Medicalpress

Polscy naukowcy pracują nad robotycznym systemem do podawania leków do oka i wykonywania biopsji. Ma on wspomagać okulistów przy zabiegach wymagających bardzo dużej precyzji, m.in. w terapiach genowych, w których lek trzeba dostarczyć w ściśle określone miejsce siatkówki. Rozwiązanie rozwijane w Międzynarodowym Centrum Badań Oka jest obecnie na etapie badań przedklinicznych. Docelowo ma wspierać rozwój nowych metod leczenia chorób oczu.

– W tej chwili mamy bardzo wiele nowych sposobów leczenia oka i wzroku, które wymagają wsparcia najnowszych technologii, między innymi tego, żeby leki były dostarczane bardzo precyzyjnie do miejsca, w którym mają zadziałać. Od wielu wieków rozwijano metody chirurgiczne oka, ale dopiero w XX wieku mogły się one bardzo silnie rozwinąć. Takie zrobotyzowane, bardzo zaawansowane systemy pomagają ograniczyć uszkodzenia oka przy zastosowaniu terapii – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria prof. dr hab. Maciej Wojtkowski, kierownik Międzynarodowego Centrum Badań Oka i kierownik projektu Międzynarodowe Agendy Badawcze.

Projekt Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER) jest realizowany w ramach działania Międzynarodowe Agendy Badawcze, prowadzonego przez Fundację na rzecz Nauki Polskiej i finansowanego ze środków pochodzących z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG).

Projekt zakłada stworzenie platformy wspierającej rozwój nowych terapii okulistycznych. Zautomatyzowany system do podawania leków i wykonywania biopsji ma być połączony z obrazowaniem, które pozwoli określać położenie narzędzia w oku. W pracach wykorzystywane są także kompetencje z zakresu terapii genowej, genomiki pojedynczych komórek i bioinformatyki.

– To jest projekt absolutnie innowacyjny, ponieważ takich produktów jeszcze nie ma na rynku. Lekarze okuliści bardzo potrzebują takich instrumentów, które pomogą im w testowaniu i wprowadzaniu nowych metod leczenia. Te metody leczenia są bardzo skomplikowane i często możliwe do zastosowania tylko raz, na przykład terapie genowe, ponieważ nasz układ odpornościowy uczy się tych wirusów, które przenoszą geny, i nie można powtórzyć takiego zabiegu. Ten zabieg musi więc być zrobiony perfekcyjnie. Skuteczność leczenia bardzo mocno zależy od sposobu podania leku – wyjaśnia prof. Maciej Wojtkowski.

– Największy potencjał robotyki i automatyki we wspomaganiu okulistów i zabiegów chirurgicznych widzę w tych elementach, które wymagają zwiększonej precyzji, niekoniecznie tam, gdzie istotne są wiedza i doświadczenie operatora. Pewne końcowe fragmenty zabiegu, które wymagają precyzyjnego podejścia lub podejścia wzdłuż wyznaczonej osi, możemy wykonać za pomocą robota, ale to okulista czy operator decyduje np. o kącie podejścia i ma też możliwość zatrzymania procedury w trakcie jej trwania – mówi dr Karol Karnowski, biofizyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, kierownik grupy IDoc w projekcie ICTER.

Przykładem takiego podziału zadań może być podawanie leku do struktur oka. Lekarz wybiera miejsce i kąt wprowadzenia igły, a robot może wspomagać jej precyzyjny ruch wzdłuż wyznaczonej osi. Wyposażony w czujniki system ma również pomóc określić moment, w którym narzędzie znajdzie się w odpowiednim miejscu do podania leku.

– W tej chwili możliwość podawania leków w przypadku terapii genowej jest bardzo ograniczona. To bardzo skomplikowany zabieg, w którym trzeba dostarczyć lek w konkretne miejsce na siatkówce z precyzją pojedynczych mikrometrów, czyli milionowych części metra. Taka precyzja jest w tej chwili osiągana tylko przez bardzo wyspecjalizowanych operatorów, a w przyszłości chcielibyśmy, żeby te zabiegi były możliwe do przeprowadzenia wszędzie. Dlatego to urządzenie jest kluczowe – mówi prof. Maciej Wojtkowski.

Nowe rozwiązania mają być testowane m.in. w pracach nad terapią optogenetyczną ślepoty, badaniach pojedynczych komórek związanych z rozwojem czerniaka błony naczyniowej oka oraz nad metodami wczesnego wykrywania retinopatii cukrzycowej.

Prace nad robotyką i automatyką prowadzone w Międzynarodowym Centrum Badań Oka są obecnie na etapie badań przedklinicznych. Pierwsze testy prowadzono na modelach ex vivo, czyli tkankach poza żywym organizmem. Naukowcy przygotowują się do badań in vivo, czyli prowadzonych na żywych organizmach.

– Pierwsze testy robi się na modelach ex vivo, bo są one łatwiej dostępne. Ustawia się wszystkie parametry, testuje się wszystkie procedury i wtedy możemy wykonywać dalsze kroki. Jeżeli chodzi o zastosowania u ludzi, to już jest zupełnie inna bajka. To nie są do końca rzeczy naukowe, to bardziej temat dla przemysłu, który mógłby przejąć technologie i narzędzia, które wytwarzamy. Na dalszym etapie wymagałoby stosowania się do wszelkich regulacji pozwalających na stosowanie u ludzi – mówi dr Karol Karnowski.

Nad projektem pracuje pięć grup badawczych o różnych specjalizacjach. Ich współpraca ma umożliwić rozwój i testowanie całej platformy oraz jej wykorzystanie w badaniach nad nowymi terapiami okulistycznymi.

– Połączenie robotyki z genetyką, biologią oka, bioinformatyką i obrazowaniem daje nam unikatowe możliwości opracowania platformy do wprowadzania leków i nowych terapii w okulistyce. Bez współpracy grup z różnych dziedzin nie byłoby możliwe przetestowanie takiego nowego urządzenia robotycznego i jego dalsze wprowadzenie. Takie połączenie doświadczeń i wiedzy z różnych dziedzin jest unikatowe w skali światowej i oferowane tylko przez nasz instytut – podkreśla prof. Maciej Wojtkowski.

Jednym z elementów rozwijanej platformy jest obrazowanie, które ma pozwalać na śledzenie położenia narzędzia względem struktur oka. Zespół IDoc pracował już wcześniej nad integracją manipulatora robotycznego z optyczną tomografią koherencyjną (OCT), umożliwiającą obrazowanie tkanek oka.

Projekt Międzynarodowe Agendy Badawcze jest realizowany w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki. Jego całkowite finansowanie wynosi 30 mln zł. W ramach projektu naukowcy zakładają rozwój technologii od poziomu TRL 4 do TRL 7, czyli od rozwiązania zweryfikowanego w warunkach laboratoryjnych do demonstracji prototypu w warunkach zbliżonych do rzeczywistych.

Źródło: Newseria

Sztuczna inteligencja (AI) już dziś przynosi wymierne korzyści w ochronie zdrowia, usprawniając codzienną pracę personelu medycznego i zwiększając przepustowość systemu. Jak wynika z raportu Future Health Index 2026 Philips, AI pozwala lekarzom oszczędzać czas, poprawia efektywność procesów klinicznych oraz wspiera podejmowanie decyzji. Jednocześnie sektor ochrony zdrowia wchodzi w kolejny etap rozwoju, w którym kluczowe znaczenie będzie miało nie tylko wdrażanie pojedynczych narzędzi, ale ich integracja w ramach spójnego ekosystemu opieki.

Większa przepustowość systemu i komfort pracy personelu

Sztuczna inteligencja przynosi wymierne korzyści dzięki ograniczaniu obciążeń administracyjnych i wspieraniu bardziej efektywnych procesów pracy. Z raportu Future Health Index 2026 wynika, że blisko połowa lekarzy (46%) deklaruje oszczędność średnio co najmniej 132 godzin rocznie dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji, co odpowiada ponad trzem pełnym tygodniom pracy.

Zaoszczędzony czas przyczynia się do zmiany sposobu wykonywania obowiązków zawodowych, umożliwiając specjalistom większe skupienie na zadaniach o najwyższej wartości klinicznej, takich jak: dokładniejsza analiza przypadków, poprawa precyzji oraz o usprawnienie procesu podejmowania decyzji. Jednocześnie zgodnie z danymi  raportu Future Health Index 2026 Philips 50% lekarzy wskazuje, że dzięki AI mogą przyjmować większą liczbę pacjentów, co oznacza globalnie średnio osiem dodatkowych konsultacji tygodniowo na jednego specjalistę.

Sposób, w jaki AI wspiera codzienną pracę klinicystów, przekłada się jednak nie tylko na wyższą efektywność, ale również na większy komfort pracy. W niektórych specjalizacjach, takich jak radiologia, lekarze częściej wskazują, że dzięki sztucznej inteligencji ich praca staje się łatwiejsza. Korzyści z AI są postrzegane również w kontekście mniejszego obciążenia poznawczego i lepszej koncentracji.

– Radiologia należy dziś do obszarów, w których korzyści ze sztucznej inteligencji są najbardziej widoczne. AI wspiera specjalistów zarówno w dostarczaniu wysokiej jakości obrazów, jak i na etapie ich analizy, pomagając identyfikować nawet subtelne zmiany diagnostyczne. Pełni rolę dodatkowego wsparcia – drugiej para oczu lub osobistego asystenta, którego obecność poprawia efektywność i wpływa na redukcję codziennego stresu zawodowego – mówi Michał Kępowicz, Dyrektor ds. Relacji z Sektorem Publicznym w Philips.

Zmniejszenie obciążenia i odzyskany czas powodują, że nawet połowa klinicystów wskazuje, że sztuczna inteligencja pozytywnie wpływa na ich równowagę między życiem zawodowym i prywatnym. Jednocześnie 62% liderów ochrony zdrowia ocenia, że korzyści wynikające z inwestycji w AI równoważą poniesione koszty lub je przewyższają.

AI w skali dla bardziej skoordynowanej opieki

Wraz z rosnącą liczbą dowodów potwierdzających skuteczność sztucznej inteligencji w codziennej praktyce klinicznej uwaga sektora ochrony zdrowia przesuwa się w stronę działań zmierzających do szerokiego i zintegrowanego stosowania AI.

– Następny etap rozwoju sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia będzie zależał nie tylko od wdrażania kolejnych pojedynczych rozwiązań, ale przede wszystkim od zdolności do integracji danych, procesów i narzędzi w ramach jednego ekosystemu opieki. Taki model pozwoli zapewnić lepiej skoordynowaną opiekę nad pacjentem, usprawniając współpracę między specjalistami i zapewniając szybszy dostęp do informacji niezbędnych do podejmowania decyzji klinicznych – mówi Michał Kępowicz z Philips.

Jest to proces wymagający szczególnie w środowisku rozproszonych danych, systemów i procesów pracy, ale już się odbywający.

Przykładem takiego zintegrowanego kierunku rozwoju jest realizowany w Polsce przez Centrum e-Zdrowia projekt Platformy Usług Inteligentnych (PUI)[1]. Pierwszymi narzędziami AI udostępnianymi w ramach platformy będą algorytmy wspierające diagnostykę obrazową. Projekt, rozwijany w ramach projektu e-Zdrowie KPO, ma zapewnić lekarzom dostęp m.in. do certyfikowanych narzędzi AI wspierających analizę badań RTG, tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego.

Budowa zaufania do AI i wzmacnianie kompetencji personelu

Aby wdrażać sztuczną inteligencję na szeroką skalę – jak wskazuje raport Future Health Index 2026 – oprócz zintegrowanych ecosystemów równie ważne jest budowanie zaufania do AI oraz przygotowanie personelu do pracy z nowymi narzędziami.

Lekarze nadal wskazują na potrzebę dalszego doskonalenia technologii, zwracając uwagę m.in. na niejednolitą skuteczność w różnych środowiskach klinicznych (58%) oraz ograniczoną przejrzystość sposobu formułowania rekomendacji przez algorytmy (60%). Jednocześnie 70% respondentów deklaruje, że w ich organizacjach nie funkcjonują jeszcze jasne procesy monitorowania narzędzi opartych na sztucznej inteligencji.

Wyniki te pokazują wyzwania charakterystyczne dla wczesnego etapu adopcji AI i wskazują obszary niezbędne do budowania zaufania oraz zapewnienia spójnej jakości działania. Podobnie jak inne systemy kliniczne, rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję wymagają stałego monitorowania, audytowania i pełnej identyfikowalności.

Oprócz tego, że lekarze muszą być pewni narzędzi z których korzystają potrzebują również dokładnie wiedzieć jak z nich korzystać. Aż 70% respondentów wskazuje, że szkolenia z AI są niewystarczające, niespójne lub w ogóle niedostępne.

Spojrzenie w przyszłość

AI w ochronie zdrowia przeszła już etap obietnic i pojedynczych wdrożeń, coraz wyraźniej pokazując swoją wartość w codziennej praktyce klinicznej. Kolejnym krokiem będzie odpowiedzialne skalowanie tych rozwiązań poprzez integrację, wzmacnianie zaufania i budowanie kompetencji zespołów. A wszystko to pod nadzorem człowieka – bo jak twierdzi 90% lekarzy, w miarę rozwoju sztucznej inteligencji niezbędne będzie utrzymanie człowieka w procesie.

***

Materiał opracowany na podstawie wyników i wniosków z raportu Future Helth Index 2026 r. Philips

O raporcie:

Future Health Index to największe na świecie badanie tego typu, analizujące perspektywy pracowników ochrony zdrowia i pacjentów w wielu krajach. W oparciu o autorskie badania ilościowe, w których wzięło udział ponad 2 000 pracowników ochrony zdrowia i ponad 20 000 pacjentów z 10 krajów, edycja z 2026 r. analizuje, w jaki sposób sztuczna inteligencja jest aktywnie wykorzystywana w systemach opieki zdrowotnej oraz jaką wartość wnosi w postaci zaoszczędzonego czasu, zwiększonych możliwości i poprawy jakości świadczonej opieki. W celu pobrania raportu odwiedź stronę:  raport_link

Pyroptoza przez lata była traktowana jak proces prowadzący komórkę do nieuchronnego rozpadu. Badacze z Politechniki Wrocławskiej i Genentech pokazali jednak, że między utworzeniem pierwszych porów w błonie komórkowej a jej śmiercią istnieje krótkie „okno terapeutyczne”. W tym czasie możliwe jest zahamowanie mechanizmu zapalnego, naprawienie uszkodzonej błony, a nawet uratowanie części komórek. Wyniki opublikowane w „Nature” są ważnym odkryciem biologii komórki i mogą wskazać nową drogę w poszukiwaniu terapii sepsy czy zespołu ostrej niewydolności oddechowej. Do zastosowania u pacjentów jest jednak jeszcze daleko.

Kiedy komórka uruchamia mechanizm własnej śmierci, intuicyjnie można zakładać, że przekroczona została granica, zza której nie ma powrotu. Najnowsza publikacja w „Nature” podważa takie myślenie w odniesieniu do pyroptozy, szczególnego rodzaju programowanej śmierci komórkowej połączonej z gwałtowną reakcją zapalną.

Badanie przeprowadzili naukowcy z Genentech oraz Wydziału Chemicznego Politechniki Wrocławskiej. Autorami korespondencyjnymi publikacji są prof. Marcin Poręba z PWr i prof. Vishva M. Dixit z Genentech, a równorzędny kluczowy wkład w badania miały dr Katarzyna Groborz oraz Melissa E. Truong. Praca zatytułowana „Gasdermin D-mediated delivery of caspase inhibitors to suppress pyroptosis” ukazała się 3 sierpnia 2026 roku.

Pyroptoza nie jest zjawiskiem patologicznym sama w sobie. To jeden z mechanizmów obronnych organizmu. Uruchamia się m.in. w odpowiedzi na zakażenie i pozwala komórce zaalarmować układ odpornościowy, że dzieje się coś niebezpiecznego. Problem zaczyna się wówczas, gdy reakcja jest zbyt intensywna lub wymyka się spod kontroli. Wtedy zamiast chronić organizm, może napędzać rozległy stan zapalny i uszkodzenie tkanek.

W centrum tego procesu znajdują się kaspazy prozapalne. U człowieka są to m.in. kaspazy 1, 4 i 5. Aktywują one gasderminę D, której fragmenty tworzą w błonie komórkowej duże pory. Przez powstające otwory uwalniane są m.in. cytokiny IL-1β i IL-18. Komórka pęcznieje, jej błona traci integralność i ostatecznie dochodzi do rozpadu.

To właśnie w porach, które dotychczas kojarzono przede wszystkim z destrukcją komórki, badacze dostrzegli możliwość jej uratowania.

Punktem wyjścia była biblioteka około stu związków zaprojektowanych w celu hamowania kaspaz prozapalnych. Jedna z cząsteczek zachowywała się pozornie paradoksalnie. Bardzo słabo przenikała przez prawidłową błonę komórkową, a mimo to potrafiła zahamować proces zachodzący wewnątrz komórki. Zamiast uznać wynik za laboratoryjną anomalię, naukowcy sprawdzili, czy inhibitor nie wykorzystuje do wejścia do komórki właśnie porów wytworzonych podczas pyroptozy.

Hipoteza się potwierdziła. Związek przedostawał się przez pory gasderminy D do komórek, w których pyroptoza już się rozpoczęła. Po znalezieniu się wewnątrz hamował kaspazy, ograniczał tworzenie następnych porów i zmniejszał uwalnianie cytokin zapalnych. Zdrowe komórki, których błony pozostawały nienaruszone, były dla inhibitora znacznie trudniej dostępne. To zasadnicza różnica wobec wcześniejszych prób opracowywania inhibitorów kaspaz, których przenikanie również do prawidłowych komórek ograniczało bezpieczeństwo i skuteczność takiej strategii.

Jednym z najlepiej przebadanych inhibitorów był KGR-3. Hamował pyroptozę uruchamianą przez kaspazy 1 i 4 oraz wydzielanie IL-1β. Nie chronił natomiast przed apoptozą, czyli innym rodzajem programowanej śmierci komórki, podczas którego pory gasderminy D nie powstają. Dla badaczy był to dodatkowy argument potwierdzający, że właśnie te otwory umożliwiały selektywny transport inhibitora.

Najbardziej interesujące okazało się jednak to, co działo się później. Zahamowanie procesu nie oznaczało jedynie przesunięcia śmierci komórki w czasie. Po zablokowaniu kaspaz przestawały powstawać kolejne pory, natomiast istniejące uszkodzenia błony mogły zostać usunięte dzięki naturalnym mechanizmom naprawczym związanym z kompleksem białek ESCRT. Część komórek rzeczywiście przeżywała i zachowywała zdolność do dalszego wzrostu. W jednym z eksperymentów obserwowano je przez 12 dni.

Co jeszcze bardziej istotne, efekt uzyskiwano nie tylko wtedy, gdy inhibitor podawano przed rozpoczęciem destrukcji. Działanie ochronne obserwowano także po kilku godzinach od uruchomienia pyroptozy. Oznacza to, że rozpoczęcie tego mechanizmu nie jest równoznaczne z natychmiastowym przekroczeniem biologicznego punktu bez powrotu.

Dr Katarzyna Groborz podsumowała znaczenie wyniku jednoznacznie: „Najważniejszym odkryciem projektu było wykazanie, że pyroptozę można zatrzymać nawet po jej rozpoczęciu.”

Badacze nie zatrzymali się na doświadczeniach komórkowych. Kolejny inhibitor, KGR-53P, został sprawdzony również w mysim modelu szoku endotoksycznego. Zwierzętom podawano lipopolisacharyd bakteryjny wywołujący silną odpowiedź zapalną. U myszy, które otrzymały badany inhibitor, stężenia prozapalnych cytokin IL-1β i IL-18 we krwi były wyraźnie niższe. Wynik pokazał, że mechanizm wykorzystujący pory gasderminy D może działać również w żywym organizmie, a nie wyłącznie w hodowli komórkowej.

To właśnie na tym etapie trzeba jednak szczególnie ostrożnie oddzielić przełomową obserwację biologiczną od gotowej terapii.

Badanie nie dowodzi, że powstał lek na sepsę. Eksperyment in vivo wykonano na mysim modelu szoku endotoksycznego, a KGR-3 i KGR-53P są związkami badawczymi, które wymagają dalszej optymalizacji. KGR-53P był szybko usuwany z organizmu, zaobserwowano też wzrost poziomu enzymów wątrobowych. Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, czy wynikało to z oddziaływania cząsteczki na inne cele molekularne.

To bardzo istotne zastrzeżenie, bo między wykazaniem mechanizmu w laboratorium i modelu zwierzęcym a bezpiecznym leczeniem człowieka znajduje się długa droga badań przedklinicznych i klinicznych.

Potencjał odkrycia polega więc obecnie przede wszystkim na czymś innym. Badacze pokazali nową strategię dostarczania leków. Zamiast projektować związek, który łatwo wnika do wszystkich komórek, można próbować wykorzystać uszkodzenie powstające w konkretnym procesie chorobowym jako swoistą „bramę” kierującą substancję tam, gdzie jest potrzebna. W tym przypadku mechanizm, który ma doprowadzić komórkę do śmierci, staje się jednocześnie drogą umożliwiającą jej uratowanie.

Jeśli podejście uda się rozwinąć, może mieć znaczenie w badaniach nad stanami, w których nadmierna pyroptoza i reakcja zapalna przyczyniają się do uszkodzenia narządów. Autorzy wskazują między innymi sepsę, zespół ostrej niewydolności oddechowej oraz COVID-19. Na obecnym etapie są to jednak potencjalne przyszłe zastosowania, a nie wskazania kliniczne potwierdzone u pacjentów.

Polski wkład w pracę jest znaczący. Chemiczna i enzymologiczna część projektu rozpoczęła się na Wydziale Chemicznym Politechniki Wrocławskiej. Tam opracowywano inhibitory, przygotowano bibliotekę związków i badano ich interakcje z kaspazami. W projekcie uczestniczyły również Julia Nguyen i Małgorzata Kalinka, a współautorem publikacji jest prof. Marcin Drąg, twórca technologii HyCoSuL zastosowanej do badania preferencji kaspaz. Część prac zespołu PWr była finansowana przez Narodowe Centrum Nauki w ramach grantu OPUS.

Historia tego badania jest dobrym przykładem tego, jak odkrycia o potencjalnym znaczeniu klinicznym powstają z nauki podstawowej. Nie zaczęło się od poszukiwania „leku na sepsę”, lecz od pytania, w jaki sposób działają kaspazy, gasdermina D i błona komórkowa podczas pyroptozy. Odpowiedź przyniosła nieoczekiwaną możliwość: proces śmierci komórki może przez pewien czas pozostawać odwracalny.

Źródło: Politechnika Wrocławska

Foto: Politechnika Wrocławska

Blisko 18 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności ma zmienić oblicze polskiej ochrony zdrowia. Nowoczesna onkologia, kardiologia, opieka długoterminowa, cyfryzacja i rozwój kadr medycznych to tylko część inwestycji finansowanych z unijnych środków. Ministerstwo Zdrowia postanowiło pokazać ich skalę na plenerowej wystawie w warszawskich Łazienkach Królewskich. To jednak nie tylko ekspozycja zdjęć, ale również próba odpowiedzi na pytanie, jak wydawane miliardy mają przełożyć się na codzienne doświadczenia pacjentów.

Czy niemal 18 miliardów złotych może zmienić polski system ochrony zdrowia? Takie pytanie nasuwa się przy okazji nowej plenerowej wystawy Ministerstwa Zdrowia „KPO – Inwestujemy w Twoje zdrowie!”, którą od początku sierpnia można oglądać na ogrodzeniu Łazienek Królewskich od strony ulicy Agrykoli w Warszawie. Ekspozycja nie jest jedynie prezentacją liczb i zdjęć nowych inwestycji. To także próba pokazania opinii publicznej, jak środki z Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności mają przełożyć się na funkcjonowanie ochrony zdrowia w najbliższych latach.

Krajowy Plan Odbudowy od początku budził ogromne zainteresowanie środowiska medycznego. Nigdy wcześniej polski system ochrony zdrowia nie dysponował jednorazowo tak dużymi środkami przeznaczonymi na modernizację infrastruktury, rozwój technologii oraz przygotowanie placówek do wyzwań związanych ze starzeniem się społeczeństwa i rosnącą liczbą pacjentów z chorobami przewlekłymi.

Ministerstwo Zdrowia informuje, że blisko 18 miliardów złotych zostało przeznaczonych na inwestycje obejmujące między innymi onkologię, kardiologię, opiekę długoterminową i geriatryczną, transformację cyfrową, rozwój kadr medycznych oraz badania naukowe i innowacje.

Na wystawie zaprezentowano 16 plansz przedstawiających najważniejsze obszary finansowania. Obok danych liczbowych znalazły się fotografie placówek medycznych oraz uczelni, które dzięki środkom z KPO realizują inwestycje infrastrukturalne. Pokazano miejsca, w których powstają nowe oddziały, modernizowane są przestrzenie przeznaczone dla pacjentów i personelu, a także instalowany jest nowoczesny sprzęt diagnostyczny i terapeutyczny.

Sam przekaz wystawy wpisuje się w szerszą strategię komunikacji dotyczącej wykorzystania środków europejskich. W ostatnich miesiącach informacje o inwestycjach finansowanych z KPO pojawiają się coraz częściej. Dotyczą zarówno zakupu nowoczesnych urządzeń diagnostycznych, jak i przebudowy szpitali, rozwoju centrów kompetencji czy inwestycji w cyfrowe rozwiązania wspierające leczenie pacjentów.

Największą część środków pochłaniają przedsięwzięcia infrastrukturalne. W praktyce oznacza to modernizację istniejących oddziałów, budowę nowych obiektów, rozwój centrów onkologicznych i kardiologicznych oraz doposażenie placówek w sprzęt, który jeszcze do niedawna był dostępny jedynie w wybranych ośrodkach.

Istotnym elementem programu pozostaje również rozwój opieki długoterminowej i geriatrycznej. To odpowiedź na zmieniającą się strukturę demograficzną Polski, gdzie liczba osób starszych wymagających wielospecjalistycznej opieki systematycznie rośnie. Równolegle realizowane są inwestycje związane z cyfryzacją ochrony zdrowia, które mają usprawnić organizację świadczeń oraz poprawić dostęp do dokumentacji medycznej i nowoczesnych narzędzi wspierających leczenie.

Znacząca część środków trafia także do uczelni medycznych i instytucji naukowych. Rozwój badań oraz inwestycje w kształcenie nowych kadr mają ograniczyć jeden z największych problemów polskiego systemu ochrony zdrowia, czyli niedobór personelu medycznego.

Jednocześnie warto pamiętać, że sama wartość inwestycji nie jest jeszcze gwarancją sukcesu. O ich rzeczywistym znaczeniu zdecyduje przede wszystkim tempo realizacji projektów oraz to, czy nowa infrastruktura zostanie odpowiednio wykorzystana. W przypadku ochrony zdrowia równie ważne jak zakup nowoczesnego sprzętu pozostaje zapewnienie wykwalifikowanych specjalistów, którzy będą z niego korzystać, oraz odpowiednie finansowanie świadczeń wykonywanych z jego użyciem.

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że celem realizowanych inwestycji jest przede wszystkim poprawa jakości i dostępności świadczeń, rozwój nowoczesnej diagnostyki oraz lepsze przygotowanie systemu ochrony zdrowia na przyszłe wyzwania. Wystawa ma pokazać, że za ogólnymi informacjami o miliardach złotych kryją się konkretne przedsięwzięcia realizowane w różnych częściach kraju.

Ekspozycję „KPO – Inwestujemy w Twoje zdrowie!” można oglądać do 30 września na ogrodzeniu Łazienek Królewskich od strony ulicy Agrykoli w Warszawie. Dla osób zainteresowanych zmianami zachodzącymi w polskiej ochronie zdrowia może być okazją do zobaczenia, jak największy od lat program inwestycyjny w tym sektorze wygląda poza tabelami i dokumentami.

Źródło: MZ

Foto: MZ

Kilka miesięcy po uruchomieniu programu chirurgii robotycznej w Narodowym Instytucie Onkologii w Krakowie wykonano setną operację z wykorzystaniem systemu Hugo RAS. Technologia, która początkowo była nowym elementem wyposażenia bloku operacyjnego, stała się już częścią codziennego leczenia pacjentów z nowotworami urologicznymi, ginekologicznymi oraz nowotworami przewodu pokarmowego.

Pierwsze zabiegi robotyczne w NIO-PIB w Krakowie przeprowadzono jesienią 2025 roku, po zakończeniu specjalistycznych szkoleń i certyfikacji zespołów. Wdrożenie operacji ginekologicznych sprawiło, że Instytut jako pierwszy ośrodek w Polsce zaczął wykorzystywać system Hugo RAS w trzech obszarach onkologii: urologii, chirurgii oraz ginekologii onkologicznej.

Uruchomienie robotyki nie zastąpiło dotychczasowych metod leczenia, ale poszerzyło możliwości wyboru techniki najlepiej dopasowanej do sytuacji konkretnego pacjenta. System zapewnia operatorowi stabilny obraz 3D, dużą precyzję ruchów i możliwość wykonywania złożonych procedur przez niewielkie nacięcia – dr hab. n med. Janusz Jaszczyński, Kierownik Bloku Operacyjnego w NIO-PIB w Krakowie.

W pierwszych doświadczeniach zespołów widoczne są korzyści typowe dla chirurgii małoinwazyjnej: mniejszy uraz operacyjny, szybsze uruchamianie pacjentów i krótszy pobyt w szpitalu. W części zabiegów ginekologicznych pacjentki mogą być gotowe do wypisu już następnego dnia po operacji.

Setna operacja pokazuje, że Instytut przeszedł od etapu wdrażania nowej technologii do budowania regularnego, wielospecjalistycznego programu chirurgii robotycznej. Równolegle doświadczenie zdobywają nie tylko operatorzy, ale całe zespoły uczestniczące w przygotowaniu i prowadzeniu zabiegów – anestezjolodzy, pielęgniarki operacyjne oraz personel techniczny.

Kolejnym etapem będzie dalsze zwiększanie liczby zabiegów, rozszerzanie zastosowania robota na inne procedury oraz szkolenie następnych operatorów. Ważna będzie również systematyczna ocena wyników leczenia i porównywanie chirurgii robotycznej z innymi metodami, tak aby technologia była wykorzystywana tam, gdzie przynosi pacjentom największą korzyść – podsumowuje dr Jaszczyński.

System Hugo RAS o wartości ponad 17 mln zł został zakupiony dzięki środkom Unii Europejskiej w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Jest częścią projektu modernizacji NIO-PIB w Krakowie o wartości blisko 139,5 mln zł, którego celem jest rozszerzenie zakresu oraz poprawa jakości leczenia oferowanego pacjentom w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.

Źródło: NIO

Foto: NIO