Medicalpress

Mastocytoza jest heterogenną grupą nowotworów układu krwiotwórczego charakteryzujących się klonalną proliferacją i akumulacją mastocytów w jednym lub wielu narządach. Obraz kliniczny oraz naturalny przebieg choroby istotnie różnią się w zależności od wieku pacjenta i postaci mastocytozy. U dzieci zdecydowanie najczęściej występuje mastocytoza skórna (cutaneous mastocytosis, CM), podczas gdy mastocytoza układowa (systemic mastocytosis, SM), w tym jej postacie zaawansowane (advanced systemic mastocytosis, AdvSM), należy w tej grupie wiekowej do rzadkości.

Objawy kliniczne mogą wynikać zarówno z naciekania tkanek przez klonalne mastocyty, jak i z uwalniania przez nie mediatorów biologicznie czynnych. Świąd, napadowe zaczerwienienie skóry, objawy ze strony przewodu pokarmowego oraz reakcje anafilaktyczne mogą istotnie wpływać na jakość życia dziecka lub nastolatka, w tym na funkcjonowanie szkolne, aktywność fizyczną i społeczną. Cele postępowania obejmują zatem kontrolę objawów mediatorowych, zapobieganie ciężkim reakcjom, rozpoznawanie cech progresji lub zajęcia narządowego oraz – w rzadkich przypadkach zaawansowanej choroby – leczenie ukierunkowane na klonalną populację mastocytów.

Zagadnienia te były przedmiotem wykładu dr hab. n. med. Anety Szudy-Szczyrek „Treatment of Adolescents and Young Adults with Mastocytosis”, przedstawionego podczas konferencji Secret Garden of Hematology w Bydgoszczy. Szczególne znaczenie ma w tej grupie chorych zapewnienie ciągłości opieki – od rozpoznania w dzieciństwie, przez okres dojrzewania, do przekazania pacjenta pod opiekę ośrodka dla dorosłych.

Mastocytoza wieku dziecięcego – od zmian skórnych do objawów ogólnoustrojowych

Mastocyty są komórkami efektorowymi układu immunologicznego, uczestniczącymi między innymi w reakcjach nadwrażliwości i odpowiedzi zapalnej. Uwalniają liczne mediatory, w tym histaminę, tryptazę, prostaglandyny i leukotrieny. Ich nadmierna aktywacja może prowadzić do świądu, zaczerwienienia skóry, objawów ze strony przewodu pokarmowego oraz reakcji ogólnoustrojowych, włącznie z anafilaksją.

W populacji pediatrycznej dominuje mastocytoza skórna. U znacznej części dzieci obserwuje się stopniową regresję zmian wraz z wiekiem, szczególnie w okresie dojrzewania. Przebieg nie jest jednak jednakowy u wszystkich pacjentów. Utrzymywanie się zmian, ich charakter oraz współistnienie objawów sugerujących zajęcie narządów wewnętrznych wymagają odpowiedniej obserwacji i, w wybranych przypadkach, rozszerzenia diagnostyki.

Istotne jest rozróżnienie pomiędzy lokalizacją nacieku mastocytarnego a objawami wynikającymi z aktywacji mastocytów. Choroba ograniczona do skóry może współistnieć z ogólnoustrojowymi objawami mediatorowymi. Ocena pacjenta powinna zatem obejmować nie tylko morfologię i rozległość zmian skórnych, ale także częstość i ciężkość reakcji ogólnoustrojowych oraz wpływ objawów na codzienne funkcjonowanie.

Zakres diagnostyki powinien wynikać z obrazu klinicznego

Diagnostyka dziecka z podejrzeniem mastocytozy powinna uwzględniać istotne różnice pomiędzy populacją pediatryczną a dorosłymi. U dziecka z typowym obrazem mastocytozy skórnej i bez klinicznych lub laboratoryjnych przesłanek zajęcia narządowego biopsja szpiku kostnego nie jest rutynowo badaniem pierwszego wyboru.

Do poszerzenia diagnostyki powinny skłaniać przede wszystkim objawy sugerujące chorobę układową, w tym hepatomegalia, splenomegalia, nieprawidłowości morfologii krwi oraz inne cechy dysfunkcji narządowej. Znaczenie może mieć również analiza mutacji KIT, szczególnie w przypadku podejrzenia choroby układowej.

Jednym z podstawowych parametrów laboratoryjnych pozostaje podstawowe stężenie tryptazy w surowicy. Wynik powinien być oznaczany poza okresem ostrej reakcji i interpretowany w kontekście całości obrazu klinicznego. Izolowane podwyższenie stężenia tryptazy nie jest równoznaczne z rozpoznaniem AdvSM ani nie określa samodzielnie rokowania. Analogicznie, prawidłowe stężenie tryptazy nie stanowi wystarczającej podstawy do wykluczenia SM.

Okres dojrzewania jest istotnym momentem ponownej oceny pacjenta. Utrzymywanie się zmian skórnych po okresie dojrzewania, ich późny początek lub pojawienie się cech sugerujących zajęcie układowe mogą uzasadniać pogłębienie diagnostyki.

Leczenie objawów związanych z aktywacją mastocytów

U większości dzieci podstawę postępowania stanowi leczenie objawowe ukierunkowane na skutki uwalniania mediatorów mastocytarnych. W przypadku świądu i napadowego zaczerwienienia skóry najczęściej stosuje się antagonistów receptora histaminowego H1, preferując preparaty drugiej generacji ze względu na korzystniejszy profil działań niepożądanych.

W przypadku objawów ze strony przewodu pokarmowego postępowanie powinno uwzględniać dominujący mechanizm i charakter dolegliwości. W wybranych sytuacjach klinicznych mogą być stosowane antagoniści receptora H2, inhibitory pompy protonowej. Farmakoterapia powinna być indywidualizowana z uwzględnieniem wieku, nasilenia objawów i odpowiedzi na dotychczasowe leczenie.

Istotnym elementem opieki pozostaje identyfikacja czynników, które u danego pacjenta wyzwalają objawy. Nieuzasadnione wprowadzanie szerokich ograniczeń dotyczących aktywności fizycznej, zabiegów medycznych czy leków może niepotrzebnie pogarszać jakość życia dziecka. Zalecenia powinny zatem wynikać z indywidualnej historii reakcji i oceny ryzyka.

Anafilaksja – konieczny indywidualny plan postępowania

Reakcje anafilaktyczne należą do najpoważniejszych możliwych manifestacji aktywacji mastocytów. W przypadku anafilaksji lekiem pierwszego wyboru jest adrenalina podawana domięśniowo. Leki przeciwhistaminowe mogą być elementem leczenia uzupełniającego, ale nie zastępują adrenaliny.

Decyzja o przepisaniu adrenaliny do samodzielnego podania powinna wynikać z indywidualnej oceny ryzyka. Pacjent – stosownie do wieku i stopnia samodzielności – jego rodzice lub opiekunowie oraz osoby odpowiedzialne za niego w szkole powinni znać zasady rozpoznawania anafilaksji, prawidłowego użycia preparatu oraz wezwania pomocy medycznej.

U chorych z nawracającymi ciężkimi objawami mediatorowymi lub anafilaksją pomimo odpowiednio prowadzonego leczenia można w wyspecjalizowanym ośrodku rozważyć omalizumab. W mastocytozie jest to zastosowanie poza zarejestrowanym wskazaniem. Przed eskalacją terapii konieczna jest ponowna ocena rozpoznania, potencjalnych czynników wyzwalających, przestrzegania zaleceń oraz związku zgłaszanych dolegliwości z aktywacją mastocytów.

Indolentna mastocytoza układowa i terapie ukierunkowane na KIT

Rozwój inhibitorów kinazy KIT istotnie zmienił możliwości terapeutyczne u dorosłych pacjentów z SM. Najczęstszą zmianą molekularną w SM jest aktywująca mutacja KIT D816V, która prowadzi do konstytutywnej aktywacji receptora KIT i odgrywa kluczową rolę w biologii klonalnych mastocytów.

W badaniu PIONEER oceniono awaprytynib w dawce 25 mg raz na dobę w skojarzeniu z najlepszym leczeniem wspomagającym w porównaniu z placebo i leczeniem wspomagającym u 212 dorosłych pacjentów z umiarkowanymi lub ciężkimi objawami indolentnej mastocytozy układowej (indolent systemic mastocytosis, ISM). Po 24 tygodniach średnia redukcja całkowitego wyniku nasilenia objawów (total symptom score, TSS) wyniosła 15,6 punktu w grupie awaprytynibu i 9,2 punktu w grupie placebo. Leczenie wiązało się również z redukcją obiektywnych markerów obciążenia chorobą, w tym stężenia tryptazy, frakcji allelicznej KIT D816V oraz nacieku mastocytarnego szpiku.

W Unii Europejskiej awaprytynib jest zarejestrowany między innymi w leczeniu dorosłych pacjentów z ISM i umiarkowanymi lub ciężkimi objawami, niedostatecznie kontrolowanymi za pomocą leczenia objawowego.

Dane te dotyczą jednak populacji dorosłych. Nie powinny być bezpośrednio ekstrapolowane na dzieci i młodzież, a zastosowanie inhibitorów kinazy tyrozynowej u pacjentów pediatrycznych z SM wymaga szczególnie starannej kwalifikacji, uwzględniającej postać choroby, profil molekularny oraz ograniczoną bazę dowodową w tej grupie wiekowej.

Zaawansowana mastocytoza układowa wymaga odrębnej strategii leczenia

Zaawansowana mastocytoza układowa (AdvSM) stanowi klinicznie i biologicznie odmienną grupę chorób. Obejmuje agresywną mastocytozę układową (aggressive systemic mastocytosis, ASM), mastocytozę układową ze współistniejącym nowotworem hematologicznym (systemic mastocytosis with an associated hematologic neoplasm, SM-AHN) oraz białaczkę mastocytarną (mast cell leukemia, MCL).

W odróżnieniu od ISM, w AdvSM istotą problemu klinicznego nie są wyłącznie objawy związane z uwalnianiem mediatorów. Naciekanie narządów przez patologiczne mastocyty może prowadzić do ich uszkodzenia i zaburzenia funkcji. W tej sytuacji samo leczenie przeciwhistaminowe i inne formy terapii objawowej są niewystarczające, a konieczne staje się leczenie ukierunkowane na redukcję klonalnej populacji komórek.

Wprowadzenie inhibitorów KIT istotnie zmieniło postępowanie w AdvSM. Midostauryna jest wielotorowym inhibitorem kinaz wykazującym aktywność między innymi wobec zmutowanego KIT. W Unii Europejskiej jest zarejestrowana w monoterapii dorosłych pacjentów z ASM, SM-AHN oraz MCL.

Awaprytynib jest selektywnym inhibitorem o wysokiej aktywności wobec KIT D816V. W badaniach klinicznych u dorosłych pacjentów z AdvSM wykazano znaczącą aktywność przeciwnowotworową, obejmującą odpowiedzi kliniczne oraz redukcję parametrów obciążenia chorobą. Lek uzyskał rejestrację w Unii Europejskiej w leczeniu dorosłych pacjentów z AdvSM po co najmniej jednej terapii systemowej.

Wybór leczenia AdvSM powinien uwzględniać podtyp choroby, obecność i rodzaj mutacji KIT, stopień uszkodzenia narządowego, współistniejący nowotwór hematologiczny, wcześniejsze leczenie, choroby współistniejące oraz profil bezpieczeństwa poszczególnych terapii.

Szczególnej strategii wymaga SM-AHN, ponieważ rokowanie i wybór leczenia mogą zależeć zarówno od komponentu mastocytarnego, jak i od biologii współistniejącego nowotworu hematologicznego. Konieczna jest zatem równoległa charakterystyka obu składowych choroby i ustalenie, która z nich w danym momencie determinuje ryzyko kliniczne oraz wymaga priorytetowego leczenia.

Przed erą selektywnych inhibitorów KIT w leczeniu cytoredukcyjnym wykorzystywano między innymi kladrybinę i interferon alfa. Leki te mogą nadal mieć znaczenie w wybranych sytuacjach klinicznych, jednak rozwój terapii celowanych zasadniczo zmienił algorytm postępowania u dorosłych pacjentów z AdvSM.

U dzieci i młodzieży AdvSM występuje wyjątkowo rzadko, dlatego dane pozwalające na ustalenie standardu leczenia tej grupy są bardzo ograniczone. Postępowanie powinno być prowadzone w wyspecjalizowanym ośrodku i obejmować szczegółową charakterystykę molekularną choroby. Zastosowanie inhibitorów kinazy tyrozynowej powinno uwzględniać konkretną zmianę molekularną oraz dostępne dane dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności w danym wieku.

Allogeniczne przeszczepienie krwiotwórczych komórek macierzystych

Allogeniczne przeszczepienie krwiotwórczych komórek macierzystych (allo-HCT) pozostaje potencjalnie istotną metodą leczenia wybranych chorych z AdvSM, szczególnie w przypadku choroby wysokiego ryzyka, opornej na leczenie lub w określonych przypadkach SM-AHN i MCL. Nie jest jednak terapią właściwą dla każdego chorego z mastocytozą układową.

Kwalifikacja do allo-HCT wymaga uwzględnienia podtypu AdvSM, odpowiedzi na wcześniejsze leczenie, współistniejącego nowotworu hematologicznego, ryzyka nawrotu, wieku, stanu ogólnego oraz ryzyka związanego z samą procedurą transplantacyjną. Aktualne rekomendacje EBMT i ECNM podkreślają również potrzebę właściwego umiejscowienia inhibitorów KIT w strategii transplantacyjnej, w tym możliwość ich zastosowania przed przeszczepieniem w celu uzyskania lepszej kontroli choroby.

Sam młody wiek pacjenta nie stanowi wskazania do transplantacji. U dziecka lub młodego dorosłego decyzja powinna być podejmowana przez wielodyscyplinarny zespół dysponujący doświadczeniem zarówno w leczeniu mastocytozy, jak i transplantacji komórek krwiotwórczych.

Autor: dr hab. n. med. Aneta Szudy-Szczyrek, Katedra i Klinika Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku, Uniwersytet Medyczny w Lublinie

Polacy dość dobrze oceniają ogólny stan swojego zdrowia, ale ich odpowiedzi na pytania o szczegóły dotyczące dobrostanu psychicznego i zdrowych nawyków wskazują na szereg problemów – wynika z raportu PZU Zdrowie. 80 proc. badanych deklaruje, że przynajmniej od czasu do czasu odczuwa przewlekłe zmęczenie, w tym 28 proc. twierdzi, że to częste odczucie. Najgorzej swoją kondycję psychiczną oceniają młode pokolenia. Choć Polacy mają coraz większą świadomość zdrowotną, 15 proc. badanych na przestrzeni ostatniego roku nie wykonało żadnego badania profilaktycznego.

– Zdrowie jest jednym z najważniejszych elementów życia Polaków, dlatego wszyscy chcemy wiedzieć, jak ono wygląda. W PZU Zdrowie przygotowaliśmy na ten temat specjalny raport, który dotyczył ponad tysiąca Polaków. 64 proc. z nich ocenia swój stan zdrowia jako dobry i bardzo dobry – mówi w rozmowie z agencją Newseria Czesław Ducki, członek zarządu PZU Zdrowie, współautor raportu.

Według raportu PZU Zdrowie „Epidemia zmęczenia. Polacy nie mają czasu na zdrowie” młodsze pokolenie zdecydowanie częściej deklaruje bardzo dobry stan zdrowia. W grupach 18–24 i 25–29 lat jest to odpowiednio 24 proc. i 23 proc. Ich ocena zdrowia fizycznego jest lepsza niż ocena dobrostanu psychicznego. Jako zły lub bardzo zły określa go 18 proc. w grupie 18–24 lat, a jako dobry lub bardzo dobry – 32 proc.

Odwrotnie jest wśród osób starszych. Respondenci po 60. roku życia najrzadziej deklarują bardzo dobry stan zdrowia (4 proc.), ale jednocześnie najczęściej pozytywnie oceniają swoją kondycję psychiczną (74 proc.).

– Młode pokolenie ma znacznie gorszy dobrostan psychiczny i tutaj widać dużą zmianę in minus. Częściej mają problemy w sferze mentalnej, ale częściej też korzystają z pomocy profesjonalistów, co jest dobrym sygnałem – uważa Czesław Ducki.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub psychiatry korzystał co piąty Polak (21 proc.). W grupach 18–24 lat, 25–29 lat oraz 30–39 lat odsetek ten wyniósł kolejno 29 proc., 32 proc. i 33 proc., podczas gdy wśród osób po 60. roku życia tylko 9 proc. 

Jak wskazuje badanie PZU Zdrowie, nawet dobra deklarowana kondycja nie oznacza braku problemów z energią, stresem czy regeneracją.

– Jako Polacy gorzej oceniamy zdrowie psychiczne niż fizyczne, ale zdrowie to nie tylko brak choroby lub jej nasilenie. To również ryzyko jej wystąpienia, które będzie miało konsekwencje w kolejnych latach. Jeżeli popatrzymy na te parametry głębiej, na środowisko, w jakim żyjemy, stres, przemęczenie, zaburzenia, smutek, ta sytuacja wygląda już znacznie gorzej – podkreśla członek zarządu PZU Zdrowie. – Powinniśmy patrzeć na zdrowie szerzej. To jest też poziom naszego komfortu życia, jeżeli chodzi o sen czy naszą kondycję psychiczną. Nie da się rozpatrywać zdrowia jako fizycznego i psychicznego. Nasza fizykalność wpływa na naszą psychikę i odwrotnie.

W ciągu ostatnich trzech miesięcy 80 proc. Polaków deklarowało odczuwanie przewlekłego zmęczenia przynajmniej co jakiś czas, w tym 28 proc. często. Tylko 18 proc. badanych przyznało, że w tym okresie go nie odczuwało.

W grupie osób aktywnych zawodowo często obserwowane są stres, przemęczenie i trudności związane z zachowaniem równowagi między pracą a życiem prywatnym. Co trzeci badany pracownik deklaruje, że odczuwa stres związany z pracą co najmniej kilka razy w tygodniu, a 68 proc. przyznaje, że co najmniej czasami pracuje mimo choroby lub złego samopoczucia, które uzasadniałyby odpoczynek lub zwolnienie lekarskie. Jednocześnie dwie trzecie pracowników deklaruje, że doświadcza symptomów wypalenia zawodowego przynajmniej od czasu do czasu.

– To jest bardzo poważny sygnał alarmowy dla nas wszystkich. Przewlekłe zmęczenie i stres przekładają się na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne, często to jest kwestia wielu lat, zanim nastąpią objawy choroby – podkreśla Czesław Ducki. – Powinniśmy się zatrzymać, zastanowić się i mieć świadomość, że przewlekłe zmęczenie jest czymś bardzo negatywnym, również w sensie medycznym. Będzie się przyczyniało do powstawania chorób albo nasilało te już występujące.

Respondenci najczęściej śpią 6–7 godzin na dobę (39 proc.) lub między 7 a 8 godzin (28 proc.). Jednocześnie co czwarty badany przesypia nie więcej niż 6 godzin na dobę. Sen trwający ponad 8 godzin deklaruje tylko 7 proc. osób.

– Bardzo ważna jest aktywność fizyczna, która wspiera nasze zdrowie, zmniejsza stres i pozwala odreagować napięcia. Istotne jest też budowanie pozytywnych relacji społecznych. W poszczególnych grupach wiekowych jest to niełatwe. To na pewno jest wyzwanie dla młodych osób, które są bardziej narażone na przewlekłe zmęczenie – wyjaśnia Czesław Ducki.

Zdrowotne obawy Polaków skupiają się głównie wokół chorób, które kojarzą się z najpoważniejszymi konsekwencjami dla życia i codziennego funkcjonowania. Największy niepokój budzą nowotwory (40 proc.). Na drugim miejscu znajduje się utrata sprawności i samodzielności w starszym wieku (33 proc), a podium zamykają choroby serca i układu krążenia (30 proc.).

– Profilaktyka jest jednym z najważniejszych elementów dbania o zdrowie. Co istotne, mamy coraz większą świadomość znaczenia profilaktyki dla naszego zdrowia. Już duża część Polaków wie, że trzeba się badać i to jest dobre dla ich zdrowia w perspektywie długoterminowej – wymienia członek zarządu PZU Zdrowie.

Najczęściej wykonywanym badaniem profilaktycznym wśród Polaków są badania krwi (63 proc.). Jednocześnie 15 proc. badanych deklaruje, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie wykonało żadnego z takich badań.

– Profilaktyka ma sens wtedy, kiedy czujemy się zdrowi i nic nam nie dolega. Zależy nam na tym, aby przy zgłaszaniu się na badania diagnostyczne wyłapywać jak najmniejsze zmiany, bo wtedy możemy pójść w głębszą diagnostykę i pokierować pacjenta do konkretnego specjalisty. Wtedy leczenie jest najskuteczniejsze – przypomina Anna Nikołajew-Diak, pielęgniarka i koordynatorka ds. położnictwa w PZU Zdrowie. – W profilaktyce największe znaczenie ma pierwszy kontakt. Bardzo często są nim pielęgniarki i położne. To my częściej widzimy pacjenta niż lekarz i jesteśmy w stanie wyłapać więcej problemów zdrowotnych.

Największymi barierami, które utrudniają wykonywanie badań profilaktycznych, są długi czas oczekiwania na wizytę lub badanie (32 proc.), koszty badań (31 proc.) oraz trudny dostęp do specjalistów (30 proc.). Wśród czynników zniechęcających do wykonywania badań profilaktycznych respondenci wymieniali również brak czasu (20 proc.) i obowiązki zawodowe (10 proc.).

– Z raportu jednoznacznie wynika, że dużą barierą jest dostępność do służby zdrowia. Dlatego zakup pakietów profilaktycznych przez pracodawcę jest bardzo dobrym krokiem. Drugim jest to, co część pracodawców robi, czyli udziela kilku godzin urlopu na badania, żeby pracownik mógł je wykonać w godzinach pracy. To jest bardzo korzystne dla pracownika, ale też w długiej perspektywie dla pracodawcy – tłumaczy Czesław Ducki.

40 proc. badanych uważa, że ich pracodawca dba o zdrowie pracowników, natomiast 41 proc. jest odmiennego zdania. Pracownicy oczekują od pracodawców większego zaangażowania w obszarze zdrowia, szczególnie poprzez rozwój profilaktyki, dodatkowe dni wolne związane ze zdrowiem, wsparcie psychologiczne czy opiekę medyczną dla członków rodziny.

– Nie wolno odkładać profilaktyki na tak zwane jutro. Jutro też będziemy mieć pełny grafik, nie będziemy mieć czasu, natomiast zdrowie nie poczeka. Jako pacjenci powinniśmy się interesować tym, co się dzieje, możemy zgłosić się do programu profilaktycznego, zapytać, będąc przy okazji w przychodni niekoniecznie we własnej sprawie, co jest dla nas dedykowane – radzi Anna Nikołajew-Diak.

Najsilniejszą motywacją do wykonywania badań profilaktycznych jest chęć kontrolowania stanu zdrowia (46 proc.), a jej znaczenie rośnie wraz z wiekiem. Dla młodszych ankietowanych większe znaczenie mają historia chorób w rodzinie, informacje znalezione w mediach oraz wsparcie bliskich. Starsi kierują się natomiast głównie zaleceniami lekarza i własnymi doświadczeniami zdrowotnymi.

– Jeśli zbudujemy wśród młodych osób pozytywne nastawienie do badania się, to jest szansa, że oni później przekażą to dalej swoim dzieciom, osobom z rodziny. W ten sposób będziemy budować wielopokoleniowe pozytywne nastawienie do zdrowia – podkreśla pielęgniarka i koordynatorka ds. położnictwa w PZU Zdrowie. 

Publikacji raportu „Epidemia zmęczenia. Polacy nie mają czasu na zdrowie” – dostępnego na stronie pzuzdrowie.pl – towarzyszyła akcja „Pociąg do Zdrowia” realizowanej przez PZU Zdrowie na dworcach kolejowych w pięciu miastach Polski.  

– W ramach akcji w ciągu jednego dnia przebadaliśmy ok. 700 osób. Mogły one skorzystać z porady specjalistów, kardiologa, dermatologa, ale też pielęgniarki czy dietetyka, mogły wykonać badanie EKG, zbadać poziom glukozy, cholesterolu czy witaminy D – podkreśla członek zarządu PZU Zdrowie. – W ciągu jednego dnia wśród badanych odnieśliśmy ewidentne korzyści. Wykryto jedną chorobę serca u dziecka, dwie osoby miały podejrzenie poważnej choroby onkologicznej i zostały skierowane do dalszej diagnostyki. Wiele zbadanych osób miało negatywne parametry i skierowaliśmy je do dalszego leczenia.

Źrodło: Newseria

Od 1 października państwo zaczyna finansować szczepienia przeciw HPV dla kolejnej grupy. Po dzieciach i młodzieży bezpłatny dostęp do szczepionki otrzymują młodzi dorośli. Rozwiązanie ma jednak charakter czasowy, a zasady kwalifikacji zawierają istotne ograniczenie wieku, na które warto zwrócić uwagę przed podjęciem decyzji o szczepieniu.

Zmianę wprowadza obwieszczenie Ministra Zdrowia z 30 września 2026 roku dotyczące zalecanych szczepień ochronnych, których zakup jest finansowany przez państwo. Dokument został opublikowany w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia.

Nowa możliwość dotyczy kobiet i mężczyzn po ukończeniu 18. roku życia do ukończenia 26. roku życia. Szczepienie przeciw HPV będzie w tej grupie realizowane w schemacie trzydawkowym, a finansowanie przewidziano od 1 października 2026 roku do 31 maja 2027 roku.

W obwieszczeniu znajduje się warunek, który w praktyce zawęża grupę osób mogących rozpocząć bezpłatny cykl. Pierwszą dawkę trzeba przyjąć przed ukończeniem 25. roku życia. Osoba, która rozpocznie szczepienie przed 25. urodzinami, może natomiast zakończyć trzydawkowy schemat już po przekroczeniu tej granicy wieku, z zachowaniem właściwych odstępów między dawkami.

Według informacji NIZP PZH akcja ma pozwolić na zaszczepienie ponad 17 tys. młodych dorosłych. Jest to więc rozszerzenie finansowania na nową grupę, ale nie powszechny program obejmujący bezterminowo wszystkich młodych dorosłych.

WHO wskazuje, że niemal wszystkie przypadki raka szyjki macicy są związane z zakażeniem onkogennymi typami HPV. Szczepienie pozostaje jednym z podstawowych narzędzi pierwotnej profilaktyki tego nowotworu. Największą skuteczność daje przed rozpoczęciem aktywności seksualnej i potencjalnym kontaktem z wirusem, dlatego główną grupą docelową programów szczepień pozostają dzieci i młodzież.

Rozszerzenie finansowania na młodych dorosłych nie zmienia tego priorytetu. Umożliwia natomiast skorzystanie ze szczepienia części osób, które nie zostały zaszczepione wcześniej. Sam fakt rozpoczęcia aktywności seksualnej nie oznacza bowiem automatycznie kontaktu ze wszystkimi typami HPV, przed którymi może chronić szczepionka.

Bez zmian pozostaje powszechny program bezpłatnych szczepień przeciw HPV dla dzieci i młodzieży. Obejmuje dziewczęta i chłopców po ukończeniu 9. roku życia do ukończenia 14 lat. W tej grupie stosowany jest schemat dwudawkowy. Szczepienie musi zostać rozpoczęte przed ukończeniem 14 lat, ale druga dawka może zostać podana już po 14. urodzinach, przy zachowaniu odstępu od 6 do 12 miesięcy.

NIZP PZH przypomina, że dzieci, które ze względu na wiek nie mieszczą się w powszechnym programie, mogą korzystać z bezpłatnej szczepionki Cervarix dostępnej w ramach refundacji aptecznej. W takim przypadku potrzebna jest recepta. Dla dorosłych Cervarix pozostaje dostępny z 50-procentową refundacją.

Źródło: MZ

Alkohol kojarzymy z marskością wątroby, uzależnieniem, wypadkami i chorobami układu krążenia. Znacznie rzadziej z rakiem. Tymczasem nowe dane ze Stanów Zjednoczonych pokazują, jak duży może być onkologiczny koszt jego spożywania. W ciągu nieco ponad trzech dekad liczba zgonów z powodu nowotworów przypisywanych alkoholowi wzrosła z 11,3 tys. do ponad 23,1 tys. rocznie. Problem jest tym istotniejszy, że nauka nie pozostawia już większych wątpliwości: alkohol jest substancją rakotwórczą, a z punktu widzenia ryzyka zachorowania na nowotwór nie udało się określić dawki, którą można uznać za bezpieczną.

Analiza opublikowana w „The Lancet Regional Health – Americas” obejmuje okres od 1990 do 2023 roku. W 1990 roku w Stanach Zjednoczonych odnotowano 11 361 zgonów z powodu nowotworów przypisywanych spożyciu alkoholu. W 2023 roku było ich już 23 126. Nie jest to wyłącznie konsekwencja wzrostu i starzenia się populacji. Według autorów analizy po uwzględnieniu zmian demograficznych wskaźnik umieralności wzrósł z 4,54 do 6,90 na 100 tys. mieszkańców, czyli o około 52 proc.

To interesujący sygnał również dlatego, że pojawia się w czasie, kiedy w wielu innych obszarach onkologii obserwujemy odwrotny kierunek. Rozwój diagnostyki, profilaktyki i leczenia pozwala ograniczać umieralność z powodu części nowotworów. W przypadku nowotworów przypisywanych alkoholowi tak wyraźnej poprawy nie widać.

Szczególną uwagę zwracają dane dotyczące raka jelita grubego. Wśród osób w wieku od 20 do 54 lat był on najczęstszą przyczyną zgonów z powodu nowotworów związanych z alkoholem u mężczyzn i drugą u kobiet. To kolejny powód, aby o ryzyku związanym z alkoholem nie mówić wyłącznie w kontekście wieloletniego, intensywnego picia i chorób pojawiających się w starszym wieku.

Mechanizm nie jest przy tym hipotetyczny. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem klasyfikuje napoje alkoholowe jako czynnik rakotwórczy grupy 1. To kategoria oznaczająca, że istnieją wystarczające dowody rakotwórczego działania u ludzi. Nie oznacza ona, że wszystkie znajdujące się w tej grupie czynniki są jednakowo niebezpieczne przy każdej ekspozycji, ale że ich zdolność do wywoływania nowotworów została naukowo potwierdzona.

Związek przyczynowy wykazano w przypadku co najmniej siedmiu lokalizacji nowotworów: jamy ustnej, gardła, krtani, przełyku, wątroby, jelita grubego i odbytnicy oraz piersi u kobiet.

Znaczenie ma sam etanol, niezależnie od tego, czy pochodzi z piwa, wina czy wysokoprocentowego alkoholu. W organizmie jest on metabolizowany między innymi do aldehydu octowego, który może uszkadzać DNA. Alkohol może również zwiększać stres oksydacyjny, wpływać na gospodarkę hormonalną i metabolizm folianów oraz ułatwiać działanie innych substancji rakotwórczych.

Właśnie dlatego coraz trudniej utrzymać popularne rozróżnienie na picie „zdrowe” i „niezdrowe”, przynajmniej jeśli pytamy konkretnie o profilaktykę nowotworów.

WHO wskazuje, że z punktu widzenia ryzyka raka nie ma ustalonego bezpiecznego poziomu spożycia alkoholu. Ryzyko rośnie wraz z ilością wypijanego alkoholu, ale może zwiększać się również przy niewielkim spożyciu. Nie oznacza to oczywiście, że osoba wypijająca okazjonalnie kieliszek wina zachoruje na nowotwór. Mówimy o zmianie prawdopodobieństwa zachorowania, a nie o pewnym skutku u konkretnego człowieka. Z perspektywy zdrowia publicznego różnica jest jednak istotna, ponieważ nawet niewielki wzrost indywidualnego ryzyka, jeśli dotyczy milionów ludzi, może przekładać się na dużą liczbę zachorowań.

Problemem pozostaje świadomość tego ryzyka. Papierosy są społecznie jednoznacznie kojarzone z rakiem. Alkohol nadal funkcjonuje inaczej. Jest częścią spotkań towarzyskich, świętowania i codziennych rytuałów, a jego związek z chorobami nowotworowymi pozostaje znacznie mniej rozpoznawalny. WHO wskazuje, że mniej niż połowa mieszkańców Europy wymienia alkohol jako czynnik ryzyka rozwoju raka. Szczególnie mała jest świadomość związku między spożyciem alkoholu a rakiem piersi.

Ten rozdźwięk między stanem wiedzy naukowej a wiedzą konsumentów zaczyna mieć konsekwencje dla polityki zdrowotnej. WHO/Europe rekomenduje umieszczanie na opakowaniach alkoholu wyraźnych ostrzeżeń o ryzyku nowotworów. W Stanach Zjednoczonych podobny kierunek zaproponował były Surgeon General Vivek Murthy, wskazując na potrzebę aktualizacji ostrzeżeń zdrowotnych na napojach alkoholowych.

Nie jest to wyłącznie spór o etykiety. Dotyczy pytania, czy konsument rzeczywiście posiada informacje pozwalające świadomie ocenić ryzyko produktu, który kupuje. W przypadku tytoniu ostrzeżenie o nowotworach stało się oczywistym elementem polityki zdrowotnej. W przypadku alkoholu podobna informacja w wielu krajach nadal nie dociera do konsumenta w równie bezpośredni sposób.

Jednocześnie profilaktyka nie sprowadza się do wyboru pomiędzy całkowitą abstynencją a dalszym piciem bez zmian. IARC oceniła dowody dotyczące ograniczania i zaprzestawania spożycia alkoholu. Eksperci uznali, że istnieją wystarczające dowody, iż zaprzestanie picia zmniejsza ryzyko raka jamy ustnej i przełyku, a część mechanizmów biologicznych odpowiedzialnych za karcynogenezę związaną z alkoholem jest odwracalna po zaprzestaniu jego spożywania.

Nowe dane z USA są więc czymś więcej niż kolejną statystyką dotyczącą alkoholu. Pokazują konsekwencje czynnika ryzyka, który od dziesięcioleci jest dobrze poznany, ale społecznie nadal nie jest traktowany tak jak inne kancerogeny.

Dyskusja o alkoholu i nowotworach nie musi opierać się na straszeniu ani moralizowaniu. Powinna natomiast opierać się na informacji, której przez lata w debacie publicznej brakowało. Kieliszek wina, piwo i mocny alkohol różnią się smakiem, sposobem konsumpcji i kulturowym znaczeniem. Z punktu widzenia ryzyka nowotworowego łączy je jednak etanol.

A tego organizm nie rozpoznaje jako „umiarkowanego”, „dobrego jakościowo” czy wypitego przy specjalnej okazji.