Medicalpress

U osób, które dożywają 110 lat i więcej, wyraźnie zwiększa się liczba nietypowych cytotoksycznych limfocytów T CD4, zdolnych do niszczenia nieprawidłowych komórek. Nowe badanie opublikowane w „Cell Reports” wskazuje, że komórki te intensywnie namnażają się i pozostają aktywne nawet w bardzo zaawansowanym wieku. Naukowcy podejrzewają, że mogą być elementem przystosowania układu odpornościowego do zmian towarzyszących starzeniu, w tym pojawiania się komórek nowotworowych i starzejących się. Nie oznacza to jednak, że odpowiadają za długowieczność.

Starzenie układu odpornościowego zwykle kojarzone jest przede wszystkim ze stopniowym osłabieniem jego działania. Badanie zespołu z University of Osaka pokazuje jednak, że obraz ten może być bardziej złożony. U osób osiągających wyjątkowo zaawansowany wiek dochodzi bowiem do rozbudowy określonej populacji komórek odpornościowych.

Chodzi o cytotoksyczne limfocyty T CD4, określane jako CD4 CTLs. W prawidłowych warunkach stanowią one stosunkowo niewielką część limfocytów T, jednak u superstulatków ich udział może być znacznie większy.

Starzenie układu odpornościowego nie jest po prostu procesem jego osłabiania. Selektywne namnażanie się określonych limfocytów T sugeruje, że nawet w skrajnie zaawansowanym wieku układ odpornościowy może nadal adaptować się do wyzwań związanych ze starzeniem – podkreśla prof. Kosuke Hashimoto z University of Osaka, pierwszy autor publikacji.

Od komórek pomocniczych do „zabójców”

Limfocyty T CD4 są przede wszystkim kojarzone z koordynowaniem odpowiedzi immunologicznej – stąd określenie „limfocyty pomocnicze”. Cytotoksyczne limfocyty CD4 są jednak nietypowe, ponieważ oprócz funkcji charakterystycznych dla komórek CD4 posiadają również mechanizmy pozwalające bezpośrednio niszczyć inne komórki.

Produkują m.in. granzymy i perforynę – cząsteczki wykorzystywane przez układ odpornościowy do eliminowania zakażonych lub nieprawidłowych komórek. Wcześniejsze badania wskazywały, że CD4 CTLs mogą uczestniczyć w odpowiedzi przeciwwirusowej, ale obserwowano je również w różnych nowotworach, m.in. niedrobnokomórkowym raku płuca, czerniaku, raku pęcherza moczowego i jelita grubego.

Autorzy nowego badania chcieli sprawdzić, dlaczego właśnie ta populacja jest tak licznie reprezentowana u osób osiągających wyjątkową długowieczność.

Im starsi uczestnicy, tym więcej CD4 CTLs

Badaniem objęto 28 osób z Japonii. Osiem miało od 70 do 99 lat, dziesięć od 100 do 109 lat, a kolejnych dziesięć było superstulatkami – miało co najmniej 110 lat.

Naukowcy zastosowali zaawansowane profilowanie pojedynczych komórek, analizując jednocześnie ekspresję genów, białka obecne na powierzchni limfocytów oraz sekwencje ich receptorów TCR.

Odsetek cytotoksycznych limfocytów CD4 zwiększał się wraz z wiekiem. Mediana ich udziału wynosiła:

Analiza dużych publicznych zbiorów danych obejmujących ponad 5 mln komórek dodatkowo wskazała, że wyraźniejsze zwiększanie się tej populacji pojawia się przede wszystkim w bardzo zaawansowanym wieku.

Nie jest to jednak zjawisko występujące wyłącznie u stulatków. Jeden z uczestników przed 100. rokiem życia miał nawet największy odsetek CD4 CTLs spośród wszystkich badanych.

Układ odpornościowy pamięta i namnaża wybrane komórki

Jednym z najciekawszych wyników była analiza receptorów TCR. Są to struktury znajdujące się na powierzchni limfocytów T, dzięki którym komórki te rozpoznają konkretne antygeny.

Okazało się, że u badanych osób niektóre CD4 CTLs intensywnie namnażały się w procesie tzw. ekspansji klonalnej. Oznacza to, że po rozpoznaniu określonego celu jedna komórka daje początek wielu niemal identycznym komórkom wyposażonym w ten sam receptor.

Największy klon stanowił średnio 33,3 proc. wszystkich cytotoksycznych limfocytów CD4 danego uczestnika. U jednego ze stulatków pojedynczy klon odpowiadał za aż 53,8 proc. tej populacji.

Zdaniem badaczy wskazuje to, że układ odpornościowy osób w bardzo zaawansowanym wieku może przez długi czas odpowiadać na utrzymujące się antygeny – np. związane z przewlekłymi infekcjami, komórkami starzejącymi się lub zmianami nowotworowymi.

Receptory podobne do obserwowanych u pacjentów z nowotworami

Naukowcy porównali sekwencje receptorów dominujących klonów CD4 CTLs z dużą publiczną bazą danych receptorów limfocytów T.

Spośród pasujących sekwencji, które również wykazywały wyraźną ekspansję klonalną, większość pochodziła z materiału od pacjentów z chorobami nowotworowymi. Dotyczyło to przede wszystkim niedrobnokomórkowego raka płuca, ale także raka piersi i raka wątrobowokomórkowego.

Co istotne, badani stulatkowie i superstulatkowie nie mieli rozpoznanych tych nowotworów.

Niektóre CD4 CTLs mogą rozpoznawać cele związane z nowotworami, choć nie wiemy jeszcze dokładnie, jakie są to cele – zaznacza prof. Hashimoto.

Autorzy dopuszczają więc możliwość, że namnażanie tych komórek może być częścią bardzo wczesnego nadzoru immunologicznego nad pojawiającymi się nieprawidłowymi komórkami.

Układ odpornościowy może się przebudowywać, a nie tylko starzeć

Badacze zaobserwowali również, że CD4 CTLs superstulatków były silnie zróżnicowane, ale nie wykazywały typowych cech wyczerpania komórkowego. Po pobudzeniu w warunkach laboratoryjnych zwiększały produkcję cząsteczek związanych z cytotoksycznością oraz mediatorów odpowiedzi zapalnej.

To prowadzi autorów do hipotezy, że w skrajnie zaawansowanym wieku układ odpornościowy może przechodzić swoistą reorganizację: zamiast utrzymywać bardzo szeroką pulę komórek zdolnych reagować na nowe zagrożenia, coraz mocniej koncentruje się na tych antygenach, z którymi organizm styka się przewlekle.

Podobieństwo sekwencji receptorów do tych obserwowanych w limfocytach obecnych w guzach sugeruje, że komórki te mogą pomagać rozpoznawać nowotwory, zanim staną się klinicznie wykrywalne – wskazuje prof. Hashimoto.

Czy te komórki pomagają dożyć 110 lat?

Na to pytanie badanie nie daje odpowiedzi.

Analizowano przede wszystkim limfocyty znajdujące się we krwi, a nie ich działanie bezpośrednio w tkankach. Badanie objęło także niewielką grupę 28 osób, co wynika m.in. z wyjątkowej rzadkości superstulatków.

Nie wiadomo również, czy zwiększona liczba CD4 CTLs przyczynia się do długowieczności, czy jest jedynie jej markerem albo konsekwencją wieloletniego działania układu odpornościowego.

Autorzy zwracają ponadto uwagę, że komórki te nie zawsze muszą działać korzystnie. Ich nadmierna aktywacja była wcześniej wiązana również z chorobami autoimmunologicznymi, schorzeniami sercowo-naczyniowymi i przewlekłym stanem zapalnym. Mogą więc pełnić rolę swoistego „miecza obosiecznego”.

Wraz z wiekiem coraz częściej pojawiają się nieprawidłowe komórki, w tym komórki starzejące się i nowotworowe. Nasze wyniki sugerują, że przystosowanie układu odpornościowego do tych zmian może przyczyniać się do wyjątkowej długowieczności – podsumowuje prof. Hashimoto.

Kolejnym etapem badań ma być sprawdzenie, jak cytotoksyczne limfocyty CD4 zachowują się bezpośrednio w ludzkich tkankach i jakie dokładnie cele rozpoznają.

Źródła: Hashimoto K. i wsp., „CD4 CTLs in supercentenarians: Signs of adaptive expansion in healthy aging”, Cell Reports, 19.08.2026; University of Osaka/Cell Press, materiały prasowe dotyczące publikacji.

Polscy naukowcy zmodyfikowali probiotyczną bakterię tak, by skuteczniej chroniła przed zakażeniem Salmonellą. W badaniach na myszach wykazali, że zmiana poprawiła zdolność probiotyku do konkurowania z patogenem o miejsce w jelicie, a jednocześnie nasilała odpowiedź układu odpornościowego.

Badanie przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Jego wyniki opublikowano w czasopiśmie „npj Biofilms and Microbiomes”.

Pomysł ulepszenia bakterii probiotycznych tak, by skuteczniej chroniły gospodarza przed patogenem, pojawił się w zespole dr. hab. Krzysztofa Grzymajły, prof. UPWr kilka lat temu.

– Od dawna zajmuję się adhezją, czyli przyleganiem bakterii do komórek, przede wszystkim w przypadku patogenów, zwłaszcza Salmonelli. W pewnym momencie uznałem jednak, że sam układ gospodarz-patogen jest zbyt prosty, bo w rzeczywistości bakterie funkcjonują przecież wśród całego mikrobiomu. Postanowiłem więc włączyć ten trzeci element do badań. A ponieważ częścią mikrobiomu są także bakterie probiotyczne, pojawił się pomysł, by spróbować je ulepszyć – wyjaśnił naukowiec w rozmowie z PAP.

Do eksperymentów wybrano Escherichia coli Nissle 1917. Choć niektóre szczepy E. coli odpowiadają za zakażenia jelitowe i inne infekcje, gatunek ten obejmuje również szczepy naturalnie zasiedlające jelita, a nawet wykorzystywane jako probiotyki. Nissle 1917 należy właśnie do tej ostatniej grupy.

– Wybraliśmy E. coli między innymi dlatego, że jest organizmem modelowym, co oznacza, że od dziesięcioleci bardzo intensywnie się ją bada. Dzięki temu dobrze znamy jej genetykę i dysponujemy wieloma sprawdzonymi metodami modyfikacji, które także stosujemy w naszym laboratorium – powiedział prof. Grzymajło.

Naukowcy zmodyfikowali białko FimH znajdujące się na końcach cienkich, włoskowatych struktur na powierzchni bakterii, które pomagają jej przyczepiać się do komórek gospodarza. Struktury te nazywane są fimbriami typu 1.

Wprowadzili trzy różne mutacje. Wszystkie powodowały, że bakterie lepiej przylegały do komórek, jednak jedna z nich, oznaczona G66R, dawała zdecydowanie najsilniejszy efekt. W badaniach laboratoryjnych na hodowlach komórkowych zmodyfikowany szczep przyczepiał się do komórek nabłonka jelitowego ok. czterokrotnie skuteczniej niż jego niezmodyfikowana wersja. Co ważne, skuteczniej konkurował też z Salmonellą.

– Kiedy taki probiotyk lepiej się przyczepia do komórek jelita, zajmuje więcej nisz i pozbawia Salmonellę miejsca oraz zasobów, dzięki którym może się tam rozprzestrzeniać – wytłumaczył ekspert.

Po obiecujących doświadczeniach na komórkach badacze przeszli do eksperymentów na myszach. Zwierzętom najpierw podawano zwykły albo zmodyfikowany szczep probiotyczny, a następnie zakażano je Salmonella Typhimurium.

Efekt okazał się bardzo wyraźny – myszy, które wcześniej otrzymywały zmodyfikowany probiotyk, znacznie łagodniej przechodziły zakażenie. Traciły mniej masy ciała, a liczba bakterii w ich jelitach i innych narządach wewnętrznych była znacznie niższa.

Autorzy wyliczyli, że w ich śledzionie komórek bakteryjnych było 7300 razy mniej, a w wątrobie 1700 razy mniej niż u myszy, które nie przyjmowały zmodyfikowanego probiotyku. Nie dochodziło też u nich do splenomegalii, czyli powiększenia śledziony, charakterystycznego dla ciężkiego ogólnoustrojowego zakażenia Salmonellą.

– Czyli fizycznie nasz probiotyk redukował skutki zakażenia – zaznaczył prof. Grzymajło.

Dalsze analizy zaskoczyły naukowców. Okazało się bowiem, że zmodyfikowany szczep Nissle 1917 chronił przed zakażeniem nie tylko dzięki skuteczniejszej konkurencji z Salmonellą w jelicie, ale także poprzez pobudzanie układu odpornościowego.

Badacze zauważyli, że u myszy, które go otrzymały, zwiększała się liczba limfocytów T, w tym limfocytów cytotoksycznych CD8+. Komórki te są szczególnie ważne w zwalczaniu patogenów, które ukrywają się wewnątrz komórek gospodarza.

Jak wyjaśnia prof. Grzymajło, Salmonella może ukrywać się i namnażać się w makrofagach – komórkach układu odpornościowego – oraz wykorzystywać je do rozprzestrzeniania się do kolejnych tkanek. Limfocyty cytotoksyczne niszczą natomiast zakażone komórki, ograniczając w ten sposób dalszy rozsiew bakterii. – Ochrona działa więc dwutorowo: lokalnie w jelicie, gdzie probiotyk konkuruje z patogenem, i systemowo poprzez pobudzenie układu odpornościowego – powiedział naukowiec.

Badanie nie pozwoliło jeszcze w pełni wyjaśnić, dlaczego zmodyfikowany probiotyk silniej pobudza odpowiedź immunologiczną ani co dokładnie uruchamia tę reakcję. Naukowcy podejrzewają jednak, że zmodyfikowane białko bakterii może aktywować dodatkowe receptory na komórkach gospodarza, które następnie uruchamiają szlaki prowadzące do zmian w układzie odpornościowym.

Kolejne prace zespołu mają pomóc wyjaśnić ten mechanizm i sprawdzić, czy podobny efekt można uzyskać także poprzez inne modyfikacje oraz w przypadku innych bakterii probiotycznych.

– To mógłby być bardziej uniwersalny mechanizm, ponieważ nie chodziłoby wyłącznie o ochronę przed Salmonellą, ale także o pobudzenie odpowiedzi organizmu gospodarza. Jeśli uda się ją uruchamiać w podobny sposób, zmodyfikowane probiotyki mogłyby pomagać również w ochronie przed innymi patogenami – stwierdził prof. Grzymajło.

Jednym z kolejnych pomysłów zespołu jest sprawdzenie zmodyfikowanego probiotyku u kurcząt. Zakażenia Salmonellą stanowią poważny problem w hodowli drobiu, więc skuteczna ochrona przed nimi mogłaby mieć duże znaczenie praktyczne.

Zdaniem prof. Grzymajły w przyszłości podobne rozwiązania będzie można wykorzystać także u ludzi.

– Coraz więcej bakterii staje się opornych na antybiotyki, przez co leczenie zakażeń jest coraz trudniejsze. W pewnym momencie leki te mogą przestać wystarczać. Musimy więc szukać innych sposobów, które pomogą nam się bronić. To może być potencjalnie jedna z takich alternatyw – podsumował naukowiec.

Źródło: Nauka w Polsce

Naukowcy z The Wistar Institute opracowali nową metodę dostarczania bispecyficznych cząsteczek angażujących limfocyty T, która w badaniach laboratoryjnych i na modelach zwierzęcych skuteczniej hamowała rozwój raka jajnika niż wcześniejsze rozwiązania. Technologia wykorzystuje syntetyczne DNA, aby komórki mięśniowe organizmu samodzielnie i przez dłuższy czas wytwarzały cząsteczki immunoterapeutyczne. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „Molecular Therapy”.

Bispecyficzne cząsteczki angażujące limfocyty T, określane skrótem BTE, łączą komórkę nowotworową z limfocytem T. Jedna część cząsteczki rozpoznaje antygen znajdujący się na powierzchni komórki nowotworowej, a druga wiąże receptor CD3 na limfocycie T. Dzięki temu komórka układu odpornościowego zostaje skierowana bezpośrednio przeciwko nowotworowi.

Tego rodzaju immunoterapie są już stosowane w leczeniu niektórych nowotworów hematologicznych. Znacznie trudniej wykorzystać je jednak przeciwko guzom litym, które są bardziej zróżnicowane i mogą utracić lub ograniczyć ekspresję antygenu będącego celem terapii.

Komórki mięśniowe jako „fabryka” immunoterapii

Jednym z ograniczeń pierwszej generacji BTE jest ich krótki czas utrzymywania się w organizmie. Wymaga to wielokrotnego podawania leku, a w niektórych przypadkach ciągłych wlewów dożylnych. Produkcja złożonych przeciwciał bispecyficznych jest ponadto kosztowna i technologicznie wymagająca.

Naukowcy z Wistar Institute zastosowali platformę synDNA, w której do komórek mięśniowych dostarczane są plazmidy zawierające instrukcję wytwarzania terapeutycznych cząsteczek. Komórki gospodarza zaczynają następnie produkować i uwalniać BTE bezpośrednio w organizmie.

– To bardzo ekscytujące osiągnięcie, ponieważ pokazaliśmy, że możemy dostarczać tak złożone cząsteczki bezpośrednio w organizmie w modelach mysich. Demonstruje to potencjał tej technologii jako narzędzia nowej generacji, które może poprawić wyniki leczenia pacjentów (tłum. red.) – powiedział dr Pratik S. Bhojnagarwala, pierwszy autor badania.

Jak wyjaśnił, takie podejście mogłoby w przyszłości ograniczyć koszty terapii oraz zmniejszyć liczbę koniecznych podań, ponieważ komórki mięśniowe przez dłuższy czas wytwarzałyby cząsteczki terapeutyczne.

Konstrukcja typu „knob-into-hole”

Aby zapewnić prawidłowe składanie bispecyficznych cząsteczek, badacze wykorzystali technologię określaną jako „knob-into-hole”, czyli w uproszczeniu „wypustka i otwór”.

Jedna część przeciwciała została zmodyfikowana tak, aby tworzyła molekularną „wypustkę”, a druga – odpowiadające jej zagłębienie. Obie części mogły prawidłowo połączyć się tylko ze sobą, podobnie jak dopasowane elementy układanki.

Każdą z części zakodowano na osobnym plazmidzie DNA. Dopiero ich jednoczesna ekspresja w tej samej komórce prowadziła do powstania funkcjonalnej cząsteczki bispecyficznej. Według autorów ograniczało to ryzyko niewłaściwego łączenia się łańcuchów.

Symulacje wykonane z użyciem AlphaFold-Multimer wskazały, że zaprojektowane części powinny skutecznie tworzyć prawidłowe pary. Wyniki potwierdzono następnie w badaniach laboratoryjnych.

– Uważam, że jest to duży krok naprzód w dziedzinie przeciwciał bispecyficznych. Ma on również znaczenie dla raka jajnika, w którym istnieje rzeczywista potrzeba nowych możliwości leczenia, ale prawdopodobnie znajdzie też szersze zastosowanie w innych guzach litych (tłum. red.) – ocenił dr Bhojnagarwala.

Dwa cele na komórkach raka jajnika

Badacze opracowali dwie cząsteczki BTE. Pierwsza rozpoznawała receptor hormonu folikulotropowego FSHR, a druga receptor HER2. Oba antygeny mogą występować na powierzchni komórek raka jajnika.

Każda z cząsteczek jednocześnie wiązała antygen nowotworowy oraz receptor CD3 na limfocytach T. W badaniach in vitro prowadziło to do zbliżenia komórek odpornościowych do komórek nowotworowych, aktywacji limfocytów T oraz uwalniania cytokin i cząsteczek uczestniczących w zabijaniu komórek.

Obie cząsteczki wywoływały zależne od dawki niszczenie komórek raka jajnika wykazujących ekspresję właściwego antygenu. Nie obserwowano natomiast niszczenia komórek, które nie miały na powierzchni FSHR ani HER2, co wskazywało na swoistość działania.

BTE aktywowały również limfocyty znajdujące się w próbkach krwi pobranych od dziewięciu pacjentek z surowiczym rakiem jajnika wysokiego stopnia złośliwości. Materiał pochodził od pacjentek przed leczeniem, po chemioterapii neoadjuwantowej oraz z nawrotem choroby.

Nie oznacza to jednak, że terapię zastosowano u pacjentek. Badanie z wykorzystaniem ich komórek zostało przeprowadzone wyłącznie w warunkach laboratoryjnych.

Dłuższe utrzymywanie się terapii w organizmie

W badaniu na myszach pojedyncze podanie DNA prowadziło do długotrwałego wytwarzania obu cząsteczek BTE. Ich obecność w surowicy była wykrywana przez ponad 300 dni.

Autorzy porównali także nowe cząsteczki z wcześniej opracowanymi BTE pierwszej generacji. Aktywność pierwszej generacji stopniowo zanikała w ciągu kilku tygodni, podczas gdy nowe cząsteczki zachowywały zdolność do kierowania limfocytów T przeciwko komórkom nowotworowym przez znacznie dłuższy czas.

W modelu raka jajnika u humanizowanych myszy obie nowe cząsteczki skuteczniej kontrolowały wzrost guzów niż BTE pierwszej generacji. Autorzy oszacowali, że kontrola nowotworu poprawiła się około 2,5-krotnie.

Podobny efekt uzyskano w eksperymentalnym modelu czerniaka, co zdaniem badaczy wskazuje, że opracowana platforma może znaleźć zastosowanie również w innych guzach litych.

Jednoczesne uderzenie w dwa antygeny

Istotnym problemem w leczeniu guzów litych jest ich heterogeniczność. Nie wszystkie komórki w obrębie jednego guza mają takie same antygeny, a pod wpływem terapii część z nich może ograniczać ekspresję celu i w ten sposób unikać działania układu odpornościowego.

Dlatego naukowcy sprawdzili, czy za pomocą jednej platformy DNA można jednocześnie wytwarzać BTE skierowane przeciwko FSHR i HER2.

Podanie obu konstrukcji nie zmniejszyło ich ekspresji. Terapia dwukierunkowa skuteczniej hamowała rozwój raka jajnika niż każda z cząsteczek podawana oddzielnie. Guzy u myszy leczonych obiema cząsteczkami były około trzykrotnie mniejsze niż po zastosowaniu pojedynczego BTE.

U 40 proc. zwierząt otrzymujących terapię skierowaną jednocześnie przeciwko FSHR i HER2 doszło do całkowitego zaniku guzów.

Analiza wykazała również, że po terapii skierowanej przeciwko jednemu antygenowi komórki nowotworowe ograniczały jego ekspresję. Jednoczesne działanie na dwa cele częściowo utrudniało nowotworowi wykorzystanie tego mechanizmu ucieczki.

Możliwe połączenie z immunoterapią anty-PD-1

Badacze sprawdzili też, czy opracowane cząsteczki można połączyć z przeciwciałami anty-PD-1, należącymi do inhibitorów immunologicznych punktów kontrolnych.

W warunkach laboratoryjnych dodanie przeciwciała anty-PD-1 do niewielkiej dawki BTE zwiększało niszczenie komórek raka jajnika w porównaniu z każdą z metod zastosowaną osobno.

Autorzy wskazują, że takie połączenie mogłoby pomóc w przełamywaniu wyczerpania limfocytów T. Na obecnym etapie nie wiadomo jednak, czy podobny efekt wystąpiłby u pacjentek.

To dopiero badania przedkliniczne

Chociaż wyniki są obiecujące, opracowana terapia znajduje się na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Badania przeprowadzono w hodowlach komórkowych oraz na modelach mysich. Nie oceniano bezpieczeństwa ani skuteczności terapii u ludzi.

Autorzy zwracają uwagę, że długotrwała aktywacja receptora CD3 mogłaby potencjalnie prowadzić do nieswoistej aktywacji limfocytów T, ich wyczerpania lub rozwoju zespołu uwalniania cytokin. W przyszłości konieczne może być zatem opracowanie mechanizmu pozwalającego wyłączyć działanie terapii po zniszczeniu guza.

Kolejnym etapem mają być badania w bardziej zaawansowanych modelach wykorzystujących ludzkie komórki. Dopiero ich wyniki mogą zdecydować, czy technologia będzie mogła zostać skierowana do badań klinicznych.

Zdaniem autorów modułowa konstrukcja platformy mogłaby w przyszłości umożliwić szybkie dostosowywanie terapii do antygenów występujących w guzie konkretnego pacjenta oraz jednoczesne kierowanie odpowiedzi immunologicznej przeciwko kilku celom.

Źródła: Bhojnagarwala P.S. i wsp., „Efficient in vivo assembly of DNA encoded polyvalent BTEs for dual antigen targeting for broadening therapeutic impact in ovarian cancer”, „Molecular Therapy”, 2026, DOI: 10.1016/j.ymthe.2026.05.019.
The Wistar Institute, „Wistar Scientists Develop DNA-delivered Immunotherapy that Targets Ovarian Cancer More Effectively”, 20 lipca 2026 r.