Medicalpress

Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymał dodatkowe 3,36 mld zł z budżetu państwa na rozliczenie świadczeń medycznych wykonanych ponad wartość kontraktów w II kwartale 2026 roku. Środki obejmują świadczenia nielimitowane oraz leki finansowane w ramach programów lekowych i chemioterapii. Po zmianie planu finansowego NFZ na leczenie pacjentów w 2026 roku przeznaczono łącznie 227,37 mld zł.

Zmiana planu finansowego Funduszu została wprowadzona 23 października 2026 roku przez wiceprezesa NFZ Jakuba Szulca. Jak informuje Fundusz, zwiększenie dotacji z budżetu państwa nastąpiło po działaniach minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.

Dodatkowe finansowanie ma umożliwić rozliczenie nadwykonań za II kwartał 2026 roku w trzech obszarach: świadczeń nielimitowanych, leków stosowanych w programach lekowych oraz leków wykorzystywanych w chemioterapii. Oznacza to, że środki obejmą również finansowanie kosztownych terapii przeciwnowotworowych i innych nowoczesnych metod leczenia realizowanych w ramach programów lekowych.

Pieniądze zostaną przekazane do oddziałów wojewódzkich NFZ, które następnie rozliczą należności wobec placówek medycznych. Finansowanie dotyczy świadczeń już wykonanych, a nie uruchomienia nowych programów terapeutycznych.

Fundusz podkreśla różnicę między płatnościami za świadczenia mieszczące się w wartości kontraktu a rozliczaniem nadwykonań. W przypadku świadczeń realizowanych w ramach umów NFZ reguluje należności w ciągu pięciu dni roboczych od otrzymania prawidłowo wystawionej faktury. Natomiast zapłata za świadczenia wykonane ponad wartość kontraktu zależy co do zasady od dostępnych środków finansowych. Wyjątkiem są świadczenia nielimitowane, których sfinansowanie jest obowiązkiem Funduszu.

Po zwiększeniu dotacji łączna kwota przeznaczona na leczenie pacjentów w 2026 roku wynosi 227,37 mld zł, czyli o 13,33 mld zł więcej niż przewidywał pierwotny plan finansowy NFZ. Sama dotacja z budżetu państwa osiągnęła poziom niemal 37 mld zł.

To kolejna w tym roku decyzja dotycząca finansowania świadczeń wykonanych ponad wartość umów. Wcześniej NFZ rozliczył nadwykonania za I kwartał 2026 roku w tych samych trzech obszarach: świadczeniach nielimitowanych, programach lekowych i chemioterapii.

Na początku października Fundusz uruchomił także 333 mln zł z funduszu zapasowego. Środki przeznaczono na zabezpieczenie finansowania umów do końca 2026 roku w województwach mazowieckim, opolskim i warmińsko-mazurskim.

Nowa dotacja w wysokości 3,36 mld zł jest natomiast przeznaczona na rozliczenie świadczeń zrealizowanych w II kwartale. W komunikacie NFZ nie podano szczegółowego podziału tej kwoty między świadczenia nielimitowane, programy lekowe i chemioterapię ani harmonogramu przekazywania pieniędzy poszczególnym placówkom.

Źródło: Narodowy Fundusz Zdrowia, informacja o zmianie planu finansowego z 23 października 2026 r.

Nie każdy pacjent potrzebuje badania PET/CT natychmiast. U chorych ocenianych w trakcie terapii termin wykonania badania może jednak mieć decydujące znaczenie dla kontynuacji, zmiany lub zakończenia leczenia, co wpływa na rokowanie. Jeżeli badanie zaplanowane kilka tygodni po chemioterapii zostanie wykonane dopiero po kolejnych dwóch lub trzech miesiącach, lekarz może zbyt późno rozpoznać progresję albo niepotrzebnie kontynuować kosztowne i obciążające organizm leczenie. O klinicznych skutkach limitowania badań mówi prof. Rafał Czepczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej.

Panie Profesorze, czy każdy pacjent onkologiczny potrzebuje badania PET/CT w krótkim terminie?

Nie. Potrzeby pacjentów są różne. Jeżeli badanie ma pomóc ocenić niewielką zmianę, na przykład guzek płuca, kilkutygodniowe oczekiwanie nie musi pogarszać rokowania. Inaczej wygląda sytuacja chorego w trakcie leczenia onkologicznego. Wtedy PET/CT może rozstrzygnąć, czy zastosowana terapia działa, czy trzeba ją zmienić albo czy można ją zakończyć. Tych pacjentów nie można ustawiać w jednej kolejce wyłącznie według daty zgłoszenia.

Kiedy termin wykonania badania staje się elementem leczenia?

W wielu schematach badanie powinno być wykonane w określonym czasie po danym etapie terapii, na przykład dwa albo sześć tygodni po ostatnim cyklu chemioterapii. To nie jest termin administracyjny. Wynika z biologii choroby i sposobu działania leków. Jeżeli PET/CT zostanie wykonane zbyt wcześnie lub zbyt późno, wynik może nie odpowiedzieć na pytanie, które postawił lekarz prowadzący.

Co może się wydarzyć, gdy pacjent poczeka dodatkowe dwa lub trzy miesiące?

Możemy zbyt późno wykryć nawrót albo progresję choroby. Możemy też kontynuować bardzo kosztowną i obciążającą terapię, chociaż pacjent jest już w remisji i nie potrzebuje kolejnych cykli. Opóźnienie badania nie zawsze prowadzi do takiego skutku, ale w części sytuacji zaburza cały plan leczenia. Dlatego termin powinien wynikać z potrzeb klinicznych, a nie z momentu, w którym w kontrakcie pojawią się środki na kolejną procedurę.

Czy szybka ścieżka onkologiczna rozwiązuje problem dostępności?

Karta DiLO bardzo dobrze porządkuje szybką diagnostykę i rozpoczęcie leczenia. Problem widzimy przede wszystkim wtedy, gdy PET/CT jest potrzebne już w trakcie terapii lub po jej zakończeniu, a badanie musi zostać rozliczone w ograniczonym kontrakcie ośrodka. Właśnie wtedy pacjent może wypaść z pierwotnej ścieżki finansowania, mimo że termin badania nadal ma znaczenie dla dalszego postępowania.

Co robi ośrodek po wyczerpaniu kontraktu?

Przez lata wiele placówek wykonywało badania ponad limit, ponieważ lekarze widzieli ich konieczność. Szpitale kredytowały świadczenia wykonywane ponad limit, licząc, że zostaną one później bez przeszkód rozliczone przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Są to bowiem badania wykonywane według ściśle określonych wskazań klinicznych i regulowane przepisami prawa. Dziś, gdy rośnie niepewność zapłaty, dyrektorzy coraz częściej wstrzymują nadwykonania. Ryzyko utraty płynności finansowej szpitala bywa zbyt duże. Pacjent trafia wówczas do kolejki albo szuka terminu w innym regionie. Personel próbuje pomóc, ale doraźne interwencje nie mogą zastąpić stabilnego systemu finansowania.

Czy polskie ośrodki mogłyby wykonywać więcej badań PET/CT?

W wielu miejscach tak. Medycyna nuklearna w ostatnich latach bardzo się zmodernizowała. Mamy nowoczesne skanery oraz coraz lepiej przygotowane zespoły lekarzy, fizyków, techników i radiofarmaceutów. Nowe urządzenia umożliwiają wykonanie kilkudziesięciu badań w ciągu dnia. Jeżeli nie ma środków na świadczenia, aparat pracuje tylko przez część dnia, chociaż pacjenci czekają. Przed zwiększeniem kontraktu trzeba oczywiście potwierdzić przepustowość każdego ośrodka, bo sytuacja kadrowa i organizacyjna nie wszędzie jest taka sama.

Czy zniesienie limitu na badania PET/CT nie wywoła niekontrolowanego wzrostu liczby badań?

Nie spodziewamy się tego, ponieważ pozostają w mocy kryteria medyczne określające, u których pacjentów badanie jest refundowane. Ośrodki podlegają również kontroli NFZ oraz instytucji nadzorujących bezpieczeństwo stosowania promieniowania jonizującego. Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej nie postuluje dowolnego dostępu do PET/CT. Chcemy, aby każdy pacjent spełniający kryteria mógł wykonać badanie w terminie wynikającym ze schematu postępowania.

Jakiej zmiany oczekuje Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej?

Postulujemy zniesienie limitów finansowych na badania PET/CT przy zachowaniu obecnych kryteriów kwalifikacji. Ośrodek powinien otrzymywać pełną zapłatę za prawidłowo zakwalifikowane i wykonane świadczenie. Taki model skróciłby kolejki, ograniczył konieczność poszukiwania przez pacjentów terminów w innych województwach i pozwolił lepiej wykorzystać aparaturę, w którą system już zainwestował.

Zdaniem prof. Rafała Czepczyńskiego zniesienie limitów finansowych na badania PET/CT, przy zachowaniu obowiązujących kryteriów kwalifikacji medycznej, pozwoliłoby lepiej dostosować terminy diagnostyki do potrzeb pacjentów onkologicznych. Ekspert podkreśla, że opóźnienia mogą prowadzić do późniejszego wykrycia progresji choroby lub niepotrzebnego przedłużania obciążającego leczenia. Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej postuluje zapewnienie pełnego finansowania prawidłowo zakwalifikowanych badań, co mogłoby ograniczyć kolejki, poprawić wykorzystanie dostępnej aparatury i zwiększyć ciągłość opieki onkologicznej.

Źródło: inf pras

Pacjenci, którzy wyczerpali dostępne możliwości leczenia, mogą zyskać nowe ścieżki dostępu do terapii finansowanych ze środków publicznych. Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt przepisów przewidujących m.in. zastąpienie ratunkowego dostępu do technologii lekowych nowym mechanizmem finansowania pomostowego, zabezpieczenie ciągłości skutecznego leczenia po zakończeniu programów przedrejestracyjnych oraz uproszczenie procedur refundacji leków sprowadzanych z zagranicy. Zmiany mają również rozszerzyć możliwości finansowania wybranych terapii zaawansowanych u dorosłych pacjentów z chorobami rzadkimi. Proponowane rozwiązania wymagają jeszcze przejścia procesu legislacyjnego.

Przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne oraz niektórych innych ustaw obejmuje nowelizację ośmiu ustaw. Proponowane rozwiązania mają pomóc przede wszystkim pacjentom, u których dostępne możliwości terapeutyczne zostały wyczerpane. Celem jest zapewnienie bardziej spójnego i przewidywalnego dostępu do terapii.

–  Chcemy, żeby dostęp pacjenta do skutecznej terapii nie był uzależniony od tego, czy uda mu się zebrać miliony złotych w zbiórce publicznej. Nie wyeliminujemy wszystkich zbiórek, ale proponujemy dodatkowe rozwiązania, które mają dać pacjentom szersze możliwości leczenia, ale też zwrócić ich uwagę na bezpieczeństwo leczenia – wyjaśnia wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk.

Ochrona przed przerwaniem skutecznego leczenia

Projekt przewiduje zabezpieczenie kontynuacji skutecznego leczenia po zakończeniu Programu Przedrejestracyjnego Dostępu (PPD). Po dopuszczeniu leku do obrotu koszt jego dalszego stosowania u pacjenta będzie mógł być finansowany przez NFZ ze środków Funduszu Medycznego przez maksymalnie 12 miesięcy.

Warunkiem będzie m.in. udokumentowana korzyść z dotychczasowej terapii, wyczerpanie dostępnych możliwości leczenia oraz ryzyko pogorszenia stanu zdrowia w przypadku jego przerwania. Kontynuacja ma dotyczyć tego samego leku i wskazania, w którym pacjent był leczony w PPD. Konieczne będą również opinia konsultanta i akceptacja finansowa NFZ.

Projekt przewiduje obowiązek złożenia przez podmiot odpowiedzialny wniosku o refundację. Jeżeli po okresie przejściowym nie dojdzie do objęcia leczenia refundacją systemową, dalsze finansowanie terapii ma przejąć podmiot odpowiedzialny.

– Dziś poszczególne ścieżki dostępu do leków nie zawsze tworzą spójny system. Chcemy je uporządkować i połączyć tak, aby pacjent mógł łatwiej odnaleźć się w systemie i miał zapewnioną ciągłość leczenia – podkreśla wiceminister Katarzyna Kacperczyk.

Pomostowe finansowanie terapii na jednolitych zasadach

Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowej (RDTL) ma zostać przekształcony w Pomostowe Finansowanie Technologii Lekowej (PFTL). Rozwiązanie będzie przeznaczone dla dzieci i dorosłych, którzy wyczerpali możliwości leczenia finansowanego publicznie i potrzebują leku nieobjętego finansowaniem ze środków publicznych w danym wskazaniu.

Projekt przewiduje jednolity formularz wniosku oraz ocenę zasadności terapii przez konsylium w placówce medycznej i konsultanta wojewódzkiego lub krajowego. Przy pozytywnej ocenie konsylium i pozytywnej opinii konsultanta brak odpowiedzi NFZ w ciągu siedmiu dni ma oznaczać akceptację finansowania. Kontynuacja leczenia będzie zależała m.in. od jego skuteczności i braku dostępnej alternatywy terapeutycznej.

Celem jest wprowadzenie równych zasad dostępu do tej formy leczenia w całym kraju oraz określenie terminów podejmowania decyzji. Nowe rozwiązania mają również ułatwiać przechodzenie leków z finansowania pomostowego do refundacji systemowej.

– Pacjent powinien wiedzieć, na jakich zasadach może otrzymać leczenie i w jakim terminie zapada decyzja. Pomostowe finansowanie ma ułatwiać dostęp do potrzebnej terapii, a jednocześnie sprzyjać obejmowaniu leków refundacją dla szerszej grupy pacjentów – wyjaśnia Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji.

Refundacja leku z zagranicy — wniosek przez IKP

Pacjenci korzystający z importu docelowego będą mogli składać wnioski o refundację przez Internetowe Konto Pacjenta, monitorować przebieg sprawy i uzyskać dostęp do decyzji. Zachowana zostanie także możliwość składania wniosków w formie papierowej.

Elektronizacja postępowania ma usprawnić obieg dokumentów i ułatwić pacjentom dostęp do informacji. Apteki uzyskają dostęp do decyzji refundacyjnych przez System Informacji Medycznej.

Import docelowy umożliwia sprowadzenie z zagranicy leku niezbędnego do ratowania życia lub zdrowia, gdy w Polsce nie ma dostępnego produktu zastępczego i spełnione są pozostałe warunki ustawowe.

Dodatkowe możliwości dla dorosłych z chorobami rzadkimi

Projekt przewiduje rozszerzenie możliwości finansowania z Funduszu Medycznego jednorazowych terapii zaawansowanych w chorobach rzadkich o pacjentów dorosłych.

Rozwiązanie obejmie produkty lecznicze terapii zaawansowanej podawane pacjentowi jednorazowo w szpitalu. Finansowanie będzie możliwe po łącznym spełnieniu warunków wskazanych w projekcie, w tym dotyczącego braku finansowania na podstawie określonych w nim przepisów o świadczeniach opieki zdrowotnej.

Decyzje oparte na ocenie medycznej

Podstawą dostępu do proponowanych form finansowania mają być kryteria medyczne: skuteczność i bezpieczeństwo terapii oraz zasadność jej zastosowania u konkretnego pacjenta. Projekt przewiduje także rozwiązania służące monitorowaniu efektów leczenia i wydatków oraz usprawnieniu elektronicznego obiegu dokumentacji. Proponowane przepisy będą mogły wejść w życie po zakończeniu procesu legislacyjnego.

Źródło: MZ

39 proc. dorosłych Polaków ma nadwagę, a 21 proc. choruje na otyłość. Nieco ponad 32 proc. zmaga się z nadciśnieniem tętniczym, natomiast niemal 900 tys. osób żyje z nierozpoznaną, a więc nieleczoną cukrzycą – to tylko niektóre z danych z ostatniego ogólnopolskiego badania epidemiologicznego WOBASZ3. Eksperci podkreślają, że kluczem do wydłużenia życia w lepszym zdrowiu jest profilaktyka, której Polacy wciąż nie poświęcają należytej uwagi.

– Długowieczność jest gałęzią medycyny, dlatego że fundamentalnym celem dla systemu ochrony zdrowia jest zabezpieczenie długiego życia w zdrowiu. Zatem proces, który wynika z genezy medycyny, dzisiaj zostaje uzbrojony w zupełnie nowe narzędzia i metody, które pozwalają nam mieć dużo więcej wiedzy na temat potencjału do długiego życia w zdrowiu każdego z nas. Jednocześnie pojawia się wiele nowych narzędzi, które pozwalają nam zmniejszyć ryzyko zachorowania na wiele chorób, zakaźnych i niezakaźnych, które w sposób naturalny dają szansę na utrzymanie dobrostanu w długiej linii naszego życia – mówi agencji Newseria dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego.

W 2025 roku przeciętne trwanie życia mężczyzn w Polsce wyniosło 75,4 roku w porównaniu do 72,6 roku w 2020 roku i 69,7 roku w 2000 roku. W przypadku kobiet wskaźnik ten jest wyższy – w ubiegłym roku wyniósł 82,5 roku (80,7 roku w 2020 roku i 78 lat w 2000 roku). Tak wynika z ostatnich danych GUS.

– Dowody naukowe jednoznacznie wskazują, że największy wpływ na uzysk zdrowotny, czyli wydłużenie życia i ograniczenie ryzyk, miały przede wszystkim szczepienia. W tej materii niewiele się zmienia. Wciąż uznajemy je za metodę, która pozwala ochronić nas przed zagrożeniami istotnie skracającymi życie, rodzącymi ryzyko przedwczesnej śmierci – podkreśla dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Na łamach czasopisma „The Lancet” w 2024 roku opublikowano analizę 50 lat globalnych programów szczepień. Badacze oszacowali, że w latach 1974–2024 uratowały one ok. 154 mln osób, w tym 101 mln niemowląt. Na każde uratowane ludzkie istnienie przypadało średnio 66 lat życia w pełnym zdrowiu.

– Innymi rozwiązaniami są na pewno immunoterapie czy terapie genowe. Wszystkie technologie, które adresują przyczynę rozwoju choroby, zwiększają szansę na to, aby w sposób skuteczny, jednoznaczny się z nią zmierzyć, a tym samym dać szansę na to, aby funkcjonować w stanie bez choroby, a nie w stanie choroby przewlekłej – wyjaśnia rektor Uczelni Łazarskiego.

Z danych Eurostatu wynika, że w 2024 roku 35,3 proc. mieszkańców Unii Europejskiej zgłosiło, że ​​cierpi na przewlekłą chorobę lub problem zdrowotny. W Polsce odsetek ten wyniósł 35,1 proc. Największy odsetek odnotowano w Finlandii (56 proc.), a najniższy we Włoszech (17 proc.). Te spore różnice nie muszą wynikać z faktycznego stanu zdrowia obywateli, ale z ich świadomości zdrowotnej i częstotliwości badań.

– Wiele nowego musi się wydarzyć w systemie ochrony zdrowia, jego organizacji, ale i finansowania, żebyśmy przestawili go z paradygmatu leczenia choroby na paradygmat zachowania zdrowia – uważa dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Promocja zdrowia, profilaktyki, wczesnej diagnostyki, która ma nie służyć wykryciu choroby, ale potwierdzeniu zdrowia – to są zupełnie nowe atrybuty systemu ochrony zdrowia, które będą zmuszały regulatorów do tego, aby przebudować katalog świadczeń gwarantowanych w ramach ubezpieczenia, ale również organizację pracy systemu ochrony zdrowia.

Jak podkreśla, w nowym modelu do troski o zdrowie obywateli powinny być zaangażowanie nie tylko zasoby sektora ochrony zdrowia, ale również wielu innych dziedzin, m.in. edukacji, sportu, kultury, infrastruktury czy mediów, które będą promować profilaktykę w społeczeństwie.

Prawie dziewięciu na 10 Polaków dba o swoje zdrowie, jednak co trzeci robi to poza gabinetem lekarskim. Działania prozdrowotne bez profilaktyki medycznej podejmuje 39 proc. mężczyzn i 25 proc. kobiet. Najczęstszym powodem niewykonywania badań są dobre samopoczucie i brak potrzeby. To wnioski z raportu „Wellbeing po polsku – jak naprawdę dbamy o siebie? Profilaktyka w liczbach 2026” PMR Market Experts by Hume’s Institute.

– W profilaktyce musi się zmienić bardzo wiele, przede wszystkim podejście Polaków. Dzisiaj system ubezpieczenia zdrowotnego oferuje powszechny dostęp do badań profilaktycznych finansowanych ze środków publicznych bez żadnych ograniczeń. Mimo że często mówimy o kryzysie i reglamentowaniu dostępu do wielu świadczeń medycyny naprawczej, to w odniesieniu do profilaktyki tego limitowania nie ma. Borykamy się z postawą samego Polaka i samej Polki, którzy bardzo często przez nieuwagę, brak wiedzy czy zabieganie rezygnują z tego, co jest fundamentem zachowania dobrej kondycji zdrowotnej – podkreśla rektor Uczelni Łazarskiego.

Narodowy Fundusz Zdrowia prowadzi m.in. profilaktykę raka piersi i szyjki macicy, badania przesiewowe raka jelita grubego, profilaktykę chorób odtytoniowych i gruźlicy. Od 5 maja 2025 roku działa również program Moje Zdrowie, czyli bezpłatny bilans zdrowia dostępny dla ubezpieczonych osób od 20. roku życia, bez górnej granicy wieku. 14 września br. Kancelaria Premiera za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała, że z programu do tej pory skorzystało 3,6 mln osób.

– Pozostaje pytanie, co zrobić, aby Polakom się chciało, aby byli świadomi tego, jaką inwestycją w przyszłość, bezpieczeństwo, również finansowe, jest ich decyzja o udziale w badaniach profilaktycznych – wskazuje dr hab. Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Do skutecznej profilaktyki potrzeba przede wszystkim świadomego i zaangażowanego obywatela. Być może brakuje nam narzędzi albo one są jeszcze niewystarczające, ponieważ dopiero teraz uruchamiamy chociażby lekcje o zdrowiu w edukacji powszechnej.

Zdaniem ekspertki duża jest tu rola personelu medycznego, ale i w tym zakresie potrzebne są zmiany, np. w modelu kształcenia.

– Przywykliśmy do koncentrowania się lekarza na diagnozie i leczeniu. Tymczasem każdy profesjonalista medyczny powinien być osobą, która w pierwszej kolejności promuje zdrowy styl życia i aktywność profilaktyczną – wyjaśnia rektor Uczelni Łazarskiego. – Aby rola lekarzy mogła w tym systemie zostać wykorzystana w pełni, muszą oni mieć dodatkowe narzędzia, które pozwalają im zareagować na tlący się problem dużo szybciej niż dotychczas oraz zaopiekować się na przykład pacjentem z nadwagą wchodzącą w stan otyłości nie wtedy, kiedy będzie miał on już powikłania cukrzycy czy chorób układu krążenia, tylko wtedy, kiedy choroba daje swoje pierwsze symptomy albo nawet jeszcze działa w ukryciu.

Źrodło: Newseria

Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy wykaz produktów leczniczych, które nie mogą być finansowane w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL). Lista obejmuje 108 pozycji. Dla pacjentów, którzy dopiero ubiegają się o dostęp do terapii, oznacza to ograniczenie możliwości skorzystania z tej ścieżki finansowania. Resort zapewnia jednak, że osoby, które rozpoczęły leczenie wcześniej, mogą je kontynuować, jeśli zostaną spełnione określone warunki.

Ratunkowy dostęp do technologii lekowych to rozwiązanie przeznaczone dla pacjentów, u których wyczerpano dostępne, finansowane ze środków publicznych możliwości leczenia, a zastosowanie innej terapii może być medycznie uzasadnione. Mechanizm ten ma szczególne znaczenie w przypadku ciężkich chorób, w tym nowotworowych i rzadkich, kiedy standardowe postępowanie okazuje się nieskuteczne lub nie może zostać zastosowane.

Opublikowany przez Ministerstwo Zdrowia wykaz określa produkty lecznicze wyłączone z finansowania w ramach RDTL. Nie oznacza to jednak automatycznie, że wszystkie wymienione leki są niedostępne w Polsce lub nie mogą być finansowane w innych trybach. Wykaz dotyczy konkretnego mechanizmu finansowania, a nie całego systemu refundacyjnego.

Najważniejsza informacja dla osób już leczonych dotyczy możliwości zachowania ciągłości terapii. Pacjenci, którzy rozpoczęli stosowanie produktu znajdującego się na liście przed dniem rozpoczęcia obowiązywania wykazu, nie tracą automatycznie prawa do dalszego finansowania. Warunkiem jest wykazanie skuteczności dotychczasowego leczenia.

Obowiązki formalne spoczywają w takim przypadku na świadczeniodawcy, który powinien przekazać informację o kontynuacji terapii do właściwego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Oznacza to, że dalszy dostęp do leczenia zależy nie tylko od oceny jego skuteczności, ale również od dopełnienia wymaganej procedury.

Publikacja wykazu zwraca uwagę na istotną różnicę między rozpoczęciem nowej terapii a kontynuowaniem leczenia, które przynosi już pacjentowi korzyść kliniczną. W pierwszym przypadku umieszczenie produktu w wykazie zamyka możliwość jego finansowania w ramach RDTL. W drugim ustawodawca przewiduje możliwość dalszego leczenia, aby zmiana zasad finansowania nie oznaczała automatycznego przerwania skutecznej terapii.

Dla pacjentów i lekarzy kluczowe pozostaje zatem sprawdzenie, czy konkretny produkt i wskazanie zostały objęte wyłączeniem, od kiedy obowiązuje wykaz oraz jakie dokumenty są niezbędne do kontynuowania rozpoczętego leczenia.

Pełny wykaz produktów leczniczych jest dostępny na stronie Ministerstwa Zdrowia pod LINKIEM

Źródło: Ministerstwo Zdrowia, komunikat w sprawie wykazu leków niefinansowanych w ramach RDTL

Narodowy Fundusz Zdrowia podpisał pierwsze umowy z placówkami, które będą wykonywać bezpłatną niskodawkową tomografię komputerową w ramach nowego programu profilaktyki raka płuca. Pierwsi pacjenci mają skorzystać z badań w drugiej połowie października. Do programu będzie można zgłosić się bez skierowania.

Nowy program profilaktyki raka płuca zaczyna działać w praktyce. We wrześniu oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia we wszystkich województwach ogłosiły konkursy dla placówek zainteresowanych jego realizacją. Teraz Fundusz poinformował o podpisaniu pierwszych umów. Obowiązują one od 1 października 2026 roku.

Pierwsze placówki wyłoniono w województwach małopolskim, świętokrzyskim i wielkopolskim. NFZ zapowiada, że lista będzie sukcesywnie rozszerzana wraz z rozstrzyganiem kolejnych konkursów.

– Dążymy do zabezpieczenia tych świadczeń we wszystkich województwach. Chcemy zakontraktować co najmniej 32 placówki, ale nie wykluczamy, że będzie ich więcej – zapowiada Paweł Florek, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej i Promocji w Centrali NFZ.

Pierwsi pacjenci mają móc zgłaszać się na badania w drugiej połowie października 2026 roku. Program docelowo ma być dostępny w całym kraju.

Kto będzie mógł skorzystać z bezpłatnego badania?

Podstawowym badaniem wykonywanym w ramach programu będzie niskodawkowa tomografia komputerowa klatki piersiowej (NDTK). To badanie wykorzystywane do wykrywania zmian w płucach na wczesnym etapie, kiedy choroba może jeszcze nie powodować żadnych charakterystycznych objawów.

Program jest skierowany przede wszystkim do osób z wieloletnią historią palenia tytoniu. Zakwalifikować mogą się:

Paczkolata pozwalają określić łączną ekspozycję na dym tytoniowy. Jedno paczkorok oznacza palenie jednej paczki, czyli 20 papierosów dziennie przez rok. Osoba paląca paczkę dziennie przez 20 lat ma więc historię 20 paczkolat. Taki sam wynik dotyczy osoby, która paliła dwie paczki dziennie przez 10 lat.

Bez skierowania i bez opłat

Do programu nie będzie potrzebne skierowanie od lekarza. Osoba spełniająca kryteria będzie mogła zgłosić się bezpośrednio do placówki posiadającej umowę z NFZ na jego realizację.

Badania będą bezpłatne. Co istotne, świadczenia w programie są nielimitowane – NFZ ma zapłacić za każde prawidłowo wykonane badanie u osoby spełniającej kryteria kwalifikacji.

Lista placówek będzie dostępna w wyszukiwarce NFZ „Gdzie się leczyć” i aktualizowana wraz z podpisywaniem kolejnych umów.

Nie we wszystkich województwach program wystartuje jednocześnie

Uruchamianie programu będzie odbywać się stopniowo. W części województw postępowania konkursowe nadal trwają, a w niektórych NFZ musi je powtórzyć.

Dotyczy to m.in. województw dolnośląskiego, opolskiego i podlaskiego. Według NFZ w tych regionach program prawdopodobnie rozpocznie się w listopadzie. W województwie opolskim do pierwszego konkursu zgłosiła się jedna placówka, ale nie spełniła wymaganych warunków.

Placówki chcące realizować program muszą spełnić określone wymagania dotyczące m.in. sprzętu i wykwalifikowanej kadry medycznej.

Dlaczego niskodawkowa tomografia jest tak ważna?

Rak płuca pozostaje w Polsce najczęstszą przyczyną zgonów z powodu nowotworów. Według przytoczonych przez NFZ danych Krajowego Rejestru Nowotworów w Polsce odnotowuje się około 20,7 tys. nowych zachorowań rocznie, a około 26 tys. osób umiera z powodu raka płuca. Z paleniem tytoniu związanych jest 85–90 proc. zachorowań. NFZ wskazuje również na prognozy, według których w 2029 roku liczba zachorowań może sięgnąć około 32,5 tys.

Jednym z największych problemów pozostaje późne rozpoznawanie choroby. Rak płuca we wczesnych stadiach może przez długi czas nie powodować charakterystycznych dolegliwości. Właśnie dlatego program kierowany jest do osób, które ze względu na wiek i historię palenia mają zwiększone ryzyko zachorowania.

– Wczesne wykrycie zmian nowotworowych jest bardzo ważne, ponieważ znacznie zwiększa szanse na skuteczne leczenie. Po to właśnie resort zdrowia włączył niskodawkową tomografię komputerową do bezpłatnych programów profilaktycznych finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia – podkreśla lek. Michał Dzięgielewski z Centrali NFZ

Źródło: NFZ

Czy kolejki, które znamy ze szpitali i poradni specjalistycznych pojawią się także w podstawowej opiece zdrowotnej? To ryzyko staje się coraz bardziej konkretne. NFZ nakłada limity na świadczenia, część wykonanych badań i opieki koordynowanej nadal czeka na rozliczenie, a nowe zasady jakości przewidują możliwość obniżania finansowania placówek. Porozumienie Zielonogórskie rozpoczyna kampanię #POZbezBarier żeby pokazać, co te decyzje oznaczają dla społeczności lokalnych.

W ostatnich latach podstawowa opieka zdrowotna dostała nowe możliwości by stać się stabilnym fundamentem systemu ochrony zdrowia w Polsce. Pacjent może wykonać w swojej przychodni więcej badań a w ramach opieki koordynowanej skorzystać z dodatkowej diagnostyki i konsultacji specjalistycznych. Szczególne znaczenie ma to dla osób z chorobami przewlekłymi, które wymagają regularnych badań i kontroli.

Podstawowa opieka limitowana

Problem pojawia się wtedy, gdy potrzeby pacjentów są większe niż budżet przyznany placówce przez NFZ. Fundusz określa kwoty na badania i opiekę koordynowaną a od przychodni oczekuje rozłożenia ich na kolejne miesiące. Pacjent nadal potrzebuje badania, ale po wykorzystaniu dostępnych środków jego wykonanie może zostać przesunięte. W ten sposób limit zaczyna tworzyć kolejkę.

„Opieka koordynowana miała skrócić pacjentowi drogę do diagnostyki i specjalisty. Tymczasem NFZ wyznacza placówkom określony budżet i oczekuje, że wystarczy on na cały rok. Jeśli potrzeby pacjentów są większe, przychodnia staje przed wyborem: wykonać potrzebne badania ponad limit, nie wiedząc, czy NFZ za nie zapłaci, albo przesunąć je w czasie. A to oznacza kolejkę. Choroba przecież nie poczeka, aż pojawią się pieniądze na kolejne świadczenia” – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, specjalistka medycyny rodzinnej, ekspertka Federacji Porozumienie Zielonogórskiegórskie.

Świadczenia wykonane – niezapłacone

Druga bariera to zapłata za świadczenia, które już zostały wykonane. W pierwszym półroczu 2026 roku placówki POZ wykonały świadczenia opieki koordynowanej o wartości 511,4 mln zł. 63,2 mln zł pozostawało niezapłacone. Do tego dochodziło 15,7 mln zł za badania diagnostyczne w POZ. Łącznie to blisko 79 mln zł za opiekę, którą pacjenci już otrzymali.

„Nie chodzi o pieniądze dla przychodni, ale o to, czy będziemy mogli dalej zapewniać pacjentom badania, konsultacje i diagnostykę blisko domu. Nie można rozwijać opieki a jednocześnie pozostawiać placówki bez zapłaty za prawidłowo wykonane świadczenia” – podkreśla Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.

NFZ stawia na sankcje

Kolejną barierą mogą być nowe zasady oceny jakości w POZ. Porozumienie Zielonogórskie popiera mierzenie jakości i porównywanie wyników placówek. Problemem nie są więc same wskaźniki, ale sposób w jaki NFZ chce powiązać je z finansowaniem. Nieosiągnięcie określonego poziomu części wskaźników może skutkować obniżeniem stawki otrzymywanej przez placówkę na opiekę nad wszystkimi pacjentami.

Zdaniem Federacji kierunek powinien być odwrotny, zgodny z obowiązującym prawem: jakość należy mierzyć a dobre wyniki premiować. Takie podejście zachęca placówki do poprawy opieki zamiast ograniczać ich budżet, z którego finansowane są świadczenia dla pacjentów.

„Jeśli chcemy poprawiać jakość, premiujmy dobre wyniki. Wskaźniki powinny pomagać poprawiać opiekę, a nie prowadzić do obniżania finansowania z powodów, na które lekarz czy przychodnia nie mają wpływu” – przekonuje Tomasz Zieliński, specjalista medycyny rodzinnej, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

W centrum zdrowia społeczeństwa

Dlatego Porozumienie Zielonogórskie rozpoczyna kampanię „Podstawowa opieka zdrowotna bez barier”. Federacja będzie pokazywać konkretne przykłady z regionów i konsekwencje obecnych zasad dla pacjentów. Postulaty są proste: zapłata za wykonaną opiekę, finansowanie, które nie prowadzi do kolejek, oraz premiowanie jakości zamiast obniżania finansowania.

Bo jeśli podstawowa opieka zdrowotna ma przejmować coraz więcej zadań, być stabilnym fundamentem systemu, to bariery należy usuwać a nie tworzyć kolejne. Każda bariera dla podstawowej opieki zdrowotnej jest barierą dla zdrowia społeczeństwa.

Źródło: inf pras

W środę 30 września w różnych miastach Polski można będzie bez skierowania, rejestracji i całkowicie bezpłatnie wykonać badanie spirometryczne, które pozwala wykryć poważne choroby płuc – poinformowali PAP organizatorzy obchodów Polskiego Dnia Spirometrii 2026.

Jak przypomnieli w informacji prasowej przesłanej PAP, spirometria jest badaniem, które pomaga zdiagnozować i monitorować poważne choroby układu oddechowego, w tym przede wszystkim przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) i astmę.

Badania będzie można wykonać 30 września w godzinach od 8.00 do 16.00 (w sali obsługi interesantów) w centrali Narodowego Funduszu Zdrowia oraz siedzibach 10 oddziałów wojewódzkich NFZ – w Warszawie, Opolu, Wrocławiu, Katowicach, Rzeszowie, Krakowie, Lublinie, Szczecinie, Gdańsku i Bydgoszczy. Można się zgłosić bez wcześniejszej rejestracji. Jest ono całkowicie bezpłatne.

Badanie spirometryczne jest bezbolesne, całkowicie nieinwazyjne, wymaga jedynie dobrej współpracy pacjenta z osobą wykonująca spirometrię – przekonują.

„Przed badaniem technik przeprowadzi ankietę, żeby wykluczyć przeciwwskazania do wykonania spirometrii. Jeśli badanie wykaże zaburzenia obturacyjne, czyli zaburzenia przepływu powietrza w drogach oddechowych, to taka osoba dostanie list do swojego lekarza rodzinnego z prośbą o dalszą diagnostykę w kierunku chorób obturacyjnych – astmy lub POChP» – poinformował dr Dąbrowiecki w imieniu organizatorów akcji.

Zaproszenie na spirometrię organizatorzy kierują przede wszystkim do osób po 40. roku życia, palących tytoń, żyjących w zanieczyszczonej atmosferze, które odczuwają duszność, mają przewlekły kaszel, trwający od co najmniej 8 tygodni.

W Polsce na choroby układu oddechowego cierpi kilka milionów osób. Szacuje się, że połowa o tym nie wie. Tymczasem z powodu samego POChP umiera rocznie ok. 14 tys. Polek i Polaków – alarmują eksperci. Na chorobę tę cierpi nawet 2,5 mln osób.

„Niestety tylko 1,3 mln pacjentów z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc ma postawione rozpoznanie (…) a jest ona trzecią przyczyną zgonów w Polsce i na świecie. Nierozpoznana POChP skraca życie o około 10 lat» – powiedział cytowany w informacji prasowej dr hab. Piotr Dąbrowiecki, przewodniczący Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę Alergię i POChP z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Infekcyjnych i Alergologii WIM-PIB.

Ekspert przypomniał, że zaburzenia obturacyjne są także typowe dla astmy. „W Polsce ponad 4 miliony chorych ma jej objawy – kaszel, świsty w drogach oddechowych, duszności, ale tylko około 2,2 miliona osób wie, że u podstaw tych dolegliwości leży astma. Wykonanie spirometrii pozwoli znaleźć obturację (zwężenie lub zablokowanie dróg oddechowych – PAP) i skierować pacjenta z tym wynikiem do lekarza, który podejmie dalsze działanie» – wyjaśnił specjalista.

Astma jest najczęstszą przewlekłą chorobą układu oddechowego u dzieci. Natomiast POChP – chociaż kojarzona z osobami starszymi, palącymi papierosy, dotyka coraz częściej osoby po 40 r. życia. Obecnie szacuje się, że około 30 procent chorych na POChP nigdy nie paliło tytoniu. Coraz więcej badań wskazuje, że istotną rolę w rozwoju tej choroby odgrywa też życie w zanieczyszczonym środowisku. POChP jest przyczyną blisko 4 proc. wszystkich przyjęć do szpitala i 25 proc. hospitalizacji z powodu chorób układu oddechowego.

„Zarejestrowanych jest 1,3 mln pacjentów. System »nie widzi« więc co najmniej ponad 700 tysięcy osób, które chorują na POChP i o tym nie wiedzą. A choroba ta generuje ogromne koszty ekonomiczno-społeczne» – zwróciła uwagę konsultant krajowa w dziedzinie chorób płuc dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc kadencji 2022-26.

Wczesne wykrycie choroby obturacyjnej płuc pozwala podjąć natychmiastowe leczenie, co w przypadku astmy może pozwolić na normalne, swobodne życie bez żadnych dolegliwości i ograniczeń, a w przypadku POChP – może spowolnić rozwój schorzenia i poprawić rokowania pacjenta. Choroby płuc są przyczyną niepełnosprawności – POChP prowadzi do inwalidztwa oddechowego, tj, stanu, w którym chory wymaga wspomagania oddychania za pomocą tlenoterapii, a w skrajnych sytuacjach wentylacji mechanicznej.

Spirometria jest czynnościowym badaniem układu oddechowego, które pozwala ocenić pojemność płuc i przepływ powietrza w drogach oddechowych oraz wykryć obturację, czyli przeszkody w tym przepływie. W powiązaniu z wywiadem lekarskim spirometria jest kluczowa w diagnozowaniu POChP. Pozawala też monitorować skuteczność leczenia.

Eksperci zwrócili uwagę, że badania spirometryczne nie cieszą się w naszym kraju popularnością, choć aparatura jest łatwo dostępna, a koszt jej wykorzystania niski. W 2025 roku wykonano tylko ok. 3500 badań spirometrycznych.

Do 2022 roku badanie to mógł zlecić każdy lekarz pierwszego kontaktu. Obecnie spirometria jest dostępna w podstawowej opiece zdrowotnej w ramach opieki koordynowanej, a taką prowadzi jedynie 30 proc. Pozostałe kierują pacjentów na spirometrię do poradni specjalistycznej, co niestety może opóźniać diagnozę, od której zależy dalsze postępowanie.

Polski Dzień Spirometrii, którzy przypada na 30 września, jest w tym roku organizowany pod hasłem „Spirometria szansą na wczesne rozpoznanie chorób obturacyjnych» w ramach trwającego od 26 września do 4 października Europejskiego Tygodnia Profilaktyki 2026 – EU Screening Week 2026. (PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Rząd przyjął pakiet pięciu projektów ustaw, które mają zmienić zasady funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia. Nowe przepisy przewidują m.in. limity wynagrodzeń personelu medycznego w placówkach z kontraktem NFZ, większą jawność konkursów i umów oraz rozbudowę kontroli wydatkowania publicznych pieniędzy. Zmianom ustawowym mają towarzyszyć rozwiązania przyspieszające wdrożenie e-rejestracji i dokładniejsze raportowanie czasu pracy medyków.

– Około 2 miesiące temu przedstawiliśmy pakiet pięciu projektów ustaw, które dotyczą bezpośrednio budowania systemu ochrony zdrowia opartego na przejrzystości, transparentności, ale przede wszystkim bezpieczeństwie pacjentów. System wreszcie bazuje nie na przypuszczeniach, lecz na faktach, z mocnym akcentem położonym na potrzeby naszych pacjentów – podkreśliła minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

W pakiecie tym znalazła się ustawa, która będzie limitowała wynagrodzenia w placówkach działających w oparciu o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Projekt ustawy ma wejść w życie odpowiedzialnie, ale szybko. Termin wejścia w życie to miesiąc od publikacji. Dajemy sześć miesięcy na dostosowanie się podmiotów leczniczych w przypadku umów, które zostały już zawarte i nadal obowiązują. Wszystkie nowo zawierane umowy, po upływie miesiąca od publikacji ustawy, będą musiały być zawierane zgodnie z jej przepisami. Ponadto zakazujemy praktyk stosowanych dotychczas w niektórych szpitalach, polegających na świadczeniu usług w ramach spółek czy fundacji, czyli tych przypadków, które szeroko wybrzmiewały w przekazach medialnych. W związku z tym takie możliwości świadczenia usług medycznych w podmiotach leczniczych nie będą już dopuszczalne – dodała minister zdrowia.

Do wprowadzanej reformy zdrowia, tuż przed rozpoczęciem Rady Ministrów, odniósł się także Premier RP Donald Tusk: To jest proces skomplikowany, ale czujemy się odpowiedzialni nie tylko za szybkie i sprawne przeprowadzenie tej ustawy, ale chcemy też uniknąć jakichkolwiek perturbacji czy bałaganu w szpitalach. Dlatego wydaje się, że to bardzo wymagający, ale i bardzo rozsądny oraz odpowiedzialny termin. Dzisiaj mamy gotowe te projekty, będziemy bardzo pilnie pracowali w Sejmie i w Senacie. Liczymy na szybki podpis Prezydenta i miesiąc później ustawa będzie już działała.

Projekt ustawy zakłada również rozszerzenie korpusu kontrolerskiego w Narodowym Funduszu Zdrowia. Docelowo planujemy utworzenie 400 etatów. Mają one znacząco wzmocnić kontrolę wydatkowania środków publicznych.

Na przyszły rok został zwiększony także budżet na ochronę zdrowia, który wyniesie aż 274 miliardy złotych. Jest to największa pozycja w budżecie państwa.

– Musimy zadbać o to, aby środki te były wydatkowane przede wszystkim na leczenie pacjentów i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Dlatego intensywność działań kontrolnych w tych podmiotach zostanie zwiększona – dodała szefowa resortu zdrowia.

W pakiecie ustaw znajdują się również regulacje mające na celu upublicznienie konkursów rozstrzyganych w szpitalach. Konkursy te będą transparentne i publikowane na jednej platformie. Dzięki temu będzie można sprawdzić, na jakich warunkach zostały rozstrzygnięte, czyli jaki medyk, za jakie wynagrodzenie i w jakim wymiarze czasu pracy będzie zatrudniony w danym podmiocie.

– Jest to pewnego rodzaju uzupełnienie rozwiązań funkcjonujących już od 1 lipca, czyli rejestru obejmującego podmioty z sektora finansów publicznych. Tą ustawą sprawiamy, że niezależnie od tego, czy szpitale działają w formule spółek prawa handlowego, czy SPZOZ-ów, obowiązek ten będzie je obejmował – skomentowała minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

W pakiecie zmian przewidziano także wydłużenie funkcjonowania sieci szpitali o dwa lata, do 30 czerwca 2029 roku.

– Uważnie przyglądamy się obecnie zmianom profili działalności szpitali oraz procesom konsolidacyjnym. Chcemy, aby propozycje przedstawiane przez właścicieli i dyrektorów szpitali odpowiadały przede wszystkim na potrzeby zdrowotne pacjentów. Dlatego oddziały NFZ aktywnie współpracują z placówkami, uczestniczymy w wielu rozmowach i cieszę się, że rośnie świadomość, iż system ten powinien być odpowiedzialnie kształtowany z uwzględnieniem zmian demograficznych – dodała.

Uzupełnieniem pakietu ustaw przeprocedowanych przez Radę Ministrów są rozporządzenia Ministra Zdrowia. Takich rozporządzeń jest pięć. Trzy zostały już opublikowane, czwarte zostało zgłoszone do publikacji i niebawem się ukaże, natomiast piąte jest obecnie w trakcie konsultacji. Projekty te przyspieszają wdrażanie e-rejestracji z czterech do dwóch lat. Zakładają szybsze i bardziej rzetelne raportowanie harmonogramów czasu pracy medyków do Narodowego Funduszu Zdrowia. Obejmują również kwestie związane z ustaleniem rekomendowanego poziomu wydatków w budżetach szpitali, które mogą być przeznaczone na wynagrodzenia.

Źródło: MZ

Leczenie przewlekłej białaczki limfocytowej coraz częściej zmierza w kierunku terapii, które pozwalają uzyskać długotrwałą kontrolę choroby bez konieczności bezterminowego przyjmowania leków. Podczas konferencji „Hematologia konsultacyjna. Jak leczę… w 2026 r.” eksperci dyskutowali o wynikach badania CLL17, nowych wytycznych EHA oraz barierach, które sprawiają, że w Polsce nadal wielu pacjentów otrzymuje terapie ciągłe. Wśród kluczowych wyzwań wskazano organizację leczenia opartego na wenetoklaksie, indywidualizację wyboru terapii oraz dostęp do nowych schematów i leków.

W dniach 10-12.09.2026 r. w Gdańsku odbyła się konferencja „Hematologia konsultacyjna. Jak leczę… w 2026 r. w ramach, której omawiano nowe metody leczenia różnych schorzeń hematologicznych. W ostatnim dniu konferencji omawiano zagadnienia związane z leczeniem przewlekłej białaczki limfocytowej (CLL). Punktem wyjścia była debata dotycząca badania klinicznego CLL17, które podkreśliło rosnące znaczenie terapii o ograniczonym czasie trwania. Wyniki tego randomizowanego, wieloośrodkowego badania fazy III wykazały, że schematy wenetoklaks–obinutuzumab oraz wenetoklaks–ibrutynib mogą zapewniać kontrolę choroby porównywalną z ciągłym stosowaniem ibrutynibu w monoterapii, jednocześnie umożliwiając zakończenie leczenia po określonym czasie. Debatę prowadził prof. Krzysztof Giannopoulos, a stanowiska przeciwstawne przedstawili prof. Krzysztof Jamroziak – argumentujący, że wyniki badania pomogły w codziennej praktyce – oraz prof. Wojciech Jurczak, reprezentujący bardziej sceptyczne podejście. Profesor Jurczak podkreślił, że w obecnych czasach dysponujemy już kolejnymi generacjami inhibitorów kinazy Brutona o zdecydowanie bardziej korzystnym profilu tolerancji leczenia niż inhibitor pierwszej generacji, jakim jest ibrutynib. Dyskusja nie sprowadzała się jednak do prostego rozstrzygnięcia sporu. Pokazała przede wszystkim, że ograniczenie czasu ekspozycji na leczenie staje się jednym z najważniejszych celów współczesnej terapii CLL. Wyniki badania CLL17 dostarczyły temu podejściu istotnego uzasadnienia klinicznego.

Bezpośrednio po debacie rozpoczął się panel ekspertów CLL, który poprowadzili prof. Iwona Hus oraz prof. Bartosz Puła. W dyskusji uczestniczyli prof. Krzysztof Giannopoulos, prof. Krzysztof Jamroziak, prof. Wojciech Jurczak, prof. Dariusz Wołowiec, prof. Tomasz Wróbel oraz prof. Jan Maciej Zaucha.

Dyskusję zainicjował prof. Jan Maciej Zaucha, przedstawiając dane Narodowego Funduszu Zdrowia z lat 2025 i 2026. Wynikało z nich, że pomimo krajowych i międzynarodowych zaleceń wskazujących na korzyści z terapii ograniczonych w czasie, nadal znaczna część pacjentów otrzymuje nieograniczoną w czasie terapię akalabrutynibem lub zanubrutynibem. Dane te stały się punktem wyjścia do rozmowy o przyczynach rozbieżności między zaleceniami a praktyką kliniczną.

Jednym z najważniejszych powodów może być łatwość organizacyjna rozpoczęcia leczenia inhibitorami BTK. Akalabrutynib i zanubrutynib mogą być włączane w warunkach poradni, bez konieczności hospitalizacji, skomplikowanej eskalacji dawki ani intensywnego monitorowania ryzyka zespołu rozpadu guza. Z perspektywy ośrodków oraz samych pacjentów jest to istotne ułatwienie, które może sprzyjać wybieraniu terapii ciągłych, nawet jeśli długoterminowo leczenie ograniczone w czasie byłoby rozwiązaniem bardziej pożądanym ze względu na ograniczoną ekspozycję na leki, potencjalnie niższą toksyczność i niższe koszty leczenia przy jednoczesnym zachowaniu skuteczności takich form terapii.

Zwrócono również uwagę na mniejszą od oczekiwanej liczbę włączeń do schematu wenetoklaks–ibrutynib. Jedną z możliwych przyczyn mogą być obawy dotyczące działań niepożądanych ibrutynibu, szczególnie u pacjentów starszych oraz u pacjentów obciążonych chorobami układu sercowo-naczyniowego. Nadzieję na zmianę tej sytuacji wiązano z udostępnieniem terapii ograniczonej w czasie akalabrutynibem w skojarzeniu z wenetoklaksem. Schemat ten jest postrzegany jako potencjalnie lepiej tolerowana terapia ograniczona w czasie, choć jego wybór nadal powinien uwzględniać indywidualne ryzyko oraz charakterystykę pacjenta.

Istotną część rozmowy poświęcono także organizacji leczenia opartego na wenetoklaksie. Podkreślono potrzebę dalszych szkoleń oraz edukacji zespołów medycznych w zakresie możliwości rozpoczęcia terapii w warunkach ambulatoryjnych. U odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów, po właściwej ocenie ryzyka wystąpienia zespołu rozpadu guza oraz przy zapewnieniu nawodnienia i monitorowania laboratoryjnego, eskalacja dawki wenetoklaksu nie zawsze wymaga hospitalizacji. Upowszechnienie takich procedur mogłoby ograniczyć bariery organizacyjne i zwiększyć dostępność terapii o ograniczonym czasie trwania.

W dalszej części panelu omówiono najważniejsze założenia nowych wytycznych EHA dotyczących leczenia CLL. Wskazują one, że u pacjentów bez zaburzeń TP53 terapie ograniczone w czasie powinny być preferowane, o ile pozwalają na to profil ryzyka, choroby współistniejące oraz możliwości bezpiecznego przeprowadzenia leczenia. Jednocześnie zapowiedziano rychłą publikację nowych polskich zaleceń dotyczących diagnostyki i leczenia CLL, opracowanych przez grupę PALG. Również w tym kontekście podkreślano potrzebę odchodzenia od automatycznego stosowania terapii bezterminowych oraz świadomego wykorzystywania schematów pozwalających pacjentowi na okres wolny od leczenia. Wytyczne EHA wyraźnie wspierają ten kierunek, zachowując jednocześnie miejsce na indywidualizację postępowania.

W końcowej części rozmowy wyrażono nadzieję na refundację schematów ograniczonych w czasie, opartych na akalabrutynibie i wenetoklaksie, w skojarzeniu z obinutuzumabem lub bez niego. Ważnym oczekiwaniem pozostaje również refundacja pirtobrutynibu – niekowalencyjnego inhibitora BTK wykazującego aktywność u pacjentów po wcześniejszym leczeniu zarówno kowalencyjnym inhibitorem BTK, jak i inhibitorem BCL2. Lek ten może wypełnić szczególnie istotną lukę terapeutyczną u chorych z tak zwaną podwójną opornością, dla których obecnie, poza badaniami klinicznymi w Polsce, brak jest refundacji odpowiedniej terapii. Jego miejsce w zmieniającym się krajobrazie leczenia CLL zostało niedawno podsumowane przez polskich autorów w artykule przeglądowym opublikowanym w „Acta Haematologica Polonica”.

Obie sesje pokazały, że postęp w leczeniu CLL nie zależy już wyłącznie od dostępności kolejnych leków. Równie istotne pozostają czas trwania terapii, jej bezpieczeństwo, organizacja pracy ośrodków oraz możliwość zapewnienia pacjentowi długiego okresu bez leczenia. To właśnie konsekwentne wdrażanie terapii ograniczonych czasowo może stać się jednym z najważniejszych kierunków polskiej praktyki klinicznej w najbliższych latach.

Rząd przyjął kolejne projekty składające się na reformę ochrony zdrowia. Zmiany obejmują m.in. zasady wynagradzania i zatrudniania personelu medycznego, większą jawność konkursów na świadczenia, przedłużenie funkcjonowania sieci szpitali oraz nowe mechanizmy kontroli kolejek i czasu pracy. Pakiet uzupełniają rozwiązania dotyczące Centralnej e-Rejestracji, AP KOLCE i planowanej Centralnej e-Kolejki. Przyjęcie projektów przez Radę Ministrów nie oznacza jednak jeszcze, że nowe limity wynagrodzeń już obowiązują – projekty muszą przejść dalszy proces legislacyjny.

Ustawy są częścią szerokiego pakietu zmian, którego celem jest zwiększenie przejrzystości funkcjonowania systemu, lepsze wykorzystanie środków publicznych, stabilizacja finansowania placówek oraz poprawa dostępności świadczeń dla pacjentów.

Pakiet zmian obejmuje rozwiązania ustawowe, jak i rozporządzenia dotyczące organizacji pracy, monitorowania kolejek, zarządzania kadrami czy rozwoju narzędzi cyfrowych.

Przejrzyste zasady wynagradzania i zatrudniania personelu medycznego

Jednym z najważniejszych elementów pakietu jest projekt ustawy wprowadzający nowe zasady zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego. Przyjęte przez Radę Ministrów rozwiązania przewidują maksymalną stawkę godzinową na poziomie 1/20 minimalnego wynagrodzenia, co daje dziś 240 zł brutto, limit łącznego czasu pracy odpowiadający maksymalnie dwóm pełnym etatom oraz maksymalne miesięczne wynagrodzenie na poziomie 16-krotności płacy minimalnej. Minimalny wymiar zatrudnienia przy udzielaniu świadczeń szpitalnych oraz ambulatoryjnych w poradniach przyszpitalnych będzie wynosił połowę pełnego wymiaru czasu pracy.

Nowe przepisy zakazują zawierania umów za pośrednictwem spółek i spółdzielni lekarskich oraz zakazują ustalania wynagrodzenia jako procentu wartości wykonanych procedur. Celem zmian jest zwiększenie przejrzystości zasad wynagradzania, poprawa organizacji pracy oraz większa stabilność kadrowa podmiotów leczniczych.  

Projektowana ustawa przewiduje przepisy przejściowe umożliwiające dostosowanie umów obowiązujących w dniu wejścia w życie przepisów. Termin ten jednak będzie nie dłuższy niż 6 miesięcy.  Do nowo zawieranych umów nowe przepisy będą stosowane od razu po wejściu w życie ustawy.   

Jawność postępowań konkursowych i większa transparentność wydatkowania środków publicznych

Każdego roku przeprowadzanych jest około 39 tys. konkursów na wykonywanie świadczeń zdrowotnych oraz zawieranych około 37 tys. umów z medykami. Dlatego istotne było przyjęcie projektu ustawy zwiększającej jawność postępowań konkursowych prowadzonych przez podmioty lecznicze.

Nowe przepisy zobowiążą placówki do publikowania informacji o złożonych ofertach, proponowanych warunkach finansowych oraz wynikach konkursów.

Dane będą dostępne zarówno na stronach podmiotów leczniczych, jak i w centralnej aplikacji. Informacje będą publikowane również w sytuacji, gdy wyłoniono oferenta, ale ostatecznie nie doszło do zawarcia umowy.

Większą transparentnością zostaną objęte także umowy zawierane przez podmioty niebędące jednostkami sektora finansów publicznych, w tym ich warunki finansowe.

Stabilne finansowanie szpitali w okresie reformy

Istotnym elementem pakietu jest również przedłużenie obowiązywania sieci szpitali. Rozwiązanie zapewni placówkom stabilne warunki finansowania w okresie wdrażania reform. Szpitale otrzymają czas do 30 czerwca 2029 r. na przeprowadzenie zmian organizacyjnych, dostosowanie działalności do potrzeb zdrowotnych mieszkańców oraz wdrażanie nowych rozwiązań bez ryzyka utraty finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Przyjęte przez Radę Ministrów rozwiązanie ma zwiększyć bezpieczeństwo finansowe placówek oraz zapewnić ciągłość udzielania świadczeń pacjentom.

Ustawa PESEL-owa już obowiązuje

5 sierpnia 2026 r. weszła w życie tzw. ustawa PESEL-owa, która umożliwia analizowanie wynagrodzeń, czasu pracy i wieloetatowości personelu medycznego na podstawie numeru PESEL albo numeru prawa wykonywania zawodu. Dzięki temu decyzje dotyczące finansowania ochrony zdrowia będą mogły opierać się na rzeczywistych danych, a nie na szacunkach.

Nowe przepisy mają zwiększyć przejrzystość kosztów wynagrodzeń, poprawić kontrolę wydatkowania środków publicznych i wspierać podejmowanie decyzji finansowych w oparciu o wiarygodne dane. Obecnie w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji trwa ostatni etap przygotowań do pierwszej zbiórki danych na nowych zasadach – zbiórka rozpocznie się pod koniec września 2026 r.

Lepsza kontrola kolejek przez NFZ

Jednym z wdrożonych rozwiązań jest rozszerzenie elektronicznego monitorowania harmonogramów przyjęć. Dzięki temu Narodowy Fundusz Zdrowia uzyska aktualne dane o liczbie oczekujących i rzeczywistych czasach oczekiwania. Możliwe będzie identyfikowanie wielokrotnych zapisów tej samej osoby na to samo świadczenie. To wszystko umożliwi skuteczniejszą kontrolę list oczekujących.  Od 1 października 2026 r. obowiązek prowadzenia list oczekujących w aplikacji AP KOLCE zostanie rozszerzony o 15 grup zabiegów szpitalnych. Pacjenci mają również otrzymywać SMS-y przypominające o terminie zabiegu.  Od 1 stycznia 2027 r. placówki będą prowadzić odrębne harmonogramy dla kolejnych dziesięciu procedur leczenia szpitalnego.

Rzeczywiste grafiki pracy personelu

Placówki zostały zobowiązane do przekazywania do Narodowego Funduszu Zdrowia, do 20. dnia każdego miesiąca, informacji o rzeczywistej obecności personelu medycznego, w tym dokładnych godzinach udzielania świadczeń. Rozwiązanie pozwoli lepiej monitorować wykorzystanie zasobów kadrowych, weryfikować realizację umów oraz zwiększyć nadzór nad wydatkowaniem środków publicznych. Rozporządzenie wejdzie w życie 1 listopada 2026 r.

Rozwój Centralnej e-Rejestracji przyspieszony o dwa lata

Centralna e-Rejestracja ma objąć w ciągu dwóch lat wszystkie 40 świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Rozwiązanie zapewni pacjentom łatwiejszy dostęp do informacji o dostępnych terminach, a placówkom umożliwi sprawniejsze zarządzanie kolejkami i planowanie przyjęć.

Niezależnie od procedowanego pakietu zmian w ochronie zdrowia, resort równolegle rozwija Centralną e-Rejestracje w dodatkowe narzędzia. Od 1 października 2026 r. pacjentów będzie wspierał asystent głosowy, czyli voicebot. Jego zadaniem będzie przypominanie o wizytach osobom, które nie korzystają ze smartfonów. 

Powiatowe Centra Zdrowia – opieka blisko pacjenta

Powiatowe Centra Zdrowia to rozwiązanie, które ma ułatwić dostęp do diagnostyki, konsultacji internistycznych oraz drobnych zabiegów chirurgicznych bliżej miejsca zamieszkania pacjentów. Centra uzupełnią sieć placówek medycznych, dzięki czemu zapewnią mieszkańcom powiatów oddalonych od szpitali dostęp do podstawowych świadczeń. Powiatowe Centra Zdrowia to ważny element systemowych zmian. Rozporządzenie zostało już podpisane przez Ministra Zdrowia i niebawem zostanie opublikowane w Dzienniku Ustaw.

Monitorowanie wydatków placówek na wynagrodzenia

Nowe przepisy wprowadzają trzy wskaźniki dotyczące struktury kosztów wynagrodzeń osób wykonujących zawód medyczny i osób wykonujących zawód inny niż medyczny: udział całkowitych kosztów zasobów kadrowych w przychodach z umów z NFZ, udział kosztów zatrudnienia na podstawie stosunku pracy oraz udział kosztów personelu medycznego w całkowitych kosztach zasobów kadrowych. Dane mają wspierać ocenę wykorzystania środków publicznych i identyfikację problemów wpływających na funkcjonowanie placówek.

Centralna e-Kolejka

W Ministerstwie Zdrowia trwają zaawansowane prace nad Centralną e-Kolejką, która ma uporządkować zasady zapisów na planowe leczenie szpitalne w całym kraju, zwiększyć przejrzystość kolejek oraz zapewnić pacjentom bardziej równy dostęp do świadczeń. Technicznie narzędzie będzie gotowe na przełomie 2026 i 2027 roku. Rok 2027 to czas wdrażania tego rewolucyjnego narzędzia do setek szpitali i tysięcy przychodni w całej Polsce.

Źródło: MZ

Od 2027 roku zmienią się zasady organizacji i finansowania leczenia uzdrowiskowego przez NFZ. Sanatoria mają otrzymać większą swobodę w układaniu programów leczenia, a zabiegi mają być lepiej dostosowane do wieku, rozpoznania i potrzeb konkretnego pacjenta. Jednocześnie Fundusz likwiduje 5-procentowy bonus finansowy dla świadczeniodawców. Tylko ta decyzja oznacza pozostawienie w budżecie NFZ około 118 mln zł. Nowe zasady będą obowiązywały od 1 stycznia 2027 roku.

Zmiana może wydawać się techniczna, ale dotyka jednego z większych segmentów świadczeń finansowanych przez publicznego płatnika. Na lecznictwo uzdrowiskowe NFZ przeznacza obecnie ponad 2,3 mld zł rocznie. Jeszcze w 2023 roku było to około 1,5 mld zł. W ciągu trzech lat nakłady wzrosły więc o 53 proc. Teraz Fundusz chce zmienić nie tylko sposób finansowania części świadczeń, lecz także filozofię ich organizacji.

Najważniejszą zmianą dla pacjentów ma być odejście od podejścia, w którym funkcjonował standardowy pakiet zabiegów niezależnie od schorzenia chorego, na rzecz większej indywidualizacji terapii. Program leczenia opracowany przez placówkę ma uwzględniać między innymi wiek pacjenta, rozpoznanie choroby oraz kierunek leczniczy konkretnego uzdrowiska.

Jednocześnie zmienią się wymagania stawiane samym sanatoriom. Placówki nie będą już zobowiązane do realizowania świadczeń we wszystkich kierunkach leczniczych ustalonych dla danego uzdrowiska. W praktyce będą mogły skoncentrować się na tych zakresach, które odpowiadają ich możliwościom organizacyjnym, posiadanej kadrze i rzeczywistemu zapotrzebowaniu pacjentów.

Dotychczasowa konstrukcja systemu w większym stopniu narzucała świadczeniodawcom zakres prowadzonej działalności. Nowe rozwiązanie odpowiada na postulaty środowiska uzdrowiskowego domagającego się większej elastyczności. Nie oznacza jednak, że sanatoria będą mogły dowolnie decydować o sposobie leczenia. Nadal będą związane wymaganiami dotyczącymi świadczeń gwarantowanych w lecznictwie uzdrowiskowym określonymi w przepisach.

Z perspektywy pacjenta najważniejsze pytanie brzmi więc nie tyle, czy zabiegów będzie więcej lub mniej, ale czy rzeczywiście będą one lepiej odpowiadały jego problemowi zdrowotnemu. Samo zwiększenie swobody świadczeniodawców nie jest jeszcze równoznaczne z poprawą jakości terapii. Ostateczny efekt będzie zależał od tego, jak placówki wykorzystają nowe możliwości i jak będą konstruowały indywidualne programy leczenia.

Druga część reformy ma już bardzo konkretny wymiar finansowy. Od 1 stycznia 2027 roku NFZ rezygnuje z 5-procentowego współczynnika korygującego stosowanego przy rozliczaniu świadczeń uzdrowiskowych. Mechanizm miał powiązać dodatkowe finansowanie z jakością udzielanych świadczeń. Według Funduszu nie udało się jednak wykazać mierzalnych efektów uzasadniających jego dalsze stosowanie.

Zniesienie współczynnika oznacza, że w budżecie NFZ pozostanie około 118 mln zł. Dla placówek uzdrowiskowych oznacza natomiast utratę dodatkowego elementu finansowania, który dotychczas był uwzględniany w rozliczeniach. Fundusz zestawia tę decyzję ze wzrostem całkowitych wydatków na lecznictwo uzdrowiskowe. W latach 2023–2026 nakłady zwiększyły się z 1,5 do ponad 2,3 mld zł rocznie.

Zmiany pokazują też szerszy kierunek, w którym NFZ chce przesuwać lecznictwo uzdrowiskowe. Sanatorium ma w większym stopniu funkcjonować jako miejsce terapii dostosowanej do określonego problemu zdrowotnego pacjenta, a nie jako system oparty przede wszystkim na jednakowym zestawie procedur. To podejście może mieć znaczenie szczególnie w przypadku starszych i wielochorobowych pacjentów, którzy stanowią istotną część osób korzystających z leczenia uzdrowiskowego.

Nie oznacza to jednak automatycznie rewolucji w dostępie do sanatoriów. Zarządzenie dotyczy przede wszystkim warunków zawierania i realizacji umów przez NFZ oraz organizacji świadczeń. Fundusz w opublikowanym komunikacie nie zapowiedział przy tej okazji zmiany zasad kierowania pacjentów na leczenie uzdrowiskowe ani likwidacji obecnego systemu kwalifikacji.

Nowe rozwiązania wynikają z Zarządzenia Prezesa NFZ nr 99/2026/DSM zmieniającego warunki zawierania i realizacji umów dotyczących lecznictwa uzdrowiskowego. Samo zarządzenie weszło w życie 16 września 2026 roku, natomiast nowe zasady mają być stosowane od 1 stycznia 2027 roku. Kilkumiesięczny okres przejściowy ma pozwolić placówkom uzdrowiskowym przygotować się do nowych warunków.

Źródło: NFZ

Rak płuca pozostaje najczęstszą przyczyną zgonów nowotworowych w Polsce. Jednym z powodów jest jego późne rozpoznawanie, często dopiero wtedy, gdy możliwości radykalnego leczenia są już ograniczone. Od października ma się to zacząć zmieniać systemowo. We wszystkich 16 oddziałach wojewódzkich NFZ ruszyły konkursy na realizatorów programu wczesnego wykrywania raka płuca za pomocą niskodawkowej tomografii komputerowej. Badanie będzie bezpłatne, bez skierowania i finansowane bez limitu. To jednak dopiero pierwszy krok. Prawdziwym testem dla programu będzie to, czy uda się dotrzeć do palaczy i byłych palaczy spełniających kryteria ryzyka, zanim pojawią się u nich objawy choroby.

Wprowadzenie niskodawkowej tomografii komputerowej do systemu świadczeń gwarantowanych jest jedną z ważniejszych zmian ostatnich lat w profilaktyce onkologicznej w Polsce. Dotychczas badania prowadzono w ramach Ogólnopolskiego Programu Wczesnego Wykrywania Raka Płuca, początkowo w latach 2021–2023, a następnie w formule pilotażu przedłużonego na lata 2024–2025. Teraz rozwiązanie ma przestać mieć charakter czasowy i wejść na stałe do systemu finansowanego przez NFZ. Rozporządzenie Ministra Zdrowia w tej sprawie weszło w życie 23 lipca 2026 roku, a umowy z realizatorami mogą obejmować okres rozpoczynający się nie wcześniej niż 1 października.

NFZ rozpoczął już poszukiwanie placówek. Konkursy ogłoszono we wszystkich województwach. Fundusz chce wyłonić co najmniej 32 realizatorów, choć zakłada, że ostatecznie może być ich ponad 50. Jeżeli postępowania zakończą się zgodnie z planem, pierwsze zapisy mają ruszyć w drugiej połowie października.

Nie będzie to jednak program przeznaczony dla wszystkich dorosłych Polaków. W przeciwieństwie do badań przesiewowych w kierunku raka piersi czy raka szyjki macicy o kwalifikacji nie decyduje wyłącznie wiek. Podstawowym kryterium jest ryzyko związane przede wszystkim z wieloletnim paleniem tytoniu.

Do programu mają kwalifikować się osoby w wieku od 55 do 74 lat z historią palenia wynoszącą co najmniej 20 paczkolat, które nadal palą albo zaprzestały palenia nie wcześniej niż 15 lat temu. Paczkolata pozwalają uwzględnić zarówno liczbę wypalanych papierosów, jak i czas trwania nałogu. Dwadzieścia paczkolat oznacza na przykład wypalanie jednej paczki papierosów dziennie przez 20 lat albo dwóch paczek dziennie przez 10 lat.

Program obejmie również część osób w wieku od 50 do 54 lat, jeśli poza odpowiednią historią palenia występują u nich dodatkowe czynniki ryzyka. Mogą to być między innymi ekspozycja zawodowa na azbest, krzemionkę, nikiel, chrom, kadm, związki arsenu lub spaliny silników Diesla, narażenie na radon, POChP, niektóre wcześniejsze choroby nowotworowe albo rak płuca u krewnego pierwszego stopnia.

Tak skonstruowane kryteria pokazują zasadniczą różnicę między NDTK a wykonywaniem tomografii komputerowej „na wszelki wypadek”. Screening ma przynosić korzyść w populacji, w której prawdopodobieństwo wykrycia choroby jest odpowiednio wysokie. Nie jest badaniem przeznaczonym dla każdego bezobjawowego pacjenta.

Nie jest również alternatywą dla diagnostyki osoby, która już ma objawy mogące wskazywać na raka płuca. Krwioplucie, przewlekły kaszel utrzymujący się ponad osiem tygodni, chrypka czy niezamierzona utrata masy ciała powinny prowadzić do standardowej ścieżki diagnostycznej, a nie do oczekiwania na badanie przesiewowe.

Skala problemu uzasadnia stworzenie odrębnego programu. Według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2023 roku w Polsce rozpoznano 21 045 nowych przypadków raka płuca, a 22 155 osób zmarło z jego powodu. Nowotwory płuca odpowiadały za 25,4 proc. wszystkich zgonów nowotworowych wśród mężczyzn oraz 18,6 proc. wśród kobiet. W obu grupach była to najczęstsza przyczyna śmierci z powodu nowotworu.

Te liczby pokazują również charakterystyczną dla raka płuca dysproporcję. W wielu nowotworach liczba nowych rozpoznań jest znacznie większa niż liczba zgonów. W przypadku raka płuca obie wartości pozostają do siebie niepokojąco zbliżone.

Powód jest dobrze znany. Rak płuca przez długi czas może rozwijać się bez charakterystycznych objawów. Kiedy dolegliwości wreszcie się pojawiają, choroba może być już miejscowo zaawansowana lub przerzutowa. Tymczasem właśnie stadium rozpoznania w ogromnym stopniu determinuje możliwości leczenia.

Niskodawkowa tomografia komputerowa ma przesunąć moment diagnozy na wcześniejszy etap. W przeciwieństwie do klasycznego zdjęcia RTG klatki piersiowej pozwala uwidocznić niewielkie zmiany w płucach, zanim zaczną powodować objawy. Jednocześnie wykorzystuje niższą dawkę promieniowania niż standardowa diagnostyczna tomografia komputerowa.

Polskie doświadczenia pokazują, że nie jest to jedynie założenie teoretyczne. W latach 2021–2023 w ramach wcześniejszego programu wykonano ponad 39 tys. badań NDTK. Wykryto 330 przypadków raka płuca, a 219 chorych zakwalifikowano do leczenia operacyjnego.

Prof. Maciej Krzakowski, konsultant krajowy w dziedzinie onkologii klinicznej i kierownik Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej NIO, podkreślał przy okazji podsumowania pilotażu: „Wyniki pilotażu jasno pokazują, że systematyczne badania NDTK pozwalają wykrywać zmiany w bardzo wczesnym stadium, gdy leczenie chirurgiczne pozwala uzyskać wyleczenie – zanim pojawią się objawy kliniczne, co zdecydowanie zwiększa szanse pacjentów na skuteczne leczenie”.

To właśnie możliwość wykrycia choroby, gdy nadal można zastosować leczenie radykalne, jest zasadniczym celem screeningu.

Samo wpisanie NDTK do koszyka świadczeń gwarantowanych nie oznacza jednak automatycznie sukcesu programu. Polska ma już doświadczenia z programami profilaktycznymi pokazujące, że dostępność badania i zgłaszalność na nie są dwiema różnymi kwestiami.

W przypadku raka płuca wyzwanie może być nawet większe. Program nie jest adresowany do wszystkich osób z konkretnego rocznika, lecz do grupy definiowanej przez historię palenia i dodatkowe czynniki ryzyka. System musi więc nie tylko zaoferować badanie, ale również skutecznie odnaleźć osoby, które powinny z niego skorzystać, przekazać im informację i umożliwić sprawną kwalifikację.

Na ten problem zwraca uwagę również prof. Krzakowski: „Samo stworzenie programu nie wystarczy jednak do osiągnięcia efektu populacyjnego. Potrzebujemy dobrej informacji, sprawnej kwalifikacji oraz wysokiej zgłaszalności osób z grup ryzyka”.

Znaczenie będzie miała także geografia programu. NFZ dopuszcza wykonywanie świadczeń zarówno stacjonarnie, jak i mobilnie. To istotne, ponieważ możliwość wykonania badania teoretycznie dostępnego w systemie niewiele znaczy dla pacjenta, jeśli najbliższy realizator znajduje się kilkadziesiąt lub kilkaset kilometrów od jego miejsca zamieszkania.

Fundusz szacuje roczny koszt programu na około 16 mln zł. W perspektywie dziesięciu lat wydatki mają przekroczyć 662 mln zł. Przy ocenie tych kwot trzeba jednak pamiętać, że screening nie jest wyłącznie kosztem dodatkowych badań. Jego ekonomiczny sens zależy od tego, czy wcześniejsze wykrywanie rzeczywiście przesunie większą część rozpoznań do stadiów, w których możliwe jest skuteczne leczenie, oraz czy przełoży się na spadek umieralności.

NDTK nie rozwiąże przy tym podstawowej przyczyny epidemiologii raka płuca. Palenie tytoniu pozostaje najważniejszym modyfikowalnym czynnikiem ryzyka tej choroby. Dlatego screening powinien funkcjonować obok skutecznej profilaktyki pierwotnej i pomocy w zaprzestaniu palenia, a nie zamiast nich. W przeglądzie rozwiązań europejskich AOTMiT zwraca uwagę, że poradnictwo antytytoniowe jest integralną częścią programów przesiewowych między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii, Czechach i Chorwacji.

Październik będzie więc początkiem, a nie finałem tej zmiany. Po latach pilotażu Polska będzie miała stały, finansowany przez NFZ program wczesnego wykrywania raka płuca. Dopiero kolejne lata pokażą jednak, ilu pacjentów rzeczywiście uda się do niego włączyć, jak równomiernie badania będą dostępne w poszczególnych regionach i przede wszystkim, czy więcej nowotworów płuca zaczniemy rozpoznawać wtedy, gdy lekarz może jeszcze zaproponować choremu leczenie z intencją wyleczenia.

Bo w przypadku raka płuca największą zmianą nie będzie samo wykonanie większej liczby tomografii. Będzie nią sytuacja, w której diagnoza przestanie tak często przychodzić za późno.

Źródło: NFZ