Medicalpress
Europa zbliża się do przełomu – przynajmniej, jeśli chodzi o walkę z uzależnieniem od nikotyny i ograniczeniem skutków zdrowotnych palenia papierosów. Szwecja wkrótce może stać się pierwszym krajem Unii Europejskiej „wolnym od dymu”. Czy Polska ma pomysł jak podążać w tym kierunku? W kontekście Światowego Dnia Bez Tytoniu warto zadać sobie pytanie, czy działania podejmowane przez państwo są wystarczająco odważne i skuteczne, by realnie ograniczyć palenie tytoniu, także wśród nieletnich.
Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), palenie tytoniu odpowiada za ponad 8 milionów zgonów rocznie, z czego aż 1,3 miliona to ofiary biernego palenia[1]. W Polsce – jak podaje Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – co roku umiera z tego powodu około 70 tysięcy osób[2]. Mimo spadku liczby tradycyjnych palaczy, rośnie popularność nowatorskich produktów nikotynowych, zwłaszcza wśród młodzieży. Badanie ESPAD 2024 pokazuje, że ponad 57% polskich 15-16-latków miało kontakt z e-papierosami[3]. Tymczasem Szwecja zbliża się do granicy 5% regularnie palących papierosy dorosłych, co Komisja Europejska uznaje za próg osiągnięcia statusu „społeczeństwa wolnego od dymu”[4]. Dla porównania: w Polsce nadal pali około 28% dorosłych, w tym 30% mężczyzn i 27% kobiet[5].

– W ostatnich latach odsetek osób palących w Polsce rośnie. To odwrotny trend niż w większości krajów Europy, gdzie notuje się spadek liczby palaczy. – alarmował Niestety nie mam dobrych wieści – rozpoczął dr Janusz Krupa, lekarz rodzinny. Ekspert zwrócił uwagę, że choć od lat prowadzone są działania antynikotynowe, w Polsce nadal dominuje przestarzałe podejście, zgodnie z którym „palacz powinien po prostu rzucić palenie”. – Brakuje jednak realnego wsparcia. Mamy zaledwie 3 profesjonalne poradnie leczenia uzależnień od nikotyny w całym kraju. Trzy placówki na osiem milionów palaczy – podkreślił. Zwrócił też uwagę na działającą infolinię TPPP, która jest wartościowym narzędziem, ale zbyt mało wykorzystywanym.

Dr Krupa przypomniał, że palacze narażają nie tylko siebie. – Szacuje się, że około 4 miliony dzieci w Polsce codziennie są biernymi palaczami. A nasze podejście, które zakłada jedynie nacisk na pełne porzucenie nałogu, po prostu nie działa – mówił. Z perspektywy praktykującego lekarza obserwuję brak motywacji do rzucenia palenia wśród wielu pacjentów. – Część mówi: „i tak już jestem chory, więc za późno”, inni: „jestem młody, nie widzę potrzeby” – relacjonował. – To świadczy o bardzo niskim poziomie świadomości zagrożeń związanych z paleniem.

Jednym z kluczowych wyzwań jest zmiana podejścia – odejście od moralizowania na rzecz realnych rozwiązań. Jindřich Vobořil, niezależny ekspert ds. uzależnień i były koordynator ds. polityki walki z uzależnieniami w Czechach, nie ma wątpliwości, że Europa potrzebuje nowej strategii. – Nie chodzi tylko o zakazy. Europa potrzebuje dziś nowej narracji o nikotynie – opartej na dowodach, szacunku do ludzi i skutecznych rozwiązaniach. Inaczej przegramy walkę z uzależnieniem. W jego ocenie osoby, które nie są gotowe całkowicie zrezygnować z nikotyny, powinny mieć dostęp do produktów o mniejszej szkodliwości – pod warunkiem ich ścisłej regulacji.

Przykład Szwecji pokazuje, że takie podejście może przynieść wymierne efekty. Prof. Karl Fagerström, uznawany za jednego z najważniejszych badaczy nad uzależnieniem od nikotyny, zauważa, że skuteczność tamtejszej polityki polegała na konsekwentnym zastępowaniu papierosów alternatywami. – Szwecja jest bliska osiągnięcia statusu kraju wolnego od dymu, nie dlatego, że ludzie przestali używać nikotyny, ale dlatego, że przestali używać jej najgroźniejszej formy – papierosów – mówi. – Jeśli chcemy ratować życie, musimy oddzielić uzależnienie od nikotyny od wdychania dymu. – dodaje, przypominając, że to spalanie tytoniu powoduje największe szkody zdrowotne, nie sama nikotyna.
 
Jak tłumaczył Prof. Fagerström, Szwecja to kraj, który nie brał udziału w żadnej z dwóch wojen światowych. W efekcie szwedzcy mężczyźni nie byli masowo wystawieni na papierosy, które żołnierzom innych narodowości rozdawano wtedy za darmo. Kiedy pod koniec lat 60. i na początku lat 70. zaczęto szerzej mówić o szkodliwości palenia tytoniu, w Szwecji zaczęła się zauważalna zmiana zachowań. Wraz z rosnącą świadomością zdrowotną społeczeństwa, liczba palaczy malała, a jednocześnie rosła popularność snusu.Dziś widać wyraźnie, jak to wpłynęło na zdrowie populacji. Dane Światowej Organizacji Zdrowia pokazują, że wśród mężczyzn w Szwecji wskaźnik zgonów spowodowanych przez tytoń wynosi 87 przypadków na 100 tys., podczas gdy średnia w Unii Europejskiej to aż 220. W przypadku nowotworów innych niż rak płuca wskaźnik ten wynosi w UE 105, a w Szwecji – tylko 41. Również w chorobach sercowo-naczyniowych Szwedzi wypadają zdecydowanie lepiej (72 vs. 170 zgonów na 100 tys.). – wskazywał profesor.

Obecnie tylko trzy kraje w Europie – Szwecja, Norwegia i Islandia – wykazują powszechne użycie snusu lub podobnych produktów, w tym także nowoczesnych beztytoniowych saszetek z nikotyną. Nie jest przypadkiem, że to właśnie te trzy państwa mają najniższe wskaźniki zgonów przypisywanych tytoniowi, co potwierdzają dane z projektu Global Burden of Disease z 2021 r. Prof. Fagerström podkreślił, że taka zbieżność statystyczna nie może być dziełem przypadku – szanse, by była losowa, to jedna na ponad 20 tysięcy.

Obecny szwedzki rząd jako pierwszy w historii oficjalnie uznał podejście oparte na redukcji szkód. – Do tej pory wszystkie produkty tytoniowe były traktowane jako równie szkodliwe – mówił profesor Fagerström. – Dziś jednak minister zdrowia jasno opowiada się za polityką redukcji ryzyka, co znajduje potwierdzenie nie tylko w deklaracjach, ale też w działaniu – obniżono podatek na snus, a jednocześnie podniesiono go na papierosy. W praktyce oznacza to, że w Szwecji cena za jedną sztukę papierosa to ok. 31 centów, za porcję snusu – 22 centy, a za beztytoniową saszetkę z nikotyną – około 18 centów. Co więcej, na te ostatnie produkty praktycznie nie nakłada się podatków.

Jednocześnie eksperci przestrzegają przed nowym zjawiskiem – rosnącą popularnością e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu wśród nastolatków. Prof. Dominika Dudek, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, podkreśla, że układ nerwowy młodych ludzi jest szczególnie podatny na działanie nikotyny. – Młodzi ludzie są szczególnie podatni na marketing tzw. 'bezpiecznych’ produktów nikotynowych. Tymczasem – One nie są bezpieczne – zwłaszcza dla rozwijającego się mózgu – ostrzega. Jak dodaje, wiele osób sięga po takie produkty codziennie, nie zdając sobie sprawy z ich uzależniającego potencjału. – To nie jest nieszkodliwy nawyk. To wstęp do uzależnienia, które często nie zostaje rozpoznane, bo wydaje się 'czystsze’ i modniejsze niż palenie papierosów.

Nowe wyzwania wymagają nowych narzędzi – i nowego podejścia również w opiece zdrowotnej. Dr Janusz Krupa, zwraca uwagę, że temat palenia tytoniu i uzależnienia od nikotyny nadal zbyt rzadko pojawia się w gabinetach POZ. – W podstawowej opiece zdrowotnej rzadko rozmawiamy z pacjentami o używaniu nikotyny, jeśli nie mają objawów. To musi się zmienić. – zaznacza. Jego zdaniem edukacja i rozmowa z pacjentem powinna stać się standardem, a nie wyjątkiem.

Również dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. organizacji systemu ochrony zdrowia, wskazuje na konieczność twardych działań systemowych. – Musimy wzmocnić system kontroli. Sam zakaz sprzedaży nieletnim nic nie da, jeśli nie będzie egzekwowany – mówi. Wskazuje na potrzebę jasnej klasyfikacji nowych produktów oraz rzeczywistego egzekwowania przepisów – zarówno przez inspekcje sanitarne, jak i instytucje nadzoru nad rynkiem. – Polski system nadzoru jest dziś niewystarczający. Zmieniające się produkty wymykają się dotychczasowym kategoriom i trudno je skutecznie regulować. – dodaje.

Eksperci są zgodni: państwo nie może jedynie reagować na zmiany rynkowe, ale powinno je wyprzedzać. – Europa nie może tylko reagować na rynek. Musimy wyprzedzać zmiany – bo przemysł tytoniowy już dziś planuje, jak zdobyć kolejnych klientów. – ostrzega Vobořil. Według niego Polska ma potencjał, by stać się liderem zmian, ale zbyt długo zwleka z wdrażaniem kompleksowej polityki nikotynowej. – Musimy działać teraz, bo opóźnienia kosztują ludzkie życie.  – dodaje.

Jak zaznaczył dr Janusz Krupa, najtwardszym wskaźnikiem skuteczności interwencji w medycynie jest śmiertelność. – Każdego roku z powodu palenia w Polsce umiera 70–80 tysięcy osób. Jeśli istniałaby dla nich alternatywa, która jest mniej szkodliwa i daje szansę na przeżycie – warto ją rozważyć. Niestety, takie podejście wciąż nie jest popularne – stwierdził.

Szczególne nadzieje eksperci wiążą z przygotowywaną przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne Narodową Strategią Kontroli Palenia Tytoniu i Używania Wyrobów Nikotynowych w latach 2025 – 2030. Dokument ten – choć jeszcze nieoficjalny – zawiera konkretne narzędzia przeciwdziałania inicjacji nikotynowej wśród młodzieży oraz nowoczesne mechanizmy edukacji i kontroli.  Prof. Dudek zauważa, że działania marketingowe w mediach społecznościowych stanowią dziś jedno z największych zagrożeń. – Nie można dopuścić, by reklama e-papierosów i influencerzy mieli większy wpływ na młodzież niż edukacja i zdrowy rozsądek. – apeluje.

Z kolei Prof. Fagerström przypomina, że tylko spójna polityka zdrowotna, odważna i długofalowa, może przynieść realne efekty. – To, co dziś wydaje się kontrowersyjne, jutro może ratować zdrowie tysięcy ludzi. Historia walki z tytoniem pokazuje, że warto mieć odwagę wyprzedzać czasy.

Jednym z praktycznych rozwiązań, które daje większe możliwości, jest wprowadzenie modelu koordynowanej opieki w podstawowej opiece zdrowotnej. – To bardzo dobry koncept. Umożliwia lekarzowi przeznaczenie raz w roku ok. 30 minut na rozmowę z pacjentem o jego zdrowiu – tłumaczył dr Krupa. – Ja osobiście ten czas wykorzystuję m.in. na rozmowy o rzucaniu palenia i doradzanie w tym zakresie. Dodał również, że niedawno wystartował nowy ogólnopolski program „Moje Zdrowie”, skierowany do wszystkich obywateli powyżej 20. roku życia. – Każda osoba w tym wieku może wypełnić specjalny kwestionariusz i przekazać go lekarzowi POZ, co otwiera drogę do dodatkowej konsultacji. W ramach tej konsultacji omawiane są także kwestie związane z paleniem tytoniu i możliwości jego rzucenia – wyjaśnił. – Mamy więc pewne narzędzia, ale obawiam się, że jeśli lekarze podstawowej opieki zdrowotnej zostaną z tym problemem sami, nie będziemy w stanie go skutecznie rozwiązać. To zbyt trudne zadanie, które wymaga współpracy systemowe.j – zaznaczył.

W Światowy Dzień Bez Tytoniu 2025 roku Europa jest bliżej niż kiedykolwiek osiągnięcia celu, jakim jest przyszłość wolna od dymu. Jednak, ka wskazują eksperci, dalszy postęp będzie możliwy tylko wtedy, gdy za deklaracjami pójdą konkretne działania: spójne regulacje, realna ochrona dzieci i młodzieży przed ekspozycją na nikotynę, skuteczna kontrola rynku oraz nowoczesna polityka zdrowotna, która uwzględnia także podejście redukcji szkód. Bez odważnych decyzji systemowych trudno będzie zatrzymać eskalację problemu, który dotyczy już nie tylko zdrowia publicznego, ale także bezpieczeństwa społecznego i przyszłości całego pokolenia.
 
Potrzeba także wsparcia ze strony decydentów i środowiska medialnego. – Zróbmy wszystko, by palenie przestało być modne. Potrzebujemy wspólnego frontu – zaapelował dr Krupa.
 
 
***
Tekst powstał na podstawie wypowiedzi z międzynarodowego panelu eksperckiego „Tobacco-Free Future: Is Europe and Poland on the right path?”, zorganizowanego online 28 maja 2025 r. z okazji Światowego Dnia bez Tytoniu. W spotkaniu wzięli udział m.in. Jindřich Vobořil (Czechy), prof. Karl Fagerström (Szwecja), prof. Dominika Dudek, dr Jerzy Gryglewicz oraz dr Janusz Krupa.

 
[1] WHO, Tobacco Fact Sheet, maj 2024: https://www.who.int/news-room/fact-sheets/detail/tobacco
[2] NIZP-PZH, „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania – raport 2023”
[3] ESPAD 2024, KCPU: https://kcpu.gov.pl/uzywanie-substancji-psychoaktywnych-przez-polska-mlodziez/
[4] European Commission, Sweden on track to become smoke-free, 2023: https://ec.europa.eu
[5] https://www.termedia.pl/pulmonologia/Eksperci-Codziennie-pali-12-proc-nastolatkow-Nie-mamy-skutecznego-programu-antynikotynowego,52120.html
Zapraszamy Państwa do obejrzenia wyjątkowej debaty eksperckiej z okazji nadchodzącego Dnia Bez Tytoniu (No Tobacco Day 2025), w gronie multidyscyplinarnym specjalistów ze Szwecji, Czech i Polski.Transmisja na żywo – piątek 30 maja godz. 12:00.
Język debaty: angielski z tłumaczeniem na polski.

Paneliści:
• Prof. Karl Fagerström – Szwecja, czołowy badacz w dziedzinie kontroli tytoniu, członek założyciel Society for Research on Nicotine and Tobacco (Towarzystwa Badań nad Nikotyną i Tytoniem), zastępca redaktora naczelnego czasopisma Nicotine & Tobacco Research
• Mgr Jindřich Vobořil – Czechy, wieloletni krajowy koordynator ds. uzależnień, ekspert i przewodniczący rady think tanku Rational Addiction Policy;
• Prof. Dominika Dudek – Prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego;
• Dr Jerzy Gryglewicz – Polska, ekspert ochrony zdrowia, lider projektu MBA Uczelni Łazarskiego w Warszawie oraz ekspert Center of Value Based Healthcare
• Dr Janusz Krupa – Polska, lekarz rodzinny, Przychodnia „Orlik” w Warszawie, wykładowca CMKP w Warszawie.

Tematyka dyskusji:

Gdzie znajduje się UE w zakresie strategii kontroli tytoniu?

– Porównanie strategii krajowych i ich efektów w praktyce.
– Dlaczego niektórym krajom udaje się osiągnąć postępy szybciej niż innym?

Od polityki do praktyki: sprawdzone rozwiązania
– Jakie regulacje przyniosły wymierne efekty w Szwecji i Czechach?
– Jak edukacja publiczna i egzekwowanie prawa przyczyniły się do zmian?

Czy Polska zostaje w tyle? Jak zniwelować różnice
– Jakie są pilne bariery systemowe w Polsce?
– W jaki sposób Narodowa Strategii Kontroli Palenia Tytoniu i Używania Wyrobów Nikotynowych może zmienić sytuację?

Ochrona młodych
– Jak skutecznie zapobiegać wczesnemu uzależnieniu od nikotyny?
– Które regulacje są najskuteczniejsze wobec produktów smakowych i marketingu e-papierosów?
– Jaką rolę odgrywają media społecznościowe i platformy cyfrowe?


Oglądaj 30 maja o godz. 12:00

Najnowsze badanie przeprowadzone przez Fundację TO SIĘ LECZY w listopadzie b.r. wśród pacjentów onkologicznych i kardiologicznych w Polsce rzuca światło na niepokojące dane dotyczące nawyków palenia tytoniu przed i po diagnozie choroby. Niestety brakuje realnego i systemowego wsparcia w odchodzeniu od nałogu. W publicznym systemie opieki zdrowotnej funkcjonują tylko 3 kompleksowe (stacjonarne) poradnie antynikotynowe, a zasięg i wiedza pacjentów o Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym są niewystarczające.
– Musimy zdawać sobie sprawę, że mamy w Polsce ogromny problem zdrowotny i społeczny – ponad 8 mln. dorosłych osób pali papierosy, to ok. 29% tej populacji. W konsekwencji co roku ponad 80 000 osób umiera z powodu chorób odtytoniowych, takich jak nowotwory, choroby układu krążenia czy choroby układu oddechowego. Tymczasem większości z nich można by zapobiec lub znacznie zmniejszyć ryzyko ich rozwoju, poprzez prewencję palenia i wsparcie w jego rzucaniu. – mówi Marek Kustosz, prezes Fundacji.
 
Co istotne wśród osób uzależnionych od palenia tytoniu (nikotynizm) znajdują się pacjenci ze zdiagnozowanymi chorobami onkologicznymi i kardiologicznymi, którzy kontynuują palenie, nie zawsze zdając sobie sprawę z negatywnych konsekwencji wdychania dymu tytoniowego na skuteczność leczenia, nasilenie powikłań czy szybkość rekonwalescencji np. po operacji, z drugiej strony będąc w szponach nałogu – uzależnienia, często bez profesjonalnej pomocy, nie są w stanie ograniczyć czy rzucić palenia.

Najnowsze badanie opublikowane w Światowy Dniu Rzucania Palenia ujawnia, że pacjenci, przed diagnozą choroby, palili głównie papierosy tradycyjne (48%), 12% papierosy bezdymne, a 10% korzystało z e-papierosów. Co niepokojące, palenie papierosów tradycyjnych przed diagnozą miało przede wszystkim charakter nałogowy (86%) lub częsty (14%). Ponadto, prawie połowa pacjentów kontynuuje palenie papierosów tradycyjnych po diagnozie.

W świetle wyników ankiety, po diagnozie odsetek nałogowo palących papierosy zmniejszył się do 26%, ale pozostałe 40% ankietowanych przyznało, że nadal pali często. Badanie ujawnia również, że tylko 36% respondentów miało świadomość istnienia Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym (TPPP), co wskazuje na potrzebę lepszego informowania pacjentów o dostępnych formach pomocy.

Mimo że 91% pacjentów onkologicznych i kardiologicznych podejmowało próby rzucenia palenia, większość z nich (76%) podjęła trzy lub więcej prób, to pożegnać z nałogiem udało się tylko 38% z nich, 26% po pewnym czasie wróciła do palenia, a 36% w ogóle nie udało się rzucić palenia tytoniu. Najczęściej stosowanymi metodami walki z uzależnieniem były: nikotynowa terapia zastępcza NTZ) (68%), leczenie farmakologiczne (40%) oraz aplikacje mobilne (36%) oraz stosowanie alternatywnych produktów nikotynowych (18% e-papierosy i 17% podgrzewacze tytoniu), jak również grupy wsparcia (17%). Wyniki te potwierdzają, że farmakoterapia i NTZ dla wielu uzależnionych osób okazują się nie być skuteczne. Stąd potrzeba bardziej kompleksowego wsparcia w rzucaniu nałogu, w tym stosowania terapii uzależnień i wykorzystania alternatywnych produktów nikotynowych – jako forma stopniowego przejścia do abstynencji nikotynowej.

Finansowanie metod wspierających rzucenie palenia także stanowi problem dla pacjentów – 75% ankietowanych finansowało te metody ze środków prywatnych, a tylko niecałe 10% korzystało z wsparcia publicznej opieki zdrowotnej.

Oczekiwania pacjentów wskazują jasno na potrzebę rozszerzenia dostępu do poradnictwa antytytoniowego. Aż 79% pacjentów chciałoby, aby poradnie rzucania palenia były dostępne w całym kraju i finansowane z funduszy publicznych. Wskazują także na potrzebę lepszego dostępu do informacji o miejscach wsparcia w rzucaniu palenia oraz zintensyfikowania działań edukacyjnych w zakresie szkodliwości palenia.

W kontekście kształtowania rozwiązań systemowych oraz regulacji prawnych, ważny jest także fakt, że większość ankietowanych wskazała, że sprzedaż wszystkich wyrobów zawierających nikotynę powinna być uregulowana i zakazana dla osób poniżej 18 r.ż. Zgodnie z Ustawą o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych sprzedaż wyrobów nikotynowych (papierosy tradycyjne, e-papierosy, papierosy bezdymne) jest zakazana osobom nieletnim. Ma to na celu ochronę zdrowia dzieci i młodzieży oraz uniknięcie lub opóźnienie inicjacji nikotynowej wśród młodych. Podobnym regulacjom nie podlegają jednak saszetki nikotynowe, co nie jest do końca zrozumiałe i wymaga pilnych zmian. Podobne regulacje zostały wprowadzone m.in. w Szwecji, Czechach Wielkiej Brytanii, Danii, Finlandii, czy Słowacji.

Link do badania:
https://tiny.pl/09kww1yv

źrodło: To Się Leczy

– Dobrze że kwestia palenia papierosów jest w tej chwili przedmiotem powszechnej debaty publicznej. Istotne, jest to, że działania fiskalne są tylko jednym z elementów walki z nałogiem palenia. Brakuje tymczasem ogólnopolskiej strategii, która odpowie na pytanie, w jaki sposób dokonać kluczowej zmiany i zmniejszyć bardzo wysoki odsetek osób palących, który sięga aktualnie 30%. Spójne strategie walki z paleniem papierosów w innych krajach, spowodowały, że odsetek palących wyraźnie spadł np. w Szwecji do ok. 5 %, a w Wielkiej Brytanii do ok. 7%. Tam kwestie ograniczenia palenia były w sposób racjonalny i długofalowy zaadresowane. – mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia w rozmowie z Medicalpress.
W ostatnim czasie wiele mówi się o walce z paleniem tytoniu i nikotynizmem, m.in. o konieczności zmian w polityce fiskalnej czy wprowadzenia zakazu jednorazowych, smakowych wyrobów. Czy Polska polska prowadzi skuteczne działania antytytoniowe?

– Dobrze że kwestia palenia papierosów jest w tej chwili przedmiotem powszechnej debaty publicznej. Istotne, jest to, że działania fiskalne są tylko jednym z elementów walki z nałogiem palenia. Brakuje tymczasem ogólnopolskiej strategii, która odpowie na pytanie, w jaki sposób dokonać kluczowej zmiany i zmniejszyć bardzo wysoki odsetek osób palących, który sięga aktualnie 30%. Spójne strategie walki z paleniem papierosów w innych krajach, spowodowały, że odsetek palących wyraźnie spadł np. w Szwecji do ok. 5 %, a w Wielkiej Brytanii do ok. 7%. Tam kwestie ograniczenia palenia były w sposób racjonalny i długofalowy zaadresowane. – mówi dr Jerzy Gryglewicz, ekspert ochrony zdrowia w rozmowie z Medicalpress.



– Musimy mieć świadomość, że samo podnoszenie stawek akcyzowych czy podatków, nie odegra tak kluczowej roli, jak edukacja zdrowotna i tworzenie pewnych ram dla procedur medycznych, które pomogą ludziom zwalczyć nałóg
. – kontynuuje dr Gryglewicz.

– Problem uzależnienia od tytoniu i nikotynizm to problem zdrowotny, dlatego trzeba tworzyć kompleksowe rozwiązania m.in. sieć poradni antytytoniowych, które będą pomagać pacjentom wyjść z nałogu. To jest najważniejsze zadanie. Trzeba mieć świadomość, że nie każdy wyrób tytoniowy, w identyczny sposób wpływa na zdrowie. Badania naukowe prowadzone na całym świecie, wskazują, że najbardziej szkodliwe są tradycyjne papierosy, które zawierają najwiecej substancji toksycznych, a ryzyko zachorowania na choroby nowotworowe i choroby układu krążenia w konsekwencji ich palenia jest największe. Dlatego bardzo ważne jest to, aby dokonać pewnego rozdzielenia wyrobów, które zawierają nikotynę, w oparciu o mechanizmy redukcji szkód. Może to spowodować, że podejmowane działania w walce z uzależnieniem od tytoniu, przyniosą lepsze efekty zdrowotne i nie będą stygmatyzować osób palących, powodując jeszcze większą frustrację, wyobcowanie i zamknięcie się na kolejne próby odejścia od nałogu. Musimy tym osobom pomagać i zwiększać możliwości, które sprawią, że palenie papierosów będzie coraz mniejszym problemem zdrowotnym w naszym kraju. – dodaje Gryglewicz.


Do tej pory w Polsce nie zostały uregulowane prawnie wszystkie wyroby nikotynowe, np. woreczki nikotywnowe. Dlaczego tak się dzieje Pana zdaniem? I jakie może mieć to konsekwencje?

– Musimy mieć świadomość, że w naszym kraju ta technologia podawania nikotyny jest najmniej znana i popularna. Oczywiście zawsze lepiej jest regulować przed wejściem danego towaru/produktu na rynek, bo wtedy te możliwości są dużo większe. Mamy pewne doświadczenia z wielu państw europejskich i powinniśmy przyjąć pewne wzorce międzynarodowe dla tych produktów, które będą najbardziej optymalne w Polsce. Musimy mieć świadomość, że brak takich regulacji lub zakaz, może spowodować rozrost tzw. czarnego rynku, a z kolei wprowadzenie regulacji zagwarantuje to, że te produkty będą w sposób istotny monitorowane przez instytucje, które odpowiadają za nasze zdrowie.


źródło: Medicalpress

W związku z przedłożeniem do konsultacji publicznych Projektu ustawy o zmianie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (UC 18) Polskie Towarzystwo Onkologiczne przekazało do Ministerstwa Zdrowia stanowisko ww. sprawie. 
 
Treść stanowiska: 
 
Środowisko onkologów z niepokojem obserwuje rosnący problem zdrowia publicznego, którym jest lawinowy wzrost sprzedaży papierosów elektronicznych. Według raportu Centrum Monitorowania Rynku (CMR) w 2023 roku sprzedaż tzw. jednorazówek przekroczyła 100 mln sztuk. Jeszcze większe obawy budzi fakt, iż głównymi adresatami tych produktów jest młodzież. Jak wynika z ostatniego raportu przygotowanego na zlecenie Instytutu Zdrowia i Demokracji, przy opracowaniu merytorycznym Polskiego Towarzystwa Postępów Medycyny „MEDYCYNA XXI”, aż 75 proc. 16-17 latków inicjację nikotynową przeszło przed 15. rokiem życia. Większość z nich, bo aż 58 proc. sięgnęła po e-papierosy, głównie z ciekawości smaku – największą popularnością cieszą się smaki owocowe. Urządzenia są atrakcyjne wizualnie, modne i co najważniejsze – bardzo łatwo dostępne. W szkołach w grupie palaczy najpopularniejszą używką stały się e-papierosy, z których korzysta aż 78,1 proc. uczniów (palących). Podobne dane wynikają z raportu Rzecznika Praw Dziecka, zgodnie z którym w Polsce takich urządzeń używa już co czwarty nastolatek, natomiast ponad 70% amatorów e-papierosów w wieku poniżej 20 lat pali regularnie. 
 
W świetle powyższych danych oraz badań naukowych, Polskie Towarzystwo Onkologiczne stoi na stanowisku, iż priorytetem państwa w zakresie polityki zdrowotnej powinna być szeroko pojęta walka z nikotynizmem w społeczeństwie oraz podjęcie radykalnych działań zmierzających do ochrony dzieci i młodzieży przed następstwami używania e-papierosów. Zjawisko popularności e-papierosów wśród młodzieży oraz wczesna inicjacja nikotynowa powodują, że „wychowujemy” w społeczeństwie przyszłym palaczy. Długotrwałe palenie papierosów znacząco zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory, w tym na raka płuc, który jest jednym z najczęstszych i najbardziej śmiertelnych rodzajów nowotworów – odpowiada za 24% wszystkich zgonów z powodu nowotworów w Polsce. Jednak dym z papierosów zawiera również substancje szkodliwe dla wielu innych narządów i układów w organizmie. Wprowadzane na rynek urządzenia zawierają również inne niebezpieczne substancje chemiczne, które są szkodliwe dla zdrowia. Dlatego Polska wzorem Francji, Wielkiej Brytanii czy Belgii, która w przyspieszonym trybie uzyskała zgodę od Komisji Europejskiej, powinna jak najszybciej wprowadzić całkowity zakaz sprzedaży smakowych e-papierosów, nałożenie na producentów obowiązku przebadania składu wprowadzanych na rynek urządzeń a także zakaz sprzedaży tych produktów osobom poniżej 18. r.ż. W związku z dynamicznym rozwojem tego sektora rynku inne kraje, jak np. Holandia, wprowadza również odgórne normy wyglądu e-papierosów, aby ich adresatami nie były dzieci i młodzież. Według raportu kanadyjskiej organizacji Physicians for a Smoke-Free Canada (PSC) na całym świecie już ponad 30 krajów wprowadziło ograniczenia w zakresie sprzedaży e-papierosów. 
 
Z problemem epidemii e-papierosów borykają się wszystkie kraje Unii Europejskiej, dlatego walka z tym zjawiskiem powinna być jednym z priorytetów polskiej prezydencji w Radzie UE – o co apelujemy i czego będziemy gorącymi orędownikami. 
 
/Polskie Towarzystwo Onkologiczne/

Projekt: https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12385151/katalog/13057901#13057901 

źródło: PTO

Palenie tytoniu jest przyczyną milionów przedwczesnych zgonów każdego roku na całym świecie. Rosnąca świadomość społeczna na temat szkodliwości palenia tytoniu, niestety nie przedkłada się na zmniejszenie problemu – nadal pozostaje ono jednym z największych wyzwań dla globalnego zdrowia publicznego w XXI wieku. O kryzysie zdrowotnym spowodowanym paleniem tytoniu rozmawiamy z dr Januszem Krupą, prezesem Instytutu Człowieka Świadomego, specjalistą medycyny rodzinnej, pracownikiem naukowo – dydaktycznym Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego – współautorem raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków”.
Katarzyna Redmerska: 8 mln Polaków pali papierosy. 70 tys. umiera w związku z paleniem papierosów. Codziennie 4 mln dzieci są bezpośrednio narażone na dym tytoniowy. To przytłaczające.
Dr Janusz Krupa: To absolutnie przytłaczające i co najgorsze, ten trend zamiast spadać, w ostatnich latach rośnie! Jesteśmy jednym z nielicznych krajów europejskich, jeśli nie jedynym, w którym dzieją się takie rzeczy. Jest to niestety, efekt wieloletnich zaniedbań w obszarze działań profilaktycznych (stąd rosnąca liczba palaczy wśród dzieci, młodzieży i młodych dorosłych) jak i leczenia osób uzależnionych od tytoniu.

Katarzyna Redmerska: Nałogowi palenia papierosów ulega każdego dnia niemal 30 proc. Polaków. Dlaczego?
Dr Janusz Krupa: Jak wspomniałem – w Polsce nie istnieją żadne skuteczne rozwiązania systemowe zapobiegające rozpoczynaniu palenia (wg. oficjalnych raportów około 50 proc. nastolatków nie ma żadnych problemów z zakupem papierosów – tak klasycznych jak i elektronicznych, pomimo formalnego zakazu sprzedaży takich wyrobów niepełnoletnim) ani pomagające w rzuceniu nałogu palenia.

Katarzyna Redmerska: Nawet 60 proc. pacjentów onkologicznych i kardiologicznych nie umie rzucić palenia. Gdzie tkwi problem?
Dr Janusz Krupa: Problem tkwi w głowie i nawykach palaczy. Zawarta w papierosach nikotyna to substancja silnie uzależniająca. Co więcej, oprócz uzależnienia, powoduje także wyrzut endorfin – czyli poprawę samopoczucia, przez co redukuje stres. Część ekspertów uważa także, że nikotyna może wpływać na poprawę procesów poznawczych i pamięci. Jest też druga strona uzależnienia – uzależnienie behawioralne. W umyśle wielu uzależnionych od papierosów palenie często łączy się z chwilą wytchnienia od pracy, możliwością interakcji z innymi osobami czy przebywaniem na przyjęciu – a więc z chwilami relaksu i przyjemności. Te czynniki mocno wpływają na siłę uzależnienia i niechęć do jego zaprzestania. Często podczas spotkań w szerszym gronie (szerszym, gdyż nikt z moich najbliższych znajomych nie pali papierosów nałogowo!) zadaję palaczom pytanie, czy wiedzą o szkodliwości papierosów. Odpowiedź jest zawsze twierdząca – pytam więc, dlaczego palą? Odpowiedzi są przeróżne: bo lubię, bo inni palą, jest to dobrze widziane w mojej pracy, etc. Jak widać, problemem nie jest brak świadomości szkodliwości palenia – ale przyjemne doznania związane z aktem palenia.

Katarzyna Redmerska: Spośród 8 milionów osób palących, tylko około 9 tysięcy zgłasza się do poradni specjalistycznych. Niestety Polsce funkcjonują zaledwie 3 pełnoprawne poradnie antynikotynowe, o których nie wiedzą nie tylko pacjenci, ale i większość lekarzy. Jak to możliwe?
Dr Janusz Krupa: O przyczynie tego stanu rzeczy wspomniałem już na wstępie – w Polsce od wielu lat nie mamy żadnych zakrojonych na szeroką skalę programów antytytoniowych skierowanych do ogółu społeczeństwa – więc palacze nie mają nawet szansy dowiedzieć się, że mogą otrzymać jakąkolwiek pomoc. Nie lepiej ma się sytuacja w ochronie zdrowia – prawie nikt (mówię o lekarzach, pielęgniarkach, położnych) nie pamięta o odnotowywaniu w dokumentacji medycznej faktu palenia papierosów (kod zespołu uzależnienia od tytoniu w klasyfikacji ICD-10 – F17), wobec czego prawie nikt nie przeprowadza nawet najprostszej interwencji antynikotynowej 5P. Co więcej, na oddziałach kardiologicznych, pulmonologicznych, onkologicznych, i innych, nie ma osób zajmujących się tą tematyką i edukujących palaczy jak zerwać z tym nałogiem. Nie znam twardych danych z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów Instytutu Onkologii w Warszawie, który prowadzi świetne szkolenia z leczenia zespołu uzależnienia od tytoniu, dotyczących liczby osób, które przeszły to szkolenie – ale podejrzewam, że jest to kropla w moczu potrzeb. Tak więc nie mamy żadnego systemu edukującego palaczy lub zapobiegającego sięganiu po papierosy, ani żadnego systemu wsparcia dla tych, którzy chcą zerwać z nałogiem. Jaśniej nie da się tego powiedzieć.

Katarzyna Redmerska: Badania pokazują, że najbardziej szkodliwe są tradycyjne papierosy, mniej podgrzewacze tytoniu, po nich e-papierosy i pozostałe produkty bezdymne typu snus i saszetki. Czy w takim razie dobrym początkiem na walkę z uzależnieniem jest przerzucenie się z tradycyjnych papierosów np. na e-papierosy?
Dr Janusz Krupa: To bardzo trudny i kontrowersyjny temat. Mam osobiste wrażenie, że tak zwolennicy jak i przeciwnicy takiego podejścia okopali się na swoich pozycjach i na razie tylko ze sobą walczą, zamiast usiąść do stołu i podjąć poważną debatę. Jest już wiele publikacji, które mówią o znacznej (sięgającej nawet 100 proc.) redukcji substancji niebezpiecznych w aerozolu wytwarzanym np. w e-papierosach. Bazując na tych danych kraje (Szwecja i Nowa Zelandia) przeprowadziły (i nadal prowadzą) kampanie skierowane do palaczy, zachęcające do rzucenia palenia, ale jeśli się to nie uda – przynajmniej do zamiany tradycyjnych papierosów na e-papierosy. Kampanie te zorganizowane są przez tamtejsze Ministerstwa Zdrowia, aktywnie wspierane przez rząd. Po kilku latach efekt jest taki, że odsetek palaczy tradycyjnych papierosów zbliżył się w obu krajach do 5 proc. (poniżej 5 proc. to wg WHO „kraj wolny od dymu papierosowego”) i już zauważalne są w danych epidemiologicznych efekty takiego podejścia – np. w Szwecji zapadalność na nowotwory jest o 41 proc. niższa niż średnia dla Unii Europejskiej. Oczywiście musimy pamiętać, że na odległe efekty alternatywnych wyrobów nikotynowych musimy jeszcze poczekać wiele lat i jest to główny argument ich przeciwników, z drugie strony, jeśli można o 95 proc. zmniejszyć ilość toksycznych substancji dostarczanych do płuc palaczy i osób z ich otoczenia (proszę pamiętać o 4 milionach polskich dzieci biernie wdychających dym papierosowy każdego dnia!). Wracając do pytania – tak, zdarza mi się zalecać wieloletnim palaczom, którzy podjęli już wielokrotne, nieudane próby porzucenia nałogu, wypróbowanie produktów alternatywnych. Ich subiektywne opinie są pozytywne – zwiększa się ich wydolność, czują się lepiej, oddychają łatwiej. Sądzę, że nasze środowisko medyczne powinno poświęcić temu zagadnieniu więcej uwagi, mamy w Polsce Agencję Badań Medycznych dysponującą ogromnym budżetem, która z pewnością sfinansowałaby dobrze zaplanowane, obiektywne badania w tym zakresie – i tu widzę szerokie pole do wypracowania konsensusu i zaleceń na bazie lokalnych danych wysokiej jakości. Oddzielnym tematem jest przeciwdziałanie inicjacji tytoniowej (ale też alkoholowej, narkotykowej, cyfrowej, etc.) przez dzieci i młodzież – tutaj powinny zostać podjęte natychmiastowe, czasem drastyczne działania – nie mamy czasu do stracenia!

Katarzyna Redmerska: Jest Pan współautorem raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków”, którego celem było przedstawienie skali problemu palenia tytoniu w Polsce oraz jego konsekwencji dla zdrowia populacji. Czy przy tworzeniu raportu coś Pana zaskoczyło?
Dr Janusz Krupa: Tak, rzeczywiście byłem zaskoczony tym, jak niewiele robi się w Polsce w zakresie walki w paleniem. Ciągle żyłem wspomnieniami z czasów aktywnej działalności publicznej prof. Witolda Zatońskiego, niekwestionowanego lidera zmiany na lepsze codziennych nawyków Polaków: palenia, zdrowszej diety, umiarkowanego spożycia alkoholu. Niestety, wraz ze zniknięciem Pana Profesora ze sfery publicznej nie wypełniła tej luki ani żadna instytucja do tego powołana ani żadna osoba o charyzmie Pana Profesora. Chcę przypomnieć, że mamy w Polsce wielu wysokiej klasy specjalistów zdrowia publicznego o specjalizacji edukacja zdrowotna – wykorzystajmy te osoby dając im szansę pracy w systemie ochrony zdrowia w zawodzie, o którym marzyli i sobie wybrali – to będą najlepsi adwokaci zdrowego stylu życia, w tym zaprzestania palenia papierosów.

Katarzyna Redmerska: Najważniejsze rekomendacje zawarte w raporcie „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik wpływający na zdrowie Polaków”, jakie zawarliście Państwo to: opracowanie narodowej strategii zaprzestania używania tytoniu i leczenia uzależnienia od niego oraz zapewnienie finansowania z budżetu na leczenie uzależnień na poziomie co najmniej 0,1 proc. Ponadto wskazaliście na konieczność przygotowania ogólnopolskiej akcji edukacyjno-informacyjnej na temat szkodliwości palenia tytoniu i możliwości bezpłatnego leczenia uzależnienia. Jak szybko Pana zdaniem wprowadzenie tych działań może dać widoczne efekty?
Dr Janusz Krupa: Jak zwykle wszystko będzie zależało od jakości i ilości działań. Jeżeli powstanie spójny system profilaktyki i leczenia nikotynizmu – to sądzę, że na efekt nie będzie trzeba czekać długo. Egzekwowanie zakazu sprzedaży papierosów i innych wyrobów nikotynowych niepełnoletnim obowiązuje od dawna – trzeba tylko, aby właściwe służby zaczęły działać i karać tych, którzy nie przestrzegają tej regulacji. Stworzenie sieci poradni antynikotynowych to kwestia dłuższego czasu, ale należy zacząć ich organizację jak najszybciej. W okresie „przejściowym”, zanim powstaną te profesjonalne ośrodki, sugerujemy zaangażowanie w działania antytytoniowe podstawowej opieki zdrowotnej (lekarzy rodzinnych oraz pielęgniarki i położne POZ), a także wybrane oddziały szpitalne. Powinniśmy jak najszybciej rozpocząć aktywną promocję Telefonicznej Poradni Pomocy Palącym (TPPP – numer: 801 108 108) skierowaną tak do ogółu społeczeństwa jak i pracowników ochrony zdrowia. Co roku umiera około 70-80 tysięcy Polek i Polaków z powodu chorób odtytoniowych – nie mamy już więcej czasu na bierne przyglądanie się tej katastrofie. 

Katarzyna Redmerska: Jak zredukować liczbę palaczy w Polsce? Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnich latach odsetek osób palących w naszym kraju zamiast maleć, zaczął rosnąć, czy w ogóle jest to wykonalne?
Dr Janusz Krupa: Na to pytanie odpowiedziałem w poprzednim akapicie – przede wszystkim musimy zacząć działać, ludziom nie są potrzebne kolejne uchwały, narodowe programy, okrągłe stoły i sympozja – państwo powinno zapewnić swoim obywatelom realne wsparcie.

Katarzyna Redmerska: Dziękuję za rozmowę.

Żródło: Redakcja Medicalpress
Minister zdrowia mówi nałogom stanowcze – nie, i zapowiada działania na rzecz zwiększenia akcyzy na papierosy i alkohol. Ponadto resort chce wdrożyć zakaz aromatów w podgrzewaczach tytoniu oraz zakaz sprzedaży jednorazówek e-papierosów. – Bez wątpienia wzrost ceny używek (papierosów i alkoholu) może spowodować ograniczenie dostępu do nich młodych ludzi, którzy z reguły nie dysponują znacznymi środkami finansowymi. W pierwszej kolejności należałoby jednak przede wszystkim egzekwować istniejące przepisy. – ocenia dr Janusz Krupa, prezes Instytutu Człowieka Świadomego, współautor raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”.
Jak pokazują dane Instytutu Zdrowia Akademii Polonijnej w Częstochowie – rocznie Polacy wypalają około 50 miliardów papierosów. Jeżeli chodzi o papierosy elektroniczne, liczba jest zdecydowanie mniejsza, ale i tak duża – 100 milionów. Na wyroby tytoniowe w 2019 roku wydaliśmy kwotę 28 mld zł.

Niemal 5 milionów Polaków jest uzależnionych od alkoholu, z czego leczenia wymaga 1,5 mln a poddaje się mu jedynie 15 proc. W 2023 roku wydaliśmy na zakup wódki 16,8 mld zł; na zakup piwa 22,8 mld zł.

Według Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych PARPA, w 2022 roku 1,5 mln dzieci w Polsce wychowywało się w rodzinach alkoholowo uzależnionych – jest to 21,5 proc. wszystkich dzieci w Polsce i 4 proc. populacji Polski.

MZ i walka z używkami wśród nieletnich
Minister zdrowia Izabela Leszczyna chce zakazać sprzedaży dzieciom i młodzieży do lat 18 – papierosów elektronicznych, które nie mają w swoim składzie nikotyny. Jak podkreśla Leszczyna, nie może tak być, by dzieci wdychały toksyczne substancje.

Resort zdrowia kończy właśnie pracę nad projektem zakazu sprzedawania alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach od 22 wieczorem do 6 rano. Nowe prawo ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2025 roku.

W opinii dr Janusza Krupy, specjalisty medycyny rodzinnej, prezesa Instytutu Człowieka Świadomego, współautora raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”, którego medicalpress poprosiło o wypowiedź – w pierwszej kolejności należałoby przede wszystkim egzekwować istniejące przepisy.

Zakaz sprzedaży wyrobów tytoniowych osobom niepełnoletnim! Zabrzmi to dziwnie, ale ponad połowa osób przed 18 rokiem życia nie ma w Polsce żadnych problemów z zakupem papierosów tradycyjnych lub e-papierosów, podgrzewaczy tytoniu – wskazuje dr Krupa. – Bez wątpienia wzrost ceny używek (papierosów i alkoholu) może spowodować ograniczenie dostępu do nich młodych ludzi, którzy z reguły nie dysponują znacznymi środkami finansowymi. Kolejny krok to wycofanie jednorazowych e-papierosów, po które młodzi sięgają bardzo często. Pozostałe propozycje trzeba rozważyć bardzo starannie, bo mogą okazać się, paradoksalnie, bardzo negatywne w skutkach. – zaznacza ekspert. – W opublikowanym niedawno raporcie „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce” przedstawiamy szeroką analizę rozwiązań stosowanych w Polsce i na świecie oraz aktualnych wytycznych organizacji krajowych i międzynarodowych, w tym zaleceń AOTMiT służących ograniczeniu lub wyeliminowaniu nałogu palenia w społeczeństwie. Wraz z ekspertami wskazaliśmy kluczowe rekomendacje zmian systemowych, które pozwolą ograniczyć palenie tytoniu i realnie wesprzeć osoby zmagające się z uzależnieniem, m.in. poradnictwo antytytoniowe w POZ, stworzenie poradni antytytoniowych, wdrożenie narodowej strategii antytytoniowej. 

W wielu krajach stosuje się mechanizmy fiskalne uzależnione od szkodliwości wyrobów nikotynowych, tzn. im produkt bardziej szkodliwy tym większy podatek, takie rozwiązanie wdrożyła m.in. Szwecja. Przypominamy, że Szwecja jest pierwszym krajem w Europie, który osiągnął status „kraju wolnego od dymu tytoniowego”, gdzie tradycyjne papierosy pali poniżej 5% dorosłej populacji. Badania potwierdziły, że dym tytoniowy zawiera najwięcej substancji kancerogennych i toksycznych (najnowszy przegląd systematyczny).

Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie, w rozmowie z medicalpress chwali przygotowany przez resort zdrowia projekt regulacji wprowadzający zakaz sprzedaży e-papierosów bez nikotyny osobom poniżej 18 roku życia, uważając go za jak najbardziej właściwy. Jednak to za mało żeby rozwiązać obecny problem.

Beznikotynowe jednorazówki po pierwsze stanowią niewielki udział w rynku, po drugie zakaz dotyczący sprzedaży jednorazówek z nikotyną oraz tradycyjnych papierosów istnieje od wielu lat i nie stanowi żadnej realnej bariery gdyż nie jest respektowany przez sprzedawców – zauważa i dodaje: – Dzieci nawet nie muszą w internecie kupować ani prosić starszych kolegów. Kupują sobie samodzielnie jak gumę czy batonik. Kontrola pełnoletności jest zjawiskiem marginalnym. Kontrola i kary nakładane na sprzedawców powinny być na tyle wysokie idące w setkach tysięcy, aby absolutnie każdy sprzedawca realizował obowiązek kontroli.

Zdaniem Nowickiej zakaz atrakcyjnych dla dzieci dodatków smakowych odnoszący się do wszystkich produktów tytoniowych i wszystkich e-papierosów z pewnością ograniczyłby zainteresowanie osób nieletnich tymi wyrobami.

Jak wynika z przeprowadzonych badań uczniowie w szkołach podstawowych w Polsce wapują arbuza, truskawkę i colę w jednorazówkach! Polska należy do czołówki krajów Unii Europejskiej pod względem deklarowanego używania jednorazowych e-papierosów przez osoby poniżej 18 roku życia. Powinniśmy więc w sposób zasadniczy rozwiązać problem. Jednak z publicznych wypowiedzi przedstawicieli resortu zdrowia wynika, że takiego zakazu szybko w Polsce nie będzie. Fakt ten został pozytywnie odebrany przez młodzież, która komentuje decyzję ministerstwa zdrowia w następujący sposób:Pogrozili palcem, postraszyli i dali żyć” – podsumowuje Agata Nowicka.

Papierosy tradycyjne pali około 24 proc. uczniów w Polsce
Uzależnienie od nikotyny wśród nastolatków i młodych dorosłych w Polsce przyjmuje skalę prawdziwej plagi i zdaniem ekspertów medycznych oraz organizacji pozarządowych w Polsce w tej grupie wiekowej stanowi największy problem w zakresie zdrowia publicznego – tłumaczy Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie. – W ostatnim czasie przeprowadzonych zostało wiele badań i analiz w tym temacie m.in. przez Rzecznika Praw Dziecka, Polskie Towarzystwo Postępów w Medycynie  jak również nasze Stowarzyszenie. Dane pomimo różnych metodologii i skali badanej populacji są zbliżone do siebie  i wysoce niepokojące 8 na 10 (78 proc.) przyznaje, że używa e-papierosów regularnie, z czego zdecydowana większość (87 proc.) wapuje te aromatyzowane o smakach owoców lub słodyczy. Papierosy tradycyjne pali około 24 proc. uczniów, a podgrzewaczy tytoniu używa około 7 proc. nastolatków. To owocowe jednorazówki królują dziś  niepodzielnie wśród młodzieży szkolnej. Smaki jakie tylko można sobie wymarzyć.

Jak podkreśla Nowicka, nie wiadomo dokładnie, jakie substancje oprócz nikotyny zawierają jednorazówki, a zatem jak bardzo są trujące gdyż nie są badane przed wprowadzeniem na polski rynek.

Urząd podlegający bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia wydaje zezwolenie jedynie na podstawie deklaracji producenta i pomimo wielu apeli zarówno o strony pozarządowej jak i Rzecznika Praw dziecka czy Towarzystw Medycznych nie udało się wprowadzić obowiązku badania substancji chemicznych zawartych w jednorazowych e-papierosach. Wiadomo za to, że smakowe jednorazówki są czynnikiem inicjującym nałóg u polskich dzieci.    

Czynniki wywołujące nałóg
Możliwy schemat popadnięcia w nałóg – temu zagadnieniu nie poświęciliśmy w raporcie zbyt wiele miejsca, koncentrując się głównie na osobach dorosłych, już palących – mówi dr Janusz Krupa, współautor raportu „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”. – Ten schemat od wielu lat jest jednak taki sam – jest to głównie wpływ grupy rówieśniczej (szkoła, studia), młodzi ludzie chcąc dobrze funkcjonować w takich grupach sięgają po wszelkiego rodzaju używki – w tym papierosy i inne wyroby nikotynowe, ale nie tylko. Podobny mechanizm dotyczy alkoholu, narkotyków, dopalaczy. Nie bez znaczenia jest środowisko rodzinne – w rodzinach akceptujących takie zachowania inicjacja takich zachowań jest ułatwiona.

Jak mówi Agata Nowicka, istnieje kilka czynników wyzwalających nałóg, żaden nie jest jednak wiodący i mogą występować łącznie.
Jednym z nich jest nałóg nikotynowy w rodzinie. Wówczas dziecko, jako bierny palacz może być bardziej podatne – wyjaśnia. – Smak papierosów oraz zapach rodziców i domu jednych mogą skutecznie odstraszać i działać jak szczepionka, a dla innych będzie to kontynuacja stylu życia rodziców. Inicjacja jednak w znakomitej większości odbywa się przez jednorazowe e-papierosy nasycone syntetycznymi dodatkami smakowymi o finezyjnych nazwach. Nie śmierdzą, są smaczne, modne i można je łatwo dzielić z kolegami smakując nowe aromaty.

Rola edukacji wczesnoszkolnej w walce z nałogami  
W opinii ekspertów równie ważna jak przepisy jest edukacja wczesnoszkolna.

Powinna być dostosowana do wieku, angażująca, interaktywna i oparta o nowoczesne narzędzia komunikacji. Jako organizacja pozarządowa prowadzimy kampanie „Wdychasz czy Oddychasz” na terenie województwa zachodniopomorskiego, mamy doświadczenie i wiemy jak to robić żeby dotrzeć do młodych – mówi Agata Nowicka, członek zarządu Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, oddział w Szczecinie. – Proponowaliśmy Ministerstwu Edukacji współpracę, aby podzielić się wiedzą i zwiększyć zakres kampanii o inne województwa. Mamy nadzieję, że MEN będzie chciał podjąć ten temat właśnie we współpracy z NGO tak jak to zrobił w przypadku edukacji seksualnej z Fundacją Ani Rubik czy psychologicznej z Fundacją Martyny Wojciechowskiej.

Zobacz raport „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce”

 
 
źródło: Maredicalpress, autor: red. Katarzyna Redmerska
Jak zatrzymać epidemię chorób cywilizacyjnych, które skracają życie Polek i Polaków, są przyczyną nadmiernych hospitalizacji, absencji zawodowej, oraz niosą za sobą negatywne skutki zdrowotne, społeczne i gospodarcze – debatowali eksperci podczas Kongresu Zdrowie 360 zorganizowanego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców 6 czerwca br.  Wśród rekomendacji – zwiększenie roli medycyny pracy oraz skuteczna walka z uzależnieniem od palenia tytoniu.
Rola badań medycyny pracy i pracodawców

Eksperci podkreślali, że okresowe badania medycyny pracy są nadal niedoceniane, choć często to jedyna okazja dla wielu do profilaktyki i diagnostyki stanu swojego zdrowia. Wielu Polaków nie badani się profilaktycznie i nie korzysta z programów przesiewowych, a do lekarza zgłasza się dopiero, w przypadku nasilonych dolegliwości. Dlatego medycyna pracy mogłaby wypełnić lukę w profilaktyce.

– W ramach badań okresowych pracowników moglibyśmy robić więcej. Zawsze powinien być określany poziom cukru we krwi, bo dziś pół miliona Polaków nie wie, że ma cukrzycę, a nawet 9 milionów choruje na otyłość. – powiedział prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM, Centralny Szpital Kliniczny UCK WUM.  – Brak świadomości tej choroby odbiera szansę na jej skuteczne leczenie, a dziś mamy znakomite możliwości radzenia sobie z cukrzycą i otyłością. Paradoksalnie pacjenci z cukrzycą mogą żyć dłużej niż osoby zdrowe, jeśli ją zdiagnozują i się leczą. Bo oni bardziej dbają o siebie, regularnie badają się, dobrze się odżywiają, maja łatwiejszy dostęp do usług zdrowotnych – dodał Profesor.

Tymczasem nieleczona otyłość, cukrzyca i jej powikłania prowadzą do niepełnosprawności i drastycznego pogorszenia jakości życia.

– Mam 51 lat i powinienem być zdrowy, a to cud, że żyję.  Gdyby w szkołach edukował dzieci dietetyk, poważnie traktowane było wychowanie fizyczne, psycholodzy uświadamialiby, czym jest uzależnienie od nikotyny, słodkich napojów gazowanych, diabetolodzy mieliby mniej roboty – mówił Michał Figurski, założyciel i fundator Fundacji „Najsłodsi”, pacjent z cukrzycą, po udarze i przeszczepie nerki i trzustki.

Potrzeba więcej środków na medycynę pracy. – W profilaktyce dużo więcej mogą zrobić pracodawcy. Państwo finansuje leki, bo tu sukces jest natychmiastowy. Tymczasem działania profilaktyczne przynoszą efekty po dekadzie.  Przy sporej nieufności obywateli do państwa przekaz płynący od decydentów po prostu nie trafia. – dodał prof. Czupryniak.

Profilaktyka opłaca się wszystkim, pracownikom, pracodawcom i całemu systemowi – W zakresie profilaktyki potrzebne są szerokie działania i podejście interdyscyplinarne oraz współpraca wielu resortów. – wskazała dr Beata Stepanow, prezes Stowarzyszenia Edukacji Diabetologicznej.

Ograniczyć skutki palenia tytoniu

– W Polsce mamy 8 milinów palących osób i tylko 3 poradnie leczenia uzależnienia od nikotyny. W efekcie co roku 70 tys. osób umiera z powodu powikłań tytoniowych. – podkreślił dr Janusz Krupa, Prezes Instytutu Człowieka Świadomego, specjalista medycyny rodzinnej z Ośrodka Kształcenia Lekarzy Rodzinnych CMKP w Warszawie.

Tymczasem odsetek palących papierosy w Polsce ponownie rośnie i wynosi już ok. 29%. Brakuje jednocześnie wsparcia systemowego w walce z nałogiem, większość osób uzależnionych od palenia tytoniu, jest pozostawiona sama sobie.

Dr Janusz Krupa przywołał przykład Wielkiej Brytanii i Szwecji, które dzięki kompleksowej strategii antytytoniowej, w tym redukcji szkód, obniżyły znacząco odsetek osób palących. Szwecja wciągu ostatnich lat odnotowała nawet 50% spadek zachorowań na nowotwory i niektóre choroby układu krążenia.

Stosowanie przez osoby uzależnione od nikotyny mniej szkodliwych sposobów jej dostarczania, jak np. e-papierosy, podgrzewacze tytoniu czy saszetki nikotynowe, jest bowiem mniej szkodliwe niż palenie papierosów i może być sposobem na ograniczenie negatywnych konsekwencji dla zdrowia z tytułu palenia tytoniu, takich jak zachorowania na nowotwory, choroby układu krążenia czy układu oddechowego.

– Taka strategia może być ścieżką wychodzenia z nałogu.  – dodała Prof. Halina Car, kierownik Zakładu Farmakologii Doświadczalnej Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku – Sam nakaz rzucenia palenia przez pacjenta, najczęściej nie przynosi żadnych efektów. Uzależnieni wracają do nałogu.
 
 
źródło: redakcja, Kongres ZPP Zdrowie 360
Światowy dzień bez tytoniu co roku staje się okazją do podjęcia dyskusji o problemie związanym z paleniem tytoniu i analiz konsekwencji, jakie powoduje nałóg, któremu ulega każdego dnia prawie 30 procent Polaków. Tym razem wyzwanie wytyczenia dróg walki z papierosami podjęło się grono ekspertów zaproszonych przez Forum Zdrowia Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. 
W szeroko zakrojonej dyskusji uczestniczyli przedstawiciele wielu środowisk medycznych i okołomedycznych, w tym: NFZ, GIS, AOTMiT, Narodowego Instytutu Onkologii, Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego a także eksperci uniwersyteccy,  przedstawiciele jednostek badawczych III sektora i administracji państwowej.

Eksperci o ograniczeniu szkodliwości palenia
Spotkaniu towarzyszyła prezentacja wyników ankiety Fundacji TO SIĘ LECZY nt. opinii i doświadczeń pacjentów onkologicznych i kardiologicznych w walce z uzależnieniem oraz analiza „Jak palą Polacy” przeprowadzona przez dr. Jerzego Gryglewicza z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia, Uczelni Łazarskiego. Kluczowym punktem spotkania była publikacja „Przegląd systematyczny dotyczący profilu bezpieczeństwa względnego wybranych metod rekreacyjnego stosowania nikotyny”.

– Jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji, jeśli chodzi o materiały, dokumenty, analizy. Mamy zidentyfikowane palenie tytoniu, jako główny problem zdrowotny w krajowym planie transformacji. Nie mamy natomiast ogólnopolskiej strategii zapobiegania paleniu i rzucaniu palenia. Mamy zapisy i działania jednostkowe – mówi dr Jerzy Gryglewicz.

Eksperci byli zgodni – owocem wszelkich analiz, konsultacji i spotkań powinno być jasne wytyczenie kierunków i sposobów, jakie powinna obrać Polska, aby zredukować liczbę palaczy i – co ważne – zredukować obciążenia systemowe, jakie generuje palenie papierosów.

– W przypadku części alternatyw dla papierosów tradycyjnych, część substancji szkodliwych została zredukowana o blisko 100 procent. Z badań wyraźnie wynika, że najgorzej jest palić papierosy zwykłe, potem cygara, podgrzewacze, e-papierosy, następnie saszetki – mówi były wiceminister zdrowia, dr Krzysztof Łanda. – Przyjęta w 2014 r. dyrektywa tytoniowa UE powstała w oparciu o badania, których większość toczyła się przed rokiem 2010. Były one bardzo niskiej jakości. Tymczasem od 2016 r. rośnie liczba badań, które można uznać za wiarygodne – dodaje.

Na scenie pojawia się nowy dowód
Zwieńczeniem analiz związanych z produktami nikotynowymi jest „Przegląd systematyczny” przygotowany przez zespół specjalistów pod nadzorem właśnie dr. Krzysztofa Łandy.

– Przegląd systematyczny jest na szczycie piramidy wiarygodności Światowej Organizacji Zdrowia – mówi dr Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia sprawujący nadzór merytoryczny nad raportem. – Takie przeglądy stają się podstawą dla WHO do wykonywania określonych rekomendacji, a dla regulatorów powinny być bazą do wdrażania odpowiednich przepisów. To jest zapisane w traktacie o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Przegląd jest badaniem mającym najwyższy poziom wiarygodności i jako evidence based medicine (medycyna oparta na dowodach, EBM), może być merytoryczną podstawą działań w zakresie ochrony zdrowia społecznego. Jego istotą jest porównanie dostępnych produktów nikotynowych i zestawienie ich z papierosami tradycyjnymi. A o produktach nikotynowych, nowych zakazach i kierunkach polityki państwa oraz UE mówi się w ostatnich dniach bardzo dużo. Eksperci zaznaczają jednak – to nadal działania wybiórcze, które nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

W Polsce pali 8 milionów ludzi
– Spośród 8 milionów osób palących, zaledwie 8 czy 9 tysięcy zgłasza się do poradni specjalistycznych. Dlaczego? Bo w Polsce funkcjonują zaledwie 3 pełnoprawne poradnie antynikotynowe, o których mało kto – tak wśród lekarzy, jak i pacjentów – wie – mówi dr Janusz Krupa, prezes Instytutu Człowieka Świadomego analizując wnioski płynące z „Przeglądu systematycznego”. – Unia Europejska ma ambitny plan radykalnego ograniczenia liczby osób palących do roku 2040. Obecnie w Polsce pali około 8 milionów Polaków. Z prostej kalkulacji wynika, że abyśmy z tych 8 milionów zeszli do 1,5 miliona, bo takie są założenia, to co roku palenie powinno rzucać 10 procent wszystkich palaczy. Jeżeli będziemy pamiętać, że skuteczność rzucania palenia mieści się w przedziale 6-10 procent, to oznacza, że co roku wszyscy palacze w kraju powinni podejmować próbę pozbycia się nałogu. To oczywiście założenia absolutnie nierealne. Dlatego nie możemy w najbliższej przyszłości uniknąć podążania wzorem choćby UK czy Szwecji i wyznaczania palaczom alternatywnych dróg walki z nałogiem – podkreśla.

Prezes Instytutu przypomina także, że w kwietniu 2024 roku właśnie ICŚ opublikował raport będący zbiorem wytycznych koniecznych do zaktualizowania krajowej strategii ograniczania konsumpcji tytoniu.

Oddzielmy profilaktykę od walki z nałogiem
Specjaliści, w oparciu o dostępne dokumenty, zwrócili uwagę na konieczność rozgraniczenia problemu palenia dorosłych i młodzieży. – Mamy przecież odpowiednie wzorce. W grudniu minionego roku Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przedstawiła konkretne rekomendacje, jak powinny wyglądać programy polityki zdrowotnej w zakresie walki z paleniem. I – co jest bardzo istotne – w tym dokumencie rozgraniczono problemy związane z paleniem u dzieci i młodzieży, które mają zupełnie innych charakter oraz problemy dorosłych. U dzieci i młodzieży powinniśmy w sposób drastyczny zapobiegać rozpoczęciu palenia. Natomiast u osób uzależnionych ta taktyka powinna być zupełnie inna – mówi dr Jerzy Gryglewicz. Właśnie profilaktyka stała się jednym z kluczowych elementów dyskusji. Zaapelował o nią prof. Marek Krzystanek ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, a jej znaczenie podkreślili przedstawiciele NFZ.

– Profilaktyka zdrowotna i promocja zdrowia jest naszym priorytetowym działaniem. Codziennie, we wszystkich oddziałach wojewódzkich, placówkach i delegaturach NFZ odbywa się około 20 spotkań, podczas których profilaktyka jest celem naszego działania – mówi Irena Łaba, zastępca dyrektora Departamentu Obsługi Klientów i Profilaktyki, Centrala Narodowego Funduszu Zdrowia, podkreślając że duże znaczenie dla NFZ mają działania prowadzone w ramach nowego programu „Edukator”. Jednym z 5 kluczowych punktów tego programu jest właśnie walka z uzależnieniami.

Potrzebujemy medycyny opartej na dowodach
Eksperci byli zgodni – Polska potrzebuje dodatkowego przeglądu systematycznego rozwiązań walki z nałogiem w innych krajach. Zarówno w wymiarze profilaktyki, jak i zwalczania nałogu, bo są to dwa odrębne aspekty działań. Dopiero na bazie takiego dokumentu powinny powstawać rekomendacje, rodzić się ograniczenia prawne, tworzyć programy profilaktyczne.

 – Mając cel, szukajmy narzędzi. A te narzędzia muszą być oparte o politykę evident base – mówi prof. Bolesław Samoliński z Polskiego Towarzystwa Alergologicznego.

– Apeluję, żebyśmy stworzyli jednolitą politykę i dyskutowali w oparciu o dowody naukowe – zaznacza dr Krzysztof Łanda. – Abyśmy mogli to osiągnąć, musimy mówić językiem evidence based medicine. Tylko wtedy możemy na poziomie krajowym uzgodnić realne cele, jakie mamy do osiągnięcia. Jeśli nie będziemy kontrolować rynku nikotyny, dojdzie do bardzo wielu szkód wywołanych przez palenie zwykłych papierosów. Ale – przypomina to krzywą Laffera – gdzieś jest to optimum i jeśli będziemy ten rynek przeregulować, będziemy powodować kolejne szkody społeczne  – puentuje nawiązując do przykładu prohibicji w USA, jako czasu, kiedy regulacje rynku okazały się nieskuteczne.

Przegląd systematyczny dotyczący profilu bezpieczeństwa względnego wybranych metod rekreacyjnego stosowania nikotyny dostępny jest pod TYM odnośnikiem oraz TUTAJ

Raport Instytutu Człowieka Świadomego „Palenie tytoniu najważniejszy czynnik ryzyka zdrowotnego w Polsce” dostępny jest pod TUTAJ.

źródło: ZPP, mat. pras.

W Europie już od kilku lat trwa intensywna debata na temat chorób cywilizacyjnych i możliwości ograniczania ryzyk zdrowotnych oraz strat budżetowych, które choroby te powodują w systemach ochrony zdrowia. Wśród czynników ryzyka tych chorób na czoło wysuwa się palenie papierosów – tak w Europie, jak i w Polsce – Nikotynizm stanowi ogromny problem dla zdrowia publicznego. W Europie są jednak kraje, które odniosły duże sukcesy w walce z paleniem papierosów” – mówił prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.

 
Palenie papierosów pozostaje głównym możliwym do uniknięcia czynnikiem ryzyka chorób cywilizacyjnych, wyrastającym na kluczowe zagrożenie dla zdrowia i życia Europejczyków. Zgodnie z założeniami Komisji Europejskiej, do 2040 r. odsetek osób palących papierosy w UE ma nie przekroczyć 5 proc. dorosłej populacji. Obecnie wskaźnik ten sięga ok. 25 proc.

Podczas debaty eksperckiej „Choroby cywilizacyjne – wyzwania w aspekcie redukcji czynników ryzyka”, eksperci dyskutowali o potrzebie modernizacji polityki walki z paleniem. Jako wzór do naśladowania wskazywali państwa o najniższym odsetku osób palących papierosy: Szwecję (5,6 proc. palaczy w społeczeństwie) oraz Wielką Brytanię (13,3 proc.).

W Europie już od kilku lat trwa intensywna debata na temat chorób cywilizacyjnych i możliwości ograniczania ryzyk zdrowotnych oraz strat budżetowych, które choroby te powodują w systemach ochrony zdrowia. Wśród czynników ryzyka tych chorób na czoło wysuwa się palenie papierosów – tak w Europie, jak i w Polsce.

„Nikotynizm stanowi ogromny problem dla zdrowia publicznego. W Europie są jednak kraje, które odniosły duże sukcesy w walce z paleniem papierosów” – mówił prof. Andrzej Fal, prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie.

Według niego, realne sukcesy w walce ze zjawiskiem palenia papierosów odnoszą dzisiaj te państwa, które kilka lat temu postawiły na alternatywną strategię walki z paleniem, niż ta zalecana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Chodzi o tzw. politykę redukcji szkód (ang. harm reduction), ukierunkowaną na minimalizację społecznych i zdrowotnych skutków tego nałogu. Państwa te „wspierają palaczy w wyborze mniej szkodliwych produktów od papierosów” – podkreślał prof. Fal.

Tymczasem – jak wskazywano podczas debaty – w Polsce liczba palaczy rośnie. A to oznacza, że obecne podejście, oparte na zalecanej przez WHO polityce zaostrzania przepisów celem radykalnego zakończenia palenia papierosów, nie tylko nie przyniosło oczekiwanych rezultatów, ale przyniosło skutki odwrotne do zamierzonych: odsetek palaczy w Polsce wzrósł w ostatnich latach z 25 proc. do blisko 29 proc. W porównaniu z 2015 r. Polacy wypalili w ub.r. o blisko 20 proc. papierosów więcej.

Dlatego w gronie ekspertów zajmujących się zdrowiem publicznym toczy się dyskusja dotycząca możliwości minimalizacji ryzyk zdrowotnych, związanych z nadużywaniem substancji szkodliwych i psychoaktywnych. W obliczu niedoskonałości obecnych rozwiązań, jednym z głównych nurtów mających na celu poprawę trendów jest strategia ograniczania szkód zdrowotnych, przyjmująca najczęściej postać terapii substytucyjnej. Polega ona na zastępowaniu przez osobę uzależnioną substancji bardziej szkodliwej inną substancją, która jest obarczona mniejszym ryzykiem. W przypadku nikotynizmu w wielu europejskich krajach wiąże się to ze wskazaniem osobie uzależnionej alternatywnych dla papierosa form przyjmowania nikotyny o potwierdzonej w badaniach niższej toksyczności. W ten sposób nikotynę mogą dostarczać tzw. bezdymne wyroby nikotynowe, czyli elektroniczne papierosy, saszetki nikotynowe czy podgrzewacze tytoniu (w literaturze medycznej określane jako heat-not-burn). 

„Palenie tytoniu jest jedną z głównych przyczyn chorób układu krążenia. Widzimy jak dużo złego czyni to uzależnienie. Dotychczasowe strategie mające redukować liczbę palaczy nie działają” – przekonywał prof. Filip Szymański, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Cywilizacyjnych, dziekan Wydziału Medycznego, Collegium Medicum, Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Jego zdaniem, jeśli podchodzimy do zagadnienia, przekonując, że najlepiej nie palić, to nie odniesiemy sukcesu. „Niezbędne są konkretne działania np. znaczne zwiększenie akcyzy na tradycyjne papierosy, a zmniejszenie jej na wyroby bezdymne” – argumentował prof. Szymański. 

Negatywne skutki palenia tytoniu odczuwają wszystkie grupy chorych. Przykładowo, osoby dotknięte schorzeniami psychicznymi palą papierosy częściej niż osoby zdrowe, a rzucenie nałogu w ich przypadku jest szczególnie trudne. Warto w tym kontekście nadmienić, że według danych zawartych w Narodowym Programie Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2023-2030, rozpowszechnienie zaburzeń psychicznych w Polsce w okresie całego życia oszacowano aż na 26,5 proc. badanych wśród dorosłej populacji.

„Nikotyna zmniejsza poziom cierpienia w depresji czy schizofrenii, dlatego tak trudno chorym rzucić palenie. Skłaniamy się do tego, aby pacjenci przeszli na nikotynę w jak najmniej szkodliwej postaci – zastąpili tradycyjne papierosy alternatywnymi metodami” – twierdził prof. Marcin Wojnar, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prof. Karina Jahnz-Różyk, konsultant krajowa w dziedzinie alergologii, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Pneumonologii, Alergologii i Immunologii Klinicznej Wojskowego Instytutu Medycznego – PIB, zwróciła uwagę, że niektóre substancje zawarte w tradycyjnych papierosach mogą oddziaływać z lekami przeciwalergicznymi, zmniejszając ich skuteczność lub powodując działania niepożądane. Dym papierosowy podrażnia drogi oddechowe, przez co nabłonek staje się bardziej podatny na działanie alergenów.

„Palacze często chorują na choroby układu oddechowego” – przypominała prof. Jahnz-Różyk.

Wskazywała też na konsekwencje palenia biernego, i to już od najmłodszych lat. „W uproszczeniu: paląca matka urodzi dziecko podatne na choroby alergiczne. Polityka redukcji szkód może ograniczyć bierne palenie dotyczące dzieci i dorosłych” – apelowała prof. Jahnz-Różyk. 

Większość pacjentów z nowotworami zależnymi od palenia tytoniu pali papierosy w trakcie leczenia, co w dużym stopniu utrudnia cały proces terapeutyczny, tj. nasila odczyny popromienne, skutki uboczne chemioterapii, immunoterapii i leczenia celowanego, co niestety bardzo często prowadzi do przerwania leczenia. U pacjentów palących stwierdzono również większe ryzyko wystąpienia nowotworów wtórnych.

„Udowodniono, że palenie papierosów w trakcie terapii przeciwnowotworowej zmniejsza jej skuteczność o 15 proc. Dlatego warto zastanowić się, czy nie jest zasadne wprowadzenie zamienników papierosów substancji smolistych” – przekonywała dr n. med. Dorota Kiprian, specjalista radioterapii onkologicznej, naczelny specjalista radioterapeuta, kierownik Zakładu Radioterapii I Narodowego Instytutu Onkologii – PIB. Jak podkreślała, chorzy paląc papierosy dalej zmniejszają swoje szanse na życie.

Podczas spotkania dr n. med. Rafał Staszewski, zastępca prezesa ds. finansowania badań w Agencji Badań Medycznych, zapowiedział rozpoczęcie badań klinicznych nad alternatywami dla papierosów. Według niego, należy zbadać wpływ na zdrowie tzw. e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu.

„Będzie realizowane duże ogólnopolskie badanie zastępników papierosów, które redukują ilość dymu” – zapowiadał dr n. med. Rafał Staszewski.

Eksperci przyznawali, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) jest przeciwna stosowaniu strategii redukcji szkód w przypadku palenia papierosów uznając, że tylko całkowite rzucenie nałogu stanowi właściwe rozwiązanie. Równolegle WHO zaleca jednak stosowanie strategii redukcji szkód w przypadku innych niż nikotyna substancji psychoaktywnych. Tymczasem blisko połowa (49 proc.) palaczy w UE nie planuje rezygnacji z palenia papierosów w najbliższej przyszłości, wg Eurobarometru Komisji Europejskiej. 

Najbliższą okazją do weryfikacji polskiej polityki w zakresie walki z papierosami będzie listopadowa konferencja stron Ramowej Konwencji WHO FCTC (Framework Convention on Tobacco Control) w Panamie, z udziałem delegatów m.in. z polskiego Ministerstwa Zdrowia.

„Konwencja WHO wymaga gruntownej modernizacji po 20 latach. Powinna ona wziąć pod uwagę doświadczenia państw, które są liderami w walce z paleniem papierosów” – rekomendował prof. Andrzej Fal. Zdaniem profesora “organizacje WHO oraz FCTC poniosły klęskę w światowej polityce antypapierosowej”. 

Jak wyjaśniał prof. Fal, podczas nadchodzącej Konferencji Stron Ramowej Konwencji WHO dotyczącej Kontroli Tytoniu (COP10), która odbędzie się w Panamie od 20 do 25 listopada, organizacja ta “nie ma zamierza zająć się przepisami w zakresie palenia, tj. wspólnym działaniem dotyczącym tradycyjnych papierosów i zwiększającej się liczby palaczy”, a zamiast tego chce “zająć się alternatywami do papierosów, ale w sposób negatywny”. 

Podczas debaty „Choroby cywilizacyjne – wyzwania w aspekcie redukcji czynników ryzyka” zaprezentowany został raport zawierający kluczowe wnioski i rekomendacje z debaty eksperckiej „Healthcare Policy Summit – Choroby cywilizacyjne”, zorganizowanej przez Instytut Rozwoju Spraw Społecznych w maju 2023 r. Jej efektem było wypracowanie propozycji kompleksowych rozwiązań w zakresie ograniczenia szkód zdrowotnych, w tym psychologicznych i społecznych, wynikających z niezdrowego stylu życia i używania substancji psychoaktywnych.

Raport do pobrania tutaj: 
https://irss.org.pl/wp-content/uploads/2023/09/Raport_choroby_cywilizacyjne.pdf 

Źródło: PAP MediaRoom

W Warszawie zorganizowana została 10. edycja Światowego Forum ds. Nikotyny. Ponad pięćdziesięciu ekspertów dyskutowało na temat redukcji szkód spowodowanych paleniem tytoniu w kontekście regulacji, doniesień naukowych i doświadczeń minionych lat. Zastanawiano się także nad tym, co nas czeka w nadchodzącej dekadzie.
Biorąc pod uwagę fakt, że na świecie żyje miliard ludzi uzależnionych od nikotyny, a osiem milionów osób każdego roku umiera z powodu palenia tytoniu, to – zdaniem grona ekspertów – należy uwzględniać alternatywne produkty nikotynowe jako mniej ryzykowne dla zdrowia niż tradycyjne papierosy i często pomagające wyjść z nałogu.

„Waporyzatory nikotynowe, snus szwedzki, woreczki nikotynowe i podgrzewane wyroby tytoniowe są znacznie bezpieczniejsze niż palenie. Pomagają tym, którzy nie mogą rzucić palenia, w przejściu na bezpieczniejsze alternatywy. To podejście znane jest jako >>redukcja szkód tytoniowych<<” – przypomnieli w materiale prasowym organizatorzy forum.

Równocześnie podkreślili, że dostępne obecnie produkty zastępujące tradycyjne papierosy – na co pokazuje wiele międzynarodowych badań – są „wyraźnie i znacząco bezpieczniejsze niż palenie tytoniu”.

Profesor Gerry Stimson, współzałożyciel Forum przypomniał, że idea tego rodzaju spotkań ekspertów narodziła się w 2014 roku, na fali optymizmu.

„Myśleliśmy wtedy, że jesteśmy w przełomowym punkcie, a dzięki bezpieczniejszym produktom nikotynowym będzie można uniknąć milionów przedwczesnych zgonów spowodowanych paleniem” – stwierdził. Dodał, że nadal ten optymizm jest obecny.

Niemniej jednak stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia wskazuje jednoznacznie, że podgrzewane wyroby tytoniowe (HTP) zawierają tytoń i narażają użytkowników na toksyczne emisje, z których wiele powoduje raka i jest szkodliwych dla zdrowia. Z kolei produkty z substancjami płynnymi zgodnie z wieloma badaniami zawierają szkodliwe składniki.

„Elektroniczne systemy dostarczania nikotyny (ENDS) i elektroniczne beznikotynowe systemy dostarczania (ENNDS), powszechnie znane jako e-papierosy, które nie zawierają tytoniu i mogą zawierać nikotynę lub jej nie zawierać, są szkodliwe dla zdrowia i niewątpliwie niebezpieczne. Jest jednak zbyt wcześnie, aby udzielić jednoznacznej odpowiedzi na temat długoterminowego wpływu używania HTP i/lub e-papierosów” – czytamy na stronie WHO.

Forum ds. Nikotyny, trwające od 21 do 24 czerwca br. w Warszawie, zgromadziło producentów, dystrybutorów, konsumentów, regulatorów, parlamentarzystów, producentów i naukowców z całego świata, którzy biorą czynny udział w panelach, warsztatach i sesjach. Tematem przewodnim jest redukcja szkód związanych z paleniem tytoniu.

Organizatorzy zwracają uwagę, że o ile w bogatych krajach podejście do kontroli palenia tytoniu zmieniło się, o tyle 80 proc. osób uzależnionych od tytoniu żyje w krajach mniej zamożnych i biednych. Państwa te zapewniają mniejsze wsparcie, a dostęp i świadomość dotycząca alternatywnych produktów nikotynowych nadal pozostawia tam wiele do życzenia.

Źródło: PAP MediaRoom

Każdemu od średniego wieku, kto kiedykolwiek palił, zostanie zaproponowane badanie płuc w ramach przełomowego planu NHS – brytyjskiej Narodowej Służby Zdrowia (National Health Service) mającego na celu zwiększenie przeżywalności na raka.

Ministrowie są gotowi poprzeć zalecenie kierownictwa badań przesiewowych, aby wesprzeć masowe wprowadzanie tomografii komputerowej w jednostkach mobilnych i ciężarówkach na parkingach supermarketów.

Wyniki programów pilotażowych wykazały, że trzy czwarte przypadków raka płuc w stadium pierwszym lub drugim – kiedy jest bardziej prawdopodobne, że można go wyleczyć – można wykryć podczas kontroli.

Zwykle większość przypadków wykrywa się później, kiedy rokowanie jest znacznie gorsze, a leczenie jest znacznie bardziej skomplikowane i kosztowne.

Oczekuje się, że wprowadzenie badań przesiewowych płuc będzie częścią serii zapowiedzi planów w tym roku, aby poprawić wczesną diagnostykę raka.

Chociaż formalna decyzja nie została podjęta, Downing Street i Departament Zdrowia i Opieki Społecznej prowadzą rozmowy na temat poziomu finansowania programu, który określi szybkość jego wdrożenia.

źródło: sotland.pl

Kanada wprowadza zupełnie nowe rozwiązanie w walce z paleniem papierosów. Od 1 sierpnia bieżącgo roku każdy pojedynczy papieros sprzedawany w tym kraju będzie opatrzony ostrzeżeniem o szkodliwości palenia. 

W Kanadzie ostrzeżenia o szkodliwości palenia będą znajdowały się już nie tylko na opakowaniach, ale również wewnątrz. Health Canada, kanadyjska agencja odpowiadająca za zdrowie, zakłada, że do kwietnia 2025 r. w Kanadzie sprzedawane będą już wyłącznie wyroby tytoniowe z nowymi etykietami ostrzegawczymi bezpośrednio na papierosach. Wprowadzenie nowych regulacji ma prowadzić do zmniejszenia liczby osób palących do mniej niż 5 proc. do 2035 roku. 

Z powodu palenie tytoniu każdego roku umiera około 48 tys. Kanadyjczyków. Jest powszechnie uważane za czynnik ryzyka raka płuc, chorób serca i udaru mózgu.

źródło: opracowanie własne