Medicalpress
W ostatnich dniach pisaliśmy o kryzysie w polskim pielęgniarstwie i opiece nad osobami starszymi, który eksperci określili jako „punkt krytyczny” systemu. Braki kadrowe, niedofinansowanie i niewykonalne normy zatrudnienia sprawiają, że nawet najlepiej zaprojektowane programy opiekuńcze pozostają na papierze. Na tym tle szczególnie istotnie wybrzmiewa inicjatywa, która może stać się częścią rozwiązania tego problemu – nowa uczelnia medyczna, mająca przygotować przyszłe pokolenia pielęgniarek, fizjoterapeutów i menedżerów zdrowia do pracy w realiach zmieniającego się systemu ochrony zdrowia.
W dobie starzejącego się społeczeństwa Polska będzie potrzebowała nie tylko więcej kadr medycznych, ale też tego, by te osoby były przygotowane do pracy w obliczu wyzwań zmieniającego się rynku ochrony zdrowia. Wśród nich jest m.in. zapotrzebowanie na wysokie kompetencje pielęgniarek. Potrzebni będą również menedżerowie gotowi do zarządzania podmiotami ochrony zdrowia w dobie koniecznej reformy szpitalnictwa oraz otwarci na wdrażanie innowacji technologicznych. Odpowiedzią na te potrzeby ma być oferta pierwszej polskiej uczelni prowadzonej przez podmiot medyczny.

– Największym wyzwaniem związanym z kształceniem kadry medycznej w Polsce jest dysproporcja pomiędzy utrzymującym się niedoborem kadr medycznych a zwiększającym się zapotrzebowaniem społeczeństwa na prace tych kadr. Społeczeństwo ma coraz więcej problemów zdrowotnych, również złożonych. To społeczeństwo się starzeje. Kadry medyczne za tym nie nadążają. W sposób naturalny wpisujemy się więc w potrzebę Polaków związaną z utrzymywaniem zdrowia i życia naszych rodaków, naszego społeczeństwa – mówi agencji Newseria dr n. med. Krzysztof Kurek, rektor Wyższej Szkoły Nauk Medycznych w Warszawie, prowadzonej przez Grupę LUX MED, która zainaugurowała właśnie swój pierwszy rok akademicki.

Według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego do 2050 roku nawet 40 proc. społeczeństwa mogą stanowić osoby w wieku 60 lat i więcej. Z raportu „Analizy kadrowe pielęgniarek”, przygotowanego na zlecenie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, wynika, że aby można było zaspokoić potrzeby społeczeństwa na opiekę pielęgniarską w perspektywie najbliższych 15 lat, liczba pielęgniarek powinna się zwiększyć o 240 tys. Tych pracujących z pacjentem jest w Polsce obecnie 216 tys. – do progu, jakim cechują się efektywne systemy ochrony zdrowia, już dziś brakuje nam 160 tys. osób w tym zawodzie.

– Największe braki kadrowe są w specjalizacjach wiodących w procesie opieki nad pacjentem, czyli w zakresie lekarzy, a także pielęgniarstwa – te już adresujemy naszymi studiami i działalnością uczelni. Tym, co będziemy podkreślać, kształcąc przyszłych profesjonalistów medycznych, jest natomiast potrzeba interdyscyplinarności. To potrzeba elastycznego wykorzystywania kompetencji profesjonalistów medycznych, potrzeba wspólnego i skoordynowanego działania profesjonalistów medycznych na rzecz pacjenta. Podkreślamy, że opieka nad pacjentem to nie jest gra indywidualna, to jest gra zespołowa, gra dobrze rozumiejących się i uzupełniających profesjonalistów medycznych. Temu będziemy poświęcać znaczną część programu kształcenia naszej uczelni – wskazuje dr Krzysztof Kurek.

Z danych OZZPiP wynika, że ponad 100 tys. polskich pielęgniarek posiada specjalizację. Najpopularniejszymi są pielęgniarstwo anestezjologiczne i intensywnej opieki oraz pielęgniarstwo chirurgiczne. Łącznie odpowiadają one za około 35 proc. specjalizacji. W Polsce toczy się dyskusja na temat rozszerzenia uprawnień pielęgniarek tak, by więcej decyzji mogły one podejmować samodzielnie.

– Rola pielęgniarek bardzo intensywnie się zmienia. Mam nadzieję, że wkrótce zmieni się jeszcze bardziej, bo coraz głośniej mówimy w Polsce o pielęgniarstwie zaawansowanej praktyki, modelu opieki nad pacjentem, który już dawno wdrożyły kraje wysoko rozwinięte, np. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania. To jest model, w którym nadaje się dodatkowe kompetencje pielęgniarkom. To nie jest nowe zjawisko. Są liczne badania naukowe pokazujące, że to jest model efektywny dla systemu, również z perspektywy finansowania, ale też niezwykle dobrze odbierany przez pacjentów i pracowników, czyli pielęgniarki i lekarzy, bo to też jest ważne w tej całej ocenie – mówi dr n. o zdr. Monika Tomaszewska, dyrektorka Instytutu Pielęgniarstwa w WSNM.

W Polsce działa Koalicja na rzecz Bezpieczeństwa Szpitali, w ramach której pracuje Grupa Robocza ds. zaawansowanej praktyki pielęgniarskiej. W ocenie członków tej grupy efektywna współpraca między pielęgniarkami a lekarzami przekłada się na poprawę wyników leczenia, wyższą satysfakcję pacjentów i optymalizację kosztów.

Potwierdzają to przykłady państw, w których zaawansowana praktyka już została wdrożona. W USA personel pielęgniarski, po odbyciu przeszkolenia i certyfikacji, jest uprawniony na przykład do implantacji centralnych cewników naczyniowych (PICC) oraz cewników pośrednich. Liczba udanych zabiegów PICC wykonywanych przez pielęgniarki sięga w jednym z tamtejszych ośrodków nawet 90 proc. Pielęgniarki procedurę tę wykonują również w Wielkiej Brytanii. Z badań przeprowadzonych w szpitalu w szkockim Raigmore wynika, że scedowanie na nie tego zadania pozwoliło zredukować koszt procedury nawet o jedną czwartą – dzięki szybszej realizacji i mniejszej liczbie powikłań.

 Musimy dobrze przygotować przyszłe kadry medyczne do nowych ról czy do nowego modelu opieki nad pacjentem. O ile, mówiąc o pielęgniarstwie zaawansowanej praktyki, skupiamy się na studiach II stopnia, o tyle już na pierwszych powinniśmy uczyć studentów współpracy zespołowej – wyjaśnia dr Monika Tomaszewska. – Takie elementy połączone z nowoczesnymi technologiami chcemy pokazywać w naszej uczelni i wierzę, że jeżeli będziemy to robić od pierwszego dnia nauczania, to będzie to przynosiło efekty. Dodatkowo jeszcze wprowadziliśmy model tutora, mentora – osoby, która spośród danej grupy profesjonalistów medycznych jest ceniona, najwyżej oceniana, ale też jest za pan brat z innowacjami. Ona będzie ze studentem przez całe trzy lata jego studiów.

Niedobór kadr jest jednym z najważniejszych problemów polskiego systemu ochrony zdrowia, ale nie jedynym. Ma to odzwierciedlenie w priorytetach, nakreślonych we wrześniu podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia, przez nowe kierownictwo resortu zdrowia. Dwa z trzech filarów, określonych przez Jolantę Sobierańską-Grendę i jej współpracowników, dotyczą zarządzania ochroną zdrowia. Chodzi o zreformowanie sieci szpitali i cyfryzację. Rynek będzie więc potrzebował w najbliższych latach specjalistów zarządzania w ochronie zdrowia, którzy będą wiedzieli, jak sięgać po narzędzia takie jak konsolidacja i restrukturyzacja oraz będą otwarci na wdrażanie nowych technologii. WSNM chce odpowiedzieć na te wyzwania ofertą studiów podyplomowych.

– Chcemy rozwijać u naszych studentów umiejętność łączenia kompetencji społecznych, analitycznych i technicznych, aby dobrze radzili sobie w różnych sytuacjach biznesowych i w różnych rolach. Dlatego też będziemy ich uczyć zarówno przywództwa, komunikacji, czyli kompetencji miękkich, jak również krytycznego myślenia opartego o fakty i dane. Będziemy zwiększać też ich wiedzę na temat nowych technologii. Bardzo ważne jest rozumienie otoczenia, w którym funkcjonuje podmiot medyczny. Spojrzymy też na samego lidera, który powinien nie tylko być otwarty na zmiany, ale powinien umieć kwestionować swoje przekonania i sposoby pracy oraz być inicjatorem tych zmian – zapewnia Mirosław Suszek, kierownik studiów podyplomowych nowoczesne zarządzanie w ochronie zdrowia w WSNM.

WSNM w pierwszym roku akademickim uruchomiła dwa kierunki: fizjoterapia i pielęgniarstwo I stopnia oraz dwa w kształceniu podyplomowym – poza nowoczesnym zarządzaniem jest to zarządzanie jakością w ochronie zdrowia. W przyszłości uczelnia planuje uruchomić też studia dla przyszłych ratowników medycznych, elektroradiologów i higienistów stomatologicznych.

Kształcenie kadr medycznych, które rozumieją potrzeby pacjentów w starzejącym się społeczeństwie i potrafią współpracować w interdyscyplinarnych zespołach, może stać się jednym z kluczowych elementów reformy polskiej ochrony zdrowia. Jednak, jak pokazuje dyskusja podczas ostatniego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Pielęgniarek i Położnych, bez systemowych zmian finansowania i realnego wsparcia dla istniejących placówek edukacyjnych oraz opiekuńczych nawet najlepsze programy kształcenia mogą nie wystarczyć.

O problemach, które już dziś dotykają polskie pielęgniarstwo i opiekę nad seniorami, pisaliśmy w artykule:
„Polskie pielęgniarstwo i opieka nad osobami starszymi znalazły się w punkcie krytycznym”

Źródło: Newseria

Ruszaj się, otaczaj ludźmi, pij dużo wody, jedz zdrowo, badaj słuch i wzrok – radzi Agnieszka Skoczylas, geriatra, starszy asystent w Klinice i Poliklinice Geriatrii, Narodowy Instytut Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji. Co ciekawe, człowiek w bardzo dojrzałym wieku często nie powinien mniej solić.
Geriatra patrzy na pacjenta holistycznie?

Zdecydowanie. Szkoda, że geriatria w Polsce jest kojarzona tylko z zakładami opiekuńczo-leczniczymi, z medycyną paliatywną. To błąd. Większość geriatrów jest internistami lub ma solidne przygotowanie internistyczne. Czasami ma dodatkową specjalizację w szczegółowej dziedzinie interny, a w trakcie szkolenia wiedzę uzupełnia o elementy psychiatrii, neurologii, rehabilitacji, opieki nad chorymi z ranami przewlekłymi, chirurgii, urologii, czy onkologii.

Geriatra ma spojrzeć na pacjenta nie tylko holistycznie, ale również ma zidentyfikować jego główne problemy: polipragmazję czy tzw. wielkie zespoły geriatryczne. Zwracamy uwagę na choroby otępienne, na upadki i ich konsekwencje, w tym tak zwany zespół poupadkowy. Zajmujemy się przyczynami omdleń, spadkiem sprawności funkcjonalnej, sarkopenią, czyli patologicznym niedoborem mięśni, ale także nietrzymaniem moczu. Rozpoznajemy depresję, leczymy zaburzenia psychiczne w zespołach otępiennym. Ważnym elementem naszej diagnostyki jest zespół kruchości. Objawia się postępującym osłabieniem, poczuciem wyczerpania, uciekania sił, utratą masy ciała. To nie jest jednostka chorobowa, ale stan wyczerpania rezerw organizmu, który powoduje, że pacjenci w wieku podeszłym nawet na wydawałoby się niegroźne schorzenia czy czynniki stresowe, zaburzenia homeostazy organizmu, reagują bardzo gwałtownie. To ta sytuacja, gdy pacjent ma zaburzenia równowagi z powodu przyjmowanych leków, np. obniżających ciśnienie, następnie poprzez spadki ciśnienia traci w trakcie terapii zdolności funkcjonalne – chodzi mu się coraz trudnej, kręci mu się w głowie, upada, łamie szyjkę kości udowej, bo ma dodatkowo osteoporozę i kładzie się do łóżka. Jeśli uda się go zoperować i uruchomić po operacji wszczepienia protezy stawu biodrowego, to jest duży sukces. Jeśli jest to pacjent mający wiele chorób, obciążony, bardzo często niedożywiony, nie ma rezerw, z których mógłby korzystać w okresie zdrowienia po operacji, zaczyna chorować coraz bardziej, leczenie wikła się, pacjent staje się osobą leżącą i wkrótce umiera, najczęściej z powodu zapalenia płuc. Zespół kruchości trzeba rozpoznawać i należy mu zapobiegać,  a szczególną uwagę trzeba zwrócić na niedożywienie i sarkopenię.

W Instytucie prowadzicie właśnie projekt finansowany z funduszy norweskich mający pomóc w wykrywaniu zespołu kruchości.

Tak, jest to projekt poświęcony wykrywaniu zespołu kruchości, niedożywienia i sarkopenii u pacjentów po 60. roku życia. Będzie prowadzony wraz z naszymi partnerami w czterech województwach. Można się zgłosić do wybranych POZ i nie ma w tym przypadku znaczenia, czy jest się zapisanym do danej przychodni, czy nie. Już wkrótce będą informacje na naszych stronach internetowych. Lekarze rodzinni za pomocą zestawu narzędzi diagnostycznych będą mogli wyodrębnić grupę pacjentów najbardziej zagrożonych tymi stanami. Wyszukujemy takich pacjentów, włączamy im interwencję żywieniową, odpowiedni program rehabilitacyjny. Pacjent ma wówczas szansę na dłuższe i lepsze życie. To jest właśnie cel geriatrii.

Skoro jest pediatria, logiczne, że musi być geriatria. Na Śląsku przeprowadzono badania, z których wynika, że dzięki sensownemu prowadzeniu starszej osoby przez geriatrę, oszczędza się 1700 zł w skali roku. Choćby z powodu redukcji leków i powikłań po nich, o czym pani mówiła.

Oszczędności są dużo większe. Jeśli np. osobie o wysokim ryzyku upadków zalecimy używanie chodzika i dzięki temu zapobiegniemy jednemu upadkowi, zapobiegniemy tym samym jednemu złamaniu szyjki kości udowej, ominiemy konieczność wszczepienia jednej endoprotezy, a więc unikniemy kosztownej operacji. Koszty leczenia powikłań pooperacyjnych, dalszych hospitalizacji, leków są wysokie, a należy jeszcze dodać koszty społeczne, związane z opieką nad całkowicie zależnym, leżącym pacjentem, jeżeli leczenie się nie powiedzie.

Co tu dużo mówić, geriatrów jest za mało, ok. 500 na tak duży kraj, gdzie jest coraz więcej ludzi starych.

Z map potrzeb zdrowotnych z 2019 roku wynika, że w woj. mazowieckim było tylko 8 oddziałów geriatrycznych. W woj. warmińsko-mazurskim w ogóle nie ma takich oddziałów, a w podlaskim jest jeden, w lubelskim – 3. Najwięcej jest w woj śląskim, aż 12. Ważne jest zachęcenie lekarzy do odbywania specjalizacji geriatrycznej oraz przesuwanie ciężaru opieki w kierunku poradni i POZ.

Trzeba wyszukiwać pacjentów 60 plus narażonych na pogorszenie stanu zdrowia i dać lekarzom rodzinnym odpowiednie narzędzia do przeprowadzenia oceny, wzmocnić ich kompetencje, aby  wyselekcjonować pacjentów już teraz wymagających opieki geriatry, zanim dojdzie do większych powikłań. Taki pacjent będzie mógł być prowadzony przez lekarza rodzinnego po ustaleniu kompleksowego planu leczenia przez geriatrę. Pierwsze tego typu zmiany wprowadza właśnie realizowany przez nas projekt z funduszy norweskich. Pod kierunkiem prof. Tomasza Targowskiego jako konsultanta krajowego ds. geriatrii będziemy realizować w naszym Instytucie program przekazywania niezbędnych umiejętności lekarzom rodzinnym.

Zalecenia dla pacjentów: ruch, kontakty społeczne, picie, dieta, badanie słuchu i wzroku. Czy o czymś zapomniałam?

Dobrze to pani wypunktowała. Ruch powinien być umiarkowany, co najmniej 3 razy w tygodniu 150 minut łącznie. Zalecamy pacjentom, żeby ruch był jak najczęstszy. Spacery, wchodzenie pod górkę, podnoszenie półlitrowej butelki z wodą, odpychanie się rękami od ściany, słowem najróżniejsze ćwiczenia równowagi, siły mięśni i koordynacji, ćwiczenia z piłką, przetaczanie jej, rozciąganie gumy rehabilitacyjnej.

A kontakty społeczne?

Są bardzo ważne. Gwarantują nam zachowanie dłużej sprawności umysłowej. W trakcie badań przesiewowych u naszych pacjentów w Klinice Geriatrii i w poradni przyklinicznej obserwujemy bardzo gwałtowny wzrost rozpoznań otępień – u ludzi zamkniętych przez dwa ostatnie lata  i pozbawionych kontaktów z najbliższymi w czasie pandemii. W profilaktyce jednym z ważniejszych czynników jest utrzymywanie więzi. Człowiek potrzebuje ich, jest istotą duchową, myśli, więc musi mieć możliwość wymiany doświadczeń. Musi ćwiczyć pamięć, robić coś nowego i wtedy jest w stanie dłużej zachować zdrowie fizyczne i umysłowe. Polecamy wszelkiego rodzaju aktywności: czytanie, rozwiązywanie prostych zadań matematycznych na poziomie drugiej, trzeciej klasy szkoły podstawowej, ćwiczenia wymowy, łamańce językowe, kolorowanki, granie w planszówki, warcaby, słuchanie muzyki, co bardzo wspomaga funkcje ośrodkowego układu nerwowego – kojarzenie i pamięć. Polecamy nie tylko krzyżówki, bo one są odtwórcze, a chodzi o to, żeby mózg był cały czas stymulowany różnego rodzaju bodźcami.

A picie?

Nawodnienie jest bardzo ważne. Osoby starsze często nie odczuwają pragnienia. Unikają leków moczopędnych zalecanych w niewydolności serca bądź stosowanych w terapii nadciśnienia tętniczego z powodu nietrzymania moczu, zwłaszcza panie. Zapewnienie odpowiedniej ilości płynów gwarantuje prawidłowe wypełnienie naczyń krwionośnych, zmniejsza ryzyko spadków ciśnienia i omdleń oraz upadków.

Dieta powinna być urozmaicona, a dieta cukrzycowa to tak naprawdę dieta zdrowego człowieka, a więc bogata w białko i węglowodany złożone zawarte w warzywach i w mniejszej ilości w owocach. Powinna mieć dużo kwasów omega 3, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, zawartych w tłuszczach roślinnych, takich jak oliwa z oliwek czy olej lniany oraz w rybach, zwłaszcza tych morskich. Nie należy unikać mięsa, ponieważ jest bogatym źródłem białka i wit. B12, ważnej dla procesów pamięciowych. Warunek jest taki, że ograniczamy mięso czerwone, sięgamy po mięso z  indyka, kurczaka. Najlepsze są produkty nieprzetworzone, nie te gotowce kupione w sklepie, lecz przygotowane w domu, bez konserwantów.

Co z solą?

W diecie osób starszych nie unikamy jej! Bardzo częste zalecenie kardiologów brzmi: proszę mniej solić, ciśnienie spadnie. Owszem, spada, ale u osoby starszej mechanizmy oszczędzające sód nie są aż tak silne i dobrze funkcjonujące jak u osoby w wieku średnim. Osoba starsza ma tendencje do hyponatremii, czyli spadku stężenia sodu w surowicy krwi. To powoduje nie tylko zmniejszenie ciśnienia tętniczego, ale zmniejsza je patologiczne. To sprzyja upadkom, zaburzeniom świadomości z majaczeniem włącznie, a w ciężkich przypadkach pojawiają się drgawki. Dlatego należy pacjentowi pozwolić solić, zwłaszcza jeśli przyjmuje leki moczopędne, które wypłukują sód.

Mówiła pani o nietrzymaniu moczu u kobiet. Co robić, by temu zapobiec? Czy w pewnym momencie mięśnie wysiadają?

Tak, mięśnie brzucha i miednicy wysiadają, ale można je ćwiczyć. Młode kobiety są tego uczone po porodzie. Tak samo pewne ćwiczenia polecamy seniorkom. Najważniejsza jest profilaktyka. Bardzo częstą przyczyną nietrzymania moczu jest wypadanie macicy. Najlepiej udać się do poradni uroginekologicznej, która oceni przyczynę nietrzymania moczu: nietrzymanie wysiłkowe, nietrzymanie typu parć naglących czy nietrzymanie z przepełnienia pęcherza. Uroginekolog ma większe niż geriatra możliwości leczenia zabiegowego i może wykonać badania czynnościowe pęcherza moczowego.

A co z badaniami słuchu i wzroku?

Jak najbardziej są konieczne. Jeśli mamy niesprawne dwa główne elementy kontaktu ze światem, te wypustki mózgu, bo zarówno nerw wzrokowy jak i słuchowy są bezpośrednio kontaktującymi się ze światem zewnętrznym elementami, jeśli zaniedbamy te dwa ośrodki, to jasne, że nasze zdolności umysłowe będą gorsze. Słuch psuje się z wiekiem. W niektórych przypadkach może pomóc aparat, w innych operacja. Najpierw jednak warto poprosić lekarza rodzinnego, żeby zajrzał do ucha. Czasem wystarczy je przepłukać z zalegającej wydzieliny. Bywa i tak, że po dobraniu odpowiedniego aparatu słuchowego pacjent podejrzewany o otępienie nagle zaczyna rozumieć wszystko, co się do niego mówi i prawidłowo wypada w testach funkcji poznawczych. Problem z widzeniem może być z powodu nieleczonej zaćmy, źle dobranych okularów, co może powodować nie tylko trudności w czytaniu, ale trudności z poruszaniem się przestrzennym, trudności z oceną, czy nogę podnieść wyżej czy niżej, w jaki sposób ominąć przeszkodę. To również sprzyja upadkom, a upadek dla starszego człowieka – prawie zawsze oznacza kłopoty.

Źródło: Serwis Zdrowie

Ruszaj się, otaczaj ludźmi, pij dużo wody, jedz zdrowo, badaj słuch i wzrok – radzi Agnieszka Skoczylas, geriatra, starszy asystent w Klinice i Poliklinice Geriatrii, Narodowy Instytut Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji. Co ciekawe, człowiek w bardzo dojrzałym wieku często nie powinien mniej solić.
Geriatra patrzy na pacjenta holistycznie?

Zdecydowanie. Szkoda, że geriatria w Polsce jest kojarzona tylko z zakładami opiekuńczo-leczniczymi, z medycyną paliatywną. To błąd. Większość geriatrów jest internistami lub ma solidne przygotowanie internistyczne. Czasami ma dodatkową specjalizację w szczegółowej dziedzinie interny, a w trakcie szkolenia wiedzę uzupełnia o elementy psychiatrii, neurologii, rehabilitacji, opieki nad chorymi z ranami przewlekłymi, chirurgii, urologii, czy onkologii.

Geriatra ma spojrzeć na pacjenta nie tylko holistycznie, ale również ma zidentyfikować jego główne problemy: polipragmazję czy tzw. wielkie zespoły geriatryczne. Zwracamy uwagę na choroby otępienne, na upadki i ich konsekwencje, w tym tak zwany zespół poupadkowy. Zajmujemy się przyczynami omdleń, spadkiem sprawności funkcjonalnej, sarkopenią, czyli patologicznym niedoborem mięśni, ale także nietrzymaniem moczu. Rozpoznajemy depresję, leczymy zaburzenia psychiczne w zespołach otępiennym. Ważnym elementem naszej diagnostyki jest zespół kruchości. Objawia się postępującym osłabieniem, poczuciem wyczerpania, uciekania sił, utratą masy ciała. To nie jest jednostka chorobowa, ale stan wyczerpania rezerw organizmu, który powoduje, że pacjenci w wieku podeszłym nawet na wydawałoby się niegroźne schorzenia czy czynniki stresowe, zaburzenia homeostazy organizmu, reagują bardzo gwałtownie. To ta sytuacja, gdy pacjent ma zaburzenia równowagi z powodu przyjmowanych leków, np. obniżających ciśnienie, następnie poprzez spadki ciśnienia traci w trakcie terapii zdolności funkcjonalne – chodzi mu się coraz trudnej, kręci mu się w głowie, upada, łamie szyjkę kości udowej, bo ma dodatkowo osteoporozę i kładzie się do łóżka. Jeśli uda się go zoperować i uruchomić po operacji wszczepienia protezy stawu biodrowego, to jest duży sukces. Jeśli jest to pacjent mający wiele chorób, obciążony, bardzo często niedożywiony, nie ma rezerw, z których mógłby korzystać w okresie zdrowienia po operacji, zaczyna chorować coraz bardziej, leczenie wikła się, pacjent staje się osobą leżącą i wkrótce umiera, najczęściej z powodu zapalenia płuc. Zespół kruchości trzeba rozpoznawać i należy mu zapobiegać,  a szczególną uwagę trzeba zwrócić na niedożywienie i sarkopenię.

W Instytucie prowadzicie właśnie projekt finansowany z funduszy norweskich mający pomóc w wykrywaniu zespołu kruchości.

Tak, jest to projekt poświęcony wykrywaniu zespołu kruchości, niedożywienia i sarkopenii u pacjentów po 60. roku życia. Będzie prowadzony wraz z naszymi partnerami w czterech województwach. Można się zgłosić do wybranych POZ i nie ma w tym przypadku znaczenia, czy jest się zapisanym do danej przychodni, czy nie. Już wkrótce będą informacje na naszych stronach internetowych. Lekarze rodzinni za pomocą zestawu narzędzi diagnostycznych będą mogli wyodrębnić grupę pacjentów najbardziej zagrożonych tymi stanami. Wyszukujemy takich pacjentów, włączamy im interwencję żywieniową, odpowiedni program rehabilitacyjny. Pacjent ma wówczas szansę na dłuższe i lepsze życie. To jest właśnie cel geriatrii.

Skoro jest pediatria, logiczne, że musi być geriatria. Na Śląsku przeprowadzono badania, z których wynika, że dzięki sensownemu prowadzeniu starszej osoby przez geriatrę, oszczędza się 1700 zł w skali roku. Choćby z powodu redukcji leków i powikłań po nich, o czym pani mówiła.

Oszczędności są dużo większe. Jeśli np. osobie o wysokim ryzyku upadków zalecimy używanie chodzika i dzięki temu zapobiegniemy jednemu upadkowi, zapobiegniemy tym samym jednemu złamaniu szyjki kości udowej, ominiemy konieczność wszczepienia jednej endoprotezy, a więc unikniemy kosztownej operacji. Koszty leczenia powikłań pooperacyjnych, dalszych hospitalizacji, leków są wysokie, a należy jeszcze dodać koszty społeczne, związane z opieką nad całkowicie zależnym, leżącym pacjentem, jeżeli leczenie się nie powiedzie.

Co tu dużo mówić, geriatrów jest za mało, ok. 500 na tak duży kraj, gdzie jest coraz więcej ludzi starych.

Z map potrzeb zdrowotnych z 2019 roku wynika, że w woj. mazowieckim było tylko 8 oddziałów geriatrycznych. W woj. warmińsko-mazurskim w ogóle nie ma takich oddziałów, a w podlaskim jest jeden, w lubelskim – 3. Najwięcej jest w woj śląskim, aż 12. Ważne jest zachęcenie lekarzy do odbywania specjalizacji geriatrycznej oraz przesuwanie ciężaru opieki w kierunku poradni i POZ.

Trzeba wyszukiwać pacjentów 60 plus narażonych na pogorszenie stanu zdrowia i dać lekarzom rodzinnym odpowiednie narzędzia do przeprowadzenia oceny, wzmocnić ich kompetencje, aby  wyselekcjonować pacjentów już teraz wymagających opieki geriatry, zanim dojdzie do większych powikłań. Taki pacjent będzie mógł być prowadzony przez lekarza rodzinnego po ustaleniu kompleksowego planu leczenia przez geriatrę. Pierwsze tego typu zmiany wprowadza właśnie realizowany przez nas projekt z funduszy norweskich. Pod kierunkiem prof. Tomasza Targowskiego jako konsultanta krajowego ds. geriatrii będziemy realizować w naszym Instytucie program przekazywania niezbędnych umiejętności lekarzom rodzinnym.

Zalecenia dla pacjentów: ruch, kontakty społeczne, picie, dieta, badanie słuchu i wzroku. Czy o czymś zapomniałam?

Dobrze to pani wypunktowała. Ruch powinien być umiarkowany, co najmniej 3 razy w tygodniu 150 minut łącznie. Zalecamy pacjentom, żeby ruch był jak najczęstszy. Spacery, wchodzenie pod górkę, podnoszenie półlitrowej butelki z wodą, odpychanie się rękami od ściany, słowem najróżniejsze ćwiczenia równowagi, siły mięśni i koordynacji, ćwiczenia z piłką, przetaczanie jej, rozciąganie gumy rehabilitacyjnej.

A kontakty społeczne?

Są bardzo ważne. Gwarantują nam zachowanie dłużej sprawności umysłowej. W trakcie badań przesiewowych u naszych pacjentów w Klinice Geriatrii i w poradni przyklinicznej obserwujemy bardzo gwałtowny wzrost rozpoznań otępień – u ludzi zamkniętych przez dwa ostatnie lata  i pozbawionych kontaktów z najbliższymi w czasie pandemii. W profilaktyce jednym z ważniejszych czynników jest utrzymywanie więzi. Człowiek potrzebuje ich, jest istotą duchową, myśli, więc musi mieć możliwość wymiany doświadczeń. Musi ćwiczyć pamięć, robić coś nowego i wtedy jest w stanie dłużej zachować zdrowie fizyczne i umysłowe. Polecamy wszelkiego rodzaju aktywności: czytanie, rozwiązywanie prostych zadań matematycznych na poziomie drugiej, trzeciej klasy szkoły podstawowej, ćwiczenia wymowy, łamańce językowe, kolorowanki, granie w planszówki, warcaby, słuchanie muzyki, co bardzo wspomaga funkcje ośrodkowego układu nerwowego – kojarzenie i pamięć. Polecamy nie tylko krzyżówki, bo one są odtwórcze, a chodzi o to, żeby mózg był cały czas stymulowany różnego rodzaju bodźcami.

A picie?

Nawodnienie jest bardzo ważne. Osoby starsze często nie odczuwają pragnienia. Unikają leków moczopędnych zalecanych w niewydolności serca bądź stosowanych w terapii nadciśnienia tętniczego z powodu nietrzymania moczu, zwłaszcza panie. Zapewnienie odpowiedniej ilości płynów gwarantuje prawidłowe wypełnienie naczyń krwionośnych, zmniejsza ryzyko spadków ciśnienia i omdleń oraz upadków.

Dieta powinna być urozmaicona, a dieta cukrzycowa to tak naprawdę dieta zdrowego człowieka, a więc bogata w białko i węglowodany złożone zawarte w warzywach i w mniejszej ilości w owocach. Powinna mieć dużo kwasów omega 3, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, zawartych w tłuszczach roślinnych, takich jak oliwa z oliwek czy olej lniany oraz w rybach, zwłaszcza tych morskich. Nie należy unikać mięsa, ponieważ jest bogatym źródłem białka i wit. B12, ważnej dla procesów pamięciowych. Warunek jest taki, że ograniczamy mięso czerwone, sięgamy po mięso z  indyka, kurczaka. Najlepsze są produkty nieprzetworzone, nie te gotowce kupione w sklepie, lecz przygotowane w domu, bez konserwantów.

Co z solą?

W diecie osób starszych nie unikamy jej! Bardzo częste zalecenie kardiologów brzmi: proszę mniej solić, ciśnienie spadnie. Owszem, spada, ale u osoby starszej mechanizmy oszczędzające sód nie są aż tak silne i dobrze funkcjonujące jak u osoby w wieku średnim. Osoba starsza ma tendencje do hyponatremii, czyli spadku stężenia sodu w surowicy krwi. To powoduje nie tylko zmniejszenie ciśnienia tętniczego, ale zmniejsza je patologiczne. To sprzyja upadkom, zaburzeniom świadomości z majaczeniem włącznie, a w ciężkich przypadkach pojawiają się drgawki. Dlatego należy pacjentowi pozwolić solić, zwłaszcza jeśli przyjmuje leki moczopędne, które wypłukują sód.

Mówiła pani o nietrzymaniu moczu u kobiet. Co robić, by temu zapobiec? Czy w pewnym momencie mięśnie wysiadają?

Tak, mięśnie brzucha i miednicy wysiadają, ale można je ćwiczyć. Młode kobiety są tego uczone po porodzie. Tak samo pewne ćwiczenia polecamy seniorkom. Najważniejsza jest profilaktyka. Bardzo częstą przyczyną nietrzymania moczu jest wypadanie macicy. Najlepiej udać się do poradni uroginekologicznej, która oceni przyczynę nietrzymania moczu: nietrzymanie wysiłkowe, nietrzymanie typu parć naglących czy nietrzymanie z przepełnienia pęcherza. Uroginekolog ma większe niż geriatra możliwości leczenia zabiegowego i może wykonać badania czynnościowe pęcherza moczowego.

A co z badaniami słuchu i wzroku?

Jak najbardziej są konieczne. Jeśli mamy niesprawne dwa główne elementy kontaktu ze światem, te wypustki mózgu, bo zarówno nerw wzrokowy jak i słuchowy są bezpośrednio kontaktującymi się ze światem zewnętrznym elementami, jeśli zaniedbamy te dwa ośrodki, to jasne, że nasze zdolności umysłowe będą gorsze. Słuch psuje się z wiekiem. W niektórych przypadkach może pomóc aparat, w innych operacja. Najpierw jednak warto poprosić lekarza rodzinnego, żeby zajrzał do ucha. Czasem wystarczy je przepłukać z zalegającej wydzieliny. Bywa i tak, że po dobraniu odpowiedniego aparatu słuchowego pacjent podejrzewany o otępienie nagle zaczyna rozumieć wszystko, co się do niego mówi i prawidłowo wypada w testach funkcji poznawczych. Problem z widzeniem może być z powodu nieleczonej zaćmy, źle dobranych okularów, co może powodować nie tylko trudności w czytaniu, ale trudności z poruszaniem się przestrzennym, trudności z oceną, czy nogę podnieść wyżej czy niżej, w jaki sposób ominąć przeszkodę. To również sprzyja upadkom, a upadek dla starszego człowieka – prawie zawsze oznacza kłopoty.

Źródło: Serwis Zdrowie