Medicalpress
Rada Ministrów zatwierdziła projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Zmiany wpisują się w realizację Krajowego Planu Odbudowy i mają zreformować system podstawowego szpitalnego zabezpieczenia (PSZ). Celem reformy jest poprawa jakości świadczeń, racjonalizacja sieci szpitali oraz zwiększenie ich elastyczności w reagowaniu na lokalne potrzeby zdrowotne.
Nowelizacja ustawy to jeden z kamieni milowych KPO, którego wdrożenie ma unowocześnić polskie szpitalnictwo i zapewnić pacjentom bardziej dostępne i dostosowane do potrzeb świadczenia zdrowotne.
Wśród najważniejszych założeń reformy znalazły się:

Elastyczne zarządzanie szpitalami

Szpitale będą mogły – za zgodą NFZ – przekształcać oddziały szpitalne w zakłady opiekuńczo-lecznicze (ZOL), pielęgnacyjno-opiekuńcze lub wprowadzać świadczenia w trybie leczenia planowego lub jednodniowego.

Powiatowe centra zdrowia
Nowa kategoria świadczeń gwarantowanych obejmie usługi świadczone całodobowo, w tym chirurgię ogólną, choroby wewnętrzne i transport sanitarny.

Lepsza wycena świadczeń ambulatoryjnych
Zmiany mają ułatwić diagnozowanie i leczenie pacjentów bez konieczności hospitalizacji.

Rozszerzenie świadczeń dostępnych bez skierowania
Pacjenci zyskają dostęp do porad psychologa, lekarza medycyny sportowej i optometrysty – bez skierowania. Co istotne, optometrysta będzie mógł kierować pacjentów do okulisty.

Łączenie szpitali i centralizacja świadczeń
Reforma umożliwi samorządom łączenie SPZOZ-ów w większe jednostki, co pozwoli uniknąć dublowania oddziałów o tym samym profilu i poprawi zarządzanie zasobami.

Obowiązkowe programy naprawcze dla zadłużonych placówek
Będą one dotyczyć zarówno publicznych SPZOZ-ów, jak i spółek z większościowym udziałem jednostek samorządowych czy instytutów badawczych. Wdrożenie programu poprzedzi analiza efektywności, jakości i sytuacji finansowej placówki.
Zgodnie z zapowiedzią, ustawa wejdzie w życie 14 dni po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

Przyjęta przez Radę Ministrów reforma szpitalnictwa to krok w stronę lepszego dopasowania opieki zdrowotnej do realnych potrzeb pacjentów i możliwości systemu. Elastyczne zarządzanie, nowe formy organizacji świadczeń i wymóg planów naprawczych dla zadłużonych jednostek mają zwiększyć efektywność działania szpitali i poprawić dostępność usług. To istotna zmiana w strukturze publicznej ochrony zdrowia, szczególnie w kontekście realizacji KPO i modernizacji polskiego systemu szpitalnego.

Źródło: Kancelaria Prezesa Rady Ministrów (KPRM)

Trwająca reforma systemu refundacyjnego w ochronie zdrowia wywołuje coraz większe napięcia w środowisku lekarskim. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) ostro skrytykowało część propozycji zawartych w projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej. W opinii lekarzy planowane zmiany zagrażają dostępowi pacjentów do terapii oraz niepotrzebnie komplikują codzienną praktykę kliniczną. Czy ustawodawca weźmie pod uwagę głos środowiska medycznego?
W swoim stanowisku z 18 czerwca 2025 r. Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej (NRL) odniosło się do projektu ustawy o zmianie przepisów dotyczących refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Zdaniem samorządu lekarskiego niektóre zapisy mogą realnie ograniczyć dostęp pacjentów do leczenia refundowanego, a także zwiększyć obciążenia administracyjne dla lekarzy.

Szczególną krytykę środowiska medycznego wzbudził projektowany art. 6 ust. 2b ustawy refundacyjnej. Zgodnie z nim minister zdrowia mógłby wskazać specjalizacje lekarskie uprawnione do wystawiania recept na leki refundowane. W praktyce oznaczałoby to, że np. lekarz POZ mógłby nie być uprawniony do wypisania recepty na lek refundowany stosowany w leczeniu chorób specjalistycznych.

Refundacja to prawo pacjenta, nie przywilej lekarza – podkreśla Prezydium NRL, ostrzegając, że zmiany mogą wymusić na pacjentach konieczność umawiania wielu wizyt tylko po to, by uzyskać refundowaną receptę od lekarza konkretnej specjalizacji.

NRL przypomina również, że podobne ograniczenia obowiązywały w przeszłości w odniesieniu do recept na darmowe leki dla seniorów i dzieci, jednak po licznych protestach środowiska zostały zniesione w grudniu 2024 roku. Powrót do takiego modelu jest – zdaniem lekarzy – niezrozumiały.

Dodatkowe wątpliwości budzi planowane wprowadzenie obowiązku weryfikacji danych pacjenta i jego wcześniejszych recept w systemie informatycznym (art. 96a ust. 5a ustawy Prawo farmaceutyczne). Lekarze alarmują, że przepis ten nie uwzględnia specyfiki wystawiania recept dla siebie i najbliższej rodziny, a także może prowadzić do sytuacji, w której niemożność połączenia z systemem narazi lekarza na odpowiedzialność, mimo że działa w interesie pacjenta.

Samorząd podkreśla, że projekt ustawy pomija jeden z kluczowych postulatów lekarzy: automatyzację procesu refundacji i zdjęcie z lekarzy obowiązku oznaczania poziomu odpłatności. To – jak zauważa NRL – uprościłoby system i wyeliminowało błędy oraz nieporozumienia w codziennej praktyce.

Środowisko lekarskie apeluje do ustawodawcy o uwzględnienie zgłoszonych zastrzeżeń. Prezydium NRL wskazuje, że nadrzędnym celem powinno być uproszczenie procedur refundacyjnych i zapewnienie pacjentom równego, nieskrępowanego dostępu do terapii. W dobie cyfryzacji ochrona zdrowia potrzebuje systemowych rozwiązań, które wspierają – a nie obciążają – lekarzy i pacjentów.

Źródło: Naczelna Izba Lekarska (NIL)

Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych, która wprowadza szereg nowych ograniczeń w obrocie produktami nikotynowymi i beznikotynowymi. Nowe przepisy mają na celu przeciwdziałanie rosnącej popularności e-papierosów i saszetek nikotynowych wśród młodzieży. Ustawa wejdzie w życie 14 dni po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.
Nowelizacja obejmuje zakaz sprzedaży wszystkim osobom poniżej 18. roku życia zarówno papierosów elektronicznych z nikotyną, jak i beznikotynowych, a także saszetek nikotynowych. Zakaz dotyczy również sprzedaży pojemników zapasowych do e-papierosów.

Sklepy oferujące te produkty będą zobowiązane do umieszczenia czytelnej informacji:
„Zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych, woreczków nikotynowych, papierosów elektronicznych lub pojemników zapasowych osobom do lat 18”.

Koniec sprzedaży przez internet i w automatach

Nowe przepisy wprowadzają również zakaz sprzedaży na odległość, co oznacza, że produktów tych nie będzie można kupić przez internet. Zabroniona będzie także ich sprzedaż w automatach.

Równe traktowanie produktów beznikotynowych
Co istotne, papierosy elektroniczne bez nikotyny będą traktowane na równi z tymi zawierającymi nikotynę – oznacza to, że nie będzie można ich używać w miejscach objętych zakazem palenia, takich jak przystanki komunikacji publicznej, restauracje, szkoły czy place zabaw.

Ograniczenie zawartości nikotyny
W nowelizacji znalazł się również zapis o ograniczeniu stężenia nikotyny – zawartość w woreczkach nikotynowych nie będzie mogła przekraczać 20 mg/g.

Zdrowie publiczne w centrum uwagi

W uzasadnieniu projektu podkreślono, że zmiany są odpowiedzią na rosnące zagrożenie zdrowotne związane z używaniem e-papierosów przez młodzież.

„Wyroby te stanowią wyraźne zagrożenie dla zdrowia publicznego, w szczególności młodego pokolenia i osób niepalących (…). Konieczne jest objęcie zakazem sprzedaży wszystkich rodzajów papierosów elektronicznych osobom niepełnoletnim, niezależnie od ich składu” – czytamy w dokumencie.

Nowelizacja zacznie obowiązywać 14 dni po publikacji w Dzienniku Ustaw. Przedsiębiorcy handlujący wyrobami nikotynowymi będą musieli dostosować się do nowych regulacji, a rodzice i opiekunowie – zwrócić uwagę na to, jak zmiany mogą wpłynąć na zachowania zdrowotne ich dzieci.

Przedstawiciele rządu zapowiadają skierowanie w najbliższym czasie do prac parlamentarnych projektu ustawy nowelizującej program nieodpłatnego dostępu leków dla seniorów. Niestety, Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) zwraca uwagę, że sytuacja aptek ogólnodostępnych – od których zależy wydanie dodatkowych milionów opakowań leków – jest coraz gorsza. Marże apteczne dla leków refundowanych nie pokrywają kosztów ich dystrybucji – a więc apteki dopłacają do rządowych projektów z własnej kieszeni. Nieprzewidywalność sytuacji prawnej wzmacniają również zapowiedzi powrotu do prac nad nowelizacją ustawy Prawo Farmaceutyczne.

Od niemal dwóch lat trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy refundacyjnej. Ich elementem jest podniesienie marż aptecznych, które nie były waloryzowane przez ponad dekadę, od wejścia w życie tej regulacji. Są to zmiany wspierane i spodziewane przez środowisko farmaceutów, ponieważ obecny poziom marż nie pozwala na pokrycie kosztów dystrybucji leków refundowanych.
Ujemny poziom marż aptecznych sprawia, że z punktu widzenia aptek ogólnodostępnych program leków dla seniorów jest deficytowy. Należy jak najszybciej dokonać korekty w tym zakresie, zgodnie z ustaleniami podejmowanymi w ostatnich tygodniach w dialogu pomiędzy organizacjami pracodawców oraz Ministerstwem Zdrowia – mówi Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).
Według informacji przekazanych przez Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego założenia dla ustawy o rozszerzeniu grupy uprawnionych do otrzymania nieodpłatnych leków mają zostać przekazane w przyszłym miesiącu. Przedstawiciele resortu wskazują, że projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej może zostać przyjęty przez Radę Ministrów w nadchodzących tygodniach.

W ostatnich dniach przedstawiciele rządu wskazują również na plany nowelizacji ustawy Prawo Farmaceutyczne. Minister Adam Niedzielski podczas piątkowej konferencji prasowej poinformował, że zostały uzgodnione zmiany w części związanej z właścicielstwem aptek. Do dzisiaj jednak projekt nie został opublikowany, a doniesienia medialne wskazują na możliwość szybkiego przystąpienia do prac.
Kilka miesięcy temu strona społeczna Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia jednogłośnie apelowała o zapewnienie konsultacji publicznych projektów ustaw. Oczekujemy, że przejrzystość procesu legislacyjnego zostanie zachowana w przypadku projektów tak głęboko ingerujących w funkcjonowanie przedsiębiorstw. Liczymy na skierowanie projektu przepisów w tej sprawie w najbliższych dniach. Zdajemy sobie sprawę z kalendarza prac parlamentarnych, ale mamy jeszcze czas, aby zapewnić odpowiednią jakość stanowienia prawa – dodaje Arkadiusz Pączka.
źródło: Federacja Przedsiębiorców Polskich

W ostatnim czasie prace nad nowelizacją ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw nabrały tempa. W projekcie ustawy nadal pozostaje bardzo groźny zapis umożliwiający jednostronne objęcie refundacją wyrobów medycznych stosowanych w procedurach szpitalnych. Proponowane zapisy stanowią poważne zagrożenie, ponieważ w rezultacie ich stosowania lekarzom może zostać ograniczona swoboda wyboru wyrobów medycznych dla potrzeb codziennej pracy. Jednostronne ustalanie cen wyrobów medycznych przez Ministerstwo może również doprowadzić do wycofania się niektórych producentów, czy też dystrybutorów z rynku polskiego, a tym samym ograniczyć dostęp do innowacyjnych technologii, zagrażając bezpieczeństwu pacjentów.

W myśl proponowanych zmian, Minister Zdrowia będzie mógł jednostronnie ustalić cenę na wyrób stosowany w ramach świadczenia gwarantowanego – tj. bez wniosku producenta lub dystrybutora. Taka procedura może spowodować, że dostawcy technologii medycznych będą omijać polski rynek w obawie przed narzuceniem ceny nieadekwatnej do ceny rynkowej produktu. Może to z kolei doprowadzić do sytuacji, kiedy polski pacjent będzie miał bardzo ograniczony dostęp do jakościowych, innowacyjnych produktów. 

Zaledwie kilka tygodni tematu przeszliśmy przez burzliwe negocjacje związane z wdrożeniem dyrektywy MDR, która wzbudziła duże zaniepokojenie wśród zarządców szpitali i lekarzy w obszarze dostępności do wyrobów medycznych. Projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej funduje nam to samo, tylko w lokalnym wydaniu. Znowu wyroby medyczne będą podlegały dodatkowym procedurom, realizowanym przez kilka instytucji, zanim trafią do szpitali i będą wykorzystywane do ratowania życia i zdrowia pacjentów. Podobniej, jak w przypadku MDR, pojawia się istotnie zagrożenie związane z wydłużonymi procedurami i dostępem do technologii nielekowych w szpitalach. Przy tak dużej liczbie i zróżnicowaniu wyrobów medycznych, które stosują szpitale, przeprowadzenie centralnego zakupu może trwać miesiącami – mówi Jarosław J. Fedorowski, Prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Wyroby medyczne fundamentalnie różnią się od leków więc trudno je traktować tak samo w przypadku refundacji w ramach udzielania świadczeń gwarantowanych.

Rynek wyrobów medycznych charakteryzuje się bardzo dużym zróżnicowaniem, nawet w ramach tych samych grup produktowych czy rodzin konkretnych produktów. Ze względu na tę różnorodność niemożliwe jest wydanie decyzji o ustaleniu urzędowej ceny zbytu dla całej grupy produktów – są ich bowiem tysiącemówi Arkadiusz Grądkowski, Prezes Izby POLMED.

Planowana zmiana wiąże się też z poważniejszym dylematem: ustalona przez Ministerstwo cena będzie obowiązywać na całym rynku, nie tylko w zakresie sprzedaży do szpitali finansowanych publicznie. Oznacza to, że przedsiębiorcy innowacyjni mogą stanąć przed dylematem, czy wycofać się z dystrybucji na rynku polskim. Ewentualny odpływ producentów obawiających się opłacalności ich biznesu na terenie naszego kraju może negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo sprzętowe Polski.

Każda nowa regulacja i zmiana w funkcjonującym od wielu lat systemie wyrobów medycznych wprowadzić może obawę pacjentów o zachowanie dostępności, bezpieczeństwa i jakości. To są kluczowe komponenty z perspektywy pacjenta i należy zawsze dochować wszelkich starań, aby zapewnić pacjentom komfort i jakość oferowanych świadczeń opieki zdrowotnej. Ponadto każda projektowana zmiana powinna uwzględniać prawo pacjenta do udzielania świadczeń zdrowotnych z najwyższą starannością i zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Dotyczy to również wyrobów medycznych – mówi Igor Grzesiak Wiceprezes Zarządu Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Mamy nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia wysłucha naszych obaw i jeszcze raz przeanalizuje zgłaszane przez wszystkich interesariuszy argumenty i stworzy prawo, które będzie jak najlepiej odpowiadać na potrzeby polskich pacjentów – mówi Magdalena Kołodziej – Prezes Zarządu Fundacji My Pacjenci.

źródło: Izba POLMED

W ostatnim czasie prace nad nowelizacją ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych oraz niektórych innych ustaw nabrały tempa. W projekcie ustawy nadal pozostaje bardzo groźny zapis umożliwiający jednostronne objęcie refundacją wyrobów medycznych stosowanych w procedurach szpitalnych. Proponowane zapisy stanowią poważne zagrożenie, ponieważ w rezultacie ich stosowania lekarzom może zostać ograniczona swoboda wyboru wyrobów medycznych dla potrzeb codziennej pracy. Jednostronne ustalanie cen wyrobów medycznych przez Ministerstwo może również doprowadzić do wycofania się niektórych producentów, czy też dystrybutorów z rynku polskiego, a tym samym ograniczyć dostęp do innowacyjnych technologii, zagrażając bezpieczeństwu pacjentów.

W myśl proponowanych zmian, Minister Zdrowia będzie mógł jednostronnie ustalić cenę na wyrób stosowany w ramach świadczenia gwarantowanego – tj. bez wniosku producenta lub dystrybutora. Taka procedura może spowodować, że dostawcy technologii medycznych będą omijać polski rynek w obawie przed narzuceniem ceny nieadekwatnej do ceny rynkowej produktu. Może to z kolei doprowadzić do sytuacji, kiedy polski pacjent będzie miał bardzo ograniczony dostęp do jakościowych, innowacyjnych produktów. 

Zaledwie kilka tygodni tematu przeszliśmy przez burzliwe negocjacje związane z wdrożeniem dyrektywy MDR, która wzbudziła duże zaniepokojenie wśród zarządców szpitali i lekarzy w obszarze dostępności do wyrobów medycznych. Projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej funduje nam to samo, tylko w lokalnym wydaniu. Znowu wyroby medyczne będą podlegały dodatkowym procedurom, realizowanym przez kilka instytucji, zanim trafią do szpitali i będą wykorzystywane do ratowania życia i zdrowia pacjentów. Podobniej, jak w przypadku MDR, pojawia się istotnie zagrożenie związane z wydłużonymi procedurami i dostępem do technologii nielekowych w szpitalach. Przy tak dużej liczbie i zróżnicowaniu wyrobów medycznych, które stosują szpitale, przeprowadzenie centralnego zakupu może trwać miesiącami – mówi Jarosław J. Fedorowski, Prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Wyroby medyczne fundamentalnie różnią się od leków więc trudno je traktować tak samo w przypadku refundacji w ramach udzielania świadczeń gwarantowanych.

Rynek wyrobów medycznych charakteryzuje się bardzo dużym zróżnicowaniem, nawet w ramach tych samych grup produktowych czy rodzin konkretnych produktów. Ze względu na tę różnorodność niemożliwe jest wydanie decyzji o ustaleniu urzędowej ceny zbytu dla całej grupy produktów – są ich bowiem tysiącemówi Arkadiusz Grądkowski, Prezes Izby POLMED.

Planowana zmiana wiąże się też z poważniejszym dylematem: ustalona przez Ministerstwo cena będzie obowiązywać na całym rynku, nie tylko w zakresie sprzedaży do szpitali finansowanych publicznie. Oznacza to, że przedsiębiorcy innowacyjni mogą stanąć przed dylematem, czy wycofać się z dystrybucji na rynku polskim. Ewentualny odpływ producentów obawiających się opłacalności ich biznesu na terenie naszego kraju może negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo sprzętowe Polski.

Każda nowa regulacja i zmiana w funkcjonującym od wielu lat systemie wyrobów medycznych wprowadzić może obawę pacjentów o zachowanie dostępności, bezpieczeństwa i jakości. To są kluczowe komponenty z perspektywy pacjenta i należy zawsze dochować wszelkich starań, aby zapewnić pacjentom komfort i jakość oferowanych świadczeń opieki zdrowotnej. Ponadto każda projektowana zmiana powinna uwzględniać prawo pacjenta do udzielania świadczeń zdrowotnych z najwyższą starannością i zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Dotyczy to również wyrobów medycznych – mówi Igor Grzesiak Wiceprezes Zarządu Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Mamy nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia wysłucha naszych obaw i jeszcze raz przeanalizuje zgłaszane przez wszystkich interesariuszy argumenty i stworzy prawo, które będzie jak najlepiej odpowiadać na potrzeby polskich pacjentów – mówi Magdalena Kołodziej – Prezes Zarządu Fundacji My Pacjenci.

źródło: Izba POLMED

Prezydent podpisał w środę, 15 marca br., nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, z której ostatecznie wykreślono przepis, który byłby istotny dla osób niepełnosprawnych, którym w czasie pandemii automatycznie wydłużono ważność orzeczeń o niepełnosprawności. Wprowadzono go na etapie prac w Sejmie, a uchylono poprawką senacką. Ostatecznie posłowie przychylili się, by go z regulacji wykreślić.
Gdyby ów zapis wszedł w życie, to osoby niepełnosprawne, którym wydłużono ważność dokumentu w pandemii, musiałyby wnioskować o wydanie nowego. Miałyby na to czas do 1 czerwca 2023 roku, bo właśnie z tym dniem dokument traciłby swoją moc.

Jednak ostatecznie z nowelizacji został usunięty. Tym samym utrzymano „stare” przepisy.

Oznacza to, że w sprawie ważności orzeczeń, które powinny stracić swoją moc po 8 marca 2020 roku decydująca pozostaje tzw. ustawa covidowa. Chodzi o ustawę z 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji. Jej zapisy mówią o tym, że gdy zostanie zniesiony stan zagrożenia epidemicznego (obowiązuje do 31 marca 2023 roku), to osoby posiadające dokument automatycznie przedłużony na czas pandemii będą miały dwa miesiące (60 dni), by wnioskować o wydanie nowego.

Dlatego warto śledzić decyzję rządu w sprawie rozporządzenia dotyczącego ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w pandemii, bo może się okazać, że stan zagrożenia zostanie jeszcze utrzymany, a tym samym osoby niepełnosprawne otrzymają dodatkowy czas na korzystanie z dokumentów, które uprawniają je do ulg i świadczeń pieniężnych.

źródło:PAP MediaRoom

Prezydent podpisał w środę, 15 marca br., nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, z której ostatecznie wykreślono przepis, który byłby istotny dla osób niepełnosprawnych, którym w czasie pandemii automatycznie wydłużono ważność orzeczeń o niepełnosprawności. Wprowadzono go na etapie prac w Sejmie, a uchylono poprawką senacką. Ostatecznie posłowie przychylili się, by go z regulacji wykreślić.
Gdyby ów zapis wszedł w życie, to osoby niepełnosprawne, którym wydłużono ważność dokumentu w pandemii, musiałyby wnioskować o wydanie nowego. Miałyby na to czas do 1 czerwca 2023 roku, bo właśnie z tym dniem dokument traciłby swoją moc.

Jednak ostatecznie z nowelizacji został usunięty. Tym samym utrzymano „stare” przepisy.

Oznacza to, że w sprawie ważności orzeczeń, które powinny stracić swoją moc po 8 marca 2020 roku decydująca pozostaje tzw. ustawa covidowa. Chodzi o ustawę z 2 marca 2020 roku o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji. Jej zapisy mówią o tym, że gdy zostanie zniesiony stan zagrożenia epidemicznego (obowiązuje do 31 marca 2023 roku), to osoby posiadające dokument automatycznie przedłużony na czas pandemii będą miały dwa miesiące (60 dni), by wnioskować o wydanie nowego.

Dlatego warto śledzić decyzję rządu w sprawie rozporządzenia dotyczącego ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w pandemii, bo może się okazać, że stan zagrożenia zostanie jeszcze utrzymany, a tym samym osoby niepełnosprawne otrzymają dodatkowy czas na korzystanie z dokumentów, które uprawniają je do ulg i świadczeń pieniężnych.

źródło:PAP MediaRoom