Medicalpress
W Rzeszowskim Centrum Chirurgii Naczyniowej i Endowaskularnej American Heart of Poland wykonano pierwszy zabieg aterektomii rotacyjnej – nowoczesnej metody usuwania złogów miażdżycowych z naczyń krwionośnych. To kolejny krok w kierunku minimalnie inwazyjnego, precyzyjnego leczenia pacjentów z zaawansowaną miażdżycą kończyn dolnych, które pozwala uniknąć bardziej rozległych interwencji chirurgicznych i znacząco poprawia jakość życia chorych.
Podczas pionierskiego zabiegu lekarze usunęli zwapniałe i miękkie blaszki miażdżycowe niemal całkowicie zamykające światło tętnicy podkolanowej, co wcześniej powodowało silny ból i ograniczenie ruchomości. – Zastosowanie aterektomii rotacyjnej pozwoliło przywrócić prawidłowy przepływ krwi, a dolegliwości pacjentki ustąpiły – mówi lek. Grzegorz Bednarczyk, chirurg naczyniowy American Heart of Poland.

Aterektomia polega na wprowadzeniu do tętnicy cienkiego cewnika zakończonego mikroskopijnym frezem, który mechanicznie rozdrabnia złogi miażdżycowe. Usunięcie zwapniałych fragmentów przywraca drożność naczynia i poprawia ukrwienie kończyny. Cała procedura wykonywana jest w sposób mało inwazyjny, bez potrzeby klasycznej operacji i z minimalnym ryzykiem powikłań.

Wcześniej miałam poważne trudności z chodzeniem, a po zabiegu funkcja nogi uległa znaczącej poprawie – relacjonuje pacjentka, która jako pierwsza w regionie przeszła ten innowacyjny zabieg.

Aterektomia rotacyjna jest stosunkowo rzadką metodą, wymagającą wysokospecjalistycznego sprzętu oraz doświadczenia zespołu medycznego. Wprowadzenie jej w Rzeszowie to ważny krok dla pacjentów z Podkarpacia – umożliwia dostęp do terapii wcześniej dostępnych głównie w ośrodkach referencyjnych w Warszawie czy Krakowie. Zabiegi wykonywane są w ramach finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia, co oznacza, że pacjenci nie ponoszą dodatkowych kosztów.

To ogromny postęp dla naszego regionu. Dzięki nowoczesnym technologiom możemy leczyć skuteczniej i bezpieczniej, dając pacjentom szansę na szybki powrót do sprawności – podsumowuje lek. Bednarczyk. 

Aterektomia rotacyjna to innowacyjna metoda leczenia miażdżycy, która umożliwia precyzyjne oczyszczanie naczyń krwionośnych bez potrzeby otwartej operacji. Wprowadzenie tej techniki w Rzeszowskim Centrum Chirurgii Naczyniowej i Endowaskularnej to istotny krok w kierunku nowoczesnej, mało inwazyjnej terapii chorób naczyń obwodowych i poprawy jakości życia pacjentów.

Źródło: Komunikat Prasowy


 
Jeszcze kilkanaście lat temu leczenie łuszczycy ograniczało się głównie do maści i fototerapii. Dziś mówimy już o prawdziwej rewolucji – od klasycznych leków miejscowych, przez nowoczesne terapie biologiczne, aż po najnowsze doustne inhibitory TYK2. Europejska Agencja Leków (EMA) co roku dopuszcza kolejne preparaty, a celem leczenia – zgodnie z międzynarodowymi wytycznymi – jest osiągnięcie skóry niemal wolnej od zmian.
 
Łuszczyca nie jest już chorobą, z którą trzeba się pogodzić – dziś medycyna daje realną szansę na niemal całkowicie czystą skórę. Od maści i fototerapii, przez klasyczne leki doustne, aż po nowoczesne terapie biologiczne i najnowsze inhibitory TYK2 – wachlarz opcji terapeutycznych stale się poszerza. Decyzje Europejskiej Agencji Leków (EMA) i międzynarodowe wytyczne wyznaczają nowy cel: skuteczna kontrola choroby i lepsza jakość życia pacjentów.

Topiki – pierwszy krok w terapii

Podstawą leczenia łuszczycy o łagodnym nasileniu są leki miejscowe. To m.in. glikokortykosteroidy w kremach czy maściach oraz pochodne witaminy D3. Mają działanie przeciwzapalne i hamują nadmierne namnażanie komórek skóry. Coraz częściej stosuje się też terapie skojarzone, np. preparaty łączące steroid i kalcypotriol, co poprawia skuteczność i ogranicza działania niepożądane.

Fototerapia – światło jako lek

U pacjentów, u których topiki nie wystarczają, z pomocą przychodzi fototerapia. Najczęściej stosuje się promieniowanie wąskopasmowe UVB (NB-UVB). Badania potwierdzają, że nowoczesne domowe urządzenia są równie skuteczne jak leczenie w gabinecie – przy zachowaniu odpowiedniego nadzoru lekarskiego. To ważna alternatywa dla osób, które mają utrudniony dostęp do specjalistycznych ośrodków.

Leki doustne – klasyczne i nowoczesne

Kolejnym etapem są leki systemowe doustne.

Terapie biologiczne – precyzyjne uderzenie w zapalenie

Przełom w leczeniu łuszczycy przyniosły leki biologiczne, czyli przeciwciała monoklonalne działające wybiórczo na określone mediatory stanu zapalnego.

Dzięki tym lekom pacjenci coraz częściej osiągają PASI 90–100, czyli niemal całkowitą czystość skóry – coś, co jeszcze dekadę temu było nieosiągalne.

TYK2 – nowa era leków doustnych

Najświeższą nowością, zatwierdzoną przez European Medicines Agency (EMA) w marcu 2023 r., jest deukrawacytynib – pierwszy przedstawiciel inhibitorów TYK2 (Tyrosine Kinase 2). To lek doustny, który łączy zalety tabletek z mechanizmem działania zbliżonym do biologów.

TYK2 jest enzymem biorącym udział w przekazywaniu sygnałów zapalnych zależnych od IL-12, IL-23 i interferonów. Hamując go, deukrawacytynib skutecznie ogranicza proces zapalny w łuszczycy.

Dla kogo?

Badania kliniczne pokazały, że deukrawacytynib daje znacznie lepsze efekty niż apremilast, a profil bezpieczeństwa jest korzystny. To sprawia, że inhibitor TYK2 może stać się ważnym ogniwem pomiędzy klasycznymi lekami doustnymi a terapiami biologicznymi.

Cel leczenia 2025: Treat-to-Target

Wytyczne europejskie i międzynarodowe jasno wskazują: celem leczenia jest uzyskanie skóry czystej lub prawie czystej (≤1% powierzchni ciała zajętej zmianami) w ciągu pierwszych 3 miesięcy. Jeśli ten efekt nie jest osiągnięty, należy zmienić terapię. To podejście, określane jako Treat-to-Target, daje pacjentowi realną szansę na życie bez wstydu i bólu.

Leczenie łuszczycy w 2025 roku to paleta możliwości – od prostych maści, przez światło UVB, po nowoczesne biologiczne przeciwciała i innowacyjne inhibitory TYK2. Decyzje EMA sprawiają, że wachlarz opcji w Europie stale się poszerza. Dziś pacjent i lekarz mogą wspólnie wybrać terapię szytą na miarę – a perspektywa życia z czystą skórą staje się realna jak nigdy dotąd.

 
Nowoczesna chirurgia onkologiczna coraz wyraźniej skręca w stronę cyfrowych technologii. Nie chodzi już wyłącznie o diagnostykę czy dokumentację – cyfrowe planowanie zabiegów operacyjnych realnie zmienia to, co dzieje się na stole operacyjnym. Przykładem jest Klinika Nowotworów Głowy i Szyi Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie, która jako jeden z nielicznych ośrodków w kraju wprowadziła cyfrowe planowanie operacji rekonstrukcyjnych (Virtual Surgical Planning – VSP) jako kliniczny standard.
Resekcje nowotworów głowy i szyi wiążą się często z koniecznością radykalnego usunięcia fragmentów kości twarzy – najczęściej żuchwy – i ich późniejszą rekonstrukcją. Wyzwanie nie dotyczy tylko samej techniki operacyjnej, ale również konieczności zachowania funkcji mowy, żucia, a także odbudowy wyglądu twarzy. W tym kontekście precyzja przestaje być luksusem – staje się warunkiem koniecznym.

W Warszawskim NIO udało się przekuć innowację w praktykę. – „Virtual Surgical Planning, czyli cyfrowe planowanie operacji, w połączeniu z technologią druku 3D pozwala nam na niezwykle precyzyjne przygotowanie każdego etapu zabiegu – od diagnostyki i planowania, przez przygotowanie indywidualnych narzędzi chirurgicznych, aż po wykonanie rekonstrukcji z dokładnością wcześniej nieosiągalną w tradycyjnych technikach” – tłumaczy dr n. med. Jakub Zwoliński, kierownik oddziału zabiegowego Kliniki.

Projekt dotyczy przede wszystkim pacjentów z zaawansowanymi nowotworami, którzy wymagają segmentalnej resekcji żuchwy. Etapy przygotowania są kompleksowe i wieloetapowe. W pierwszej kolejności wykonuje się precyzyjne badania obrazowe – tomografię komputerową czaszki oraz miednicy, z której pobierana będzie kość do rekonstrukcji. Na ich podstawie tworzone są trójwymiarowe modele anatomiczne, a następnie – z wykorzystaniem oprogramowania CAD – projektuje się linie cięć zgodne z marginesami onkologicznymi i przygotowuje plan rekonstrukcji. Powstają również indywidualne szablony chirurgiczne oraz trójwymiarowo formowane płytki rekonstrukcyjne.

To wszystko nie dzieje się jednak w próżni. Wdrożenie VSP w klinice to efekt ścisłej współpracy pomiędzy chirurgami, inżynierami biomedycznymi, technikami druku 3D i planistami cyfrowymi. Efekt? Nie tylko lepsze przygotowanie do operacji, ale realna poprawa wyników leczenia.

– „Przeniesienie cyfrowego planu zabiegu bezpośrednio na salę operacyjną sprawia, że operacje te są bardziej przewidywalne, a ich wyniki, znacznie przewyższają efekty osiągane tradycyjnymi metodami” – mówi dr Zwoliński. I dodaje: – „Dzięki precyzyjnej rekonstrukcji pacjenci szybciej wracają do codziennego życia – odzyskują zdolność mówienia, spożywania pokarmów i swobodnego funkcjonowania. Odzyskana symetria twarzy poprawia nie tylko wygląd, ale też samopoczucie i pewność siebie. Cyfrowe planowanie to także lepsze wykorzystanie zasobów medycznych – sali operacyjnej, narzędzi i czasu zespołu”.

Dotychczas w Klinice wykonano ponad 80 operacji z wykorzystaniem technologii VSP, a liczba ta stale rośnie. Co istotne, nie jest to już pilotaż ani projekt badawczy. – „Skala i konsekwencja, z jaką wdrażamy cyfrowe planowanie operacji rekonstrukcyjnych, wyróżnia nas na tle innych jednostek w kraju i potwierdza naszą pozycję jako lidera w tej dziedzinie” – podkreśla dr Zwoliński.

Wydaje się, że to dopiero początek cyfrowej transformacji w chirurgii. – „Nasz zespół chirurgów udowadnia że cyfrowa transformacja w medycynie to już nie przyszłość – to teraźniejszość, która przynosi wymierne korzyści pacjentom z najtrudniejszymi do leczenia nowotworami” – podsumowuje prof. Andrzej Kawecki, kierownik Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi i zastępca Dyrektora NIO ds. Klinicznych.

Historia NIO pokazuje, że przełomy w medycynie zaczynają się często od decyzji – by nie tylko mieć dostęp do nowoczesnych narzędzi, ale też umieć je skutecznie wdrożyć. W tym przypadku cyfrowa rewolucja staje się codziennością. Z wyraźną korzyścią dla pacjentów.

Źródło: NIO

Rok 2024 zapisze się na kartach historii polskiej medycyny jako przełomowy moment dla chirurgii robotowej. Liczba zabiegów przeprowadzanych z użyciem systemów robotycznych wzrosła aż o 70 procent w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Na czele tej rewolucji znajduje się Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, które nie tylko osiągnęło najwyższą liczbę operacji, ale również wyznacza kierunki rozwoju i standardy dla całego kraju.
 
W 2024 roku w Polsce wykonano 17,1 tysiąca operacji z użyciem systemów robotycznych. To nie tylko imponująca statystyka, ale również dowód na szybko postępującą transformację w podejściu do leczenia chirurgicznego. Kluczowym impulsem do tego wzrostu była refundacja zabiegów przez Narodowy Fundusz Zdrowia, obejmująca urologię, ginekologię i chirurgię onkologiczną.

Najwięcej operacji wykonano w Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy. W 2024 roku tamtejszy zespół chirurgiczny przeprowadził 838 zabiegów robotowych, korzystając z trzech systemów da Vinci. W tym 512 zabiegów urologicznych, w tym aż 468 prostatektomii, 190 operacji raka jelita grubego, 78 zabiegów torakochirurgicznych i 58 ginekologicznych.
Centrum Onkologii w Bydgoszczy jako pierwsza placówka w Polsce wdrożyła trzy systemy robotyczne do codziennej praktyki klinicznej.

Wśród liderów chirurgii robotowej znalazł się także dr n. med. Bartłomiej Małkowski z Oddziału Klinicznego Urologii Onkologicznej tego samego ośrodka. W 2024 roku przeprowadził aż 274 operacje z użyciem robota. W zestawieniu liczby operacji wykonanych przez jednego operatora w jednej placówce zajął drugie miejsce w kraju – tuż po prof. Tomaszu Drewie z bydgoskiego Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. A. Jurasza.

Z raportu Modern Healthcare Institute wynika, że najczęściej wykonywaną procedurą pozostaje prostatektomia – stanowi 61% wszystkich zabiegów robotowych w Polsce. Jednak rośnie też liczba operacji raka jelita grubego (13%), raka trzonu macicy (12%) oraz zabiegów w obrębie głowy i szyi, trzustki czy żołądka.

Prof. Tomasz Drewa, prezes Polskiego Towarzystwa Urologicznego, mówi wprost: „Odrabiamy teraz 20 lat opóźnienia względem tego, co się wydarzyło na świecie w chirurgicznym leczeniu chorób”. Podkreśla również rosnącą liczbę zastosowań robotyki poza obecnie refundowanymi wskazaniami. „Wreszcie obserwujemy szeroko zakrojone próby zastosowania systemów robotycznych do leczenia innych schorzeń, nie tylko tych „refundowanych”. Doskonałym przykładem jest chirurgia dziecięca, chirurgia wątroby, głowy i szyi czy też chirurgia nerek w urologii”.

Zdaniem prof. Wojciecha Zegarskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie chirurgii onkologicznej oraz kierownika Katedry Chirurgii Onkologicznej Collegium Medicum UMK, aż 97% operacji z użyciem robota dotyczyło leczenia onkologicznego. „To jest dobry sygnał, że następuje zrównoważony rozwój technik robotycznych w innych specjalnościach” – zauważa prof. Zegarski. Zwraca uwagę na rosnącą liczbę operacji robotowych w dziedzinach innych niż urologia, które stanowiły już 33% wszystkich 17 tysięcy zabiegów wykonanych w Polsce w 2024 roku.
Choć wzrost liczby operacji robotowych napawa optymizmem, eksperci zwracają uwagę na braki systemowe. Wciąż nie powstał centralny rejestr takich zabiegów, a dostęp do chirurgii robotowej jest nierówny geograficznie. Kujawsko-Pomorskie jest liderem, osiągając wskaźnik 99 zabiegów robotowych na 100 tysięcy mieszkańców.

Autor raportu, Krzysztof Jakubiak, prezes Modern Healthcare Institute, ostrzega jednak, że zmiany w polityce refundacyjnej NFZ mogą w przyszłości zahamować rozwój robotyki chirurgicznej. Redukcja różnic w wycenie operacji klasycznych, laparoskopowych i robotowych może zniechęcić szpitale do inwestowania w nowoczesne rozwiązania.

Pomimo tych wyzwań, kierunek jest jasny: chirurgia robotowa nie jest chwilową modą ani luksusem. To realna zmiana standardu leczenia – bardziej precyzyjna, mniej inwazyjna i szybciej przywracająca pacjentów do zdrowia. A Centrum Onkologii im. prof. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy pozostaje niekwestionowanym liderem tej zmiany.

Zródło: Centrum Onkologii Bydgoszcz
Foto: Centrum Onkologii Bydgoszcz

Jeszcze kilka lat temu leczenie łuszczycy ograniczało się głównie do maści, sterydów i cierpliwego przeczekiwania zaostrzeń. Dziś coraz więcej mówi się o przełomie – nowoczesne terapie biologiczne pozwalają nie tylko złagodzić objawy, ale też skutecznie zahamować rozwój choroby, poprawić jakość życia i uniknąć groźnych powikłań. Problem? Nie każdy pacjent ma do nich dostęp.

Łuszczyca to nie tylko problem skóry – to przewlekła choroba zapalna, która może prowadzić do poważnych powikłań: chorób serca, cukrzycy, otyłości czy łuszczycowego zapalenia stawów. Jak podkreślają eksperci, odpowiednio dobrana terapia biologiczna może te ryzyka znacząco ograniczyć. Łuszczyca coraz rzadziej oznacza tylko silne sterydy i ryzyko skutków ubocznych. Dziś to przede wszystkim nowoczesne leki biologiczne i tabletki, które oferują nie tylko skuteczność, ale też poprawę jakości życia i łatwość stosowania.

– Leczenie biologiczne poprawia jakość życia pacjenta, hamuje rozwój powikłań i chorób współistniejących – mówił prof. Witold Owczarek, krajowy konsultant ds. dermatologii i wenerologii, podczas majowej debaty zorganizowanej przez Fundację AMICUS w Centrum Prasowym PAP.

Coraz więcej pacjentów w Polsce korzysta z biologików. Co ważne, są to leki bardzo skuteczne i bezpieczne, które pozwalają utrzymać remisję nawet przez wiele lat. Niektóre z nich można przyjmować raz na kilka tygodni w formie wygodnego zastrzyku podskórnego, a na horyzoncie pojawiły się nawet pierwsze doustne tabletki. To ogromna zmiana w komforcie leczenia.

System nie nadąża za potrzebami

Niestety, mimo rozwoju medycyny dostęp do nowoczesnych terapii wciąż bywa ograniczony. – Ośrodków leczących łuszczycę mamy oficjalnie czterdzieści, ale realnie ciężar spoczywa na dziesięciu – wskazywała prof. Irena Walecka, konsultant wojewódzki ds. dermatologii na Mazowszu. – Czasem więcej czasu spędzamy z dokumentami niż z pacjentem – dodała, zwracając uwagę na biurokrację, która obciąża personel i spowalnia leczenie.

Kolejną przeszkodą są opóźnienia w finansowaniu. – Szpital czeka nawet osiem miesięcy na zapłatę za leki. To zamraża pieniądze, zagraża płynności finansowej, a czasem kończy się wizytą komornika – alarmowała prof. Brygida Kwiatkowska, konsultant krajowa ds. reumatologii.

Efekt? Coraz więcej pacjentów, mimo kwalifikacji do programu lekowego, słyszy w ośrodkach: „Brak środków. Proszę czekać”. Fundacja AMICUS potwierdza, że takie sygnały otrzymuje niemal codziennie.

Łuszczyca to także zdrowie psychiczne

To, co dzieje się z ciałem, wpływa też na psychikę. Według danych Fundacji AMICUS nawet 50 proc. pacjentów z łuszczycą i ŁZS zmaga się z objawami depresji. – Nie pamiętam, kiedy przespałam całą noc – mówiła Olga Pluta, pacjentka zmagająca się ze spondyloartropatią. – Z osoby aktywnej stałam się osobą, która walczy o każdy dzień bez bólu.

Leczenie biologiczne często przynosi nie tylko poprawę objawów skórnych czy stawowych, ale również lepsze samopoczucie, zmniejszenie depresji i większą aktywność zawodową. Według raportu AMICUS co dziesiąta osoba z łuszczycą straciła pracę z powodu choroby – skuteczne leczenie jest więc także inwestycją w gospodarkę.

Przyszłość leczenia – personalizacja i wygoda

Nowoczesne podejście do łuszczycy to nie tylko nowe leki, ale też zmiana myślenia. Coraz większą rolę odgrywa personalizacja leczenia – dopasowanie terapii do stylu życia pacjenta. Na przykład tabletki zamiast zastrzyków, dłuższe okresy między dawkami, a w przyszłości także leczenie wspierane przez sztuczną inteligencję, która pomoże przewidzieć, co u danego pacjenta zadziała najlepiej. Nowe leki nie tylko działają szybciej, ale też utrzymują efekty na dłużej. Niektóre z nich dają poprawę nawet na 10 lat. A to oznacza mniej nawrotów, mniej hospitalizacji, więcej normalnego życia.

Potrzebna zmiana systemowa

Eksperci są zgodni – aby więcej pacjentów mogło skorzystać z tych możliwości, potrzebne są zmiany w organizacji i finansowaniu leczenia. – Wydatki powinny być przemyślane, ale też racjonalne. Chodzi o to, by przy ograniczonych środkach pomóc jak największej liczbie osób.

– Bez terminowych płatności ze strony NFZ nawet najlepsze wsparcie Fundacji nie wystarczy – mówi Dagmara Samselska, prezeska AMICUS. Fundacja od lat działa na rzecz pacjentów, prowadząc edukację, infolinię, webinary i pomagając odnaleźć się w skomplikowanym systemie.

Przyszłość: genetyka i komórki odpornościowe

Na badawczych horyzontach jest terapia ukierunkowana na przywrócenie równowagi układu odpornościowego. Naukowcy z MedUni Vienna odkryli, że enzym SSAT upośledza komórki regulatoryjne (Treg), doprowadzając do nadmiernego zapalenia. Jeśli kontrola tego mechanizmu zostanie przełożona na terapię — może to otworzyć zupełnie nową ścieżkę leczenia łuszczycy

Co to oznacza dla pacjenta?

Nowoczesne leczenie łuszczycy to ogromny krok naprzód – większa skuteczność, mniejsze objawy, lepsza jakość życia i mniej powikłań. Ale żeby ten postęp był realny dla wszystkich, potrzebne są zmiany systemowe: mniej biurokracji, szybsze finansowanie, więcej ośrodków. Bo każda osoba z łuszczycą zasługuje na leczenie, które naprawdę działa – i daje nadzieję na normalne życie.

Źródło: PAP MediaRoom

Współczesna ortopedia to nie tylko technologia, ale przede wszystkim doświadczenie i zespół specjalistów. Z okazji 10-lecia Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli, w Lublinie odbyła się jubileuszowa konferencja naukowa, która stała się nie tylko okazją do wspomnień, ale i ważnym forum wymiany wiedzy oraz refleksji nad przyszłością polskiej ortopedii. Udział wybitnych specjalistów z całej Polski podkreślił rangę wydarzenia.
W dniach 6–7 czerwca 2025 r. w Lublinie odbyła się jubileuszowa konferencja naukowa z okazji 10-lecia Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej COZL. Wydarzenie zgromadziło szerokie grono specjalistów ortopedii i traumatologii narządu ruchu z całego kraju – lekarzy, naukowców, przedstawicieli uczelni wyższych i szpitali klinicznych. Podczas konferencji wygłoszono wiele inspirujących wykładów, m.in. z zakresu nowoczesnych metod leczenia schorzeń ortopedycznych, chirurgii artroskopowej, a także problemów starzejącego się społeczeństwa i związanych z tym wyzwań terapeutycznych.

Oddział Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej COZL, kierowany przez dr. n. med. Marka Steca, od lat pełni kluczową rolę w systemie opieki ortopedycznej w regionie. Jubileusz był okazją do podsumowania dotychczasowych osiągnięć, przedstawienia historii oddziału, ale też spojrzenia w przyszłość i dyskusji na temat nowych kierunków w diagnostyce i leczeniu pacjentów z chorobami narządu ruchu.

Konferencję otworzyli m.in. Dyrektor COZL prof. dr hab. n. med. Elżbieta Starosławska oraz Konsultant Krajowy w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu – prof. dr hab. n. med. Jarosław Czubak. Nie zabrakło również uhonorowania osób zasłużonych dla rozwoju lubelskiej ortopedii.

Wystąpienia dotyczyły m.in. nowoczesnych metod leczenia złamań, zastosowania robotyki w chirurgii ortopedycznej oraz roli fizjoterapii w leczeniu zachowawczym i pooperacyjnym. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się prezentacje związane z interdyscyplinarnym podejściem do leczenia chorób narządu ruchu oraz nowoczesnymi implantami ortopedycznymi.

Jubileusz 10-lecia Oddziału Ortopedii COZL to nie tylko święto lubelskiego szpitala, ale także ważny moment dla całego środowiska medycznego w Polsce. Spotkanie w Lublinie pokazało, że tradycja może iść w parze z innowacją, a troska o pacjenta pozostaje wartością nadrzędną w ortopedii. Wymiana wiedzy i doświadczeń w tak prestiżowym gronie daje nadzieję na dalszy rozwój tej niezwykle dynamicznej dziedziny medycyny.

Źródło: www.cozl.eu
Foto: www.cozl.eu