Medicalpress

Pacjenci zyskali nowe źródło wiedzy o profilaktyce, czynnikach ryzyka i chorobach układu krążenia. Portal kardiologia.gov.pl ma gromadzić treści przygotowywane i weryfikowane przez ekspertów, a także pomagać w orientacji w systemie opieki kardiologicznej. Serwis uruchomiono w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia i ma być sukcesywnie rozbudowywany.

Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032 obejmuje m.in. inwestycje w edukację, profilaktykę i styl życia. Uruchomienie portalu kardiologia.gov.pl wpisuje się w ten kierunek, Centrum Projektów Strategicznych NIKard wraz z ekspertami tworzy publiczne miejsce, w którym odbiorcy będą mogli szukać uporządkowanych i sprawdzonych informacji dotyczących zdrowia sercowo-naczyniowego oraz organizacji opieki kardiologicznej w Polsce.

W przestrzeni, w której pacjenci codziennie spotykają się z ogromną liczbą informacji o zdrowiu, szczególnego znaczenia nabiera możliwość dotarcia do treści przygotowanych i weryfikowanych w oparciu o wiedzę ekspercką. Portal ma wspierać świadome dbanie o zdrowie i ułatwiać orientację w najważniejszych zagadnieniach kardiologicznych.

– Rzetelna wiedza jest dziś podstawą działań edukacyjnych i informacyjnych w ochronie zdrowia. Jest szczególnie istotna w czasach tak szerokiej dezinformacji z jaką mamy do czynienia na co dzień w sektorze. Uruchamiając portal kardiologia.gov.pl, udostępniamy pacjentom jedno miejsce z pełną informacją o chorobach sercowo – naczyniowych. Zwracamy także uwagę na istotne treści profilaktyczne. Czasami jedna decyzja o badaniach może uratować zdrowie – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Portal, który będzie się rozwijał i dostarczał tylko wiarygodnych informacji

kardiologia.gov.pl startuje w Światowym Dniu Serca, ale jego uruchomienie jest początkiem dalszego rozwoju. Serwis będzie sukcesywnie uzupełniany o nowe treści i materiały odpowiadające na prawdziwe potrzeby odbiorców. Celem jest stworzenie trwałego, wiarygodnego punktu odniesienia dla osób szukających informacji o profilaktyce i zdrowiu sercowo-naczyniowym, niezależnie od wieku.

– Portal ma pomagać przekładać wiedzę na codzienne decyzje dotyczące zdrowia. Będziemy go rozwijać w taki sposób, aby odpowiadał na realne potrzeby osób szukających wiarygodnych informacji o profilaktyce i chorobach układu krążenia – podkreśla prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia.

Profilaktyka z perspektywy lekarza

Podczas konferencji eksperci NIKard przedstawili również argumenty, dlaczego profilaktyka pozostaje ważna z perspektywy praktyki klinicznej. Dr hab. n.med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii, odniósł się m.in. do tego, co pacjent może zrobić zanim konieczne stanie się leczenie interwencyjne, jakie sygnały i czynniki ryzyka warto znać oraz dlaczego dostęp do rzetelnych informacji może wspierać wcześniejszą reakcję.

 – Najczęściej trafiają do nas pacjenci z zawałem serca i zwężeniem lub niedrożnością tętnicy wieńcowej, którzy wymagają pilnego leczenia interwencyjnego. Wielu z tych sytuacji można jednak uniknąć dzięki regularnym badaniom, kontroli ciśnienia, cholesterolu LDL i cukru oraz codziennej aktywności fizycznej i zdrowej diecie. Kluczowe są świadomość i wiedza pacjentów. Kto zna swoje wyniki i czynniki ryzyka, szybciej reaguje i konsekwentnie się leczy. Profilaktyka i terapia to wspólna praca pacjenta i lekarza, w której skuteczność leczenia zależy od obu stron – tłumaczy dr hab. n. med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii.

Światowy Dzień Serca także dla pacjentów NIKard

Wspólne działania Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Instytutu Kardiologii nie ograniczają się jedynie do organizacji konferencji prasowej. 29 września zaplanowano szereg aktywności edukacyjnych i profilaktycznych dla pacjentów Instytutu i ich rodzin, w tym możliwość pomiaru ciśnienia tętniczego oraz prezentację materiałów m.in. „10 dla Zdrowia”. Wszystkie aktywności łączy wspólny przekaz: profilaktyka zaczyna się od wiedzy i działania, a Krążenie ma znaczenie.

Portal kardiologia.gov.pl realizowany jest w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2023.

Źródło: MZ

Sztuczna inteligencja ma pomóc leczyć lepiej, nie tylko szybciej – pod czterema warunkami. Eksperci z Polski i USA debatujący w ramach sesji, odbywającej się podczas XXX Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, byli zgodni: kardiologia potrzebuje sztucznej inteligencji, ale pacjent zyska na niej dopiero wtedy, gdy szpital sprawdzi algorytm na własnych danych, zachowa nadzór lekarza, utrzyma kontrolę nad danymi i powoła zespół, który potrafi ją ocenić.

Sesja Focus pt. „Sztuczna inteligencja i cyfrowa transformacja kardiologii – gdzie naprawdę jesteśmy?”, która odbyła się w ramach XXX Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego 18 września 2026 roku, połączyła światowe doświadczenia, polskie przykłady zastosowań AI i pytania o bezpieczeństwo oraz opłacalność wykorzystania sztucznej inteligencji w opiece zdrowotnej.

Algorytmy odczytują już z EKG obniżoną frakcję wyrzutową, skracają opis echokardiografii do około dwóch minut – nadal pod nadzorem lekarza – a w tomografii pozwalają ponad dwukrotnie zmniejszyć liczbę niepotrzebnych koronarografii. W centrum panelu, którą poprowadziła dr Anna Witowicz z Narodowego Instytutu Kardiologii, znalazło się jednak pytanie nie o to, czy AI potrafi analizować badania, lecz jak sprawić, by przekładało się to na lepszą opiekę nad pacjentem.

Zdaniem prof. Sławomira Łobodzińskiego (University of California & California State University, Los Angeles), który przyleciał z Los Angeles specjalnie na XXX Międzynarodowy Kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Poznaniu by podzielić się doświadczeniem z wdrażania sztucznej inteligencji w amerykańskich klinikach, sztuczna inteligencja w kardiologii ma sens tylko wtedy, gdy spełnia cztery warunki:

Na podstawie doświadczeń sieci szpitali UCLA, obsługującej około dwóch milionów pacjentów, profesor Łobodziński przestrzegał przed przenoszeniem algorytmów między instytucjami bez sprawdzenia ich na własnej populacji chorych. „AI w kardiologii ma wartość tylko wtedy, gdy pacjent jest leczony lepiej i szybciej, a system oszczędza czas i pieniądze – i na te dowody wciąż czekamy” – podsumował.

Prof. Piotr Buszman (American Heart of Poland, Katowice) pokazał narzędzia z certyfikatem CE używane już w polskich pracowniach – w analizie EKG i obrazowaniu tętnic wieńcowych, w tym opracowane przez polskie firmy. Barierą dla ich szerszego zastosowania pozostaje brak finansowania przez płatnika. „AI nie zastąpi lekarza, ale zastąpi tego lekarza, który nie używa AI” – ocenił.

Dr Anna Witowicz (Narodowy Instytut Kardiologii – PIB w Warszawie) pokazała, jak szpital może sprawdzić, czy narzędzie AI warto wdrożyć w konkretnej placówce – a nie tylko, czy mu wolno. Przepisy określają, czy technologia jest legalna i bezpieczna. Żaden paragraf jednak nie mówi, czy poprawi ona opiekę w konkretnej placówce i ile to będzie kosztowało. Algorytm, który sprawdził się gdzie indziej, w danym ośrodku może nie spełnić oczekiwań. Odpowiedzią jest szpitalna ocena technologii medycznych (HB-HTA). AI wymaga przy tym pytań, których nie zadaje się stentowi ani lekowi: o dryf (powolne pogarszanie się jakości działania modelu w czasie, gdy rzeczywistość lub dane zaczynają się zmieniać), stronniczość oceny algorytmu, aktualizacje i nadzór człowieka. Jak podkreślano, dokładność to jeszcze nie skuteczność. Dr Witowicz postulowała, by lokalna walidacja i pilotaż z jasnymi kryteriami stały się standardem przed każdym wdrożeniem algorytmu AI (także bezpłatnych narzędzi), a szpitale dzieliły się wynikami ocen – również negatywnymi. „Dopuszczenie do obrotu to nie wartość. Warto pytać: o ile jest lepiej, u kogo się to sprawdziło i jakim kosztem” – zaznaczyła.

Dr hab. Aleksandra Ciepłucha (Uniwersytet Medyczny w Poznaniu) omówiła ramy prawne stosowania AI w opiece zdrowotnej. Od sierpnia 2026 roku obowiązuje ustawa o systemach sztucznej inteligencji, a od grudnia br. algorytmy mają być testowane w 400 szpitalach publicznych (w pilotażu znalazły się narzędzia radiologiczne, brakuje natomiast kardiologicznych) – oraz ryzyka: stronniczość algorytmów, skłonność do ulegania maszynie i utratę umiejętności przez lekarzy. „Obowiązuje zasada ograniczonego zaufania: wynik algorytmu nie jest decyzją kliniczną, a odpowiedzialność za pacjenta pozostaje po stronie lekarza” – podkreśliła.

W panelu prof. Łukasz Kołtowski (Uniwersyteckie Centrum Wsparcia Badań Klinicznych, Warszawski Uniwersytet Medyczny) i prof. Tomasz Roleder (Wydział Medyczny Politechniki Wrocławskiej, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu) wskazywali na bariery w dostępie do danych, potrzebę interdyscyplinarnych zespołów w szpitalach i rozwiązań, które utrzymują dane pacjentów pod kontrolą placówki.

Dyskusja była żywa – pytań z sali było więcej niż czasu na wyczerpujące odpowiedzi. W każdym głosie powracał ten sam wniosek: innowacji nie ocenia się po efektownej demonstracji, lecz po lokalnych testach, współpracy klinicystów z ekspertami od technologii, prawa i ekonomii oraz gotowości do wycofania narzędzia, które nie spełnia oczekiwań. Stawką nie jest zakup AI, lecz bezpieczniejsza i lepiej zorganizowana opieka nad pacjentem.

Źródło: inf pras

Odsetek osób palących w ciągu ostatnich dwóch dekad spadł z 31 proc. do 17 proc., a liczba pacjentów z prawidłowo kontrolowanym nadciśnieniem niemal się podwoiła. Problemem pozostaje otyłość – wynika z badań WOBASZ3 – narodowego bilansu zdrowia sercowo-naczyniowego Polaków.

Dane te zaprezentowano w poniedziałek podczas konferencji „Zdrowie sercowo-naczyniowe Polaków” w Narodowym Instytucie Kardiologii. WOBASZ3 to kolejna odsłona ogólnopolskiego badania prowadzonego według porównywalnej metodologii. Bezpośrednie wywiady, pomiary ciśnienia i badania laboratoryjne pozwalają nie tylko określić skalę czynników ryzyka, ale także prześledzić ich zmiany od pierwszego badania WOBASZ z początku lat 2000.

„Badanie pokazuje, że konsekwentna profilaktyka może realnie zmieniać zdrowie społeczeństwa. Jednocześnie wyniki badania precyzyjnie wskazują obszary, w których potrzebujemy dalszych działań: od zdrowia młodych dorosłych, przez otyłość i zaburzenia metaboliczne, po wcześniejsze rozpoznawanie ryzyka sercowo-naczyniowego” – powiedziała Katarzyna Kęcka podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia”.

Jak zaznaczył resort, najbardziej pozytywny trend dotyczy palenia: jeszcze dwie dekady temu paliło 31 proc. Polaków w wieku 20–75 lat, dziś – 17 proc. MZ zaalarmowało, że nadmierna masa ciała dotyczy 18 mln Polaków, a aż 39 proc. choruje na otyłość.

Sukces profilaktyki kontra nowa epidemia

Najbardziej pozytywna zmiana dotyczy używania tradycyjnych wyrobów tytoniowych. Dwie dekady temu paliło 31%. Polaków w wieku 20–75 lat, dekadę później – 25%, dziś – 17%. Oznacza to, że w ciągu 20 lat odsetek palaczy zmniejszył się niemal o połowę – to jeden z największych sukcesów w ograniczaniu ryzyka sercowo-naczyniowego.

Ponad 18 mln Polaków z nadmierną masą ciała

Gorzej wyglądają dane dotyczące masy ciała. Dziś 39%. dorosłych Polaków ma nadwagę, a 21% choruje na otyłość. Łącznie problem nadmiernej masy ciała dotyczy ponad 18 mln osób. W ciągu 20 lat odsetek dorosłych z otyłością praktycznie się nie zmienił, wzrosła natomiast częstość nadwagi: z 34,2%. do 37,6%

Zespół metaboliczny stwierdzono u 27,6% badanej populacji, co odpowiada około 7,6 mln Polaków. Problem ten ma szczególne znaczenie, ponieważ oznacza współwystępowanie kilku czynników zwiększających ryzyko chorób sercowo-naczyniowych.

– Wyniki WOBASZ3 pokazują, że zmienia się profil ryzyka sercowo-naczyniowego Polaków. Badanie wykazało mniejszą częstotliwość palenia wśród Polaków, jednak nadmierna masa ciała nadal dotyczy ogromnej części populacji. To ważne, ponieważ nadwaga i otyłość często współwystępują z nadciśnieniem tętniczym, zaburzeniami lipidowymi i nieprawidłową gospodarką węglowodanową. Kumulacja tych czynników istotnie zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu i niewydolności serca – podkreśla prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii, członkini Naukowego Komitetu Sterującego Badania WOBASZ3.

Nadciśnienie – leczymy lepiej, ale w systemie nadal pozostają duże luki

W przypadku nadciśnienia tętniczego widać wyraźną poprawę. Dwadzieścia lat temu dotyczyło ono 35,5% Polaków w wieku 20–75 lat, dziesięć lat później 39,2%, dziś 32,3%. Obecnie z nadciśnieniem żyje około 11,5 mln dorosłych Polaków, a farmakoterapię otrzymuje około 7,3 mln.

Jeszcze większą zmianę widać w skuteczności leczenia. Odsetek pacjentów z prawidłowo kontrolowanym ciśnieniem wzrósł z 28,5% do 56,4%. Poprawiła się skuteczność terapii: wśród osób przyjmujących leki około 55% osiąga wartości poniżej 140/90 mm Hg. W odniesieniu do wszystkich osób z nadciśnieniem skuteczna kontrola dotyczy obecnie 32% chorych. To niemal dwukrotny wzrost. Nadal jednak około 4 mln chorych pozostaje poza leczeniem farmakologicznym.

Hipercholesterolemia nadal jednym z największych wyzwań

W przypadku zaburzeń lipidowych postęp jest znacznie mniejszy. Hipercholesterolemia od 20 lat dotyczy ponad połowy Polaków, a jej częstość zmniejszyła się nieznacznie, z 58,4% do 56,3%. Jeszcze bardziej niepokoją wyniki leczenia pacjentów po zawale serca lub udarze. Docelowe stężenie LDL-C poniżej 55 mg/dl osiąga mniej niż co piąty z nich. Potrafimy skutecznie ratować pacjentów w ostrej fazie choroby, ale później zbyt rzadko osiągamy cele leczenia, które mają zmniejszyć ryzyko kolejnego zawału lub udaru.

– WOBASZ3 dostarczył nam unikatowego zbioru danych o zdrowiu Polaków. Teraz najważniejsze jest zrozumienie zależności między poszczególnymi czynnikami ryzyka i wskazanie tych obszarów, w których możemy najskuteczniej interweniować. Chcemy, aby wyniki badania przełożyły się na lepsze strategie prewencji i leczenia chorób układu krążenia, oparte na rzeczywistym obrazie zdrowia polskiej populacji – wyjaśnia prof. Aleksander Prejbisz z Narodowego Instytutu Kardiologii, główny badacz badania WOBASZ3.

Młodzi dorośli wymagają szczególnej uwagi

Szczególnie niepokoją wyniki w grupie 20–35 lat. W tej grupie osób nie widać oczekiwanej poprawy części parametrów metabolicznych i skuteczności leczenia. Nadciśnienie ma już około 10%. młodych dorosłych, narasta problem otyłości brzusznej, a objawy bezsenności dotyczą około co dziesiątej osoby. Czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych są więc obecne już na początku dorosłego życia.

To ważne także z perspektywy kolejnych dekad i dobry argument za rozpoczynaniem profilaktyki wcześniej, zanim wieloletnia ekspozycja na czynniki ryzyka przełoży się na rozwój choroby. Im wcześniej pojawiają się nadciśnienie, otyłość brzuszna czy zaburzenia metaboliczne, tym dłużej organizm jest narażony na ich niekorzystne działanie. Jeśli ten trend się utrzyma, choroby sercowo-naczyniowe mogą pojawiać się wcześniej, a liczba pacjentów wymagających leczenia już w wieku produkcyjnym może rosnąć. Dzisiejsze wyniki młodych dorosłych mogą więc zdecydować o tym, jak za kilkanaście lat będzie wyglądał bilans zdrowia całej populacji.

Ukryte, ciche zagrożenia

WOBASZ3 po raz pierwszy pozwolił tak szeroko ocenić skalę problemów, które przez lata mogą rozwijać się bez wyraźnych objawów. Niemal 900 tys. Polaków żyje z nierozpoznaną, a więc nieleczoną cukrzycą. Ponad 2,3 mln ma przewlekłą chorobę nerek. Blisko 4 mln ma podwyższone stężenie lipoproteiny(a), w dużej mierze uwarunkowanego genetycznie czynnika zwiększającego ryzyko sercowo-naczyniowe.

Do tego dochodzi zespół metaboliczny, który dotyczy około 7,6 mln Polaków. To szczególnie ważny wynik, ponieważ oznacza współwystępowanie kilku zaburzeń zwiększających ryzyko chorób sercowo-naczyniowych i cukrzycy. Najnowsze wyniki pokazują więc nie tylko znane od lat problemy, takie jak nadciśnienie, cholesterol czy nadmierna masa ciała. Ujawnia również skalę ryzyka, o którym wielu pacjentów może nie wiedzieć, dopóki nie zostanie ono wykryte w badaniach.

To zmienia perspektywę profilaktyki. Nie wystarczy reagować na chorobę, kiedy pojawią się jej objawy. Coraz większego znaczenia nabiera wcześniejsze rozpoznawanie ryzyka i identyfikowanie osób, które wymagają dalszej diagnostyki lub leczenia, zanim dojdzie do zawału, udaru czy innych powikłań.

– Aktualne i wiarygodne dane epidemiologiczne są podstawą skutecznej polityki zdrowotnej. WOBASZ3 pozwala precyzyjnie wskazać najważniejsze zagrożenia i grupy, które wymagają szczególnej uwagi. Dzięki temu możemy lepiej projektować działania profilaktyczne, szybciej reagować na niekorzystne zmiany i skuteczniej planować leczenie chorób cywilizacyjnych – przekonuje prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2032, zastępca głównego badacza badania WOBASZ3, Narodowy Instytut Kardiologii.

Bilans dwóch dekad. Czy jesteśmy zdrowsi niż 20 lat temu?

Ogólny bilans jest lepszy. „Indeks 10 dla zdrowia” pokazuje wzrost odsetka osób z dobrym wynikiem z 48,2% do 71,1%. Znacznie mniej palimy, poprawiła się kontrola nadciśnienia, a w części starszych grup obserwujemy korzystne zmiany. Ale za tą poprawą kryje się wyraźna kumulacja czynników ryzyka i niepokojący obraz zdrowia młodych dorosłych. Miliony Polaków żyją z nadmierną masą ciała, hipercholesterolemią lub nierozpoznanymi czynnikami ryzyka, a młodzi dorośli wymagają szczególnej uwagi. To właśnie od ich zdrowia zależy, czy za kolejne 20 lat ten bilans nadal będzie dodatni.

WOBASZ3 nie jest tylko bilansem ostatnich 20 lat. To mapa najważniejszych wyzwań dla profilaktyki, wczesnego wykrywania ryzyka i leczenia na kolejne dekady.

Badanie zostało zrealizowane w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032, finansowanego przez Ministra Zdrowia.

Źródło: WOBASZ, NIKard

Czy Polska potrzebuje kolejnego ośrodka przeszczepiającego serca, czy raczej wzmocnienia już istniejących centrów? Decyzja Ministerstwa Zdrowia o wydaniu zgody na uruchomienie programu transplantacji serca w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA wywołała jeden z najpoważniejszych sporów w polskiej transplantologii ostatnich lat. Rezygnacja konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii prof. Mariusza Kuśmierczyka sprawiła, że dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie jednego szpitala. Dziś pytania dotyczą sposobu organizacji całego systemu.

Transplantologia należy do najbardziej wymagających obszarów współczesnej medycyny. O sukcesie decydują nie tylko umiejętności chirurgów, ale także sprawnie działający system kwalifikacji chorych, całodobowa gotowość zespołów, koordynacja pobrań narządów, doświadczenie personelu oraz odpowiednia liczba wykonywanych procedur. Dlatego każda decyzja o uruchomieniu nowego programu transplantacyjnego ma znaczenie wykraczające daleko poza jedną placówkę.

Tak stało się również w przypadku decyzji Ministra Zdrowia o wydaniu pięcioletniego pozwolenia dla Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA na przechowywanie i przeszczepianie serc pobranych od zmarłych dawców. Program ma być realizowany w Klinice Kardiochirurgii i Transplantologii kierowanej przez prof. Piotra Suwalskiego. Oznacza to, że Warszawa stanie się jedynym miastem w Polsce posiadającym trzy ośrodki wykonujące transplantacje serca. Łącznie takich centrów będzie osiem.

Sama decyzja nie wzbudziłaby zapewne tak dużych emocji, gdyby nie reakcja prof. Mariusza Kuśmierczyka, konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii i kierownika Kliniki Chirurgii Serca, Klatki Piersiowej i Transplantologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Profesor poinformował o rezygnacji zarówno z funkcji konsultanta krajowego, jak i członkostwa w Krajowej Radzie Transplantacyjnej, wskazując, że jest to protest przeciwko utworzeniu trzeciego programu transplantacji serca w stolicy.

Decyzja ma szczególny ciężar gatunkowy. Kadencja konsultanta krajowego miała zakończyć się dopiero w lutym 2030 roku, co oznacza, że profesor zrezygnował z pełnionej funkcji ponad trzy lata przed jej planowanym końcem. Jednocześnie, według dostępnych publicznie informacji, jego nazwisko nadal figuruje zarówno w wykazie konsultantów krajowych, jak i w składzie Krajowej Rady Transplantacyjnej, a Ministerstwo Zdrowia nie poinformowało dotąd o formalnym przyjęciu rezygnacji.

Sam spór nie dotyczy kompetencji nowego zespołu ani jakości kardiochirurgii prowadzonej w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA. Znacznie ważniejsze jest pytanie o organizację systemu transplantacyjnego w Polsce. Czy lepszym rozwiązaniem jest tworzenie nowych ośrodków, czy zwiększanie potencjału tych, które od lat wykonują największą liczbę przeszczepień?

Jeszcze w styczniu 2025 roku prof. Kuśmierczyk podczas konferencji Ministerstwa Zdrowia oceniał, że siedem funkcjonujących wówczas ośrodków w pełni zabezpiecza potrzeby kraju. Powstanie kolejnego programu nie zwiększa dostępności transplantacji w regionie dotąd pozbawionym takiej możliwości. Nowy ośrodek powstaje bowiem w mieście, w którym działają już dwa wysoko wyspecjalizowane centra.

Dyskusja dotyka jednego z najważniejszych problemów medycyny wysokospecjalistycznej: koncentracji doświadczenia. W transplantologii liczba wykonywanych procedur ma bezpośredni wpływ na utrzymanie kompetencji zespołów, organizację dyżurów oraz jakość opieki przed- i potransplantacyjnej. Jednocześnie większa liczba ośrodków może poprawić dostępność leczenia i zwiększyć bezpieczeństwo systemu, jeśli jeden z programów z różnych powodów ograniczy działalność.

Wątpliwości dotyczące organizacji nowego programu publicznie wyraził również były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Napisał: „A może jeden w pełni profesjonalny, świetnie finansowany? Spełniamy ambicje profesorów czy poprawiamy jakość?”

To pytanie dobrze oddaje istotę obecnej dyskusji. W ochronie zdrowia nie zawsze większa liczba placówek oznacza lepszy dostęp do leczenia. W przypadku transplantacji znaczenie mają także liczba dostępnych dawców, aktywność poszczególnych ośrodków, doświadczenie operatorów, finansowanie oraz możliwość utrzymania przez całą dobę wielodyscyplinarnych zespołów.

W tej sprawie szczególnego znaczenia nabiera rola Krajowej Rady Transplantacyjnej. To właśnie ten organ opiniuje wnioski placówek ubiegających się o zgodę na prowadzenie działalności transplantacyjnej. Nie wiadomo jednak, jakie stanowisko Rada zajęła wobec wniosku PIM MSWiA, jakie argumenty przedstawiono podczas posiedzenia ani czy wśród członków istniała jednomyślność.

Brakuje również odpowiedzi na pytania dotyczące analizy potrzeb zdrowotnych. Nie przedstawiono publicznie danych pokazujących przewidywaną liczbę wykonywanych transplantacji, wpływ nowego programu na funkcjonowanie pozostałych warszawskich ośrodków ani ocen dotyczących zabezpieczenia kadrowego i finansowego przedsięwzięcia.

To właśnie transparentność procesu decyzyjnego wydaje się dziś najważniejsza. Rozwój transplantologii jest celem, z którym trudno polemizować, jednak w medycynie wysokospecjalistycznej równie istotne jest racjonalne wykorzystanie ograniczonych zasobów. Odpowiedź na pytanie, czy trzeci program transplantacji serca w Warszawie poprawi wyniki leczenia i dostępność świadczeń, powinna opierać się na danych epidemiologicznych, analizach systemowych oraz ocenie ekspertów, a nie wyłącznie na formalnym spełnieniu wymagań organizacyjnych.

Spór, który rozpoczął się od decyzji administracyjnej, stał się debatą o kierunku rozwoju polskiej transplantologii. Jej rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie nie tylko dla warszawskich ośrodków, lecz także dla przyszłego modelu organizacji najbardziej zaawansowanych procedur medycznych w Polsce.

Źródło: inf pras

Foto: WUM