Medicalpress

Ograniczenie kalorii, metformina, senolityki, modyfikacja mikrobiomu, a nawet przeprogramowanie komórek – naukowcy badają różne sposoby spowalniania starzenia. Na razie jednak „nie mamy cudownych metod” na długowieczność – zauważa prof. Zbigniew Gaciong.

Najdłużej żyjący ludzie przekraczają granicę 110 lat, a rekordzistka dożyła 122. roku życia. Naukowcy próbują ustalić, jak wpłynąć na tempo starzenia i wydłużyć ludzkie życie.

– To jest coś, czego ludzkość niewątpliwie chciałaby i czego oczekuje. Czyli tabletka, która po przyjęciu rozwiąże wszystkie problemy – mówił podczas 30. Festiwalu Nauki w Warszawie prof. Zbigniew Gaciong, specjalista chorób wewnętrznych i nadciśnienia tętniczego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, rektor WUM w latach 2020–2024.

Jak podał, wśród rekordzistów długowieczności dominują kobiety. W 2026 r. najstarszą żyjącą osobą na świecie była 117-letnia Brytyjka. Rekord należy do Francuzki Jeanne Calment, która dożyła 122 lat. Prof. Gaciong zwrócił uwagę, że w jej rodzinie stosunkowo wiele osób osiągało zaawansowany wiek.

Naukowcy szukają źródeł długowieczności zarówno w genach, jak i stylu życia. Prof. Gaciong przypomniał o regionach, w których szczególnie wiele osób dożywa sędziwego wieku. Jak mówił, ich mieszkańców łączą m.in. codzienna aktywność, tradycyjny sposób życia, lokalna żywność oraz silne więzi rodzinne i społeczne. Ich dieta opiera się przede wszystkim na produktach roślinnych, z udziałem ryb i nabiału oraz ograniczeniem czerwonego mięsa.

W Japonii, gdzie żyje wielu stulatków, znaczenie może mieć również sposób funkcjonowania w społeczności – codzienne cele, działanie na rzecz innych i poczucie bycia potrzebnym.

Żyjemy dłużej, ale dłużej chorujemy

– Krótko mówiąc: umieramy później, ale za to dłużej chorujemy – powiedział prof. Gaciong.

Współczesne badania genetyczne, jak mówił, nadal wskazują, że na ryzyko zgonu większy wpływ ma styl życia i środowisko niż odziedziczone podłoże genetyczne. Jednym z najważniejszych czynników ryzyka przedwczesnej śmierci jest nadciśnienie tętnicze.

– Dzisiaj możemy bardzo precyzyjnie określić czynniki ryzyka przedwczesnych zgonów. (…) Numerem jeden jest nadciśnienie tętnicze – mówił.

Jak przypomniał, jeszcze kilkadziesiąt lat temu wzrost ciśnienia wraz z wiekiem uznawano za naturalny element starzenia. Późniejsze obserwacje pokazały jednak, że wysokie ciśnienie wiąże się z większym ryzykiem śmierci.

Prof. Gaciong przywołał badania społeczności prowadzących tradycyjny tryb życia, z dala od zachodniego modelu życia. Obserwowano u nich ciśnienie około 90/60 mm Hg, bardzo niskie stężenie cholesterolu i brak typowych zmian miażdżycowych.

– Jeśli członkowie plemion dżungli się cywilizują, czyli przechodzą na zachodni styl życia, ich ciśnienie tętnicze zmienia się i zmierzają prostą drogą do wartości typowych dla społeczeństw uprzemysłowionych – mówił prof. Gaciong.

Jak wskazał, obniżenie ciśnienia tętniczego o 5 mm Hg wiąże się z redukcją ryzyka chorób sercowo-naczyniowych.

Prof. Gaciong odniósł się też do przekonania, że niewielkie ilości czerwonego wina służą zdrowiu. Jak zaznaczył, współczesne wytyczne nie zalecają picia alkoholu dla korzyści zdrowotnych, a każda jego porcja może podnosić ciśnienie.

– Proszę bardzo pamiętać, że ten kieliszek czerwonego wina nie jest metodą profilaktyki zdrowotnej – podkreślił.

Prof. Gaciong przywołał również analizę spadku umieralności z powodu chorób układu krążenia w Polsce po 1990 r. Według niego ok. 5 proc. efektu wiązało się z nowoczesnym leczeniem zawału, a niemal 40 proc. – ze zmianami sposobu odżywiania i spadkiem stężenia cholesterolu.

Znaczenie ma również ruch. – Im większy mamy poziom wydolności fizycznej, tym dłuższy jest oczekiwany czas życia – powiedział profesor. Zastrzegł jednak, że bardzo duży wysiłek wyczynowy nie zawsze służy zdrowiu; u części sportowców wytrzymałościowych obserwuje się zmiany w sercu i zaburzenia rytmu.

Naukowcy próbują określać tzw. wiek biologiczny, m.in. za pomocą zegarów epigenetycznych wykorzystujących zmiany w regulacji DNA. Najwięcej danych o możliwości wpływania na starzenie nadal pochodzi jednak z badań na zwierzętach i komórkach.

W doświadczeniach na myszach ograniczenie kalorii wydłużało życie, choć interpretacja tych wyników budziła wątpliwości. Prof. Gaciong przywołał też obserwacje osób stosujących dietę dostarczającą ok. 1600 kcal dziennie. Nie wykazały one, że ludzie ci żyli dłużej, ale niektóre związane ze starzeniem zmiany w układzie sercowo-naczyniowym przebiegały u nich wolniej.

Innym kierunkiem są badania mikrobiomu. W doświadczeniach na zwierzętach przeniesienie mikrobiomu młodego osobnika do starego prowadziło do cofania niektórych procesów starzenia. Nie oznacza to jednak, że transplantacja mikrobioty jest terapią odmładzającą ludzi.

Badania Shinyi Yamanaki i Johna Gurdona pokazały, że dojrzałe komórki można przeprogramować do stanu komórek macierzystych. Dalsze eksperymenty wskazują na możliwość cofania niektórych cech starzenia komórek, ale problemem pozostaje bezpieczeństwo takiej ingerencji.

Badane są także metformina, stosowana w cukrzycy typu 2, oraz senolityki, które mają przyspieszać usuwanie starzejących się komórek.

– Nie są to badania, które mierzą długość życia człowieka. To jest poza możliwościami badaczy – podkreślił prof. Gaciong. Dlatego naukowcy wykorzystują pośrednie wskaźniki, m.in. biomarkery starzenia i zmiany epigenetyczne.

Prof. Gaciong przestrzegał też przed nieudowodnionymi metodami przeciwstarzeniowymi. – Nie ma danych, żeby którykolwiek z popularnych suplementów działał jako środek leczniczy czy odmładzający u zdrowych osób – powiedział.

Podkreślił również znaczenie profilaktyki. Jego zdaniem należy wykonywać te badania przesiewowe, w przypadku których wykazano korzyści zdrowotne.

– Niestety, wydłużenie naszego życia w dużej mierze jest w naszych rękach. Nie mamy tutaj cudownych metod. W największym stopniu zależy ono od naszego stylu życia, ale także od przestrzegania schematów zalecanych badań przesiewowych i szczepień – podsumował prof. Gaciong.

Źródło: Nauka w Polsce

Przez dekady przyjmowaliśmy starzenie się jako nieuchronność – jak zmarszczki czy siwe włosy. Dziś, w świetle badań naukowych, ten obraz ulega zmianie. Zespół badaczy z Polski, Wielkiej Brytanii i USA, kierowany przez doktora Piotra Chmielewskiego z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, opublikował przegląd badań, z którego wynika: starzenie się można spowolnić, a być może nawet częściowo odwrócić.
Jak wyjaśnia dr Chmielewski, starzenie to nie tylko upływ czasu, lecz przede wszystkim „stopniowa utrata integralności biologicznej, która prowadzi do rozwoju wielu chorób, takich jak schorzenia układu krążenia, nowotwory czy choroby neurodegeneracyjne, na przykład demencje”. Na poziomie molekularnym obserwujemy uszkodzenia DNA, zaburzenia ekspresji genów, stres oksydacyjny oraz spadek sprawności systemów naprawczych organizmu.

Jednym z kluczowych odkryć ostatnich lat jest rola komórek senescentnych, które – choć przestały się dzielić – nadal funkcjonują metabolicznie i wydzielają szkodliwe substancje prowadzące do przewlekłego stanu zapalnego. „Eliminacja komórek starych replikacyjnie to obecnie jeden z najważniejszych celów terapeutycznych” – zaznacza dr Chmielewski. Dodaje jednak, że „komórki te pełnią również pozytywną rolę, ponieważ wspierają naprawę tkanek, gojenie się ran i chronią przed rozwojem nowotworów na krótką metę. Dlatego terapie powinny być precyzyjne i dostosowane do konkretnego kontekstu”.

Wśród leków badanych jako potencjalne terapie przeciwstarzeniowe wymienia się senolityki oraz metforminę. Ale entuzjazm należy studzić. Jak podkreśla dr Chmielewski, choć metformina jest bezpieczna w leczeniu cukrzycy typu 2, jej wpływ na procesy starzenia u zdrowych osób pozostaje niejasny. Obecnie trwa badanie TAME, mające ocenić, czy lek może rzeczywiście spowolnić biologiczne starzenie – jednak wyników jeszcze nie znamy.

Najlepiej udokumentowanymi metodami przeciwdziałania starzeniu pozostają natomiast proste interwencje stylu życia. „Te interwencje zmniejszają ryzyko chorób i przedwczesnej śmierci, a ich skuteczność potwierdzono w licznych badaniach prospektywnych i metaanalizach” – mówi dr Chmielewski. W przeciwieństwie do tego, większość tzw. terapii przeciwstarzeniowych nadal znajduje się na etapie badań przedklinicznych.

Co dalej? Przyszłość widziana oczami naukowców to personalizacja terapii – tzw. personalized geroscience. Chodzi o dostosowanie interwencji geroprotekcyjnych do indywidualnego profilu molekularnego, epigenetycznego czy metabolicznego pacjenta. „Jednak koncepcja ta jest na wczesnym etapie rozwoju i daleka jest od praktycznego zastosowania klinicznego” – zaznacza dr Chmielewski.

Starzenie, jak przypomina, nie jest chorobą, lecz naturalnym procesem. I choć nie da się zatrzymać czasu, można znacząco poprawić jego jakość. „Warto skoncentrować się na utrzymaniu zdrowia i sprawności, aby jak najdłużej pozostać niezależnym, świadomym i funkcjonalnym”.

Wśród rekomendowanych działań, opartych na wynikach badań, znalazły się m.in.: regularna aktywność fizyczna, dieta śródziemnomorska, unikanie przejadania, dbałość o sen, podtrzymywanie relacji społecznych, niepalenie, trening umysłowy i pozytywne nastawienie. Naukowcy podkreślają, że wszystkie te elementy wspierają biologię zdrowego starzenia – i choć nie są spektakularne jak futurystyczne pigułki, mają największe znaczenie.

Źródło: Uniwersytet Medyczny Wrocław

Cukrzyca to przewlekła choroba metaboliczna, która dotyka nawet pół miliarda osób na świecie. Nieprawidłowe działanie hormonu insuliny i zaburzony poziom glukozy we krwi to jednak nie jedyne wyzwania, z którymi na co dzień borykają się diabetycy. Popularny wśród chorych lek doustny metformina może powodować działania niepożądane w postaci utrudnienia wchłaniania witamin z grupy B. Ich niedobory grożą trwałym uszkodzeniem nerwów, a w konsekwencji mogą prowadzić do neuropatii i polineuropatii cukrzycowej. W grupie wysokiego ryzyka jest 2,7 mln Polaków chorych na cukrzycę.
Brak witamin z grupy B może powodować wiele dysfunkcji w organizmie. Deficyty wpływają na działanie nerwów, kondycję skóry, układu krążenia i układu odpornościowego, a także wywołują niepożądane objawy m.in. nudności, wymioty, depresję i niedokrwistość. Wiele procesów zachodzących w organizmie, takich jak funkcje neurologiczne, wytwarzanie czerwonych krwinek i synteza DNA, wymagają optymalnego poziomu tych witamin. Uciążliwości i zagrożenia związane z niedoborami stają się jeszcze poważniejsze, jeśli współwystępują z innymi objawami i chorobami. Niestety nieoptymalny styl życia, nieodpowiednia dieta i nadmierna konsumpcja przetworzonej żywności oraz brak regularnej aktywności fizycznej sprawiają, że coraz więcej osób na świecie doświadcza znacznego pogorszenia stanu swojego zdrowia ogólnego i zapada na choroby cywilizacyjne. Wśród nich znaczący odsetek stanowią osoby chore lub zagrożone cukrzycą. Prognozy Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) pokazują, że do 2030 roku liczba osób chorych na cukrzycę wzrośnie o blisko 120 mln, by w 2045 roku wynieść nawet 784 mln pacjentów.

Za główną przyczynę niedoborów witamin z grupy B u pacjentów diabetologicznych uważa się zażywanie metforminy, leku przeciwhiperglikemicznego, stosowanego bardzo często w leczeniu cukrzycy, zwłaszcza cukrzycy typu drugiego. Jednym z niepożądanych skutków jej przyjmowania jest o 2,4 razy wyższe prawdopodobieństwo niedoboru witaminy B12. Szacuje się, że około 30 proc. chorych leczonych metforminą charakteryzuje się obniżonym stężeniem witaminy B12 w krwi. Diabetycy powinni kontrolować również odpowiedni poziom witaminy B1, którą tracą nawet 15 razy szybciej niż osoby zdrowe. Według badań Uniwersytetu w Warwick, poziom tiaminy (B1) u chorych na cukrzycę typu I był obniżony o 76 proc. w stosunku do normy, a u borykających się z cukrzycą typu II – o 75 proc.
Jeden z najpopularniejszych leków cukrzycowych na świecie, metformina jako działanie niepożądane może powodować zaburzenie wchłaniania witaminy B12. Dodatkowo, ryzyko wystąpienia niedoboru witaminy B12 wzrasta wraz z wiekiem, dobową dawką metforminy i czasem jej stosowania. Przewlekłe podwyższenie wartości glikemii oraz skutki niedoborów witamin z grupy B wzajemnie się na siebie nakładają, w konsekwencji mogąc prowadzić do rozwoju  neuropatii i polineuropatii cukrzycowej – mówi dr nauk medycznych Joanna Wójcik-Odyniec, specjalistka w zakresie chorób wewnętrznych i diabetologii.
Niestety, w początkowej fazie rozwoju chorób układu nerwowego, objawy bywają trudne do spostrzeżenia i nierzadko przez swoją niespecyficzność są bagatelizowane przez pacjentów lub mylnie interpretowane przez lekarzy. Pacjenci bardzo często nie potrafią nazwać doświadczanych uciążliwości, co znacząco utrudnia wywiad i diagnozę w gabinecie lekarskim.

Objawy neuropatii na ogół odczuwalne są w dłoniach i stopach, a nasilenia objawów pacjenci często doświadczają podczas snu. Do najczęściej występujących należą drętwienia odczuwane przez pacjentów jako niewidzialne rękawiczki lub skarpetki, które zaburzają naturalne czucie i zmysł dotyku oraz sprawiają, że pacjent nie czuje się w pełni sprawny. Niektórzy doświadczają mrowienia, które sprawia wrażenie bycia rażonym prądem lub odczucie, jakby po ciele spacerowały mrówki. Wśród innych objawów są również osłabienie siły mięśni utrudniające większy wysiłek czy naciskanie powierzchni lub kłucie – pacjent ma wrażenia, jakby w jego ciało wbijano ostre, drobne igły.
Niedobór witamin z grupy B to powszechny problem wśród pacjentów cukrzycowych. Paradoksalnie fakt, że chory zaczyna doświadczać niepokojących i mocno nasilających się objawów, może się okazać dla niego szansą na szybszą diagnozę i uzyskanie specjalistycznej pomocy, która zapobiegnie dalszemu rozwojowi choroby. Niestety nawet do 50 proc. chorych na neuropatię cukrzycową nie obserwuje u siebie żadnych objawów. Dlatego prócz uważnej samoobserwacji i regularnych kontroli lekarskich diabetykom zaleca się dostarczanie odpowiednich i skonsultowanych dawek witamin z grupy B. Regularna i zaplanowana suplementacja pomaga zmniejszyć dolegliwości bólowe, poprawić czucie w dłoniach i stopach oraz ogólną sprawność w codziennym życiu oraz umożliwia zmniejszenie zażywanych doraźnie dawek leków przeciwbólowych – podkreśla Joanna Wójcik-Odyniec.

źródło: infoWire.pl

Cukrzyca to przewlekła choroba metaboliczna, która dotyka nawet pół miliarda osób na świecie. Nieprawidłowe działanie hormonu insuliny i zaburzony poziom glukozy we krwi to jednak nie jedyne wyzwania, z którymi na co dzień borykają się diabetycy. Popularny wśród chorych lek doustny metformina może powodować działania niepożądane w postaci utrudnienia wchłaniania witamin z grupy B. Ich niedobory grożą trwałym uszkodzeniem nerwów, a w konsekwencji mogą prowadzić do neuropatii i polineuropatii cukrzycowej. W grupie wysokiego ryzyka jest 2,7 mln Polaków chorych na cukrzycę.
Brak witamin z grupy B może powodować wiele dysfunkcji w organizmie. Deficyty wpływają na działanie nerwów, kondycję skóry, układu krążenia i układu odpornościowego, a także wywołują niepożądane objawy m.in. nudności, wymioty, depresję i niedokrwistość. Wiele procesów zachodzących w organizmie, takich jak funkcje neurologiczne, wytwarzanie czerwonych krwinek i synteza DNA, wymagają optymalnego poziomu tych witamin. Uciążliwości i zagrożenia związane z niedoborami stają się jeszcze poważniejsze, jeśli współwystępują z innymi objawami i chorobami. Niestety nieoptymalny styl życia, nieodpowiednia dieta i nadmierna konsumpcja przetworzonej żywności oraz brak regularnej aktywności fizycznej sprawiają, że coraz więcej osób na świecie doświadcza znacznego pogorszenia stanu swojego zdrowia ogólnego i zapada na choroby cywilizacyjne. Wśród nich znaczący odsetek stanowią osoby chore lub zagrożone cukrzycą. Prognozy Międzynarodowej Federacji Diabetologicznej (IDF) pokazują, że do 2030 roku liczba osób chorych na cukrzycę wzrośnie o blisko 120 mln, by w 2045 roku wynieść nawet 784 mln pacjentów.

Za główną przyczynę niedoborów witamin z grupy B u pacjentów diabetologicznych uważa się zażywanie metforminy, leku przeciwhiperglikemicznego, stosowanego bardzo często w leczeniu cukrzycy, zwłaszcza cukrzycy typu drugiego. Jednym z niepożądanych skutków jej przyjmowania jest o 2,4 razy wyższe prawdopodobieństwo niedoboru witaminy B12. Szacuje się, że około 30 proc. chorych leczonych metforminą charakteryzuje się obniżonym stężeniem witaminy B12 w krwi. Diabetycy powinni kontrolować również odpowiedni poziom witaminy B1, którą tracą nawet 15 razy szybciej niż osoby zdrowe. Według badań Uniwersytetu w Warwick, poziom tiaminy (B1) u chorych na cukrzycę typu I był obniżony o 76 proc. w stosunku do normy, a u borykających się z cukrzycą typu II – o 75 proc.
Jeden z najpopularniejszych leków cukrzycowych na świecie, metformina jako działanie niepożądane może powodować zaburzenie wchłaniania witaminy B12. Dodatkowo, ryzyko wystąpienia niedoboru witaminy B12 wzrasta wraz z wiekiem, dobową dawką metforminy i czasem jej stosowania. Przewlekłe podwyższenie wartości glikemii oraz skutki niedoborów witamin z grupy B wzajemnie się na siebie nakładają, w konsekwencji mogąc prowadzić do rozwoju  neuropatii i polineuropatii cukrzycowej – mówi dr nauk medycznych Joanna Wójcik-Odyniec, specjalistka w zakresie chorób wewnętrznych i diabetologii.
Niestety, w początkowej fazie rozwoju chorób układu nerwowego, objawy bywają trudne do spostrzeżenia i nierzadko przez swoją niespecyficzność są bagatelizowane przez pacjentów lub mylnie interpretowane przez lekarzy. Pacjenci bardzo często nie potrafią nazwać doświadczanych uciążliwości, co znacząco utrudnia wywiad i diagnozę w gabinecie lekarskim.

Objawy neuropatii na ogół odczuwalne są w dłoniach i stopach, a nasilenia objawów pacjenci często doświadczają podczas snu. Do najczęściej występujących należą drętwienia odczuwane przez pacjentów jako niewidzialne rękawiczki lub skarpetki, które zaburzają naturalne czucie i zmysł dotyku oraz sprawiają, że pacjent nie czuje się w pełni sprawny. Niektórzy doświadczają mrowienia, które sprawia wrażenie bycia rażonym prądem lub odczucie, jakby po ciele spacerowały mrówki. Wśród innych objawów są również osłabienie siły mięśni utrudniające większy wysiłek czy naciskanie powierzchni lub kłucie – pacjent ma wrażenia, jakby w jego ciało wbijano ostre, drobne igły.
Niedobór witamin z grupy B to powszechny problem wśród pacjentów cukrzycowych. Paradoksalnie fakt, że chory zaczyna doświadczać niepokojących i mocno nasilających się objawów, może się okazać dla niego szansą na szybszą diagnozę i uzyskanie specjalistycznej pomocy, która zapobiegnie dalszemu rozwojowi choroby. Niestety nawet do 50 proc. chorych na neuropatię cukrzycową nie obserwuje u siebie żadnych objawów. Dlatego prócz uważnej samoobserwacji i regularnych kontroli lekarskich diabetykom zaleca się dostarczanie odpowiednich i skonsultowanych dawek witamin z grupy B. Regularna i zaplanowana suplementacja pomaga zmniejszyć dolegliwości bólowe, poprawić czucie w dłoniach i stopach oraz ogólną sprawność w codziennym życiu oraz umożliwia zmniejszenie zażywanych doraźnie dawek leków przeciwbólowych – podkreśla Joanna Wójcik-Odyniec.

źródło: infoWire.pl