Medicalpress
W ramach kampanii społecznej „Blizna niejedno ma imię” osoby z bliznami mogą się zgłaszać na nieodpłatne zabiegi kosmetyczne w całej Polsce. Stosowana będzie metoda mikronakłuwania Genoscar, która w sposób spektakularny uelastycznia blizny, a z czasem powoduje ich zmniejszenie, a nawet zanikanie.
Spośród ran najtrudniejsze do leczenia są te po oparzeniu. Powstałe z nich blizny powodują ból, przykurcze i ograniczenia ruchu oraz trwałe defekty estetyczne. Co gorsza, widoczna pamiątka przykrych przeżyć naznacza kolejne lata traumą – niską samooceną, wycofaniem się z życia, a nierzadko depresją.

„Miałam 9 lat, gdy w domu wybuchł pożar. Tata gasił mnie poduszką. Poparzenia 2. i 3. stopnia zajęły 30 proc. mojego ciała. Mama z dnia na dzień osiwiała. W szpitalu zostałam przez 3 miesiące. Przeszczepiono mi skórę z uda na ręce. Twarz zagoiła się sama, ale utworzył się na niej bliznowiec. Rekonwalescencja była trudna: kąpałam się w odkażającym płynie, nosiłam ubranie uciskowe od stóp do głów i rękawiczki. Byłam unieruchomiona, aby przeszczep się przyjął. Najgorszy był powrót po wakacjach do szkoły. Stygmatyzujące, czerwone rany ściągały ciekawskie spojrzenia i wywoływały komentarze dzieci. Poczucie, że jestem gorsza i >>zdyskwalifikowana<< w oczach otoczenia, towarzyszyło mi przez wiele kolejnych lat. Gdyby rodzice uczyli dzieci akceptacji dla odmienności wyglądu, takie osoby jak ja nie byłyby narażone na dokuczliwe pytania ani reakcje. Dziś, jako dorosła osoba, uwolniłam się od tej traumy, w dużej mierze dzięki rodzinie, narzeczonemu i przyjaciołom, którzy dali mi ogromne wsparcie” – opowiada Anna Omiejlaniuk, pacjentka z blizną po oparzeniu.

Unikalna terapia

O oparzeniach ciała i traumach, które im towarzyszą mówi kampania „Blizna niejedno ma imię”, realizowana przez Fundację „Po oparzeniu” i Golderma Agnieszkę Goldę, która jest jej pomysłodawczynią.

Jako linergistka medyczna, kosmetolog pracująca z pacjentami onkologicznymi i pacjentami z bliznami po oparzeniach, Agnieszka Golda opracowała metodę mikronakłuwania Genoscar, która w sposób spektakularny uelastycznia blizny, z czasem powoduje ich zmniejszenie, a nawet zanikanie.

„Wywołany nakłuwaniem stan zapalny tkanki prowadzi do jej przebudowy w ciągu kolejnych tygodni. Tworzą się nowe włókna kolagenowe, a z czasem elastyczna i gładka skóra. Ten proces może trwać kilka miesięcy. Regularne sesje metody Genoscar przyspieszą efekty, ponieważ podczas zabiegu dochodzi do silnej proliferacji (namnażania się komórek), redukcji wypukłości blizny i jej ukrwienia oraz wzrostu uelastycznienia. A poprawa zakresu ruchomości jest dla pacjentów kluczowa” – mówi Agnieszka Golda.

Cały proces wspiera preparat z czynnikiem wzrostu oraz dieta wysokobiałkowa. Postępowanie po zabiegu obejmuje m.in. zakaz palenia papierosów, które są przyczyną niedotlenienia tkanek, a wskutek tego gorszego gojenia.

W ramach kampanii „Blizna niejedno ma imię” osoby z bliznami mogą się zgłaszać na nieodpłatne zabiegi, które prowadzone są w gabinetach w całej Polsce.

Zgłoszenia od 20.07.2024 r. wraz z wypełnioną ankietą (na stronie fundacji www.fundacjapooparzeniu.org) należy wysyłać na adres mailowy Fundacji „Po oparzeniu”. Kwalifikacje przeprowadza Agnieszka Golda z zespołem przeszkolonych przez nią kilkunastu osób – pielęgniarek, doświadczonych kosmetologów i fizjoterapeutów, którzy włączają się do kampanii „Blizna niejedno ma imię” i w jej ramach nieodpłatnie będą wykonywać zabiegi osobom z bliznami oparzeniowymi.

„Blizny pooparzeniowe proszą o pomoc, która nie tylko pozwoli zmniejszyć dolegliwości fizyczne, ale też uwolnić się od bolesnych wspomnień i skrajnych emocji” – dodaje Agnieszka Golda.

Niedogaszone wspomnienia

O bliźnie trudno zapomnieć. Nie dość, że ją widać, to przypomina o bolesnych przeżyciach. Sytuacje związane z silnymi emocjami mogą stać się przyczyną wieloletniej traumy. Obecność blizny może nasilać rozwój i objawy pourazowej reakcji na stres, takich jak stany lękowe, zaburzenia snu, napady złości i depresji oraz dyskryminacja ze strony otoczenia.
„Blizny emocjonalne zamykają pacjenta w domu. Obniżają poczucie wartości, hamują aktywność społeczną, zawodową, seksualną. Wpływają na rodzinę. Blizny wymagają leczenia i wsparcia psychologicznego, które pomoże wyjść z zaklętego koła przykrych wspomnień i umożliwić pełen powrót do normalności” – mówi Adrianna Sobol, psychoonkolog, psychoterapeutka.

Jak się tworzy blizna

„Co roku w Polsce oparzeniu ulega ok. 250-400 tys. osób. I choć nie każdy przypadek jest dramatyczny i rzutuje na całe życie, to każda blizna stanowi dla osoby nią dotkniętej problem natury fizycznej i psychicznej” – mówi Anna Mossakowska-Ziemniak, wiceprezes zarządu Fundacji „Po oparzeniu”, współorganizator kampanii „Blizna niejedno ma imię”.

Każda, nawet najmniejsza rana powoduje powstanie blizny, bardziej lub mniej widocznej. Czas gojenia ran to sprawa ściśle indywidualna, dlatego struktura, zabarwienie i funkcja tkanki łącznej tworzącej bliznę jest różna dla każdego człowieka.

W pierwszej fazie (maks. 72 godz.) następuje reakcja zapalna – dochodzi do przekrwienia uszkodzonych tkanek, zwiększa się przepuszczalność naczyń krwionośnych i dochodzi do przemieszczania się w obręb rany komórek fagocytarnych, jak np.: makrofagi, granulocyty i monocyty. W drugiej w ciągu ok. 7 dni (w zależności od głębokości) rana oczyszcza się z drobnoustrojów oraz obumarłych komórek. W trzeciej fibroblasty pobudzane są do produkcji włókien kolagenowych, a jednocześnie tworzenia się siatki naczyń krwionośnych. Czwarta faza to dojrzewanie blizny – powstaje zbita, słabo unaczyniona tkanka łączna pozbawiona mieszków włosowych, komórek barwnikowych oraz gruczołów łojowych i potowych. Początkowo twarda i zaczerwieniona blizna ulega przebudowie i modelowaniu, aż z czasem staje się miękka i blednie. Proces trwa od 6 do 12 miesięcy.
 
Blizna boli wskutek uciśnięcia nerwów w skórze lub wolnych zakończeń nerwowych przez tkankę. Do tego dochodzi zwiększenie napięcia tkanek w ich okolicy, uczucie tkliwości i sztywności, a także swędzenie. Dotyczy to szczególnie blizn atroficznych, hipertroficznych i keloidów – struktur powstających na skutek nieprawidłowości w procesie syntezy i degradacji kolagenu. Czasem pojawia się obrzęk, pulsowanie, zmniejszenie zakresu ruchu.

Do rany przyłóż, czyli pierwsza pomoc po oparzeniu – jak zachować się po oparzeniu, żeby nie dopuścić do powstawania blizn?
„Ranę schładzamy zimną wodą (ok. 15 st. C) przez ok. 15 min, do momentu ustąpienia bólu. Lejmy wodę nie bezpośrednio na miejsce oparzenia, tylko nieco powyżej, pozwalając, by woda spływała po ranie. Po kilku minutach do rany przykładamy opatrunek z hydrożelu na oparzenia, zabezpieczając go z zewnątrz folią spożywczą. Pozostawiamy go na skórze do 48 godzin. Należy przyjąć elektrolity i środki przeciwbólowe. Głębsze oparzenia wymagają podania żywienia medycznego, zmiany diety na wysokobiałkową, obfitującą w minerały (cynk, miedź, selen) oraz witaminę C. Te składniki wspomagają syntezę kolagenu, potrzebnego do szybkiej regeneracji rany. W żadnym razie nie nakładamy na oparzoną skórę śmietany czy preparatów zawierających panthenol, które tworzą kokon, uniemożliwiający odprowadzenie ciepła z oparzonego miejsca. Zwiększa to w efekcie ból, obszar oparzenia oraz wydłuża czas gojenia się ran” – wyjaśnia Kamil Kasiak, ratownik medyczny.

A co zrobić z pęcherzem, przebijać czy nie?

„Mały można pozostawić aż sam pęknie. Duży lepiej przekłuć, bo ciężar płynu surowiczego powoduje ucisk, a w efekcie niedotlenienie tkanek, co skutkuje powstaniem blizny” – radzi mgr farmacji Małgorzata Chmielak, Farmaceuta Do Rany Przyłóż, przewodnicząca Komisji Nauki i Szkolenia w Okręgowej Izbie Aptekarskiej.

źródło: Fundacja „Po oparzeniu”

Oparzenia termiczne powstają w wyniku działania ciepła, np. wrzątku czy gorącego oleju, i jesteśmy na nie narażeni zarówno przebywając w domu, jak i na wakacyjnym wyjeździe. Jeśli oparzenie jest powierzchowne, to specjaliści radzą, by najpierw przez kwadrans schładzać podrażnioną skórę zimnym strumieniem wody, a później zastosować opatrunek hydrożelowy. Jeśli natomiast oparzenie jest poważne, II lub III stopnia, to wtedy trzeba dzwonić na numer alarmowy. W tych przypadkach konieczna jest bowiem interwencja ratowników medycznych. 
– W czasie wakacji, oprócz poparzeń słonecznych, jesteśmy również narażeni na poparzenia termiczne, na przykład w wyniku wylanej na siebie gorącej kawy, herbaty, gorącej wody czy gorącego oleju. Mieliśmy ostatnio taką sytuację w Świnoujściu, gdzie na dziecko został wylany olej z frytkownicy. Było to bardzo niebezpieczne zdarzenie, doszło bowiem do głębokiego poparzenia bodajże 30 proc. ciała tego dziecka. Z takimi poparzeniami najczęściej mamy więc do czynienia w gastronomii, tam właśnie jest bardzo duże ryzyko – mówi agencji Newseria Kamil Kasiak, ratownik medyczny, uczestnik kampanii Bezpieczny Maluch.

Poszkodowanemu w ten sposób należy jak najszybciej udzielić pierwszej pomocy. Przede wszystkim z oparzonych miejsc trzeba delikatnie usunąć odzież oraz biżuterię, pamiętając, aby nie odrywać stopionych fragmentów ubrań przyklejonych do skóry.

– W pierwszej kolejności powinniśmy zdjąć z poszkodowanej osoby ubranie nawilżone gorącą cieczą, bo ona cały czas będzie niekorzystnie oddziaływała na tę poparzoną skórę. Jeśli używamy ubrań bawełnianych, to one, tym bardziej jak są wilgotne, nie będą szybko przywierały do skóry, więc takie ubranie można bez problemu szybko zdjąć. Można je też rozciąć, żeby nie przesuwać go po skórze, bo ruchy tkaniny mogą ją dodatkowo podrażniać, więc dobrze by było mieć przy sobie apteczkę, w której będą dobre, ostre nożyczki – mówi Kamil Kasiak.

W przypadku każdego poparzenia trzeba także jak najszybciej rozpocząć proces chłodzenia poparzonego miejsca, najlepiej zimną bieżącą wodą. Ten etap jest kluczowy dla gojenia.

– Musimy to robić przynajmniej przez 15 min, po to żeby „zabrać” to ciepło, żeby nie wnikało głębiej. Temperatura niszczy bowiem naskórek, niszczy całą warstwę skóry, a jeśli dodatkowo wnika głębiej, to niszczy też wszystkie inne struktury: mięśnie, naczynia krwionośne, nerwy, kości, więc żeby do tego nie doszło, żeby to poparzenie było jak najmniejsze, powinniśmy natychmiast rozpocząć proces chłodzenia. Następnie najlepiej użyć hydrożelu w postaci opatrunku czy sprayu – mówi ratownik medyczny.

Przestrzega też przed używaniem przypadkowych produktów niskiej jakości bądź też takich, które mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie warto też brać na poważnie wszystkich złotych rad znalezionych na forach internetowych, bo nie mamy pewności, kto ich udziela i czy rzeczywiście są sprawdzone.
– Poparzoną osobę powinniśmy ratować nie jakimiś maściami czy też olejami, ale powinniśmy korzystać z wody i pamiętajmy o tym, że najważniejsza jest absorpcja tego ciepła, zabranie go z rany. I używajmy opatrunków hydrożelowych, które świetnie działają, które nie zakażają rany i które też nie utrudniają ratownikom medycznym dalszego postępowania – mówi Kamil Kasiak.
Natomiast jeśli oparzenie jest rozległe, to absolutnie nie wolno działać na własną rękę, tylko trzeba się zdać na doświadczenie ratowników medycznych.

– Jeśli na przykład dziecko wylewa na siebie wrzątek czy gorący olej i dochodzi do poparzenia okolicy klatki piersiowej, szyi oraz ramion, to jest to poważne, rozległe poparzenie i trzeba jak najszybciej dzwonić po zespół ratownictwa medycznego. I też pamiętajmy, że musimy unikać wychłodzenia całego organizmu, więc jeśli mamy poparzoną znaczną część ciała, to ten hydrożel przykładamy tylko w miejscu, gdzie podejrzewamy to najgłębsze poparzenie, natomiast pozostałą część ciała po zakończonym procesie chłodzenia wodą powinniśmy okryć folią spożywczą albo folią ratunkową – mówi ratownik medyczny.

Jeśli chodzi o leczenie najcięższych poparzeń, to w Polsce jest kilka placówek, które zajmują się właśnie takimi skrajnymi przypadkami. Tam pacjenci mogą liczyć na fachową opiekę specjalistów.
– Te placówki zazwyczaj znajdują się obok kopalni, bo w kopalniach jest największe ryzyko poparzenia i właśnie tam transportowane są osoby z ciężkimi poparzeniami. Jeśli chodzi o leczenie poparzeń, to na pewno z roku na rok rokowania takich pacjentów są dużo wyższe. Specjaliści, którzy zajmują się leczeniem oparzeń, mają do dyspozycji coraz lepsze rozwiązania, opatrunki, które przyspieszają proces gojenia. Oczywiście w niektórych przypadkach są potrzebne przeszczepy skóry, ale tutaj też medycyna zmierza w bardzo dobrym kierunku – mówi Kamil Kasiak.

Z obserwacji Małgorzaty Chmielak z Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie wynika, że wiedza Polaków o leczeniu oparzeń jest znikoma. I w momencie, kiedy ktoś obok potrzebuje pomocy, nie zawsze potrafią jej  prawidłowo udzielić. Niestety lekceważenie oparzeń może mieć zarówno krótko-, jak i długofalowe konsekwencje.

– Często pacjenci zwracają się do nas, do apteki z prośbą o udzielenie fachowej porady. W mojej ocenie te urazy oparzeniowe nie są właściwie zaopatrywane. Natychmiast po urazie oparzeniowym zmagamy się z bólem, ale trzeba pamiętać, że oparzenie jest takim urazem, które co do zasady pogłębia się nawet do trzeciej doby – mówi mgr farm. Małgorzata Chmielak, przewodnicząca Komisji Nauki i Szkolenia OIA w Warszawie, członek Stowarzyszenia Naukowego Leczenia Ran.

źródło: newseria

„Oparzenia nie mają wakacji. W tym czasie zdarza się ich nawet więcej niż w innych porach roku. Tymczasem, chociaż temat wydaje się każdemu znany, okazuje się, że na temat prawidłowego postępowania po oparzeniu wiemy bardzo niewiele” – powiedziała Anna Mossakowska-Ziemniak, wiceprezes Fundacji „Po oparzeniu”, organizatorka kampanii edukacyjnej „Oparzenia nie mają wakacji”.
Oparzenia powodują ciężkie konsekwencje zdrowotne, a nawet śmierć. Ulega im w Polsce co roku od 250 do 400 tys. osób, z czego ponad 50 proc. przypadków dotyczy dzieci w wieku od 1 do 4 lat. „To uraz, który prędzej czy później każdego z nas dotknie i trzeba być na to przygotowanym” – mówił dr Adam Pietrzak, specjalista z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii oraz medycyny ratunkowej podczas konferencji w Centrum Prasowym PAP, zorganizowanej przez Fundację „Po oparzeniu”.

Najczęstszymi powodami oparzeń są: kontakt z gorącą wodą lub tłuszczem, dotknięcie gorących przedmiotów (żelazko, piekarnik, grill itp.) i bezpośredni kontakt z ogniem (kominek, ognisko), a także oparzenia substancjami chemicznymi czy w wyniku porażenia prądem.

Wakacyjne oparzenia powstają najczęściej wskutek zbyt długiego przebywania na słońcu bez zabezpieczenia filtrami, nieostrożnego obchodzenia się z ogniem (kuchnia kempingowa, ognisko, grill), wypadków komunikacyjnych. 

Zdarzają się także w wyniku kontaktu z roślinami – jak Barszcz Sosnowskiego czy Sumak Jadowity, meduzami w ciepłych morzach, a nawet substancjami bojowymi – jak trujący i parzący w kontakcie ze skórą iperyt, używany podczas I i II wojny światowej, który można spotkać po sztormach na Bałtyku, wyrzucony na brzeg w postaci bryłek przypominających bursztyn.

„Oparzenia nie mają wakacji. W tym czasie zdarza się ich nawet więcej niż w innych porach roku. Tymczasem, chociaż temat wydaje się każdemu znany, okazuje się, że na temat prawidłowego postępowania po oparzeniu wiemy bardzo niewiele” – powiedziała Anna Mossakowska-Ziemniak, wiceprezes Fundacji „Po oparzeniu”, organizatorka kampanii edukacyjnej „Oparzenia nie mają wakacji”.

Oparzenia dotyczą największego narządu – skóry, odpowiedzialnego za ochronę ciała, termoregulację oddychanie i przemianę materii, dlatego mogą być groźne dla życia – szczególnie w przypadku małych dzieci. 

„Oparzenie groźne dla zdrowia i życia to takie, które obejmuje ponad 1 proc. powierzchni ciała, zwłaszcza gdy w miejscu urazu pojawiają się pęcherze. Miarą jest nasza dłoń, która mniej więcej odpowiada 1 proc. powierzchni ciała. Jeżeli oparzenie przekracza obszar dłoni, należy przyjąć, że będzie wymagało interwencji szpitalnej” – podkreślił dr Adam Pietrzak. 

Szybkie i prawidłowe udzielenie pierwszej pomocy po oparzeniu przyniesie poszkodowanemu ulgę w bólu i może uchronić go przed głębszym uszkodzeniem skóry, ciężkimi powikłaniami, bliznowaceniem. 

„Po pierwsze należy w sposób bezpieczny wycofać się od czynnika, który usiłuje was zabić. Jeżeli jest to oparzenie termiczne, należy oparzone miejsce schłodzić – w przypadku dorosłych nawet bardzo zimną wodą, która działa również przeciwbólowo, przez 10-30 minut. Potem można pomyśleć czy mamy jakikolwiek jałowy opatrunek. Tu najlepszy jest hydrożel, który zabezpiecza, chłodzi, zdejmuje ból i pozwala na mobilność, żeby jak najszybciej dotrzeć do lekarza” – radzi dr Pietrzak.

Hydrożel to mieszanka substancji, które mają na celu odebranie ciepła tkankom i rozpoczęcie wstępnego leczenia. Używany od ponad 20 lat w ratownictwie specjalistycznym jest obecnie dostępny do użytku domowego w postaci sprayu i mokrych sterylnych opatrunków, które warto mieć w domowej i wakacyjnej apteczce.

Prawidłowe postępowanie po oparzeniu może zapobiec powstaniu brzydkich, długo gojących się blizn, które mają wpływ również na psychikę pacjenta. 

„Leczenie i powstawanie blizn łączy się z całym szeregiem konsekwencji psychiatrycznych i psychologicznych, jak zespoły stresu pourazowego, depresja, zaburzenia lękowe, lęk w sytuacjach społecznych, zmiany obrazu własnego ciała. Pogorszenie obrazu tego ciała będzie wpływało na codzienne funkcjonowanie w relacjach z osobami bliskimi, w relacjach intymnych czy sytuacjach społecznych” – wskazał dr Sławomir Murawiec, psychiatra i psychoterapeuta Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Dr Adam Pietrzak dodał, że oparzenie wymaga także zdecydowanej, wręcz agresywnej terapii przeciwbólowej – nawet w przypadku bardzo małego dziecka, ponieważ straty psychiczne powstałe w związku z takim urazem pozostają na całe życie.

Statystyki Europejskiego Sojuszu na rzecz Bezpieczeństwa Dzieci pokazuje, że oparzenia są jedną z najczęstszych przyczyn zgonów dzieci w Europie. Dlatego oparzeniom u dzieci będzie poświęcona kolejna kampania Fundacji „Po oparzeniu”: „Stop oparzeniom u dzieci”, która rozpoczyna się we wrześniu. 

Źródło: PAP

„Oparzenia nie mają wakacji. W tym czasie zdarza się ich nawet więcej niż w innych porach roku. Tymczasem, chociaż temat wydaje się każdemu znany, okazuje się, że na temat prawidłowego postępowania po oparzeniu wiemy bardzo niewiele” – powiedziała Anna Mossakowska-Ziemniak, wiceprezes Fundacji „Po oparzeniu”, organizatorka kampanii edukacyjnej „Oparzenia nie mają wakacji”.
Oparzenia powodują ciężkie konsekwencje zdrowotne, a nawet śmierć. Ulega im w Polsce co roku od 250 do 400 tys. osób, z czego ponad 50 proc. przypadków dotyczy dzieci w wieku od 1 do 4 lat. „To uraz, który prędzej czy później każdego z nas dotknie i trzeba być na to przygotowanym” – mówił dr Adam Pietrzak, specjalista z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii oraz medycyny ratunkowej podczas konferencji w Centrum Prasowym PAP, zorganizowanej przez Fundację „Po oparzeniu”.

Najczęstszymi powodami oparzeń są: kontakt z gorącą wodą lub tłuszczem, dotknięcie gorących przedmiotów (żelazko, piekarnik, grill itp.) i bezpośredni kontakt z ogniem (kominek, ognisko), a także oparzenia substancjami chemicznymi czy w wyniku porażenia prądem.

Wakacyjne oparzenia powstają najczęściej wskutek zbyt długiego przebywania na słońcu bez zabezpieczenia filtrami, nieostrożnego obchodzenia się z ogniem (kuchnia kempingowa, ognisko, grill), wypadków komunikacyjnych. 

Zdarzają się także w wyniku kontaktu z roślinami – jak Barszcz Sosnowskiego czy Sumak Jadowity, meduzami w ciepłych morzach, a nawet substancjami bojowymi – jak trujący i parzący w kontakcie ze skórą iperyt, używany podczas I i II wojny światowej, który można spotkać po sztormach na Bałtyku, wyrzucony na brzeg w postaci bryłek przypominających bursztyn.

„Oparzenia nie mają wakacji. W tym czasie zdarza się ich nawet więcej niż w innych porach roku. Tymczasem, chociaż temat wydaje się każdemu znany, okazuje się, że na temat prawidłowego postępowania po oparzeniu wiemy bardzo niewiele” – powiedziała Anna Mossakowska-Ziemniak, wiceprezes Fundacji „Po oparzeniu”, organizatorka kampanii edukacyjnej „Oparzenia nie mają wakacji”.

Oparzenia dotyczą największego narządu – skóry, odpowiedzialnego za ochronę ciała, termoregulację oddychanie i przemianę materii, dlatego mogą być groźne dla życia – szczególnie w przypadku małych dzieci. 

„Oparzenie groźne dla zdrowia i życia to takie, które obejmuje ponad 1 proc. powierzchni ciała, zwłaszcza gdy w miejscu urazu pojawiają się pęcherze. Miarą jest nasza dłoń, która mniej więcej odpowiada 1 proc. powierzchni ciała. Jeżeli oparzenie przekracza obszar dłoni, należy przyjąć, że będzie wymagało interwencji szpitalnej” – podkreślił dr Adam Pietrzak. 

Szybkie i prawidłowe udzielenie pierwszej pomocy po oparzeniu przyniesie poszkodowanemu ulgę w bólu i może uchronić go przed głębszym uszkodzeniem skóry, ciężkimi powikłaniami, bliznowaceniem. 

„Po pierwsze należy w sposób bezpieczny wycofać się od czynnika, który usiłuje was zabić. Jeżeli jest to oparzenie termiczne, należy oparzone miejsce schłodzić – w przypadku dorosłych nawet bardzo zimną wodą, która działa również przeciwbólowo, przez 10-30 minut. Potem można pomyśleć czy mamy jakikolwiek jałowy opatrunek. Tu najlepszy jest hydrożel, który zabezpiecza, chłodzi, zdejmuje ból i pozwala na mobilność, żeby jak najszybciej dotrzeć do lekarza” – radzi dr Pietrzak.

Hydrożel to mieszanka substancji, które mają na celu odebranie ciepła tkankom i rozpoczęcie wstępnego leczenia. Używany od ponad 20 lat w ratownictwie specjalistycznym jest obecnie dostępny do użytku domowego w postaci sprayu i mokrych sterylnych opatrunków, które warto mieć w domowej i wakacyjnej apteczce.

Prawidłowe postępowanie po oparzeniu może zapobiec powstaniu brzydkich, długo gojących się blizn, które mają wpływ również na psychikę pacjenta. 

„Leczenie i powstawanie blizn łączy się z całym szeregiem konsekwencji psychiatrycznych i psychologicznych, jak zespoły stresu pourazowego, depresja, zaburzenia lękowe, lęk w sytuacjach społecznych, zmiany obrazu własnego ciała. Pogorszenie obrazu tego ciała będzie wpływało na codzienne funkcjonowanie w relacjach z osobami bliskimi, w relacjach intymnych czy sytuacjach społecznych” – wskazał dr Sławomir Murawiec, psychiatra i psychoterapeuta Sekcji Naukowej Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego.

Dr Adam Pietrzak dodał, że oparzenie wymaga także zdecydowanej, wręcz agresywnej terapii przeciwbólowej – nawet w przypadku bardzo małego dziecka, ponieważ straty psychiczne powstałe w związku z takim urazem pozostają na całe życie.

Statystyki Europejskiego Sojuszu na rzecz Bezpieczeństwa Dzieci pokazuje, że oparzenia są jedną z najczęstszych przyczyn zgonów dzieci w Europie. Dlatego oparzeniom u dzieci będzie poświęcona kolejna kampania Fundacji „Po oparzeniu”: „Stop oparzeniom u dzieci”, która rozpoczyna się we wrześniu. 

Źródło: PAP