Medicalpress

Tylko sześć wybranych powikłań choroby otyłościowej kosztowało NFZ w 2023 roku 3,8 mld zł. Podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu eksperci przekonywali, że dalsze odkładanie systemowego leczenia otyłości może oznaczać nie tylko rosnące wydatki, ale również więcej przedwczesnych zgonów i niepełnosprawności. Jednym z proponowanych rozwiązań jest program lekowy zapewniający wybranym pacjentom dostęp do farmakoterapii oraz opieki wielospecjalistycznego zespołu. Środowisko czeka również na włączenie KOS-BAR do koszyka świadczeń gwarantowanych.

Otyłość – koszty czy inwestycja w zdrowie?

Podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu jednym z kluczowych tematów w ścieżce „Ochrona zdrowia” był panel poświęcony chorobie otyłościowej, która stanowi jedno z największych wyzwań zdrowotnych, społecznych i ekonomicznych XXI wieku. Główna oś dyskusji skoncentrowała się na pytaniu, czy leczenie otyłości należy postrzegać bardziej jako koszt, czy jako inwestycję w zdrowie publiczne, która zaprocentuje na lata. W tym kontekście rozpatrywane były rozwiązania systemowe, jakie można wprowadzić w najbliższej przyszłości, szczególnie dla pacjentów, którzy pilnie potrzebują pomocy ze względu na poważne powikłania, stanowiące nawet ryzyko przedwczesnego zgonu.

Eksperci jednoznacznie wskazali, że dług zdrowotny Polski spowodowany konsekwencjami choroby otyłościowej już teraz jest ogromy i będzie wzrastał, jeśli nie podejmiemy kroków w kierunku jej profilaktyki i leczenia. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia, w 2023 roku tylko sześć wybranych powikłań otyłości (nadciśnienie, cukrzyca typu 2, zwyrodnienie kolan, dyslipidemia, stłuszczenie wątroby, bezdech senny) kosztowało NFZ 3,8 mld zł. Do tego należy doliczyć koszty pośrednie, związane z absencjami lub niezdolnością do pracy, a także koszty związanie m.in. z rosnącym ryzykiem spadku dzietności ze względu na negatywny wpływ otyłości na płodność u kobiet i mężczyzn.

Leczenie otyłości stanowi więc inwestycję w stabilność społeczną, gospodarczą i demograficzną. Pacjenci potrzebują uporządkowanej ścieżki diagnostyczno-terapeutycznej oraz kompleksowej, wielospecjalistycznej opieki medycznej z dostępem do farmakoterapii i zabiegów chirurgii bariatrycznej.

Najbardziej pilnej pomocy potrzebują chorzy z groźnymi powikłaniami otyłości na tle m.in. kardiologicznym czy diabetologicznym, które stanowią zagrożenie dla życia. Mowa tu przede wszystkim o dorosłych z otyłością olbrzymią (BMI ≥ 40 kg/m2), u których tego rodzaju powikłania są już bardzo zaawansowane. Wśród nich są m.in. pacjenci, u których nie można wykonać różnego rodzaju zabiegów medycznych, w tym bariatrii, ze względu na brak aparatury dostosowanej do wagi, pacjenci po udarach czy osoby, u których ze w względu na otyłość występują ciężkie powikłania tkankowe. Eksperci wskazują także na bardzo pilną potrzebę wsparcia pacjentów w wieku 18-26 lat z BMI ≥ 35 kg/m2 i chorobami współistniejącymi, takimi jak choroba sercowo-naczyniowa czy obturacyjny bezdech senny (OSA), lub ze stanem przedcukrzycowym. W ich przypadku interwencja na wcześniejszym etapie choroby pozwoli uniknąć rozwoju dalszych, zagrażających życiu powikłań, które są również bardziej kosztochłonne dla systemu ochrony zdrowia.

Co więcej, w przypadku obu grup pacjentów dochodzi czynnik ekonomiczny – młodzi dopiero wchodzą lub będą za kilka lat wchodzić na rynek pracy, a osoby z otyłością olbrzymią często mają ograniczoną zdolność do jej wykonywana. Tym samym, mogą nie mieć wystarczających środków na pokrycie kosztów leczenia.

Szansą dla nich może być program lekowy obejmujący leczenie farmakologiczne pod okiem wielospecjalistycznego zespołu terapeutycznego, który zadbałby także o budowanie zdrowych nawyków w zakresie żywienia i aktywności fizycznej oraz o wsparcie pacjentów pod kątem psychologicznym. Takie rozwiązanie zapewnia większą kontrolę nad wydatkami płatnika publicznego oraz pozwala precyzyjnie określić kryteria kwalifikacji i monitorowania efektów terapii. Daje także pacjentom wiedzę i nowe możliwości w zakresie prowadzenia zdrowego stylu życia.

Celem programu byłoby przeciwdziałanie przedwczesnej umieralności spowodowanej powikłaniami choroby otyłościowej oraz zahamowanie rozwoju niebezpiecznych chorób współistniejących wśród tzw. młodych dorosłych, którzy już teraz lub w ciągu kilku najbliższych lat będą wchodzili na rynek pracy i będą zakładali rodziny.

Przy realizacji nowego programu lekowego można korzystać z doświadczeń z programu KOS-BAR, który stanowi najlepszy dowód, że kompleksowa, wielospecjalistyczna opieka nad pacjentem, przynosi najlepsze efekty terapeutyczne. Wśród uczestników programu obserwowano znaczącą redukcję, a nawet remisję wybranych powikłań choroby otyłościowej, takich jak zaburzenia lipidowe czy cukrzyca typu 2. Zarówno klinicyści, jak i pacjenci niecierpliwie czekają więc na włączenie KOS-BAR do koszyka bezterminowych świadczeń gwarantowanych.

Jak wskazują eksperci, nowy program lekowy można byłoby prowadzić w ok. 20 ośrodkach w Polsce, podobnie jak miało to miejsce w przypadku programu KOS-BAR. Biorąc pod uwagę ich przepustowość, nowy program leczenia otyłości w pierwszej kolejności mógłby być realizowany w 1-2 ośrodkach na województwo, co pozwoliłoby objąć opieką terapeutyczną najbardziej potrzebujących pacjentów.

Leczenie otyłości wpisuje się w strategię zdrowotną Polski i Unii Europejskiej

Warto dodać, że leczenie choroby otyłościowej wpisuje się w działania Polski w kierunku redukcji zgonów z przyczyn sercowo-naczyniowych, prowadzone w ramach programu P26 „Zdrowe serce, zdrowy mózg”. Program ten zakłada wprowadzenie kompleksowej, koordynowanej opieki w kardiologii i neurologii oraz ograniczanie wspólnych czynników ryzyka, w tym wspomnianej choroby otyłościowej. Jego celem jest poprawa jakości życia osób dotkniętych chorobami sercowo‑naczyniowymi i neurologicznymi poprzez zmniejszenie zachorowalności, liczby hospitalizacji, zgonów i niepełnosprawności oraz poprzez podniesienie efektywności systemu opieki zdrowotnej. Wprowadzenie aktualnie dyskutowanego programu lekowego dla osób z otyłością, u których występują te powikłania, może znacząco przyspieszyć realizację celów programu P26 i uplasować Polskę w gronie pierwszych krajów Unii Europejskiej wprowadzających tak kompleksowe i precyzyjne rozwiązanie medyczne.

Kierunek ten jest spójny z podejściem Komisji Europejskiej, przedstawionym w dokumencie „EU cardiovascular health plan: the Safe Hearts Plan”, który kładzie nacisk na skoordynowaną prewencję, wczesne wykrywanie oraz poprawę dostępu do leczenia czynników ryzyka, takich jak otyłość. Według przytoczonych w nim danych, 75 proc. nadmiarowych zgonów związanych z otyłością jest spowodowanych chorobami układu krążenia. Dokument wskazuje, że zapobieganie oraz wczesne interwencje dotyczące głównych czynników ryzyka, w tym otyłości i cukrzycy, należą do najbardziej efektywnych podejść do ograniczania śmiertelności. Unijna strategia wyznacza kilka kluczowych celów do osiągnięcia do 2035 roku i jednym z nich jest zmniejszenie przedwczesnej umieralności o 25 proc. z powodów sercowo-naczyniowych (w stosunku do 2022 roku).

Podsumowując, wprowadzenie celowanego programu lekowego dla najbardziej potrzebujących pacjentów chorych na otyłość pozwoli nie tylko zredukować ryzyko zgonów oraz dalszego rozwoju groźnych powikłań choroby otyłościowej, ale także osiągnąć wymierne korzyści finansowe, gospodarcze oraz społeczne, wpisując się w strategie zdrowotne, zarówno Polski, jak i całej Unii Europejskiej.

Źródło: inf pras

Wprowadzenie programu KOS-BAR do koszyka świadczeń gwarantowanych to pierwszy poważny krok ku systemowemu leczeniu otyłości w Polsce. Ale to zaledwie fragment znacznie większego wyzwania. Otyłość to już nie tylko problem indywidualny – to choroba cywilizacyjna o dramatycznych konsekwencjach zdrowotnych i społecznych, która dotyczy już 9 milionów Polaków. Na lipcowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. zdrowego stylu życia i przeciwdziałania nadwadze i otyłości eksperci, pacjenci i przedstawiciele resortów mówili jednym głosem: potrzebujemy kompleksowego i międzysektorowego planu. Leczenie jest niezbędne – ale bez profilaktyki, edukacji i zmian systemowych nigdy nie wygramy tej walki.

– „Już samo powołanie takiego zespołu jest niewątpliwie przełomową chwilą w systemie opieki zdrowotnej w naszym kraju” – mówił prof. Mariusz Wyleżoł, wskazując, że przez dziesięciolecia choroba otyłościowa była w zasadzie niezauważana przez system. Przełomem okazał się pilotaż programu KOS-BAR – kompleksowej opieki specjalistycznej nad osobami poddawanymi operacjom bariatrycznym. Program, który objął ponad 13 tysięcy pacjentów, ma od stycznia 2026 roku wejść do koszyka świadczeń gwarantowanych.

O tym zapewniła Dominika Janiszewska-Kajka z Ministerstwa Zdrowia. – „Polecenie było bardzo kategoryczne ze strony pani minister – od stycznia ma to zadziałać”. W tym celu zostanie przeprowadzona śródewaluacja oraz zlecenie dla AOTMiT dotyczące stałego wprowadzenia programu. KOS-BAR ma obejmować kompleksową, wieloetapową opiekę: kwalifikację, przygotowanie, leczenie operacyjne oraz roczną kontrolę pooperacyjną, obejmującą wsparcie dietetyczne, psychologiczne i rehabilitacyjne.

Jak wskazano podczas posiedzenia, decyzja o wcześniejszym – jeszcze przed zakończeniem pilotażu – wprowadzeniu świadczenia do systemu wynika z pozytywnych efektów klinicznych i organizacyjnych. Program nie tylko ratuje zdrowie, ale i działa systemowo – pacjenci nie wracają do stanu zdrowia sprzed kwalifikacji, co potwierdzają dane NFZ. Ministerstwo przyspieszyło działania dzięki wyraźnemu impulsowi ze strony minister Izabeli Leszczyny. Równolegle z przygotowaniami do wprowadzenia KOS-BAR jako świadczenia gwarantowanego, trwają analizy, jak zbudować ogólnopolski system profilaktyki otyłości – zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Jak podkreślano, „koszyk” obejmie całą populację, ale potrzebne są także działania w skali mikro, oparte na doświadczeniach regionalnych programów zdrowotnych.

Zespół ds. przeciwdziałania otyłości został powołany na mocy uchwały z listopada 2024 r. i pracuje w trzech grupach roboczych: ds. profilaktyki, leczenia i zmian systemowych. Do tej pory odbyło się sześć posiedzeń, opracowano plan działania, a zespół przygotowuje rekomendacje, m.in. dotyczące rozszerzenia KOS-BAR i edukacji medycznej. Jak podkreślił prof. Wyleżoł, obecna edukacja w uczelniach medycznych wciąż koncentruje się na leczeniu powikłań otyłości, a nie jej przyczyn. – „Programy studiów koncentrują się na leczeniu wszelkich możliwych powikłań choroby otyłościowej, a nie leczeniu samej choroby otyłościowej”.

Pacjenci również zabrali głos. Katarzyna Głowińska mówiła: – „My należymy do tej niechcianej, nierozumianej grupy pacjentów. Przynajmniej tak było dotychczas i w końcu nawiązaliśmy dialog”. Podkreśliła, że wprowadzenie KOS-BAR do koszyka świadczeń to ogromny sukces – efekt wieloletnich starań i pierwszy realny krok w kierunku systemowej pomocy. Pacjenci liczą, że wdrożenie programu nastąpi możliwie jak najszybciej.

W trakcie posiedzenia przywołano poruszającą historię chorego ważącego 238 kg, który po krwotoku został wypisany ze szpitala bez rozpoznania otyłości, a transport medyczny odmówił jego przewozu. Ostatecznie pacjent został zabrany karetką… na podłodze. Jak powiedziała Głowińska: „Po to są te zespoły. Po to o tym rozmawiamy. Żeby takich sytuacji nie było”.

Eksperci podkreślali, że od momentu powstania pilotażu KOS-BAR nastąpił ogromny postęp w leczeniu otyłości. – „Mówię tu przede wszystkim o wprowadzeniu leków kontrolujących masę ciała, które są przełomem współczesnej medycyny” – mówił prof. Wyleżoł. Z tego względu zespół ds. leczenia przygotowuje nowy model programu, który zostanie przedstawiony Radzie ds. Zdrowia Publicznego.

Choć temat leczenia – operacyjnego i farmakologicznego – wybrzmiewał najgłośniej, posłowie i eksperci zwracali uwagę na brak informacji o działaniach profilaktycznych. – „Nie mamy żadnej informacji dotyczącej całej profilaktyki, abyśmy nie mieli kolejnych 9 milionów osób, które będziemy musieli leczyć w ramach KOS-BAR-u” – mówiła przewodnicząca Zespołu.

Ministerstwo Edukacji, Ministerstwo Zdrowia i środowiska eksperckie pracują m.in. nad opiniowaniem projektu rozporządzenia dotyczącego żywienia w szkołach. Wśród licznych uwag znalazły się m.in. krytyka obowiązku dwóch mięsnych dni w tygodniu, brak przepisów gwarantujących posiłki dla dzieci na dietach eliminacyjnych czy ryzyko dosłownej interpretacji przepisów przez kuchnie szkolne. Głos zabrały przedstawicielki organizacji społecznych – Fundacji Rodzice dla Klimatu i Green REV Institute. – „W polskich szkołach nadal pojawiają się kotleciki z mortadeli w panierce, gofry z bitą śmietaną na obiad, parówki w cieście. To jest rzecz, z którą naprawdę musimy coś pilnie zrobić” – mówiła Marzena Wichniarz. – „Brakuje wytycznych jakościowych. Paluszki rybne to główne danie rybne w szkołach” – dodała Daria Janowicz. NGOs-y apelowały o systemowe zmiany i debatę na temat jakości żywienia dzieci, wskazując na związki między talerzem a przyszłymi wydatkami zdrowotnymi państwa.

Jedną z kluczowych kwestii, które rozgrzały dyskusję, była refundacja leków na otyłość. – „Nasze zapisy do refundacji patrzą tylko na cukrzycę. Dlaczego tam nie ma otyłości?” – pytała prof. Anna Chybicka. Zwróciła uwagę, że nowoczesne leki inkretynowe (GLP-1) całkowicie zmieniły podejście do terapii. Jak mówiła, są one łatwiejsze do stosowania niż operacje bariatryczne, a ich efekty – zarówno metaboliczne, jak i behawioralne – są trudne do przecenienia. Pacjenci tracą na wadze, regulują apetyt, poprawia się ich aktywność i styl życia.

Prof. Wyleżoł przyznał, że leki te stanowią „największy przełom współczesnej medycyny”, jednak zaznaczył, że system ochrony zdrowia nie jest w stanie objąć farmakoterapią wszystkich 9 milionów pacjentów. Konieczne jest zdefiniowanie grupy docelowej, która najbardziej skorzysta z terapii i której leczenie będzie miało uzasadnienie kliniczne oraz ekonomiczne. – „Bez leków oczekujemy od pacjentów samowyleczenia – to nierealne” – dodał, powołując się na doświadczenia zespołu dietetyków ze Szpitala Czerniakowskiego.

Eksperci nie mają złudzeń – bez zdecydowanych działań profilaktycznych, lepszej edukacji żywieniowej, zmiany nawyków społecznych i uregulowania jakości żywienia w instytucjach publicznych, system będzie działał reaktywnie – gasząc pożary zamiast im zapobiegać. Przed zespołem ds. przeciwdziałania otyłości i całym systemem ochrony zdrowia stoi ogromne zadanie: nie tylko leczyć skutki, ale skutecznie zatrzymać spiralę, która prowadzi do kolejnych 9 milionów przypadków.

Materiał powstał na podstawie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. zdrowego stylu życia oraz przeciwdziałania nadwadze i otyłości, które odbyło się 9 lipca 2025 r. o godz. 9:00. Tematem była informacja Ministerstwa Zdrowia o działaniach podjętych przez Zespół do spraw przeciwdziałania otyłości przy Radzie do spraw Zdrowia Publicznego.

Ministerstwo Zdrowia chce do końca roku 2024 wydłużyć program leczenia otyłości KOS-BAR, który przewiduje kompleksową terapię włącznie z operacją bariatryczną. Warto się tym programem zainteresować – przybywa dowodów naukowych, że interwencja chirurga-bariatry przynosi nie tylko zmniejszenie masy ciała. W pakiecie z takim leczeniem jest mniejsze ryzyko zawałów, cukrzycy czy nowotworów. Łatwiej nawet jest się ożenić albo wyjść za mąż.
22 maja to Europejski Dzień Walki z Otyłością. Warto zwrócić uwagę na tę datę, bo jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, już 25 proc. mieszkańców Polski zmaga się z chorobą otyłościową. Prognozy nie są, przy tym optymistyczne – za 6 lat na otyłość ma cierpieć aż 30 proc. dorosłych mieszkańców Polski. O tym, jak ta przypadłość wyniszcza zdrowie, napisano już wiele.

Wymieniając najważniejsze zagrożenia, można wskazać na cukrzycę, nadciśnienie i inne choroby układu krążenia, problemy z pęcherzykiem żółciowym, bezdech senny, choroby kości, mięśni, stawów, stłuszczenie wątroby. Dla ochrony przed otyłością i powrotu do zdrowszej wagi wiele można zdziałać samemu, czy ze wsparciem lekarza, dietetyka i trenera, ale czasami się to nie udaje. W niektórych przypadkach specjaliści proponują bardziej radykalne rozwiązanie – tzw. operację bariatryczną. Warto wiedzieć o korzyściach i zagrożeniach, jakie wiążą się z tym zabiegiem, zwłaszcza że w 15 ośrodkach w Polsce jest teraz realizowany program, dzięki któremu można uzyskać bezpłatną długoterminową pomoc – przed i po zabiegu. Szczegóły można znaleźć na stronie:
https://www.gov.pl/web/zdrowie/program-kompleksowej-opieki-medycznej-dla-chorych-na-otylosc-olbrzymia-leczona-chirurgicznie

Operacja bariatryczna – co to jest?

Proponowana jest najczęściej osobom z ekstremalną otyłością lub jej trochę łagodniejszą formą, ale silnie już zagrożonym powikłaniami. Istnieje kilka rodzajów takiej operacji. Wykonuje się ją w znieczuleniu ogólnym, zwykle metodami laparoskopowymi. W uproszczeniu mówiąc, zmniejsza się żołądek, co znacząco redukuje ilość jedzenia, jaką można przyjąć w czasie jednego posiłku. Czasami, dodatkowo skraca się drogę jedzenia przechodzącego przez układ pokarmowy, co z kolei zmniejsza wchłanianie substancji odżywczych.

Korzyści jest wiele. Oprócz wyraźnego spadku wagi ciała, operacja skutkuje wydłużeniem życia oraz poprawą leczenia aż 40 różnych chorób związanych z otyłością (m.in. cukrzycy, nadciśnienia, obturacyjnego bezdechu sennego, astmy itd.). Niektóre z nich udaje się nawet wyleczyć.

Opublikowane na początku maja badanie wskazało np. na skuteczność już przy obecności niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby (NAFLD), które z czasem może prowadzić do zapalenia, a później marskości wątroby. Otyłość, a także cukrzyca i insulinooporność to główne czynniki ryzyka rozwoju schorzenia. Nie jest ono przy tym rzadkością.
„Globalna zachorowalność na NAFLD osiągnęła 25 proc. i według prognoz, do 2030 roku ma osiągnąć 33 proc. Ściśle wiąże się ona z otyłością i zespołem metabolicznym. Może prowadzić do licznych powikłań, takich jak marskość i rak wątroby. Co więcej, może prowadzić także do poważnych powikłań ze strony układu krążenia” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Niestety, nie ma leków działających na NAFLD. Stosuje się zmiany w stylu życia, w tym właśnie zmniejszenie wagi. W badaniu wzięło udział ponad 150 tys. osób, z których niecałe 5 tys. przebyło najpopularniejszą formę operacji.
„W obu grupach sprawdziliśmy ryzyko głównych zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, zawał, udar, konieczność przeprowadzenia operacji serca oraz śmierć” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Zabieg, jak podają naukowcy „znacząco obniżył zagrożenie najważniejszymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi i zgonem”.

W tym względzie skutki utrzymywały się przez czas obserwacji sięgający 7 lat.
„Wielowymiarowa natura NAFLD, z różnorodnymi komplikacjami sprawia, że leczenie jest złożone. Mamy nadzieję, że nasze wyniki doprowadzą do zwiększenia świadomości odnośnie korzyści płynących z operacji bariatrycznej i jej roli w pomocy pacjentom z NALFD i otyłością” – podkreśla dr Singh.
Dzięki bariatrii mniej nowotworów

Z otyłością wiąże się także podwyższone zagrożenie różnymi rodzajami raka. Tutaj też, według naukowych danych, operacja i rehabilitacja po niej może niemało zaoferować. Opublikowane w ubiegłym roku badanie przeprowadzone w Gundersen Lutheran Health System pokazało wyraźny spadek ryzyka zachorowań na różne typy nowotworów. Obejmujące okres 10 lat zagrożenie rozwojem piersi, u otyłych osób poddanych operacji spadło do z 2,7 do 1,4 proc., nowotworów ginekologicznych – z 2,6 do 0,4 proc., raka nerki – z 0,8 do 0,10 proc., mózgu – z 0,9 do 0,2 proc., płuca – z 0,6 do 0,2 proc. i tarczycy – z 0,7 do 0,1 proc.

Naukowcy odnieśli dane odnośnie prawie 2 tys. osób po operacji do danych na temat ponad 2 tys. ochotników niepoddanych zabiegowi, dobranych odpowiednio pod względem wieku, płci i BMI.
„Wiedzieliśmy, że operacja bariatryczna obniży ryzyko raka, na podstawie wcześniejszych badań, ale zaskoczył nas zakres redukcji ryzyka dla niektórych nowotworów. Korzyści w zakresie zmniejszenia ryzyka raka z pomocą operacji pomagającej obniżyć wagę nie mogą być ignorowane i powinno się je uwzględniać w przypadku pacjentów z otyłością i dużym zagrożeniem nowotworami” – mówi Jared R. Miller, autor badania.
Powołując się na statystyki Centers for Disease Control and Prevention, naukowcy przypominają, że np. w USA, rocznie, w związku z otyłością diagnozuje się ponad 650 tys. nowotworów. Powoduje ona bowiem – wyjaśniają eksperci – rakotwórcze, przewlekłe zapalenia i niebezpiecznie podnosi poziom insuliny.

Nie powinien więc dziwić wynik opublikowanego przed rokiem badania, które rozpoczęło się już w 1987 roku. Obejmujący ponad 5 tys. osób projekt badawczy przeprowadzony na Uniwersytecie w Göteborgu pokazał, że osoby po zabiegu bariatrycznym żyją średnio dłużej od osób leczonych z powodu otyłości innymi metodami, choć ponad 5 lat krócej od przeciętnego przedstawiciela ogólnej populacji.
„Teraz po raz pierwszy dysponujemy miarą tego, jak bardzo operacja bariatryczna zwiększa oczekiwaną długość życia pacjenta – mówi autorka badania, prof. Lena Carlsson Ekander. – Ważne jest jednak, aby zaznaczyć, że mówimy o wartościach średnich. Nie wszyscy pacjenci są tacy sami, więc nie można zakładać, że każdemu zabieg taki przedłuży życie o trzy lata” – dodaje.
Więcej ślubów i rozwodów

Niektóre skutki zabiegu mogą jednak szczególnie zaskakiwać. Jak bowiem pokazali naukowcy z University of Pittsburgh, po takiej operacji znacząco rośnie prawdopodobieństwo, że poddający się jej pacjent się rozwiedzie, albo – przeciwnie – wejdzie w związek małżeński. Zarówno ryzyko rozwodu jak i szanse na ślub rosną aż o 100 proc. Praca opublikowana w ubiegłym roku jest, jak twierdzą jej autorzy, pierwszą publikacją poświęconą temu zagadnieniu.
„Celem operacji bariatrycznej jest zwykle utrata wagi, ale ludzie mają różne motywy, aby to osiągnąć” – zwraca uwagę prof. Wendy King, autorka badania.
„Pacjenci opisują także chęć zawarcia romantycznego związku czy poprawy swojej relacji. Przed tym badaniem nie mieliśmy porównawczych danych odnośnie zmian w statusie małżeńskim po operacji bariatrycznej – czy pacjenci częściej się pobierają, rozwodzą, tworzą stabilne związki?” – dodaje.
Ona i jej zespół prześledzili losy prawie 1,5 tys. osób, które przeszły zabieg. Wiek pacjentów mieścił się w przedziale od 19 do 75 lat, przy czym prawie 80 proc. stanowiły kobiety. 62 proc. ochotników żyło w związku małżeńskim lub z partnerem. Na zmianę statusu miały jednocześnie wpływ różne czynniki. Np. na małżeństwo częściej decydowali się młodsi uczestnicy i żyjący w związku partnerskim. Naukowców jednak zaskoczyło, że ilość utraconej masy nie miała dużego wpływu na decyzję o ślubie. Znaczenie miała natomiast poprawa zdrowia. Z kolei w przypadku separacji i rozwodu spadek wagi odgrywał już istotną rolę.
„Sugeruje to, że zmiana stylu życia pacjentów po operacji spowodowała, że mniej pasowali już do swoich partnerów – mówi prof. King. – Ważne, aby przyszłe badania wskazały kierunek różnych, odkrytych przez na zależności miedzy operacją bariatryczną i relacjami. Dzięki temu lekarze będą mogli lepiej doradzać swoim pacjentom odnośnie oczekiwań przed i po operacji” – twierdzi ekspertka.
Druga strona medalu

Trzeba jednak pamiętać, że operacja bariatryczna to poważny zabieg i podobnie jak wiele innych procedur chirurgicznych wiąże się z różnymi, typowymi dla nich zagrożeniami – np. krwotokami, infekcjami i innymi powikłaniami. Mogą też jednak pojawić się długofalowe komplikacje. Specjaliści wymieniają w tym miejscu niedrożność jelit, tzw. zespół poposiłkowy, kamienie żółciowe, wypukliny, zbyt niski poziom glukozy we krwi i ogólne niedożywienie, wymioty, chorobę refluksową przełyku, konieczność wykonania ponownej operacji.

I co najistotniejsze – operacja to tylko jeden z wielu etapów skutecznego leczenia otyłości. Aby odniosła pożądany skutek, konieczne jest zarówno odpowiednie przygotowanie do niej, jak i odpowiednio długa rehabilitacja po, w trakcie której pacjent uczy się żyć na nowo. Z tych też względów fakt choroby otyłościowej to tylko jedno z kryteriów kwalifikujących do operacji bariatrycznej.

 
źródło: Serwis Zdrowie
Ministerstwo Zdrowia chce do końca roku 2024 wydłużyć program leczenia otyłości KOS-BAR, który przewiduje kompleksową terapię włącznie z operacją bariatryczną. Warto się tym programem zainteresować – przybywa dowodów naukowych, że interwencja chirurga-bariatry przynosi nie tylko zmniejszenie masy ciała. W pakiecie z takim leczeniem jest mniejsze ryzyko zawałów, cukrzycy czy nowotworów. Łatwiej nawet jest się ożenić albo wyjść za mąż.
22 maja to Europejski Dzień Walki z Otyłością. Warto zwrócić uwagę na tę datę, bo jak podaje Narodowy Fundusz Zdrowia, już 25 proc. mieszkańców Polski zmaga się z chorobą otyłościową. Prognozy nie są, przy tym optymistyczne – za 6 lat na otyłość ma cierpieć aż 30 proc. dorosłych mieszkańców Polski. O tym, jak ta przypadłość wyniszcza zdrowie, napisano już wiele.

Wymieniając najważniejsze zagrożenia, można wskazać na cukrzycę, nadciśnienie i inne choroby układu krążenia, problemy z pęcherzykiem żółciowym, bezdech senny, choroby kości, mięśni, stawów, stłuszczenie wątroby. Dla ochrony przed otyłością i powrotu do zdrowszej wagi wiele można zdziałać samemu, czy ze wsparciem lekarza, dietetyka i trenera, ale czasami się to nie udaje. W niektórych przypadkach specjaliści proponują bardziej radykalne rozwiązanie – tzw. operację bariatryczną. Warto wiedzieć o korzyściach i zagrożeniach, jakie wiążą się z tym zabiegiem, zwłaszcza że w 15 ośrodkach w Polsce jest teraz realizowany program, dzięki któremu można uzyskać bezpłatną długoterminową pomoc – przed i po zabiegu. Szczegóły można znaleźć na stronie:
https://www.gov.pl/web/zdrowie/program-kompleksowej-opieki-medycznej-dla-chorych-na-otylosc-olbrzymia-leczona-chirurgicznie

Operacja bariatryczna – co to jest?

Proponowana jest najczęściej osobom z ekstremalną otyłością lub jej trochę łagodniejszą formą, ale silnie już zagrożonym powikłaniami. Istnieje kilka rodzajów takiej operacji. Wykonuje się ją w znieczuleniu ogólnym, zwykle metodami laparoskopowymi. W uproszczeniu mówiąc, zmniejsza się żołądek, co znacząco redukuje ilość jedzenia, jaką można przyjąć w czasie jednego posiłku. Czasami, dodatkowo skraca się drogę jedzenia przechodzącego przez układ pokarmowy, co z kolei zmniejsza wchłanianie substancji odżywczych.

Korzyści jest wiele. Oprócz wyraźnego spadku wagi ciała, operacja skutkuje wydłużeniem życia oraz poprawą leczenia aż 40 różnych chorób związanych z otyłością (m.in. cukrzycy, nadciśnienia, obturacyjnego bezdechu sennego, astmy itd.). Niektóre z nich udaje się nawet wyleczyć.

Opublikowane na początku maja badanie wskazało np. na skuteczność już przy obecności niealkoholowej stłuszczeniowej choroby wątroby (NAFLD), które z czasem może prowadzić do zapalenia, a później marskości wątroby. Otyłość, a także cukrzyca i insulinooporność to główne czynniki ryzyka rozwoju schorzenia. Nie jest ono przy tym rzadkością.
„Globalna zachorowalność na NAFLD osiągnęła 25 proc. i według prognoz, do 2030 roku ma osiągnąć 33 proc. Ściśle wiąże się ona z otyłością i zespołem metabolicznym. Może prowadzić do licznych powikłań, takich jak marskość i rak wątroby. Co więcej, może prowadzić także do poważnych powikłań ze strony układu krążenia” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Niestety, nie ma leków działających na NAFLD. Stosuje się zmiany w stylu życia, w tym właśnie zmniejszenie wagi. W badaniu wzięło udział ponad 150 tys. osób, z których niecałe 5 tys. przebyło najpopularniejszą formę operacji.
„W obu grupach sprawdziliśmy ryzyko głównych zdarzeń sercowo-naczyniowych, takich jak niewydolność serca, zawał, udar, konieczność przeprowadzenia operacji serca oraz śmierć” – mówi dr Shailendra Singh, autor badania.
Zabieg, jak podają naukowcy „znacząco obniżył zagrożenie najważniejszymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi i zgonem”.

W tym względzie skutki utrzymywały się przez czas obserwacji sięgający 7 lat.
„Wielowymiarowa natura NAFLD, z różnorodnymi komplikacjami sprawia, że leczenie jest złożone. Mamy nadzieję, że nasze wyniki doprowadzą do zwiększenia świadomości odnośnie korzyści płynących z operacji bariatrycznej i jej roli w pomocy pacjentom z NALFD i otyłością” – podkreśla dr Singh.
Dzięki bariatrii mniej nowotworów

Z otyłością wiąże się także podwyższone zagrożenie różnymi rodzajami raka. Tutaj też, według naukowych danych, operacja i rehabilitacja po niej może niemało zaoferować. Opublikowane w ubiegłym roku badanie przeprowadzone w Gundersen Lutheran Health System pokazało wyraźny spadek ryzyka zachorowań na różne typy nowotworów. Obejmujące okres 10 lat zagrożenie rozwojem piersi, u otyłych osób poddanych operacji spadło do z 2,7 do 1,4 proc., nowotworów ginekologicznych – z 2,6 do 0,4 proc., raka nerki – z 0,8 do 0,10 proc., mózgu – z 0,9 do 0,2 proc., płuca – z 0,6 do 0,2 proc. i tarczycy – z 0,7 do 0,1 proc.

Naukowcy odnieśli dane odnośnie prawie 2 tys. osób po operacji do danych na temat ponad 2 tys. ochotników niepoddanych zabiegowi, dobranych odpowiednio pod względem wieku, płci i BMI.
„Wiedzieliśmy, że operacja bariatryczna obniży ryzyko raka, na podstawie wcześniejszych badań, ale zaskoczył nas zakres redukcji ryzyka dla niektórych nowotworów. Korzyści w zakresie zmniejszenia ryzyka raka z pomocą operacji pomagającej obniżyć wagę nie mogą być ignorowane i powinno się je uwzględniać w przypadku pacjentów z otyłością i dużym zagrożeniem nowotworami” – mówi Jared R. Miller, autor badania.
Powołując się na statystyki Centers for Disease Control and Prevention, naukowcy przypominają, że np. w USA, rocznie, w związku z otyłością diagnozuje się ponad 650 tys. nowotworów. Powoduje ona bowiem – wyjaśniają eksperci – rakotwórcze, przewlekłe zapalenia i niebezpiecznie podnosi poziom insuliny.

Nie powinien więc dziwić wynik opublikowanego przed rokiem badania, które rozpoczęło się już w 1987 roku. Obejmujący ponad 5 tys. osób projekt badawczy przeprowadzony na Uniwersytecie w Göteborgu pokazał, że osoby po zabiegu bariatrycznym żyją średnio dłużej od osób leczonych z powodu otyłości innymi metodami, choć ponad 5 lat krócej od przeciętnego przedstawiciela ogólnej populacji.
„Teraz po raz pierwszy dysponujemy miarą tego, jak bardzo operacja bariatryczna zwiększa oczekiwaną długość życia pacjenta – mówi autorka badania, prof. Lena Carlsson Ekander. – Ważne jest jednak, aby zaznaczyć, że mówimy o wartościach średnich. Nie wszyscy pacjenci są tacy sami, więc nie można zakładać, że każdemu zabieg taki przedłuży życie o trzy lata” – dodaje.
Więcej ślubów i rozwodów

Niektóre skutki zabiegu mogą jednak szczególnie zaskakiwać. Jak bowiem pokazali naukowcy z University of Pittsburgh, po takiej operacji znacząco rośnie prawdopodobieństwo, że poddający się jej pacjent się rozwiedzie, albo – przeciwnie – wejdzie w związek małżeński. Zarówno ryzyko rozwodu jak i szanse na ślub rosną aż o 100 proc. Praca opublikowana w ubiegłym roku jest, jak twierdzą jej autorzy, pierwszą publikacją poświęconą temu zagadnieniu.
„Celem operacji bariatrycznej jest zwykle utrata wagi, ale ludzie mają różne motywy, aby to osiągnąć” – zwraca uwagę prof. Wendy King, autorka badania.
„Pacjenci opisują także chęć zawarcia romantycznego związku czy poprawy swojej relacji. Przed tym badaniem nie mieliśmy porównawczych danych odnośnie zmian w statusie małżeńskim po operacji bariatrycznej – czy pacjenci częściej się pobierają, rozwodzą, tworzą stabilne związki?” – dodaje.
Ona i jej zespół prześledzili losy prawie 1,5 tys. osób, które przeszły zabieg. Wiek pacjentów mieścił się w przedziale od 19 do 75 lat, przy czym prawie 80 proc. stanowiły kobiety. 62 proc. ochotników żyło w związku małżeńskim lub z partnerem. Na zmianę statusu miały jednocześnie wpływ różne czynniki. Np. na małżeństwo częściej decydowali się młodsi uczestnicy i żyjący w związku partnerskim. Naukowców jednak zaskoczyło, że ilość utraconej masy nie miała dużego wpływu na decyzję o ślubie. Znaczenie miała natomiast poprawa zdrowia. Z kolei w przypadku separacji i rozwodu spadek wagi odgrywał już istotną rolę.
„Sugeruje to, że zmiana stylu życia pacjentów po operacji spowodowała, że mniej pasowali już do swoich partnerów – mówi prof. King. – Ważne, aby przyszłe badania wskazały kierunek różnych, odkrytych przez na zależności miedzy operacją bariatryczną i relacjami. Dzięki temu lekarze będą mogli lepiej doradzać swoim pacjentom odnośnie oczekiwań przed i po operacji” – twierdzi ekspertka.
Druga strona medalu

Trzeba jednak pamiętać, że operacja bariatryczna to poważny zabieg i podobnie jak wiele innych procedur chirurgicznych wiąże się z różnymi, typowymi dla nich zagrożeniami – np. krwotokami, infekcjami i innymi powikłaniami. Mogą też jednak pojawić się długofalowe komplikacje. Specjaliści wymieniają w tym miejscu niedrożność jelit, tzw. zespół poposiłkowy, kamienie żółciowe, wypukliny, zbyt niski poziom glukozy we krwi i ogólne niedożywienie, wymioty, chorobę refluksową przełyku, konieczność wykonania ponownej operacji.

I co najistotniejsze – operacja to tylko jeden z wielu etapów skutecznego leczenia otyłości. Aby odniosła pożądany skutek, konieczne jest zarówno odpowiednie przygotowanie do niej, jak i odpowiednio długa rehabilitacja po, w trakcie której pacjent uczy się żyć na nowo. Z tych też względów fakt choroby otyłościowej to tylko jedno z kryteriów kwalifikujących do operacji bariatrycznej.

 
źródło: Serwis Zdrowie