Medicalpress
Zapowiadany audyt nowych kierunków lekarskich, zwłaszcza tych bez pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej, coraz bliżej. Część środowiska lekarskiego oczekuje wprost ich likwidacji, ale czy to oczekiwanie realne? Uczelnie wykorzystują czas na ponowną weryfikację do wprowadzania działań naprawczych, które mają przekonać PKA do wydania w drugim podejściu pozytywnej opinii. Na decyzję czekają też studenci, którzy w razie potrzeby mają mieć zapewnioną alternatywę.
Wraz z nowym rokiem powrócił temat ponownej weryfikacji nowych kierunków lekarskich. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przypomina, że w Polsce wszystkich kierunków lekarskich działa 36, z czego 14 rozpoczęło kształcenie w październiku 2023 roku. Ze wspomnianych 14, aż 10 nie miało pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA).

Już na przełomie 2023 i 2024 roku nowy minister nauki informował, że planuje kontrole dotyczące kierunków lekarskich tworzonych w ostatnich latach na uczelniach, które nie miały doświadczenia w kształceniu na kierunkach medycznych. Dziś te plany nabierają rozpędu.
Jak informuje resort, kontrole będą w pierwszej kolejności obejmą uczelnie, które nie dostały pozytywnej opinii PKA oraz te, co do których pojawiły się skargi.

– Jest sporo zamieszania, jeśli chodzi o te kierunki lekarskie, mamy sporo skarg. To musi być zrobione spokojnie, żeby przede wszystkim nie ucierpieli studenci – mówi minister nauki Dariusz Wieczorek.

MNiSW informuje także, że kontrole powinny rozpocząć się w ciągu kilku tygodni, a nawet dni. W pierwszej kolejności resort sprawdzi i przeanalizuje dokumenty, które dotyczą spełnienia wymagań wynikających z opinii PKA.

Wszystkie uczelnie, które utworzyły kierunki lekarskie, zostaną sprawdzone przez PKA po roku funkcjonowania kierunku. Ministerstwo zastrzega, że jeśli w toku kontroli potwierdzi się, że niedociągnięcia kierunków bez pozytywnej opinii PKA nie zostały naprawione, będzie to podstawą do cofnięcia pozwolenia na prowadzenie studiów na tym kierunku. Resort nauki podkreśla jednak, że gdyby doszło do takiej sytuacji, studentom zostanie zapewniona alternatywa.

Prof. Gruchała: audyt po roku? To za późno
Prof. Marcin Gruchała, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM) i rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, mówi “Pulsowi Medycyny”, że informacje dotyczące nowo utworzonych w ostatnim czasie kierunków lekarskich bez pozytywnej opinii Polskiej Komisji Akredytacyjnej, jakie pojawiają się w przestrzeni informacyjnej, są póki co zdawkowe.

– Trudno na ich podstawie jednoznacznie wywnioskować, jakie są w tym zakresie plany Ministerstwa Zdrowia oraz resortu nauki na najbliższe miesiące czy tygodnie. Z jednej strony Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego informowało o planowanym audycie nowych kierunków lekarskich, które nie uzyskały akredytacji PKA, z drugiej nowe kierownictwo MZ zapewnia, że nie będą one wygaszane czy zamykane. Stanowisko KRAUM pozostaje w tym zakresie niezmienne: ze względu na liczne sygnały, napływające od studentów nowych kierunków lekarskich, mamy poważne wątpliwości, czy zachowana została należyta jakość kształcenia – mówi prof. Gruchała.

Jeśli zapadnie ostateczna decyzja o audycie kierunków lekarskich bez akredytacji PKA, to w ocenie prof. Gruchały powinien on zostać wykonany jak najszybciej.

– Zdecydowanie powinno mieć to miejsce wcześniej niż po roku funkcjonowania danego kierunku. Im dłużej będziemy zwlekać, tym większa będzie liczba osób studiujących lub zrekrutowanych na studia medyczne, a więc problem będzie narastał. Gdyby audyt wykazał konieczność zamknięcia któregoś z nowych kierunków lekarskich, uczelnie zrzeszone w KRAUM deklarują przyjęcie studentów z tych placówek. Studenci nie mogą ponosić negatywnych konsekwencji tego, że trafili na uczelnie niebędące w stanie spełnić wymogów określonych przez PKA i zapewnić odpowiednich standardów kształcenia – podkreśla prof. Gruchała.
Nie brakuje przy tym głosów, że progi umożliwiające przyjęcie na nowe kierunki lekarskie były niższe niż na uczelniach o ugruntowanej pozycji. Prof. Gruchała przypomina jednak, że są to młodzi ludzie, którzy zakwalifikowali się na studia.

– Są to osoby, które uzyskały status studentów, przechodząc przez proces rekrutacji, dzięki decyzjom podjętym przez państwowe instytucje – a te swoją powagą powinny gwarantować ich moc i ciągłość. Wraz ze statusem studenta uzyskały one więc prawo do dalszego kształcenia oraz jego weryfikacji według zasad jednolitych dla wszystkich uczelni – mówi rektor GUMed.

– Nawet jeśli taka decyzja zostałaby podjęta, nie sądzę, by zamknięte zostały wszystkie kierunki bez akredytacji PKA – są bowiem wśród nich takie, które z powodzeniem wdrażają działania naprawcze, tak aby spełnić standardy dotyczące jakości kształcenia – dodaje prof. Gruchała.

PKA zarzuca uczelniom głównie skromny dorobek naukowy kadry oraz braki w infrastrukturze
“Puls Medycyny” zwrócił się z prośbą o komentarz do trzech uczelni, które uruchomiły lub planują od kolejnego roku akademickiego kierunek lekarski, mimo że nie otrzymały pozytywnej opinii PKA: Politechniki Wrocławskiej, Akademii Tarnowskiej oraz Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu. Żadna z uczelni nie otrzymała jeszcze informacji o terminie ewentualnej kontroli. Politechnika Wrocławska spodziewa się ponownej oceny kierunku lekarskiego wiosną.

Dlaczego uczelniom odmówiono pozytywnej opinii PKA? W opublikowanej przez PKA uchwale Prezydium Komisji zarzuciło Politechnice Wrocławskiej, że uczelnia zaplanowała realizację niektórych zajęć w sposób utrudniający lub uniemożliwiający uzyskanie zaplanowanych efektów uczenia się. Chodzi np. o zajęcia z anatomii.

“Uczelnia wskazuje, że w planowanym programie studiów zapewni studentom kontakt z pacjentem już od pierwszych semestrów zajęć. Niemniej jednak każda obserwacja kliniczna w zakresie anatomii powinna być poprzedzona uzyskaniem wiedzy i umiejętności z tego zakresu podczas pracy na zwłokach i preparatach utrwalonych. Ponadto, zajęciom z anatomii prawidłowej z elementami anatomii topograficznej przypisano treści, które powinny być realizowane na zajęciach z histologii i cytofizjologii wskutek czego liczba godzin zajęć z anatomii prawidłowej z elementami anatomii topograficznej może być zbyt mała na uzyskanie zaplanowanych efektów uczenia się” – czytamy w uchwale PKA.

Jak zaznacza PKA, uczelnia nie przedstawiła też informacji o miejscu i organizacji zajęć w prosektorium. Inne zarzuty dotyczą kadry (w dużej mierze posiadającej dorobek w naukach innych niż medyczne), braku infrastruktury czy warunków rekrutacji. Według PKA istnieje ryzyko, że nie zapewniają one przyjęcia na studia osób posiadających odpowiednią wiedzę i umiejętności.

W przypadku Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu, jak informuje uczelnia, zarzuty dotyczyły przede wszystkim kadry, jej skromnego dorobku naukowego, albo niedostatecznego doświadczenia zawodowego. Zarzuty dotyczyły także niedostatecznej infrastruktury.

– W obu tych kwestach podjęliśmy działania naprawcze – zapewnia prodziekan Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Akademii Nauk Stosowanych w Nowym Sączu dr n. o zdr. Urszula Cisoń-Apanasewicz.

Nabór na kierunek lekarski w Akademii Tarnowskiej planowo ma rozpocząć się wiosną latem 2023/2024. Studia na uczelni ma rozpocząć 60 osób.

– PKA wskazała kilka zarzutów, m.in.: nie prowadzenie przez pracowników Uczelni badań w dyscyplinie nauki medyczne, brak dołączonego do wniosku dziennika praktyk, nie wskazanie minimalnej liczby punktów (progu) podczas rekrutacji, czy brak podręczników (lub nieaktualne) w uczelnianej bibliotece. Ponadto wątpliwości PKA wzbudziły zbyt podobne efekty uczenia dla zajęć do wyboru: anatomii funkcjonalnej i anatomii palpacyjnej oraz braki w infrastrukturze. Część zarzutów straciła już moc w wyniku działań podjętych przez uczelnię. Prace nad usunięciem pozostałych zostały już ukończone – informuje Piotr Kopa, rzecznik Akademii Tarnowskiej.

Akademia Tarnowska: złożyliśmy wniosek o możliwość prowadzenia kierunku lekarskiego, bo jesteśmy do tego przygotowani
Czy uczelnie obawiają się wygaszenia już uruchomionych kierunków lekarskich lub tych, które mają rozpocząć rekrutację w nowym roku akademickim? Przedstawiciele tych, których poprosiliśmy o komentarz, zgodnie przyznają, że nie.
– Jesteśmy przygotowani do prowadzenia kierunku lekarskiego, w przeciwnym razie nie składalibyśmy wniosku o możliwość prowadzenia kształcenia na tym kierunku. Warto już na wstępie podkreślić, że zdecydowaliśmy się nie otwierać w tym roku akademickim naboru na ten kierunek z troski o jakość kształcenia, dobro studentów, a w konsekwencji także dobro pacjentów. Widząc jak duże kontrowersje towarzyszyły wdrażaniu tego projektu w innych ośrodkach uznaliśmy, że wszystko musi zostać dopięte na ostatni guzik aby rozwiać wszelkie ewentualne wątpliwości – mówi Piotr Kopa z Akademii Tarnowskiej.

Przypomina przy tym, że w przygotowaniach do uruchomienia kierunku lekarskiego Akademii Tarnowskiej pomaga nam to, że od ponad 20 uczelnia lat kształci na kierunkach medycznych (fizjoterapia, pielęgniarstwo, położnictwo).

– Mówimy o kierunkach bardzo dobrze ocenianych przez Polską Komisję Akredytacyjną, z doskonałą kadrą, bardzo dobrym zapleczem, których studenci zdobywają laury najbardziej prestiżowych konkursów wiedzy i doskonale radzą sobie na rynku pracy. Obecnie najistotniejszą dla nas kwestią jest przygotowywane porozumienie z wiodącym akademickim ośrodkiem medycznym, który objąłby nasz kierunek lekarski opieką merytoryczną. Rozmowy trwają, są zaawansowane i mamy nadzieję niebawem przekazać dobre informacje w tym względzie – dodaje Piotr Kopa.

Jak dodaje, uczelnia kończy prace związane z rozbudową infrastruktury: chodzi o nowy budynek dla Wydziału Lekarskiego, wnioskuje też o potrzebne dofinansowanie z KPO. Ponadto uczelnia skompletowała potrzebną kadrę i posiada porozumienia ze szpitalami z regionu, gdzie odbywałaby się część zajęć dydaktycznych i klinicznych.
Politechnika Wrocławska: zatrudniamy starannie dobraną i doświadczoną kadrę, spokojnie czekamy na audyt PKA

Na Politechnice Wrocławskiej medycynę studiuje 60 osób.

– Na potrzeby nowego wydziału zaadaptowaliśmy zabytkowy budynek przedwojennego wrocławskiego szpitala projektu Maxa Berga. Inwestycja objęła przygotowanie pomieszczeń i pracowni dydaktycznych, a także stworzenie nowoczesnego Centrum Symulacji Medycznej oraz kilku laboratoriów. Obecnie dysponujemy m.in. najnowocześniejszym w Polsce Laboratorium Mikroskopii Wirtualnej, w którym studenci uczą się histologii. (…) Nasi studenci mają w sumie dostęp do kilku milionów preparatów histologicznych – mówi dr hab. n. med. Dariusz Jagielski, prof. nadzw. PWr, dziekan Wydziału Medycznego PWr.

Uczelnia planuje też doposażenie kluczowych pracowni dydaktycznych w ramach dwóch katedr oraz wspomnianego Centrum Symulacji Medycznej. Dr Dariusz Jagielski informuje też, że od I semestru dla studentów prowadzone są zajęcia praktyczne w wielospecjalistycznych szpitalach partnerskich PWr.

– Na wydziale zatrudniliśmy i wciąż zatrudniamy starannie dobraną i bardzo doświadczoną kadrę medyczną. Np. nauki kliniczne prowadzone będą przez specjalistów większości specjalizacji medycznych. Aktualnie pracuje u nas 72 nauczycieli akademickich, w tym 13 profesorów tytularnych i 19 profesorów uczelni. Za chwilę zmodernizujemy i doposażymy siedem kolejnych pracowni, w tym pomieszczenia dla Katedry Nauk Przedklinicznych, Farmakologii i Diagnostyki Medycznej oraz Katedry Nauk Społecznych i Chorób Infekcyjnych – podkreśla dr Jagielski.

– Spodziewamy się, że kolejna ocena kierunku będzie przeprowadzona przez Polską Komisję Akredytacyjną jeszcze wiosną. Jesteśmy do niej dobrze przygotowani. Biorąc pod uwagę nasze zaangażowanie, skalę poczynionych inwestycji oraz podjęte działania, jesteśmy spokojni, że otrzymamy pozytywną ocenę PKA – dodaje.

Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu: staramy się o własne prosektorium
Na Wydziale Lekarskim i Nauk o Zdrowiu Akademii Nauk Stonowanych w Nowym Sączu w roku akademickim 2023/2024 naukę na kierunku lekarskim rozpoczęło 50 studentów.

– Podejmując decyzje o uruchomieniu kierunku lekarskiego dokładnie przeanalizowaliśmy czy nasza baza pozwala na osiągniecie efektów uczenia się przypisanych do tego kierunku. Podjęliśmy współpracę z np. z Uniwersytetem Radomskim, w którym znajduje się nowoczesne prosektorium i nasi studenci uczą się anatomii. Podpisaliśmy porozumienie z Intercardem sp. z o. o., w którym powstało nowoczesne Wirtualne Laboratorium Serca i Naczyń wyposażone w system urządzeń opartych o modelowanie i wizualizację 3D struktur anatomicznych, umożliwiające nauczanie anatomii poprzez cyfrową symulację obrazów na bazie preparatów medycznych, obrazów radiologicznych i użycia w czasie rzeczywistym urządzeń do obrazowania medycznego (np. USG). Jest to unikalny, nowatorski sposób nauczania anatomii, pozostając komplementarnym do tradycyjnego nauczania z zastosowaniem preparatów – mówi prodziekan Wydziału Lekarskiego i Nauk o Zdrowiu Akademii Nauk Stonowanych w Nowym Sączu dr n. o zdr. Urszula Cisoń-Apanasewicz.

Podkreśla przy tym, że system nie zastąpi tradycyjnej nauki z zastosowaniem preparatów, stanowi jednak wsparcie edukacyjne.
– Zintegrowane aplikacje do nauki anatomii powstałe w oparciu o anatomiczne modele 3D i realne badania obrazowe skanów ciał człowieka, umożliwiają wyświetlanie obrazów w realnej wielkości ciała i organów człowieka, również w formie wirtualnych stołów anatomicznych, czy wirtualnych sekcji – mówi.

Akademia Nauk Stosowanych w Nowym Sączu informuje również o zaplanowanym doposażaniu bazy dydaktycznej w sprzęt oraz jej rozbudowie. Nowy obiekt ma zostać oddany do użytku do końca 2025 r.
– Jednocześnie w celu przyspieszenia uruchomienia własnego prosektorium, (…) podjęto decyzję o lokalizacji prosektorium w istniejącym obiekcie dydaktycznym znajdującym się w Kampusie Dydaktyczno-Sportowym, gdzie również usytuowany jest Wydział Lekarski i Nauk o Zdrowiu. Podpisano umowę z firmą architektoniczną na wykonanie programu funcjonalno-użytkowego adaptacji istniejącego budynku ANS w Nowym Sączu na cele prosektorium – podkreśla dr n. o zdr. Urszula Cisoń-Apanasewicz.

Prace związane z adaptacją i wyposażeniem budynku mają rozpocząć się w II kwartale 2024. Oddanie prosektorium do użytku nastąpi najpóźniej do końca 2024 roku.
Emilia Grzela

źródło: infoWire, Puls Medycyny

Samorząd lekarski uważa za konieczne podjęcie pilnych działań na rzecz powstrzymania destrukcji w obszarze kształcenia przeddyplomowego lekarzy i powrotu standardów kształcenia do kształtu sprzed roku 2021 r. – czytamy w stanowisku Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej.

Poniżej zamieszczamy treść stanowiska:

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej z najwyższym zaniepokojeniem i dezaprobatą traktuje wprowadzone w ostatnich latach zmiany prawne i organizacyjne prowadzące do degradacji kształcenia na kierunku lekarskim w Polsce.

Należy przypomnieć, że na mocy ustawy z dnia 17 listopada 2021 r. o zmianie ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2021 r. Poz. 2232) umożliwiono uczelniom zawodowym, a więc nie posiadającym charakteru akademickiego i z definicji przeznaczonym wyłącznie do kształcenia praktycznego, prowadzenie studiów na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym. Uczyniono to pomimo sprzeciwu środowiska lekarskiego, słusznie podkreślającego brak możliwości zapewnienia odpowiednich standardów kształcenia w tych uczelniach.

Kolejne istotne zmiany wprowadzono na mocy ustawy z dnia 28 lipca 2023 r. o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2023 r. poz. 1672). Ustawa ta znowelizowała ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, wprowadzając po raz kolejny ułatwienia dla uczelni w ubieganiu się o pozwolenie na utworzenie studiów na kierunkach lekarskim lub lekarsko-dentystycznym. Wskutek przyjętych w ustawie zmian:

Efektem wymienionych powyżej zmian jest bezprecedensowy wzrost liczby szkół wyższych kształcących lekarzy, przy czym większość z „neo-uczelni” medycznych jest nieprzygotowana do prawidłowej realizacji tego zadania. Nie sposób nie wspomnieć w tym miejscu o wiodącej roli Ministerstwa Edukacji i Nauki, które było głównym projektodawcą niszczenia systemu kształcenia lekarzy w Polsce i próby felczeryzacji profesji lekarskiej.

Wykonywanie zawodu lekarza i lekarza dentysty wymaga ciągłej edukacji i podnoszenia kwalifikacji – w myśl zasady „life-long learning”. W ocenie Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej kompetencje nabywane na etapie edukacji przeddyplomowej przez przyszłych lekarzy i lekarzy dentystów są kluczowe dla jakości świadczonych przez nich usług, a co za tym idzie dla stanu zdrowia pacjentów, funkcjonowania ochrony zdrowia, a w konsekwencji – bezpieczeństwa Rzeczypospolitej.

Źródło informacji: mp.pl

Medycyna jest dyscypliną kliniczną, uniwersytecką, ściśle związana z badaniami naukowymi, których celem jest poprawa metod leczenia pacjentów. Przyszli lekarze muszą być kształceni z zachowaniem najwyższych standardów w uczelniach akademickich dysponujących wysoko wykwalifikowaną kadrą naukową, bazą dydaktyczną, dostępem do nowoczesnych laboratoriów, pracowni umożliwiających m.in. wykorzystanie materiału sekcyjnego w nauczaniu, zwłaszcza anatomii, patomorfologii i medycyny sądowej oraz współpracą z wielospecjalistycznymi szpitalami klinicznymi

Samorząd lekarski uważa za konieczne podjęcie pilnych działań na rzecz powstrzymania destrukcji w obszarze kształcenia przeddyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów i powrotu standardów kształcenia lekarzy do kształtu sprzed roku 2021 r., kiedy pozwolenie na utworzenie studiów na kierunkach lekarskim lub lekarsko-dentystycznym mogła uzyskać wyłącznie uczelnia akademicka, która posiada kategorię naukową A+, A albo B+ w dyscyplinie nauki medyczne lub nauki o zdrowiu.

 
Pamiętajmy, że poprawa organizacji ochrony zdrowia to przede wszystkim wzrost jej finansowania, a to jest na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. I to tylko dzięki wieloetatowej pracy polskich lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia ten system, przy tak opłakanym finansowaniu, jeszcze działa – mówi prof. Krzysztof J. Filipiak.
Ministerstwo Zdrowia podało, że liczba miejsc na kierunkach lekarskich wzrosła z 7 tys. w 2016 roku do 11 tys. obecnie.

Rzeczywiście, liczba miejsc na kierunkach lekarskich wzrosła w podanym przez panią okresie o blisko 60 proc. Żałuję jednak, że nadal nie określono docelowego modelu kształcenia lekarzy w Polsce. Nie wiemy, ilu ich potrzeba, dla ilu państwo zapewni miejsca obowiązkowego stażu podyplomowego, miejsce rezydenckie do otwarcia specjalizacji. Czy system wie, ilu potrzebuje w skali kraju lekarzy specjalistów poszczególnych dziedzin? Gdzie oni mają pracować, jak rozłożyć to zatrudnienie regionalnie, aby zapewnić dostępność do specjalisty i zlikwidować kolejki? Nie prowadzano nawet takiej debaty i stąd zapewne trudno odnieść się do tych statystyk. Pamiętajmy też, że poprawa organizacji ochrony zdrowia to przede wszystkim wzrost jej finansowania, a to jest na jednym z ostatnich miejsc w Unii Europejskiej. I to tylko dzięki wieloetatowej pracy polskich lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia ten system, przy tak opłakanym finansowaniu, jeszcze działa.

Czy nowo utworzone kierunki lekarskie dysponują odpowiednim zapleczem dydaktycznym i technicznym, by przyjąć i efektywnie kształcić taką liczbę studentów? Czy nie odbije się to na jakości kształcenia?

Nie jestem osobą, do której powinna pani kierować takie pytanie. Każdą istniejącą, jak i powstającą uczelnię aspirującą do prowadzenia kierunku lekarskiego ocenia Polska Komisja Akredytacyjna (PKA) i to jej opinie są wyznacznikiem, czy dany podmiot dysponuje odpowiednim zapleczem dydaktycznym i technicznym, by przyjąć i efektywnie kształcić przyszłych lekarzy. PKA ocenia kierunek i uczelnię na podstawie aktualnie obowiązujących standardów kształcenia. Wysoko oceniam pracę PKA i każda z ocenianych uczelni wprowadza zmiany i unowocześnia metody, narzędzia, techniki pracy w oparciu o jej okresowe raporty. Czy wszystkie nowo powstające uczelnie dają gwarancję odpowiedniej jakości kształcenia? Nie jestem członkiem PKA, nie umiem zatem odpowiedzieć na to pytanie, ale ostatnio Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM) próbowała pochylić się nad tym problemem, opracowując swoiste rekomendacje, jak takie kształcenie powinno się odbywać. To dobry dokument, mam jednak do niego kilka zastrzeżeń.

Jakich?

Pierwsze zastrzeżenie to reprezentatywność KRAUM dla podmiotów kształcących lekarzy. Wysoko oceniam inicjatywę podjętą przez KRAUM – autorami dokumentu jest zresztą wielu moich kolegów o dużym doświadczeniu w zarządzaniu uczelniami i dydaktyce medycznej. Jest to jednak dokument sygnowany przez rektorów 15 uczelni kształcących lekarzy najdłużej w Polsce oraz rektora CMKP – uczelni niekształcącej w ogóle przeddyplomowo i nie zajmującej się tym zagadnieniem. Mamy zatem 15 rektorów w KRAUM, a uczelni kształcących lekarzy od października 2023 roku już 32, czyli większość z nich nie jest reprezentowana w tym gremium.

Nawet jednak ta pierwsza, historyczna piętnastka to w chwili obecnej uczelnie działające na odmiennych zasadach – część nadzorowana jest przez ministra zdrowia, część – przez ministra edukacji narodowej. Część kształci tylko na kierunkach medycznych („stare”, tzw. dawne akademie medyczne), część to wieloprofilowe uniwersytety. Zapewne należałoby to uwzględnić w funkcjonowaniu tego korporacyjnego ciała, jakim jest KRAUM i prędzej czy później do tego dojdzie.

Drugie zastrzeżenie do opracowanego dokumentu jest już merytoryczne. Część zawartych w rekomendacjach KRAUM postulatów jest kontrowersyjna: rekomendacja, aby kształcenie odbywało się w szpitalach klinicznych posiadających najwyższy stopień referencyjności, w praktyce zapewniona może być tylko w największych ośrodkach akademickich.

Osobnym problemem pozostaje również fakt, że te największe szpitale kliniczne w Polsce – reprezentowane przez moich kolegów z KRAUM – to instytucje najbardziej zadłużone wśród wszystkich ośrodków medycznych w Polsce. Jeżeli według danych o zadłużeniu ogłaszanych przez Ministerstwo Zdrowia, pierwszy z nich dochodzi do zadłużenia 1,5 miliarda złotych, drugi przekroczył już 500 milionów, naprawdę trudno będzie tam rozszerzać działalność dydaktyczną, zwiększać liczbę kształconych lekarzy. Mówię to również jako były pracownik akurat tego najbardziej zadłużonego szpitala w Polsce – UCK CSK Banacha, w którym przepracowałem 24 lata.

Czy w przyszłości takie nagłe zwiększenie liczby miejsc na kierunkach lekarskich wzmocni system ochrony zdrowia?

Nie wiemy, na ile zwiększenie limitu kształconych lekarzy do 11 tys. wzmocni system ochrony zdrowia. Przede wszystkim proszę pamiętać, że te osoby „wejdą do systemu” po 6 latach studiów, roku stażu (czyli za 7 lat), a specjalistami zostaną po następnych 4-5 latach. Czyli de facto zmiany w dostępie do specjalistów odczujemy za minimum 11-12 lat. Poza tym, nadal nie wiadomo, ilu z nich nie zdecyduje się na emigrację, podjęcie zawodu na terenie któregokolwiek kraju Unii Europejskiej, gdzie oferuje się im zdecydowanie lepsze warunki finansowe, socjalne, a przede wszystkim lepiej zorganizowaną pracę w swoim zawodzie. Odsyłam tutaj do jednej rzetelnej wiedzy na ten temat – badań prof. Macieja Duszczyka z Uniwersytetu Warszawskiego, który bada zachowania migracyjne przyszłych polskich lekarzy.

Jakie pan profesor widzi rozwiązanie tego problemu, jakim jest aktualny brak kadr?

Bardzo prosto, sformułowałbym je w pięciu punktach:

  1. Wzrost nakładów na ochronę zdrowia, reforma systemu, która pozwoliłaby zdjąć z lekarzy wiele obowiązków administracyjnych, tak by lepiej wykorzystać ich wiedzę fachową.
  2. Określenie docelowego modelu funkcjonowania ochrony zdrowia, zapotrzebowania na specjalistów, lekarzy podstawowej opieki, przy założeniu przynajmniej takiego finansowania ochrony zdrowia, jak średnia środków finansowych wydatkowanych w krajach Unii Europejskiej na pacjenta.
  3. Po określeniu ilu ma być lekarzy – określenie ilu powinniśmy kształcić i gdzie, ważna będzie odpowiedź, czy zapewnimy im odpowiednią liczbę miejsc stażowych, rezydenckich; trzeba również uwzględnić ruchy migracyjne – zarówno wyjeżdżających, jak i przyjeżdżających do Polski.
  4. Czuwanie nad tym, aby uczelnie kształcące lekarzy w Polsce spełniały wszystkie standardy kształcenia, budowanie autorytetu PKA, wsłuchiwanie się w jej uwagi, nieotwieranie kształcenia lekarzy w miejscach, w których okazuje się później, że na zajęcia z anatomii trzeba dojeżdżać do innego miasta setki kilometrów.
  5. Ścisła współpraca pomiędzy samorządem lekarskim (Naczelna Izba Lekarska), podmiotami nadzorującymi uczelnie kształcące lekarzy, a być może głęboka reforma kształcenia, uzgodnienie kto czuwa nad uczelniami kształcącymi lekarzy (minister zdrowia czy minister edukacji?), co powiązane być musi również z rozstrzygnięciem kwestii nadzoru szpitali, ustaleniem, które z nich mają uczestniczyć w kształceniu lekarzy oraz rozwiązaniem problemu ich zadłużenia, sięgającego dzisiaj miliardów złotych w skali ogólnopolskiej.

źróło: Info Wire, Puls Medycyny

Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie oraz Uniwersytet Medyczny w Lublinie dołączają w tym roku akademickim do grona uczelni w Polsce, których studenci mają obowiązkowe zajęcia z leczenia żywieniowego. Od dwóch lat są one prowadzone na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, a od roku na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Edukacja w tym obszarze wychodzi naprzeciw potrzebom środowiska medycznego i pacjentów. Większości medyków brakuje wiedzy, jak prowadzić opiekę żywieniową[1], a 80% pacjentów nie otrzymuje zalecanego im leczenia żywieniowego[2].
Nowatorski, akademicki program żywieniowy został właśnie wprowadzony na dwie kolejne uczelnie, co oznacza, że już cztery uniwersytety medyczne w Polsce mają zajęcia z leczenia żywieniowego w swoim sylabusie. Ich absolwenci będą potrafili wykonać ocenę stanu odżywienia pacjenta, zainicjować interwencję żywieniową, np. zakwalifikować chorego do żywienia dojelitowego czy obsłużyć PEGa (gastrostomię umożliwiającą podanie pokarmu do żołądka). To ważne i potrzebne umiejętności biorąc pod uwagę, że ponad 30% pacjentów w Polsce jest niedożywionych już podczas przyjęcia do szpitala, a ten stan pogłębia się u dalszych 20-30% w trakcie hospitalizacji[3]. Dodatkowo, aż 80% pacjentów nie otrzymuje zalecanego im leczenia żywieniowego2, co ma negatywny wpływ na wyniki zastosowanej u nich terapii. Właściwego leczenia żywieniowego potrzebują m.in. chorzy onkologiczni, neurologiczni (np. po udarze mózgu), z chorobami układu pokarmowego czy niewydolnością nerek.

Inicjatorem programu jest Fundacja Nutricia, od ćwierć wieku zajmująca się edukacją w zakresie żywienia. Chcąc przyczynić się do zwiększania świadomości przyszłej kadry medycznej na temat roli odpowiedniego żywienia w procesie leczenia, w 2020 roku Fundacja uruchomiła specjalny grant. W jego ramach uczelnie otrzymują wsparcie w procesie dydaktycznym, obejmującym leczenie żywieniowe zarówno pacjentów dorosłych, jak i dzieci, w szczególności na oddziałach internistycznym i chirurgicznym.  

Dobre oceny i kompleksowe podejście

 Nie mieliśmy cienia wątpliwości co do zasadności poszerzenia sylabusa. Prawidłowy stan odżywienia jest bowiem podstawą dobrego funkcjonowania pacjenta, jego szybkiego powrotu do zdrowia, zmniejszenia ryzyka wystąpienia chorób wewnątrzszpitalnych, krótszej rekonwalescencji oraz hospitalizacji – komentuje dr hab. Andrea Horvath, pełnomocnik rektora ds. programów kształcenia Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Stołeczna uczelnia jako pierwsza w Polsce wdrożyła 2 lata temu akademicki program żywieniowy. Zbiera on wiele pozytywnych opinii, czego dowodzą wyniki anonimowej ankiety przeprowadzonej w tym roku wśród 124 studentów WUM, uczestników zajęć. Aż 97% ankietowanych zadeklarowało, że poszerzyły one ich wiedzę, 87% oceniło organizację jako bardzo dobrą, a według 67% na studiach powinno być więcej tego rodzaju zajęć.

Aktualnie są one prowadzone w kilku klinikach WUM. Podobnie będzie to wyglądało na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie i Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie, gdzie zajęcia mają obywać się odpowiednio – w 3 klinikach i 3 wydziałach uczelni.

Na Śląskim Uniwersytecie Medycznym, największej uczelni medycznej w kraju, która rok temu przystąpiła do programu, edukację w tym obszarze od początku wprowadzono na wszystkich pięciu wydziałach.

 Jesteśmy dumni z tego, że jako pierwsi postawiliśmy na kompleksowe i holistyczne podejście do edukacji studentów w zakresie żywienia. Jeśli wiedzę na ten temat będzie posiadać zarówno lekarz, pielęgniarka, jak i farmaceuta, to mamy pewność, że pacjent otrzyma właściwe wsparcie żywieniowe na każdym etapie leczenia, co przyniesie najlepsze efekty  mówi prof. Jerzy Stojko, prorektor do spraw studiów i studentów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. W pierwszym roku akademickim (2021/2022) na ŚUM zrealizowano w sumie 1266 godzin dydaktycznych zajęć, które zostały poprowadzone przez 45 wykładowców,  a udział wzięło w nich 3644 studentów.


Nauka praktycznych umiejętności

Pracownie, w których prowadzone są zajęcia, w ramach udziału w programie zostają wyposażone w niezbędny sprzęt medyczny. Fundacja Nutricia użycza każdej uczelni m.in. fantomy do nauki żywienia dojelitowego imitujące osobę dorosłą i dziecko (studenci uczą się na nich zakładania sondy nosowo-żołądkowej i obsługi gastrostomii), profesjonalny analizator składu ciała czy symulator odczuć starczych.

– Zajęcia praktyczne z wykorzystaniem fantomów pozwolą studentom ćwiczyć wdrażanie różnych metod podaży żywienia dojelitowego. Jestem przekonany, że warsztatowa forma nie tylko uatrakcyjni ich przebieg, ale przede wszystkim podniesie poziom merytoryczny. A to zwiększa szanse, że opieka żywieniowa rzeczywiście stanie się integralnym elementem opieki zdrowotnej, na czym najbardziej nam zależy – mówi prof. Przemysław Matras, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego, z Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Leczenia Żywieniowego SPSK4 Lublin, Kierownik Zakładu Żywienia Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, na której to uczelni program rusza w tym roku akademickim.

Warsztaty z leczenia żywieniowego dla studentów wszystkich kierunków były już wcześniej prowadzone na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym. Miały one jednak charakter pojedynczych zajęć. Dość szybko okazało się, że zainteresowanie nauką praktycznych umiejętności w tym obszarze jest znacznie większe.  

 Bez żywienia nie ma leczenia, dlatego wiedzieliśmy, że chcemy rozwijać na naszej uczelni edukację w zakresie leczenia żywieniowego. Grant przyznawany przez Fundację Nutricia zainspirował nas do tego, aby zajęcia na stałe weszły do sylabusa, a indywidualny charakter zaoferowanego wsparcia umożliwił realizację programu skrojonego do naszych potrzeb – mówi prof. Ewa Stachowska, kierownik Katedry i Zakładu Żywienia Człowieka i Metabolomiki PUM w Szczecinie.

Uczelnie biorące udział w programie deklarują, że mają w planach rozszerzanie zajęć na wszystkie swoje wydziały merytoryczne. Jest to spójne z intencją inicjatorów grantu, którzy nie ustają w rekrutowaniu pozostałych uniwersytetów medycznych, by przyłączyły się do programu.

 

[1] 85% studentów oraz lekarzy pracujących w szpitalach w Polsce na podstawie wiedzy zdobytej podczas studiów lekarskich nie byłoby w stanie samodzielnie zainicjować i poprowadzić interwencji żywieniowej – badanie ankietowe przeprowadzone w lutym i marcu 2021 roku wśród studentów kierunku lekarskiego (rok 4,5,6) i lekarzy pracujących w szpitalu, za pomocą internetowego kwestionariusza, udostępnione wśród lekarzy i studentów kierunku lekarskiego zrzeszonych w ramach Porozumienia Zawodów Medycznych oraz na ogólnych grupach uniwersytetów medycznych. N=297 osób, w tym 170 studentów i 127 lekarzy.

[2] dane Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu (POLSPEN)

[3] Dane podane podczas ekspertów na sesji Leczenie żywieniowe – kiedy w pełni zaczniemy wykorzystywać jego potencjał podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice 2018 r.)

źródło: Fundacja Nutricia
Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie oraz Uniwersytet Medyczny w Lublinie dołączają w tym roku akademickim do grona uczelni w Polsce, których studenci mają obowiązkowe zajęcia z leczenia żywieniowego. Od dwóch lat są one prowadzone na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, a od roku na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Edukacja w tym obszarze wychodzi naprzeciw potrzebom środowiska medycznego i pacjentów. Większości medyków brakuje wiedzy, jak prowadzić opiekę żywieniową[1], a 80% pacjentów nie otrzymuje zalecanego im leczenia żywieniowego[2].
Nowatorski, akademicki program żywieniowy został właśnie wprowadzony na dwie kolejne uczelnie, co oznacza, że już cztery uniwersytety medyczne w Polsce mają zajęcia z leczenia żywieniowego w swoim sylabusie. Ich absolwenci będą potrafili wykonać ocenę stanu odżywienia pacjenta, zainicjować interwencję żywieniową, np. zakwalifikować chorego do żywienia dojelitowego czy obsłużyć PEGa (gastrostomię umożliwiającą podanie pokarmu do żołądka). To ważne i potrzebne umiejętności biorąc pod uwagę, że ponad 30% pacjentów w Polsce jest niedożywionych już podczas przyjęcia do szpitala, a ten stan pogłębia się u dalszych 20-30% w trakcie hospitalizacji[3]. Dodatkowo, aż 80% pacjentów nie otrzymuje zalecanego im leczenia żywieniowego2, co ma negatywny wpływ na wyniki zastosowanej u nich terapii. Właściwego leczenia żywieniowego potrzebują m.in. chorzy onkologiczni, neurologiczni (np. po udarze mózgu), z chorobami układu pokarmowego czy niewydolnością nerek.

Inicjatorem programu jest Fundacja Nutricia, od ćwierć wieku zajmująca się edukacją w zakresie żywienia. Chcąc przyczynić się do zwiększania świadomości przyszłej kadry medycznej na temat roli odpowiedniego żywienia w procesie leczenia, w 2020 roku Fundacja uruchomiła specjalny grant. W jego ramach uczelnie otrzymują wsparcie w procesie dydaktycznym, obejmującym leczenie żywieniowe zarówno pacjentów dorosłych, jak i dzieci, w szczególności na oddziałach internistycznym i chirurgicznym.  

Dobre oceny i kompleksowe podejście

 Nie mieliśmy cienia wątpliwości co do zasadności poszerzenia sylabusa. Prawidłowy stan odżywienia jest bowiem podstawą dobrego funkcjonowania pacjenta, jego szybkiego powrotu do zdrowia, zmniejszenia ryzyka wystąpienia chorób wewnątrzszpitalnych, krótszej rekonwalescencji oraz hospitalizacji – komentuje dr hab. Andrea Horvath, pełnomocnik rektora ds. programów kształcenia Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Stołeczna uczelnia jako pierwsza w Polsce wdrożyła 2 lata temu akademicki program żywieniowy. Zbiera on wiele pozytywnych opinii, czego dowodzą wyniki anonimowej ankiety przeprowadzonej w tym roku wśród 124 studentów WUM, uczestników zajęć. Aż 97% ankietowanych zadeklarowało, że poszerzyły one ich wiedzę, 87% oceniło organizację jako bardzo dobrą, a według 67% na studiach powinno być więcej tego rodzaju zajęć.

Aktualnie są one prowadzone w kilku klinikach WUM. Podobnie będzie to wyglądało na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie i Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie, gdzie zajęcia mają obywać się odpowiednio – w 3 klinikach i 3 wydziałach uczelni.

Na Śląskim Uniwersytecie Medycznym, największej uczelni medycznej w kraju, która rok temu przystąpiła do programu, edukację w tym obszarze od początku wprowadzono na wszystkich pięciu wydziałach.

 Jesteśmy dumni z tego, że jako pierwsi postawiliśmy na kompleksowe i holistyczne podejście do edukacji studentów w zakresie żywienia. Jeśli wiedzę na ten temat będzie posiadać zarówno lekarz, pielęgniarka, jak i farmaceuta, to mamy pewność, że pacjent otrzyma właściwe wsparcie żywieniowe na każdym etapie leczenia, co przyniesie najlepsze efekty  mówi prof. Jerzy Stojko, prorektor do spraw studiów i studentów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. W pierwszym roku akademickim (2021/2022) na ŚUM zrealizowano w sumie 1266 godzin dydaktycznych zajęć, które zostały poprowadzone przez 45 wykładowców,  a udział wzięło w nich 3644 studentów.


Nauka praktycznych umiejętności

Pracownie, w których prowadzone są zajęcia, w ramach udziału w programie zostają wyposażone w niezbędny sprzęt medyczny. Fundacja Nutricia użycza każdej uczelni m.in. fantomy do nauki żywienia dojelitowego imitujące osobę dorosłą i dziecko (studenci uczą się na nich zakładania sondy nosowo-żołądkowej i obsługi gastrostomii), profesjonalny analizator składu ciała czy symulator odczuć starczych.

– Zajęcia praktyczne z wykorzystaniem fantomów pozwolą studentom ćwiczyć wdrażanie różnych metod podaży żywienia dojelitowego. Jestem przekonany, że warsztatowa forma nie tylko uatrakcyjni ich przebieg, ale przede wszystkim podniesie poziom merytoryczny. A to zwiększa szanse, że opieka żywieniowa rzeczywiście stanie się integralnym elementem opieki zdrowotnej, na czym najbardziej nam zależy – mówi prof. Przemysław Matras, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego, z Klinicznego Oddziału Chirurgii Ogólnej i Leczenia Żywieniowego SPSK4 Lublin, Kierownik Zakładu Żywienia Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, na której to uczelni program rusza w tym roku akademickim.

Warsztaty z leczenia żywieniowego dla studentów wszystkich kierunków były już wcześniej prowadzone na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym. Miały one jednak charakter pojedynczych zajęć. Dość szybko okazało się, że zainteresowanie nauką praktycznych umiejętności w tym obszarze jest znacznie większe.  

 Bez żywienia nie ma leczenia, dlatego wiedzieliśmy, że chcemy rozwijać na naszej uczelni edukację w zakresie leczenia żywieniowego. Grant przyznawany przez Fundację Nutricia zainspirował nas do tego, aby zajęcia na stałe weszły do sylabusa, a indywidualny charakter zaoferowanego wsparcia umożliwił realizację programu skrojonego do naszych potrzeb – mówi prof. Ewa Stachowska, kierownik Katedry i Zakładu Żywienia Człowieka i Metabolomiki PUM w Szczecinie.

Uczelnie biorące udział w programie deklarują, że mają w planach rozszerzanie zajęć na wszystkie swoje wydziały merytoryczne. Jest to spójne z intencją inicjatorów grantu, którzy nie ustają w rekrutowaniu pozostałych uniwersytetów medycznych, by przyłączyły się do programu.

 

[1] 85% studentów oraz lekarzy pracujących w szpitalach w Polsce na podstawie wiedzy zdobytej podczas studiów lekarskich nie byłoby w stanie samodzielnie zainicjować i poprowadzić interwencji żywieniowej – badanie ankietowe przeprowadzone w lutym i marcu 2021 roku wśród studentów kierunku lekarskiego (rok 4,5,6) i lekarzy pracujących w szpitalu, za pomocą internetowego kwestionariusza, udostępnione wśród lekarzy i studentów kierunku lekarskiego zrzeszonych w ramach Porozumienia Zawodów Medycznych oraz na ogólnych grupach uniwersytetów medycznych. N=297 osób, w tym 170 studentów i 127 lekarzy.

[2] dane Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu (POLSPEN)

[3] Dane podane podczas ekspertów na sesji Leczenie żywieniowe – kiedy w pełni zaczniemy wykorzystywać jego potencjał podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice 2018 r.)

źródło: Fundacja Nutricia