Medicalpress
Jedna trzecia dorosłych Polaków raz na pół roku kontroluje stan zdrowia swoich zębów. Ponad jedna czwarta robi to raz w roku, a przeszło jedna dziesiąta – co kwartał. Wciąż jednak kilkanaście proc. pacjentów pojawia się u dentystów raz na dwa lata lub nawet rzadziej. Do tego blisko jedna dziesiąta rodaków zwleka z pójściem na przegląd jamy ustnej aż do momentu uporczywego bólu. Łącznie nieco ponad 8 proc. osób w ogóle nie chodzi do stomatologa lub nie pamięta, czy im się to zdarza. Tak wynika z najnowszego badania opinii publicznej. Do powyższego autorzy raportu dodają, że wysoka inflacja mogła wpłynąć na to, iż Polacy zaczęli rzadziej odwiedzać stomatologów. Natomiast od początku II kw. br. widać, że pacjenci częściej pojawiają się na tego typu wizytach, bo poprawiła się ich sytuacja finansowa.
Jak wynika z najnowszego badania autorstwa UCE RESEARCH i IMPLANT MEDICAL, 30,3% dorosłych Polaków co pół roku pojawia się na wizycie kontrolnej u stomatologa w celu weryfikacji stanu uzębienia. 26,7% ankietowanych robi to raz w roku, 14,3% – co dwa lata lub nawet rzadziej, a 11,3% – raz na kwartał.

– Na pierwszy rzut oka, widzimy, że większość dorosłych Polaków, bo łącznie 68,3%, zdaje sobie sprawę z konieczności odbywania regularnych wizyt kontrolnych u stomatologa – raz na pół roku, raz na rok czy co kwartał. Jednak nadal spora grupa rodaków nie przestrzega zalecanych terminów i pojawia się w gabinecie raz na dwa lata lub nawet jeszcze rzadziej. W konsekwencji może to prowadzić do opóźnionej diagnozy i konieczności leczenia poważnych chorób, wykraczających również poza jamę ustną – mówi dr Irena Przybylska, współautorka raportu z IMPLANT MEDICAL.

Jak podkreślają autorzy badania, zaleca się, aby osoby dorosłe odwiedzały stomatologa co najmniej raz na pół roku. – Dla niektórych pacjentów, ze względu na specyficzne problemy stomatologiczne lub ryzyko rozwoju schorzeń, mogą być zalecane częstsze wizyty, np. co trzy lub cztery miesiące. Ostateczna częstotliwość wizyt powinna być ustalana indywidualnie przez stomatologa na podstawie stanu zdrowia jamy ustnej pacjenta oraz jego indywidulanych potrzeb profilaktycznych – wyjaśnia dr Przybylska.

Badanie również wykazało, że 9,3% dorosłych Polaków odwiedza gabinet stomatologiczny dopiero, gdy czuje uporczywy ból w jamie ustnej. 4,2% respondentów nie korzysta w ogóle z takich wizyt, a 3,9% ankietowanych nie pamięta, jak często ewentualnie to praktykuje. – Ze szczegółowych wyników wychodzi, że łącznie 17,4% ankietowanych unika wizyt kontrolnych albo wręcz nie pamięta o konieczności ich wykonania. To może być związane z brakiem świadomości na temat właściwej profilaktyki zdrowia jamy ustnej. Problemy tych osób wymagają dalszej, wnikliwej analizy – dodają w raporcie autorzy badania.

Wyniki sondażu mogą być niepokojące przynajmniej z kilku powodów. Zdaniem dr Ireny Przybylskiej, fakt, że niektórzy decydują się na wizytę kontrolną dopiero w momencie odczuwania uporczywego bólu, świadczy o potencjalnym bagatelizowaniu problemów zdrowotnych jamy ustnej i o braku regularnej opieki stomatologicznej. Z kolei postawy osób, które w ogóle nie chodzą do stomatologa albo nie pamiętają o tym, pokazują, że wciąż istnieje poważna potrzeba edukacji społeczeństwa na temat znaczenia profilaktyki stomatologicznej.

– Ogólnie wyniki sondażu sugerują, że choć świadomość znaczenia regularnych wizyt kontrolnych u stomatologa rośnie wśród Polaków, to niestety nadal istnieje potrzeba większej promocji zdrowia jamy ustnej. Wsparcie ze strony instytucji mających za zadanie zapewnić opiekę zdrowotną ludności mogłoby pomóc w zmniejszeniu liczby osób bagatelizujących problematykę stomatologiczną i zwiększyć dostęp do leczenia dla wszystkich rodaków – stwierdza dr Przybylska.

Szczegółowe wyniki sondażu pokazują, że zalecane co pół roku wizyty kontrolne u stomatologa częściej deklarują kobiety niż mężczyźni (33,6% vs. 26,7%). Ponadto dotyczy to głównie osób w wieku 75-80 lat (wśród nich – 35,7%) oraz mieszkańców miast liczących od 100 tys. do 199 tys. ludności (34,7%). Zazwyczaj z ww. częstotliwością kontrolują zdrowie swojej jamy ustnej Polacy, którzy zarabiają 7000-8999 zł netto miesięcznie (38,2%).

– Te dane odzwierciedlają wyższą tendencję kobiet do dbania o swoje zdrowie niż mężczyzn. Z kolei patrząc na wynik seniorów, można stwierdzić, że w starszym wieku wzrasta świadomość konieczności dbania o zdrowie jamy ustnej. Wówczas też często występują specyficzne problemy stomatologiczne, które wymagają regularnej opieki. Natomiast największa aktywność osób z miesięcznymi dochodami netto 7000-8999 zł, a także mieszkańców miast liczących od 100 tys. do 199 tys. ludności może być efektem dostępności finansowej oraz infrastruktury medycznej. To zdecydowanie ułatwia regularne korzystanie z usług stomatologicznych – zaznacza ekspertka z IMPLANT MEDICAL.

Autorzy badania uważają, że wiek, poziom dochodów i miejsce zamieszkania mają wpływ na decyzje dotyczące regularnych wizyt kontrolnych u stomatologa. Jednak kluczową rolę w ich kształtowaniu odgrywają czynniki, takie jak świadomość zdrowotna oraz dostępność usług medycznych. – Niewiedza i lęk przed białym fartuchem potrafią skutecznie opóźniać kontrole stanu uzębienia. Wielu dorosłych Polaków wciąż potrzebuje edukacji w tym zakresie. Strach przed dentystą był, jest i będzie – dodaje współautorka badania.

Zdaniem analityków z UCE RESEARCH, wysoka inflacja mogła wpłynąć na to, że Polacy rzadziej zaczęli odwiedzać stomatologów. Potwierdzają to również obserwacje ekspertów z IMPLANT MEDICAL. – Wielu pacjentów wówczas mówiło, że musi oszczędzić, bo wszystko mocno zdrożało. I to było dość powszechne zachowanie. Oczywiście nie dotyczyło to sytuacji, w których występował silny ból. Natomiast od początku II kwartału br. widać już, że pacjenci częściej pojawiają się na kontrolnych wizytach, bo poprawiła się ich sytuacja finansowa. Niemniej warto zaznaczyć, że nawet ci Polacy, którzy zostali mocno przyciśnięci finansowo przez szalejącą inflację, rzadko rezygnowali z prywatnego leczenia na rzecz państwowej opieki – zwraca uwagę dr Irena Przybylska.

Z kolei patrząc na grupy dochodowe, widać, że osoby uzyskujące co miesiąc poniżej 1000 zł netto najczęściej odbywają wizytę kontrolną u stomatologa raz w roku – 33,3%. Tak też jest wśród ankietowanych zarabiających 1000-2999 zł na rękę – 30,3%. Inaczej wygląda sytuacja w pozostałych grupach. Osoby z dochodem rzędu 3000-4999 zł netto stawiają się na kontrolę raz na pół roku – 30,3%. To też najczęściej dotyczy ankietowanych uzyskujących 5000-6999 zł – 33,6%, 7000-8999 zł – 38,2%, ponad 9000 zł – 37,5%, a także respondentów niepodających wysokości swoich zarobków – 37,3%. 

– Zdecydowanie dochody mają wpływ na to, czy Polacy chodzą na wizyty kontrolne do stomatologów. Od wielu lat widać to, że zamożniejsi pacjenci z większych miast i z wyższym lub ze średnim wykształceniem są w tej kwestii najbardziej aktywni. Choć nie zawsze tak jest, to jednak w dużej części przypadków wizyta kontrolna wiąże się z późniejszym leczeniem. A na to potrzebne są dodatkowe środki – podsumowują autorzy raportu. 

***
Opis metody badawczej
Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i IMPLANT MEDICAL na próbie 1172 dorosłych Polaków.

źródło:ECE Research

Problem polega na tym, że aktualnie wiele produktów, niespełniających norm i przepisów ustawowych, jest nadal dostępnych w sklepach stacjonarnych i internetowych, dlatego przede wszystkim należy zwiększyć kontrolę nad respektowaniem już obowiązujących przepisów, podkreślała podczas łączonego posiedzenia senackich komisji zdrowia i klimatu, Beata Małecka-Libera, przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia – Apeluję bardzo mocno o to, żeby Państwowa Inspekcja Handlowa zadziałała i weszła do sklepów, by zweryfikować to, czy sprzedawane tam przedmioty są zgodne z prawem. Niczego więcej nie oczekuję, tylko tego, żeby w tej chwili z obrotu zniknęły takie produkty. Z dopalaczami uporaliśmy się bardzo szybko.
 
 
19 marca 2024 r. podczas łączonego posiedzenia Komisji Zdrowia oraz Komisji Klimatu i Środowiska Senatu rozmawiano o wpływie jednorazowych e-papierosów na zdrowie i środowisko. Po wysłuchaniu przedstawicieli instytucji współodpowiedzialnych za wprowadzanie i kontrolę obrotu papierosami elektronicznymi i jednorazowymi, m.in. Biura ds. Substancji Chemicznych, Głównego Inspektora Sanitarnego, Ministerstwa Zdrowia, a także przedstawicieli resortów środowiska i finansów oraz ekspertów z dziedziny medycyny, senatorowie postanowili zobowiązać Ministerstwo Zdrowia do powołania zespołu, w skład którego powinni wejść także przedstawiciele m.in. UOKiK i Policji, w celu wycofania w trybie pilnym wszystkich tego rodzaju produktów, które nie spełniają kryteriów ustawowych.
 
Problem polega na tym, że aktualnie wiele produktów, niespełniających norm i przepisów ustawowych, jest nadal dostępnych w sklepach stacjonarnych i internetowych, dlatego przede wszystkim należy zwiększyć kontrolę nad respektowaniem już obowiązujących przepisów, podkreślała podczas łączonego posiedzenia senackich komisji zdrowia i klimatu, senator Beata Małecka-Libera, przewodnicząca Senackiej Komisji ZdrowiaApeluję bardzo mocno o to, żeby Państwowa Inspekcja Handlowa zadziałała i weszła do sklepów, by zweryfikować to, czy sprzedawane tam przedmioty są zgodne z prawem. Niczego więcej nie oczekuję, tylko tego, żeby w tej chwili z obrotu zniknęły takie produkty. Z dopalaczami uporaliśmy się bardzo szybko.
 
Okazuje się, że na polskim rynku jest ich bardzo dużo jednorazówek, które nie spełniają norm, a na ponad 40 tys. zgłoszeń, jakie wpłynęły do Biura ds. Substancji Chemicznych, wydano tylko nieco ponad 20 decyzji o niezgodności. Dlatego, senator Małecka-Libera zaznaczyła podczas posiedzenia, że oczekuje od ministra zdrowia powołania zespołu, który zajmie się wycofaniem z obrotu wszystkich produktów, które nie spełniają przepisów ustawowych.
 
Jesteśmy zdeterminowani i uważamy, że wśród wszystkich wyrobów tytoniowych, te urządzenia są najbardziej szkodliwe. Najlepszym przykładem jest to, że kraje, w których są produkowane, jak Indie i Chiny, zakazują ich używania. Odpowiednie rozwiązania do konsultacji społecznych chcemy przekazać w ciągu najbliższych tygodni. – powiedział Wojciech Konieczny, wiceminister zdrowia.
 
– Mamy przygotowaną bazę składników wszystkich zgłoszeń. To ponad 3 tys. substancji, które znajdują się w liquidach. Jesteśmy na etapie tworzenia pełnej ich bazy, która pozwoli przewidzieć, jak taka substancja po podgrzaniu może się rozpaść – dodała Agnieszka Dudra, prezes Biura do Spraw Substancji Chemicznych. – Problem w tym, że baza dopiero powstaje, a sprawdzanie zgodności z przepisami odbywało się w oparciu o dane deklarowane przez producentów. Zabrakło weryfikacji towaru na sklepowych półkach z tymi informacjami. Niezgodności można już dostrzec gołym okiem, patrząc chociażby na pojemność opakowania. Niejednokrotnie są one dużo większe niż dopuszczalne 2 ml. – uzupełniła.
 
– Pracujemy już nad zakazem sprzedaży e-papierosów jednorazowych. Akt prawny jest procedowany. Oprócz tego, przy okazji możemy zająć się innymi sprawami, takimi jak urządzenia, w których się spala substancje niezawierające tytoniu. Możemy tam dołączyć rozwiązania, które już czekają latami, jak np. doprecyzowanie zakazu reklamy czy ujednolicenie opakowań – wskazał Wojciech Konieczny, wiceminister zdrowia.
 
W ocenie senator Beaty Małeckiej-Libery, priorytetem powinno być dążenie do oczyszczenia rynku z produktów niespełniających wymogów, realizacja w praktyce zakazu sprzedaży e-papierosów nieletnim oraz wzmożona kontrola sprzedaży przez internet.
 
Link do transmisji z posiedzenia:
https://av8.senat.pl/11KZ8KKS71  

źródło: Senat RP, redakcja

Szpitale nadal dietą często nadal nie rozpieszczają pacjentów – wynika z kontroli przeprowadzonych w 2022 roku przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej. I choć wydawałoby się, że posiłki w szpitalu powinny być zdrowe, czyli skrojone pod konkretne zdrowotne potrzeby pacjentów, często są: mało urozmaicone, za słone, za słodkie, za tłuste i bez dbałości o to, jakie mają alergeny. Oczywiście nie we wszystkich placówkach.
Lista uchybień jest długa, przy czym trzeba jednak pamiętać, że szpital szpitalowi nierówny, a SANEPID badał tylko wybrane placówki, a nie – wszystkie. Próba jest jednak liczna: na zarejestrowanych 1028 szpitalnych bloków żywieniowych skontrolowano ogółem 740, w tym 460 takich, w których dostarczycielem posiłków była firma cateringowa. Kontrole miały różny charakter; np. niewielką część szpitalnych posiłków zbadano w laboratorium.

Na podstawie oceny żywienia w zakresie diety podstawowej w szpitalach, w których działa szpitalna kuchnia przygotowująca posiłki, stwierdzono nieprawidłowości w 102 jadłospisach (na 414 jadłospisów), w 62 zestawieniach dekadowych (na 173 zestawień; zestawienia dekadowe obejmują jadłospis na 10 dni) oraz w 47 próbach posiłków zbadanych laboratoryjnie (na 58 pobranych). Natomiast w 262 próbkach posiłków dostarczanych do szpitala w formie cateringu stwierdzono nieprawidłowości w 60 jadłospisach, 24 zestawieniach dekadowych i 12 próbkach zbadanych laboratoryjnie.

W kontekście szpitalnej diety warto pamiętać, że tych placówek często trafiają niedożywieni pacjenci. W przypadku bardzo ciężkich schorzeń niedożywienie znacząco pogarsza rokowanie. Onkolodzy na przykład mogą nie podjąć optymalnego w danym przypadku leczenia do czasu poprawy ogólnego stanu pacjenta; w przeciwnym razie można spodziewać się znaczących powikłań. problem jest ogromny; w zależności od rodzaju nowotworu niedożywienie dotyczyć może od 40 do 80 proc. pacjentów onkologicznych. Przy czym niedożywiony pacjent nie oznacza wyłącznie osoby wychudzonej – bardzo często niedożywienie jest skutkiem choroby otyłościowej i nadwagi.

Jak podano w raporcie Głównego Inspektora Sanitarnego, który opublikowano na początku  sierpnia tego roku pt. „Stan sanitarny kraju w 2022 roku” do najczęściej powtarzających się uchybień w zakresie żywienia pacjentów należały nieprawidłowo skomponowane jadłospisy, w tym:

Z kolei, jeśli chodzi o wymagania higieniczno-sanitarne, które powinny być spełnione w miejscu przygotowania posiłków w szpitalu do najczęstszych uchybień zaliczono:

Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej, jak przekazano w raporcie, w przypadku  stwierdzenia nieprawidłowości dotyczących warunków sanitarno-higienicznych w obiektach, w których przygotowywano i wydawano posiłki nakładały mandaty karne, wydawały zalecenia pokontrolne lub decyzje administracyjne obligujące do ich poprawy. Ustalano też terminy usunięcia uchybień.

Natomiast, jeśli wykryto nieprawidłowości dotyczące żywienia pacjentów, dyrektorzy szpitali otrzymywali pisma z uwagami dotyczącymi stosowania zasad racjonalnego żywienia. Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej przekazywały także dyrektorom szpitali, Narodowego Funduszu Zdrowia oraz przedsiębiorcom odpowiedzialnym za stwierdzone nieprawidłowości uwagi dotyczące stosowania zasad racjonalnego żywienia pacjentów oraz zobowiązywały do poprawy jakości posiłków, zwracając uwagę na dbałość zarówno o bezpieczeństwo produkowanych posiłków, jak i prawidłowe żywienie, które powinno być dostosowane do stanu zdrowia pacjenta oraz wspomagać leczenie i rekonwalescencję.

W 2022 r. w rejestrach Państwowej Inspekcji Sanitarnej znajdowało się 1028 bloków żywienia w szpitalach, z których ponad połowa, czyli 696, działała w systemie cateringowym, w oparciu o posiłki dostarczane przez firmy zewnętrzne. Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej w 2022 roku skontrolowały ogółem 740 bloków żywienia w szpitalach, w tym 460 bloków w szpitalach korzystających z usług firm cateringowych.

Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej nałożyły 22 grzywny na kwotę 5150 zł, w tym 13 mandatów na kwotę 3750 zł w szpitalach prowadzących żywienie w systemie cateringowym. Wydały ogółem 202 decyzje administracyjne, w tym 79 w szpitalach prowadzących żywienie w systemie cateringowym.


Źródło: Serwis Zdrowie

Jak wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, o blisko 200% zwiększyła się liczba osób poddanych kontroli wykorzystania zwolnień lekarskich. Wzrost ten nastąpił w pierwszych dziewięciu miesiącach br. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. Ostatnio najwięcej takich działań zostało podjętych w woj. małopolskim, mazowieckim i dolnośląskim. W tym samym czasie o blisko 29% podskoczyła liczba osób pozbawionych prawa do zasiłku.
Takie przypadki miały miejsce przede wszystkim w woj. łódzkim, śląskim i mazowieckim. Natomiast o prawie 40% wzrosła kwota zasiłków cofniętych w wyniku kontroli. Na jej wielkość wpłynęły głównie dane z woj. mazowieckiego, śląskiego i łódzkiego.

Więcej kontroli
Według danych udostępnionych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, w trzech pierwszych kwartałach br. liczba osób poddanych kontroli wykorzystania zwolnień lekarskich wyniosła 41 932. To o 195,8% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich przypadków było 14 175. Zdaniem Natalii Stoch-Miki, radcy prawnego i doradcy podatkowego, ten wzrost może być spowodowany powrotem do normalnego trybu pracy jednostek ZUS, w tym kontrolerów, po czasowym ich zawieszeniu w okresie pandemii. Kiedy było najwięcej zachorowań na COVID-19, fizyczne kontrole były bardzo ograniczone lub w ogóle ich nie przeprowadzano.

– Kontrola wykorzystania zwolnień lekarskich w czasie pandemii była trudniejsza. Obecnie ZUS zwiększa liczbę takich działań. I słusznie to robi, ponieważ poczucie bezkarności nieuczciwych osób rozzuchwala i prowadzi do rozpowszechniania się tego patologicznego zjawiska. Nadużywanie zwolnień jest równoznaczne z kradzieżą składek płaconych przez pozostałe osoby ubezpieczone – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, były członek Rady Nadzorczej ZUS-u.

Od stycznia do września br. najwięcej osób zostało poddanych ww. kontroli w województwie małopolskim – 5 449 (w analogicznym okresie ub.r. – 685). Dalej w zestawieniu widać woj. mazowieckie – 4 797 (w trzech kwartałach ub.r. – 1634), dolnośląskie – 4 507 (1434), śląskie – 4 135 (1631), wielkopolskie – 4 128 (1711), a także łódzkie – 4 075 (1 341). Te województwa w tym roku osiągnęły wyniki przekraczające 4 tys. Natomiast na końcu zestawienia widzimy podlaskie – 769 (poprzednio 197), lubuskie – 867 (212), jak również świętokrzyskie – 954 (587). Tylko w tych województwach tegoroczne wyniki nie były poniżej 1000.

– Liczba kontroli w poszczególnych województwach powinna być proporcjonalna do liczby osób płacących składki na ubezpieczenie chorobowe w ZUS i do poziomu absencji chorobowej. W całym kraju w tym roku liczba kontroli jest o prawie 200% większa niż w roku ubiegłym, a w województwie małopolskim wzrosła o blisko 700%. Być może natrafiono tam na podejrzanie obfite źródło zwolnień lekarskich – mówi ekspert Konfederacji Lewiatan.

Pozbawieni zasiłku
Z danych udostępnionych przez ZUS wynika również, że w pierwszych trzech kwartałach br. liczba osób pozbawionych prawa do zasiłku wyniosła 5 352. To o 28,6% więcej niż w analogicznym okresie 2021 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 4 161. Jeremi Mordasewicz zestawia te wyniki z danymi dot. liczby kontroli, która wzrosła w tym samym czasie o prawie 200%. Według eksperta, prawdopodobnie zawodzi typowanie osób do skontrolowania, sposób przeprowadzania działań kontrolnych lub rzetelność kontrolerów. Jednak nie wszyscy eksperci są podobnego zdania.

– Liczba osób pozbawionych zasiłku w wyniku przeprowadzonej kontroli nie jest znaczna z porównaniu z tym, ilu Polaków jest zatrudnionych w całym kraju. Wpływ na relatywnie niewielką ilość podważanych zwolnień lekarskich może mieć fakt, iż pracodawca może w każdym momencie zawnioskować do ZUS o dokonanie kontroli. Pracownicy, nie chcąc się narazić przełożonym, zwłaszcza w sektorze prywatnych przedsiębiorstw, nie nadużywają przysługujących im praw. W mojej ocenie, niewielki wzrost liczby osób pozbawionych zasiłku chorobowego świadczy jedynie o tym, że zatrudnieni w większości wykorzystują zwolnienia lekarskie zgodnie z przeznaczeniem. Przeprowadzane kontrole to potwierdzają – podkreśla Natalia Stoch-Mika.

Patrząc na tegoroczne dane, widać, że najwięcej osób pozbawionych prawa do zasiłku było w województwie łódzkim – 804 (rok wcześniej – 380). Za nim plasuje się woj. śląskie – 794 (640), mazowieckie – 602 (586), wielkopolskie – 598 (499), dolnośląskie – 594 (354), a także małopolskie – 544 (266). Natomiast na końcu zestawienia mamy podlaskie – 45 (24), lubuskie ¬– 80 (47), jak również warmińsko-mazurskie – 92 (133). I to jedyne województwa, które w tym roku odnotowały wyniki poniżej 100.

– Skala nadużyć zwolnień lekarskich może się różnić w poszczególnych województwach, np. w zależności od poziomu bezrobocia i możliwości znalezienia nowej pracy w przypadku ujawnienia oszustwa. Ale nie sądzę, aby poziom uczciwości mieszkańców w poszczególnych województwach tak bardzo się różnił. Zróżnicowanie wyników jest, jak sądzę, pochodną typowania osób do kontroli i jakością samej kontroli – zaznacza były członek Rady Nadzorczej ZUS-u.

Cofnięte środki
Z danych za pierwsze trzy kwartały br. również wynika, że kwota zasiłków cofniętych w wyniku kontroli wyniosła ponad 8,973 mln zł. To o 39,8% więcej niż w analogicznym okresie 2021 roku –  6,417 mln zł.

– Tak samo jak minimalne oraz przeciętne wynagrodzenie wzrastają rok do roku, rosną też zasiłki chorobowe. To z kolei przekłada się na zwiększenie kwot w przypadku kwestionowania świadczenia. Oczywiście, na większą wartość cofniętych zasiłków chorobowych może mieć również wpływ zwiększona liczba przeprowadzanych kontroli – wyjaśnia Natalia Stoch-Mika.

Biorąc pod uwagę podział na województwa, to w tym roku największą kwotę zasiłków cofniętych w wyniku kontroli widzimy w mazowieckim – ok. 1,493 mln zł (rok wcześniej – 998 tys. zł). Dalej w rankingu widać woj. śląskie – 1,398 mln zł (835 tys. zł), łódzkie – 1,144 mln zł (503 tys. zł), małopolskie – 896 tys. zł (384 tys. zł), wielkopolskie – 843 tys. zł (872 tys. zł), a także dolnośląskie – 762 tys. zł (796 tys. zł). Na końcu zestawienia znajdują się woj. podlaskie – ok. 95 tys. zł (55 tys. zł), lubuskie – 130 tys. zł (85 tys. zł), jak również warmińsko-mazurskie – 170 tys. zł (332 tys. zł).

– Mimo że odzyskane kwoty są niewielkie, nie można rezygnować z kontroli, aby nie dopuścić do poszerzenia zjawiska nadużywania zwolnień lekarskich w wyniku rozpowszechnienia się poczucia bezkarności. Mam nadzieję, że jakość tych kontroli będzie systematycznie rosła, chociaż niektórzy politycy uważają, że nie należy drażnić elektoratu – podsumowuje Jeremi Mordasewicz.

źródło: Monday News Polska
Jak wynika z danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, o blisko 200% zwiększyła się liczba osób poddanych kontroli wykorzystania zwolnień lekarskich. Wzrost ten nastąpił w pierwszych dziewięciu miesiącach br. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. Ostatnio najwięcej takich działań zostało podjętych w woj. małopolskim, mazowieckim i dolnośląskim. W tym samym czasie o blisko 29% podskoczyła liczba osób pozbawionych prawa do zasiłku.
Takie przypadki miały miejsce przede wszystkim w woj. łódzkim, śląskim i mazowieckim. Natomiast o prawie 40% wzrosła kwota zasiłków cofniętych w wyniku kontroli. Na jej wielkość wpłynęły głównie dane z woj. mazowieckiego, śląskiego i łódzkiego.

Więcej kontroli
Według danych udostępnionych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, w trzech pierwszych kwartałach br. liczba osób poddanych kontroli wykorzystania zwolnień lekarskich wyniosła 41 932. To o 195,8% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich przypadków było 14 175. Zdaniem Natalii Stoch-Miki, radcy prawnego i doradcy podatkowego, ten wzrost może być spowodowany powrotem do normalnego trybu pracy jednostek ZUS, w tym kontrolerów, po czasowym ich zawieszeniu w okresie pandemii. Kiedy było najwięcej zachorowań na COVID-19, fizyczne kontrole były bardzo ograniczone lub w ogóle ich nie przeprowadzano.

– Kontrola wykorzystania zwolnień lekarskich w czasie pandemii była trudniejsza. Obecnie ZUS zwiększa liczbę takich działań. I słusznie to robi, ponieważ poczucie bezkarności nieuczciwych osób rozzuchwala i prowadzi do rozpowszechniania się tego patologicznego zjawiska. Nadużywanie zwolnień jest równoznaczne z kradzieżą składek płaconych przez pozostałe osoby ubezpieczone – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, były członek Rady Nadzorczej ZUS-u.

Od stycznia do września br. najwięcej osób zostało poddanych ww. kontroli w województwie małopolskim – 5 449 (w analogicznym okresie ub.r. – 685). Dalej w zestawieniu widać woj. mazowieckie – 4 797 (w trzech kwartałach ub.r. – 1634), dolnośląskie – 4 507 (1434), śląskie – 4 135 (1631), wielkopolskie – 4 128 (1711), a także łódzkie – 4 075 (1 341). Te województwa w tym roku osiągnęły wyniki przekraczające 4 tys. Natomiast na końcu zestawienia widzimy podlaskie – 769 (poprzednio 197), lubuskie – 867 (212), jak również świętokrzyskie – 954 (587). Tylko w tych województwach tegoroczne wyniki nie były poniżej 1000.

– Liczba kontroli w poszczególnych województwach powinna być proporcjonalna do liczby osób płacących składki na ubezpieczenie chorobowe w ZUS i do poziomu absencji chorobowej. W całym kraju w tym roku liczba kontroli jest o prawie 200% większa niż w roku ubiegłym, a w województwie małopolskim wzrosła o blisko 700%. Być może natrafiono tam na podejrzanie obfite źródło zwolnień lekarskich – mówi ekspert Konfederacji Lewiatan.

Pozbawieni zasiłku
Z danych udostępnionych przez ZUS wynika również, że w pierwszych trzech kwartałach br. liczba osób pozbawionych prawa do zasiłku wyniosła 5 352. To o 28,6% więcej niż w analogicznym okresie 2021 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 4 161. Jeremi Mordasewicz zestawia te wyniki z danymi dot. liczby kontroli, która wzrosła w tym samym czasie o prawie 200%. Według eksperta, prawdopodobnie zawodzi typowanie osób do skontrolowania, sposób przeprowadzania działań kontrolnych lub rzetelność kontrolerów. Jednak nie wszyscy eksperci są podobnego zdania.

– Liczba osób pozbawionych zasiłku w wyniku przeprowadzonej kontroli nie jest znaczna z porównaniu z tym, ilu Polaków jest zatrudnionych w całym kraju. Wpływ na relatywnie niewielką ilość podważanych zwolnień lekarskich może mieć fakt, iż pracodawca może w każdym momencie zawnioskować do ZUS o dokonanie kontroli. Pracownicy, nie chcąc się narazić przełożonym, zwłaszcza w sektorze prywatnych przedsiębiorstw, nie nadużywają przysługujących im praw. W mojej ocenie, niewielki wzrost liczby osób pozbawionych zasiłku chorobowego świadczy jedynie o tym, że zatrudnieni w większości wykorzystują zwolnienia lekarskie zgodnie z przeznaczeniem. Przeprowadzane kontrole to potwierdzają – podkreśla Natalia Stoch-Mika.

Patrząc na tegoroczne dane, widać, że najwięcej osób pozbawionych prawa do zasiłku było w województwie łódzkim – 804 (rok wcześniej – 380). Za nim plasuje się woj. śląskie – 794 (640), mazowieckie – 602 (586), wielkopolskie – 598 (499), dolnośląskie – 594 (354), a także małopolskie – 544 (266). Natomiast na końcu zestawienia mamy podlaskie – 45 (24), lubuskie ¬– 80 (47), jak również warmińsko-mazurskie – 92 (133). I to jedyne województwa, które w tym roku odnotowały wyniki poniżej 100.

– Skala nadużyć zwolnień lekarskich może się różnić w poszczególnych województwach, np. w zależności od poziomu bezrobocia i możliwości znalezienia nowej pracy w przypadku ujawnienia oszustwa. Ale nie sądzę, aby poziom uczciwości mieszkańców w poszczególnych województwach tak bardzo się różnił. Zróżnicowanie wyników jest, jak sądzę, pochodną typowania osób do kontroli i jakością samej kontroli – zaznacza były członek Rady Nadzorczej ZUS-u.

Cofnięte środki
Z danych za pierwsze trzy kwartały br. również wynika, że kwota zasiłków cofniętych w wyniku kontroli wyniosła ponad 8,973 mln zł. To o 39,8% więcej niż w analogicznym okresie 2021 roku –  6,417 mln zł.

– Tak samo jak minimalne oraz przeciętne wynagrodzenie wzrastają rok do roku, rosną też zasiłki chorobowe. To z kolei przekłada się na zwiększenie kwot w przypadku kwestionowania świadczenia. Oczywiście, na większą wartość cofniętych zasiłków chorobowych może mieć również wpływ zwiększona liczba przeprowadzanych kontroli – wyjaśnia Natalia Stoch-Mika.

Biorąc pod uwagę podział na województwa, to w tym roku największą kwotę zasiłków cofniętych w wyniku kontroli widzimy w mazowieckim – ok. 1,493 mln zł (rok wcześniej – 998 tys. zł). Dalej w rankingu widać woj. śląskie – 1,398 mln zł (835 tys. zł), łódzkie – 1,144 mln zł (503 tys. zł), małopolskie – 896 tys. zł (384 tys. zł), wielkopolskie – 843 tys. zł (872 tys. zł), a także dolnośląskie – 762 tys. zł (796 tys. zł). Na końcu zestawienia znajdują się woj. podlaskie – ok. 95 tys. zł (55 tys. zł), lubuskie – 130 tys. zł (85 tys. zł), jak również warmińsko-mazurskie – 170 tys. zł (332 tys. zł).

– Mimo że odzyskane kwoty są niewielkie, nie można rezygnować z kontroli, aby nie dopuścić do poszerzenia zjawiska nadużywania zwolnień lekarskich w wyniku rozpowszechnienia się poczucia bezkarności. Mam nadzieję, że jakość tych kontroli będzie systematycznie rosła, chociaż niektórzy politycy uważają, że nie należy drażnić elektoratu – podsumowuje Jeremi Mordasewicz.

źródło: Monday News Polska