Medicalpress

Bezpieczeństwo osób korzystających z kąpielisk ma się poprawić dzięki nowelizacji Prawa wodnego, którą przyjęła Rada Ministrów. Projekt zakłada sprawniejszą wymianę informacji między instytucjami odpowiedzialnymi za monitorowanie jakości wody, wprowadza ocenę ryzyka zakwitów sinic i glonów oraz porządkuje zasady nadzoru nad kąpieliskami zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej.

Rada Ministrów przyjęła projekt nowelizacji Prawa wodnego, który dostosowuje polskie przepisy do wymogów Unii Europejskiej dotyczących jakości wód w kąpieliskach. Ważne z perspektywy zdrowia publicznego zmiany mają wzmocnić nadzór nad bezpieczeństwem kąpiących się oraz usprawnić współpracę instytucji, które są odpowiedzialne za monitorowanie jakości wody.

Zmiany pozwolą na szybszą wymianą informacji pomiędzy Państwową Inspekcją Sanitarną, Wodami Polskimi, Inspekcją Ochrony Środowiska i samorządami. Dzięki temu możliwe będzie sprawniejsze wykrywanie zagrożeń oraz podejmowanie działań w przypadku pogorszenia jakości wody w trakcie sezonu kąpielowego.

Nowelizacja porządkuje również zasady oceny jakości wód i wyznaczania kąpielisk, doprecyzowując m.in. liczbę osób korzystających z kąpieli oraz kwestie związane z oceną jakości wody. W przepisach uwzględniono także rozwiązania dotyczące współpracy instytucji w sytuacji pogorszenia jakości wód, które są już stosowane w praktyce.

Istotną zmianą jest wprowadzenie podejścia opartego na analizie ryzyka w zakresie występowania nadmiernych zakwitów sinic i glonów. Pozwoli to na wczesne wykrycie zagrożeń zdrowotnych i szybszą reakcję w celu ochrony osób korzystających z kąpielisk.

Dodatkowo doprecyzowane zostaną zadania Wód Polskich związane z identyfikowaniem źródeł zanieczyszczeń i ograniczaniem ich wpływu na jakość wód w rzekach, jeziorach i innych akwenach.

Nowe przepisy, które zwiększą skuteczność działań służących ochronie zdrowia publicznego i zapewniają zgodność polskich regulacji z prawem Unii Europejskiej, mają wejść w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Źródło: MZ

Pierwsze kąpieliska nad Bałtykiem zostały zamknięte z powodu zakwitu sinic jeszcze przed rozpoczęciem szczytu sezonu wakacyjnego. Naukowcy od lat wskazują, że ocieplanie się Morza Bałtyckiego i utrzymująca się eutrofizacja sprzyjają coraz częstszym zakwitom sinic. Według HELCOM aż 94 proc. powierzchni Bałtyku jest dotknięte eutrofizacją.
– Sinice to bakterie, które rozwijają się w wyniku przeżyźnienia wody. Do Bałtyku trafiają substancje odżywcze, co samo w sobie brzmi pozytywnie, ale docierają ich zbyt duże ilości. W ten sposób karmią” one sinice, które rozwijają się szczególnie intensywnie przy wysokiej temperaturze wody – mówi agencji Newseria Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic.

Eutrofizacja to proces nadmiernego użyźniania wód związkami azotu i fosforu. Substancje te trafiają do Bałtyku przede wszystkim wraz ze ściekami komunalnymi oraz spływami z terenów rolniczych. W morzu działają jak nawóz dla glonów i sinic. Ich nadmierny rozwój ogranicza dopływ światła do głębszych warstw wody, a rozkład obumarłych organizmów prowadzi do powstawania tzw. martwych stref, w których zaczyna brakować tlenu.

Bałtyk jest szczególnie podatny na ten proces. Jest morzem półzamkniętym, a pełna wymiana jego wód z Morzem Północnym trwa ok. 30 lat. Jednocześnie jest płytki – jego średnia głębokość wynosi zaledwie ok. 52 m. Do morza wpływa ok. 250 rzek, a w jego zlewni mieszka blisko 90 mln ludzi. To sprawia, że zanieczyszczenia kumulują się przez wiele lat, a poprawa stanu ekosystemu postępuje bardzo powoli. Według HELCOM aż siedem z 10 największych morskich martwych stref na świecie znajduje się właśnie w Bałtyku.

 Sinice coraz częściej wpływają na korzystanie z kąpielisk, dlatego że coraz częściej mamy bardzo ciepłe lato. Bałtyk jest drugim na świecie morzem, jeżeli chodzi o przyrost temperatury, ustępuje tylko Morzu Czarnemu, co sprzyja zakwitowi sinic – tłumaczy Marcin Kotlarek.

Morze Bałtyckie należy do akwenów szczególnie silnie odczuwających skutki zmian klimatu. Według projektu Klimada 2.0 tempo wzrostu temperatury w jego zlewni jest wyższe od średniej światowej. Jednocześnie średnia temperatura wód Bałtyku wzrosła w ciągu ostatnich ok. 30 lat o 1,5°C, czyli trzykrotnie bardziej niż średnia temperatura światowych oceanów. To tworzy coraz lepsze warunki do rozwoju sinic.

 Możemy się spodziewać coraz częstszych zakwitów sinic. Z jednej strony wynika to ze zwiększającej się temperatury powietrza, co przekłada się na wzrost temperatury wody. Drugi ważny aspekt to docierające do Bałtyku zanieczyszczenia. Od kilkudziesięciu lat do Bałtyku wpływają tysiące ton fosforu i azotu ze ścieków czy rolnictwa. Bałtyk jest bardziej nasycony tymi substancjami odżywczymi, które karmią sinice. Połączenie tych dwóch rzeczy – podwyższonej temperatury i zwiększonej zawartości fosforu i azotu – sprawia, że zakwitów sinic jest coraz więcej  ocenia prezes Fundacji Race for the Baltic.

Eksperci podkreślają, że poprawa stanu Bałtyku będzie wymagała czasu. To morze półzamknięte, dlatego skutki zanieczyszczeń utrzymują się znacznie dłużej niż w większości innych akwenów. Związki azotu i fosforu gromadzone przez dziesięciolecia nadal pozostają w jego ekosystemie i nawet po ograniczeniu dopływu biogenów ich wpływ na środowisko będzie odczuwalny jeszcze przez wiele lat.

Zakwit sinic nie zawsze oznacza obecność toksyn, jednak na podstawie samego wyglądu wody nie da się ocenić, czy jest bezpieczny. Dlatego służby sanitarne zalecają, aby nie wchodzić do wody o zmienionej barwie lub z widocznym kożuchem sinicowym.

 Sinice to bakterie, które są szkodliwe dla organizmu. Dlatego należy unikać kontaktu z wodą objętą zakwitem sinic. Dotyczy to zarówno ludzi, jak i zwierząt – zaznacza Marcin Kotlarek.

Jak podkreśla Fundacja Race for the Baltic, źródła problemu znajdują się często setki kilometrów od wybrzeża. Ograniczenie eutrofizacji wymaga dalszego ograniczania dopływu związków azotu i fosforu do Bałtyku – m.in. dzięki inwestycjom w gospodarkę ściekową, zmniejszaniu spływu biogenów z terenów rolniczych oraz ograniczaniu zanieczyszczeń trafiających do rzek. Na ten problem zwraca uwagę m.in. kampania „Widzisz sinice?”, realizowana przez Fundację Race for the Baltic w ramach projektu „Bałtyk zaczyna się na lądzie”.

Źródło: Newseria