Medicalpress

Migrena przestaje być chorobą, którą leczy się dopiero wtedy, gdy pojawia się silny ból głowy. Coraz lepsze poznanie mechanizmów odpowiedzialnych za rozwój choroby, pojawienie się nowych terapii oraz rosnąca liczba danych naukowych sprawiają, że celem leczenia staje się dziś nie tylko przerywanie kolejnych napadów, ale także ich skuteczne zapobieganie, ograniczenie wpływu choroby na codzienne życie oraz długotrwała kontrola objawów.

Takie podejście znalazło odzwierciedlenie w najnowszych rekomendacjach Sekcji Bólu Głowy Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy. Dokument, opublikowany w „Polskim Przeglądzie Neurologicznym”, stanowi kompleksowe opracowanie dotyczące współczesnego leczenia migreny i uwzględnia zarówno najnowsze międzynarodowe wytyczne, jak i realia polskiego systemu ochrony zdrowia. Autorzy podkreślają, że współczesna terapia powinna być skuteczna, bezpieczna i przede wszystkim dostosowana do konkretnego pacjenta.

Jeszcze kilka lat temu możliwości leczenia migreny były zdecydowanie bardziej ograniczone. W praktyce klinicznej dominowały leki stosowane doraźnie, których zadaniem było jedynie złagodzenie bólu podczas napadu. Obecnie sytuacja wygląda inaczej. Rozwój terapii ukierunkowanych na peptyd związany z genem kalcytoniny (CGRP) zmienił sposób myślenia o migrenie jako przewlekłej chorobie neurologicznej, którą można skutecznie kontrolować, a u części chorych doprowadzić do długotrwałej remisji. To właśnie pojawienie się nowych możliwości terapeutycznych było jednym z głównych powodów przygotowania aktualizacji zaleceń.

Autorzy zwracają uwagę, że współczesne decyzje terapeutyczne nie mogą już opierać się wyłącznie na liczbie napadów bólu głowy. Równie ważne są choroby współistniejące, bezpieczeństwo stosowanych leków, preferencje chorego, jego styl życia oraz oczekiwania wobec terapii. Tak rozumiana personalizacja leczenia staje się jednym z najważniejszych elementów nowoczesnej opieki nad osobami z migreną.

Nowe rekomendacje przypominają również o czymś, co w praktyce nadal bywa problemem. Każdy pacjent z migreną powinien otrzymać skuteczne leczenie doraźne, jednak jego powodzenie zależy nie tylko od właściwego doboru preparatu. Kluczowe znaczenie ma moment przyjęcia leku. Eksperci zalecają, aby zastosować go jak najwcześniej, już na początku narastania bólu, zanim napad osiągnie pełne nasilenie. Dotyczy to również pacjentów, u których migrenę poprzedza aura.

Pierwszym wyborem pozostają niesteroidowe leki przeciwzapalne, przede wszystkim kwas acetylosalicylowy, ibuprofen czy diklofenak. U osób, które nie mogą ich stosować, alternatywą jest paracetamol. Jeżeli jednak takie leczenie okazuje się nieskuteczne lub od początku wiadomo, że napad będzie miał umiarkowany albo ciężki przebieg, rekomendacje wskazują na zastosowanie tryptanów. Dopiero przy przeciwwskazaniach, nietolerancji lub nieskuteczności tej grupy leków miejsce znajdują nowoczesne gepanty, czyli antagoniści receptora dla CGRP.

To właśnie pojawienie się gepantów jest jedną z najbardziej widocznych zmian ostatnich lat. Autorzy podkreślają jednak, że nie zastępują one całkowicie tryptanów. Metaanalizy wskazują, że pod względem skuteczności łagodzenia bólu nadal ustępują klasycznym tryptanom, dlatego ich miejsce w terapii jest jasno określone. Stanowią przede wszystkim alternatywę dla osób, które nie mogą przyjmować tryptanów lub nie uzyskują po nich odpowiedniej poprawy. Jednocześnie zwraca uwagę fakt, że stosowanie gepantów nie wiąże się z rozwojem bólu głowy związanego z nadużywaniem leków, co może mieć istotne znaczenie u części pacjentów wymagających częstszego leczenia napadów. Autorzy zastrzegają jednak, że obecnie nie należy ich stosować u osób z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym ze względu na brak wystarczających danych dotyczących bezpieczeństwa.

Jednym z najważniejszych przesłań nowych rekomendacji jest przypomnienie, że skuteczne leczenie migreny nie polega na coraz częstszym przyjmowaniu leków przeciwbólowych. Wręcz przeciwnie. Nadużywanie leków doraźnych może prowadzić do rozwoju wtórnego bólu głowy związanego z ich nadmiernym stosowaniem. Z tego powodu eksperci zalecają ograniczenie stosowania niesteroidowych leków przeciwzapalnych i paracetamolu do mniej niż dziesięciu dni w miesiącu, natomiast preparatów złożonych oraz tryptanów do mniej niż ośmiu dni w miesiącu. Jeżeli pacjent coraz częściej sięga po leczenie doraźne, powinien zostać oceniony pod kątem rozpoczęcia terapii profilaktycznej.

Zmienia się również samo podejście do leczenia zapobiegawczego. Jeszcze niedawno wielu pacjentów rozpoczynało je dopiero po wielu latach choroby. Obecnie eksperci zalecają rozważenie terapii profilaktycznej już wtedy, gdy mimo prawidłowo prowadzonego leczenia doraźnego migrena występuje przez co najmniej cztery dni w miesiącu lub w istotny sposób ogranicza funkcjonowanie chorego w życiu zawodowym, społecznym albo rodzinnym. Decyzja o rozpoczęciu leczenia powinna być podejmowana wspólnie z pacjentem po omówieniu spodziewanych korzyści, możliwych działań niepożądanych oraz jego oczekiwań wobec terapii.

Autorzy przypominają, że lek należy przyjąć możliwie wcześnie, zanim napad osiągnie pełne nasilenie. Równie ważne jest unikanie nadużywania leków doraźnych, ponieważ może ono prowadzić do bólu głowy związanego z ich nadmiernym stosowaniem.

Rekomendacje zachęcają do wcześniejszego wdrażania leczenia profilaktycznego u osób, u których migrena występuje przez co najmniej cztery dni w miesiącu lub istotnie pogarsza funkcjonowanie. Skuteczność terapii powinna być oceniana nie tylko przez liczbę napadów, ale także poprawę jakości życia.

Dokument szeroko omawia leczenie kobiet w ciąży, osób starszych oraz pacjentów z chorobami sercowo‑naczyniowymi i innymi schorzeniami współistniejącymi. Podkreśla także znaczenie higieny snu, aktywności fizycznej, identyfikacji czynników wyzwalających oraz metod niefarmakologicznych.

źródło: Leczenie pierwotnych bólów głowy — rekomendacje Sekcji Bólu Głowy Polskiego Towarzystwa Neurologicznego oraz Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy. Część I: Migrena, DOI:10.5603/ppn.112874, Pol Przegl Neurol 2026;22:e03126015.

Opracowanie: red. Medicalpress

Migrena nie jest „zwykłym bólem głowy”. To przewlekła choroba neurologiczna, która potrafi odebrać młodym ludziom zdolność do pracy, chęć planowania przyszłości i zakładania rodziny. Choć nowoczesne leczenie pozwala skutecznie kontrolować chorobę, dla większości pacjentów w Polsce pozostaje ono poza realnym zasięgiem.
Migrena dla laików to taki silniejszy „zwykły ból głowy”: coś uciążliwego, ale niekoniecznie poważnego, co można przeczekać z lekiem przeciwbólowym w ręku. Tymczasem z perspektywy neurologii i samych chorych migrena jest przewlekłą chorobą neurologiczną, która realnie odbiera ludziom zdolność do normalnego życia. W Polsce dotyka nawet czterech milionów osób, a jej konsekwencje wykraczają daleko poza sferę zdrowia, wpływając na decyzje życiowe, sytuację zawodową i rodzinną. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) od lat umieszcza migrenę w czołówce chorób najbardziej negatywnie wpływających na jakość życia. Wśród wszystkich chorób zajmuje trzecie miejsce jako przyczyna wyłączania ludzi z aktywnego życia zawodowego i społecznego.

Jak podkreśla Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, migrena jest jedną z najczęstszych chorób neurologicznych – dotyka około 15 proc. populacji. Jej przyczyny nie są do końca poznane, dlatego zaliczana jest do tzw. idiopatycznych bólów głowy. Nie potrafimy jej wyleczyć raz na zawsze. Możemy jednak – i powinniśmy – skutecznie ją leczyć i kontrolować.

Największe nasilenie choroby przypada na okres szczytowej aktywności życiowej: między 25. a 35. rokiem życia. Migrena dotyczy przede wszystkim kobiet w wieku 20-50 lat, choć chorują także mężczyźni. Dla wielu pacjentek to właśnie choroba staje się jednym z niewidzialnych czynników wpływających na decyzje o macierzyństwie. Obawa przed utratą samodzielności, częstą absencją w pracy czy niemożnością sprawowania opieki nad dzieckiem sprawia, że migrena przestaje być wyłącznie problemem medycznym, a zaczyna determinować rzeczywistość.

„Charakterystyczną cechą migreny jest jej napadowość. Pomiędzy napadami pacjenci często czują się zupełnie zdrowi. Sam napad bywa jednak doświadczeniem skrajnie inwalidyzującym. Silnemu, zazwyczaj pulsującemu bólowi głowy towarzyszy nadwrażliwość na światło i dźwięki, nudności, wymioty, a nawet nasilanie się bólu przy najprostszej aktywności ruchowej, takiej jak chodzenie czy wchodzenie po schodach” – tłumaczy prof. Kułakowska. „W praktyce oznacza to całkowite wyłączenie z życia zawodowego i rodzinnego. Chory szuka ciszy, ciemności i snu, który często przerywa atak” – dodaje.

Jak podkreślano podczas „Forum bólów głowy”, konferencji z udziałem specjalistów z całego kraju, szczególnie dramatyczną postacią choroby jest migrena przewlekła. Rozpoznaje się ją wtedy, gdy ból głowy występuje przez co najmniej 15 dni w miesiącu, z czego przynajmniej 8 dni spełnia kryteria bólu migrenowego. W Polsce cierpi na nią kilkaset tysięcy osób, głównie w wieku produkcyjnym.

Jednym z kluczowych wyzwań, zdaniem lekarzy, jest niedostateczne rozpoznawanie migreny. Choć jej diagnostyka opiera się na kryteriach klinicznych i w rękach neurologa jest stosunkowo prosta, wielu pacjentów latami funkcjonuje z błędnym rozpoznaniem „zwykłych bólów głowy”. Tymczasem – jak podkreśla prof. Kułakowska – migrena to choroba neurologiczna i powinna być rozpoznawana oraz prowadzona właśnie przez neurologów. Brak właściwej diagnozy oznacza brak właściwego leczenia, a to zwiększa ryzyko przejścia migreny epizodycznej w postać przewlekłą.

To szczególnie istotne, ponieważ już przy czterech napadach migreny w miesiącu zaleca się włączenie leczenia profilaktycznego. Nieleczona lub źle leczona migrena może bowiem prowadzić do trwałych zmian w ośrodkowym układzie nerwowym i paradoksalnie zwiększać częstość napadów. Wczesna interwencja nie jest więc luksusem, ale inwestycją w przyszłe zdrowie pacjenta.

Współczesna medycyna dysponuje szerokim wachlarzem możliwości terapeutycznych. Leczenie migreny obejmuje nie tylko przerywanie napadów, ale także profilaktykę. W tej pierwszej grupie mieszczą się zarówno klasyczne leki przeciwbólowe, jak i preparaty dedykowane migrenie, takie jak tryptany czy nowsze: gepanty. W cięższych postaciach choroby kluczowe znaczenie ma jednak leczenie zapobiegające napadom, które może diametralnie zmienić życie pacjenta.

Dostępne obecnie nowoczesne terapie profilaktyczne – w tym toksyna botulinowa oraz przeciwciała monoklonalne anty-CGRP – potrafią istotnie zmniejszyć liczbę dni z bólem głowy w miesiącu. U części chorych redukcja napadów sięga 50 procent, u niektórych dochodzi wręcz do ich całkowitego ustąpienia. Migrena, choć pozostaje chorobą na całe życie, może być dzięki nim skutecznie kontrolowana.

Problem, jaki podnoszono na „Forum bólów głowy”, polega jednak na tym, że w Polsce nowoczesne leczenie migreny przewlekłej jest dostępne niemal wyłącznie w ramach programu lekowego. Program ten, choć sam w sobie jest ogromnym krokiem naprzód, obarczony jest licznymi ograniczeniami administracyjnymi i organizacyjnymi. Jak wskazują dane, leczony jest w nim zaledwie niewielki odsetek pacjentów spełniających kryteria – kilka tysięcy osób.

Zdaniem prof. Kułakowskiej program wymaga pilnych zmian. Migrena jest chorobą przewlekłą, a tymczasem obecne zapisy ograniczają możliwość powrotu pacjenta do programu do dwóch razy w życiu. To rozwiązanie trudne do obrony zarówno medycznie, jak i etycznie, ponieważ u wielu chorych po przerwaniu skutecznej terapii dochodzi do nawrotu ciężkich objawów. Jak podkreśla ekspertka: leczenie, które działa, zostaje im po prostu odebrane.

Jak sygnalizują neurolodzy, jeszcze poważniejszym problemem jest brak refundacji leków stosowanych w migrenie epizodycznej i w profilaktyce poza programami lekowymi. Nowoczesne preparaty, w tym gepanty, są kosztowne i w całości finansowane z kieszeni pacjentów.

„Obowiązujące przepisy refundacyjne sprawiają, że nawet częściowa refundacja – na przykład 30-procentowa – bywa niemożliwa ze względów formalnych. W rezultacie wielu pacjentów nie korzysta z terapii, bo po prostu nie może sobie na nią pozwolić” – mówi prof. Kułakowska.

Zdaniem ekspertów zgromadzonych na „Forum bólów głowy”: z perspektywy systemu ochrony zdrowia to krótkowzroczność. Migrena generuje ogromne koszty pośrednie: absencję chorobową, spadek produktywności i obciążenie systemu świadczeń społecznych. Skuteczne leczenie profilaktyczne przynosi nie tylko poprawę jakości życia chorych, ale także realne korzyści ekonomiczne. Pacjent, który nie ma napadów, pracuje, płaci podatki i pełni swoje role społeczne.

Eksperci coraz głośniej podnoszą argument, że refundacja nowoczesnych leków profilaktycznych w ramach refundacji aptecznej byłaby rozwiązaniem korzystnym zarówno dla pacjentów, jak i dla państwa. Pozwoliłaby dotrzeć do znacznie większej grupy chorych, odciążyć programy lekowe i zmniejszyć niewidzialne koszty migreny, które dziś ponosimy wszyscy.

Migrena nie jest fanaberią ani „kobiecą przypadłością”. To ciężka, przewlekła choroba neurologiczna, która – jeśli pozostaje nieleczona – potrafi zrujnować życie. Właściwie rozpoznana i skutecznie leczona może jednak przestać być wyrokiem. Warunkiem jest dostęp do nowoczesnej terapii i system refundacyjny, który uwzględnia nie tylko koszty leków, ale także realne koszty braku leczenia.

 
Źródło informacji: PAP MediaRoom