Medicalpress

Oddziały dzienne psychiatrii dzieci i młodzieży mają zapewniać intensywne leczenie bez konieczności całodobowej hospitalizacji. Problem w tym, że sposób ich finansowania może nie odpowiadać rzeczywistym kosztom funkcjonowania placówek. Przychody zależą przede wszystkim od obecności pacjentów, podczas gdy wydatki na personel i utrzymanie oddziałów pozostają niemal niezmienne. Kierownicy placówek oraz konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży alarmują o problemach systemowych. Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich, który zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia o wyjaśnienia.

Czy placówka psychiatryczna powinna tracić finansowo, gdy stan zdrowia pacjenta uniemożliwia mu udział w terapii? To jedno z zasadniczych pytań, jakie nasuwają się po lekturze wystąpienia Biura Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącego finansowania oddziałów dziennych psychiatrii dzieci i młodzieży. Dokument ujawnia napięcie pomiędzy organizacją opieki psychiatrycznej a mechanizmami jej rozliczania. System oczekuje od placówek stałej gotowości do leczenia, ale wysokość ich przychodów uzależnia w znacznej mierze od bieżącej frekwencji pacjentów.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich trafiły pisma kierowników oddziałów dziennych psychiatrycznych rehabilitacyjnych dla dzieci i młodzieży oraz konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. Zwrócono w nich uwagę na problemy dotyczące finansowania świadczeń realizowanych na II poziomie referencyjnym, który stanowi istotny element systemu opieki psychiatrycznej nad najmłodszymi pacjentami.

W odpowiedzi na zgłoszone zastrzeżenia Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego Biura RPO, skierował 23 września 2026 roku wystąpienie do Anny Baumann-Popczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia. Informację o interwencji opublikowano 19 października.

Najpoważniejsze wątpliwości dotyczą sposobu rozliczania działalności oddziałów dziennych. Placówki ponoszą stałe koszty zatrudnienia specjalistów, utrzymania infrastruktury i zaplecza administracyjnego, niezależnie od tego, ilu pacjentów danego dnia uczestniczy w zajęciach. Tymczasem przychody zależą przede wszystkim od ich obecności.

W przypadku psychiatrii dziecięcej jest to szczególnie istotne. Nieobecność pacjenta nie musi wynikać z rezygnacji z leczenia czy braku zaangażowania rodziny. Może być bezpośrednią konsekwencją zaburzeń, z powodu których dziecko zostało objęte opieką. Nasilone objawy depresyjne, zaburzenia lękowe, wycofanie społeczne czy trudności adaptacyjne mogą okresowo uniemożliwiać udział w terapii. Znaczenie ma również organizacja roku szkolnego.

Oddział musi pozostawać przygotowany do przyjęcia pacjenta, utrzymywać zespół terapeutyczny i zapewniać ciągłość leczenia, ale w okresach niższej frekwencji może otrzymywać mniej środków. Koszty jego funkcjonowania nie maleją wówczas proporcjonalnie do liczby obecnych dzieci.

W wystąpieniu RPO wskazano na potrzebę rozważenia mechanizmów finansowania, które uwzględniałyby nie tylko liczbę zrealizowanych świadczeń, lecz także koszty utrzymywania gotowości do ich udzielania. Nie przedstawiono jednak konkretnego modelu rozliczeń ani wyliczeń pozwalających ocenić skalę niedofinansowania w poszczególnych placówkach. To jedna z kwestii wymagających dalszego wyjaśnienia przez resort zdrowia.

Leczenie dziecka z zaburzeniami psychicznymi nie ogranicza się do spotkania z psychiatrą czy udziału w sesji psychoterapeutycznej. Wymaga współpracy lekarzy, psychologów, psychoterapeutów i innych specjalistów, organizowania konsyliów, kontaktu z rodziną oraz środowiskiem szkolnym. Ważną częścią funkcjonowania zespołów terapeutycznych jest również obowiązkowa superwizja.

Są to działania wymagające czasu i zaangażowania personelu, choć nie zawsze przybierają formę bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Ich znaczenie polega między innymi na zapewnieniu spójności postępowania terapeutycznego oraz wymianie informacji między osobami uczestniczącymi w leczeniu.

Z perspektywy organizacji systemu pojawia się pytanie, czy sposób finansowania odpowiednio uwzględnia pracę wykonywaną poza gabinetem, ale niezbędną do skutecznego prowadzenia terapii. Autorzy pism ostrzegają, że niedostateczne finansowanie koordynacji może ograniczać współpracę między specjalistami, prowadzić do powielania części procedur diagnostycznych i wydłużać proces leczenia.

Szczególnie ważna jest tu rola II poziomu referencyjnego. Stanowi on ogniwo łączące pomoc środowiskową z leczeniem szpitalnym. To właśnie na tym poziomie pacjent może korzystać z opieki wielospecjalistycznej, a w razie potrzeby z intensywniejszych oddziaływań terapeutycznych prowadzonych w warunkach dziennych.

Sprawne funkcjonowanie takich placówek może ograniczać konieczność hospitalizacji całodobowych. Oddziały dzienne odgrywają również ważną rolę w kontynuowaniu leczenia po wypisie ze szpitala, umożliwiając stopniowy powrót pacjenta do mniej intensywnych form opieki.

Dlatego konsekwencje ewentualnego osłabienia tego poziomu systemu mogą wykraczać poza sytuację finansową samych świadczeniodawców. Jeżeli placówki mają trudności z utrzymaniem odpowiedniej organizacji pracy, pojawia się ryzyko zaburzenia ciągłości leczenia. Nie oznacza to, że takie skutki już wystąpiły w określonej skali. Wystąpienie RPO sygnalizuje jednak mechanizmy, które mogą do nich prowadzić.

Wątpliwości budzą także zasady organizowania pracy personelu. Zdaniem autorów pism są one zbyt sztywne i nie zawsze pozwalają elastycznie wykorzystywać kompetencje specjalistów. Problem ten nabiera znaczenia szczególnie w warunkach ograniczonych zasobów kadrowych, gdy sprawna współpraca całego zespołu ma zasadnicze znaczenie dla dostępności świadczeń.

Kolejną kwestią są limity porad diagnostycznych oraz zapewnienie ciągłości opieki osobom między 18. a 21. rokiem życia. Granica pełnoletności nie oznacza przecież automatycznego zakończenia problemów zdrowotnych ani potrzeby dalszego leczenia. Przejście pomiędzy systemami opieki dla dzieci i dorosłych wymaga odpowiedniej organizacji, zwłaszcza w przypadku pacjentów pozostających w długotrwałym procesie terapeutycznym.

Autorzy wystąpienia wskazują, że obowiązujące rozwiązania nie zawsze odpowiadają rzeczywistym potrzebom klinicznym młodych osób. W praktyce oznacza to konieczność przyjrzenia się nie tylko finansowaniu pojedynczych świadczeń, ale również temu, czy system umożliwia zachowanie ciągłości terapii w momentach szczególnie istotnych dla pacjenta.

Osobnego potraktowania wymaga sytuacja oddziałów dziennych, w których dzieci i młodzież mogą jednocześnie realizować obowiązek szkolny. Takie placówki pełnią funkcję szerszą niż wyłącznie medyczna. Pozwalają kontynuować edukację w trakcie leczenia, podtrzymywać kontakt z procesem nauczania i przygotowywać się do powrotu do codziennego funkcjonowania.

Ma to znaczenie nie tylko dla postępów w szkole, ale również dla ograniczania ryzyka wykluczenia społecznego i edukacyjnego. Dziecko wymagające intensywnego leczenia psychiatrycznego nie powinno być automatycznie pozbawiane możliwości kontynuowania nauki.

W ocenie RPO szczególna rola takich oddziałów powinna zostać uwzględniona przy kształtowaniu zasad ich finansowania. Otwiera to szerszą dyskusję o tym, jak wyceniać świadczenia, których efekty wykraczają poza bezpośrednią interwencję medyczną i obejmują również funkcjonowanie dziecka w rodzinie, szkole i społeczeństwie.

Interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich nie przesądza jeszcze o zmianie zasad finansowania psychiatrii dziecięcej. Na obecnym etapie Biuro RPO zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia o przedstawienie stanowiska wobec zgłoszonych problemów. Nie jest to również równoznaczne z potwierdzeniem wszystkich zastrzeżeń przez resort.

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia będzie istotna nie tylko dla kierowników oddziałów dziennych, ale przede wszystkim dla pacjentów i ich rodzin. Od sposobu rozwiązania zgłoszonych problemów może zależeć, czy opieka psychiatryczna będzie zapewniała ciągłość leczenia odpowiadającą potrzebom młodych osób, czy też nadal będzie mierzyć się z napięciem pomiędzy wymaganiami terapeutycznymi a zasadami rozliczania świadczeń.

Źródło: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, „Finansowanie oddziałów dziennych psychiatrii dzieci i młodzieży. RPO pyta Ministerstwo Zdrowia”, 19 października 2026 r., oraz wystąpienie do Ministerstwa Zdrowia z 23 września 2026 r., sygn. V.7016.96.2026.JK.

Ministerstwo Zdrowia proponuje zwiększenie o 4,59 proc. wyceny świadczeń realizowanych w ramach programu pilotażowego skierowanego do osób z doświadczeniem traumy. Podwyżki mają objąć m.in. konsultacje lekarskie i psychologiczne, psychoterapię indywidualną, rodzinną i grupową oraz opiekę na oddziałach stacjonarnych i dziennych. Projekt rozporządzenia został skierowany do konsultacji, a nowe stawki mają obowiązywać od 1 grudnia 2026 r.

Wyższe finansowanie terapii osób z doświadczeniem traumy

Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji rozporządzenia dotyczącego programu pilotażowego w zakresie oddziaływań terapeutycznych skierowanych do osób z doświadczeniem traumy. Dokument przewiduje podwyższenie wycen jednostkowych świadczeń o 4,59 proc.

Jak wynika z oceny skutków regulacji, proponowane zmiany są konsekwencją rekomendacji nr 84/2026 Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) z 9 czerwca 2026 r. Rekomendacja dotyczy zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej oraz wskaźnika wzrostu wartości umów zawartych z Narodowym Funduszem Zdrowia w grupie „34 – Program pilotażowy”.

Projektowane przepisy obejmują zarówno świadczenia realizowane w warunkach stacjonarnych i dziennych, jak i ambulatoryjne formy pomocy terapeutycznej.

Ile wyniosą nowe stawki za psychoterapię i konsultacje?

Zgodnie z projektem wycena sesji psychoterapii indywidualnej wzrośnie do 211,84 zł. W przypadku psychoterapii rodzinnej, trwającej co najmniej 90 minut, stawka wyniesie 454,41 zł. Tyle samo przewidziano za sesję psychoterapii grupowej, obejmującą od 4 do 12 uczestników i trwającą minimum 90 minut.

Nowe wyceny obejmą również porady lekarskie i psychologiczne. Za poradę lekarską diagnostyczną oraz terapeutyczną trwającą minimum 60 minut przewidziano po 243,56 zł. Porada lekarska kontrolna, trwająca co najmniej 30 minut, zostanie wyceniona na 107,26 zł.

Z kolei stawka za poradę psychologiczną, zarówno diagnostyczną, jak i pozostałe porady psychologiczne objęte programem, wyniesie 175,90 zł.

Projekt określa także wyceny innych form wsparcia. Sesja wsparcia psychospołecznego ma kosztować 128,98 zł, natomiast sesja psychoedukacji, prowadzona dla grupy od 9 do 25 osób i trwająca minimum 90 minut, zostanie wyceniona na 175,90 zł.

Zmiany obejmą także oddziały stacjonarne i dzienne

Podwyżki dotyczą również świadczeń udzielanych pacjentom wymagającym bardziej intensywnych form opieki.

Po wejściu w życie rozporządzenia wycena osobodnia na oddziale stacjonarnym dla dorosłych wyniesie 402,15 zł. W przypadku oddziałów stacjonarnych dla dzieci i młodzieży przewidziano stawkę 545,64 zł za osobodzień.

Za osobodzień pobytu na oddziale dziennym zaplanowano 289,08 zł, natomiast wycena turnusu rehabilitacyjnego wyniesie 198,34 zł.

Kiedy nowe stawki wejdą w życie?

Zgodnie z projektem rozporządzenie ma wejść w życie 1 grudnia 2026 r. Zmienione wyceny będą stosowane od okresu sprawozdawczego rozpoczynającego się w dniu wejścia w życie nowych przepisów.

Proponowana regulacja dotyczy finansowania świadczeń w ramach konkretnego programu pilotażowego dla osób z doświadczeniem traumy. Nie oznacza zatem automatycznej podwyżki wycen wszystkich świadczeń psychoterapeutycznych i psychiatrycznych finansowanych przez NFZ.

Projekt znajduje się na etapie konsultacji, dlatego jego ostateczne brzmienie może jeszcze ulec zmianie.

Źródło: Rządowe Centrum Legislacji (RCL), projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nową wyceną krwi i jej składników na 2027 r. Właśnie zakończyły się konsultacje publiczne projektu rozporządzenia w tej sprawie. Ministerstwo Finansów ma wątpliwości, czy proponowane stawki wystarczą na zrównoważenie kosztów funkcjonowania Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa (RCKiK). Resort zwraca uwagę na brak gwarancji, że nowe wyceny zapobiegną pogorszeniu wyników finansowych placówek w przyszłym roku, a część Centrów wskazuje na potrzebę podwyżki zaproponowanych stawek. Projekt ma związek z pogarszającą się sytuację finansową publicznej służby krwi.

Jak zauważa Ministerstwo Finansów w uwagach do projektu rozporządzenia,
w przygotowanym przez resort zdrowia dokumencie brakuje potwierdzenia, że proponowane wyceny krwi i jej składników pozwolą na zrównoważenie kosztów funkcjonowania RCKiK z ich przychodami oraz nie przyczyniają się do osiągnięcia przez placówki ujemnego wyniku finansowego w 2027 r.Bilans szesnastu Centrów w 2024 r. i dwunastu w 2025 r. pogorszył się. W dalszej części wnioskodawca sam przyznaje, że ze względu na rosnące koszty działalności placówek istnieje ryzyko, że także w kolejnym roku RCKiK mogą odnotowywać straty. Zdaniem resortu finansów informacje budzą niepokój, zwłaszcza że w projekcie nie podano, jakie działania zostaną podjęte, by zapewnić równowagę między kosztami
a przychodami Centrów.

Sytuacja finansowa publicznej służby krwi w ostatnich latach staje się coraz trudniejsza. Jej stan na bieżąco monitoruje Narodowe Centrum Krwi. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu. ds. Wspierania Honorowych Dawców Krwi i Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Promocji Krwiodawstwa, Dawstwa Szpiku Kostnego i Transplantologii, które odbyło się
3 września br., dyrektor NCK dr Sebastian Twaróg poinformował, że łączny wynik wszystkich RCKiK w Polsce za 2025 rok stanowił zysk na poziomie 10 mln złotych. Dla porównania
w 2024 roku wyniósł on ponad 14 mln zł, a w 2022 roku – ponad 63 mln zł.

– Na działalność Centrów niewątpliwe znaczenie ma kilka aspektów. Aspekty związane
z zakupem odpowiedniego sprzętu jednorazowego użytku, poziom inflacji, wzrostu wynagrodzeń, które wynikają z ustawy podwyżkowej. To wszystko ma bez wątpienia wpływ na sytuację finansową
– wyjaśniał wtedy dyrektor Sebastian Twaróg.

Na znaczenie wzrostu wynagrodzeń na finanse placówek publicznej służby krwi zwróciło również uwagę RCKiK w Opolu. W uwagach do projektu Centrum wskazało, że proponowana podwyżka wycen wynosi średnio 5,7 proc. dla większości pozycji, podczas gdy planowany wzrost kosztów wynagrodzeń związany z realizacją ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego – ok. 8,8 proc. (szacunek dotyczy 2026 r., ponieważ ze względu na brak podania kwoty bazowej niemożliwe jest oszacowanie kosztów dla 2027 r.). Co więcej, RCKiK nie otrzymują dofinansowania na pokrycie skutków ustawowej podwyżki pensji. A jak podkreśla opolska placówka, stanowi to bardzo duże obciążenie finansowe i wpływa na wynik finansowy jednostki. Aby zapobiec pogorszeniu się sytuacji finansowej, Centrum zwróciło się o ponowną analizę poziomu wycen i podwyższenie proponowanych przez resort zdrowia stawek.

RCKiK w Opolu nie było jedynym podmiotem wskazującym na potrzebę wzrostu ujętych
w projekcie stawek. RCKiK w Kielcach zaproponowało nową tabelę wycen, w której stawki dla poszczególnych pozycji były wyższe od przedstawionych w projekcie o kilka, a w niektórych przypadkach nawet o kilkadziesiąt złotych. Z kolei RCKiK w Katowicach zwróciło uwagę na lukę w systemie rozliczeń, w wyniku której placówki nie otrzymują opłaty za wykonaną procedurę. A jak wynika z przeprowadzonych przez Centrum analiz, szpitale coraz częściej korzystają z tej możliwości. Za zwiększeniem wycen opowiedziała się także Izba Gospodarcza „FARMACJA POLSKA”, podkreślając, że korekta cennika powinna w pełni odzwierciedlać rzeczywiste koszty funkcjonowania placówek publicznej służby krwi.

Źródło: inf pras

Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy wykaz produktów leczniczych, które nie mogą być finansowane w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych (RDTL). Lista obejmuje 108 pozycji. Dla pacjentów, którzy dopiero ubiegają się o dostęp do terapii, oznacza to ograniczenie możliwości skorzystania z tej ścieżki finansowania. Resort zapewnia jednak, że osoby, które rozpoczęły leczenie wcześniej, mogą je kontynuować, jeśli zostaną spełnione określone warunki.

Ratunkowy dostęp do technologii lekowych to rozwiązanie przeznaczone dla pacjentów, u których wyczerpano dostępne, finansowane ze środków publicznych możliwości leczenia, a zastosowanie innej terapii może być medycznie uzasadnione. Mechanizm ten ma szczególne znaczenie w przypadku ciężkich chorób, w tym nowotworowych i rzadkich, kiedy standardowe postępowanie okazuje się nieskuteczne lub nie może zostać zastosowane.

Opublikowany przez Ministerstwo Zdrowia wykaz określa produkty lecznicze wyłączone z finansowania w ramach RDTL. Nie oznacza to jednak automatycznie, że wszystkie wymienione leki są niedostępne w Polsce lub nie mogą być finansowane w innych trybach. Wykaz dotyczy konkretnego mechanizmu finansowania, a nie całego systemu refundacyjnego.

Najważniejsza informacja dla osób już leczonych dotyczy możliwości zachowania ciągłości terapii. Pacjenci, którzy rozpoczęli stosowanie produktu znajdującego się na liście przed dniem rozpoczęcia obowiązywania wykazu, nie tracą automatycznie prawa do dalszego finansowania. Warunkiem jest wykazanie skuteczności dotychczasowego leczenia.

Obowiązki formalne spoczywają w takim przypadku na świadczeniodawcy, który powinien przekazać informację o kontynuacji terapii do właściwego oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Oznacza to, że dalszy dostęp do leczenia zależy nie tylko od oceny jego skuteczności, ale również od dopełnienia wymaganej procedury.

Publikacja wykazu zwraca uwagę na istotną różnicę między rozpoczęciem nowej terapii a kontynuowaniem leczenia, które przynosi już pacjentowi korzyść kliniczną. W pierwszym przypadku umieszczenie produktu w wykazie zamyka możliwość jego finansowania w ramach RDTL. W drugim ustawodawca przewiduje możliwość dalszego leczenia, aby zmiana zasad finansowania nie oznaczała automatycznego przerwania skutecznej terapii.

Dla pacjentów i lekarzy kluczowe pozostaje zatem sprawdzenie, czy konkretny produkt i wskazanie zostały objęte wyłączeniem, od kiedy obowiązuje wykaz oraz jakie dokumenty są niezbędne do kontynuowania rozpoczętego leczenia.

Pełny wykaz produktów leczniczych jest dostępny na stronie Ministerstwa Zdrowia pod LINKIEM

Źródło: Ministerstwo Zdrowia, komunikat w sprawie wykazu leków niefinansowanych w ramach RDTL

Pacjent wychodzi ze szpitala, trafia do poradni specjalistycznej, a następnie wraca pod opiekę lekarza rodzinnego. Choć na każdym etapie powstają nowe informacje o jego zdrowiu, nie zawsze są one łatwo dostępne dla kolejnych lekarzy. Problemem nie musi być brak dokumentacji, lecz to, że systemy informatyczne poszczególnych placówek nie potrafią sprawnie się ze sobą komunikować. Centrum e-Zdrowia proponuje rozwiązanie, które ma ograniczyć ten problem. Opublikowało dokumentację otwartych standardów wymiany danych medycznych i rozpoczęło konsultacje z branżą.

Cyfryzacja ochrony zdrowia nie zawsze oznacza, że informacje o pacjencie rzeczywiście podążają za nim. Szpitale, przychodnie i gabinety korzystają z różnych systemów informatycznych, często dostarczanych przez konkurujące ze sobą firmy. Każdy z nich może sprawnie obsługiwać dokumentację we własnej placówce, ale przekazanie danych do innego systemu bywa znacznie trudniejsze. W efekcie lekarz nie zawsze ma szybki dostęp do wyników badań, rozpoznań czy informacji o wcześniejszym leczeniu.

Konsekwencje odczuwają zarówno pacjenci, jak i personel medyczny. Konieczne bywa ponowne zbieranie wywiadu, ręczne przepisywanie informacji albo poszukiwanie dokumentacji w kilku miejscach. W niektórych sytuacjach brak dostępu do wcześniejszych wyników może również sprzyjać powtarzaniu badań, które zostały już wykonane.

Centrum e-Zdrowia chce uporządkować tę sytuację poprzez wprowadzenie wspólnych zasad komunikacji między systemami teleinformatycznymi. Opublikowana dokumentacja określa między innymi sposób przekazywania i porządkowania informacji, minimalny zakres wymienianych danych oraz wymagania związane z bezpieczeństwem.

Kluczowym pojęciem jest tutaj interoperacyjność, czyli zdolność różnych systemów do wymiany danych i ich prawidłowego wykorzystania. Nie chodzi więc wyłącznie o możliwość przesłania pliku z jednej placówki do drugiej. Równie ważne jest to, aby odbierający go system potrafił właściwie zinterpretować zawarte w nim informacje.

Wspólne standardy mogą ograniczyć konieczność tworzenia osobnych połączeń między każdym szpitalem, przychodnią i dostawcą oprogramowania. Dla placówek oznaczałoby to potencjalnie prostsze wdrażanie nowych rozwiązań, a dla lekarzy łatwiejszy dostęp do danych potrzebnych podczas podejmowania decyzji klinicznych.

Stawka jest również finansowa. Według danych przywoływanych przez Ministerstwo Zdrowia brak interoperacyjności może odpowiadać za 2,7–6,6 proc. rocznych wydatków na ochronę zdrowia. Koszty te wiążą się między innymi z powielaniem czynności i utrzymywaniem rozproszonych rozwiązań informatycznych. Nie oznacza to jednak, że wdrożenie standardów automatycznie przyniesie oszczędności w takiej wysokości. Ich rzeczywista skala będzie zależeć od sposobu wdrożenia i wykorzystania nowych możliwości.

Istotne pozostaje także bezpieczeństwo danych. Ujednolicenie komunikacji nie oznacza, że każdy lekarz uzyska nieograniczony dostęp do całej historii leczenia dowolnego pacjenta. Udostępnianie informacji nadal musi odbywać się zgodnie z przepisami, uprawnieniami użytkowników i zasadami ochrony prywatności. Techniczna możliwość wymiany danych jest bowiem czymś innym niż prawo do ich przeglądania.

Polskie działania wpisują się w szersze zmiany związane z Europejską Przestrzenią Danych Zdrowotnych (EHDS), której celem jest ułatwienie bezpiecznego dostępu do informacji medycznych i ich wykorzystywania również ponad granicami państw Unii Europejskiej.

Na razie propozycja Centrum e-Zdrowia znajduje się na etapie konsultacji. Przed praktycznym zastosowaniem standardów przewidziano także testy z udziałem dostawców oprogramowania. To ważny etap, ponieważ o powodzeniu przedsięwzięcia zdecyduje nie tylko jakość dokumentacji technicznej, ale przede wszystkim to, czy rozwiązania różnych producentów będą rzeczywiście współpracować w codziennych warunkach.

Uwagi do dokumentacji można zgłaszać do 31 października 2026 roku na adres konsultacje@cez.gov.pl, wpisując w temacie wiadomości „Konsultacje otwartych standardów komunikacji między systemami teleinformatycznymi”. Zgodnie z przedstawionymi założeniami placówki mają otrzymać dziewięć miesięcy od publikacji obowiązujących wymagań na ich zastosowanie.

Dla pacjenta najważniejszy rezultat tych zmian byłby prosty: lekarz, do którego trafia, mógłby szybciej uzyskać potrzebne informacje o dotychczasowym leczeniu. Czy uda się osiągnąć ten cel, pokażą dopiero wdrożenia. Sama publikacja standardów nie połączy jeszcze systemów, które przez lata rozwijały się niezależnie od siebie.

Źródło: Centrum e-Zdrowia

Środowiska pacjenckie oraz eksperci wyrażają zaniepokojenie zmianami wprowadzonymi przez Sejm do nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne znoszącej obowiązujący zakaz reklamy aptek. Zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 12 czerwca 2025 roku, Polska została zobligowana do zmiany prawa umożliwiającego aptekom informowanie o swojej działalności. W dniu 16 września br. organizacje społeczne, pacjenckie, seniorskie, konsumenckie oraz reprezentujące opiekunów osób niesamodzielnych, podpisały apel do parlamentarzystów, popierający rządową wersję projektu przygotowanego przez Ministerstwo Zdrowia i przyjętego w dniu 4 sierpnia 2026 r. przez Radę Ministrów.

W toku prac sejmowych do projektu wprowadzono jednak niepokojące zmiany. Najbardziej kontrowersyjne z nich dotyczą podniesienia maksymalnej kary za naruszenie przepisów dotyczących reklamy aptek z proponowanych pierwotnie przez rząd 100 tys. zł do 1 mln zł. Wprowadzono również zasadę, zgodnie z którą kara może być naliczana odrębnie dla każdej apteki.

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Związek Stowarzyszeń, skutki tych zmian nie zostały należycie przeanalizowane, mimo że mogą one mieć istotny wpływ na dalsze funkcjonowanie rynku aptecznego i dostępność usług farmaceutycznych dla pacjentów.

Apel organizacji społecznych i brak odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia

Jak podkreśla Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” – Jeszcze podczas prac Sejmowej Komisji Zdrowia Koalicja zwróciła się do parlamentarzystów o zadanie przedstawicielom resortu zdrowia pytania dotyczącego wpływu tak wysokiej kary na postępujący od wielu lat proces zamykania się aptek w Polsce i tym samym ograniczania dostępności do nich. Stanowiska Ministerstwa Zdrowia w tej sprawie nie poznaliśmy do dzisiaj.

Koalicja podkreśla, że tak istotna zmiana regulacyjna powinna zostać poprzedzona oceną jej wpływu na dostępność aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie proces zamykania placówek jest obserwowany od ponad 10 lat. Podobne stanowisko wyraża środowisko „Głosu Seniora” – inicjatora kampanii „STOP LIKWIDACJI APTEK”.

Kara niewspółmierna do skali działalności aptek

Według Łukasza Salwarowskiego, Prezesa Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora, istnieje realne ryzyko, że tak skonstruowane przepisy doprowadzą do przyspieszenia procesu zamykania aptek w Polsce.  – Kara do 1 mln złotych to nawet 30-40 proc. rocznych przychodów niewielkiej apteki. To właśnie takie placówki są najczęściej odwiedzanymi przez seniorów placówkami systemu ochrony zdrowia. Wiele z nich funkcjonuje w mniejszych miejscowościach, gdzie seniorzy stanowią już dominująca grupę mieszkańców. Tam zmiany wymyślane w Warszawie, gdzie aptek jest jeszcze wiele, mogą spowodować powstanie kolejnych białych plam, gdzie nie ma już ani apteki, ani nawet punktu aptecznego – i dodaje, pytając – Czy nasi parlamentarzyści zdają sobie sprawę ze skutków takich zmian?

Zdaniem Koalicji „Na pomoc niesamodzielnych” szczególnie zastanawiające jest porównanie proponowanych sankcji z karami nakładanymi za znacznie poważniejsze naruszenia rynku farmaceutycznego.

– Kara w wysokości 500 mln zł nałożona przez UOKiK na największą hurtownię farmaceutyczną w Polsce za zmowę cenową i sztuczne zawyżanie cen leków wydaje się ogromna, jednak w relacji do skali działalności tej firmy stanowił niespełna 4 proc. rocznych przychodów. Tymczasem kara do 1 mln zł dla pojedynczej apteki może oznaczać utratę nawet jednej trzeciej rocznych przychodów takiej placówki – zauważa Tomasz Michałek, Dyrektor Biura Zarządu Koalicji.

Ryzyko chaosu prawnego i wątpliwości konstytucyjnych

Koalicja zwraca również uwagę na możliwe wątpliwości konstytucyjne związane z nowymi regulacjami. Dotyczą one zarówno wysokości sankcji, jak i sposobu ich naliczania. W ocenie organizacji przepisy mogą budzić zastrzeżenia w kontekście zasady proporcjonalności kary, zakazu nadmiernej represyjności sankcji administracyjnych oraz zasady jedności czynu, szczególnie jeśli za jedno działanie sankcje mogłyby być nakładane na wiele aptek odrębnie.  – W rezultacie, zamiast uporządkować kwestie związane z reklamą i informacją apteczną po wyroku TSUE, nowe regulacje mogą doprowadzić do dalszego chaosu prawnego i pogłębić negatywne zjawiska już dziś wpływające na dostępność aptek, oferowane przez nich świadczenia oraz sytuację ekonomiczną placówek – dodaje Tomasz Michałek.

Pacjenci nadal nie mają dostępu do finansowanych przeglądów lekowych

Podczas debaty parlamentarnej wielokrotnie podkreślano rolę aptek w realizacji świadczeń zdrowotnych, w tym przeglądów lekowych. – Znamienne jest powoływanie się przez parlamentarzystów na bezpłatne przeglądy lekowe realizowane w aptekach, mimo że świadczenia te nadal nie są finansowane przez NFZ. Oznacza to, że jeśli gdziekolwiek są obecnie wykonywane, odbywa się to wyłącznie dzięki zaangażowaniu farmaceutów i na koszt właścicieli aptek – podkreśla prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej.

Zdaniem ekspertki przy tak restrykcyjnych sankcjach właściciele aptek mogą obawiać się informowania pacjentów o dostępnych działaniach prozdrowotnych, co utrudni rozwój opieki farmaceutycznej i jeszcze bardziej ograniczy wykorzystanie potencjału farmaceutów w systemie ochrony zdrowia.

Apteka to ważny element systemu ochrony zdrowia, szczególnie dla seniorów

Jeżeli konsekwencją nowych przepisów będzie dalsze zamykanie aptek, szczególnie w mniejszych miejscowościach, to najbardziej odczują to właśnie seniorzy. Dla wielu z nich apteka jest najbliższym i najłatwiej dostępnym miejscem kontaktu z systemem ochrony zdrowia. Potrzebne są regulacje, które z jednej strony będą chronić pacjentów przed nadużyciami, a z drugiej nie będą odstraszały aptek od informowania o usługach zdrowotnych i rozwijania opieki farmaceutycznej.

Magdalena Osińska-Kurzywilk, Prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”:

– Koalicja od lat postrzega farmaceutów oraz apteki jako ważny element systemu ochrony zdrowia. To właśnie dlatego przyłączyliśmy się do inicjatywy Głosu Seniora „STOP LIKWIDACJI APTEK” i podpisaliśmy apel organizacji pacjenckich, seniorskich, konsumenckich oraz reprezentujących opiekunów, o sprawne procedowanie zmian znoszących całkowity zakaz reklamy aptek. Pacjenci, a w szczególności seniorzy, powinni mieć szerszy dostęp do informacji oraz świadczeń realizowanych w aptekach, a nie obawiać się, że kolejne placówki znikną z ich najbliższego otoczenia.

Łukasz Salwarowski, Prezes Stowarzyszenia MANKO – Głos Seniora:

– Od początku angażowaliśmy się w debatę dotyczącą zmian przepisów o reklamie aptek, ponieważ z perspektywy seniorów problemem nie była nadmierna informacja, lecz jej brak. Przez lata pacjenci często nie mogli dowiedzieć się, jakie usługi świadczy apteka, czy wykonuje bezpłatne badania, przeglądy lekowe, honoruje Ogólnopolską Kartę Seniora, prowadzi działania profilaktyczne lub oferuje rozwiązania ułatwiające dostęp osobom starszym i z niepełnosprawnościami. Dlatego poparliśmy rządowy projekt, który wykonywał wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE i przywracał pacjentom prawo do informacji, jednocześnie pozostawiając mechanizmy chroniące przed nieuczciwymi praktykami. To co „wypracowano” w Sejmie temu jednak nie służy.

Prof. Agnieszka Neumann-Podczaska, Prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Farmaceutycznej:

– Przy tak wysokich karach właściciele aptek mogą koncentrować się przede wszystkim na minimalizowaniu ryzyka prawnego. Zamiast rozwijać opiekę farmaceutyczną i informować pacjentów o dostępnych świadczeniach zdrowotnych, będą obawiali się, czy taka informacja nie zostanie uznana za naruszenie przepisów. Potrzebujemy rozwoju opieki farmaceutycznej, edukacji zdrowotnej i skutecznego informowania pacjentów o dostępnych świadczeniach. W przeciwnym razie utrwalimy obecny stan, w którym potencjał aptek pozostaje niewykorzystany.

Źródło: inf pras

Kolorowa skala od zielonego „A” do czerwonego „E” miała ułatwiać wybór żywności, ale od lat budziła kontrowersje. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o rezygnacji z Nutri-Score w ramach polityki zdrowotnej państwa. Nie oznacza to jednak automatycznego zniknięcia oznaczeń ze wszystkich produktów dostępnych w polskich sklepach.

System miał upraszczać zakupy i w kilka sekund podpowiadać konsumentowi, który produkt ma korzystniejszy profil żywieniowy. Zamiast stać się powszechnym standardem, Nutri-Score od lat wywołuje jednak spory wśród producentów, dietetyków i przedstawicieli administracji. Teraz Ministerstwo Zdrowia przesądziło, że system nie będzie elementem polskiej polityki zdrowotnej.

Nutri-Score jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych systemów znakowania żywności na froncie opakowania. Produkty otrzymują ocenę od zielonego „A” do czerwonego „E”, wyliczaną na podstawie algorytmu uwzględniającego ich skład i wartość odżywczą. Założenie jest proste: konsument nie musi studiować tabeli wartości odżywczej, aby szybko porównać produkty.

Jednocześnie Polska nie rezygnuje z prób wpływania na wybory żywieniowe konsumentów. Kierunek wydaje się jednak inny: zamiast jednej syntetycznej oceny produktu resort coraz mocniej sięga po regulacje dotyczące konkretnych kategorii żywności i środowisk, w których dokonywane są wybory.

Dobrym przykładem są szkoły. Od 1 września 2026 roku obowiązują nowe przepisy dotyczące żywności sprzedawanej dzieciom i młodzieży oraz posiłków serwowanych w szkołach i przedszkolach. Ograniczają one dostęp do wysoko przetworzonej żywności o niskiej wartości odżywczej, zwiększają znaczenie warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych oraz wskazują wodę jako podstawowy napój.

Resort zwraca uwagę, że problem nie jest marginalny. Według danych przywoływanych przez Ministerstwo Zdrowia nawet 80 proc. dzieci w Polsce nie spożywa rekomendowanej ilości warzyw i owoców, a rosnący odsetek dzieci i nastolatków ma nieprawidłową masę ciała. Niewłaściwa dieta i otyłość zwiększają ryzyko chorób przewlekłych w późniejszym życiu, w tym chorób układu krążenia i niektórych nowotworów.

Rezygnacja z Nutri-Score nie kończy dyskusji o znakowaniu żywności. Przesuwa ją raczej na inne pytanie: jak przekazywać informacje o wartości odżywczej w sposób wystarczająco prosty, by były użyteczne podczas codziennych zakupów, a jednocześnie na tyle precyzyjny, by pojedyncza litera nie była odbierana jako ostateczny werdykt na temat tego, czy dany produkt jest „zdrowy”.

Dla konsumenta najważniejsza konsekwencja jest więc mniej spektakularna, niż może sugerować hasło o „końcu Nutri-Score”. Kolorowe oznaczenie nie powinno być traktowane jako jedyne kryterium wyboru żywności, podobnie jak jego brak nie zwalnia z czytania składu i tabeli wartości odżywczej. A dla państwa pozostaje znacznie trudniejsze zadanie: stworzenie takich warunków informacyjnych i regulacyjnych, które rzeczywiście pomagają dokonywać zdrowszych wyborów, zamiast jedynie przenosić odpowiedzialność na konsumenta.

Od 1 października część pacjentów zapisanych przez centralną e-rejestrację może otrzymać telefon od Anny, wirtualnej asystentki Ministerstwa Zdrowia. System ma przede wszystkim pomóc osobom, które nie korzystają z IKP i mojeIKP oraz posługują się telefonem stacjonarnym. Anna przypomni o wizycie i pozwoli ją odwołać, ale nie poprosi o PESEL, dane z dowodu ani pieniądze.

Wirtualna asystentka Anna ma pomóc przede wszystkim seniorom i innym osobom, które nie obsługują SMS-ów, nie korzystają z IKP ani aplikacji mojeIKP i umawiają wizyty bezpośrednio w placówce. Dzięki temu również pacjenci, którzy nie używają cyfrowych narzędzi, będą mogli otrzymywać przypomnienia o wizytach w centralnej e-rejestracji i łatwo je odwoływać. To dodatkowa forma komunikacji, która ma wspierać dostępność centralnej e-rejestracji i zapobiegać wykluczeniu osób mniej aktywnych cyfrowo.

Jak działa wirtualna asystentka

Anna będzie dzwonić do pacjenta 7 dni oraz 1 dzień przed zaplanowaną wizytą. Podczas rozmowy:

Wirtualna asystentka Anna nigdy nie poprosi pacjenta o podanie numeru PESEL, danych z dowodu osobistego ani o dokonanie jakiejkolwiek płatności.

Połączenia będą realizowane z numeru 116 117.

Aktualne dane kontaktowe pacjentów

Pacjent powinien zadbać o to, by placówka miała jego aktualny numer telefonu. Dzięki temu będzie otrzymywać powiadomienia o wizytach. Placówka z kolei podczas rejestracji wizyty powinna upewnić się, że ma aktualny numer telefonu pacjenta i że należy on do niego. Jeśli pacjent nie podał swojego numeru, nie należy zastępować go numerem placówki leczniczej. Aktualne dane kontaktowe pozwalają w porę przypomnieć pacjentowi o wizycie i umożliwić jej odwołanie. Zwolniony termin może wtedy szybciej trafić do innej osoby, co pomaga ograniczyć liczbę niewykorzystanych wizyt.

W kolejnych etapach planujemy rozszerzać zakres spraw, w których wirtualna asystentka Anna będzie wspierać komunikację z pacjentami.  

Jak działa centralna e-rejestracja

Centralna e-rejestracja obejmuje:  

Zakres świadczeń jest stopniowo rozszerzany zgodnie z przyjętym harmonogramem.  

CeR pomaga też zarządzać wizytami, m.in. dzięki przypomnieniom i możliwości ich odwołania.

Więcej informacji o centralnej e-rejestracji znajduje się na portalu ezdrowie.gov.pl (sekcja Dla podmiotów leczniczych -> Centralna e-rejestracja).  

Źródło: Centrum e-Zdrowia

Polska ochrona zdrowia coraz częściej staje się celem cyberataków. Do końca września 2026 roku odnotowano już 1379 incydentów, podczas gdy w całym 2022 roku było ich 251. Zagrożone są nie tylko dane pacjentów. Ataki mogą prowadzić do szyfrowania systemów, paraliżu pracy placówek i zakłócenia ciągłości udzielania świadczeń. Centrum e-Zdrowia wzmacnia zabezpieczenia sektora i przygotowało nowe zalecenia dla dostawców oprogramowania medycznego.

– Cyberbezpieczeństwo musi być i jest jedną z podstawowych wartości ery cyfryzacji. Więcej usług dostępnych online to wygoda dla pacjenta, ale też wspólna odpowiedzialność instytucji państwowych, kierowników placówek i dostawców oprogramowania. Każdy z nas ma lub będzie miał kontakt z ochroną zdrowia. Dziś pozyskiwanie danych to nowe złoto dla cyberprzestępców. Trwa także wojna hybrydowa. Dlatego tylko współpraca różnych podmiotów może zapewnić bezpieczeństwo danych ochrony zdrowia – mówi wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski.

W związku z sytuacją zagrożenia cyberprzestrzeni oraz ostatnimi atakami hakerskimi na podmioty medyczne i dostawców oprogramowania medycznego CSiRT CeZ opracował zalecenia bezpieczeństwa dla dostawców oprogramowania w ochronie zdrowia. Zostały one przekazane do dostawców w celu implementacji 16 września 2026 r. Następnym krokiem będzie ich przygotowanie przez MZ, jako wymogu prawnego w trybie art. 8b ustawy SIOZ.

Zalecenia dotyczą między innymi zarządzania bezpieczeństwem, ochrony danych i architektury systemu, uwierzytelniania tożsamości, dostępów i uprawnień czy monitorowania i reagowania na incydenty. Materiał został rozpowszechniony za pośrednictwem organizacji zrzeszających dostawców i producentów oprogramowania.​

– Odpowiedzialność za bezpieczeństwo w sieci przypomina puzzle, które tworzą spójny obraz działań, zaczynając od zwiększania świadomości o zagrożeniach, przez wykorzystanie technologii i w końcu kompetencje ludzkie. Cyberpieczeństwo to proces ciągły, dlatego inwestycje w ten obszar się nie kończą. Kluczowa jest wiedza o wykrytych podatnościach, prowadzonych kampaniach phishingowych, ale także o procedurach i dobrych praktykach, zapewniających bezpieczeństwo organizacji – podkreśla Jeremi Olechnowicz, dyrektor Pionu Eksploatacji Systemów Teleinformatycznych w Centrum e-Zdrowia.

– Placówki potrzebują wsparcia kompetencyjnego i edukacji, a w przypadku wystąpienia incydentu także użyczenia specjalistycznego sprzętu, współpracy z doświadczonymi ekspertami z obszaru cyberbezpieczeństwa i wsparcia w koordynowaniu usunięcia skutków zdarzenia. Tym właśnie zajmuje się CSIRT CeZ – dodaje Jarosław Sot, dyrektor Centrum e-Zdrowia.

Więcej incydentów i większa skuteczność ich wykrywania

Liczba incydentów obsłużonych w sektorze ochrony zdrowia wzrosła z 251 w 2022 r. do 1441 w 2025 r. Oznacza to niemal sześciokrotny wzrost w ciągu trzech lat. Rok 2026 jeszcze się nie skończył, jednak już teraz można przewidywać, że koniec roku znowu będzie oznaczał rekordową liczbę incydentów. Do końca września odnotowano ich już 1379.

CSIRT CeZ bada także przyczyny ataków. W 2025 r. najczęściej rejestrowano oszustwa komputerowe, w tym phishing (580 przypadków), podatne usługi (344), wycieki poświadczeń (148), oraz szkodliwe oprogramowanie (146). Oszustwa i podatne usługi stanowiły razem około 64% zdarzeń. To pokazuje, że chociaż w kontekście cyberbezpieczeństwa często mówi się o technologii, to człowiek – jego wiedza, świadomość zagrożeń i procedury, które wdraża, najczęściej decyduje o tym, że w jego organizacji ryzyko wystąpienia incydentu będzie rosło lub malało.

Dane sektorowe pokazują również luki organizacyjne. Z badań przeprowadzonych na przełomie 2025 i 2026 roku przez CSIRT CeZ wynika, że 76% jednostek deklarowało wdrożenie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji, ale ponad 28% nie posiadało opublikowanej polityki bezpieczeństwa, a około 29% dyrektorów nie dokonywało regularnych przeglądów oceny ryzyka.

CSIRT CeZ – sektorowe wsparcie dla ochrony zdrowia

CSIRT CeZ powstał w grudniu 2023 r. jako drugi sektorowy CSIRT w Polsce.​ Jest jedynym CSIRT-em sektorowym w obszarze zdrowia Polsce.

Do jego ustawowych zadań należą:

   –  użyczenie sprzętu
   – wiedzę merytoryczną
   –  koordynację działań, mających na celu usunięcie skutków incydentu

Pracownicy CSIRT CeZ od początku 2026 roku:

Dalszy rozwój CSIRT CeZ

W 2025 roku CSIRT CeZ otrzymał dofinansowanie z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) w wysokości 13 mln złotych. Środki są wykorzystywane w czterech najważniejszych obszarach:

Dzięki środkom z KPO CSIRT CeZ zyskał też cyberkaretkę, czyli specjalistyczny pojazd, wyposażony w autonomiczne źródła zasilania, zaawansowane systemy łączności satelitarnej i 5G oraz mobilną infrastrukturę teleinformatyczną. ​

Większość organizacji podczas poważnego incydentu traci jeden z kluczowych zasobów:​

Cyberkaretka została zaprojektowana właśnie z myślą o takich sytuacjach i pozwala odtworzyć podstawowe usługi teleinformatyczne niezależnie od infrastruktury podmiotu. ​

Zgłaszanie incydentów

Do dyspozycji podmiotów jest także szereg narzędzi, za pomocą których można zgłosić incydent i uzyskać pomoc:

Zgłoszenie incydentu należy wykonać w ciągu 24 godzin od momentu jego wykrycia.

Źródło: MZ

Od 1 października państwo zaczyna finansować szczepienia przeciw HPV dla kolejnej grupy. Po dzieciach i młodzieży bezpłatny dostęp do szczepionki otrzymują młodzi dorośli. Rozwiązanie ma jednak charakter czasowy, a zasady kwalifikacji zawierają istotne ograniczenie wieku, na które warto zwrócić uwagę przed podjęciem decyzji o szczepieniu.

Zmianę wprowadza obwieszczenie Ministra Zdrowia z 30 września 2026 roku dotyczące zalecanych szczepień ochronnych, których zakup jest finansowany przez państwo. Dokument został opublikowany w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia.

Nowa możliwość dotyczy kobiet i mężczyzn po ukończeniu 18. roku życia do ukończenia 26. roku życia. Szczepienie przeciw HPV będzie w tej grupie realizowane w schemacie trzydawkowym, a finansowanie przewidziano od 1 października 2026 roku do 31 maja 2027 roku.

W obwieszczeniu znajduje się warunek, który w praktyce zawęża grupę osób mogących rozpocząć bezpłatny cykl. Pierwszą dawkę trzeba przyjąć przed ukończeniem 25. roku życia. Osoba, która rozpocznie szczepienie przed 25. urodzinami, może natomiast zakończyć trzydawkowy schemat już po przekroczeniu tej granicy wieku, z zachowaniem właściwych odstępów między dawkami.

Według informacji NIZP PZH akcja ma pozwolić na zaszczepienie ponad 17 tys. młodych dorosłych. Jest to więc rozszerzenie finansowania na nową grupę, ale nie powszechny program obejmujący bezterminowo wszystkich młodych dorosłych.

WHO wskazuje, że niemal wszystkie przypadki raka szyjki macicy są związane z zakażeniem onkogennymi typami HPV. Szczepienie pozostaje jednym z podstawowych narzędzi pierwotnej profilaktyki tego nowotworu. Największą skuteczność daje przed rozpoczęciem aktywności seksualnej i potencjalnym kontaktem z wirusem, dlatego główną grupą docelową programów szczepień pozostają dzieci i młodzież.

Rozszerzenie finansowania na młodych dorosłych nie zmienia tego priorytetu. Umożliwia natomiast skorzystanie ze szczepienia części osób, które nie zostały zaszczepione wcześniej. Sam fakt rozpoczęcia aktywności seksualnej nie oznacza bowiem automatycznie kontaktu ze wszystkimi typami HPV, przed którymi może chronić szczepionka.

Bez zmian pozostaje powszechny program bezpłatnych szczepień przeciw HPV dla dzieci i młodzieży. Obejmuje dziewczęta i chłopców po ukończeniu 9. roku życia do ukończenia 14 lat. W tej grupie stosowany jest schemat dwudawkowy. Szczepienie musi zostać rozpoczęte przed ukończeniem 14 lat, ale druga dawka może zostać podana już po 14. urodzinach, przy zachowaniu odstępu od 6 do 12 miesięcy.

NIZP PZH przypomina, że dzieci, które ze względu na wiek nie mieszczą się w powszechnym programie, mogą korzystać z bezpłatnej szczepionki Cervarix dostępnej w ramach refundacji aptecznej. W takim przypadku potrzebna jest recepta. Dla dorosłych Cervarix pozostaje dostępny z 50-procentową refundacją.

Źródło: MZ

Można przestać pracować w karetce, szpitalnym oddziale ratunkowym czy innej placówce. Można zmienić branżę i nie planować już nigdy powrotu do ratownictwa medycznego. Znacznie trudniej jest jednak formalnie przestać być ratownikiem medycznym. Obowiązujące przepisy nie przewidują bowiem prostej procedury dobrowolnego zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu. W efekcie osoba, która definitywnie zakończyła karierę, nadal może pozostawać związana z samorządem zawodowym i wynikającymi z tego obowiązkami.

Na problem zwrócili uwagę sami ratownicy medyczni, którzy skierowali skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia wraz z funkcjonowaniem samorządu zawodowego i Rejestru Ratowników Medycznych. Pojawia się bowiem dość podstawowe pytanie: skoro państwo przyznaje prawo wykonywania zawodu, dlaczego osoba, która nie chce już z tego prawa korzystać, nie może z niego dobrowolnie zrezygnować?

Ustawa o zawodzie ratownika medycznego oraz samorządzie ratowników medycznych szczegółowo określa sytuacje, w których prawo wykonywania zawodu można utracić albo w których ono wygasa. Wśród przesłanek utraty znajdują się m.in. ubezwłasnowolnienie, określone prawomocne skazanie czy orzeczenie przez sąd ratowników medycznych kary pozbawienia prawa wykonywania zawodu. Przepisy nie przewidują jednak analogicznego rozwiązania dla ratownika, który posiada pełne uprawnienia, ale z własnej woli trwale rezygnuje z profesji.

To nie jest wyłącznie problem formalny. Pozostawanie w samorządzie zawodowym wiąże się z obowiązkami, w tym z opłacaniem składek członkowskich. Ustawa przewiduje przy tym, że nieopłacone w terminie składki mogą podlegać egzekucji administracyjnej. Ratownicy wskazują również na inne obowiązki ustawowe, których niewykonywanie może prowadzić do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Powstaje więc nietypowa sytuacja. Człowiek może faktycznie od lat nie wykonywać zawodu i nie zamierzać do niego wracać, ale sam ten fakt nie daje mu możliwości formalnego zamknięcia tego rozdziału zawodowego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę również na różnicę między sytuacją ratowników medycznych a regulacjami dotyczącymi innych profesji medycznych. W przypadku lekarzy, pielęgniarek i położnych czy fizjoterapeutów przepisy przewidują rozwiązania pozwalające na zrzeczenie się prawa wykonywania zawodu albo jego wygaśnięcie w związku z określonym oświadczeniem lub zaprzestaniem wykonywania profesji.

Sprawa trafiła do Krajowej Rady Ratowników Medycznych. Samorząd nie broni obecnego rozwiązania. W odpowiedzi z 10 września 2026 roku prezes KRRM Mateusz Komza przyznał, że ustawa powinna zostać zmieniona i wprost przewidywać możliwość dobrowolnego zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu wraz z określeniem konsekwencji takiej decyzji.

Krajowa Rada poinformowała jednocześnie, że dotychczas nie prowadziła indywidualnych spraw dotyczących zrzeczenia się prawa wykonywania zawodu, dlatego nie było potrzeby tworzenia procedury dla takich przypadków. Zadeklarowała jednak gotowość do współpracy z RPO oraz Ministrem Zdrowia przy zmianach legislacyjnych.

To istotna deklaracja, ponieważ problemu trudno rozwiązać wyłącznie na poziomie praktyki samorządu. Obecna konstrukcja wynika bezpośrednio z ustawy. To przepisy określają przesłanki utraty i wygaśnięcia prawa wykonywania zawodu, a także przypadki wykreślenia z rejestru. Jeśli dobrowolna rezygnacja ma stać się kolejną z takich przesłanek, potrzebna będzie zmiana prawa.

Sprawa pokazuje też szerszy problem, który może pojawiać się przy tworzeniu nowych samorządów zawodowych. Prawo szczegółowo reguluje wejście do zawodu, przyznawanie uprawnień, prowadzenie rejestru i obowiązki jego przedstawicieli, ale równie ważne jest stworzenie przejrzystej drogi wyjścia dla osób, które świadomie i definitywnie kończą aktywność zawodową.

W przypadku ratowników medycznych takiej drogi obecnie brakuje. Stanowiska RPO i Krajowej Rady Ratowników Medycznych są w tej kwestii zbieżne. Pozostaje więc pytanie nie o to, czy luka powinna zostać usunięta, lecz kiedy ustawodawca zdecyduje się ją usunąć.

Źródło: RPO

Pacjenci zyskali nowe źródło wiedzy o profilaktyce, czynnikach ryzyka i chorobach układu krążenia. Portal kardiologia.gov.pl ma gromadzić treści przygotowywane i weryfikowane przez ekspertów, a także pomagać w orientacji w systemie opieki kardiologicznej. Serwis uruchomiono w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia i ma być sukcesywnie rozbudowywany.

Narodowy Program Chorób Układu Krążenia na lata 2022–2032 obejmuje m.in. inwestycje w edukację, profilaktykę i styl życia. Uruchomienie portalu kardiologia.gov.pl wpisuje się w ten kierunek, Centrum Projektów Strategicznych NIKard wraz z ekspertami tworzy publiczne miejsce, w którym odbiorcy będą mogli szukać uporządkowanych i sprawdzonych informacji dotyczących zdrowia sercowo-naczyniowego oraz organizacji opieki kardiologicznej w Polsce.

W przestrzeni, w której pacjenci codziennie spotykają się z ogromną liczbą informacji o zdrowiu, szczególnego znaczenia nabiera możliwość dotarcia do treści przygotowanych i weryfikowanych w oparciu o wiedzę ekspercką. Portal ma wspierać świadome dbanie o zdrowie i ułatwiać orientację w najważniejszych zagadnieniach kardiologicznych.

– Rzetelna wiedza jest dziś podstawą działań edukacyjnych i informacyjnych w ochronie zdrowia. Jest szczególnie istotna w czasach tak szerokiej dezinformacji z jaką mamy do czynienia na co dzień w sektorze. Uruchamiając portal kardiologia.gov.pl, udostępniamy pacjentom jedno miejsce z pełną informacją o chorobach sercowo – naczyniowych. Zwracamy także uwagę na istotne treści profilaktyczne. Czasami jedna decyzja o badaniach może uratować zdrowie – mówi wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.

Portal, który będzie się rozwijał i dostarczał tylko wiarygodnych informacji

kardiologia.gov.pl startuje w Światowym Dniu Serca, ale jego uruchomienie jest początkiem dalszego rozwoju. Serwis będzie sukcesywnie uzupełniany o nowe treści i materiały odpowiadające na prawdziwe potrzeby odbiorców. Celem jest stworzenie trwałego, wiarygodnego punktu odniesienia dla osób szukających informacji o profilaktyce i zdrowiu sercowo-naczyniowym, niezależnie od wieku.

– Portal ma pomagać przekładać wiedzę na codzienne decyzje dotyczące zdrowia. Będziemy go rozwijać w taki sposób, aby odpowiadał na realne potrzeby osób szukających wiarygodnych informacji o profilaktyce i chorobach układu krążenia – podkreśla prof. Piotr Dobrowolski, pełnomocnik Ministra Zdrowia ds. Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia.

Profilaktyka z perspektywy lekarza

Podczas konferencji eksperci NIKard przedstawili również argumenty, dlaczego profilaktyka pozostaje ważna z perspektywy praktyki klinicznej. Dr hab. n.med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii, odniósł się m.in. do tego, co pacjent może zrobić zanim konieczne stanie się leczenie interwencyjne, jakie sygnały i czynniki ryzyka warto znać oraz dlaczego dostęp do rzetelnych informacji może wspierać wcześniejszą reakcję.

 – Najczęściej trafiają do nas pacjenci z zawałem serca i zwężeniem lub niedrożnością tętnicy wieńcowej, którzy wymagają pilnego leczenia interwencyjnego. Wielu z tych sytuacji można jednak uniknąć dzięki regularnym badaniom, kontroli ciśnienia, cholesterolu LDL i cukru oraz codziennej aktywności fizycznej i zdrowej diecie. Kluczowe są świadomość i wiedza pacjentów. Kto zna swoje wyniki i czynniki ryzyka, szybciej reaguje i konsekwentnie się leczy. Profilaktyka i terapia to wspólna praca pacjenta i lekarza, w której skuteczność leczenia zależy od obu stron – tłumaczy dr hab. n. med. Maciej Dąbrowski, zastępca dyrektora ds. klinicznych Narodowego Instytutu Kardiologii.

Światowy Dzień Serca także dla pacjentów NIKard

Wspólne działania Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Instytutu Kardiologii nie ograniczają się jedynie do organizacji konferencji prasowej. 29 września zaplanowano szereg aktywności edukacyjnych i profilaktycznych dla pacjentów Instytutu i ich rodzin, w tym możliwość pomiaru ciśnienia tętniczego oraz prezentację materiałów m.in. „10 dla Zdrowia”. Wszystkie aktywności łączy wspólny przekaz: profilaktyka zaczyna się od wiedzy i działania, a Krążenie ma znaczenie.

Portal kardiologia.gov.pl realizowany jest w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia na lata 2022-2023.

Źródło: MZ

Leki przeznaczone dla polskich pacjentów mogą być nielegalnie pozyskiwane z aptek i ponownie wprowadzane do obrotu, również z przeznaczeniem na wywóz za granicę. Tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji może ograniczać dostępność potrzebnych terapii. O mechanizmach tego procederu oraz współpracy GIF, KAS i prokuratury dyskutowano podczas konferencji zorganizowanej 28 września w Ministerstwie Zdrowia.

Konferencję „Nielegalny wywóz leków – działania państwa na rzecz bezpieczeństwa pacjentów” zorganizował Główny Inspektorat Farmaceutyczny we współpracy z Ministerstwem Zdrowia. Spotkanie otworzył Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny.

W dyskusji uczestniczyli przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za nadzór nad rynkiem leków oraz wykrywanie i ściganie nieprawidłowości. Ministerstwo Zdrowia reprezentował Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji. W panelach uczestniczyli również przedstawiciele Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, Ministerstwa Finansów i Krajowej Administracji Skarbowej oraz Prokuratury Krajowej.

Kiedy lek zamiast do pacjenta trafia poza legalny system

Jednym z głównych tematów konferencji był tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji leków. To mechanizm, w którym produkty lecznicze przeznaczone dla pacjentów są niezgodnie z prawem pozyskiwane z rynku detalicznego, a następnie kierowane do dalszego obrotu, w tym za granicę.

W praktyce oznacza to, że lek, który powinien trafić z hurtowni do apteki, a następnie do pacjenta, zostaje wyprowadzony z legalnego łańcucha dystrybucji. Konsekwencją może być ograniczenie dostępności określonych produktów leczniczych dla pacjentów w Polsce.

Eksperci wyjaśnili, w jaki sposób działa ten mechanizm, jakie podmioty mogą być w niego zaangażowane oraz jak rozpoznawane są nieprawidłowości w obrocie lekami.

Współpraca instytucji w walce z nielegalnym procederem

Skuteczne przeciwdziałanie nielegalnemu wywozowi leków wymaga współpracy instytucji odpowiedzialnych za nadzór, kontrolę i ściganie przestępstw. Podczas konferencji przedstawiciele Inspekcji Farmaceutycznej, Krajowej Administracji Skarbowej i Prokuratury Krajowej przedstawili swoje zadania oraz sposób współdziałania w przypadku podejrzenia nieprawidłowości w obrocie produktami leczniczymi.

Omówiono działania nadzorcze, kontrolne i śledcze oraz wymianę informacji między instytucjami. Pokazano również, jak identyfikowane są mechanizmy wykorzystywane do nielegalnego pozyskiwania i dalszego obrotu lekami.

Dla pacjenta najważniejsza jest dostępność leczenia

Nielegalny obrót lekami nie jest wyłącznie problemem rynku farmaceutycznego. Jego konsekwencje mogą dotknąć przede wszystkim pacjentów, jeśli produkty lecznicze przeznaczone na polski rynek nie trafiają tam, gdzie są potrzebne.

Dlatego działania państwa koncentrują się zarówno na wykrywaniu nieprawidłowości, jak i ochronie legalnego łańcucha dystrybucji leków. Celem jest zapewnienie, aby produkty lecznicze przeznaczone dla polskich pacjentów były dla nich dostępne.

Fakty, kompetencje i odpowiedzi na pytania

W ostatniej części konferencji eksperci wyjaśnili najważniejsze wątpliwości związane z nielegalnym wywozem leków. Doprecyzowali również, jakie kompetencje mają poszczególne instytucje i jakie działania mogą podejmować w przypadku stwierdzenia.

Źródło: MZ