Medicalpress
W ciągu ostatnich szczęściu miesięcy 53,1% Polaków w wieku 18-35 lat doświadczyło znamion mobbingu w swoim miejscu pracy. W tej grupie najwięcej osób mówiło o krzyku, przekleństwach i wyzwiskach – 21,4%. Przeważnie byli to ankietowani zarabiający ponad 9 tys. zł miesięcznie. Z kolei najmniej wskazań dotyczyło przemocy i znęcania się fizycznego – 1,5%, a także działań o podłożu seksualnym, wykorzystywania lub otrzymywania propozycji seksualnych – 1,5%. Natomiast 22,2% badanych nie miało żadnych przeżyć uwzględnionych w ankiecie. Łącznie 14,2% respondentów nie było tego pewnych. Autorzy raportu alarmują, że dane są niepojące, bowiem wynik identycznego badania, przeprowadzonego wśród wszystkich dorosłych i aktywnych zawodowo Polaków, oscyluje w okolicach ponad 41%. Różnica zatem jest znacząca.
Autorzy raportu pt. „Młodzi Polacy w szponach mobbingu” przygotowali listę 19 sytuacji i problemów kojarzonych z mobbingiem. Polacy, będący w wieku 18-35 lat, mieli odpowiedzieć na pytanie, czy w ciągu ostatnich 6 miesięcy, podczas wykonywania pracy zawodowej, doświadczyli jednej ze wskazanych kwestii. 22,2% badanych temu zaprzeczyło. Z kolei 8,1% nie potrafiło się określić, a 6,1% nie pamiętało, czy miało tego typu przeżycie. Takie wnioski płyną z raportu UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl, opartego na ogólnopolskim sondażu.

– Niepewność ankietowanych ww. zakresie może sugerować, że problem mobbingu jest bardziej powszechny, niż wskazują odpowiedzi. Respondenci mogą unikać mówienia o swoich doświadczeniach z powodu braku świadomości lub nie dopuszczać do siebie myśli, że ten temat może ich bezpośrednio dotyczyć. Wyniki badania są niepokojące, gdyż świadczą o problemach z rozpoznawaniem mobbingu i o braku odpowiednich procedur wsparcia w firmach. Identyczne badanie z początku roku pokazało, że wśród dorosłych i aktywnych zawodowo Polaków wynik ten oscyluje w okolicach ponad 41%. Różnica jest więc znaczna – mówi psycholog Michał Murgrabia, jeden ze współautorów badania z platformy ePsycholodzy.pl.

53,1% uczestników sondażu doświadczyło sytuacji lub problemów z ww. listy. Spośród nich ankietowani najczęściej wskazywali, że używano wobec nich krzyku, przekleństw i wyzwisk. Tak zadeklarowało 21,4% respondentów. Według autorów raportu, ten wynik jest mocno alarmujący. Sugeruje, że w wielu miejscach pracy panuje toksyczna atmosfera, w której takie zachowania są akceptowane lub ignorowane.

– Wysoki odsetek badanych wskazuje na powszechność przemocy werbalnej w miejscach pracy. Jest ona jednym z najłatwiej rozpoznawalnych i najbardziej destrukcyjnych form mobbingu. Może prowadzić do długotrwałych problemów zdrowotnych ofiar, takich jak depresja czy wypalenie zawodowe – podkreśla ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Z raportu wynika również, że więcej mężczyzn niż kobiet doświadczyło krzyku, przekleństw i wyzwisk – 24,7% vs. 18,5%. Ponadto najczęściej o tym mówią osoby z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł – 25%, a także z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym – 28,2%. Głównie dotyczy to mieszkańców miejscowości liczących od 20 tys. do 49 tys. ludności – 26,7%.

– Wyniki wskazują na potrzebę zindywidualizowanego podejścia do walki z mobbingiem, uwzględniając specyficzne potrzeby i uwarunkowania różnych grup pracowników, szczególnie tych najmłodszych. I tak np. wyższy odsetek mężczyzn doświadczających werbalnej agresji wynika z bardziej agresywnych norm komunikacyjnych w środowiskach zdominowanych przez mężczyzn. Z kolei osoby z ponadprzeciętnymi dochodami mogą być narażone na większą presję w miejscach pracy o wysokich wymaganiach. To może sprzyjać agresywnym zachowaniom – komentuje Michał Murgrabia.

Jak wykazał raport, 15,5% badanych było w pracy obmawianych i rozsiewano na ich temat plotki. 14,9% doświadczyło obrażania słownego (np. w postaci wulgarnych przezwisk lub innych upokarzających wyrażeń). 13,7% respondentów miało przydzielane bezsensowne zadania. Z kolei 11,1% uczestników sondażu było nękanych (np. przez telefon, e-mail, w trakcie pracy i po godzinach).

– Powyższe wyniki są niepokojące, ponieważ wskazują na powszechność różnych form mobbingu, co wymaga natychmiastowej interwencji i zmiany podejścia do zarządzania zespołami w wielu firmach. Obmawianie i rozsiewanie plotek oraz obrażanie słowne może doprowadzić do izolacji i marginalizacji ofiary. Przydzielanie bezsensownych zadań i nękanie to działania, które obniżają efektywność i morale pracowników, prowadząc do frustracji i wypalenia zawodowego, a także do destrukcyjnych skutków zarówno dla jednostki, jak i całej organizacji – wyjaśnia Michał Murgrabia.

Uwzględniając pozycje z ww. listy, najmniej wskazań dotyczyło przemocy i znęcania się fizycznego – 1,5%, a także działań o podłożu seksualnym, wykorzystywania lub otrzymywania propozycji seksualnych – 1,5%. Ponadto 2% ankietowanych doświadczyło odbierania im zadań przekazanych wcześniej do realizacji. Z kolei 3% było ofiarami celowych działań, służących wyrządzaniu szkód psychicznych w miejscu pracy lub zamieszkania. Do tego na 3% respondentów wymuszano wykonywanie zadań naruszających ich godność osobistą.

– Niski odsetek przypadków przemocy fizycznej i działań o podłożu seksualnym świadczy o tym, że skrajnie nieakceptowalne zachowania są relatywnie rzadkie. Może to wynikać z większej świadomości społecznej dotyczącej tych form przemocy, a także z surowych konsekwencji prawnych, jakie ze sobą niosą. Niemniej jednak nawet niewielki odsetek przypadków tych poważnych naruszeń jest również niepokojący, ponieważ wskazuje, że istnieją jednostki, które wymagają natychmiastowego wsparcia oraz interwencji – podsumowuje współautor raportu.
 
***
Opis metody badawczej
Raport pt. „Młodzi Polacy w szponach mobbingu”, autorstwa UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl, powstał na podstawie badania przeprowadzonego metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview). Wzięło w nim udział ponad 800 Polaków w wieku 18-35 lat.

źródło: UCE Research

Brak liderów, od których mogliby się uczyć, i wizja pracy w kieracie – przede wszystkim to zniechęca młodych lekarzy do wyboru specjalizacji zabiegowych, w tym chirurgii ogólnej. Wbrew niekorzystnym trendom coraz więcej młodych kobiet wybiera właśnie tę ścieżkę kształcenia. Wprawdzie są jeszcze ośrodki, gdzie specjalizacje zabiegowe postrzega się stereotypowo jako męskie, ale kobiety coraz mocniej zaznaczają swoją obecność w chirurgii ogólnej i nie tylko.
W wiosennym postępowaniu kwalifikacyjnym na specjalizacje lekarskie jest dostępnych 4208 miejsc w trybie rezydenckim i 9927 w pozarezydenckim. Z informacji uzyskanych przez konsultanta krajowego w dziedzinie chirurgii ogólnej wynika, że w wiosennym naborze 2024 roku liczba nieobsadzonych miejsc sięgnęła 413. Prof. Marian Zembala za czasów kierowania Ministerstwem Zdrowia podjął decyzję o wpisaniu chirurgii ogólnej na listę specjalizacji deficytowych. W efekcie rezydenci, którzy ją wybiorą, mogą liczyć na wyższe wynagrodzenie. Jak się jednak okazało, nie wystarczyło to, by przekonać młodych do tej ścieżki kształcenia.

W dyskusji o kryzysie kadrowym dotykającym specjalizacje zabiegowe coraz mocniej wybrzmiewają opinie, że to trudna ścieżka kształcenia, a środowisko chirurgów nie jest przyjazne dla młodych. Co więcej, od lat w tej dziedzinie dominują mężczyźni, za chirurgią ciągnie się też fama specjalizacji, gdzie kobiety startują z gorszej pozycji. Czy tak jest w istocie? Co przyciąga, a co zniechęca do specjalizacji zabiegowych młode kobiety?

Zapytaliśmy trzy przedstawicielki specjalizacji zabiegowych o różnorodnym doświadczeniu zawodowym, dlaczego młodzi tak niechętnie wybierają specjalizacje zabiegowe, w tym przede wszystkim chirurgię ogólną. Wszystkie trzy zgodnie podkreślają, że młodym zależy na zachowaniu równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym – a o tą trudno, gdy jest się chirurgiem. Co więcej, samo szkolenie jest bardzo wymagające.

– Wydaje się, że przyczyną kryzysu kadrowego we wszystkich specjalizacjach zabiegowych mogą być kwestie związane ze zróżnicowanym obciążeniem fizycznym, psychicznym oraz ryzykiem odpowiedzialności prawnej w dziedzinach zabiegowych i zachowawczych. Dziedziny zabiegowe wymagają ogromnego zaangażowania podczas szkolenia i z punktu widzenia przyszłego rezydenta bezpośrednie krótkofalowe profity, wynikające z odbywania takiego szkolenia, mogą być postrzegane jako podobne, a nawet niższe od uzyskiwanych w trakcie odbywania innych, czasem może mniej obciążających specjalizacji. Na wybory młodych lekarzy może wpływać chęć zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa, trend do zachowania równowagi pomiędzy pracą a życiem osobistym oraz możliwości elastycznego kształtowania swojego dnia pracy, co w specjalizacjach zabiegowych może być trudne – mówi lek. Karolina Żbikowska, rezydentka na 6. roku specjalizacji z kardiochirurgii.

Kryzys kadrowy dotykający specjalizacje zabiegowe, dotkliwie odczuwalny szczególnie w obszarze chirurgii ogólnej, jest już od dłuższego czasu faktem szeroko dyskutowanym w środowisku.

– Z jednej strony możemy zidentyfikować jego systemowo-organizacyjne przyczyny, takie jak przede wszystkim niedoszacowany poziom wyceny świadczeń, przekładający się na rentowność oddziałów chirurgicznych. Z drugiej strony w ocenie mojej i młodszych ode mnie koleżanek oraz kolegów, którzy zaczynają szkolenie specjalizacyjne, istotne są także inne czynniki. Medycyna, a szczególnie specjalizacje zabiegowe, to dziedzina, gdzie niezwykle ważna dla nauki zawodu, zdobycia odpowiedniej wiedzy i kompetencji będzie relacja mistrz-uczeń. Niestety, z uwagi na braki kadrowe i duże obłożenie pracą chirurdzy ze starszego pokolenia, na których barkach w dużej mierze spoczywa czuwanie nad szkoleniem młodych adeptów, nie mają czasu i przestrzeni, by być mentorami. W efekcie młodzi chirurdzy po prostu często nie mają się od kogo uczyć zawodu, a dla nauki w specjalizacjach zabiegowych czerpanie z doświadczenia starszych lekarzy i zdobywanie umiejętności pod ich okiem jest czymś nieodzownym – uważa lek. Katarzyna Pecka, specjalista chirurgii ogólnej i chirurgii plastycznej.

Lekarze chcą mieć własne życie

Braki kadrowe przekładają się też na nadmierne obłożenie pracą tych chirurgów, którzy już w systemie funkcjonują. Jak wskazuje lek. Katarzyna Pecka, młodzi lekarze obserwują realia pracy i wybierają specjalizacje, w których w większym stopniu możliwe jest uzyskanie równowagi pomiędzy pracą a sferą prywatną.

– Dziś lekarze chcą mieć własne życie. Co więcej, jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu specjalizacja z chirurgii ogólnej gwarantowała środowiskowy i społeczny prestiż, dziś jednak nie jest to już tak elitarna ścieżka kształcenia. Co prawda, w ostatnich latach wynagrodzenie rezydentów chirurgii wzrosło, od drugiego roku specjalizacji mogą oni również brać dodatkowe dyżury na szpitalnych oddziałach ratunkowych, dzięki czemu poziom uposażenia wzrasta. Mimo tych korzystnych zmian młodym praca chirurga kojarzy się głównie z nadmiernym przeciążeniem obowiązkami i dyżurowaniem. Często zdarza się, że rezydent z chirurgii czuje, że nie może odmówić wzięcia dyżuru, jeśli nie chce wypaść z grafiku zabiegów – a tego każdy chce uniknąć – mówi lek. Katarzyna Pecka.

Jej zdaniem lekarzy nie zachęca również archaiczny program szkolenia specjalizacyjnego.

– Program nie zmienił się znacząco od czasów, gdy ja rozpoczęłam rezydenturę. Przykładowo, od rezydentów wymaga się wykonania konkretnej liczby określonych zabiegów, co w praktyce szpitalnej bywa trudne lub nawet mało realne. Do wyboru specjalizacji z chirurgii ogólnej zniechęca również brak systemu no-fault – dodaje.

W opinii lek. Renaty Florek-Szymańskiej, specjalistki chirurgii ogólnej oraz chirurgii naczyniowej, o narastającym kryzysie kadrowym w chirurgii ogólnej mówiło się od lat, ale żadna z opcji rządzących nie zrobiła nic, by ten problem rozwiązać. W efekcie młodzi od lat mierzą się z podobnymi problemami.

– Od chirurgów wymaga się niemal stałej i pełnej gotowości do wykonywania operacji ratujących życie, ale też konsultacji zlecanych przez lekarzy z innych specjalizacji. Konsultacje – zarówno te uzasadnione, jak i te, które inni lekarze zlecają z powodów asekuracyjnych, pochłaniają sporo czasu chirurgów. Do tego opresyjny system prawny, zły program kształcenia specjalizacyjnego, nieadekwatna wycena procedur oraz mobbing powodują, że niewielu młodych lekarzy garnie się do tej specjalizacji. Nikt nie chce kosztem rodziny i własnego zdrowia poświęcać się dla pracy na chirurgii – mówi lek. Renata Florek-Szymańska.

Mobbing to nie problem całego środowiska

Wśród przyczyn kryzysu kadrowego w specjalizacjach zabiegowych, a szczególnie chirurgii ogólnej, wymienia się również problem mobbingu, który ma najbardziej dotykać młodych lekarzy i kobiety. Czy to istotnie tak powszechne zjawisko? Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista.

– Mam świadomość tego, że środowisko chirurgów uchodzi za trudne i hermetyczne, ale na podstawie własnego doświadczenia mogę ocenić, że wiele zależy od tego, do jakiego zespołu i ośrodka się trafi. Nie zetknęłam się nigdy ze zjawiskiem mobbingu lub dyskryminacji ze względu na płeć, choć gdy studiowałam i realizowałam szkolenie, zdarzało mi się usłyszeć, że chirurgia to specjalizacja zbyt obciążająca dla kobiet, ponieważ trudno ją łączyć z życiem prywatnym. Nie mam poczucia, że kobietom jest trudniej zrobić karierę w specjalizacjach zabiegowych. Przez lata pracowałam zarówno w zespołach zdominowanych przez mężczyzn, jak i płciowo zróżnicowanych. Oczywiście, gdzieniegdzie chirurgia jest nadal postrzegana stereotypowo jako „męska” specjalizacja, czego wiele z nas doświadczyło. Sporo się w tym zakresie zmienia, zainteresowanie kobiet specjalizacjami zabiegowymi wzrasta – ocenia lek. Katarzyna Pecka.

W ocenie lek. Renaty Florek-Szymańskiej mobbing to znacznie poważniejszy problem i, obok feudalnych relacji pomiędzy chirurgami, przyczyna niskiego zainteresowania specjalizacją.

– Niestety, mobbing w chirurgii nadal jest uważany za normalne zjawisko. W ocenie wielu jest to coś, przez co każdy młody musi przejść. Brakuje rozwiązań systemowych, a osoba mobbingowana jest często pozostawiona sama sobie. Niektórzy z tego powodu rezygnują z pracy w szpitalu. Mobbing w chirurgii dotyczy nie tylko kobiet – mówi lek. Renata Florek-Szymańska.

Lek. Karolina Żbikowska ma na ten temat zdanie nieco odmienne. W jej ocenie, mimo obiegowych opinii, specjalizacje zabiegowe wybiera coraz więcej kobiet, a płeć rezydentów nie jest czynnikiem istotnym dla przebiegu szkolenia specjalizacyjnego.

– Wydaje się, że kwestia płci w chirurgii obecnie ma drugorzędne znaczenie, a istotne są predyspozycje osobowościowe chirurga, zaangażowanie w pracę, liczba godzin spędzonych na sali operacyjnej podczas wykonywania zabiegów i tym samym zdobyte doświadczenie – podkreśla.

Najpierw chirurgia ogólna, potem wybór węższej specjalizacji

Skoro tak trudno młodych, niezależnie od płci, przekonać do wyboru specjalizacji zabiegowych, dlaczego nasze rozmówczynie zdecydowały się akurat na tę ścieżkę kształcenia? Jak podkreślają, nie był to dla nich trudny wybór – decyzję podjęły jeszcze na studiach lub wcześniej.

– Wybierając specjalizację absolutnie nie kierowałam się aspektami praktycznymi. Zanim zdecydowałam się na rozpoczęcie szkolenia specjalizacyjnego z kardiochirurgii, przez kilka lat pracowałam w kołach zajmujących się tematyką kardiologiczną i kardiochirurgiczną. Zainteresowanie tematami związanymi z funkcjonowaniem serca, ale także specyfika i dynamiczny charakter pracy w oddziale kardiochirurgicznym sprawiły, że nie mogłam wybrać żadnej innej dziedziny – przyznaje lek. Karolina Żbikowska.

Lek. Katarzyna Pecka wybrała za to coraz popularniejszy model kształcenia w specjalizacjach zabiegowych: jej pierwszym wyborem była chirurgia ogólna, ale w kolejnych latach uzyskała dodatkową, węższą specjalizację.

– Specjalizację z chirurgii ogólnej uzyskałam w 2018 r., natomiast cztery lata później zdobyłam również tytuł specjalisty chirurgii plastycznej. To coraz popularniejszy model kształcenia i wyboru ścieżki zawodowej. Specjaliści szukają w ten sposób dodatkowych możliwości zarobkowania i aktywności zawodowej, także poza szpitalem, który jest nadal postrzegany jako trudne środowisko pracy – zwraca uwagę.

Lek. Renata Florek-Szymańska o pracy chirurga marzyła od dziecka. Na drodze do upragnionego tytułu specjalisty musiała pokonać wiele trudności.

– Na specjalizację z chirurgii ogólnej dostałam się w 2003 r., wcześniej przez trzy lata nabór na specjalizacje był odgórnie wstrzymany. Ośrodek, w którym realizowałam szkolenie, był oddalony od mojego miejsca zamieszkania o 170 km. Przez pierwsze 3 lata pracowałam w szpitalu w Radzyniu Podlaskim. Dzisiaj bardzo dobrze wspominam tamte czasy, na swojej drodze spotkałam wyjątkowych ludzi. Wielkim szacunkiem darzę ówczesnego ordynatora oddziału chirurgii dr. Mirosława Wójtowicza i mojego kierownika specjalizacji dr. Jerzego Gleba, którzy razem z dr. Andrzejem Palejko nauczyli mnie wszystkiego. Ze względów rodzinnych przeniosłam się jednak do Lublina. Tam pracowałam w klinice, w której rezydenci byli traktowani jak ,,biali niewolnicy”. Po wielu perypetiach udało mi się dokończyć specjalizację w szpitalu w Puławach, gdzie pod swoje skrzydła przyjęli mnie dr Jarosław Furtak i dr Andrzej Baj – opowiada.

Jak dodaje, z powodu mobbingu musiała zrezygnować z praktykowania chirurgii naczyniowej. Ma jednak nadzieję, że wkrótce uda jej się wrócić do pracy jako aktywny zawodowo chirurg.

Wszystkie nasze rozmówczynie na podstawie własnych doświadczeń podkreślają, że młodych do chirurgii mogłoby przyciągnąć wprowadzenie systemu no-fault i poprawa organizacji pracy.

źródło: infowire.pl

Mobbing to najczęściej przemoc w białych rękawiczkach – dlatego tak trudno go zidentyfikować i się z nim uporać – zwraca uwagę terapeutka Kinga Rochala. Dowiedz się, jakie są cechy mobbingu, jak wpływa na życie, czy można się przed nim uchronić i jakie cechy ma mobber.
Co to jest mobbing?

To najczęściej forma przemocy psychicznej, terror psychiczny, emocjonalna manipulacja, choć może być też fizyczna, także o podtekście seksualnym. Charakteryzuje się np. nękaniem, obrażaniem, wyzywaniem, wyśmiewaniem, upokarzaniem, izolowaniem, lekceważeniem. Często osoba podlegająca mobbingowi przez dłuższy czas nawet nie dostrzega tego, że żyje w dużym uwikłaniu. Zauważa dyskomfort, coś jej nie pasuje, ale nie do końca umie zdefiniować co to takiego, trudno jej to uchwycić. Z czasem samopoczucie zaczyna się pogarszać, dochodzą do tego objawy somatyczne: ból głowy, żołądka, trudności ze snem. I choć takie osoby odczuwają niechęć do pójścia do pracy, mają zaniżone poczucie własnej wartości, nie zawsze wiążą to z tym, co dzieje się w pracy.  

Jak to możliwe?

Bo to jest przemoc w białych rękawiczkach, porównałabym ją do tzw. syndromu gotowanej żaby: gdy żabę wrzucimy do wrzątku, to ona wyskoczy, ale gdy zaczniemy ją podgotowywać zaczynając od letniej wody, to uśpimy jej czujność i ona da się ugotować. Podobnie jest z nami: gdy jesteśmy już w jakimś środowisku, to przejawy takich zachowań często są nieuchwytne, a do tego różny też jest próg tolerancji u różnych osób: jedni zorientują się szybciej, inni później.

Często jest tak dlatego, że osoba stosująca mobbing jest bardzo uważna: jeśli stosuje przemoc, to w taki sposób, aby nikt nie był jej w stanie nic zarzucić, jest w tym bardzo ostrożna.

Zdarza się, że oprawca nie zdaje sobie sprawę z tego, że przekracza granice i że to co robi nazywamy mobbingiem?

Bywa też i tak, że to nie są zachowania intencjonalne, a np.  schemat wyniesiony z domu. Może też być problem z osobowością, trudnościami w radzeniu sobie z napięciem. Wiele osób, które mobbują, ma cechy osobowości socjopatycznej/psychopatycznej. Zazwyczaj to też osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące, w pozycji autorytetu, więc sytuacja jest najczęściej dość złożona. Generalnie osoby stosujące przemoc mają bardzo silnie działający mechanizm wyparcia.

Mobberzy czasami stosują mobbing dlatego, że mają nad sobą kogoś, kto stosuje podobne zachowania wobec nich. Tak więc faktycznie, czasami możemy próbować tłumaczyć te zachowania, ale to nie znaczy, że można się na nie zgadzać.

Dlaczego mobbing jest szkodliwy, co takiego może nam zrobić?

Na pewno można powiedzieć zarówno o skutkach krótko jak i długoterminowych. Krótkoterminowe to pojawiające się poczucie winy, wzmożone odczuwanie irytacji, złości, przygnębienia, apatii, zniechęcenia, bezradności, obniżenie poczucia własnej wartości, pewności siebie, świadomości swoich kompetencji.

Długoterminowe to utrata motywacji do pracy, obniżony nastrój, zaburzenia koncentracji, trudności w wyrażaniu swoich myśli, trudności z pamięcią, uzależnienia (sięganie po alkohol, leki, narkotyki) podejmowanie zachowań ryzykownych, nałogowych, zaburzenia snu, odżywiania, przewlekłe bóle głowy, wypalenie zawodowe, zaburzenia lękowe, nerwice, zespół stresu pourazowego (PTSD), depresja, a nawet myśli i próby samobójcze.

Osoba, która doświadcza mobbingu, zaczyna wycofywać się z relacji, myśleć sobie: „Coś ze mną jest nie tak, coś ze mną jest nie w porządku, ja się do niczego nie nadaję, bo skoro ktoś ciągle się mnie czepia, zwraca mi uwagę – to chyba coś w tym musi być”.

Oczywiście ludzie różnie to przeżywają – dużo zależy od poczucia własnej wartości, podatności na ocenę innych, siatki wsparcia w swoim otoczeniu, osobowości, zasobów, umiejętności. Jedni będą w stanie jakoś się bronić, stawiać granice, inni mniej, wiele jest czynników na to wpływa.

Czy w dzisiejszych czasach częściej dochodzi do mobbingu, czy po prostu częściej o tym mówimy?

Zdecydowanie częściej mówimy, ale też nie jest tak, że kiedyś mobbingu nie było. Dziś jesteśmy bardziej świadomi, bardziej wyedukowani, coraz więcej mówi się o tym w mediach, jest też sporo literatury na ten temat, ludzie rozmawiają o tym między sobą, biorą udział w szkoleniach, warsztatach. Co, niestety, nie przekłada się na reagowanie na mobbing, bo zazwyczaj jeżeli mierzymy się z takim doświadczeniem, to bardzo trudno jest nam o tym mówić. Ludzie ukrywają swoje uczucia myśląc, że to z nimi jest coś nie tak, wstydzą się o tym mówić myśląc, że byłoby to okazaniem słabości. I w związku z tym bardzo długo bagatelizują sytuację.

Sprzyja temu też nasz styl życia, ciągły pęd powoduje, że nie zatrzymujemy zbyt długo przy różnych sprawach, do wielu spraw podchodzimy technicznie, nie zastanawiamy się, jakie emocje temu towarzyszą. I dopiero gdy się zatrzymamy, okazuje się że jest sporo spraw, którymi warto byłoby się zająć, przyjrzeć, które trzeba by sobie poukładać. Zdarza się, że dopiero w procesie terapeutycznym psychoterapeuta uświadamia nam, że problemy, z jakimi przyszliśmy, to efekt mobbingu, że zachowania szefa to sytuacje, w których jest bardzo dużo agresji, często biernej agresji i nie musimy, a nawet nie powinniśmy się na nie zgadzać.

Czy mobbing dotyczy tylko sytuacji w pracy, czy to szersze pojęcie?

Dotyczy różnych sytuacji, w różnych miejscach – może zdarzać się w szkole, w domu, w pracy, na uczelni, choć mobbing jest pojęciem z zakresu prawa pracy ponieważ z definicji oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi.

Nękanie psychiczne może wywoływać także fizyczne objawy. Jakie na przykład?

Bóle brzucha, rozstrój żołądka, bóle głowy, kłopoty ze snem. Często zanim osoba mobbowana zgłosi się do psychologa, psychoterapeuty, najpierw odwiedza innych specjalistów w poszukiwaniu przyczyny swoich dolegliwości. Badania od góry do dołu nic nie wykazują, bo to wszystko odbywa się na poziomie głowy, ale jeśli nic z tym nie robimy, ciało daje nam już mniej subtelne sygnały, że coś jest nie tak i trzeba się tym zająć.

Ból brzucha to efekt tego, że jest we mnie bardzo dużo napięcia, że się boję, ciągle czegoś się obawiam, że żyję w ciągłym stresie. Gdy nic z tym nie robię, pojawiają się biegunki, rozstrój żołądka, nieprzespane noce, różnego rodzaju kłopoty ze snem: z zaśnięciem albo z wybudzaniem, pojawiającymi się koszmarami sennymi. To efekt niewyrażania emocji, tłumienia w sobie w różnych nieprzyjemnych uczyć, niechęć do rozmawiania o tym, co się dzieje, unikania innych, izolowania się, zaprzestania robienia rzeczy, które kiedyś sprawiały nam przyjemność. A to wpływa na całe nasze funkcjonowanie.

Najczęstsza reakcja to „chowanie się do nory”, ale czy może na przykład objawić się agresją?

Oczywiście. To efekt nieradzenia sobie z napięciem – gdy nie uruchamiamy złości, tylko trzymamy w sobie napięcie, kiedy coś się dzieje, w końcu dochodzi do wybuchu. Gdy ktoś nas krzywdzi, a my nic z tym nie robimy, idzie to w kierunku doświadczania uczucia smutku, przygnębienia, poczucia krzywdy. Nieprzyjemne uczucia warto traktować jak „przyjaciela”, który o czymś nas informuje, że np. przekraczana jest nasza granica, nie zgadzamy się z czymś, warto w tedy coś z tym zrobić.

Jeżeli nie wyrażamy nieprzyjemnych uczuć to kumulujemy je w sobie i bardzo często dochodzi do wybuchu. Zdarza się, że odreagowujemy na innych, bogu ducha winnych całej tej sytuacji.  

To jak sobie w takiej sytuacji radzić? Najłatwiej byłoby rzucić taką toksyczną pracę, ale nie zawsze możemy sobie na to pozwolić.

Najczęściej bardzo trudno podjąć decyzję o odejściu z pracy. Przede wszystkim dlatego, że osoba doświadczająca mobbingu najpierw uderza w siebie: myśli, że to z nią jest coś nie w porządku, zaczyna wierzyć, że szef ma prawo ją tak traktować, zaczyna myśleć o sobie tak, jak jest traktowana.

Warto jednak nazywać jasno to, co się dzieje i rozmawiać o tym z innymi ludźmi. Odejście z pracy czasami jest jedynym rozwiązaniem, by poradzić sobie z tą sytuacją, ale to nie załatwia tematu do końca. Te emocje zostają w człowieku i trzeba się z nimi uporać. Niektórzy decydują się na konsultację z psychologiem, psychoterapeutą by porozmawiać z kimś na ten temat i zobaczyć co mogą zrobić. Czasem idą na psychoterapię krótko lub długoterminową, często korzystają z różnego rodzaju warsztatów dotyczących pracy nad pewnością siebie, bo to sfera, którą trzeba odbudować, nauczyć się znowu wierzyć w siebie.

To czego nie wolno nam robić, to porównywać siebie do innych, bo to nic nie wnosi. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne umiejętności, warto doceniać siebie za drobne rzeczy, zrozumieć, że mamy prawo popełniać błędy – dać sobie na to przyzwolenie. Przecież w dużej mierze uczymy się na błędach i możemy wyciągać wnioski. Nie ma co dążyć do ideału, starać się nie być perfekcjonistą, bo to droga bez końca – zawsze coś może być lepiej, zresztą często to nie jest doceniane, a to z kolei budzi frustracje.

W reakcji na mobbing najczęstszą reakcją jest chęć pokazania się z jak najlepszej strony, dania z siebie jak najwięcej, by pokazać, że przecież potrafimy, że nie zasługujemy na złą ocenę. Tymczasem w takim układzie nigdy nie zadowoli się szefa, próżno czekać na pochwałę i szukać uznania w jego oczach. I nawet gdy w końcu dostaniemy przysłowiowego cukierka, takiego „głaska”, to za moment i tak odbierze nam wiele energii swoimi kolejnymi złymi zachowaniami wobec nas.

Jak się bronić przed mobbingiem? To w ogóle możliwe?

Poznawać siebie, swoje mocne strony, swoje zasoby i znać swoje nie tyle słabe strony, co obszary do pracy. Nie oceniajmy się, lecz raczej sprawdzajmy co mogę z tym zrobić, jakie mam umiejętności, by sobie z tym poradzić. Dobrze jest się otaczać pozytywnymi, sympatycznymi ludźmi, mieć pasje i zainteresowania. To daje poczucie, że nasz świat to nie tylko ten jeden obszar, który dostarcza nam trudnych sytuacji i nieprzyjemnych emocji, ale że mamy coś innego co dodaje nam energię i szansę na poczucie się lepiej, na odreagowanie nieprzyjemnych emocji. 

A można się ustrzec przed mobbingiem? Jakoś się zabezpieczyć?

Idąc do nowej pracy zwróćmy uwagę, by nie dać uwikłać się w jakieś dziwne układy. Zadbajmy zawczasu o stabilne poczucie własnej wartości, a wpływa na to wiele czynników: ludzie, którzy nas otaczają, otwartość, różne doświadczenia, chęć rozmawiania z innymi.

Nauczmy się nie dawać wyprowadzać z równowagi, stawiać granicę, być asertywnym.

Jeżeli z tym jesteśmy na bakier, to gdy ktoś zacznie przekraczać nasze granice, nie będziemy umieli zareagować. Pamiętajmy, też że to my wyznaczamy granice, a ludzie zrobią tyle, na ile my im pozwolimy.

Łatwo się mówi, ale nie każdy umie powiedzieć szefowi: „Nie życzę sobie, żeby pan tak do mnie mówił”.

Oczywiście, że to trudne! W dodatku najczęściej to bardzo złożone ponieważ z jednej strony mamy potrzebę zarabiania, by z czegoś się utrzymać, po drugie sama praca może nam się po prostu podobać, po trzecie doświadczamy czegoś nieprzyjemnego. Dobrze jest wtedy rozmawiać z ludźmi, mówić o tym czego doświadczamy, informować o tym co się dzieje, żeby samemu wiedzieć, że to co ja robię jest ok, żeby nie zacząć podważać swoich umiejętności i kompetencji. Dbajmy o sobie, bo jeżeli mamy zasoby: fajne towarzystwo, znajomych, rodzinę, współpracowników to łatwiej jest znieść taką sytuację, stawić jej czoło.

Najgorzej jest w sytuacji, kiedy mobbing w pracy nakłada się np. na kryzys w domu – to może sprawić, że stracimy grunt pod nogami.

Gdy zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy ofiarą mobbingu możliwe jest pozostanie w takiej pracy i odbudowanie się?

Wszystko jest możliwe, tylko trzeba zastanowić się czy warto, zadać sobie pytanie gdzie jest nasza granica, czy pozostając w takiej pracy, mam więcej zysków czy strat.

Przypomina mi to historię jednej z moich pacjentek. Doświadczała wielu zachowań agresywnych  ze strony swojego szefa, który nieustannie ją ośmieszał, ciągle mówił, że nic nie potrafi, ale robił to sprytnie, bo tylko gdy byli sami, natomiast przy innych ją chwalił, by chwilę później mówić, że tak naprawdę to co robi, to nic specjalnego. I ona sama go długo tłumaczyła, że zasłużyła, że przecież czasami dostaje pochwałę. On w ten sposób przykrywał swoje złe zachowania, żeby ją w tej pracy zatrzymać, bo była dobrym pracownikiem. W końcu miała tego dość i zmieniła pracę. Po kilku miesiącach pracy terapeutycznej powiedziała mi, że nigdy w życiu nie wróciłaby do tamtej pracy, chociaż wcześniej myślała, że to niemożliwe, bo była ona spełnieniem jej marzeń. Dziś uważa, że złożenie wypowiedzenia to była najlepsza decyzja życiu i dopiero teraz, pracując w innym miejscu, czuje, że żyje naprawdę, że się realizuje i jest szczęśliwa. Jest w zupełnie innym miejscu w swoim życiu: tam ciągle czuła się przytłoczona, w ciągłym lęku, zastraszona, z ciągłym z bólem głowy, nieprzespanymi nocami – to klasyczne objawy osób, które doświadczają mobbingu.

Czyli, aby wywikłać się takiej sytuacji najpierw musimy zauważyć, że problem nie leży w nas, lecz po drugiej?

Niejednokrotnie dopiero, gdy taka osoba zmieni pracę, zaczyna dostrzegać jakie to wszystko było dla niej straszne, przytłaczające i trudne. Ciężko jej wtedy zrozumieć dlaczego tak długo się na to godziła. Dopiero spojrzenie z dystansu sprawia, że zaczyna dostrzegać jak bardzo to, co się działo, było niewłaściwe. I tu wracamy do syndromu gotowanej żaby – siedząc w tym, nie widzimy, co się dzieje. Dopiero spojrzenie z zewnątrz sprawia, że zaczynamy dostrzegać zupełnie inną perspektywę. Wtedy okazuje się, gdy relacje w pracy są normalne, towarzyszy temu inna energia, inny nastrój. Dlatego ważne jest, by słuchać co mówią inni, nie zamykać się w sobie. Osoby doświadczające zachowań agresywnych ze strony mobbera/mobberki  często słuchają tylko tej osoby, która stosuje przemoc, wierząc, że ona jest szczera, a cała reszta mówi tylko to, co chciałaby usłyszeć. Działa wtedy podobny mechanizm jak w syndromie sztokholmskim – broni się oprawcy: on nie miał wyjścia, przecież błąd był po mojej stronie, zasłużyłam na te uwagi itd.

Czy są jakieś zawody, w których częściej zdarzają się takie sytuacje?

Mówi się, że zawody, które predysponują do agresywnych zachowań to urzędnicy państwowi i prawnicy. Tam, gdzie po stronie szefa jest duży poziom decyzyjności, który daje mu de facto poczucie władzy, choć nie zawsze wiąże się to faktycznie z wysokim stanowiskiem, czasem wystarcza sama zależność od kogoś.

Bardzo często osoby stosujące przemoc są osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące. Znam małżeństwo, w którym pan jest wysoko postawionym urzędnikiem, w towarzystwie postrzegany jako uroczy, dusza towarzystwa, zawsze pomocny, otwarty, angażuje się różne akcje charytatywne, ale ma też drugą twarz: w domu jest osobą bardzo agresywną. Sądzę, że większość znajomych przeżyłaby szok, gdy się o tym dowiedziała. Jako osoba bardzo inteligentna, świetnie wykształcona, potrafi skupiać uwagę na tym, na czym jemu zależy, wie, gdzie i na co może sobie pozwolić, potrafi doskonale stwarzać pozory.

Czy sprawcę takiej przemocy się leczy?

Tak, bywa to jednak długim i trudnym procesem. Zachowanie osoby dopuszczającej się przemocy w dużej mierze wynika z jej przekonań, wzorców wyniesionych z domu, osobowości. Osoby stosujące przemoc bardzo często atakują z lęku, w związku ze swoim niskim poczuciem własnej wartości, kompleksów. Atakuje najczęściej ktoś, kto sam jest niepewny siebie, kto jest zazdrosny, kto – dość często – ma właśnie nieprawidłowe wzorce, trudności w radzeniu sobie z napięciem, złością, osobowość z cechami socjopaty/psychopaty. Wydaje mu się, że może używać przemocy, bo ma władzę, wykorzystuje nierównowagę ról, a czasem po prostu słabość drugiej osoby. Często dochodzą do tego jakieś zaburzenia osobowości, osobowość narcystyczna.

Na pewno osoba, która stosuje przemoc, ma taki „kawałek” siebie, z którym sobie nie radzi i w związku z tym projektuje na inne osoby swoje lęki, niepewności, kompleksy. Zdarza się, że takie osoby zauważają niestosowność swojego zachowania, przeszkadza im, że tracą nad sobą panowanie, że bywają agresywni – nie chcieliby się tak zachowywać, nie rozumieją, dlaczego tak postępują. Jeśli jest taka świadomość, zajmujemy się tym: omawiamy, przyglądamy się temu i zastanawiamy, co można zrobić, jak to zmienić, jak nauczyć się panować nad sobą. Ale to zależy od wielu czynników, otwartości takiej osoby, poziomu zaburzeń,  jej osobowości, wzorców, otoczenia, doświadczeń życiowych, zasobów.

Często zdarza się też tak, że sprawcy przemocy deklarują chęć poprawy, mówią, że pracują nad tym, ale za tymi deklaracjami nic nie idzie, dalej postępują tak samo, więc efektów nie ma.  Bywa też tak, że oddziaływania terapeutyczne indywidualne bądź grupowe dają pozytywne efekty.

Źródło: Serwis Zdrowie

Mobbing to najczęściej przemoc w białych rękawiczkach – dlatego tak trudno go zidentyfikować i się z nim uporać – zwraca uwagę terapeutka Kinga Rochala. Dowiedz się, jakie są cechy mobbingu, jak wpływa na życie, czy można się przed nim uchronić i jakie cechy ma mobber.
Co to jest mobbing?

To najczęściej forma przemocy psychicznej, terror psychiczny, emocjonalna manipulacja, choć może być też fizyczna, także o podtekście seksualnym. Charakteryzuje się np. nękaniem, obrażaniem, wyzywaniem, wyśmiewaniem, upokarzaniem, izolowaniem, lekceważeniem. Często osoba podlegająca mobbingowi przez dłuższy czas nawet nie dostrzega tego, że żyje w dużym uwikłaniu. Zauważa dyskomfort, coś jej nie pasuje, ale nie do końca umie zdefiniować co to takiego, trudno jej to uchwycić. Z czasem samopoczucie zaczyna się pogarszać, dochodzą do tego objawy somatyczne: ból głowy, żołądka, trudności ze snem. I choć takie osoby odczuwają niechęć do pójścia do pracy, mają zaniżone poczucie własnej wartości, nie zawsze wiążą to z tym, co dzieje się w pracy.  

Jak to możliwe?

Bo to jest przemoc w białych rękawiczkach, porównałabym ją do tzw. syndromu gotowanej żaby: gdy żabę wrzucimy do wrzątku, to ona wyskoczy, ale gdy zaczniemy ją podgotowywać zaczynając od letniej wody, to uśpimy jej czujność i ona da się ugotować. Podobnie jest z nami: gdy jesteśmy już w jakimś środowisku, to przejawy takich zachowań często są nieuchwytne, a do tego różny też jest próg tolerancji u różnych osób: jedni zorientują się szybciej, inni później.

Często jest tak dlatego, że osoba stosująca mobbing jest bardzo uważna: jeśli stosuje przemoc, to w taki sposób, aby nikt nie był jej w stanie nic zarzucić, jest w tym bardzo ostrożna.

Zdarza się, że oprawca nie zdaje sobie sprawę z tego, że przekracza granice i że to co robi nazywamy mobbingiem?

Bywa też i tak, że to nie są zachowania intencjonalne, a np.  schemat wyniesiony z domu. Może też być problem z osobowością, trudnościami w radzeniu sobie z napięciem. Wiele osób, które mobbują, ma cechy osobowości socjopatycznej/psychopatycznej. Zazwyczaj to też osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące, w pozycji autorytetu, więc sytuacja jest najczęściej dość złożona. Generalnie osoby stosujące przemoc mają bardzo silnie działający mechanizm wyparcia.

Mobberzy czasami stosują mobbing dlatego, że mają nad sobą kogoś, kto stosuje podobne zachowania wobec nich. Tak więc faktycznie, czasami możemy próbować tłumaczyć te zachowania, ale to nie znaczy, że można się na nie zgadzać.

Dlaczego mobbing jest szkodliwy, co takiego może nam zrobić?

Na pewno można powiedzieć zarówno o skutkach krótko jak i długoterminowych. Krótkoterminowe to pojawiające się poczucie winy, wzmożone odczuwanie irytacji, złości, przygnębienia, apatii, zniechęcenia, bezradności, obniżenie poczucia własnej wartości, pewności siebie, świadomości swoich kompetencji.

Długoterminowe to utrata motywacji do pracy, obniżony nastrój, zaburzenia koncentracji, trudności w wyrażaniu swoich myśli, trudności z pamięcią, uzależnienia (sięganie po alkohol, leki, narkotyki) podejmowanie zachowań ryzykownych, nałogowych, zaburzenia snu, odżywiania, przewlekłe bóle głowy, wypalenie zawodowe, zaburzenia lękowe, nerwice, zespół stresu pourazowego (PTSD), depresja, a nawet myśli i próby samobójcze.

Osoba, która doświadcza mobbingu, zaczyna wycofywać się z relacji, myśleć sobie: „Coś ze mną jest nie tak, coś ze mną jest nie w porządku, ja się do niczego nie nadaję, bo skoro ktoś ciągle się mnie czepia, zwraca mi uwagę – to chyba coś w tym musi być”.

Oczywiście ludzie różnie to przeżywają – dużo zależy od poczucia własnej wartości, podatności na ocenę innych, siatki wsparcia w swoim otoczeniu, osobowości, zasobów, umiejętności. Jedni będą w stanie jakoś się bronić, stawiać granice, inni mniej, wiele jest czynników na to wpływa.

Czy w dzisiejszych czasach częściej dochodzi do mobbingu, czy po prostu częściej o tym mówimy?

Zdecydowanie częściej mówimy, ale też nie jest tak, że kiedyś mobbingu nie było. Dziś jesteśmy bardziej świadomi, bardziej wyedukowani, coraz więcej mówi się o tym w mediach, jest też sporo literatury na ten temat, ludzie rozmawiają o tym między sobą, biorą udział w szkoleniach, warsztatach. Co, niestety, nie przekłada się na reagowanie na mobbing, bo zazwyczaj jeżeli mierzymy się z takim doświadczeniem, to bardzo trudno jest nam o tym mówić. Ludzie ukrywają swoje uczucia myśląc, że to z nimi jest coś nie tak, wstydzą się o tym mówić myśląc, że byłoby to okazaniem słabości. I w związku z tym bardzo długo bagatelizują sytuację.

Sprzyja temu też nasz styl życia, ciągły pęd powoduje, że nie zatrzymujemy zbyt długo przy różnych sprawach, do wielu spraw podchodzimy technicznie, nie zastanawiamy się, jakie emocje temu towarzyszą. I dopiero gdy się zatrzymamy, okazuje się że jest sporo spraw, którymi warto byłoby się zająć, przyjrzeć, które trzeba by sobie poukładać. Zdarza się, że dopiero w procesie terapeutycznym psychoterapeuta uświadamia nam, że problemy, z jakimi przyszliśmy, to efekt mobbingu, że zachowania szefa to sytuacje, w których jest bardzo dużo agresji, często biernej agresji i nie musimy, a nawet nie powinniśmy się na nie zgadzać.

Czy mobbing dotyczy tylko sytuacji w pracy, czy to szersze pojęcie?

Dotyczy różnych sytuacji, w różnych miejscach – może zdarzać się w szkole, w domu, w pracy, na uczelni, choć mobbing jest pojęciem z zakresu prawa pracy ponieważ z definicji oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi.

Nękanie psychiczne może wywoływać także fizyczne objawy. Jakie na przykład?

Bóle brzucha, rozstrój żołądka, bóle głowy, kłopoty ze snem. Często zanim osoba mobbowana zgłosi się do psychologa, psychoterapeuty, najpierw odwiedza innych specjalistów w poszukiwaniu przyczyny swoich dolegliwości. Badania od góry do dołu nic nie wykazują, bo to wszystko odbywa się na poziomie głowy, ale jeśli nic z tym nie robimy, ciało daje nam już mniej subtelne sygnały, że coś jest nie tak i trzeba się tym zająć.

Ból brzucha to efekt tego, że jest we mnie bardzo dużo napięcia, że się boję, ciągle czegoś się obawiam, że żyję w ciągłym stresie. Gdy nic z tym nie robię, pojawiają się biegunki, rozstrój żołądka, nieprzespane noce, różnego rodzaju kłopoty ze snem: z zaśnięciem albo z wybudzaniem, pojawiającymi się koszmarami sennymi. To efekt niewyrażania emocji, tłumienia w sobie w różnych nieprzyjemnych uczyć, niechęć do rozmawiania o tym, co się dzieje, unikania innych, izolowania się, zaprzestania robienia rzeczy, które kiedyś sprawiały nam przyjemność. A to wpływa na całe nasze funkcjonowanie.

Najczęstsza reakcja to „chowanie się do nory”, ale czy może na przykład objawić się agresją?

Oczywiście. To efekt nieradzenia sobie z napięciem – gdy nie uruchamiamy złości, tylko trzymamy w sobie napięcie, kiedy coś się dzieje, w końcu dochodzi do wybuchu. Gdy ktoś nas krzywdzi, a my nic z tym nie robimy, idzie to w kierunku doświadczania uczucia smutku, przygnębienia, poczucia krzywdy. Nieprzyjemne uczucia warto traktować jak „przyjaciela”, który o czymś nas informuje, że np. przekraczana jest nasza granica, nie zgadzamy się z czymś, warto w tedy coś z tym zrobić.

Jeżeli nie wyrażamy nieprzyjemnych uczuć to kumulujemy je w sobie i bardzo często dochodzi do wybuchu. Zdarza się, że odreagowujemy na innych, bogu ducha winnych całej tej sytuacji.  

To jak sobie w takiej sytuacji radzić? Najłatwiej byłoby rzucić taką toksyczną pracę, ale nie zawsze możemy sobie na to pozwolić.

Najczęściej bardzo trudno podjąć decyzję o odejściu z pracy. Przede wszystkim dlatego, że osoba doświadczająca mobbingu najpierw uderza w siebie: myśli, że to z nią jest coś nie w porządku, zaczyna wierzyć, że szef ma prawo ją tak traktować, zaczyna myśleć o sobie tak, jak jest traktowana.

Warto jednak nazywać jasno to, co się dzieje i rozmawiać o tym z innymi ludźmi. Odejście z pracy czasami jest jedynym rozwiązaniem, by poradzić sobie z tą sytuacją, ale to nie załatwia tematu do końca. Te emocje zostają w człowieku i trzeba się z nimi uporać. Niektórzy decydują się na konsultację z psychologiem, psychoterapeutą by porozmawiać z kimś na ten temat i zobaczyć co mogą zrobić. Czasem idą na psychoterapię krótko lub długoterminową, często korzystają z różnego rodzaju warsztatów dotyczących pracy nad pewnością siebie, bo to sfera, którą trzeba odbudować, nauczyć się znowu wierzyć w siebie.

To czego nie wolno nam robić, to porównywać siebie do innych, bo to nic nie wnosi. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne umiejętności, warto doceniać siebie za drobne rzeczy, zrozumieć, że mamy prawo popełniać błędy – dać sobie na to przyzwolenie. Przecież w dużej mierze uczymy się na błędach i możemy wyciągać wnioski. Nie ma co dążyć do ideału, starać się nie być perfekcjonistą, bo to droga bez końca – zawsze coś może być lepiej, zresztą często to nie jest doceniane, a to z kolei budzi frustracje.

W reakcji na mobbing najczęstszą reakcją jest chęć pokazania się z jak najlepszej strony, dania z siebie jak najwięcej, by pokazać, że przecież potrafimy, że nie zasługujemy na złą ocenę. Tymczasem w takim układzie nigdy nie zadowoli się szefa, próżno czekać na pochwałę i szukać uznania w jego oczach. I nawet gdy w końcu dostaniemy przysłowiowego cukierka, takiego „głaska”, to za moment i tak odbierze nam wiele energii swoimi kolejnymi złymi zachowaniami wobec nas.

Jak się bronić przed mobbingiem? To w ogóle możliwe?

Poznawać siebie, swoje mocne strony, swoje zasoby i znać swoje nie tyle słabe strony, co obszary do pracy. Nie oceniajmy się, lecz raczej sprawdzajmy co mogę z tym zrobić, jakie mam umiejętności, by sobie z tym poradzić. Dobrze jest się otaczać pozytywnymi, sympatycznymi ludźmi, mieć pasje i zainteresowania. To daje poczucie, że nasz świat to nie tylko ten jeden obszar, który dostarcza nam trudnych sytuacji i nieprzyjemnych emocji, ale że mamy coś innego co dodaje nam energię i szansę na poczucie się lepiej, na odreagowanie nieprzyjemnych emocji. 

A można się ustrzec przed mobbingiem? Jakoś się zabezpieczyć?

Idąc do nowej pracy zwróćmy uwagę, by nie dać uwikłać się w jakieś dziwne układy. Zadbajmy zawczasu o stabilne poczucie własnej wartości, a wpływa na to wiele czynników: ludzie, którzy nas otaczają, otwartość, różne doświadczenia, chęć rozmawiania z innymi.

Nauczmy się nie dawać wyprowadzać z równowagi, stawiać granicę, być asertywnym.

Jeżeli z tym jesteśmy na bakier, to gdy ktoś zacznie przekraczać nasze granice, nie będziemy umieli zareagować. Pamiętajmy, też że to my wyznaczamy granice, a ludzie zrobią tyle, na ile my im pozwolimy.

Łatwo się mówi, ale nie każdy umie powiedzieć szefowi: „Nie życzę sobie, żeby pan tak do mnie mówił”.

Oczywiście, że to trudne! W dodatku najczęściej to bardzo złożone ponieważ z jednej strony mamy potrzebę zarabiania, by z czegoś się utrzymać, po drugie sama praca może nam się po prostu podobać, po trzecie doświadczamy czegoś nieprzyjemnego. Dobrze jest wtedy rozmawiać z ludźmi, mówić o tym czego doświadczamy, informować o tym co się dzieje, żeby samemu wiedzieć, że to co ja robię jest ok, żeby nie zacząć podważać swoich umiejętności i kompetencji. Dbajmy o sobie, bo jeżeli mamy zasoby: fajne towarzystwo, znajomych, rodzinę, współpracowników to łatwiej jest znieść taką sytuację, stawić jej czoło.

Najgorzej jest w sytuacji, kiedy mobbing w pracy nakłada się np. na kryzys w domu – to może sprawić, że stracimy grunt pod nogami.

Gdy zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy ofiarą mobbingu możliwe jest pozostanie w takiej pracy i odbudowanie się?

Wszystko jest możliwe, tylko trzeba zastanowić się czy warto, zadać sobie pytanie gdzie jest nasza granica, czy pozostając w takiej pracy, mam więcej zysków czy strat.

Przypomina mi to historię jednej z moich pacjentek. Doświadczała wielu zachowań agresywnych  ze strony swojego szefa, który nieustannie ją ośmieszał, ciągle mówił, że nic nie potrafi, ale robił to sprytnie, bo tylko gdy byli sami, natomiast przy innych ją chwalił, by chwilę później mówić, że tak naprawdę to co robi, to nic specjalnego. I ona sama go długo tłumaczyła, że zasłużyła, że przecież czasami dostaje pochwałę. On w ten sposób przykrywał swoje złe zachowania, żeby ją w tej pracy zatrzymać, bo była dobrym pracownikiem. W końcu miała tego dość i zmieniła pracę. Po kilku miesiącach pracy terapeutycznej powiedziała mi, że nigdy w życiu nie wróciłaby do tamtej pracy, chociaż wcześniej myślała, że to niemożliwe, bo była ona spełnieniem jej marzeń. Dziś uważa, że złożenie wypowiedzenia to była najlepsza decyzja życiu i dopiero teraz, pracując w innym miejscu, czuje, że żyje naprawdę, że się realizuje i jest szczęśliwa. Jest w zupełnie innym miejscu w swoim życiu: tam ciągle czuła się przytłoczona, w ciągłym lęku, zastraszona, z ciągłym z bólem głowy, nieprzespanymi nocami – to klasyczne objawy osób, które doświadczają mobbingu.

Czyli, aby wywikłać się takiej sytuacji najpierw musimy zauważyć, że problem nie leży w nas, lecz po drugiej?

Niejednokrotnie dopiero, gdy taka osoba zmieni pracę, zaczyna dostrzegać jakie to wszystko było dla niej straszne, przytłaczające i trudne. Ciężko jej wtedy zrozumieć dlaczego tak długo się na to godziła. Dopiero spojrzenie z dystansu sprawia, że zaczyna dostrzegać jak bardzo to, co się działo, było niewłaściwe. I tu wracamy do syndromu gotowanej żaby – siedząc w tym, nie widzimy, co się dzieje. Dopiero spojrzenie z zewnątrz sprawia, że zaczynamy dostrzegać zupełnie inną perspektywę. Wtedy okazuje się, gdy relacje w pracy są normalne, towarzyszy temu inna energia, inny nastrój. Dlatego ważne jest, by słuchać co mówią inni, nie zamykać się w sobie. Osoby doświadczające zachowań agresywnych ze strony mobbera/mobberki  często słuchają tylko tej osoby, która stosuje przemoc, wierząc, że ona jest szczera, a cała reszta mówi tylko to, co chciałaby usłyszeć. Działa wtedy podobny mechanizm jak w syndromie sztokholmskim – broni się oprawcy: on nie miał wyjścia, przecież błąd był po mojej stronie, zasłużyłam na te uwagi itd.

Czy są jakieś zawody, w których częściej zdarzają się takie sytuacje?

Mówi się, że zawody, które predysponują do agresywnych zachowań to urzędnicy państwowi i prawnicy. Tam, gdzie po stronie szefa jest duży poziom decyzyjności, który daje mu de facto poczucie władzy, choć nie zawsze wiąże się to faktycznie z wysokim stanowiskiem, czasem wystarcza sama zależność od kogoś.

Bardzo często osoby stosujące przemoc są osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące. Znam małżeństwo, w którym pan jest wysoko postawionym urzędnikiem, w towarzystwie postrzegany jako uroczy, dusza towarzystwa, zawsze pomocny, otwarty, angażuje się różne akcje charytatywne, ale ma też drugą twarz: w domu jest osobą bardzo agresywną. Sądzę, że większość znajomych przeżyłaby szok, gdy się o tym dowiedziała. Jako osoba bardzo inteligentna, świetnie wykształcona, potrafi skupiać uwagę na tym, na czym jemu zależy, wie, gdzie i na co może sobie pozwolić, potrafi doskonale stwarzać pozory.

Czy sprawcę takiej przemocy się leczy?

Tak, bywa to jednak długim i trudnym procesem. Zachowanie osoby dopuszczającej się przemocy w dużej mierze wynika z jej przekonań, wzorców wyniesionych z domu, osobowości. Osoby stosujące przemoc bardzo często atakują z lęku, w związku ze swoim niskim poczuciem własnej wartości, kompleksów. Atakuje najczęściej ktoś, kto sam jest niepewny siebie, kto jest zazdrosny, kto – dość często – ma właśnie nieprawidłowe wzorce, trudności w radzeniu sobie z napięciem, złością, osobowość z cechami socjopaty/psychopaty. Wydaje mu się, że może używać przemocy, bo ma władzę, wykorzystuje nierównowagę ról, a czasem po prostu słabość drugiej osoby. Często dochodzą do tego jakieś zaburzenia osobowości, osobowość narcystyczna.

Na pewno osoba, która stosuje przemoc, ma taki „kawałek” siebie, z którym sobie nie radzi i w związku z tym projektuje na inne osoby swoje lęki, niepewności, kompleksy. Zdarza się, że takie osoby zauważają niestosowność swojego zachowania, przeszkadza im, że tracą nad sobą panowanie, że bywają agresywni – nie chcieliby się tak zachowywać, nie rozumieją, dlaczego tak postępują. Jeśli jest taka świadomość, zajmujemy się tym: omawiamy, przyglądamy się temu i zastanawiamy, co można zrobić, jak to zmienić, jak nauczyć się panować nad sobą. Ale to zależy od wielu czynników, otwartości takiej osoby, poziomu zaburzeń,  jej osobowości, wzorców, otoczenia, doświadczeń życiowych, zasobów.

Często zdarza się też tak, że sprawcy przemocy deklarują chęć poprawy, mówią, że pracują nad tym, ale za tymi deklaracjami nic nie idzie, dalej postępują tak samo, więc efektów nie ma.  Bywa też tak, że oddziaływania terapeutyczne indywidualne bądź grupowe dają pozytywne efekty.

Źródło: Serwis Zdrowie