Medicalpress

Według szacunków Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej (PTMN) skala badań PET/CT wykonywanych ponad limity finansowe może w części ośrodków w Polsce sięgać 30–50 proc. wartości kontraktu. Placówki przez lata wykonywały badania potrzebne pacjentom według wskazań klinicznych, licząc, jak w ubiegłych latach, na późniejsze rozliczenie świadczeń ponadlimitowych z Narodowym Funduszem Zdrowia. Dziś, wobec rosnących należności i braku zapłaty ze strony płatnika, część dyrektorów ogranicza nadwykonania. PTMN ostrzega, że konsekwencją są dłuższe kolejki do badań i „odyseja” pacjentów po różnych ośrodkach, co może mieć poważne skutki kliniczne i administracyjne.

Potrzeby pacjentów niezaspokajane wartością kontraktów

Badania PET/CT należą do najbardziej wartościowych diagnostycznie, ale zarazem kosztownych procedur medycyny nuklearnej. Ich wykonywanie jest ściśle uwarunkowane wskazaniami klinicznymi i administracyjnymi. Refundowane wskazania obejmują określone rozpoznania i sytuacje kliniczne, w których wynik badania może wpłynąć na postępowanie terapeutyczne.

Zdaniem prof. Rafała Czepczyńskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej, liczba pacjentów, u których wykonanie badania PET/CT jest zasadne, jest wyższa niż liczba badań, którą można sfinansować w ramach obecnych kontraktów szpitali z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ).

– Problem z badaniami PET/CT polega na tym, że liczba chorych, którzy wymagają wykonania tego badania, przekracza limit finansowy zapisany w umowach ośrodków z Narodowym Funduszem Zdrowia. Do tej pory po wyczerpaniu wartości kontraktów szpitale nie pozostawiały pacjentów bez pomocy i wykonywały potrzebne badania PET/CT w ramach tak zwanych nadwykonań, licząc na późniejsze uregulowanie rozliczeń świadczeń ponadlimitowych z płatnikiem publicznym. Obecnie, wobec rosnących należności i braku pewności zapłaty ze strony NFZ, część dyrektorów szpitali ogranicza nadwykonania, obawiając się poważnego zachwiania równowagi finansowej placówki. Taka sytuacja stwarza zagrożenia kliniczne i powoduje chaos organizacyjny – mówi prof. Rafał Czepczyński.

Szpitale kredytowały niezbędne badania

Z danych zbieranych przez Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej wśród przedstawicieli ośrodków posiadających zakłady medycyny nuklearnej realizujące badania PET/CT wynika, że skala nadwykonań w zakresie tych procedur może wynosić 30–50 proc. ponad wartość kontraktu szpitali z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Mechanizm wygląda następująco: w skrajnych przypadkach placówka zakontraktowana na 3 tys. badań rocznie wykonuje 5 tys. procedur na rok, a koszt dodatkowych 2 tys. świadczeń wykonanych w tym okresie pokrywa czasowo z własnego budżetu. W takiej sytuacji szpital w praktyce kredytuje badania potrzebne pacjentom tu i teraz. Pieniądze przeznaczone na inne cele ośrodka pokrywają świadczenia, za które nie ma obecnie pewności zapłaty. Taka sytuacja nie może trwać bez końca, stąd trudne decyzje w niektórych ośrodkach o ograniczeniu wykonywania badań ponad limit – wyjaśnia prof. Rafał Czepczyński.

„Wielka improwizacja”

Jak przekonuje Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej, wstrzymanie nadwykonań w zakresie badań PET/CT nie usuwa jednak istniejących potrzeb zdrowotnych. Pacjent trafia do kolejki albo szuka placówki, która nadal wykonuje badania ponad kontrakt. Jak wynika z obserwacji PTMN, chorzy coraz częściej sprawdzają terminy w innych regionach i jadą – często nawet kilkaset kilometrów – aby wykonać badanie wcześniej (wtedy, kiedy jego wynik może realnie wpłynąć na przebieg i efektywność leczenia).

–  W niektórych miejscach pogorszenie dostępności do PET/CT zaburza płynny dotychczas proces leczenia. Pacjent, jego rodzina, lekarz kierujący próbują znaleźć dla chorego szybszy termin badania PET/CT – gdziekolwiek to możliwe. Nikt nie chce odbierać pacjentowi szansy na efektywną diagnostykę i skuteczne leczenie. Sytuacja jest jednak taka, że wiele osób zamiast skupienia się na leczeniu i wspieraniu chorego jest z konieczności zaangażowanych w pokonywanie ograniczeń administracyjnych. Jesteśmy przekonani, że nie taki cel przeświecał Ministerstwu Zdrowia i Narodowemu Funduszowi Zdrowia… – mówi prof. Rafał Czepczyński.

Nowoczesny sprzęt pracuje tylko kilka godzin dziennie

Problem finansowania badań PET/CT ma jeszcze jeden aspekt związany z gospodarowaniem środkami przeznaczanymi na inwestycje. Wiele ośrodków w Polsce w ostatnim okresie zakończyło kosztowne inwestycje w nowoczesną aparaturę i podniosło kwalifikacje zespołów zakładów medycyny nuklearnej tak, by zaspokajały one potrzeby zdrowotne pacjentów.

Jak wyjaśnia prof. Bogdan Małkowski, kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej w Centrum Onkologii im. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy, nowe skanery PET/CT pozwalają wykonywać nawet kilkadziesiąt badań dziennie.

– W sytuacji, kiedy kontrakt szpitala z Narodowym Funduszem Zdrowia nie jest wystarczający, nowoczesne urządzenie pracuje zaledwie przez dwie lub trzy godziny dziennie, a pacjenci, którzy mogliby mieć wykonane badanie, muszą czekać w kolejce. Obawiamy się, że nowoczesny sprzęt kupiony ze środków publicznych będzie stał bezczynnie. Aparat ma możliwości techniczne, personel jest przygotowany, ale bez finansowania zwiększenie liczby badań pogłębia straty placówki. To sytuacja patowa – przekonuje prof. Bogdan Małkowski.

Propozycja naprawcza: limit finansowy na badania PET/CT do likwidacji

Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej postuluje wyłączenie badań PET/CT z limitowania finansowego. Jak przekonują specjaliści, kryteria medyczne i obowiązek prawidłowej kwalifikacji pacjenta miałyby pozostać bez zmian. W ocenie ekspertów pozwoliłoby to wykonywać badania w terminie wynikającym z potrzeb klinicznych, bez przenoszenia ryzyka finansowego na szpitale.

PTMN od wielu miesięcy zachęca Ministerstwo Zdrowia do rozmów o zmianie zasad finansowania badań PET/CT. Postulaty Towarzystwa wspierają przedstawiciele środowiska onkologicznego, konsultanci krajowi dziedzin medycyny nuklearnej i onkologii oraz organizacje pacjentów.

Źródło: inf pras

Prawie 55  tys. pacjentów leczonych w 2025 r. w 22 neurologicznych programach lekowych – to niemal co szósty chory leczony w programach lekowych w Polsce. Ok. 2,2 mld zł wydane na ich leczenie przez NFZ. 58 nowych cząsteczko-wskazań zrefundowanych w neurologii w latach 2021–2026. Te liczby pokazują, jak ważną rolę w leczeniu chorób układu nerwowego odgrywają dziś programy lekowe – dla wielu pacjentów są głównym, a często jedynym sposobem dostępu do terapii zgodnych z wytycznymi klinicznymi.

Szczegółową analizę  funkcjonowania programów lekowych realizowanych  w obszarze neurologii w Polsce przedstawia raport „Programy lekowe w neurologii 2026. Stan obecny i perspektywy rozwoju”, przygotowany przez Polskie Towarzystwo Neurologiczne oraz Fundację Zdrowie i Edukacja Ad Meritum i zaprezentowany dziś podczas konferencji prasowej. To pierwsze w Polsce opracowanie, które omawia wszystkie 23 neurologiczne programy lekowe (w tym działający od 1 października 2026 r. program leczenia dystrofii mięśniowej Duchenne’a).

Liczba pacjentów leczonych w neurologicznych programach lekowych rośnie z roku na rok – o 15 proc. w 2024 r. i o kolejne 12 proc. w 2025 r.  A w procesie refundacyjnym są już następne terapie, które obejmą kolejne grupy potrzebujących chorych m.in. w chorobie Alzheimera, miastenii, stwardnieniu rozsianym i migrenie przewlekłej. To efekt dynamicznego rozwoju neurologii, a także dobrej współpracy w zakresie refundacji z AOTMiT i Ministerstwem Zdrowia.

Rosnąca liczba programów i leczonych w nich chorych to jednak także nowe wyzwania – dla organizacji opieki, finansowania świadczeń i pracy ośrodków klinicznych, które programy realizują. Kluczowe jest to, aby dobre decyzje refundacyjne przekładały się na rzeczywisty, szybki i równy dostęp pacjentów do leczenia w całym kraju.

Raport „Programy lekowe w neurologii 2026. Stan obecny i perspektywy rozwoju” jest kontynuacją opublikowanego w 2024 r. dokumentu „Neurologia w Polsce. Stan obecny i perspektywy rozwoju”. Oprócz danych o liczbie pacjentów, wydatkach, kontraktach i ośrodkach leczących, analizuje warunki finansowe realizacji programów w szpitalach i zawiera komentarze przedstawicieli sekcji PTN oraz przewodniczących zespołów koordynacyjnych  – wraz z postulatami dotyczącymi kryteriów włączenia, diagnostyki, nowych pożądanych terapii, liczby ośrodków, wysokości  kontraktów i koordynacji opieki.

Redakcji naukowej raportu dokonali: prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, Przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, Prezes-elekt PTN, prof. dr hab. n. med. Bartosz Karaszewski, Konsultant Krajowy w dziedzinie neurologii oraz dr n. med. Jakub Gierczyński, MBA, członek Prezydium Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta. Współautorami dokumentu jest 24 ekspertów.

Coraz więcej pacjentów, coraz mniejszy udział w wydatkach

– Programy lekowe są dziś głównym, a często jedynym sposobem, by pacjent z chorobą neurologiczną otrzymał terapię zgodną z wytycznymi klinicznymi. Liczba leczonych wzrosła o 15 proc. w 2024 r. i o kolejne 12 proc. w 2025 r. – mówi prof. dr hab. n. med. Alina Kułakowska, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

– W ubiegłym roku NFZ przeznaczył na neurologiczne programy lekowe ok. 2,2 mld zł. To jednak tylko 14,6 proc. wydatków na wszystkie programy lekowe, podczas gdy w 2023 r. było to 16,7 proc. Wydatki na neurologię rosną wolniej niż na programy lekowe ogółem – mówi dr n. med. Jakub Gierczyński, MBA, ekspert systemu ochrony zdrowia, współautor raportu.

– Z danych NFZ wynika również, że w 2025 r. wartość świadczeń zrealizowanych przez ośrodki w neurologicznych programach lekowych była o ok. 30 mln zł wyższa niż kwota rozliczona przez NFZ, a w przypadku leków – o ok. 13 mln zł.– Wg. Map Potrzeb Zdrowotnych średni roczny koszt statystycznego pacjenta w 142 programach lekowych w 2025 wynosił 46 tys. zł (bez uwzględnienia wpłat do NFZ z tytułu mechanizmów podziału ryzyka). Spośród programów lekowych w neurologii, najwyższy roczny koszt pacjenta odnotowano w programie lekowym B.25. Leczenie pacjentów z mukopolisacharydozą typu II (zespół Huntera) – 1 253 225 zł, następnie w B.24. Leczenie choroby Hurler – 1 187 802 zł, B.22. Leczenie choroby Pompego – 851 697 zł, B.23. Leczenie pacjentów z chorobą Gauchera typu I/typu III – 693 624 zł oraz w programie lekowym B.102. Leczenie chorych na rdzeniowy zanik mięśni – 518 202 zł. Najniższy roczny koszt pacjenta odnotowano programach B.28. Leczenie dystonii ogniskowych i połowiczego kurczu twarzy – 2 728 zł, B.30. Leczenie pacjentów pediatrycznych ze spastycznością kończyn z użyciem toksyny botulinowej typu A – 2 936 zł, B.57. Leczenie pacjentów ze spastycznością kończyn z użyciem toksyny botulinowej typu A – 4 933 zł i B.133. Profilaktyczne leczenie chorych na migrenę przewlekłą – 7 776 zł. Tym bardziej dziwi, że w tych najtańszych programach lekowych pacjenci mają problem z dostępem do terapii, wynikający z ograniczeń kontraktowych, zbyt małej liczby ośrodków i  niskiej wyceny świadczeń– dodaje dr Jakub Gierczyński.

Leczenie bez limitów

Jednym z najważniejszych postulatów autorów raportu jest zniesienie limitów finansowania neurologicznych programów lekowych.

– O tym, czy pacjent rozpocznie leczenie, nie może decydować to, czy jego ośrodek nie wyczerpał już limitu kontraktu z NFZ. Dziś chorzy czekają na włączenie do programu albo szukają ośrodka, który podejmie leczenie, a szpitale, które w trosce o pacjenta włączają go do programu ponad kontrakt, nie mają gwarancji zapłaty. Pacjenci pediatryczni mają zapewnione finansowanie programów lekowych bez limitów i tak samo powinno być w całej neurologii. Brak limitów nie oznacza złagodzenia kryteriów włączenia ani nadmiernego stosowania terapii. To tylko bardzo dobra gwarancja, że każdy chory spełniający kryteria programu otrzyma leczenie, a ośrodki będą mogły planować pracę i racjonalnie zarządzać personelem – podkreśla prof. Alina Kułakowska.

– W ostatnich latach Ministerstwo Zdrowia podjęło wiele bardzo dobrych decyzji refundacyjnych, które znacząco poprawiły, na tle Unii Europejskiej, dostęp polskich pacjentów do leków. W pełni popieramy zapowiadane przez resort kierunki zmian – upraszczanie programów lekowych, ograniczanie obciążeń administracyjnych i szersze wykorzystanie gromadzonych danych do oceny efektów leczenia. Teraz kluczowe jest, aby dobre decyzje refundacyjne przekładały się na rzeczywisty, szybki i równy dostęp do terapii – dodaje prof. Alina Kułakowska.

Osiemnaste urodziny nie mogą przerywać leczenia

Zasady finansowania świadczeń wykonanych ponad wartość umowy różnią się w zależności od wieku pacjenta. W przypadku dzieci NFZ ma obowiązek dostosować kwotę umowy do rzeczywistego wykonania, co w praktyce oznacza finansowanie bez limitów. U dorosłych świadczenia ponad limit nie stają się automatycznie zobowiązaniem Funduszu.

– Dzięki programom lekowym i badaniom przesiewowym noworodków dzieci z rdzeniowym zanikiem mięśni mogą dziś rozpocząć leczenie, zanim pojawią się objawy choroby. Nadal czekamy jednak na szerszy dostęp do cenobamatu w encefalopatiach padaczkowych i rozwojowych. Coraz pilniejszym wyzwaniem jest też przejście pacjentów do opieki dla dorosłych. Leczenie dzieci jest finansowane bez limitów, ale po 18. urodzinach pacjent trafia do ośrodka, który ma limit kontraktu. A nawet krótka przerwa w terapii może oznaczać nieodwracalną utratę efektów leczenia. Dlatego przejście musi być zaplanowane, a finansowanie zabezpieczone, zanim pacjent osiągnie pełnoletność – mówi prof. dr hab. n. med. Maria Mazurkiewicz-Bełdzińska, Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych.

Wycena nie nadąża za zakresem programów

Raport zawiera analizę warunków finansowych realizacji neurologicznych programów lekowych – na przykładzie programów leczenia zaawansowanej choroby Parkinsona (B.90) i uogólnionej miastenii (B.157). Jej autorzy wskazują, że podstawowym ryzykiem dla szpitali jest trwałe niedoszacowanie kosztów świadczeń towarzyszących, diagnostyki i organizacji procesu leczenia.

– Zakres programów i związane z nim obowiązki kliniczne rosną szybciej niż mechanizmy aktualizacji ich finansowania. Do programów dochodzą nowe badania, wizyty monitorujące
i obowiązki sprawozdawcze, a ryczałty diagnostyczne w wielu z nich pozostają niezmienione, choć rzeczywiste koszty rosną. W efekcie świadczeniodawca ponosi coraz większą część kosztów realizacji terapii. Do tego szpital, który leczy pacjentów ponad wartość zawartej umowy, ryzykuje utratę płynności finansowej, bo na rozliczenie tych świadczeń musi czekać i nie ma pewności, że je otrzyma. Dotyczy to szczególnie programów dla dorosłych, w których finansowanie jest limitowane.  W racjonalnej polityce finansowania programów lekowych nie chodzi o zwiększanie finansowania bez kontroli. Istotą jest racjonalne powiązanie środków publicznych z rzeczywistymi kosztami bezpiecznego i skutecznego leczenia 
– mówi dr n. med. Maja Krzyształowska-Wawrzyniak, MBA, Kierownik Działu Świadczeń Medycznych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym Nr 1 im. prof. Tadeusza Sokołowskiego PUM w Szczecinie, współautorka raportu.

– Niedoszacowanie wyceny sprawia, że program, który formalnie generuje dla szpitala przychód z refundacji leków, w skali całego procesu leczenia może przynosić stratę. Duża część tych niewycenionych kosztów to organizacja leczenia: ustalanie terminów podań i wizyt, pilnowanie kompletności badań, prowadzenie dokumentacji i stały kontakt z pacjentem. Dziś te zadania spadają na lekarzy i pielęgniarki, odciągając ich od pracy klinicznej. Dlatego obok wyceny adekwatnej do kosztów ponoszonych przez ośrodki rekomendujemy wprowadzenie finansowanej funkcji koordynatora opieki tam, gdzie jest ona potrzebna. Nie w każdym programie jest to konieczne. Tam jednak, gdzie leczonych jest wielu chorych wymagających regularnych podań i opieki wielospecjalistycznej, koordynator zadba o pacjenta na całej ścieżce – od diagnostyki, przez leczenie, po rehabilitację – podkreśla prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, Przewodnicząca Krajowej Rady ds. Neurologii, prezes-elekt PTN.

Neurologia wśród priorytetów zdrowotnych państwa

Integralną część raportu stanowi komentarz prof. dr. hab. n. med. Bartosza Karaszewskiego, Konsultanta Krajowego w dziedzinie neurologii. Oprócz oceny funkcjonujących programów lekowych wskazuje on najważniejsze priorytety dla polskiej neurologii – m.in. wprowadzenie zintegrowanej opieki w udarach mózgu, systemu wczesnego wykrywania zaburzeń poznawczych, utrzymanie adekwatnego finansowania programów lekowych wraz z wprowadzeniem koordynatorów opieki oraz odwrócenie piramidy świadczeń w neurologii.

– Choroby mózgu stanowią największe obciążenie zdrowotne populacji, jeśli mierzyć je parametrami, które uwzględniają śmiertelność oraz długość życia z niepełnosprawnością i stopień tejże. Udar mózgu jest najczęstszą przyczyną trwałej, złożonej niepełnosprawności mieszkańców Polski, stwardnienie rozsiane – młodych dorosłych (jeśli nie uwzględniać urazów), choroba Alzheimera – najczęstszą przyczyną otępienia, a migrena najpewniej najważniejszą przyczyną absencji i niedyspozycyjności zawodowej. Z satysfakcją przyjęliśmy, że Ministerstwo Zdrowia, bazując na tych danych, wyeksponowało neurologię w priorytetach polityki zdrowotnej, w tym koncepcję Krajowej Sieci Neurologicznej. Ośrodki udarowe z jednej strony oraz te realizujące programy lekowe, z drugiej, mogą stać się kanwą tej sieci – mówi prof. dr hab. n. med. Bartosz Karaszewski.

– Zapisy programów lekowych muszą ewoluować wraz z szybko zmieniającymi się standardami leczenia, co naturalnie wynika przede wszystkim z rozwoju diagnostyczno-terapeutycznego. Najwięcej pracy, fundamentalnych zmian, wymagają dziś programy leczenia uogólnionej miastenii i migreny przewlekłej. Wśród celów leczenia miastenii uwzględnić powinniśmy m.in. niedopuszczenie do (już) pierwszego przełomu miastenicznego oraz uniknięcie istotnych działań niepożądanych związanych z długotrwałym podażą glikokortykostroidów. W programie leczenia migreny przewlekłej należy m.in. umożliwić pacjentom ponowny w nim udział, w określonych sytuacjach klinicznych naturalnie. W bieżących warunkach zasadne jest rozważanie udostępnienie nowych, innowacyjnych terapii określonej ściśle grupie chorych poza programem lekowym  – dodaje prof. Bartosz Karaszewski.

Na co czekają pacjenci

W procesie refundacyjnym znajdują się kolejne terapie zarejestrowane w Unii Europejskiej, m.in. w chorobie Alzheimera (donanemab, lekanemab), miastenii, spektrum zapalenia nerwów wzrokowych i rdzenia kręgowego (NMOSD), stwardnieniu rozsianym, chorobie Parkinsona, dystrofii mięśniowej Duchenne’a, migrenie przewlekłej, encefalopatiach padaczkowych i rdzeniowym zaniku mięśni. Szczególne miejsce w raporcie zajmuje przygotowywany obecnie program lekowy w chorobie Alzheimera.

– Przeciwciała skierowane przeciwko β-amyloidowi to pierwsza grupa leków działających na jeden z podstawowych mechanizmów patogenetycznych choroby Alzheimera. Nie leczą one samej choroby ani nie przywracają utraconych funkcji, ale u części starannie dobranych chorych we wczesnej fazie objawowej choroby Alzheimera mogą znacząco spowolnić jej postęp. Program lekowy będzie wymagał sieci wyspecjalizowanych ośrodków zapewniających diagnostykę neuropsychologiczną i biomarkerową, badania genetyczne, dostęp do rezonansu magnetycznego oraz procedur postępowania w przypadku powikłań. Bardzo ważna jest odpowiednia diagnostyka już na wczesnych etapach choroby, a także  rzetelne informowanie chorych i ich bliskich o spodziewanych korzyściach i ryzyku – wyjaśnia prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz.

Rekomendacje autorów raportu

Źródło: inf pras

Narodowy Fundusz Zdrowia otrzymał dodatkowe 3,36 mld zł z budżetu państwa na rozliczenie świadczeń medycznych wykonanych ponad wartość kontraktów w II kwartale 2026 roku. Środki obejmują świadczenia nielimitowane oraz leki finansowane w ramach programów lekowych i chemioterapii. Po zmianie planu finansowego NFZ na leczenie pacjentów w 2026 roku przeznaczono łącznie 227,37 mld zł.

Zmiana planu finansowego Funduszu została wprowadzona 23 października 2026 roku przez wiceprezesa NFZ Jakuba Szulca. Jak informuje Fundusz, zwiększenie dotacji z budżetu państwa nastąpiło po działaniach minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.

Dodatkowe finansowanie ma umożliwić rozliczenie nadwykonań za II kwartał 2026 roku w trzech obszarach: świadczeń nielimitowanych, leków stosowanych w programach lekowych oraz leków wykorzystywanych w chemioterapii. Oznacza to, że środki obejmą również finansowanie kosztownych terapii przeciwnowotworowych i innych nowoczesnych metod leczenia realizowanych w ramach programów lekowych.

Pieniądze zostaną przekazane do oddziałów wojewódzkich NFZ, które następnie rozliczą należności wobec placówek medycznych. Finansowanie dotyczy świadczeń już wykonanych, a nie uruchomienia nowych programów terapeutycznych.

Fundusz podkreśla różnicę między płatnościami za świadczenia mieszczące się w wartości kontraktu a rozliczaniem nadwykonań. W przypadku świadczeń realizowanych w ramach umów NFZ reguluje należności w ciągu pięciu dni roboczych od otrzymania prawidłowo wystawionej faktury. Natomiast zapłata za świadczenia wykonane ponad wartość kontraktu zależy co do zasady od dostępnych środków finansowych. Wyjątkiem są świadczenia nielimitowane, których sfinansowanie jest obowiązkiem Funduszu.

Po zwiększeniu dotacji łączna kwota przeznaczona na leczenie pacjentów w 2026 roku wynosi 227,37 mld zł, czyli o 13,33 mld zł więcej niż przewidywał pierwotny plan finansowy NFZ. Sama dotacja z budżetu państwa osiągnęła poziom niemal 37 mld zł.

To kolejna w tym roku decyzja dotycząca finansowania świadczeń wykonanych ponad wartość umów. Wcześniej NFZ rozliczył nadwykonania za I kwartał 2026 roku w tych samych trzech obszarach: świadczeniach nielimitowanych, programach lekowych i chemioterapii.

Na początku października Fundusz uruchomił także 333 mln zł z funduszu zapasowego. Środki przeznaczono na zabezpieczenie finansowania umów do końca 2026 roku w województwach mazowieckim, opolskim i warmińsko-mazurskim.

Nowa dotacja w wysokości 3,36 mld zł jest natomiast przeznaczona na rozliczenie świadczeń zrealizowanych w II kwartale. W komunikacie NFZ nie podano szczegółowego podziału tej kwoty między świadczenia nielimitowane, programy lekowe i chemioterapię ani harmonogramu przekazywania pieniędzy poszczególnym placówkom.

Źródło: Narodowy Fundusz Zdrowia, informacja o zmianie planu finansowego z 23 października 2026 r.

Nie każdy pacjent potrzebuje badania PET/CT natychmiast. U chorych ocenianych w trakcie terapii termin wykonania badania może jednak mieć decydujące znaczenie dla kontynuacji, zmiany lub zakończenia leczenia, co wpływa na rokowanie. Jeżeli badanie zaplanowane kilka tygodni po chemioterapii zostanie wykonane dopiero po kolejnych dwóch lub trzech miesiącach, lekarz może zbyt późno rozpoznać progresję albo niepotrzebnie kontynuować kosztowne i obciążające organizm leczenie. O klinicznych skutkach limitowania badań mówi prof. Rafał Czepczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej.

Panie Profesorze, czy każdy pacjent onkologiczny potrzebuje badania PET/CT w krótkim terminie?

Nie. Potrzeby pacjentów są różne. Jeżeli badanie ma pomóc ocenić niewielką zmianę, na przykład guzek płuca, kilkutygodniowe oczekiwanie nie musi pogarszać rokowania. Inaczej wygląda sytuacja chorego w trakcie leczenia onkologicznego. Wtedy PET/CT może rozstrzygnąć, czy zastosowana terapia działa, czy trzeba ją zmienić albo czy można ją zakończyć. Tych pacjentów nie można ustawiać w jednej kolejce wyłącznie według daty zgłoszenia.

Kiedy termin wykonania badania staje się elementem leczenia?

W wielu schematach badanie powinno być wykonane w określonym czasie po danym etapie terapii, na przykład dwa albo sześć tygodni po ostatnim cyklu chemioterapii. To nie jest termin administracyjny. Wynika z biologii choroby i sposobu działania leków. Jeżeli PET/CT zostanie wykonane zbyt wcześnie lub zbyt późno, wynik może nie odpowiedzieć na pytanie, które postawił lekarz prowadzący.

Co może się wydarzyć, gdy pacjent poczeka dodatkowe dwa lub trzy miesiące?

Możemy zbyt późno wykryć nawrót albo progresję choroby. Możemy też kontynuować bardzo kosztowną i obciążającą terapię, chociaż pacjent jest już w remisji i nie potrzebuje kolejnych cykli. Opóźnienie badania nie zawsze prowadzi do takiego skutku, ale w części sytuacji zaburza cały plan leczenia. Dlatego termin powinien wynikać z potrzeb klinicznych, a nie z momentu, w którym w kontrakcie pojawią się środki na kolejną procedurę.

Czy szybka ścieżka onkologiczna rozwiązuje problem dostępności?

Karta DiLO bardzo dobrze porządkuje szybką diagnostykę i rozpoczęcie leczenia. Problem widzimy przede wszystkim wtedy, gdy PET/CT jest potrzebne już w trakcie terapii lub po jej zakończeniu, a badanie musi zostać rozliczone w ograniczonym kontrakcie ośrodka. Właśnie wtedy pacjent może wypaść z pierwotnej ścieżki finansowania, mimo że termin badania nadal ma znaczenie dla dalszego postępowania.

Co robi ośrodek po wyczerpaniu kontraktu?

Przez lata wiele placówek wykonywało badania ponad limit, ponieważ lekarze widzieli ich konieczność. Szpitale kredytowały świadczenia wykonywane ponad limit, licząc, że zostaną one później bez przeszkód rozliczone przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Są to bowiem badania wykonywane według ściśle określonych wskazań klinicznych i regulowane przepisami prawa. Dziś, gdy rośnie niepewność zapłaty, dyrektorzy coraz częściej wstrzymują nadwykonania. Ryzyko utraty płynności finansowej szpitala bywa zbyt duże. Pacjent trafia wówczas do kolejki albo szuka terminu w innym regionie. Personel próbuje pomóc, ale doraźne interwencje nie mogą zastąpić stabilnego systemu finansowania.

Czy polskie ośrodki mogłyby wykonywać więcej badań PET/CT?

W wielu miejscach tak. Medycyna nuklearna w ostatnich latach bardzo się zmodernizowała. Mamy nowoczesne skanery oraz coraz lepiej przygotowane zespoły lekarzy, fizyków, techników i radiofarmaceutów. Nowe urządzenia umożliwiają wykonanie kilkudziesięciu badań w ciągu dnia. Jeżeli nie ma środków na świadczenia, aparat pracuje tylko przez część dnia, chociaż pacjenci czekają. Przed zwiększeniem kontraktu trzeba oczywiście potwierdzić przepustowość każdego ośrodka, bo sytuacja kadrowa i organizacyjna nie wszędzie jest taka sama.

Czy zniesienie limitu na badania PET/CT nie wywoła niekontrolowanego wzrostu liczby badań?

Nie spodziewamy się tego, ponieważ pozostają w mocy kryteria medyczne określające, u których pacjentów badanie jest refundowane. Ośrodki podlegają również kontroli NFZ oraz instytucji nadzorujących bezpieczeństwo stosowania promieniowania jonizującego. Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej nie postuluje dowolnego dostępu do PET/CT. Chcemy, aby każdy pacjent spełniający kryteria mógł wykonać badanie w terminie wynikającym ze schematu postępowania.

Jakiej zmiany oczekuje Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej?

Postulujemy zniesienie limitów finansowych na badania PET/CT przy zachowaniu obecnych kryteriów kwalifikacji. Ośrodek powinien otrzymywać pełną zapłatę za prawidłowo zakwalifikowane i wykonane świadczenie. Taki model skróciłby kolejki, ograniczył konieczność poszukiwania przez pacjentów terminów w innych województwach i pozwolił lepiej wykorzystać aparaturę, w którą system już zainwestował.

Zdaniem prof. Rafała Czepczyńskiego zniesienie limitów finansowych na badania PET/CT, przy zachowaniu obowiązujących kryteriów kwalifikacji medycznej, pozwoliłoby lepiej dostosować terminy diagnostyki do potrzeb pacjentów onkologicznych. Ekspert podkreśla, że opóźnienia mogą prowadzić do późniejszego wykrycia progresji choroby lub niepotrzebnego przedłużania obciążającego leczenia. Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej postuluje zapewnienie pełnego finansowania prawidłowo zakwalifikowanych badań, co mogłoby ograniczyć kolejki, poprawić wykorzystanie dostępnej aparatury i zwiększyć ciągłość opieki onkologicznej.

Źródło: inf pras

Oddziały dzienne psychiatrii dzieci i młodzieży mają zapewniać intensywne leczenie bez konieczności całodobowej hospitalizacji. Problem w tym, że sposób ich finansowania może nie odpowiadać rzeczywistym kosztom funkcjonowania placówek. Przychody zależą przede wszystkim od obecności pacjentów, podczas gdy wydatki na personel i utrzymanie oddziałów pozostają niemal niezmienne. Kierownicy placówek oraz konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży alarmują o problemach systemowych. Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich, który zwrócił się do Ministerstwa Zdrowia o wyjaśnienia.

Czy placówka psychiatryczna powinna tracić finansowo, gdy stan zdrowia pacjenta uniemożliwia mu udział w terapii? To jedno z zasadniczych pytań, jakie nasuwają się po lekturze wystąpienia Biura Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącego finansowania oddziałów dziennych psychiatrii dzieci i młodzieży. Dokument ujawnia napięcie pomiędzy organizacją opieki psychiatrycznej a mechanizmami jej rozliczania. System oczekuje od placówek stałej gotowości do leczenia, ale wysokość ich przychodów uzależnia w znacznej mierze od bieżącej frekwencji pacjentów.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich trafiły pisma kierowników oddziałów dziennych psychiatrycznych rehabilitacyjnych dla dzieci i młodzieży oraz konsultant krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży. Zwrócono w nich uwagę na problemy dotyczące finansowania świadczeń realizowanych na II poziomie referencyjnym, który stanowi istotny element systemu opieki psychiatrycznej nad najmłodszymi pacjentami.

W odpowiedzi na zgłoszone zastrzeżenia Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego Biura RPO, skierował 23 września 2026 roku wystąpienie do Anny Baumann-Popczyk, dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia. Informację o interwencji opublikowano 19 października.

Najpoważniejsze wątpliwości dotyczą sposobu rozliczania działalności oddziałów dziennych. Placówki ponoszą stałe koszty zatrudnienia specjalistów, utrzymania infrastruktury i zaplecza administracyjnego, niezależnie od tego, ilu pacjentów danego dnia uczestniczy w zajęciach. Tymczasem przychody zależą przede wszystkim od ich obecności.

W przypadku psychiatrii dziecięcej jest to szczególnie istotne. Nieobecność pacjenta nie musi wynikać z rezygnacji z leczenia czy braku zaangażowania rodziny. Może być bezpośrednią konsekwencją zaburzeń, z powodu których dziecko zostało objęte opieką. Nasilone objawy depresyjne, zaburzenia lękowe, wycofanie społeczne czy trudności adaptacyjne mogą okresowo uniemożliwiać udział w terapii. Znaczenie ma również organizacja roku szkolnego.

Oddział musi pozostawać przygotowany do przyjęcia pacjenta, utrzymywać zespół terapeutyczny i zapewniać ciągłość leczenia, ale w okresach niższej frekwencji może otrzymywać mniej środków. Koszty jego funkcjonowania nie maleją wówczas proporcjonalnie do liczby obecnych dzieci.

W wystąpieniu RPO wskazano na potrzebę rozważenia mechanizmów finansowania, które uwzględniałyby nie tylko liczbę zrealizowanych świadczeń, lecz także koszty utrzymywania gotowości do ich udzielania. Nie przedstawiono jednak konkretnego modelu rozliczeń ani wyliczeń pozwalających ocenić skalę niedofinansowania w poszczególnych placówkach. To jedna z kwestii wymagających dalszego wyjaśnienia przez resort zdrowia.

Leczenie dziecka z zaburzeniami psychicznymi nie ogranicza się do spotkania z psychiatrą czy udziału w sesji psychoterapeutycznej. Wymaga współpracy lekarzy, psychologów, psychoterapeutów i innych specjalistów, organizowania konsyliów, kontaktu z rodziną oraz środowiskiem szkolnym. Ważną częścią funkcjonowania zespołów terapeutycznych jest również obowiązkowa superwizja.

Są to działania wymagające czasu i zaangażowania personelu, choć nie zawsze przybierają formę bezpośredniego kontaktu z pacjentem. Ich znaczenie polega między innymi na zapewnieniu spójności postępowania terapeutycznego oraz wymianie informacji między osobami uczestniczącymi w leczeniu.

Z perspektywy organizacji systemu pojawia się pytanie, czy sposób finansowania odpowiednio uwzględnia pracę wykonywaną poza gabinetem, ale niezbędną do skutecznego prowadzenia terapii. Autorzy pism ostrzegają, że niedostateczne finansowanie koordynacji może ograniczać współpracę między specjalistami, prowadzić do powielania części procedur diagnostycznych i wydłużać proces leczenia.

Szczególnie ważna jest tu rola II poziomu referencyjnego. Stanowi on ogniwo łączące pomoc środowiskową z leczeniem szpitalnym. To właśnie na tym poziomie pacjent może korzystać z opieki wielospecjalistycznej, a w razie potrzeby z intensywniejszych oddziaływań terapeutycznych prowadzonych w warunkach dziennych.

Sprawne funkcjonowanie takich placówek może ograniczać konieczność hospitalizacji całodobowych. Oddziały dzienne odgrywają również ważną rolę w kontynuowaniu leczenia po wypisie ze szpitala, umożliwiając stopniowy powrót pacjenta do mniej intensywnych form opieki.

Dlatego konsekwencje ewentualnego osłabienia tego poziomu systemu mogą wykraczać poza sytuację finansową samych świadczeniodawców. Jeżeli placówki mają trudności z utrzymaniem odpowiedniej organizacji pracy, pojawia się ryzyko zaburzenia ciągłości leczenia. Nie oznacza to, że takie skutki już wystąpiły w określonej skali. Wystąpienie RPO sygnalizuje jednak mechanizmy, które mogą do nich prowadzić.

Wątpliwości budzą także zasady organizowania pracy personelu. Zdaniem autorów pism są one zbyt sztywne i nie zawsze pozwalają elastycznie wykorzystywać kompetencje specjalistów. Problem ten nabiera znaczenia szczególnie w warunkach ograniczonych zasobów kadrowych, gdy sprawna współpraca całego zespołu ma zasadnicze znaczenie dla dostępności świadczeń.

Kolejną kwestią są limity porad diagnostycznych oraz zapewnienie ciągłości opieki osobom między 18. a 21. rokiem życia. Granica pełnoletności nie oznacza przecież automatycznego zakończenia problemów zdrowotnych ani potrzeby dalszego leczenia. Przejście pomiędzy systemami opieki dla dzieci i dorosłych wymaga odpowiedniej organizacji, zwłaszcza w przypadku pacjentów pozostających w długotrwałym procesie terapeutycznym.

Autorzy wystąpienia wskazują, że obowiązujące rozwiązania nie zawsze odpowiadają rzeczywistym potrzebom klinicznym młodych osób. W praktyce oznacza to konieczność przyjrzenia się nie tylko finansowaniu pojedynczych świadczeń, ale również temu, czy system umożliwia zachowanie ciągłości terapii w momentach szczególnie istotnych dla pacjenta.

Osobnego potraktowania wymaga sytuacja oddziałów dziennych, w których dzieci i młodzież mogą jednocześnie realizować obowiązek szkolny. Takie placówki pełnią funkcję szerszą niż wyłącznie medyczna. Pozwalają kontynuować edukację w trakcie leczenia, podtrzymywać kontakt z procesem nauczania i przygotowywać się do powrotu do codziennego funkcjonowania.

Ma to znaczenie nie tylko dla postępów w szkole, ale również dla ograniczania ryzyka wykluczenia społecznego i edukacyjnego. Dziecko wymagające intensywnego leczenia psychiatrycznego nie powinno być automatycznie pozbawiane możliwości kontynuowania nauki.

W ocenie RPO szczególna rola takich oddziałów powinna zostać uwzględniona przy kształtowaniu zasad ich finansowania. Otwiera to szerszą dyskusję o tym, jak wyceniać świadczenia, których efekty wykraczają poza bezpośrednią interwencję medyczną i obejmują również funkcjonowanie dziecka w rodzinie, szkole i społeczeństwie.

Interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich nie przesądza jeszcze o zmianie zasad finansowania psychiatrii dziecięcej. Na obecnym etapie Biuro RPO zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia o przedstawienie stanowiska wobec zgłoszonych problemów. Nie jest to również równoznaczne z potwierdzeniem wszystkich zastrzeżeń przez resort.

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia będzie istotna nie tylko dla kierowników oddziałów dziennych, ale przede wszystkim dla pacjentów i ich rodzin. Od sposobu rozwiązania zgłoszonych problemów może zależeć, czy opieka psychiatryczna będzie zapewniała ciągłość leczenia odpowiadającą potrzebom młodych osób, czy też nadal będzie mierzyć się z napięciem pomiędzy wymaganiami terapeutycznymi a zasadami rozliczania świadczeń.

Źródło: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, „Finansowanie oddziałów dziennych psychiatrii dzieci i młodzieży. RPO pyta Ministerstwo Zdrowia”, 19 października 2026 r., oraz wystąpienie do Ministerstwa Zdrowia z 23 września 2026 r., sygn. V.7016.96.2026.JK.

Ministerstwo Zdrowia proponuje zwiększenie o 4,59 proc. wyceny świadczeń realizowanych w ramach programu pilotażowego skierowanego do osób z doświadczeniem traumy. Podwyżki mają objąć m.in. konsultacje lekarskie i psychologiczne, psychoterapię indywidualną, rodzinną i grupową oraz opiekę na oddziałach stacjonarnych i dziennych. Projekt rozporządzenia został skierowany do konsultacji, a nowe stawki mają obowiązywać od 1 grudnia 2026 r.

Wyższe finansowanie terapii osób z doświadczeniem traumy

Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowelizacji rozporządzenia dotyczącego programu pilotażowego w zakresie oddziaływań terapeutycznych skierowanych do osób z doświadczeniem traumy. Dokument przewiduje podwyższenie wycen jednostkowych świadczeń o 4,59 proc.

Jak wynika z oceny skutków regulacji, proponowane zmiany są konsekwencją rekomendacji nr 84/2026 Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) z 9 czerwca 2026 r. Rekomendacja dotyczy zmiany sposobu lub poziomu finansowania świadczeń opieki zdrowotnej oraz wskaźnika wzrostu wartości umów zawartych z Narodowym Funduszem Zdrowia w grupie „34 – Program pilotażowy”.

Projektowane przepisy obejmują zarówno świadczenia realizowane w warunkach stacjonarnych i dziennych, jak i ambulatoryjne formy pomocy terapeutycznej.

Ile wyniosą nowe stawki za psychoterapię i konsultacje?

Zgodnie z projektem wycena sesji psychoterapii indywidualnej wzrośnie do 211,84 zł. W przypadku psychoterapii rodzinnej, trwającej co najmniej 90 minut, stawka wyniesie 454,41 zł. Tyle samo przewidziano za sesję psychoterapii grupowej, obejmującą od 4 do 12 uczestników i trwającą minimum 90 minut.

Nowe wyceny obejmą również porady lekarskie i psychologiczne. Za poradę lekarską diagnostyczną oraz terapeutyczną trwającą minimum 60 minut przewidziano po 243,56 zł. Porada lekarska kontrolna, trwająca co najmniej 30 minut, zostanie wyceniona na 107,26 zł.

Z kolei stawka za poradę psychologiczną, zarówno diagnostyczną, jak i pozostałe porady psychologiczne objęte programem, wyniesie 175,90 zł.

Projekt określa także wyceny innych form wsparcia. Sesja wsparcia psychospołecznego ma kosztować 128,98 zł, natomiast sesja psychoedukacji, prowadzona dla grupy od 9 do 25 osób i trwająca minimum 90 minut, zostanie wyceniona na 175,90 zł.

Zmiany obejmą także oddziały stacjonarne i dzienne

Podwyżki dotyczą również świadczeń udzielanych pacjentom wymagającym bardziej intensywnych form opieki.

Po wejściu w życie rozporządzenia wycena osobodnia na oddziale stacjonarnym dla dorosłych wyniesie 402,15 zł. W przypadku oddziałów stacjonarnych dla dzieci i młodzieży przewidziano stawkę 545,64 zł za osobodzień.

Za osobodzień pobytu na oddziale dziennym zaplanowano 289,08 zł, natomiast wycena turnusu rehabilitacyjnego wyniesie 198,34 zł.

Kiedy nowe stawki wejdą w życie?

Zgodnie z projektem rozporządzenie ma wejść w życie 1 grudnia 2026 r. Zmienione wyceny będą stosowane od okresu sprawozdawczego rozpoczynającego się w dniu wejścia w życie nowych przepisów.

Proponowana regulacja dotyczy finansowania świadczeń w ramach konkretnego programu pilotażowego dla osób z doświadczeniem traumy. Nie oznacza zatem automatycznej podwyżki wycen wszystkich świadczeń psychoterapeutycznych i psychiatrycznych finansowanych przez NFZ.

Projekt znajduje się na etapie konsultacji, dlatego jego ostateczne brzmienie może jeszcze ulec zmianie.

Źródło: Rządowe Centrum Legislacji (RCL), projekt rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia pracuje nad nową wyceną krwi i jej składników na 2027 r. Właśnie zakończyły się konsultacje publiczne projektu rozporządzenia w tej sprawie. Ministerstwo Finansów ma wątpliwości, czy proponowane stawki wystarczą na zrównoważenie kosztów funkcjonowania Regionalnych Centrów Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa (RCKiK). Resort zwraca uwagę na brak gwarancji, że nowe wyceny zapobiegną pogorszeniu wyników finansowych placówek w przyszłym roku, a część Centrów wskazuje na potrzebę podwyżki zaproponowanych stawek. Projekt ma związek z pogarszającą się sytuację finansową publicznej służby krwi.

Jak zauważa Ministerstwo Finansów w uwagach do projektu rozporządzenia,
w przygotowanym przez resort zdrowia dokumencie brakuje potwierdzenia, że proponowane wyceny krwi i jej składników pozwolą na zrównoważenie kosztów funkcjonowania RCKiK z ich przychodami oraz nie przyczyniają się do osiągnięcia przez placówki ujemnego wyniku finansowego w 2027 r.Bilans szesnastu Centrów w 2024 r. i dwunastu w 2025 r. pogorszył się. W dalszej części wnioskodawca sam przyznaje, że ze względu na rosnące koszty działalności placówek istnieje ryzyko, że także w kolejnym roku RCKiK mogą odnotowywać straty. Zdaniem resortu finansów informacje budzą niepokój, zwłaszcza że w projekcie nie podano, jakie działania zostaną podjęte, by zapewnić równowagę między kosztami
a przychodami Centrów.

Sytuacja finansowa publicznej służby krwi w ostatnich latach staje się coraz trudniejsza. Jej stan na bieżąco monitoruje Narodowe Centrum Krwi. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu. ds. Wspierania Honorowych Dawców Krwi i Polskiego Czerwonego Krzyża oraz Promocji Krwiodawstwa, Dawstwa Szpiku Kostnego i Transplantologii, które odbyło się
3 września br., dyrektor NCK dr Sebastian Twaróg poinformował, że łączny wynik wszystkich RCKiK w Polsce za 2025 rok stanowił zysk na poziomie 10 mln złotych. Dla porównania
w 2024 roku wyniósł on ponad 14 mln zł, a w 2022 roku – ponad 63 mln zł.

– Na działalność Centrów niewątpliwe znaczenie ma kilka aspektów. Aspekty związane
z zakupem odpowiedniego sprzętu jednorazowego użytku, poziom inflacji, wzrostu wynagrodzeń, które wynikają z ustawy podwyżkowej. To wszystko ma bez wątpienia wpływ na sytuację finansową
– wyjaśniał wtedy dyrektor Sebastian Twaróg.

Na znaczenie wzrostu wynagrodzeń na finanse placówek publicznej służby krwi zwróciło również uwagę RCKiK w Opolu. W uwagach do projektu Centrum wskazało, że proponowana podwyżka wycen wynosi średnio 5,7 proc. dla większości pozycji, podczas gdy planowany wzrost kosztów wynagrodzeń związany z realizacją ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego – ok. 8,8 proc. (szacunek dotyczy 2026 r., ponieważ ze względu na brak podania kwoty bazowej niemożliwe jest oszacowanie kosztów dla 2027 r.). Co więcej, RCKiK nie otrzymują dofinansowania na pokrycie skutków ustawowej podwyżki pensji. A jak podkreśla opolska placówka, stanowi to bardzo duże obciążenie finansowe i wpływa na wynik finansowy jednostki. Aby zapobiec pogorszeniu się sytuacji finansowej, Centrum zwróciło się o ponowną analizę poziomu wycen i podwyższenie proponowanych przez resort zdrowia stawek.

RCKiK w Opolu nie było jedynym podmiotem wskazującym na potrzebę wzrostu ujętych
w projekcie stawek. RCKiK w Kielcach zaproponowało nową tabelę wycen, w której stawki dla poszczególnych pozycji były wyższe od przedstawionych w projekcie o kilka, a w niektórych przypadkach nawet o kilkadziesiąt złotych. Z kolei RCKiK w Katowicach zwróciło uwagę na lukę w systemie rozliczeń, w wyniku której placówki nie otrzymują opłaty za wykonaną procedurę. A jak wynika z przeprowadzonych przez Centrum analiz, szpitale coraz częściej korzystają z tej możliwości. Za zwiększeniem wycen opowiedziała się także Izba Gospodarcza „FARMACJA POLSKA”, podkreślając, że korekta cennika powinna w pełni odzwierciedlać rzeczywiste koszty funkcjonowania placówek publicznej służby krwi.

Źródło: inf pras

Podczas XVIII Krajowego Zjazdu Delegatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), który odbył się 9–10 października 2026 roku, przyjęto apel wzywający polityków i dziennikarzy do zaprzestania obarczania całego środowiska lekarskiego odpowiedzialnością za systemowe problemy ochrony zdrowia. Związek podkreśla, że odpowiedzialność za organizację systemu spoczywa na rządzących, a nie na lekarzach. Podczas zjazdu Grażyna Cebula-Kubat została ponownie wybrana na przewodniczącą OZZL na czteroletnią kadencję.

Poniżej publikujemy pełną treść apelu:

Apel XVIII Krajowego Zjazdu Delegatów OZZL z dnia 10 października 2026 roku

Apelujemy do polityków i niektórych dziennikarzy o zaprzestanie wykorzystywania systemowych patologii, które dotykają również nas, w celu budowania szkodliwej i fałszywej propagandy oraz mowy nienawiści względem całej społeczności lekarskiej, nieustannie prowadzonej w ciągu ostatnich miesięcy.

Jasno powinno wybrzmieć, że za kryzys w ochronie zdrowia odpowiadają działacze polityczni
i rządzący budujący ten system. Za organizację systemu opieki zdrowotnej odpowiada rząd, a nie lekarze. To nie my wprowadziliśmy zasady prowadzące do powstawania kominów płacowych oraz nadużywania mechanizmów finansowania ochrony zdrowia. Bulwersuje nas to tak samo jak państwa.

Do dziennikarzy i opinii publicznej apelujemy o zachowanie rzetelności i obiektywizmu.

XVIII Krajowy Zjazd Delegatów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy

10 października 2026 r.

Grażyna Cebula – Kubat – Przewodnicząca OZZL wybrana podczas ww. Zjazdu na kolejną
4-letnią kadencję podkreśla:

„Lekarze każdego dnia z pełnym zaangażowaniem wykonują swoją pracę, troszcząc się o zdrowie, życie i bezpieczeństwo pacjentów, często w trudnych warunkach wynikających z niedoskonałości systemu ochrony zdrowia. Niezależnie od problemów organizacyjnych i systemowych, dobro pacjenta pozostaje dla środowiska lekarskiego najwyższym priorytetem.”

Źródło: inf pras

Czy kolejki, które znamy ze szpitali i poradni specjalistycznych pojawią się także w podstawowej opiece zdrowotnej? To ryzyko staje się coraz bardziej konkretne. NFZ nakłada limity na świadczenia, część wykonanych badań i opieki koordynowanej nadal czeka na rozliczenie, a nowe zasady jakości przewidują możliwość obniżania finansowania placówek. Porozumienie Zielonogórskie rozpoczyna kampanię #POZbezBarier żeby pokazać, co te decyzje oznaczają dla społeczności lokalnych.

W ostatnich latach podstawowa opieka zdrowotna dostała nowe możliwości by stać się stabilnym fundamentem systemu ochrony zdrowia w Polsce. Pacjent może wykonać w swojej przychodni więcej badań a w ramach opieki koordynowanej skorzystać z dodatkowej diagnostyki i konsultacji specjalistycznych. Szczególne znaczenie ma to dla osób z chorobami przewlekłymi, które wymagają regularnych badań i kontroli.

Podstawowa opieka limitowana

Problem pojawia się wtedy, gdy potrzeby pacjentów są większe niż budżet przyznany placówce przez NFZ. Fundusz określa kwoty na badania i opiekę koordynowaną a od przychodni oczekuje rozłożenia ich na kolejne miesiące. Pacjent nadal potrzebuje badania, ale po wykorzystaniu dostępnych środków jego wykonanie może zostać przesunięte. W ten sposób limit zaczyna tworzyć kolejkę.

„Opieka koordynowana miała skrócić pacjentowi drogę do diagnostyki i specjalisty. Tymczasem NFZ wyznacza placówkom określony budżet i oczekuje, że wystarczy on na cały rok. Jeśli potrzeby pacjentów są większe, przychodnia staje przed wyborem: wykonać potrzebne badania ponad limit, nie wiedząc, czy NFZ za nie zapłaci, albo przesunąć je w czasie. A to oznacza kolejkę. Choroba przecież nie poczeka, aż pojawią się pieniądze na kolejne świadczenia” – mówi Joanna Zabielska-Cieciuch, specjalistka medycyny rodzinnej, ekspertka Federacji Porozumienie Zielonogórskiegórskie.

Świadczenia wykonane – niezapłacone

Druga bariera to zapłata za świadczenia, które już zostały wykonane. W pierwszym półroczu 2026 roku placówki POZ wykonały świadczenia opieki koordynowanej o wartości 511,4 mln zł. 63,2 mln zł pozostawało niezapłacone. Do tego dochodziło 15,7 mln zł za badania diagnostyczne w POZ. Łącznie to blisko 79 mln zł za opiekę, którą pacjenci już otrzymali.

„Nie chodzi o pieniądze dla przychodni, ale o to, czy będziemy mogli dalej zapewniać pacjentom badania, konsultacje i diagnostykę blisko domu. Nie można rozwijać opieki a jednocześnie pozostawiać placówki bez zapłaty za prawidłowo wykonane świadczenia” – podkreśla Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.

NFZ stawia na sankcje

Kolejną barierą mogą być nowe zasady oceny jakości w POZ. Porozumienie Zielonogórskie popiera mierzenie jakości i porównywanie wyników placówek. Problemem nie są więc same wskaźniki, ale sposób w jaki NFZ chce powiązać je z finansowaniem. Nieosiągnięcie określonego poziomu części wskaźników może skutkować obniżeniem stawki otrzymywanej przez placówkę na opiekę nad wszystkimi pacjentami.

Zdaniem Federacji kierunek powinien być odwrotny, zgodny z obowiązującym prawem: jakość należy mierzyć a dobre wyniki premiować. Takie podejście zachęca placówki do poprawy opieki zamiast ograniczać ich budżet, z którego finansowane są świadczenia dla pacjentów.

„Jeśli chcemy poprawiać jakość, premiujmy dobre wyniki. Wskaźniki powinny pomagać poprawiać opiekę, a nie prowadzić do obniżania finansowania z powodów, na które lekarz czy przychodnia nie mają wpływu” – przekonuje Tomasz Zieliński, specjalista medycyny rodzinnej, wiceprezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

W centrum zdrowia społeczeństwa

Dlatego Porozumienie Zielonogórskie rozpoczyna kampanię „Podstawowa opieka zdrowotna bez barier”. Federacja będzie pokazywać konkretne przykłady z regionów i konsekwencje obecnych zasad dla pacjentów. Postulaty są proste: zapłata za wykonaną opiekę, finansowanie, które nie prowadzi do kolejek, oraz premiowanie jakości zamiast obniżania finansowania.

Bo jeśli podstawowa opieka zdrowotna ma przejmować coraz więcej zadań, być stabilnym fundamentem systemu, to bariery należy usuwać a nie tworzyć kolejne. Każda bariera dla podstawowej opieki zdrowotnej jest barierą dla zdrowia społeczeństwa.

Źródło: inf pras

Rząd przyjął pakiet pięciu projektów ustaw, które mają zmienić zasady funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia. Nowe przepisy przewidują m.in. limity wynagrodzeń personelu medycznego w placówkach z kontraktem NFZ, większą jawność konkursów i umów oraz rozbudowę kontroli wydatkowania publicznych pieniędzy. Zmianom ustawowym mają towarzyszyć rozwiązania przyspieszające wdrożenie e-rejestracji i dokładniejsze raportowanie czasu pracy medyków.

– Około 2 miesiące temu przedstawiliśmy pakiet pięciu projektów ustaw, które dotyczą bezpośrednio budowania systemu ochrony zdrowia opartego na przejrzystości, transparentności, ale przede wszystkim bezpieczeństwie pacjentów. System wreszcie bazuje nie na przypuszczeniach, lecz na faktach, z mocnym akcentem położonym na potrzeby naszych pacjentów – podkreśliła minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

W pakiecie tym znalazła się ustawa, która będzie limitowała wynagrodzenia w placówkach działających w oparciu o kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

– Projekt ustawy ma wejść w życie odpowiedzialnie, ale szybko. Termin wejścia w życie to miesiąc od publikacji. Dajemy sześć miesięcy na dostosowanie się podmiotów leczniczych w przypadku umów, które zostały już zawarte i nadal obowiązują. Wszystkie nowo zawierane umowy, po upływie miesiąca od publikacji ustawy, będą musiały być zawierane zgodnie z jej przepisami. Ponadto zakazujemy praktyk stosowanych dotychczas w niektórych szpitalach, polegających na świadczeniu usług w ramach spółek czy fundacji, czyli tych przypadków, które szeroko wybrzmiewały w przekazach medialnych. W związku z tym takie możliwości świadczenia usług medycznych w podmiotach leczniczych nie będą już dopuszczalne – dodała minister zdrowia.

Do wprowadzanej reformy zdrowia, tuż przed rozpoczęciem Rady Ministrów, odniósł się także Premier RP Donald Tusk: To jest proces skomplikowany, ale czujemy się odpowiedzialni nie tylko za szybkie i sprawne przeprowadzenie tej ustawy, ale chcemy też uniknąć jakichkolwiek perturbacji czy bałaganu w szpitalach. Dlatego wydaje się, że to bardzo wymagający, ale i bardzo rozsądny oraz odpowiedzialny termin. Dzisiaj mamy gotowe te projekty, będziemy bardzo pilnie pracowali w Sejmie i w Senacie. Liczymy na szybki podpis Prezydenta i miesiąc później ustawa będzie już działała.

Projekt ustawy zakłada również rozszerzenie korpusu kontrolerskiego w Narodowym Funduszu Zdrowia. Docelowo planujemy utworzenie 400 etatów. Mają one znacząco wzmocnić kontrolę wydatkowania środków publicznych.

Na przyszły rok został zwiększony także budżet na ochronę zdrowia, który wyniesie aż 274 miliardy złotych. Jest to największa pozycja w budżecie państwa.

– Musimy zadbać o to, aby środki te były wydatkowane przede wszystkim na leczenie pacjentów i zgodnie z obowiązującymi przepisami. Dlatego intensywność działań kontrolnych w tych podmiotach zostanie zwiększona – dodała szefowa resortu zdrowia.

W pakiecie ustaw znajdują się również regulacje mające na celu upublicznienie konkursów rozstrzyganych w szpitalach. Konkursy te będą transparentne i publikowane na jednej platformie. Dzięki temu będzie można sprawdzić, na jakich warunkach zostały rozstrzygnięte, czyli jaki medyk, za jakie wynagrodzenie i w jakim wymiarze czasu pracy będzie zatrudniony w danym podmiocie.

– Jest to pewnego rodzaju uzupełnienie rozwiązań funkcjonujących już od 1 lipca, czyli rejestru obejmującego podmioty z sektora finansów publicznych. Tą ustawą sprawiamy, że niezależnie od tego, czy szpitale działają w formule spółek prawa handlowego, czy SPZOZ-ów, obowiązek ten będzie je obejmował – skomentowała minister zdrowia Jolanta Sobierańska – Grenda.

W pakiecie zmian przewidziano także wydłużenie funkcjonowania sieci szpitali o dwa lata, do 30 czerwca 2029 roku.

– Uważnie przyglądamy się obecnie zmianom profili działalności szpitali oraz procesom konsolidacyjnym. Chcemy, aby propozycje przedstawiane przez właścicieli i dyrektorów szpitali odpowiadały przede wszystkim na potrzeby zdrowotne pacjentów. Dlatego oddziały NFZ aktywnie współpracują z placówkami, uczestniczymy w wielu rozmowach i cieszę się, że rośnie świadomość, iż system ten powinien być odpowiedzialnie kształtowany z uwzględnieniem zmian demograficznych – dodała.

Uzupełnieniem pakietu ustaw przeprocedowanych przez Radę Ministrów są rozporządzenia Ministra Zdrowia. Takich rozporządzeń jest pięć. Trzy zostały już opublikowane, czwarte zostało zgłoszone do publikacji i niebawem się ukaże, natomiast piąte jest obecnie w trakcie konsultacji. Projekty te przyspieszają wdrażanie e-rejestracji z czterech do dwóch lat. Zakładają szybsze i bardziej rzetelne raportowanie harmonogramów czasu pracy medyków do Narodowego Funduszu Zdrowia. Obejmują również kwestie związane z ustaleniem rekomendowanego poziomu wydatków w budżetach szpitali, które mogą być przeznaczone na wynagrodzenia.

Źródło: MZ

Rząd przyjął kolejne projekty składające się na reformę ochrony zdrowia. Zmiany obejmują m.in. zasady wynagradzania i zatrudniania personelu medycznego, większą jawność konkursów na świadczenia, przedłużenie funkcjonowania sieci szpitali oraz nowe mechanizmy kontroli kolejek i czasu pracy. Pakiet uzupełniają rozwiązania dotyczące Centralnej e-Rejestracji, AP KOLCE i planowanej Centralnej e-Kolejki. Przyjęcie projektów przez Radę Ministrów nie oznacza jednak jeszcze, że nowe limity wynagrodzeń już obowiązują – projekty muszą przejść dalszy proces legislacyjny.

Ustawy są częścią szerokiego pakietu zmian, którego celem jest zwiększenie przejrzystości funkcjonowania systemu, lepsze wykorzystanie środków publicznych, stabilizacja finansowania placówek oraz poprawa dostępności świadczeń dla pacjentów.

Pakiet zmian obejmuje rozwiązania ustawowe, jak i rozporządzenia dotyczące organizacji pracy, monitorowania kolejek, zarządzania kadrami czy rozwoju narzędzi cyfrowych.

Przejrzyste zasady wynagradzania i zatrudniania personelu medycznego

Jednym z najważniejszych elementów pakietu jest projekt ustawy wprowadzający nowe zasady zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego. Przyjęte przez Radę Ministrów rozwiązania przewidują maksymalną stawkę godzinową na poziomie 1/20 minimalnego wynagrodzenia, co daje dziś 240 zł brutto, limit łącznego czasu pracy odpowiadający maksymalnie dwóm pełnym etatom oraz maksymalne miesięczne wynagrodzenie na poziomie 16-krotności płacy minimalnej. Minimalny wymiar zatrudnienia przy udzielaniu świadczeń szpitalnych oraz ambulatoryjnych w poradniach przyszpitalnych będzie wynosił połowę pełnego wymiaru czasu pracy.

Nowe przepisy zakazują zawierania umów za pośrednictwem spółek i spółdzielni lekarskich oraz zakazują ustalania wynagrodzenia jako procentu wartości wykonanych procedur. Celem zmian jest zwiększenie przejrzystości zasad wynagradzania, poprawa organizacji pracy oraz większa stabilność kadrowa podmiotów leczniczych.  

Projektowana ustawa przewiduje przepisy przejściowe umożliwiające dostosowanie umów obowiązujących w dniu wejścia w życie przepisów. Termin ten jednak będzie nie dłuższy niż 6 miesięcy.  Do nowo zawieranych umów nowe przepisy będą stosowane od razu po wejściu w życie ustawy.   

Jawność postępowań konkursowych i większa transparentność wydatkowania środków publicznych

Każdego roku przeprowadzanych jest około 39 tys. konkursów na wykonywanie świadczeń zdrowotnych oraz zawieranych około 37 tys. umów z medykami. Dlatego istotne było przyjęcie projektu ustawy zwiększającej jawność postępowań konkursowych prowadzonych przez podmioty lecznicze.

Nowe przepisy zobowiążą placówki do publikowania informacji o złożonych ofertach, proponowanych warunkach finansowych oraz wynikach konkursów.

Dane będą dostępne zarówno na stronach podmiotów leczniczych, jak i w centralnej aplikacji. Informacje będą publikowane również w sytuacji, gdy wyłoniono oferenta, ale ostatecznie nie doszło do zawarcia umowy.

Większą transparentnością zostaną objęte także umowy zawierane przez podmioty niebędące jednostkami sektora finansów publicznych, w tym ich warunki finansowe.

Stabilne finansowanie szpitali w okresie reformy

Istotnym elementem pakietu jest również przedłużenie obowiązywania sieci szpitali. Rozwiązanie zapewni placówkom stabilne warunki finansowania w okresie wdrażania reform. Szpitale otrzymają czas do 30 czerwca 2029 r. na przeprowadzenie zmian organizacyjnych, dostosowanie działalności do potrzeb zdrowotnych mieszkańców oraz wdrażanie nowych rozwiązań bez ryzyka utraty finansowania z Narodowego Funduszu Zdrowia.

Przyjęte przez Radę Ministrów rozwiązanie ma zwiększyć bezpieczeństwo finansowe placówek oraz zapewnić ciągłość udzielania świadczeń pacjentom.

Ustawa PESEL-owa już obowiązuje

5 sierpnia 2026 r. weszła w życie tzw. ustawa PESEL-owa, która umożliwia analizowanie wynagrodzeń, czasu pracy i wieloetatowości personelu medycznego na podstawie numeru PESEL albo numeru prawa wykonywania zawodu. Dzięki temu decyzje dotyczące finansowania ochrony zdrowia będą mogły opierać się na rzeczywistych danych, a nie na szacunkach.

Nowe przepisy mają zwiększyć przejrzystość kosztów wynagrodzeń, poprawić kontrolę wydatkowania środków publicznych i wspierać podejmowanie decyzji finansowych w oparciu o wiarygodne dane. Obecnie w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji trwa ostatni etap przygotowań do pierwszej zbiórki danych na nowych zasadach – zbiórka rozpocznie się pod koniec września 2026 r.

Lepsza kontrola kolejek przez NFZ

Jednym z wdrożonych rozwiązań jest rozszerzenie elektronicznego monitorowania harmonogramów przyjęć. Dzięki temu Narodowy Fundusz Zdrowia uzyska aktualne dane o liczbie oczekujących i rzeczywistych czasach oczekiwania. Możliwe będzie identyfikowanie wielokrotnych zapisów tej samej osoby na to samo świadczenie. To wszystko umożliwi skuteczniejszą kontrolę list oczekujących.  Od 1 października 2026 r. obowiązek prowadzenia list oczekujących w aplikacji AP KOLCE zostanie rozszerzony o 15 grup zabiegów szpitalnych. Pacjenci mają również otrzymywać SMS-y przypominające o terminie zabiegu.  Od 1 stycznia 2027 r. placówki będą prowadzić odrębne harmonogramy dla kolejnych dziesięciu procedur leczenia szpitalnego.

Rzeczywiste grafiki pracy personelu

Placówki zostały zobowiązane do przekazywania do Narodowego Funduszu Zdrowia, do 20. dnia każdego miesiąca, informacji o rzeczywistej obecności personelu medycznego, w tym dokładnych godzinach udzielania świadczeń. Rozwiązanie pozwoli lepiej monitorować wykorzystanie zasobów kadrowych, weryfikować realizację umów oraz zwiększyć nadzór nad wydatkowaniem środków publicznych. Rozporządzenie wejdzie w życie 1 listopada 2026 r.

Rozwój Centralnej e-Rejestracji przyspieszony o dwa lata

Centralna e-Rejestracja ma objąć w ciągu dwóch lat wszystkie 40 świadczeń z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Rozwiązanie zapewni pacjentom łatwiejszy dostęp do informacji o dostępnych terminach, a placówkom umożliwi sprawniejsze zarządzanie kolejkami i planowanie przyjęć.

Niezależnie od procedowanego pakietu zmian w ochronie zdrowia, resort równolegle rozwija Centralną e-Rejestracje w dodatkowe narzędzia. Od 1 października 2026 r. pacjentów będzie wspierał asystent głosowy, czyli voicebot. Jego zadaniem będzie przypominanie o wizytach osobom, które nie korzystają ze smartfonów. 

Powiatowe Centra Zdrowia – opieka blisko pacjenta

Powiatowe Centra Zdrowia to rozwiązanie, które ma ułatwić dostęp do diagnostyki, konsultacji internistycznych oraz drobnych zabiegów chirurgicznych bliżej miejsca zamieszkania pacjentów. Centra uzupełnią sieć placówek medycznych, dzięki czemu zapewnią mieszkańcom powiatów oddalonych od szpitali dostęp do podstawowych świadczeń. Powiatowe Centra Zdrowia to ważny element systemowych zmian. Rozporządzenie zostało już podpisane przez Ministra Zdrowia i niebawem zostanie opublikowane w Dzienniku Ustaw.

Monitorowanie wydatków placówek na wynagrodzenia

Nowe przepisy wprowadzają trzy wskaźniki dotyczące struktury kosztów wynagrodzeń osób wykonujących zawód medyczny i osób wykonujących zawód inny niż medyczny: udział całkowitych kosztów zasobów kadrowych w przychodach z umów z NFZ, udział kosztów zatrudnienia na podstawie stosunku pracy oraz udział kosztów personelu medycznego w całkowitych kosztach zasobów kadrowych. Dane mają wspierać ocenę wykorzystania środków publicznych i identyfikację problemów wpływających na funkcjonowanie placówek.

Centralna e-Kolejka

W Ministerstwie Zdrowia trwają zaawansowane prace nad Centralną e-Kolejką, która ma uporządkować zasady zapisów na planowe leczenie szpitalne w całym kraju, zwiększyć przejrzystość kolejek oraz zapewnić pacjentom bardziej równy dostęp do świadczeń. Technicznie narzędzie będzie gotowe na przełomie 2026 i 2027 roku. Rok 2027 to czas wdrażania tego rewolucyjnego narzędzia do setek szpitali i tysięcy przychodni w całej Polsce.

Źródło: MZ

Od 2027 roku zmienią się zasady organizacji i finansowania leczenia uzdrowiskowego przez NFZ. Sanatoria mają otrzymać większą swobodę w układaniu programów leczenia, a zabiegi mają być lepiej dostosowane do wieku, rozpoznania i potrzeb konkretnego pacjenta. Jednocześnie Fundusz likwiduje 5-procentowy bonus finansowy dla świadczeniodawców. Tylko ta decyzja oznacza pozostawienie w budżecie NFZ około 118 mln zł. Nowe zasady będą obowiązywały od 1 stycznia 2027 roku.

Zmiana może wydawać się techniczna, ale dotyka jednego z większych segmentów świadczeń finansowanych przez publicznego płatnika. Na lecznictwo uzdrowiskowe NFZ przeznacza obecnie ponad 2,3 mld zł rocznie. Jeszcze w 2023 roku było to około 1,5 mld zł. W ciągu trzech lat nakłady wzrosły więc o 53 proc. Teraz Fundusz chce zmienić nie tylko sposób finansowania części świadczeń, lecz także filozofię ich organizacji.

Najważniejszą zmianą dla pacjentów ma być odejście od podejścia, w którym funkcjonował standardowy pakiet zabiegów niezależnie od schorzenia chorego, na rzecz większej indywidualizacji terapii. Program leczenia opracowany przez placówkę ma uwzględniać między innymi wiek pacjenta, rozpoznanie choroby oraz kierunek leczniczy konkretnego uzdrowiska.

Jednocześnie zmienią się wymagania stawiane samym sanatoriom. Placówki nie będą już zobowiązane do realizowania świadczeń we wszystkich kierunkach leczniczych ustalonych dla danego uzdrowiska. W praktyce będą mogły skoncentrować się na tych zakresach, które odpowiadają ich możliwościom organizacyjnym, posiadanej kadrze i rzeczywistemu zapotrzebowaniu pacjentów.

Dotychczasowa konstrukcja systemu w większym stopniu narzucała świadczeniodawcom zakres prowadzonej działalności. Nowe rozwiązanie odpowiada na postulaty środowiska uzdrowiskowego domagającego się większej elastyczności. Nie oznacza jednak, że sanatoria będą mogły dowolnie decydować o sposobie leczenia. Nadal będą związane wymaganiami dotyczącymi świadczeń gwarantowanych w lecznictwie uzdrowiskowym określonymi w przepisach.

Z perspektywy pacjenta najważniejsze pytanie brzmi więc nie tyle, czy zabiegów będzie więcej lub mniej, ale czy rzeczywiście będą one lepiej odpowiadały jego problemowi zdrowotnemu. Samo zwiększenie swobody świadczeniodawców nie jest jeszcze równoznaczne z poprawą jakości terapii. Ostateczny efekt będzie zależał od tego, jak placówki wykorzystają nowe możliwości i jak będą konstruowały indywidualne programy leczenia.

Druga część reformy ma już bardzo konkretny wymiar finansowy. Od 1 stycznia 2027 roku NFZ rezygnuje z 5-procentowego współczynnika korygującego stosowanego przy rozliczaniu świadczeń uzdrowiskowych. Mechanizm miał powiązać dodatkowe finansowanie z jakością udzielanych świadczeń. Według Funduszu nie udało się jednak wykazać mierzalnych efektów uzasadniających jego dalsze stosowanie.

Zniesienie współczynnika oznacza, że w budżecie NFZ pozostanie około 118 mln zł. Dla placówek uzdrowiskowych oznacza natomiast utratę dodatkowego elementu finansowania, który dotychczas był uwzględniany w rozliczeniach. Fundusz zestawia tę decyzję ze wzrostem całkowitych wydatków na lecznictwo uzdrowiskowe. W latach 2023–2026 nakłady zwiększyły się z 1,5 do ponad 2,3 mld zł rocznie.

Zmiany pokazują też szerszy kierunek, w którym NFZ chce przesuwać lecznictwo uzdrowiskowe. Sanatorium ma w większym stopniu funkcjonować jako miejsce terapii dostosowanej do określonego problemu zdrowotnego pacjenta, a nie jako system oparty przede wszystkim na jednakowym zestawie procedur. To podejście może mieć znaczenie szczególnie w przypadku starszych i wielochorobowych pacjentów, którzy stanowią istotną część osób korzystających z leczenia uzdrowiskowego.

Nie oznacza to jednak automatycznie rewolucji w dostępie do sanatoriów. Zarządzenie dotyczy przede wszystkim warunków zawierania i realizacji umów przez NFZ oraz organizacji świadczeń. Fundusz w opublikowanym komunikacie nie zapowiedział przy tej okazji zmiany zasad kierowania pacjentów na leczenie uzdrowiskowe ani likwidacji obecnego systemu kwalifikacji.

Nowe rozwiązania wynikają z Zarządzenia Prezesa NFZ nr 99/2026/DSM zmieniającego warunki zawierania i realizacji umów dotyczących lecznictwa uzdrowiskowego. Samo zarządzenie weszło w życie 16 września 2026 roku, natomiast nowe zasady mają być stosowane od 1 stycznia 2027 roku. Kilkumiesięczny okres przejściowy ma pozwolić placówkom uzdrowiskowym przygotować się do nowych warunków.

Źródło: NFZ

Ministerstwo Zdrowia wdraża pakiet zmian, który ma zwiększyć kontrolę nad wydatkami publicznymi i organizacją pracy placówek, a jednocześnie poprawić dostęp pacjentów do świadczeń. Wśród planowanych rozwiązań znalazły się m.in. maksymalna stawka godzinowa 240 zł brutto dla personelu medycznego, ograniczenie czasu pracy, większa jawność konkursów na świadczenia oraz przekazywanie NFZ rzeczywistych grafików pracy. Od 1 października 2026 r. rozszerzone zostanie także elektroniczne monitorowanie kolejek do zabiegów, a Centralna e-Rejestracja ma do końca 2027 r. objąć 40 zakresów świadczeń. Część rozwiązań już obowiązuje, natomiast trzy projekty ustaw zostały przyjęte przez Stały Komitet Rady Ministrów i dopiero przechodzą do kolejnego etapu procesu legislacyjnego.

Przedstawiony pakiet zmian obejmuje zarówno ustawy, jak i rozporządzenia dotyczące organizacji pracy personelu medycznego, zasad wynagradzania, kontroli kolejek, cyfryzacji zapisów oraz nadzoru nad wydatkowaniem środków publicznych. 

Do kolejnego etapu legislacyjnego przechodzą trzy projekty ustaw dotyczące: wydłużenia sieci szpitali o 2 lata, zasad wynagradzania oraz zwiększenia przejrzystości postępowań konkursowych. Projekty zostały przyjęte przez Stały Komitet Rady Ministrów i zostaną skierowane, zgodnie ze ścieżką legislacyjną, do Rządowego Centrum Legislacyjnego, do rozpatrzenia przez komisję prawniczą, a następnie będą przedmiotem posiedzenia Rady Ministrów.

Przejrzyste zasady wynagradzania i zatrudniania 

W projekcie ustawy o wynagrodzeniach utrzymano wszystkie kluczowe założenia, w tym: propozycję maksymalnej stawki godzinowej 240 zł brutto, ograniczenie łącznego czasu pracy do wymiaru odpowiadającego maksymalnie dwóm pełnym etatom, wprowadzenie minimalnego wymiaru zatrudnienia przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu leczenia szpitalnego w wysokości ½ pełnego wymiaru, maksymalnego miesięcznego poziomu wynagrodzenia wynoszącego 16-krotność płacy minimalnej czy też ograniczenie zawierania umów za pośrednictwem spółek/ spółdzielni lekarskich itp. Utrzymano również założenia związane z odejściem od ustalania wynagrodzenia jako procentu wartości wykonanych procedur.

Wejście w życie przepisów to 30 dni od dnia publikacji w Dzienniku Ustaw. Wszystkie nowo zawierane umowy z personelem medycznym będą podlegać nowym przepisom od razu po ich wejściu w życie. Ustawa przewiduje 12 miesięczny okres przejściowy na dostosowanie umów wcześniej zawartych. 

Jawność postępowań konkursowych

Podmioty lecznicze udzielające zamówień na świadczenia zdrowotne będą publikować ogłoszenia o konkursach na swojej stronie internetowej oraz w systemie teleinformatycznym. W tych samych miejscach będą także udostępniać informacje o podmiotach lub osobach, których oferty zostały otwarte, oraz o zaproponowanych warunkach finansowych. Publikacji będą podlegać kwota wynagrodzenia albo rodzaj i sposób jego kalkulacji, a w przypadku stawki ryczałtowej również jej wysokość.

Dane będą publikowane w jednolitym formacie, co ułatwi ich porównywanie i dostęp do informacji oraz zwiększy przejrzystość postępowań.

Na stronie internetowej trzeba będzie również zamieścić informację, jeżeli w konkursie wybrano przyjmującego zamówienie, ale ostatecznie nie zawarto z nim umowy. Podmioty spoza sektora finansów publicznych, w tym przedsiębiorcy i spółki kapitałowe, będą dodatkowo publikować dane podmiotu, z którym zawarły umowę, oraz jej warunki finansowe.

NFZ zyskuje lepszą kontrolę nad kolejkami 

Jednym z wdrażanych rozwiązań jest rozszerzenie elektronicznego monitorowania harmonogramów przyjęć. Od 1 października 2026 r. aplikacja Kolejki Centralne, czyli AP KOLCE, zostanie rozszerzona o 15 grup zabiegów szpitalnych, m.in. koronarografię, wszczepienie i wymianę rozrusznika, artroskopię leczniczą kolana, usunięcie migdałków, zabiegi na przegrodzie nosowej, operacyjne leczenie cieśni nadgarstka czy żylaków kończyn dolnych.

Dzięki prowadzeniu harmonogramów w jednej aplikacji Narodowy Fundusz Zdrowia otrzyma dostęp do aktualnych danych o liczbie osób oczekujących i rzeczywistych czasach oczekiwania w skali kraju. Umożliwi to kontrolę prawidłowości prowadzenia list i identyfikowanie wielokrotnych zapisów tej samej osoby na to samo świadczenie. Pacjenci mają również otrzymywać SMS-y przypominające o terminie zabiegu. 

Zaś od 1 stycznia 2027 r. placówki będą zobowiązane do prowadzenia odrębnych harmonogramów przyjęć dla dziesięciu nowych procedur.

Rzeczywiste grafiki pracy personelu 

Pakiet obejmuje zwiększenie kontroli nad organizacją pracy w placówkach medycznych. Szpitale mają przekazywać do NFZ godzinowe zestawienia obecności personelu realizującego świadczenia wskazane w harmonogramach pracy. Dane mają być przekazywane do 20. dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni. Rozwiązanie ma umożliwić dokładniejszą weryfikację realizacji świadczeń i wykonywania umów finansowanych ze środków publicznych. 

Od 1 listopada 2026 r. do NFZ mają być przekazywane dane pozwalające zidentyfikować osobę udzielającą świadczenia, w tym jej numer PESEL. Ma to umożliwić wykrywanie sytuacji, w których ta sama osoba jest wykazywana jako udzielająca świadczeń w tym samym czasie w różnych placówkach. 

Szybszy rozwój Centralnej e-Rejestracji 

W Dzienniku Ustaw zostało opublikowane rozporządzenie przyspieszające rozwój Centralnej e-Rejestracji. Zgodnie z aktualnym materiałem Ministerstwa Zdrowia, do końca 2027 r. system ma objąć 40 zakresów świadczeń.  

Pacjenci i placówki mają dzięki temu korzystać z tych samych, aktualnych informacji o dostępnych terminach. Rozwój systemu ma ułatwić wykorzystanie zwalnianych wizyt, ograniczyć liczbę niewykorzystanych terminów i usprawnić zarządzanie kolejkami. 

Trwają prace nad Centralną e-Kolejką 

Ministerstwo Zdrowia prowadzi zaawansowane prace nad Centralną e-Kolejką, czyli jednolitym systemem zarządzania kolejnością przyjęć do planowego leczenia szpitalnego. Ma ona wprowadzić jednakowe zasady obsługi skierowań oraz umożliwić monitorowanie ścieżki pacjenta.

Źródło: MZ