Medicalpress

Badania przesiewowe w najważniejszych z punktu widzenia zdrowia publicznego nowotworach wciąż nie cieszą się zainteresowaniem. Jednym z głównych powodów jest brak objawów – osoby, które czują się zdrowe, często nie widzą potrzeby wykonywania badań profilaktycznych. Resort zdrowia zmienia sposób komunikacji. Spersonalizowane SMS-y i powiadomienia na Internetowym Koncie Pacjenta mają zachęcić Polaków do wykonywania badań profilaktycznych.

Programy przesiewowe kierowane są do osób zdrowych lub niemających jeszcze objawów. To właśnie ten brak dolegliwości jest jedną z podstawowych barier hamujących przed zgłoszeniem się na przesiew.

– Osoba, która czuje się zdrowa, nie ma objawów, nie widzi potrzeby, by się zbadać. Nie wszyscy mamy dobre wspomnienia kontaktów z ochroną zdrowia i to bardzo często podczas warsztatów, szkoleń i spotkań edukacyjnych przejawia się jako jedna z barier. Pamiętajmy też, że test HPV HR, mammografia czy kolonoskopia nie są zupełnie bezbolesne i nie możemy powiedzieć, że są całkowicie komfortowe. Jest grupa osób, które będą odczuwały dolegliwości w trakcie wykonania takich badań. I zawsze znajdziemy wymówkę: nie mamy czasu, pracujemy, placówka jest za daleko… – mówi agencji Newseria Dagmara Mokwa, zastępca kierownika Zakładu Profilaktyki Nowotworów z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

W Polsce funkcjonują trzy główne programy przesiewowe w kierunku nowotworów finansowane ze środków publicznych: program profilaktyki raka piersi, raka szyjki macicy oraz raka jelita grubego. Skierowanie na badania nie jest wymagane.

Jak zauważa ekspertka, świadomość dotycząca badań profilaktycznych jest wysoka. Polakom brakuje jednak decyzyjności. Z danych resortu zdrowia wynika, że na początku sierpnia centralna e-rejestracja wskazywała ponad 384 tys. wolnych terminów na mammografię i ponad 445 tys. na test HPV HR w ciągu kolejnych trzech miesięcy.

– Musimy zdać sobie sprawę, że żeby wygrać z chorobą nowotworową, trzeba wykryć ją w bardzo wstępnej fazie rozwoju. Tylko wtedy mamy szansę, żeby pozbyć się problemu, zachować zdrowie i życie. Nie można zwlekać przy pełnej świadomości, że choroba nowotworowa jest bardzo niebezpieczna i niestety podstępna, przez wiele lat może nie dać nam żadnych objawów. Pamiętajmy, że badamy się po to, żeby mieć pewność – mówi Dagmara Mokwa.

Według Eurostatu Polska należy do krajów Unii Europejskiej o najniższym udziale kobiet uczestniczących w badaniach przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy. W 2023 roku poddało się im niecałe 10,9 proc. kobiet w wieku 20–69 lat objętych populacją docelową badania. W krajach takich jak Szwecja, Czechy czy Słowenia było to 74–78 proc.

Od sierpnia 2026 roku test molekularny HPV HR stał się wyłącznym standardem w bezpłatnym programie profilaktyki raka szyjki macicy w Polsce, zastępując tradycyjną cytologię. Jest dokładniejszy niż mikroskopowa ocena komórek – pozwala zidentyfikować materiał genetyczny wirusa, który odpowiada za powstanie niemal wszystkich przypadków tego nowotworu. Jak informuje NFZ, udostępnienie nowej metody (najpierw w ramach pilotażu, potem etapami) spowodowało wyraźny wzrost zgłaszalności. W pierwszym półroczu 2026 roku liczba badań dwukrotnie przekroczyła wynik z całego drugiego półrocza 2025 roku – z testu HPV HR skorzystało 14,65 proc. uprawnionych kobiet.

Niska zgłaszalność dotyczy także pozostałych programów. Z badań przesiewowych raka jelita grubego korzysta niecałe 17 proc. kwalifikujących się osób, a na bezpłatną mammografię zgłasza się mniej niż 33 proc. kobiet w wieku 45–74 lat.

Jak przyznaje Dagmara Mokwa, informacja o programach profilaktycznych nie dociera do osób najbardziej zagrożonych. Sytuację mogłaby zmienić centralna wysyłka zaproszeń adresowanych do ściśle określonych grup populacji.

– Bardzo ważne jest to, żebyśmy wrócili do systemowego przypominania o badaniach z wykorzystaniem każdego dostępnego, w tym również nowoczesnego, narzędzia. To powinny być zaproszenia geolokalizacyjne. Wypuszczenie informacji „zrób mammografię” to trochę za mało. To powinna być informacja: „to jest bardzo ważne badanie, możesz je wykonać w swojej okolicy, masz listę placówek, do których się możesz zapisać” czy spersonalizowane zaproszenia. To musi być bardzo jasny, czytelny przekaz: gdzie jest najbliższa placówka, w której można zrobić to badanie – tłumaczy ekspertka.

Jako przykład przytacza tradycyjne imienne zaproszenia, które funkcjonowały do 2015 roku.

– Bardzo pomocna jest centralna e-rejestracja, gdzie jest już spersonalizowana oferta. Można się zalogować na Internetowe Konto Pacjenta i poprzez „Umów wizytę” sprawdzić, jakie badania nam przysługują. Jeżeli jestem kobietą po 45. roku życia i nie mam aktualnego badania mammograficznego, to na moim Internetowym Koncie Pacjenta będzie komunikat: „zrób badanie w kierunku raka piersi”. Jeżeli nie mam aktualnego testu HPV bądź cytologii, upłynął mi interwał, będę miała informację: „zrób badanie w kierunku raka szyjki macicy”. To są bardzo ważne elementy, które każdy z nas powinien wykorzystywać – zachęca.

We współpracy z Centrum e-Zdrowia Ministerstwo Zdrowia zmienia sposób zachęcania do profilaktyki. W połowie sierpnia rozesłane zostały pierwsze spersonalizowane informacje o mammografii do kobiet, które ukończyły 45 lat i po raz pierwszy mogą wykonać to badanie w ramach programu przesiewowego. W następnej kolejności komunikaty dotrą do pozostałych kwalifikujących się kobiet (czyli w wieku 46–74 lat). Docelowo MZ planuje wysłanie wiadomości SMS z zaproszeniem na mammografię do ponad 1,3 mln kobiet i powiadomień w aplikacji mojeIKP – do ponad 892 tys. Podobne działanie jest planowane w kontekście profilaktyki raka szyjki macicy.

Źródło: Newseria

Zaledwie co trzecia uprawniona kobieta skorzystała w ostatnich dwóch latach z programu profilaktyki raka piersi, a w przypadku programu profilaktyki raka szyjki macicy z wykorzystaniem testu HPV HR odsetek objęcia populacji wynosi niewiele ponad 15 proc. Jednocześnie w centralnej e-rejestracji dostępne są setki tysięcy wolnych terminów na oba badania. Ministerstwo Zdrowia chce więc zmienić sposób docierania do pacjentek. Zamiast ogólnych komunikatów o profilaktyce kobiety będą otrzymywać spersonalizowane SMS-y i powiadomienia w aplikacji mojeIKP, przypominające o konkretnym badaniu i prowadzące bezpośrednio do możliwości zapisu.

Badania są dostępne. Problemem pozostaje zgłaszalność

Według danych na 1 sierpnia 2026 r. z programu profilaktyki raka piersi w ciągu ostatnich dwóch lat skorzystało 32,77 proc. uprawnionych kobiet. W przypadku programu profilaktyki raka szyjki macicy z wykorzystaniem testu HPV HR poziom objęcia populacji wyniósł 15,22 proc.

Nie wynika to wyłącznie z braku dostępnych terminów. 6 sierpnia centralna e-rejestracja wskazywała ponad 384 tys. wolnych terminów na mammografię oraz ponad 445 tys. na test HPV HR w ciągu kolejnych 90 dni.

Ministerstwo Zdrowia i Centrum e-Zdrowia chcą więc wykorzystać rozwiązania cyfrowe nie tylko do obsługi zapisów, ale również do aktywnego przypominania pacjentkom o możliwości wykonania badań.

Na początek mammografia. Pierwsze wiadomości trafią do 45-latek

Nowy model komunikacji rozpocznie się od programu profilaktyki raka piersi. W drugiej połowie sierpnia pierwsze spersonalizowane informacje otrzymają kobiety, które ukończyły 45 lat i po raz pierwszy mogą skorzystać z programu.

Do blisko 35 tys. kobiet mają trafić wiadomości SMS, a niemal 25 tys. otrzyma powiadomienia w aplikacji mojeIKP. Komunikat przypomni o możliwości wykonania bezpłatnej mammografii bez skierowania oraz wskaże sposób umówienia badania.

Naszym celem nie jest wysłanie ogólnego komunikatu o tym, że warto się badać. Chcemy przekazać właściwej osobie, we właściwym czasie, jasną informację o badaniu, z którego może skorzystać oraz wskazać najprostszą drogę zapisu. Pierwsze działania obejmą mammografię oraz test w kierunku wirusa brodawczaka ludzkiego wysokiego ryzyka, czyli test HPV HR – mówi minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.

Pacjentka będzie mogła wybrać miejsce i termin mammografii oraz zapisać się za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta lub aplikacji mojeIKP.

Kolejna wysyłka obejmie kobiety w wieku 46–74 lat. W tym przypadku komunikacja będzie miała przede wszystkim charakter edukacyjny – ma przypominać o znaczeniu regularnej mammografii i możliwości zapisania się na badanie online. SMS-y mają trafić do ponad 1,338 mln kobiet, a powiadomienia w mojeIKP – do ponad 892 tys.

Miliony kobiet otrzymają przypomnienie o teście HPV HR

Kolejnym etapem będzie spersonalizowana komunikacja dotycząca profilaktyki raka szyjki macicy. Bezpłatny test HPV HR przysługuje kobietom w wieku 25–64 lat i nie wymaga skierowania.

Do kobiet w wieku 25–62 lat Ministerstwo Zdrowia planuje wysłać ponad 2,178 mln SMS-ów. Ponad 1,72 mln kobiet ma otrzymać powiadomienie za pośrednictwem aplikacji mojeIKP.

Osobny komunikat przygotowano dla 63-latek. Ma on przypominać, że z bezpłatnego testu HPV HR można skorzystać do 64. roku życia. SMS otrzyma ponad 35,5 tys. kobiet, a powiadomienie w aplikacji – niespełna 23 tys.

Wyodrębnienie tej grupy ma dać kobietom zbliżającym się do końca okresu uprawniającego do udziału w programie czas na podjęcie decyzji i umówienie badania.

mojeIKP ma prowadzić od przypomnienia prosto do zapisu

Istotną rolę w nowym modelu komunikacji ma odgrywać aplikacja mojeIKP. Według danych z 11 sierpnia 2026 r. korzystało z niej 5 525 297 osób – o ponad 1,4 mln więcej niż pod koniec 2025 roku. Oznacza to wzrost liczby użytkowników o ponad 34 proc.

Jeżeli pacjentka wyraziła zgodę zarówno na kontakt SMS, jak i poprzez aplikację, w pierwszej kolejności ma otrzymać powiadomienie w mojeIKP. SMS będzie wykorzystywany przede wszystkim w sytuacji, gdy nie będzie możliwości skutecznego dotarcia przez aplikację.

Połączenie spersonalizowanego komunikatu z centralną e-rejestracją ma skrócić drogę między otrzymaniem przypomnienia a wykonaniem badania. Pacjentka może sprawdzić dostępne terminy, umówić wizytę, a później – jeśli będzie taka potrzeba – zmienić jej termin lub ją odwołać.

Zamiast „badaj się” – konkretna informacja dla konkretnej osoby

Zmiana sposobu komunikacji ma sprawić, że informacja o profilaktyce będzie trafiała do pacjenta wtedy, gdy rzeczywiście może on skorzystać z danego świadczenia. Zamiast ogólnego przekazu zachęcającego do badań pacjent ma otrzymać konkretną informację: jakie badanie jest dla niego dostępne, czy jest bezpłatne i jak można się na nie zapisać.

Takie rozwiązanie ma ograniczać bariery związane m.in. z brakiem wiedzy o programach profilaktycznych, odkładaniem decyzji o badaniu czy przekonaniem, że jego umówienie jest skomplikowane.

Mammografia i HPV HR to dopiero początek

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że podobny model komunikacji będzie stopniowo rozszerzany na kolejne działania profilaktyczne.

W planach jest wykorzystanie spersonalizowanych komunikatów do wspierania programu Moje Zdrowie, Ankiety 10 dla Zdrowia oraz szczepień przeciw HPV.

Nowy sposób komunikacji ma więc nie tylko informować o dostępności profilaktyki, ale przede wszystkim ułatwiać przejście od otrzymania informacji do konkretnego działania – umówienia i wykonania badania.

Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Od 1 sierpnia w Polsce zmienia się sposób prowadzenia programu profilaktyki raka szyjki macicy. Tradycyjna cytologia przestaje być podstawowym badaniem przesiewowym finansowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Od tego dnia jedynym standardem w programie profilaktycznym staje się test molekularny HPV HR, który wykrywa materiał genetyczny wirusa brodawczaka ludzkiego wysokiego ryzyka odpowiedzialnego za rozwój niemal wszystkich przypadków raka szyjki macicy. To jedna z najważniejszych zmian w profilaktyce tego nowotworu w ostatnich latach.

Rak szyjki macicy pozostaje jednym z najczęściej rozpoznawanych nowotworów u kobiet. Według danych Narodowego Instytutu Onkologii każdego roku w Polsce wykrywanych jest około 3 tys. nowych zachorowań, a od 1,5 do 1,8 tys. kobiet umiera z powodu tej choroby. Oznacza to, że każdego dnia życie z jej powodu traci około pięciu Polek.

Jednocześnie jest to nowotwór, któremu w dużej mierze można zapobiegać. Choroba przez wiele lat rozwija się bezobjawowo, dlatego badania przesiewowe odgrywają kluczową rolę. Ich celem nie jest wykrywanie nowotworu dopiero wtedy, gdy pojawią się dolegliwości, lecz identyfikacja kobiet zagrożonych rozwojem choroby jeszcze na etapie zmian przednowotworowych.

Dotychczas podstawowym badaniem przesiewowym była klasyczna cytologia, opierająca się na mikroskopowej ocenie komórek pobranych z szyjki macicy. W ubiegłym roku do programu wprowadzono nowoczesny test HPV HR oraz cytologię na podłożu płynnym (LBC) jako badanie uzupełniające. Kobiety mogły wybierać pomiędzy obiema metodami. Od 1 sierpnia ten etap przejściowy dobiegł końca. Program profilaktyczny finansowany przez NFZ opiera się już wyłącznie na teście HPV HR.

Zmiana nie jest jedynie administracyjną modyfikacją programu. Wynika z odmiennego podejścia do profilaktyki. Test molekularny nie ocenia wyglądu komórek, lecz wykrywa obecność materiału genetycznego wirusa HPV wysokiego ryzyka, który odpowiada za rozwój niemal wszystkich przypadków raka szyjki macicy. Pozwala to zidentyfikować kobiety wymagające dalszej diagnostyki znacznie wcześniej, zanim rozwiną się poważne zmiany nowotworowe.

Pierwsze dane pokazują, że nowa strategia spotkała się z dużym zainteresowaniem pacjentek. W pierwszym półroczu 2026 roku z programu profilaktyki raka szyjki macicy skorzystało 450 509 kobiet. Aż 412 419 z nich zdecydowało się na wykonanie testu HPV HR, natomiast klasyczną cytologię wykonało już tylko 38 090 kobiet.

Jeszcze bardziej widoczny jest wzrost liczby wykonywanych badań. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2026 roku wykonano ponad dwukrotnie więcej badań metodą HPV HR niż przez całe drugie półrocze 2025 roku, kiedy przeprowadzono 205 871 takich testów.

Rośnie również zgłaszalność do programu. W całym 2024 roku z badań profilaktycznych skorzystało 380 922 kobiet, co stanowiło zaledwie 11,35 proc. wszystkich uprawnionych. Tymczasem już w pierwszym półroczu 2026 roku badanie wykonało 450 509 kobiet, czyli 14,65 proc. populacji objętej programem. To wyraźny postęp, choć nadal oznacza, że zdecydowana większość kobiet nie korzysta z bezpłatnej profilaktyki.

NFZ podkreśla, że właśnie dzięki testowi HPV HR możliwe jest wykrywanie zmian na bardzo wczesnym etapie, zanim rozwinie się zaawansowany nowotwór.

Skuteczność nowego modelu potwierdzają także pierwsze wyniki diagnostyczne. Według danych z 15 lipca 2026 roku na badanie oparte na teście HPV zapisały się już 724 462 kobiety, a oceniono 639 627 wykonanych badań.

Dodatni wynik testu HPV HR uzyskano u 8,25 proc. badanych. W takich przypadkach wykonywana jest cytologia na podłożu płynnym (LBC), która pozwala ocenić, czy doszło już do zmian komórkowych. Badanie wykonano dotychczas u 52 782 kobiet, a u 54 proc. z nich potwierdzono obecność nieprawidłowych zmian komórkowych wymagających dalszej diagnostyki lub leczenia.

To właśnie ten dwuetapowy model stanowi podstawę nowego programu. Najpierw identyfikowane jest zakażenie wirusem wysokiego ryzyka, a dopiero później wykonywana jest szczegółowa ocena komórek szyjki macicy u kobiet z dodatnim wynikiem. Dzięki temu diagnostyka jest bardziej precyzyjna i pozwala skoncentrować dalsze postępowanie na pacjentkach rzeczywiście zagrożonych rozwojem nowotworu.

Samo badanie dla pacjentki wygląda bardzo podobnie jak dotychczasowa cytologia. Polega na pobraniu wymazu z szyjki macicy jednorazową szczoteczką, trwa kilka minut i nie wymaga specjalnego przygotowania ani skierowania.

Program skierowany jest do kobiet w wieku od 25 do 64 lat. Badania wykonywane są już w 1 979 placówkach w całym kraju, w tym w 1 676 poradniach ginekologiczno-położniczych oraz 303 gabinetach położnych podstawowej opieki zdrowotnej. Tak szeroka sieć ma ułatwić dostęp do profilaktyki niezależnie od miejsca zamieszkania.

Na bezpłatne badanie można zapisać się przez Centralną e-Rejestrację dostępną w Internetowym Koncie Pacjenta, aplikację mojeIKP, infolinię NFZ, wyszukiwarkę „Gdzie się leczyć” lub bezpośrednio w poradni realizującej program.

Narodowy Fundusz Zdrowia przypomina również o okresie przejściowym. Wszystkie wymazy pobrane do 31 lipca w ramach tradycyjnej cytologii zostaną ocenione i rozliczone do 31 sierpnia 2026 roku. Od sierpnia cały program profilaktyki raka szyjki macicy funkcjonuje już wyłącznie w oparciu o testy HPV HR.

Nowy model badań wpisuje się w kierunek przyjmowany przez coraz więcej krajów, które odchodzą od klasycznej cytologii na rzecz diagnostyki molekularnej. Wykrywanie samego wirusa odpowiedzialnego za rozwój raka pozwala wcześniej identyfikować kobiety wymagające szczególnego nadzoru, zwiększając szanse na skuteczną profilaktykę i ograniczenie liczby zachorowań oraz zgonów z powodu raka szyjki macicy.

Źródło: NFZ

Od 1 lipca 2026 r. wszystkie placówki realizujące mammografię w programie profilaktycznym, badania HPV HR oraz pierwszorazowe konsultacje kardiologiczne mają obowiązek korzystania z centralnej e-rejestracji (CeR). To kolejny etap wdrażania systemu, który ma uprościć zapisy na świadczenia finansowane przez NFZ i ułatwić pacjentom znalezienie wolnych terminów.

Centralna e-rejestracja została uruchomiona pilotażowo na początku 2026 r., a docelowo ma objąć wszystkie świadczenia ambulatoryjne.

Jakie świadczenia obejmuje centralna e-rejestracja?

Obecnie za pośrednictwem CeR można zapisać się na:
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że kolejne wizyty u kardiologa, czyli kontynuacja leczenia, nadal umawiane są bezpośrednio w placówce.

Jak zapisać się na badanie lub wizytę?

Pacjenci mają do wyboru dwie możliwości.

Pierwszą jest samodzielna rejestracja poprzez Internetowe Konto Pacjenta lub aplikację mojeIKP.

Drugą – tradycyjna rejestracja telefoniczna albo osobista w wybranej placówce. W takim przypadku pracownik medyczny zapisze pacjenta do centralnego systemu.

Dzięki temu korzystanie z nowego rozwiązania nie wymaga posiadania aplikacji ani samodzielnej obsługi systemu.

Inteligentna lista oczekujących

Jedną z najważniejszych nowości jest centralny wykaz oczekujących, określany również jako „poczekalnia”.

Jeżeli w systemie nie będzie dostępnego terminu w określonym czasie – do 40 dni dla pierwszej wizyty u kardiologa lub do 90 dni dla mammografii i testu HPV HR – pacjent będzie mógł zapisać się na centralną listę oczekujących.

System automatycznie wyszuka pierwszy odpowiadający preferencjom pacjenta termin, uwzględniając wybraną lokalizację, dzień tygodnia czy godzinę wizyty. Informacja o wyznaczonym terminie zostanie przekazana SMS-em, e-mailem lub poprzez aplikację mojeIKP.

Łatwiejsze sprawdzanie terminów

Nowy system umożliwia również codzienne sprawdzanie dostępnych terminów oraz prognozowanego czasu oczekiwania.

Po zalogowaniu do Internetowego Konta Pacjenta można nie tylko zobaczyć dostępne wizyty, ale również śledzić swoją pozycję na liście oczekujących.

Jednocześnie od 1 lipca zmienia się sposób prezentowania danych w Informatorze o Terminach Leczenia NFZ. Dotychczasowy wskaźnik „pierwszego wolnego terminu” zostanie zastąpiony prognozowanym czasem oczekiwania (PCUŚ NFZ), który będzie aktualizowany raz w miesiącu. Natomiast dane prezentowane w centralnej e-rejestracji będą odświeżane codziennie.

To dopiero początek zmian

Centralna e-rejestracja jest jednym z elementów cyfryzacji systemu ochrony zdrowia. W przyszłości rozwiązanie ma objąć kolejne poradnie specjalistyczne i umożliwić pacjentom łatwiejsze zarządzanie wizytami niezależnie od miejsca udzielania świadczeń.

NFZ przypomina również, że w przypadku rezygnacji z umówionej wizyty warto ją odwołać poprzez Internetowe Konto Pacjenta, aplikację mojeIKP lub telefonicznie. Dzięki temu zwolniony termin będzie mógł zostać wykorzystany przez innego pacjenta.

Źródło: NFZ
Mężczyźni coraz częściej przełamują stereotypy i zaczynają traktować profilaktykę jako element codziennej troski o zdrowie – ocenili eksperci podczas debaty „Po męsku o zdrowiu” zorganizowanej w Ministerstwie Zdrowia z okazji Dnia Ojca. Uczestnicy spotkania podkreślali, że regularne badania, aktywność fizyczna, dbałość o zdrowie psychiczne oraz korzystanie z programów profilaktycznych mogą wydłużyć życie i poprawić jego jakość, a zdrowie przestaje być tematem tabu dla coraz większej liczby mężczyzn.
Spotkanie otworzyła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. – My kobiety odważniej i szybciej zaczynamy dbać o zdrowie, ale i u panów zauważam progres – powiedziała. – Dla kobiet jest wiele akcji prozdrowotnych, z różowym październikiem włącznie, ale coraz większą popularnością i zaangażowaniem cieszy się też listopadowa akcja profilaktyczna dla mężczyzn. Potrzebujemy więcej akcji wokół zdrowia mężczyzn. Jako matka dwóch synów i babcia wnuka jestem tym żywo zainteresowana – podkreślała. Minister zdrowia wyliczyła ułatwienia cyfrowe pomocne w profilaktyce – Można łatwo zapisać się na badania – jest aplikacja MojeIKP, jest e-rejestracja. Od 1 sierpnia będzie można w ten sposób zapisać się do większej liczby specjalistów. Mamy dużo terminów na pierwsze wizyty do kardiologa. Warto też wypełniać w aplikacji ankiety w ramach programu „Moje zdrowie”, czy „10. dla serca”. Te narzędzia cyfrowe są rozwiązaniem, które ułatwia profilaktykę – dodała.

O męskim podejściu do zdrowia rozmawiali: prof. Piotr Dobrowolski z Narodowego Instytutu Kardiologii, prof. Piotr Radziszewski, kierownik i ordynator Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Maciej Karaszewski, psychiatra, dyrektor departamentu lecznictwa w ministerstwie zdrowia, Cezary Trybański, koszykarz, Krystian Pesta, aktor. Rozmowę moderował dr hab. Paweł Koczkodaj, kierownik Pracowni Prewencji Pierwotnej i Polityki Zdrowotnej w Zakładzie Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów w Narodowym Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowym Instytucie Badawczym.

Dbanie o zdrowie – niemęskie tabu?

Panowie podkreślali, że coraz więcej młodych mężczyzn zwraca uwagę na swoje zdrowie. – Do mojego gabinetu przychodzi dużo młodych panów, którzy chce się zbadać, bo w rodzinie były choroby urologicznie – mówił prof. Piotr Radziszewski. – Urolog ma być przyjacielem mężczyzny. Tak jak mamy prowadzą swoje córki do ginekologa, tak ojciec powinien przyprowadzić swojego syna do urologa, żeby porozmawiać o HPV, czy o antykoncepcji – podkreślał.

Również prof. Piotr Dobrowolski, kardiolog, widzi trend, że młodsi mężczyźni chcą zadbać o swoje zdrowie. – Pacjenci, w wieku 20-45 lat, przychodzą znacznie częściej niż starsi. W starszym wieku przychodzą już z chorobami. A nigdy nie jest za późno na profilaktykę. Chcemy wydłużać swoje życie. Jednak nie chodzi tylko o długość życia, ale też o to, aby było ono również dobrej jakości – przekonywał.

Prof. Radziszewski podkreślał, że XXI wiek odmitologizował wiele tematów tabu. – Bariera wstydu została przełamana. To zwykła rzecz przyjść z problemami do urologa.

Wzrasta świadomość zdrowia psychicznego

Zaproszeni goście poruszyli również temat zdrowia psychicznego. Cezary Trybański, koszykarz: – Kiedyś sportowiec, który narzekał i okazywał przygnębienie był traktowany jako jednostka słaba, dziś to się zmieniło. Sportowcy głośno mówią o swoich zmaganiach, współpracują z psychologami. Powinniśmy się na to otwierać, bo zdrowie psychiczne jest bardzo ważne.

Maciej Karaszewski, psychiatra, potwierdzał, że świadomość społeczna dotycząca zdrowia psychicznego bardzo wzrosła. – Jak zaczynałem pracę psychiatry na początku lat dwutysięcznych spotykałem się ze wstydem, niezrozumieniem. Od tego czasu wzrosła świadomość całego społeczeństwa. Dużo się o tym mówi w mediach, osoby doświadczające kryzysu psychicznego przestały być przedstawiane jako sensacja. Jako społeczeństwo jesteśmy bardziej otwarci na rozmowy o zdrowiu, na ludzi z kryzysem. Zdrowie psychiczne to element naszego zdrowia ogólnego, mówimy o tym otwarcie.

Profilaktyka to przede wszystkim styl życia

Obecnie jest moda na zdrowy styl życia, na niepicie alkoholu czy niepalenie papierosów. – Zdrowe nawyki, jak uprawnianie sportu, czy zdrowe posiłki powinny być traktowane jako rutyna, a nie dodatkowy obowiązek – stwierdził prof. Dobrowolski.

Krystian Pesta chwalił program „Moje zdrowie” – To ważny program. Warto zrobić bilans jak wygląda mój stan zdrowia na dzisiaj. Jestem chyba najlepiej przebadanym aktorem. Mam świadomość i regularnie robię badania. Profilaktyka jest najważniejsza. To też rola znanych osób – mając zasięgi, popularność, trzeba mówić o tym i podnosić świadomość wśród ludzi.

Cezary Trybański mówił o roli sportu w życiu codziennym. – Kiedy ćwiczę, to może i wracam zmęczony z treningów, ale głowa jest wypoczęta. Dodał, że do prowadzonej przez niego akademii dla dorosłych, przychodzi coraz więcej osób. Podkreślał też znaczenie dawania przykładu przez rodziców. – Rodzice powinni pokazywać dzieciom, że czas trzeba spędzać aktywnie. Jak dziecko widzi, że rodzic po pracy odpala komputer lub kładzie się na kanapie, to robi to samo. 

Zgadzał się z tym prof. Dobrowolski. – W ramach narodowego programu CHUK przeprowadziliśmy wśród 10 tys. 18-latków ankietę, która potwierdza, że komputer i telefon są głównym zajęciem w czasie wolnym. Na podstawie wyników ankiety zwróciliśmy też uwagę, że o ponad 60% spada aktywność fizyczna w okresie jesień – zima. Trzeba pamiętać, że nie tylko latem można uprawiać sporty, trzeba też znaleźć dyscypliny, które pozwolą zachować aktywność również w mniej sprzyjającym sezonie – zaznaczył.

Ważnym elementem jest także zarządzenie stresem. – Nie unikniemy stresu, ale możemy zmniejszyć jego natężenie. Ważne jest nauczyć się zarządzać nim – akcentował prof. Dobrowolski.

Kończąc dyskusję dr hab. Paweł Koczkodaj zwrócił uwagę, że jednym z najważniejszych czynników, który przyniósłby największą korzyść zdrowotną dla mężczyzn, to eliminacja dymu tytoniowego. Prelegenci zgodnie też uznali, że jeszcze długa droga przed mężczyznami, aby dogonić kobiety w średniej długości życia. Dziś ta różnica jest dość duża – kobiety żyją średnio 82 lata, zaś mężczyźni 74. Aby wyrównać tę średnią panowie udzielili rad: badajcie się, uprawiajcie sport, zróbcie ankietę 10. dla serca.

Żródło: MZ
Foto: MZ

Ministrowie Zdrowia, Aktywów Państwowych i Infrastruktury podpisali 26 maja 2026 r. międzyresortowe porozumienie w sprawie współpracy na rzecz promocji profilaktyki, edukacji zdrowotnej i upowszechniania dobrych praktyk w tym zakresie.
 

Porozumienie zawarte z inicjatywy Minister Zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy ma być kolejnym krokiem w stronę skutecznego dotarcia do obywateli z promocją zdrowia, profilaktyki i edukacji zdrowotnej Celem inicjatywy jest połączenie potencjału instytucji publicznych, jednostek podległych i nadzorowanych oraz spółek Skarbu Państwa, tak aby informacje o profilaktyce były bliżej obywatela. Jest to szczególnie ważne w Roku Profilaktyki Zdrowotnej 2026.

Siła trzech resortów

Współpraca będzie polegać na promowaniu profilaktyki i edukacji zdrowotnej w sposób spójny, szeroki i bliski obywatelowi. Będziemy podejmować wspólne działania informacyjne i edukacyjne, wzajemnie wzmacniać komunikację, korzystać z różnych kanałów dotarcia oraz zachęcać podmioty publiczne do aktywnego włączania się w promocję zdrowia lub lokowania jej w swoich działaniach w obszarze społecznej odpowiedzialności biznesu.

 Rok 2026 został ogłoszony przez Sejm rokiem profilaktyki. Z tej okazji chcemy wzmocnić komunikację. Stąd wspólna inicjatywa z Ministerstwem Aktywów Państwowych i Ministerstwem Infrastruktury. Zdrowie Polaków staje się sprawą nie tylko resortu zdrowia, ale nas wszystkich – mówi Jolanta Sobierańska-Grenda, Minister Zdrowia.  Podkreśla też, że: – Dzisiaj jest Dzień Matki i możemy im sprawić najpiękniejszy prezent – podarować czas, uważność, zaopiekowanie. Możemy porozmawiać o profilaktyce, o badaniach, o tym co przed nami. Możemy też pomóc w zarejestrowaniu się na badania przez Moje IKP albo IKP.

Dlaczego to nowe podejście jest tak ważne?

Po raz pierwszy punkt ciężkości zostaje przesunięty z działań wyłącznie resortowych na szerszą, skoordynowaną współpracę wokół zdrowia obywateli. Zdrowie publiczne to wspólna odpowiedzialność, wymagająca nie tylko dostępnych świadczeń, ale także spójnego głosu państwa.

Zawarte dzisiaj Porozumienie otwiera ten proces i stanowi pierwszy krok do budowy szerszego modelu współpracy obejmującego kolejne obszary funkcjonowania państwa. Skuteczna profilaktyka wymaga dziś nie tylko dobrych rozwiązań w systemie ochrony zdrowia, ale także szerszego zaangażowania państwa w budowanie świadomości zdrowotnej obywateli. Rzetelna informacja o zdrowiu, programach profilaktycznych i możliwościach korzystania z badań ma być łatwiej dostępna dla obywateli.

Profilaktyka dostępna, ale zgłaszalność nadal zbyt niska

Dane pokazują, że pomimo szerokiej, bezpłatnej dostępności do badań profilaktycznych, poziom korzystania z nich przez obywateli nadal nie jest wysoki.

W 2025 r. w programie profilaktyki raka piersi objęcie populacji wyniosło 33,53 proc. A według stanu na I kw. 2026 r. i 32,39 proc. W programie profilaktyki raka szyjki macicy wskaźnik objęcia wyniósł 12,5 proc. w 2025 r. i 13,2 proc. w I kw. 2026 r. Z kolei program badań przesiewowych raka jelita grubego osiągnął poziom 15,84 proc. w 2025 r. i 15,9 proc. w I kw. 2026 r.   W praktyce oznacza to, że mimo możliwości skorzystania z mammografii i programu raka szyjki macicy w pełni finansowanych przez NFZ, znaczna część uprawnionych osób nadal nie korzysta z profilaktyki.

Na najbliższe 90 dni dostępnych jest ponad 75 tys. miejsc na testy HPV HR oraz ponad 260 tys. miejsc na mammografię.

Bezpłatna mammografia przysługuje kobietom w wieku 45–74 lata. Badania można wykonać raz na dwa lata. W przypadku programu raka szyjki macicy kobietom między 25 a 64 rokiem życia przysługują bezpłatne badania w schemacie opartym na cytologii albo teście HPV HR. Z kolei kolonoskopia przesiewowa jest dostępna dla osób w wieku 50–65 lat oraz od 40. roku życia przy obciążonym wywiadzie rodzinnym.

Nie zapominajmy o programie „Moje zdrowie”

Bardziej satysfakcjonujące są efekty podstawowego programu profilaktycznego bilans zdrowia „Moje Zdrowie”. W ciągu roku od startu programu pacjenci wypełnili 3 mln 595 tys. ankiet, a do końca stycznia rozliczono 1 mln 646 tys. pełnych bilansów zdrowotnych. 72 proc. osób, które wypełniły ankietę, przeszło dalej na badania laboratoryjne i wizytę podsumowującą.

Wicemarszałkini Sejmu RP Monika Wielichowska przekonuje: – Profilaktyka to nie dodatek do systemu ochrony zdrowia, ale jeden z jego najważniejszych filarów. Nawet najlepsza medycyna nie zastąpi edukacji, świadomości i regularnych badań. Dlatego tak ważne jest, aby o profilaktyce mówić konsekwentnie, w sposób zrozumiały i bardzo głośno, łącząc możliwości dotarcia do każdej Polki i każdego Polaka w pracy w szkole czy nawet w podróży. Dzisiejsze porozumienie to ważny sygnał, że zdrowie publiczne nie jest tylko zadaniem tylko Ministerstwa Zdrowia, ale jest odpowiedzialnością całego państwa. Wspólna odpowiedzialność i profilaktyka naprawdę ratują życie.

Rola Ministerstwa Aktywów Państwowych

Wojciech Balczun, Minister Aktywów Państwowych wskazuje, że spółki Skarbu Państwa i instytucje działające w obszarze aktywów państwowych mogą odgrywać ważną rolę w budowaniu świadomości zdrowotnej społeczeństwa. Dzięki swojej skali działania, zasięgowi i codziennemu kontaktowi z pracownikami, klientami i partnerami mogą stać się istotnym wsparciem dla państwowych działań na rzecz profilaktyki i edukacji zdrowotnej. To właśnie w tym obszarze odpowiedzialność państwa może łączyć się z realnym, szerokim oddziaływaniem społecznym i wzmacniać obecność tematyki zdrowia w przestrzeni publicznej. Podkreśla: – Spółki i instytucje funkcjonujące w obszarze aktywów państwowych mają realny potencjał społecznego oddziaływania. Chcemy go wykorzystywać odpowiedzialnie także po to, by wspierać profilaktykę i budować świadomość zdrowotną. To ważny przykład zaangażowania państwa tam, gdzie może ono skutecznie łączyć odpowiedzialność społeczną z działaniem na rzecz dobra wspólnego.

Rola Ministerstwa Infrastruktury

Z kolei Dariusz Klimczak, Minister Infrastruktury zaznacza, że transport i infrastruktura publiczna mogą pełnić nie tylko funkcję usługową, ale również społeczną i edukacyjną. To właśnie w tych obszarach państwo ma codzienny kontakt z bardzo szeroką grupą obywateli, dlatego ich potencjał może zostać wykorzystany także do promowania profilaktyki i wzmacniania przekazu o zdrowiu. Dzięki temu informacja o zdrowiu może docierać do podróżujących i korzystających z usług publicznych. – Infrastruktura i transport to nie tylko system połączeń i usług, ale również przestrzeń codziennego kontaktu z milionami obywateli. Dlatego chcemy włączyć ten potencjał w działania na rzecz promocji zdrowia i profilaktyki. Im bliżej człowieka jest dobra informacja i proste zaproszenie do badania, tym większa szansa, że profilaktyka stanie się realnym elementem codziennych decyzji – przekonuje min. Klimczak.

To dopiero początek

Podpisane porozumienie otwiera szerszy proces budowania trwałej współpracy państwa na rzecz zdrowia publicznego. Również w innych obszarach istotnych dla zdrowia obywateli będziemy podejmować działania by rozwijać ten model współpracy. To istotne, aby profilaktyka, edukacja zdrowotna i promocja zdrowia były obecne blisko ludzi.

Źródło: MZ
Foto: MZ

Polacy coraz bardziej ufają szczepieniom, jednak nie przekłada się to na realną wyszczepialność – szczególnie wśród dorosłych. Eksperci podkreślają, że problemem nie jest brak świadomości, lecz bariery systemowe: utrudniony dostęp, brak przypomnień i niedostateczne wsparcie na poziomie polityki zdrowotnej. Jednocześnie rośnie rola aptek jako punktów szczepień, a rozwiązania cyfrowe mogą stać się kluczem do poprawy sytuacji.
Według raportu „State of Vaccine Confidence in the EU”, między 2018 a 2022 rokiem zaufanie Polaków do szczepień wzrosło o 4,9 proc. – jeden z wyższych wyników w Unii Europejskiej. Globalne programy szczepień uratowały co najmniej 154 miliony istnień w ciągu ostatnich 50 lat, co według badań opublikowanych w 2024 r. w „Lancecie” oznacza 6 uratowanych żyć na minutę przez pół wieku.

Mimo to w Polsce szczepienia wciąż kojarzą się głównie z profilaktyką dzieci i młodzieży. Dorosłych nikt skutecznie nie przypomina o dawkach uzupełniających, a system tego nie ułatwia. Nie jest to zresztą wyzwanie wyłącznie polskie – zarówno Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób, jak i WHO promują koncepcję life-course immunisation, czyli szczepień przez całe życie.

Apteka coraz ważniejszym punktem szczepień

W 2025 r. apteki zrealizowały ponad 60 proc. wszystkich szczepień przeciw COVID-19, ok. 30 proc. przeciw RSV i 20 proc. przeciw grypie. System jest konsekwentnie rozwijany: od 1 kwietnia 2025 r. refundacją objęto szczepionki przeciw RSV (dla ciężarnych i osób po 65. roku życia) oraz przeciw półpaścowi, a od 1 lutego 2026 r. katalog bezpłatnych szczepień dla dorosłych w aptekach rozszerzono o ospę wietrzną, dur brzuszny, meningokoki (B i ACWY), żółtą gorączkę oraz szczepionkę skojarzoną przeciw błonicy, tężcowi, krztuścowi i polio.

– Rozszerzenie katalogu bezpłatnych świadczeń to bardzo ważny krok. Pokazuje, że apteka przestaje być wyłącznie miejscem wydania leku, a staje się realnym, systemowym punktem profilaktyki zdrowotnej. Żeby jednak w pełni wykorzystać ten potencjał, trzeba dalej upraszczać ścieżkę pacjenta – mówi dr Mikołaj Konstanty, prezydent Farmaceutycznej Grupy Unii Europejskiej (PGEU), wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Postuluje m.in. systemowy dostęp farmaceutów do historii szczepień pacjenta oraz możliwość szczepienia poza apteką – w DPS-ach, szkołach i zakładach pracy.

Szczepienia w planach fiskalnych – luka do wypełnienia

Eksperci wskazują na poważną lukę systemową: szczepienia nie figurują w polskim „Średniookresowym planie budżetowo-strukturalnym na lata 2025–2028″ jako inwestycja. A mogłyby – regulacje UE dopuszczają finansowanie działań wzmacniających odporność populacyjną, co może nawet wydłużyć realizację planu z 4 do 7 lat.

– Konieczne wydaje się systemowe uwzględnienie wydatków na szczepienia w ramach planów fiskalnych jako inwestycji o wysokiej stopie zwrotu społeczno-gospodarczego. Włączenie szczepień do priorytetów fiskalnych pozwoli nie tylko ograniczyć przyszłe koszty systemu ochrony zdrowia, ale także zwiększyć aktywność zawodową i produktywność społeczeństwa – mówi prof. dr hab. Marcin Czech, kierownik Zakładu Farmakoekonomiki w Instytucie Matki i Dziecka.

Liczby mówią same za siebie: według WHO szczepienia zapobiegają 3,5–4 milionom zgonów rocznie, a ekonomiści szacują, że każdy dolar zainwestowany w programy szczepień zwraca nawet szesnastokrotność poniesionych kosztów.

HPV – szczepienie, które nie wychodzi z cienia

Wzrost zaufania do szczepień nie objął HPV. Z bezpłatnego programu skorzystało zaledwie 13,46 proc. dzieci w wieku 9–14 lat i 16 proc. w grupie 15–18 lat. Tymczasem w Finlandii i Wielkiej Brytanii, gdzie wyszczepialność jest niemal stuprocentowa, w 2025 r. nie odnotowano żadnego przypadku raka szyjki macicy u kobiet szczepionych w wieku 12–13 lat.

Cyfrowa karta szczepień – postulat środowiska

Polska ma potencjał, by skutecznie rozwijać model szczepień przez całe życie, jednak wymaga to zmian systemowych i lepszego wykorzystania dostępnych narzędzi. Kluczowe są: uproszczenie ścieżki pacjenta, włączenie szczepień do priorytetów fiskalnych oraz wdrożenie cyfrowej karty szczepień z przypomnieniami. Bez tych działań wysoki poziom zaufania społecznego nie przełoży się na realną ochronę zdrowia publicznego.

Źródło: Komunikat Prasowy

HPV wciąż najczęściej kojarzony jest z rakiem szyjki macicy, choć jego konsekwencje zdrowotne dotyczą także mężczyzn i obejmują wiele innych nowotworów, m.in. jamy ustnej i gardła. Międzynarodowy Dzień Świadomości HPV przypomina, że kluczową rolę w ograniczaniu skutków zakażeń odgrywają szczepienia, badania przesiewowe oraz edukacja zdrowotna.
HPV czyli wirus brodawczaka ludzkiego wciąż bywa kojarzony głównie z rakiem szyjki macicy. Świadomość społeczna w zakresie tego wirusa nadal jest zbyt mała i ponieważ kojarzony jest głównie z chorobą kobiecą, wiele osób nie wie, że może prowadzić do nowotworów także u mężczyzn. Z tego powodu rozmowa o HPV nie powinna ograniczać się wyłącznie do raka szyjki macicy. To temat dotyczący profilaktyki wielu nowotworów, szczepień, badań przesiewowych i edukacji, która może realnie ratować życie. 

Dlatego właśnie, 4 marca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Świadomości HPV (International HPV Awareness Day), ustanowiony w 2018 roku z inicjatywy International Papillomavirus Society. Powstał, aby zwiększać wiedzę społeczną o wirusie brodawczaka ludzkiego (HPV), jego związku z nowotworami oraz o możliwościach skutecznej profilaktyki. 

Wirus, który dotyczy nas wszystkich

HPV przenoszony jest głównie drogą kontaktów seksualnych i zakaża skórę oraz błony śluzowe. Opisano ponad 200 jego genotypów. Szczególne znaczenie mają wysokoonkogenne typy wirusa, przede wszystkim HPV 16 i 18, odpowiadające za około 70% wszystkich zachorowań na raka szyjki macicy na świecie. Część zakażeń przebiega bezobjawowo i ustępuje samoistnie, jednak przewlekła infekcja może inicjować proces zmian przedrakowych. Ta długotrwała, skryta faza rozwoju choroby sprawia, że zakażenie często pozostaje niezauważone, a profilaktyka i wczesne wykrywanie zmian stają się kluczowe dla skutecznej ochrony zdrowia.

Zakażenie HPV w świadomości społecznej najczęściej kojarzone jest z rakiem szyjki macicy i traktowane jako problem dotyczący wyłącznie zdrowia kobiet. Tymczasem zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego dotyczą zarówno kobiety, jak i mężczyzn, a jego konsekwencje zdrowotne są znacznie szersze. Owszem, HPV odpowiada nie tylko za niemal wszystkie przypadki raka szyjki macicy ale odgrywa też rolę w rozwoju raka odbytu, prącia, sromu i pochwy, a także zmian przedrakowych w tych lokalizacjach. Zakażenia niektórymi typami HPV mogą prowadzić ponadto do powstawania brodawek narządów płciowych oraz zmian w obrębie dróg oddechowych, takich jak nawracająca brodawczakowatość krtani. 

HPV ma także związek z rozwojem  nowotworów jamy ustnej i gardła, w tym nowotworów części ustnej gardła, których częstość w wielu krajach systematycznie rośnie.

 Odkrycie znaczenia zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV — human papillomavirus) w etiopatogenezie części przypadków płaskonabłonkowego raka ustnej części gardła, jak również udowodnienie prognostycznej roli tego zjawiska należy uznać za jedno z największych osiągnięć onkologii narządów głowy i szyi w XXI wieku  – ocenia prof. Andrzej Kawecki, zastępca dyrektora NIO ds. Klinicznych i kierownik Kliniki Nowotworów Głowy i Szyi.

Cytowane przez prof. Kaweckiego odkrycie odnosi się przełomu badawczego: od pierwszych obserwacji Kari Syrjänena z 1983 roku, sugerujących związek HPV z rakami płaskonabłonkowymi tej okolicy, po prace Maury L. Gillison i innych badaczy z lat 2000., które ostatecznie potwierdziły etiologiczną rolę HPV w części raków ustnej części gardła. Znaczenie tego przełomu dopełniły badania pokazujące, że nowotwory HPV-zależne mają również odmienny, korzystniejszy przebieg kliniczny, a stanowisko to zostało dodatkowo wzmocnione przez ocenę IARC z 2007 roku, uznającą HPV16 za czynnik rakotwórczy w nowotworach ustnej części gardła.

–  Ustalenie roli HPV w rakach ustnej części gardła pozwoliło nam – lekarzom wyodrębnić nowotwory HPV-zależne jako osobną jednostkę biologiczno-kliniczną, trafniej oceniać rokowanie, zmodyfikować klasyfikację zaawansowania oraz lepiej kwalifikować chorych do leczenia i badań klinicznych – podsumowuje prof. Kawecki 

Świadome decyzje zdrowotne

WHO pozostaje na stanowisku, że skuteczny program szczepień i badań przesiewowych umożliwi wyeliminowanie raka szyjki macicy w ciągu życia jednego pokolenia. Jednym z najskuteczniejszych narzędzi zapobiegania zakażeniom HPV i ich konsekwencjom onkologicznym są wspomniane szczepienia ochronne. W Polsce program szczepień jest kierowany przede wszystkim do dziewcząt i chłopców od 9 r.ż. z uwagi na sposób w jaki przenosi się wirus – podanie szczepionki przed kontaktem z nim zapewnia najwyższą skuteczność ochrony. Doświadczenia krajów realizujących programy szczepień populacyjnych od ponad dekady wskazują na około 90% redukcję zakażeń HPV, 90% spadek zachorowań na brodawki narządów płciowych oraz nawet 85% zmniejszenie liczby zmian wysokiego stopnia w szyjce macicy.

Więcej informacji o szczepieniach dostępnych w Polsce można znaleźć na stronie: https://szczepienia.pzh.gov.pl/szczepionki/hpv/ 

Drugim filarem profilaktyki pozostaje wczesne wykrywanie zmian przednowotworowych. W ubiegłym roku w Polsce wprowadzono istotną zmianę w Programie Profilaktyki Raka Szyjki Macicy – rekomendowaną metodą przesiewową stał się test HPV HR, wykrywający DNA lub RNA wirusa o wysokim potencjale onkogennym. Badanie to pozwala zidentyfikować ryzyko rozwoju choroby, zanim pojawią się zmiany komórkowe widoczne w cytologii. Program obejmuje kobiety w wieku 25–64 lat, które są uprawnione do świadczeń opieki zdrowotnej zgodnie z postanowieniami Rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu programów zdrowotnych. W przypadku dodatniego wyniku z tego samego materiału wykonywana jest cytologia na podłożu płynnym, co umożliwia precyzyjną ocenę komórek i właściwe dalsze postępowanie diagnostyczne. Wprowadzenie testu HPV HR znacząco zwiększa skuteczność wykrywania stanów przedrakowych i pozwala zapobiegać rozwojowi raka szyjki macicy na wczesnym etapie.

 Zgodnie z europejskimi wytycznymi test HPV HR z genotypowaniem jest obecnie zalecany jako podstawowe badanie przesiewowe w kierunku raka szyjki macicy. Jest to badanie molekularne wykrywające DNA lub RNA wysokoonkogennych typów wirusa w wymazie z szyjki macicy i pozwalające ocenić ryzyko rozwoju choroby, zanim pojawią się zmiany komórkowe. Test HPV HR wykrywa niemal dwukrotnie więcej zmian przedrakowych niż cytologia, osiągając czułość na poziomie 90–95%. – zaznacza prof. Andrzej Nowakowski Kierownik Poradnii Profilaktyki Raka Szyjki Macicy NIO-PIB.

W centrum działań profilaktycznych

Warto podkreślić, że Narodowy Instytut Onkologii od lat aktywnie wspiera działania na rzecz profilaktyki nowotworów HPV-zależnych. Szczególną rolę pełni w tym procesie Zakład Profilaktyki Nowotworów, który realizuje badania przesiewowe w ramach programu profilaktycznego, prowadzi działania edukacyjne zwiększające świadomość społeczną oraz wspiera wdrażanie nowoczesnych metod diagnostycznych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Dzięki temu profilaktyka staje się realnym narzędziem ochrony zdrowia populacji, a nie jedynie postulatem zdrowia publicznego.

To właśnie w Zakładzie Profilaktyki Nowotworów realizowany był „Pilotaż zastosowania badania molekularnego w kierunku wirusa brodawczaka ludzkiego wysokiego ryzyka (HPV HR) jako nowego testu przesiewowego w programie profilaktyki raka szyjki macicy w Polsce”, które stanowiły ważny krok w przygotowaniu systemu do wdrożenia nowoczesnych metod przesiewowych. 

 Doświadczenia zebrane w trakcie tych działań pozwoliły ocenić skuteczność organizacyjną i diagnostyczną testów HPV oraz wesprzeć proces wprowadzania badań molekularnych do profilaktyki populacyjnej. – wyjaśnia Beata Janik p.o. Kierownika Zakładu Profilaktyki Nowotworów NIO-PIB. Do Poradni Profilaktyki Raka Szyjki Macicy, od momentu wdrożenia testu HPV HR w lipcu 2025 roku, zgłosiło się już blisko 3 tysiące kobiet. To liczba, która świadczy o rosnącej świadomości zdrowotnej Polek oraz ich znajomości aktualnych zaleceń profilaktycznych. – dodaje ekspertka.

Inicjatywy te wpisują się w konsekwentnie realizowaną misję Instytutu, polegającą na wdrażaniu rozwiązań opartych na aktualnej wiedzy naukowej oraz poprawy jakości programów profilaktycznych w Polsce.

Więcej o Zakładzie Profilaktyki Nowotworów i pracy Poradni można znaleźć na stronie: 
https://nio.gov.pl/zaklad-profilaktyki-nowotworow-nio-pib 

Kierunek: mniej zachorowań

Nowotwory, których źródłem jest HPV należą do tych, którym można skutecznie zapobiegać. Szczepienia, regularne badania przesiewowe i rzetelna wiedza pozwalają zmniejszyć ryzyko chorób oraz wykrywać zmiany na etapie, gdy są w pełni wyleczalne. Międzynarodowy Dzień Świadomości HPV przypomina, że profilaktyka nie jest jednorazowym działaniem, lecz procesem wymagającym współpracy systemu ochrony zdrowia, specjalistów i świadomych decyzji podejmowanych przez każdego z nas.

Zachęcamy do badań!

Poradnia Profilaktyki Raka Szyjki Macicy znajduje się w:
Budynku Centrum Profilaktyki Nowotworów, ul. Wilhelma Konrada Roentgena 5

Zapisy:
•    Przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP) lub aplikację mojeIKP
•    Sprawdzenie kwalifikacji i dostępnych świadczeń możliwe poprzez formularz: https://nio.gov.pl/formularz-zgloszeniowy
•    Osobiście w rejestracji lub telefonicznie: 22 546 20 00 (wybierz tonowo nr „5”)

Godziny pracy poradni:
•    Poniedziałki i wtorki: 07:30 – 18:00
•    Środy, czwartki, piątki: 07:30 – 15:05
•    Soboty: 09:00 – 14:00

Źródło: NIO

W polskiej onkologii paradoks polega dziś na tym, że mamy coraz więcej narzędzi – leków, ścieżek postępowania, programów, nawet portali informacyjnych – a jednocześnie wciąż przegrywamy tam, gdzie zaczyna się najprostsza część medycyny: wczesne wykrywanie i sprawna diagnostyka. To nie jest wyłącznie problem pieniędzy ani wyłącznie „niskiej świadomości”. To problem konstrukcji systemu, który w wielu obszarach nie bierze pod uwagę tego, że profilaktyka nie działa jednakowo dla wszystkich. Ma płeć, wiek, miejsce zamieszkania i kontekst społeczny – a także własną logikę barier.

Posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn pokazało to wyraźnie: w jednym miejscu spotkały się trzy kluczowe tematy polskiej onkologii 2026 roku – profilaktyka, diagnostyka molekularna i dostępność ścieżek. Zderzenie tych wątków prowadzi do wniosku dość niewygodnego: nawet najlepsze leczenie nie zadziała populacyjnie, jeśli pacjent zbyt późno trafia do systemu, a potem nie dostaje właściwego rozpoznania na czas.

Tu zaczyna się pytanie ważniejsze niż to, „co jeszcze można refundować”: czy państwo potrafi zaprojektować Polakom równą, prostą i rzeczywiście dostępną drogę do badań przesiewowych – niezależnie od kodu pocztowego, PESELu, płci i zasobności portfela?

Równa dostępność? Spór o skierowanie do urologa

Jednym z najbardziej konkretnych przykładów tej systemowej konstrukcji jest dostęp do lekarza urologa – specjalisty kluczowego w diagnostyce wielu nowotworów męskich, w tym raka prostaty czy raka pęcherza. To właśnie w tym punkcie teoria o „równej dostępności” zderza się z praktyką organizacyjną.
Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn, poseł Marcin Józefaciuk, przypomniał, że kwestia skierowań do urologa była już przedmiotem formalnej interpelacji skierowanej do Ministerstwa Zdrowia.
Jak relacjonował, w ubiegłym roku zespół zapytał wprost, czy resort planuje zniesienie obowiązku posiadania skierowania do lekarza urologa – na wzór przepisów dotyczących dostępu do ginekologa – oraz czy prowadzone są analizy lub prace legislacyjne mające na celu usunięcie tej bariery administracyjnej. Odpowiedź ministerstwa była jednoznaczna: na ten moment nie są planowane żadne działania zmierzające do zniesienia wymogu skierowania.
W uzasadnieniu resort wskazał m.in., że lekarz podstawowej opieki zdrowotnej ma możliwość zlecenia podstawowych badań diagnostycznych, w tym oznaczenia PSA – antygenu swoistego dla stercza – a następnie, w razie potrzeby, skierowania pacjenta do właściwego specjalisty, wystawienia karty DILO czy skierowania do szpitala.
Ministerstwo argumentowało również, że zniesienie obowiązku skierowania mogłoby doprowadzić do sytuacji, w której pacjenci z dolegliwościami urologicznymi trafialiby bezpośrednio do specjalisty, choć ich problem mógłby zostać rozwiązany na poziomie POZ. To z kolei – jak wskazano w odpowiedzi – mogłoby skutkować wydłużeniem kolejek do urologa oraz utratą cennego czasu na postawienie właściwej diagnozy i wdrożenie leczenia.
Józefaciuk podkreślił jednak, że argument o kolejkach nie wyczerpuje problemu.
„Jeżeli chodzi o sprawy męskie, o mężczyzn, to jednak nie zauważamy wzrostu zainteresowania czy wzrostu posyłania mężczyzn do urologa. (…) Według szacunków, badań i analiz różnych organizacji mężczyzna, jeżeli już pójdzie do jednego lekarza, to jest bardzo dobrze, a żeby jeszcze musiał później do drugiego lekarza pójść, ten odsetek jest już o wiele mniejszy.”
W jego ocenie wieloetapowość ścieżki może w praktyce działać zniechęcająco, szczególnie w przypadku pacjentów, którzy i tak rzadziej korzystają z systemu ochrony zdrowia. Jednocześnie zaznaczył, że ministerstwo podejmuje działania promujące profilaktykę – zarówno poprzez patronaty, wsparcie finansowe inicjatyw, jak i obecność tematów zdrowia mężczyzn w kampaniach medialnych czy nawet wątkach serialowych.
Jak podsumował, zespół zamierza nadal wracać do tematu uproszczenia dostępu, zwłaszcza że – jak zauważył – w ostatnim czasie zniesiono obowiązek skierowań do niektórych innych specjalistów.

Ten systemowy argument znajduje potwierdzenie w praktyce klinicznej.

Na różnicę w „naturalnych” punktach kontaktu z systemem zwróciła uwagę dr Anna Bonder-Nowicka, specjalistka urologii. „Kobiety częściej trafiają do gabinetów ginekologicznych – głównie w związku z kwestiami rozrodu, a jeśli nie z rozrodem, to z antykoncepcją. Jest więc więcej sytuacji, w których nawet niejako przy okazji mogą zostać zapytane o profilaktykę, o samobadanie piersi czy o ostatnią cytologię – i chwała kolegom ginekologom za to. (…) Dostęp do urologa w pewnym sensie jest ograniczony, ponieważ droga do jego gabinetu najczęściej prowadzi przez lekarza rodzinnego. (…) Mężczyźni nie mają takiej odruchowej możliwości, by po prostu pojawić się w gabinecie urologicznym. Nawet jeśli mają wątpliwości, które chcieliby szybko z urologiem rozwiać, i tak muszą najpierw udać się do lekarza rodzinnego po skierowanie. Wydłużanie tej ścieżki wydaje się w naszym środowisku zbędnym utrudnieniem.” – podkreśliła.

W tym kontekście postulat uproszczenia dostępu do urologa nie jest postulatem „przywileju”, lecz próbą skrócenia jednego z newralgicznych odcinków ścieżki diagnostycznej. Obawy o kolejki są realne, ale warto je odwrócić: są argumentem za lepszym triage i sprawniejszą organizacją opieki, a nie za utrzymywaniem barier administracyjnych, które w praktyce opóźniają rozpoznania.

Dyskusja o skierowaniach do urologa nie jest sporem proceduralnym. W przypadku części nowotworów męskich to realnie kwestia czasu.

W tym kontekście dr n. med. Bożena Sikora-Kupis z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego przypomniała, że rak pęcherza moczowego w Polsce jest w grupie mężczyzn czwartym najczęściej rozpoznawanym nowotworem. W 2023 roku odnotowano ponad 5 tysięcy nowych zachorowań u panów i blisko 3 tysiące zgonów. U kobiet liczby są niższe – niespełna 2 tysiące zachorowań i około tysiąca zgonów – ale to wciąż znacząca skala problemu.
To nowotwór, który w ponad 75 proc. dotyczy mężczyzn. Mediana wieku wynosi 73 lata, ale – jak podkreślała ekspertka – w praktyce klinicznej pojawiają się coraz młodsi pacjenci. „Mój najmłodszy pacjent z rakiem pęcherza to 37-latek.” – zaznaczyła dr n. med. Bożena Sikora-Kupis.
Głównym czynnikiem ryzyka pozostaje palenie tytoniu. I choć tradycyjnie kojarzone było ono głównie z mężczyznami, dane pokazują, że w młodszych grupach wiekowych odsetek palących kobiet i mężczyzn zaczyna się wyrównywać.
Najczęstszym objawem raka pęcherza jest krwiomocz – najczęściej widoczny gołym okiem, ale czasem jedynie mikroskopowy. Problem polega na tym, że bywa jednorazowy, przemijający, niebolesny. Pacjent widzi krew raz, objaw ustępuje i temat znika. Czasem pojawiają się objawy niespecyficzne: częstomocz, parcia naglące, uczucie niepełnego opróżnienia pęcherza.

I właśnie w tym miejscu wraca pytanie o ścieżkę dostępu. Jeśli pierwszym objawem jest krwiomocz, a droga do urologa prowadzi przez kilka wizyt w POZ i kolejne tygodnie oczekiwania, system sam wydłuża czas do rozpoznania. W nowotworze, w którym połowa chorych po leczeniu radykalnym doświadcza nawrotu, a stadium przerzutowe dramatycznie pogarsza rokowanie, opóźnienie nie jest kategorią administracyjną – jest kliniczną.

Medycyna precyzyjna w męskiej onkologii

Najważniejszym nowotworem męskim pozostaje rak prostaty. I to właśnie on pokazuje, jak bardzo współczesna onkologia zależy dziś od jakości diagnostyki molekularnej.
Podobnie jak w raku piersi – w tym wypadku również mówimy o nowotworze, który w części przypadków jest zależny od mutacji w genach BRCA. U około 10–20 proc. pacjentów z rakiem prostaty identyfikuje się mutacje w genach BRCA1, BRCA2, a także w innych genach związanych z naprawą DNA, takich jak ATM, CHEK2, PALB2 czy CDK12. Dla tej grupy dostępne są dwa programy lekowe oparte na inhibitorach PARP – terapii celowanej, która działa właśnie w przypadku określonych zaburzeń genetycznych.
Nie oznacza to jednak, że badania molekularne wykonuje się u wszystkich chorych. Diagnostyka dotyczy wyselekcjonowanej populacji – pacjentów z przerzutowym rakiem prostaty, leczonych hormonalnie, u których doszło do niepowodzenia terapii hormonalnej. W praktyce to około 5 tysięcy chorych rocznie, u których badania genetyczne powinny być standardem postępowania.
Szczególne znaczenie ma także diagnostyka u mężczyzn, u których rak prostaty pojawia się w młodym wieku. Wczesne zachorowania częściej są związane z mutacjami w genach BRCA – zwłaszcza BRCA2, który jest najczęściej identyfikowanym genem predyspozycyjnym w tym nowotworze.
Eksperci podkreślali, że klasyczne testy przesiewowe w kierunku wybranych mutacji BRCA1 i BRCA2 nie są w tym przypadku wystarczające. Konieczne jest pełne badanie metodą NGS, obejmujące analizę całej sekwencji kodującej genów. Co więcej, sama krew nie zawsze wystarcza.
W raku prostaty około połowa mutacji ma charakter germinalny, dziedziczny, ale druga połowa to mutacje somatyczne, obecne wyłącznie w tkance nowotworowej. Oznacza to, że optymalnym materiałem do diagnostyki jest właśnie guz.
I tu pojawia się poważny problem systemowy.
Materiał w raku prostaty pochodzi najczęściej z cienkoigłowych biopsji – niewielkich fragmentów tkanki utrwalanych w bloczkach parafinowych. Jak wskazywano podczas posiedzenia, nawet około 50 proc. takich preparatów okazuje się niediagnostycznych: materiał bywa zbyt skąpy, źle utrwalony albo zawiera zbyt mało komórek nowotworowych, by przeprowadzić wiarygodne badanie molekularne. W praktyce oznacza to, że co drugi pacjent może nie mieć możliwości wykonania testu, który decyduje o kwalifikacji do leczenia.
Dlatego jednym z kluczowych postulatów stało się dopuszczenie i finansowanie tzw. płynnej biopsji. Badanie to pozwala wykrywać mutacje w materiale genetycznym krążącym we krwi i może być wykonane ambulatoryjnie, bez konieczności ponownego pobierania tkanki. W sytuacji, gdy materiał tkankowy jest niediagnostyczny, płynna biopsja mogłaby stanowić realną „drugą szansę” na kwalifikację do terapii celowanej.
Bez finansowania tego świadczenia medycyna precyzyjna w raku prostaty pozostaje częściowo deklaratywna – dostępna teoretycznie, ale w praktyce ograniczona jakością materiału diagnostycznego.

Ale rak prostaty nie jest jedynym nowotworem męskim, w którym genetyka zaczyna odgrywać rolę.
Dr hab. Andrzej Tysarowski, prezes Polskiej Koalicji Medycyny Personalizowanej, zwrócił uwagę, że również rak pęcherza moczowego – jeszcze do niedawna postrzegany wyłącznie przez pryzmat leczenia chirurgicznego i chemioterapii – wchodzi w obszar terapii ukierunkowanych molekularnie. Od ubiegłego roku funkcjonuje program lekowy obejmujący diagnostykę w kierunku zmian w genie FGFR3 i kwalifikację do terapii celowanej u pacjentów z odpowiednim profilem molekularnym.
Badanie wykonywane jest z tkanki nowotworowej – metodą PCR jako test przesiewowy lub przy użyciu paneli NGS obejmujących tzw. hotspoty genu FGFR3. To obecnie jedyne rutynowo finansowane badanie genetyczne w tym nowotworze, ale pokazuje kierunek zmian: nawet w raku pęcherza medycyna precyzyjna przestaje być wyjątkiem.

W przypadku innych nowotworów męskich – przede wszystkim raka jądra – sytuacja wygląda inaczej. To nowotwór typowo młodych mężczyzn, w którym diagnostyka nie opiera się na badaniach genetycznych. Kluczowe znaczenie ma samobadanie i szybkie zgłoszenie się do lekarza w przypadku zauważenia niepokojących zmian w budowie jąder.
Tu medycyna precyzyjna ustępuje miejsca najprostszej profilaktyce wtórnej: czujności i szybkiej reakcji.

Trzeba zmienić model dotarcia

W dyskusji o barierach dostępu pojawił się jeszcze jeden, bardzo praktyczny wątek – mobilna profilaktyka.
Od lat oswoiliśmy się z obecnością mammobusów i cytobusów. Mobilne pracownie mammograficzne czy punkty cytologii płynnej pojawiają się przy centrach handlowych, podczas wydarzeń sportowych czy lokalnych festynów. Stały się symbolem aktywnego wychodzenia systemu do pacjentki.
Tymczasem analogicznych rozwiązań skierowanych typowo do mężczyzn wciąż brakuje.
Prof. Paweł Krawczyk przywołał doświadczenie z województwa lubelskiego, gdzie w ramach unijnego projektu realizowano mobilny program przesiewowy w kierunku raka płuca. Po regionie jeździł tzw. tomobus – mobilna pracownia niskodawkowej tomografii komputerowej, wykorzystywanej właśnie w badaniach przesiewowych osób z grupy podwyższonego ryzyka.
„To był strzał w dziesiątkę, bo zwłaszcza mężczyźni nie przyjadą do dużego miasta. Gdy tomobus pojawia się w ich miejscowości, zgłaszalność na badania wyraźnie rośnie. Województwo lubelskie jest rolniczym regionem. Jeżeli ktoś miałby przyjechać z obrzeży do miasta, to raczej da sobie z tym spokój. Dlatego akcje profilaktyczne muszą być zdywersyfikowane pod kątem miejsca zamieszkania pacjentów. Inaczej mieszkańcy miast będą mogli korzystać z programów profilaktycznych, a inaczej mieszkańcy terenów wiejskich.” – mówił profesor.
Na tę lukę zwrócił uwagę również Marcin Józefaciuk, mówiąc wprost o potrzebie „androbusów” – „Mammobusy czy busy z cytologią płynną pojawiają się coraz częściej (…) ale ciągle tych androbusów bardzo, bardzo mocno brakuje.”

Niezależnie od nazwy, idea jest prosta: jeśli państwo chce mówić o równej dostępności badań przesiewowych, musi wyjść do mężczyzn równie konsekwentnie, jak od lat wychodzi do kobiet. W przeciwnym razie różnica nie będzie wynikać z biologii, lecz z organizacji systemu.

HPV: mit „kobiecego wirusa” i luka w męskiej profilaktyce

Jeśli mobilna profilaktyka pokazuje, jak docierać do pacjentów, to wątek HPV pokazał, jak bardzo profilaktyka bywa źle rozumiana – także w wymiarze płci.
Prof. Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej, rozpoczął od rozprawienia się z jednym z najtrwalszych mitów: „HPV kojarzy się przede wszystkim z nowotworami kobiecymi, ale tak do końca nie jest to prawdą.”
Wirus brodawczaka ludzkiego ma ponad 200 typów, z czego około 40 uznaje się za wysokoonkogenne, czyli predysponujące do powstawania nowotworów. W praktyce klinicznej szczególne znaczenie ma kilkanaście, które dziś można identyfikować testami molekularnymi.
Nie każda infekcja prowadzi do nowotworu. W większości przypadków sprawny układ odpornościowy eliminuje wirusa bez trwałych konsekwencji. Problem pojawia się wtedy, gdy zakażenie przechodzi w fazę przewlekłą – a to, jak wskazywał profesor, może być związane m.in. z czynnikami środowiskowymi i osłabieniem odporności w populacji.
Efekt widać w statystykach globalnych. “Mamy statystyki międzynarodowe, które mówią, że od 4 do 5% wszystkich nowotworów, wszystkich globalnie, to są nowotwory wywołane przez HPV. We światowych statystykach prawie 700 tysięcy przypadków są to przypadki, gdzie czynnikiem etiologicznym jest rzeczywiście wirus HPV. A więc jest to problem zdrowia publicznego.” – kontynuował ekspert.
Kluczowe jest jednak to, że HPV nie dotyczy wyłącznie kobiet. „Mniej więcej 4 na 10 przypadków zachorowań to kwestia mężczyzn” – podkreślił prof. Bidziński.
O ile rak szyjki macicy jest niemal w stu procentach związany z zakażeniem HPV, o tyle wirus odpowiada również za około 90 proc. przypadków raka odbytu oraz około 70 proc. nowotworów części ustnej gardła. Istotny odsetek dotyczy także raka prącia. W praktyce oznacza to, że wirus jest czynnikiem etiologicznym zarówno nowotworów kobiecych, jak i męskich – zwłaszcza w obrębie okolic anogenitalnych i jamy ustnej.
To sprawia, że szczepienia przeciw HPV są narzędziem profilaktyki pierwotnej dla obu płci.
Ekspert odniósł się również do obaw, które przez lata towarzyszyły szczepieniom – że mogą sprzyjać „rozwiązłości” czy być traktowane jako forma antykoncepcji. Przytoczone badania nie potwierdzają wzrostu liczby partnerów seksualnych, ciąż ani innych zachowań ryzykownych wśród osób zaszczepionych.
Szczepienia są dziś rekomendowane przede wszystkim w wieku 9–14 lat – wtedy wystarczą dwie dawki, a skuteczność jest najwyższa. W grupie 15–26 lat nadal mają silną rekomendację (wymagają trzech dawek), a także między 27. a 45. rokiem życia, gdy istnieje ryzyko nowych zakażeń. Dopiero po 45. roku życia decyzja ma charakter indywidualny.
„Te szczepionki również powinny być u mężczyzn stosowane” – podsumował prof. Bidziński.

W kontekście wcześniejszej dyskusji o „androbusach” i braku naturalnych punktów kontaktu mężczyzn z systemem, wątek HPV pokazuje jeszcze jedno: profilaktyka nie może być projektowana pod stereotypy. Jeśli wirus odpowiada za setki tysięcy nowotworów rocznie – w tym znaczną część u mężczyzn – programy szczepień nie mogą być komunikowane wyłącznie jako element „kobiecej onkologii”.

„Zacznijmy zarządzać zdrowiem, a nie chorobą”

Po dyskusji o barierach w dostępie i o tym, jak wiele zależy od czasu rozpoznania, głos zabrała przedstawicielka Ministerstwa Zdrowia. Magdalena Klimek, naczelnik Wydziału Narodowej Strategii Onkologicznej w Departamencie Opieki Koordynowanej, przedstawiła kierunki działań resortu.
Jak podkreśliła, z perspektywy Ministerstwa Zdrowia kluczowe są dwa filary: wzmocnienie profilaktyki i wczesnego wykrywania nowotworów oraz standaryzacja opieki w ramach Krajowej Sieci Onkologicznej.
W ramach Narodowej Strategii Onkologicznej w ostatnim czasie poszerzono grupy wiekowe objęte badaniami przesiewowymi w kierunku raka piersi i raka szyjki macicy. Wprowadzono szczepienia przeciw HPV, umożliwiono wykonywanie testu HPV oraz cytologii na podłożu płynnym, która charakteryzuje się większą czułością niż klasyczna cytologia.
Do koszyka świadczeń gwarantowanych włączono także badanie kolonoskopowe w ramach wczesnego wykrywania raka jelita grubego. Kolejnym krokiem ma być ogólnopolski program badań przesiewowych raka płuca z wykorzystaniem niskodawkowej tomografii komputerowej. „Według ostatniej informacji, którą posiadam, program ma być włączony do koszyka w lipcu” – poinformowała Klimek.
Równolegle prowadzone są działania informacyjno-edukacyjne. Kampania „Planuję Długie Życie” funkcjonuje zarówno w przestrzeni medialnej, jak i w kanałach cyfrowych państwa. Na portalu pacjent.gov.pl dostępne są materiały dotyczące profilaktyki, stylu życia oraz informacji o badaniach – skierowane zarówno do kobiet, jak i mężczyzn.
Niemal rok temu uruchomiono Narodowy Portal Onkologiczny – narzędzie, które ma stanowić przeciwwagę dla dezinformacji i niezweryfikowanych treści pojawiających się w mediach społecznościowych. Portal powstaje we współpracy z ekspertami i ma zapewniać aktualne, rzetelne informacje dotyczące profilaktyki, diagnostyki i leczenia nowotworów.
Ważnym elementem cyfrowym jest również rozwój Internetowego Konta Pacjenta – w tym narzędzie „Dziesiątka dla Serca”, umożliwiające ocenę stylu życia i ryzyka zdrowotnego. Trwa także wdrażanie centralnej e-rejestracji, która obecnie umożliwia kobietom zapis na badania przesiewowe w kierunku raka szyjki macicy i raka piersi.
Drugim filarem działań jest Krajowa Sieć Onkologiczna. Jej celem jest standaryzacja opieki i zapewnienie pacjentowi – niezależnie od miejsca zamieszkania – porównywalnego poziomu leczenia. Ministerstwo opublikowało już 20 ścieżek postępowania w formie kluczowych zaleceń dla najczęściej występujących nowotworów, w tym raka piersi, jajnika, pęcherza moczowego oraz gruczołu krokowego. Podmioty zakwalifikowane do Krajowej Sieci Onkologicznej mają obowiązek stosowania tych zaleceń.

Przewodniczący zespołu, Marcin Józefaciuk w odpowiedzi podkreślił, że dostrzega wysiłek Ministerstwa Zdrowia – zarówno organizacyjny, jak i finansowy – ale jego zdaniem wciąż brakuje jednego elementu: wyraźnego uwzględnienia różnic między chłopcami i dziewczętami w projektowaniu profilaktyki. „Zabrakło mi skupienia się na różnicach też w profilaktyce u chłopców i u dziewcząt, bo zupełnie inaczej to wygląda i powinno wyglądać, tak mi się wydaje, ze strony edukacyjnej.” – powiedział.
W jego ocenie nauczycielom brakuje konkretnych narzędzi – gotowych materiałów, scenariuszy rozmów i wsparcia komunikacyjnego. Choć Ministerstwo Edukacji udostępnia podstawowe treści na platformach edukacyjnych, to – jak podkreślał – wciąż za mało, by realnie zmieniać postawy. „Brakuje nauczycielom takich możliwości, materiałów, żeby na ten temat rozmawiać, a to jest myślę taka bardzo niezagospodarowana grupa.” – mówił Marcin Józefaciuk.
Józefaciuk wskazał również na potrzebę nowoczesnej komunikacji – kampanii „z prawdziwego zdarzenia”, także w przestrzeni influencerskiej, skierowanej bezpośrednio do młodzieży. W jego ocenie profilaktyka mężczyzn bywa realizowana „tak samo” jak profilaktyka kobiet – tymi samymi kanałami, tym samym językiem i przy użyciu tych samych narzędzi.
A to nie działa.
„Nie chciałbym, żeby to zabrzmiało, że nic nie jest robione dla mężczyzn, ale jest robione dla mężczyzn tak samo, jakby było robione dla kobiet (…) te same sposoby, techniki, metody są wykorzystywane, które widać, że nie działają.” – podkreślił.
To nie jest postulat zwiększenia liczby programów, lecz zmiany ich konstrukcji. Jeśli kobiety mają „naturalne” punkty kontaktu z systemem – wizyty ginekologiczne, badania związane z rozrodem – mężczyźni takich punktów nie mają. Wymagają więc innego modelu dotarcia.
Jak podkreślił przewodniczący Zespołu: „Zacznijmy zarządzać zdrowiem, a nie chorobą.”
To zdanie, przywołane z jednego z wcześniejszych spotkań, stało się w pewnym sensie klamrą całego posiedzenia. Bo jeśli system ma skutecznie redukować śmiertelność nowotworów, nie wystarczy oferować leczenie na wysokim poziomie. Trzeba projektować profilaktykę w taki sposób, by realnie trafiała do tych, którzy dziś pozostają poza jej zasięgiem.

Źródło: Transkrypcja posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Zdrowia Mężczyzn (wspólnie z Parlamentarnym Zespołem ds. Zdrowia Kobiet), 24 lutego 2026 r., konferencja: „Nowotwory kobiet i mężczyzn: wyzwania profilaktyczne, diagnostyczne i systemowe XXI wieku”
Zespół chirurgów z Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM przeprowadził pierwszą w Polsce udaną operację usunięcia olbrzymiego nowotworu wątroby z wykorzystaniem technik transplantacyjnych – autotransplantację wątroby z resekcją ex situ. Nowatorska procedura to szansa na życie dla chorych z zaawansowanymi guzami wątroby, które dotąd uznawano za nieoperacyjne lub niekwalifikujące się do standardowej transplantacji.
Guz wątroby rozwijał się u pani Małgorzaty przez długi czas bezobjawowo, a gdy trafiła do kliniki był już na tyle duży, że jego usunięcie stało się niemożliwe. Dodatkowo rósł w krytycznym miejscu narządu. Do tej pory takiej pacjentce pozostawało jedynie leczenie paliatywne. Jednak prof. Michał Grąt, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Transplantacyjnej i Wątroby UCK WUM zaproponował zupełnie inne, niestosowane jeszcze w Polsce rozwiązanie – autotransplantację wątroby z resekcją ex situ. Operacja wiązała się z 30-procentowym ryzykiem niepowodzenia, mimo to pani Małgorzata zdecydowała się podjąć walkę.19 lutego na WUM odbyła się konferencja prasowa poświęcona temu wydarzeniu. Była na niej również operowana pacjentka.

– Jeśli nie jesteśmy w stanie usunąć guza w miejscu, w którym się znajduje, to jeszcze nie znaczy, że nie można go usunąć w ogóle – mówił podczas konferencji prof. Michał Grąt. – Najpierw pobraliśmy wątrobę. Następnie należało ją schłodzić. Przez 4 godziny i 57 minut narząd znajdował się poza organizmem pacjentki. W tym czasie usunęliśmy guz, a następnie przeprowadziliśmy rekonstrukcję wszystkich ważnych naczyń. Ich przecięcie i odtworzenie byłoby niemożliwe w jamie brzusznej. W ostatnim etapie wszczepiliśmy wątrobę. Można zatem powiedzieć, że pani Małgorzata była nie tylko chorą, ale również dawcą i biorcą przeszczepienia wątroby – podsumował profesor.

Operację przeprowadził prof. Michał Grąt, a asystowali: dr hab. Wacław Hołówko, lek. Paweł Rykowski oraz lek. Piotr Cyran. Kluczowy etap resekcji ex situ –  czyli „na bocznym stoliku” w warunkach kontrolowanej hipotermii – wykonał prof. Michał Grąt w asyście dra Konrada Kobrynia.

Minął ponad tydzień od operacji. Pani Małgorzata jest w bardzo dobrej kondycji, bez powikłań, jej rekonwalescencja przebiega prawidłowo. Na pytania dziennikarzy jak się czuje, odpowiadała, że dobrze. Chciałaby już wrócić do domu i zająć się dziećmi, za którymi bardzo tęskni. Najmłodsze z nich ma 2 lata.

– Jeszcze niedawno nie marzylibyśmy nawet o wykonaniu tak trudnego zabiegu, ze względu na stopień jego skomplikowania – zarówno z punktu widzenia organizacyjnego, technicznego jak i medycznego – mówił prof. Michał Grąt. – Co zatem zadecydowało, że byliśmy w stanie przeprowadzić tę operację? Nasze doświadczenie. Jesteśmy jednym z największych ośrodków przeszczepiania wątroby na świecie i najprawdopodobniej największym na świecie ośrodkiem przeszczepiania wątroby od zmarłego dawcy. Mamy też rozwiniętą na bardzo wysokim poziomie chirurgię wątroby i dróg żółciowych, w tym chirurgię onkologiczną. Dzięki temu mogliśmy wykonać zabieg z pogranicza dwóch dziedzin: transplantologii i chirurgii onkologicznej. 

O roli doświadczenia mówił również prof. Rafał Krenke, rektor WUM, przypominając, że w jednej z klinik Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (wtedy Akademii Medycznej) 60 lat temu dokonano pierwszego udanego przeszczepienia nerki w Polsce.

– Oznacza to, że obecnie w naszej instytucji pracuje trzecie i czwarte pokolenie chirurgów-transplantologów, którzy czerpią z doświadczeń i wiedzy swoich poprzedników i mentorów – mówił rektor. – Co prawda nie liczby są najważniejsze, jednak warto zauważyć, że w 2025 r. w szpitalach WUM dokonano 713 przeszczepień narządów litych. W transplantologię zaangażowane są nasze cztery duże kliniki chirurgiczne oraz co najmniej 5 jednostek transplantologicznych niezabiegowych. Tworzymy ogromny hub wspierający się wzajemnie, który rozwija transplantologię. 

Podczas konferencji wystąpiła również Magdalena Kramska, z-ca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, która podkreślała znaczenie tego sukcesu, który jest sukcesem profesora Michała Grąta i jego zespołu, ale także osiągnięciem otoczenia organizacyjnego, czyli Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM. Zaś dla pacjentki ten sukces medycyny oznacza, że dostała szansę na nowe życie, może wrócić do domu i do rodziny.

Uczestnicy konferencji: prof. Rafał Krenke, rektor WUM; Marzena Kowalczyk, dyrektor UCK WUM, Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia; Małgorzata Bok, pacjentka, na zdjęciu poniżej z prof. Michałem Grątem kierownikiem Kliniki Chirurgii Transplantacyjnej, Ogólnej i Wątroby, prorektorem WUM ds. umiędzynarodowienia, promocji i rozwoju.

Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło konsultacje publiczne projektu rozporządzenia, które może zmienić obraz profilaktyki zakażeń w Polsce. Nowy kalendarz szczepień obowiązkowych zakłada włączenie do niego szczepień przeciwko HPV i meningokokom, korektę harmonogramu szczepień przeciw krztuścowi oraz doprecyzowanie zasad dotyczących kwalifikacji personelu i dokumentacji szczepień.
To jedna z najbardziej kompleksowych nowelizacji w ostatnich latach – jej cel, jak podkreśla resort zdrowia, to „zwiększenie ochrony przed chorobami zakaźnymi oraz uporządkowanie przepisów w dostosowaniu do aktualnej sytuacji epidemiologicznej i organizacyjnej systemu szczepień”.

Największą zmianą jest wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciw HPV dla dzieci od 9. do 15. roku życia. Ministerstwo wskazuje, że decyzja ta ma „kluczowe znaczenie dla profilaktyki nowotworów związanych z zakażeniem HPV, w tym raka szyjki macicy”. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia zakażenia HPV odpowiadają na świecie za około 690 tysięcy zachorowań na nowotwory rocznie, a w Polsce – za ponad 3 tysiące przypadków. Objęcie szczepień obowiązkiem ma umożliwić osiągnięcie wyższego poziomu wyszczepienia, a tym samym skuteczniejszą profilaktykę onkologiczną.

Projekt przewiduje także rozszerzenie obowiązkowych szczepień ochronnych o inwazyjne zakażenia meningokokowe. Nowe przepisy obejmą osoby do 19. roku życia z grup ryzyka oraz dzieci urodzone przez matki zakażone HIV. „Inwazyjna choroba meningokokowa rozwija się bardzo szybko i obarczona jest wysoką śmiertelnością oraz ryzykiem trwałych powikłań” – podkreśla resort. Wprowadzenie obowiązkowych szczepień ma zapobiec tragicznym skutkom zakażeń wśród dzieci i młodzieży.

Zmiany dotyczą także kalendarza szczepień przeciw krztuścowi. Druga dawka przypominająca ma być podawana wcześniej – w 12. roku życia zamiast w 14., a po 17. roku wprowadzono nowe szczepienie przypominające, zastępujące dotychczasową dawkę przeciw tężcowi i błonicy. Ministerstwo uzasadnia, że modyfikacja harmonogramu jest odpowiedzią na rosnącą liczbę przypadków krztuśca oraz konieczność utrzymania odporności populacyjnej wśród nastolatków i dorosłych.

Nowelizacja porządkuje także wiele przepisów technicznych, często pomijanych w publicznej debacie, a istotnych dla praktyki lekarskiej. Doprecyzowano wskazania do szczepień przeciw WZW typu B – mają one objąć również kobiety w ciąży, a nie tylko te planujące macierzyństwo. Zmieniono zasady dotyczące szczepień przeciw ospie wietrznej – obowiązek obejmie dzieci do 4. roku życia uczęszczające lub zakwalifikowane do żłobków i przedszkoli.

Projekt zawiera też modyfikacje w zakresie kwalifikacji personelu medycznego. Możliwość uzyskania kwalifikacji do przeprowadzania szczepień ma zostać włączona do programu kształcenia przeddyplomowego, co – jak podkreśla resort – ma zwiększyć dostępność wykwalifikowanych specjalistów. Wreszcie, zmienione zostaną wzory dokumentacji szczepień: Karty uodpornienia i Książeczki szczepień. Z przepisów usunięto natomiast odniesienia do szczepień realizowanych w szkołach, które w praktyce już nie funkcjonują.

Choć projekt rozporządzenia dopiero trafił do konsultacji publicznych, jego kierunek wydaje się jasny – to krok w stronę nowoczesnej profilaktyki i systemowego porządkowania obszaru szczepień. Włączenie HPV i meningokoków do kalendarza obowiązkowego to decyzje, które mogą realnie przełożyć się na zdrowie tysięcy Polaków, jeśli towarzyszyć im będzie skuteczna edukacja i zaufanie społeczne do szczepień.

Źródło: RCL

ALAB laboratoria jako pierwsza sieć diagnostyczna w Europie Środkowo-Wschodniej wdraża innowacyjną technologię do badań przesiewowych w kierunku DNA wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV – ang. Human Papilloma Virus) z rozszerzonym genotypowaniem. To system pozwalający dokładniej i szybciej wykrywać zakażenia wirusem HPV, który jest przyczyną blisko 100% zachorowań na raka szyjki macicy.
Rak szyjki macicy – poważne wyzwanie zdrowotne
Rak szyjki macicy, czwarty najczęściej występujący nowotwór na świecie, pozostaje jednym z najpoważniejszych wyzwań dla zdrowia publicznego.[1] W Polsce – stanowi ponad 2,5% nowotworów złośliwych u kobiet. Corocznie diagnozuje się go u ponad 2 200 kobiet, a ponad 1 400 z nich umiera z powodu raka szyjki macicy.[2] Choć obserwuje się stopniowy spadek liczby zachorowań, udział kobiet w programach badań przesiewowych w Polsce wciąż nie przekracza 20 %.[3]
 
Nowoczesna diagnostyka HPV w ALAB laboratoria
Skuteczna profilaktyka raka szyjki macicy w dużej mierze zależy od dostępności i jakości badań przesiewowych. Dlatego w ALAB laboratoria wdrażamy, jako pierwsi w Europie Środkowo-Wschodniej, zautomatyzowany system do badań wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV). To właśnie przetrwała infekcja tego wirusa odpowiada za prawie wszystkie przypadki raka szyjki macicy. – mówi dr Piotr Bobkiewicz, Kierownik Pracowni Patomorfologii w ALAB laboratoria – Zastosowanie nowej technologii pozwala na sprawniejszą i dokładniejszą wykrywalność, co może przyczynić się do obniżenia liczby zachorowań i zgonów z powodu raka szyjki macicy. Wpisuje się to w priorytety polityki zdrowotnej państwa, w tym Program Profilaktyki Raka Szyjki Macicy w Polsce, a także wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia. – dodaje dr Bobkiewicz.
 
ALAB laboratoria od października 2025 r. wdraża możliwość badania z użyciem zautomatyzowanej aparatury, która pozwala nie tylko na wykrycie infekcji wirusem HPV, ale również rozszerzone genotypowanie 14 typów wysokiego ryzyka tego wirusa. To pozwala na bardziej precyzyjną ocenę ryzyka onkologicznego i szybsze skierowanie pacjentów do dalszej diagnostyki lub leczenia. Rozszerzone genotypowanie dostarcza konkretnych, praktycznych informacji, co może pomóc zmniejszyć liczbę ponownych badań oraz niepotrzebnych i często stresujących dla kobiet – badań kolposkopii.

Technologia wykrywania obecności HPV oparta na diagnostyce molekularnej charakteryzuje się wyjątkową czułością sięgającą 95–98 %, podczas gdy tradycyjna cytologia osiąga jedynie 60–70 %.[4]
Automatyzacja umożliwia wykonanie do ok. 330 badań w ciągu ok. 9 godzin pracy.
 
Dzięki wysokiej wydajności aparatury istnieje możliwość wykrywania HPV-DNA u znacznie większej liczby badanych niż przy dotychczas stosowanych metodach, co pozwala na osiągnięcie w krótkim czasie skali populacyjnej, czyli jest to badanie spełniające kryteria skriningu. Badanie to jest wykorzystywane przez ALAB laboratoria w Programie Profilaktyki Raka Szyjki Macicy w Polsce, finansowanym ze środków NFZ.
Samopobranie (self-sampling) – skuteczna metoda profilaktyczna
Nadal zbyt mało kobiet w Polsce wykonuje badanie w kierunku wykrywania wysokoonkogennych wirusów HPV. Szacuje się, że około połowa Polek regularnie wykonuje cytologię, jednak to badanie nie pozwala na wykrycie samego wirusa, a jedynie podejrzenie infekcji. Z danych Narodowego Testu Zdrowia Polaków 2024 wynika, że 40% kobiet wykonało cytologię w ciągu ostatniego roku, co stanowi poprawę w porównaniu do lat ubiegłych. Niestety, 11 % kobiet nigdy nie wykonało tego badania, a wśród młodszych kobiet (25-34 lata) odsetek ten wynosi tylko 15 %.[5] Cytologia polega na ocenie pod mikroskopem wyglądu komórek szyjki macicy, jest więc badaniem subiektywnym i o dość wysokiej czułości, ale o ograniczonej swoistości. Tymczasem test HPV to obecnie najważniejsze badanie w profilaktyce raka szyjki macicy – jego czułość sięga blisko 100 %, a wynik jest obiektywny i powtarzalny.
 
Mamy opcję pobrania wymazu w gabinecie ginekologicznym, a ponadto obecnie także możliwe jest samopobranie materiału przez kobiety (tzw. self-sampling). W wielu warunkach i przy zastosowaniu nowoczesnych metod (np. PCR) samopobranie materiału do testu HPV osiąga czułość i swoistość zbliżoną do pobrania przez personel medyczny, choć trzeba wiedzieć jak to samodzielnie zrobić. W niektórych przypadkach (zależnie od metody, techniki pobrania i warunków) samopobranie może być nieco mniej skuteczne. Metoda ta może jednak zwiększyć uczestnictwo w programach przesiewowych wśród kobiet, które rzadziej odwiedzają gabinety ginekologiczne. – wyjaśnia dr n. med. Karina Barszczewska, specjalista ds. ginekologii i położnictwa, w trakcie drugiej specjalizacji lekarskiej z seksuologii – Profilaktyka zaczyna się od świadomości i decyzji o wykonaniu badań diagnostycznych, dlatego zachęcam wszystkie kobiety, by korzystały z możliwości diagnostycznych, które obecnie są dostępne. – podkreśla dr Barszczewska.
 
W zgodzie z celami WHO – eliminacja raka szyjki macicy do 2030 roku
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w 2020 roku ogłosiła globalną strategię eliminacji raka szyjki macicy jako problemu zdrowia publicznego do 2030 roku. Zakłada ona osiągnięcie następujących celów:
Wdrożenie nowej technologii w ALAB laboratoria wpisuje się w realizację celów Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce, poprawiając dostęp do diagnostyki o wysokiej czułości i jakości.
 
Dzięki tej inwestycji ALAB laboratoria umacnia pozycję lidera nowoczesnej diagnostyki w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, stawiając na rozwiązania zgodne z najwyższymi standardami zdrowia publicznego.

„Czuła technologia”
Wdrażany przez ALAB laboratoria system, której producentem jest firma Becton, to:
 
 
 
[1] World Health Organization. Cervical cancer. Last updated 22 Feb 2022. Accessed 3 May 2024. Available at: https://www.who.i nt/news-room/fact-sheets/detail/cervical-cancer.
[2] https://pacjent.gov.pl/program-profilaktyczny/profilaktyka-raka-szyjki-macicy
[3] Monika Piekarzewska et al., International Journal of Environmental Research and Public Health (2021)
[4] NIH/NCI PDQ Cancer Information Summary; StatPearls (2023)
[5] https://ocdn.eu/medonet/medonet/Raport%20Narodowy%20Test%20Zdrowia%20Polak%C3%B3w%202024.pdf
[6] Arbyn M, Gultekin M, Morice P, et al. The European response to the WHO call to eliminate cervical cancer as a public health problem. Int J Cancer. 2021;148(2):277–284. doi:10.1002/ijc.33189

źródło: ALAB

Zakażenia wirusem HPV są jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego w Polsce. To wirus odpowiedzialny nie tylko za raka szyjki macicy, lecz także za nowotwory gardła, krtani czy odbytu, a także za szereg innych poważnych schorzeń. Od lat eksperci podkreślali, że jedyną realną szansą na ograniczenie skali tego problemu jest powszechne, bezpłatne szczepienie dzieci i młodzieży. W 2023 roku uruchomiono wreszcie narodowy program szczepień, który od września 2024 roku objął szkoły. Po pierwszym roku działania można dokonać pierwszych podsumowań, a także wskazać wyzwania, które stoją przed systemem, jeśli celem ma być realne zmniejszenie liczby zachorowań i zgonów związanych z HPV.
Z danych przedstawionych podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Wirusowi HPV wynika, że do września 2025 roku zaszczepiono 722 tysiące dzieci z roczników 2006–2016. Oznacza to, że średni odsetek wyszczepienia w całej Polsce wyniósł 15,26 procent. Dane szczegółowe pokazują jednak znaczące zróżnicowanie w poszczególnych rocznikach. Najwyższe wskaźniki zanotowano w roczniku 2011, gdzie odsetek zaszczepionych przekroczył 33 procent, oraz w roczniku 2010, gdzie szczepienie przyjęło 29 procent dzieci. Z kolei najmłodszy objęty programem rocznik 2016 miał wskaźnik zaledwie 1,48 procent, co wynika przede wszystkim z krótkiego okresu dostępności szczepień dla tej grupy.

Analiza danych w ujęciu terytorialnym pokazuje jeszcze wyraźniej, że program w praktyce rozwija się nierównomiernie. Najwyższe wskaźniki wyszczepienia osiągnięto w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie średni odsetek dla wszystkich roczników wyniósł 18,51 procent, oraz w województwie pomorskim – 18,20 procent. Blisko tego poziomu znalazły się także Śląsk i Wielkopolska, z wynikami odpowiednio 18,02 i 15,82 procent. Na drugim biegunie znalazło się Podkarpacie, gdzie odsetek zaszczepionych wyniósł zaledwie 9,46 procent, a także Lubelszczyzna – 10,96 procent. Dane te wskazują, że problemem nie jest wyłącznie poziom świadomości rodziców i młodzieży, lecz także organizacja i dostępność programu na poziomie lokalnym.

Program jest ogromnym krokiem w stronę realnej profilaktyki nowotworowej, ale wymaga konsekwentnych działań, aby nie zatrzymał się na obecnym poziomie. Jak podkreślono podczas obrad: „Z podsumowania tego pierwszego roku, bym powiedziała, jesteśmy dosyć zadowoleni, bo ten pierwszy rok pokazuje, że możemy mówić o pewnym sukcesie organizacyjnym i finansowym na pewno, ale również o wyraźnym sygnale społecznym, że coraz więcej rodziców decyduje się na szczepienie swoich dzieci. I zdajemy sobie sprawę, że ten próg 18–20% zaszczepionych w roczniku to dopiero początek”.

W dyskusji zwracano uwagę, że tak niskie wskaźniki wyszczepienia nie mogą satysfakcjonować, jeśli Polska chce nawiązać do standardów krajów zachodnich, gdzie odsetek objętych szczepieniem dziewcząt i chłopców przekracza 70, a nawet 80 procent. Brak wyrównania tych różnic będzie skutkował narastaniem nierówności zdrowotnych, a w praktyce – większą liczbą zachorowań i zgonów w regionach, gdzie szczepienia nie zostały odpowiednio przeprowadzone.

Eksperci wskazywali także na wyzwania logistyczne i społeczne. Z jednej strony ogromną barierą jest brak wystarczającej liczby kampanii edukacyjnych skierowanych do rodziców. Z badań opinii wynika, że część dorosłych wciąż nie ma świadomości, że HPV to nie tylko problem kobiet, a szczepienia obejmują zarówno dziewczęta, jak i chłopców. „Musimy cały czas wszyscy skupiać się na upowszechnianiu wiedzy, że to nie tylko rak szyjki macicy, ale także choroby, na które po prostu mogą zachorować chłopcy” – podkreśliła Paulina Piechna-Więckiewicz, przedstawicielka Ministerstwa Edukacji.

Z drugiej strony zwracano uwagę, że same szkoły nie zawsze są przygotowane organizacyjnie, aby szczepienia przeprowadzać sprawnie i bez dodatkowych trudności. Kwestie finansowe również odgrywają istotną rolę. Choć szczepienia są bezpłatne, to część samorządów wskazywała, że konieczne jest wsparcie organizacyjne, a w niektórych przypadkach dodatkowe nakłady, aby zapewnić odpowiednią liczbę punktów szczepień i kadrę medyczną. Wskazywano także, że program wymaga stabilnego finansowania w kolejnych latach, aby nie powtórzył się scenariusz z innych dziedzin zdrowia publicznego, gdzie dobre inicjatywy kończyły się po krótkim okresie pilotażu.

Podczas posiedzenia pojawiły się także głosy ze strony środowisk pacjenckich – „Każdy z nas ma w rodzinie kogoś, kto chorował, choruje lub prawdopodobnie zachoruje na nowotwór. I najczęściej to, o czym wtedy myślimy, to to, że oddalibyśmy wszystko za cudowny lek albo za szczepienie, które będzie temu zapobiegać. No a właśnie o takich szczepieniach mówimy”

Po roku działania programu szczepień w szkołach widać wyraźnie, że sukces nie jest jeszcze przesądzony. Pierwsze dane pokazują, że możliwe jest szybkie zwiększenie odsetka zaszczepionych, czego dowodem są niektóre roczniki, gdzie wyniki przekroczyły 30 procent. Równocześnie jednak różnice terytorialne i zbyt niski średni wskaźnik dla całego kraju dowodzą, że bez intensywnej kampanii informacyjnej i lepszej koordynacji działań program nie osiągnie swojego potencjału. To od decyzji polityków, lekarzy, dyrektorów szkół i samorządowców zależy, czy w kolejnych latach Polska zbliży się do poziomu krajów, które dzięki szczepieniom praktycznie wyeliminowały problem nowotworów szyjki macicy i znacznie ograniczyły inne choroby związane z wirusem HPV.

Artykuł powstał na bazie posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Wirusowi HPV i Chorobom z nim Powiązanym z 24 września 2025 roku. Cytowane wypowiedzi pochodzą z zapisu wideo tego posiedzenia.

Raport o szczepieniach przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV):

https://ezdrowie.gov.pl/portal/home/badania-i-dane/raport-o-szczepieniach-przeciwko-wirusowi-brodawczaka-ludzkiego-hpv