Medicalpress

Kiedy w czerwcu 2025 roku powstawała Koalicja OnkoZdrowia Kobiet, pięć organizacji pacjenckich wchodzących w jej skład wskazało dziesięć rekomendacji na rzecz poprawy opieki w obszarze nowotworów kobiecych. Dotyczyły one całej ścieżki pacjentki – od profilaktyki i diagnostyki, przez jakość i organizację leczenia, po dostęp do nowoczesnych terapii i wsparcie po zakończeniu leczenia. Kilkanaście miesięcy później Koalicja wraca do tych postulatów wspólnie z ekspertami i pyta, które z nich przełożyły się już na realną zmianę dla pacjentek, a gdzie problemy pozostają nierozwiązane.

Wśród postulatów znalazły się m.in. stworzenie spójnej ścieżki pacjentki, skrócenie czasu diagnostyki i rozpoczęcia leczenia, monitorowanie jakości i efektywności opieki, zapewnienie dostępu do terapii zgodnych z aktualną wiedzą medyczną, koncentracja specjalistycznego leczenia w doświadczonych ośrodkach, poprawa dostępu do diagnostyki molekularnej oraz oznaczeń immunohistochemicznych czynników predykcyjnych, wzmocnienie roli koordynatorów oraz rozwój profilaktyki, edukacji i wsparcia pacjentek.

Raport z grudnia 2025 r. „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna” pozwolił te postulaty skonfrontować z danymi i doświadczeniem klinicystów. Wskazał m.in. problemy z kompletnością diagnostyki, rozproszeniem chirurgii ginekologiczno-onkologicznej, wykorzystaniem danych do oceny jakości leczenia oraz niespójnością między coraz bardziej precyzyjnymi terapiami a dostępnością diagnostyki niezbędnej do właściwej kwalifikacji pacjentek. To właśnie do tych wyzwań Koalicja OnkoZdrowia Kobiet wraca dziś, stawiając pytanie o efekty zmian wprowadzanych w systemie.

KSO dostała nowe narzędzia. Teraz pytanie, jak zmierzymy jakość

Jedna z rekomendacji raportu „Dogonić Europę” dotyczyła odejścia od prostego liczenia wykonanych świadczeń na rzecz rzeczywistego monitorowania jakości opieki. Koalicja postulowała m.in., aby dane pozwalały ocenić kompletność diagnostyki oraz wykonanie kluczowych etapów ścieżki pacjenta.

W tym obszarze od publikacji raportu zaszła konkretna zmiana legislacyjna. Nowelizacja ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej z 3 lipca 2026 r., obowiązująca od 11 sierpnia, wprowadziła do ustawy m.in. definicję ciągłości opieki onkologicznej oraz pojęcie kluczowych wskaźników jakości opieki onkologicznej. Sama ustawa o KSO przewiduje natomiast analizowanie danych dotyczących realizacji zaleceń klinicznych, wskaźników jakości i ścieżek pacjenta przez Krajowy Ośrodek Monitorujący.

– Krajowa Sieć Onkologiczna ma porządkować ścieżkę pacjenta i zapewniać ciągłość opieki. Kluczowe jest teraz, aby rozwiązania zapisane w ustawie – w tym koordynacja i wskaźniki jakości – były widoczne w codziennej praktyce. Dla pacjentki oznacza to przede wszystkim sprawniejsze przechodzenie między kolejnymi etapami diagnostyki i leczenia oraz mniejsze ryzyko zagubienia w systemie – mówi dr n. o zdr. Michał Chrobot, dyrektor Departamentu Opieki Koordynowanej w Ministerstwie Zdrowia.

– Wprowadzenie kluczowych wskaźników jakości do Krajowej Sieci Onkologicznej jest potrzebnym krokiem, ale najważniejsze będzie teraz to, co rzeczywiście zaczniemy mierzyć. Nie wystarczy wiedzieć, ile wykonano badań czy procedur. Powinniśmy móc ocenić kompletność i czas diagnostyki, zgodność postępowania ze standardem oraz wyniki leczenia. Dopiero takie dane pozwolą porównywać jakość opieki, wychwytywać różnice pomiędzy ośrodkami i poprawiać te elementy ścieżki pacjenta, które nie działają. Temu m.in. ma służyć eDILO – mówi prof. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii.

To jest też istotna zmiana względem debaty sprzed roku: pytanie nie brzmi już wyłącznie, czy system powinien monitorować jakość, ale czy nowe narzędzia KSO pozwolą robić to w sposób użyteczny klinicznie.

Rak jajnika: referencyjność nie może kończyć się na nazwie ośrodka

Drugim z kluczowych postulatów Koalicji była koncentracja leczenia zabiegowego w ośrodkach posiadających odpowiednie doświadczenie. Raport wskazywał na problem rozproszenia chirurgii raka jajnika i postulował, aby planowe operacje wykonywały stałe, wyspecjalizowane zespoły.
 Eksperci podkreślali, że liczba wykonywanych zabiegów znacząco różni się pomiędzy ośrodkami, a miejsce leczenia nie zawsze jest dostatecznie powiązane z doświadczeniem i kompetencjami zespołu, co może wpływać na jakość opieki nad pacjentem.

KSO z założenia wprowadza poziomy referencyjne i uzależnia kwalifikację ośrodków m.in. od personelu, możliwości diagnostyczno-terapeutycznych, liczby leczonych pacjentów oraz wykonywanych procedur. Tym samym system ma już instrumenty, które mogą wspierać większą koncentrację najbardziej złożonego leczenia. Kluczowe staje się ich praktyczne wykorzystanie.

– Referencyjność nie może oznaczać wyłącznie przypisania szpitalowi określonego poziomu
 w strukturze. W raku jajnika liczy się realne doświadczenie zespołu, odpowiednia kwalifikacja pacjentki, możliwość wykonania rozległego zabiegu i zapewnienie całego dalszego leczenia. KSO daje możliwość uporządkowania tego obszaru, ale jej skuteczność będziemy mogli ocenić dopiero wtedy, gdy pacjentka będzie rzeczywiście kierowana do ośrodka odpowiedniego do złożoności jej choroby, a jakość leczenia będzie mierzona
– mówi prof. Radosław Mądry, kierownik Kliniki Ginekologii Onkologicznej Instytutu Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

Nowoczesne leczenie wymaga nowoczesnej diagnostyki

Trzecim problemem jest rosnące znaczenie diagnostyki predykcyjnej. Już przy premierze raportu „Dogonić Europę” eksperci wskazywali, że decyzja o zastosowaniu coraz większej liczby terapii zależy od wyników badań immunohistochemicznych oraz molekularnych. W raporcie podkreślano znaczenie m.in. statusu HRD w raku jajnika, dMMR/pMMR w raku trzonu macicy czy ekspresji PD-L1 lub receptora FRα w platynoopornym raku jajnika.

To zmienia również sposób myślenia o dostępności leczenia. Refundacja leku nie rozwiązuje problemu, jeśli nie towarzyszy jej sprawnie zorganizowana, odpowiednio finansowana i terminowo wykonywana diagnostyka, umożliwiająca szybkie wyłonienie pacjentek kwalifikujących się do terapii. Dlatego jednym z pytań pozostaje to, czy w ciągu ostatniego roku diagnostyka zaczęła nadążać za coraz bardziej precyzyjnym leczeniem.

Szczególnie złożona pozostaje sytuacja w raku jajnika. Tu problem zaczyna się jeszcze przed rozpoznaniem choroby i nie kończy wraz z pierwszą linią terapii.

– W raku jajnika ogromne znaczenie ma cała droga pacjentki – od momentu pojawienia się pierwszych objawów, przez diagnostykę i kwalifikację do leczenia, aż po decyzje podejmowane przy nawrocie choroby. To nowotwór, który często długo daje niespecyficzne objawy, dlatego kluczowe jest sprawne przeprowadzenie pacjentki przez kolejne etapy diagnostyki i skierowanie jej do ośrodka, który ma doświadczenie w leczeniu tej choroby. Sytuacja staje się jeszcze bardziej złożona, gdy dochodzi do nawrotu i rozwoju platynooporności – obecnie potrzebujemy dla takich pacjentek nowych możliwości terapeutycznych dostosowanych do biologii nowotworu oraz aktualnej sytuacji klinicznej pacjentki – mówi prof. Anita Chudecka-Głaz, kierownik Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt USK2 PUM w Szczecinie, konsultant wojewódzki i prezes elekt Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.

Rak piersi: postęp trzeba mierzyć nie tylko liczbą refundowanych terapii

Rak piersi pozostaje obszarem, w którym w ostatnich latach nastąpił szczególnie duży postęp
 w dostępie do nowoczesnych terapii. Sam raport „Dogonić Europę” wskazywał jednak, że poprawa formalnego dostępu do leczenia nie zamyka dyskusji o jakości opieki. Standardy terapeutyczne zmieniają się szybko, dlatego Koalicja postulowała mechanizm dostosowania zakresu refundacji do aktualnych rekomendacji towarzystw naukowych.

Formalna dostępność określonych terapii nie oznacza jeszcze rzeczywistego dostępu do optymalnego leczenia. O jakości systemu decydują również wyniki leczenia, czas rozpoczęcia terapii, kompletność diagnostyki oraz równy dostęp niezależnie od miejsca zamieszkania.

– Rok temu przedstawiłyśmy dziesięć konkretnych rekomendacji. Dziś chcemy spojrzeć nie na deklaracje, ale na efekty. Czy pacjentka szybciej przechodzi przez diagnostykę? Czy wykonywane są badania potrzebne do wyboru leczenia? Czy trafia do ośrodka mającego odpowiednie doświadczenie? I czy potrafimy sprawdzić jakość tego leczenia? Dopiero odpowiedzi na te pytania pokażą nam, ile zrobiliśmy przez ostatni rok i czego nadal brakuje  – mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej, współzałożycielka Koalicji OnkoZdrowia Kobiet.

Koalicja OnkoZdrowia Kobiet wróciła do dziesięciu postulatów sformułowanych przy jej powołaniu, a następnie rozwiniętych w raporcie „Dogonić Europę – zdrowie kobiet w Polsce, perspektywa onkologiczna”. Stały się one punktem wyjścia do debaty eksperckiej w Narodowym Instytucie Onkologii, w której udział wzięli m.in. prof. Piotr Rutkowski, prof. Radosław Mądry, prof. Anita Chudecka-Głaz, dr Anna Dańska-Bidzińska, dr Katarzyna Pogoda i prof. Renata Duchnowska, a także przedstawiciele instytucji publicznych i organizacji pacjenckich. Wnioski
 z dyskusji zostaną wykorzystane do przygotowania zaktualizowanego raportu Koalicji, którego premiera planowana jest na grudzień.

Źródło: inf pras

Polska onkologia zyskuje dostęp do kolejnych metod leczenia. W 2025 roku refundacją objęto 152 innowacyjne terapie, w tym 63 cząsteczko-wskazania onkologiczne – wynika ze sprawozdania z realizacji Narodowej Strategii Onkologicznej. Jednocześnie, jak wskazują onkolodzy, o ile odsetek wyleczalności nowotworów rośnie, o tyle nie wszystkie rozwiązania rozwijane z myślą o poprawie skuteczności ich leczenia spełniają pokładane w nich nadzieje. 

– Nie wszystkie nowotwory udaje się wyleczyć nowymi terapiami, co nie oznacza, że nie ma postępu, bo ten jest ogromny. Onkologia rozwija się małymi krokami, ale one właśnie tworzą bardzo duży postęp. Zaczynałem swoją ścieżkę zawodową w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku i od tego czasu odsetek wyleczeń jest co najmniej dwukrotnie wyższy – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. n. med. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. – W tej chwili to jest ok. 60 proc., w momencie kiedy ja zaczynałem moją zawodową karierę było 25–30 proc.

Nowotwory złośliwe należą do najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce i są drugą najczęstszą przyczyną zgonów wśród dorosłych mieszkańców kraju. Każdego roku rozpoznaje się ponad 180 tys. nowych przypadków nowotworów złośliwych, a liczba zgonów przekracza 100 tys. rocznie. Wraz ze starzeniem się społeczeństwa oraz wydłużaniem długości życia prognozuje się dalszy wzrost liczby zachorowań onkologicznych w kolejnych dekadach – wskazuje raport CMKP „Wiedza, postawy i zachowania Polaków w zakresie profilaktyki onkologicznej”.

– Jest duża nadzieja, że ten postęp będzie kontynuowany, w związku z czym będzie coraz mniej nowotworów, wobec których jesteśmy bezradni – wskazuje prof. Jacek Jassem. – Niestety nadal są nowotwory, w których nie ma żadnej skutecznej terapii, oczywiście mówimy o chorobie rozsianej, bo we wczesnych stadiach zawsze mamy do czynienia z chirurgią czy radioterapią, która pozwala osiągnąć wyleczenie. Ale są nowotwory, które w stadium rozsiewu właściwie rokują beznadziejnie. Takim nowotworem jest np. rak trzustki, chociaż i tu pojawiło się światełko w tunelu. Na tegorocznym Kongresie Amerykańskiego Towarzystwa Onkologii Klinicznej pokazano lek celowany, który działa również w tym nowotworze.

Jak wskazuje Ministerstwo Zdrowia, do głównych metod leczenia nowotworów należą chirurgia, chemioterapia, radioterapia, immunoterapia, terapia celowana, leczenie hormonalne, przeszczep komórek macierzystych oraz opieka paliatywna. Rodzaj leczenia zależy od typu i stadium nowotworu oraz ogólnego stanu zdrowia. Prof. dr hab. Jacek Jassem wskazuje, że nie wszystkie opcje terapeutyczne, które były rozwijane w ostatnich latach, okazywały się skuteczne.

– Jednym z rozczarowań jest eskalowanie dawki leków cytotoksycznych, czyli chemioterapii. Wydawało się, że w ten sposób można będzie pokonać barierę oporności nowotworów, ale to się nie udało z wielu powodów. Drugim rozczarowaniem są tzw. terapie antyangiogenne. Nowotwór szybko rośnie i potrzebuje własnego unaczynienia, a te leki hamują powstawanie naczyń krwionośnych. Wydawało się, że to proste działanie – aczkolwiek jego mechanizm jest bardzo skomplikowany – pozwoli, mówiąc kolokwialnie, zagłodzić nowotwór. Bardzo wiele było nadziei z tym związanych. Pierwsze doniesienia, badania na zwierzętach i doświadczenia na ludziach były bardzo zachęcające, ale właściwie ta metoda przestała się rozwijać. Leki antyangiogenne są nadal stosowane, ale nie przyniosły tak dużego postępu, jakiego się spodziewaliśmy – mówi profesor z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wśród obszarów, które nie przyniosły dotąd oczekiwanego przełomu, wymienia również terapie genowe i szczepionki przeciwnowotworowe. Oba te obszary są jednak intensywnie rozwijane w medycynie.

– Szczepionki świetnie działają w zapobieganiu chorobom zakaźnym. Nowotwór jest antygenowo różny od zdrowych komórek, więc można było się spodziewać, że podobny mechanizm zostanie tu uruchomiony. Jednak według mojej wiedzy weszła do użycia jedna szczepionka przeciwnowotworowa, która zresztą też nie jest stosowana, ponieważ dotyczyła raka gruczołu krokowego, gdzie pojawiły się skuteczniejsze, tańsze i mniej toksyczne leki. Ale szczepionki nowotworowe to jest też obszar bardzo intensywnie badany i mam nadzieję, że kiedyś usłyszymy o lekach w ten sposób działających, które wejdą do praktyki klinicznej – mówi prof. Jacek Jassem.

W tegorocznej edycji raportu „Diagnoza zmian w opiece onkologicznej i hematologicznej 2025”, przygotowanej przez zespół All.Can Polska przy udziale szerokiego grona ekspertów, wskazano, że system opieki onkologicznej zmaga się z opóźnieniami w diagnostyce, brakami kadrowymi i niedofinansowaniem procedur, które hamują pełne wykorzystanie potencjału nowych terapii. Rok 2025 przyniósł istotne ulepszenia: poszerzono katalog refundowanych badań, zaplanowano inwestycje w sprzęt, dopracowano koncepcje organizacyjne Lung Cancer Units, czyli ośrodków wyspecjalizowanych w leczeniu raka płuca. Wśród najpilniejszych wyzwań eksperci wymieniają potrzebę szybszej diagnostyki, dostępu do pełnego profilowania genomowego każdego pacjenta, odnowę systemu akredytacji laboratoriów oraz wyszkolenia nowego pokolenia diagnostów.

Źródło: Newseria

Od 11 sierpnia zaczyna obowiązywać elektroniczna karta diagnostyki i leczenia onkologicznego, czyli eDiLO. To jeden z najważniejszych elementów cyfryzacji Krajowej Sieci Onkologicznej, ponieważ ma na bieżąco pokazywać, na jakim etapie diagnostyki lub leczenia znajduje się pacjent i kto koordynuje jego opiekę. Wdrożenie nie nastąpi jednak jednego dnia. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na model etapowy, a część placówek do końca roku będzie mogła nadal korzystać z dotychczasowego systemu.

Elektroniczna karta DiLO ma być czymś więcej niż cyfrową wersją dokumentu, który od lat otwiera pacjentowi szybką ścieżkę onkologiczną. Jej zadaniem jest gromadzenie i udostępnianie aktualnych informacji o przebiegu opieki onkologicznej, tak aby zarówno pacjent, jak i uprawnieni pracownicy medyczni mogli sprawdzić, na jakim etapie diagnostyki lub leczenia znajduje się chory. W systemie mają być dostępne także dane kontaktowe do koordynatora opieki.

To ważna zmiana z punktu widzenia organizacji leczenia. Jednym z największych problemów opieki onkologicznej pozostaje bowiem nie tylko samo oczekiwanie na świadczenia, ale również przepływ informacji pomiędzy kolejnymi etapami ścieżki pacjenta. Diagnostyka, konsylium, leczenie operacyjne, radioterapia, leczenie systemowe czy kontrola po terapii często odbywają się w różnych jednostkach. Elektroniczna karta ma umożliwić śledzenie tego procesu w jednym miejscu i ograniczyć sytuacje, w których pacjent sam staje się głównym nośnikiem informacji pomiędzy placówkami.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało jednak, że eDiLO będzie uruchamiane stopniowo. Od 11 sierpnia do 30 września dostęp do nowej aplikacji otrzymają placówki SOLO III, które pełnią jednocześnie funkcję Wojewódzkich Ośrodków Monitorujących. Dopiero od 1 października system zostanie udostępniony pozostałym podmiotom zakwalifikowanym do Krajowej Sieci Onkologicznej jako SOLO I, SOLO II i SOLO III, Ośrodkom Kooperacyjnym oraz innym podmiotom uprawnionym do wystawiania karty DiLO, w tym lekarzom POZ i lekarzom realizującym programy zdrowotne.

Resort tłumaczy etapowe wdrożenie przede wszystkim bezpieczeństwem pacjentów i znacznie większym zakresem danych, które będą przekazywane do nowej aplikacji. Pierwsze tygodnie mają pozwolić sprawdzić działanie systemu w warunkach produkcyjnych. Wojewódzkie Ośrodki Monitorujące mają w tym czasie zdobyć doświadczenie, które później wykorzystają podczas wspierania i szkolenia innych placówek.

To rozwiązanie pokazuje, że wprowadzenie eDiLO nie jest wyłącznie zmianą formularza. W praktyce oznacza konieczność integracji systemu centralnego z informatycznymi systemami szpitalnymi, przygotowania personelu oraz zapewnienia poprawnego i regularnego zasilania karty danymi. Dopiero wtedy cyfryzacja może rzeczywiście poprawić koordynację, a nie stać się kolejnym obowiązkiem administracyjnym.

Dlatego ustawodawca przewidział okres przejściowy. Placówki, które nie zakończyły pełnej integracji eDiLO z wewnętrznymi systemami HIS, będą mogły do 31 grudnia 2026 roku wystawiać i prowadzić karty na dotychczasowych zasadach w aplikacji AP-DILO udostępnianej przez NFZ.

Wyjątek obejmie również część pacjentów onkologicznych. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że od 11 sierpnia do końca 2026 roku karty dla pacjentów poniżej 18. roku życia oraz chorych z nowotworami hematoonkologicznymi będą nadal obsługiwane w dotychczasowym systemie AP-DILO. Ma to związek m.in. z trwającymi pracami nad standardem organizacji opieki hematologicznej w Polsce.

Z punktu widzenia pacjenta najważniejsza będzie jednak odpowiedź na pytanie, czy nowy system rzeczywiście ułatwi przechodzenie przez kolejne etapy leczenia. Sama elektroniczna karta nie skróci kolejek i nie zastąpi koordynatora, ale może ograniczyć chaos informacyjny, jeśli wszystkie placówki będą regularnie i prawidłowo uzupełniały dane.

To właśnie tutaj pojawia się największe wyzwanie. Cyfryzacja opieki onkologicznej ma sens tylko wtedy, gdy informacje są kompletne, aktualne i dostępne dla wszystkich uprawnionych uczestników procesu. Jeśli eDiLO będzie rzeczywiście odzwierciedlać aktualny etap diagnostyki i leczenia, może stać się jednym z najważniejszych narzędzi Krajowej Sieci Onkologicznej. Jeżeli natomiast pozostanie jedynie dodatkową aplikacją funkcjonującą obok lokalnych systemów szpitalnych, jej potencjał będzie znacznie mniejszy.

11 sierpnia nie jest więc końcem wdrożenia, ale jego początkiem. Najbliższe miesiące pokażą, czy nowa karta stanie się realnym narzędziem koordynacji leczenia, czy przede wszystkim kolejnym etapem technicznej cyfryzacji dokumentacji medycznej.

Źródło: Gov.pl

115 przedstawicieli placówek należących do Krajowej Sieci Onkologicznej wzięło udział w konferencji szkoleniowej zorganizowanej przez Wojewódzki Ośrodek Monitorujący działający w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie. Spotkanie poświęcono zmianom wynikającym z nowelizacji ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej, wdrożeniu elektronicznej karty diagnostyki i leczenia onkologicznego – e-DiLO oraz praktycznym aspektom organizacji opieki nad pacjentem.

Jakie zmiany w KSO

Do udziału w konferencji zaproszono przedstawicieli wszystkich mazowieckich Specjalistycznych Ośrodków Leczenia Onkologicznego – SOLO I, SOLO II i SOLO III. Celem wydarzenia było przygotowanie placówek do wdrażania nowych rozwiązań organizacyjnych i informatycznych oraz omówienie ich wpływu na codzienną pracę ośrodków, koordynatorów opieki onkologicznej i zespołów zajmujących się obsługą pacjentów.

– Nowelizacja nie zmienia podstawowej idei Krajowej Sieci Onkologicznej, lecz doprecyzowuje i porządkuje rozwiązania, które mają usprawnić jej funkcjonowanie. Chodzi przede wszystkim o lepszą koordynację ścieżki pacjenta, wykorzystanie danych do oceny jakości opieki oraz wdrożenie narzędzi cyfrowych, w tym karty e-DiLO – podkreśla prof. Mariusz Bidziński, Pełnomocnik Dyrektora NIO-PIB ds. wdrożenia Krajowej Sieci Onkologicznej, kierujący mazowieckim Wojewódzkim Ośrodkiem Monitorującym.

Ustawa z 3 lipca 2026 r. porządkuje zasady funkcjonowania KSO, ogranicza część obowiązków administracyjnych placówek, doprecyzowuje rolę koordynatora opieki onkologicznej oraz wzmacnia znaczenie ciągłości opieki nad pacjentem. Okres, na podstawie którego weryfikowane jest spełnianie przez placówki wymagań KSO, został wydłużony z dwóch do czterech lat. Podmiot, który nie osiągnie wymaganych wartości kluczowych wskaźników jakości, będzie zobowiązany do opracowania planu naprawczego. Brak wymaganej poprawy może ostatecznie prowadzić do usunięcia placówki z wykazu ośrodków KSO.

e-DiLO na ostatniej prostej

Jednym z najważniejszych tematów konferencji była elektroniczna karta diagnostyki i leczenia onkologicznego e-DiLO. Do 31 grudnia 2026 r. papierowa wersja karty DiLO może być wystawiana i prowadzona na dotychczasowych zasadach. Od 1 stycznia 2027 r. będzie funkcjonowała jako elektroniczna dokumentacja medyczna obsługiwana w centralnym systemie teleinformatycznym. Dane z niezakończonych kart zostaną przeniesione do nowego systemu przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

e-DiLO ma uporządkować informacje dotyczące całego procesu diagnostyki i leczenia – od podejrzenia nowotworu, poprzez badania i ustalenie planu terapii, aż po monitorowanie pacjenta po zakończeniu leczenia. Dostęp do aktualnych danych będzie możliwy także wtedy, gdy kolejne etapy opieki realizowane są w różnych placówkach. Pacjent otrzyma dostęp do swojej karty przez Internetowe Konto Pacjenta i aplikację mojeIKP. Rozwiązanie ma ograniczyć ryzyko zagubienia dokumentacji, zmniejszyć liczbę powtarzanych czynności i usprawnić współpracę między ośrodkami.

Podczas konferencji praktyczne założenia systemu e-DiLO przedstawił Andrzej Sarnowski, Dyrektor Pionu Rozwoju Systemu Informacji Medycznej i Wdrożeń w Centrum e-Zdrowia. W spotkaniu uczestniczyli także przedstawiciele dostawców systemów informatycznych wykorzystywanych przez placówki medyczne. Omówiono sposób dostosowania lokalnego oprogramowania do nowych wymagań i integracji z rozwiązaniami centralnymi.

Wdrażaniu e-DiLO będą towarzyszyły inne centralne rozwiązania cyfrowe, w tym e-rejestracja. Mają one ułatwić przepływ informacji i organizację opieki także w sytuacji, gdy pacjent korzysta z diagnostyki i leczenia w kilku różnych ośrodkach lub poza województwem, w którym mieszka.

WOM będzie szkolił cyklicznie

Konferencja była początkiem cyklu regularnych działań edukacyjnych Mazowiecki Wojewódzki Ośrodek Monitorujący planuje organizowanie szkoleń dla placówek KSO raz w miesiącu. We współpracy z dostawcami systemów informatycznych przygotowane zostaną również materiały edukacyjne online, w tym instruktażowe filmy pokazujące praktyczną obsługę nowych narzędzi – mówi prof. Bidziński

Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie pełni funkcję Wojewódzkiego Ośrodka Monitorującego dla województwa mazowieckiego. Do jego zadań należy m.in. współpraca z ośrodkami KSO, analiza jakości opieki onkologicznej, organizowanie szkoleń oraz wspieranie placówek i koordynatorów we wdrażaniu jednolitych standardów postępowania.

źródło: NIO-PIB

Opieka koordynowana stała się w ostatnich latach jednym z najważniejszych kierunków zmian w polskim systemie ochrony zdrowia. To właśnie wokół niej koncentrują się działania związane z poprawą ścieżki pacjenta, rozwojem Krajowej Sieci Onkologicznej, opieki kardiologicznej oraz wykorzystaniem środków z Krajowego Planu Odbudowy. Dlatego zmiana na stanowisku dyrektora Departamentu Opieki Koordynowanej Ministerstwa Zdrowia ma znaczenie wykraczające poza zwykłą roszadę kadrową.

Resort zdrowia poinformował, że stanowisko dyrektora Departamentu Opieki Koordynowanej objął dr Michał Chrobot. Zastąpił Agnieszkę Molendę-Wiśniewską, która kierowała departamentem odpowiedzialnym za jeden z najbardziej strategicznych obszarów funkcjonowania współczesnej ochrony zdrowia.

Nowy dyrektor łączy wykształcenie medyczne, prawnicze i ekonomiczne. Jest doktorem nauk o zdrowiu w zakresie zdrowia publicznego, magistrem prawa oraz ekonomii. Od lat zajmuje się zagadnieniami finansowania ochrony zdrowia, kontraktowania świadczeń z Narodowym Funduszem Zdrowia, rozliczania świadczeń oraz zarządzania podmiotami leczniczymi. Jest również prezesem Zarządu Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych oraz członkiem Stowarzyszenia Menedżerów Ochrony Zdrowia i Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

Zakres odpowiedzialności Departamentu Opieki Koordynowanej należy dziś do najważniejszych w strukturze Ministerstwa Zdrowia. To właśnie ta jednostka przygotowuje i wdraża rozwiązania dotyczące organizacji opieki koordynowanej, szczególnie w onkologii i kardiologii. Odpowiada również za koordynację wieloletnich programów zdrowotnych, obsługę Krajowej Rady Onkologicznej oraz Krajowej Rady do spraw Kardiologii, prowadzenie rejestrów medycznych, a także nadzór nad realizacją projektów finansowanych ze środków krajowych i europejskich.

Znaczenie departamentu jeszcze wzrosło wraz z realizacją reform zapisanych w Krajowym Planie Odbudowy. To właśnie w tym obszarze rozwijane są rozwiązania mające poprawić ciągłość opieki nad pacjentami, zwiększyć wykorzystanie nowoczesnych technologii medycznych oraz usprawnić współpracę pomiędzy poszczególnymi poziomami systemu ochrony zdrowia. Departament współpracuje również z Agencją Badań Medycznych oraz instytutami badawczymi przy wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań.

Objęcie stanowiska przez osobę specjalizującą się w finansowaniu świadczeń i organizacji systemu może mieć znaczenie zwłaszcza w okresie intensywnych zmian organizacyjnych. W najbliższych miesiącach jednym z największych wyzwań pozostanie dalsze rozwijanie modeli opieki koordynowanej oraz zapewnienie ich skutecznego funkcjonowania w praktyce, zarówno w onkologii i kardiologii, jak i w kolejnych obszarach ochrony zdrowia.

Przed nowym dyrektorem stoi zatem nie tylko zadanie kontynuowania rozpoczętych reform, ale również koordynowania projektów, które będą miały bezpośredni wpływ na organizację leczenia milionów pacjentów oraz sposób funkcjonowania placówek medycznych w najbliższych latach.

Źródło: MZ

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej (KSO). Nowe przepisy mają uprościć organizację leczenia onkologicznego, ograniczyć obowiązki administracyjne szpitali oraz przyspieszyć cyfryzację opieki nad pacjentami. Eksperci podkreślają jednak, że sukces reformy będzie zależał nie od samych przepisów, lecz od sposobu ich wdrożenia i realnego wpływu na ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną chorych.

Krajowa Sieć Onkologiczna jest jednym z najważniejszych elementów Narodowej Strategii Onkologicznej na lata 2020–2030, której budżet wynosi ponad 5,2 mld zł. Jej celem jest zapewnienie wszystkim pacjentom z chorobami nowotworowymi dostępu do opieki o jednakowych standardach jakości, niezależnie od miejsca zamieszkania czy ośrodka prowadzącego leczenie.

Podpisana przez prezydenta nowelizacja nie zmienia fundamentów systemu, ale wprowadza rozwiązania, które mają ułatwić funkcjonowanie zarówno pacjentom, jak i placówkom medycznym.

Koniec papierowej karty DiLO

Najbardziej widoczną zmianą będzie całkowita elektronizacja Karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego (DiLO). Zgodnie z nowymi przepisami do końca 2026 roku papierowa karta zostanie zastąpiona jej elektronicznym odpowiednikiem.

To rozwiązanie ma usprawnić przepływ informacji pomiędzy placówkami, ograniczyć powielanie dokumentacji oraz ułatwić monitorowanie całego procesu leczenia. Dzięki cyfrowej karcie lekarze będą mogli szybciej uzyskać dostęp do informacji o przebiegu diagnostyki i terapii, a pacjent nie będzie musiał wielokrotnie dostarczać tej samej dokumentacji.

Elektroniczna karta ma również stanowić ważny element dalszej cyfryzacji polskiej onkologii i umożliwić lepszą analizę jakości udzielanych świadczeń.

Mniej obowiązków administracyjnych

Nowelizacja odpowiada także na postulaty zgłaszane przez szpitale od początku wdrażania Krajowej Sieci Onkologicznej.

Placówki nie będą już zobowiązane do prowadzenia odrębnych infolinii onkologicznych. Ich funkcję przejmie centralna infolinia Narodowego Funduszu Zdrowia, co ma ograniczyć koszty organizacyjne oraz ujednolicić sposób udzielania informacji pacjentom.

Zmniejszenie liczby obowiązków administracyjnych ma pozwolić personelowi medycznemu skoncentrować się na leczeniu zamiast na obsłudze dodatkowych procedur.

Koordynator jeszcze ważniejszy

Nowelizacja doprecyzowuje również rolę koordynatora opieki onkologicznej. To właśnie koordynator ma prowadzić chorego przez kolejne etapy diagnostyki, leczenia i kontroli po zakończeniu terapii, pomagając w organizacji badań, wizyt i kontaktów pomiędzy poszczególnymi specjalistami.

Od początku tworzenia KSO eksperci podkreślali, że sprawna koordynacja jest jednym z najważniejszych elementów wpływających zarówno na komfort pacjentów, jak i efektywność leczenia.

Prezydent: potrzebne są kolejne zmiany

Podpisując ustawę, prezydent Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że nowelizacja rozwiązuje jedynie część problemów polskiej onkologii.

– Chorzy na nowotwory nie potrzebują kolejnych formularzy, dublujących się infolinii ani administracyjnego chaosu. Potrzebują szybkiej diagnozy, sprawnej informacji i skutecznego leczenia. Dlatego popieram ograniczenie zbędnej biurokracji, rozwój elektronicznej karty pacjenta oraz umożliwienie szpitalom sprawniejszego organizowania konsyliów – podkreślił w opublikowanym oświadczeniu.

Jednocześnie zaznaczył, że podpisana ustawa jest jedynie początkiem zmian.

Cyfryzacja nie zastąpi organizacji

Specjaliści zajmujący się organizacją opieki onkologicznej od lat wskazują, że cyfryzacja jest niezbędnym elementem modernizacji systemu, ale sama nie rozwiąże problemów pacjentów.

Największym wyzwaniem pozostaje skrócenie czasu od podejrzenia nowotworu do rozpoczęcia leczenia, poprawa dostępności badań diagnostycznych oraz zapewnienie rzeczywiście skoordynowanej opieki pomiędzy ośrodkami.

Elektroniczna karta DiLO może znacząco usprawnić przepływ informacji, jednak tylko wtedy, gdy wszystkie podmioty uczestniczące w leczeniu będą korzystały z jednolitych narzędzi cyfrowych, a dane będą wykorzystywane do monitorowania jakości opieki i eliminowania opóźnień.

Reforma oceniana ostrożnie optymistycznie

Podpisana nowelizacja jest odbierana jako praktyczna korekta przepisów, które w pierwszym okresie funkcjonowania Krajowej Sieci Onkologicznej okazały się zbyt obciążające administracyjnie.

Elektronizacja dokumentacji, ograniczenie zbędnych obowiązków oraz wzmocnienie roli koordynatora mogą przełożyć się na sprawniejsze funkcjonowanie systemu. Jednocześnie powodzenie reformy będzie zależało od konsekwentnego wdrażania nowych rozwiązań oraz ich wpływu na najważniejszy wskaźnik z perspektywy pacjenta, czas od rozpoznania nowotworu do rozpoczęcia skutecznego leczenia.

Źródło: Prezydent.pl

Foto: Prezydent.pl

Kilka miesięcy po uruchomieniu programu chirurgii robotycznej w Narodowym Instytucie Onkologii w Krakowie wykonano setną operację z wykorzystaniem systemu Hugo RAS. Technologia, która początkowo była nowym elementem wyposażenia bloku operacyjnego, stała się już częścią codziennego leczenia pacjentów z nowotworami urologicznymi, ginekologicznymi oraz nowotworami przewodu pokarmowego.

Pierwsze zabiegi robotyczne w NIO-PIB w Krakowie przeprowadzono jesienią 2025 roku, po zakończeniu specjalistycznych szkoleń i certyfikacji zespołów. Wdrożenie operacji ginekologicznych sprawiło, że Instytut jako pierwszy ośrodek w Polsce zaczął wykorzystywać system Hugo RAS w trzech obszarach onkologii: urologii, chirurgii oraz ginekologii onkologicznej.

Uruchomienie robotyki nie zastąpiło dotychczasowych metod leczenia, ale poszerzyło możliwości wyboru techniki najlepiej dopasowanej do sytuacji konkretnego pacjenta. System zapewnia operatorowi stabilny obraz 3D, dużą precyzję ruchów i możliwość wykonywania złożonych procedur przez niewielkie nacięcia – dr hab. n med. Janusz Jaszczyński, Kierownik Bloku Operacyjnego w NIO-PIB w Krakowie.

W pierwszych doświadczeniach zespołów widoczne są korzyści typowe dla chirurgii małoinwazyjnej: mniejszy uraz operacyjny, szybsze uruchamianie pacjentów i krótszy pobyt w szpitalu. W części zabiegów ginekologicznych pacjentki mogą być gotowe do wypisu już następnego dnia po operacji.

Setna operacja pokazuje, że Instytut przeszedł od etapu wdrażania nowej technologii do budowania regularnego, wielospecjalistycznego programu chirurgii robotycznej. Równolegle doświadczenie zdobywają nie tylko operatorzy, ale całe zespoły uczestniczące w przygotowaniu i prowadzeniu zabiegów – anestezjolodzy, pielęgniarki operacyjne oraz personel techniczny.

Kolejnym etapem będzie dalsze zwiększanie liczby zabiegów, rozszerzanie zastosowania robota na inne procedury oraz szkolenie następnych operatorów. Ważna będzie również systematyczna ocena wyników leczenia i porównywanie chirurgii robotycznej z innymi metodami, tak aby technologia była wykorzystywana tam, gdzie przynosi pacjentom największą korzyść – podsumowuje dr Jaszczyński.

System Hugo RAS o wartości ponad 17 mln zł został zakupiony dzięki środkom Unii Europejskiej w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Jest częścią projektu modernizacji NIO-PIB w Krakowie o wartości blisko 139,5 mln zł, którego celem jest rozszerzenie zakresu oraz poprawa jakości leczenia oferowanego pacjentom w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.

Źródło: NIO

Foto: NIO