Medicalpress

Przez wiele lat walka z wysokim cholesterolem kojarzyła się przede wszystkim z jednym momentem – przekroczeniem określonego wyniku w badaniu laboratoryjnym. Tymczasem współczesna kardiologia coraz wyraźniej odchodzi od myślenia wyłącznie o liczbach. Znaczenia nabiera całkowite ryzyko sercowo-naczyniowe pacjenta, jego wiek, obciążenia rodzinne oraz perspektywa zdrowia w kolejnych dekadach życia.

To właśnie ten kierunek wyznaczają zaktualizowane amerykańskie wytyczne dotyczące postępowania z zaburzeniami lipidowymi i profilaktyki miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej (ASCVD). Eksperci podkreślają, że najważniejszą zmianą nie jest pojawienie się nowych leków, lecz przesunięcie akcentu na wcześniejsze wykrywanie zaburzeń lipidowych oraz szybsze podejmowanie działań zapobiegających rozwojowi chorób układu krążenia.

Problem ma ogromną skalę. Według danych przywoływanych przez autorów zaleceń podwyższony poziom cholesterolu LDL dotyczy około jednej czwartej dorosłych Amerykanów. W Polsce sytuacja wygląda jeszcze poważniej – szacuje się, że podwyższony cholesterol całkowity lub LDL może występować nawet u 50-60 proc. dorosłych, czyli około 20 milionów osób.

Eksperci przypominają jednak, że samo stężenie LDL nie wyczerpuje problemu. Zaburzenia gospodarki lipidowej obejmują także inne lipoproteiny i tłuszcze obecne we krwi. Łącznie określa się je mianem dyslipidemii, która należy do najważniejszych czynników prowadzących do miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej. To właśnie ona pozostaje jedną z głównych przyczyn przedwczesnych zgonów na świecie.

Nowe rekomendacje wyraźnie podkreślają, że nie warto czekać, aż wyniki badań staną się jednoznacznie nieprawidłowe lub pojawią się pierwsze objawy choroby.

„Wiemy, że 80 proc. lub więcej chorób układu krążenia można zapobiec, a podwyższony poziom cholesterolu LDL stanowi istotną część tego ryzyka” podkreśla dr Roger Blumenthal, przewodniczący zespołu ekspertów opracowujących nowe wytyczne.

Podstawą postępowania nadal pozostaje zdrowy styl życia. Zbilansowana dieta, regularna aktywność fizyczna, redukcja masy ciała i zaprzestanie palenia tytoniu są pierwszym krokiem u większości pacjentów. Autorzy zaleceń zwracają jednak uwagę, że jeśli takie działania nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, decyzję o rozpoczęciu leczenia farmakologicznego warto podejmować wcześniej niż dotychczas.

Statyny nadal pozostają podstawą terapii obniżającej stężenie LDL. W nowych wytycznych większy nacisk położono jednak również na indywidualny dobór leczenia oraz wykorzystanie innych dostępnych terapii, takich jak ezetymib, kwas bempediowy, inhibitory PCSK9 czy inclisiran, szczególnie u osób z wysokim ryzykiem sercowo-naczyniowym lub niewystarczającą odpowiedzią na leczenie.

Jedną z najbardziej zauważalnych zmian jest także podejście do badań przesiewowych u dzieci. Eksperci zalecają oznaczanie profilu lipidowego między 9. a 11. rokiem życia. U dzieci obciążonych rodzinnym występowaniem przedwczesnych chorób sercowo-naczyniowych diagnostykę można rozpocząć już około 2. roku życia. Tak wczesne wykrywanie zaburzeń lipidowych ma pozwolić ograniczyć wieloletnią ekspozycję naczyń krwionośnych na podwyższone stężenie aterogennych lipoprotein.

Autorzy wytycznych zwracają również uwagę na coraz większą rolę oceny długoterminowego ryzyka. W rekomendacjach znalazł się kalkulator PREVENT, który umożliwia oszacowanie prawdopodobieństwa wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych zarówno w perspektywie 10, jak i 30 lat. Uwzględnia on nie tylko stężenie cholesterolu, ale także wiek, wartości ciśnienia tętniczego oraz inne czynniki wpływające na ryzyko.

Takie podejście oznacza, że leczenie może zostać rozważone również u osób, których aktualne wyniki badań nie wydają się alarmujące, ale których przewidywane ryzyko rozwoju chorób serca w kolejnych latach jest podwyższone.

Wytyczne ponownie podkreślają również znaczenie wartości docelowych LDL. U osób z podwyższonym ryzykiem zalecanym celem pozostaje stężenie poniżej 100 mg/dl. Pacjenci z wysokim ryzykiem powinni dążyć do wartości poniżej 70 mg/dl, natomiast u osób z bardzo wysokim ryzykiem miażdżycowej choroby sercowo-naczyniowej zalecany poziom wynosi mniej niż 55 mg/dl.

„Ogólnie rzecz biorąc, im niższy poziom LDL, tym lepiej, szczególnie u osób zagrożonych zawałem serca lub udarem” – podkreśla kardiolog dr Pamela B. Morris z Medical University of South Carolina. Jak dodaje: „Badania kliniczne jasno pokazują, że obniżenie LDL-C do wartości niższych niż wcześniej zalecane przynosi wyraźne korzyści w redukcji incydentów sercowo-naczyniowych”.

Zmiany wpisują się w szerszy trend obserwowany w światowej kardiologii. Coraz większy nacisk kładzie się na zapobieganie chorobom, zanim dojdzie do pierwszego zawału czy udaru, zamiast koncentrować się wyłącznie na leczeniu ich następstw. Oznacza to również większą rolę lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, regularnych badań profilaktycznych oraz indywidualnej oceny ryzyka każdego pacjenta.

Choć nowe zalecenia zostały opracowane dla amerykańskiego systemu ochrony zdrowia, wiele ich elementów odzwierciedla kierunek zmian obserwowany także w Europie. W praktyce oznacza to, że coraz więcej osób może usłyszeć od lekarza o potrzebie wcześniejszego leczenia zaburzeń lipidowych, nawet jeśli dotychczas uważały swoje wyniki za „wystarczająco dobre”. W świetle aktualnej wiedzy celem nie jest już jedynie poprawa wyniku badania laboratoryjnego, ale zmniejszenie ryzyka zawału serca, udaru mózgu i przedwczesnej śmierci w kolejnych dekadach życia.

Nowe amerykańskie wytyczne: https://www.ahajournals.org/doi/10.1161/CIR.0000000000001423

Źródło: Blumenthal RS, Morris PB, Gaudino M, et al. 2026

Hipercholesterolemia to wielki problem polskiego społeczeństwa. Nawet osoby po zawale serca nie przestrzegają zaleceń lekarzy. Jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu (LDL) – alarmuje prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski.

Lekceważenie zbyt wysokiego poziomu cholesterolu jest nagminne w całej naszej populacji. Z danych opublikowanych w ramach kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” wynika, że zaburzenia lipidowe to najczęściej występujący czynnik ryzyka chorób układu krążenia w Polsce i na świecie. W naszym kraju problem ten dotyczy nawet 21 mln osób, czyli ponad 60 proc. populacji dorosłej, a w wieku powyżej 65. roku życia – nawet 70 proc. osób.

Rok 2023 ogłoszono „Rokiem Walki z Hipercholesterolemią”. Wielu naszych rodaków nawet nie zdaje sobie sprawy, że ma podwyższony poziom cholesterolu – zwracają uwagę lekarze. Jedynie dwie osoby na dziesięć wiedzą, jaki mają stężenie cholesterolu całkowitego lub złego cholesterolu LDL.

W sieci wiele jest też wprowadzających w błąd nieprawdziwych informacji na temat roli cholesterolu LDL, nasyconych kwasów tłuszczowych oraz powikłań dotyczących stosowania statyn – leków obniżających nadmierny poziom cholesterolu. Autorzy kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” twierdzą, że takich wiadomości jest nawet 7-10 razy więcej niż rzetelnych informacji, przekonujących o tym, że LDL jest niezależnym czynnikiem ryzyka chorób serca i naczyń, a statyny mogą nasze życie skutecznie wydłużyć.

Niepokojące jest, że nawet osoby po zawale serca nie dbają o właściwy poziom lipidów. Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski twierdzi, że jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu. To niepokojące, gdyż osoby te są bardziej zagrożone powtórnym zawałem serca. Dwie trzecie z nich to mężczyźni.

„Zawał serca to nie koniec, a początek problemów” – przekonuje specjalista. Wielu zawałowcom udaje się uratować życie dzięki szybkiemu zastosowaniu angioplastyki udrażniającej naczynia wieńcowe i przywracającej właściwe ukrwienie mięśnia sercowego. Jednak po tym zabiegu konieczna jest rehabilitacja kardiologiczna, zażywanie odpowiednich leków, szczególnie tych obniżających poziom cholesterolu oraz ciśnienie tętnicze krwi (jeśli jest ono również podwyższone). W ten sposób można zmniejszyć ryzyko choroby niedokrwiennej serca oraz powtórnego zawału, który tym razem może już być śmiertelny.

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przyznaje, że pacjentów po zawale na ogół udaje się przekonać do zaprzestania palenia tytoniu. „Tylko 12 proc. z nich nadal pali papierosy. Wciąż jednak najgorzej jest z obniżeniem poziomu cholesterolu oraz leczeniem otyłości” – zaznacza.

Zgodnie z wytycznymi po zawale serca poziom złego cholesterolu LDL nie powinien przekraczać 55 mg/dl (poniżej 1,4 mmol/l). „Cel ten można osiągnąć poprzez podawanie jak największych dawek – o ile są dobrze tolerowane – silnych statyn, takich jak atorwastatyna lub rosuwastatyna. Jeśli wyjściowe stężenie LDL jest bardzo wysokie, zwłaszcza przekraczające 120 mg/dl (3,1 mmol/l), leczenie można rozpocząć od połączenia statyny z innym lekiem – ezetymibem” – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.

Dodaje, że jeśli po 4-6 tygodniach poziom LDL nadal jest powyżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), należy do atorwastatyny i rosuwastatyny również dołączyć lek ezetymib w dawce 10 mg na dobę. Gdy po kolejnych 4-6 tygodniach cholesterol LDL wciąż nie spada poniżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), trzeba do statyn i ezetymibu dołączyć nowoczesny i skuteczny lek inklisiran (zastrzyk podskórny podawany dwa razy w roku) lub tzw. inhibitor białka PCSK9 – zastrzyk podskórny podawany co 2-4 tygodnie.

Cele terapeutyczne częściej osiągają pacjenci po zawale serca objęci programem KOS-Zawał. Powinien być on prowadzony przez ośrodek, w którym chory został poddany angioplastyce. Jednak wciąż nie wszyscy pacjenci są nim objęci, a każdy zawałowiec ma do tego prawo, pod warunkiem, że nie ma żadnych przeciwskazań medycznych i chce w ogóle się zgodzić na taki program. (PAP)

źródło: PAP

Hipercholesterolemia to wielki problem polskiego społeczeństwa. Nawet osoby po zawale serca nie przestrzegają zaleceń lekarzy. Jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu (LDL) – alarmuje prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski.

Lekceważenie zbyt wysokiego poziomu cholesterolu jest nagminne w całej naszej populacji. Z danych opublikowanych w ramach kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” wynika, że zaburzenia lipidowe to najczęściej występujący czynnik ryzyka chorób układu krążenia w Polsce i na świecie. W naszym kraju problem ten dotyczy nawet 21 mln osób, czyli ponad 60 proc. populacji dorosłej, a w wieku powyżej 65. roku życia – nawet 70 proc. osób.

Rok 2023 ogłoszono „Rokiem Walki z Hipercholesterolemią”. Wielu naszych rodaków nawet nie zdaje sobie sprawy, że ma podwyższony poziom cholesterolu – zwracają uwagę lekarze. Jedynie dwie osoby na dziesięć wiedzą, jaki mają stężenie cholesterolu całkowitego lub złego cholesterolu LDL.

W sieci wiele jest też wprowadzających w błąd nieprawdziwych informacji na temat roli cholesterolu LDL, nasyconych kwasów tłuszczowych oraz powikłań dotyczących stosowania statyn – leków obniżających nadmierny poziom cholesterolu. Autorzy kampanii edukacyjnej „Razem możemy więcej i lepiej” twierdzą, że takich wiadomości jest nawet 7-10 razy więcej niż rzetelnych informacji, przekonujących o tym, że LDL jest niezależnym czynnikiem ryzyka chorób serca i naczyń, a statyny mogą nasze życie skutecznie wydłużyć.

Niepokojące jest, że nawet osoby po zawale serca nie dbają o właściwy poziom lipidów. Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego prof. Przemysław Mitkowski twierdzi, że jedynie 20 proc. z nich osiąga właściwy poziom tzw. złego cholesterolu. To niepokojące, gdyż osoby te są bardziej zagrożone powtórnym zawałem serca. Dwie trzecie z nich to mężczyźni.

„Zawał serca to nie koniec, a początek problemów” – przekonuje specjalista. Wielu zawałowcom udaje się uratować życie dzięki szybkiemu zastosowaniu angioplastyki udrażniającej naczynia wieńcowe i przywracającej właściwe ukrwienie mięśnia sercowego. Jednak po tym zabiegu konieczna jest rehabilitacja kardiologiczna, zażywanie odpowiednich leków, szczególnie tych obniżających poziom cholesterolu oraz ciśnienie tętnicze krwi (jeśli jest ono również podwyższone). W ten sposób można zmniejszyć ryzyko choroby niedokrwiennej serca oraz powtórnego zawału, który tym razem może już być śmiertelny.

Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego przyznaje, że pacjentów po zawale na ogół udaje się przekonać do zaprzestania palenia tytoniu. „Tylko 12 proc. z nich nadal pali papierosy. Wciąż jednak najgorzej jest z obniżeniem poziomu cholesterolu oraz leczeniem otyłości” – zaznacza.

Zgodnie z wytycznymi po zawale serca poziom złego cholesterolu LDL nie powinien przekraczać 55 mg/dl (poniżej 1,4 mmol/l). „Cel ten można osiągnąć poprzez podawanie jak największych dawek – o ile są dobrze tolerowane – silnych statyn, takich jak atorwastatyna lub rosuwastatyna. Jeśli wyjściowe stężenie LDL jest bardzo wysokie, zwłaszcza przekraczające 120 mg/dl (3,1 mmol/l), leczenie można rozpocząć od połączenia statyny z innym lekiem – ezetymibem” – wyjaśnia prof. Przemysław Mitkowski.

Dodaje, że jeśli po 4-6 tygodniach poziom LDL nadal jest powyżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), należy do atorwastatyny i rosuwastatyny również dołączyć lek ezetymib w dawce 10 mg na dobę. Gdy po kolejnych 4-6 tygodniach cholesterol LDL wciąż nie spada poniżej 55 mg/dl (1,4 mmol/l), trzeba do statyn i ezetymibu dołączyć nowoczesny i skuteczny lek inklisiran (zastrzyk podskórny podawany dwa razy w roku) lub tzw. inhibitor białka PCSK9 – zastrzyk podskórny podawany co 2-4 tygodnie.

Cele terapeutyczne częściej osiągają pacjenci po zawale serca objęci programem KOS-Zawał. Powinien być on prowadzony przez ośrodek, w którym chory został poddany angioplastyce. Jednak wciąż nie wszyscy pacjenci są nim objęci, a każdy zawałowiec ma do tego prawo, pod warunkiem, że nie ma żadnych przeciwskazań medycznych i chce w ogóle się zgodzić na taki program. (PAP)

źródło: PAP