Medicalpress

Wprowadzenie programu KOS-BAR do koszyka świadczeń gwarantowanych to pierwszy poważny krok ku systemowemu leczeniu otyłości w Polsce. Ale to zaledwie fragment znacznie większego wyzwania. Otyłość to już nie tylko problem indywidualny – to choroba cywilizacyjna o dramatycznych konsekwencjach zdrowotnych i społecznych, która dotyczy już 9 milionów Polaków. Na lipcowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. zdrowego stylu życia i przeciwdziałania nadwadze i otyłości eksperci, pacjenci i przedstawiciele resortów mówili jednym głosem: potrzebujemy kompleksowego i międzysektorowego planu. Leczenie jest niezbędne – ale bez profilaktyki, edukacji i zmian systemowych nigdy nie wygramy tej walki.

– „Już samo powołanie takiego zespołu jest niewątpliwie przełomową chwilą w systemie opieki zdrowotnej w naszym kraju” – mówił prof. Mariusz Wyleżoł, wskazując, że przez dziesięciolecia choroba otyłościowa była w zasadzie niezauważana przez system. Przełomem okazał się pilotaż programu KOS-BAR – kompleksowej opieki specjalistycznej nad osobami poddawanymi operacjom bariatrycznym. Program, który objął ponad 13 tysięcy pacjentów, ma od stycznia 2026 roku wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych.

O tym zapewniła Dominika Janiszewska-Kajka z Ministerstwa Zdrowia. – „Polecenie było bardzo kategoryczne ze strony pani minister – od stycznia ma to zadziałać”. W tym celu zostanie przeprowadzona śródewaluacja oraz zlecenie dla AOTMiT dotyczące stałego wprowadzenia programu. KOS-BAR ma obejmować kompleksową, wieloetapową opiekę: kwalifikację, przygotowanie, leczenie operacyjne oraz roczną kontrolę pooperacyjną, obejmującą wsparcie dietetyczne, psychologiczne i rehabilitacyjne.

Jak wskazano podczas posiedzenia, decyzja o wcześniejszym – jeszcze przed zakończeniem pilotażu – wprowadzeniu świadczenia do systemu wynika z pozytywnych efektów klinicznych i organizacyjnych. Program nie tylko ratuje zdrowie, ale i działa systemowo – pacjenci nie wracają do stanu zdrowia sprzed kwalifikacji, co potwierdzają dane NFZ. Ministerstwo przyspieszyło działania dzięki wyraźnemu impulsowi ze strony minister Izabeli Leszczyny. Równolegle z przygotowaniami do wprowadzenia KOS-BAR jako świadczenia gwarantowanego, trwają analizy, jak zbudować ogólnopolski system profilaktyki otyłości – zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Jak podkreślano, „koszyk” obejmie całą populację, ale potrzebne są także działania w skali mikro, oparte na doświadczeniach regionalnych programów zdrowotnych.

Zespół ds. przeciwdziałania otyłości został powołany na mocy uchwały z listopada 2024 r. i pracuje w trzech grupach roboczych: ds. profilaktyki, leczenia i zmian systemowych. Do tej pory odbyło się sześć posiedzeń, opracowano plan działania, a zespół przygotowuje rekomendacje, m.in. dotyczące rozszerzenia KOS-BAR i edukacji medycznej. Jak podkreślił prof. Wyleżoł, obecna edukacja w uczelniach medycznych wciąż koncentruje się na leczeniu powikłań otyłości, a nie jej przyczyn. – „Programy studiów koncentrują się na leczeniu wszelkich możliwych powikłań choroby otyłościowej, a nie leczeniu samej choroby otyłościowej”.

Pacjenci również zabrali głos. Katarzyna Głowińska mówiła: – „My należymy do tej niechcianej, nierozumianej grupy pacjentów. Przynajmniej tak było dotychczas i w końcu nawiązaliśmy dialog”. Podkreśliła, że wprowadzenie KOS-BAR do koszyka świadczeń to ogromny sukces – efekt wieloletnich starań i pierwszy realny krok w kierunku systemowej pomocy. Pacjenci liczą, że wdrożenie programu nastąpi możliwie jak najszybciej.

W trakcie posiedzenia przywołano poruszającą historię chorego ważącego 238 kg, który po krwotoku został wypisany ze szpitala bez rozpoznania otyłości, a transport medyczny odmówił jego przewozu. Ostatecznie pacjent został zabrany karetką… na podłodze. Jak powiedziała Głowińska: „Po to są te zespoły. Po to o tym rozmawiamy. Żeby takich sytuacji nie było”.

Eksperci podkreślali, że od momentu powstania pilotażu KOS-BAR nastąpił ogromny postęp w leczeniu otyłości. – „Mówię tu przede wszystkim o wprowadzeniu leków kontrolujących masę ciała, które są przełomem współczesnej medycyny” – mówił prof. Wyleżoł. Z tego względu zespół ds. leczenia przygotowuje nowy model programu, który zostanie przedstawiony Radzie ds. Zdrowia Publicznego.

Choć temat leczenia – operacyjnego i farmakologicznego – wybrzmiewał najgłośniej, posłowie i eksperci zwracali uwagę na brak informacji o działaniach profilaktycznych. – „Nie mamy żadnej informacji dotyczącej całej profilaktyki, abyśmy nie mieli kolejnych 9 milionów osób, które będziemy musieli leczyć w ramach KOS-BAR-u” – mówiła przewodnicząca Zespołu.

Ministerstwo Edukacji, Ministerstwo Zdrowia i środowiska eksperckie pracują m.in. nad opiniowaniem projektu rozporządzenia dotyczącego żywienia w szkołach. Wśród licznych uwag znalazły się m.in. krytyka obowiązku dwóch mięsnych dni w tygodniu, brak przepisów gwarantujących posiłki dla dzieci na dietach eliminacyjnych czy ryzyko dosłownej interpretacji przepisów przez kuchnie szkolne. Głos zabrały przedstawicielki organizacji społecznych – Fundacji Rodzice dla Klimatu i Green REV Institute. – „W polskich szkołach nadal pojawiają się kotleciki z mortadeli w panierce, gofry z bitą śmietaną na obiad, parówki w cieście. To jest rzecz, z którą naprawdę musimy coś pilnie zrobić” – mówiła Marzena Wichniarz. – „Brakuje wytycznych jakościowych. Paluszki rybne to główne danie rybne w szkołach” – dodała Daria Janowicz. NGOs-y apelowały o systemowe zmiany i debatę na temat jakości żywienia dzieci, wskazując na związki między talerzem a przyszłymi wydatkami zdrowotnymi państwa.

Jedną z kluczowych kwestii, które rozgrzały dyskusję, była refundacja leków na otyłość. – „Nasze zapisy do refundacji patrzą tylko na cukrzycę. Dlaczego tam nie ma otyłości?” – pytała prof. Anna Chybicka. Zwróciła uwagę, że nowoczesne leki inkretynowe (GLP-1) całkowicie zmieniły podejście do terapii. Jak mówiła, są one łatwiejsze do stosowania niż operacje bariatryczne, a ich efekty – zarówno metaboliczne, jak i behawioralne – są trudne do przecenienia. Pacjenci tracą na wadze, regulują apetyt, poprawia się ich aktywność i styl życia.

Prof. Wyleżoł przyznał, że leki te stanowią „największy przełom współczesnej medycyny”, jednak zaznaczył, że system ochrony zdrowia nie jest w stanie objąć farmakoterapią wszystkich 9 milionów pacjentów. Konieczne jest zdefiniowanie grupy docelowej, która najbardziej skorzysta z terapii i której leczenie będzie miało uzasadnienie kliniczne oraz ekonomiczne. – „Bez leków oczekujemy od pacjentów samowyleczenia – to nierealne” – dodał, powołując się na doświadczenia zespołu dietetyków ze Szpitala Czerniakowskiego.

Eksperci nie mają złudzeń – bez zdecydowanych działań profilaktycznych, lepszej edukacji żywieniowej, zmiany nawyków społecznych i uregulowania jakości żywienia w instytucjach publicznych, system będzie działał reaktywnie – gasząc pożary zamiast im zapobiegać. Przed zespołem ds. przeciwdziałania otyłości i całym systemem ochrony zdrowia stoi ogromne zadanie: nie tylko leczyć skutki, ale skutecznie zatrzymać spiralę, która prowadzi do kolejnych 9 milionów przypadków.

Materiał powstał na podstawie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. zdrowego stylu życia oraz przeciwdziałania nadwadze i otyłości, które odbyło się 9 lipca 2025 r. o godz. 9:00. Tematem była informacja Ministerstwa Zdrowia o działaniach podjętych przez Zespół do spraw przeciwdziałania otyłości przy Radzie do spraw Zdrowia Publicznego.

Ministerstwo Zdrowia chce do końca roku 2024 wydłużyć program leczenia otyłości KOS-BAR, który przewiduje kompleksową terapię włącznie z operacją bariatryczną. Warto się tym programem zainteresować – przybywa dowodów naukowych, że interwencja chirurga-bariatry przynosi nie tylko zmniejszenie masy ciała. W pakiecie z takim leczeniem jest mniejsze ryzyko zawałów, cukrzycy czy nowotworów. Łatwiej nawet jest się ożenić albo wyjść za mąż.
22 maja to Europejski Dzień Walki z Otyłością. Warto zwrócić uwagę na tę datę, bo jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, już 25 proc. mieszkańców Polski zmaga się z chorobą otyłościową. Prognozy nie są, przy tym optymistyczne – za 6 lat na otyłość ma cierpieć aż 30 proc. dorosłych mieszkańców Polski. O tym, jak ta przypadłość wyniszcza zdrowie, napisano już wiele.

Wymieniając najważniejsze zagrożenia, można wskazać na cukrzycę, nadciśnienie i inne choroby układu krążenia, problemy z pęcherzykiem żółciowym, bezdech senny, choroby kości, mięśni, stawów, stłuszczenie wątroby. Dla ochrony przed otyłością i powrotu do zdrowszej wagi wiele można zdziałać samemu, czy ze wsparciem lekarza, dietetyka i trenera, ale czasami się to nie udaje. W niektórych przypadkach specjaliści proponują bardziej radykalne rozwiązanie – tzw. operację bariatryczną. Warto wiedzieć o korzyściach i zagrożeniach, jakie wiążą się z tym zabiegiem, zwłaszcza że w 15 ośrodkach w Polsce jest teraz realizowany program, dzięki któremu można uzyskać bezpłatną długoterminową pomoc – przed i po zabiegu. Szczegóły można znaleźć na stronie:
https://www.gov.pl/web/zdrowie/program-kompleksowej-opieki-medycznej-dla-chorych-na-otylosc-olbrzymia-leczona-chirurgicznie

Operacja bariatryczna – co to jest?

Proponowana jest najczęściej osobom z ekstremalną otyłością lub jej trochę łagodniejszą formą, ale silnie już zagrożonym powikłaniami. Istnieje kilka rodzajów takiej operacji. Wykonuje się ją w znieczuleniu ogólnym, zwykle metodami laparoskopowymi. W uproszczeniu mówiąc, zmniejsza się żołądek, co znacząco redukuje ilość jedzenia, jaką można przyjąć w czasie jednego posiłku. Czasami, dodatkowo skraca się drogę jedzenia przechodzącego przez układ pokarmowy, co z kolei zmniejsza wchłanianie substancji odżywczych.

Korzyści jest wiele. Oprócz wyraźnego spadku wagi ciała, operacja skutkuje wydłużeniem życia oraz poprawą leczenia aż 40 różnych chorób związanych z otyłością (m.in. cukrzycy, nadciśnienia, obturacyjnego bezdechu sennego, astmy itd.). Niektóre z nich udaje się nawet wyleczyć.

Opublikowane na początku maja badanie wskazało np. na skuteczność już przy obecności niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby (NAFLD), które z czasem może prowadzić do zapalenia, a później marskości wątroby. Otyłość, a także cukrzyca i insulinooporność to główne czynniki ryzyka rozwoju schorzenia. Nie jest ono przy tym rzadkością.
„Globalna zachorowalność na NAFLD osiągnęła 25 proc. i według prognoz, do 2030 roku ma osiągnąć 33 proc. Ściśle wiąże się ona z otyłością i zespołem metabolicznym. Może prowadzić do licznych powikłań, takich jak marskość i rak wątroby. Co więcej, może prowadzić także do poważnych powikłań ze strony układu krążenia” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Niestety, nie ma leków działających na NAFLD. Stosuje się zmiany w stylu życia, w tym właśnie zmniejszenie wagi. W badaniu wzięło udział ponad 150 tys. osób, z których niecałe 5 tys. przebyło najpopularniejszą formę operacji.
„W obu grupach sprawdziliśmy ryzyko głównych zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, zawał, udar, konieczność przeprowadzenia operacji serca oraz śmierć” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Zabieg, jak podają naukowcy „znacząco obniżył zagrożenie najważniejszymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi i zgonem”.

W tym względzie skutki utrzymywały się przez czas obserwacji sięgający 7 lat.
„Wielowymiarowa natura NAFLD, z różnorodnymi komplikacjami sprawia, że leczenie jest złożone. Mamy nadzieję, że nasze wyniki doprowadzą do zwiększenia świadomości odnośnie korzyści płynących z operacji bariatrycznej i jej roli w pomocy pacjentom z NALFD i otyłością” – podkreśla dr Singh.
Dzięki bariatrii mniej nowotworów

Z otyłością wiąże się także podwyższone zagrożenie różnymi rodzajami raka. Tutaj też, według naukowych danych, operacja i rehabilitacja po niej może niemało zaoferować. Opublikowane w ubiegłym roku badanie przeprowadzone w Gundersen Lutheran Health System pokazało wyraźny spadek ryzyka zachorowań na różne typy nowotworów. Obejmujące okres 10 lat zagrożenie rozwojem piersi, u otyłych osób poddanych operacji spadło do z 2,7 do 1,4 proc., nowotworów ginekologicznych – z 2,6 do 0,4 proc., raka nerki – z 0,8 do 0,10 proc., mózgu – z 0,9 do 0,2 proc., płuca – z 0,6 do 0,2 proc. i tarczycy – z 0,7 do 0,1 proc.

Naukowcy odnieśli dane odnośnie prawie 2 tys. osób po operacji do danych na temat ponad 2 tys. ochotników niepoddanych zabiegowi, dobranych odpowiednio pod względem wieku, płci i BMI.
„Wiedzieliśmy, że operacja bariatryczna obniży ryzyko raka, na podstawie wcześniejszych badań, ale zaskoczył nas zakres redukcji ryzyka dla niektórych nowotworów. Korzyści w zakresie zmniejszenia ryzyka raka z pomocą operacji pomagającej obniżyć wagę nie mogą być ignorowane i powinno się je uwzględniać w przypadku pacjentów z otyłością i dużym zagrożeniem nowotworami” – mówi Jared R. Miller, autor badania.
Powołując się na statystyki Centers for Disease Control and Prevention, naukowcy przypominają, że np. w USA, rocznie, w związku z otyłością diagnozuje się ponad 650 tys. nowotworów. Powoduje ona bowiem – wyjaśniają eksperci – rakotwórcze, przewlekłe zapalenia i niebezpiecznie podnosi poziom insuliny.

Nie powinien więc dziwić wynik opublikowanego przed rokiem badania, które rozpoczęło się już w 1987 roku. Obejmujący ponad 5 tys. osób projekt badawczy przeprowadzony na Uniwersytecie w Göteborgu pokazał, że osoby po zabiegu bariatrycznym żyją średnio dłużej od osób leczonych z powodu otyłości innymi metodami, choć ponad 5 lat krócej od przeciętnego przedstawiciela ogólnej populacji.
„Teraz po raz pierwszy dysponujemy miarą tego, jak bardzo operacja bariatryczna zwiększa oczekiwaną długość życia pacjenta – mówi autorka badania, prof. Lena Carlsson Ekander. – Ważne jest jednak, aby zaznaczyć, że mówimy o wartościach średnich. Nie wszyscy pacjenci są tacy sami, więc nie można zakładać, że każdemu zabieg taki przedłuży życie o trzy lata” – dodaje.
Więcej ślubów i rozwodów

Niektóre skutki zabiegu mogą jednak szczególnie zaskakiwać. Jak bowiem pokazali naukowcy z University of Pittsburgh, po takiej operacji znacząco rośnie prawdopodobieństwo, że poddający się jej pacjent się rozwiedzie, albo – przeciwnie – wejdzie w związek małżeński. Zarówno ryzyko rozwodu jak i szanse na ślub rosną aż o 100 proc. Praca opublikowana w ubiegłym roku jest, jak twierdzą jej autorzy, pierwszą publikacją poświęconą temu zagadnieniu.
„Celem operacji bariatrycznej jest zwykle utrata wagi, ale ludzie mają różne motywy, aby to osiągnąć” – zwraca uwagę prof. Wendy King, autorka badania.
„Pacjenci opisują także chęć zawarcia romantycznego związku czy poprawy swojej relacji. Przed tym badaniem nie mieliśmy porównawczych danych odnośnie zmian w statusie małżeńskim po operacji bariatrycznej – czy pacjenci częściej się pobierają, rozwodzą, tworzą stabilne związki?” – dodaje.
Ona i jej zespół prześledzili losy prawie 1,5 tys. osób, które przeszły zabieg. Wiek pacjentów mieścił się w przedziale od 19 do 75 lat, przy czym prawie 80 proc. stanowiły kobiety. 62 proc. ochotników żyło w związku małżeńskim lub z partnerem. Na zmianę statusu miały jednocześnie wpływ różne czynniki. Np. na małżeństwo częściej decydowali się młodsi uczestnicy i żyjący w związku partnerskim. Naukowców jednak zaskoczyło, że ilość utraconej masy nie miała dużego wpływu na decyzję o ślubie. Znaczenie miała natomiast poprawa zdrowia. Z kolei w przypadku separacji i rozwodu spadek wagi odgrywał już istotną rolę.
„Sugeruje to, że zmiana stylu życia pacjentów po operacji spowodowała, że mniej pasowali już do swoich partnerów – mówi prof. King. – Ważne, aby przyszłe badania wskazały kierunek różnych, odkrytych przez na zależności miedzy operacją bariatryczną i relacjami. Dzięki temu lekarze będą mogli lepiej doradzać swoim pacjentom odnośnie oczekiwań przed i po operacji” – twierdzi ekspertka.
Druga strona medalu

Trzeba jednak pamiętać, że operacja bariatryczna to poważny zabieg i podobnie jak wiele innych procedur chirurgicznych wiąże się z różnymi, typowymi dla nich zagrożeniami – np. krwotokami, infekcjami i innymi powikłaniami. Mogą też jednak pojawić się długofalowe komplikacje. Specjaliści wymieniają w tym miejscu niedrożność jelit, tzw. zespół poposiłkowy, kamienie żółciowe, wypukliny, zbyt niski poziom glukozy we krwi i ogólne niedożywienie, wymioty, chorobę refluksową przełyku, konieczność wykonania ponownej operacji.

I co najistotniejsze – operacja to tylko jeden z wielu etapów skutecznego leczenia otyłości. Aby odniosła pożądany skutek, konieczne jest zarówno odpowiednie przygotowanie do niej, jak i odpowiednio długa rehabilitacja po, w trakcie której pacjent uczy się żyć na nowo. Z tych też względów fakt choroby otyłościowej to tylko jedno z kryteriów kwalifikujących do operacji bariatrycznej.

 
źródło: Serwis Zdrowie
Ministerstwo Zdrowia chce do końca roku 2024 wydłużyć program leczenia otyłości KOS-BAR, który przewiduje kompleksową terapię włącznie z operacją bariatryczną. Warto się tym programem zainteresować – przybywa dowodów naukowych, że interwencja chirurga-bariatry przynosi nie tylko zmniejszenie masy ciała. W pakiecie z takim leczeniem jest mniejsze ryzyko zawałów, cukrzycy czy nowotworów. Łatwiej nawet jest się ożenić albo wyjść za mąż.
22 maja to Europejski Dzień Walki z Otyłością. Warto zwrócić uwagę na tę datę, bo jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, już 25 proc. mieszkańców Polski zmaga się z chorobą otyłościową. Prognozy nie są, przy tym optymistyczne – za 6 lat na otyłość ma cierpieć aż 30 proc. dorosłych mieszkańców Polski. O tym, jak ta przypadłość wyniszcza zdrowie, napisano już wiele.

Wymieniając najważniejsze zagrożenia, można wskazać na cukrzycę, nadciśnienie i inne choroby układu krążenia, problemy z pęcherzykiem żółciowym, bezdech senny, choroby kości, mięśni, stawów, stłuszczenie wątroby. Dla ochrony przed otyłością i powrotu do zdrowszej wagi wiele można zdziałać samemu, czy ze wsparciem lekarza, dietetyka i trenera, ale czasami się to nie udaje. W niektórych przypadkach specjaliści proponują bardziej radykalne rozwiązanie – tzw. operację bariatryczną. Warto wiedzieć o korzyściach i zagrożeniach, jakie wiążą się z tym zabiegiem, zwłaszcza że w 15 ośrodkach w Polsce jest teraz realizowany program, dzięki któremu można uzyskać bezpłatną długoterminową pomoc – przed i po zabiegu. Szczegóły można znaleźć na stronie:
https://www.gov.pl/web/zdrowie/program-kompleksowej-opieki-medycznej-dla-chorych-na-otylosc-olbrzymia-leczona-chirurgicznie

Operacja bariatryczna – co to jest?

Proponowana jest najczęściej osobom z ekstremalną otyłością lub jej trochę łagodniejszą formą, ale silnie już zagrożonym powikłaniami. Istnieje kilka rodzajów takiej operacji. Wykonuje się ją w znieczuleniu ogólnym, zwykle metodami laparoskopowymi. W uproszczeniu mówiąc, zmniejsza się żołądek, co znacząco redukuje ilość jedzenia, jaką można przyjąć w czasie jednego posiłku. Czasami, dodatkowo skraca się drogę jedzenia przechodzącego przez układ pokarmowy, co z kolei zmniejsza wchłanianie substancji odżywczych.

Korzyści jest wiele. Oprócz wyraźnego spadku wagi ciała, operacja skutkuje wydłużeniem życia oraz poprawą leczenia aż 40 różnych chorób związanych z otyłością (m.in. cukrzycy, nadciśnienia, obturacyjnego bezdechu sennego, astmy itd.). Niektóre z nich udaje się nawet wyleczyć.

Opublikowane na początku maja badanie wskazało np. na skuteczność już przy obecności niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby (NAFLD), które z czasem może prowadzić do zapalenia, a później marskości wątroby. Otyłość, a także cukrzyca i insulinooporność to główne czynniki ryzyka rozwoju schorzenia. Nie jest ono przy tym rzadkością.
„Globalna zachorowalność na NAFLD osiągnęła 25 proc. i według prognoz, do 2030 roku ma osiągnąć 33 proc. Ściśle wiąże się ona z otyłością i zespołem metabolicznym. Może prowadzić do licznych powikłań, takich jak marskość i rak wątroby. Co więcej, może prowadzić także do poważnych powikłań ze strony układu krążenia” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Niestety, nie ma leków działających na NAFLD. Stosuje się zmiany w stylu życia, w tym właśnie zmniejszenie wagi. W badaniu wzięło udział ponad 150 tys. osób, z których niecałe 5 tys. przebyło najpopularniejszą formę operacji.
„W obu grupach sprawdziliśmy ryzyko głównych zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, zawał, udar, konieczność przeprowadzenia operacji serca oraz śmierć” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Zabieg, jak podają naukowcy „znacząco obniżył zagrożenie najważniejszymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi i zgonem”.

W tym względzie skutki utrzymywały się przez czas obserwacji sięgający 7 lat.
„Wielowymiarowa natura NAFLD, z różnorodnymi komplikacjami sprawia, że leczenie jest złożone. Mamy nadzieję, że nasze wyniki doprowadzą do zwiększenia świadomości odnośnie korzyści płynących z operacji bariatrycznej i jej roli w pomocy pacjentom z NALFD i otyłością” – podkreśla dr Singh.
Dzięki bariatrii mniej nowotworów

Z otyłością wiąże się także podwyższone zagrożenie różnymi rodzajami raka. Tutaj też, według naukowych danych, operacja i rehabilitacja po niej może niemało zaoferować. Opublikowane w ubiegłym roku badanie przeprowadzone w Gundersen Lutheran Health System pokazało wyraźny spadek ryzyka zachorowań na różne typy nowotworów. Obejmujące okres 10 lat zagrożenie rozwojem piersi, u otyłych osób poddanych operacji spadło do z 2,7 do 1,4 proc., nowotworów ginekologicznych – z 2,6 do 0,4 proc., raka nerki – z 0,8 do 0,10 proc., mózgu – z 0,9 do 0,2 proc., płuca – z 0,6 do 0,2 proc. i tarczycy – z 0,7 do 0,1 proc.

Naukowcy odnieśli dane odnośnie prawie 2 tys. osób po operacji do danych na temat ponad 2 tys. ochotników niepoddanych zabiegowi, dobranych odpowiednio pod względem wieku, płci i BMI.
„Wiedzieliśmy, że operacja bariatryczna obniży ryzyko raka, na podstawie wcześniejszych badań, ale zaskoczył nas zakres redukcji ryzyka dla niektórych nowotworów. Korzyści w zakresie zmniejszenia ryzyka raka z pomocą operacji pomagającej obniżyć wagę nie mogą być ignorowane i powinno się je uwzględniać w przypadku pacjentów z otyłością i dużym zagrożeniem nowotworami” – mówi Jared R. Miller, autor badania.
Powołując się na statystyki Centers for Disease Control and Prevention, naukowcy przypominają, że np. w USA, rocznie, w związku z otyłością diagnozuje się ponad 650 tys. nowotworów. Powoduje ona bowiem – wyjaśniają eksperci – rakotwórcze, przewlekłe zapalenia i niebezpiecznie podnosi poziom insuliny.

Nie powinien więc dziwić wynik opublikowanego przed rokiem badania, które rozpoczęło się już w 1987 roku. Obejmujący ponad 5 tys. osób projekt badawczy przeprowadzony na Uniwersytecie w Göteborgu pokazał, że osoby po zabiegu bariatrycznym żyją średnio dłużej od osób leczonych z powodu otyłości innymi metodami, choć ponad 5 lat krócej od przeciętnego przedstawiciela ogólnej populacji.
„Teraz po raz pierwszy dysponujemy miarą tego, jak bardzo operacja bariatryczna zwiększa oczekiwaną długość życia pacjenta – mówi autorka badania, prof. Lena Carlsson Ekander. – Ważne jest jednak, aby zaznaczyć, że mówimy o wartościach średnich. Nie wszyscy pacjenci są tacy sami, więc nie można zakładać, że każdemu zabieg taki przedłuży życie o trzy lata” – dodaje.
Więcej ślubów i rozwodów

Niektóre skutki zabiegu mogą jednak szczególnie zaskakiwać. Jak bowiem pokazali naukowcy z University of Pittsburgh, po takiej operacji znacząco rośnie prawdopodobieństwo, że poddający się jej pacjent się rozwiedzie, albo – przeciwnie – wejdzie w związek małżeński. Zarówno ryzyko rozwodu jak i szanse na ślub rosną aż o 100 proc. Praca opublikowana w ubiegłym roku jest, jak twierdzą jej autorzy, pierwszą publikacją poświęconą temu zagadnieniu.
„Celem operacji bariatrycznej jest zwykle utrata wagi, ale ludzie mają różne motywy, aby to osiągnąć” – zwraca uwagę prof. Wendy King, autorka badania.
„Pacjenci opisują także chęć zawarcia romantycznego związku czy poprawy swojej relacji. Przed tym badaniem nie mieliśmy porównawczych danych odnośnie zmian w statusie małżeńskim po operacji bariatrycznej – czy pacjenci częściej się pobierają, rozwodzą, tworzą stabilne związki?” – dodaje.
Ona i jej zespół prześledzili losy prawie 1,5 tys. osób, które przeszły zabieg. Wiek pacjentów mieścił się w przedziale od 19 do 75 lat, przy czym prawie 80 proc. stanowiły kobiety. 62 proc. ochotników żyło w związku małżeńskim lub z partnerem. Na zmianę statusu miały jednocześnie wpływ różne czynniki. Np. na małżeństwo częściej decydowali się młodsi uczestnicy i żyjący w związku partnerskim. Naukowców jednak zaskoczyło, że ilość utraconej masy nie miała dużego wpływu na decyzję o ślubie. Znaczenie miała natomiast poprawa zdrowia. Z kolei w przypadku separacji i rozwodu spadek wagi odgrywał już istotną rolę.
„Sugeruje to, że zmiana stylu życia pacjentów po operacji spowodowała, że mniej pasowali już do swoich partnerów – mówi prof. King. – Ważne, aby przyszłe badania wskazały kierunek różnych, odkrytych przez na zależności miedzy operacją bariatryczną i relacjami. Dzięki temu lekarze będą mogli lepiej doradzać swoim pacjentom odnośnie oczekiwań przed i po operacji” – twierdzi ekspertka.
Druga strona medalu

Trzeba jednak pamiętać, że operacja bariatryczna to poważny zabieg i podobnie jak wiele innych procedur chirurgicznych wiąże się z różnymi, typowymi dla nich zagrożeniami – np. krwotokami, infekcjami i innymi powikłaniami. Mogą też jednak pojawić się długofalowe komplikacje. Specjaliści wymieniają w tym miejscu niedrożność jelit, tzw. zespół poposiłkowy, kamienie żółciowe, wypukliny, zbyt niski poziom glukozy we krwi i ogólne niedożywienie, wymioty, chorobę refluksową przełyku, konieczność wykonania ponownej operacji.

I co najistotniejsze – operacja to tylko jeden z wielu etapów skutecznego leczenia otyłości. Aby odniosła pożądany skutek, konieczne jest zarówno odpowiednie przygotowanie do niej, jak i odpowiednio długa rehabilitacja po, w trakcie której pacjent uczy się żyć na nowo. Z tych też względów fakt choroby otyłościowej to tylko jedno z kryteriów kwalifikujących do operacji bariatrycznej.

 
źródło: Serwis Zdrowie