Medicalpress

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że do 2030 roku w europejskim regionie zabraknie blisko miliona pracowników ochrony zdrowia. Parlament Europejski dostrzega problem i wzywa Komisję do opracowania kompleksowej i długoterminowej strategii. Marlena Maląg, europosłanka PiS, podkreśla, że koordynacja działań na poziomie unijnym jest możliwa, jednak każde państwo członkowskie powinno poradzić sobie z tym wyzwaniem we własnym zakresie.

Według Europejskich Służb Zatrudnienia (EURES) i Europejskiego Urzędu ds. Pracy sektor opieki zdrowotnej plasuje się wśród trzech głównych sektorów o powszechnym i poważnym niedoborze siły roboczej w państwach członkowskich

– Zjawisko niedoboru kadry medycznej w Unii Europejskiej jest potężne. Również sytuacja w Polsce jest dramatyczna, jeżeli chodzi o liczbę personelu medycznego, lekarzy, pielęgniarek. Z czego to wynika? Przede wszystkim z tego, że z jednej strony mówimy, w jaki sposób chcemy wspierać ochronę zdrowia, a z drugiej strony nie ma rozwiązań systemowych – mówi agencji Newseria Marlena Maląg, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości oraz EKR.

W 2024 roku liczba lekarzy w Polsce pracujących bezpośrednio z pacjentem i pozostających na terenie kraju wynosiła 141 193. Pięć lat wcześniej było 125 349, co oznacza wzrost o 13 proc. Raport „Braki kadry lekarskiej – strategia działań w różnych horyzontach czasowych” opracowany przez Think Tank SGH dla ochrony zdrowia wskazuje, że ten wzrost to efekt m.in. zwiększenia liczby kierunków lekarskich i ich absolwentów, wydłużania aktywności zawodowej przez starsze roczniki oraz – w znacznie mniejszym stopniu – napływu lekarzy wykształconych za granicą. Eksperci podkreślają jednak, że zwiększenie zasobów kadrowych nie musi w pełni kompensować rosnącego zapotrzebowania na świadczenia zdrowotne, wynikającego m.in. ze starzenia się populacji. Tym bardziej że ponad 40 proc. czynnych zawodowo lekarzy ma co najmniej 55 lat, co zwiększa ryzyko pogłębienia luki pokoleniowej.

Ankieta przeprowadzona na potrzeby raportu Think Tank SGH dla ochrony zdrowia wśród dyrektorów ponad 180 podmiotów leczniczych wskazuje, że 79 proc. z nich ocenia problemy z zatrudnieniem lekarzy jako poważne lub bardzo poważne.

– Sytuacja jest bardzo poważna. Ludzie płacą coraz więcej za usługi medyczne, bo chcą być zdrowi, a zdrowsi nie są i koło się zamyka – uważa Marlena Maląg. – Za rządów Prawa i Sprawiedliwości wprowadziliśmy pierwszy krok, czyli zwiększenie miejsc na kierunki lekarskie. To miało funkcjonować, niestety część tych uczelni została zamknięta. Z czym się to wiąże? Przede wszystkim jesteśmy starzejącym się społeczeństwem i potrzebna jest coraz dłuższa, specjalistyczna opieka lekarska. Z drugiej strony te usługi powinny być profesjonalnie wykonane, a widzimy, co się dzieje w kraju. Warto przypomnieć, że lekarz, który nie ma specjalizacji, może zarabiać blisko 40 tys. euro rocznie, nie być na dyżurach i nie być za to rozliczonym.

Z prognoz Ministerstwa Zdrowia przytaczanych w raporcie SGH wynika, że do 2034 roku podaż lekarzy w Polsce może przewyższyć zapotrzebowanie, a nadwyżka będzie stopniowo rosnąć. Zdaniem autorów raportu to przede wszystkim efekt zwiększania limitów przyjęć na studia medyczne. Od 2005 roku wzrosły one o 239 proc. W ostatnich latach systematycznie rośnie także liczba absolwentów kierunków medycznych: z blisko 3,7 tys. w roku akademickim 2019/2020 do ponad 4,7 tys. w 2023/2024, czyli o 28,7 proc. W roku akademickim 2025/2026 limit przyjęć na kierunek lekarski (z wyłączeniem lekarsko-dentystycznego) wyniósł ponad 9 tys. miejsc na 36 uczelniach wyższych o różnym statusie.

Według danych z raportu OECD „Health at a Glance: Europe 2024” w 2022 roku w państwach członkowskich Unii Europejskiej odnotowano niedobór ok. 1,2 mln lekarzy, pielęgniarek i położnych potrzebnych do zapewnienia powszechnego dostępu do opieki zdrowotnej.

– Rozwiązania, które powinny być wprowadzone, muszą być przede wszystkim skuteczne, niedążące do przeregulowania. Może być pewna koordynacja w UE, ale przede wszystkim to państwa członkowskie muszą potrafić sobie z tym tematem poradzić. Jest to potężne wyzwanie finansowe. Niektórzy posłowie domagają się, aby wydatki na zdrowie były wyłączone z reguły wydatkowej. Myślę, że to już byłoby za daleko. Jednak faktycznie nakłady na opiekę zdrowotną i systemowa reforma są potężnym wyzwaniem. Widzimy, że borykają się z nim wszystkie państwa w Unii Europejskiej – podkreśla europosłanka PiS.

Posłowie do Parlamentu Europejskiego 17 września br. przyjęli rezolucję w sprawie unijnego planu kryzysowego dotyczącego pracowników służby zdrowia. Wzywają Komisję Europejską m.in. do pilnego opracowania kompleksowej i długoterminowej europejskiej strategii na rzecz pracowników ochrony zdrowia w celu zwiększenia ich liczby o co najmniej 1 mln specjalistów w kolejnych wieloletnich ramach finansowych na lata 2028–2034. W rezolucji wezwano także państwa członkowskie do przyjęcia kompleksowych strategii krajowych w tej dziedzinie i skutecznego planowania zatrudnienia.

Europarlamentarzyści poparli również rozwój ukierunkowanego i sprawiedliwego wdrażania telemedycyny, sztucznej inteligencji i innych innowacyjnych technologii, w tym niezbędnej infrastruktury, zrównoważonych przepisów krajowych, niezbędnego kształcenia ustawicznego i szkolenia pracowników służby zdrowia w zakresie umiejętności cyfrowych.

– Sztuczna inteligencja jest dzisiaj wyzwaniem, ale też codziennością. Musi być ona umiejętnie zastosowana. My w kraju wprowadziliśmy już różne narzędzia, takie jak e-recepta czy e-zwolnienia. Polska, jeżeli chodzi o te działania, jest liderem. Na pewno sztuczna inteligencja może pomóc, aczkolwiek cały czas potrzebny jest człowiek, żeby to zarządzanie było sprawne i bezpieczne dla każdej ze stron – uważa Marlena Maląg.

Posłowie zwrócili uwagę także na potrzebę wzmocnienia ochrony pracowników ochrony zdrowia – zarówno w kontekście rosnących aktów przemocy wobec lekarzy, pielęgniarek czy ratowników, jak również ich zdrowia psychicznego oraz dobrostanu. Wskazali tu na takie problemy jak wypalenie zawodowe, depresja i brak równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

Źródło: Newseria

Podczas XVIII Krajowego Zjazdu Delegatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), który odbył się 9–10 października 2026 roku, przyjęto apel wzywający polityków i dziennikarzy do zaprzestania obarczania całego środowiska lekarskiego odpowiedzialnością za systemowe problemy ochrony zdrowia. Związek podkreśla, że odpowiedzialność za organizację systemu spoczywa na rządzących, a nie na lekarzach. Podczas zjazdu Grażyna Cebula-Kubat została ponownie wybrana na przewodniczącą OZZL na czteroletnią kadencję.

Poniżej publikujemy pełną treść apelu:

Apel XVIII Krajowego Zjazdu Delegatów OZZL z dnia 10 października 2026 roku

Apelujemy do polityków i niektórych dziennikarzy o zaprzestanie wykorzystywania systemowych patologii, które dotykają również nas, w celu budowania szkodliwej i fałszywej propagandy oraz mowy nienawiści względem całej społeczności lekarskiej, nieustannie prowadzonej w ciągu ostatnich miesięcy.

Jasno powinno wybrzmieć, że za kryzys w ochronie zdrowia odpowiadają działacze polityczni
i rządzący budujący ten system. Za organizację systemu opieki zdrowotnej odpowiada rząd, a nie lekarze. To nie my wprowadziliśmy zasady prowadzące do powstawania kominów płacowych oraz nadużywania mechanizmów finansowania ochrony zdrowia. Bulwersuje nas to tak samo jak państwa.

Do dziennikarzy i opinii publicznej apelujemy o zachowanie rzetelności i obiektywizmu.

XVIII Krajowy Zjazd Delegatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

10 października 2026 r.

Grażyna Cebula – Kubat – Przewodnicząca OZZL wybrana podczas ww. Zjazdu na kolejną
4-letnią kadencję podkreśla:

„Lekarze każdego dnia z pełnym zaangażowaniem wykonują swoją pracę, troszcząc się o zdrowie, życie i bezpieczeństwo pacjentów, często w trudnych warunkach wynikających z niedoskonałości systemu ochrony zdrowia. Niezależnie od problemów organizacyjnych i systemowych, dobro pacjenta pozostaje dla środowiska lekarskiego najwyższym priorytetem.”

Źródło: inf pras

Polska ochrona zdrowia coraz częściej staje się celem cyberataków. Do końca września 2026 roku odnotowano już 1379 incydentów, podczas gdy w całym 2022 roku było ich 251. Zagrożone są nie tylko dane pacjentów. Ataki mogą prowadzić do szyfrowania systemów, paraliżu pracy placówek i zakłócenia ciągłości udzielania świadczeń. Centrum e-Zdrowia wzmacnia zabezpieczenia sektora i przygotowało nowe zalecenia dla dostawców oprogramowania medycznego.

– Cyberbezpieczeństwo musi być i jest jedną z podstawowych wartości ery cyfryzacji. Więcej usług dostępnych online to wygoda dla pacjenta, ale też wspólna odpowiedzialność instytucji państwowych, kierowników placówek i dostawców oprogramowania. Każdy z nas ma lub będzie miał kontakt z ochroną zdrowia. Dziś pozyskiwanie danych to nowe złoto dla cyberprzestępców. Trwa także wojna hybrydowa. Dlatego tylko współpraca różnych podmiotów może zapewnić bezpieczeństwo danych ochrony zdrowia – mówi wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.

W związku z sytuacją zagrożenia cyberprzestrzeni oraz ostatnimi atakami hakerskimi na podmioty medyczne i dostawców oprogramowania medycznego CSiRT CeZ opracował zalecenia bezpieczeństwa dla dostawców oprogramowania w ochronie zdrowia. Zostały one przekazane do dostawców w celu implementacji 16 września 2026 r. Następnym krokiem będzie ich przygotowanie przez MZ, jako wymogu prawnego w trybie art. 8b ustawy SIOZ.

Zalecenia dotyczą między innymi zarządzania bezpieczeństwem, ochrony danych i architektury systemu, uwierzytelniania tożsamości, dostępów i uprawnień czy monitorowania i reagowania na incydenty. Materiał został rozpowszechniony za pośrednictwem organizacji zrzeszających dostawców i producentów oprogramowania.​

– Odpowiedzialność za bezpieczeństwo w sieci przypomina puzzle, które tworzą spójny obraz działań, zaczynając od zwiększania świadomości o zagrożeniach, przez wykorzystanie technologii i w końcu kompetencje ludzkie. Cyberpieczeństwo to proces ciągły, dlatego inwestycje w ten obszar się nie kończą. Kluczowa jest wiedza o wykrytych podatnościach, prowadzonych kampaniach phishingowych, ale także o procedurach i dobrych praktykach, zapewniających bezpieczeństwo organizacji – podkreśla Jeremi Olechnowicz, dyrektor Pionu Eksploatacji Systemów Teleinformatycznych w Centrum e-Zdrowia.

– Placówki potrzebują wsparcia kompetencyjnego i edukacji, a w przypadku wystąpienia incydentu także użyczenia specjalistycznego sprzętu, współpracy z doświadczonymi ekspertami z obszaru cyberbezpieczeństwa i wsparcia w koordynowaniu usunięcia skutków zdarzenia. Tym właśnie zajmuje się CSIRT CeZ – dodaje Jarosław Sot, dyrektor Centrum e-Zdrowia.

Więcej incydentów i większa skuteczność ich wykrywania

Liczba incydentów obsłużonych w sektorze ochrony zdrowia wzrosła z 251 w 2022 r. do 1441 w 2025 r. Oznacza to niemal sześciokrotny wzrost w ciągu trzech lat. Rok 2026 jeszcze się nie skończył, jednak już teraz można przewidywać, że koniec roku znowu będzie oznaczał rekordową liczbę incydentów. Do końca września odnotowano ich już 1379.

CSIRT CeZ bada także przyczyny ataków. W 2025 r. najczęściej rejestrowano oszustwa komputerowe, w tym phishing (580 przypadków), podatne usługi (344), wycieki poświadczeń (148), oraz szkodliwe oprogramowanie (146). Oszustwa i podatne usługi stanowiły razem około 64% zdarzeń. To pokazuje, że chociaż w kontekście cyberbezpieczeństwa często mówi się o technologii, to człowiek – jego wiedza, świadomość zagrożeń i procedury, które wdraża, najczęściej decyduje o tym, że w jego organizacji ryzyko wystąpienia incydentu będzie rosło lub malało.

Dane sektorowe pokazują również luki organizacyjne. Z badań przeprowadzonych na przełomie 2025 i 2026 roku przez CSIRT CeZ wynika, że 76% jednostek deklarowało wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, ale ponad 28% nie posiadało opublikowanej polityki bezpieczeństwa, a około 29% dyrektorów nie dokonywało regularnych przeglądów oceny ryzyka.

CSIRT CeZ – sektorowe wsparcie dla ochrony zdrowia

CSIRT CeZ powstał w grudniu 2023 r. jako drugi sektorowy CSIRT w Polsce.​ Jest jedynym CSIRT-em sektorowym w obszarze zdrowia Polsce.

Do jego ustawowych zadań należą:

   –  użyczenie sprzętu
   – wiedzę merytoryczną
   –  koordynację działań, mających na celu usunięcie skutków incydentu

Pracownicy CSIRT CeZ od początku 2026 roku:

Dalszy rozwój CSIRT CeZ

W 2025 roku CSIRT CeZ otrzymał dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) w wysokości 13 mln złotych. Środki są wykorzystywane w czterech najważniejszych obszarach:

Dzięki środkom z KPO CSIRT CeZ zyskał też cyberkaretkę, czyli specjalistyczny pojazd, wyposażony w autonomiczne źródła zasilania, zaawansowane systemy łączności satelitarnej i 5G oraz mobilną infrastrukturę teleinformatyczną. ​

Większość organizacji podczas poważnego incydentu traci jeden z kluczowych zasobów:​

Cyberkaretka została zaprojektowana właśnie z myślą o takich sytuacjach i pozwala odtworzyć podstawowe usługi teleinformatyczne niezależnie od infrastruktury podmiotu. ​

Zgłaszanie incydentów

Do dyspozycji podmiotów jest także szereg narzędzi, za pomocą których można zgłosić incydent i uzyskać pomoc:

Zgłoszenie incydentu należy wykonać w ciągu 24 godzin od momentu jego wykrycia.

Źródło: MZ

Można przestać pracować w karetce, szpitalnym oddziale ratunkowym czy innej placówce. Można zmienić branżę i nie planować już nigdy powrotu do ratownictwa medycznego. Znacznie trudniej jest jednak formalnie przestać być ratownikiem medycznym. Obowiązujące przepisy nie przewidują bowiem prostej procedury dobrowolnego zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu. W efekcie osoba, która definitywnie zakończyła karierę, nadal może pozostawać związana z samorządem zawodowym i wynikającymi z tego obowiązkami.

Na problem zwrócili uwagę sami ratownicy medyczni, którzy skierowali skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia wraz z funkcjonowaniem samorządu zawodowego i Rejestru Ratowników Medycznych. Pojawia się bowiem dość podstawowe pytanie: skoro państwo przyznaje prawo wykonywania zawodu, dlaczego osoba, która nie chce już z tego prawa korzystać, nie może z niego dobrowolnie zrezygnować?

Ustawa o zawodzie ratownika medycznego oraz samorządzie ratowników medycznych szczegółowo określa sytuacje, w których prawo wykonywania zawodu można utracić albo w których ono wygasa. Wśród przesłanek utraty znajdują się m.in. ubezwłasnowolnienie, określone prawomocne skazanie czy orzeczenie przez sąd ratowników medycznych kary pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Przepisy nie przewidują jednak analogicznego rozwiązania dla ratownika, który posiada pełne uprawnienia, ale z własnej woli trwale rezygnuje z profesji.

To nie jest wyłącznie problem formalny. Pozostawanie w samorządzie zawodowym wiąże się z obowiązkami, w tym z opłacaniem składek członkowskich. Ustawa przewiduje przy tym, że nieopłacone w terminie składki mogą podlegać egzekucji administracyjnej. Ratownicy wskazują również na inne obowiązki ustawowe, których niewykonywanie może prowadzić do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Powstaje więc nietypowa sytuacja. Człowiek może faktycznie od lat nie wykonywać zawodu i nie zamierzać do niego wracać, ale sam ten fakt nie daje mu możliwości formalnego zamknięcia tego rozdziału zawodowego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę również na różnicę między sytuacją ratowników medycznych a regulacjami dotyczącymi innych profesji medycznych. W przypadku lekarzy, pielęgniarek i położnych czy fizjoterapeutów przepisy przewidują rozwiązania pozwalające na zrzeczenie się prawa wykonywania zawodu albo jego wygaśnięcie w związku z określonym oświadczeniem lub zaprzestaniem wykonywania profesji.

Sprawa trafiła do Krajowej Rady Ratowników Medycznych. Samorząd nie broni obecnego rozwiązania. W odpowiedzi z 10 września 2026 roku prezes KRRM Mateusz Komza przyznał, że ustawa powinna zostać zmieniona i wprost przewidywać możliwość dobrowolnego zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu wraz z określeniem konsekwencji takiej decyzji.

Krajowa Rada poinformowała jednocześnie, że dotychczas nie prowadziła indywidualnych spraw dotyczących zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu, dlatego nie było potrzeby tworzenia procedury dla takich przypadków. Zadeklarowała jednak gotowość do współpracy z RPO oraz Ministrem Zdrowia przy zmianach legislacyjnych.

To istotna deklaracja, ponieważ problemu trudno rozwiązać wyłącznie na poziomie praktyki samorządu. Obecna konstrukcja wynika bezpośrednio z ustawy. To przepisy określają przesłanki utraty i wygaśnięcia prawa wykonywania zawodu, a także przypadki wykreślenia z rejestru. Jeśli dobrowolna rezygnacja ma stać się kolejną z takich przesłanek, potrzebna będzie zmiana prawa.

Sprawa pokazuje też szerszy problem, który może pojawiać się przy tworzeniu nowych samorządów zawodowych. Prawo szczegółowo reguluje wejście do zawodu, przyznawanie uprawnień, prowadzenie rejestru i obowiązki jego przedstawicieli, ale równie ważne jest stworzenie przejrzystej drogi wyjścia dla osób, które świadomie i definitywnie kończą aktywność zawodową.

W przypadku ratowników medycznych takiej drogi obecnie brakuje. Stanowiska RPO i Krajowej Rady Ratowników Medycznych są w tej kwestii zbieżne. Pozostaje więc pytanie nie o to, czy luka powinna zostać usunięta, lecz kiedy ustawodawca zdecyduje się ją usunąć.

Źródło: RPO

Rząd przyjął pakiet pięciu projektów ustaw, które mają zmienić zasady funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia. Nowe przepisy przewidują m.in. limity wynagrodzeń personelu medycznego w placówkach z kontraktem NFZ, większą jawność konkursów i umów oraz rozbudowę kontroli wydatkowania publicznych pieniędzy. Zmianom ustawowym mają towarzyszyć rozwiązania przyspieszające wdrożenie e-rejestracji i dokładniejsze raportowanie czasu pracy medyków.

– Około 2 miesiące temu przedstawiliśmy pakiet pięciu projektów ustaw, które dotyczą bezpośrednio budowania systemu ochrony zdrowia opartego na przejrzystości, transparentności, ale przede wszystkim bezpieczeństwie pacjentów. System wreszcie bazuje nie na przypuszczeniach, lecz na faktach, z mocnym akcentem położonym na potrzeby naszych pacjentów – podkreśliła minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

W pakiecie tym znalazła się ustawa, która będzie limitowała wynagrodzenia w placówkach działających w oparciu o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Projekt ustawy ma wejść w życie odpowiedzialnie, ale szybko. Termin wejścia w życie to miesiąc od publikacji. Dajemy sześć miesięcy na dostosowanie się podmiotów leczniczych w przypadku umów, które zostały już zawarte i nadal obowiązują. Wszystkie nowo zawierane umowy, po upływie miesiąca od publikacji ustawy, będą musiały być zawierane zgodnie z jej przepisami. Ponadto zakazujemy praktyk stosowanych dotychczas w niektórych szpitalach, polegających na świadczeniu usług w ramach spółek czy fundacji, czyli tych przypadków, które szeroko wybrzmiewały w przekazach medialnych. W związku z tym takie możliwości świadczenia usług medycznych w podmiotach leczniczych nie będą już dopuszczalne – dodała minister zdrowia.

Do wprowadzanej reformy zdrowia, tuż przed rozpoczęciem Rady Ministrów, odniósł się także Premier RP Donald Tusk: To jest proces skomplikowany, ale czujemy się odpowiedzialni nie tylko za szybkie i sprawne przeprowadzenie tej ustawy, ale chcemy też uniknąć jakichkolwiek perturbacji czy bałaganu w szpitalach. Dlatego wydaje się, że to bardzo wymagający, ale i bardzo rozsądny oraz odpowiedzialny termin. Dzisiaj mamy gotowe te projekty, będziemy bardzo pilnie pracowali w Sejmie i w Senacie. Liczymy na szybki podpis Prezydenta i miesiąc później ustawa będzie już działała.

Projekt ustawy zakłada również rozszerzenie korpusu kontrolerskiego w Narodowym Funduszu Zdrowia. Docelowo planujemy utworzenie 400 etatów. Mają one znacząco wzmocnić kontrolę wydatkowania środków publicznych.

Na przyszły rok został zwiększony także budżet na ochronę zdrowia, który wyniesie aż 274 miliardy złotych. Jest to największa pozycja w budżecie państwa.

– Musimy zadbać o to, aby środki te były wydatkowane przede wszystkim na leczenie pacjentów i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Dlatego intensywność działań kontrolnych w tych podmiotach zostanie zwiększona – dodała szefowa resortu zdrowia.

W pakiecie ustaw znajdują się również regulacje mające na celu upublicznienie konkursów rozstrzyganych w szpitalach. Konkursy te będą transparentne i publikowane na jednej platformie. Dzięki temu będzie można sprawdzić, na jakich warunkach zostały rozstrzygnięte, czyli jaki medyk, za jakie wynagrodzenie i w jakim wymiarze czasu pracy będzie zatrudniony w danym podmiocie.

– Jest to pewnego rodzaju uzupełnienie rozwiązań funkcjonujących już od 1 lipca, czyli rejestru obejmującego podmioty z sektora finansów publicznych. Tą ustawą sprawiamy, że niezależnie od tego, czy szpitale działają w formule spółek prawa handlowego, czy SPZOZ-ów, obowiązek ten będzie je obejmował – skomentowała minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

W pakiecie zmian przewidziano także wydłużenie funkcjonowania sieci szpitali o dwa lata, do 30 czerwca 2029 roku.

– Uważnie przyglądamy się obecnie zmianom profili działalności szpitali oraz procesom konsolidacyjnym. Chcemy, aby propozycje przedstawiane przez właścicieli i dyrektorów szpitali odpowiadały przede wszystkim na potrzeby zdrowotne pacjentów. Dlatego oddziały NFZ aktywnie współpracują z placówkami, uczestniczymy w wielu rozmowach i cieszę się, że rośnie świadomość, iż system ten powinien być odpowiedzialnie kształtowany z uwzględnieniem zmian demograficznych – dodała.

Uzupełnieniem pakietu ustaw przeprocedowanych przez Radę Ministrów są rozporządzenia Ministra Zdrowia. Takich rozporządzeń jest pięć. Trzy zostały już opublikowane, czwarte zostało zgłoszone do publikacji i niebawem się ukaże, natomiast piąte jest obecnie w trakcie konsultacji. Projekty te przyspieszają wdrażanie e-rejestracji z czterech do dwóch lat. Zakładają szybsze i bardziej rzetelne raportowanie harmonogramów czasu pracy medyków do Narodowego Funduszu Zdrowia. Obejmują również kwestie związane z ustaleniem rekomendowanego poziomu wydatków w budżetach szpitali, które mogą być przeznaczone na wynagrodzenia.

Źródło: MZ

Rząd przyjął kolejne projekty składające się na reformę ochrony zdrowia. Zmiany obejmują m.in. zasady wynagradzania i zatrudniania personelu medycznego, większą jawność konkursów na świadczenia, przedłużenie funkcjonowania sieci szpitali oraz nowe mechanizmy kontroli kolejek i czasu pracy. Pakiet uzupełniają rozwiązania dotyczące Centralnej e-Rejestracji, AP KOLCE i planowanej Centralnej e-Kolejki. Przyjęcie projektów przez Radę Ministrów nie oznacza jednak jeszcze, że nowe limity wynagrodzeń już obowiązują – projekty muszą przejść dalszy proces legislacyjny.

Ustawy są częścią szerokiego pakietu zmian, którego celem jest zwiększenie przejrzystości funkcjonowania systemu, lepsze wykorzystanie środków publicznych, stabilizacja finansowania placówek oraz poprawa dostępności świadczeń dla pacjentów.

Pakiet zmian obejmuje rozwiązania ustawowe, jak i rozporządzenia dotyczące organizacji pracy, monitorowania kolejek, zarządzania kadrami czy rozwoju narzędzi cyfrowych.

Przejrzyste zasady wynagradzania i zatrudniania personelu medycznego

Jednym z najważniejszych elementów pakietu jest projekt ustawy wprowadzający nowe zasady zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego. Przyjęte przez Radę Ministrów rozwiązania przewidują maksymalną stawkę godzinową na poziomie 1/20 minimalnego wynagrodzenia, co daje dziś 240 zł brutto, limit łącznego czasu pracy odpowiadający maksymalnie dwóm pełnym etatom oraz maksymalne miesięczne wynagrodzenie na poziomie 16-krotności płacy minimalnej. Minimalny wymiar zatrudnienia przy udzielaniu świadczeń szpitalnych oraz ambulatoryjnych w poradniach przyszpitalnych będzie wynosił połowę pełnego wymiaru czasu pracy.

Nowe przepisy zakazują zawierania umów za pośrednictwem spółek i spółdzielni lekarskich oraz zakazują ustalania wynagrodzenia jako procentu wartości wykonanych procedur. Celem zmian jest zwiększenie przejrzystości zasad wynagradzania, poprawa organizacji pracy oraz większa stabilność kadrowa podmiotów leczniczych.  

Projektowana ustawa przewiduje przepisy przejściowe umożliwiające dostosowanie umów obowiązujących w dniu wejścia w życie przepisów. Termin ten jednak będzie nie dłuższy niż 6 miesięcy.  Do nowo zawieranych umów nowe przepisy będą stosowane od razu po wejściu w życie ustawy.   

Jawność postępowań konkursowych i większa transparentność wydatkowania środków publicznych

Każdego roku przeprowadzanych jest około 39 tys. konkursów na wykonywanie świadczeń zdrowotnych oraz zawieranych około 37 tys. umów z medykami. Dlatego istotne było przyjęcie projektu ustawy zwiększającej jawność postępowań konkursowych prowadzonych przez podmioty lecznicze.

Nowe przepisy zobowiążą placówki do publikowania informacji o złożonych ofertach, proponowanych warunkach finansowych oraz wynikach konkursów.

Dane będą dostępne zarówno na stronach podmiotów leczniczych, jak i w centralnej aplikacji. Informacje będą publikowane również w sytuacji, gdy wyłoniono oferenta, ale ostatecznie nie doszło do zawarcia umowy.

Większą transparentnością zostaną objęte także umowy zawierane przez podmioty niebędące jednostkami sektora finansów publicznych, w tym ich warunki finansowe.

Stabilne finansowanie szpitali w okresie reformy

Istotnym elementem pakietu jest również przedłużenie obowiązywania sieci szpitali. Rozwiązanie zapewni placówkom stabilne warunki finansowania w okresie wdrażania reform. Szpitale otrzymają czas do 30 czerwca 2029 r. na przeprowadzenie zmian organizacyjnych, dostosowanie działalności do potrzeb zdrowotnych mieszkańców oraz wdrażanie nowych rozwiązań bez ryzyka utraty finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Przyjęte przez Radę Ministrów rozwiązanie ma zwiększyć bezpieczeństwo finansowe placówek oraz zapewnić ciągłość udzielania świadczeń pacjentom.

Ustawa PESEL-owa już obowiązuje

5 sierpnia 2026 r. weszła w życie tzw. ustawa PESEL-owa, która umożliwia analizowanie wynagrodzeń, czasu pracy i wieloetatowości personelu medycznego na podstawie numeru PESEL albo numeru prawa wykonywania zawodu. Dzięki temu decyzje dotyczące finansowania ochrony zdrowia będą mogły opierać się na rzeczywistych danych, a nie na szacunkach.

Nowe przepisy mają zwiększyć przejrzystość kosztów wynagrodzeń, poprawić kontrolę wydatkowania środków publicznych i wspierać podejmowanie decyzji finansowych w oparciu o wiarygodne dane. Obecnie w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji trwa ostatni etap przygotowań do pierwszej zbiórki danych na nowych zasadach – zbiórka rozpocznie się pod koniec września 2026 r.

Lepsza kontrola kolejek przez NFZ

Jednym z wdrożonych rozwiązań jest rozszerzenie elektronicznego monitorowania harmonogramów przyjęć. Dzięki temu Narodowy Fundusz Zdrowia uzyska aktualne dane o liczbie oczekujących i rzeczywistych czasach oczekiwania. Możliwe będzie identyfikowanie wielokrotnych zapisów tej samej osoby na to samo świadczenie. To wszystko umożliwi skuteczniejszą kontrolę list oczekujących.  Od 1 października 2026 r. obowiązek prowadzenia list oczekujących w aplikacji AP KOLCE zostanie rozszerzony o 15 grup zabiegów szpitalnych. Pacjenci mają również otrzymywać SMS-y przypominające o terminie zabiegu.  Od 1 stycznia 2027 r. placówki będą prowadzić odrębne harmonogramy dla kolejnych dziesięciu procedur leczenia szpitalnego.

Rzeczywiste grafiki pracy personelu

Placówki zostały zobowiązane do przekazywania do Narodowego Funduszu Zdrowia, do 20. dnia każdego miesiąca, informacji o rzeczywistej obecności personelu medycznego, w tym dokładnych godzinach udzielania świadczeń. Rozwiązanie pozwoli lepiej monitorować wykorzystanie zasobów kadrowych, weryfikować realizację umów oraz zwiększyć nadzór nad wydatkowaniem środków publicznych. Rozporządzenie wejdzie w życie 1 listopada 2026 r.

Rozwój Centralnej e-Rejestracji przyspieszony o dwa lata

Centralna e-Rejestracja ma objąć w ciągu dwóch lat wszystkie 40 świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Rozwiązanie zapewni pacjentom łatwiejszy dostęp do informacji o dostępnych terminach, a placówkom umożliwi sprawniejsze zarządzanie kolejkami i planowanie przyjęć.

Niezależnie od procedowanego pakietu zmian w ochronie zdrowia, resort równolegle rozwija Centralną e-Rejestracje w dodatkowe narzędzia. Od 1 października 2026 r. pacjentów będzie wspierał asystent głosowy, czyli voicebot. Jego zadaniem będzie przypominanie o wizytach osobom, które nie korzystają ze smartfonów. 

Powiatowe Centra Zdrowia – opieka blisko pacjenta

Powiatowe Centra Zdrowia to rozwiązanie, które ma ułatwić dostęp do diagnostyki, konsultacji internistycznych oraz drobnych zabiegów chirurgicznych bliżej miejsca zamieszkania pacjentów. Centra uzupełnią sieć placówek medycznych, dzięki czemu zapewnią mieszkańcom powiatów oddalonych od szpitali dostęp do podstawowych świadczeń. Powiatowe Centra Zdrowia to ważny element systemowych zmian. Rozporządzenie zostało już podpisane przez Ministra Zdrowia i niebawem zostanie opublikowane w Dzienniku Ustaw.

Monitorowanie wydatków placówek na wynagrodzenia

Nowe przepisy wprowadzają trzy wskaźniki dotyczące struktury kosztów wynagrodzeń osób wykonujących zawód medyczny i osób wykonujących zawód inny niż medyczny: udział całkowitych kosztów zasobów kadrowych w przychodach z umów z NFZ, udział kosztów zatrudnienia na podstawie stosunku pracy oraz udział kosztów personelu medycznego w całkowitych kosztach zasobów kadrowych. Dane mają wspierać ocenę wykorzystania środków publicznych i identyfikację problemów wpływających na funkcjonowanie placówek.

Centralna e-Kolejka

W Ministerstwie Zdrowia trwają zaawansowane prace nad Centralną e-Kolejką, która ma uporządkować zasady zapisów na planowe leczenie szpitalne w całym kraju, zwiększyć przejrzystość kolejek oraz zapewnić pacjentom bardziej równy dostęp do świadczeń. Technicznie narzędzie będzie gotowe na przełomie 2026 i 2027 roku. Rok 2027 to czas wdrażania tego rewolucyjnego narzędzia do setek szpitali i tysięcy przychodni w całej Polsce.

Źródło: MZ

Od 1 września 2026 roku szpitale w Bolesławcu i Zgorzelcu działają jako jeden podmiot – Wielospecjalistyczny Zespół Opieki Zdrowotnej „Bolesławiec-Zgorzelec”. To pierwsza tego typu konsolidacja szpitali powiatowych w Polsce. Jej najważniejszym celem jest poprawa dostępności do leczenia, efektywniejsze wykorzystanie kadry i infrastruktury oraz stworzenie większych możliwości rozwoju i inwestycji w opiekę nad pacjentami z regionu.

Uruchomienie wspólnego szpitala jest efektem wielomiesięcznych przygotowań analitycznych, organizacyjnych, prawnych i technicznych. Formalny proces konsolidacji rozpoczął się w marcu 2026 roku. W nocy z 31 sierpnia na 1 września zakończony został jeden z jego najważniejszych etapów – integracja kluczowych systemów oraz rozpoczęcie funkcjonowania obu placówek w ramach jednej organizacji.

– Połączenie szpitali w Bolesławcu i Zgorzelcu to historyczny moment dla ochrony zdrowia w naszym regionie i zarazem dopiero pierwszy krok. Formalności mamy za sobą, teraz naszym zadaniem jest przełożenie konsolidacji na to, co realnie odczują pacjenci: lepszy dostęp do specjalistów, sprawniejszą diagnostykę i nowe inwestycje. Nie robimy niczego kosztem któregokolwiek z miast, liczba oddziałóww Bolesławcu i Zgorzelcu w planach ma się jeszcze zwiększyć- – podkreśla Kamil Barczyk, dyrektor Wielospecjalistycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej „Bolesławiec–Zgorzelec”.

Dwa miasta, jeden potencjał

Konsolidacja nie oznacza rezygnacji z obecności szpitala w którymkolwiek z miast. Świadczenia medyczne nadal realizowane są zarówno w Bolesławcu, jak i w Zgorzelcu. Ideą połączenia jest wykorzystanie mocnych stron obu placówek i odejście od sytuacji, w której sąsiednie szpitale konkurują między sobą o lekarzy, pielęgniarki, czy możliwości inwestycyjne. Dzięki wspólnemu zarządzaniu możliwe będzie lepsze planowanie pracy personelu, rozwijanie diagnostyki i leczenia specjalistycznego oraz bardziej efektywne wykorzystywanie infrastruktury medycznej.Dla pacjenta oznacza to przede wszystkim możliwość korzystania z potencjału całej organizacji, a nie wyłącznie pojedynczej placówki. Integracja ma także ułatwić rozwój tych specjalności, w których dostęp do świadczeń jest dziś najbardziej ograniczony.

Jedna z największych organizacji medycznych na Dolnym Śląsku

Skala nowego podmiotu daje możliwości, których obie placówki, działając oddzielnie, nie miałyby w takim zakresie. WZOZ „Bolesławiec–Zgorzelec” obejmuje ponad 40 oddziałów i zatrudnia blisko 2,9 tys. pracowników. Łączne roczne przychody placówek szacowane są na ponad 800 mln zł.

Większa skala działalności oznacza również mocniejszą pozycję przy pozyskiwaniu środków na nowe inwestycje, zakup nowoczesnego sprzętu, cyfryzację oraz rozwój nowych metod diagnostyki i leczenia. Pierwsze wspólne przedsięwzięcia już są realizowane. Jednym z nich jest projekt dotyczący cyfryzacji oraz wykorzystania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia o wartości blisko 33 mln zł. Jednocześnie uporządkowanie procesów administracyjnych, zakupowych i organizacyjnych w ramach jednego podmiotu ma pozwolić na racjonalniejsze wykorzystanie dostępnych środków. Szacowany efekt tych zmian może sięgnąć około 25 mln zł.

Najważniejszy jest pacjent

Połączenie formalne jest początkiem, a nie końcem procesu integracji. W kolejnych miesiącach prowadzone będą działania zmierzające do ujednolicania procedur, lepszego wykorzystania zasobów obu lokalizacji i rozwijania oferty medycznej. Priorytetem pozostaje bezpieczeństwo pacjentów oraz ciągłość udzielanych świadczeń. Zmiany organizacyjne mają być wdrażane tak, aby mieszkańcy obu powiatów mogli odczuwać korzyści wynikające z połączenia przede wszystkim w codziennym dostępie do diagnostyki, specjalistów i leczenia.
Wspólny szpital ma łączyć doświadczenie zespołów z Bolesławca i Zgorzelca, a jednocześnie tworzyć warunki do rozwoju usług, których samodzielne uruchomienie przez pojedynczą placówkę byłoby znacznie trudniejsze.

WZOZ „Bolesławiec-Zgorzelec” w liczbach:

Reforma przepisów dotyczących recept może stać się czymś więcej niż legislacyjnym porządkowaniem zasad ich wystawiania. Dla pielęgniarek i położnych to okazja do dyskusji o tym, czy system ochrony zdrowia rzeczywiście wykorzystuje kompetencje, które przedstawiciele tych zawodów zdobywają w toku coraz bardziej zaawansowanego kształcenia. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych chce większej samodzielności w ordynowaniu i kontynuowaniu terapii. Ministerstwo Zdrowia część propozycji zaakceptowało, ale w jednej z najbardziej wrażliwych kwestii, dotyczącej leków bardzo silnie działających i niektórych substancji psychotropowych, granica ma pozostać nieprzekraczalna.

Dyskusja o przygotowywanej ustawie o receptach z pozoru dotyczy technicznych zasad wystawiania recept. W rzeczywistości dotyka jednak znacznie szerszego problemu: podziału kompetencji pomiędzy poszczególne zawody medyczne i odpowiedzi na pytanie, jak daleko powinna sięgać samodzielność pielęgniarek i położnych.

13 sierpnia przedstawiciele Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych spotkali się w Ministerstwie Zdrowia, gdzie omawiano projekt ustawy o receptach oraz o zmianie niektórych innych ustaw. Resort przedstawił rozwiązania przygotowane po analizie uwag zgłoszonych podczas prekonsultacji. NRPiP reprezentowali dr n. med. Andrzej Tytuła, wiceprezes Rady, oraz dr n. med. i n. o zdr. Marek Przybył, członek NRPiP.

Stanowisko samorządu pielęgniarek i położnych jest czytelne. Skoro system kształci specjalistów i wyposaża ich w określone kompetencje kliniczne, powinien następnie stworzyć warunki do ich rzeczywistego wykorzystywania w opiece nad pacjentem. Problem zaczyna się jednak w momencie, gdy większa samodzielność oznacza również przejęcie odpowiedzialności za decyzje dotyczące farmakoterapii.

Jednym z najdalej idących postulatów NRPiP było umożliwienie odpowiednio wykwalifikowanym pielęgniarkom i położnym samodzielnego ordynowania leków zawierających substancje bardzo silnie działające z wykazu A Farmakopei Polskiej oraz substancje psychotropowe należące do grup III-P i IV-P. Nie chodziłoby przy tym o przyznanie takich samych kompetencji całej grupie zawodowej. Zakres uprawnień miałby być uzależniony od wykształcenia, specjalizacji oraz przygotowania zawodowego konkretnej osoby.

Ministerstwo Zdrowia tego postulatu nie uwzględniło. Z informacji przekazanych podczas spotkania wynika również, że analogicznych uprawnień nie mają otrzymać farmaceuci. Ordynowanie wskazanych grup leków ma pozostać w kompetencji lekarzy.

To właśnie ten element projektu może wywoływać najważniejszą dyskusję. NRPiP zwraca uwagę przede wszystkim na opiekę paliatywną i długoterminową, czyli obszary, w których dostępność personelu medycznego i możliwość sprawnego reagowania na zmieniające się potrzeby chorego mają szczególne znaczenie. Z perspektywy Rady niewykorzystywanie kompetencji wysoko wykwalifikowanych pielęgniarek może ograniczać sprawność opieki. Z perspektywy ustawodawcy rozszerzenie możliwości ordynowania leków bardzo silnie działających i psychotropowych oznacza jednak również konieczność rozstrzygnięcia kwestii bezpieczeństwa, odpowiedzialności oraz precyzyjnego określenia kwalifikacji wymaganych do podejmowania takich decyzji.

Znacznie mniej kontrowersyjny, a potencjalnie bardzo istotny dla codziennego funkcjonowania systemu, jest postulat dotyczący recept kontynuowanych. NRPiP chciałaby, aby pielęgniarka lub położna mogła w określonych sytuacjach zmienić wielkość opakowania, postać farmaceutyczną lub liczbę opakowań leku, pod warunkiem zachowania tej samej substancji czynnej, dawki dobowej oraz celu terapeutycznego. Takie rozwiązanie przesuwałoby rolę przedstawicieli tych zawodów z prostego odtwarzania wcześniejszego schematu terapii w kierunku większej odpowiedzialności za jej praktyczną kontynuację.

Warunkiem bezpiecznego korzystania z takich kompetencji jest jednak dostęp do odpowiednich informacji o pacjencie. Dlatego NRPiP postuluje również zapewnienie pielęgniarkom i położnym dostępu do danych znajdujących się w systemie P1 i Internetowym Koncie Pacjenta w zakresie koniecznym do udzielania świadczeń, wystawiania recept i kontynuowania leczenia. Bez pełnej wiedzy o stosowanej farmakoterapii, innych rozpoznaniach czy wcześniejszych decyzjach terapeutycznych rozszerzanie samodzielności zawodowej mogłoby bowiem tworzyć nowe ryzyka zamiast usprawniać opiekę.

Rada zaproponowała również zmiany dotyczące dodatkowych uprawnień pacjentów do bezpłatnych leków i wyrobów medycznych. Chodzi między innymi o możliwość uwzględniania przez położne uprawnień pacjentów przed ukończeniem 18. roku życia i po 65. roku życia, a przez pielęgniarki uprawnień przysługujących kobietom w ciąży i połogu.

Część uwag samorządu została uwzględniona w dalszych pracach. Na obecnym etapie szczególnie ważne jest jednak rozróżnienie między propozycją a obowiązującym prawem. Rozwiązania omawiane w Ministerstwie Zdrowia są nadal przedmiotem prac legislacyjnych i nie oznaczają automatycznego rozszerzenia kompetencji pielęgniarek i położnych.

Jedna ze zmian postulowanych przez NRPiP wyszła już natomiast poza etap dyskusji. Od lipca funkcjonuje możliwość częściowej realizacji jednej e-recepty w różnych aptekach, choć skorzystanie z niej zależy od obsługi tej funkcjonalności przez daną placówkę.

Spór wokół nowych przepisów pokazuje szerszy problem polskiego systemu ochrony zdrowia. Rozszerzanie kompetencji zawodów medycznych jest coraz częściej przedstawiane jako jeden ze sposobów poprawy dostępności świadczeń i lepszego wykorzystania ograniczonych zasobów kadrowych. Samo dopisanie kolejnych uprawnień do ustawy nie wystarczy jednak, jeśli nie będzie mu towarzyszył dostęp do informacji medycznej, jasno określona odpowiedzialność i dostosowanie kompetencji do rzeczywistych kwalifikacji.

Właśnie dlatego dyskusja o tym, kto może wystawić receptę, jest w istocie dyskusją o czymś znacznie większym. Chodzi o to, jak w systemie z rosnącymi potrzebami pacjentów podzielić zadania pomiędzy lekarzy, pielęgniarki, położne i farmaceutów, nie tworząc przy tym ani niepotrzebnych barier, ani zagrożeń dla bezpieczeństwa terapii. NRPiP zapowiada, że będzie dalej uczestniczyć w pracach nad projektem. Dopiero jego ostateczna wersja pokaże, jak daleko Ministerstwo Zdrowia jest gotowe przesunąć granice zawodowej samodzielności pielęgniarek i położnych.

Źródło: NIPIP

Rzecznik Praw Pacjenta ma zyskać nowe narzędzia do walki z osobami i podmiotami, które wprowadzają pacjentów w błąd co do metod leczenia. Ustawa określana jako „lex szarlatan” pozwoli temu organowi reagować na praktyki prowadzone poza systemem ochrony zdrowia, a za najpoważniejsze naruszenia nakładać kary do 1 mln zł. RPP podkreśla, że nowe przepisy mają chronić przed oszustami i nie będą ograniczać stosowania ziołolecznictwa, masaży czy akupunktury. Ustawa czeka na decyzję prezydenta, który na jej podjęcie ma czas do 21 sierpnia. 

– Ustawa potocznie zwana „lex szarlatan” ma chronić przed osobami, które oszukują pacjentów, wmawiając im nieprawdziwe informacje związane z metodami leczenia, ma bronić pacjentów przed naciągaczami, którzy mają zawsze bardzo proste odpowiedzi: bardzo łatwo da się wyleczyć, wszystko da się wyleczyć, w porównaniu do medycyny akademickiej, która mówi jasno, że często ten proces jest bardzo długi – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy Biura Rzecznika Praw Pacjenta.

Jednym z powodów przygotowania nowych przepisów jest luka w obecnych regulacjach. Praktyki pseudomedyczne są często prowadzone poza systemem ochrony zdrowia, m.in. w ramach zwykłej działalności gospodarczej, przez co nie podlegają takim samym zasadom nadzoru jak podmioty lecznicze.

Z oceny skutków regulacji wynika, że w Polsce zarejestrowanych jest blisko 40 tys. działalności gospodarczych w obszarze działalności paramedycznej oraz medycyny tradycyjnej, uzupełniającej i alternatywnej. Nie oznacza to, że wszystkie stosują praktyki pseudomedyczne. Autorzy OSR szacują, że kryteria takich praktyk może spełniać od kilku do kilkunastu tysięcy osób i podmiotów.

– Ustawa „lex szarlatan” nie będzie dotyczyła osób, które leczą ziołami, masażystów, leczenia akupunkturą, medycyny chińskiej. Wszystkie te metody, które są stosowane dzisiaj jako medycyna komplementarna, będą oczywiście możliwe i dalej będą mogły być stosowane. To jest ustawa, która ma za zadanie przestrzegać pacjentów przed osobami, które polecają leczenie hormonalne, na przykład na zasadzie picia płynu Lugola, który jest skrajnie niebezpieczny przy leczeniu tarczycy – mówi rzecznik Biura RPP.

Zgodnie z ustawą za praktykę pseudomedyczną będzie uznawane przypisywanie metodzie lub substancji właściwości leczniczych niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną, jeżeli może to prowadzić m.in. do pogorszenia stanu zdrowia, opóźnienia właściwej diagnostyki lub leczenia albo rezygnacji z leczenia o potwierdzonej skuteczności.

Nowe regulacje mają objąć także publiczne rozpowszechnianie dezinformacji medycznej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. W OSR zwrócono uwagę na znaczenie internetu i mediów społecznościowych w rozpowszechnianiu takich treści. Najpopularniejsze osoby promujące metody sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną mają setki tysięcy obserwujących. Zgodnie z nowymi przepisami RPP ma prowadzić jawny rejestr podmiotów posługujących się dezinformacją medyczną, a w przypadku stron internetowych będzie mógł wystąpić do przedsiębiorcy telekomunikacyjnego o przekierowanie użytkowników z oznaczonej domeny na stronę RPP z ostrzeżeniem o dezinformacji medycznej.

– Ustawa będzie też broniła pacjentów przed osobami, które nieprawnie używają tytułu zawodowego lekarza czy nieprawnie stosują metody, jak na przykład w przypadku pacjentki na południu Polski, która była leczona tzw. perłami księżniczki – mówi Konrad Madejczyk.

W czerwcu br. ujawniono historię 40-letniej pacjentki chorej na raka jajnika, która korzystała z usług naturopaty z Bielska-Białej. Mężczyzna diagnozował ją za pomocą biorezonansu i zalecał jej m.in. tzw. perły księżniczki – tampony nasączone chińskimi ziołami. Podczas przeszukania jego gabinetu śledczy zabezpieczyli dane blisko 900 osób, które mogły korzystać z jego usług.

– Jeżeli chodzi o zgłoszenia praktyk naruszających bezpieczeństwo pacjenta, nie ma ich wiele, bo Rzecznik Praw Pacjenta dziś może się zajmować wyłącznie podmiotami leczniczymi. Często te praktyki są prowadzone w ramach prywatnej działalności gospodarczej. Mówimy o gigantycznej skali nadużyć w sieci, ale jeżeli chodzi o same skargi, to dziś mamy ich niedużo – mówi rzecznik Biura RPP.

Nowe przepisy mają umożliwić RPP prowadzenie odrębnych postępowań w sprawie praktyk pseudomedycznych. Rzecznik będzie mógł żądać od osób i podmiotów, których działalność bada, informacji i dokumentów, a także korzystać z opinii ekspertów. Jeżeli uzna, że dana praktyka może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjentów, jeszcze przed zakończeniem postępowania będzie mógł nakazać jej natychmiastowe zaprzestanie.

– Nowe kompetencje, które zyska Rzecznik Praw Pacjenta, to przede wszystkim możliwość nałożenia kary i publikacji na stronie internetowej informacji na temat osoby, instytucji czy podmiotu, który takie praktyki stosuje – wskazuje Konrad Madejczyk.

Nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta przewiduje podniesienie maksymalnej kary za naruszanie zbiorowych praw pacjentów do 1 mln zł. Do 100 tys. zł będzie mogła wynieść kara za brak współpracy z rzecznikiem, np. za nieprzekazanie wymaganych informacji lub dokumentów. Sankcja będzie mogła zostać nałożona także wtedy, gdy podmiot zaprzestanie stosowania danej praktyki przed wydaniem decyzji.

Do realizacji nowych zadań Biuro Rzecznika Praw Pacjenta ma otrzymać dodatkowe etaty.

– Przewidzianych jest sześć nowych etatów. Będą to osoby, które będą miały za zadanie m.in. badać informacje, które będą do nas napływały. Jeżeli chodzi o samą organizację pracy Rzecznika Praw Pacjenta, to nic się specjalnie nie zmieni, poza tym, że będą dodatkowe uprawnienia. Ale podkreślam, te uprawnienia będą na zasadzie zbierania informacji, pozyskiwania wiedzy od osób, które zajmują się medycyną. Nie będzie to nigdy decyzja podejmowana przez jedną osobę – zapewnia rzecznik Biura RPP.

Nowe przepisy wzbudzają duże kontrowersje już od początku prac legislacyjnych. Do prezydenta apelują zarówno zwolennicy regulacji, w tym środowiska lekarskie, pacjenckie i naukowe, jak i jej przeciwnicy, którzy wskazują m.in. na ryzyko zbyt szerokiej interpretacji nowych uprawnień Rzecznika Praw Pacjenta. Instytut Ordo Iuris zwrócił się do Karola Nawrockiego o skierowanie ustawy do ponownego rozpatrzenia przez Sejm. W swojej analizie wskazuje m.in. na niejednoznaczne – jego zdaniem – definicje praktyk pseudomedycznych i dezinformacji medycznej. Zdaniem instytutu regulacje mogą naruszać wolność słowa i badań naukowych, autonomię pacjenta oraz wolność działalności gospodarczej.

Źródło: Newseria

Jak polscy seniorzy oceniają swój stan zdrowia? Jak radzą sobie w coraz bardziej zdigitalizowanym świecie? Czy są w stanie utrzymywać regularne kontakty społeczne, a może mierzą się z samotnością? Jak oceniają jakość swojego życia i jakiego rodzaju wsparcia potrzebują? Odpowiedzi na te i inne pytania poszukuje Fundacja SeniorApp. Właśnie ruszyło badanie wśród Polaków po 55. roku życia w ramach projektu „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”.

Polskie społeczeństwo należy do najstarszych na świecie. Mediana wieku w Polsce to już niemal 44 lata. Odsetek osób w wieku poprodukcyjnym dynamicznie rośnie, a prognozy demograficzne wskazują, że te trendy będą jeszcze się nasilać w kolejnych latach. Dla państwa stanowi to poważne wyzwanie, wymagające dostosowania systemu opieki społecznej, ochrony zdrowia czy emerytalnego i uwzględnienia potrzeb seniorów. Kluczowe oczekiwania tej grupy społecznej i ich zmiany na przestrzeni kolejnych lat bada i analizuje Fundacja SeniorApp w ramach projektu „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”. Ruszyło już badanie ankietowe do VI edycji raportu.

Wiedza podstawą decyzji

Wraz z wiekiem indywidualne potrzeby każdej osoby ulegają zmianom. Zmieniają się także oczekiwania wobec otoczenia, w tym państwa, społeczeństwa, a także biznesu. Te potrzeby przekładają się na różne obszary funkcjonowania państwa, np. gospodarkę, system ochrony zdrowia czy system ubezpieczeń społecznych. Jak tłumaczy Igor Marczak, członek Zespołu do spraw samorządowych działań senioralnych przy Pełnomocnik Rządu do spraw Polityki Senioralnej i wiceprezes Fundacji SeniorApp, planowanie polityk publicznych w tych dziedzinach nie jest możliwe bez posiadania odpowiedniej wiedzy o oczekiwaniach poszczególnych grup społecznych.

– Rosnący odsetek seniorów oraz osób w wieku przedsenioralnym sprawia, że głos tych grup powinien w coraz większym stopniu być uwzględniany w projektowaniu polityk publicznych na różnych poziomach. Badanie, które prowadzi Fundacja SeniorApp daje szczególny wzgląd w potrzeby i oczekiwania seniorów, a także wyzwania, z jakimi zmagają się na co dzień. To niezwykle cenna i unikalna wiedza, która powinna być podstawą decyzji o ewentualnych programach i działaniach skierowanych do tej grupy osób.

Aktualne potrzeby i historyczne trendy

Badanie prowadzone przez Fundację SeniorApp ma na celu kompleksowe poznanie doświadczeń, potrzeb i oczekiwań osób starszych w różnych obszarach ich codziennego funkcjonowania. Dlatego obejmuje aż 4 obszary tematyczne:

– W Fundacji na co dzień pracujemy członkami tzw. srebrnego pokolenia, więc potrafimy w pewnym stopniu określić ich podstawowe potrzeby i oczekiwania. Raport ma jednak znacznie bardziej kompleksowy charakter i pozwala uwzględnić różne punkty widzenia. Przede wszystkim jednak daje możliwość uchwycenia zmieniających się trendów. Dzięki temu możliwe jest nie tylko poznanie aktualnych priorytetów seniorów, ale także weryfikacja czy podejmowane działania i programy przynoszą realną zmianę – komentuje Przemysław Mroczek Prezes Zarządu Fundacji SeniorApp.

Rosnąca baza wiedzy

Fundacja SeniorApp prowadzi badania wśród seniorów od 2021 r. Ankieta ma charakter ogólnopolski i trafia do ok. 2000 osób, a dobór próby jest losowo-kwotowy. Uzyskane dzięki ankietom wyniki służą do przygotowania raportu „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”. W tym roku Fundacja SeniorApp wyda już VI edycję publikacji.

– Rdzeń ankiety jest co roku niezmienny, abyśmy nie utracili unikalnej wiedzy, jaką możemy w ten sposób pozyskać. Jednak za każdym razem dodajemy nowe zagadnienia i pytania, w odpowiedzi na bieżące wydarzenia, poszerzając naszą bazę wiedzy. Każdego roku kolejna edycja raportu trafia do szerokiej grupy osób, w tym decydentów. Poprzez nasze działania informacyjne, dzięki mediom, udaje się pomóc zwrócić uwagę na problemy, które mogłyby pozostać niezauważone. Wiedza pozyskiwana w naszym badaniu może służyć w realizacji polityk publicznych i jestem przekonany, że już to miało miejsce w przeszłości – np. w pracach nad Bonem Senioralnym czy listą bezpłatnych szczepień czy leków dla seniorów – zaznacza Przemysław Mroczek.

O Fundacji:

Fundacja SeniorApp to organizacja pozarządowa, której celem jest poprawa jakości życia seniorów iosób z niepełnosprawnościami. W ramach realizowanych projektów Fundacja walczy z wykluczeniem cyfrowym wśród seniorów, m.in. poprzez szkolenia z obsługi technologii mobilnych i bezpieczeństwa online. Jednym z głównych obszarów działań organizacji jest również zapewnianie wsparcia opiekuńczego oraz inicjowanie programów aktywizujących, tworząc warunki sprzyjające pełnemu uczestnictwu seniorów w życiu społecznym. Od 2021 r. Fundacja realizuje badanie i wydaje raport pt. „Ocena potrzeb w zakresie wsparcia dla Seniorów w Polsce”.

Źródło: inf pras

Sztuczna inteligencja (AI) już dziś przynosi wymierne korzyści w ochronie zdrowia, usprawniając codzienną pracę personelu medycznego i zwiększając przepustowość systemu. Jak wynika z raportu Future Health Index 2026 Philips, AI pozwala lekarzom oszczędzać czas, poprawia efektywność procesów klinicznych oraz wspiera podejmowanie decyzji. Jednocześnie sektor ochrony zdrowia wchodzi w kolejny etap rozwoju, w którym kluczowe znaczenie będzie miało nie tylko wdrażanie pojedynczych narzędzi, ale ich integracja w ramach spójnego ekosystemu opieki.

Większa przepustowość systemu i komfort pracy personelu

Sztuczna inteligencja przynosi wymierne korzyści dzięki ograniczaniu obciążeń administracyjnych i wspieraniu bardziej efektywnych procesów pracy. Z raportu Future Health Index 2026 wynika, że blisko połowa lekarzy (46%) deklaruje oszczędność średnio co najmniej 132 godzin rocznie dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji, co odpowiada ponad trzem pełnym tygodniom pracy.

Zaoszczędzony czas przyczynia się do zmiany sposobu wykonywania obowiązków zawodowych, umożliwiając specjalistom większe skupienie na zadaniach o najwyższej wartości klinicznej, takich jak: dokładniejsza analiza przypadków, poprawa precyzji oraz o usprawnienie procesu podejmowania decyzji. Jednocześnie zgodnie z danymi  raportu Future Health Index 2026 Philips 50% lekarzy wskazuje, że dzięki AI mogą przyjmować większą liczbę pacjentów, co oznacza globalnie średnio osiem dodatkowych konsultacji tygodniowo na jednego specjalistę.

Sposób, w jaki AI wspiera codzienną pracę klinicystów, przekłada się jednak nie tylko na wyższą efektywność, ale również na większy komfort pracy. W niektórych specjalizacjach, takich jak radiologia, lekarze częściej wskazują, że dzięki sztucznej inteligencji ich praca staje się łatwiejsza. Korzyści z AI są postrzegane również w kontekście mniejszego obciążenia poznawczego i lepszej koncentracji.

– Radiologia należy dziś do obszarów, w których korzyści ze sztucznej inteligencji są najbardziej widoczne. AI wspiera specjalistów zarówno w dostarczaniu wysokiej jakości obrazów, jak i na etapie ich analizy, pomagając identyfikować nawet subtelne zmiany diagnostyczne. Pełni rolę dodatkowego wsparcia – drugiej para oczu lub osobistego asystenta, którego obecność poprawia efektywność i wpływa na redukcję codziennego stresu zawodowego – mówi Michał Kępowicz, Dyrektor ds. Relacji z Sektorem Publicznym w Philips.

Zmniejszenie obciążenia i odzyskany czas powodują, że nawet połowa klinicystów wskazuje, że sztuczna inteligencja pozytywnie wpływa na ich równowagę między życiem zawodowym i prywatnym. Jednocześnie 62% liderów ochrony zdrowia ocenia, że korzyści wynikające z inwestycji w AI równoważą poniesione koszty lub je przewyższają.

AI w skali dla bardziej skoordynowanej opieki

Wraz z rosnącą liczbą dowodów potwierdzających skuteczność sztucznej inteligencji w codziennej praktyce klinicznej uwaga sektora ochrony zdrowia przesuwa się w stronę działań zmierzających do szerokiego i zintegrowanego stosowania AI.

– Następny etap rozwoju sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia będzie zależał nie tylko od wdrażania kolejnych pojedynczych rozwiązań, ale przede wszystkim od zdolności do integracji danych, procesów i narzędzi w ramach jednego ekosystemu opieki. Taki model pozwoli zapewnić lepiej skoordynowaną opiekę nad pacjentem, usprawniając współpracę między specjalistami i zapewniając szybszy dostęp do informacji niezbędnych do podejmowania decyzji klinicznych – mówi Michał Kępowicz z Philips.

Jest to proces wymagający szczególnie w środowisku rozproszonych danych, systemów i procesów pracy, ale już się odbywający.

Przykładem takiego zintegrowanego kierunku rozwoju jest realizowany w Polsce przez Centrum e-Zdrowia projekt Platformy Usług Inteligentnych (PUI)[1]. Pierwszymi narzędziami AI udostępnianymi w ramach platformy będą algorytmy wspierające diagnostykę obrazową. Projekt, rozwijany w ramach projektu e-Zdrowie KPO, ma zapewnić lekarzom dostęp m.in. do certyfikowanych narzędzi AI wspierających analizę badań RTG, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego.

Budowa zaufania do AI i wzmacnianie kompetencji personelu

Aby wdrażać sztuczną inteligencję na szeroką skalę – jak wskazuje raport Future Health Index 2026 – oprócz zintegrowanych ecosystemów równie ważne jest budowanie zaufania do AI oraz przygotowanie personelu do pracy z nowymi narzędziami.

Lekarze nadal wskazują na potrzebę dalszego doskonalenia technologii, zwracając uwagę m.in. na niejednolitą skuteczność w różnych środowiskach klinicznych (58%) oraz ograniczoną przejrzystość sposobu formułowania rekomendacji przez algorytmy (60%). Jednocześnie 70% respondentów deklaruje, że w ich organizacjach nie funkcjonują jeszcze jasne procesy monitorowania narzędzi opartych na sztucznej inteligencji.

Wyniki te pokazują wyzwania charakterystyczne dla wczesnego etapu adopcji AI i wskazują obszary niezbędne do budowania zaufania oraz zapewnienia spójnej jakości działania. Podobnie jak inne systemy kliniczne, rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję wymagają stałego monitorowania, audytowania i pełnej identyfikowalności.

Oprócz tego, że lekarze muszą być pewni narzędzi z których korzystają potrzebują również dokładnie wiedzieć jak z nich korzystać. Aż 70% respondentów wskazuje, że szkolenia z AI są niewystarczające, niespójne lub w ogóle niedostępne.

Spojrzenie w przyszłość

AI w ochronie zdrowia przeszła już etap obietnic i pojedynczych wdrożeń, coraz wyraźniej pokazując swoją wartość w codziennej praktyce klinicznej. Kolejnym krokiem będzie odpowiedzialne skalowanie tych rozwiązań poprzez integrację, wzmacnianie zaufania i budowanie kompetencji zespołów. A wszystko to pod nadzorem człowieka – bo jak twierdzi 90% lekarzy, w miarę rozwoju sztucznej inteligencji niezbędne będzie utrzymanie człowieka w procesie.

***

Materiał opracowany na podstawie wyników i wniosków z raportu Future Helth Index 2026 r. Philips

O raporcie:

Future Health Index to największe na świecie badanie tego typu, analizujące perspektywy pracowników ochrony zdrowia i pacjentów w wielu krajach. W oparciu o autorskie badania ilościowe, w których wzięło udział ponad 2 000 pracowników ochrony zdrowia i ponad 20 000 pacjentów z 10 krajów, edycja z 2026 r. analizuje, w jaki sposób sztuczna inteligencja jest aktywnie wykorzystywana w systemach opieki zdrowotnej oraz jaką wartość wnosi w postaci zaoszczędzonego czasu, zwiększonych możliwości i poprawy jakości świadczonej opieki. W celu pobrania raportu odwiedź stronę:  raport_link

Jeszcze kilka lat temu pacjent, który doznał szkody podczas leczenia szpitalnego, najczęściej stawał przed trudnym wyborem. Mógł zrezygnować z dochodzenia swoich praw albo wejść na wieloletnią drogę sądową, wymagającą kosztownych opinii biegłych, pomocy prawników i dużej cierpliwości. Dziś coraz więcej osób wybiera zupełnie inną ścieżkę. Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych, działający przy Rzeczniku Praw Pacjenta od września 2023 roku, staje się realną alternatywą dla postępowań sądowych, a najnowsze dane pokazują, że zaufanie pacjentów do tego rozwiązania systematycznie rośnie.

Do tej pory do Rzecznika Praw Pacjenta wpłynęło już 6037 wniosków, a łączna wartość przyznanych świadczeń osiągnęła 64,5 mln zł. Spośród 1125 pozytywnie rozpatrzonych spraw jedynie 45 pacjentów zdecydowało się nie przyjąć proponowanego świadczenia i skierować roszczenia do sądu. To odsetek, który może świadczyć o wysokiej akceptacji proponowanych rozstrzygnięć oraz o tym, że pozasądowy model rekompensat zaczyna spełniać swoją rolę.

Jak podkreśla Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec: „To bardzo ważne dla mnie i mojego zespołu, że coraz więcej pacjentów docenia zasadę funkcjonowania Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych i z niego korzysta. Do tej pory przyznałem już świadczenia o wysokości ponad 60 milionów złotych, co oznacza, że średnia wypłacana kwota dla jednej osoby to ponad 55 tysięcy złotych”.

Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych został stworzony jako odpowiedź na jeden z największych problemów polskiego systemu dochodzenia roszczeń medycznych – czas. W klasycznym procesie sądowym postępowania potrafią trwać wiele lat, a ich wynik często zależy od skomplikowanych opinii biegłych oraz konieczności udowodnienia winy konkretnego podmiotu lub personelu medycznego. Model zastosowany w Funduszu opiera się na zupełnie innej filozofii.

Postępowanie prowadzone jest zgodnie z zasadą „no fault”, co oznacza, że nie bada się odpowiedzialności lekarza ani szpitala. Celem nie jest wskazanie winnego, lecz ustalenie, czy pacjent doznał szkody zdrowotnej związanej z udzielaniem świadczeń zdrowotnych i czy należy mu się rekompensata. Z rozwiązania mogą korzystać osoby, które podczas pobytu w szpitalu doznały uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub zakażenia szpitalnego. W przypadku śmierci pacjenta świadczenie przysługuje również jego bliskim.

Taki model ma jeszcze jedną zaletę. Ogranicza konflikt pomiędzy pacjentem a placówką medyczną i pozwala skupić się przede wszystkim na szybszym uzyskaniu świadczenia oraz poprawie bezpieczeństwa pacjentów w przyszłości.

Mimo rosnącej popularności Funduszu Rzecznik Praw Pacjenta zwraca uwagę na zjawisko, które może budzić niepokój. Coraz więcej osób decyduje się korzystać z usług kancelarii odszkodowawczych, choć – jak podkreśla urząd – procedura została zaprojektowana tak, aby większość pacjentów mogła przeprowadzić ją samodzielnie.

Według danych Biura Rzecznika dwie największe kancelarie odszkodowawcze z Warszawy skierowały już do Funduszu ponad 413 wniosków. Problem polega na tym, że wynagrodzenie takich firm często sięga nawet 30 proc. przyznanego świadczenia, co oznacza, że znaczna część rekompensaty trafia nie do pacjenta, lecz do pośrednika.

To właśnie dlatego Rzecznik Praw Pacjenta zachęca do samodzielnego składania wniosków. Jak podkreśla urząd, formularz można wypełnić w około 20 minut, a w razie problemów pracownicy Biura udzielają bezpłatnej pomocy telefonicznej oraz merytorycznej.

Bartłomiej Chmielowiec apeluje: „Zachęcam pacjentów, aby nie obawiali się samodzielnego składania wniosków do Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych, a jeśli natrafią na jakąś trudność, aby dzwonili do Biura Rzecznika Praw Pacjenta i tam uzyskają wsparcie”.

Rosnąca liczba składanych wniosków pokazuje, że Fundusz przestaje być mało znanym rozwiązaniem prawnym, a staje się elementem systemu ochrony praw pacjenta. Jednocześnie doświadczenia ostatnich dwóch lat wskazują, że samo stworzenie mechanizmu rekompensat nie wystarczy. Równie ważne jest budowanie świadomości, że pacjent może skorzystać z niego bez kosztownego pośrednictwa i bez konieczności wieloletniego procesu sądowego.

Jeżeli obecny trend się utrzyma, Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych może stać się jednym z najważniejszych narzędzi pozasądowego rozwiązywania sporów medycznych w Polsce. Wyzwanie na kolejne lata będzie polegało nie tylko na dalszym usprawnianiu procedur, ale również na dotarciu z informacją do pacjentów, którzy nadal nie wiedzą, że w wielu przypadkach mogą dochodzić rekompensaty szybciej, prościej i bez ponoszenia wysokich kosztów obsługi prawnej.

Źródło: RPP

11 sierpnia 2026 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się historyczne spotkanie poświęcone przyszłości zawodu farmaceuty, perspektywom jego rozwoju oraz rozszerzaniu kompetencji zawodowych. Wydarzeniu przewodniczyła wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk. To przykład efektywnego dialogu ponad podziałami. Podczas spotkania prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków złożył na ręce wiceminister zdrowia projekt ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw, przygotowany wspólnie z reprezentantami środowiska farmaceutycznego. – To ważny moment nie tylko dla środowiska farmaceutycznego, ale także dla resortu. To wydarzenie jest dowodem na dialog, który promujemy w ministerstwie, i na otwartość na dobre, konstruktywne rozwiązania. Bardzo dziękuję wszystkim za zaangażowanie w wypracowanie wspólnego kierunku działań. To przełomowy dzień i początek intensywnej pracy nad zmianami – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Szersze kompetencje i nowe możliwości dla farmaceutów

Wśród założeń projektu znajdują się m.in. wdrażanie nowych świadczeń oraz uporządkowanie zasad udzielania świadczeń zdrowotnych w aptekach ogólnodostępnych, wprowadzenie indywidualnych i grupowych praktyk zawodowych farmaceutów, zapewnienie dostępu do dokumentacji medycznej w ramach udzielanych świadczeń, a także doprecyzowanie statusu usług farmacji klinicznej.

Złożenie dokumentu odbyło się również w symbolicznym dla farmaceutów momencie, dokładnie 35 lat po powstaniu samorządu aptekarskiego i 25 lat po wejściu w życie ustawy Prawo farmaceutyczne.

– To dla nas wydarzenie historyczne, ponieważ otwiera nowy rozdział w wykonywaniu zawodu farmaceuty. Mam nadzieję, że wspólnie z resortem piszemy dziś nowy rozdział tej historii, a przedłożony przez nas projekt zostanie przyjęty, przeanalizowany i skierowany do dalszych prac legislacyjnych. Liczymy również, że w odpowiedzi na zmiany zachodzące na rynku farmaceutycznym uda się wdrożyć nowe świadczenia i wyznaczyć nowe kierunki rozwoju tego zawodu – podkreśla Marek Tomków.

Projekt otwierający nowy etap rozwoju zawodu

Projekt jest także przykładem zjednoczenia środowiska i skutecznego prowadzenia dialogu ponad podziałami. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele środowiska farmaceutycznego, w tym konsultanci krajowi w dziedzinie farmacji, Naczelna Izba Aptekarska, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Agencja Badań Medycznych oraz przedstawiciele organizacji branżowych. Ministerstwo Zdrowia reprezentowali również przedstawiciele Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji oraz Departamentu Rozwoju Kadr Medycznych.

Prace zostały zapoczątkowane w Departamencie Polityki Lekowej i Farmacji jako inicjatywa przeprowadzenia wewnętrznych prekonsultacji. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło jednocześnie perspektywę dalszych prac nad dwoma aktami prawnymi zawierającymi rozwiązania zmieniające model pracy farmaceuty, wspierające rozwój opieki farmaceutycznej oraz dalsze wzmacnianie kompetencji zawodowych: ustawą o receptach oraz ustawą o Indywidualnej Praktyce Zawodowej Farmaceuty.

Uczestnicy spotkania byli zgodni co do kierunku zmian i zadeklarowali jedność całego środowiska na rzecz wzmocnienia roli farmaceutów w polskim systemie ochrony zdrowia, wzorując się na rozwiązaniach funkcjonujących w innych krajach europejskich.

Źrodło: MZ

Foto: MZ