Medicalpress
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia podpisał nowe zarządzenie zmieniające zasady zawierania i realizacji umów w podstawowej opiece zdrowotnej. Dokument wprowadza m.in. kwartalną premię motywacyjną w opiece koordynowanej, ryczałt dla koordynatorów w pierwszym okresie realizacji świadczeń oraz nowy sposób naliczania stawek za ich pracę. Zmiany obowiązują z mocą od 1 stycznia 2026 r.
Informacja o rzekomym przyznaniu pielęgniarkom prawa do wystawiania zwolnień lekarskich wywołała w ostatnich dniach duże poruszenie w środowisku medycznym i w mediach społecznościowych. Pojawiły się skrajne komentarze, od entuzjastycznych zapowiedzi „rewolucji w systemie” po krytyczne głosy o przekraczaniu kompetencji zawodowych. Tymczasem, jak jednoznacznie podkreśla Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, nowelizacja ustawy podpisana przez Prezydenta RP nie dotyczy zwolnień lekarskich, lecz zupełnie innego obszaru orzecznictwa.

7 stycznia 2026 r. Prezydent RP podpisał ustawę o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw. Wbrew obiegowym opiniom nie wprowadza ona zmian w zakresie e ZLA ani nie przyznaje pielęgniarkom uprawnień do orzekania o czasowej niezdolności do pracy. Dotyczy natomiast rozszerzenia kompetencji wybranych zawodów medycznych w obszarze orzecznictwa, w tym pielęgniarek.

Kluczowa zmiana została wprowadzona do ustawy z dnia 15 lipca 2011 r. o zawodach pielęgniarki i położnej. Do art. 4 ust. 1 dodano pkt 6a, który przyznaje pielęgniarkom prawo do orzekania o niezdolności do samodzielnej egzystencji, o której mowa w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jest to kompetencja o dużym znaczeniu systemowym, ponieważ orzeczenie o niezdolności do samodzielnej egzystencji stanowi podstawę do uzyskania określonych świadczeń i form wsparcia.

Ustawodawca precyzyjnie określa przesłanki wydania takiego orzeczenia. Niezdolność do samodzielnej egzystencji stwierdza się w przypadku naruszenia sprawności organizmu w stopniu powodującym konieczność stałej lub długotrwałej opieki i pomocy innej osoby w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych. Nie jest to więc decyzja uznaniowa ani administracyjna, lecz orzeczenie oparte na stanie zdrowia pacjenta i jasno określonych kryteriach medycznych.

NRPiP podkreśla również, że nowe kompetencje nie będą realizowane w sposób dowolny. Mają być wykonywane przy zachowaniu ustawowych kwalifikacji oraz nadzoru, co ma gwarantować bezpieczeństwo pacjentów i spójność systemu orzeczniczego. Jest to istotne w kontekście obaw części środowiska, że rozszerzanie uprawnień zawodowych może prowadzić do chaosu kompetencyjnego.

Ważnym elementem komunikatu samorządu jest także kwestia terminu wejścia w życie zmian. Przepisy przyznające pielęgniarkom nowe uprawnienia zaczną obowiązywać 13 kwietnia 2026 r., czyli po upływie trzech miesięcy od ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw. Do tego czasu pielęgniarki funkcjonują w ramach dotychczasowych regulacji.

Najwięcej nieporozumień narosło wokół zwolnień lekarskich. Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych jednoznacznie dementuje doniesienia, jakoby nowelizacja dawała pielęgniarkom prawo do wystawiania e ZLA. Jak podkreśla samorząd: „Nowe regulacje stanowią rozszerzenie kompetencji zawodowych pielęgniarek w zakresie orzecznictwa, a nie w zakresie orzecznictwa czasowej niezdolności do pracy”. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie, ponieważ orzekanie o niezdolności do samodzielnej egzystencji i orzekanie o czasowej niezdolności do pracy to dwa odrębne obszary prawne i medyczne.

Jednocześnie NRPiP nie ukrywa, że temat zwolnień lekarskich pozostaje przedmiotem dalszych działań. Samorząd informuje, że podejmuje starania na rzecz umożliwienia pielęgniarkom w przyszłości wystawiania zaświadczeń o niezdolności do pracy. Nie jest to jednak element obecnie podpisanej nowelizacji, lecz potencjalny kierunek kolejnych zmian legislacyjnych.

Cała sytuacja pokazuje, jak łatwo w przestrzeni publicznej rodzą się uproszczenia i jak dużą rolę odgrywa precyzyjna komunikacja wokół zmian w ochronie zdrowia. Nowe kompetencje pielęgniarek w zakresie orzecznictwa mogą realnie wzmocnić ich rolę w systemie opieki nad pacjentami wymagającymi stałej pomocy, ale nie oznaczają przejęcia uprawnień lekarzy w obszarze zwolnień lekarskich. Rozdzielenie tych dwóch kwestii wydaje się kluczowe dla merytorycznej debaty o przyszłości zawodów medycznych w Polsce.

Źródło: NRPiP

7 stycznia 2026 r. została podpisana ustawa wprowadzająca zmiany w przepisach regulujących zasady korzystania ze zwolnień lekarskich, kontroli ich prawidłowości oraz funkcjonowania orzecznictwa lekarskiego w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Nowelizacja obejmuje zarówno kwestie związane z zasiłkami chorobowymi, jak i organizacją procesu orzekania dla celów ubezpieczeniowych oraz pozaubezpieczeniowych.
Zmiany nie wchodzą w życie jednocześnie. Ustawodawca przewidział kilka terminów obowiązywania nowych regulacji – część przepisów zacznie obowiązywać pod koniec stycznia 2026 r., kolejne w kwietniu 2026 r., a najbardziej odległe zmiany zaplanowano na 1 stycznia 2027 r. Taki rozkład czasowy sprawił, że w debacie publicznej pojawiły się niejednoznaczne interpretacje dotyczące zakresu i skutków nowelizacji.

Poniżej przedstawiamy zmiany w układzie chronologicznym, z uwzględnieniem ich faktycznego zakresu.

Zmiany obowiązujące od 27 stycznia 2026 r.

Pierwszy etap nowelizacji dotyczy przepisów regulujących kontrolę prawidłowości orzekania o czasowej niezdolności do pracy oraz zasad wystawiania zaświadczeń lekarskich. Zmiany odnoszą się do procedur kontrolnych prowadzonych przez ZUS i mają zastosowanie zarówno do zwolnień lekarskich z tytułu choroby, jak i do zwolnień związanych z opieką nad chorym członkiem rodziny.
Ustawa jednoznacznie wskazuje, że ZUS może prowadzić kontrolę takich zaświadczeń oraz zwracać się do ubezpieczonego o udzielenie wyjaśnień i informacji niezbędnych do jej przeprowadzenia. Doprecyzowano także działania możliwe do podjęcia w sytuacji stwierdzenia nieprawidłowości w wystawianiu zwolnień lekarskich, w tym możliwość przekazywania zgromadzonych dokumentów i danych właściwym samorządom zawodowym lekarzy i lekarzy dentystów.
Zmianie ulega również tryb rozpatrywania odwołań od decyzji o cofnięciu upoważnienia do wystawiania zaświadczeń lekarskich. Zamiast odwołania do ministra właściwego do spraw pracy, przewidziano wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy przez Prezesa ZUS.
Zmiany obowiązujące od 13 kwietnia 2026 r.

Kolejny etap nowelizacji dotyczy zasad wykorzystywania zwolnień lekarskich oraz kontroli ich prawidłowości. Ustawa nie zmienia podstawowej reguły, zgodnie z którą ubezpieczony traci prawo do zasiłku chorobowego za cały okres zwolnienia, jeżeli w czasie orzeczonej niezdolności do pracy wykonuje pracę zarobkową.
Zmianie ulega natomiast sposób sformułowania drugiej przesłanki utraty prawa do zasiłku. Dotychczasowe pojęcie „wykorzystywania zwolnienia w sposób niezgodny z jego celem” zostało zastąpione pojęciem „aktywności niezgodnej z celem zwolnienia”. Jednocześnie do ustawy wprowadzono definicje zarówno pracy zarobkowej, jak i aktywności niezgodnej z celem zwolnienia.
Pracą zarobkową będzie każda czynność o charakterze zarobkowym, niezależnie od formy prawnej jej wykonywania, z wyjątkiem czynności incydentalnych, których podjęcie jest wymuszone istotnymi okolicznościami. Ustawa wyraźnie wskazuje, że polecenie pracodawcy nie może być uznane za taką okoliczność. Z kolei aktywność niezgodna z celem zwolnienia została określona jako działania, które utrudniają lub wydłużają proces leczenia lub rekonwalescencji, z wyłączeniem zwykłych czynności życia codziennego.
W tym samym terminie rozszerzony zostaje katalog uprawnień kontrolnych. Kontrolerzy będą mogli ustalać tożsamość osoby kontrolowanej, wchodzić do miejsca przeprowadzania kontroli oraz pozyskiwać informacje nie tylko od ubezpieczonego, lecz także od płatnika składek i lekarza leczącego. Kontrole mogą obejmować również osoby po ustaniu tytułu ubezpieczenia chorobowego.
Zmiany w orzecznictwie lekarskim ZUS

Nowelizacja wprowadza również zmiany organizacyjne w systemie orzecznictwa lekarskiego. Do wydawania orzeczeń w określonych rodzajach spraw – obok lekarzy orzeczników – dopuszczono możliwość udziału fizjoterapeutów oraz pielęgniarek i pielęgniarzy posiadających tytuł specjalisty, w zakresie ściśle określonym w ustawie.
Zróżnicowano także wymagania dotyczące kwalifikacji lekarzy orzeczników. Oprócz lekarzy posiadających tytuł specjalisty, orzeczenia będą mogli wydawać lekarze w trakcie szkolenia specjalizacyjnego lub posiadający co najmniej pięcioletni staż wykonywania zawodu. Jednocześnie utrzymano wymóg posiadania tytułu specjalisty przez lekarzy pełniących funkcje nadzorcze w strukturach orzeczniczych ZUS.
Ustawa przewiduje również możliwość wykonywania zadań orzeczniczych zarówno w ramach umowy o pracę, jak i na podstawie umów o świadczenie usług, a także wprowadza nowe zasady ustalania wynagrodzeń kadry medycznej zatrudnionej na etacie.
Zmiany planowane od 1 stycznia 2027 r.

Najpóźniej zaczną obowiązywać przepisy dotyczące wystawiania zwolnień lekarskich w systemie e-ZLA oraz zasad wydawania orzeczeń. Od 1 stycznia 2027 r. lekarz – na wniosek ubezpieczonego – nie będzie miał obowiązku wystawienia zwolnienia z każdego tytułu ubezpieczenia, jeżeli charakter pracy pozwala na jej wykonywanie mimo choroby. W takiej sytuacji ubezpieczony będzie zobowiązany poinformować płatnika składek o okresie zwolnienia wystawionego z innego tytułu.
Jednocześnie w jednym akcie prawnym ujednolicono zasady i tryb wydawania orzeczeń dla różnych celów, zarówno ubezpieczeniowych, jak i pozaubezpieczeniowych. Co do zasady orzeczenia mają być wydawane jednoosobowo, z możliwością rozszerzenia składu w sprawach szczególnie złożonych. Przewidziano również możliwość przeprowadzania postępowań z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych, elektroniczną formę orzeczeń oraz maksymalny termin ich wydania wynoszący 30 dni.
Co warto wiedzieć przed wejściem przepisów w życie

Nowelizacja obejmuje szeroki zakres zagadnień, które dotyczą zarówno ubezpieczonych, jak i pracodawców oraz środowiska medycznego. Ze względu na rozłożenie zmian w czasie oraz wprowadzenie nowych definicji, kluczowe znaczenie będzie miała praktyka ich stosowania oraz sposób interpretacji przepisów przez organy kontrolne i orzecznicze.
Dla osób korzystających ze zwolnień lekarskich istotne będzie zapoznanie się z nowymi pojęciami i zasadami, zwłaszcza w kontekście aktywności podejmowanej w okresie niezdolności do pracy. Pracodawcy oraz lekarze powinni natomiast uwzględnić zmienione procedury kontrolne i orzecznicze, które będą obowiązywać etapami w latach 2026–2027.

Źródło: ZUS

1 stycznia 2026 roku wchodzą w życie daleko idące zmiany w polskim systemie ubezpieczeń społecznych. Nowe przepisy mają m.in. umożliwić wykonywanie pracy u jednego pracodawcy przy jednoczesnym przebywaniu na zwolnieniu lekarskim u innego, o ile nie będzie to sprzeczne z celem zwolnienia. Dodatkowo od stycznia zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy będzie można uzyskać nie tylko od lekarza, ale i pielęgniarki czy fizjoterapeuty. Zmiany prawne mają także istotnie wzmocnić mechanizmy nadzorcze ZUS.

 Od stycznia 2026 roku wprowadzone będą liczne zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych. Obejmą one skutki zarówno dla pracowników i pracodawców, jak i dla systemu ubezpieczeń społecznych w zakresie orzeczników oraz uprawnień Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Dotychczasowe przepisy, bardzo rozproszone, mają być skonsolidowane i doprecyzowane – wskazuje w rozmowie z agencją Newseria dr Anna Banaszewska, radczyni prawna.

Jedną z kluczowych zmian dla pracowników będzie rozszerzenie katalogu osób uprawnionych do wystawiania zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy. Zgodnie z nowymi przepisami od 2026 roku zaświadczenia takie będą mogły wystawiać nie tylko osoby wykonujące zawód lekarza, ale także pielęgniarki oraz fizjoterapeuci. Ma to usprawnić dostęp do świadczeń i częściowo odciążyć system ochrony zdrowia.

– Zakres takich zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy i podstawa ich wystawienia będą zupełnie inne, niż kiedy robi to lekarz. Pielęgniarka będzie mogła wystawić takie zaświadczenie wyłącznie wówczas, kiedy osoba nie będzie zdolna do samodzielnego funkcjonowania, zaś fizjoterapeuta w przypadku prewencji ruchowej. Pracownik będzie mógł więc uzyskać takie zaświadczenie w zależności od okoliczności – tłumaczy dr Anna Banaszewska.

Z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wynika, że w 2024 roku wystawiono ponad 27,4 mln zaświadczeń o czasowej niezdolności do pracy. Dlatego też precyzyjne zasady korzystania ze zwolnień oraz ich kontroli mają kluczowe znaczenie.

Zmiany doprecyzowują pojęcie działania sprzecznego z celem zwolnienia lekarskiego. To właśnie ono ma się stać kluczowym kryterium oceny zachowania osoby przebywającej na zwolnieniu, również w kontekście ewentualnych konsekwencji finansowych.

– W przypadku kontroli podstaw wydania zwolnienia lekarskiego ustala się, czy działania osoby, która otrzymała zwolnienie, są związane z celem, czy sprzeczne. Wyobraźmy sobie na przykład, że osoba chodzi na zakupy czy rehabilitację, bo na przykład jest kontuzjowana, albo chodzi na długie spacery zgodnie z zaleceniami lekarskimi. Jeżeli te działania nie stoją w sprzeczności z istotą zwolnienia, to pracownik może być nieobecny w miejscu pobytu w tym czasie, kiedy następuje kontrola przyczyn takiego zwolnienia. Ale gdyby ktoś chciał sobie w tym czasie pojechać na wycieczkę rowerową, to będzie to już działanie sprzeczne z celem zwolnienia – mówi radczyni prawna.

Zasada działań sprzecznych z celem zwolnienia ma też dotyczyć wykonywania obowiązków zawodowych u różnych pracodawców. Dzisiaj zwolnienie lekarskie wystawione dla jednej firmy oznacza, że pracownik nie może świadczyć pracy również w innych, jeśli jest zatrudniony w kilku miejscach. W I półroczu 2025 roku ZUS przeprowadził ponad 69 tys. kontroli, które wykazały, że 8,1 tys. osób nieprawidłowo wykorzystywało zwolnienie lekarskie. Z tego powodu zostały wstrzymane zasiłki na kwotę 16,6 mln zł. Od 2026 roku ten zakaz zostanie zniesiony.

 Proszę sobie wyobrazić sytuację, w której wykładowca akademicki jest jednocześnie chirurgiem operatorem. W związku z kontuzją dłoni nie może operować, ale może prowadzić zajęcia. Będzie więc mógł na zwolnieniu lekarskim w szpitalu prowadzić zajęcia na uczelni. Warunek jest tylko taki, że pracownik będzie musiał poinformować pracodawcę, u którego zamierza wykonywać pracę, o tym, że u innego pracodawcy przebywa na zwolnieniu i z jakiego powodu, oczywiście bez wskazywania jednostki chorobowej. Chodzi o to, żeby podejmowane przez niego czynności u innego pracodawcy nie były sprzeczne z celem zwolnienia lekarskiego – wyjaśnia dr Anna Banaszewska.

Jednocześnie, jak wskazują prawnicy, szeroki charakter definicji działania sprzecznego z celem zwolnienia może w praktyce prowadzić do rozbieżnych interpretacji i sporów z organem kontrolnym.

– To miecz obosieczny, dlatego że z jednej strony definicja jest bardzo pojemna i wymaga wyczucia celu zwolnienia lekarskiego, ale z drugiej strony będziemy mogli prowadzić tutaj częstą polemikę z ZUS-em, czy faktycznie ten cel został naruszony, czy nie – ocenia ekspertka.

Na podstawie obowiązujących przepisów ZUS oraz płatnicy składek zgłaszający do ubezpieczenia chorobowego powyżej 20 osób mają prawo kontrolować zarówno prawidłowość orzekania, jak i sposób wykorzystywania zwolnień. Skala tych kontroli w ostatnich latach systematycznie rośnie. W 2024 roku ZUS przeprowadził 486,4 tys. kontroli osób posiadających zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy. W konsekwencji wydał 36,6 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłków chorobowych, a kwota wstrzymanych świadczeń osiągnęła niemal 53 mln zł. Łącznie kwota obniżonych i cofniętych świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa w 2024 roku wyniosła ok. 260 mln zł. W pierwszym półroczu 2025 roku ZUS przeprowadził 227 tys. kontroli zwolnień lekarskich, wstrzymując wypłatę 14,8 tys. zasiłków na kwotę ponad 22,2 mln zł.

– Pracodawcy nadal będą zobowiązani do kontroli przyczyny i zasadności nieobecności w pracy, natomiast będą mieli możliwość, żeby zapewnić wykonywanie pracy pracownikowi, który przebywa w innym miejscu pracy na zwolnieniu lekarskim, będą mogli również dostosować zakres czynności do tego, aby ten zakres nie był sprzeczny z celem zwolnienia – podkreśla dr Anna Banaszewska.

Ustawodawca wprowadza też pojęcie tzw. czynności drobnych, które w określonych sytuacjach będą mogły być wykonywane w czasie zwolnienia lekarskiego, m.in. przez członków zarządów i wspólników spółek. Jednocześnie nowe przepisy mają zapobiegać sytuacjom, w których zwolnienie byłoby wykorzystywane do faktycznego świadczenia pracy.

– Te czynności drobne nie będą polegały na tym, że pracodawca będzie mógł niepokoić pracownika stale w czasie zwolnienia i zlecać mu do wykonania różne drobne czynności. W takim przypadku powstanie wątpliwość, czy ten pracownik ma zapewnione warunki do należytego procesu zdrowienia. Dlatego pojęcie drobnych czynności będzie obejmowało np. podejmowanie uchwał przez członka zarządu spółki kapitałowej czy też wykonywanie czynności niezbędnych do funkcjonowania spółki przez wspólnika spółki osobowej – wskazuje radczyni prawna.

Nowa ustawa ingeruje też w sam system orzecznictwa. Od 2026 roku orzeczenia o czasowej i trwałej niezdolności do pracy mają być wydawane przez jednego orzecznika, a nie – jak dotychczas – przez zespoły trzyosobowe.

 Wydaje się, że to może budzić istotne wątpliwości co do równego traktowania i rzetelności orzeczniczej – ocenia dr Anna Banaszewska. – Pracownik każdorazowo, kiedy nie zgadza się z decyzją ZUS-u, będzie mógł złożyć w odpowiednim terminie odwołanie. Tak jak dotychczas będzie mógł zaskarżyć do sądu tego rodzaju orzeczenie, z którym się nie zgadza – to nadal jest możliwe i nadal będzie możliwe – dodaje.

Zmiany obejmą także warunki zatrudniania lekarzy orzeczników ZUS. Projekt przewiduje różne formy współpracy oraz wprowadzenie systemu mnożników wynagrodzeń zależnych od kwalifikacji i nakładu pracy. To powinno zwiększyć dostęp do lekarzy orzeczników, a w konsekwencji także skrócić czas oczekiwania na orzeczenie.

Najdalej idącą zmianą będzie rozszerzenie uprawnień Prezesa ZUS w zakresie kontroli orzeczeń, w tym możliwość ich weryfikowania po zakończeniu okresu zwolnienia lekarskiego.

– Dzisiaj, w momencie zakończenia czasu trwania zwolnienia lekarskiego, nie może już być przeprowadzona kontrola tego zwolnienia wstecz. Zgodnie z nowymi przepisami będzie to możliwe na podstawie dokumentacji medycznej – tłumaczy radczyni prawna. – Zespół prowadzący kontrolę będzie miał uprawnienie do żądania od lekarza wydania dokumentacji medycznej, będzie mógł również poprosić o dosłanie dodatkowych dokumentów, które posłużą temu, żeby już po ustaniu okresu orzeczenia o czasowej niezdolności do pracy można było skontrolować, czy faktycznie były podstawy do jego wydania.

Źródło: Newseria

W 2024 roku lekarze w całej Polsce wystawili blisko 9,5 tys. zaświadczeń lekarskich z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu. To o 44,9% więcej niż w 2023 r. Z danych ZUS-u wynika też, że w ub.r. liczba dni nieobecności z ww. powodu wyniosła 99,6 tys. To wzrost o 50,4% rdr. Najwięcej zaświadczeń z omawianego tytułu, czyli 31,9% ogółu, dotyczyło absencji trwającej do 5 dni. Do tego widać, że najczęściej po ww. dokument sięgały osoby w wieku 40-44 lat. Dalej w rankingu są pacjenci mający 35-39 i 45-49 lat. Na końcu zestawienia znalazły się osoby do 19. roku życia. Przed nimi uplasowali się seniorzy. Ponadto w ub.r. mężczyznom wystawiono więcej takich zaświadczeń niż kobietom.
Duży skok w zestawieniu
Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) udostępnił dane dotyczące liczby wydanych zaświadczeń lekarskich oznaczonych kodem C. Popularnie są one zwane zwolnieniami z tytułu niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu. W 2024 roku lekarze w całej Polsce wystawili ich blisko 9,5 tys. To o 44,9% więcej niż w 2023 roku, kiedy było ich 6,6 tys. Janusz Sierosławski z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie jest zdania, że liczby te nie są tak dramatyczne, jak może się wydawać na pierwszy rzut oka, gdy weźmiemy pod uwagę, że w naszym kraju pracuje ponad 17 mln obywateli.

– Nawet jeśli wzrost procentowy jest duży, to w dalszym ciągu odnosimy się do niewielkich liczb. Należy też mieć na względzie to, że wzrost może być wynikiem tego, że zaświadczenia lekarskie wynikające z nadużywania alkoholu to rozwiązanie stosunkowo nowe, które wpisuje się w nurt redukcji szkód. Pracownik obsługujący maszyny czy prowadzący pojazdy, który pojawiłby się w pracy po spożyciu, mógłby spowodować bardzo poważne zagrożenie dla mienia pracodawcy i innych osób. Dobrze więc, że coraz więcej osób w takiej sytuacji ma szansę na „bezbolesne” opuszczenie pracy – dodaje ekspert.

Z kolei dr hab. Damian Czarnecki, prof. Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum w Bydgoszczy, pielęgniarz w Oddziale Leczenia Uzależnień Kliniki Psychiatrii Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy, podkreśla, że ustalenie przyczyny wzrostu liczby wystawianych zaświadczeń z kodem C jest trudne, bo wpływa na to wiele czynników.

– Roczne statystyki zmieniają się. Przykładowo w okresie pandemii nastąpił spadek wystawionych zwolnień z kodem C, na co mogła mieć wpływ praca zdalna. Do tego mogło być mniej okazji do nadużywa alkoholu. Można domniemywać, że obecny wzrost liczby tego typu zaświadczeń, przynajmniej częściowo, jest związany z zaostrzeniem prawa w zakresie kar za prowadzenie pojazdu po użyciu alkoholu – uważa prof. UMK w Toruniu.

Dominuje krótki okres
Z analizy danych wynika również, że najwięcej ww. zaświadczeń lekarskich dotyczyło absencji 1-5 dni – ponad 3 tys. (31,9% ogółu). 2,8 tys. było o długości 11-20 dni (29,5%), a 2,6 tys. – 6-10 dni (27,8%). Dalej mamy 742 zaświadczenia wystawione na okres 21-30 dni (7,8%), 162 – na 34 dni i więcej (1,7%), a także 119 – na 31-33 dni (1,3%). W opinii psychologa Michała Murgrabiego z platformy psychoterapii online ePsycholodzy.pl, najbardziej niepokojące są absencje trwające powyżej 21 dni, które stanowią 10,8% wszystkich zwolnień.

– Taka długość niezdolności do pracy często wiąże się z poważnymi problemami zdrowotnymi, przewlekłymi schorzeniami związanymi z nadużywaniem alkoholu oraz koniecznością specjalistycznej terapii. Może to również wskazywać na osoby znajdujące się w fazie zaawansowanego uzależnienia, które wymaga długoterminowego leczenia i wsparcia psychologicznego – dodaje Michał Murgrabia.

Do tego dr hab. Czarnecki wyjaśnia, że dolegliwości wynikające z wcześniejszego nadużycia alkoholu, a nawet alkoholowy zespół abstynencyjny (niepowikłany), trwa zwykle kilka dni. Czasami jednak objawy odstawienia alkoholu mogą utrzymywać się dłużej, a nawet nasilać się i przejść w powikłany zespół abstynencyjny. W takiej sytuacji osoba uzależniona od alkoholu wymaga interwencji specjalistycznej, np. leczenia detoksykacyjnego. Zwykle trwa ono 10-15 dni, a leczenie uzależnienia od alkoholu stacjonarne – powyżej ośmiu tygodni.

– Dodatkowo należy zaznaczyć, że nieobecność w pracy ponad 30 dni wymaga ponownego badania lekarskiego w medycynie pracy. Natomiast zwolnienie z kodem C związane jest nie tylko z niezdolnością do pracy, wynikającą z nadużycia alkoholu, ale również może wiązać się z powikłaniami zdrowotnymi somatycznymi i psychicznymi – dodaje prof. UMK w Toruniu.

Wzrost liczby dni absencji
Do tego z danych ZUS-u wynika, że w 2024 r. liczba dni absencji chorobowej z ww. tytułu wyniosła 99,6 tys. To o 50,4% więcej niż w 2023 roku, kiedy było ich 66,3 tys. Radca prawny Szymon Witkowski, główny legislator i pełnomocnik zarządu ds. dialogu społecznego Pracodawców RP, zauważa, że absencja chorobowa pracownika nie tylko powoduje problemy organizacyjne, ale przekłada się też na bezpośredni koszt dla pracodawcy. Nie tylko bowiem potrzebne jest zastępstwo za nieobecnego pracownika, ale również do 33 dnia zwolnienia lekarskiego w ciągu roku wynagrodzenie chorobowe płaci pracodawca, a nie ZUS.

– Pracodawcy mogą nieprzychylnie patrzeć na pracownika, który jest nieobecny z powodu nadużywania alkoholu. Jednocześnie istnieje zakaz dyskryminacji pracownika ze względu na stan zdrowia, więc jeśli nadużywanie alkoholu nie wpływa bezpośrednio na życie zawodowe danej osoby, to pracodawca nie powinien wyciągać negatywnych konsekwencji z choroby pracownika – tłumaczy Szymon Witkowski.

Przodują 40-latkowie
W ubiegłym roku najwięcej zaświadczeń lekarskich z kodem C wystawiono osobom w wieku 40-44 lat – 1,8 tys. Po 1,5 tys. wydano ich pacjentom mającym 35-39 lat i 45-49 lat. Najmniej takich zaświadczeń uzyskały osoby w wieku 19 lat i młodsze – 55. Przed nimi w zestawieniu są seniorzy mający co najmniej 65 lat – 68. Z badań naukowych, prowadzonych przez dra Damiana Czarneckiego, wynika, że średnia wieku mężczyzn uzależnionych od alkoholu, leczonych stacjonarnie odwykowo, wynosi ok. 43 lata. To pokrywałoby się z przytaczanymi statystykami. W ocenie eksperta, mniejszy odsetek osób młodszych może wynikać z faktu, że nie podjęły one jeszcze zatrudnienia lub odniosły mniejsze straty zdrowotne z powodu picia alkoholu.

– Co do seniorów, którym wystawiono ww. zwolnienia, to grupa tych osób w dużej części już jest na emeryturze lub pracuje na część etatu. Niemniej coraz częściej porusza się temat problemu uzależnienia od alkoholu osób starszych, u których obserwuje się duże trudności z jego diagnozą, m.in. z powodu poczucia stygmatyzacji, wielochorobowości i samotności – wyjaśnia prof. UMK w Toruniu.

Mężczyźni bardziej „aktywni”
Biorąc pod uwagę podział na płeć, w 2024 roku mężczyznom wystawiono 7,4 tys. zaświadczeń z kodem C (w 2023 roku – prawie 5 tys.), a kobietom – 2,1 tys. (1,6 tys.). Takie wyniki nie dziwią psychologa Michała Murgrabiego. Zauważa on, że mężczyźni statystycznie częściej sięgają po alkohol w sposób problemowy i rzadziej korzystają z pomocy psychologicznej. Z kolei Michał Pajdak z platformy psychoterapii online ePsycholodzy.pl uważa, że większa skłonność mężczyzn do nadużywania alkoholu wynika z biologii, norm społecznych i sposobu radzenia sobie z emocjami. Natomiast Szymon Witkowski zastanawia się, czy rosnąca liczba zwolnień lekarskich wystawianych mężczyznom nie zapowiada potencjalnych problemów w branżach, w których stanowią oni procentowo większą część kadr.

– Wydaje się, że w odniesieniu do problemu uzależnienia od alkoholu dysproporcja płci jest stała. Znacznie wyższy odsetek mężczyzn niż kobiet podejmuje leczenie odwykowe. Wynikać to może z różnic w stylu picia i ze stygmatyzacji osób nadużywających alkoholu, w szczególności kobiet, które z większą trudnością zgłaszają problem uzależnienia w obawie przed odrzuceniem społecznym – podsumowuje prodziekan Collegium Medicum w Bydgoszczy.
 
źródło: MondayNews
W pierwszych 10 miesiącach tego roku wystawiono ponad 8 tys. zaświadczeń lekarskich w związku z niezdolnością do pracy spowodowaną nadużyciem alkoholu (kod „C”). To więcej niż w całym 2023 roku, kiedy takich przypadków było 6,6 tys. Z danych ZUS-u wynika również, że od stycznia do października br. liczba dni absencji chorobowej z tego tytułu wyniosła 83,2 tys. W całym 2023 roku odnotowano ich 6,6 tys. Analiza pokazuje też, że najwięcej takich zaświadczeń lekarskich – 2,6 tys. – dotyczyło absencji wynoszącej 1-5 dni (31,9% ogółu). Nieco mniej – 2,4 tys. – było o długości 11-20 dni (29,6%). Natomiast 2,3 tys. dot. 6-10 dni (28%). Najwięcej tego typu zaświadczeń – 1,5 tys. – wystawiono osobom w wieku 40-44 lat (18,5%).
Niedoszacowany problem
Osoby niezdolne do pracy z powodu nadużycia alkoholu otrzymują zwolnienie lekarskie oznaczone kodem „C”. Z danych udostępnionych przez ZUS wynika, że od stycznia do października br. lekarze wystawili ponad 8 tys. takich zaświadczeń. To więcej niż w całym 2023 roku, kiedy takich przypadków było 6,6 tys. Najwięcej wystawiono ich w woj. mazowieckim – 1,1 tys. (13,2%), wielkopolskim – 916 (11,4%), a także śląskim – 899 (11,2%). Patrycja Załuska, ekspertka ds. rynku pracy z Uniwersytetu SWPS w Warszawie, zauważa, że wzrost liczby zaświadczeń lekarskich o kodzie „C” jest niepokojący, a i tak nie daje pełnego obrazu problemu.

– Omawiane dane dotyczą tylko osób zatrudnionych, a nie obejmują m.in. bezrobotnych, pracujących na czarno lub tych, które nadużywają alkoholu, ale nie korzystają z tego typu zwolnień lekarskich. Zatem można przypuszczać, że skala problemu jest większa niż wskazują na to dane ZUS-u. Dodatkowo według Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, koszty wynikające ze spożywania alkoholu w Polsce w 2024 roku wynoszą ponad 93 mld zł rocznie, a samego leczenia chorób związanych z nadużywaniem alkoholu – przeszło 0,5 mld zł – mówi ekspertka z SWPS.

Z kolei Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy oraz zarządzania i efektywności pracy, stwierdza, że liczba zwolnień z ww. tytułu to nawet nie promil zwolnień ogółem. – Wzrost zgłoszeń oznacza, że ludzie częściej zajmują się problemem choroby alkoholowej. Z perspektywy eksperta, cieszę się, że coraz więcej osób podejmuje leczenie. Jednak problem uzależnień, moim zdaniem, jest niedoszacowany w prezentowanych danych. Osoby cierpiące z tego tytułu rzadko do tego się przyznają i zgłaszają inne dolegliwości, które są pochodną uzależnień. Być może na statystyki wpłynęła zmiana ustawy. Do tego doszły obowiązki kontroli trzeźwości, nałożone na pracodawców. Chcąc zatrzymać dobrych pracowników, część pracodawców aktywnie wspiera ich w zdrowieniu – dodaje ekspertka z BCC.

W opinii Michała Pajdaka z platformy ePsycholodzy.pl, rosnąca liczba zwolnień wystawianych w związku z nadużywaniem alkoholu to niepokojący sygnał, ale są też bardziej optymistyczne tendencje. Ekspert wskazuje na modę na niepicie alkoholu. To zjawisko wynikające z rosnącej świadomości zdrowotnej. Do tego ekspert dodaje, że trzeźwy styl życia nie jest już tylko domeną abstynentów czy osób z problemami alkoholowymi, ale coraz częściej staje się świadomym wyborem, który jest akceptowany, a nawet podziwiany w społeczeństwie.

W pandemii było gorzej
W pierwszych dziesięciu miesiącach br. liczba dni absencji chorobowej z tytułu nadużywania alkoholu wyniosła 83,2 tys. W całym 2023 roku była na poziomie 66,3 tys. Dr n. społ. Marta Zin-Sędek, główny specjalista w Dziale Badań, Monitorowania i Współpracy Międzynarodowej w Krajowym Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, zastrzega, że same dane ZUS-u dotyczące absencji chorobowych z powodu nadużywania alkoholu pokazują nam wprawdzie niewielką tendencję wzrostową, ale w dłuższej perspektywie widać spadek liczby zaświadczeń z kodem „C” oraz skrócenie absencji chorobowej z powodów powiązanych z nadużywaniem alkoholu.

– Według raportu ZUS-u, w 2020 roku wydanych zostało dwukrotnie mniej niż w 2019 roku (5,1 tys. vs 12,3 tys.) zaświadczeń lekarskich z kodem „C”. Liczba dni niezdolności do pracy, na które wystawiono takie dokumenty była niemal trzykrotnie mniejsza (57,9 tys. vs. 158,7 tys. dni). Porównując więc obecne dane ZUS-owskie do tych sprzed pandemii, możemy powiedzieć o znacznym zmniejszeniu się problemu absencji w pracy z powodu alkoholu – uzupełnia dr Zin-Sędek.

Natomiast Michał Pajdak zwraca uwagę na konsekwencje dla gospodarki i rynku pracy. Przede wszystkim długotrwałe absencje pracowników prowadzą do spadku wydajności przedsiębiorstw. Firmy ponoszą koszty związane z koniecznością organizowania zastępstw lub redukcji zasobów, co może wpływać na jakość usług oraz terminowość realizacji zadań. W opinii eksperta, to może także przenosić się na morale zespołów, generując frustrację i przeciążenie pracowników, którzy muszą przejmować obowiązki nieobecnych kolegów.

– Pracownikowi, który otrzymał zwolnienie lekarskie z kodem C, nie przysługuje prawo do wynagrodzenia ani zasiłku przez pierwszych 5 dni od daty jego rozpoczęcia. Jednak dłuższe nieobecności generują obciążenie dla systemu opieki społecznej, ponieważ wypłaty zasiłków chorobowych stanowią dodatkowe koszty dla ZUS-u. W skali makroekonomicznej zwiększona absencja, związana z nadużywaniem alkoholu, może prowadzić do strat finansowych dla gospodarki z powodu utraconych dni pracy, spowolnienia produkcji oraz obniżenia konkurencyjności firm – podkreśla Michał Pajdak.

Ekspert dodaje, że same zwolnienia kosztują podatnika lub pracodawcę blisko 50 mln rocznie. – Do tego trzeba doliczyć koszty zastępstwa, utraconych korzyści przez przedsiębiorców, niedotrzymanych terminów, w tym także potencjalnych kar. Należy jeszcze doszacować straty wynikające rekrutacji nowych pracowników i ich szkoleń, jeśli długość absencji będzie tego wymagała – wylicza ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Zaświadczenia z kodem „C” a wiek
W omawianym okresie najwięcej tego rodzaju zaświadczeń lekarskich – 1,5 tys. (18,5%) – wystawiono osobom w wieku 40-44 lat. Dalej widzimy grupę wiekową 35-39 lat – 1,3 tys. (15,9%), a także 45-49 lat – 1,2 tys. (15,4%). Najmniej zaś takich dokumentów – 41 (0,5%) – wystawiono ludziom w wieku 19 lat i mniej, a także 65 lat i więcej (0,7%). Dr n. społ. Marta Zin-Sędek objaśnia, że jeśli chodzi o różnice w absencji w pracy w poszczególnych grupach wiekowych, to typowa trajektoria konsumpcji alkoholu jest taka, że w latach młodości poziom spożycia jest stosunkowo niewielki. Rośnie i utrzymuje się na dość wysokim poziomie przez cały okres aktywności zawodowej. Zaczyna spadać po 50. roku życia i gwałtownie obniża się na emeryturze.

– Można to w pewnym stopniu przełożyć też na picie problemowe. W badaniu „Epidemiologia zaburzeń psychiatrycznych i dostępność psychiatrycznej opieki zdrowotnej EZOP-Polska”, przeprowadzonym w 2012 roku, to w grupie wiekowej 40-49 lat był najwyższy odsetek mężczyzn z zaburzeniami związanymi z piciem alkoholu – 27,2%, a w przypadku kobiet – w grupie 30-39 lat – 5,7%. Dane z badania EZOPII przeprowadzonego w latach 2019-2020, również pokazują, że największe odsetki osób z zaburzeniem związanym z alkoholem wśród kobiet odnotowano w grupie wiekowej 30-39 lat (3,3%), jednak w przypadku mężczyzn najwyższe odsetki dotyczą osób w wieku 50-64 lat (17,2%) – komentuje dr n. społ. Marta Zin-Sędek.

Mężczyźni są bardziej „aktywni”
Biorąc pod uwagę podział na płeć, w pierwszych dziesięciu miesiącach tego roku 6,2 tys. ww. zaświadczeń wystawiono mężczyznom, a 1,8 tys. – kobietom. Dla porównania, w całym 2023 roku było to odpowiednio blisko 5 tys. i 1,6 tys. Psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl nie jest zaskoczony tą dysproporcją.

– Mężczyźni statystycznie częściej sięgają po alkohol w sposób ryzykowny i są bardziej narażeni na uzależnienie. Społeczne normy i wzorce zachowań również mogą sprzyjać większemu spożyciu alkoholu przez mężczyzn. Kobiety mogą natomiast rzadziej ujawniać swoje tego typu problemy ze względu na obawy związane ze stygmatyzacją społeczną – wskazuje Michał Murgrabia.

Z analizy danych wynika również, że najwięcej ww. zaświadczeń lekarskich – 2,6 tys. – dotyczyło absencji wynoszącej 1-5 dni (31,9% ogółu liczby wszystkich zaświadczeń). Dalej w zestawieniu widać 2,4 tys. – o długości 11-20 dni (29,6%), 2,2 tys. – 6-10 dni (28%), 623 zaświadczenia o długości absencji 21-30 dni (7,8%), 121 – 34 dni i więcej (1,5%), a także 96 – 31-33 dni (1,2%). Katarzyna Lorenc tłumaczy, że zaświadczenia dłuższe świadczą o leczeniu zazwyczaj w postaci odwyku, wymagającego szerszej izolacji.

– Detoksykacja organizmu trwa od kilkunastu godzin do kilku, a nawet kilkudziesięciu dni. Psychoterapia w zakładach stacjonarnych i oddziałach dziennych trwa od 6 do 8 tygodni. Daje się ją pogodzić z pracą – tłumaczy ekspertka z BCC.

Pytany o to, czy liczba zaświadczeń lekarskich o niezdolności do pracy z powodu nadużywania alkoholu będzie rosła, Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl. przyznaje, że tak może być, o ile nie zostaną podjęte odpowiednie działania. Jednocześnie ekspert zaznacza, że rosnące tempo życia, stres związany z pracą, niepewność ekonomiczna oraz problemy natury psychicznej mogą sprzyjać częstszemu sięganiu po alkohol.
 
 

źródło: MondayNews

Stan zdrowia pracujących Polaków wpływa nie tylko na konkurencyjność firm i koszty ponoszone przez pracodawców, ale i na całą gospodarkę. Jednak zapewnienie dostępu do szybkiej i efektywnej opieki zdrowotnej może te koszty znacząco zmniejszyć. Podczas gdy średnia długość zwolnienia lekarskiego w publicznym systemie ochrony zdrowia wynosi 10 dni, w przypadku opieki prywatnej to już tylko 4,5 dnia – wynika z badania Medicover. Kilkukrotnie niższe są też koszty generowane przez poszczególne jednostki chorobowe, co pokazuje wyraźną przewagę prywatnej opieki. Zapewnienie dostępu do niej może ograniczyć ponoszone przez pracodawców koszty związane z prezenteizmem i absencjami chorobowymi w wysokości nawet 1,5 tys. zł na pracownika.
 Świadomość polskich pracodawców co do roli kapitału zdrowia i kondycji zdrowotnej ich pracowników jest dzisiaj bardzo wysoka – mówi agencji Newseria Biznes dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego, dyrektorka Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

 Polska już od wielu lat może się pochwalić jednym z najniższych wskaźników bezrobocia, co powoduje, że bardzo wielu pracodawców musi dziś zabiegać o ręce do pracy. Dlatego nie ma innego wyjścia, jak pochylić się nad tym, aby pracownicy, którzy już dla nas pracują, mogli cieszyć się dobrostanem zarówno fizycznym, jak i psychicznym. A to wymaga odpowiedzialnych, długoterminowych, sukcesywnych inwestycji w warunki pracy i działania, które mogą zmniejszyć oddziaływanie czynników ryzyka. 

Standardem na rynku pracy stało się zapewnianie pracownikom dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego i opieki medycznej, ale też wzmacnianie w środowisku pracy innych aktywności, które mogą pomóc im zadbać o zdrowie.

– Na przestrzeni lat widzimy, że pracodawcy coraz chętniej inwestują w benefity pracownicze, co jest oczywiście wymuszone przez rynek pracy. Firmy – żeby dzisiaj pozyskać i utrzymać dobrego pracownika – muszą zapewnić dobre benefity pracownicze. A opieka zdrowotna od lat pozostaje najbardziej cenionym benefitem – dodaje Artur Białkowski, członek zarządu i dyrektor zarządzający Pionu Usług Biznesowych Medicover.

Jak podkreśla, inwestycja w taką dodatkową opiekę zdrowotną dla pracowników ma wymierny zwrot w postaci realnych oszczędności dla pracodawcy. Wyliczenia zawarte w raporcie „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2023” pokazują, że zwolnienia lekarskie osób objętych opieką Medicover są o ponad 50 proc. krótsze niż w publicznej ochronie zdrowia. To m.in. efekt szybkiego dostępu do ścieżki diagnostyczno-leczniczej, co pozwala skrócić czas leczenia w ramach L4.

 Zadbanie o zdrowie pracowników przekłada się na oszczędności rzędu 1462 zł rocznie w przeliczeniu na każdą osobę pracującą. Jeśli przemnożymy to przez liczbę wszystkich osób zatrudnionych w polskiej gospodarce, czyli ponad 17 mln, to potencjalna oszczędność dla gospodarki jest ogromna, bo to jest ponad 24,5 mld zł – podkreśla Artur Białkowski.

 Jest o co walczyć, wymierność inwestycji w zdrowie pracownika, wymierność inwestycji w model kompleksowej, profilaktycznej opieki zdrowotnej to jest absolutnie inwestycja dająca bardzo wysoką stopę zwrotu na poziomie nie tylko jednostki, ale również samego państwa – podkreśla dyrektorka Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Choroba pracownika każdorazowo generuje koszty – zarówno dla pracodawcy, jak i całej gospodarki – których głównym źródłem jest nieobecność spowodowana przebywaniem na zwolnieniu lekarskim albo nieefektywna obecność w pracy, tzw. prezenteizm, czyli przychodzenie do pracy pomimo złego stanu zdrowia, które wiąże się z niższą wydajnością i pogorszeniem jakości pracy.

– Polskie społeczeństwo jest w słabej kondycji zdrowotnej, co wyraża się w dużej liczbie zwolnień lekarskich, których liczba rośnie systematycznie już od wielu lat. Wzrasta również średnia długość zwolnienia lekarskiego odnotowywana przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w 2022 roku w Polsce wystawiono łącznie 27 mln zwolnień lekarskich dotyczących czasowej niezdolności do pracy na łączną liczbę 288,8 mln dni. Statystycznie najdłużej przebywały na zwolnieniu osoby w wieku 30–39 lat, czyli w szczycie aktywności zawodowej.

– Absencja jest, nie ukrywajmy, sporym kosztem, a im dłuższa, tym ten koszt większy. Pracodawca musi zapewnić ciągłość działania swojej organizacji, a jeżeli pracownicy chorują, to jej wydajność spada – mówi Artur Białkowski.

 Porównaliśmy dane medyczne naszych pacjentów, którzy korzystają ze skoordynowanej, wysokojakościowej opieki medycznej, z danymi ogólnymi. Na tej podstawie zauważyliśmy, że średnia absencja chorobowa w publicznym systemie ochrony zdrowia wynosi 10 dni, natomiast w populacji pacjentów Medicover – 4,5 dnia. I to jest oczywiście duża oszczędność dla pracodawcy.

Z raportu „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2023” wynika, że dolegliwością, która generuje najwięcej kosztów chorobowych związanych z absencją i prezenteizmem, są infekcje dróg oddechowych. Te koszty różnią się jednak w zależności od modelu opieki – infekcje dróg oddechowych generują aż 1299 zł rocznie w przeliczeniu na pracownika w publicznym systemie ochrony zdrowia, natomiast w przypadku opieki prywatnej ten koszt spada już do 826 zł. Na drugim miejscu znajdują się bóle pleców, generujące 1023,7 zł w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego i 296,5 zł kosztów na jednego pracownika w ramach opieki prywatnej. To wyraźniej pokazuje ogromną różnicę na rzecz opieki prywatnej.

Dlatego eksperci podkreślają, że zapewnienie pracownikom szybkiego dostępu do efektywnej opieki w trakcie choroby może mieć wpływ na ograniczenie kosztów związanych z absenteizmem i prezenteizmem poprzez skrócenie liczby dni zwolnienia lekarskiego i szybszą poprawę stanu zdrowia pracownika, ograniczającą nieefektywną obecność w pracy.

– Analizując dane z raportu, można wysnuć wniosek, że dobra, skoordynowana opieka medyczna generalnie poprawia kondycję zdrowotną pracowników, a to przekłada się na krótsze absencje – mówi członek zarządu Medicover.

Z raportu Medicover wynika, że najczęstszym powodem zwolnień lekarskich w 2022 roku – z wyłączeniem ciąży i połogu – były choroby układu oddechowego (25,9 proc.), choroby układu ruchu (10,5 proc.), w tym głównie bóle pleców, oraz urazy i zatrucia pokarmowe (7,9 proc.). Natomiast biorąc pod uwagę dynamikę z lat 2020–2022, w tym czasie spadła liczba dni zwolnień lekarskich z powodu dolegliwości układu ruchu, co może być spowodowane końcem pandemii COVID-19 i powrotem pracowników do codziennej aktywności. Z drugiej strony znacząco wzrosła w tym czasie liczba L4 wystawianych ze względu na choroby układu oddechowego (wzrost o 21 proc.) oraz zaburzenia psychiczne (wzrost o 23 proc.), czego przyczyną statystycznie najczęściej była reakcja na ciężki stres, zaburzenia lękowe i epizody depresyjne.

Według ekspertów pokazuje to konieczność intensyfikacji działań w obszarze profilaktyki infekcji dróg oddechowych, np. poprzez promocję szczepień ochronnych, oraz w obszarze zaburzeń psychicznych, ponieważ ich efektywne leczenie jest kluczem do normalnego funkcjonowania społecznego i zawodowego, bez konieczności pozostawania na zwolnieniu lekarskim pracowników.

– Poza opieką zdrowotną są też inne benefity, na które pracownicy bardzo liczą, a pracodawcy coraz chętniej w nie inwestują, jak chociażby dostęp do obiektów sportowych. Aktywność fizyczna też przekłada się na zdrowie i lepszą kondycję pracowników, a tym samym większe zaangażowanie w pracę – podkreśla Artur Białkowski.

 – Wiemy też, że coraz większym problemem społecznym jest zdrowie psychiczne i pracodawcy również są tego świadomi. Obserwujemy, że i w tym obszarze coraz częściej inwestują w to, żeby zapewnić pracownikom wsparcie m.in. poprzez spotkania, webinary, konsultacje, ale także dostęp do kwalifikowanej opieki medycznej w tym zakresie.

– Inwestycje w zdrowie zawsze mają bardzo wysoką stopę zwrotu, wyrażają się przede wszystkim w tym, że możemy w ciągu naszego życia i aktywności zawodowej pracować w sposób niezachwiany i niezburzony stanami chorobowymi. Dzisiaj ponad 12 mln Polaków jest biernych zawodowo, pomimo że w niektórych przypadkach są jeszcze w wieku produkcyjnym. Milion osób, które jeszcze nie osiągnęły wieku emerytalnego, są dzisiaj poza rynkiem pracy ze względu na stan zdrowia, 800 tys. osób jest poza rynkiem pracy ze względu na obowiązki związane z opieką nad innymi członkami rodziny, zatem istnieje potencjał do tego, żebyśmy poprawiali tę kondycję zdrowotną – uważa dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

To już dziewiąta edycja raportu „Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2023”, który pokazuje profil zdrowotny pracujących Polaków, charakteryzując poszczególne grupy zawodowe pod kątem najczęstszych problemów ze zdrowiem i głównych przyczyn absencji chorobowej. Raport przedstawia statystyki z lat 2020–2022 i został opracowany na podstawie danych medycznych grupy 500 tys. osób – od pracowników biurowych, przez stanowiska decyzyjne, po pracowników fizycznych reprezentujących wszystkie branże w Polsce.

źródło: biznes.newseria.pl