Medicalpress

Polska kardiologia potrafi dziś skutecznie leczyć pacjentów, którym 30 lat temu nie mogła zaoferować równie wiele, a w wielu obszarach należy do europejskich liderów. Ten dorobek trzeba jednak chronić, ponieważ choroby sercowo-naczyniowe nadal zbierają w Polsce ogromne żniwo. Co może zagrozić osiągnięciom ostatnich dekad, gdzie możliwości medycyny rozmijają się dziś z dostępnością leczenia i jakie zmiany zdecydują o zdrowiu Polaków w kolejnych latach? Odpowiedzi na te pytania będą szukać uczestnicy XXX Międzynarodowego Kongresu Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, który rozpoczyna się właśnie w Poznaniu.

Trzy dekady, które zmieniły rokowanie pacjentów

Kiedy 30 lat temu odbywał się pierwszy Kongres PTK, polska kardiologia funkcjonowała w zupełnie innych realiach. Od tego czasu dokonał się skok, który zmienił rokowanie całych grup pacjentów. Powstała jedna z najlepiej rozwiniętych w Europie sieci leczenia ostrych zespołów wieńcowych,
a polskie ośrodki stały się liderami w kardiologii interwencyjnej, elektroterapii i leczeniu strukturalnych chorób serca. Dziś wszczepiamy zastawki bez otwierania klatki piersiowej, zdalnie monitorujemy pracę serca, wykorzystujemy zaawansowane obrazowanie, sztuczną inteligencję i badania genetyczne, które pozwalają rozpoznawać genetycznie uwarunkowane ryzyko oraz dobierać leczenie do konkretnego pacjenta. Skuteczniej leczymy zawały, niewydolność serca i zaburzenia rytmu, podejmujemy się terapii chorych, którym jeszcze kilkanaście lat temu nie mogliśmy pomóc. Polska kardiologia nie tylko korzysta dziś ze światowych osiągnięć. W wielu obszarach sama wyznacza kierunki rozwoju, a doświadczenie naszych specjalistów jest cenione i wykorzystywane w innych krajach.

Jubileusz nie może być jednak wyłącznie okazją do podsumowania sukcesów. Przedwczesna umieralność sercowo-naczyniowa w Polsce nadal jest wyższa niż w Europie Zachodniej,
a możliwości medycyny nie zawsze przekładają się na dostępność leczenia.

„Przez te lata zbudowaliśmy bardzo wiele: kompetentne zespoły, nowoczesne ośrodki
i możliwości leczenia na światowym poziomie. Nie możemy tego stracić. Dziś problemem coraz częściej nie jest brak wiedzy czy technologii, ale to, czy system pozwala nam z nich skorzystać. Jeżeli ograniczamy dostęp do skutecznego leczenia, tracą przede wszystkim pacjenci”
– przekonuje prof. Marek Gierlotka, Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Nie możemy wybierać między profilaktyką a leczeniem

Polska pozostaje krajem wysokiego ryzyka sercowo-naczyniowego. Żyjemy krócej niż mieszkańcy wielu państw Unii Europejskiej, częściej chorujemy i nadal mamy zbyt wiele zawałów oraz udarów. Dlatego kolejnym etapem rozwoju musi być skuteczna profilaktyka:  wcześniejsze rozpoznawanie nadciśnienia, zaburzeń lipidowych i dziedzicznego ryzyka, leczenie otyłości, ograniczanie palenia oraz zwiększanie udziału Polaków w badaniach przesiewowych.

Nie oznacza to jednak, że można ograniczać środki na leczenie osób, które już zachorowały.

„Nie może być żadnego przeciwstawiania medycyny naprawczej i prewencji. Oba te obszary muszą w Polsce dobrze funkcjonować. Nadal mamy wysoką śmiertelność sercowo-naczyniową, dlatego musimy inwestować zarówno w zapobieganie chorobom, jak i w skuteczne interwencje” – podkreśla prof. Jacek Legutko, Przewodniczący Komitetu Naukowego Kongresów PTK.

Szczególnie wyraźnie widać to w leczeniu strukturalnych chorób serca. Polskie ośrodki mają doświadczone zespoły i potrafią wykonywać najbardziej zaawansowane zabiegi, jednak ich liczba zależy od finansowania. Dotyczy to między innymi przezcewnikowej implantacji zastawki aortalnej, stosowanej u chorych z ciężką stenozą aortalną. Bez leczenia rokowanie tych pacjentów jest bardzo złe, mimo że istnieje skuteczna terapia przedłużająca życie. Ograniczenie liczby finansowanych procedur oznacza więc nie tylko dłuższą kolejkę, ale także pogorszenie rokowania konkretnych osób.

Technologia już jest. Teraz potrzebny jest dostęp

Miniaturyzacja urządzeń, telemonitoring i sztuczna inteligencja zmieniają sposób opieki nad pacjentem. Wszczepiony defibrylator lub stymulator nie tylko reaguje na groźną arytmię, lecz może również przekazywać dane pozwalające wcześniej wykryć pogorszenie niewydolności serca. Certyfikowane algorytmy wspierają analizę badań obrazowych, rozpoznawanie ryzyka
i podejmowanie decyzji klinicznych.

„Kardiologia jest dziedziną, która nowe technologie chłonie jak gąbka. Bardzo szybko przechodzimy od badań i pilotaży do rozwiązań wykorzystywanych w praktyce. Problem zaczyna się wtedy, gdy gotowa i sprawdzona technologia nie może być powszechnie stosowana z powodu braku finansowania albo różnic w dostępie między regionami” – mówi prof. Marcin Grabowski, Rzecznik PTK.

Z perspektywy konsultanta krajowego prof. Waldemara Banasiaka najpilniejsze pozostają nie tylko dostęp do diagnostyki i leczenia, lecz także kadry, organizacja opieki i dalsze prowadzenie chorego po hospitalizacji. System powinien nadążać za rozwojem medycyny i zapewniać pacjentowi ciągłą drogę od rozpoznania, przez leczenie, po rehabilitację i opiekę ambulatoryjną.

Kongres o tym, co zmieni praktykę

W programie XXX Międzynarodowego Kongresu PTK znalazły się najnowsze wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, nowa definicja zawału serca oraz sesje poświęcone niewydolności serca, zaburzeniom lipidowym, kardiologii interwencyjnej, elektroterapii, kardioonkologii, telemonitoringowi i sztucznej inteligencji.

„Jubileusz jest ważny, ale Kongres ma przede wszystkim wymiar praktyczny. Chcemy pokazać wiedzę i rozwiązania, które lekarze będą mogli wykorzystać w codziennej opiece nad pacjentami, a jednocześnie rozmawiać o barierach, które ograniczają ich dostępność” – wskazuje prof. Przemysław Mitkowski, Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Międzynarodowego Kongresu PTK.

Polska kardiologia nie musi już udowadniać, że potrafi leczyć na światowym poziomie. Mamy wiedzę, technologie, wyspecjalizowane zespoły i rozwiązania, dzięki którym znaleźliśmy się
w europejskiej czołówce. Osiągnięcia ostatnich 30 lat nie są jednak dane raz na zawsze. Bez równoległej inwestycji w profilaktykę i leczenie, stabilnego finansowania oraz dostępu do nowoczesnych terapii możemy stracić nie tylko pozycję budowaną przez trzy dekady, lecz także lata życia, które współczesna medycyna potrafi dziś dać polskim pacjentom.

Źródło: inf pras

Dwoje dzieci z ciężką niedomykalnością zastawki płucnej przeszło w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym UCK WUM przezskórną implantację biologicznej zastawki. Oboje pacjenci mieli już wcześniej za sobą operacje kardiochirurgiczne. Tym razem lekarze dostali się do serca przez żyłę udową, dzięki czemu nie było konieczności ponownego otwierania klatki piersiowej. Dzieci po kilku dniach opuściły szpital w bardzo dobrym stanie.

To właśnie wcześniejsze operacje są jednym z najważniejszych elementów tej historii. W przypadku dzieci z niektórymi wrodzonymi wadami serca skuteczna operacja wykonana we wczesnym okresie życia nie zawsze oznacza koniec leczenia zabiegowego. Wraz z dorastaniem pacjenta i upływem czasu mogą pojawiać się problemy wymagające kolejnych interwencji. Jednym z nich jest istotna niedomykalność zastawki płucnej.

Przewlekły przeciek krwi przez niesprawną zastawkę zwiększa obciążenie prawej komory serca. W określonych sytuacjach konieczna staje się więc wymiana zastawki. Kluczowe pytanie brzmi jednak nie tylko „czy”, ale także „kiedy” i „w jaki sposób” przeprowadzić kolejną interwencję.

W przypadku dwóch pacjentów Dziecięcego Szpitala Klinicznego UCK WUM możliwe było zastosowanie metody przezskórnej. Biologiczną zastawkę wprowadzono do układu krążenia przez żyłę udową, a następnie za pomocą cewnika przemieszczono do serca i umieszczono w odpowiednim miejscu. Procedura wymaga zaawansowanego obrazowania i precyzyjnego zaplanowania, ale pozwala uniknąć klasycznego dostępu kardiochirurgicznego.

„To ogromny krok naprzód dla małych pacjentów, zwłaszcza tych, którzy wcześniej przeszli już operacje serca i wymagają kolejnych interwencji. Dzięki tej metodzie możemy uniknąć ponownego otwierania klatki piersiowej, a także skrócić czas hospitalizacji i rekonwalescencji” – mówi dr n. med. Krzysztof Godlewski, kierownik Pracowni Hemodynamicznej DSK UCK WUM.

Dla dziecka, które wcześniej przeszło już operację serca, różnica między kolejną sternotomią a zabiegiem wykonanym przez naczynie krwionośne ma szczególne znaczenie. Chodzi nie tylko o długość pobytu w szpitalu czy szybszy powrót do codziennego funkcjonowania. Leczenie wrodzonych wad serca trzeba rozpatrywać w perspektywie całego życia pacjenta. Każda kolejna interwencja powinna być więc planowana także z myślą o tym, jakie możliwości leczenia pozostawi na przyszłość.

Takie podejście wyraźnie widać w opublikowanym w 2026 r. międzynarodowym konsensusie dotyczącym wymiany zastawki płucnej u dzieci po korekcji tetralogii Fallota. Eksperci Society of Thoracic Surgeons, World Society for Pediatric and Congenital Heart Surgery oraz European Congenital Heart Surgeons Association podkreślają, że strategia powinna minimalizować łączną liczbę interwencji i związane z nimi ryzyko w ciągu całego życia, a jednocześnie chronić funkcję prawej komory oraz jakość życia dziecka.

Nie oznacza to jednak, że zabieg przezcewnikowy powinien automatycznie zastępować operację kardiochirurgiczną u każdego dziecka wymagającego wymiany zastawki płucnej. To istotne zastrzeżenie, zwłaszcza gdy informacje o małoinwazyjnych procedurach przedstawiane są jako prosta alternatywa dla operacji.

Tegoroczny konsensus wskazuje, że zarówno chirurgiczna, jak i przezcewnikowa wymiana zastawki mogą być dobrym rozwiązaniem, ale nie są równoważne w każdej sytuacji. Znaczenie mają m.in. anatomia drogi odpływu prawej komory, wielkość dziecka, dostęp naczyniowy, wcześniejsze operacje i przewidywane przyszłe interwencje. U mniejszych dzieci, zwłaszcza ważących poniżej 30 kg, oraz w przypadku niekorzystnej anatomii nadal preferowane może być leczenie chirurgiczne. Z kolei metoda przezcewnikowa może mieć szczególne znaczenie u pacjentów obciążonych wysokim ryzykiem kolejnej operacji.

Pozostaje także kwestia długoterminowych wyników. Eksperci zwracają uwagę, że w przypadku przezcewnikowej wymiany zastawki płucnej danych dotyczących bardzo odległych efektów jest nadal mniej niż w przypadku leczenia chirurgicznego. Jednym z powikłań wymagających obserwacji jest infekcyjne zapalenie wsierdzia. Dlatego małoinwazyjność nie może być jedynym kryterium wyboru metody.

W tym kontekście zabiegi przeprowadzone w Warszawie są ważne przede wszystkim jako poszerzenie możliwości leczenia dzieci, które już wcześniej wymagały interwencji kardiochirurgicznych. Nie chodzi o wyeliminowanie kardiochirurgii, ale o możliwość wyboru mniej obciążającej procedury tam, gdzie pozwalają na to anatomia i sytuacja kliniczna pacjenta.

Program przezskórnej implantacji zastawki płucnej u dzieci jest na WUM bardzo młody. Pierwszą taką procedurę zespół przeprowadził 15 kwietnia 2026 r. Kolejne dwa skuteczne zabiegi pokazują, że metoda zaczyna być wykorzystywana u następnych pacjentów.

Dla dzieci z wrodzonymi wadami serca rozwój takich technik ma znaczenie wykraczające poza pojedynczą hospitalizację. Współczesne leczenie coraz częściej nie kończy się na uratowaniu życia podczas pierwszej operacji. Jego kolejnym celem jest takie planowanie następnych interwencji, aby dziecko, a później dorosły pacjent, mogło przejść przez kolejne dekady życia z możliwie najmniejszym obciążeniem wynikającym z leczenia.

Źródło: WUM

Rusztowanie dla serca – lekarze z I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM wszczepili implant, na którym organizm buduje własną tkankę. Kiedy implant spełni swoją rolę jest wchłaniany i znika!

Wszczepienie bioresorbowalnego okludera PFO przeprowadzone w Klinice Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego to ważny krok w rozwoju kardiologii interwencyjnej, otwierający nowe możliwości leczenia pacjentów z przetrwałym otworem owalnym – PFO (patent foramen ovale).

Zastosowana technologia pozwala na zamknięcie PFO bez pozostawiania w sercu trwałego metalowego implantu.

Zabieg wykonał zespół w składzie: Prof. Zenon Huczek, doc. Piotr Scisło, dr Bartosz Rymuza z Pracowni Kardiologii Inwazyjnej kierowanej przez Prof. Janusza Kochmana.

„Zabieg, który wykonaliśmy wraz z moimi współpracownikami to jeden z pierwszych tego typu w Europie i, ważny krok w rozwoju leczenia przetrwałego otworu owalnego (PFO). Okluder bioresorbowalny (wchłanialny)  MemoSorb® pozwala na skuteczne zamknięcie PFO i tym samym ochronę pacjenta przed kolejnym udarem, a jednocześnie nie pozostawia w sercu trwałego metalowego implantu, tak jak w przypadku innych klasycznych urządzeń. To szczególnie ważne u osób z alergią na nikiel (składnik stopów metali używanych w klasycznych implantach), ale także u wszystkich pacjentów, którzy w przyszłości mogą wymagać kolejnych zabiegów przezcewnikowych. Wchłanialny implant nie zamyka im drogi do dalszego leczenia, np w obrębie zastawki mitralnej czy uszka lewego przedsionka.” – powiedział Prof. Zenon Huczek.

„To, co czyni ten zabieg szczególnie interesującym, to zupełnie nowa filozofia leczenia. W przeciwieństwie do klasycznych implantów, które pozostają w sercu pacjenta na całe życie, tutaj wszczepiamy tymczasowe rusztowanie. Stanowi ono szkielet, na którym organizm pacjenta stopniowo buduje nową strukturę z własnych komórek i tkanek. Kiedy proces ten się zakończy, materiał implantu stopniowo się wchłania – proteza znika, a pozostaje własna tkanka pacjenta zamykająca ubytek.” – zaznaczył Prof. Marcin Grabowski, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM.

I dodał: „Można to obrazowo porównać do swoistego „biologicznego druku 3D” wewnątrz serca. Lekarz wszczepia rusztowanie i wskazuje organizmowi miejsce oraz kształt, w którym ma odbudować strukturę. Organizm „drukuje” ją własnymi tkankami, a gdy rusztowanie przestaje być potrzebne – ono zanika.”

Innowacyjny zabieg to kolejne przełomowe osiągnięcie zespołu I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM, kierowanej przez prof. Marcina Grabowskiego. To także kolejny dowód na to, że Warszawski Uniwersytet Medyczny wyznacza kierunki rozwoju nowoczesnej medycyny, a rozwiązania wdrażane przez specjalistów WUM dają możliwości leczenia pacjentów najnowszymi metodami.

„Zastosowanie bioresorbowalnego okludera PFO wpisuje się w jeden z najważniejszych kierunków rozwoju współczesnej kardiologii interwencyjnej w którym skuteczność terapii łączy się z dbałością o długoterminowe bezpieczeństwo pacjenta i zachowanie możliwości dalszego leczenia. Zamknięcie PFO bez pozostawienia trwałego metalowego implantu może mieć istotne znaczenie kliniczne, szczególnie u młodszych chorych oraz osób, które w przyszłości mogą wymagać kolejnych interwencji wymagających nakłucia przegrody międzyprzedsionkowej. Wprowadzenie tej technologii w naszym ośrodku jest naturalną konsekwencją wieloletniego doświadczenia zespołu w obszarze nowoczesnego, przezcewnikowego leczenia chorób strukturalnych serca. Jako ośrodek akademicki chcemy wdrażać innowacyjne technologie tam, gdzie mogą one przynieść pacjentom rzeczywistą korzyść kliniczną, jednocześnie poddając je rzetelnej ocenie naukowej i długoterminowej obserwacji.”– podkreślił Prof. Janusz Kochman, kierownik Pracowni Kardiologii Inwazyjnej I Katedry i Kliniki Kardiologii WUM.

źródło: WUM