Medicalpress

Jeszcze kilka lat temu pracownicy narzekali przede wszystkim na przepracowanie. Dziś coraz częściej problemem staje się samo środowisko pracy. Po pandemii wiele osób przyzwyczaiło się do wykonywania obowiązków w ciszy własnego domu. Powrót do głośnych biur typu open space okazał się zaś zderzeniem z rzeczywistością. Rozmowy współpracowników, telefony, spotkania prowadzone przy biurkach czy odgłosy ekspresu do kawy sprawiają, że mózg przez osiem godzin praktycznie nie ma chwili wytchnienia. Efekt? Coraz więcej osób kończy dzień z poczuciem skrajnego zmęczenia, problemami z koncentracją i objawami przewlekłego stresu. To właśnie one mogą być jedną z przyczyn rosnącej liczby absencji chorobowych.

Problem nie sprowadza się wyłącznie do dyskomfortu. Ludzki mózg nie potrafi całkowicie ignorować zrozumiałej mowy. Każda rozmowa prowadzona kilka metrów dalej automatycznie przyciąga uwagę, nawet jeśli próbujemy się na niej nie koncentrować. Za każdym razem, gdy odrywamy się od wykonywanego zadania, mózg musi ponownie wejść w stan pełnego skupienia. Taki proces powtarza się w open space nawet kilkadziesiąt razy dziennie. To niepozorny mechanizm, który z czasem prowadzi do narastającego zmęczenia poznawczego, spadku kreatywności i coraz większego przebodźcowania.

Przewlekłe przeciążenie bodźcami ma swoje konsekwencje. Hałas zwiększa poziom kortyzolu i adrenaliny, czyli hormonów stresu. W dłuższej perspektywie prowadzi do większej drażliwości, problemów z koncentracją, zmęczenia poznawczego, osłabienia organizmu i zwiększa ryzyko wypalenia zawodowego. W praktyce oznacza to również większe ryzyko absencji chorobowych. Coraz częściej pracownik nie potrzebuje odpoczynku od samej pracy, ale od środowiska, w którym tę pracę wykonujemówi Marcin Latta, akustyk i ekspert firmy Saint-Gobain Ecophon.

Biuro przestanie przegrywać z domem?

Jeszcze niedawno pracodawcy zastanawiali się, jak zachęcić ludzi do powrotu do biur. Inwestowali w designerskie wnętrza, strefy relaksu, owocowe czwartki czy atrakcyjne benefity. Tymczasem coraz więcej wskazuje na to, że pracownicy oczekują czegoś znacznie bardziej podstawowego – możliwości pracy bez nieustannego hałasu.

W domu wielu pracowników po raz pierwszy doświadczyło, czym jest wielogodzinna praca bez ciągłego hałasu dochodzącego z otoczenia. Mogli samodzielnie kontrolować liczbę bodźców, zamknąć drzwi, wyciszyć telefon czy pracować w ciszy. Powrót do otwartych przestrzeni biurowych sprawił, że hałas, który wcześniej wydawał się czymś normalnym, zaczął być odbierany jako realny problem wpływający na samopoczuciedodaje akustyk.

Przewlekłe zmęczenie staje się kosztem pracodawców

Coraz więcej firm zauważa również, że przewlekłe zmęczenie pracowników przekłada się na konkretne koszty biznesowe. Trudności z koncentracją oznaczają więcej błędów, niższą produktywność i dłuższy czas wykonywania złożonych zadań. Z kolei przewlekły stres i przebodźcowanie zwiększają ryzyko wypalenia zawodowego oraz absencji chorobowych. Koszt źle zaprojektowanego środowiska pracy przestaje więc być wyłącznie problemem pracownika – staje się problemem całej organizacji.

Marcin Latta podkreśla jednak, że problem nie leży w samej idei open space. Przez lata biura projektowano przede wszystkim z myślą o estetyce i maksymalnym wykorzystaniu powierzchni. Tymczasem poprawa parametrów takich jak tłumienie dźwięku mowy (DA,S) w strefach pracy głębokiej pozwala na skrócenie czasu wykonywania zadań wymagających skupienia nawet o 15-20%.

Betonowe stropy, duże przeszklenia, minimalistyczne wnętrza i otwarte przestrzenie dobrze wyglądały na wizualizacjach, ale często nie uwzględniały tego, jak dźwięk rozchodzi się w pomieszczeniu. Efekt był łatwy do przewidzenia – zespoły wymagające skupienia pracowały tuż obok działów prowadzących nieustanne rozmowy telefoniczne, a kuchnie czy strefy spotkań sąsiadowały ze stanowiskami pracy indywidualnej – zaznacza ekspert Saint-Gobain Ecophon.

Nowa norma ma zakończyć erę przypadkowych open space’ów

To właśnie dlatego do polskiego zbioru norm trafiła właśnie PN-ISO 22955 – pierwszy dokument poświęcony w całości jakości akustycznej biur typu open space. To również pierwsza norma, która odchodzi od traktowania biura jako jednej, jednolitej przestrzeni i zaczyna projektować je wokół człowieka oraz sposobu wykonywania pracy. Przez lata obowiązujące wytyczne koncentrowały się głównie na ogólnych parametrach, takich jak chłonność akustyczna pomieszczenia w stosunku do jego powierzchni. Nowa norma wychodzi z założenia, że nie istnieje jedno idealne biuro dla wszystkich.

To największa zmiana w projektowaniu biur od dekady. Po raz pierwszy punktem wyjścia nie jest samo pomieszczenie, ale aktywność człowieka. Norma pokazuje, że inaczej należy projektować przestrzeń do współpracy, inaczej miejsce pracy indywidualnej, a jeszcze inaczej strefy socjalne. Co więcej, określa również, jak te strefy powinny być rozmieszczone względem siebie, aby ograniczyć wzajemne rozpraszanie – mówi Marcin Latta.

Pracownik nie potrzebuje odpoczynku od pracy, ale od środowiska

Norma wprowadza także zupełnie nowe podejście do oceny jakości akustycznej. Nie pyta już wyłącznie, czy w biurze jest wystarczająco cicho. Znacznie ważniejsze staje się to, jak daleko niesie się zrozumiała rozmowa i czy pracownik wykonujący zadanie wymagające koncentracji będzie mimowolnie słyszał dyskusję prowadzoną kilka metrów dalej. To właśnie zrozumiała mowa jest jednym z najsilniejszych czynników rozpraszających uwagę.

Projektanci zyskują dzięki temu konkretne narzędzie do planowania przestrzeni. Norma podpowiada nie tylko, jakie parametry powinny spełniać poszczególne strefy, ale również jak je rozmieścić, jakie materiały zastosować i jak ograniczyć przenoszenie się dźwięku pomiędzy nimi. W praktyce często nie oznacza to kosztownej przebudowy całego biura. W wielu przypadkach wystarczy zmiana układu funkcjonalnego oraz zastosowanie odpowiednich, dźwiękochłonnych sufitów, paneli ściennych czy ekranów akustycznych.

Przez lata walczyliśmy z hałasem intuicyjnie. Dziś w końcu dostajemy gotową metodykę postępowania. Norma pokazuje, jak projektować nowe biura i jak poprawiać istniejące przestrzenie, aby ograniczyć przebodźcowanie pracowników, poprawić koncentrację i stworzyć środowisko pracy, do którego ludzie rzeczywiście będą chcieli wracaćpodsumowuje Marcin Latta.

Źródło: inf pras

Aż 60% Polaków twierdzi, że dobry sen jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na zdrowie i długowieczność, jak wynika z globalnego badania przeprowadzonego przez firmę Resmed. Jednak dla wielu osób wysokiej jakości odpoczynek pozostaje nieosiągalny – ponad połowa badanych (52%) dobrze wysypia się cztery dni w tygodniu lub rzadziej. Wyniki badania wskazują na niepokojącą tendencję – wielu Polaków nie ma wystarczającej ilości dobrej jakości snu, co może wpływać na ich ogólny stan zdrowia.
Światowy Dzień Zdrowia, który podkreśla główne wyzwania związane ze zdrowiem publicznym, był również okazją do zaakcentowania tego, że sen coraz częściej uznawany jest za filar dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Tymczasem prawie połowa polskich respondentów uczestniczących w globalnym badaniu Resmed dobrze wysypia się jedynie od 3 do 5 razy w tygodniu. Ponadto 24% badanych twierdzi, że budzą się niewyspani co najmniej po trzech nocach w tygodniu, a kolejne 22% doświadcza tego raz lub dwa razy w tygodniu – to schemat, który może wskazywać na ukryte problemy ze snem, takie jak bezdech senny.

Dobry sen ma kluczowy wpływ na nasze samopoczucie, a gdy go brakuje, pojawiają się problemy z koncentracją i logicznym myśleniem, a organizm staje się bardziej podatny na infekcje i choroby. Polscy respondenci biorący udział w badaniu Resmed są tego w pełni świadomi. Ich zdaniem dobry sen przekłada się na większą energię w ciągu dnia (55%), poczucie spokoju i większą równowagę emocjonalną (42%), lepsze radzenie sobie ze stresem (38%), wyższą koncentrację i produktywność (37%) oraz ogólnie lepsze samopoczucie (34%). Co więcej, aż 78% respondentów ocenia zdrowy sen jako bardzo lub niezwykle ważny dla dobrego samopoczucia, a 80% jest świadomych ryzyka chorób przewlekłych wynikających z jego braku. Pomimo tego wysokiego poziomu świadomości wielu respondentów nadal deklaruje niewystarczający, nieprzynoszący regeneracji sen, a to podkreśla rozbieżność między tym, co ludzie wiedzą, a tym, jak faktycznie śpią.

Błędne koło stresu i złego snu

Wyniki badania Resmed pokazują paradoks współczesności. Z jednej strony 41% respondentów zauważa, że sen pomaga im lepiej radzić sobie ze stresem. Jednocześnie jednak to właśnie czynniki stresogenne najczęściej zakłócają nocny odpoczynek. Wśród nich największe napięcie wywołują kwestie zdrowotne i obowiązki rodzinne, praca oraz finanse – każdy z tych czynników wskazało około 30% respondentów. W rezultacie powstaje błędne koło – im więcej stresu odczuwamy, tym gorzej śpimy, a im gorzej śpimy, tym trudniej jest nam radzić sobie z codziennymi wyzwaniami.

Sen może również wpływać na nasze relacje – prawie co piąty polski respondent (16%) twierdzi, że każdej nocy śpi w oddzielnym łóżku niż partner. Jako główny powód zakłócający sen (46%) wskazywane są chrapanie i głośny oddech. Pokazuje to, że jest to powszechny, ale często pomijany problem, który może być powiązany z takimi schorzeniami jak bezdech senny.

Domowe sposoby zamiast realnych rozwiązań  

Świadomość wpływu snu na zdrowie i samopoczucie psychiczne motywuje Polaków do stosowania rozwiązań mających na celu poprawę jego jakości. Okazuje się jednak, że są to głównie proste metody i zmiany w codziennych nawykach. Największą popularnością cieszą się zasłony zaciemniające – stosuje je co czwarty respondent. Nieco rzadziej respondenci sięgają po leki (19%) i suplementy (18%). Jeśli chodzi o codzienne nawyki, dominują proste i łatwo dostępne praktyki. Prawie co trzeci respondent bierze ciepłą kąpiel przed snem. Taki sam odsetek ogląda telewizję (32%) lub czyta (30%). Rzadziej stosowane są bardziej świadome działania, takie jak ograniczenie korzystania z technologii przed snem (15%) czy medytacja (9%).

Domowe sposoby na poprawę snu mogą być skuteczne, ale głównie w sytuacjach, gdy problemy ze snem są tymczasowe i wynikają np. z krótkotrwałego stresu lub zmian w codziennej rutynie. Jeśli jednak trudności z zasypianiem lub utrzymaniem snu występują kilka razy w tygodniu i utrzymują się przez dłuższy czas, nie należy ich ignorować. 

Więcej informacji, w tym prosty internetowy test oceny snu, można znaleźć na stronie www.resmed.pl

Metodologia badania

Firma Resmed zleciła przeprowadzenie niezależnego badania wśród 30,000 osób w Stanach Zjednoczonych (5,000), Chinach (5,000), Indiach (5,000), Wielkiej Brytanii (2,000), Niemczech (2,000), Francji (2,000), Australii (1,500), Japonii (1,500), Korei (1,500), Brazylii (1,500), Polsce (1000), Singapurze (1,000) oraz Meksyku (1,000). Badanie zostało opracowane we współpracy z The Sleep Foundation (Australia) oraz The Sleep Charity (Wielka Brytania), wykorzystując ich specjalistyczną wiedzę w celu zidentyfikowania i doprecyzowania kluczowych obszarów zainteresowania. Próby w każdym kraju były reprezentatywne pod względem podziału populacji według płci i wieku. Badanie zostało przeprowadzone przez firmę Cint w okresie od 11 grudnia 2025 r. do 14 stycznia 2026 r.

Źródło: Komunikat Prasowy