Medicalpress

Powrót do szkoły oznacza dla dziecka nie tylko nowe wyzwania, ale również zmianę rytmu dnia, posiłków, snu i aktywności. U części dzieci właśnie w tym okresie nasilają się dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, takie jak bóle brzucha, wzdęcia, biegunki lub zaparcia. Jedną z możliwych przyczyn jest zespół jelita drażliwego (IBS), należący do tzw. zaburzeń osi jelito-mózg. Jak podkreślają współczesne kryteria diagnostyczne, IBS nie jest wyłącznie „problemem jelit”. Na jego objawy wpływają m.in. zaburzenia motoryki przewodu pokarmowego, nadwrażliwość trzewna, mikrobiota oraz czynniki psychologiczne i środowiskowe. Dlatego skuteczne wsparcie dziecka powinno obejmować nie tylko dietę, ale całościowe spojrzenie na jego funkcjonowanie.

IBS to nie tylko ból brzucha

Zespół jelita drażliwego (IBS – Irritable Bowel Syndrome) jest zaburzeniem osi jelito-mózg, którego głównym objawem jest nawracający ból brzucha związany z wypróżnieniem, zmianą jego częstości lub zmianą konsystencji stolca. Objawom mogą towarzyszyć m.in. zaparcie stolca, biegunka i wzdęcia. IBS ma złożone, wieloczynnikowe podłoże, a w jego rozwoju i nasileniu objawów mogą uczestniczyć m.in. mechanizmy związane z nadwrażliwością trzewną, motoryką przewodu pokarmowego, czynnikami psychospołecznymi oraz mikrobiotą jelitową.

Skala problemu jest większa niż mogłoby się wydawać. Metaanaliza opublikowana w 2025 r., obejmująca 66 badań z udziałem ponad 200 tys. dzieci i młodzieży z 29 krajów, wykazała, że IBS jest najczęstszym z zaburzeń osi jelito-mózg – występuje u 5,8% badanych.

IBS u dziecka należy traktować jako rzeczywisty problem zdrowotny, a nie jako chwilową dolegliwość czy próbę unikania szkoły. Ból brzucha może bardzo mocno wpływać na codzienne funkcjonowanie, koncentrację, aktywność, relacje z rówieśnikami, a także poczucie bezpieczeństwa. Dlatego ważne jest, aby dziecko wiedziało, że jego objawy są traktowane poważnie i że wspólnie z rodzicami oraz lekarzem można szukać sposobu na ich złagodzenie – mówi prof. dr hab. n. med. Anna Szaflarska-Popławska, gastroenterolog dziecięcy i Członkini Rady Naukowej Biocodex Microbiota Foundation.

Prawidłowa diagnostyka to podstawa

Ból brzucha u dziecka jest częstym objawem i może mieć wiele przyczyn. Rozpoznanie IBS opiera się przede wszystkim na charakterystyce i czasie trwania bólu lub dyskomfortu brzucha oraz ich związku z wypróżnianiem. Lekarz bierze również pod uwagę, czy występują objawy mogące wskazywać na inną przyczynę dolegliwości1.

Każde dziecko z podejrzeniem zespołu jelita drażliwego powinno mieć wykonany podstawowy zestaw badań diagnostycznych, obejmujący morfologię krwi, CRP oraz badania serologiczne w kierunku celiakii. U dzieci z postacią biegunkową zaleca się dodatkowo oznaczenie kalprotektyny w kale. Szczególnie ważne jest zwrócenie uwagi na, m.in. niezamierzoną utratę masy ciała, zahamowanie wzrastania, krwawienie z przewodu pokarmowego, uporczywe wymioty, gorączkę, przewlekłą biegunkę, ból budzący dziecko w nocy czy obciążony wywiad rodzinny w kierunku chorób przewlekłych. W takich sytuacjach lekarz może zdecydować o poszerzeniu diagnostyki.

Jelita i mózg pozostają ze sobą w stałym kontakcie

Jednym z kluczowych elementów współczesnego spojrzenia na IBS jest tzw. oś jelito–mózg. Przewód pokarmowy i układ nerwowy nie funkcjonują niezależnie – komunikują się za pośrednictwem licznych mechanizmów nerwowych, hormonalnych i immunologicznych.

Stres i napięcie emocjonalne mogą u niektórych dzieci wpływać na nasilenie dolegliwości związanych z IBS. Początek roku szkolnego może być pod tym względem okresem szczególnym: nowe wymagania, sprawdziany, relacje rówieśnicze, zmiana nauczyciela czy obawa przed korzystaniem z toalety w szkole mogą wpływać na samopoczucie dziecka. Warto obserwować, czy takie sytuacje wiążą się u dziecka z nasileniem dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego1.

W IBS bardzo ważna jest komunikacja pomiędzy jelitami a mózgiem. Stres może wpływać na motorykę przewodu pokarmowego i sposób odczuwania bodźców płynących z jelit, dlatego u niektórych dzieci objawy nasilają się właśnie w sytuacjach trudnych emocjonalnie. Nie powinniśmy jednak mówić dziecku, że „boli je brzuch, bo się stresuje”. Takie podejście może sprawić, że poczuje się niezrozumiane. Lepiej pomóc mu rozpoznać czynniki, które nasilają objawy i nauczyć je sposobów radzenia sobie z napięciem – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Anna Szaflarska-Popławska.

Dieta ma znaczenie, ale eliminacja pokarmów „na własną rękę” nie jest dobrym rozwiązaniem

W przypadku IBS sposób odżywiania może wpływać na nasilenie objawów, ale nie istnieje jedna uniwersalna dieta odpowiednia dla każdego dziecka. Postępowanie powinno być dostosowane do dominujących objawów, wieku, potrzeb rozwojowych i sposobu odżywiania dziecka.

Ważne jest utrzymanie odpowiednio zbilansowanej diety i prawidłowego nawodnienia. Warto również obserwować, czy określone produkty powtarzalnie wiążą się z nasileniem dolegliwości. Przydatne może być prowadzenie przez pewien czas prostego dzienniczka, w którym rodzic wraz z dzieckiem zapisuje posiłki, objawy, wypróżnienia oraz sytuacje stresowe.

Szczególnej ostrożności wymagają diety eliminacyjne. Ograniczanie wielu produktów bez konsultacji ze specjalistą może prowadzić do niedoborów składników odżywczych i niepotrzebnie ograniczać jadłospis dziecka. Jeżeli lekarz lub dietetyk uzna, że uzasadniona jest określona modyfikacja diety, powinna ona uwzględniać potrzeby rozwijającego się organizmu.

Leczenie powinno być dopasowane do dziecka

Celem leczenia IBS jest przede wszystkim ograniczenie objawów i poprawa codziennego funkcjonowania oraz jakości życia dziecka. Postępowanie powinno być dostosowane do rodzaju i nasilenia dolegliwości oraz indywidualnej sytuacji pacjenta1. Najnowsze wspólne wytyczne Europejskiego i Północnoamerykańskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci (ESPGHAN i NASPGHAN), podkreślają znaczenie indywidualizacji terapii oraz podejścia obejmującego zarówno aspekty fizyczne, żywieniowe, jak i psychologiczne. Jedną z rozważanych możliwości są także wybrane probiotyki. Warto jednak pamiętać, że działanie probiotyków zależy od konkretnego szczepu i nie każdy preparat ma taką samą skuteczność w określonym wskazaniu klinicznym1.

Ważnym elementem leczenia jest więc współpraca różnych specjalistów – w zależności od potrzeb dziecka może obejmować pediatrę, gastroenterologa dziecięcego, a w określonych sytuacjach także dietetyka czy psychologa. Takie postępowanie pozwala spojrzeć na objawy z różnych perspektyw i lepiej dopasować sposób postępowania do indywidualnej sytuacji młodego pacjenta. Istotną rolę odgrywa także współpraca z dzieckiem i jego rodzicami. Szczegółowy wywiad oraz rozmowa pozwalają lepiej poznać charakter i nasilenie objawów, ich wpływ na codzienne funkcjonowanie oraz czynniki, które mogą je nasilać. Relacja oparta na zaufaniu jest szczególnie ważna w przypadku dzieci – daje im poczucie bezpieczeństwa i ułatwia otwarte mówienie o dolegliwościach oraz trudnościach związanych z chorobą.

Leczenie IBS powinno przede wszystkim przebiegać indywidualnie. U niektórych dzieci największym problemem jest zaparcie stolca, a u innych biegunki. U części dzieci objawem dominującym jest ból brzucha i wzdęcia, które nasilają się w określonych sytuacjach. Dlatego nie ma jednego schematu postępowania, który można zastosować u wszystkich pacjentów. Ważne jest również, aby rodzice wiedzieli, że poprawa nie zawsze oznacza całkowite ustąpienie wszystkich objawów – często celem jest ich wyraźne zmniejszenie i odzyskanie przez dziecko swobody w codziennym życiu – podkreśla prof. dr hab. n. med. Anna Szaflarska-Popławska.

Powrót do szkoły: jak można pomóc dziecku?

Dziecko z IBS powinno mieć możliwość normalnego uczestniczenia w życiu szkolnym. Zamiast koncentrować całą uwagę na chorobie, warto wspólnie wypracować rozwiązania, które pozwolą mu funkcjonować możliwie swobodnie.

Pomocne może być:

Szczególnie ważne jest, aby dziecko nie rezygnowało z aktywności tylko dlatego, że obawia się wystąpienia objawów. Jeżeli IBS zaczyna prowadzić do częstego opuszczania lekcji, unikania wyjazdów, zajęć sportowych czy spotkań z rówieśnikami, jest to sygnał, że potrzebne może być szersze wsparcie. Kluczowe znaczenie ma obserwacja dziecka, konsultacja z lekarzem w przypadku utrzymujących się lub nasilających objawów.

Źródło: inf pras

Stopień przetworzenia produktów zbożowych może zwiększyć ryzyko rozwoju nieswoistych chorób zapalnych jelit (IBD). Analiza z udziałem naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wskazuje, że większe spożycie bardziej przetworzonego pieczywa wiązało się z chorobami jelit.

Nieswoiste choroby zapalne jelit, do których należą m.in. choroba Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejące zapalenie jelita grubego, występują na świecie coraz częściej. Ich rozwój zależy od wielu czynników: genetycznych, immunologicznych i środowiskowych. Coraz więcej uwagi poświęca się także diecie – jako jednemu z elementów, które mogą wpływać na ryzyko choroby.

Naukowcy związani z międzynarodowym projektem PURE przyjrzeli się tym razem produktom zbożowym. Chcieli sprawdzić, czy dla ryzyka IBD znaczenie ma nie tylko to, ile ich jemy, ale również sposób, w jaki są przetwarzane.

W badaniu uczestniczyli naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu. W przesłanym w czwartek komunikacie uczelnia przekazała, że analiza objęła ponad 140 tys. dorosłych z 27 krajów, obserwowanych przez wiele lat.

W tym okresie rozpoznano 467 nowych przypadków nieswoistych chorób zapalnych jelit. Badacze uwzględnili w analizach m.in. wiek i płeć uczestników, ich aktywność fizyczną, palenie tytoniu, miejsce zamieszkania oraz ogólną jakość diety. Pozwoliło to dokładniej ocenić związek pomiędzy spożyciem poszczególnych produktów zbożowych a ryzykiem zachorowania.

Wyniki pokazały, że wyższe spożycie bardziej przetworzonych produktów zbożowych było związane z większym ryzykiem rozwoju IBD. W przypadku produktów zbożowych o niższym stopniu przetworzenia podobnej zależności nie stwierdzono.

„Dieta jest jednym z ważniejszych modyfikowalnych czynników ryzyka nieswoistych chorób zapalnych jelit. Badanie pokazuje, że szczególne znaczenie mogą mieć właśnie ultraprzetworzone produkty zbożowe, dlatego wyniki mają istotne znaczenie zarówno dla zaleceń żywieniowych, jak i strategii profilaktycznych” – powiedziała, cytowana w komunikacie, dr Alicja Basiak-Rasała z Zakładu Badań Populacyjnych i Profilaktyki Chorób Cywilizacyjnych UMW.

Wśród produktów uwzględnionych w obserwacjach znalazły się m.in. pakowane przemysłowo pieczywo, ciasta, ciastka oraz produkty instant na bazie makaronu. Autorzy badania podkreślają jednak, że wyników nie należy odnosić do wszystkich produktów zbożowych.

„To badanie koncentrowało się właśnie na produktach zbożowych i wykazało szczególnie silny związek z produktami wysoko przetworzonymi. Jednocześnie wysokiej jakości pieczywo o niższym stopniu przetworzenia lub spożycie ryżu nie zwiększało ryzyka wystąpienia chorób zapalnych jelit” – wyjaśniła Basiak-Rasała.

Badanie nie pozwala wskazać jednego konkretnego składnika odpowiedzialnego za obserwowany związek. Co więcej, podobnej zależności nie stwierdzono w przypadku wielu innych grup żywności, m.in. nieprzetworzonego czerwonego mięsa, drobiu, nabiału, produktów skrobiowych, warzyw, owoców czy roślin strączkowych. Badacze nie potwierdzili również związku między spożyciem sodu a ryzykiem rozwoju IBD.

Uwagę naukowców zwraca więc sam przemysłowy sposób przetwarzania żywności. Wśród czynników, które mogą odgrywać rolę, wymieniają dodatki technologiczne stosowane w produkcji, takie jak emulgatory, konserwanty czy maltodekstryny.

Badania eksperymentalne sugerują, że niektóre z nich mogą wpływać na skład mikrobioty jelitowej, osłabiać barierę jelitową i sprzyjać odpowiedzi zapalnej organizmu. Szacuje się, że nawet aż 40 proc. emulgatorów w diecie spożywa się właśnie z przetworzonymi produktami zbożowymi.

„Całkowite wyeliminowanie produktów wysokoprzetworzonych jest dziś w praktyce bardzo trudne. Warto jednak jak najczęściej wybierać produkty świeże i minimalnie przetworzone oraz dbać o dietę bogatą w błonnik, pełnoziarniste produkty zbożowe, warzywa, owoce i rośliny strączkowe. Dobrym modelem żywienia pozostaje dieta śródziemnomorska, którą wiązano w innych badaniach z niższym ryzykiem wystąpienia IBD” – podsumowała dr Basiak-Rasała.

Publikacja powstała na podstawie danych z międzynarodowego badania PURE (Prospective Urban Rural Epidemiology) – jednego z największych projektów epidemiologicznych analizujących wpływ czynników społecznych, środowiskowych oraz związanych ze stylem życia na rozwój chorób przewlekłych. Projekt jest obecnie realizowany w 27 krajach. Jego inicjatorem jest prof. Salim Yusuf z McMaster University w Kanadzie.

Polską kohortę PURE od 2007 roku prowadzą na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu prof. Katarzyna Zatońska oraz prof. Andrzej Szuba. To jedno z największych i najdłużej realizowanych badań populacyjnych w Polsce. Jego wyniki regularnie znajdują odzwierciedlenie w międzynarodowych publikacjach i pomagają lepiej zrozumieć znaczenie modyfikowalnych czynników wpływających na zdrowie – napisano w komunikacie uczelni.(PAP)

Źródło: Nauka w Polsce

Zaburzenia mikrobioty jelitowej mogą się wiązać z wieloma problemami zdrowotnymi. Jej skład ma znaczenie dla układu odpornościowego, metabolizmu, a nawet zdrowia psychicznego. Naukowcy przypominają, że duże znaczenie dla kształtowania mikrobioty ma okres pierwszego tysiąca dni życia. Przyglądają się potencjalnej roli biotyków w zapobieganiu i łagodzeniu wybranych schorzeń u dzieci.

 Skład mikrobioty jelitowej jest istotny dla naszego zdrowia, również psychicznego. Mówi się często o połączeniu mózg–jelito. Żeby skład mikrobioty był zbilansowany, żeby była homeostaza, a nie dysbioza, potrzebne są odpowiednia dieta i nawyki oraz ewentualna suplementacja biotykami – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria dr hab. Katarzyna Neffe-Skocińska z Katedry Technologii Gastronomicznej i Higieny Żywności Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. – To bardzo szerokie pojęcie, obejmujące zarówno probiotyki, prebiotyki, synbiotyki, czyli połączenie probiotyku z prebiotykiem, jak i postbiotyki. Coraz częściej mówi się również o parabiotykach, czyli o martwych komórkach korzystnych mikroorganizmów.

Autorzy przeglądu „Biotics and Children’s and Adolescents’ Health: A Narrative Review”, opublikowanego w 2024 roku w czasopiśmie „Children”, wskazują na potencjalną skuteczność probiotyków, prebiotyków i synbiotyków w wybranych schorzeniach u dzieci, jednocześnie podkreślając potrzebę dalszych badań klinicznych. Zauważają, że dysbioza, czyli zaburzenia równowagi, może się wiązać m.in. z chorobami przewodu pokarmowego, alergiami, zaburzeniami metabolicznymi, otyłością i niektórymi problemami psychicznymi.

Z przeglądu publikacji, dokonanego przez greckich naukowców, wynika, że szczególne znaczenie ma kształtowanie mikrobioty w pierwszym tysiącu dni życia dziecka. To ważny okres dla rozwoju metabolizmu, układu odpornościowego czy funkcji poznawczych. Dlatego wspieranie prawidłowego składu mikrobioty od początku życia może mieć znaczenie dla zdrowia w przyszłości.

– Mówi się, że czym „wykarmimy” mikrobiotę za młodu, taka ona będzie później przez całe nasze życie. Duży wpływ mają na to nasz sposób odżywiania i nawyki żywieniowe, które przejmujemy od rodziców. Istotne jest też środowisko, w którym się wychowujemy: czy jest to środowisko miejskie, wiejskie, małe miasto, a także czy żyjemy w kraju rozwijającym się, czy rozwiniętym – tłumaczy ekspertka SGGW.

Wyjaśnia, że utrzymanie prawidłowego składu mikrobioty jelitowej u dzieci jest utrudnione z powodu szerokiego dostępu do wysokoprzetworzonej żywności, a także spożywania dużej ilości tłuszczów utwardzonych i cukrów prostych.

Jak przekonuje ekspertka, jednym z głównych źródeł korzystnych bakterii w diecie są produkty fermentowane.

 Nie możemy jednak mówić, że w żywności fermentowanej są probiotyki, ponieważ są to mikroorganizmy, które mają udowodnione naukowo działanie prozdrowotne, muszą być na to dowody naukowe. Zbilansowana dieta obejmująca kiszonki, zakwas z buraków, ogórki, kapustę kiszoną jest jak najbardziej pożądana – mówi dr hab. Katarzyna Neffe-Skocińska. – Jednak suplementacji też bym nie odsuwała na bok.

Zdaniem ekspertki najlepszym rozwiązaniem jest wprowadzanie biotyków do diety pod kontrolą lekarza lub dietetyka. Jak podkreśla, osoby, które chcą to zrobić samodzielnie, powinny zwracać uwagę na etykiety produktów. Istotne są rodzaj, gatunek i szczep bakterii probiotycznych. Producenci suplementów często nie uwzględniają jednak tej ostatniej informacji na etykiecie produktu. 

– Przykładowo w nazwie Lactobacillus rhamnosus GG pierwszy człon oznacza rodzaj, rhamnosus to gatunek, a GG szczep. Ten ostatni człon na etykiecie również powinien się znajdować – wskazuje. – Bardzo istotną informacją jest także dawka, czyli koncentracja korzystnych bakterii w takim preparacie. Według organizacji zajmujących się tym zagadnieniem minimalna dawka terapeutyczna to 10⁶ jednostek tworzących kolonię (CFU) na gram produktu lub suplementu albo na mililitr preparatu.

Jak podkreśla, pozostaje pytanie, jak zaplanować takie kuracje u dzieci: przez jaki czas, jakie szczepy czy połączenia szczepów bakterii wybrać. To wciąż otwarty kierunek do dalszych badań.

Szczegółowe wytyczne dotyczące stosowania probiotyków i prebiotyków u dzieci i dorosłych w chorobach przewodu pokarmowego publikuje Światowa Organizacja Gastroenterologii (World Gastroenterology Organization, WGO). Dotyczą one konkretnych szczepów lub ich kombinacji w konkretnych wskazaniach, a każde z nich wymaga podania innego dawkowania i czasu kuracji. Według WGO niektóre preparaty mogą być pomocne m.in. w nieżycie żołądkowo-jelitowym, zapobieganiu biegunce związanej z antybiotykoterapią, zapobieganiu martwiczemu zapaleniu jelit u wcześniaków, leczeniu kolki niemowlęcej czy czynnościowego bólu brzucha.

Globalny rynek szeroko pojętych produktów probiotycznych (m.in. żywności i napojów probiotycznych, suplementów diety i produktów dla zwierząt), według raportu Grand View Research z 2025 roku, wyceniany jest na 114 mld dol. Prognozy wskazują na silny trend wzrostowy – do 2033 roku rynek ma urosnąć niemal trzykrotnie i osiągnąć wartość 301,2 mld dol. (CAGR na poziomie 12,8 proc. w latach 2026–2033).

Źródło: Newseria