Medicalpress

Dr hab. n. med. Kazimierz Jan Widenka został nowym konsultantem krajowym w dziedzinie kardiochirurgii. Pięcioletnią kadencję rozpoczął 1 września 2026 r. Zastąpił prof. Mariusza Kuśmierczyka, który w lipcu zrezygnował z funkcji w związku ze sporem dotyczącym uruchomienia trzeciego programu transplantacji serca w Warszawie.

Ministerstwo Zdrowia zaktualizowało wykaz konsultantów krajowych. Zgodnie z opublikowanymi informacjami funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii od 1 września 2026 r. pełni dr hab. n. med. Kazimierz Jan Widenka. Jego kadencja potrwa do 31 sierpnia 2031 r.

Nowy konsultant związany jest z Klinicznym Szpitalem Wojewódzkim im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie, gdzie kieruje Kliniką Kardiochirurgii. Jest także profesorem Uniwersytetu Rzeszowskiego i kierownikiem Katedry Chirurgii tej uczelni. Dotychczas pełnił również funkcję konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie kardiochirurgii dla województwa podkarpackiego.

Kim jest nowy konsultant krajowy?

Kazimierz Widenka ukończył studia medyczne w 1990 r. na Śląskiej Akademii Medycznej. W 1993 r. uzyskał pierwszy stopień specjalizacji z chirurgii ogólnej, a w 1998 r. drugi stopień specjalizacji z kardiochirurgii. Stopień doktora nauk medycznych uzyskał w 2002 r., a habilitację w 2014 r.

Przez wiele lat był związany ze śląskim środowiskiem kardiochirurgicznym. Pracował i prowadził działalność dydaktyczną w II Klinice Kardiochirurgii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Był również wykładowcą kursów podyplomowych i międzynarodowych szkoleń poświęconych m.in. chirurgii zastawki aortalnej.

Później związał się z Rzeszowem i uczestniczył w tworzeniu tamtejszego ośrodka kardiochirurgicznego – od etapu koncepcji i organizacji infrastruktury po szkolenie zespołu. Obecnie Klinika Kardiochirurgii w Rzeszowie zajmuje się m.in. operacyjnym leczeniem chorób serca i naczyń. Widenka pozostaje również aktywny naukowo – w jego dorobku znajdują się publikacje dotyczące m.in. chirurgicznego leczenia chorób aorty, wad zastawkowych oraz rewaskularyzacji mięśnia sercowego.

Konsultant krajowy – jaka jest jego rola?

Objęcie funkcji przez Kazimierza Widenkę oznacza nie tylko zmianę personalną. Konsultanci krajowi pełnią istotną funkcję opiniodawczą i doradczą dla administracji publicznej. Do ich zadań należy m.in. ocena funkcjonowania danej dziedziny medycyny, opiniowanie potrzeb kadrowych i szkoleniowych, udział w nadzorze nad kształceniem specjalizacyjnym oraz formułowanie opinii dotyczących organizacji świadczeń.

W przypadku kardiochirurgii jednym z istotnych tematów pozostaje organizacja leczenia najbardziej złożonych pacjentów, w tym transplantacji serca, a także zapewnienie odpowiedniej liczby specjalistów i utrzymanie jakości leczenia w działających ośrodkach.

Dr hab. n. med. Kazimierz Widenka będzie pełnił funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii do 31 sierpnia 2031 r.

Lekarze z Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach przeprowadzili u 2,5-letniego Mikołaja operację podwójnego odwrócenia funkcji komór serca. Podczas czwartkowej konferencji prasowej podkreślili, że była to najbardziej złożona operacja kardiochirurgiczna w historii ośrodka.

U Mikołaja już przed urodzeniem wykryto krytyczne zwężenie zastawki aortalnej, którego skutkiem był nieprawidłowy rozwój lewej komory serca. Kierownik oddziału kardiologii dziecięcej GCZD prof. Jacek Kusa wskazał, że po urodzeniu chłopiec przebywał w innym szpitalu, ale kiedy tam wyczerpano wszystkie dostępne metody leczenia konwencjonalnego, skierowano go do Katowic.

Lekarze – w porozumieniu z rodzicami – zdecydowali się przeprowadzić operację podwójnego odwrócenia funkcji komór serca (tzw. reverse double switch). Normalnie prawa komora tłoczy krew do płuc, gdzie jest ona natleniana, a lewa komora tłoczy natlenioną krew do całego organizmu. Prof. Jacek Kusa wyjaśnił, że celem operacji było to, aby prawa komora przejęła funkcję niewydolnej lewej komory.

W związku z tym, że 2,5-latek trafił do GCZD z kwalifikacją do przeszczepu serca oraz płuc, w pierwszej kolejności trzeba było przeprowadzić m.in. leczenie nadciśnienia płucnego, a w drugiej kolejności przystąpiono do operacji.

Kardiolog Grzegorz Zalewski – kierujący jednym z zespołów, które wzięły udział w operacji – poinformował, że pierwszy zespół zajął się rekonstrukcją wielopoziomową tętnic płucnych oraz rekonstrukcją łuku aorty i zastawki aortalnej. Wówczas pacjent był podłączony do sztucznego płuco-serca, które zastępowało pracę tych organów. Drugi zespół przeprowadził operację wewnątrzsercową.

Sama operacja podwójnego odwrócenia funkcji komór serca trwała ok. 12 godzin. Jednocześnie brało w niej udział ponad 20 osób.

– Dzięki temu, że mamy dwa równorzędne zespoły kardiochirurgiczne, mamy możliwość wykonywania tak rozległych zabiegów, operując jednocześnie dwoma zespołami. W kardiochirurgii to taka innowacja, która pozwala nam przeprowadzać tak rozległe zabiegi, które dotyczą w zasadzie każdej struktury. (…) To jedna z największych operacji kardiochirurgicznych, jakie w ogóle można sobie wyobrazić i największa przeprowadzona w Katowicach – podkreślił Grzegorz Zalewski.

Prof. Jacek Kusa zasygnalizował, że ma wiedzę o pojedynczych operacjach podwójnego odwrócenia funkcji komór serca przeprowadzonych w Europie. Według jego wiedzy najwięcej przeprowadzili ich lekarze z Bostonu w Stanach Zjednoczonych – ok. 20.

2,5-letni Mikołaj operację przeszedł w kwietniu. Rodzice – Hanna i Krzysztof – podczas spotkania z mediami wskazali, że obecnie jest on pełen energii i może normalnie bawić się z innymi dziećmi, co wcześniej bywało trudne, ponieważ szybko męczył się ze względu na wadę serca.

Lekarze poinformowali, że Mikołaj jest i będzie poddawany ścisłej obserwacji. Niewykluczone, że w przyszłości będzie wymagał innych interwencji lekarskich. Prof. Jacek Kusa wyjaśnił, że operacja podwójnego odwrócenia funkcji komór serca jest na tyle skomplikowana i nowatorska, że niewiele jest informacji o jej długotrwałych efektach u pacjentów.

Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach to największy w woj. śląskim i jeden z największych w Polsce szpitali dziecięcych. Dysponuje kilkunastoma oddziałami i wieloma poradniami specjalistycznymi.(PAP)

Źródło: Nauka W Polsce

Czy Polska potrzebuje kolejnego ośrodka przeszczepiającego serca, czy raczej wzmocnienia już istniejących centrów? Decyzja Ministerstwa Zdrowia o wydaniu zgody na uruchomienie programu transplantacji serca w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA wywołała jeden z najpoważniejszych sporów w polskiej transplantologii ostatnich lat. Rezygnacja konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii prof. Mariusza Kuśmierczyka sprawiła, że dyskusja przestała dotyczyć wyłącznie jednego szpitala. Dziś pytania dotyczą sposobu organizacji całego systemu.

Transplantologia należy do najbardziej wymagających obszarów współczesnej medycyny. O sukcesie decydują nie tylko umiejętności chirurgów, ale także sprawnie działający system kwalifikacji chorych, całodobowa gotowość zespołów, koordynacja pobrań narządów, doświadczenie personelu oraz odpowiednia liczba wykonywanych procedur. Dlatego każda decyzja o uruchomieniu nowego programu transplantacyjnego ma znaczenie wykraczające daleko poza jedną placówkę.

Tak stało się również w przypadku decyzji Ministra Zdrowia o wydaniu pięcioletniego pozwolenia dla Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA na przechowywanie i przeszczepianie serc pobranych od zmarłych dawców. Program ma być realizowany w Klinice Kardiochirurgii i Transplantologii kierowanej przez prof. Piotra Suwalskiego. Oznacza to, że Warszawa stanie się jedynym miastem w Polsce posiadającym trzy ośrodki wykonujące transplantacje serca. Łącznie takich centrów będzie osiem.

Sama decyzja nie wzbudziłaby zapewne tak dużych emocji, gdyby nie reakcja prof. Mariusza Kuśmierczyka, konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii i kierownika Kliniki Chirurgii Serca, Klatki Piersiowej i Transplantologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Profesor poinformował o rezygnacji zarówno z funkcji konsultanta krajowego, jak i członkostwa w Krajowej Radzie Transplantacyjnej, wskazując, że jest to protest przeciwko utworzeniu trzeciego programu transplantacji serca w stolicy.

Decyzja ma szczególny ciężar gatunkowy. Kadencja konsultanta krajowego miała zakończyć się dopiero w lutym 2030 roku, co oznacza, że profesor zrezygnował z pełnionej funkcji ponad trzy lata przed jej planowanym końcem. Jednocześnie, według dostępnych publicznie informacji, jego nazwisko nadal figuruje zarówno w wykazie konsultantów krajowych, jak i w składzie Krajowej Rady Transplantacyjnej, a Ministerstwo Zdrowia nie poinformowało dotąd o formalnym przyjęciu rezygnacji.

Sam spór nie dotyczy kompetencji nowego zespołu ani jakości kardiochirurgii prowadzonej w Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA. Znacznie ważniejsze jest pytanie o organizację systemu transplantacyjnego w Polsce. Czy lepszym rozwiązaniem jest tworzenie nowych ośrodków, czy zwiększanie potencjału tych, które od lat wykonują największą liczbę przeszczepień?

Jeszcze w styczniu 2025 roku prof. Kuśmierczyk podczas konferencji Ministerstwa Zdrowia oceniał, że siedem funkcjonujących wówczas ośrodków w pełni zabezpiecza potrzeby kraju. Powstanie kolejnego programu nie zwiększa dostępności transplantacji w regionie dotąd pozbawionym takiej możliwości. Nowy ośrodek powstaje bowiem w mieście, w którym działają już dwa wysoko wyspecjalizowane centra.

Dyskusja dotyka jednego z najważniejszych problemów medycyny wysokospecjalistycznej: koncentracji doświadczenia. W transplantologii liczba wykonywanych procedur ma bezpośredni wpływ na utrzymanie kompetencji zespołów, organizację dyżurów oraz jakość opieki przed- i potransplantacyjnej. Jednocześnie większa liczba ośrodków może poprawić dostępność leczenia i zwiększyć bezpieczeństwo systemu, jeśli jeden z programów z różnych powodów ograniczy działalność.

Wątpliwości dotyczące organizacji nowego programu publicznie wyraził również były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Napisał: „A może jeden w pełni profesjonalny, świetnie finansowany? Spełniamy ambicje profesorów czy poprawiamy jakość?”

To pytanie dobrze oddaje istotę obecnej dyskusji. W ochronie zdrowia nie zawsze większa liczba placówek oznacza lepszy dostęp do leczenia. W przypadku transplantacji znaczenie mają także liczba dostępnych dawców, aktywność poszczególnych ośrodków, doświadczenie operatorów, finansowanie oraz możliwość utrzymania przez całą dobę wielodyscyplinarnych zespołów.

W tej sprawie szczególnego znaczenia nabiera rola Krajowej Rady Transplantacyjnej. To właśnie ten organ opiniuje wnioski placówek ubiegających się o zgodę na prowadzenie działalności transplantacyjnej. Nie wiadomo jednak, jakie stanowisko Rada zajęła wobec wniosku PIM MSWiA, jakie argumenty przedstawiono podczas posiedzenia ani czy wśród członków istniała jednomyślność.

Brakuje również odpowiedzi na pytania dotyczące analizy potrzeb zdrowotnych. Nie przedstawiono publicznie danych pokazujących przewidywaną liczbę wykonywanych transplantacji, wpływ nowego programu na funkcjonowanie pozostałych warszawskich ośrodków ani ocen dotyczących zabezpieczenia kadrowego i finansowego przedsięwzięcia.

To właśnie transparentność procesu decyzyjnego wydaje się dziś najważniejsza. Rozwój transplantologii jest celem, z którym trudno polemizować, jednak w medycynie wysokospecjalistycznej równie istotne jest racjonalne wykorzystanie ograniczonych zasobów. Odpowiedź na pytanie, czy trzeci program transplantacji serca w Warszawie poprawi wyniki leczenia i dostępność świadczeń, powinna opierać się na danych epidemiologicznych, analizach systemowych oraz ocenie ekspertów, a nie wyłącznie na formalnym spełnieniu wymagań organizacyjnych.

Spór, który rozpoczął się od decyzji administracyjnej, stał się debatą o kierunku rozwoju polskiej transplantologii. Jej rozstrzygnięcie będzie miało znaczenie nie tylko dla warszawskich ośrodków, lecz także dla przyszłego modelu organizacji najbardziej zaawansowanych procedur medycznych w Polsce.

Źródło: inf pras

Foto: WUM

Pacjent pozostający pod opieką Kliniki Urologii i Urologii Onkologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie został poddany pierwszemu w województwie podkarpackim zabiegowi usunięcia raka nerki z czopem nowotworowym wrastającym przez żyłę główną dolną aż do prawego przedsionka serca. Operację przeprowadził wielospecjalistyczny zespół lekarzy z kilku podkarpackich ośrodków.
Rak nerkowokomórkowy należy do nowotworów, które mogą szerzyć się nie tylko poprzez układ chłonny czy drogą krwi do odległych narządów, ale także wzdłuż naczyń żylnych. U części pacjentów komórki nowotworowe tworzą tzw. czop nowotworowy – masę tkanki nowotworowej rozrastającą się wewnątrz żył. Najczęściej obejmuje on żyłę nerkową, jednak w bardziej zaawansowanych przypadkach może naciekać żyłę główną dolną, a wyjątkowo nawet sięgać do struktur serca.

Takie sytuacje należą do najtrudniejszych wyzwań chirurgicznych w urologii onkologicznej. Obecność czopa nowotworowego w dużych naczyniach zwiększa ryzyko powikłań i wymaga bardzo precyzyjnego planowania leczenia. Jednocześnie operacja pozostaje dla wielu chorych jedyną szansą na radykalne usunięcie nowotworu.

Leczenie pacjenta zostało zainicjowane i przygotowane przez zespół Kliniki Urologii i Urologii Onkologicznej USK w Rzeszowie kierowany przez dr. hab. n. med. Krzysztofa Balawendera, prof. Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ze względu na stopień zaawansowania choroby do zabiegu zaangażowano specjalistów z zakresu kardiochirurgii i chirurgii onkologicznej.

Operacja została przeprowadzona w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie. W zabiegu uczestniczyli kardiochirurg lek. Nikodem Stożyński z Kliniki Kardiochirurgii z Pododdziałem Chirurgii Naczyniowej, chirurdzy onkologiczni z Oddziału Chirurgii Onkologicznej Szpitala Specjalistycznego w Brzozowie – Podkarpackiego Ośrodka Onkologicznego im. Ks. B. Markiewicza: dr n. med. Mariusz Wesecki i lek. Tomasz Halak, a także zespół urologiczny USK w Rzeszowie: dr hab. n. med. Krzysztof Balawender, prof. UR, lek. Jakub Kempisty i lek. Oskar Dąbrowski. Jak podkreśla szpital, szczególną rolę w planowaniu oraz przeprowadzeniu najbardziej wymagających etapów operacji odegrali chirurdzy onkologiczni z Brzozowa.

Gdy nowotwór dociera do dużych naczyń

Według danych literaturowych naciekanie żyły głównej dolnej występuje u kilku procent pacjentów z rakiem nerki. Znacznie rzadziej czop nowotworowy sięga do prawego przedsionka serca. Tak zaawansowane przypadki wymagają leczenia w wyspecjalizowanych ośrodkach dysponujących doświadczeniem zarówno w chirurgii onkologicznej, jak i kardiochirurgii.

Sama obecność czopa nowotworowego nie oznacza automatycznie rozsiewu choroby do odległych narządów, jednak znacząco zwiększa stopień skomplikowania leczenia operacyjnego. Podczas zabiegu konieczne jest nie tylko usunięcie guza nerki, ale również bezpieczne usunięcie nowotworu z zajętych naczyń, a niekiedy także struktur serca.

W ostatnich latach rozwój technik operacyjnych, obrazowania oraz opieki okołooperacyjnej sprawił, że coraz więcej chorych z zaawansowanym miejscowo rakiem nerki może zostać zakwalifikowanych do leczenia chirurgicznego. Kluczowe znaczenie ma jednak doświadczenie zespołu oraz ścisła współpraca specjalistów różnych dziedzin.

Współpraca specjalistów

Jak podkreślają autorzy komunikatu, przeprowadzenie zabiegu było możliwe dzięki współpracy kilku ośrodków i wielu zespołów medycznych, obejmujących nie tylko urologów, kardiochirurgów i chirurgów onkologicznych, ale również anestezjologów, perfuzjonistów oraz personel pielęgniarski.

– Naszym celem jest zapewnienie mieszkańcom województwa podkarpackiego dostępu do najbardziej zaawansowanych metod leczenia bez konieczności poszukiwania pomocy poza regionem. Ten przypadek pokazuje, że dzięki współpracy specjalistów różnych dziedzin jesteśmy w stanie skutecznie leczyć również chorych z najbardziej zaawansowanymi postaciami raka nerki – mówi dr hab. n. med. Krzysztof Balawender, prof. UR.

Zdaniem przedstawicieli szpitala wykonanie pierwszej takiej operacji przez podkarpacki zespół stanowi ważny etap rozwoju wysokospecjalistycznego leczenia nowotworów układu moczowego w regionie. Jednocześnie pokazuje, że pacjenci z zaawansowanym rakiem nerki i czopem nowotworowym w układzie żylnym mogą być kwalifikowani do leczenia przez wyspecjalizowane zespoły działające na Podkarpaciu.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, 3 czerwca 2026 r.
W Polsce nawet 1,4 mln osób żyje z niewydolnością serca, a liczba pacjentów z jej zaawansowaną postacią systematycznie rośnie. W sytuacji ograniczonej dostępności przeszczepów serca coraz większą rolę odgrywają systemy mechanicznego wspomagania krążenia. Narodowy Instytut Kardiologii zapowiada powołanie Centrum Referencyjnego LVAD, które ma wzmocnić rozwój tej terapii oraz standaryzować opiekę nad pacjentami z najcięższą postacią choroby.

Niewydolność serca pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań współczesnej kardiologii i kardiochirurgii. W Polsce z chorobą tą zmaga się nawet 1,4 mln osób, a liczba pacjentów z jej zaawansowaną postacią systematycznie rośnie. Jednocześnie dostęp do transplantacji serca jest ograniczony liczbą dostępnych narządów, co sprawia, że terapie mechanicznego wspomagania krążenia stają się kluczową alternatywą terapeutyczną.

Doświadczenie potwierdzone liczbami

Jednym z filarów działalności Instytutu są systemy LVAD (Left Ventricular Assist Device) – nowoczesne urządzenia mechanicznie wspomagające pracę lewej komory serca. Od 2013 roku w NIKard wszczepiono ponad 200 systemów długoterminowego wspomagania krążenia typu LVAD. Pacjenci pozostają pod stałą opieką ambulatoryjną specjalistów Instytutu. Ich liczba systematycznie rośnie.

 Pompy LVAD wspierają serce pacjentów w najcięższych przypadkach niewydolności, pełniąc rolę pomostu do transplantacji. Coraz częściej stanowią terapię docelową. Dzięki tej technologii chorzy zyskują realną szansę na poprawę jakości życia, powrót do aktywności poza szpitalem oraz lepsze rokowania – podkreśla prof. Janina Stępińska, dyrektor Narodowego Instytutu Kardiologii.

Interdyscyplinarny model opieki

Sukces programu LVAD w NIKard opiera się na ścisłej współpracy interdyscyplinarnego zespołu, w skład którego wchodzą kardiochirurdzy, kardiolodzy, anestezjolodzy, echokardiografiści, radiolodzy, elektrofizjolodzy, koordynatorzy LVAD, pielęgniarki, perfuzjoniści, psychologowie i fizjoterapeuci. – Każdy pacjent traktowany jest u nas indywidualnie. Od momentu kwalifikacji do zabiegu, przez hospitalizację, aż po długoterminowe monitorowanie stanu zdrowia, pozostaje pod kompleksową i skoordynowaną opieką – zaznacza prof. Janina Stępińska.

Model opieki obejmuje wizyty kontrolne po pierwszym i trzecim miesiącu od zabiegu, system telemonitoringu z codziennym raportowaniem parametrów zdrowotnych oraz całodobowy dyżur telefoniczny zapewniający stały kontakt ze specjalistami.

Powstaje Centrum Referencyjne LVAD

Z uwagi na największe w Polsce doświadczenie w leczeniu pacjentów z zaawansowaną niewydolnością serca, NIKard powołuje Centrum Referencyjne LVAD. Zgodnie z przyjętymi założeniami będzie to wyspecjalizowany, interdyscyplinarny ośrodek zapewniający kompleksową opiekę nad chorymi kwalifikowanymi do terapii LVAD – od diagnostyki i procesu kwalifikacji, przez implantację urządzeń (w tym systemu HeartMate 3), po długoterminowe monitorowanie oraz rehabilitację. Uzyskanie grantu edukacyjnego od firmy Abbott stanowi pierwszy etap realizacji tego projektu.

 Wsparcie projektu Centrum Referencyjnego LVAD w Narodowym Instytucie Kardiologii odzwierciedla nasze długofalowe zaangażowanie w rozwój nowoczesnych terapii mechanicznego wspomagania krążenia w Polsce. Poprzez standaryzowane ścieżki kliniczne, ustrukturyzowany rozwój zespołów i kompleksowe programy edukacyjne dążymy do wzmocnienia potencjału instytucjonalnego oraz poprawy bezpieczeństwa i jakości życia pacjentów z zaawansowaną niewydolnością serca – mówi Alaa Katergi, dyrektor generalny ds. niewydolności serca w firmie Abbott.

Projekt został podzielony na cztery etapy:

  1. szkolenia wewnętrzne
  2. warsztaty z zaproszonymi ekspertami
  3. szkolenia w krajowych i zagranicznych ośrodkach referencyjnych
  4. działalność edukacyjną skierowaną do innych podmiotów medycznych.

Pierwsze trzy etapy (9–12 miesięcy) mają na celu ujednolicenie wiedzy oraz standaryzację procedur LVAD w Instytucie, a także formalne wzmocnienie programu poprzez rozwój kompetencji zespołu zaangażowanego w leczenie pacjentów z ciężką niewydolnością serca. Projekt obejmuje wszystkie grupy specjalistów zaangażowanych w opiekę nad pacjentami LVAD.

Czwarty etap stanowi strategiczny element projektu – działalność edukacyjną na rzecz innych ośrodków prowadzących lub planujących wdrożenie terapii mechanicznego wspomagania krążenia. Jego celem jest standaryzacja postępowania, poprawa bezpieczeństwa pacjentów oraz rozwój ogólnokrajowej sieci ośrodków LVAD.

Cele projektu obejmują:

  • ustrukturyzowanie zespołu oraz programu LVAD w Instytucie
  • organizację specjalistycznych szkoleń dla personelu i promocję nowoczesnych metod terapii
  • zwiększenie świadomości na temat terapii LVAD i jej wpływu na leczenie niewydolności serca oraz podniesienie jakości życia pacjentów i ich komfortu zdrowotnego
  • wzmocnienie pozycji NIKard jako lidera w leczeniu zaawansowanej niewydolności serca.

Strategiczny kierunek rozwoju

Utworzenie Centrum Referencyjnego LVAD to kolejny etap umacniania pozycji Narodowego Instytutu Kardiologii jako eksperckiego ośrodka w leczeniu zaawansowanej niewydolności serca. – Naszym priorytetem pozostaje zapewnienie pacjentom najwyższej jakości opieki – zarówno szpitalnej, jak i ambulatoryjnej – a także rozwój nowoczesnych metod monitorowania, które pozwolą skutecznie odpowiadać na rosnące potrzeby w zakresie leczenia zaawansowanej postaci niewydolności serca – podsumowuje prof. Janina Stępińska.

Źródło: Narodowy Instytut Kardiologii
Foto: Narodowy Instytut Kardiologii

Nowoczesne techniki chirurgii naczyniowej coraz częściej zmieniają sposób leczenia najtrudniejszych schorzeń. Jednym z najnowszych przykładów jest przeprowadzony we wrześniu w Klinice Chirurgii Naczyniowej i Angiologii zabieg endowaskularnej operacji tętniaka łuku aorty z zastosowaniem stentgraftu trójbranchowego. Co istotne – cała procedura odbyła się metodą w pełni przezskórną, bez konieczności otwierania tętnic dostępowych. To rozwiązanie, które dotąd było dostępne jedynie w nielicznych ośrodkach na świecie, a teraz stało się rzeczywistością również w Polsce.
Operacja, którą wykonali dr n. med. Paweł Wierzchowski oraz dr hab. n. med. Arkadiusz Migdalski, przy wsparciu proktora dr. hab. med. Arkadiusza Kaźmierczaka, była dowodem na najwyższe kompetencje i doświadczenie całego zespołu. Nad bezpieczeństwem pacjenta czuwał anestezjolog dr n. med. Przemysław Jasiewicz, a do procedury instrumentowała mgr Sława Hałajczak. Jak podkreślają operatorzy, metoda w pełni przezskórna pozwala znacząco zmniejszyć uraz operacyjny i ryzyko powikłań, a tym samym przyspiesza powrót pacjenta do sprawności.
Prof. Arkadiusz Migdalski zaznacza, że „to ogromny sukces całego zespołu Kliniki, a także dowód na to, że jesteśmy gotowi do stosowania najnowocześniejszych metod w leczeniu najtrudniejszych przypadków tętniaków aorty”. Już następnego dnia po zabiegu pacjent samodzielnie chodził, a przebieg pooperacyjny był całkowicie niepowikłany.

Tak zaawansowana procedura wymaga indywidualnego podejścia – stentgraft jest projektowany dla konkretnego pacjenta, a margines dopuszczalnego błędu wynosi zaledwie milimetr. Precyzja jest tu kluczowa, a osiągnięcie dobrego efektu wymaga ścisłej współpracy całego zespołu. W najważniejszych momentach to właśnie anestezjolog, poprzez tzw. rapid pacing, chwilowo obniża ciśnienie tętnicze chorego, zapewniając chirurgowi około 20 sekund na idealne otwarcie stentgraftu.

W porównaniu z klasyczną operacją kardiochirurgiczną technika endowaskularna niesie ze sobą znacznie niższe ryzyko. Śmiertelność 30-dniowa spada z 20% do 8%, nie ma potrzeby stosowania krążenia pozaustrojowego ani głębokiej hipotermii, pacjenci tracą mniej krwi, a powrót do zdrowia następuje szybciej. Przy technice przezskórnej unika się także ryzyka infekcji rany czy powikłań zakrzepowych. Pacjent może samodzielnie funkcjonować już po kilkunastu godzinach, a wypis do domu następuje zwykle w ciągu 2–3 dni.

Przeprowadzony zabieg stawia Klinikę Chirurgii Naczyniowej i Angiologii w gronie pionierskich ośrodków nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Potwierdza również, że dostęp pacjentów do najnowocześniejszych metod leczenia w naszym kraju systematycznie rośnie. To przykład, jak dzięki doświadczeniu i zaangażowaniu zespołu możliwe jest wdrażanie procedur, które jeszcze niedawno uważano za eksperymentalne. Najważniejsze pozostaje jednak to, że pacjenci z tętniakami łuku aorty mogą dziś liczyć na terapię bezpieczniejszą, mniej inwazyjną i dającą realną szansę na szybki powrót do zdrowia.

Źródło: Szpital Uniwersytecki nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza

Państwowy Instytut Medyczny MSWiA w Warszawie zakończył kolejny spektakularny sukces telemedycyny. 2 września 2025 roku prof. dr hab. n. med. Piotr Suwalski (kardiochirurg) oraz dr n. med. Paweł Wisz (urolog) przeprowadzili zdalnie dwa skomplikowane zabiegi — bypassy serca i radykalną prostatektomię — będąc fizycznie obecnymi w Belgii, podczas gdy pacjenci znajdowali się w salach operacyjnych instytutu w stolicy. Wydarzenie to znacznie wykracza poza standardy — łącząc Polskę i Belgię jako pierwszy taki przypadek w Europie.
Odległość między lekarzami a pacjentami wynosiła około 1300 km, a opóźnienie transmisji danych wynosiło zaledwie 30 milisekund, co jest wartością porównywalną z normalnym czasem reakcji podczas operacji stacjonarnych.

Dotychczasowy sukces telechirurgiczny zrealizowany 1 sierpnia, kiedy to ci sami specjaliści operowali z Gdańska, był zwiastunem nowego etapu w polskiej medycynie. Teraz, poprzez operacje z Belgii, udowodniono, że bariery geograficzne przestają mieć znaczenie w najnowocześniejszym leczeniu chirurgicznym.

Bezpieczeństwo pacjentów było priorytetem: podczas obu zabiegów zapewniono pełną obsadę chirurgiczną i anestezjologiczną na miejscu w Warszawie. Transmisja danych była zabezpieczona i obsługiwana przez specjalistów ds. cyberbezpieczeństwa, a wykorzystany robot medyczny posiadał certyfikat CE dopuszczający go do użytku w UE.

Zabiegi przeszły pomyślnie — pacjenci czują się dobrze i ich stan jest stabilny. W kontekście tych wydarzeń resort zdrowia oraz przedstawiciele MSWiA wskazują, że jest to początek transformacji medycyny w Polsce i Europie. Technologie te pozwalają na dostęp do specjalistów w warunkach, które jeszcze niedawno byłyby niemożliwe — nawet w czasach konfliktów lub kryzysów.

Korzyści edukacyjne i organizacyjne są nie do przecenienia. Młodzi lekarze mogą uczestniczyć w takich operacjach zdalnie, ucząc się precyzyjnych technik robotycznych pod okiem doświadczonych chirurgów. System ten umożliwia najlepszym ekspertom z różnych ośrodków przejęcie sterowania operacji w czasie rzeczywistym — co stanowi nowy standard w szkoleniu chirurgicznym.

Pionierskie operacje odbyły się w renomowanej w Belgii Orsi Academy, centrum szkoleniowym w zakresie chirurgii robotycznej, co podnosi rangę wydarzenia jako krok nie tylko technologiczny, ale i międzynarodowy — model współpracy transgranicznej w nowoczesnej medycynie.

Zdalne operacje przeprowadzone przez prof. Suwalskiego i dr Wisza to ogromny krok naprzód dla chorej pacjentury — dostęp do najwyżej klasy specjalistów nie musi już zależeć od ich fizycznej obecności. Zaprezentowana metoda może zrewolucjonizować standardy leczenia, szkolenia i ochrony personelu medycznego na całym świecie.

Źródło: GOV.PL

Lekarzom z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego udało się dokonać operacji, która już teraz uznawana jest za unikatową w skali światowej. Życie 18-letniego pacjenta z ciężkim zespołem wątrobowo-płucnym zostało uratowane dzięki połączeniu przeszczepu wątroby z rekordowo długą terapią pozaustrojowego natleniania krwi (ECMO). To historia nie tylko dramatycznej walki o życie, ale także triumfu wiedzy, współpracy i technologii.
 
Transplantacja wątroby odbyła się 9 stycznia 2025 roku. Organ pochodził od zmarłego dawcy. Stan młodego pacjenta był jednak tak ciężki – marskość wątroby, nadciśnienie wrotne i zespół wątrobowo-płucny – że klasyczna wentylacja mechaniczna okazała się niewystarczająca. Jedynym rozwiązaniem było zastosowanie terapii ECMO w wariancie żylno-żylnym.

Leczenie trwało aż 48 dni, z krótką przerwą dziewięciodniową, co czyni je jednym z najdłuższych zastosowań tej technologii u dorosłych pacjentów po przeszczepieniu wątroby.

Dane z literatury medycznej pokazują, jak niezwykły jest ten przypadek: dotąd na świecie opisano jedynie siedem podobnych operacji, a przeżyło zaledwie pięciu pacjentów. WUM podkreśla: „Uratowanie życia tej młodej osoby, która bez przeszczepienia wątroby nie miała szans na przeżycie, jest sukcesem polskiej medycyny na skalę światową.”

Triumf możliwy był dzięki zaangażowaniu wielu zespołów – transplantologów, kardiochirurgów, kardiologów, hepatologów, anestezjologów, chirurgów naczyniowych, endoskopistów i radiologów. Pacjent był intensywnie monitorowany i leczony w Oddziale Intensywnej Terapii Chirurgicznej, a opiekę wspierali także hepatolodzy.

Dziś, kilka miesięcy po operacji, 18-latek czuje się dobrze. Nie wystąpiły u niego powikłania neurologiczne, a we wrześniu planuje powrót do nauki. To dowód, że determinacja lekarzy, odwaga podjęcia nowatorskich decyzji oraz najwyższej klasy technologia mogą przywrócić życie nawet w sytuacji, gdy wydaje się ono stracone.

Historia młodego pacjenta z Warszawy to opowieść o granicach, które w medycynie można przesunąć. To także przypomnienie, jak wielką wagę ma dostęp do przeszczepów i rozwój nowoczesnych terapii. Ten sukces pokazuje, że polska medycyna nie tylko nadąża za światowymi trendami, ale potrafi je współtworzyć.

Źródło: WUM

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu dokonano medycznego przełomu. Specjaliści z Instytutu Chorób Serca jako pierwsi w Polsce przeprowadzili przezcewnikową implantację zastawki mitralnej Tendyne – minimalnie inwazyjną procedurę na bijącym sercu, bez otwierania klatki piersiowej. To wydarzenie nie tylko otwiera nowy rozdział w leczeniu pacjentów z ciężką niedomykalnością mitralną, ale również pokazuje gotowość polskich ośrodków do wdrażania najbardziej zaawansowanych technologii medycznych.
Terapia dla najbardziej obciążonych pacjentów

Pacjent zakwalifikowany do zabiegu zmagał się z nasilającą się dusznością i znacznym ograniczeniem codziennego funkcjonowania. Tradycyjne metody leczenia – farmakoterapia, operacja kardiochirurgiczna czy zabieg MitraClip – były w jego przypadku niemożliwe do zastosowania. Właśnie dla takich chorych technologia Tendyne staje się realną szansą.

„To przełomowa procedura, która daje realną szansę pacjentom wykluczonym z dotychczasowych możliwości leczenia” – mówi dr hab. Piotr Kübler, prof. UMW, kardiolog inwazyjny. „Jesteśmy przekonani, że nasi pacjenci muszą mieć możliwość leczenia na światowym poziomie, aktualnie dostępnymi metodami”.

Zabieg wykonano przez niewielkie nacięcie w koniuszku serca – dostęp uzyskano po wcześniejszym nacięciu międzyżebrowym. Całość została przeprowadzona bez konieczności otwierania klatki piersiowej czy zatrzymywania pracy serca. „Było to możliwe po wcześniejszym, niewielkim nacięciu międzyżebrowym, wykonanym przez kolegów z zespołu kardiochirurgicznego. Dzięki temu operacja była zdecydowanie mniej obciążająca dla pacjenta” – dodaje prof. Kübler.

Nowa technologia i wyjątkowe możliwości

System Tendyne to pierwsze rozwiązanie tego typu w Europie, zatwierdzone do rutynowego stosowania klinicznego. Zastawka, wykonana z samorozprężalnego stentu z nitinolu, osadzana jest w natywnym pierścieniu mitralnym i stabilizowana za pomocą „kotwicy” – więzadła łączącego implant z koniuszkiem serca.

„To nowatorskie rozwiązanie łączy w sobie najwyższą precyzję z minimalną inwazyjnością” – podkreśla dr Maciej Bochenek, kardiochirurg. „System Tendyne umożliwia nie tylko dokładne dopasowanie rozmiaru i pozycji, ale również korektę ustawienia w czasie rzeczywistym, co znacząco zwiększa bezpieczeństwo procedury”.

Taka precyzja i możliwość dostosowania do anatomicznych uwarunkowań pacjenta mają kluczowe znaczenie zwłaszcza u osób starszych, po zawałach, operacjach kardiochirurgicznych czy z chorobami współistniejącymi. Tendyne oferuje tym pacjentom alternatywę, której dotąd brakowało.

Interdyscyplinarny sukces

Zabieg przeprowadzono dzięki współpracy szerokiego zespołu specjalistów – kardiologów, kardiochirurgów, anestezjologów i echokardiografistów. „Choć droga do wdrożenia nowego narzędzia była długa i skomplikowana, ostatecznie zastawka nowego typu przeszła rygorystyczne badania i dziś wiemy, że jest prawdziwą rewolucją” – mówi prof. dr hab. Krzysztof Reczuch, kierownik Kliniki Kardiologii USK.

Kluczową rolę odegrała też echokardiografia przezprzełykowa – umożliwiająca precyzyjne obrazowanie struktur serca w czasie rzeczywistym. „To właśnie rola echokardiografisty: być oczami zespołu operacyjnego w sercu pacjenta” – podkreśla dr hab. Tomasz Witkowski, echokardiografista zabiegowy.

Zabieg zakończył się sukcesem – pacjent został wybudzony jeszcze tego samego dnia i szybko odczuł poprawę. „Już w ciągu pierwszych dni zgłaszał znaczną poprawę komfortu oddychania i mógł wrócić do domu” – relacjonuje dr Barbara Barteczko, kardioanestezjolog.

Kierunek: kompleksowy program leczenia

Zabieg nie był jednorazowym eksperymentem – USK we Wrocławiu rozpoczął już kwalifikację kolejnych pacjentów. „To osoby obciążone wieloma chorobami, zazwyczaj w podeszłym wieku, u których nawet niewielki wysiłek powodował duszność. Implantacja zastawki Tendyne jest dla nich przełomową szansą – terapią, której dotąd po prostu nie było” – podkreśla prof. dr hab. Piotr Ponikowski, dyrektor IChS i rektor UMW.

Dla Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego to kolejny dowód na to, że może być nie tylko liderem w rankingach, ale przede wszystkim w niesieniu pomocy pacjentom. „Jako szpital uniwersytecki nie tylko czujemy odpowiedzialność za najwyższy poziom opieki, ale też nie boimy się sięgać po rozwiązania, po które nikt wcześniej w Polsce nie sięgnął” – zaznacza dr Marcin Drozd, dyrektor USK.

Dzięki dostępności nowoczesnych technologii i kompleksowemu podejściu do leczenia, Wrocław staje się miejscem, w którym przyszłość medycyny dzieje się dziś – z korzyścią dla pacjentów, którzy dotąd nie mieli żadnych opcji.

Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu
Fot. Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu

Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu (USK) po raz kolejny udowadnia, że jest liderem w rozwoju nowoczesnych technologii medycznych. W maju br. przeprowadzono tam jedną z nielicznych w Polsce operacji rekonstrukcji moczowodu z zastosowaniem przeszczepu błony śluzowej z policzka – z wykorzystaniem robota da Vinci. Zabieg wykonano przy wsparciu prof. Benjamina I. Chunga ze Stanford University, światowej klasy specjalisty w dziedzinie chirurgii robotycznej.
Operacja z użyciem błony śluzowej z policzka
Wrocławscy urolodzy podjęli się skomplikowanej operacji u pacjenta z zaawansowanymi powikłaniami po leczeniu kamicy nerkowej. Zwężenie moczowodu uniemożliwiało prawidłowy odpływ moczu, a jedynym rozwiązaniem pozwalającym na uniknięcie utraty nerki okazała się rekonstrukcja z wykorzystaniem fragmentu błony śluzowej z jamy ustnej. Tego rodzaju operacje należą w Polsce do rzadkości i nie są refundowane, jednak – jak podkreśla zespół USK – mogą być ratunkiem w wybranych przypadkach klinicznych.
– Nowością i wyzwaniem jest zabieg plastyki zwężenia przewodu moczowego. To nie jest zabieg rutynowy, ale wiemy, że wyniki z innych ośrodków są bardzo obiecujące – tłumaczy prof. dr hab. Bartosz Małkiewicz, kierownik Uniwersyteckiego Centrum Chirurgii Robotycznej USK.

Wizyta prof. Chunga – edukacja i wymiana doświadczeń
Prof. Benjamin I. Chung, dyrektor chirurgii robotycznej na Uniwersytecie Stanforda, przebywał we Wrocławiu jako visiting professor. Podczas pobytu uczestniczył w sześciu operacjach wykonanych przez zespół USK, komentując je i konsultując przy edukacyjnej konsoli robota da Vinci. Jego obecność umożliwiła wymianę doświadczeń i ocenę stosowanych procedur. Dodatkowo wygłosił wykład otwarty dla lekarzy i studentów, poświęcony chirurgii robotycznej w onkologii układu moczowego.
– Spotkania z wybitnymi ekspertami to dla naszego zespołu nie tylko okazja do podnoszenia kompetencji, ale i inspiracja do dalszego rozwoju – zaznacza prof. Małkiewicz. – Chcemy, by chirurgia robotyczna była nie tylko technicznie zaawansowana, ale przede wszystkim skuteczna i dostępna dla pacjentów z różnymi schorzeniami.

Da Vinci w USK – ponad 800 operacji i ambitne plany
System robotyczny da Vinci działa w USK od lipca 2023 roku. W ciągu niespełna dwóch lat wykonano ponad 800 zabiegów, głównie w urologii i chirurgii onkologicznej. Zespół sukcesywnie poszerza wskazania do operacji robotycznych – również o procedury nowatorskie i nierefundowane, takie jak wspomniana rekonstrukcja moczowodu. Zabiegi odbywają się niemal codziennie, od rana do późnego wieczora, a szpital planuje zakup drugiego robota, co pozwoli rozszerzyć dostępność tej technologii na kolejne dziedziny medycyny.

Innowacje również w kardiochirurgii
Wrocławskie centrum rozwija też pilotażowy program zastosowania robota da Vinci w kardiochirurgii. W marcu i czerwcu br. przeprowadzono z powodzeniem zabiegi małoinwazyjnego pomostowania aortalno-wieńcowego (MIDCAB), w których pobranie tętnicy piersiowej przeprowadzono z użyciem systemu robotycznego. To krok ku wdrożeniu chirurgii robotycznej w leczeniu chorób serca.
– To procedury wymagające najwyższych kompetencji, ale też odpowiednich warunków organizacyjnych i finansowych – zaznacza lek. Maciej Kamiński, zastępca dyrektora ds. medycznych USK. – Chcemy, by innowacyjne leczenie z wykorzystaniem robota mogło stać się standardem również w kardiochirurgii.

Robotyka przyszłością medycyny
Zdaniem specjalistów USK, chirurgia robotyczna to nie tylko symbol postępu technologicznego, ale realna szansa na lepsze wyniki leczenia, krótszą hospitalizację, mniejsze ryzyko powikłań i szybszy powrót pacjentów do życia zawodowego. Jej rozwój wymaga jednak odpowiedniego modelu finansowania, by mogła być stosowana szerzej i w bardziej złożonych przypadkach klinicznych.
– Leczenie robotyczne niesie konkretne korzyści zdrowotne, społeczne i ekonomiczne – podkreśla prof. dr hab. Tomasz Szydełko, krajowy konsultant w dziedzinie urologii. – Dlatego tak ważne jest, by system ochrony zdrowia wspierał jego rozwój.
 
Źródło: Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, www.usk.wroc.pl Fotografia: www.usk.wroc.pl
Na Oddziale Kardiochirurgii American Heart of Poland w Bielsku-Białej wprowadzono zabiegi, łączące kardiochirurgię z chirurgią naczyniową. Jak podkreśla dr n. med. Witold Gerber, ordynator oddziału, to odpowiedź na rosnące potrzeby pacjentów oraz rozwój medycyny. Zabiegi realizowane są na Narodowy Fundusz Zdrowia.
– Rozwijamy się z myślą o pacjentach – zaznacza dr n. med. Witold Gerber. – Dzięki nowoczesnym metodom leczenia możemy szybciej i skuteczniej reagować w sytuacjach nagłych, takich jak rozwarstwienia, tętniaki czy krwiaki aorty. To schorzenia, które często zagrażają życiu i wymagają błyskawicznej interwencji.

Proteza, która ratuje życie

Najważniejszym elementem nowo wprowadzonej procedury jest specjalistyczna proteza hybrydowa, która łączy w sobie dwa elementy: część stentgraftową, wykorzystywaną w chirurgii naczyniowej oraz rozgałęzioną protezę łuku aorty, stosowaną w kardiochirurgii. Zabiegi z jej wykorzystaniem są skomplikowane. – Złożoność takich operacji wymaga zastosowania krążenia pozaustrojowego oraz hipotermii, czyli kontrolowanego obniżenia temperatury ciała pacjenta. Są to procedury wymagające najwyższych kompetencji i doświadczenia całego zespołu – stwierdza ordynator Oddziału Kardiochirurgii American Heart of Poland.

Pierwsi pacjenci czują się dobrze

Jednym z pierwszych pacjentów na bielskim oddziale był mężczyzna z ostrym bólem między łopatkami – typowym objawem rozwarstwienia aorty. Dzięki szybkiej diagnozie i natychmiastowej operacji udało się uratować jego życie. Po zabiegu pacjent został skierowany na rehabilitację kardiologiczną do Uzdrowiska Ustroń, gdzie wraca do zdrowia. – Takie przypadki pokazują, jak ważny jest czas i dostęp do zaawansowanych procedur – podkreśla dr n. med. Witold Gerber.

Setki operacji rocznie

Warto podkreślić, że zabiegi wykonywane na Oddziale Kardiochirurgii American Heart of Poland w Bielsku-Białej realizowane są w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. W samym 2024 roku na oddziale przeprowadzono łącznie 975 zabiegów kardiochirurgicznych.

– Wszystkie nasze działania zmierzają ku temu, by zapewnić pacjentom z chorobami aorty i serca jak najlepszą, nowoczesną i kompleksową opiekę – podsumowuje dr n. med. Witold Gerber.

Źródło: AHP

Dzięki współpracy z polskimi specjalistami medycy zza wschodniej granicy mogą uczyć się metod diagnostycznych i leczenia, obserwować procedury zabiegowe oraz doskonalić swoje umiejętności praktyczne. To także szansa na nawiązanie kontaktów zawodowych i poznanie innowacyjnych rozwiązań stosowanych w polskich szpitalach.
Przykładem takiej kooperacji jest wizyta ukraińskich specjalistów z Iwano-Frankowska na Oddziale Kardiochirurgii American Heart of Poland w Bielsku-Białej.

Ukraińscy lekarze podchodzą do szkolenia z zaangażowaniem i otwartością. Są chętni do zdobywania wiedzy i doskonalenia swoich umiejętności. Zdobyta wiedza może przyczynić się do implementacji rozwiązań w ich placówce – mówi dr n. med. Witold Gerber, ordynator Oddziału Kardiochirurgii w Bielsku-Białej. Współpraca ta stanowi nie tylko szansę na rozwój zawodowy uczestników, lecz także realny krok w kierunku podnoszenia standardów leczenia w Ukrainie.

Inicjatorem tego przedsięwzięcia jest kardiochirurg z Iwano-Frankowska, który od niemal roku pracuje w Bielsku-Białej. Podczas wizyty ukraińscy medycy mieli okazję obserwować zaawansowane zabiegi kardiochirurgiczne, w tym małoinwazyjną rekonstrukcję zastawki mitralnej, reoperację po operacji wymiany zastawki aortalnej oraz resekcję tętniaka aorty wstępującej.

Jak podkreśla dr n. med. Witold Gerber, program szkoleniowy stanowi doskonałą okazję do wymiany doświadczeń oraz podnoszenia standardów leczenia w międzynarodowym środowisku. Przyjeżdżają nie tylko lekarze różnych specjalizacji, takich jak kardiolog i anestezjolog, ale również perfuzjoniści oraz instrumentariusze.

Wspólna wymiana doświadczeń przyczynia się do poprawy jakości opieki zdrowotnej oraz wzmacnia międzynarodowe relacje w środowisku medycznym.

Cieszymy się, że możemy dzielić się wiedzą i wspierać rozwój medycyny – podsumowuje dr n. med. Witold Gerber.
To było 39 lat temu, 5 listopada – Serce zostało wycięte, a w klatce piersiowej pojawiła się ogromna, pusta przestrzeń, ponieważ serce pacjenta było przerośnięte, a serce dawcy mniejsze. Wydawało mi się wtedy, że to już nieodwracalny stan – nie można przecież wszczepić z powrotem wyciętego serca  – prof. Andrzej Bochenek wspomina pierwszy, udany przeszczep serca, który zapisał się na kartach historii medycyny.
5 listopada 1985 roku, pomimo sceptycyzmu środowiska medycznego i licznych przeszkód, prof. Zbigniew Religa, wraz z młodymi wtedy doktorami: prof. Andrzejem Bochenkiem i prof. Marianem Zembalą, przeprowadzili pierwszy udany przeszczep serca w Polsce. Operacja miała miejsce w Zabrzu. Pierwszy w Polsce udany przeszczep serca jest uważany za przełom w kardiochirurgii. Dla chorych z ciężkim i nieodwracalnym uszkodzeniem serca transplantacja tego organu to szansa na nowe życie. O wspomnieniach mówi prof. Andrzej Bochenek, obecnie konsultant ds. kardiochirurgii American Heart of Poland.

– To medyczne osiągnięcie na skalę europejską było zasługą nie tylko odpowiednich kompetencji Zbigniewa Religi, ale również wymagało szczególnej odwagi i determinacji, a profesor Religa zdawał sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności, jaką ponosił nie tylko wobec pacjentów i ich rodzin, ale także w stosunku do środowiska chirurgów – mówi prof. Andrzej Bochenek. Wybitny kardiochirurg wspomina, że choć pacjent nie żył długo po przeszczepie, to wydarzenie miało ogromne znaczenie dla przyszłości kardiochirurgii w Polsce.

Kluczowy podczas przeszczepu był zdrowy organ od dawcy
Tym pacjentem był 62-letni rolnik z Krzepic, cierpiący na zaawansowaną niewydolność serca. W chwili, gdy stan jego zdrowia stał się krytyczny z powodu ciężkiej choroby serca, transplantacja serca wydawała się jedynym ratunkiem. Jednak w Polsce, w tamtych czasach, procedura ta była niemal niemożliwa do przeprowadzenia. Po pierwsze dawca musiał być osobą stosunkowo młodą, ze zdrowym sercem, i w tamtych czasach uzyskanie zgody na pobranie organu od dawcy stanowiło duże wyzwanie.  Chociaż pojęcie śmierci mózgowej było już wówczas znane, to nie było powszechnie akceptowane wśród lekarzy, budziło wątpliwości natury etycznej. Dawcą podczas pierwszego udanego przeszczepu serca był młody mężczyzna, u którego po wypadku samochodowym stwierdzono właśnie śmierć mózgu.

Dawca leżał w jednej sali operacyjnej, w drugiej sali był biorca.
Pamiętam, że pogoda tego dnia była wredna, była mżawka, ale wszyscy byliśmy niesamowicie rozentuzjazmowani, wiedząc, że ten przeszczep serca się zdarzy lada moment. Każdy z nas miał swój udział w operacji – należało otworzyć klatkę piersiową, skaniulować tętnice i żyły oraz podłączyć pacjenta do krążenia pozaustrojowego. Ja stałem przy stole operacyjnym, gdzie leżał biorca, w międzyczasie profesor Religa i profesor Marian Zembala wycięli serce i weszli na salę operacyjną. Wtedy zamieniliśmy się miejscami. Byłem także pod wielkim wrażeniem tego, co robił pan profesor Religa, bo on chyba jako jedyny z naszego zespołu był tak naprawdę przygotowany technicznie – wiedział jak to robić – mówi profesor Andrzej Bochenek, American Heart of Poland.

Serce zaczęło bić, nerki zaczęły działać
– Profesor Religa przeprowadził ten zabieg z niezwykłą precyzją i spokojem. Operacja przeszczepienia serca trwała wiele godzin, przebiegła bez krwawienia. Serce zaczęło bić, nerki zaczęły działać, a pacjent został przeniesiony na salę pooperacyjną. Wszyscy odczuwaliśmy ogromną radość. W tamtej chwili wydawało się, że osiągnęliśmy status specjalistów w dziedzinie transplantologii, a tak naprawdę przed nami wciąż była długa droga – wspomina profesor Bochenek. Dziś, z perspektywy czasu, gdy opowiadamy o tych wydarzeniach młodym kardiochirurgom, traktujemy je niemal jak legendy o dinozaurach. Jednak patrząc na to z tej perspektywy, wcale nie są to czasy tak odległe, przecież pierwszy przeszczep serca miał miejsce w 1985 roku – mówi profesor.

W latach osiemdziesiątych szanse powodzenia takiej operacji wynosiły zaledwie 50 procent. 
– Ten pierwszy przeszczep na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako niezwykłe wydarzenie oraz zacięta walka o przetrwanie pacjenta. Pacjent przeżył, ale niestety pojawiły się powikłania – uszkodzone nerki i układ odpornościowy, a także problemy z krzepnięciem krwi. Ostatecznie te komplikacje doprowadziły do śmierci chorego. Nie posiadaliśmy jeszcze pełnej wiedzy na temat leków immunosupresyjnych, a zastosowanie ich było niezbędne, aby zapobiec odrzuceniu przeszczepu przez organizm biorcy. Ponadto pacjent był skierowany na transplantację zbyt późno, dziś takich pacjentów przygotowujemy wcześniej, korzystając z pomp wspomagających serce.  Mimo tego sam zabieg uznano za udany, a na jego podstawie wyciągnęliśmy wiele wniosków, które pomogły nam unikać podobnych powikłań podczas kolejnych zabiegów – podkreśla kardiochirurg.

Rozwój transplantologii serca w Polsce
– Era transplantologii w Polsce zaczęła się 39 lat temu i trzeba powiedzieć, że ojcem tej transplantologii serca na pewno jest pan profesor Religa. Dzisiaj żyjemy w kraju, który może nie jest liderem w ilości wykonywanych transplantacji, ale wykonujemy tych transplantacji w granicach 200, czasami 220 rocznie – to jest już bardzo dużo. Postęp jest kolosalny i ja mogę powiedzieć tylko jedno: cieszę się, że dożyłem tego, że to stał się normalny zabieg w naszej kardiochirurgii. To właśnie 5 listopada 1985 roku to wydarzenie otworzyło nowe perspektywy w dziedzinie kardiochirurgii– podsumowuje prof. Andrzej Bochenek.

Pierwszą transplantację serca w Polsce przeprowadził prof. Jan Moll już w 1969 roku, natomiast pierwszą udaną profesor Zbigniew Religa.
Najdłużej żyjącym w Polsce pacjentem po przeszczepie serca był Tadeusz Żytkiewicz, nauczyciel historii. Pana Tadeusza operował profesor Religa w 1987 roku, z przeszczepionym sercem przeżył 30 lat. Zmarł w wieku 91 lat, w 2017 roku.

źródło: AHOP