Medicalpress
W sezonie grypowym 2025/26 Polska odnotowała liczbę szczepień, jakiej nie widziano od lat. Według najnowszych danych „Raportu o chorobach zakaźnych” do końca listopada zaszczepiło się ponad 2 mln Polaków. Ta liczba — dokładnie 2 000 744 osoby — przekroczyła o ponad 200 tysięcy wynik całego poprzedniego sezonu, a trend wydaje się być utrwalony.
Tak znaczący wzrost szczepień to znak, że rośnie świadomość znaczenia profilaktyki. Z analizy wynika, że wzrost odnotowano we wszystkich grupach wiekowych, co oznacza, że więcej ludzi — od seniorów po osoby aktywne zawodowo — dostrzega sens ochrony przed grypą.

Wydaje się, że kluczowe znaczenie ma zmiana w dostępności: szczepienia w aptekach i rozszerzona oferta punktów szczepień ułatwiają decyzję. W tym sezonie to właśnie apteki wskazywane są jako często wybierane miejsca immunizacji.

Dlaczego to ważne? Grypa to nie „zwykłe przeziębienie” — choroba może prowadzić do ciężkich powikłań, hospitalizacji, a w grupach wysokiego ryzyka również do śmierci.

Zwiększona wyszczepialność to realna szansa, by ograniczyć skalę fali zachorowań, zmniejszyć obciążenie dla systemu ochrony zdrowia i ochronić tych, dla których grypa może być szczególnie groźna.

Jednak sam wynik — choć imponujący — nie gwarantuje końca problemów. Wciąż wiele zależy od tego, czy wzrost zainteresowania szczepieniami utrzyma się, a także czy kampanie informacyjne i dostępność szczepionek będą podtrzymywane. Ważne jest zwłaszcza dotarcie do tych, którzy dotąd unikali szczepień — osób młodych, pracujących, lub obawiających się kosztów bądź niedogodności.
Równocześnie trzeba pamiętać, że sezon 2025/26 może przynieść nie tylko sukcesy. Wzrost liczby zaszczepionych powinien iść w parze z aktywnym monitorowaniem zachorowań i hospitalizacji — by zweryfikować, na ile szczepienia realnie ograniczają skutki epidemii. Jeśli teraz, przy gwałtownym wzroście wyszczepialności, przypadki grypy będą maleć — będzie to dowód, że profilaktyka zadziałała. Jeśli nie — polski system zdrowia musi przygotować się na cięższy sezon.

Ten rekord szczepień to bez wątpienia dobre wstępne świadectwo zmiany. Pokazuje, że Polacy zaczynają traktować grypę poważnie. Teraz wyzwanie polega na tym, by tę świadomość utrwalić — by szczepienia stały się normą, a nie wyjątkiem.

Źródło: DOZ

W 2024 roku ponad 14,3 miliona dzieci na świecie nie przyjęło żadnej dawki szczepionki – to wynik rocznego raportu WHO i UNICEF. Ta liczba przewyższa cel wyznaczony na 2024 rok o około cztery miliony dzieci i jest o 1,4 miliona wyższa niż w roku 2019
To dzieci określane jako „zero-dose” – niemające dostępu do jakiejkolwiek rutynowej ochrony przed chorobami, jak błonica, tężec czy krztusiec. Gdy w 2024 roku 115 milionów niemowląt otrzymało pierwszą dawkę szczepionki DTP, a 109 milionów ukończyło pełną serię trzech dawek, to oznacza, że około 20 mln nadal ma niekompletny cykl – w tym wspomniane 14,3 mln w ogóle nie było szczepionych.

Gdzie ryzyko jest największe? Ponad połowa tych dzieci mieszka w krajach dotkniętych konfliktem, niestabilnością polityczną lub kryzysami humanitarnymi. Dziesięć państw odpowiada za ponad połowę przypadków: między innymi Nigeria, Indie, Sudan, DR Kongo, Etiopia, Pakistan, Afganistan, Jemen, Angola i Indonezja.

Raport alarmuje, że brak funduszy na szczepienia, ograniczony dostęp, konflikty i rosnąca dezinformacja sprawiają, że nawet dobrze chronione wcześniej regiony tracą osiągnięty poziom ochrony. Przykładem są USA i Europa, gdzie pokrycie szczepieniem przeciw odrze i MMR spadło poniżej progu koniecznego do tzw. odporności zbiorowej – co doprowadziło do największych od lat wybuchów epidemii .

Paradoksalnie, mimo że globalne wskaźniki pokrycia DTP3 utrzymują się na poziomie 85 %, to „zero-dose” dzieci przybywa. To znak, że problemy mają charakter strukturalny: słabe systemy zdrowotne, wyrównywanie dostępu oraz rosnące znaczenie wspólnej odpowiedzialności społeczeństwa za zdrowie.

W opinii dr Kate O’Brien z WHO „stagnacja poziomu szczepień, nawet niewielkie spadki, mają dramatyczne konsekwencje”, ponieważ otwierają „drzwi do wybuchów chorób, wywierając presję na i tak osłabiony system ochrony zdrowia”. WHO tę samą diagnozę potwierdza prof. Tedros Adhanom Ghebreyesus: „Drastyczne cięcia w pomocy i dezinformacja mogą odwrócić dekady postępów”.

Niezależnie od bogactwa kraju kluczowe pozostaje zaufanie do szczepień. WHO klasyfikuje wahania społecznej akceptacji jako jedną z dziesięciu największych globalnych zagrożeń dla zdrowia. Szczepienia ocalały już miliony dzieci. Badania WHO szacują, że zapobiegły 3,5–5 milionom zgonów rocznie. Ale jeśli nie zmienimy kursu, liczba „zero-dose” dzieci będzie dalej rosnąć, a wraz z nią będą rosły epidemiczne zagrożenia.

Źródło: WHO