Medicalpress

Śpij lepiej, ruszaj się więcej, zdrowiej jedz, mniej scrolluj, rozwijaj się, dbaj o relacje. Wellbeing ma pomagać nam lepiej o siebie zadbać. W praktyce łatwo jednak zamienić go w kolejną, długą listę rzeczy do odhaczenia na już. Wtedy, zdaniem ekspertów, może zniechęcać i przytłaczać. Jak dbać o siebie uważnie i bez nadmiernej presji, ale regularnie? Jaką rolę w tym wszystkim może odegrać technologia?

8 września obchodzony jest Światowy Dzień Wellbeingu.¹ To dobra okazja, żeby spojrzeć na dobrostan nie jak na modne hasło, ale jak na codzienne pytanie: czego potrzebuję, aby funkcjonować lepiej, spokojniej i bardziej świadomie?

Według badania Multi.Life 88 proc. Polaków martwi się o stan swojego zdrowia, a ponad 4 na 10 często lub bardzo często odczuwa z tego powodu stres. Jednocześnie 43 proc. badanych deklaruje, że chciałoby nauczyć się lepszego dbania o zdrowie fizyczne, a 36 proc. chciałoby zdobyć więcej wiedzy w zakresie profilaktyki zaburzeń zdrowia psychicznego.² W innym badaniu Multi.Life blisko co trzeci Polak – 28 proc. – wskazał również, że chciałby nauczyć się zasad świadomego i zdrowego odżywiania.³

Za tymi danymi stoją bardzo codzienne potrzeby: jak lepiej spać, jak radzić sobie ze stresem, jak wrócić do ruchu albo kiedy warto porozmawiać ze specjalistą? Dlatego rozmowa o dobrostanie coraz rzadziej sprowadza się do jednego, ogólnego zalecenia. Powinna dotyczyć ułożenia priorytetów i wyboru pierwszego kroku, który jest realny dla konkretnej osoby – przekonuje dr hab. n. med. Andrzej Silczuk, psychiatra, ekspert Multi.Life i dodaje:

– W rozmowie o dobrostanie łatwo niechcący uruchomić mechanizm presji. Człowiek słyszy, że powinien lepiej spać, więcej się ruszać, zdrowiej jeść, ograniczyć ekran, zadbać o relacje i jeszcze znaleźć czas na rozwój. Każda z tych rekomendacji jest potrzebna, ale razem mogą zabrzmieć jak kolejna lista wymagań, dlatego warto wprowadzać zmiany gradacyjnie. Jeżeli ktoś jest już przeciążony, taka lista nie zawsze motywuje. Czasem tylko wzmacnia poczucie, że znowu sobie z czymś nie radzi – mówi.

Dobrostan to system naczyń połączonych

World Happiness Report 2026 opisuje dobrostan szeroko. Uwzględnia relacje i zaufanie. Ważne miejsce zajmują w nim również zdrowie, poczucie wpływu oraz środowisko cyfrowe. Raport nie sprowadza więc tematu do jednej prostej praktyki ani jednego czynnika. Wskazuje raczej na warunki codziennego życia, które wpływają na to, jak ludzie oceniają własne funkcjonowanie.⁴

Podobne szerokie ujęcie pojawia się w raporcie „Dobrostan Polek i Polaków”, przygotowanym przez infuture.institute na zlecenie Benefit Systems. Autorzy opisują dobrostan przez sześć obszarów: zdrowie fizyczne i psychiczne, wewnętrzny spokój, komfort życia, relacje oraz kontakt z naturą. Średnia wartość dobrostanu Polek i Polaków wyliczona na podstawie Wellbeing Score wynosi 4,9/10.⁵

– To, że na dobrostan składa się wiele obszarów, nie oznacza, że w każdym momencie trzeba zajmować się nimi wszystkimi jednocześnie. Potrzeby zmieniają się wraz z sytuacją, etapem życia czy poziomem obciążenia. Czasem potrzebujemy działania, a czasem odpoczynku i odpuszczenia sobie – mówi dr Silczuk.

Telefon może rozpraszać, ale może też pomagać

Z badania Multi.Life wynika, że przebodźcowanie jest dziś jedną z głównych przyczyn stresu Polaków – wskazuje je 47 proc. badanych. Niemal tyle samo, bo 48 proc., mówi o nadmiarze obowiązków i braku czasu.²

– Nie demonizowałbym technologii jako takiej, choć często jako pierwsza przychodzi na myśl, gdy poszukujemy powodów gorszego samopoczucia czy zdrowia. Po całym dniu napięcia telefon może podtrzymywać nas w ciągłym pobudzeniu, jeśli staje się tylko źródłem kolejnych bodźców. Ale ten sam ekran może na przykład służyć kontaktowi, zdobywaniu wiedzy, treningowi czy dotarciu do konkretnego, potrzebnego w danym momencie specjalisty. Dlatego warto patrzeć nie tylko na czas spędzony online, ale przede wszystkim na to, po co sięgamy po technologię i co dzięki niej robimy. A przede wszystkim – jak czujemy się później. Tym bardziej, że to właśnie przestrzeń online wyrównuje dostęp do informacji i specjalistów – dodaje ekspert.

World Happiness Report 2026 pokazuje złożony obraz relacji między mediami społecznościowymi, technologią i dobrostanem. Znaczenie ma nie tylko czas spędzony online. Liczy się także rodzaj aktywności, kontekst korzystania z narzędzi cyfrowych oraz to, czy technologia wspiera relacje, wiedzę i poczucie wpływu.⁴

Mniej aplikacji, prostszy pierwszy krok

Technologia sprawiła, że narzędzia wspierające zdrowie i dobre nawyki możemy mieć zawsze przy sobie. To ona przypomina nam, że czas wstać i się rozruszać. Pomaga umówić rozmowę ze specjalistą, oszacować kaloryczność posiłku czy sprawdzić, jak spaliśmy. Dzięki technologii możemy też słuchać podcastów, w których głos zabierają specjaliści. W tym wszystkim łatwo się jednak zgubić, zwłaszcza gdy każda potrzeba oznacza kolejną aplikację, konto i powiadomienie. Zamiast ułatwiać dbanie o siebie, czasem nieświadomie dokładamy sobie kolejne decyzje i z czasem zniechęcamy się do korzystania z dostępnych rozwiązań.

Badanie Talker Research przeprowadzone online na zlecenie MD Live by Evernorth wśród 2 tys. ubezpieczonych dorosłych Amerykanów korzystających z aplikacji i narzędzi zdrowotnych pokazuje, że przeciętny respondent regularnie używa sześciu takich aplikacji, a 22 proc. – co najmniej dziesięciu. 57 proc. korzysta z narzędzi monitorujących aktywność fizyczną, 39 proc. z aplikacji żywieniowych, a 37 proc. z rozwiązań do monitorowania snu. Ponad połowa badanych – 53 proc. – uważa, że aplikacji zdrowotnych jest zbyt wiele, by nad nimi nadążać, a 45 proc. deklaruje, że co tydzień odczuwa wypalenie związane z koniecznością uzupełniania i śledzenia danych. Jednocześnie 91 proc. twierdzi, że narzędzia zdrowotne poprawiły ich rozumienie funkcjonowania własnego organizmu, choć 40 proc. przyznaje, że nie wie, jak najlepiej wykorzystywać je w praktyce.⁶

– Mnogość wykorzystywanych rozwiązań może prowadzić do chaosu, co czyni dbanie o dobrostan jeszcze trudniejszym. Poszukując rozwiązań technologicznych, które mogą wesprzeć nas w dbaniu o siebie, warto zatem zwracać uwagę na ich kompleksowość. Dziś na rynku odnaleźć można rozwiązania, które łączą monitorowanie elementów zdrowego stylu życia, takich jak aktywność fizyczna czy sposób odżywiania, z możliwością skorzystania z wiedzy i konsultacji eksperckich. Warto poszukiwać tych, które w ramach jednego narzędzia pokażą nam, jak dziś wygląda nasz styl życia, i pomogą realnie wprowadzić oczekiwane zmiany. Narzędzia ukierunkowane na efektywne doświadczenie użytkownika mogą pomóc określić cel oraz rekomendować odpowiednie funkcjonalności, by wspierać w jego osiąganiu – mówi Izabela Nasiłowska-Włodarek, Business Development Director w Benefit Systems S.A., odpowiedzialna za rozwój platformy wellbeingowej Multi.Life.

Dobrostan nie wymaga perfekcji

Dbanie o siebie nie musi być kolejnym projektem naprawczym prowadzonym pod presją. Można wprowadzać mikrozmiany, wyznaczać priorytety, ale też zostawić miejsce na odpoczynek, przyjemność czy czas, który nie służy realizacji żadnego celu.

– Dbanie o siebie nie powinno oznaczać nieustannego poprawiania siebie. Są momenty, kiedy potrzebujemy działania, zmiany nawyku czy profesjonalnego wsparcia, ale są też takie, kiedy najbardziej potrzebny jest odpoczynek. Dobrostan nie polega na tym, żeby wszystko robić idealnie. Raczej na tym, żeby potrafić zauważyć własną potrzebę i odpowiedzieć na nią bez dokładania sobie kolejnej presji – podsumowuje dr Andrzej Silczuk.

Źródło: inf pras

Urlop brany tradycyjnie, raz albo dwa razy do roku, to za mało dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. Brak systematycznej regeneracji może prowadzić m.in. do wypalenia zawodowego – powiedziała PAP psycholożka z Uniwersytetu SWPS Aleksandra Penza. Wskazała też na elementy dobrego wypoczynku.

Psycholożka z Uniwersytetu SWPS Aleksandra Penza zwróciła uwagę, że praca, niezależnie od miejsca i stanowiska, może generować wysoki poziom pobudzenia organizmu i stresu. – To osłabia naszą odporność psychiczną, umiejętność podejmowania decyzji, skrupulatność, rzetelność w działaniu. Ludzki organizm dla sprawnego funkcjonowania potrzebuje czasu na regenerację – stwierdziła ekspertka.

Istotna jest przy tym świadomość, co to znaczy dobrze wypoczywać. Psycholożka zwróciła uwagę, że w tym celu warto odwołać się do modelu DRAMMA (detachment, relaxation, autonomy, mastery, meaning, affiliation), który jest akronimem słów wskazujących, jak ten wypoczynek ma wyglądać.

Pierwszy element wiąże się ze słowem detachment, czyli odłączenie psychiczne. – Podczas urlopu ważne jest odcięcie się od zadań zawodowych, zarówno od myśli, jak i od konkretnych czynności, np. sprawdzania e-maili czy odczytywania wiadomości na komunikatorach – wyjaśniła psycholożka.

Dodała, że drugim elementem jest relaks, czyli skupianie się na takich działaniach, które będą obniżać aktywność współczulnego układu nerwowego odpowiedzialnego za mobilizację organizmu. Zgodnie z tą zasadą powinny to być aktywności o niskiej intensywności – spacer, joga, ćwiczenia oddechowe.

Trzeci składnik dotyczy autonomii podczas wypoczynku, czyli wpływu na to, jak spędzamy czas wolny. – Chodzi o to, by nie robić rzeczy pod tak zwane dyktando: zwiedzać miejsca na siłę, czy mieć wszystko zaplanowane co do minuty – wyjaśniła.

Kolejny element udanego wypoczynku wiąże się ze słowem mastery (mistrzostwo), czyli szukaniem aktywności, które będą sprawiały nam satysfakcję, a jednocześnie będziemy mogli się w nich doskonalić. – To może być wspinaczka, jazda na rowerze, ale też czytanie książek, czyli coś, co będzie dla nas stanowiło jakieś minimalne wyzwanie – wymieniła ekspertka.

Ważne będzie także znalezienie takich rzeczy podczas wypoczynku, które dadzą nam poczucie sensu (meaning). – Mowa tutaj o aktywnościach, które będą zgodne z naszymi wartościami – podkreśla psycholożka.

Ostatni czynnik – jak wskazała – związany jest z przynależnością (affiliation) w czasie urlopu. Chodzi o budowanie relacji z innymi ludźmi, szczególnie z bliskimi.

Ekspertka podkreśliła, że bardzo ważne, jest to, by wypoczynek nie polegał na scrollowaniu mediów społecznościowych czy serwisów informacyjnych. – Kiedy oglądamy rolki albo czytamy newsy, nasz mózg jest bombardowany dużą ilością informacji, które musi przetworzyć. Nasze ciało teoretycznie odpoczywa, ale nasz organizm intensywnie przetwarza informacje – powiedziała ekspertka.

Zaznaczyła, że według badań szczyt dobrostanu przypada ok. 8. dnia wypoczynku, dlatego optymalny urlop powinien trwać od 10 do 14 dni. – Czas po urlopie też powinien być takim stopniowym wejściem z zadania, a nie rzutem na głęboką wodę – powiedziała psycholożka.

Jak zauważyła, urlop brany tradycyjnie, raz albo dwa razy do roku, to za mało dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. – Brak systematycznej regeneracji może prowadzić m.in. do wypalenia zawodowego. – Codzienne rutyny związane z odpoczynkiem mają duże znaczenie dla naszego dobrostanu psychicznego – wskazała psycholożka.

Przypomniała, że w klasycznym modelu opracowanym przez Christinę Maslach jednym z kluczowych elementów wypalenia jest wyczerpanie – zarówno fizyczne, jak i emocjonalne.

– Pierwsze symptomy poznawcze wypalenia zawodowego mogą być związane z trudnością ze skupieniem uwagi, częstszym popełnianiem błędów w pracy, odraczaniem podejmowania decyzji trudnych, mniejszą zdolnością do zajmowania się trudnymi zadaniami. Może pojawić się frustracja, zniechęcenie, brak chęci nawiązania relacji w pracy, cynizm, czyli zobojętnienie, a wręcz negatywny stosunek do współpracowników lub klientów – wyjaśniła.

Nieprzyjemne emocje – jak dodała – będziemy czuć także w ciele. – Mogą występować bóle głowy, trudności ze snem, napięcia przy karku, bóle kręgosłupa – wskazała.

Zdaniem ekspertki obecnie coraz więcej firm zwraca uwagę na budowanie dobrostanu pracowników i widzi związek pomiędzy ich dobrostanem a zaangażowaniem w pracę. – Pracownicy, którzy mają wysokie poczucie dobrostanu, wysoką satysfakcję z pracy, są w stanie bardziej się angażować – podkreśliła psycholożka.

Źródło: Nauka w Polsce

Naukowcy z Zurychu wykazali, że dłuższy głęboki sen korzystnie wpływa na układ sercowo-krążeniowy. Stymulacja dźwiękowa ukierunkowana na wytwarzanie fal wolnych spowodowała u badanych poprawę efektywności pracy serca. Odkrycie może mieć znaczenie w leczeniu chorób kardiologicznych, alzheimera oraz w sporcie jako sposób na zwiększenie wydajności pracy serca i zapewnienia szybszej regeneracji po treningach.
 Sen głęboki oznacza fazę snu wolnofalowego, w skrócie określanego jako NREM [non rapid eye movement, czyli charakteryzująca się wolnym ruchem gałek ocznych – red.]. Większość osób prawdopodobnie słyszała o dwóch fazach snu – NREM i REM. Fazę NREM można dodatkowo podzielić na sen lekki i głęboki. W czasie snu głębokiego mózg wytwarza fale dominujące o wysokiej amplitudzie, tzw. fale wolne. Im więcej takich fal i im bardziej są one wyraźne, tym głębiej śpimy – tłumaczy w rozmowie z agencją Newseria Innowacje dr Caroline Lustenberger, kierowniczka grupy badawczej w ETH Zurich, od 13 lat zajmująca się zagadnieniem snu.

Istnieje wiele badań poświęconych wpływowi snu głębokiego na zdrowie, m.in. na wspomaganie pamięci czy neuroplastyczność mózgu. Charakterystyczne dla niego fale wolne odpowiadają za działanie regeneracyjne. Gdy sen głęboki zostaje przerwany, może wywołać serię niekorzystnych dla zdrowia mózgu procesów i powodować różne zaburzenia, takie jak choroba Alzheimera.

– Sen, w tym sen głęboki, ma duży wpływ nie tylko na mózg, ale także na funkcje obwodowe organizmu. Coraz więcej badań wskazuje na to, że sen głęboki bierze udział we wspieraniu działania układu odpornościowego i zdrowia układu sercowo-naczyniowego. Nasze najnowsze badanie wykazało, że podniesienie jakości snu głębokiego i wzmocnienie fal wolnych przyczynia się również do lepszego funkcjonowania serca – mówi Caroline Lustenberger.

Badanie zostało przeprowadzone przez naukowców z ETH Zurich i Uniwersytetu w Zurychu na grupie 18 zdrowych osób w wieku od 30 do 57 lat. Uczestnikami byli tylko mężczyźni, co pozwoliło obserwować efekty niezakłócone innymi czynnikami, takimi jak cykl menstruacyjny czy różnice między płciami. Badani spędzili w laboratorium snu trzy nienastępujące po sobie noce. Przed każdą z nich przestrzegali regularnego harmonogramu snu i czuwania, powstrzymywali się od kawy, alkoholu, intensywnego wysiłku i drzemek. Przez dwie eksperymentalne noce mężczyźni byli poddawani stymulacji dźwiękowej. W tym czasie naukowcy mierzyli aktywność mózgu, czynność serca i ciśnienie krwi badanych osób. Wykorzystano system elektroencefalografii o dużej gęstości, dwie elektrody elektrokardiograficzne (EKG) oraz nowoczesny nieinwazyjny system ciągłego monitorowania ciśnienia krwi.

Pomiary zbierał i analizował system komputerowy. Gdy odczyty wykazały, że badana osoba wpadła w głęboki sen, komputer emitował serię krótkich dźwięków, zwanych szumem różowym, po których następowała kilkusekundowa cisza i kolejna emisja. Ta metoda pozwoliła wykazać, że szum różowy wzmacnia fale wolne, a więc poprawia głęboki sen. Okazało się ponadto, że wzrost fal mózgowych podczas głębokiego snu korzystnie wpływa na reakcję układu sercowo-naczyniowego.

Po nocy kardiolodzy wykonali badanie ultrasonograficzne serca (USG). Wykazało ono, że po nocnej stymulacji dźwiękiem lewa komora (odpowiadająca za pompowanie krwi do całego ciała) intensywniej się kurczyła i rozkurczała. Dzięki temu zwiększał się przepływ krwi w organizmie.

– Efekty obserwowaliśmy nie tylko podczas snu, ale przy stymulacji bezpośredniej w formie krótkich pulsacji sercowo-naczyniowych, skutkujących bardzo niewielkim wzrostem tętna, po którym następował spadek, oraz nieznacznym wzrostem ciśnienia krwi. Te krótkie pulsacje mają miejsce nie tylko przy odtwarzaniu dźwięku, ale także naturalnie podczas snu, gdy występują bardzo silne fale wolne, tzw. zespoły K. Podczas stymulacji doprowadziliśmy więc do powstania większej ilości silnie zsynchronizowanych fal wolnych, które prowadzą do powstawania pulsacji sercowo-naczyniowych – wyjaśnia badaczka z ETH Zurich.

Jak podkreśla, fakt, że można wzmocnić funkcjonowanie serca oraz efektywność skurczu i rozkurczu, może mieć istotne skutki dla zdrowia. Stymulacja fal wolnych mogłaby stanowić uzupełnienie leczenia farmakologicznego przy schorzeniach układu sercowo-naczyniowego. W badaniu brali jednak udział tylko zdrowi mężczyźni, więc wykazanie tego, na ile ta metoda może być skuteczna w terapii zaburzeń, wymaga dodatkowych badań.
Według WHO choroby układu krążenia są główną przyczyną zgonów na świecie. Rocznie z ich powodu umiera niemal 18 mln ludzi. Przyczyną śmierci są przede wszystkim zawały serca i udary mózgu. Jedna trzecia zgonów następuje przedwcześnie, u osób poniżej 70. roku życia.

 Warto spojrzeć na sen jako na czynnik zapobiegający, który wraz z odpowiednim odżywianiem i ćwiczeniami fizycznymi można włączyć do profilaktyki, aby ograniczyć liczbę osób z chorobami układu sercowo-naczyniowego oraz zmniejszyć obciążenie społeczeństwa związane z tymi chorobami – mówi Caroline Lustenberger.
Metoda zastosowana przez naukowców z Zurychu może być jednak wykorzystana nie tylko do terapii chorób kardiologicznych, ale też np. do zwiększenia wydajności układu sercowo-naczyniowego u sportowców. Wyniki mogą się okazać istotne nie tylko pod kątem zdrowia serca.

– Z ogółu badań wiemy, że związek między mózgiem a sercem może być bardzo istotny dla oczyszczania mózgu. Niedawno odkryto, że mózg ma system, tzw. system glimfatyczny, który jest dla nas ważny, ponieważ oczyszcza go ze zbędnych substancji, które powstają podczas aktywności neuronalnej i po pewnym czasie muszą zostać usunięte. Ten proces odbywa się podczas głębokiego snu, gdzie fale wolne prawdopodobnie odgrywają istotną rolę – tłumaczy badaczka z ETH Zurich. – Nasza metoda może więc okazać się bardzo korzystna we wspieraniu procesu oczyszczania mózgu, co może być przydatne w opracowaniu działań profilaktycznych w stanach, gdy ten proces oczyszczania jest ograniczony, na przykład w chorobie Alzheimera.

Źródło informacji: Newseria

Odpoczynek ma istotne znaczenie dla zdrowia i samopoczucia każdego z nas. Dla osób z problemami sercowo-naczyniowymi odpowiedni wypoczynek jest szczególnie ważny, ponieważ pozwala na regenerację organizmu i redukcję stresu. 

Bez względu na to, czy wybieramy góry, morze czy lesiste równiny, klimat odgrywa kluczową rolę – ciśnienie atmosferyczne, wilgotność powietrza, skład atmosferyczny i nasłonecznienie mają wpływ na nasze zdrowie i komfort – mówi dr hab. n. med. Adam Janas, kardiolog American Heart of Poland.
Osoby z nadciśnieniem powinny unikać gór i terenów położonych na skraju dużych jezior. Spore wahania ciśnienia mogą im bowiem zaszkodzić. Urlop powinny spędzić w miejscach, gdzie temperatura powietrza nie przekracza 25 stopni Celsjusza i nie podlega zbyt dużym wahaniom między dniem a nocą. 
W przypadku osób z nadciśnieniem skrajne temperatury, wysoka wilgotność powietrza i nasilające się wahania atmosferyczne mogą wpływać negatywnie na ciśnienie tętnicze i ogólne samopoczucie. Wysoka temperatura powoduje rozszerzenie naczyń krwionośnych, co prowadzi do obniżenia ciśnienia tętniczego. Jednak u osób z nadciśnieniem, które przyjmują leki rozszerzające naczynia krwionośne, może to skutkować nadmiernym obniżeniem ciśnienia, co z kolei prowadzi do uczucia osłabienia, zawrotów głowy i innych nieprzyjemnych objawów – wyjaśnia doktor.
Słońce a serce?
Szczególnie osoby z nadciśnieniem tętniczym powinny unikać nadmiernego opalania się i długotrwałego przebywania na gorącym słońcu. Wysokie temperatury mogą powodować rozszerzenie naczyń krwionośnych, przegrzanie organizmu i odwodnienie. Leki stosowane w leczeniu nadciśnienia działają rozszerzająco na naczynia krwionośne, co może zwiększyć reakcję fizjologiczną organizmu na działanie słońca, takie jak przegrzanie, zaczerwienienie twarzy czy obrzęki podudzi – dodaje Janas.  
Jaki jest wpływ morskiej atmosfery na zdrowie?
Pobyt nad morzem doskonale wpływa na dotlenienie organizmu, dzięki obecności bogatego w tlen powietrza, które dodatkowo jest nasycone leczniczymi pierwiastkami. Gdy fale morskie rozbijają się o brzeg, uwalniane są kryształki chlorku sodu, soli magnezu i cząsteczki jodu, tworząc aerozol morski. Ten aerozol doskonale odżywia śluzówki i wspiera ich regenerację. Morskie powietrze jest często czystsze i zawiera mniejszą ilość zanieczyszczeń w porównaniu do powietrza miejskiego. Odpoczynek nad morzem i wdychanie świeżego powietrza może pomóc w redukcji stresu i poprawie ogólnego samopoczucia. Pobyt nad morzem oferuje możliwości do aktywności fizycznej, takich jak np. spacery po plaży. Regularna aktywność fizyczna jest ważna dla kontroli ciśnienia krwi i ogólnego zdrowia serca. W przypadku nadciśnienia, zaleca się umiarkowany wysiłek fizyczny, który może pomóc w obniżeniu ciśnienia krwi.  Pobyt nad morzem może być korzystny dla redukcji stresu, który może wpływać na wzrost ciśnienia krwi – wyjaśnia doktor.
Pacjenci z nadciśnieniem powinni unikać wyjazdów w wysokie góry, powyżej 1500 m n.p.m.
Zmiany ciśnienia powietrza w górach są zauważalne i mają wpływ na nasze organizmy. Wraz ze wzrostem wysokości maleje stężenie tlenu, co może prowadzić do problemów z oddychaniem i nasilających się duszności. Na popularnych polskich szczytach, takich jak Giewont (1894 m n.p.m.), ciśnienie wynosi około 805 hPa, na Rysach (2499 m n.p.m.) około 746 hPa, a na Śnieżce (1602 m n.p.m.) około 835 hPa. Im wyżej się znajdujemy, tym trudniej jest dostarczyć organizmowi wystarczającą ilość tlenu. Dlatego człowiek zaczyna oddychać szybciej. Pacjenci przyjmujący tzw. beta-blokery muszą pamiętać, że te preparaty ograniczają wzrost akcji serca w czasie wysiłku fizycznego. Osoby z nadciśnieniem, ale stabilnymi wartościami, mogą sobie pozwolić na wycieczki na umiarkowanych wysokościach – informuje kardiolog.
W górach często występują nagłe zmiany warunków atmosferycznych, które mogą wpływać na samopoczucie. 
Nawet osoby z normalnym ciśnieniem mogą odczuwać zmiany ciśnienia. Przy nagłym skoku ciśnienia mogą wystąpić objawy takie jak zaczerwienienie twarzy, problemy z oddychaniem, zawroty głowy, ból oczu, ból w klatce piersiowej, drżenie rąk. Natomiast osoby z niskim ciśnieniem mogą skarżyć się na szybkie zmęczenie i zawroty – ostrzega kardiolog Janas. 
Nadciśnienie a lot samolotem – czy to bezpieczne?
W samolocie panuje zmniejszone ciśnienie atmosferyczne, które może wpływać na organizm. W przypadku osób z nadciśnieniem, może to powodować nieznaczny wzrost ciśnienia krwi. Osoby z nadciśnieniem powinny regularnie wstawać i poruszać się po kabinie samolotu, aby poprawić krążenie i uniknąć ewentualnych powikłań. Przed podjęciem podróży samolotem z nadciśnieniem zaleca się skonsultowanie się z lekarzem, aby uzyskać indywidualne zalecenia i wskazówki dotyczące bezpiecznego podróżowania – informuje Janas.
Wakacyjne zalecenia 
Kiedy temperatura przekracza 30 stopni, niezależnie od tego, czy jesteśmy nad morzem czy w innych miejscach, warto przebywać w cieniu. Pamiętajmy o regularnym uzupełnianiu płynów, nawet jeśli nie odczuwamy pragnienia. Najlepiej pić często i w niewielkich ilościach. Możemy wspierać nasz organizm sokami warzywnymi, które są szczególnie korzystne dla osób z nadciśnieniem, takimi jak sok z pomidorów, buraka czy napoje z dodatkiem aronii. Jeśli planujemy kąpiel w morzu czy jeziorze, zanurzajmy się powoli, aby organizm mógł stopniowo przyzwyczaić się do różnicy temperatury. To pomoże uniknąć nagłego skoku ciśnienia tętniczego – rekomenduje doktor.
Ważne jest także dbanie o odpowiednią dietę. 
Nie należy spożywać alkoholu, unikajmy potraw tłustych z grilla, kiełbas, karkówek, czerwonego mięsa oraz wysoko przetworzonych produktów spożywczych z dużą ilością sodu, ponieważ mogą one negatywnie wpływać na nasze zdrowie sercowo-naczyniowe, w tym na nadciśnienie – dodaje Janas.
Przestrzeganie tych zaleceń pomoże utrzymać nasze zdrowie i samopoczucie w dobrej kondycji podczas długiego weekendu, niezależnie od tego, czy spędzamy go nad morzem czy w innych miejscach. 

źródło: American Heart of Poland

Układ nerwowy to niezwykle złożona struktura naszego ciała, której zadaniem jest zarządzanie pracą całego organizmu i reagowanie na zmiany zachodzące w otaczającym nas świecie. Dopóki nasze nerwy pozostają zdrowe, zwykle nie jesteśmy świadomi jak ważną rolę odgrywają w codziennym życiu każdego z nas. Zaburzenia neurologiczne mogą dotyczyć już jednak nawet 60 proc. Europejczyków, dlatego warto poznać tych 5 dobrych nawyków, dzięki którym ograniczysz ryzyko chorób i zachowasz zdrowe nerwy na długie lata.

Układ nerwowy tworzy sieć neuronów (komórek nerwowych), które wykonują niezwykle istotną pracę, jaką jest przekazywanie i przetwarzanie sygnałów pomiędzy mózgiem a ciałem. Do jego zadań należy koordynowanie czynności wykonywanych intencjonalnie, takich jak chodzenie i mówienie oraz tych mimowolnych: bicia serca, trawienia i oddychania. Zdrowe nerwy są podstawą sprawnego ciała i umysłu – komórki nerwowe nieustannie przekazują do mózgu informacje o wszystkim, co czujesz, dotykasz, wąchasz, smakujesz, widzisz i słyszysz. Ponadto, pomagają mięśniom reagować na bodźce z otoczenia. Zabranie ręki z gorącej patelni, dreszcze podczas powiewu wiatru czy zapach kwiatów są zasługą zdrowych nerwów, które „po cichu” ciężko pracują, by nasz organizm mógł prawidłowo funkcjonować.

Zdrowe nerwy to podstawa

Gdziekolwiek jesteś i cokolwiek robisz, Twoje nerwy opiekują się Tobą i pozwalają w pełni korzystać z życia. Dopóki jesteśmy zdrowi, zwykle nie dostrzegamy, jak wiele zawdzięczamy sprawnemu działaniu układu nerwowego na co dzień. Świadomość przychodzi zwykle wtedy, gdy doświadczamy pierwszych objawów chorobowych, świadczących o uszkodzeniu nerwów. Wśród osób, które powinny szczególnie zadbać o prawidłowe funkcjonowanie swojego układu nerwowego znajdują się zwłaszcza seniorzy, diabetycy, pacjenci z chorobami układu pokarmowego i osoby z chorobą alkoholową.

Jak się okazuje, szczególny wpływ na nasz układ nerwowy ma witamina B. W Polsce nawet 1 na 5 osób może być narażona na braki witamin z grupy B i związane z nimi objawy neurologiczne. Ich niedobór jest bezpośrednią przyczyną uszkodzonych nerwów, czyli choroby zwanej neuropatią (dysfunkcja pojedynczego nerwu) lub polineuropatią (choroba dotyka więcej niż jednego nerwu). To powszechny problem osób starszych. W grupie wiekowej 40-49 lat na zaburzenia neurologiczne cierpi zaledwie 8 proc. osób, natomiast u seniorów powyżej 80 r. ż. już nawet 35 proc. Co więcej, w grupie ryzyka jest także blisko 2,7 mln diabetyków w Polsce. Niedobory wynikają głównie ze stosowania metforminy – popularnego w terapii cukrzycy leku, który utrudnia wchłanianie witamin z grupy B.

Nietypowe objawy uszkodzonych nerwów

Uszkodzeniu sieci komórek zazwyczaj towarzyszą dość niespecyficzne objawy, które na początku nie budzą niepokoju. Do najczęstszych z nich należy drętwienie i mrowienie kończyn. Osoby cierpiące na neuropatię doświadczają również kłucia, pieczenia, skurczów i osłabienia mięśni oraz pogorszenia równowagi i koordynacji. Z czasem proste czynności stają się wyzwaniem, ponieważ uszkodzone nerwy zaburzają odczuwanie dotyku, a sztywne dłonie udaremniają podjęcie większego wysiłku. Nasze ciało zaczyna zawodzić – stajemy się coraz mniej sprawni, aż w końcu potrzebujemy pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Wraz z rosnącą średnią życia rośnie obciążenie zaburzeniami neurologicznymi, dlatego warto stosować się do kilku prostych kroków, które ułatwią zachowanie optymalnego zdrowia układu nerwowego.

Jak dbać o układ nerwowy?

Ogranicz niezdrowe nawyki. Szkodliwe nałogi, takie jak palenie tytoniu i picie alkoholu znacznie zwiększają ryzyko uszkodzenia komórek nerwowych. Używki zaburzają wchłanianie witaminy B, dlatego osoby uzależnione są szczególnie narażone na trwałe i nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym.

Odpowiednia dieta. Nasza dieta powinna być zbilansowana, a jednocześnie bogata w witaminy z grupy B, które sprzyjają prawidłowej pracy układu nerwowego. Wśród produktów, które warto uwzględnić w codziennym jadłospisie znajduje się żywność pełnoziarnista, warzywa liściaste, jaja, mięso i ryby, grzyby, drożdże oraz soja. Odpowiednią ilość witamin z grupy B wspomagają również banany, jabłka, jagody, truskawki, brzoskwinie oraz orzechy włoskie i ziemne.

Badaj, a w razie potrzeby –uzupełniaj niedobory. Warto pamiętać, że w następstwie chorób współistniejących, długotrwałego stosowania alternatywnej diety lub u osób po 50 r. ż. mogą występować niedobry witaminy B. W przypadku ich stwierdzenia prawidłowa dieta może być niewystarczająca, dlatego warto sięgnąć po lek, który uzupełni niski poziom witamin. Dobór terapii powinna poprzedzać konsultacja z lekarzem lub farmaceutą.

Regularne ćwiczenia. Prawidłowa masa ciała pomaga zapobiegać przewlekłym schorzeniom, które zwiększają ryzyko uszkodzenia nerwów. Trenować należy jednak nie tylko ciało, ale również umysł i układ nerwowy. Pomocne w tym będzie pisanie odręczne, ale również rozwiązywanie krzyżówek, sudoku czy gry strategiczne.

Odpoczywaj. Dobry i odpowiednio długi sen pomaga utrzymać zdrowie układu nerwowego, zapewniając regenerację nerwów i mózgu. Równie ważna jest chwila wytchnienia – relaksujący masaż lub ciepła kąpiel mogą poprawić krążenie krwi i rozluźnić napięte mięśnie oraz stawy, co korzystnie wpływa na nerwy.
Układ nerwowy to istne centrum dowodzenia naszym organizmem, o którym wielu z nas wie zaskakująco mało. Jego zdrowie i wydajność powinny być priorytetem, ponieważ odpowiednie funkcjonowanie mózgu i komórek nerwowych to sposób, by cieszyć się sprawnością fizyczną i intelektualną na długo. Aby wspierać układ nerwowy zwykle wystarczy zmiana codziennych nawyków, jednak osoby ze stwierdzonym niedoborem witamin z grupy B powinny regularnie je przyjmować. Jak wskazują liczne badania, szczególnie korzystny wpływ na układ nerwowy ma połączenie neurotropowych witamin B1, B6 i B12, które pomagają łagodzić objawy, takie jak drętwienie, mrowienie i kłucie, a dodatkowo aktywują, regenerują i chronią układ nerwowy – podkreśla dr Mateusz Babicki, lekarz medycyny rodzinnej.
Warto zauważyć, że pandemia nie pozostała bez wpływu nie tylko na ogólny stan zdrowia Polaków, ale również na ich podstawową metodę odpoczynku i regeneracji organizmu, jaką jest sen – komentujePaulina Romaniszyn, dyrektor generalny STADA Polska. Badanie STADA Health Report 2022 prezentuje czynniki najczęściej powodujące bezsenność wśród Polaków i Europejczyków, a także jak próbują sobie z tymi problemami poradzić. 
  • Od początku pandemii COVID-19 29 proc. Europejczyków zauważa ogólne pogorszenie jakości snu. Nieco ponad jeden na pięciu (22 proc.) regularnie przesypia całe noce.
  • Opinia na temat medycznych środków wspomagających zasypianie różni się w zależności od kraju. Produkty oparte na CBD są szczególnie popularne wśród europejskiej młodzieży.
 
Człowiek przeznacza na sen mniej więcej jedną trzecią życia – to czas, w którym mózg przetwarza wydarzenia z całego dnia, a ciało odpoczywa i się regeneruje. Brak snu może mieć poważny i długotrwały wpływ na ogólny stan zdrowia – zwłaszcza gdy organizm nie może wystarczająco wypocząć przez dłuższy czas. W obliczu pogarszającego się stanu zdrowia psychicznego Europejczyków nie dziwi fakt, że jakość snu znacznie się osłabiła – prawie jeden na trzech Europejczyków (29 proc.) twierdzi, że obecnie sypia gorzej niż przed pandemią COVID-19.

Wśród Polaków ta wartość jest jeszcze wyższa – obniżenie jakości snu po pandemii potwierdziło aż 34 proc. respondentów, wynika z badań przeprowadzonych w ramach STADA Health Report 2022. Warto zauważyć, że pandemia nie pozostała bez wpływu nie tylko na ogólny stan zdrowia Polaków, ale również na ich podstawową metodę odpoczynku i regeneracji organizmu, jaką jest sen. W długofalowym kontekście troski o zdrowie w naszym kraju, te dane mogą niepokoić – komentuje Paulina Romaniszyn, dyrektor generalny STADA Polska.

 
Codzienne troski, niepokój i finanse spędzają Europejczykom sen z powiek
Zaledwie 22 proc. Europejczyków twierdzi, że regularnie przesypia całą noc bez przerwy. Lista potencjalnych czynników, które pozbawiają ich wypoczynku, jest długa. Średnio co trzeci Europejczyk martwi się kwestiami związanymi z życiem codziennym. Prawie połowa (47 proc.) Polaków ma z tego powodu problemy ze snem. Kobiety (38 proc.) znacznie częściej niż mężczyźni (29 proc.) nie śpią z powodu myśli związanych z codziennymi zmartwieniami. Na drugim miejscu plasuje się poczucie niepokoju (26 proc.), które szczególnie dotyka mieszkańców Włoch (42 proc.). Z kolei problemy finansowe powodują, że jeden na pięciu (19 proc.) Europejczyków ma trudności ze snem – wśród Polaków jest to 21 proc. Kolejne 16 proc. skarży się na hałas z zewnątrz, a 13 proc. na chrapanie partnera. Wizyta w toalecie zmusza zaś 15 proc. badanych do wstawania w nocy – potrzeba ta naturalnie rośnie wraz z wiekiem.
Uprzedzenia wobec medycznych środków nasennych
Medyczne środki nasenne jako sposób na walkę ze słabym snem mają różną opinię w zależności od kraju: 53 proc. Europejczyków niechętnie zażywa je w celu poprawy jakości snu, na czele z Kazachstanem (69 proc.), Holandią (61 proc.), Austrią (60 proc.) i Czechami (61 proc.), których mieszkańcy sypiają wystarczająco dobrze. Do powodów przeciw stosowaniu medycznych środków nasennych należy obawa przed uzależnieniem (19 proc.), która jest najbardziej widoczna w Czechach (25 proc.) i Kazachstanie (24 proc.). Pojawienie się niepożądanych skutków ubocznych powstrzymuje przed zażywaniem środków nasennych 13 proc. Europejczyków. Szczególnie niekomfortowo na myśl o zakupie takich produktów czują się mieszkańcy Austrii (22 proc.) i Belgii (18 proc.) (średnia europejska wyniosła 12 proc.).

47 proc. Europejczyków opowiada się za stosowaniem środków nasennych, przy czym najbardziej popierają je mieszkańcy Hiszpanii (59 proc.), Włoch (58 proc.) i Polski (57 proc.), wśród których wskaźnik bezsenności był najwyższy. 26 proc. badanych Polaków deklaruje, że rozważyłoby zażywanie środków nasennych, gdyby przepisał je lekarz pierwszego kontaktu. Opinię lekarza szczególnie wysoko cenią respondenci z Portugalii i Włoch (po 33 proc.) oraz z Hiszpanii (32 proc.). Kolejne 10 proc. Europejczyków mogłoby rozważyć zażywanie środków nasennych, gdyby zalecił je farmaceuta. Francuzi posuwają się krok dalej – dla 14 proc. z nich tabletki nasenne są jedynym sposobem na zapewnienie sobie dobrego snu (podczas gdy średnia europejska wynosi 9 proc.).
 
Produkty na bazie CBD popularne wśród młodzieży
Zainteresowanie środkami nasennymi opartymi na właściwościach CBD, składnika uspokajającego pozyskiwanego z liści konopi, jest mocno związane z wiekiem respondentów. Wśród Europejczyków powyżej 55. roku życia tylko 42 proc. twierdzi, że mogłoby skorzystać ze środków nasennych zawierających CBD. Dla osób w wieku od 18 do 34 lat liczba ta wynosi 55 proc. Podobnie jak w przypadku zwykłych środków nasennych, strach przed uzależnieniem jest najczęstszym powodem (13 proc.), dla którego ludzie pozostają nieufni wobec produktów opartych na CBD mających poprawić jakość snu. Wśród przebadanych obywateli Polski, chęć skorzystania ze środków na bazie CBD wyraża aż 62 proc. populacji. 52 proc. Polaków w wieku powyżej 55. roku życia wyraziło zainteresowanie tego typu środkami, podczas, gdy w grupie osób od 18. Do 34. roku życia jest to aż 69 proc.
 
STADA Health Report:  
Badanie reprezentatywne przeprowadzone przez InSites Consulting na zlecenie STADA.
Ramy czasowe badań:
Od marca do kwietnia 2022 r.
Próba: Około 2000 respondentów z Austrii, Belgii, Czech, Francji, Niemiec, Włoch, Kazachstanu, Holandii, Polski, Portugalii, Rumunii, Serbii, Hiszpanii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

źródło: Stada

Warto zauważyć, że pandemia nie pozostała bez wpływu nie tylko na ogólny stan zdrowia Polaków, ale również na ich podstawową metodę odpoczynku i regeneracji organizmu, jaką jest sen – komentujePaulina Romaniszyn, dyrektor generalny STADA Polska. Badanie STADA Health Report 2022 prezentuje czynniki najczęściej powodujące bezsenność wśród Polaków i Europejczyków, a także jak próbują sobie z tymi problemami poradzić. 
  • Od początku pandemii COVID-19 29 proc. Europejczyków zauważa ogólne pogorszenie jakości snu. Nieco ponad jeden na pięciu (22 proc.) regularnie przesypia całe noce.
  • Opinia na temat medycznych środków wspomagających zasypianie różni się w zależności od kraju. Produkty oparte na CBD są szczególnie popularne wśród europejskiej młodzieży.
 
Człowiek przeznacza na sen mniej więcej jedną trzecią życia – to czas, w którym mózg przetwarza wydarzenia z całego dnia, a ciało odpoczywa i się regeneruje. Brak snu może mieć poważny i długotrwały wpływ na ogólny stan zdrowia – zwłaszcza gdy organizm nie może wystarczająco wypocząć przez dłuższy czas. W obliczu pogarszającego się stanu zdrowia psychicznego Europejczyków nie dziwi fakt, że jakość snu znacznie się osłabiła – prawie jeden na trzech Europejczyków (29 proc.) twierdzi, że obecnie sypia gorzej niż przed pandemią COVID-19.

Wśród Polaków ta wartość jest jeszcze wyższa – obniżenie jakości snu po pandemii potwierdziło aż 34 proc. respondentów, wynika z badań przeprowadzonych w ramach STADA Health Report 2022. Warto zauważyć, że pandemia nie pozostała bez wpływu nie tylko na ogólny stan zdrowia Polaków, ale również na ich podstawową metodę odpoczynku i regeneracji organizmu, jaką jest sen. W długofalowym kontekście troski o zdrowie w naszym kraju, te dane mogą niepokoić – komentuje Paulina Romaniszyn, dyrektor generalny STADA Polska.

 
Codzienne troski, niepokój i finanse spędzają Europejczykom sen z powiek
Zaledwie 22 proc. Europejczyków twierdzi, że regularnie przesypia całą noc bez przerwy. Lista potencjalnych czynników, które pozbawiają ich wypoczynku, jest długa. Średnio co trzeci Europejczyk martwi się kwestiami związanymi z życiem codziennym. Prawie połowa (47 proc.) Polaków ma z tego powodu problemy ze snem. Kobiety (38 proc.) znacznie częściej niż mężczyźni (29 proc.) nie śpią z powodu myśli związanych z codziennymi zmartwieniami. Na drugim miejscu plasuje się poczucie niepokoju (26 proc.), które szczególnie dotyka mieszkańców Włoch (42 proc.). Z kolei problemy finansowe powodują, że jeden na pięciu (19 proc.) Europejczyków ma trudności ze snem – wśród Polaków jest to 21 proc. Kolejne 16 proc. skarży się na hałas z zewnątrz, a 13 proc. na chrapanie partnera. Wizyta w toalecie zmusza zaś 15 proc. badanych do wstawania w nocy – potrzeba ta naturalnie rośnie wraz z wiekiem.
Uprzedzenia wobec medycznych środków nasennych
Medyczne środki nasenne jako sposób na walkę ze słabym snem mają różną opinię w zależności od kraju: 53 proc. Europejczyków niechętnie zażywa je w celu poprawy jakości snu, na czele z Kazachstanem (69 proc.), Holandią (61 proc.), Austrią (60 proc.) i Czechami (61 proc.), których mieszkańcy sypiają wystarczająco dobrze. Do powodów przeciw stosowaniu medycznych środków nasennych należy obawa przed uzależnieniem (19 proc.), która jest najbardziej widoczna w Czechach (25 proc.) i Kazachstanie (24 proc.). Pojawienie się niepożądanych skutków ubocznych powstrzymuje przed zażywaniem środków nasennych 13 proc. Europejczyków. Szczególnie niekomfortowo na myśl o zakupie takich produktów czują się mieszkańcy Austrii (22 proc.) i Belgii (18 proc.) (średnia europejska wyniosła 12 proc.).

47 proc. Europejczyków opowiada się za stosowaniem środków nasennych, przy czym najbardziej popierają je mieszkańcy Hiszpanii (59 proc.), Włoch (58 proc.) i Polski (57 proc.), wśród których wskaźnik bezsenności był najwyższy. 26 proc. badanych Polaków deklaruje, że rozważyłoby zażywanie środków nasennych, gdyby przepisał je lekarz pierwszego kontaktu. Opinię lekarza szczególnie wysoko cenią respondenci z Portugalii i Włoch (po 33 proc.) oraz z Hiszpanii (32 proc.). Kolejne 10 proc. Europejczyków mogłoby rozważyć zażywanie środków nasennych, gdyby zalecił je farmaceuta. Francuzi posuwają się krok dalej – dla 14 proc. z nich tabletki nasenne są jedynym sposobem na zapewnienie sobie dobrego snu (podczas gdy średnia europejska wynosi 9 proc.).
 
Produkty na bazie CBD popularne wśród młodzieży
Zainteresowanie środkami nasennymi opartymi na właściwościach CBD, składnika uspokajającego pozyskiwanego z liści konopi, jest mocno związane z wiekiem respondentów. Wśród Europejczyków powyżej 55. roku życia tylko 42 proc. twierdzi, że mogłoby skorzystać ze środków nasennych zawierających CBD. Dla osób w wieku od 18 do 34 lat liczba ta wynosi 55 proc. Podobnie jak w przypadku zwykłych środków nasennych, strach przed uzależnieniem jest najczęstszym powodem (13 proc.), dla którego ludzie pozostają nieufni wobec produktów opartych na CBD mających poprawić jakość snu. Wśród przebadanych obywateli Polski, chęć skorzystania ze środków na bazie CBD wyraża aż 62 proc. populacji. 52 proc. Polaków w wieku powyżej 55. roku życia wyraziło zainteresowanie tego typu środkami, podczas, gdy w grupie osób od 18. Do 34. roku życia jest to aż 69 proc.
 
STADA Health Report:  
Badanie reprezentatywne przeprowadzone przez InSites Consulting na zlecenie STADA.
Ramy czasowe badań:
Od marca do kwietnia 2022 r.
Próba: Około 2000 respondentów z Austrii, Belgii, Czech, Francji, Niemiec, Włoch, Kazachstanu, Holandii, Polski, Portugalii, Rumunii, Serbii, Hiszpanii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

źródło: Stada