajową Siecią Onkologiczną, wyspecjalizowanymi ośrodkami oraz – w wielu przypadkach – dostępem do innowacyjnych terapii na europejskim poziomie, wydaje się, że kluczowym wyzwaniem jest obecnie skuteczniejsze informowanie pacjentów o tym, jak sprawnie poruszać się po systemie.

AI a opieka zdrowotna

Zdaniem specjalistów pomóc może w tym sztuczna inteligencja, z której korzysta już 50 proc. Polaków. Największy potencjał AI dostrzegamy w przyspieszaniu i wspieraniu procesu diagnozowania (46 proc.) oraz ułatwianiu dostępu do opieki zdrowotnej (32 proc.). Największe obawy związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji dotyczą ryzyka błędnej diagnozy (60 proc.) oraz niewłaściwego wykorzystania danych zdrowotnych (45 proc.).

Zdaniem ekspertów priorytetem powinno być jednak nie tyle wdrażanie nowych technologii czy powszechniejsze wykorzystanie AI w ochronie zdrowia, lecz dostrzeżenie, jakie problemy na ścieżce diagnostyczno-leczniczej napotyka pacjent i jak można je rozwiązać.

„Jeśli chodzi o cyfryzację polskiej ochrony zdrowia, to jesteśmy jednymi z liderów w Unii Europejskiej: e-recepta czy internetowe konto pacjenta to innowacyjne rozwiązania niedostępne dla wielu Europejczyków. Na tym jednak nie poprzestajemy, wciąż pracujemy nad wdrażaniem nowych rozwiązań. Jednym z przykładów jest Platforma Usług Inteligentnych. To projekt, którego zadaniem jest zintegrowanie publicznych szpitali z zaawansowanymi algorytmami sztucznej inteligencji, aby wspierać lekarzy w diagnostyce obrazowej i wczesnym rozpoznawaniu nowotworów. Ważne jednak jest nie to, żeby wdrażać jakiejkolwiek technologie, lecz myśleć o tym, jaki problem pacjenta mają one rozwiązać” – zwraca uwagę lekarka Ligia Kornowska, liderka Koalicji AI w zdrowiu.

Jej zdaniem badanie pokazuje, że Polacy podchodzą do algorytmów AI z ciekawością, ale też z mądrą ostrożnością – 26 proc. stosuje sztuczną inteligencję, aby lepiej zrozumieć otrzymaną diagnozę, 20 proc. używa jej do celów profilaktycznych, 19 proc. z pomocą technologii przygotowuje się do wizyty lekarskiej, a 15 proc. traktuje AI jako źródło drugiej opinii po odbytej wizycie.

Samoleczenie sposobem na brak dostępności specjalistów

W związku z problemami, z jakimi borykają się systemy zdrowia w wielu krajach, część pacjentów stara się rozwiązywać swoje problemy zdrowotne na własną rękę, 94 proc. Polaków niektóre dolegliwości (głównie związane z leczeniem bólu i łagodzeniem objawów przeziębienia lub grypy) leczy samemu w warunkach domowych, 72 proc. Polaków mierzy ciśnienie krwi samodzielnie, a 44 proc. używa aplikacji zdrowotnych. Zdaniem specjalistów konieczne jest w tej sytuacji wzmacnianie kompetencji społecznych w zakresie tego, w jaki sposób korzystać ze źródeł cyfrowych.

„Kiedyś był >>doktor Google<<, teraz jest AI. Algorytmy rozwijają się tak szybko, że korzysta z nich coraz więcej osób, musimy więc położyć nacisk na edukowanie pacjentów, aby potrafili rozróżnić, kiedy możliwe jest samodzielne postępowanie, a kiedy jednak należy udać się po pomoc do lekarza. Szczególnie, że modele językowe dostępne online to ruletka, w której można usłyszeć prawidłowe porady czy wnioski, ale można też otrzymać informacje nieprawdziwe, wręcz zagrażające zdrowiu. Poza tym najbardziej niepokojące jest, że 8 proc. pacjentów przyznaje się, że zmieniło dawkę leku lub jego stosowanie na podstawie odpowiedzi dużego modelu językowego” – dodaje Kornowska.

Większe uprawnienia dla farmaceutów

Coraz więcej mówi się o roli, jaką mogą odegrać tu farmaceuci.

„Ograniczona dostępność opieki lekarskiej sprawia, że to farmaceuci stają się dla wielu pacjentów pierwszym źródłem wsparcia. Warto optymalnie wykorzystać ten potencjał. Poza tradycyjną informacją o lekach, farmaceuci mogliby odpowiadać za prowadzenie pacjenta w procesie terapeutycznym oraz za edukację w zakresie nowych technologii. Chodzi o wypracowanie właściwych reakcji na sytuacje, w których pacjent przychodzi do farmaceuty lub gabinetu lekarskiego z diagnozą np. z ChatGPT. Zamiast bezwzględnie odrzucać narzędzia sztucznej inteligencji, lekarze i farmaceuci powinni nauczyć się precyzyjnie wskazywać pacjentom jej ograniczenia i granice bezpieczeństwa” – uważa Bartosz Bobrzyk, dyrektor Działu Consumer Healthcare w STADA.

To zdanie podziela Marta Prechtlova, Consumer Healthcare Director Stada Pharm.

„Podejście pacjentów do zdrowia zmienia się. Mamy lepszy dostęp do informacji i coraz więcej pacjentów chce świadomie dbać o swoje zdrowie, zapobiegać dolegliwościom i aktywnie partycypować w swoim leczeniu. Bo jeśli mam gorączkę, to czemu od razu biec do lekarza, szczególnie, że czas oczekiwania na wizytę jest długi? Łatwiej skorzystać z porad farmaceutów, którzy zajmują się już nie tylko wydawaniem leków, ale stają się konsultantami. Dlatego tak ważne staje się odpowiednie ich wyedukowanie” – uważa Prechtlova.

Z raportu wynika, że lekarze i farmaceuci wciąż mają największy wpływ na decyzje zdrowotne Polaków. Wskazuje na nich 75 proc. badanych. 71 proc. osób uważa, że to właśnie oni powinni odgrywać wiodącą rolę w edukacji zdrowotnej. Mimo rosnącej popularności kanałów cyfrowych, 57 proc. Polaków nadal preferuje zakup produktów OTC w aptece stacjonarnej.

„Na to zaufanie do nas wpływa na pewno fakt, że od kilku lat sukcesywnie zwiększają się nasze uprawnienia. Ustawa o zawodzie farmaceuty zdefiniowała, na czym dokładnie polega zawód farmaceuty i dodała kolejne świadczenia, które możemy zaoferować pacjentom. Mamy możliwość kwalifikowania i wykonywania szczepień ochronnych przy 26 chorobach, czy wykonywania badań diagnostycznych, w ostatnich miesiącach pojawił się dostęp dla nas do historii zdrowotnej pacjenta. Mamy nadzieję, że w najbliższych miesiącach pojawi się możliwość odnawiania recept, na co bardzo liczą pacjenci” – wymienia dr n. farm. Magdalena Stolarczyk, farmaceutka, autorka bloga farmaceuta-radzi.pl

Czy w przyszłości AI zastąpi lekarza?

Z raportu Stada Health 2026 wynika, że pacjenci nie chcą, aby sztuczna inteligencja zastąpiła lekarzy, lecz oczekują współpracy.

„W mojej ocenie sztuczna inteligencja jest świetna do uzupełniania wiedzy lekarza, musi on jednak umieć potwierdzić, czy informacja jest wiarygodna, czy jest halucynacją. Coraz częściej będzie się zdarzało, że lekarz będzie mógł przeprowadzać specjalistyczne konsultacje z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Mam na myśli np. lekarza na SOR bez specjalizacji, który musi zdiagnozować pacjenta, oceniając, czy są jakieś nieprawidłowości w badaniu radiologicznym. Zamiast czekać na opis radiologa, będzie mógł wesprzeć się certyfikowanym algorytmem AI, który podpowie mu, na co warto zwrócić uwagę w tym badaniu. Lekarz w POZ, korzystając z narzędzi sztucznej inteligencji, będzie mógł ocenić znamiona skórne u pacjenta, zamiast od razu kierować go do dermatologa. Myślę, że będziemy iść coraz bardziej w tym kierunku, zmniejszając barierę dostępności do specjalistycznej konsultacji lekarskiej, ale zawsze za pośrednictwem specjalisty medycznego” – uważa Ligia Kornowska.

Źródło: konferencja prasowa, na której przedstawiono wyniki raportu, 21.10.2026

Raport: https://www.stadapoland.pl/stada-health-report/stada-health-report-2026 

Źródło: PAP MediaRoom

Środowiska pacjenckie oraz eksperci wyrażają zaniepokojenie zmianami wprowadzonymi przez Sejm do nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne znoszącej obowiązujący zakaz reklamy aptek. Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 12 czerwca 2025 roku, Polska została zobligowana do zmiany prawa umożliwiającego aptekom informowanie o swojej działalności. W dniu 16 września br. organizacje społeczne, pacjenckie, seniorskie, konsumenckie oraz reprezentujące opiekunów osób niesamodzielnych, podpisały apel do parlamentarzystów, popierający rządową wersję projektu przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia i przyjętego w dniu 4 sierpnia 2026 r. przez Radę Ministrów.

W toku prac sejmowych do projektu wprowadzono jednak niepokojące zmiany. Najbardziej kontrowersyjne z nich dotyczą podniesienia maksymalnej kary za naruszenie przepisów dotyczących reklamy aptek z proponowanych pierwotnie przez rząd 100 tys. zł do 1 mln zł. Wprowadzono również zasadę, zgodnie z którą kara może być naliczana odrębnie dla każdej apteki.

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Związek Stowarzyszeń, skutki tych zmian nie zostały należycie przeanalizowane, mimo że mogą one mieć istotny wpływ na dalsze funkcjonowanie rynku aptecznego i dostępność usług farmaceutycznych dla pacjentów.

Apel organizacji społecznych i brak odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia

Jak podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Jeszcze podczas prac Sejmowej Komisji Zdrowia Koalicja zwróciła się do parlamentarzystów o zadanie przedstawicielom resortu zdrowia pytania dotyczącego wpływu tak wysokiej kary na postępujący od wielu lat proces zamykania się aptek w Polsce i tym samym ograniczania dostępności do nich. Stanowiska Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie nie poznaliśmy do dzisiaj.

Koalicja podkreśla, że tak istotna zmiana regulacyjna powinna zostać poprzedzona oceną jej wpływu na dostępność aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie proces zamykania placówek jest obserwowany od ponad 10 lat. Podobne stanowisko wyraża środowisko „Głosu Seniora” – inicjatora kampanii „STOP LIKWIDACJI APTEK”.

Kara niewspółmierna do skali działalności aptek

Według Łukasza Salwarowskiego, Prezesa Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora, istnieje realne ryzyko, że tak skonstruowane przepisy doprowadzą do przyspieszenia procesu zamykania aptek w Polsce.  – Kara do 1 mln złotych to nawet 30-40 proc. rocznych przychodów niewielkiej apteki. To właśnie takie placówki są najczęściej odwiedzanymi przez seniorów placówkami systemu ochrony zdrowia. Wiele z nich funkcjonuje w mniejszych miejscowościach, gdzie seniorzy stanowią już dominująca grupę mieszkańców. Tam zmiany wymyślane w Warszawie, gdzie aptek jest jeszcze wiele, mogą spowodować powstanie kolejnych białych plam, gdzie nie ma już ani apteki, ani nawet punktu aptecznego – i dodaje, pytając – Czy nasi parlamentarzyści zdają sobie sprawę ze skutków takich zmian?

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnych” szczególnie zastanawiające jest porównanie proponowanych sankcji z karami nakładanymi za znacznie poważniejsze naruszenia rynku farmaceutycznego.

– Kara w wysokości 500 mln zł nałożona przez UOKiK na największą hurtownię farmaceutyczną w Polsce za zmowę cenową i sztuczne zawyżanie cen leków wydaje się ogromna, jednak w relacji do skali działalności tej firmy stanowił niespełna 4 proc. rocznych przychodów. Tymczasem kara do 1 mln zł dla pojedynczej apteki może oznaczać utratę nawet jednej trzeciej rocznych przychodów takiej placówki – zauważa Tomasz Michałek, Dyrektor Biura Zarządu Koalicji.

Ryzyko chaosu prawnego i wątpliwości konstytucyjnych

Koalicja zwraca również uwagę na możliwe wątpliwości konstytucyjne związane z nowymi regulacjami. Dotyczą one zarówno wysokości sankcji, jak i sposobu ich naliczania. W ocenie organizacji przepisy mogą budzić zastrzeżenia w kontekście zasady proporcjonalności kary, zakazu nadmiernej represyjności sankcji administracyjnych oraz zasady jedności czynu, szczególnie jeśli za jedno działanie sankcje mogłyby być nakładane na wiele aptek odrębnie.  – W rezultacie, zamiast uporządkować kwestie związane z reklamą i informacją apteczną po wyroku TSUE, nowe regulacje mogą doprowadzić do dalszego chaosu prawnego i pogłębić negatywne zjawiska już dziś wpływające na dostępność aptek, oferowane przez nich świadczenia oraz sytuację ekonomiczną placówek – dodaje Tomasz Michałek.

Pacjenci nadal nie mają dostępu do finansowanych przeglądów lekowych

Podczas debaty parlamentarnej wielokrotnie podkreślano rolę aptek w realizacji świadczeń zdrowotnych, w tym przeglądów lekowych. – Znamienne jest powoływanie się przez parlamentarzystów na bezpłatne przeglądy lekowe realizowane w aptekach, mimo że świadczenia te nadal nie są finansowane przez NFZ. Oznacza to, że jeśli gdziekolwiek są obecnie wykonywane, odbywa się to wyłącznie dzięki zaangażowaniu farmaceutów i na koszt właścicieli aptek – podkreśla prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej.

Zdaniem ekspertki przy tak restrykcyjnych sankcjach właściciele aptek mogą obawiać się informowania pacjentów o dostępnych działaniach prozdrowotnych, co utrudni rozwój opieki farmaceutycznej i jeszcze bardziej ograniczy wykorzystanie potencjału farmaceutów w systemie ochrony zdrowia.

Apteka to ważny element systemu ochrony zdrowia, szczególnie dla seniorów

Jeżeli konsekwencją nowych przepisów będzie dalsze zamykanie aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, to najbardziej odczują to właśnie seniorzy. Dla wielu z nich apteka jest najbliższym i najłatwiej dostępnym miejscem kontaktu z systemem ochrony zdrowia. Potrzebne są regulacje, które z jednej strony będą chronić pacjentów przed nadużyciami, a z drugiej nie będą odstraszały aptek od informowania o usługach zdrowotnych i rozwijania opieki farmaceutycznej.

Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”:

– Koalicja od lat postrzega farmaceutów oraz apteki jako ważny element systemu ochrony zdrowia. To właśnie dlatego przyłączyliśmy się do inicjatywy Głosu Seniora „STOP LIKWIDACJI APTEK” i podpisaliśmy apel organizacji pacjenckich, seniorskich, konsumenckich oraz reprezentujących opiekunów, o sprawne procedowanie zmian znoszących całkowity zakaz reklamy aptek. Pacjenci, a w szczególności seniorzy, powinni mieć szerszy dostęp do informacji oraz świadczeń realizowanych w aptekach, a nie obawiać się, że kolejne placówki znikną z ich najbliższego otoczenia.

Łukasz Salwarowski, Prezes Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora:

– Od początku angażowaliśmy się w debatę dotyczącą zmian przepisów o reklamie aptek, ponieważ z perspektywy seniorów problemem nie była nadmierna informacja, lecz jej brak. Przez lata pacjenci często nie mogli dowiedzieć się, jakie usługi świadczy apteka, czy wykonuje bezpłatne badania, przeglądy lekowe, honoruje Ogólnopolską Kartę Seniora, prowadzi działania profilaktyczne lub oferuje rozwiązania ułatwiające dostęp osobom starszym i z niepełnosprawnościami. Dlatego poparliśmy rządowy projekt, który wykonywał wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE i przywracał pacjentom prawo do informacji, jednocześnie pozostawiając mechanizmy chroniące przed nieuczciwymi praktykami. To co „wypracowano” w Sejmie temu jednak nie służy.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej:

– Przy tak wysokich karach właściciele aptek mogą koncentrować się przede wszystkim na minimalizowaniu ryzyka prawnego. Zamiast rozwijać opiekę farmaceutyczną i informować pacjentów o dostępnych świadczeniach zdrowotnych, będą obawiali się, czy taka informacja nie zostanie uznana za naruszenie przepisów. Potrzebujemy rozwoju opieki farmaceutycznej, edukacji zdrowotnej i skutecznego informowania pacjentów o dostępnych świadczeniach. W przeciwnym razie utrwalimy obecny stan, w którym potencjał aptek pozostaje niewykorzystany.

Źródło: inf pras

Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło kolejny etap prac nad Polityką Lekową Państwa na lata 2026–2031. Nowy dokument ma wyznaczyć długofalowe kierunki dotyczące m.in. dostępu pacjentów do refundowanych terapii, bezpieczeństwa lekowego, programów lekowych i wydatków publicznych. Resort zapowiada również szersze wykorzystanie danych o rzeczywistych efektach leczenia, cyfryzacji i narzędzi AI oraz większą rolę farmaceutów, lekarzy i innych zawodów medycznych. O założeniach strategii dyskutowano podczas Okrągłego Stołu na Forum Ekonomicznym w Karpaczu.

„Zaczynamy rozmowę o przyszłości polskiej polityki lekowej. Stąd okrągły stół z udziałem ekspertów, przedstawicieli zawodów medycznych, samorządów gospodarczych oraz instytucji odpowiedzialnych za funkcjonowanie rynku leków. Chcemy spojrzeć dalej niż na kolejne obwieszczenie i kolejną listę refundacyjną. Porozmawiać o tym, jak powinien wyglądać polski system lekowy za 5, 10 i 15 lat” – podkreśla wiceminister Katarzyna Kacperczyk.

Polityka Lekowa Państwa na lata 2026-2031 będzie kontynuacją dokumentu realizowanego w latach 2018-2022. Wyznaczy najważniejsze kierunki rozwoju polityki lekowej w Polsce na kolejne pięć lat, odpowiadając na wyzwania związane z dostępnością terapii, bezpieczeństwem lekowym oraz efektywnym wykorzystaniem środków publicznych.

„Polityka lekowa to dziś jednocześnie polityka zdrowotna, gospodarcza i polityka bezpieczeństwa państwa. Programy lekowe otworzyły polskim pacjentom dostęp do wielu nowoczesnych terapii. Teraz czas na ich kolejny etap. Rozmawiamy o tym, jak je upraszczać, jak ograniczać zbędne obciążenia administracyjne i jak szerzej wykorzystywać dane do oceny rzeczywistych efektów leczenia. Nowoczesny program lekowy powinien być projektowany wokół pacjenta i efektu zdrowotnego, a nie wokół procedury” – dodaje wiceminister zdrowia.

Prace koncepcyjne nad nową strategią rozpoczęły się w październiku 2025 r. Ich celem jest identyfikacja najważniejszych problemów systemowych oraz wypracowanie długofalowych rozwiązań we współpracy z kluczowymi interesariuszami rynku ochrony zdrowia.

Szerokie konsultacje z ekspertami i instytucjami

Prace nad dokumentem prowadzone są w formule szerokiego dialogu z przedstawicielami administracji publicznej, instytucji systemu ochrony zdrowia oraz organizacji branżowych.

W październiku 2025 r. Ministerstwo Zdrowia zwróciło się do organizacji reprezentujących sektor farmaceutyczny, ekspertów oraz partnerów społecznych o wskazanie najważniejszych wyzwań i propozycji rozwiązań w ramach siedmiu celów strategicznych.

W kolejnych miesiącach przeanalizowano zgłoszone stanowiska, przeprowadzono spotkania z przedstawicielami innych resortów oraz podmiotów zaangażowanych w realizację polityki lekowej. Odbyły się także konsultacje z instytucjami nadzorowanymi przez Ministra Zdrowia oraz departamentami Ministerstwa Zdrowia.

W proces prac włączono również kluczowe instytucje publiczne, w tym Narodowy Fundusz Zdrowia, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencję Badań Medycznych, Centrum e-Zdrowia oraz Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

„Polityka lekowa wymaga zarówno silnych instytucji państwa, jak i bardzo dobrej współpracy między nimi. Zaproszone do procesu zostały instytucje dysponujące ogromną wiedzą i zasobami danych. Wyzwaniem na kolejne lata jest lepsze łączenie tych kompetencji i informacji. Państwo powinno nie tylko reagować na problemy rynku leków, ale także coraz wcześniej je przewidywać” – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Dane, analityka i zdolność do podejmowania strategicznych decyzji będą równie ważne jak same regulacje. Przyszłość polityki lekowej będzie również cyfrowa.

„Mamy dziś ogromne zasoby danych o refundacji, preskrypcji leków, realizacji recept, przebiegu terapii czy wykorzystaniu świadczeń. Kolejnym krokiem musi być ich lepsze łączenie i wykorzystywanie do podejmowania decyzji. Chcemy, aby cyfryzacja pozwalała szybciej oceniać skuteczność terapii w rzeczywistej praktyce, monitorować wydatki, identyfikować ryzyka niedostępności leków i lepiej planować potrzeby pacjentów. To także przestrzeń dla nowych narzędzi analitycznych i AI” – dodaje wiceminister.

Nowoczesna polityka lekowa musi opierać się na danych i rzeczywistych efektach leczenia, a nie wyłącznie na sprawozdawczości. Jej przyszłość to także większe wykorzystanie kompetencji zawodów medycznych, które stanowią jeden z najcenniejszych zasobów systemu ochrony zdrowia.

„Farmaceuci, lekarze, pielęgniarki i inni profesjonaliści medyczni powinni być aktywnymi uczestnikami polityki lekowej. Nowe zadania są szerokie: od profilaktyki i poprawy adherencji, przez opiekę farmaceutyczną, po monitorowanie bezpieczeństwa i efektów terapii” – podsumowuje Katarzyna Kacperczyk.

Kolejny etap prac

Nowa Polityka Lekowa Państwa będzie koncentrować się na siedmiu obszarach:

  1. zwiększaniu dostępności refundacyjnej i rynkowej leków dla pacjentów,
  2. optymalizacji wydatków płatnika publicznego,
  3. wzmacnianiu bezpieczeństwa lekowego Polski oraz rozwoju sektora farmaceutycznego,
  4. poprawie adherencji do leczenia i ograniczaniu marnowania środków publicznych,
  5. przeglądzie roli instytucji odpowiedzialnych za realizację polityki lekowej,
  6. redefinicji roli kadr medycznych w polityce lekowej państwa,
  7. wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych wspierających system.

W Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji ustalono harmonogram dalszych prac merytorycznych oraz powołano zespoły odpowiedzialne za przygotowanie poszczególnych części dokumentu.

Zakończenie prac nad Polityką Lekową Państwa na lata 2026-2031 planowane jest w 2026 r.

Źródło: MZ

Ministerstwo Zdrowia kontynuuje prace nad jedną z najbardziej oczekiwanych zmian organizacyjnych w systemie ochrony zdrowia. Nowa ustawa o receptach ma uporządkować przepisy, które przez lata rozrastały się w kolejnych nowelizacjach i dziś są rozproszone w wielu aktach prawnych. Projekt ma ułatwić wystawianie i realizację recept oraz lepiej wykorzystać potencjał cyfrowych narzędzi, takich jak Internetowe Konto Pacjenta. Jednocześnie prace nad ustawą pokazują, że dyskusja nie dotyczy wyłącznie technicznych zmian w prawie. Równolegle trwa bowiem debata o tym, jak daleko powinny sięgać kompetencje farmaceutów, pielęgniarek i położnych oraz gdzie przebiega granica pomiędzy zwiększaniem dostępności świadczeń a bezpieczeństwem farmakoterapii.

W czwartek w Ministerstwie Zdrowia odbyło się kolejne spotkanie poświęcone projektowi ustawy o receptach oraz zmianom w innych ustawach. W rozmowach uczestniczyli przedstawiciele strony społecznej, w tym Naczelnej Izby Aptekarskiej oraz Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Był to kolejny etap prac prowadzonych od wiosny, podczas których analizowane są uwagi zgłaszane przez poszczególne środowiska zawodowe.

Jednym z głównych celów przygotowywanych przepisów jest uproszczenie systemu. Obecnie zasady dotyczące wystawiania i realizacji recept znajdują się w wielu różnych ustawach i rozporządzeniach, co utrudnia ich praktyczne stosowanie zarówno lekarzom, farmaceutom, jak i pielęgniarkom. Resort chce stworzyć bardziej spójny model, który będzie łatwiejszy do stosowania przez wszystkich uczestników systemu.

Jednym z najbardziej interesujących elementów projektu pozostają recepty kontynuowane. To rozwiązanie, które mogłoby znacząco zmienić opiekę nad pacjentami przewlekle chorymi. Zgodnie z projektem receptę kontynuującą terapię rozpoczętą wcześniej przez lekarza mogliby wystawiać również farmaceuci, pielęgniarki oraz położne, korzystając z informacji o dotychczasowym leczeniu dostępnych w Internetowym Koncie Pacjenta. Na obecnym etapie są to jednak nadal propozycje legislacyjne, a nie obowiązujące przepisy.

To właśnie wokół zakresu nowych uprawnień pojawiają się największe różnice stanowisk. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych od dawna postuluje dalsze rozszerzanie kompetencji zawodowych. Samorząd uważa, że odpowiednio wykwalifikowane pielęgniarki i położne powinny uzyskać możliwość samodzielnego ordynowania niektórych substancji bardzo silnie działających oraz wybranych leków psychotropowych. W ocenie Rady takie rozwiązanie miałoby szczególne znaczenie przede wszystkim w opiece paliatywnej i długoterminowej, gdzie szybki dostęp do leczenia przeciwbólowego czy objawowego często decyduje o komforcie pacjenta.

Przedstawiciele pielęgniarek zwracają również uwagę na konieczność zapewnienia pełniejszego dostępu do danych zgromadzonych w systemach P1 i Internetowym Koncie Pacjenta. Bez dostępu do aktualnej dokumentacji medycznej trudno bowiem mówić o bezpiecznym rozszerzaniu kompetencji zawodowych. W przypadku recept kontynuowanych NRPiP proponuje także możliwość zmiany wielkości opakowania, liczby opakowań czy postaci farmaceutycznej przy zachowaniu tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego.

Z relacji samorządu wynika jednak, że nie wszystkie postulaty znalazły uznanie resortu. Według informacji przekazanych podczas spotkania propozycja rozszerzenia możliwości ordynowania wskazanych grup leków nie została uwzględniona w obecnym kierunku prac. Co istotne, podobnych uprawnień nie mają otrzymać również farmaceuci. Kompetencje w zakresie ordynowania tych grup produktów leczniczych mają nadal pozostać po stronie lekarzy.

Naczelna Izba Aptekarska patrzy na projekt z nieco innej perspektywy. Dla farmaceutów najważniejsze wydaje się uporządkowanie przepisów oraz usunięcie niejasności prawnych, które od lat komplikują codzienną pracę aptek. Samorząd podkreśla również znaczenie rozwiązań cyfrowych, które mogłyby usprawnić realizację recept, jednocześnie zwracając uwagę, że nowe przepisy nie powinny generować kolejnych obowiązków administracyjnych dla aptek.

Prace nad ustawą pokazują szerszy kierunek zmian zachodzących w polskim systemie ochrony zdrowia. Coraz większa liczba świadczeń opiera się na współpracy wielu zawodów medycznych, a cyfrowa dokumentacja stopniowo staje się wspólnym źródłem informacji dla lekarzy, farmaceutów, pielęgniarek i położnych. Rozszerzanie kompetencji poszczególnych grup zawodowych jest naturalnym elementem tego procesu, ale jednocześnie wymaga bardzo precyzyjnego określenia zakresu odpowiedzialności każdego z uczestników systemu.

Jednocześnie część zmian już została wdrożona. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych przypomina, że od 1 lipca działa możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach. Funkcjonalność jest dostępna w placówkach, których systemy informatyczne obsługują nowe rozwiązanie. To przykład, że cyfryzacja recept postępuje stopniowo, a kolejne etapy zmian są wprowadzane sukcesywnie.

Na razie trudno przesądzać, jaki ostateczny kształt przyjmie ustawa. Wiele propozycji pozostaje przedmiotem dalszych konsultacji, a zarówno Naczelna Izba Aptekarska, jak i Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych deklarują aktywny udział w kolejnych etapach prac. Można jednak przypuszczać, że nowa ustawa będzie miała znaczenie znacznie wykraczające poza same recepty. W praktyce stanie się kolejnym elementem definiującym podział kompetencji pomiędzy poszczególnymi zawodami medycznymi oraz sposób funkcjonowania nowoczesnej, cyfrowej opieki nad pacjentem.

Źródło: Naczelna Izba Aptekarska

11 sierpnia 2026 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się historyczne spotkanie poświęcone przyszłości zawodu farmaceuty, perspektywom jego rozwoju oraz rozszerzaniu kompetencji zawodowych. Wydarzeniu przewodniczyła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. To przykład efektywnego dialogu ponad podziałami. Podczas spotkania prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków złożył na ręce wiceminister zdrowia projekt ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw, przygotowany wspólnie z reprezentantami środowiska farmaceutycznego. – To ważny moment nie tylko dla środowiska farmaceutycznego, ale także dla resortu. To wydarzenie jest dowodem na dialog, który promujemy w ministerstwie, i na otwartość na dobre, konstruktywne rozwiązania. Bardzo dziękuję wszystkim za zaangażowanie w wypracowanie wspólnego kierunku działań. To przełomowy dzień i początek intensywnej pracy nad zmianami – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Szersze kompetencje i nowe możliwości dla farmaceutów

Wśród założeń projektu znajdują się m.in. wdrażanie nowych świadczeń oraz uporządkowanie zasad udzielania świadczeń zdrowotnych w aptekach ogólnodostępnych, wprowadzenie indywidualnych i grupowych praktyk zawodowych farmaceutów, zapewnienie dostępu do dokumentacji medycznej w ramach udzielanych świadczeń, a także doprecyzowanie statusu usług farmacji klinicznej.

Złożenie dokumentu odbyło się również w symbolicznym dla farmaceutów momencie, dokładnie 35 lat po powstaniu samorządu aptekarskiego i 25 lat po wejściu w życie ustawy Prawo farmaceutyczne.

– To dla nas wydarzenie historyczne, ponieważ otwiera nowy rozdział w wykonywaniu zawodu farmaceuty. Mam nadzieję, że wspólnie z resortem piszemy dziś nowy rozdział tej historii, a przedłożony przez nas projekt zostanie przyjęty, przeanalizowany i skierowany do dalszych prac legislacyjnych. Liczymy również, że w odpowiedzi na zmiany zachodzące na rynku farmaceutycznym uda się wdrożyć nowe świadczenia i wyznaczyć nowe kierunki rozwoju tego zawodu – podkreśla Marek Tomków.

Projekt otwierający nowy etap rozwoju zawodu

Projekt jest także przykładem zjednoczenia środowiska i skutecznego prowadzenia dialogu ponad podziałami. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowiska farmaceutycznego, w tym konsultanci krajowi w dziedzinie farmacji, Naczelna Izba Aptekarska, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Agencja Badań Medycznych oraz przedstawiciele organizacji branżowych. Ministerstwo Zdrowia reprezentowali również przedstawiciele Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji oraz Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych.

Prace zostały zapoczątkowane w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji jako inicjatywa przeprowadzenia wewnętrznych prekonsultacji. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło jednocześnie perspektywę dalszych prac nad dwoma aktami prawnymi zawierającymi rozwiązania zmieniające model pracy farmaceuty, wspierające rozwój opieki farmaceutycznej oraz dalsze wzmacnianie kompetencji zawodowych: ustawą o receptach oraz ustawą o Indywidualnej Praktyce Zawodowej Farmaceuty.

Uczestnicy spotkania byli zgodni co do kierunku zmian i zadeklarowali jedność całego środowiska na rzecz wzmocnienia roli farmaceutów w polskim systemie ochrony zdrowia, wzorując się na rozwiązaniach funkcjonujących w innych krajach europejskich.

Źrodło: MZ

Foto: MZ

2 sierpnia 2026 r. wchodzimy w kolejny etap stosowania unijnych regulacji dotyczących sztucznej inteligencji. Dla sektora farmaceutycznego to ważny moment – nie dlatego, że od tego dnia wszystkie rozwiązania wykorzystujące AI staną się systemami wysokiego ryzyka, ale dlatego, że korzystanie ze sztucznej inteligencji coraz wyraźniej przestaje być wyłącznie kwestią technologii, a staje się również kwestią odpowiedzialności organizacyjnej. Przygotowanie do nowych regulacji wymaga od branży aptecznej zrozumienia gdzie i w jakim celu wykorzystują one AI, kto odpowiada za jej działanie oraz jakie informacje mogą trafiać do zewnętrznych narzędzi, a w konsekwencji natychmiastowego audytu i ścisłej współpracy z dostawcami oprogramowania.

Sztuczna inteligencja przestała być futurystyczną wizją w sektorze farmaceutycznym – staje się codziennym narzędziem wspierającym diagnostykę, weryfikację interakcji farmakologicznych, analizę i przechowywanie dokumentacji oraz danych czy automatyzację procesów administracyjnych, a w przyszłości zapewne obsługę pacjenta przy okienku w aptece. Według unijnego rozporządzenia AI Act, sektor farmaceutyczny i medyczny znajduje się w grupie szczególnego nadzoru, a wiele stosowanych w nim algorytmów kwalifikuje się do kategorii wysokiego ryzyka lub podlega bezwzględnym wymogom transparentności.

Jednym z najbardziej odczuwalnych wymogów, które wchodzą w życie, jest zasada przejrzystości i obowiązek informacyjny. Każdy pacjent korzystający z cyfrowych kanałów apteki, które wykorzystują systemy AI – czy to poprzez chatbota na stronie WWW, wirtualnego asystenta na infolinii, czy aplikację do rezerwacji leków – musi być od samego początku wyraźnie poinformowany, że wchodzi w interakcję z systemem sztucznej inteligencji, a nie z człowiekiem. Przejrzystość jest fundamentem budowania zaufania na rynku medycznym.

AI Act kładzie także nacisk na nadzór ludzki (Human-in-the-Loop) i odpowiedzialność farmaceuty. W przypadku aptek może dotyczyć to m.in. systemów wspierających analizę interakcji lekowych czy rekomendacji suplementacji – ostateczna decyzja farmaceutyczna zawsze musi jednak należeć do magistra farmacji. Systemy AI mogą działać wyłącznie jako „druga para oczu” lub wsparcie analityczne, jednak to farmaceuci muszą posiadać realną możliwość zweryfikowania, zmodyfikowania lub zignorowania sugestii wygenerowanej przez algorytm.

Kolejnym ważnym aspektem jest klasyfikacja ryzyka i bezpieczeństwo danych pacjenta. Większość specjalistycznych narzędzi AI używanych w ochronie zdrowia – zwłaszcza tych wbudowanych w oprogramowanie medyczne – podlega rygorystycznym procedurom oceny zgodności, tworzenia dokumentacji technicznej oraz rejestracji w unijnej bazie danych. Równolegle, podmioty przetwarzające dane zdrowotne pacjentów (dane wrażliwe w rozumieniu RODO) za pośrednictwem algorytmów AI muszą zagwarantować najwyższe standardy cyberbezpieczeństwa oraz stosować zaawansowane mechanizmy anonimizacji i pseudonimizacji.

Kluczowe jest także szkolenie z kompetencji cyfrowych. AI Act nakłada na podmioty stosujące sztuczną inteligencję obowiązek zapewnienia tzw. AI literacy – czyli odpowiednich kompetencji i wiedzy po stronie personelu. Osoby korzystające z niewątpliwych udogodnień systemów AI muszą wiedzieć, jak działają stosowane w ich pracy narzędzia, jakie mają ograniczenia (np. ryzyko halucynacji) oraz w jakich sytuacjach nie należy polegać na ich wskazaniach.

Jak apteki powinny przygotować się na zmiany? Każdy podmiot powinien podjąć 4 kluczowe kroki:

  1. Inwentaryzacja i audyt narzędzi AI – przegląd wszystkich wykorzystywanych systemów, od chatbotów, po algorytmy optymalizujące zatowarowanie i ceny.
  2. Weryfikacja umów z dostawcami IT – apteki muszą upewnić się, że dostawcy oprogramowania spełniają wymogi AI Act, dostarczają wymaganą dokumentację techniczną oraz gwarantują zgodność z przepisami RODO i właściwymi rozporządzeniami.
  3. Wdrożenie procedur i oznaczeń dla pacjentów – umieszczenie jasnych komunikatów informacyjnych we wszystkich kanałach cyfrowych, w których pacjent ma kontakt ze sztuczną inteligencją.
  4. Szkolenia zespołu – przeprowadzenie szkoleń z zakresu bezpiecznego i etycznego korzystania z AI, o ile systemy AI wykorzystywane są w codziennej pracy apteki, oraz ustalenie wewnętrznych procedur nadzoru ludzkiego.

AI Act niewątpliwie stanowi dla aptek szansę na uporządkowanie cyfrowej transformacji. Wydaje się, że w niedalekiej przyszłości sztuczna inteligencja może zacząć wspierać farmaceutów w części powtarzalnych zadań, usprawniać komunikację i procesy administracyjne, a tym samym pozwalać pracownikom skupić się na tym, co w aptece najważniejsze – kontakcie z pacjentem i profesjonalnej opiece farmaceutycznej.

Warunkiem jest jednak właściwe ustawienie relacji człowiek–technologia. AI powinna być narzędziem wspierającym farmaceutę, a nie zastępującym jego wiedzę, doświadczenie i odpowiedzialność.

Z perspektywy Związku Aptek Franczyzowych najważniejsze jest więc, aby sektor farmaceutyczny nie podchodził do AI Act wyłącznie jako do kolejnego obowiązku formalnego. Dobrze przygotowana organizacja powinna już teraz wiedzieć, gdzie wykorzystuje sztuczną inteligencję, jakie ryzyka się z tym wiążą i jak zapewnić pracownikom odpowiednie kompetencje.

2 sierpnia zaczyna się bardziej dojrzały etap dyskusji o AI w aptekach – etap, w którym obok pytania o to, co sztuczna inteligencja potrafi, musimy równie poważnie odpowiedzieć sobie na pytanie, jak odpowiedzialnie chcemy z niej korzystać.

Źródło: inf pras

Bezpieczeństwo farmakoterapii staje się jednym z najważniejszych elementów jakości opieki zdrowotnej. Nowe standardy akredytacyjne dla szpitali kładą większy nacisk na systemowe zarządzanie ryzykiem związanym z leczeniem, rozwój współpracy między lekarzami, pielęgniarkami i farmaceutami oraz wykorzystanie narzędzi cyfrowych wspierających analizę terapii. Eksperci podkreślają, że w dobie starzenia się społeczeństwa i rosnącej wielolekowości bezpieczne stosowanie leków jest równie istotne jak dostęp do nowoczesnych terapii.

Cyfryzacja ochrony zdrowia coraz częściej obejmuje nie tylko dokumentację medyczną, ale również rozwiązania wspierające bezpieczeństwo procesu leczenia. W swoim najnowszym raporcie z końca czerwca Komisja Europejska wskazuje, że w ciągu ostatniego roku swoje wyniki poprawiło 18 państw członkowskich, a już 85 proc. krajów UE udostępnia obywatelom scentralizowany dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej. Dlatego też postawiono na rozwój interoperacyjnych systemów danych oraz Europejskiej Przestrzeni Danych dotyczącej Zdrowia (EHDS) jako jeden z fundamentów poprawy jakości opieki i bezpieczeństwa pacjentów.

Warto zwrócić uwagę na rosnącą potrzebę cyfryzacji w sektorze ochrony zdrowia. Instytut Matki i Dziecka już od pięciu lat prowadzi międzynarodowy konkurs MCSC Hospital Leadership Innovations, w którym nagradzane są nowatorskie rozwiązania wspierające rozwój medycyny i pracę placówek ochrony zdrowia. W ostatnich edycjach dominującym trendem były rozwiązania usprawniające zarządzanie szpitalem i dokumentacją medyczną, automatyzację administracji i zwiększenie bezpieczeństwa, w tym także bezpieczeństwa lekowego.

Doświadczenia z pilotażu prowadzonego wspólnie z IMiD wskazują, że narzędzia wspierające analizę farmakoterapii mogą realnie poprawiać bezpieczeństwo leczenia oraz usprawniać codzienną pracę personelu medycznego. W obliczu starzenia się społeczeństwa i rosnącej skali wielolekowości rozwiązania tego typu będą odgrywać coraz większą rolę w organizacji nowoczesnej opieki zdrowotnej.

Bezpieczeństwo lekowe jako inwestycja w jakość

Bezpieczeństwo farmakoterapii przestaje być pojedynczym elementem procesu leczenia, a staje się jednym z filarów zarządzania jakością w nowoczesnym szpitalu. Już w 2024 roku WHO zwracała uwagę, że blisko połowa możliwych do uniknięcia szkód w opiece zdrowotnej jest związana z farmakoterapią. Znaczenie tego problemu będzie rosło wraz ze zmianami demograficznymi: starzejące się społeczeństwo i rosnąca liczba pacjentów z chorobami przewlekłymi sprawiają, że coraz więcej osób przyjmuje jednocześnie kilka lub kilkanaście leków, zwiększając ryzyko niepożądanych interakcji oraz działań niepożądanych.  Każda kolejna ordynacja zwiększa złożoność procesu terapeutycznego, dlatego konieczne staje się wykorzystywanie narzędzi, które wspierają personel medyczny w analizie potencjalnych interakcji i bezpieczeństwa leczenia.

W praktyce oznacza to większą rolę farmaceutów szpitalnych, przeglądów lekowych oraz współpracy między lekarzami, pielęgniarkami i personelem farmaceutycznym. Jak zatem sprawić, aby ich praca była efektywniejsza, a jednocześnie nie dokładać im dodatkowych obowiązków?

Cyfrowe narzędzia zwiększają bezpieczeństwo pacjentów

Eksperci są zgodni, że poprawa bezpieczeństwa farmakoterapii nie będzie efektem pojedynczego rozwiązania. Wymaga jednoczesnego rozwoju kompetencji personelu, odpowiednich procedur, współpracy interdyscyplinarnej oraz wykorzystania nowoczesnych technologii wspierających analizę danych.

Nowe standardy akredytacyjne tworzą ku temu odpowiednie ramy, wzmacniając rolę farmaceutów szpitalnych i jakości procesów związanych z farmakoterapią. Dla placówek medycznych oznacza to nie tylko konieczność spełnienia wymogów formalnych, ale przede wszystkim szansę na poprawę bezpieczeństwa pacjentów oraz ograniczenie liczby zdarzeń niepożądanych związanych z leczeniem.

Coraz więcej leków, coraz większa odpowiedzialność

W październiku 2025 roku wartość sprzedaży na rynku aptecznym wyniosła 5,232 mld zł, co oznacza wzrost o 16,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Jednocześnie około 68 proc. leków dostępnych na polskim rynku pochodzi z importu, podczas gdy krajowi producenci odpowiadają za około 32 proc. rynku. Dane te pokazują skalę farmakoterapii w Polsce oraz znaczenie odpowiedzialnego zarządzania leczeniem farmakologicznym.

Jak podkreśla Polskie Towarzystwo Farmaceutyczne, bezpieczeństwo lekowe powinno być rozumiane znacznie szerzej niż wyłącznie jako zapewnienie dostępności produktów leczniczych. Obejmuje ono również racjonalne ich stosowanie, monitorowanie terapii oraz skuteczne wykrywanie problemów lekowych jeszcze przed wystąpieniem ich konsekwencji klinicznych, które mogą prowadzić do pogorszenia jakości leczenia, ciężkich skutków ubocznych, wydłużenia hospitalizacji oraz wzrostu kosztów funkcjonowania systemu.

Dalsza cyfryzacja oraz rozwój narzędzi do monitorowania farmakoterapii mogą stanowić skuteczne rozwiązanie problemów z bezpieczeństwem lekowym, z którymi boryka się polska ochrona zdrowia.

Źródło: inf pras